mondovi Re: Mamuniu ratuj 06.07.11, 12:00 Zastanawiam się, jak bardzo ojciec musi mieć w poważaniu syna, fundując mu coś takiego. Koszmar. Odpowiedz Link Zgłoś
braktalentu Re: Mamuniu ratuj 06.07.11, 12:50 Zastanawiam się jak bardzo instytucje powołane do egzekwowania wyroków muszą mieć w poważaniu swoich klientów (w tym wypadku kilkulatka), że fundują im coś takiego. Gówno mnie obchodzi czy do opieki nad dzieckiem bardziej nadaje się mamusia, czy tatuś - za rozważenie za i przeciw kasę bierze sąd, ale za to w jakiej formie dziecko jest wyprowadzane z miejsca, w którym aktualnie przebywa odpowiedzialność ponoszę służby i osoby, które wykonują usługę. Potrafię sobie wyobrazić sytuacje, w których nawet wyrok sądu ostatecznego nie zmusiłby mnie do oddania dziecka ojcu. Potrafię sobie wyobrazić sytuację, w których wnioskuję o rodzinę zastępczą dla własnego dziecka. Nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, w której służby powołane do reprezentowania bezbronnych i zależnych traktują swoich klientów jak przedmioty. Obawiam się, że gdyby chłopiec przykuł się w ramach protestu do kaloryfera ucięto by Mu rączki. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Mamuniu ratuj 06.07.11, 17:30 Sposób zabrania dziecka - absolutnie nie do przyjecia, to lagodne okreslenie, nie bardzo wiem, jakiego należałoby użyć. Co do ojca i jego praw do dziecka na podstawie artykułów prasowych wole się nie wypowiadać. Widziałam już reportaż o straszliwej krzywdzie dziecka odebranego ukochanym rodzicom, przez buologiczną matke, ktora dziecka nie chciała - zapomniano dodać,z ę dziecko matka w szoku porodowym zostawila w szpitalu na da dni. Gdy przyszła z rodzicam je odebrać, okazało się, ze dziecko oddano do nieformalnej adopcji - przez trzy lata walczyla w sądach o oddanie dziecka, którego nigdy się nie zrzekła i wygrała. Media zrobily z niej wyrodną matkę. Znam też sytuacje, gdy ojcowie byli oskarzani przez matki o najgorze występki, aby pozbawic ich praw do dziecka. Co gorsza dzieci, nastawione przez matki, bały się tych ojców rzeczywiście - tymczasem powinny bać się niezrównowazonych psychicznie matek. Dlatego nie wiem, jak naprawde wygląda sprawa i z kim powinno byc dziecko. Wiem tylko, ze na pewno nie wolno dziecka traktować jak rzecz. Odpowiedz Link Zgłoś
mondovi Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 10:20 No właśnie o tym piszę - tylko zbyt wielki skrót myślowy mi wyszedł. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Jest ciąg dalszy 06.07.11, 20:19 www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,9905307,Gdzie_jest_Piotrus__Sad_odebral_dziecku_matke__Ojciec.html Matka nie wie gdzie jest dziecko, nie ma z nim kontaktu. Warto zauważyć, że matka nie ma ograniczonych ani odebranych praw rodzicielskich ergo ma pełne prawo wiedzieć, gdzie jest syn i kontaktować się z nim. Jak dla mnie to gość jest socjopatą, prędzej zabije syna niż odpuści. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Jest ciąg dalszy 06.07.11, 21:09 A co się robi w taki wypadku? Konkretnie: czy można sądowi lub innym (?) odpowiedzialnym za tę sytuację zrobić z dupy jesień średniowiecza? Odpowiedz Link Zgłoś
majenkir Re: Mamuniu ratuj 06.07.11, 20:38 Emamy juz werdykt jak zwykle wydaly. A skad Wy wiecie, co tam sie naprawde dzialo?? Matka podczas wywiadu ani razu nie wypowiedziala imienia chlopca. Caly czas per "dziecko". Jakby mowila o kims obcym, swoim pacjencie na przyklad. To tak na marginesie. Odpowiedz Link Zgłoś
aliana81 Re: Mamuniu ratuj 06.07.11, 21:00 Właśnie. Dlaczego żadna z was się nie zastanowi co takie zrobiła matka że sąd jej całkowicie odebrał dziecko? Znacie relację tylko z jednej (jej) strony. Sądy bez powodu nikogo nie pozbawiają kontaktu z dzieckiem. Pamiętacie sprawę maltretowanego Szymona, na którego matka wrzeszczała przy karmieniu? Może to podobna sytuacja. Tak łatwo wami manipulować - niby dorosłe kobiety... Zapoznajcie się z uzasadnieniem wyroku o odebraniu dziecka i dopiero oceniajcie sytuację. Żeby tylko nie okazało się że po zapoznaniu się ze sprawą jedna z drugą sama by tam pędziła i przemocą odbierała dziecko. A może drugi mąż tej pani bił albo molestował Piotrusia, a może Piotruś by podzielił los dzieci zakatowanych przez konkubentów itd.? Skąd wiecie że tak nie było? Odpowiedz Link Zgłoś
lena_madzia Re: Mamuniu ratuj 06.07.11, 21:30 aliana81 a ty naprawde wierzysz w sprawiedliwość w polskich sądach????? Jedyna wzmianka o przemocy to właśnie przemoc pana wobec rodziny. Nie ma nic że matka znęcała sie czy coś. Nie jest w żadnym zakresie pozbawiona praw rodzicielskich. Ja jako matka nie zostawiłabym dziecka z kimś tak nieobliczlnym. Mnie wygląda na to że mąż dobrze posmarował gdzie trzeba żeby wyrwać dziecko matce. Ja w ogóle nie umiem sobie wyobrazić że ktoś przychodzi z bandą mundurowców, zabierają mi dziecko w taki sposób i to dziecko znika z kimś kogo sie panicznie boi. I nie wiem gdzie jest, co sie z nim dzieje, czy kiedykolwiek to dziecko zobaczę -NIC nie wiem. Jaki to jest szok dla dorosłego, a dla tego dziecka -trauma na całe życie... Odpowiedz Link Zgłoś
marzeka1 Re: Mamuniu ratuj 06.07.11, 21:46 Chora sytuacja. Facet jest szefem katedry psychologii na UG, to prof. Jodzio, wyguglowałam sobie też w grafice, jak wygląda- niefajnie. Jeśli jest psychologiem, MUSI wiedzieć, jak to odbije się na psychice dziecka, ale na to gdzieś, byle dokopać eksi. Na dodatek wyrok pani (sic!) sędziny wygląda jak kupiony, bo nie ma w nim NIC, jak mają wyglądać kontakty matki z dzieckiem. Przekazano dziecko jak worek kartofli. Odpowiedz Link Zgłoś
super-mikunia Re: Mamuniu ratuj 06.07.11, 22:00 mama też jest psychologiem.. oboje jakieś innowatorskie i całkiem eksperymentalne poglądy w wychowaniu dziecka stosują... Odpowiedz Link Zgłoś
c2h6 Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 10:46 marzeka1 napisała: > Chora sytuacja. Facet jest szefem katedry psychologii na UG, to prof. Jodzio, w > yguglowałam sobie też w grafice, jak wygląda- niefajnie. Jeśli jest psychologie No tak, jak wygląda niefajnie to na pewno zły czarownik > m, MUSI wiedzieć, jak to odbije się na psychice dziecka, ale na to gdzieś, byle Matka też musiała wiedzieć jak odbija się na psychice dziecka to, do czego doprowadziła. Ale to dla niej korzystne - gdyby oddała dziecko spokojnie to by nie miała kolejnego klocuszka do budowania jego strachu przed ojcem. > dokopać eksi. Na dodatek wyrok pani (sic!) sędziny wygląda jak kupiony, bo nie > ma w nim NIC, jak mają wyglądać kontakty matki z dzieckiem. Przekazano dziecko > jak worek kartofli. A jakie kroki podejmowała matka żeby mieć ten kontakt? Jakie wnioski składała do sądu? Zresztą tak w ogóle bardzo, ale to bardzo mnie ciekawi jak wyglądało przygotowywanie dziecka do tego, co zostało sfilmowane w tym dramatycznym, tendencyjnym filmiku. Jak wyglądało wcześniejsze pół godziny, albo choćby kwadrans. Odpowiedz Link Zgłoś
burza4 Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 14:11 c2h6 napisała: > Matka też musiała wiedzieć jak odbija się na psychice dziecka to, do czego dopr > owadziła. Ale to dla niej korzystne - gdyby oddała dziecko spokojnie to by nie > miała kolejnego klocuszka do budowania jego strachu przed ojcem. Oddałabyś dziecko przemocowcowi w imię politycznej poprawności? bo ja nie, jeśli miałabym powody sądzić, że będzie krzywdzone. A żona raczej jest świadoma tego, czego się można po mężu spodziewać. Nawet po profesorze. Gościa zdyskwalifikował wniosek o umieszczenie dziecka w rodzinie zastępczej. Odpowiedz Link Zgłoś
c2h6 Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 14:22 burza4 napisała: > c2h6 napisała: > > > Matka też musiała wiedzieć jak odbija się na psychice dziecka to, do czeg > o dopr > > owadziła. Ale to dla niej korzystne - gdyby oddała dziecko spokojnie to b > y nie > > miała kolejnego klocuszka do budowania jego strachu przed ojcem. > > Oddałabyś dziecko przemocowcowi w imię politycznej poprawności? bo ja nie, jeśl Sprawdź sobie co to jest polityczna poprawność, to raz. A dwa - spotkania miały sie odbywać pod nadzorem kuratora. Chcesz może powiedzieć że ojciec wtłukłby i dziecku i kuratorowi na raz? > i miałabym powody sądzić, że będzie krzywdzone. A żona raczej jest świadoma teg Tak, tak. Będzie krzywdzone. Ta blondynka zdjęłaby okulary i świdrowała dziecko wzrokiem. Na pewno. > o, czego się można po mężu spodziewać. Nawet po profesorze. > > Gościa zdyskwalifikował wniosek o umieszczenie dziecka w rodzinie zastępczej. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 11:10 Chyba matka ta jest kiepskim psychologiem dziecięcym skoro nie potrafiła przygotować własne dziecko z którym ma codzienny kontakt do tego żeby na ojca reagowało aż taką histerią. Przecież jako psycholog doradza też matkom mającym strachliwe dzieci z licznymi fobiami. Odpowiedz Link Zgłoś
c2h6 Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 10:42 lena_madzia napisała: > aliana81 a ty naprawde wierzysz w sprawiedliwość w polskich sądach????? Ja na przykład wierzę że każdy kto z góry zakłada że sądy zawsze przyznają rację złoczyńcom i łajdakom jest debilem. I tak, ja nawet nie wierzę w sprawiedliwość w sądach. Ja wiem z włąsnego doświadczenia że ona tam jest. Odpowiedz Link Zgłoś
lena_madzia Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 19:25 c2h6 weż idz dzieciaku sie bawić z innymi dziećmi na podwórku. Jesteś śmiesznym trollikiem który tylko poto zabiera głos aby siać zamęt. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 11:12 Zarzut przemocy nie był matce stawiany, nawet przez ojca - był stawiany zarzut nadopiekuńczości. To nie jest powód odebrania praw rodzicielskich - i zresztą matka nie ma ich ani odebranych, ani ograniczonych, tylko miejsce pobytu dziecka ustalone jest z ojcem. Więc facet nie ma prawa ukrywać przed nią dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
alexandra74 Re: Mamuniu ratuj 06.07.11, 22:08 strasznie mnie przygnębiaja takie historie. I pojęcia nie mam, co kieruje sądami przy wydawaniu takich orzeczeń. Któraś z dziewczyn napisała, że profesor psychologii musiał nieźle tam i ówdzie posmarować i zasadniczo innego wytłumaczenia tego kretyńskiego postanowienia, a w efekcie akcji odebrania dziecka matce - nie jestem w stanie pojąć. W dodatku jak wiadomo nasze służby działają w takich sytuacjach niesamowicie przewlekle, więc odkręcenie sprawy (że się tak wyrażę) będzie zapewne rozciągnięte w czasie. Odpowiedz Link Zgłoś
anetaa Re a prawo ojca 06.07.11, 22:24 do kontaktu z dzieckiem, ma zapomniec ze ma dziecko, bo rozwiodł sie z jego matką Na filmie tylko slychac jak dzieko przerazliwie wyje na widok ojca - moje dziecko nie wyło by tak na widok baby jagi gdyby istniała - nie widze tam zadnej akcji mamy psycholog zeby wyciszyc dziecko i pomoc w kontakcie z jego ojcem. Akcja policji bezsensowna ale wizyta matki na ortopedii zeby zrobic obdukcję tez dajaca do myslenia. Generalnie to oboje są warci siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
marzeka1 Re: Re a prawo ojca 06.07.11, 22:33 Wina obojga rodziców jest na pewno, tyle że wyrok sędziny, która nie zapewnia matce kontaktów z dzieckiem, dziecko- nieprzyzwyczajone do ojca- wyje, akcja policji- to za dużo dla tego dziecka. Nie muszę być psychologiem, aby podejrzewać, że po czymś takim dzieciak może sikać w majty. Odpowiedz Link Zgłoś
anetaa Re: Re a prawo ojca 06.07.11, 22:43 zgadzam sie ale matka psycholog powinna zrobic cos wiecej niz tylko patrzec jak dziecko dziko wyje na widok ojca - obydwoje rodzicow zgotowało temu dziecku chore dziecinstwo Odpowiedz Link Zgłoś
alexandra74 Re: Re a prawo ojca 07.07.11, 10:23 a jak oceniasz próbę nawiązania kontaktu z dzieckiem przez ojca-psychologa?? "Czy masz zamiar zrealizować nakaz sądowy" razy pięć - to mają być starania ojca i pedagogiczne podejście? Przeciez temu człowiekowi nie zależy na kontaktach z dzieckiem, prosze cię! Chciał umieścić chłopca w rodzinie zastępczej. Przecież "profesorowi" małe dziecko będzie przeszkadzało w karierze naukowej. Ale skoro on dziecka nie będzie wychowywał, to dlaczego ma to robić matka, prawda? Jeszcze czego. Odpowiedz Link Zgłoś
c2h6 Re: Re a prawo ojca 07.07.11, 10:38 alexandra74 napisała: > a jak oceniasz próbę nawiązania kontaktu z dzieckiem przez ojca-psychologa?? "C > zy masz zamiar zrealizować nakaz sądowy" razy pięć - to mają być starania ojca > i pedagogiczne podejście? Przeciez temu człowiekowi nie zależy na kontaktach z Filmik był robiony z bardzo wygodnej perspektywy - widać tylko zwyrodnialca który domaga się wydania mu dziecka na pożarcie, ale nie widać co robi ani chyba nawet nie słychać co mówi "kochająca matka". Ciekawe że filmowali z ulicy, a nie z wewnątrz domu. Ale oczywiście nie ma w tym nc podejrzanego, skądże Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Re a prawo ojca 07.07.11, 14:13 Było słychać, co mówi matka. Prosiła ojca, żeby nie krzyczał. Odpowiedz Link Zgłoś
c2h6 Re: Re a prawo ojca 07.07.11, 14:19 imasumak napisała: > Było słychać, co mówi matka. Prosiła ojca, żeby nie krzyczał. Szkoda że mu jeszcze nie powiedziała "proszę się nie denerwować". To by miała 100% pewność że go wk*rwi, to zdanie zawsze działa. Ale dobrze, to rzeczywiście mówiła. I jak to niby miało uspokoić dziecko, co? Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Re a prawo ojca 07.07.11, 14:41 Próbowała uspokoić ojca. To samo powinna robić kuratorka. Ta cała scena była po prostu chora. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Re a prawo ojca 07.07.11, 16:57 Ja nie widziałam zwyrodnialca, tylko ojca, który chciał zabrać dziecko na widzenie, widziałam również zobojętniałą panią kurator, która sprawiała wrażenie kompletnie nieprzygotowanej do tego typu spotkań i słyszę przeraźliwy płacz dziecka i powtarzane przez nie słowa "do domu". Znowu insynuujesz jakieś głupoty Odpowiedz Link Zgłoś
c2h6 Re: Re a prawo ojca 08.07.11, 09:45 rosapulchra-0 napisała: > nie, widziałam również zobojętniałą panią kurator, która sprawiała wrażenie kom > pletnie nieprzygotowanej do tego typu spotkań i słyszę przeraźliwy płacz dzieck Uwaga, będzie boleć: Skoro tak dobrze rozpoznajesz że pani kurator była nieprzygotowana, to proszę o sprecyzowanie co powinna była w tej sytuacji zrobić. Konkretnie. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Re a prawo ojca 08.07.11, 11:22 Znać psychologię czterolatka na tyle, żeby wiedzieć, że jak zaczął histerię, to najbliższe pół do półtorej godziny mamy z głowy. Zaproponować ojcu przerwanie tego widzenia. Przekonać ojca i wyegzekwować od matki, żeby najbliższych kilka widzeń odbyło się w obecności matki, w warunkach dla dziecka atrakcyjnych - ojciec przyłączający się do matki i dziecka w parku rozrywki, zoo, ranczu, itp. Tam były wszystkie warunki w tym fizyczne (magiczna granica w postaci furtki), żeby dziecku te widzenia utrudnić. A kurator, który ogląda to biernie dwa razy w tygodniu albo jest równie durny jak rodzice dziecka, albo ma całą sprawę gdzieś i cieszy się, że wizyta zajmuje mu pół godziny, a nie dwie. Odpowiedz Link Zgłoś
c2h6 Re: Re a prawo ojca 08.07.11, 11:31 asia_i_p napisała: > Znać psychologię czterolatka na tyle, żeby wiedzieć, że jak zaczął histerię, to > najbliższe pół do półtorej godziny mamy z głowy. Nie każdy czterolatek tak ma. > Zaproponować ojcu przerwanie > tego widzenia. Aha. I narazić się na pisemną skargę że współpracując z matką dziecka utrudniała kontakt po której można mieć ciepło w pracy. > Przekonać ojca i wyegzekwować od matki, żeby najbliższych kilka > widzeń odbyło się w obecności matki, w warunkach dla dziecka atrakcyjnych - ojc Ten pomysł nawet niezły, chociaż nie rozwiązujacy bezpośredniego problemu w danej chwili. Tylko jak ona ma coś takiego wyegzekwować od matki? > iec przyłączający się do matki i dziecka w parku rozrywki, zoo, ranczu, itp. > Tam były wszystkie warunki w tym fizyczne (magiczna granica w postaci furtki), > żeby dziecku te widzenia utrudnić. A kurator, który ogląda to biernie dwa razy > w tygodniu albo jest równie durny jak rodzice dziecka, albo ma całą sprawę gdzi > eś i cieszy się, że wizyta zajmuje mu pół godziny, a nie dwie. No ale co ma taki kurator zrobić? Może pisać wnioski, oczywiście. I pewnie pisze. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Re a prawo ojca 10.07.11, 18:18 > Ten pomysł nawet niezły, chociaż nie rozwiązujacy bezpośredniego problemu w dan > ej chwili. Tylko jak ona ma coś takiego wyegzekwować od matki? Tak, jak egzekwowała widzenia w ogóle - w końcu matka się z dzieckiem nie barykadowała, przynajmniej udawała dobrą wolę. Nawet jeśli bała się przerwać konkretne widzenia, powinna była w tym kierunku - zmienienia formy widzeń - działać potem, a wiemy, że tego nie zrobiła. Odpowiedz Link Zgłoś
carrymoon Re: Re a prawo ojca 08.07.11, 11:36 asia_i_p napisała: > Znać psychologię czterolatka na tyle, żeby wiedzieć, że jak zaczął histerię, to > najbliższe pół do półtorej godziny mamy z głowy. Zaproponować ojcu przerwanie > tego widzenia. Przekonać ojca i wyegzekwować od matki, żeby najbliższych kilka > widzeń odbyło się w obecności matki, w warunkach dla dziecka atrakcyjnych - ojc > iec przyłączający się do matki i dziecka w parku rozrywki, zoo, ranczu, itp. dokładnie tak. U mnie pierwsze samodzielne spotkania ojca z dzieckiem odbywały się u mnie w domu. Pierwszych kilkanaście razy byłam w domu, później wychodziłam na 2 godziny do koleżanki. Odpowiedz Link Zgłoś
marika_2006 Re: Re a prawo ojca 08.07.11, 11:50 W takich sytuacjach powinno to działać na zasadzie stopniowego rozszerzania kontaktów, to można ustalić także w sądzie ( najpierw omówić temat z biegłymi w ośrodku ), na początku z matką, potem ojciec coraz więcej sam itd. Tylko tego muszą chcieć obie strony, każdy musi trochę ustąpić. Nie doczytałam czy te kontakty od samego rozstania tak wyglądały - z tymi wybuchami płaczy, krzykiem i histerią Odpowiedz Link Zgłoś
ciociacesia na samym poczatku 08.07.11, 12:10 byly w domu matki i jej rodzicow - i zawsze konczyly sie awantura az do tej sprawy ze zwaleniem matki ze schodów. mysle ze awantury mialy za podloze totalnie rozne wizje wychowawcze i rozne pojmowanie dobra dziecka potem ojciec mial zabiwerac chlopca wraz z kuratorem ale nidgy do tego nie doszlo bo maly nie chcial, matka nie miala seca, nikt nie wpadl na to zeby poszli we 4 - matka, ojciec, kurator i dziecko Odpowiedz Link Zgłoś
marika_2006 Re: na samym poczatku 08.07.11, 12:17 no właśnie, nikt na to nie wpadł i dziecko cierpi... Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Re a prawo ojca 06.07.11, 23:12 anetaa napisała: > do kontaktu z dzieckiem, ma zapomniec ze ma dziecko, bo rozwiodł sie z jego mat > ką > Na filmie tylko slychac jak dzieko przerazliwie wyje na widok ojca - moje dziec > ko nie wyło by tak na widok baby jagi gdyby istniała - nie widze tam zadnej akc > ji mamy psycholog zeby wyciszyc dziecko i pomoc w kontakcie z jego ojcem. Akcja > policji bezsensowna ale wizyta matki na ortopedii zeby zrobic obdukcję tez daj > aca do myslenia. Generalnie to oboje są warci siebie. jakby tobie odebrano dziecko i nie wiedzialabys gdzie jest tez bys zbierala dowody przeciw ojcu,zeby odzyskac dziecko. Moi rodzice sie rozwiedli i ja chcaialm zostac z tata,i zostalam bo mialam ponad 14 lat i przez kilka miesiecy nie widywalam matki, bo nie chcialam i co tez maiala zglosic to i odebrac mnie sila,albo tato mial mnie zmuszac do widzen? Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka ot 06.07.11, 23:18 odnosnie tego co napisalas i praw ojca czemu rodzic ma prawo a dziecko tylko obowiazek ?? jesli dziecko nie chce sie widziec z ojcem to jak sie okazuje moze przyjsc z policja i zabrac dziecko czemu to nie dziala w druga strone ? czemu jesli ojciec nie chce widywac dziecka to dziecko nie moze naslac policji ktora zakuje ojca w kajdanki i odstawi na plac zabaw ?? serio sie pytam choc pytania brzmia glupio ponoc dziecko tez ma prawo do kontaktow z rodzicem wiec czemu swojego prawa nie moze egzekwowac przy asyscie policji ? Odpowiedz Link Zgłoś
super-mikunia Re: ot 06.07.11, 23:30 dziecko 5 letnie nie jest zdolne do oceny!!! znajduje się jeszcze w fazie egocentryzmu jego myślenie abstrakcyjne jeszcze nie istnieje!! nie traktuj dziecka jak osoby dorosłej - zdolnej do oceny!! Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka Re: ot 06.07.11, 23:35 ja tatusia traktuje jako doroslego czemu dziecko powiedzmy 15 letnie nie moze przy pomocy policji wyegzekwowac swoich praw do widzenia z ojcem ? Odpowiedz Link Zgłoś
super-mikunia Re: ot 06.07.11, 23:47 bo zdarza się, że 15 latek ma więcej rozumu od swojego rodzica.. bo 15 latkowi tak naprawdę nie będzie zależeć na widywaniu kogoś komu na nim nie zależało... bo 15 latek już z uprzednio zinternalizowanych norm/nabytch z dobrodziejstwem inwentarza sytuacji będzie umiał wyciągnąć te sensowne i oddzielić od bezsensownych będzie je umiał poddać ocenie... Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: ot 07.07.11, 10:07 a ty swojego trzylatka traktujesz za przeproszeniem jak hmmm niemyślący zlepek komórek - z całym szacunkiem ale musiałam to napisać, żeby pokazać ci, że pewnie twoje dziecko już umie ocenić, że mamusia to mamusia a ten pan co stoi po drugiej stronie ulicy to nie jest mamą i do niego nie pójdzie - czy jak małego człowieka, który ma prawo do własnego zdania i wyborów? Oczywiście w kwestiach odpowiednich dla tak małego człowieka. a mówimy tu o 5-latku, który może w tym roku pójdzie do zerówki albo pierwszej klasy - może jest z końca roku powiedzmy. I nadal twierdzisz, że takie dziecko nie ma swojego rozumu, wyczucia, uczuć, chęci postępowania w ten a nie inny sposób, oceny sytuacji, umiejętności wyboru itd Nie dawno był tu temat o 5 i 6-latkach idących do szkół bądź zerówek, emamy pisały jakie to ich dzieci są mądre, jakie posiadają umiejętności itd itd A tu nagle wyskakujesz ty albo ten pan z artykułu i mówi o 5-latku jak o przedmiocie, który jest durnowaty i nei wie co dla niego jest najlepsze. To ja proszę o zdecydowanie się czy mały człowiek jest człowiekiem i ma możliwość wyboru czy tez nie. Bo temu 5-latkowi nikt wyboru nie dał. Nikt go nie słuchał gdy mówił, że chce do mamy. Potraktowano go jak pudełko z cukierkami, bo panu cukierków się zachciało, to sobie przyszedł i je wziął. Odpowiedz Link Zgłoś
super-mikunia Re: ot 07.07.11, 11:13 > a ty swojego trzylatka traktujesz za przeproszeniem jak hmmm niemyślący zlepek > komórek wiem jak 3 latkiem w fazie edypalnej można łatwo manipulować Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: ot 07.07.11, 13:30 tak, zgadza się, można ale nie oznacz to, że traktuję go jako przedmiot bez uczuć, z którym można robić co się innym tylko podoba gdyby ojciec był w porządku, to w momencie zabierania dziecka zostawiłby namiary gdzie ono będzie obecnie przebywać i mimo wszystko pozwolić matce zobaczyć je ukrywając dziecko gdy matka nie ma odebranych praw rodzicielskich sam zaczyna postępować niezgodnie z prawem Odpowiedz Link Zgłoś
super-mikunia Re: ot 10.07.11, 20:14 > ukrywając dziecko gdy matka nie ma odebranych praw rodzicielskich sam zaczyna p > ostępować niezgodnie z prawem matka zrobiła wszystko, żeby utrudnić coby nie ułatwić kontaktów... syna z ojcem tez nie w porządku co w świetle prawa ... Odpowiedz Link Zgłoś
charlottesometimes1 Re: ot 07.07.11, 11:00 "Horror. Kochający tatuś wcześniej wnioskował o umieszczenie dziecka w rodzinie zastępczej więc nie chodzi o dobro dziecka tylko o dop.... byłej żonie." Proponuję to przeczytać, może rozważana decyzja o ewentualnej rodzinie zastępczej stanie się jaśniejsza. pl.wikinews.org/wiki/Dzieci_z_PAS_odbierane_rodzicom_i_umieszczane_w_plac%C3%B3wkach_wychowawczych Mimo że teoria ta została na wiele sposobów zdeprecjonowana, to w PL nadal żywa. Być może o to chodzi z tym dość kontrowersyjnym pomysłem z rodziną zastępczą. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: ot 06.07.11, 23:45 super-mikunia napisała: > dziecko 5 letnie nie jest zdolne do oceny!!! znajduje się jeszcze w fazie egoce > ntryzmu jego myślenie abstrakcyjne jeszcze nie istnieje!! nie traktuj dziecka j > ak osoby dorosłej - zdolnej do oceny!! No to ty dziwna jestes ,ze tak myslisz maja dziecko,no chyba ze twoje to bezwolna lalka, ktora mozna wszedzie i za kazdym zostawic i ma tak byc bo ty dorosla tak chce. Odpowiedz Link Zgłoś
super-mikunia Re: ot 06.07.11, 23:59 ,no chyba ze twoje to bezwolna lalka poczytaj trochę o rozwoju dziecka.. będzie łopatologicznie: dziecko to nie osoba dorosła mająca jedynie inną budowę.. dziecko nie ma tej samej co osoba dorosła percepcji, tylu doświadczeń życiowych co dorosły... my nie rodzimy się z przepełnioną pamięcią i wypasionym oprogramowaniem my dojrzewamy i nabieramy pewnych kompetencji w życiu.. no chyba, że ty urodziłaś w pełni zaprogramowaną laleczkę - małego cyborga Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: ot 07.07.11, 01:10 super-mikunia napisała:. dziecko nie ma tej samej co osoba doros > ła percepcji, tylu doświadczeń życiowych co dorosły... Moze i nie ma,ale juz 5-latek wiec czy jest mu z dana osoba przyjemnie czy nie,juz w przedszkolu jedne dzieci sie lubia, a inne nie. Do tego jesli jeden z rodzicow krzywdzi drugiego i dziecko ma na to patrzec ,to nie jeden dorosly nie mial takich doswiadczen. A to ze dziecko ma mniej doswiadczenia to nie zanczy ze jest glupie i nie czuje jaki ma do niego stosunek dorosla osoba. I racja jest ze 2-3 latek nie moze wiedziec ,co to smierc czy jak bedzie jak wypadnie z okna to juz w uczuciach czuje jak inni.I jesli wychowuje je normalna osoba nie "fanatycy" czy jacys zwyrodnialcy to ma poczucie uczuc swoich do danej osoby. Odpowiedz Link Zgłoś
super-mikunia Re: ot 07.07.11, 09:42 > > Moze i nie ma,ale juz 5-latek wiec czy jest mu z dana osoba przyjemnie czy nie, > juz w przedszkolu jedne dzieci sie lubia, a inne nie. pracuję również z małymi dziećmi,i raz się uwielbiają a za innymi oczy by sobie wydrapały jeżeli ktoś im naciśnie na odcisk..czyli np. zabierze im ulubioną zabawkę a w późniejszym etapie zabierze im ulubiona koleżankę czy kolegę.. są labilne emocjonalnie jeszcze totalnie nieprzewidywalne, nastawione na własną afirmację i gratyfikację...to kieruje ich zachowaniem.. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: ot 07.07.11, 14:25 super-mikunia napisała: nastawione na własną afirm > ację i gratyfikację...to kieruje ich zachowaniem.. A ja ci powiem tak,moi rodzice tez sie rozeszli jak mialam tyle co ten chlopiec,tato mnie bardzo kochal i nie walczyl o mnie jak pies wyrywajac mnie z domu,tylko spotykal sie ze mna po przedszkolu,chodz matka sie sprzeciwiala,naszczescie ona pracowala i starsza siostra mnie odbierala, wiec jej w ty graj bylo ,ze tato mnie zabieral bo ona mniala wolne,potem po szkole jak juz sama chodzilam zabieral mnie na objad zakupu ,kupowal co potrzebowalam dawal kieszonkowe. Cale zycie szlyszalam ze ojciec mnie przekupuje ze jest najgorszy,i jakos w wieku 14 lat gdy mogla juz decydowac to w jeden dzien po urodzinach spakowalam wszystkie swoje rzeczy i przeprowadzila sie do niego,i jakos matce przez wiele lat nie udalo sie mnie nakrecic i znienawidzic ojca,ale on dbal o relacje mniedzy mami kiedy sie udlo.I lepiej na tym wyszedl. A nie o to jak z matka wojowac ,bo nie chcial zebym na to patrzyla. Sznowal mnie,przychodzil kiedy wiedzial ze starsza corka go wosci bo matka w pracy byla.Z czasem nauczylam sie jej nie mowic ze byl bo wtedy darla jape.Nawet zdjecia jak sobie robilismy to kazal nie mowic bo kiedys mozna bylo odebrac bez zadnego swistka,wystarczylo ze powidzialas ze to jest to zdjecie. A po przeprowadzce kilka miesiecy unikalam matki jak ognia. Matka na takim zachowaniu gorzej wyszla bo od lat mamy sporadyczny kontakt,pewnie bylo by inaczej gdyby nie wyzywala na tate przy mnie.Nigdy nie mialam pretensji ze nie walczyl z nia ze wszystkich sil,chodz wiedzialm ze u niego bylo by mi lepiej. Wiec jesli tato tak kocha syna to dbal by o jego dobro i nie wydzieral z lozka malego chlopca z policja,tylko staral by sie jakos to zalagodzic,a matka nawet jesli go manipuluje to kiedys za to zalpaci. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: ot 07.07.11, 09:59 super-mikunia napisała: > dziecko 5 letnie nie jest zdolne do oceny!!! znajduje się jeszcze w fazie egoce > ntryzmu jego myślenie abstrakcyjne jeszcze nie istnieje!! nie traktuj dziecka j > ak osoby dorosłej - zdolnej do oceny!! oj tak, za to tatuś, który ma założoną sprawę karną jest po prostu super zdolny do oceniania co jest dobre a co nie Odpowiedz Link Zgłoś
super-mikunia Re: ot 07.07.11, 11:08 > oj tak, za to tatuś, który ma założoną sprawę karną jest po prostu super zdolny > do oceniania co jest dobre a co nie yy a co ma się jedno do drugiego rozumiem, ze wnioskujesz, żeby każdej osobie, której nazwisko trafi na wokandę z automatu odbierać prawa rodzicielskie... Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: ot 07.07.11, 13:26 odbierac nie ale nie przekazywać mu dziecka dopóki sprawa się nie skończy Odpowiedz Link Zgłoś
super-mikunia Re: ot 07.07.11, 18:07 hmm oj zabrakłoby w Polsce rodzin zastępczych i miejsc w domach dziecka/pogotowiach opiekuńczych gdybyśmy wszystkich mieli mierzyć ta samą miarą... Odpowiedz Link Zgłoś
mondovi Re: ot 07.07.11, 10:33 Ma swoje emocje, uczucia, lęki, chce poczucia bezpieczeństwa. Mało? Odpowiedz Link Zgłoś
super-mikunia Re: ot 07.07.11, 11:10 a rodzice oboje powinni mu to zapewnić również wtedy gdy tworzą rodziną zrekonstruowaną... bo tworzą nadal rodzinę dla swojego dziecka... jakkolwiek patrzeć by na siebie nie mogli... Odpowiedz Link Zgłoś
mondovi Re: ot 07.07.11, 12:39 Tak, zatem co mysli ojciec, odbierając w ten sposób dziecko od matki? Że zrozumie? wybaczy mu po latach? Co mysli matka widząc w ten sposób odbierane dziecko? Że zrozumie? Wybaczy jej po latach? Odpowiedz Link Zgłoś
super-mikunia Re: ot 07.07.11, 18:10 mam nadzieję, że za kilka lat cała 3 stwierdzi, że miało to sens i że dobrze się stało... Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: ot 08.07.11, 11:25 > dziecko 5 letnie nie jest zdolne do oceny!!! znajduje się jeszcze w fazie egoce > ntryzmu jego myślenie abstrakcyjne jeszcze nie istnieje!! nie traktuj dziecka j > ak osoby dorosłej - zdolnej do oceny!! Ale my jesteśmy zdolni do oceny. My wiemy, że temu dziecku do rozwoju kontakt z ojcem jest potrzebny. Dlaczego w tej sytuacji nie zmuszamy ojca fizycznie do widzeń? Odpowiedz Link Zgłoś
super-mikunia Re: ot 10.07.11, 20:16 Dlaczego w tej sytuacji nie zmuszamy ojca fizycznie do widzeń? asia kandyduj do sejmu i pisz ustawy Odpowiedz Link Zgłoś
ciociacesia podobno w teorii moze 07.07.11, 11:07 > czemu jesli ojciec nie chce widywac dziecka > to dziecko nie moze naslac policji ktora zakuje ojca w kajdanki i odstawi na pl > ac zabaw ? tak w kazdym razie sugerowal mi prawnik. tyle ze o to wnioskowac musialaby matka i raczej zostalaby wysmiana tak jak wysmiewana jest wiekszosc ojcow usilujacych z pomoca policji egzekfowac widzenia z dzieckiem Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Re a prawo ojca 08.07.11, 11:16 Matka na pewno nie jest ideałem. Ale żeby robić takie sceny, jak odebranie dziecka w ten sposób, musiałoby być zagrożone jego życie. Maskotki czy smoczka nie zabrałabym dziecku w ten sposób, w jaki tu zabrano mu kontakt z matką. Jeżeli nie ma zagrożenia życia i zdrowia dziecka, to trzeba tak długo załatwiać sprawę pokojowo, zobowiązywać rodziców do terapii, itp. aż się uzyska efekt. Odpowiedz Link Zgłoś
c2h6 Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 10:33 alexandra74 napisała: > strasznie mnie przygnębiaja takie historie. I pojęcia nie mam, co kieruje sądam > i przy wydawaniu takich orzeczeń. Któraś z dziewczyn napisała, że profesor psyc > hologii musiał nieźle tam i ówdzie posmarować i zasadniczo innego wytłumaczenia > tego kretyńskiego postanowienia, a w efekcie akcji odebrania dziecka matce - n > ie jestem w stanie pojąć. No jasne. Przecież to że pani psycholog (przecież ta kobieta też jest psychologiem, nie?) przyprawiła mężowi rogi, rozwiodła się z nim (jakoś nie słyszę żeby rozwód był z orzeczeniem o winie, a raczej by o tym gazety trąbiły) i nie chciała oddać dziecka, któremu robiła pranie mózgu ucząc go strachu przed własnym ojcem - to jest w oczywisty sposób absolutnie niemożliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 13:05 przyprawiła mężowi rogi, rozwiodła się z nim (jakoś nie słyszę żeby > rozwód był z orzeczeniem o winie, A ty skąd wiesz, że przyprawiła mu rogi? A rozwodzić można się bez orzekania o winie - nawet jeśli ta wina jest łatwa do udowodnienia. taka sama nadinterpretacja jak ta, że ojciec jest potworem. Odpowiedz Link Zgłoś
c2h6 Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 13:09 morekac napisała: > przyprawiła mężowi rogi, rozwiodła się z nim (jakoś nie słyszę żeby > > rozwód był z orzeczeniem o winie, > > A ty skąd wiesz, że przyprawiła mu rogi? A twierdzę że wiem? Czytanie ze zrozumieniem polecam. > A rozwodzić można się bez orzekania o winie - nawet jeśli ta wina jest łatwa do > udowodnienia. > taka sama nadinterpretacja jak ta, że ojciec jest potworem. A ponieważ taka sama, to pozostaniemy przy wersji że potworem jest jednak ojciec, czy tak? Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 13:48 Nie wypowiadam się na temat, czy dziecko powinno być z ojcem czy matką, kto odpowiada za takie, a nie inne kontakty itp. Niemniej dla mnie wyprawa po 5-latka silnym oddziałem policji, wejście do domu o godz. 7 rano i wyciągnięcie dzieciaka z łóżka jest skandalem i łamaniem praw człowieka. To, że człowiek ma dopiero 5 lat nie uprawnia nikogo do traktowania go jak przedmiotu. A już zwłaszcza takiego prawa nie mają przedstawiciele prawa. Odpowiedz Link Zgłoś
c2h6 Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 13:54 morekac napisała: > Nie wypowiadam się na temat, czy dziecko powinno być z ojcem czy matką, kto odp > owiada za takie, a nie inne kontakty itp. A mogłabyś odpowiadać na temat? > Niemniej dla mnie wyprawa po 5-latka silnym oddziałem policji, wejście do domu > o godz. 7 rano i wyciągnięcie dzieciaka z łóżka jest skandalem i łamaniem praw > człowieka. To, że człowiek ma dopiero 5 lat nie uprawnia nikogo do traktowania > go jak przedmiotu. A już zwłaszcza takiego prawa nie mają przedstawiciele prawa Czekam na realistyczną propozycję rozwiązania w akceptowalny dla Ciebie sposób problemu matki która sabotuje orzeczenia sądu i nie chce wypuścić dziecka do ojca. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 14:03 A nie uważasz, że od znania takich sposobów są właśnie kuratorzy i psycholog? Żeby ta cała akcja bardziej przypominała dostarczenie dziecka ojcu a nie - aresztowanie groźnego bandyty? Odpowiedz Link Zgłoś
c2h6 Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 14:11 morekac napisała: > A nie uważasz, że od znania takich sposobów są właśnie kuratorzy i psycholog? Ż > eby ta cała akcja bardziej przypominała dostarczenie dziecka ojcu a nie - aresz > towanie groźnego bandyty? Twierdzisz że ten sposób był zły. No to albo, nie bójmy się tego powiedzieć, kłapiesz bezmyślnie, albo znasz lepsze metody. Czekam więc na taką lepszą metodę. Odpowiedz Link Zgłoś
burza4 Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 14:16 Lepszą metodą jest rezygnacja z egzekucji. Po prostu. Lepiej było dać chłopcu żyć w spokoju, nawet z patologicznie, wg niektórych, kochającą matką. Są gorsze rzeczy niż nadopiekuńczość. Tak postąpił mój kolega, nie chcąc dokładać dzieciom stresu, mimo tego, że rezygnacja z kontaktów kosztowała go wiele. Ale jemu zależało na dzieciach, w przeciwieństwie do pana z tego przykładu. Odpowiedz Link Zgłoś
c2h6 Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 14:24 burza4 napisała: > Lepszą metodą jest rezygnacja z egzekucji. Po prostu. Lepiej było dać chłopcu ż > yć w spokoju, nawet z patologicznie, wg niektórych, kochającą matką. Są gorsze > rzeczy niż nadopiekuńczość. No, czyli wracamy do wersji "nie podoba mi się orzeczenie sądu więc wystawiam d*pę i każę się cmoknąć, co zamyka sprawę". > Tak postąpił mój kolega, nie chcąc dokładać dzieciom stresu, mimo tego, że rezy > gnacja z kontaktów kosztowała go wiele. Ale jemu zależało na dzieciach, w przec > iwieństwie do pana z tego przykładu. Hej, no i gdzie są te wszystkie głosy z dawniejszych wątków z cyklu "jak mu zalezy na dzieciach to pójdzie do sądu i nie da się zniechęcić"? Odpowiedz Link Zgłoś
c2h6 Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 14:25 morekac napisała: > Gorszych nie znam na pewno. Czyli nie podoba ci się ta metoda i twierdzisz że jest na pewno zła, ale nie umiesz zaproponować nawet zarysu lepszej. Jakież to typowe... Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 14:28 c2h6 a ty co zakompleksiony tatus czy jak ze tak go bronisz,a moze nastepny profesor psychologi? Odpowiedz Link Zgłoś
lena_madzia Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 19:40 nie, to jakieś śmieszne rozkrzyczane trollidło Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 14:41 Bo nie zajmuję się zawodowo przekazywaniem dzieci rodzicom, stąd brak mi praktyki w tej kwestii. Po cholerę ciągali 4 kuratorów i psychologa, skoro ich nie użyto? Użyto za to 3 policjantów - i pewnie wszystkim się śpieszyło, no i to niemiłe jest patrzeć dłużej niż 2 minuty na ryczące dziecko i roztrzęsioną kobietę (i to jeszcze w ciąży, można się wyrzutów sumienia nabawić)- a pakowanie, ubieranie, pożegnania ten czas by wydłużyły i panom z bożej łaski policjantom i kuratorom byłoby pewnie ciut nieprzyjemnie przez kwadrans dłużej. A tak mieli szybką, sprawną interwencję - wyciągnęli 5-latka z łózka i dostarczyli ojcu - toż to wystarczyłby na to 2-3 osoby, a nie 7. Szkoda że w wielu innych sprawach nie są tacy skuteczni i tak bohaterscy. Odpowiedz Link Zgłoś
madami Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 19:46 > Czekam na realistyczną propozycję rozwiązania w akceptowalny dla Ciebie sposób > problemu matki która sabotuje orzeczenia sądu i nie chce wypuścić dziecka do oj > ca. > Cała trójka powinna spotkać z niezaleznym mediatorem, dziecko powinno być przebadane przez niezaleznego i niezwiązanego z rodzicami psychologa. Najpierw mediacje, próba wspólnej terapii, szukanie innego rozwiązania. www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,9907577,Jak_Barbara_L__i_prof__J__walczyli_o_Piotrusia__AKTA_.html tu historia jest opowiedziana w oparciu o akta sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
c2h6 Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 09:47 madami napisała: > > Czekam na realistyczną propozycję rozwiązania w akceptowalny dla Ciebie s > posób > > problemu matki która sabotuje orzeczenia sądu i nie chce wypuścić dziecka > do oj > > ca. > > Cała trójka powinna spotkać z niezaleznym mediatorem, dziecko powinno być przeb Pytam o realistyczną propozycję, a nie o idealistyczne bajki o mediatorze. Matka odmawia wydania dziecka i ma w d*pie postanowienie sądu. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 13:26 c2h6 napisała: > > Cała trójka powinna spotkać z niezaleznym mediatorem, dziecko powinno być > przeb > > Pytam o realistyczną propozycję, a nie o idealistyczne bajki o mediatorze. Matk > a odmawia wydania dziecka i ma w d*pie postanowienie sądu. Alez matka wcale nie utrudia,wychodzila z domu z dzieckiem.A co to za postanowienie sadu? gdzie dziecko wrzeszczy na widok ojca,a matka ma sie biernie temu przypartywac i dac dziecko na sile,jak worek kartoflli,wszak trzeba dbac o uczucia tatusia, a o uczucia dziecka juz nie ,bo to male nie zan sie na niczym,nie jest w stanie okreslic sylacji,no bezmozg jednym slowem,poddane woli dorolsych. Mozna bylo umawic dzien godzine i widzenia np. jakims osrodku czy na placu zabaw,przeciez kurator by tam byl i widzial ze matka jest z dzieckiem czy nie. Odpowiedz Link Zgłoś
c2h6 Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 13:35 3-mamuska napisała: > c2h6 napisała: > > Cała trójka powinna spotkać z niezaleznym mediatorem > , dziecko powinno być > > przeb > > > > Pytam o realistyczną propozycję, a nie o idealistyczne bajki o mediatorze > . Matk > > a odmawia wydania dziecka i ma w d*pie postanowienie sądu. > > Alez matka wcale nie utrudia,wychodzila z domu z dzieckiem.A co to za postanowi Jasne, jasne. Cóż za bohaterstwo - wyszła z domu z dzieckiem doprowadzonym do histerii. Wystarczy żeby formalnie nikt się nie mógł przyczepić i wystarczy żeby się de facto nie dało doprowadzić do spotkania. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 15:44 c2h6 napisała: > Jasne, jasne. Cóż za bohaterstwo - wyszła z domu z dzieckiem doprowadzonym do h > isterii. Wystarczy żeby formalnie nikt się nie mógł przyczepić i wystarczy żeby > się de facto nie dało doprowadzić do spotkania. I w ten sposób szanowne 'Panie Matki' mogą mieć w 4 literach sąd, dziecko, eks-męża Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 16:50 E tam, najbardziej bohaterską postawą wykazali się tutaj policjanci, kuratorzy i psycholog sądowy. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 13:48 morekac napisała: taka sama nadinterpretacja jak ta, że ojciec jest potworem. Ojciec jest potworem ze w ten sopsob zabral swojego syna,jak worek kartofli.Mogl zrobic to inaczej ,zabrac z przedszkola lub z palcu zabawa umowic sie jakos. Do tego nie od razy wchodzi sie z policja tylko z samym kuratorem ubiera sie dziecko, bierze jego przytulanke ,ulubione zabawki,a nie wydziera z lozka zaspane dziecko,z asysta kolku obcych ludzi. A i pozwala matce na spodkanie i nie robi sie tajemnicy gdzie ono jest. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 13:50 Ojciec jest potworem ze w ten sopsob zabral swojego syna,jak worek kartofl A policjanci i inni przedstawiciele prawa, w tym kuratorzy, mu na to pozwolili. Odpowiedz Link Zgłoś
malila Komentarz 07.07.11, 10:59 [url=https://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,9898259,Jestem_zaszokowana_brakiem_reakcji_na_rozgrywajacy.html?fb_xd_fragment#?=&cb=f20ab4a35eb8144&relation=parent.parent&transport=fragment&type=resize&height=20&ackData[id]=1&width=120]prof. Lidii Grzesiuk[/url] z Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Z którym nie mogę się nie zgodzić. Blondi widać, że ma nerwy ze stali. Pewnie i śniadanko mogłaby tam spokojnie zjeść i nic by jej na żołądku czy wątrobie nie zaległo. Do zawodu trzeba mieć po prostu predyspozycje. Rzeźnikowi w rzeźni też dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
malila Poprawny link 07.07.11, 11:00 [url=https://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,9898259,Jestem_zaszokowana_brakiem_reakcji_na_rozgrywajacy.html?fb_xd_fragment#?=&cb=f20ab4a35eb8144&relation=parent.parent&transport=fragment&type=resize&height=20&ackData[id]=1&width=120]Tekst link[/url] Odpowiedz Link Zgłoś
black-cat Re: Matka ma władzę nieograniczoną 07.07.11, 11:09 Patrzę na takie sprawy z dystansem. Jestem świadkiem podobnego dramatu (tyle tylko, że ojciec nie "odbija" dzieci siłą). Matka, robiąca karierę, niewiele czasu spędzająca z dziećmi, wbrew woli ojca (pozwalał jej dla świętego spokoju, bo inaczej w domu były kosmiczne awantury) wywożąca dzieci do swoich rodziców na całe tygodnie, aby mąż jeszcze więcej pracował i kupił jej wymażony apartament. Ona zarabiała tylko na swoje potrzeby, mąż nie miał prawa interesować się jej dochodami, to on miał obowiązek łożyć na rodzinę. Mąż pracował, kiedy mógł odwiedzał dzieci u dziadków, wszystkie weekendy spędzał z dziećmi, był przy nich w najważniejszych momentach życia, to jego dzieci wołały przez sen. Mamusia robiła karierę i uczyła się. Kiedy mąż podjął swoją pierwszą decyzję (niezgodną z tym co chciała żona) o zainwestowaniu w firmę (było to konieczne) zamiast w nowy apartament dla żony, żona oskarżyła go o pobicie i znęcanie się nad nią i zmieniła zamki w drzwiach. Oczywiście była policja, mąż wrócił do domu, więc żona spakowała swoje manatki, zabrała dzieci i znikła, twierdząc, że boi się oprawcy. Sprawa o pobicie ciągnęła się rok, została umorzona. Sąd zabezpieczył ojcu kontakty z dziećmi, któych matka nie przestrzega. W dalszym ciągu nie opiekuje się dziećmi, robią to jej rodzice. Ojciec tygodniami nie widuje dzieci. Ostatnio bez zgody ojca zoperowała jedno z dzieci (to nie był zabieg ratujący życie, ojciec chciał sfinansować zabieg w prywatnej klinice, gdzie stosowane metody pozwalały na krótszy okres rekonwalescencji). Ojciec nie mógł się doprosić o jakiekolwiek informacje, nie wiedział, czy operacja się udała, gdzie są dzieci (matka normalnie po operacji dziecka chodziła do pracy, pomimo decyzji Sądu, że w takich przypadkach dziećmi ma się zajmować ojciec, o ile tego chce, ojciec chciał). Ojciec nie widział dzieci kolejny miesiąc, w międzyczasie dowiedział się, że jest oskarżony o molestowanie... Dlatego mam dystans. Niektóre "mamusie" zrobią wszystko by pokazać ojcu, gdzie jego miejsce. Nie wiemy czy pan, który odbierał dzieci z policją rzeczywiście nie interesował się dzieckiem. Może nie było mu to umożliwione? Sprawa karna? Dzisiaj mogę oskarżyć mojego męża o pobicie, jeżeli odpowiednio wcześniej będę wydzwaniać na niebieską linię i do dzielnicowego i płakać, że boję się męża - zostanie oskarżony. Takie sprawy ciągną się długo. A jeżeli dorzucę do tego molestowanie dziecka mogę być pewna, że skutecznie utrudnię mężowi kontakt z dzieckiem i życie przez najbliższe kilkanaście miesięcy. Sądy działają opieszale, matkom przyznaje się opiekę z marszu, nie wnikając czy to napewno jest dobre dla dzieci. I matki robią co chcą. Facet popełnił błąd. Policji się nie wzywa dla dobra dzieci, to dla nich trauma. Tyle tylko, że w naszym kraju, jeżeli matka robi takie cyrki jest to niestety jedyny sposób na zobaczenie dziecka. Odwróćcie sytuację. Wyobraźcie sobie, że to wy walczycie o to by zobaczyć dziecko. To wy zostałyście oskarżone o pobicie, znęcanie i wiecie, że to wasz mąż buduje sobie historię, by wykorzystać to później w Sądzie, itd. Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 12:29 www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,9907577,Jak_Barbara_L__i_prof__J__walczyli_o_Piotrusia__AKTA_.html Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 12:57 No jesli nawet z artykulu pisanego jednostronnie z pozycji matki wynika, ze matka (psycholog!) chowala dziecko w zaburzeniach emocjonalnych i histerii, to ciekawe, co wynikloby z artykulu pisanego z uwzglednieniem stanowiska obu stron. Wyglada na to, ze oboje rodzice maja nierowno pod sufitem, a cierpi na tym biedny synek Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka cytat 07.07.11, 12:43 "Barbara L. tłumaczy, że obawiała się powierzania dziadkom Piotrusia: - Kiedyś, gdy byli u nas z wizytą, Piotruś zaczął płakać w pokoju - opowiada Barbara L. - Teściowa przytrzymywała mnie w kuchni, mówiła, żebym nie szła do synka i poczekała "aż sam padnie". Opowiedziała mi wtedy, że gdy J. był małym dzieckiem i płakał, oni po prostu wychodzili z domu na spacer, bo na ulicy było ciszej niż w domu. Kiedy wracali po dwóch godzinach, chłopiec był już cicho." Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka Re: cytat 07.07.11, 12:46 www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,9907577,Jak_rodzice_walczyli_o_Piotrusia__AKTA_.html?as=1&startsz=x Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: cytat 07.07.11, 15:10 czarnaalineczka napisała: > "Barbara L. tłumaczy, że obawiała się powierzania dziadkom Piotrusia: - Kiedyś, > gdy byli u nas z wizytą, Piotruś zaczął płakać w pokoju - opowiada Barbara L. > - Teściowa przytrzymywała mnie w kuchni, mówiła, żebym nie szła do synka i pocz > ekała "aż sam padnie". Opowiedziała mi wtedy, że gdy J. był małym dzieckiem i p > łakał, oni po prostu wychodzili z domu na spacer, bo na ulicy było ciszej niż w > domu. Kiedy wracali po dwóch godzinach, chłopiec był już cicho." > metody wychowawcze bravo ! Odpowiedz Link Zgłoś
carrymoon Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 14:18 Pierwsza myśl: ojciec potwór jak można było do tego dopuścić A później napłynęły wspomnienia. Sama wychowuję młodą od początku. Ojciec przychodził na wizyty, z czasem zaczynał zabierać ja na wycieczki. Pamiętam jak wiele razy moje dziecko płakało, że nie chce iść z ojcem, trzymała mnie za rękę, za nogę. Tuliła się. I płacz całkiem podobny do płaczu Piotrusia. Pamiętam też jeden raz jak niósł ją wyrywającą się i wrzeszczącą. A ja wiem, że wtedy nie działa jej się krzywda, że spędzali czas razem ciekawie i zawsze wracała uśmiechnięta i zadowolona. Dla spokoju sumienia byłam z nią na badaniach u psychologa. Ocena: Dziecko bardzo silnie związane z matką, lęki separacyjne. Ojciec nie stanowi zagrożenia. Młoda jest bardzo , bardzo mocno związana ze mną. Najchętniej wciąż spałaby u mnie w łóżku choć ma 9 lat. Nie lubi wyjeżdżać z domu, oddalać się ode mnie na dłużej. Owszem z dziećmi bawi się, wychodzi do koleżanek ale idealnie gdy ma świadomość mojej obecności w domu. Tak jest nadmiernie emocjonalna, wrażliwa. Przetrwałyśmy etap negacji ojca. Trudny dla mnie i dla niej. Gdybym wtedy nie przekonywała Jej, że ojciec jest dobry, że powinna się z nim spotkać, że będzie fajnie itp gdybym nie pozwalała zabierać jej wbrew jej woli to być może problem by się nasilił. A raczej na pewno. Sceny wizyt ojca wyglądałyby podobnie do tych w nagraniu. Bo ten krzyk i płacz sama słyszałam. Sposób zabrania dziecka, interwencja policji to jakiś koszmar. Gdieś Ci ludzie się pogubili w swoich decyzjach, zapomnieli o dziecku zarówno matka jak i ojciec. Nigdy nie powinno było dojść do takich dramatów. Ale być może można było tego uniknąć. Być może ojciec nie jest winny niechęci dziecka. Choć na pewno jest winny krzywdzie wyrządzonej dziecku przy jego odbieraniu matce. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 14:36 carrymoon napisała: Pamiętam też jeden raz jak niósł ją wyrywającą się i wrzeszczącą. > No bardzo inteligetnie. > A ja wiem, że wtedy nie działa jej się krzywda, że spędzali czas razem ciekawie > i zawsze wracała uśmiechnięta i zadowolona. No tak tatus kupil loda zabawke to wiadomo ze dziecko lyknelo. > Gdybym wtedy nie przekonywała Jej, że ojciec jest dobry, że powinna się z nim s > potkać, że będzie fajnie itp gdybym nie pozwalała zabierać jej wbrew jej woli t > o być może problem by się nasilił. A raczej na pewno. Sceny wizyt ojca wyglądał > yby podobnie do tych w nagraniu. Bo ten krzyk i płacz sama słyszałam. Przekonala ty ja opoprostu oddalas jak worek kartofli placzaca. Przeciez wiadomo ze dzieci maja takie okresy w zyciu ,ze czasem jest tylko tata a czasem mama.Widzenia powiny byc u was w domu az mala zaufa ojcu. Młoda jest bardzo , bardzo mocno związana ze mną. Najchętniej wciąż spałaby u m > nie w łóżku choć ma 9 lat. Nie lubi wyjeżdżać z domu, oddalać się ode mnie na d > łużej. Owszem z dziećmi bawi się, wychodzi do koleżanek ale idealnie gdy ma świ > adomość mojej obecności w domu. > Tak jest nadmiernie emocjonalna, wrażliwa. No to masz teraz plon tego co zrobilas ,oddajac ja ojcu na widzenia jak lalke,bo moje dzieko nigdy nie zmuszane do zadnych kontakow, jest smiala uwielbia chodzic do ludzi i bez problemu jako 3 latka zostala 1 dzien w przedszkolu,i u znajomych czy u jakiejs cioci ,ale zawsze to byla jej decyzja. Zreszta i starszy syn tez ,nie ma problemu i nie bylo z przedszkolem, szkola czy zostanie gdzies na noc. Odpowiedz Link Zgłoś
carrymoon Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 14:48 Mamuska nie znasz mojego dziecka Moja obecność jest jej potrzbea taki typ. Natomiast jest jednym z najbardziej, otwartych, kontaktowych i odważnych dzieci w kontaktach międzyludzkich. Nie ma i nigdy nei miała problemów z nawiązywaniem znajomości. Radzi sobie świetnie w wielu sytuacjach losowych. Czas na oswojenie kontaktów mieli bardzo bardzo długi. PO prostu, któregoś dnia przyszedł taki etap w jej życiu, że ja byłam centrum świata. Nikt i nic się nie liczyło. A ojciec lodami nie przekonuje. Jest dużo bardziej zasadniczy niż ja. Ale oferuje jej zawsze ciekawie spędzony czas, wspólną pasję i zainteresowania. Wtedy wybrałam moim zdaniem mniejsze zło. Mogłam walczyć z ojcem o kontakty. Mogłam go odsyłać mówiąc, że nie jest ona gotowa itp. Być może doprowadziłabym do takich akcji jak z Piotrusiem. Zobaczymy co powie gdy dorośnie. Na dzień dzisiejszy ma dwoje rodziców, którzy nie prowadzą ze sobą wojen i spokojny, poukładany świat. Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 15:07 Pamiętaj Cherry, że tam mogło być jednak inaczej, niż w przypadku Carrymoon. Tu matka została w jego obecności zepchnięta ze schodów (zakładając,że to prawda) , a także ojciec interesował się dzieckiem tylko " do zdjęcia". Oczywiście zakładam na potrzeby tego postu,że tak było. Nie wiem, czy Carrymoon była kiedykolwiek ofiarą przemocy ze strony expartnera i czy interesował się on dzieckiem. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 15:19 No wlasnie z artykulu wynika, ze ewentualne zepchniecie ze schodow nastapilo w trakcie wieloosobowej awantury z udzialem tesciow, w ktorej doszlo do rekoczynow (bynajmniej tego nie usprawiedliwiam, ale to jednak co innego niz przemoc domowa w rodzaju katowania matki na oczach dziecka lub przemoc w kierunku samego dziecka). Ojciec chcial widywac sie z dzieckiem dwa razy w tygodniu i przychodzil na te spotkania, ale na skutek oporu dziecka (wycie, zamykanie oczu) do spotkania nie dochodzilo, bo matka odprowadzala je do domu. Wyglada na to, ze smierdzi z obu stron. Szczegolnie ten obrazek matki dwa razy w tygodniu wyprowadzajacej wyjace, przerazone, odwracajace glowe dziecko do furtki, po czym gdy rytual odrzucenia zostal dokonany odprowadzajacej je z powrotem do nastepnego razu zostaje w pamieci. Powinien byc w Wikipedii pod haslem "passive agressive". Nie wiem naprawde, czy wieksza szkoda dla dziecka jest bycie swiadkiem rekoczynu (jesli byl), czy wieloletnie utrzymywanie go w tym stanie. Jak tak o tym pomyslec, to ten pomysl z rodzina zastepcza moze wcale nie jest taki od czapy; nie wiem, jakie sa standardy rodzin zastepczych. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 15:30 Mi Pani Mama (to moje subiektywne odczucie, można się nie zgadzać) nie wygląda na biedną zastraszoną ofiarę przemocy domowej, ale na niezłą cwaniarę i aktoreczkę, tylko dzieciaka w tym wszystkim żal. Odpowiedz Link Zgłoś
lena_madzia Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 19:45 gazeta_mi_placi napisała: > Mi Pani Mama (to moje subiektywne odczucie, można się nie zgadzać) nie wygląda > na biedną zastraszoną ofiarę przemocy domowej, ale na niezłą cwaniarę i aktorec > zkę, tylko dzieciaka w tym wszystkim żal. taaaaaak oczywiście, a mnie Pan Tatuś wyglada na biednego zastraszonego żuczka, który jest niesprawiedliwie posądzany o przemoc domową, o maniupulowanie w sprawie i tylko dziecko chciał zobaczyć a wszystkie media sie na niego uwzieły...no co oni chcą od niego, no co??? Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 11:38 Moim zdaniem oboje mają sporo za uszami w tej sprawie, ale atakuje się tylko ojca. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 15:37 ty atakujesz tylko matkę a spróbuj tak z boku na to rzucić okiem, może jednak i winę ojca dostrzeżesz... Odpowiedz Link Zgłoś
c2h6 Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 16:39 attiya napisała: > ty atakujesz tylko matkę > a spróbuj tak z boku na to rzucić okiem, może jednak i winę ojca dostrzeżesz... Winę ojca dostrzega 90% gospodyń z Gdańska, więc nie ma co o nim gadać. Warto jest gadać o winie matki, to może gospodynie z Gdańska nieco poszerzą światopogląd. Odpowiedz Link Zgłoś
carrymoon Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 21:25 Młoda widziała jak się kłócimy, do rękoczynów nie doszło. Chodziło mi raczej o to, że pewne zachowania dzieci mogą być spowodowane okresem w życiu wrażliwego dziecka. Możliwe, że rozwód rodziców nasilił lęki separacyjne. Takie zachowanie u dziecka powoduje u matki chęć ochrony, obrony. Przekonywałam nie tylko młodą ale i siebie. Rozum mówił jedno a serce co innego. Być może w matce Piotrusia zwyciężyło serce, chcą dobrze utwierdzała go podświadomie w lękach. I to co było u mnie to bardzo początkowe stadium. W wykonaniu Piotrusia już histeria i dramat. Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 22:12 Zadam Ci teraz głupie pytanie (głupie, bo hipotetyczne jedynie): a gdyby twój eks zrzucił Cię ze schodów, uderzył w głowę, ponizał, wyzywał (przy dziecku), również rozum zwyciężyłby w takiej sytuacji? Gdyby maż wyniósł się na dół (hałas), nie brał udziału w wychowaniu dziecka? Odpowiedz Link Zgłoś
carrymoon Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 07:39 Alex gdyby mnie zrzucił ze schodów - nie było nas tam, nie wiemy jak było. Gdyby na prawdę to zrobił walczyłabym o obecność kuratora przy wizytach ojca i potwierdzone wizyty ojca u psychologa. A ze swojej strony przekonywałabym dziecko i tłumaczyła, że to ojciec. Samej bez opieki kuratora bym nie puściła. Ojciec mojej małej spędził z nami dosłownie pół nocy. Ok 3 wstał i pojechał do domu bo dziecko płakało i nie mógł się wyspać. To świadczy o niedojrzałości ale nie ma wpływu na kontakty. Nie on jeden i ostatni. Wielu takich ojców jest i jakoś matki im praw nie odbierają. Jak Zu była mała to ojciec ewidentnie sobie z problemem nie radził. Im jest starsza tym ich kontakt jest lepszy. Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 10:21 Carry, staram się jakoś to poukładać w głowie, ale nie daję rady. Jak to się robi? Mąż mnie zrzuca ze schodów, źle traktuje , dziecko to widzi. I ja mam potem namawiać dziecko do kontaktów z ojcem. OK. Jak mam to tłumaczyć sobie, jemu? Ryczącego oddawać na siłę, bo kontakty są potrzebne."To przecież ojciec, ". Dlaczego niby, jeśli to przemocowiec? "Tatuś raz się zdenerwował i zepchnąl mamusię, raz uderzył w głowę, ale ogólnie Cie bardzo kocha. To nic, że ty się boisz, nie chcesz się z nim spotykać, on cie kocha i to ci wyjdzie na dobre". No qrwa, mnie zimny pot oblewa, jak sobie to wyobrażę. Nie umiałabym chyba, no nic nie poradzę, jestem stronnicza, ten facet wydaje mi się zimnym gnojkiem, współczuje z całego serca tej kobiecie (mimo tego,że tez pewnie święta nie była). Chciałabym ,żebyś wiedziała,że nie atakuję Cie czy próbuję przyprzeć do muru, po prostu pytam, bo to przekracza moje wyobrażenia. A w ogóle, zabrać w ten sposób dziecko i zostawić matkę, to jakby rozciąć jej brzuch, zabrać flaki i odejść. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 11:13 Póki co sprawa o zrzucenie ze schodów nadal jest w toku i nie wiemy jak było naprawdę, jest dwóch na jednego (żona z teściową kontra mąż). Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 11:15 Niejedna Mama zostawia ryczące małe dziecko z opiekunką (albo Babcią) bo musi iść do pracy, bardzo rzadko takie dziecko zostaje (przynajmniej przez pierwsze razy) z ową opiekunką spokojnie i z uśmiechem, bardzo często płacze i histeryzuje, wczepia się w wychodzącą do pracy mamę itp., jednak nikt nie nazywa owych opiekunek (lub babć) psychopatkami bo dziecko płacze bez mamy... Odpowiedz Link Zgłoś
carrymoon Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 11:26 Alexa nie czuję się atakowana luuz To co my jako postronne gapie widzimy to efekt poprzednich sytuacji. Sytuacji przy których nie byliśmy wiec i nie znamy prawdy Patrząc tylko na akcję odebrania dziecka to faktycznie tatuś wygląda na drania a matka to ofiara systemu i układów. Prawda może być zupełnie inna. Czyli:- gdyby faktycznie był psycholem i zrzuciłby mnie ze schodów CELOWO to po pierwsze poszłabym na obdukcje, po drugie zgłosiłabym sprawę na policji, po trzecie w sądzie o kontakt ojca z dzieckiem tylko i wyłącznie w obecności kuratora i najlepiej może jakiś nakaz spotkań z psychologiem. Ale to sytuacja ekstremalna. A teraz wyobrażam sobie taka oto sytuację. Źle się dzieje w małżeństwie, matka co raz bardziej emocjonalnie oddala się od męża a zbliża do dziecka. Małe, słodkie, kochające ją bezgranicznie nie to co ojciec. Wiele takich sytuacji w życiu jest. Matka z opisu to taka lekko sfiksowana na punkcie dziecka matka z CiP itp. Nadmiernie przejmująca się swoim dzieckiem, znamy takie przypadki. Wielokrotnie piętnowane nawet tu na e-mamie. Sama wiesz bywają takie. Tym bardziej, że to pierwsze dziecko. Jest wiele takich co to się przejmują bo ktoś krzywo spojrzał, teściowa nie taki cukierek podała czy wygłosiła głupi komentarz. Taka lekko nadgorliwa emama Teraz dochodzi do rozwodu. Matka instynktownie chce chronić dziecko przed ojcem tyranem w jej mniemaniu. Nasilają jej się obawy o dziecko. Bo on biedny płacze jak tatuś przychodzi, bo on się boi. być może, podkreślam być może sytuacja była do opanowania ale stres związany z rozstaniem, emocjonalne rozchwianie matki i dziecka nasila objawy. Moja młoda płakała, że nie chce iść nie dlatego, że się go tak bardzo bała tylko nie chciała iść z domu. gdybym ją raz drugi zostawiła to akcja z płaczem by się nasilała. Oki wracając do tematu zrzucania ze schodów. Może było tak, że emocje między małżonkami wzięły górę. Zaczęła się szarpanina o dziecko. On chciał zabrać, dzieciak wrzeszczał no i było nieszczęście. Nie wiemy ani Ty ani ja jak był z tym spadaniem ze schodów. Mogła spaść przez przypadek ale tak się to rozkręciło, że lepiej napisać że zrzucił. Moim zdaniem oboje są winni w tej sytuacji. Zwróć uwagę, że ojciec do dziecka mówi czule na filmiku, "chodź dziubuś, jesteś dzielny" itp Tekst o postanowieniu sądu skierowany jest do matki. A my jako kobiety pewnie instynktownie czujemy więź z matką, podświadomie nawet stawiamy się na jej miejscu. Dlatego pierwszy odruch jest taki, że pewnie ona się starała a on to zimny drań. reagujemy sercem nie rozumem. I ja też tak mam Nie ma chyba w sieci filmiku z tej akcji, czy przeoczyłam? Szkoda dzieciaka, najbardziej cierpi on Odpowiedz Link Zgłoś
marika_2006 Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 11:35 Popieram Cię carrymoon w całej rozciągłości. Również byłam w podobnej sytuacji jak ty i postąpiłam w taki sam sposób. Z tego też powodu uważam że wina leży jak najbardziej po obu stronach. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 11:45 marika_2006 napisała: Z tego też powodu uważam że wina leży jak najbardziej po obu stronach. Piszesz o sytuacji tej kobiety jak o swojej. Czy Ty też byłaś spychana przez eksmęża ze schodów przy dziecku? Odpowiedz Link Zgłoś
marika_2006 Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 11:57 Póki co nie ma dowodów na to że rzeczywiście została celowo zepchnięta (chyba że się nie doczytałam), sprawa jest w toku. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 12:27 Dokładnie, a świadkami jest żona i teściowa, nie mam pytań... Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak W ten sposób rozumując 08.07.11, 12:58 nie ma również dowodów, że matka źle sprawowała opiekę nad dzieckiem. Sprawa jest w toku. Odpowiedz Link Zgłoś
marika_2006 Re: W ten sposób rozumując 08.07.11, 13:06 Oczywiście że nie ma dowodów na to by źle sprawowała opiekę. Oboje są winni temu co się wydarzyło, bynajmniej daleka jestem od stwierdzenia iż tatuś biedny poszkodowany. Jednak dla mnie jest to prawdopodobnie że matka utrudniała kontakty ojcu, również dziadkom ojczystym, albo robiła niewiele by w tych kontaktach pomóc. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: W ten sposób rozumując 08.07.11, 13:20 Może i robiła niewiele, tylko pytanie dlaczego? Może chciała chronić dziecko? Co by nie było, pan ma założoną niebieską kartę i toczy się w jego sprawie proces karny. Odpowiedz Link Zgłoś
marika_2006 Re: W ten sposób rozumując 08.07.11, 13:24 Ja to rozumiem, każda matka będzie chronić własne dzieci, tylko są różne sposoby tego. I dlatego nie wiem dlaczego nie wnioskowano (żadna ze stron) o kontakty ojciec-matka-dziecko. Przynajmniej na samym początku. Wiem że dla ojca i matki którzy mają do siebie żal, nienawiść, pretensje będzie to trudne, ale czasem jest to konieczne Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 13:04 gazeta_mi_placi napisała: Dokładnie, a świadkami jest żona i teściowa, nie mam pytań... Przeważnie świadkiem jest tylko żona i co z tego? A przypominam, że była robiona też obdukcja. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 13:31 Obdukcja nie wykaże czy sama spadła ze schodów czy pomógł jej mąż bądź teściowa. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Gazetko nie rozśmieszaj się 08.07.11, 13:37 jasne, że obdukcja nie wykaże, ale jest poważnym dowodem + poparcie świadka. Bardziej prawdopodobne jest to, że on ją zepchnął, niż że zrobiła sobie to sama. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Gazetko nie rozśmieszaj się 08.07.11, 15:41 imasumak napisała: > jasne, że obdukcja nie wykaże, ale jest poważnym dowodem + poparcie świadka. > Bardziej prawdopodobne jest to, że on ją zepchnął, niż że zrobiła sobie to sama Świadek czyli ex-teściowa? A tak poważenie - nie musiała przecież rzucić się z tych schodów sama. Wystarczy, że doszło do szarpaniny. Tak - kobietom też zdarza się być agresywnym w stosunku do faceta a jak ten odpiera atak to staje się najgorszym zwyrodnialcem. Widziałam kiedyś taką akcję. Laska kłóciła się z kolesiem w dyskotece, w pewnym momencie rzuciła się na niego z pazurami - ten, chroniąc siebie wykręcił jej ręce a ona zaczęła się drzeć 'ratunku, pomocy'. Zgadnij kogo wyprowadzili ochroniarze? Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Gazetko nie rozśmieszaj się 08.07.11, 16:18 Oczywiście z tą teściową żartujesz? Co do meritum, nie mówimy teraz o przypadku z dyskoteki, a tej, konkretnej sytuacji. Facet ma założona niebieską kartę, z tego i nie tylko z tego powodu. Sprawa jest w sądzie. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Gazetko nie rozśmieszaj się 08.07.11, 20:00 imasumak napisała: > Oczywiście z tą teściową żartujesz? > Co do meritum, nie mówimy teraz o przypadku z dyskoteki, a tej, konkretnej sytu > acji. Facet ma założona niebieską kartę, z tego i nie tylko z tego powodu. Spra > wa jest w sądzie. Niebieską kartę zakłada się w przypadku zgłoszenia przemocy. Nie na podstawie wyroku. Sprawa jest w sądzie. Bardzo łatwo przychodzi Ci wskazywanie palcem winnego. Przeprosisz oficjalnie profesora J. jak go uniewinnią? Pewnie nie - stwierdzisz, że komuś posmarował. W końcu Pani Matka winna być nie może z założenia! Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Gazetko nie rozśmieszaj się 08.07.11, 22:03 Czemu koledzy profesora oficjalnie odcięli się od praktyk profesora i jego samego? Bezpodstawnie? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Gazetko nie rozśmieszaj się 09.07.11, 08:28 rosapulchra-0 napisała: > Czemu koledzy profesora oficjalnie odcięli się od praktyk profesora i jego same > go? Bezpodstawnie? Ale ja też bym się odcięła od wydzierania dziecka z domu o 7 rano. Pytanie tylko brzmi - co zamiast tego. Niestety - polski wymiar sprawiedliwości w przypadku walki opiekę nad dzieckiem jest kompletnie bezradny, co wielokrotnie się kończyło właśnie tego typu akcjami. Niestety - nie da się nikogo zmusić do współpracy. Jak matka się uprze to zablokuje każdy wyrok sądu. Jakiś rok temu była podobna sprawa zdaje się 9-letniego Olka. Każda próba wyegzekwowania wyroku sądowego określającego miejsce zamieszkania dziecka przy ojcu kończyła się awanturą na całą wieś. I co ma ojciec zrobić? Salomonowo - dla dobra dziecka zgodzić się na bak kontaktu z nim? 'Odpuścić' sobie dziecko dla jego dobra? Czy Ty swoje dziecko byś sobie 'odpuściła', żeby się nie szarpać z jego ojcem? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Gazetko nie rozśmieszaj się 09.07.11, 11:09 Dlaczego nie wzięto innych rozwiązań pod uwagę, tylko siłowe? Naprawdę nikomu z dorosłych uczestniczących w tym procederze nie przyszło do głowy, że krzywdzą niewinne dziecko?? BTW, tatuś z dzieckiem zniknął, nie ma go w pracy, nie ma go w domu, nie ma z nim kontaktu. Uważasz, że nadal jest taki niewinny i pokrzywdzony? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Gazetko nie rozśmieszaj się 09.07.11, 12:36 rosapulchra-0 napisała: > Dlaczego nie wzięto innych rozwiązań pod uwagę, tylko siłowe? Naprawdę nikomu > z dorosłych uczestniczących w tym procederze nie przyszło do głowy, że krzywdzą > niewinne dziecko?? A jakie konkretnie jakie to miałyby być rozwiązania? Potrafisz wskazać? Bo biadolić to każdy potrafi a jak przychodzi sytuacja kryzysowa to...? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Gazetko nie rozśmieszaj się 09.07.11, 12:40 Nie jestem ekspertem w tych sprawach, a chyba eksperci się tym zajęli, tak? Na ludzki rozum - rozwiązanie siłowe jest najgorszą z opcji, jakie się bierze pod uwagę. Najczęściej, gdy już żadne inne działania nie przynoszą odpowiedniego rezultatu, a w tym przypadku doszło do nadużycia władzy i już. Nie próbowano innych sposobów poza tym jednym. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Gazetko nie rozśmieszaj się 09.07.11, 14:12 rosapulchra-0 napisała: > Nie jestem ekspertem w tych sprawach, a chyba eksperci się tym zajęli, tak? Skoro nie jesteś ekspertem to czemu autorytarnie się wypowiadasz o 'innych sposobach'? A może właśnie Ci eksperci stwierdzili, że nie ma innych? Że to ostateczność ale nie można jej uniknąć? Innych sposobów próbowano - nie dało się doprowadzić do spotkania ojca z dzieckiem. Jeżeli byłaby to wina matki, patologicznie izolującej dziecko - to co innego można zrobić? Matka dziecka nie wykazała zainteresowania polubownym rozwiązaniem sprawy. Jej to było na rękę. Sąd nie może nikogo zmusić do rozwiązania problemu po dobroci. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Gazetko nie rozśmieszaj się 09.07.11, 15:06 A byłaś przy tym, że tak autorytatywnie się wypowiadasz? Matka nie izolowała patologicznie dziecka, jak to właśnie autorytatywnie oceniłaś, dochodziło do spotkań, ale nie dochodziło do kontaktu z dzieckiem, nie możesz absolutnie stwierdzić, że to tylko i wyłącznie wina matki. A co do tego, że nie jestem ekspertem, ty również. A inne sposoby, o których napisałam wcześniej, znane są ekspertom, jakoś nigdzie nie jest napisane, że były inne sposoby brane pod uwagę. Tylko ten jeden. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Gazetko nie rozśmieszaj się 09.07.11, 15:19 rosapulchra-0 napisała: > Matka nie izolowała patologicznie dziecka, jak to właśnie autorytatywnie ocenił > aś, dochodziło do spotkań, ale nie dochodziło do kontaktu z dzieckiem, nie może > sz absolutnie stwierdzić, że to tylko i wyłącznie wina matki. Znasz ją, żeby tak się wypowiadać? Czy tylko z góry zakładasz, że matka patologicznie zachowywać się nie może? Po raz kolejny zwracam uwagę na tryb przypuszczający. Ja nie twierdzę, że wina jest wyłącznie matki. Ja tylko zwracam uwagę, że człowieka nie należy skazywać bez sądu. Rzeczywistość bardzo rzadko jest czarno-biała- prawda jest zwykle gdzieś po środku. > A co do tego, że nie jestem ekspertem, ty również. A inne sposoby, o których na > pisałam wcześniej, znane są ekspertom, jakoś nigdzie nie jest napisane, że były > inne sposoby brane pod uwagę. Tylko ten jeden. Acha. Nie wiesz jakie sposoby, zapytana odpowiadasz, że ich nie znasz, teraz twierdzisz, że o owych sposobach pisałaś i nie zostały użyte. Kręcisz Waćpani, oj kręcisz Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Gazetko nie rozśmieszaj się 09.07.11, 15:33 A czy ja obarczam winą tylko ojca? Napisałam wyraźnie, że są inne sposoby. To wszystko. Zdaje się, że nadinterpretacji dokonałaś właśnie Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Gazetko nie rozśmieszaj się 09.07.11, 15:57 rosapulchra-0 napisała: > A czy ja obarczam winą tylko ojca? > Napisałam wyraźnie, że są inne sposoby. To wszystko. Zdaje się, że nadinterpret > acji dokonałaś właśnie Napisałaś, że są inne rozwiązania, zapytałam jakie konkretnie - nie napisałaś. Po czym piszesz o sposobach, o których napisałaś wcześniej. Albo znasz sposoby i potrafisz je wymienić, opisać albo nie. Jeżeli nie to nie pisz, że ich nie zastosowano. Proste. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Gazetko nie rozśmieszaj się 09.07.11, 17:55 Nie rozumiesz? Dziwne, wydawało mi się, że logicznie piszę.. Nie wskazywałam żadnych konkretnych sposobów, napisałam, że są inne sposoby i to już do ekspertów należało ich użycie, a jakie - tego nie napisałam. A ty, widzę, zrozumiałaś po swojemu, oczywiście. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Gazetko nie rozśmieszaj się 09.07.11, 20:14 rosapulchra-0 napisała: > Nie rozumiesz? Dziwne, wydawało mi się, że logicznie piszę.. Nie wskazywałam ża > dnych konkretnych sposobów, napisałam, że są inne sposoby Acha - czyli reprezentujesz poziom argumentacji 'wiem ale nie powiem'. Bez komentarza. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Gazetko nie rozśmieszaj się 09.07.11, 20:54 Bez komentarza powinnam zostawić twoje komentarze Napisałam wyraźnie - nie znam sposobów, nie ja jestem od tego. Dotarło? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Gazetko nie rozśmieszaj się 09.07.11, 23:15 rosapulchra-0 napisała: > Napisałam wyraźnie - nie znam sposobów, nie ja jestem od tego. Dotarło? Oczywiście, że dotarło do mnie, że nie znasz sposobów ale wymądrzasz się, że one istnieją i że nie zostały zastosowane. To świadczy tylko o Twoim poziomie argumentacji. W ten sposób to można absolutnie wszystko napisać. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Gazetko nie rozśmieszaj się 09.07.11, 23:58 Ba są inne, być może w tej sytuacji lepsze sposoby i na spotkania z ojcem i na egzekwowanie wyroku sądu. Ale, jak widać, w twoim mniemaniu, wydarcie dziecka z jego łóżka i zabranie bez przygotowania, bez śniadania, w piżamie jest absolutnie w porządku! Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Gazetko nie rozśmieszaj się 10.07.11, 00:01 rosapulchra-0 napisała: > Ba są inne, być może w tej sytuacji lepsze sposoby I tak w kółko. Nie wiesz jakie, ale są! Bo są! Bez komentarza. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Gazetko nie rozśmieszaj się 10.07.11, 00:12 araceli, albo jesteś tępa albo późna pora powoduje, że nie myślisz jasno i logicznie. W każdym razie rozmowa z tobą jest jak z d*upą w nocy, a mnie się tak gadać nie chce. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Gazetko nie rozśmieszaj się 10.07.11, 09:34 rosapulchra-0 napisała: > araceli, albo jesteś tępa albo późna pora powoduje, że nie myślisz jasno i logi > cznie. W każdym razie rozmowa z tobą jest jak z d*upą w nocy, a mnie się tak ga > dać nie chce. Jak kończą się argumenty merytoryczne to zaczynają personalne. Nie potrafisz dowieść tego co mówisz ('są sposoby, nie wiem jakie, nie napiszę jakie, ale są') więc zaczynasz mnie wyzywać. Skąd ta agresja w sprawie, która nawet Ciebie nie dotyczy? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Gazetko nie rozśmieszaj się 10.07.11, 09:48 Nie jestem agresywna, widzę, że takie same argumenty stosujesz nie tylko do mnie, ale do wszystkich. Gwoli ścisłości - personalnie to ty zaczęłaś, ja tylko kontynuuję. Ciebie również sprawa personalnie nie dotyczy, a odrzucasz fakty, zastępujesz je swoimi wymysłami, zaś innym wmawiasz agresję. Ciekawe, ciekawe.. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Gazetko nie rozśmieszaj się 10.07.11, 10:27 rosapulchra-0 napisała: > Nie jestem agresywna, widzę, że takie same argumenty stosujesz nie tylko do mni > e, ale do wszystkich. Gwoli ścisłości - personalnie to ty zaczęłaś, ja tylko ko > ntynuuję. Ciebie również sprawa personalnie nie dotyczy, a odrzucasz fakty, zas > tępujesz je swoimi wymysłami, zaś innym wmawiasz agresję. Ciekawe, ciekawe.. Nic personalnie nie zaczęłam. Argumentuję, przedstawiam możliwości. Dopytuję się o konkrety. Ty natomiast pytana o konkrety nie odpowiadasz, wijesz się a przyciśnięta wyzywasz. Ciekawe... Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Gazetko nie rozśmieszaj się 10.07.11, 10:37 Dlaczego wmawiasz mi rzeczy, które nie mają miejsca? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Gazetko nie rozśmieszaj się 10.07.11, 10:38 rosapulchra-0 napisała: > Dlaczego wmawiasz mi rzeczy, które nie mają miejsca? Bo mają miejsce? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Gazetko nie rozśmieszaj się 10.07.11, 13:02 No, są, w twojej głowie. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Gazetko nie rozśmieszaj się 10.07.11, 00:04 Zrozummy sie jasno, ja uwazam, ze osoba, ktora zarzadzila akcje o 7 rano z wyciaganiem z lozka powinna wyleciec dyscyplinarnie z pracy. Ale nie sadzisz chyba, ze te decyzje podjal i policjantow zalatwil ojciec. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Gazetko nie rozśmieszaj się 10.07.11, 00:10 Oczywiście, że nie. Za to działanie jest odpowiedzialny sąd, kurator i inne osoby, które się na tę akcję zgodziły. Jednakże ojciec swoimi działaniami doprowadził do podjęcia tej decyzji przez sąd, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Gazetko nie rozśmieszaj się 10.07.11, 00:19 rosapulchra-0 napisała: > Oczywiście, że nie. Za to działanie jest odpowiedzialny sąd, kurator i inne oso > by, które się na tę akcję zgodziły. Jednakże ojciec swoimi działaniami doprowad > ził do podjęcia tej decyzji przez sąd, prawda? No, w ten sposob to mozna wine za siodma rano doprowadzic do Adama i Ewy. A juz na pewno do matki Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Gazetko nie rozśmieszaj się 08.07.11, 22:33 araceli napisała: Niebieską kartę zakłada się w przypadku zgłoszenia przemocy. Nie na podstawie wyroku. Sprawa jest w sądzie. A czy ja napisała coś innego? Bardzo łatwo przychodzi Ci wskazywanie palcem winnego Tobie również, nie widzisz tego? . Przeprosisz oficjalnie profesora J. jak go uniewinnią? Pewnie nie -stwierdzisz, że komuś posmarował. W końcu Pani Matka winna być nie może z założenia! A ty przeprosisz oficjalnie panią matkę i jej matkę za zarzut preparowania dowodów? Pewnie nie - stwierdzisz, że komuś posmarowały. W końcu Pan Ojciec winny nie może być z założenia! Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Gazetko nie rozśmieszaj się 09.07.11, 08:23 imasumak napisała: > Tobie również, nie widzisz tego? (...) > A ty przeprosisz oficjalnie panią matkę i jej matkę za zarzut preparowania dowo > dów? Pewnie nie - stwierdzisz, że komuś posmarowały. W końcu Pan Ojciec winny n > ie może być z założenia! Nie wskazuję winnego - wskazuję, że rzeczywistość często nie jest czarno-biała. Wiesz co to jest tryb przypuszczający? Znasz go? Chyba nie. Dla ciebie istnieje tylko jedna słuszna prawda. Matka oskarżyła - nie ważne, że nie ma wyroku - winny! Matka powiedziała - święte słowa! Prawda objawiona! Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 13:04 carrymoon napisała Moim zdaniem oboje są winni w tej sytuacji. Zwróć uwagę, że ojciec do dziecka m > ówi czule na filmiku, "chodź dziubuś, jesteś dzielny" itp Tekst o postanowieniu > sądu skierowany jest do matki. tak ,moja matka tez do wnuka przy jego matce byla taka, ze az rzygac sie chcialo ze slodkosci,kochanie dzubus, slodzki chlopczyku,moj kochany,a chcesz rosolku albo kanapeczke,a potem jak matka wyszala to bylo glupku, debilu i takie podobne ,wiec czule slowka to wiesz nie bardzo mnie przekonuje. A jak mowilam siostrze to darla sie do mnie ze jestem zadrosna, bo matka opiekuje sie jej dzieckiem, a nie moim ze mi nie wierzy ze jestem przewrazliwiona. Potem syn czasami jakis slowo rzycial debilu poczas zabawy dwoma zwierzakami.Pozniej,przypadkiem uslyszala jak babcia zwraca sie do jej syna. A jak slysze ten tekst cos o wypelnieniu postanoweoienia sadu,kiedy dziecko krzyczy w nieboglosy to tez nie halo. Bo tylko papierek i sadowne zalecenia mu w glowie. Dlaczego ojciej nie chcil wchodzic do domu,przeciez przychodzil z kuratorem,mogli na poczatku wchodzic i siedziec i patrzec jak syn sie bawi,je oglada telewizje,a dopiero potem isc z nim na spacer. Mozna straszyc dziecko,niektorzy strasza "nie idz tam bo cie pies ugryzie" i dzecko potem boi sie zwierzat,ale gdyby ojciec byl ok ,to nawet slowa matki nie byby wstanie zniechecic dziecko do rodzica. Gdyby moj maz sie teraz wyprowadzil a 3.5 letni syn widywalby sie z nim tylko 1,2 razy w tygodniu to i moja gatka by nie pomoga,ze tata zly i okropny.Utrzymali by ta wiez jestem tego na 100% pewna,a to dlatego ze jak starszy syn mial 2 latka to maz wyjechal na 6 miesiecy i mimo mlodego wieku syn po zobaczeniu taty po powrocie rzucil mu sie na szyje ,bo pamietal tate ze tat jest dobry o go kocha. Corka tez,jak kilka lat pozniej corka miala ze 4 latka, maz z Londynu byl z delegacja w Irlandi i tez byl w domu 1 w miesiacu,i co dzieciaki lgnely do niego. Ojciec albo nie mial nigdy kontaku z dzieckiem,albo rzeczywiscie cos sie takiego stalo ze dziecko zaczlo sie go panicznie bac. Matka moze nie do konca stara sie pomoc znalesc ten kontakt,ale jesli ojciec jest taki jaki jest (potwor i swinia,ze matka od 2 dni nie wiem gdzie jest dziecko,bo jak dziecko bylo z nia to on wiedzial gdzie maly jest nikt go przed nim nie ukrywal) to nie dziwie sie ze kobieta sie nie stara, tylko biernie podchodzi do kontaktow ojca z dzieckiem. Ona mu tych kontaktow nie utrudniala dziecka nie chowala,chciala ,ale dziecko to nie rzecz ze jak paczke przekazac ,bo sad tak chce. Nikt w calej tej sprawie nie pomyslal o uczuciach dziecka. Wiem to ze swojego doswiadczenia,moi rodzice tez sa po rozwodzie i tez matka nie chciala spodkan z ojcem,pisalam o tym we wczesniejszych postach,ale tato staral sie miec ze mna ta wiez,i ja utrzymal.A wiesz mi nie mialam dobrej matki,a przed zanjomymi grala taka siweta kobieta,az mnie trzesie jak o tym pomysle,a beda z nia sam na sam slyszalam ze szkoda ze mnie nie wyskrobala. Wic zachowanie tatusa moze byc dokladnie przemyslama,ktos w watku obok pisze ze zan tego goscia i ze matka ma racje,ze trzyma dziecko z dala od niego.A to obca osoba dla obu stron. Odpowiedz Link Zgłoś
marika_2006 Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 13:16 Według badań w RODK z 2009r nie było żadnych nieprawidłowości. I nie ma pewności że te badania również zostały "przekupione" Odpowiedz Link Zgłoś
black-cat Re: Mamuniu ratuj-alexa 08.07.11, 13:23 Nie wiemy, czy zrzucił. Być może to matka prowokowała kłótnie, a później oskarżyła. Tego typu sprawy ciągną się w sądach latami, a matka może wykorzystywać fakt, że przeciwko ojcu toczy się sprawa karna. Nie twierdzę, że ojciec jest w tym przypadku święty. Wiem jedno - kobiety często stosują tego typu sztuczki, żeby utrudnić życie ojcu. Włącznie z molestowaniem. Sądzę, że za jakiś czas facet może być o to oskarżony. Dlatego nie oceniam. Pisałam w poprzednim poście. Wyobraź sobie, ze to Ciebie mąż oskarżył o przemoc domową, utrudnia Ci kontakty z dzieckiem, nie widujesz dziecka tygodniami, a w tym czasie tatuś robi mu "pranie mózgu" jak mama jest zła. Odkręcenie takiego oskarżenia jest baaardzo trudne. Znam osobioście taki przypadek, tylko dotyczy, jak opisywanym przypadku matki, która utrudnia skutecznie ojcu życie. Matka jest psychologiem i przeciwko ojcu wytoczyła bardzo ciężką amunicję. Właśnie łącznie z oskarżeniem o pobicie, a kiedy zostało umorzone, pojawiło się molestowanie. Wśród matek też są idiotki. Niestety, niewykluczone, że matka też będzie zeznawać w sprawie swoich dzieci jako biegły. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Mamuniu ratuj-alexa 08.07.11, 15:48 black-cat napisała: > Nie wiemy, czy zrzucił. Być może to matka prowokowała kłótnie, a później oskarż > yła. Tego typu sprawy ciągną się w sądach latami, a matka może wykorzystywać f > akt, że przeciwko ojcu toczy się sprawa karna. Nie twierdzę, że ojciec jest w t > ym przypadku święty. Wiem jedno - kobiety często stosują tego typu sztuczki, że > by utrudnić życie ojcu. Włącznie z molestowaniem. Sądzę, że za jakiś czas facet > może być o to oskarżony. Dlatego nie oceniam. Nie tylko kobiety. Moim zdaniem rodzicowi, który bezpodstawnie oskarżył drugiego o molestowanie dziecka powinno się odebrać prawa rodzicielskie. W ogóle granie uczuciami dziecka, nastawianie go źle przeciw drugiemu rodzicowi powinno z automatu powodować dyskredytację rodzica wobec sądu. Odpowiedz Link Zgłoś
black-cat Re: Mamuniu ratuj-alexa 08.07.11, 16:23 Niestety tak nie jest. Takie oskarżenie wystarczy aby "podejrzanego" rodzica odizolować od dziecka na kilka miesięcy (tyle trwa wykonanie badań psychologicznych przez biegłych sądowych". W tym czasie dziecku robione jest pranie mózgu. Oczywiście, jeżeli badania nie wykażą, ze dziecku działa się jakakolwiek krzywda ze strony oskarżonego może on spotykać się z dziećmi. Tyle tylko, że Sąd zwykle wydaje wyrok pt. skoro tyle czasu dziecko przez te miesiące było przy matce to nie będziemy tego zmieniać Przykre to, ale tak się dzieje i to całkiem często. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Mamuniu ratuj-alexa 08.07.11, 18:28 black-cat napisała: > Nie wiemy, czy zrzucił. Być może to matka prowokowała kłótnie, a później oskarż > yła. Tego typu sprawy ciągną się w sądach latami, a matka może wykorzystywać f > akt, że przeciwko ojcu toczy się sprawa karna. Nie twierdzę, że ojciec jest w t > ym przypadku święty. Wiem jedno - kobiety często stosują tego typu sztuczki, że > by utrudnić życie ojcu. Włącznie z molestowaniem. Sądzę, że za jakiś czas facet > może być o to oskarżony. Dlatego nie oceniam. Pisałam w poprzednim poście. tak matka moze probowac sztuczek,moja tez tak grala, w sadzie cuda na kiju opowiadala.Ale tez inne kwiatki robila.Ale ja jako dziecko 5-6- letnie,widzialm co sie dzialo i czy tato byl zlym czlowiekiem,nie byl i mimo zagram "mamusi" chcialam z tata przebywac,bo byl dla mnie dobry.Widzialm jak matka go prowokowala jak sie darla,ale tato nigdy jej nie uderzyl i dlatego wiedzialm ze jest dobry,nigdy tez nie bil mnie,wiec wybacz jesli dziecko boi sie drugiego czlowieka, to nie moze to byc ot tak z ksiezyca wziete. Wyo > braź sobie, ze to Ciebie mąż oskarżył o przemoc domową, utrudnia Ci kontakty z > dzieckiem, nie widujesz dziecka tygodniami, a w tym czasie tatuś robi mu "prani > e mózgu" jak mama jest zła. Odkręcenie takiego oskarżenia jest baaardzo trudne. > Znam osobioście taki przypadek, tylko dotyczy, jak opisywanym przypadku matki, > która utrudnia skutecznie ojcu życie. Matka jest psychologiem i przeciwko ojcu > wytoczyła bardzo ciężką amunicję. Właśnie łącznie z oskarżeniem o pobicie, a k > iedy zostało umorzone, pojawiło się molestowanie. Wśród matek też są idiotki. N > iestety, niewykluczone, że matka też będzie zeznawać w sprawie swoich dzieci ja Nie musze ,bo bylam takim dzieckiem,tylko ze jak pisalam mialam oczy i widzilam jaki tato jest. Odpowiedz Link Zgłoś
black-cat Re: Mamuniu ratuj-alexa 09.07.11, 14:58 No to pocieszyłaś mnie 3mamuska. Bliska mi osoba jest w podobnej sytuacji. Dzieci póki co bardzo cieszą się za każdym razem kiedy go widzą, to do matki nie chcą wracać. Zastanawiam się jednak, czy jeżeli matka na dość długi okres odizoluje go od dzieci i zacznie nimi manipulować, to czy wciąż będą chciały go oglądać... Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Mamuniu ratuj-alexa 09.07.11, 18:18 black-cat napisała:Zastanawiam się jednak, czy jeżeli matka na dość długi okres odizolu > je go od dzieci i zacznie nimi manipulować, to czy wciąż będą chciały go ogląda > ć... MOja tato byl bardzo dobry,kochal mnie i zawsze mowil,ze mnie kocha i ze mam nigdy o tym nie zapominac,nawet jak dlugo go nie bede widziec,bo to wtedy nie od nigo do konca bedzie zalezne,ale tez nigdy nie powiedzial ze mam glupia matka i to ona utrudnia nam kontakty. A juz 6-latek zorioentowalam sie sama jaka jest prawda. Nogdy mnie byl mnie nie krzyczal ,zawsze moglam z nim porozamaiwac,mimo slabego kontaktu to on wiedzial o okresie i 1 wizycie u ginekologa ,o moim 1 chlopaku. Potem juz jako 16-latka rozmawialam z tata na ten temat,i on wiedy mi wszytsko wyjasnil . Zreszta jak dziecko widzi jak matka idzie z nozem do taty, to juz wie jakim czlowiekim jest matka,a tylko dalego ze on przyszedl sie ze mna zobaczyc. Do i tego po kryjomu zaciagla mnie na przesluchanie,tylko o tyle dobrze ze babka kazala jej wyjsc, zeby mam nie slyszala co mowie.I wieku 14 lat przeszlam maglowanie przez jakas babke ,dlaczego tak chce do taty i o wiele prywatnych spraw,czy np.rozmawialam z mama o okresie czy z tata. Jest wiele rzeczy ktore ja pamietam i nigdy jej nie wybacze. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Mamuniu ratuj-alexa 09.07.11, 20:16 3-mamuska napisała: > A juz 6-latek zorioentowalam sie sama jaka jest prawda. Piotruś ma 5 lat a od 4 lat nie ma stałego kontaktu z ojcem. Odpowiedz Link Zgłoś
black-cat Re: Mamuniu ratuj-alexa 09.07.11, 20:43 Jakbym czytała o znajomym. Dzieciaki jeszcze małe : 3 i 6 lat. Sześciolatek rozumie sporo, trzylatkowi przypuszczam jest dobrze niezależnie jak długo nie widzi ojca. Ojciec przy każdej okazji powtarza im jak bardzo ich kocha i nigdy nie mówi nic złego o matce. Kiedy odprowadza dzieci do matki, zawsze mówi "idziemy do mamy, mamusia tęskni itp". Czasami proszą czy mogą z nim zostać. Matka nie ma skrupułów. Aktualnie ojciec nie ogląda dzieci od miesiąca. Matka postanowienie Sądu ma głęboko... Też mógłby wezwać policję, ale nie chce tego robić ze względu na stres jaki zafundowałby dzieciom (histeria matki, teściowej, do której matka wywozi nagminnie dzieci). Ech... Szkoda gadać. Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: Mamuniu ratuj-alexa 08.07.11, 20:37 Ja wcześniej pisałam, że zakładam na potrzeby postu, że rzeczywiście tak się stało. Mea culpa, w następnym nie powtórzyłam tego zastrzeżenia. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 15:15 tak, wszystko pięknie, tylko ojciec zabierał dziecko na spacery a ono w końcu wracało do matki te dziecko już trzeci dzień nie widzi matki, którą zapewne traktowało do tej pory jako opokę - czy psychicznie to odreaguje, nie wiem ale na pewno nic dobrego z tego nie wyjdzie Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 11:20 Było respektować wyrok sądu odnośnie widzeń, zdaje się nie ma nic o tym, że ojciec bił także i dziecko a że bił matkę też jeszcze nie jest ustalone przez sąd (sprawa jest w toku), miał prawo do widzeń z dzieckiem, w dodatku w obecności kuratora, więc bezpiecznie dla dziecka, gdyby matka nie robiła cyrków z widzeniami to teraz nie "nie widziałaby dziecka przez trzy dni". Matki w Polsce myślą, że są bezkarne. Ale jak ojciec dziecka nie respektuje nakazów sądowych odnośnie alimentów czy widzeń, to od razu lament jaki to zły nieodpowiedzialny ojciec i człowiek. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 15:33 Gazeta, weź przestań chrzanić a gdzie było napisane, że nie respektuje? Czy przemoc wobec dziecka i żony to tylko bicie? Można też przemocy psychicznej używać. najlepiej przyczepić się do jednego i wokół tego w kółko pisac Nie ważne, że jest to nieprawdą ale co tam.... Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Najbardziej rozkoszne jest to, że tatuś 07.07.11, 16:20 był traktowany na rozprawie jako strona i jednocześnie jako biegły sądowy. Pani sędzia nic złego nie widziała w takim układzie sił. Odpowiedz Link Zgłoś
malila A najbardziej przerażające 07.07.11, 16:29 było chyba stwierdzenie jednego z kuratorów, że "to tylko dziecko". Nawet jeśli do tego zawodu prowadzi selekcja negatywna, to chyba mają tam jakieś szkolenia, zasady działania, cokolwiek... Żeby chociaż umieli udawać, że działają etycznie. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Najbardziej rozkoszne jest to, że tatuś 07.07.11, 16:58 był traktowany na rozprawie jako strona i jednocześnie jako biegły sądowy. Pani > sędzia nic złego nie widziała w takim układzie sił. Też uważam, że to rozkoszne. Odpowiedz Link Zgłoś
martishia7 Re: Najbardziej rozkoszne jest to, że tatuś 07.07.11, 20:20 Powiedz, że żartujesz.... Odpowiedz Link Zgłoś
lena_madzia Re: Najbardziej rozkoszne jest to, że tatuś 07.07.11, 21:43 Niestety tak właśnie było- ciekawe co na to obrońcy uciśnionego tatusia powiedzą. Tu wygrały znajomości, które tatuś wykorzystał aby dowalić matce, a nie dobro dziecka. Kobieta nie miała szans w tej sytuacji, a nagłośnienie sprawy przez media to była właściwie ostatnia deska ratunku. Ja zrobiłabym to amo Odpowiedz Link Zgłoś
martishia7 Re: Najbardziej rozkoszne jest to, że tatuś 08.07.11, 09:49 Dobra, moją pierwszą myślą, po przeczytaniu pierwszego artykułu na ten temat było "Pan tata puka panią sędzię". A zaraz potem sama się z siebie obśmiałam, że to absurdalne. Jeżeli rzeczywiście pan był biegłym w tej sprawie, to ten pomysł przestaje być absurdalny. Odpowiedz Link Zgłoś
c2h6 Re: Najbardziej rozkoszne jest to, że tatuś 08.07.11, 09:51 imasumak napisała: > był traktowany na rozprawie jako strona i jednocześnie jako biegły sądowy. Pani > sędzia nic złego nie widziała w takim układzie sił. A był? Bo wiesz, to że tak w gazecie napisali... Facet przedstawiał swoją opinię jako strona procesu. Nie wolno mu? Ciekawe że jakoś gazeta nie komentuje tego co mówiła kobieta. A to przecież też psycholożka. Czyżby była tak niezaradna życiowo że się w ogóle nie odzywała na własnym procesie? Odpowiedz Link Zgłoś
ciociacesia odzywala sie - wnioskowala o powolanie 08.07.11, 10:18 niezaleznych bieglych. Odpowiedz Link Zgłoś
c2h6 Re: odzywala sie - wnioskowala o powolanie 08.07.11, 10:43 ciociacesia napisała: > niezaleznych bieglych. No i jak składała pozew o to spadanie ze schodów to też się pewnie odzywała. Ale tak "od siebie" - to co , nic nie mówiła? Zresztą to nie jest taka prosta sprawa z odzuceniem wniosku o powołanie biegłego. To jest przecież doskonała podstawa do apelacji, zażaleń i podobnych działań. Myślicie że sędziowie ot tak, z sympatii dla uroczego złoczyńcy, będą się podkładać cała swoją karierą i narażać na zarzuty o korupcję? Zresztą nikt nie broni zrobić opinii biegłego na własny koszt i zażądać dołączenia do akt sprawy. Coś tu wygląda na to że dla tej pani najkorzystniejsza jest właśnie jazda na gołosłownym motywie "on o mnie źle mówił ale gdyby była opinia biegłego to ho-ho, inaczej by to wyglądało". Odpowiedz Link Zgłoś
lena_madzia Re: odzywala sie - wnioskowala o powolanie 08.07.11, 11:13 c2h6 napisała: > ciociacesia napisała: > > > niezaleznych bieglych. > > No i jak składała pozew o to spadanie ze schodów to też się pewnie odzywała. Al > e tak "od siebie" - to co , nic nie mówiła? > Zresztą to nie jest taka prosta sprawa z odzuceniem wniosku o powołanie biegłeg > o. To jest przecież doskonała podstawa do apelacji, zażaleń i podobnych działa > ń. Myślicie że sędziowie ot tak, z sympatii dla uroczego złoczyńcy, będą się po > dkładać cała swoją karierą i narażać na zarzuty o korupcję? > Zresztą nikt nie broni zrobić opinii biegłego na własny koszt i zażądać dołącze > nia do akt sprawy. Coś tu wygląda na to że dla tej pani najkorzystniejsza jest > właśnie jazda na gołosłownym motywie "on o mnie źle mówił ale gdyby była opinia > biegłego to ho-ho, inaczej by to wyglądało". matko ale bezsensowne pitolenie, nie da sie w ogóle tego czytać. Odpowiedz Link Zgłoś
c2h6 Re: odzywala sie - wnioskowala o powolanie 08.07.11, 11:35 lena_madzia napisała: > c2h6 napisała: > > > ciociacesia napisała: > > ń. Myślicie że sędziowie ot tak, z sympatii dla uroczego złoczyńcy, będą > się po > > dkładać cała swoją karierą i narażać na zarzuty o korupcję? > > Zresztą nikt nie broni zrobić opinii biegłego na własny koszt i zażądać d > ołącze > > nia do akt sprawy. Coś tu wygląda na to że dla tej pani najkorzystniejsza > jest > > właśnie jazda na gołosłownym motywie "on o mnie źle mówił ale gdyby była > opinia > > biegłego to ho-ho, inaczej by to wyglądało". > > matko ale bezsensowne pitolenie, nie da sie w ogóle tego czytać. Jak ktoś chce się tylko podrajcować łatwą, łzawą historyjką z czarno-białymi bohaterami to tak, w moich wypowiedziach siana dla swojego mózgu nie znajdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: odzywala sie - wnioskowala o powolanie 08.07.11, 13:15 Nie czarno białymi, a raczej czarno - szarymi. Matka, nie bez wad i z pewnością wiele błędów popełniła, ale to nie dyskwalifikuje jej jako opiekuna dziecka. Ojciec, chory na władzę psychopata, doskonały manipulator, który zniszczy wszystko co ma na drodze, nawet swoje dziecko, tylko żeby jego było na wierzchu. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: odzywala sie - wnioskowala o powolanie 08.07.11, 13:34 Gdyby był psychopatą to by zrzucał żonę ze schodów bez świadków... Psychopaci to bardzo inteligentni ludzie. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: odzywala sie - wnioskowala o powolanie 08.07.11, 13:41 Czyli jednak zepchnął? A tak poważnie, nawet psychopatom czasem nerwy puszczają. Odpowiedz Link Zgłoś
szanowna_pani Re: odzywala sie - wnioskowala o powolanie 09.07.11, 22:06 > Zresztą nikt nie broni zrobić opinii biegłego na własny koszt i zażądać dołącze > nia do akt sprawy. Coś tu wygląda na to że dla tej pani najkorzystniejsza jest > właśnie jazda na gołosłownym motywie "on o mnie źle mówił ale gdyby była opinia > biegłego to ho-ho, inaczej by to wyglądało". Z prawnego punktu opinia biegłego dostarczana do Sądu przez stronę jest opinią prywatną i może być kwestionowana przez drugą stronę oraz Sąd może odrzucić dowód z takiej opini. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Najbardziej rozkoszne jest to, że tatuś 08.07.11, 10:23 Najpierw sie zorientuj w temacie, a potem stawaj do dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Najbardziej rozkoszne jest to, że tatuś 08.07.11, 10:47 Jesteś kochanką/kuzynką/studentką tego pana, że tak zajadle go bronisz odrzucając fakty i oczerniając matkę? Odpowiedz Link Zgłoś
c2h6 Re: Najbardziej rozkoszne jest to, że tatuś 08.07.11, 10:52 rosapulchra-0 napisała: > Jesteś kochanką/kuzynką/studentką tego pana, że tak zajadle go bronisz odrzucaj > ąc fakty i oczerniając matkę? Jakie fakty? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Najbardziej rozkoszne jest to, że tatuś 08.07.11, 11:11 Nie odpowiedziałaś na pytanie Fakty zapisane w aktach sprawy. Nie czytałaś? Odpowiedz Link Zgłoś
c2h6 Re: Najbardziej rozkoszne jest to, że tatuś 08.07.11, 11:36 rosapulchra-0 napisała: > Nie odpowiedziałaś na pytanie A to ta głupota to było pytanie na poważnie? No to nie, nie znam ani ojca, ani matki, ani tego dziecka. Kuratorki też nie znam, ani sędzi. > Fakty zapisane w aktach sprawy. Nie czytałaś? Które fakty? Konkretnie proszę. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Najbardziej rozkoszne jest to, że tatuś 08.07.11, 11:42 Proszę bardzo: Zrzucenie ze schodów przez męża- świadkowie to skonfliktowana z mężem żona i teściowa, matka żony. Wyroku skazującego nie ma na chwilę obecną, sprawa jest w toku. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Najbardziej rozkoszne jest to, że tatuś 08.07.11, 21:47 gazeta_mi_placi napisała: > Proszę bardzo: > > Zrzucenie ze schodów przez męża- świadkowie to skonfliktowana z mężem żona i t > eściowa, matka żony. > Wyroku skazującego nie ma na chwilę obecną, sprawa jest w toku. Mało, naprawdę MAŁO kto jest takim idiotą, żeby zepchnąć swoja żonę ze schodów np. w galerii handlowej Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Najbardziej rozkoszne jest to, że tatuś 08.07.11, 11:47 Obijasz piłeczkę, zamiast prowadzić merytoryczną dyskusję. Wszystkie fakty. WSZYSTKIE, które zostały zapisane w aktach sprawy i które są przytoczone w artykule. W żaden sposób nie próbujesz być obiektywna, a ja tak. Czyżby jakieś osobiste doświadczenia? Czy stosujesz zasadę: jakie masz zdanie, bo ja przeciwne? Odpowiedz Link Zgłoś
c2h6 Re: Najbardziej rozkoszne jest to, że tatuś 08.07.11, 12:00 rosapulchra-0 napisała: > Obijasz piłeczkę, zamiast prowadzić merytoryczną dyskusję. Wszystkie fakty. WSZ Podaj chociaż jeden przykład kiedy odrzucam FAKT. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Najbardziej rozkoszne jest to, że tatuś 08.07.11, 12:06 Odrzucasz poprzez insynuacje na temat zachowania matki. Odpowiedz Link Zgłoś
c2h6 Re: Najbardziej rozkoszne jest to, że tatuś 08.07.11, 12:15 rosapulchra-0 napisała: > Odrzucasz poprzez insynuacje na temat zachowania matki. Czyli nie umiesz podać ani jednego faktu z tych "wszystkich" które jakoby pomijam. Dziękuję, nie mam więcej pytań. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Najbardziej rozkoszne jest to, że tatuś 08.07.11, 12:32 Oczywiście, że mogę, ale z czystej przekory nie chce mi się szukać. Sama doskonale wiesz, co napisałaś, więc nie wymagaj ode mnie, że rzucę wszystko i zacznę wklejać twoje wypowiedzi w tym wątku. Nie na tym polega dyskusja. Twoje wypowiedzi świadczą o wielkiej niechęci do matki, gdzie możesz to umniejszasz jej zasługi, negujesz informacje z artykułu, insynuujesz nieprawdę i podpisujesz się pod tym, co napisał/powiedział o niej były mąż, który znowu wg ciebie jest święty i pokrzywdzony przez złą, byłą żonę. W przypadku męża całkowicie zgadzasz się ze słowa z artykułów, nie widzisz przekłamania, ani naginania faktów. Ciekawe, że w przypadku żony zachowujesz się odwrotnie. No i do tej pory nie odpowiedziałaś na pytanie: jakieś osobiste przeżycia czy zasada: jakie masz zdanie, bo przeciwne kieruje tobą w tej dyskusji? Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Najbardziej rozkoszne jest to, że tatuś 08.07.11, 15:38 rosapulchra-0 napisała: > Czyżby jakieś osobist > e doświadczenia? Czy stosujesz zasadę: jakie masz zdanie, bo ja przeciwne? na pewno Gazeta i c2h6 taką metodę stosują, tego nie da się ukryć tak sobie myślę, że jakbyśmy wszyscy bronili ojca, to czy przypadkiem ta dwójka nie zaczęłaby bronić matki Odpowiedz Link Zgłoś
lena_madzia Re: Najbardziej rozkoszne jest to, że tatuś 08.07.11, 11:25 c2h6 napisała: > Jakie fakty? mówić do słupa, a słup jak doooopa. Odpowiedz Link Zgłoś
sarling Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 21:49 Przede wszystkim najbardziej szkoda jest dziecka, wiadomo. Ale, cholera, miałam zajęcia z tym kolesiem. Niewiele od nas starszy, a był największym psycholem, z jakim przyszło mi współpracować. Zimny, wredny, zarozumiały, szowinistyczny, potwornie pamiętliwy koleś z syndromem boga. I nie, nie miałam problemów z zaliczeniem. Kiedy przeczytałam, że to profesor J. - od razu pomyślałam, że to on i się nie pomyliłam. Możecie mi wierzyć lub nie - nie mam zwyczaju plucia jadem na każdego kto przyjdzie mi do głowy, jeśli kogoś oceniam negatywnie - mam ku temu podstawy. Kiedy pomysle o J. to przychodzi mi do głowy jedno słowo - sku...sun. Odpowiedz Link Zgłoś
sarling Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 22:12 Kurczę, aż mnie trzęsie, jak pomyślę, że to K.J. Napisałam więcej, ale skasowałam. Brak słów. Bardzo bardzo szkoda dzieciaka. Odpowiedz Link Zgłoś
tosterowa Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 22:20 Najgorsze jest to, że ten pan posługuje się w sądzie jakąś nowomową, pseudonaukowym językiem, który ma niby świadczyć o jego profesjonalizmie, a w którym w ogóle nie ma treści. Jak SĄD mógł się na to złapać? Skoro nie powołano biegłych? Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 11:02 A potem niektóre Panie będą pluć jadem na ojców którzy nie widzieli córki albo syna od kilku lub kilkunastu lat bo mamusia utrudniała (nawet mimo wyroków sądowych) widzenia lub je wręcz uniemożliwiała bo "jakby tatuś chciał to by miał kontakt z dzieckiem, widać mu jednak nie zależało skoro odpuścił"... Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 11:49 To nie jest przedmiot dyskusji w tym wątku, więc daruj sobie swoje "błyskotliwe" wtręty, gazeciarzu Odpowiedz Link Zgłoś
feniks_z_popiolu Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 12:01 Nie ma w życiu sytuacji czarno-białych. I on i ona mają na sumieniu kondycję psychiczną tego chłopca. Postawa obydwojga rodziców: nieważne, że kosztem dziecka ale moje musi być na wierzchu! Nałożyła się na to egzekucja prawa w sposób wyjątkowo bezduszny. Jak można było zgotować małemu dziecku taką akcję! W atmosferze porwania, strachu, wrzasków! Dorośli dali ciała(. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 12:23 Dokładnie. Oboje dali ciała, a nie tylko ojciec, ale wiadomo, matka to matka, i nie można na nią złego słowa powiedzieć... Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 16:18 Jesli ojciec jest psycholem (a jest, mamy relację z pierwszej ręki) to gdzie matka dla ciala probując dziecko przed nim uchronic? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 20:02 claudel6 napisała: > Jesli ojciec jest psycholem (a jest, mamy relację z pierwszej ręki) to gdzie ma > tka dla ciala probując dziecko przed nim uchronic? Czy ja jest niby ta 'pierwsza ręka'?? Studentki co go widziała parę godzin w życiu?? O moim promotorze też dobrej opinii niektórzy (podkreślam niektórzy) nie mieli. A to był po prostu kompetentny, wymagający człowiek o dość specyficznym poczuciu humoru. Nie wszystkim było to w smak. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Mamuniu ratuj 09.07.11, 13:05 ale ta relacja jest spójna z portretem, jak sie wyłania z tego reportażu i ze wszystkich innych doniesień prasowych jak do tej pory. wszyscy sie tak strasznie zmówili przeciw panu profesorowi? można oczywiście nadal klepac, ze nic nie wiemy i dziennikarze moga manipulowac faktami, ale tak naprawdę w żadnej sytuacji życiowej nie mamy 100% zestawu pewnych danych a jednak wydajemy jakies opinie, oceniamy sytuacje, i podejmujemy decyzje. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Mamuniu ratuj 09.07.11, 14:07 claudel6 napisała: > ale ta relacja jest spójna z portretem, jak sie wyłania z tego reportażu i ze w > szystkich innych doniesień prasowych jak do tej pory. wszyscy sie tak strasznie > zmówili przeciw panu profesorowi? Do tej pory 'obraz' malowała tylko jedna strona, także nic dziwnego, że jest spójna Pan J. się nie wypowiada. Odpowiedz Link Zgłoś
malila Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 17:44 gazeta_mi_placi napisała: > Oboje dali ciała, a nie tylko ojciec, ale wiadomo, matka to matka, i nie można > na nią złego słowa powiedzieć... Jesteś najlepszym dowodem na to, że można. Co do dawania ciała - jeśli masz na myśli to, że ona oddała swoje ciało jemu, a on swoje jej, to oczywiście masz rację. Jeśli jednak masz na myśli sprawę Piotrusia, to Twoje stwierdzenie ma tyle wspólnego z rzeczywistością, co powszechne banały z gatunku: "wina zawsze leży pośrodku." Istnieją dwie możliwości: 1. ojciec jest psychopatą, stosował przemoc wobec żony, a dziecko jest dla niego jedynie materiałem do obróbki; 2. ojciec jest w porządku, a to, co się działo, jest wynikiem skrajnie emocjonalnych postaw i zachowań, których podłożem są problemy małżeńskie. Jeśli prawdziwy jest pkt.1, to trudno się dziwić matce i trudno mieć jej za złe, że nie przekonuje dziecka do cudownego tatusia, z którym będzie bezpieczne. W obu wypadkach rolą urzędu jest przeprowadzenie dokładnych badań i specjalistyczna praca z rodziną. W żadnym wypadku postępowanie takie, jakie zaprezentowała blondi-kuratorka, nie jest działaniem w interesie dziecka. Przyzwolenie na tak długi cykl wizyt, w czasie których dziecko dostaje spazmów, a do spotkań z ojcem tak naprawdę nie dochodzi, jest zaniedbaniem i działaniem na szkodę małoletniego (na szkodę rodziców zresztą także). Taka wizyta powinna zostać przerwana, a sprawa przekazana do ustalenia innego trybu spotkań, jak również do ustalenia spotkań z psychologiem dziecięcym, który czuwałby nad spotkaniami. Decyzja sędzi jest wobec tego jak wysłanie dziecka, nad którym miało się sprawować opiekę, a które przez kilka lat zgłaszało problemy z rówieśnikami, ale nic z tego nie wynikało, do poprawczaka. Głupim jest tu pytanie, jak należałoby wykonać jej postanowienie. Bo głupie, nie uwzględniające uczuć dziecka i kompletnie nieodpowiedzialne jest takie postanowienie. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 16:16 Czyli jest dokladnie tak jak od poczatku myślałam. Niech wszyscy gorliwi adwokaci diabła idą...do diabła Odpowiedz Link Zgłoś
alexandra74 Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 09:50 o tym byłam przekonana od poczatku,nie trzeba być absolwentem psychologii. Przeciwko facetowi toczy sie postepowanie karne, o czym tutaj deliberować?! Po co dorabianie dupie uszu, że matka nadopiekuńcza, że nie uspokajała dziecka, ble, ble, ble....dziecko wychowywane przez matkę, z matka związane, ojciec używał przemocy, wiec chyba logiczne, ze chłopiec panicznie sie go boi i nie chce sie z nim widywać. Tym bardziej nie rozumiem idiotycznego postanowienia sądu i nie widze tutaj jakichkolwiek okolicznosci usprawiedliwiających takie orzeczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 11:05 Postępowanie karne które nie zostało jeszcze zakończone (więc równie dobrze mogą go uniewinnić jak i skazać) i w postępowaniu owym świadkami przemocy (o ile faktycznie wystąpiła) jest teściowa i żona pozwanego... Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Pamiętaj Gazeto, że sprawa o odebranie 08.07.11, 11:31 praw rodzicielskich matce tego chłopca, również się jeszcze nie zakończyła, a sędzia dała się tak zmanipulować, że podjęła decyzję o zabraniu chłopca od matki w trybie zachowawczym. Odpowiedz Link Zgłoś
wespuczi Re: Mamuniu ratuj 07.07.11, 22:40 przeczytalam akta, wszytskie artykuly, moim zdaniem facet - socjopata na stanowisku, znajacy system, pani zachowuje sie jak osoba ktora zostala nauczona doswiadczeniem, ze bycie emocjonalna tylko zdyskredytuje ja w oczach innych i zostanie nazwana histeryczka.. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 10:59 Poczytałam. Niestety, posługiwanie się opinią biegłego, która została obalona, aż do końca procesu, to jest klasyka. Kobieta histeryczka i to wyraźnie, ale że tak złośliwie powiem w normie dla psychologów dziecięcych - rzeczywiście swój kamyczek do ogródka wrzucić mogła, mogła dziecko straszyć ojcem, mogło też być, że sama się bała, a dziecku się udzielało, jeśli rzeczywiście mieli taką silną więź. Tak na oko mieli kompletenie nieprzystające wizje rodziny - ona by chciała rodzinnego łoża i chusty, a on sterylnego białego pokoju z estetycznym łóżeczkiem i dźwiękoszczelnymi drzwiami - no, ale cholera, o czym oni gadali w narzeczeństwie? Takie rzeczy ma się już obgadane przed ślubem. Facet z hoplem na punkcie władzy, hajtnął się ze studentką i zakładał, że go będzie wielbić. On w te bzdury, że to dla dobra dziecka, może nawet wierzyć, bo jego zdaniem dobro dziecka to może być zostanie samcem alfa, lekko psychopatą. Biedne to dziecko w tym wszystkim, bo jeśli zostanie z ojcem, to tylko początek tresury. I w zasadzie nie wiadomo, co teraz zrobić, bo matka niedługo urodzi następne dziecko i, być może, skupi się na nim, a to biedactwo zostanie samo. Ja podejrzewam, że ojciec nawet za bardzo nie chce go sam wychowywać, ale powierzyć na wychowanie swoim rodzicom, żeby z niego zrobili jego kopię, a sam co jakiś czas wpadnie i przeprowadzi sprawdzian. Widać nie należy wychodzić za mąż za profesora, którego się bało w czasie studiów. A w polskich sądach też trzeba zrobić porządek - no nie może tak być, żeby biegłym był znajomy jednej ze stron. Może w ogóle trzeba by było wrócić do zasady, że sędzia przeprowadza procesy poza swoim miejscem zamieszkania (któryś mój uczeń mówił mi, że kiedyś tak było). Odpowiedz Link Zgłoś
marika_2006 Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 11:06 W tym przypadku powtórne badania psychologiczne w ośrodku RODK-a odbyło się poza miejscem zamieszakania, sądy zazwyczaj opierają się na wynikach tych badań i niewiele już zmieniają w postanowieniach Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 11:32 W tym artykule było, że sąd do końca opierał się na opinii biegłej, która była żoną kolegi z pracy (albo podwładnego, nie umiałam tego ustalić jednoznacznie) ojca Piotrusia. Odpowiedz Link Zgłoś
marika_2006 Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 11:41 Jeżeli tak rzeczywiście jest to sytuacja niedopuszczalna jak najbardziej. Z własnego doświadczenia wiem tylko że sądy zazwyczaj opierają się na wynikach z badań RODKa i jakby zrzucają z siebie tą odpowiedzialność decyzji, przeszłam przez badania w ośrodku z mojego terenu oraz powtórne z ośrodka z innego miasta. Tutaj niestety doczytałam się że owe badania odbyły się chyba jak Piotruś miał 2 lata a od tego czasu sytuacja mogła się bardzo zmienić i nawet ze względu na wiek inaczej wyglądały by badania z 5 letnim już dzieckiem (bardziej kontaktowym). Niestety nadal zbyt mało informacji na ten temat.. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 11:51 Słuchaj, bo ty się najwyraźniej na tym znasz - co robi się w takiej sytuacji? Jakie są ścieżki odwoływania się od wyroków sądu? Odpowiedz Link Zgłoś
marika_2006 Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 12:03 Nie wiem co sama bym zrobiła gdybym znalazła się w takiej sytuacji jak p. Barbara, kiedy to zostało by mi dziecko odebrane wiem tylko że nie dopuściłabym do takiej sytuacji (starałabym się), mi jest ciężko naprawdę powiedzieć coś na podstawie tego co jest w artykułach, a to z tego względu że trochę w sądach i ośrodkach napsułam sobie nerwów. Syn do tej pory mówi że nie chce iść na kontakty, ja zawsze przypominam mu jak to było na poprzednich i namawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 11:54 Sąd również opierał się na opinii ojca dziecka, a gdy adwokat matki zwrócił uwagę, że nie jest powołanym biegłym w tej sprawie, został niemal wyrzucona z sali przez sędzie. Odpowiedz Link Zgłoś
c2h6 Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 12:03 imasumak napisała: > Sąd również opierał się na opinii ojca dziecka, a gdy adwokat matki zwrócił uwa > gę, że nie jest powołanym biegłym w tej sprawie, został niemal wyrzucona z sali > przez sędzie. "Niemal"... Ciekawe jak to naprawde wyglądało. Bo tak mi się przypominają te "relacje" z gatunku "panie, on tak ino ziu! przejechał. Musowo ze 100 na godzinę robił! Albo i 200!" Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 13:03 Też nie wiem jak to wyglądało, ale wspomniał o tym adwokat. Przypuszczam, że został poinformowany, że w razie ponowienia próby zwrócenie uwagi na niedopuszczalność takiej sytuacji, zostanie wyproszony z sali. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira No więc ja się pytam 08.07.11, 21:55 Czy jest realna możliwość zrobienia doopy jesieni średniowiecza sędziemu/sędzinie, który sobie zasądził pod kolegę/kochanka/faceta któremu jest winien przysługę? Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 18:40 Środowisko zawodowe odcina się od pana J. a jego koledzy z pracy, którzy go znają sugerują, że wymiar sprawiedliwości podjął błędną decyzję. Wolałabym dowiedzieć się innych rzeczy, wolałabym się dowiedzieć, że pan J. działa w interesie dziecka. Niestety - chyba już nie można mieć nadziei www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,9916635,Sprawa_Piotrusia__Psychologowie_odcieli_sie_prof_.html Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 20:24 Biedny pan J. No wszyscy się na niego uwzięli, począwszy od byłej żony i samego dzieciaka! Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 22:46 Nie płacz Gaja. Dziecko ma jeszcze matkę, która go kocha i którą akceptuje. Miejmy tylko nadzieję, że szybko będzie im dane się spotkać. Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 23:27 Znam obie strony tej historii i jestem przerażona tym, co się dzieje w mediach. Zacznijcie trochę czytać między wierszami, bo cała historia jest tak zmanipulowana, że z prawdą (tragiczną i krzywdzącą dzieko, tylko to się zgadza, niestety) dawno już nie ma nic wspólnego. Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 23:46 Nie mogę, ale wszystko jest tak wstretne i przygnębiające, ze od dwóch dni chodzę jak struta. Nie rozumiem, jak można linczować tylko jedną stronę. To znaczy, rozumiem, ale jestem przerażona, że tak łatwo to zrobić. Odpowiedz Link Zgłoś
wespuczi Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 23:51 no sorry, skoro mowisz ze to co media nam pokazuja nie jest prawda - piszesz ze wiesz lepiej, to napisz, teraz chyba juz nie ma wiele miejsca na tajemnice.. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 23:55 mary_lu napisała: Nie mogę, ale wszystko jest tak wstretne i przygnębiające, ze od dwóch dni chodzę jak struta. Jasne .To po co w takim razie się wypowiadasz? Nie rozumiem, jak można linczować tylko jedną stronę. To znaczy, rozumiem, ale jestem przerażona, że tak łatwo to zrobić. Ale przynajmniej możesz mieć poczucie wyższość nad maluczkimi, takimi jak my, którzy też nic nie rozumieją, ale linczują. Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 23:59 Jakie poczucie wyższości, że kogoś znam? Sama zawsze się łapię na ckliwe historie z gazet, każdy z nas to robi. Każdy co jakiś czas trafia na historię, którą zna lepiej i oczom nie wierzy, jak widzi, co napisano w gazecie. To przecież nic odkrywczego. "Prawda jest pośrodku" to też żadne odkrycie. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Mamuniu ratuj 09.07.11, 01:15 Powiedz co o tej sprawie wiesz, albo przestań nas karmić ckliwymi kawałkami. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Mamuniu ratuj 09.07.11, 11:46 mary_lu napisała: > Jakie poczucie wyższości, że kogoś znam? > > Sama zawsze się łapię na ckliwe historie z gazet, każdy z nas to robi. Każdy co > jakiś czas trafia na historię, którą zna lepiej i oczom nie wierzy, jak widzi, > co napisano w gazecie. To przecież nic odkrywczego. Ckliwe historie ? Co jest ckliwego w pisaniu prośby do Ministerstwa Sprawiedliwości o ponowne zastanowienie się, czy aby na pewno kolega z pracy powinien zajmować się swoim dzieckiem ? Odpowiedz Link Zgłoś
tarte_aux_oignons Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 23:57 nie dosc, ze puszczasz "teasera", to jeszcze robisz z siebie ofiare (taka struta...). Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Mamuniu ratuj 09.07.11, 12:57 Ja też znam obie strony.... > Nie mogę, ale wszystko jest tak wstretne i przygnębiające, ze od dwóch dni chod > zę jak struta. > > Nie rozumiem, jak można linczować tylko jedną stronę. To znaczy, rozumiem, ale > jestem przerażona, że tak łatwo to zrobić. Też chodzę jak struta, nie mogą w to uwierzyć...! Boże, sądziłam, że ten bydlak nie odważy się, a jednak się odważył. A niektóre komentarze na forum to szok, normalnie SZOK!!! Nie mogę wam niestety napisać, co powodowało sędziną, ludzie są tylko ludźmi i wszystkie ludzkie ułomności ich dotyczą. Tak bardzo mi szkoda Piotrusia. Pozdrawiam... Jak chcesz to wyprodukuję więcej takich pościków, możemy się nawet policytować Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: Mamuniu ratuj 09.07.11, 13:14 Nie wiem, o co Ci chodzi i na co niby miałybyśmy się licytować. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Mamuniu ratuj 09.07.11, 13:22 > Nie wiem, o co Ci chodzi i na co niby miałybyśmy się licytować. Jak trollujesz to chociaż rób to inteligentnie. Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: Mamuniu ratuj 09.07.11, 19:12 Być może jestem mało inteligentna, nie mnie to oceniać, ale dlaczego niby jestem trollem? Mam ten nick od lat, może piszę niewiele, zwłaszcza ostatnio, ale jeśli oskarżasz mnie o trolling, to może najpierw sprawdź, czy kiedykolwiek wyglądałam na trolla. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Mamuniu ratuj 09.07.11, 22:29 Wiem, ale nie powiem, ale nie jestem trollem, ale wiem. Na stałym nicku też można trollować, kto ci zabroni. Odpowiedz Link Zgłoś
tarte_aux_oignons Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 23:45 "zacznijcie czytac miedzy wierszami"... ty, uswiadomiona, karzesz nam czytac miedzy wierszami. moze ujawnisz rabka tajemnicy ? Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 23:54 Jakiejkolwiek ematce trzeba wyjawiać tę prawdę? W jakimkolwiek innym wątku już dawno byłoby wszystko przejrzane. A tutaj wszyscy radośnie łyknęli wersję jednej rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
tarte_aux_oignons Re: Mamuniu ratuj 08.07.11, 23:56 to prezstan pierdzielic tylko wyjaw te prawde, a jezeli sciemnisza to smigaj do lozka i odmawiaj paciorek. Odpowiedz Link Zgłoś
lena_madzia sprawa coraz badziej podejrzana 09.07.11, 10:16 Tatusiek nie stawił sie w miejscu pracy, nie ma go w miejscu zamieszkania, również policja nie wie gdzie jest. Wywiózł dziecko w siną dal, nikt nie wie w jakim chłopiec jest stanie. Matka, która ma pełnie praw rodzicielskich, zrozpaczona rozwiesza plakaty na mieście. Kurator Szydłowski, odpowiedzialny za sprawe -zawinął sie na urlop (miłego wypoczynku panie kuratorze) Osoby które powinny najwięcej mówić w sprawie zwiały jak szczury, a to dlatego że nie mają nic do powiedzenia na swoje usprawiedliwienie. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: sprawa coraz badziej podejrzana 09.07.11, 10:21 To było do przewidzenia, że ojciec wywinie taki numer. I najgorsze jest to, że nie ma nagle odpowiedzialnych za krzywdę tego dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: sprawa coraz badziej podejrzana 09.07.11, 12:34 lena_madzia napisała: > Tatusiek nie stawił sie w miejscu pracy, Profesor akademicki w lipcu nie stawił się na dyżur. Skandal! Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: sprawa coraz badziej podejrzana 09.07.11, 12:42 Biorąc pod uwagę okoliczności, niestawienie się profesora akademickiego na dyżurze, jak to próbujesz zbagatelizować, jest niepokojącym i zdecydowanie działającym na jego niekorzyść faktem. Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: sprawa coraz badziej podejrzana 09.07.11, 13:03 Pewnie, Wy byście stawiły się na dyżuże i pozwoliły rozpętać piekło na ziemi. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: sprawa coraz badziej podejrzana 09.07.11, 13:14 Piekło zostało rozpętane dużo wcześniej, apogeum było odebranie siłą dziecko matce, przy asyście policji i kuratorów! I odpowiedzialny za to jest ojciec dziecka! Tego nie widzisz?? Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: sprawa coraz badziej podejrzana 09.07.11, 13:16 Nie, widzę to trochę inaczej i też mam chęć walić głową w mur. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: sprawa coraz badziej podejrzana 09.07.11, 13:21 mary_lu napisała: Nie, widzę to trochę inaczej i też mam chęć walić głową w mur. No to się walnij. Tylko rozbieg weź dobry. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: sprawa coraz badziej podejrzana 09.07.11, 14:03 imasumak napisała: > No to się walnij. Tylko rozbieg weź dobry. Co za agresja! Nieźle to o Tobie świadczy! Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: sprawa coraz badziej podejrzana 09.07.11, 14:19 Nie jestem agresywna. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: sprawa coraz badziej podejrzana 09.07.11, 15:21 imasumak napisała: > Nie jestem agresywna. Teraz jesteś sędzią we własnej sprawie? To co napisałaś, było bardzo agresywne. Ale sobie twierdzić możesz inaczej Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: sprawa coraz badziej podejrzana 09.07.11, 15:27 Ależ ty jesteś namolna. Odpowiedz Link Zgłoś
lena_madzia Re: sprawa coraz badziej podejrzana 09.07.11, 17:22 araceli napisała: > > Teraz jesteś sędzią we własnej sprawie? To co napisałaś, było bardzo agresyw > ne. Ale sobie twierdzić możesz inaczej wycięte z artukułu na tok.fm `` ojciec, profesor psychologii z Uniwersytetu Gdańskiego przepadł z chłopcem bez śladu. Policja sprawdziła, że nie ma go w miejscu zamieszkania, ani w mieszkaniu rodziców. Profesor nie przyszedł też wczoraj na uczelnię, mimo wyznaczonych konsultacji. Pracownicy Instytutu Psychologii byli zaskoczeni, bo nie planował urlopu, a do sekretariatu nie wpłynęło zwolnienie lekarskie`` Po prostu zwiał z dzieciakiem, dał noge, jak ten szczur, czaisz???? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: sprawa coraz badziej podejrzana 09.07.11, 13:21 To jak to widzisz? No proszę, powiedz, jak to widzisz? Facet ma sprawę o pobicie, do spotkań z dzieckiem nigdy nie dochodziło, bo dziecko panicznie reagowało na ojca, kuratorzy, którzy byli przy tych spotkaniach NIE ROBILI NIC, z akt sprawy wynika, że ojciec był traktowany jako ekspert, a nie strona, dziecko zostało zabrane siłą! A teraz tatuś radośnie zniknął z małym, zero kontaktu i z nim, i z dzieckiem! Jak to widzisz? Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: sprawa coraz badziej podejrzana 09.07.11, 13:12 Profesora akademickiego zatrudnionego na etacie obowiązują normalne przepisy prawa pracy, w tym urlop którego mu udziela przełożony. Zarówno w lipcu jak i nie w lipcu. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: sprawa coraz badziej podejrzana 09.07.11, 14:05 anorektycznazdzira napisała: > Profesora akademickiego zatrudnionego na etacie obowiązują normalne przepisy pr > awa pracy, w tym urlop którego mu udziela przełożony. Zarówno w lipcu jak i nie > w lipcu. Owszem. Natomiast z moich akademickich doświadczeń wynika, że nie pojawienie się pracownika naukowego uczelni na dyżurze nie jest od razu równoznaczne z ucieczką. Z tego co pamiętam - zdarzało się a w okresie wakacyjnym - nagminnie. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: sprawa coraz badziej podejrzana 09.07.11, 22:33 Jakie nagminne. Nagminne to jest wymyślanie cudów wianków, ale nie zwykłe niepojawienie się w pracy. W dziekanatach, kadrach, etc wszystko jest na cacy, są urlopy, służbowe wyjazdy, zwolnienia, oddelegowanie do innej jednostki w celu XXX. Coś mi te twoje "akademickie doświadczenia" pachną studentem stojącym pod kanciapką i g*** wiedzącym jak to od drugiej strony wygląda. Gość wiał z taką prędkością, ze sobie nawet w robocie tyłów nie zabezpieczył. Odpowiedz Link Zgłoś
lena_madzia Re: Mamuniu ratuj 09.07.11, 10:36 mary_lu napisała: > Jakiejkolwiek ematce trzeba wyjawiać tę prawdę? W jakimkolwiek innym wątku już > dawno byłoby wszystko przejrzane. A tutaj wszyscy radośnie łyknęli wersję jedne > j rodziny. słonko to po co bzdecisz, że kogoś znasz, ze coś wiesz -albo masz coś konkretnego do powiedzenia w sprawie albo nie, koniec, kropka Odpowiedz Link Zgłoś
skarolina Re: Mamuniu ratuj 09.07.11, 13:28 mary_lu napisała: > Znam obie strony tej historii i jestem przerażona tym, co się dzieje w mediach. > > Zacznijcie trochę czytać między wierszami, bo cała historia jest tak zmanipulow > ana, że z prawdą (tragiczną i krzywdzącą dzieko, tylko to się zgadza, niestety) > dawno już nie ma nic wspólnego. Mary_lu, ja co prawda nie znam żadnej strony tej historii, ale tak naprawdę, to nie trzeba czytać między wierszami, tylko wystarczy uważnie przeczytać wszystkie doniesienia medialne, żeby zobaczyć, że nawet jeśli ojciec nie jest specjalnie w porządku, to matka też święta nie jest. Zdaje się, że oboje siebie warci, tylko dziecka żal, bo niewątpliwie cierpi i to od dawna. I o ile teraz zapewne cierpi z powodu procedury do jakiej doszło, o tyle wcześniej matka mu tych cierpień najwyraźniej nie próbowała oszczędzić, albo przynajmniej złagodzić. Ale obawiam się, że walczysz tutaj z wiatrakami - ematka osądziła - ojciec bydlak, matka święta, choć ze wszystkich tekstów wali po oczach, że też święta nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Mamuniu ratuj 09.07.11, 14:14 skarolina napisała: > Mary_lu, ja co prawda nie znam żadnej strony tej historii, ale tak naprawdę, to > nie trzeba czytać między wierszami, tylko wystarczy uważnie przeczytać wszystk > ie doniesienia medialne, żeby zobaczyć, że nawet jeśli ojciec nie jest specjaln > ie w porządku, to matka też święta nie jest. Zdaje się, że oboje siebie warci, > tylko dziecka żal, bo niewątpliwie cierpi i to od dawna. I o ile teraz zapewne > cierpi z powodu procedury do jakiej doszło, o tyle wcześniej matka mu tych cier > pień najwyraźniej nie próbowała oszczędzić, albo przynajmniej złagodzić. > > Ale obawiam się, że walczysz tutaj z wiatrakami - ematka osądziła - ojciec bydl > ak, matka święta, choć ze wszystkich tekstów wali po oczach, że też święta nie > jest. Podpisuję się pod tymi słowami Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Mamuniu ratuj 09.07.11, 16:51 skarolina napisała: >wystarczy uważnie przeczytać wszystk > ie doniesienia medialne, żeby zobaczyć, że nawet jeśli ojciec nie jest specjaln > ie w porządku, to matka też święta nie jest. Zdaje się, że oboje siebie warci, Nie śledzę WSZYSTKICH doniesień medialnych. Chętnie poczytam te popierajace twoją tezę: o co chodzi konkretnie że matka "nie jest święta" (co w jęz. polskim utraciło swoje pierwotne znaczenia jest jednoznacznie negatywne) i proszę o linka. Odpowiedz Link Zgłoś
lena_madzia Re: Mamuniu ratuj 09.07.11, 17:32 O to to! niech żesz wreszcie ktoś kompetentny wydusi to z siebie co ta kobieta takiego miała na sumieniu że tak potraktowano ją i jej dziecko. Tymczasem wszyscy którzy powinni mówić- znikneli. mec. Piasecka pokrętnie wyjaśnia: Mam zapewnienie mojego klienta, że jeśli uzna, że sytuacja jest dla dziecka szkodliwa zwróci je matce(?!?) Na pytanie, dlaczego uniemożliwia matce kontakt z dzieckiem odpowiedziała: - Żeby nie przeszkadzała(!?!) Ta sprawa jest podejrzana od początku do końca. Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: Mamuniu ratuj 09.07.11, 19:24 Nawet to nagranie z "widzenia" ojca z dzieckiem pokazuje, że matka nie próbuje uspokoić dziecka. Nie chce nic ustalić z J. Jedna i druga strona walczyła dzieckiem od lat. Nikt nie potrafi powiedzieć, jak to się mogło stać, bo żadne z nich nie pasuje do obrazu bezmyślnego rodzica. Chyba się tak zapędzili? Głupie wyjaśnienie dla pary psychologów? No głupie. Odpowiedz Link Zgłoś
malila ??? 09.07.11, 19:39 mary_lu napisała: > Nawet to nagranie z "widzenia" ojca z dzieckiem pokazuje, że matka nie próbuje > uspokoić dziecka. Nie chce nic ustalić z J. Jak to nie próbuje? Tłumaczy dziecku spokojnie, że pójdzie na spacerek z tatusiem. Jak miała uspokoić dziecko w histerii? Wysłać na karnego jeżyka? Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: ??? 09.07.11, 19:59 No właśnie ja tez nie wiem o co chodzi z tym uspakajaniem. Przecież słychać jej łagodne i spokojne tłumaczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: ??? 09.07.11, 20:15 To kilka beznamietnych słów o spacerku? I jedno "mama jest przy tobie"? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 09.07.11, 20:18 mary_lu napisała: > To kilka beznamietnych słów o spacerku? I jedno "mama jest przy tobie"? Mogła zaproponować, że pójdą na ten spacer razem. To chyba byłoby najskuteczniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 09.07.11, 21:02 araceli napisała: > Mogła zaproponować, że pójdą na ten spacer razem. To chyba byłoby najsku > teczniejsze. A przyszło ci do głowy, że kobieta się mogła go zwyczajnie bać? Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: ??? 09.07.11, 21:11 No proszę Cię, że jej coś zrobi przy kuratorce? J. przeżył ponad 40 lat nie bijąc nikogo, aż nagle pobił żonę, teściową i teścia. Tak się zmienił. Andropauza pewnikiem. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: ??? 09.07.11, 21:30 mary_lu napisała: J. przeżył ponad 40 lat nie bijąc nikogo, aż nagle pobił żonę, teściową i teścia. Tak się zmienił. Andropauza pewnikiem. Oczywiście lepiej założyć, że trzy osoby kłamią Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 09.07.11, 21:34 To, że przeżył 40 lat nikogo nie bijąc, absolutnie nie jest żadnym gwarantem, że nie podniósł ręki na żonę, wiesz? Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: ??? 09.07.11, 21:42 Zakładam, że nie podniósł. Zakładam też, że trzy osoby jeśli nie kłamią, to bardzo naciągają fakty. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 09.07.11, 21:49 Rozumiem, że wg ciebie nie mają one znaczenia, tak? Nawet, jako dowód w sprawie o pobicie? Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: ??? 09.07.11, 22:16 Pracowałam w organizacji kobiecej, większość spraw, którymi się zajmowałyśmy, miała jakiś związek z przemoca domową. Sama organizowałam, a nawet czasem woziłam kobiety na obdukcję. Nie są to sprawy obojętne dla mnie. Ale też znam kilka przypadków, kiedy "ofiara" manipulowała nami. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 09.07.11, 22:20 Oczywiście, że są przypadki manipulacji, ale to najpierw trzeba udowodnić, a póki co - sprawa jest w toku. Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: ??? 09.07.11, 22:41 Jak udowodnić manipulację? Bardzo rzadko było coś, co mogłybyśmy nazwać dowodem, podopieczne same się zdradzały, za kazdym razem była to kobieta o bardzo niewielkich możliwosciach intelektualnych. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: ??? 09.07.11, 22:52 mary_lu napisała: a kazdym razem była to kobieta o bardzo niewielkich możliwosciach intel ektualnych. A to twoim zdaniem potwierdza czy wyklucza możliwość manipulacji w przypadku pani B? Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: ??? 09.07.11, 22:38 > J. przeżył ponad 40 lat nie bijąc nikogo, aż nagle pobił żonę, teściową i teści > a. Tak się zmienił. Andropauza pewnikiem. Halo, halo: przeżył 40 lat nie mając sprawy o pobicie. To nie zawsze oznacza, ze nie bijąc Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: ??? 09.07.11, 22:50 Mamy wielu wspólnych znajomych. Nikt nie słyszał o przemocy w jego wykonaniu. Do niedawna. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: ??? 09.07.11, 22:55 Ale ty przecież twierdzisz, że jesteś bezstronną znajomą obojga. Dlaczego zatem nie przyjmiesz do wiadomości, że istnieje duże prawdopodobieństwo, iż pan profesor się po prostu świetnie do tej pory kamuflował? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 09.07.11, 23:00 To, że nikt z jego znajomych nie słyszał o przemocy w jego wykonaniu, nie jest dowodem, że do tej przemocy nie dochodziło. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: ??? 09.07.11, 23:20 mary_lu napisała: Byłe partnerki nie gadają? Z iloma ma jeszcze dzieci? I czy wszystkie tak "życzliwie" nastawione do B, jak ty? Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: ??? 09.07.11, 23:22 Musimy rozmawiać w tym tonie? Nieprzyjemnie mi z takimi docinkami. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: ??? 09.07.11, 23:46 Bo to w ogóle nieprzyjemny temat. A zapytałam w jakimś celu. Chyba zdajesz sobie sprawę, że zachowania agresywne łatwiej się ujawniają w sytuacjach trudnych, a taką jak mniemam było urodzenie się dziecka. Dlatego spytałam o dzieci z poprzednich związków. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 09.07.11, 23:27 A wobec byłych partnerek żywił takie same uczucia, jak do żony? Z każdą postępował wg. jednego schematu? Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: ??? 09.07.11, 23:34 A czy żona żywiła do niego takie same uczucia, jak inne byłe? Nie wiem. Nie słyszałm żadnej plotki o przemocy, ani nie byłam świadkiem zachowania, ktore by zapaliło mi taką lampkę. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 09.07.11, 23:45 Bo takie sprawy wychodzą na światło dziennie rzadko i gdy już przemoc jest bardzo zaawansowana. On raczej nie miał powodu, żeby się chwalić, że bije żonę, a ona mogła się wstydzić komuś przyznać do takich zachowań męża. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 09.07.11, 23:26 rosapulchra-0 napisała: > To, że nikt z jego znajomych nie słyszał o przemocy w jego wykonaniu, nie jest > dowodem, że do tej przemocy nie dochodziło. To napisz nam ile razy dopuściłaś się przemocy wobec swojej rodziny? Bo przecież to, że nikt o tym nie słyszał nie znaczy, że do przemocy nie dochodziło! Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 09.07.11, 23:28 Jeśli bym stosowała przemoc wobec swojej rodziny, to już dawno bym tej rodziny nie miała. Podobnie, jak w tej chwili pan J. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 09.07.11, 23:23 anorektycznazdzira napisała: > Halo, halo: przeżył 40 lat nie mając sprawy o pobicie. To nie zawsze ozn > acza, ze nie bijąc A Ty ilu ludzi w życiu pobiłaś czy okradłaś? Przecież brak sprawy w sądzie o niczym nie świadczy! Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: ??? 09.07.11, 23:26 Tylko, że ja tej sprawy NADAL nie mam Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 09.07.11, 23:17 rosapulchra-0 napisała: > > Mogła zaproponować, że pójdą na ten spacer razem. To chyba byłoby > najsku > > teczniejsze. > A przyszło ci do głowy, że kobieta się mogła go zwyczajnie bać? To mogło pójść z babcią, dziadkiem, ciotką. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 09.07.11, 23:26 Jest oskarżony o stosowanie gróźb karalnych wobec dziadków. Widzisz ich razem na spacerze? Bo ja nie. Nawet z panią kurator. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 09.07.11, 23:29 rosapulchra-0 napisała: > Jest oskarżony o stosowanie gróźb karalnych wobec dziadków. Widzisz ich razem n > a spacerze? Bo ja nie. Nawet z panią kurator. Acha - i cała ta trójka spokojnie puściłaby Piotrusia samego na spacer z osobą, która w ich mniemaniu jest wyrachowanym, nieobliczalnym agresorem? Kupy to się nie trzyma. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 09.07.11, 23:33 Matka stosowała się do zaleceń sądu. To dziecko panicznie bało się ojca i nie chciało mieć z nim nic wspólnego. Matka nigdzie nie zarzucała ojcu, że jest niebezpieczny wobec dziecka, lub jego zachowania mają znamiona agresji. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 09.07.11, 23:41 rosapulchra-0 napisała: > Matka stosowała się do zaleceń sądu. To dziecko panicznie bało się ojca i nie c > hciało mieć z nim nic wspólnego. Matka nigdzie nie zarzucała ojcu, że jest nieb > ezpieczny wobec dziecka, lub jego zachowania mają znamiona agresji. Jakież to wygodne - czyż nie? Powtórzę jeszcze raz pytanie, które padło w tym wątku. Jak matka mogła przez 2 lata jako psycholog bezczynnie przyglądać się histerii własnego dziecka co parę dni. JAK?? Skoro jak piszesz - nie zarzucała ojcu bycia niebezpiecznym lub agresywnym w stosunku do dziecka. Jak mogła patrzeć jak dziecko się męczy?? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 09.07.11, 23:43 A co miała zrobić? Masz jakiś pomysł? Miała na własną rękę nie pozwalać na te spotkania, żeby sąd, i tak stronniczy, miał pretekst do odebrania jej praw rodzicielskich? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 09.07.11, 23:47 rosapulchra-0 napisała: > A co miała zrobić? Masz jakiś pomysł? Miała na własną rękę nie pozwalać na te s > potkania, żeby sąd, i tak stronniczy, miał pretekst do odebrania jej praw rodzi > cielskich? No pięęęęknie! Teraz to nie ma 'sposobu'! Matka dziecka pani ekspert-psycholog nie zna 'sposobów'?? Hłe, hłe, hłe... jak widać niektórym argumenty zmieniają się jak chorągiewki w zależności, której strony dotyczą Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 09.07.11, 23:52 Nie odpowiedziałaś na pytanie: co miała zrobić? Masz jakiś pomysł? Na moje kobieta była przyparta do muru przez decyzje i stronniczość sądu, więc zakres działania, nawet jako psycholog miała niewielki. Za to kuratorzy mogli coś zrobić, żeby przerwać/zmienić te dramatyczne spotkania. A nie robili nic. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 09.07.11, 23:56 rosapulchra-0 napisała: > Nie odpowiedziałaś na pytanie: co miała zrobić? Masz jakiś pomysł? Odpowiem dokładnie tak jak Ty odpowiedziałaś. Nie jestem od tego - od tego są eksperci. Oni mają swoje sposoby. Takim ekspertem (psychologiem) jest matka dziecka. Mogła pomóc dziecku, złagodzić jego cierpienie, lęki, chronić je. Bierne przyglądanie się histerii dziecka 2 razy w tygodniu to ostateczność! Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 10.07.11, 00:01 Skąd wiesz, że nic nie robiła? Byłaś tam? Widziałaś, jak wzmacniała w dziecku negatywne uczucia wobec ojca? Jeśli tak, to rozumiem, że możesz iść do sądu i zaświadczyć o tym. Jeśli nie, to czemu zakładasz, że tak właśnie było, a nie inaczej? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 10.07.11, 09:30 rosapulchra-0 napisała: > Skąd wiesz, że nic nie robiła? Byłaś tam? Widziałaś, jak wzmacniała w dziecku n > egatywne uczucia wobec ojca? Jeśli tak, to rozumiem, że możesz iść do sądu i za > świadczyć o tym. Skąd wiesz, że 'eksperci' nie zrobili nic, żeby sprawa nie zakończyła się wyszarpywaniem dziecka o 7 rano? Byłaś tam? Wdziałaś? Jeśli tak to rozumiem, że możesz iść do sądu i zaświadczyć o tym. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 10.07.11, 09:55 Zabrakło argumentów? Po twoich odpowiedziach widać, że zabrakło. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: ??? 10.07.11, 04:37 araceli napisała: > Odpowiem dokładnie tak jak Ty odpowiedziałaś. Nie jestem od tego - od tego są e > ksperci. Oni mają swoje sposoby. Takim ekspertem (psychologiem) jest matka dzie > cka. Mogła pomóc dziecku, złagodzić jego cierpienie, lęki, chronić je. Bierne p > rzyglądanie się histerii dziecka 2 razy w tygodniu to ostateczność! Ale przeciez lekarz nie moze /nie powinnien leczyc swojej rodziny. gdyby wyleczyla malego z lekow do ojca,to spowodowalo by to to ,ze facet jest super ojcem super czlowiekiem i nikt nie widzial by problemu ze cos sie dzieje nie tak. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 10.07.11, 09:36 3-mamuska napisała: > Ale przeciez lekarz nie moze /nie powinnien leczyc swojej rodziny. Psycholog nie jest lekarzem. A jak sama nie chciała to mogła się zwrócić do kogoś innego. > gdyby wyleczyla malego z lekow do ojca,to spowodowalo by to to ,ze facet jest s > uper ojcem super czlowiekiem i nikt nie widzial by problemu ze cos sie dzieje n > ie tak. Czyli utrzymała swoje dziecko w stanie udręczenia, żeby okazać, że pan J. był złym mężem?? Ekstra! Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: ??? 10.07.11, 06:51 moim zdaniem ten cyrk z odprowadzaniem dziecka do furtki 2 razy w tygodniu i wracaniem do domu to skrajna głupota. To tak, jakby dziecku pokazywać: idziesz na spotkanie z ojcem. Nie mam do niego za grosz zaufania, trzeba się go bać. To nawet nie trzeba nic mówić. Chłopakowi się utrwaliło. Ale w tej sytuacji ojciec też startował z tekstem o nakazie sądowym i zachowywał się jak sztywniak. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: ??? 10.07.11, 04:34 araceli napisała: No pięęęęknie! Teraz to nie ma 'sposobu'! Matka dziecka pani ekspert-psycholog > nie zna 'sposobów'?? Hłe, hłe, hłe... jak widać niektórym argumenty zmieniają s > ię jak chorągiewki w zależności, której strony dotyczą Ja mysle ze ,po tym co matka przeszla z ojcem dziecka,bylo jej to na reke ze dziecko sie go boi. I wacale nie chciala go "wyleczec" z tej histeri. I tu jest tylko jej wina ze wykorzystala strzch malego. Ale wlasciwie ja sie jej nie dziwie. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: ??? 09.07.11, 23:55 rosapulchra-0 napisała: > A co miała zrobić? Masz jakiś pomysł? Miała na własną rękę nie pozwalać na te s > potkania, żeby sąd, i tak stronniczy, miał pretekst do odebrania jej praw rodzi > cielskich? Masz tok myslenia dokladnie taki jak matka w skargach do sadu. Spotkania nie wychodza, dac matce czas (czytaj: zawiesic). Mogla wniesc o spotkania w obecnosci czlonka rodziny, pod nadzorem kuratora dla bezpieczenstwa (rozumiem, ze nie zgodzilaby sie na rodzicow ojca w tej roli). Mogly sie odbywac u niej w domu, dziecko z kuratorem zostawaloby z ojcem w znanym sobie pokoju, wiedzac, ze matka jest za drzwiami. Na pewno bylo jeszcze wiele innych opcji, rowniez kurator powinien byl je sugerowac i aranzowac. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 10.07.11, 00:05 Cytatrowniez kurator powi > nien byl je sugerowac i aranzowac. No właśnie cały czas o tym mówię! Jeśli wnioski były od matki o zawieszenie widzeń, aby dać dziecku czas na uspokojenie się, to czemu kuratorzy sądowi nie zaproponowali innych sposobów spotkań? Ani sąd? Tylko odebrano siłą dziecko? W sposób karygodny i brutalny. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: ??? 10.07.11, 00:11 A czemu matka uderzyla od razu w zawieszenie? Ja uwazam, ze wszystkich kuratorow od tej sprawy nalezaloby zdrowo przetrzepac i odpowiedzialnych z hukiem wywalic. Ale matka nie wspolpracowala kompletnie. Chciala miec dziecko dla siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 10.07.11, 07:33 A ty byś współpracowała, gdybyś została pobita, gdyby cię poniżano i źle traktowano, gdyby w sądzie oczerniano cię i lekceważono twoje kompetencje jako psychologa i matki? I to nie tylko przez samego eksmęża, ale i przez sędzię? Przecież każdy jej wniosek był torpedowany na starcie. A akcja z odebraniem dziecka? Wyrok otrzymała dzień przed zabraniem dziecka z domu, wcześniej było to niemożliwe i to nie ze strony matki, ale sądu, daty o tym świadczą, że sprawa była ukartowana. Przecież ona nawet nie zdążyła się odwołać. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: ??? 09.07.11, 20:23 Chodzi o to (przynajmniej ja mialam takie wrazenie), ze z artykulu wynikalo, ze matka od 2009 dwa razy na tydzien spokojnie wyprowadzala histeryczne, wyjace dziecko do furtki na "spotkanie", po czym w obliczu histerii i wycia je uniemozliwiajacego odprowadzala je z powrotem do domu. I za trzy dni powtorka, i za tydzien znowu itd. Nie wiem jakim sposobem matka-psycholog przez cale lata moze przechodzic do porzadku dziennego nad tym, ze dziecko cierpi i ma objawy zaburzen, dla mnie to jakies nienormalne. Nawet gdyby byly ewidentna wina ojca (a nie wiem doprawdy, co ojciec musialby zrobic, zeby u dziecka pojawila sie az taka trauma, zwlaszcza ze od lat z dzieckiem kontaktu praktycznie nie ma), to zachowanie matki jest typowym przykladem pasywnej agresji wysokiego szczebla: "dziecko cierpi, ale to nie moja wina, wiec ze spokojem umywam rece" i owszem, rowniez elementem gry dzieckiem. W moim, ograniczonym zapewne, doswiadczeniu zyciowym taka pasywna agresja laczyla sie z wysoka toksycznoscia i manipulanctwem stosujacych je osob. Nie wyobrazam sobie, zeby jakikolwiek normalny rodzic stosowal ja wobec swojego malego dziecka. Przeciez to az zimno sie robi. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 09.07.11, 20:29 cherry.coke napisała: > auma, zwlaszcza ze od lat z dzieckiem kontaktu praktycznie nie ma), to zachowan > ie matki jest typowym przykladem pasywnej agresji wysokiego szczebla: "dziecko > cierpi, ale to nie moja wina, wiec ze spokojem umywam rece" i owszem, rowniez e > lementem gry dzieckiem. Mało tego - nie tylko 'nie moja wina' ale 'to przecież wina ojca i nic z tym nie można zrobić, przecież nie będę przeciw dziecku działać'. Taka postawa niestety dość skutecznie doprowadza do patowej sytuacji kosztem dziecka. A wg. ematek tatuś powinien salomonowo sobie dziecko odpuścić. Dla jego dobra. > W moim, ograniczonym zapewne, doswiadczeniu zyciowym taka pasywna agresja laczy > la sie z wysoka toksycznoscia i manipulanctwem stosujacych je osob. Nie wyobraz > am sobie, zeby jakikolwiek normalny rodzic stosowal ja wobec swojego malego dzi > ecka. Przeciez to az zimno sie robi. Zdaje się, że pan J. zarzucał eks-żonie toksyczną relację z dzieckiem. Ja myślę, że to nie musi wynikać ze skrajnej patologii tylko z dość częstego u matek utożsamiania się z dzieckiem. Myślenia 'on mnie skrzywdził, odszedł od nas, on jest zły, muszę przed nim chronić dziecko'. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: ??? 10.07.11, 04:44 araceli napisała: > Zdaje się, że pan J. zarzucał eks-żonie toksyczną relację z dzieckiem. Ja myślę > , że to nie musi wynikać ze skrajnej patologii tylko z dość częstego u matek ut > ożsamiania się z dzieckiem. Myślenia 'on mnie skrzywdził, odszedł od nas > , on jest zły, muszę przed nim chronić dziecko'. Ale skad wiecie jakie relacje mial ojciec z dzieckiem,moze matka nie musiala sie utożsamiania się z dzieckiem,tylko te relacje byly zle lub nie bylo ich wcale. jesli facet byl wychowywany w ten sposod (jak opisany,ze byl zostawiany az sie wyplacze),to moze chcial tak wychowaywac syna na zimno ,dlatego matka nie staral sie poprawic tych relacji ,bo z jakiej paki miala cos w tej sprawie robic ,jesli ojciec od urodzenia dziecka nie chcial byc dobrym ojcem,a nagle po rozwodzie mu sie przyponialo ze ma dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 10.07.11, 07:35 Pan J. był nieskazitelnym ojcem, wspaniałym, kochającym tak bardzo, że wnioskował o odebranie dziecka matce i oddanie go do rodziny zastępczej. Tak, to zdecydowanie zdrowa miłość.. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 10.07.11, 09:41 3-mamuska napisała: > Ale skad wiecie jakie relacje mial ojciec z dzieckiem,moze matka nie musiala si > e utożsamiania się z dzieckiem,tylko te relacje byly zle lub nie bylo ich wcale > jesli facet byl wychowywany w ten sposod (jak opisany,ze byl zostawiany az sie > wyplacze),to moze chcial tak wychowaywac syna na zimno ,dlatego matka nie stara > l sie poprawic tych relacji ,bo z jakiej paki miala cos w tej sprawie robic Dziecko ma dwoje rodziców i oboje mają prawo decydować o sposobie jego wychowania - nawet po rozwodzie. Matka nie ma jedynego słusznego zdania w sprawie wychowania dziecka. Postawy rodziców były skrajnie różne (on: zimny wychów, ona: noszenie dziecka tyle czasu, że nie mogło samo zacząć chodzić) tylko, że w takich przypadkach należy dążyć do kompromisu a nie wyeliminowania drugiej strony z życia potomka. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: ??? 10.07.11, 13:27 araceli napisała: tylko, że w takich > przypadkach należy dążyć do kompromisu a nie wyeliminowania drugiej strony z ży > cia potomka. Tak,tylko czasem nie mozna osiagnac tego kompromisu,a dla dzicka jest lepsze jednak wychowywanie sposbem matki,gdyby to ona taka byla (jak ojciec) to bym uwazala ze lepiej by bylo dziecku z tata. Ja sama jestem takim dzieckiem i wkoncy wyladowalam u taty,wiec to nie solidarnosc jajnikow pcha mnie w taka opinie tylko zachowanie pana. Pani moze nie do konca sie stara poprawic relacje,ale moze po prostu wie ze nie warto/jej to na reke ,bo pan nie jest dobrym ojcec ani dobrym mezem. Zreszta teraz pokazal na co go stac,zabierajac syna na stale,bez powiadomienia matki gdzie jest,mysle ze to tez nie jest dobre dla dziecka zeby bylo tak nagle z matka rozdzielone. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 10.07.11, 14:01 3-mamuska napisała: > Pani moze nie do konca sie stara poprawic relacje,ale moze po prostu wie ze nie > warto/jej to na reke ,bo pan nie jest dobrym ojcec ani dobrym mezem. Siedziałaś im pod łóżkiem, że ferujesz takie sądy? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 10.07.11, 14:08 To pytanie równie dobrze możesz zadać sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 10.07.11, 14:23 rosapulchra-0 napisała: > To pytanie równie dobrze możesz zadać sobie. Nikt nie siedział. Ja natomiast staram się wstrzymywać od wydawania wyroków. Mogło być tak albo inaczej. Nie wiem jakim mężem był pan J. - dla pani L. zapewne złym skoro się rozwiodła. Znam natomiast całe rzesze byłych małżonków, z których każdy twierdzi, że jego eks był tym najgorszym. Dlatego staram się nie opierać na opisie byłej żony. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: ??? 10.07.11, 14:39 araceli napisała:Nie wiem jakim mężem był pan J. - dla pani L. zapewne > złym skoro się rozwiodła. Znam natomiast całe rzesze byłych małżonków, z który > ch każdy twierdzi, że jego eks był tym najgorszym. Dlatego staram się nie opier > ać na opisie byłej żony. Ok zle napisalam,chodzilo i to ze jesli pani B mysli ze pan L jest zlym mezem i ojcem,to nie dziwie jej sie ze nie starala sie walczyc o jego kontakty z dzieckiem.A wrecz bylo jej to na reke ze dziecko sie go boi,moze myslala ze da im spokoj w obliczu rozpaczy dziecka. ja tez sie nie wtracam w relacje meza z dziecmi,jak mu kiedys powiedzialm ze kazdy buduje relacje z dziecmi samemu,i jakie ion sobie z dziecmi zbuduje relacje to takie kiedys bedzie mial. Oczywiscie gdyby robil cos zlego to bym sie wtracila,chodzilo bardziej o budoiwanie wiezi,ze ja tej wiezi za niego nie zbuduje. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 10.07.11, 14:45 3-mamuska napisała: > Ok zle napisalam,chodzilo i to ze jesli pani B mysli ze pan L jest zlym mezem i > ojcem,to nie dziwie jej sie ze nie starala sie walczyc o jego kontakty z dziec > kiem.A wrecz bylo jej to na reke ze dziecko sie go boi,moze myslala ze da im sp > okoj w obliczu rozpaczy dziecka. Jeżeli tak to moim zdaniem bardzo źle od niej świadczy. Po pierwsze nie potrafi oddzielić emocji do byłego męża od dziecka, po drugie brak działania skutkował to pasywną agresją i krzywdą dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: ??? 10.07.11, 15:04 araceli napisała: > Jeżeli tak to moim zdaniem bardzo źle od niej świadczy. Po pierwsze nie potrafi > oddzielić emocji do byłego męża od dziecka, po drugie brak działania skutkował > to pasywną agresją i krzywdą dziecka. No to jest jej wina,bo chyba kazda z nas nie byla by w stanie patrzec na rozpacz dziecka,ale z drugiej strony chodzila z malym na terapie,a na spodknia z ojcem musiala go wyprowadzac,to pan nie chcial, zeby sopdkania odbywaly sie w jej domu gdzie Potrus czuje sie bezpieczny tylko poza.Chodz kazda z nas ktora ma dziecko to wie ze histrie ciezko opanowac,dopoki dziecko sie nie uspokoji to nie trafia do niego nic,a jak mial sie uspokoic skoro ojciec stal niedalekko i jeszcze ,zamisat powiedziec do matki chce sie z synem zobaczyc pozwol nam to gadal o postanowieniu sadu i papierach ,troche tak bezdusznie. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 10.07.11, 15:09 3-mamuska napisała: > pan nie chcial, zeby sopdkania odbywaly sie w jej d > omu gdzie Potrus czuje sie bezpieczny tylko poza. A to skąd wzięłaś? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 10.07.11, 14:46 araceli napisała: > rosapulchra-0 napisała: > > To pytanie równie dobrze możesz zadać sobie. > > Nikt nie siedział. Ja natomiast staram się wstrzymywać od wydawania wyroków. Mo > gło być tak albo inaczej. Nie wiem jakim mężem był pan J. - dla pani L. zapewne > złym skoro się rozwiodła. Znam natomiast całe rzesze byłych małżonków, z który > ch każdy twierdzi, że jego eks był tym najgorszym. Dlatego staram się nie opier > ać na opisie byłej żony. Zdecydowanie się nie wstrzymujesz. Nie kłam. Wielokrotnie pisałaś o matce źle i insynuowałaś, że jest winna postępowaniu ojca. Do tej pory nie przeczytałam ani jednego twojego postu, w którym napisałabyś o matce Piotrusia choć jedno dobre słowo. Za każdym razem szukasz jej winy i tylko ją obarczasz odpowiedzialnością za postępowanie ojca, sądu, kuratorów i policjantów. Ojca nie tylko bronisz, ale wręcz wybielasz. Nawet przecząc faktom zapisanym w aktach sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 10.07.11, 14:57 rosapulchra-0 napisała: > Zdecydowanie się nie wstrzymujesz. Nie kłam. Wielokrotnie pisałaś o matce źle i > insynuowałaś, że jest winna postępowaniu ojca. Co za bzdury Co za emocje! Ja pisałam dla równowagi boście się rzuciły z widłami na człowieka o którym nic nie wiecie. Przerażają mnie takie samosądy. Życie rzadko jest czarno-białe a wina rzadko leży po jednej stronie. Dlatego pod uwagę należy brać różne możliwości a nie ślepo wierzyć jednemu przekazowi. > ale wręcz wybielasz. Nawet przecząc faktom zapisanym w aktach sprawy. Zacznij odróżniać fakty od przekazu stron zawartego w aktach. To, że na rozprawie pan X powiedział coś a pani Y powiedziała co innego nie czyni tego faktem. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 10.07.11, 15:02 Dziwne, że ty widzisz emocje tam, gdzie ich nie ma. Pokaż mi, w którym poście tak się rzuciłam na ojca? Nie widzisz, że bronię matki? Ojej, nie zauważyłaś, że piszę dla równowagi, boś się zagalopowała w tym wybielaniu tatusia i oskarżaniu mamy? Przepraszam, dyskusja jest na podstawie tych samych artykułów? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 10.07.11, 15:06 rosapulchra-0 napisała: > Dziwne, że ty widzisz emocje tam, gdzie ich nie ma. Pokaż mi, w którym poście t > ak się rzuciłam na ojca? Nie widzisz, że bronię matki? Ojej, nie zauważyłaś, że > piszę dla równowagi, boś się zagalopowała w tym wybielaniu tatusia i oskarżani > u mamy? Przepraszam, dyskusja jest na podstawie tych samych artykułów? Hłe, hłe, hłe... dowcipna jesteś Nieeee... wcale nie bronisz matki, nie jeździsz po ojcu jak po łysej kobyle Nieee... Dobre! Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: ??? 09.07.11, 20:48 Ależ ona pisała o tych próbach widzeń i wskazywała na to, że dla dziecka do bardzo destrukcyjne doświadczenia. Pisałam gdzieś wcześniej, że popełniła sporo błędów, jednak nie sądzę, żeby dyskwalifikowały ją jako matkę. Pamiętajmy, że miała do czynienia z swoim najprawdopodobniej agresorem, a nie po prostu eksmężem, z którym się rozeszła z powodu różnicy charakterów. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: ??? 09.07.11, 21:02 Do spotkania przeciez de facto nie dochodzilo, wiec destrukcyjne dla dziecka byly dla niego te wybuchy emocji, a nie (nieodbyte) spotkanie z ojcem jako takie. Jesli matka wnioskowala wiec na tej podstawie o odwolanie spotkan (a nie na przyklad o zmiane ich formy lub skladu osobowego) to jest to wlasnie manipulacja. Gdyby wybuchy rozpaczy dziecka byly dla matki wygodnym pretekstem do zwalczania spotkan jako takich, po co mialaby pracowac z dzieckiem nad poprawa jego stanu emocjonalnego? Przypominam, ze mowimy o pani psycholog, nie o przecietnej osobie. To jest w ogole interesujacy watek, bo zastanawiam sie dzieki niemu, na jakiej podstawie mozna odmowic rodzicowi kontaktu z dzieckiem. Nawet z artykulu pisanego z punktu widzenia matki nie wynika, zeby ojciec krzywdzil lub atakowal dziecko. Dopuszczal sie agresji slownej wobec matki oraz byc moze popchnal ja (w ramach wiekszej awantury u tesciow). Czy na tej podstawie mozna i nalezy domagac sie odmowienia mu kontaktow z dzieckiem? To jest prawdziwe pytanie, nie retoryczne. Podobnie matka odmowila kontaktow dziadkom ze strony ojca, na podstawie tego, ze sa debilami wychowawczymi. Owszem bez watpienia sa, i to dobra podstawa, zeby nie oddawac im dziecka pod opieke ani nie zostawiac samych, ale czy jest to podstawa do odmowy widzen jako takich? Mnostwo tesciow emam na forum ma jeszcze durniejsze pomysly, czy zadne z nich nie ma nigdy odwiedzic wnukow i spotkac sie z nimi? Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: ??? 09.07.11, 21:28 cherry.coke napisała: Do spotkania przeciez de facto nie dochodzilo, wiec destrukcyjne dla dziecka byly dla niego te wybuchy emocji, a nie (nieodbyte) spotkanie z ojcem jako takie. Wiem o tym i o tym własnie pisałam. Jesli matka wnioskowala wiec na tej podstawie o odwolanie spotkan (a nie na przyklad o zmiane ich formy lub skladu osobowego) to jest to wlasnie manipulacja. Nie wnioskowała o odwołanie spotkań. To jest w ogole interesujacy watek, bo zastanawiam sie dzieki niemu, na jakiej podstawie mozna odmowic rodzicowi kontaktu z dzieckiem. Nawet z artykulu pisanego z punktu widzenia matki nie wynika, zeby ojciec krzywdzil lub atakowal dziecko. Ależ ona nie zabraniała mu kontaktów z dzieckiem. Ona nie potrafiła do nich nakłonić chłopca. Dopuszczal sie agresji slownej wobec matki oraz byc moze popchnal ja (w ramach wiekszej awantury u tesciow). Czy na tej podstawie mozna i nalezy domagac sie odmowienia mu kontaktow z dzieckiem? To jest prawdziwe pytanie, nie retoryczne. Na obecnym etapie (przed zakończeniem sprawy karnej tego pana) raczej nie. Ale tak jak pisałam, ona nie chciała go pozbawić prawa do widzeń. Natomiast on ją pozbawił nie tylko możliwości opieki nad dzieckiem, ale przede wszystkim wiedzy, gdzie ono jest. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: ??? 09.07.11, 21:41 > To jest w ogole interesujacy watek, bo zastanawiam sie dzieki niemu, na jaki > ej > podstawie mozna odmowic rodzicowi kontaktu z dzieckiem. Nawet z artykulu pisan > ego z punktu widzenia matki nie wynika, zeby ojciec krzywdzil lub atakowal dzie > cko. > > Ależ ona nie zabraniała mu kontaktów z dzieckiem. Ona nie potrafiła do nich nak > łonić chłopca. No dobrze, ale to jakie mozliwosci ma rodzic, jesli dziecko pozostaje pod wylaczna opieka drugiego rodzica, ktory pozwala na rozwoj sytuacji, gdzie przez lata dziecko nie jest w stanie spokojnie zobaczyc sie z rodzicem odseparowanym? No nie ma zadnych - dziecko jest od niego odizolowane na dobre. Bez interwencji ze strony rodzica opiekuna - na zawsze. Wszystko jest jakies strasznie dziwne. Nawet jesli istotnie ojciec popchnal matke, co jest podawane jako zrodlo traumy dziecka, to czy naprawde to wydarzenie byc powodem i usprawiedliwieniem trwajacej tyle lat rozpaczy i szoku dziecka? Ktorej spokojnie przyglada sie matka-psycholog? No naprawde cos tu strasznie nie gra. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 09.07.11, 21:48 Ja myślę, że to wydarzenie było początkiem samonakręcającej się spirali. A przy okazji wydarzenia poboczne, których dziecko było świadkiem i je przeżywało, jak np. krzyki, ubliżania, straszenia, może jakieś rzucanie przedmiotami - takie rzeczy dzieci zapamiętują bardzo mocno. Matka nawet nie musiała się angażować w budowanie niechęci i bojaźni dziecka wobec ojca, po prostu wrażliwość dziecka jest tak bardzo wysoka, że nawet drobne oznaki złości i agresji robiły na dziecku tak duże wrażenie, że tylko potęgowały strach. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: ??? 09.07.11, 22:03 rosapulchra-0 napisała: > Ja myślę, że to wydarzenie było początkiem samonakręcającej się spirali. Ale co mialo nakrecac spirale, skoro po incydencie z popchnieciem zaczela sie separacja ojca i dziecka? > Matka nawet nie musiała się angażować w > budowanie niechęci i bojaźni dziecka wobec ojca, po prostu wrażliwość dziecka > jest tak bardzo wysoka, że nawet drobne oznaki złości i agresji robiły na dziec > ku tak duże wrażenie, że tylko potęgowały strach. Nawet jesli, to dziecko bylo wtedy malutkie, a "drobne oznaki złości i agresji" to a) nie byly skierowane przeciwko niemu b) nie sa przestepstwem. Jesli ojciec - zalozmy - chce naprawic ten blad i swoje stosunki z dzieckiem, a matka utrzymuje sytuacje, gdzie de facto jest od niego skutecznie izolowany, to jakie opcje ma taki ojciec? Poza zdaniem sie na opieke spoleczna, ktora zadzialala jak widac - koszmarnie. Niemniej to nie ojciec kazal im tam przyjsc o takiej godzinie i w takim skladzie. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 09.07.11, 22:16 Dziecko nie wie, czy agresja była skierowana przeciwko niemu, czy nie, dziecko przeżywa agresję jako taką. Dziecko również nie myśli abstrakcyjnie w kategoriach przestępstwa, widzi i przeżywa krzyki, popychania, straszenia, rzucanie przedmiotów i zapamiętuje. Na bardzo długo. Ja nie widzę, żeby matka izolowała dziecko, widzę raczej, że zupełnie nie radziła sobie z tymi spotkaniami, czego przykładem jest filmik ze spotkania z kuratorem. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: ??? 09.07.11, 22:27 Ja nie mowie, ze dziecko tak mysli, tylko ze sad tak mysli (byc moze). Jesli nie ma obiektywnych przeszkod dla spotkan z ojcem, a jednoczesnie matka nie jest w stanie/nie chce wspolpracowac, zeby sie odbywaly... W rodzinie moglo dziac sie bardzo zle, ale to nie znaczy, ze musza koniecznie takie pozostac i ze nie mozna probowac ich naprawic - jesli tylko ma sie taka szanse. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: ??? 09.07.11, 22:43 Twierdzenie, że matka nie robiła nic, żeby znormalizować relacje, jest z lekka niesprawiedliwe. Chodziła z dzieckiem na terapię, z samą sobą również. Na nagraniu próbowała przekonać chłopca do pójścia z ojcem. I zwróć uwagę, że ojciec podczas tego krótkiego kontaktu, kilka razy zwraca się do niej podniesionym głosem: "Barbara, czy zmierzasz realizować decyzję sądu?" On go prosi, żeby nie krzyczał, a on z naciskiem, wiele razy to powtarza. Jak w takiej sytuacji dziecko ma się go nie bać? A on widać nie radzi sobie z tą sytuacją, ale to nie jest IMO powód, żeby jej pozbawiać kontaktów z synem. A dodatkowo to ogromna trauma dla chłopca. Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: ??? 09.07.11, 22:53 Ja tam słyszę, jak matka mówi podniesionym głosem "Nie krzycz na mnie", jak ojciec stara się mówić spokojnie i rzeczowo, choć jest podenerwowany. Nie użyłabym ani takiego słowa, ani tonu, gdyby zależało mi na uspokojeniu dziecka. Nie zachowywałabym się tak jak ojciec... Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 09.07.11, 23:21 rosapulchra-0 napisała: > Dziecko nie wie, czy agresja była skierowana przeciwko niemu, czy nie, dziecko > przeżywa agresję jako taką. A agresji matki nie przeżywa? Bo zwykle awanturują się dwie strony. Jak matka krzyczała na ojca to nie pozostawiało to śladów na jego psychice? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 09.07.11, 23:31 Oczywiście, że mogła krzyczeć, zasłaniać się przed razami lub robić uniki, żeby nie dostać talerzem w głowę np. Nadal widzisz agresję w jej zachowaniu? Na siłę z ofiary robisz przestępcę. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 09.07.11, 23:44 rosapulchra-0 napisała: > Oczywiście, że mogła krzyczeć, zasłaniać się przed razami lub robić uniki, żeby > nie dostać talerzem w głowę np. Nadal widzisz agresję w jej zachowaniu? Na sił > ę z ofiary robisz przestępcę. Nieźle żeś się rozpędziła! Pod łóżkiem im siedziałaś?? Swoją drogą - zauważam w Twoich wypowiedziach, że najpierw coś piszesz, że 'tak mogło być' a w kolejnych postach przedstawiasz to jakby był to fragment akt sądowych Emocje i fantazja Cię ponoszą. Tworzysz historię i sama zaczynasz w nią wierzyć Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 09.07.11, 23:48 Ja jestem spokojna, a dyskusję z tobą traktuję jak wieczorną rozrywkę, więc nie insynuuj mi uczuć i wyobrażeń, bo zwyczajnie kłamiesz w tej chwili. Nie wiem po co? Jeśli myślisz, że mnie sprowokujesz, to się mylisz. Odpowiedziałam ci podając przykład, a nie fakty, więc nie zarzucaj mi konfabulacji, którą za to ty stosujesz za każdym niemal razem. Po raz kolejny nadinterpretujesz moje słowa. To hobby? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 09.07.11, 23:58 rosapulchra-0 napisała: > Odpowiedziałam ci podając przykład, a nie fakty, więc nie zarzucaj mi konfabula > cji, którą za to ty stosujesz za każdym niemal razem. Po raz kolejny nadinterpr > etujesz moje słowa. To hobby? Nie odnosiłam się do powyższej wypowiedzi tylko do wcześniejszej. Najpierw podajesz 'przykład' a kilka postów dalej staje się to faktem. Także zaraz to co wyżej przeczytamy jako prawdę objawioną Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 10.07.11, 00:07 Kłamiesz teraz i dobrze o tym wiesz. Nie mam zwyczaju gdybania traktować jako fakt. A to, że ty moje słowa interpretujesz tak, a nie inaczej - to już jest tylko i wyłącznie twój problem. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: ??? 09.07.11, 22:54 > Wszystko jest jakies strasznie dziwne. Nawet jesli istotnie ojciec popchnal mat > ke, co jest podawane jako zrodlo traumy dziecka, to czy naprawde to wydarzenie > byc powodem i usprawiedliwieniem trwajacej tyle lat rozpaczy i szoku dziecka? Samo w sobie nie jest. Zestawione np z emocjonalnym chłodem, wyśrubowanymi wymaganiami i tresurą, albo z ranieniem na zimno "za karę"- jak najbardziej. Czy facet jest to powyższego zdolny? Dla mnie jest oczywiste, że osoba zdolna do wywleczenia swojego syna z jego rodzinnego domu i własnego łóżeczka w takim trybie, w jakim zrobił to ten "psycholog", jak najbardziej jest zdolna. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: ??? 09.07.11, 22:09 > Do spotkania przeciez de facto nie dochodzilo, [...] > Jesli matka wnioskowala wiec na tej podstawie o odwolanie spotkan (a nie na prz > yklad o zmiane ich formy lub skladu osobowego) to jest to wlasnie manipulacja. Dobrze powiedziane. > Gdyby wybuchy rozpaczy dziecka byly dla matki wygodnym pretekstem do zwalczania > spotkan jako takich, po co mialaby pracowac z dzieckiem nad poprawa jego stanu > emocjonalnego? Przypominam, ze mowimy o pani psycholog, nie o przecietnej osob > ie. I to także. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 09.07.11, 22:19 Może i dobrze napisane, ale to nieprawda. Matka nie wnioskowała o odwołanie spotkań z ojcem, więc kolejny argument, że wykorzystywała wybuchy płaczu do zwalczania owych spotkań też jest nieprawdziwy. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: ??? 09.07.11, 22:40 rosapulchra-0 napisała: > Może i dobrze napisane, ale to nieprawda. Matka nie wnioskowała o odwołanie spo > tkań z ojcem, więc kolejny argument, że wykorzystywała wybuchy płaczu do zwalcz > ania owych spotkań też jest nieprawdziwy. Ale to co ona proponowala zrobic? Skladala skarge do sadu na spotkania, kiedy dziecko de facto nie spotykalo sie z ojcem, i argumentowala, ze potrzebuje czasu, bo "dzialanie sila" powoduje negatywne nastawienie dziecka. Czyli co byloby wedlug niej dzialaniem nie sila? W jaki sposob ojciec negatywnie oddzialywal na dziecko stojac kolo furtki i nie bedac z nim sam na sam? Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: ??? 09.07.11, 22:46 cherry.coke napisała: W jaki sposob ojciec negatywnie oddzialywal na dziecko stojac kolo furtki i nie bedac z nim sam na sam? Słuchałaś tego nagrania? Bo jeśli tak, to nie wierzę, że nie wiesz dlaczego źle oddziaływał na dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: ??? 09.07.11, 22:56 Sluchalam oczywiscie. Ale ktore to juz bylo spotkanie? Ile razy mozna widziec to samo, zapewne majac podejrzenia, ze matka kultywuje lub w najlepszym razie godzi sie z takim nastawieniem u dziecka? My sobie mozemy poczytac teraz w gazecie, co mysli matka czy osoby trzecie. Taki odizolowany rodzic widzi tylko reagujace histerycznie od lat dziecko, zero poprawy, a samemu nie ma do niego dostepu. Czy uwazasz, ze na podstawie tego tekstu matka ma prawo skladac do sadu skarge i prosic o wiecej czasu? Czym innym jest to wiecej czasu jesli nie wnioskiem o zawieszenie lub odwolanie spotkan? Smierdzi to wszytsko i tyle. Tylko dziecka szkoda Odpowiedz Link Zgłoś
szanowna_pani Re: ??? 09.07.11, 22:20 > Chodzi o to (przynajmniej ja mialam takie wrazenie), ze z artykulu wynikalo, ze > matka od 2009 dwa razy na tydzien spokojnie wyprowadzala histeryczne, wyjace d > ziecko do furtki na "spotkanie", po czym w obliczu histerii i wycia je uniemozl > iwiajacego odprowadzala je z powrotem do domu. I za trzy dni powtorka, i za tyd > zien znowu itd. Nie wiem jakim sposobem matka-psycholog przez cale lata moze pr > zechodzic do porzadku dziennego nad tym, ze dziecko cierpi i ma objawy zaburzen > , dla mnie to jakies nienormalne. Bo tak ustalił Sąd i matka nie miała wyjścia - gdyby tego nie robiła, na tej podstawie Sąd miałby prawo odebrać jej prawa rodzicielskie. Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: ??? 09.07.11, 22:44 Sąd nie zabronił jej użycia wiedzy zdobytej na studiach, służącej do zmiany nastawienia czy choćby zachowania dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: ??? 09.07.11, 22:48 A co ojciec zrobił, żeby zmienić nastawienie dziecka do niego? Czy powtarzane wielokrotnie, podniesionym tonem zdanie: "B, masz zamiar się zastosować do decyzji sądu" miło sprzyjać powstaniu więzi? Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: ??? 09.07.11, 22:56 Ojciec nie ma kontaktu z małymi dziećmi. Nie jest psychologiem klinicznym dziecka. W ogóle trudno mówić, że jest psychologiem-praktykiem. Zajmuje się wąską, mało "psychologiczną" w powszechnym rozumieniu, dziedziną. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: ??? 09.07.11, 23:01 Oczywiście. Ale za to podczas rozprawy miał bardzo wiele do powiedzenia w kwestii niekompetencji wychowawczej swojej eks. Tutaj już był ekspertem, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: ??? 09.07.11, 23:02 No i proszę, gość usprawiedliwiony w 100%, bo on nie specjalista Kochana, ja w ogóle nie jestem i nie zamierzam być psychologiem, a będąc w jego (niby) sytuacji przeczytałabym tira książek i skonsultowała się z każdym kolegą i koleżanką po fachu, jacy przyszliby mi do głowy a także wydała każde pieniądze ewentualnie takich kolegów nie majac, żeby się nauczyć postępować w zaistniałej sytuacji. Ty już sama nie wiesz co piszesz, matka jest be, bo jest zawodowo od dzieci a on bidulek, bo akurat nie od tego specjalista...? Siostrą jesteś czy sąsiadką i lecisz na niego? Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: ??? 09.07.11, 23:12 Skoro już tak elegancko pytasz... Nijak nie jestem z nikim z nich blisko związana, ale od lat wykonujemy ten sam zawód w mieście, które zawsze okazuje się w takich sytuacjach maleńkie. Mamy luźne powiązania towarzyskie i zawodowe. Wiem, ile może matka-psycholożka. Widzę też wyraźnie, ile nie umie J. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: ??? 09.07.11, 23:19 No to się zdecyduj, czy macie "luźne powiązania" czy też znasz ich i rozumiesz istotę złożonego jak twierdzisz (i jak można się zgodzić) problemu w ich rodzinie? Hę? Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: ??? 09.07.11, 23:25 Mamy luźne powiązania, znam ich, staram się zrozumieć. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: ??? 09.07.11, 23:33 Każdy się stara zrozumieć, wszyscy jak jeden na tym forum. Tylko ty wystartowałaś z "wiem, ale nie powiem" i utyskiwaniem na tępy naród, które w przeciwieństwie do ciebie nie zna gościa a go osądza. Pytam jeszcze raz, zdecyduj się: znasz i wiesz, czy też kiedyś go parę razy widziałaś i w luźnej rozmowie był miły, wiec wnioskujesz, że nie mógł być skurkowańcem z piekła rodem, no normalnie nie mógł? BTW, twoje posty sugerują, ze jesteś psychologiem, upssss... Na tym forum zwykle współczuje się twoim dziecią, mi pozostaje współczuć pacjętą Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: ??? 09.07.11, 23:39 To współczuj psychologą, jesteśmy bombardowani agresją, a nasi pacjenci wiele razy muszą czasem przerobić z nami ten sam wątek, żeby ruszyc z miejsca Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: ??? 09.07.11, 23:43 Zmieniasz temat, pytanie aktualne. I? Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: ??? 09.07.11, 23:50 Pytam jeszcze raz, zdecyduj się: znasz i wiesz, czy też kiedyś go parę razy widziałaś i w luźnej rozmowie był miły, wiec wnioskujesz, że nie mógł być skurkowańcem z piekła rodem, no normalnie nie mógł? Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: ??? 09.07.11, 22:59 imasumak napisała: > A co ojciec zrobił, żeby zmienić nastawienie dziecka do niego? Czy powtarzane w > ielokrotnie, podniesionym tonem zdanie: "B, masz zamiar się zastosować do decyz > ji sądu" miło sprzyjać powstaniu więzi? A jak sadzisz, filmik nagrany i udostepniony przez rodzine matki pokazuje najgorsze czy najlepsze zachowanie ojca podczas spotkan? Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: ??? 09.07.11, 23:12 W ten sposób to możemy dyskutować tydzień i nic z tego nie będzie. Filmik - celowo wybrany najdrastyczniejszy, więc nie może służyć jako przykład na fatalne zachowanie ojca. Natomiast doskonale obnaża złe intencje i brak kompetencji wychowawczych matki. Przemoc - prawdopodobnie wymysł rozhisteryzowanej eks i jej rodziców, a wyniki obdukcji nie mogą być dowodem, bo nie świadczą z całą pewnością, że sprawcą obrażeń był eksmąż. Groźby karalne pod adresem eksżony i ojca, to również wymysł. Traktowanie faceta podczas procesu jako eksperta, a nie stronę - a cóż to znowu takiego? Odrzucenie przez sędzie wniosku matki o przesłuchanie jej terapeutki, która jest zresztą biegłym sądowym - oczywiste, bo cóż mogłaby ona wnieść nowego po opinii "bezstronnego" eksperta w osobie ojca? Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: ??? 09.07.11, 23:19 yy chyba mnie z kims mylisz? Obejrzyj ten drugi filmik a propos prob nawiazywania wiezi, naprawde. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: ??? 09.07.11, 23:28 Nie mylę, ale odpowiadam nieco zbiorczo Oglądałam oba filmy. Nie twierdzę, że do dziecka nie zwracał się miło i ciepło. On źle zwracał się do matki przy dziecku. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: ??? 09.07.11, 23:33 Uwazasz, ze "Barbara, czy zamierzasz..." przy bazylionowej wizycie bez najmniejszego postepu jest zlym zwracaniem sie a la agresja? Mnie to raczej jedzie kompletna desperacja. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: ??? 09.07.11, 23:40 Agresja to nie jest, ale na pewno nie sprzyja budowaniu więzi z dzieckiem. I jeszcze coś na temat tych kontaktów: Z akt sprawy: "Były mąż przychodził do nas w wyznaczonych na kontakty datach, w towarzystwie różnych osób bez skrępowania nagrywając nas za pomocą kamery, aparatu fotograficznego i dyktafonu. Sytuacja ta nasiliła negatywne skojarzenia u dziecka, coraz bardziej bało się tych wizyt, płakało i krzyczało, że nie chce iść. Z czasem bało się nawet odgłosu dzwonka i nie chciało podejść do drzwi, musiałam zanosić go tam na rękach (...)" Barbara L. też zaczęła dokumentować wizyty męża. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: ??? 09.07.11, 23:46 Czytalam, ale ten fragment jest bez sensu. Czyli dziecko rozwija awersje z powodu kamery? I to jest OK? A dziadkowie zdjec mu rozumiem nigdy nie robia? Ojciec nagrywa to zle, matka nagrywa (i wrzuca do netu) to dobrze? Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: ??? 09.07.11, 23:51 Matka zaczęła nagrywać po tym, jak ojciec zaczął. W sumie to logiczne - chciała się zabezpieczyć. Ty naprawdę nie widzisz, że takie przychodzenie z kimś i kręcenie filmów ("bez skrępowania nas nakręcał") buduje atmosferę napięcia? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 09.07.11, 23:55 imasumak napisała: > Ty naprawdę nie widzisz, że takie przychodzenie z kimś i kręcenie filmów ("bez > skrępowania nas nakręcał") buduje atmosferę napięcia? Nie, przecież to tylko dzieciak. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 09.07.11, 23:57 imasumak napisała: > Matka zaczęła nagrywać po tym, jak ojciec zaczął. W sumie to logiczne - chciała > się zabezpieczyć. A nie zastanowiłaś się po co zaczął nagrywać ojciec? Żeby się zabezpieczyć? Żeby uwiecznić utrudnianie kontaktów? Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: ??? 10.07.11, 00:03 A jak sie wedlug tej matki nakreca ze skrepowaniem?? Naprawde uwazasz, ze "atmosfera napiecia" albo "czy zastosujesz sie do wyroku" (podczas gdy widac tez, ze ojciec odnosi sie do dziecka cieplo i przyjaznie, wiec to absolutnie nie sa jedyne komunikaty, ktore otrzymuje) usprawiedliwiaja taka gleboka wieloletnia traume u dziecka i matka moze osiasc na laurach: kontynuowac odprowadzanie do furtki i proby blokad spotkan? Ja nie mowie, ze ojciec jest bez winy, absolutnie. Ale niewazne, jakie uklady mieli rodzice, w stosunku do dziecka matka postawila go w sytuacji "z kazdej strony sciana, ja umywam rece". Niestety skonczylo sie przemoca wobec dziecka i to jest straszne. Odpowiedz Link Zgłoś
lena_madzia Re: ??? 09.07.11, 23:14 no to dawaj jakiś inny film, bo oni podobno nawzajem sie nagrywali. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: ??? 09.07.11, 23:18 No to pisze przeciez, jest drugi, chyba w artykule z aktami, nie jestem pewna. Na tym drugim ojciec zachowuje sie bez zarzutu. A filmik pochodzi tez ze strony matki, wiec widocznie wiecej takich jak ten ze stosowaniem sie do wyroku sadu nie mieli. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: ??? 09.07.11, 23:12 imasumak napisała: > A co ojciec zrobił, żeby zmienić nastawienie dziecka do niego? Czy powtarzane w > ielokrotnie, podniesionym tonem zdanie: "B, masz zamiar się zastosować do decyz > ji sądu" miło sprzyjać powstaniu więzi? BTW ogladalas ten drugi filmik? Bo oprocz tego z kuratorka jest jeszcze jeden, gdzie przez pare minut ojciec wypowiada sie caly czas lagodnie, usiluje nawiazac kontakt z dzieckiem, zadaje mu pytania, chwali je itp. Reakcja dziecka identyczna, w koncu jest zabierane do domu. A to byly chyba jeszcze wczesniejsze nagrania, sprzed kuratorki. Odpowiedz Link Zgłoś
lena_madzia Re: ??? 09.07.11, 23:09 To są wszystko wasze domysły -że matka lub ojciec robili to czy tamto lub nie robili A takie są fakty: Matka nie mogła wygrać sprawy -była na z góry przegranej pozycji, chociażby z racji tego że pan prof J. występował jednocześnie jako biegły w sprawie (!!!) sędzia Pałkiewicz nie widziała w tym nic złego i odrzucała wszelkie odwołania by powołac niezależnego biegłego. Tu nie mogło być obiektywnego wyroku, to zupełnie dyskwalifikuje wyrok!!! Mało tego! -niejasne są też powody tak drastycznego odebrania dziecka. Dziecko zabrano na mocy prawa osobie, która ma pełnie praw rodzicielskich, i oddano komuś kto ma sprawę karną w toku. Po całym zajściu ojciec przepada z dzieckiem jak kamień w wodę, matka ani policja nie wie nawet czy chłopiec żyje. Matce nie powiedziano nic -kiedy ani czy zobaczy dziecko. I na jakich warunkach. Matka usłyszała tylko że nie ma kontaktu z dzieckiem bo ``będzie przeszkadzała`` Odpowiedz Link Zgłoś
meg303 Re: ??? 10.07.11, 09:39 Obym sie myliła ale pan J. może zachowac sie jak desperat. W środowisku naukowym jest raczej skończony, jego dziwaczny pomysł zapewnienia pięciolatkowi autonomii poprzez izolacje od matki nie powiedzie się. Żal mi Piotrusia. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 10.07.11, 09:43 meg303 napisała: > jego dziwaczny pomysł zapewnienia pięciolatkowi autono > mii poprzez izolacje od matki nie powiedzie się. A skąd wiesz, ze izoluje? Może wyjechał na parę dni, próbując je w końcu spędzić z dzieckiem bez awantury i żeby oszczędzić Piotrusiowi nagonki mediów. Jak ex-mąż zabiera dziecko na wakacje np. na dwa tygodnie to też izoluje dziecko? Odpowiedz Link Zgłoś
meg303 Re: ??? 10.07.11, 09:53 Jasne, chłopiec potraktowany jak gangster, wyrwany brutalnie ze środowiska w którym czuje się bezpiecznie będzie spędzał miło czas z ojcem na widok którego reaguje histerią Jeśli facet naprawdę chciał poprawic swoje kontakty z synkiem, to wybrał najgorszy z mozliwych scenariuszy. Bardzo prawdopodobne wydaje mi się to, że pan odgrywa się na byłej, że kopnela w d...jego, wielkiego WYKŁADOWCĘ i związała sie z normalnym facetem. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 10.07.11, 10:29 meg303 napisała: > Jeśli facet naprawdę chciał poprawic swoje kontakty z synkiem, to wybrał najgor > szy z mozliwych scenariuszy. Owszem - najgorszy. Pytanie brzmi - jakie miał alternatywy. Bo jakoś żadna z pań wskazać ich nie potrafi Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 10.07.11, 10:32 Cherry podała kilka alternatywnych sposobów, ale tobie nie w smak ich cytować, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: ??? 10.07.11, 14:38 rosapulchra-0 napisała: > Cherry podała kilka alternatywnych sposobów, ale tobie nie w smak ich cytować, > prawda? Nie manipuluj Cherry podala sposoby, o jakie mogla postulowac matka, nie ojciec. Bo to matka musialaby uruchomic wlasna rodzine (skoro odmowila kontaktu rodzinie ojca) lub swoje mieszkanie (skoro wyprowadzenie dziecka na zewnatrz jest nie do przeprowadzenia). Tymczasem matka najwyrazniej wolala powtarzac rytual okrutny dla dziecka, badz wnioskowac o odwolanie spotkan w ogole, niz dokonac jakiejkolwiek zmiany. I to mi sie wlasnie wydaje nienormalne - przez lata patrzec na to, jak dziecko sie meczy. Koszmar. Jesli matka nie nastawiala dziecka przeciwko ojcu, to jej wyprowadzanie (przez lata!) jest nienormalne. Mozna to tlumaczyc chyba tylko tym, ze jej to pasuje. Lepiej miec histeryczne dziecko dla siebie niz sie podzielic zdrowym. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 10.07.11, 14:46 cherry.coke napisała: > Nie manipuluj Cherry podala sposoby, o jakie mogla postulowac matka, nie ojc > iec. Bo to matka musialaby uruchomic wlasna rodzine (skoro odmowila kontaktu ro > dzinie ojca) lub swoje mieszkanie (skoro wyprowadzenie dziecka na zewnatrz jest > nie do przeprowadzenia). > Tymczasem matka najwyrazniej wolala powtarzac rytual okrutny dla dziecka, badz > wnioskowac o odwolanie spotkan w ogole, niz dokonac jakiejkolwiek zmiany. I to > mi sie wlasnie wydaje nienormalne - przez lata patrzec na to, jak dziecko sie m > eczy. Koszmar. No właśnie Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 10.07.11, 14:53 O tym właśnie pisałam, to nie manipulacja, o którą mnie tak ochoczo oskarżasz. Byłam gotowa nawet przytoczyć twoje słowa, ale za dużo już postów napisanych, żeby chciało mi się szukać. Nie wiesz, co matka wolała, bo nigdy z nią nie rozmawiałaś na ten temat, ani nie byłaś świadkiem tych scen, również nie wnioskowała o odwołanie spotkać - teraz ty manipulujesz i to na całego! Również nie wiesz, czy były wnioski o zmianę tychże widzeń, czy nie, czy były rozmowy w tym temacie na sali sądowej i jakie wnioski sędzia wyciągnęła, poza siłowym zabraniem dziecka z domu. I, jak widzę, nie dociera do ciebie wielokrotnie powtarzany argument, nie tylko przeze mnie: co matka miała zrobić, oprócz powyższych, żeby nie dać pretekstu sędzi do pozbawienia jej praw rodzicielskich? Raczej zbyt wielkiego wyboru nie miała, jak godzić się na te dramatyczne spotkania z ojcem. No i kolejna manipulacja z twojej strony - sytuacja trwała zdaje się NIESPEŁNA dwa lata, a nie całe lata, jak sugerujesz. Oczywiście, tobie pasuje tak napisać, obiektywizm jest nie w cenie, prawda? Obwiniasz matkę, a co ojciec zrobił, żeby ograniczyć cierpienia dziecka? Parafrazując: całe lata godził się na ten okrutny rytuał, widać, że to mu pasowało, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: ??? 10.07.11, 15:09 > O tym właśnie pisałam, to nie manipulacja, o którą mnie tak ochoczo oskarżasz. > Byłam gotowa nawet przytoczyć twoje słowa, ale za dużo już postów napisanych, ż > eby chciało mi się szukać. Nie wiesz, co matka wolała, bo nigdy z nią nie rozma > wiałaś na ten temat, ani nie byłaś świadkiem tych scen, również nie wnioskowała > o odwołanie spotkać - teraz ty manipulujesz i to na całego! Przeciez pisalam wczesniej, jest napisane w artykule - wnioskowala o "wiecej czasu" (coz to jest jesli nie czasowe odwolanie?), bo spotkania na sile nastawiaja dziecko negatywnie. To jaka inna opcje ma ojciec, jesli spotkania sa wedlug niej "na sile"? Czekac do swiety nigdy? Również nie wiesz, > czy były wnioski o zmianę tychże widzeń, czy nie, czy były rozmowy w tym temac > ie na sali sądowej i jakie wnioski sędzia wyciągnęła, poza siłowym zabraniem dz > iecka z domu. Opieram sie na materialach z artykulu, przypominam pisanego przez dziennikarzy w kontakcie z matka. Jedyne co podano, to jej prosby o zawieszenie. I, jak widzę, nie dociera do ciebie wielokrotnie powtarzany argum > ent, nie tylko przeze mnie: co matka miała zrobić, oprócz powyższych, żeby nie > dać pretekstu sędzi do pozbawienia jej praw rodzicielskich? Raczej zbyt wielkie > go wyboru nie miała, jak godzić się na te dramatyczne spotkania z ojcem. Przeciez podalam przyklady, znajac sytuacje na pewno mozna by ich podac wiecej. To matka byla tu w pozycji, gdzie mogla cos postulowac, bo ona miala opieke nad dzieckiem. Ojciec byl petentem. No i k > olejna manipulacja z twojej strony - sytuacja trwała zdaje się NIESPEŁNA dwa la > ta, a nie całe lata, jak sugerujesz. Oczywiście, tobie pasuje tak napisać, obie > ktywizm jest nie w cenie, prawda? Dwa lata to spotkania z kuratorka, wczesniej trwaly podobne spotkania z dzieckiem juz w stanie histerii. Matka odeszla z dzieckiem trzy i pol roku temu. Obwiniasz matkę, a co ojciec zrobił, żeby ogr > aniczyć cierpienia dziecka? Parafrazując: całe lata godził się na ten okrutny r > ytuał, widać, że to mu pasowało, prawda? Tak jak pisalam, nie majac dostepu do dziecka ojciec byl petentem. Probowal ograniczyc wplyw matki (z jego punktu widzenia, a i pewnie nie tylko z jego, dlugotrwale zaburzenia dziecka w sytuacji, gdzie nie ma kontaktu z ojcem, swiadcza o co najmniej nieudolnosci i braku wspolpracy, a byc moze nawet zlej woli matki) wnoszac o rodzine zastepcza, ale to oczywiscie tez niedobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: ??? 10.07.11, 18:39 cherry.coke napisała: Jesli matka nie nastawiala dziecka przeciwko ojcu, to jej wyprowadzanie (przez lata!) jest nienormalne. Mozna to tlumaczyc chyba tylko tym, ze jej to pasuje. Lepiej miec histeryczne dziecko dla siebie niz sie podzielic zdrowym. Absolutnie się zgadzam. Zastanawiam się tylko, czy aby ojciec się nie upierał przy kontaktach bez świadków ze strony rodziny matki i dlatego został przydzielony kurator do tych spotkań. Jest to oczywiście moje gdybanie, ale w sumie bardzo prawdopodobny scenariusz. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 10.07.11, 10:01 Piotrusiowi zaoszczędzić? Powtórz to jeszcze dwa razy i sama w to uwierzysz. Co za bzdura! Odpowiedz Link Zgłoś
meg303 Re: ??? 10.07.11, 10:19 Zachowanie J. dowodzi, ze nie jest on w najmniejszym stopniu obdarzony empatia. Inaczej oszczędziłby Piotrusiowi wizyt przy furtce dwa razy w tygodniu, a nie tylko nagonki mediów. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 10.07.11, 10:24 meg303 napisała: > Zachowanie J. dowodzi, ze nie jest on w najmniejszym stopniu obdarzony empatia. > Inaczej oszczędziłby Piotrusiowi wizyt przy furtce dwa razy w tygodniu, a nie > tylko nagonki mediów. I to jest właśnie klasyczna postawa szanownych Pań Matek. Ojciec dziecko ma sobie odpuścić . Ciekawe ile z Was by sobie dziecko odpuściło dla jego dobra?? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 10.07.11, 10:27 Wg ciebie to matka jest winna, że uczestniczyła z dzieckiem w tych spotkaniach, tak? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 10.07.11, 10:26 rosapulchra-0 napisała: > Piotrusiowi zaoszczędzić? Aaa... rozumiem, że Twoim zdaniem stado reporterów dobijających się do drzwi służyłoby dobru dziecka? Generalnie każde zachowanie agresywne - matki, reportera jest ok tylko nie walka ojca Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 10.07.11, 10:29 Gdzie było agresywne zachowanie matki? Jesteś stronnicza i niesprawiedliwa. Wg ciebie ojciec walczył o prawo do spotkań, nie, absolutnie nie pobił matki, nie groził teściom, no po prostu męczennik! Dziecko bało się go zupełnie bezpodstawnie. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 10.07.11, 10:35 rosapulchra-0 napisała: > Gdzie było agresywne zachowanie matki? W awanturach? > Jesteś stronnicza i niesprawiedliwa. Wg ciebie ojciec walczył o prawo do spotka > ń, nie, absolutnie nie pobił matki, nie groził teściom, no po prostu męczennik! Nie twierdzę, że nie zrobił - o tym orzeknie sąd i do tego czasu uznaję sprawę za nierozstrzygniętą. Może pobił, może nie. Może awantura była z obu stron? Nie wydaję wyroku za sąd tak jak Ty to robisz. > Dziecko bało się go zupełnie bezpodstawnie. Na jakiej podstawie dziecko bało się ojca powinien ustalić biegły. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 10.07.11, 10:40 Sprawę pobicia uważasz za nierozstrzygniętą, ale agresję matki w awanturach traktujesz jako pewnik. Ciekawe, ciekawe.. > Na jakiej podstawie dziecko bało się ojca powinien ustalić biegły. Tak, sąd jako biegłego uznał pana profesora, więc nie dziwi mnie wyrok. Stronniczość sądu aż w oczy kłuje, czego ty, oczywiście, nie dostrzegasz. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 10.07.11, 10:45 rosapulchra-0 napisała: > Sprawę pobicia uważasz za nierozstrzygniętą, ale agresję matki w awanturach tra > ktujesz jako pewnik. Ciekawe, ciekawe.. Nie traktuję jako 'pewnik' - po prostu w awanturach biorą udział dwie strony. Nawet jeżeli kłótnię prowokuje jedna z nich - drugiej zazwyczaj podnosi się ciśnienie i też krzyczy, gestykuluje itp. Odpowiedz Link Zgłoś
meg303 Re: ??? 10.07.11, 10:48 ... popycha, uderza, zrzuca ze schodow Jestem ciekawa kto był psychologiem obecnym przy odebraniu Piotrusia? Nikt nie umie podac jego personaliów. Pewnie pan J. niezależny ekspert we własnej sprawie. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 10.07.11, 10:59 meg303 napisała: > ... popycha, uderza, zrzuca ze schodow Kolejna emama, która wydała wyrok? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 10.07.11, 13:19 Bo się broni na przykład, co już wcześniej napisałam, ale ty uznałaś to za konfabulację. Bo tak wygodniej, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 10.07.11, 14:00 rosapulchra-0 napisała: > Bo się broni na przykład, co już wcześniej napisałam, ale ty uznałaś to za konf > abulację. Bo tak wygodniej, prawda? Agresja w obronie przestaje byś agresją? NIE! Jak rodzice się kłócą to 2-3-4 letnie dziecko nie wie kto zaczął agresję. Wiem to z doświadczenia. Dziecko nie wnika kto kogo prowokuje - nawet nie zdaje sobie sprawy z takiej możliwości. Dla niego to po prostu rodzice krzyczą na siebie. Równie dobrze to matka mogła utrwalić w Piotrusiu przekonanie: 'zobacz syneczku jaki tata jest zły - jak tylko się pojawia to są krzyki, chce mi Ciebie zabrać' etc. Nie można tego wykluczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 10.07.11, 14:07 Dziecko doskonale widzi, kto jest agresorem podczas awantury. Słyszy i widzi zachowania rodziców, ograniczone trzeba mieć myślenie, żeby dziecko traktować jak domowe zwierzątko, jak to właśnie w tej chwili robisz. Insynuujesz, że matka utrwalała niechęć w dziecku, ale całkowicie pomijasz fakty, które podano w artykule i które są na niekorzyść ojca. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 10.07.11, 14:21 rosapulchra-0 napisała: > Dziecko doskonale widzi, kto jest agresorem podczas awantury. Tak? Ja jako dziecko nie widziałam. Zabrało mi ładnych parę lat na zrozumienie co się dzieje między rodzicami. Miałam wtedy jakieś 8-9 lat. I co teraz? > Insynuujesz, że matka utrwalała niechęć w dziecku, ale całkowicie pomijasz fakt > y, które podano w artykule i które są na niekorzyść ojca. Nie insynuuję - piszę, że mogło tak być. Ojciec dziecka na to wskazuje w aktach sprawy co Ty z kolei zupełnie pomijasz. Fakty nie świadczą na niczyją niekorzyść - tylko Ty je zupełnie inaczej interpretujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 10.07.11, 14:57 Matka dziecka też wiele rzeczy w wykonaniu ojca wskazała w aktach, ale ty, oczywiście, je pomijasz lub lekceważysz albo sugerujesz nieprawdę. Rozumiem, że ojciec kryształowy, samą prawdę mówił? Tylko dlaczego zniknął z dzieckiem? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 10.07.11, 14:59 rosapulchra-0 napisała: > Matka dziecka też wiele rzeczy w wykonaniu ojca wskazała w aktach, ale ty, oczy > wiście, je pomijasz lub lekceważysz albo sugerujesz nieprawdę. Rozumiem, że ojc > iec kryształowy, samą prawdę mówił? Tylko dlaczego zniknął z dzieckiem? Owszem - dlatego mamy klasyczną sytuację dwojga skłóconych ludzi 'ona powiedziała, on powiedział'. Nie zakładam, że ojciec mówił prawdę - zwracam Ci uwagę, że skoro odnosisz się do słów matki ujętych w aktach sprawy jak do faktów - bierz też pod uwagę słowa ojca. Jak się zestawi te dwie opowieści to obraz sytuacji przestaje być czarno-biały. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 10.07.11, 15:05 Obraz sytuacji to widzę pełen szarości, ale nie widzę powodu, żeby jedną osobę traktować jako niewinną i wręcz pokrzywdzoną, a drugą traktować jak złoczyńcę. A ty właśnie to robisz. Nie musisz się teraz wycofywać z raz powiedzianego zdania. Póki co - postępowanie tatusia, jego zniknięcie przeczy jego niewinności, której tak usilnie bronisz. Odpowiedz Link Zgłoś
black-cat Re: ??? 10.07.11, 10:58 W tym przypadku winni są oboje rodzice. Tak jak pisałam zakładanie spraw karnych ojcom przez matki jest bardzo powszechne, niestety, dlatego podejrzewam, że mamusia też święta nie była. Matka ograniczała ojcu kontakt z dzieckiem. "Wdrukowanie" lęku przed rodzicem małemu dziecku, które rzadko go widuje to nie jest duży problem. Matka nie miała prawa ograniczać ojcu kontaktów, ojciec nie powinien był odbierać dziecka w asyście policji. Z drugiej strony - co miał robic jeżeli matka, pomimo postanowienia Sądu "tworzyła" swoje prawo? Takie sprawy obnażają głupotę ludzi i słabość naszego sądownictwa. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 10.07.11, 11:00 black-cat napisała: > Takie sprawy obnażają głupotę ludzi i słabość naszego sądownictwa. Dokładnie! Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: ??? 10.07.11, 14:58 black-cat napisała: Matka ograniczała ojcu kontakt z dzieckiem. "Wdruko > wanie" lęku przed rodzicem małemu dziecku, które rzadko go widuje to nie jest d > uży problem. Matka nie miała prawa ograniczać ojcu kontaktów, A ja mysle ze to wcale nie takie latwe,bo gy 3-latek ma kochanego ojca od ktorego nigdy go nic zlego nie spodkalo,to nawet przy gatce mamysie dziecko ma dobry obraz taty. Zreszta gdzies ta histeria Piotrusia musiala sie zaczac,nie sadze ze kochajacy tato zaczyna mieszkac oddzielnie ,mama gada na tate i przy 1 spodkaniu dziecko zaczyna ni z tego ni z owego wrzeszczy: do domu, mamuniu ratunku.Po tym jak 2 lata tatus byl kochany i super tata po tygodniu strach nie do opanowania ciekawe nie? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 10.07.11, 15:02 3-mamuska napisała: > Zreszta gdzies ta histeria Piotrusia musiala sie zaczac,nie sadze ze kochajacy > tato zaczyna mieszkac oddzielnie To matka wyprowadziła się do rodziców, kiedy dziecko miało roczek. Od tamtego czasu walczy o kontakt z dzieckiem. Wcześniej się kłócili o sposób wychowania dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
lena_madzia Re: ??? 10.07.11, 11:15 araceli napisała: ? > > Aaa... rozumiem, że Twoim zdaniem stado reporterów dobijających się do drzwi sł > użyłoby dobru dziecka? Generalnie każde zachowanie agresywne - matki, reportera > jest ok tylko nie walka ojca taaaaaaaa, spójrzmy prawdzie w oczy -tatus wcześniej jakoś zainteresowany synem nie był, to wszystko ma służyc odegraniu sie na matce. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 10.07.11, 11:17 lena_madzia napisała: > taaaaaaaa, spójrzmy prawdzie w oczy -tatus wcześniej jakoś zainteresowany synem > nie był, to wszystko ma służyc odegraniu sie na matce. Nie był? A co o tym świadczy? 3/4-letnia walka o możliwość kontaktów? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 10.07.11, 13:25 I wniosek o umieszczenie dziecka w rodzinie zastępczej. Kochający tatuś wolał oddać dziecko do obcych ludzi, aby tylko dopiec matce. Ale to matki wina, oczywiście. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 10.07.11, 13:56 rosapulchra-0 napisała: > I wniosek o umieszczenie dziecka w rodzinie zastępczej. Kochający tatuś wolał o > ddać dziecko do obcych ludzi, aby tylko dopiec matce. Ale to matki wina, oczywi > ście. Może ojciec uznał, że: - póki nie oczyści się z zarzutów w toczącej się przeciw niemu sprawie nie ma szans na otrzymanie opieki - dziecku dzieje się tak źle, że dalsze pozostawanie pod opieką matki bardzo mu szkodzi to czemu Ciebie ten wniosek dziwi? Nie pomyślałaś, że tonący brzytwy się chwyta? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 10.07.11, 14:02 Ooo! Tatuś ma prawo do podejmowania kontrowersyjnych decyzji, ale mamusia to już nie, bo to patologia! Cóż za logika! Pogratulować! Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 10.07.11, 14:09 rosapulchra-0 napisała: > Ooo! Tatuś ma prawo do podejmowania kontrowersyjnych decyzji, ale mamusia to ju > ż nie, bo to patologia! Cóż za logika! Pogratulować! A czy ja powiedziałam, że prawa nie ma? Z tym, że ojciec zwrócił się o rozstrzygnięcie w tej 'kontrowersyjnej' sprawie do sądu i to sąd miał kwestię rozstrzygnąć. Ojciec nie podjął decyzji. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 10.07.11, 15:11 A matka to gdzie poszła? Do wychodka, nie do sądu? A sąd nie traktował opinii ojca jako eksperta, mimo, że on był stroną w tym sporze? Zaś wnioski matki o dodatkowe, niezależne badania zostały odrzucone, a sąd opierał swój wyrok na opiniach sprzed dwóch lat? Wykonanych zresztą przez znajomą tatusia? No tak.. tatusiowi wolno, w końcu walczył o dobro dziecka, a mamusia okazała się patologią, która jest nadopiekuńcza wobec syna. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 10.07.11, 15:16 rosapulchra-0 napisała: > Zaś wnioski matki o dodatkowe, niezależne badania > zostały odrzucone, a sąd opierał swój wyrok na opiniach sprzed dwóch lat? Na wniosek matki zostało przeprowadzone drugie badanie w Chojnicach, w którym biegi 'uznają też, że winna lękowych zachowania Piotrusia jest matka'. Nic dziwnego, że matce to się nie podoba. Ile miało być jeszcze tych badań? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 10.07.11, 15:19 A opinia kolejnych biegłych została napisana na podstawie poprzedniej, zakwestionowanej z powodu stronniczości, co, oczywiście, nie ma znaczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 10.07.11, 17:17 rosapulchra-0 napisała: > A opinia kolejnych biegłych została napisana na podstawie poprzedniej, zakwesti > onowanej z powodu stronniczości, co, oczywiście, nie ma znaczenia. Zostało przeprowadzone badanie. Gdyby biegli mieli wątpliwości - nie podtrzymaliby poprzedniej opinii. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: ??? 10.07.11, 17:30 araceli napisała: > rosapulchra-0 napisała: > > A opinia kolejnych biegłych została napisana na podstawie poprzedniej, za > kwesti > > onowanej z powodu stronniczości, co, oczywiście, nie ma znaczenia. > > Zostało przeprowadzone badanie. Gdyby biegli mieli wątpliwości - nie podtrzymal > iby poprzedniej opinii. talk ostatni na innym forum czytala jak mama dostala opinie z przedszkola dla syn,ktos ewidentnie zrobil kopiuj wklej ,bo calos byla nie prawdziwa,gdyz dziecko ma autyzm i ni robi pewnych rzeczy,No i po odwolaniu okazalo sie ze jednak ta opinia nie byla zgodna z zachowaniem dziecka. Wiec mysle ze tu bylo podobnie. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 10.07.11, 18:00 3-mamuska napisała: > talk ostatni na innym forum czytala jak mama dostala opinie z przedszkola dla s > yn,ktos ewidentnie zrobil kopiuj wklej ,bo calos byla nie prawdziwa,gdyz dzieck > o ma autyzm i ni robi pewnych rzeczy,No i po odwolaniu okazalo sie ze jednak ta > opinia nie byla zgodna z zachowaniem dziecka. > Wiec mysle ze tu bylo podobnie. Czyli sąd sądem a sprawiedliwość musi być po naszej stronie! Jak opinia jest niekorzystna to na pewno musi być nierzetelna Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: ??? 10.07.11, 14:32 rosapulchra-0 napisała: > I wniosek o umieszczenie dziecka w rodzinie zastępczej. Kochający tatuś wolał o > ddać dziecko do obcych ludzi, aby tylko dopiec matce. Ale to matki wina, oczywi > ście. Ojciec chcial miec dostep do dziecka, bo gdy pozostawalo u matki przez dwa-trzy lata go nie mial. Ile lat mozna jeszcze ogladac swoje dziecko w histerii i rozpaczy, widziec, ze nie ma zadnej poprawy i samemu nie moc niczego z tym zrobic? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 10.07.11, 15:17 Jasne. Biedny tatuś, on musiał to zrobić dla dobra dziecka. On musiał zepchnąć żonę ze schodów, on musiał zastosować wobec eksteściów groźby karalne, on musiał w asyście policji i kuratorów odebrać siłą dziecko byłej żonie i on musiał zniknąć z tym dzieckiem nie wiadomo gdzie i nie dawać znaku życia zrozpaczonej matce. No po prostu MUSIAŁ! Z miłości do dziecka musiał tak postępować! Jest rozgrzeszony i całkowicie usprawiedliwiony. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 10.07.11, 15:19 rosapulchra-0 napisała: > Jasne. Biedny tatuś, on musiał to zrobić dla dobra dziecka. On musiał zepchnąć > żonę ze schodów, on musiał zastosować wobec eksteściów groźby karalne, I to jest właśnie to o czym piszę. Teraz to już są w Twojej wypowiedzi fakty a nie oskarżenia, które nie zostały dowiedzione. Wyrok bez sądu. Widły w dłoń! Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: ??? 10.07.11, 15:23 No ciekawe, co ty bys zrobila, gdyby to twoj maz zgarnal dzieci i przy kazdym wymuszonym spotkaniu widzialabys je w szlochach i ciezkiej histerii, przyprowadzane i odprowadzane za reke przez meza. Zapewne dla ich dobra z punktu szlachetnie zajelabys sie czym innym. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 10.07.11, 16:14 Tak, zrzuciłabym męża ze schodów, dzieci wydarła siłą, wywiozła i zerwała wszelkie kontakty z ojcem. Myślisz, że jestem takim potworem? Gratuluję zatem. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 10.07.11, 17:16 rosapulchra-0 napisała: > Tak, zrzuciłabym męża ze schodów I znów obracanie oskarżenia w fakt Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: ??? 10.07.11, 18:37 Oczywiście oskarżenie jest bezpodstawne. Masz na to dowody? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ??? 10.07.11, 18:39 rosapulchra-0 napisała: > Oczywiście oskarżenie jest bezpodstawne. Masz na to dowody? A Ty masz dowody winy? Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: ??? 10.07.11, 13:27 araceli napisała: > Jak ex-mąż zabiera dziecko na wakacje np. na dwa tygodnie to też izoluje dzieck > o? Jeśli zapada się pod ziemię nie zostawiając adresu, informacji gdzie w przybliżeniu będzie, ani żadnej możliwej formy kontaktu, to wyobraź sobie: TAK. Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: Mamuniu ratuj 10.07.11, 16:30 "Adwokat złożył także powiadomienie o bezprawnym wtargnięciu do mieszkania przy Chrobrego we Wrzeszczu, skąd zabrano chłopca. Sędzia na nakazie odebrania chłopca podała inny adres. - My tu tylko pomieszkiwaliśmy. Nie wiem, skąd wiedzieli, że tego dnia będziemy tam nocować - dziwi się Barbara Leszniewska. - Na piśmie sądowym był adres domu moich rodziców. To oznacza, że kuratorzy nie mieli prawa wtargnąć do mieszkania. Działali bezprawnie." trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,9918560,Wszyscy_szukaja_Piotrusia_zabranego_przez_ojca.html Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Mamuniu ratuj 10.07.11, 17:02 No wlasnie matka ma nie przeszkadzac,to moze ona powinna uprowadzic dziecko zeby to tatus nie przeszkadzal i nie musialo 2 razy w tygodniu miec histeri z powodu wizyt tatusia,facet i jego adwokat powinni trafic za kratki za zlamanie prawa to raz ,a dwa za porwanie i ukrywanie malego ,a adwokat wiedzac gdzie maly jest lazmie prawo i uczestniczy w porwaniu. Do tego twierdzi ze maly by natychmiast chcial wrocic do mamy,tylko ze jak widac zdanie dziecka sie nie liczy, tylko chce tatusia bycia tata,gdyby tato byl dobry to dziecko nie chcialo by wrocic natychmiast do matki. Nie stoje murem za matka,i wrecz uwazam ze kada matka ktora utrudnia kontakty ojcu to swinia,ale to co robi ten pan jest okropne. Bardzo mi szkoda tego malego,i nie sadze ze normalnie je i spi,i za to co pan zrobil to powinne miec odebrane prawa rodzicielskie ,za porwanie ,bo tak naprawde nie wiemy co dzieje sie z dzieckiem i nie wiadomo czy maly caly czas nie placze czy ojciec go nie bije. Bo tak naprawde nie wiadomo jakim on jest czlowiekiem ,no i czy wogole ma kiedys zamiar oddac dziecko, a przynajmniej pozwolic matce go zobaczyc. Nie twiredze ze matka jest swieta i zeczywiscie mogla sie postarac bardziej,ale jednak facet musi cos miec na sumieniu,bo nie odchodzi sie od meza od tak. Zastanawiam sie tylko co z tego wyniknie,myslicie ze takie zabranie sila wplynie na to ze syn nie bedzie sie bal wizyt ojca,teraz bedzie gorzej,bo bedzie sie bal ,ze za kazdym razem jak tata przyjdzie to mnie wywiezie i nie bede widziec mamy. Mam ndzieje ze sie malemu nic nie stanie. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Mamuniu ratuj 10.07.11, 17:15 3-mamuska napisała: > Do tego twierdzi ze maly by natychmiast chcial wrocic do mamy,tylko ze jak wida > c zdanie dziecka sie nie liczy, tylko chce tatusia bycia tata,gdyby tato byl do > bry to dziecko nie chcialo by wrocic natychmiast do matki. Hmmm... wiesz, że dzieci maltertowane też dostają histerii jak się je oddziela od rodziców? Taki psychologiczny paradoks. > Nie stoje murem za matka,i wrecz uwazam ze kada matka ktora utrudnia kontakty o > jcu to swinia,ale to co robi ten pan jest okropne. A co innego miał zrobić. To pytanie ciągnie się przez cały wątek ale żadna z Jaśnie Pań Obrończyń jakoś nic nie wymyśliła. > Nie twiredze ze matka jest swieta i zeczywiscie mogla sie postarac bardziej,ale > jednak facet musi cos miec na sumieniu,bo nie odchodzi sie od meza od tak. Jasssne... ukarajmy kolesia odebraniem praw rodzicielskich, bo się pani nie odpowiadał jako mąż! Na stos z nim! Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Mamuniu ratuj 10.07.11, 17:27 araceli napisała: A co innego miał zrobić. To pytanie ciągnie się przez cały wątek ale żadna z Ja > śnie Pań Obrończyń jakoś nic nie wymyśliła. Powiedzialm wczesniej ,ze mogl spotykac sie z dzieckiem w domu,ale tego nie chcial na ich zyczenie ojca i kuratora maly mial byc przyprowadzany do furtki i brany na spacer. > Jasssne... ukarajmy kolesia odebraniem praw rodzicielskich, bo się pani nie odp > owiadał jako mąż! Na stos z nim! Tak na stos z nim,bo on niej jest dobrym ojcem ,a jakim byl mezem malo mnie obchodzi,zachowal sie wzgledem dziecka okropnie nie liczy sie z jego uczuciami. Samo to ze chcial zeby dziecko bylo w rodzinie zastepczej,i wiele innych niescislosci w sprawie,samo to ze uciekl z dzieckiem,przeciez moze do matki zadzwonic i powiedziec maly jest ok ,dac malego do telefonu,skoro jak twierdzi ojciec i adwokat,ze maly czuje sie dobrze, je, spi, to co stoi na przeszkodzie zadzwonic do maki i powiedziec jedziemy na wakacje i za 2 tygodnie wracam z malym, mam nadzieje ze odbuduje wiez z malym i potem juz unikniemy histeri. Facet sam zadecydowal co zrobic z dzieckiem,szkoda ze matka nie wpadla na to wczesniej i nie wywiozla malego do innego kraju. A i szkoda niech nazbiera kase na prywatnego killera i bedzie miala problem z glowy. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Mamuniu ratuj 10.07.11, 18:04 3-mamuska napisała: > Powiedzialm wczesniej ,ze mogl spotykac sie z dzieckiem w domu,ale tego nie chc > ial na ich zyczenie ojca i kuratora maly mial byc przyprowadzany do furtki i br > any na spacer. A ja się zapytałam skąd wzięłaś taką informację, bo w tym co czytałam nigdzie tego nie było. > Tak na stos z nim,bo on niej jest dobrym ojcem ,a jakim byl mezem malo mnie obc > hodzi,zachowal sie wzgledem dziecka okropnie nie liczy sie z jego uczuciami. To jakim był mężem nie powinno rzutować na dziecko. Jeżeli ktoś nie potrafi oddzielić negatywnych uczuć do eks od dziecka - powinien iść na terapię. Odgrywanie się na eks za pomocą dziecka powinno skutkować odebranie praw rodzicielskich. To czy był dobrym czy złym ojcem - nie wiadomo. Ty też przyjmujesz słowa matki jako prawdę objawioną? Odpowiedz Link Zgłoś
kiniox Re: Mamuniu ratuj 10.07.11, 18:26 araceli napisała: > To jakim był mężem nie powinno rzutować na dziecko. Jeżeli ktoś nie potrafi odd > zielić negatywnych uczuć do eks od dziecka - powinien iść na terapię. Rozumiem z Twoich słów, że powinno to działać jako zasada w każdym przypadku rozpadu związku, w którym są dzieci. Jeśli tak, to akurat bardzo nieludzkie, co piszesz. Abstrahując od tej konkretnej sytuacji, jeżeli w jakimś związku matka była przez męża maltretowana fizycznie, albo psychicznie, to wydaje mi się dość naturalne, że próbuje ochronić dziecko przed kontaktem z takim człowiekiem i nie umie się wznieść ponad to. Leczenie, owszem, przydałoby się, żeby mogła sama z sobą poczuć się lepiej, ale to wcale nie znaczy, że lęk o dziecko byłby w tych przypadkach nieuzasadniony. Ty natomiast zdajesz się oczekiwać nie tego, że matka zachowa się dojrzale i w najlepszej intencji dziecka, ale że wzniesie się na wyżyny świętości i uzna, że jej były mąż występuje w dwóch niezależnych osobach - ojca i męża. Tymczasem to, jakim się jest mężem/żoną, zawsze do pewnego stopnia rzutuje też na to, jakim się jest ojcem/matką. I chociaż zgadzam się z Tobą, że prawda leży zwykle gdzieś po środku (ale nie idealnie po środku, a to wielka różnica), tak zupełnie nie jestem w stanie zaakceptować postawy typu: ojciec zrobił nienaljlepiej, ale co on mógł biedny żuczek, za to matka postąpiła karygodnie, bo nie postąpiła idealnie. Co do przewijającego się w Twoich postach pytania o to, jak miał postąpić ojciec. Myślę, że mimo wszystko miał bardzo podobne mozliwości do żony, jeśli chodzi o proponowanie pewnych rozwiązań. Owszem, nie miał dostępu do dziecka, więc nie mógł pracować nad samym dzieckiem, ale mógł pracować nad polepszeniem stosunków z żoną i zminimalizowaniem traumy związanej z widzeniami w dokładnie ten sam sposób, co ona. Wystarczyło powiedzieć np. Barbaro, ten system nam nie wychodzi, co powiesz na to, żebyśmy spróbowali takiego to a takiego rozwiązania. Może i tak zrobił, nie wiemy tego. Ale nie wiemy też, czego tak naprawdę spróbowała matka, żeby poprawić sytuację. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Mamuniu ratuj 10.07.11, 18:46 kiniox napisała: > Owszem, nie miał dostępu do dziecka, więc nie mógł pracować > nad samym dzieckiem, ale mógł pracować nad polepszeniem stosunków > z żoną i zminimalizowaniem traumy związanej z widzeniami w dokładnie ten sam > sposób, co ona. Wystarczyło powiedzieć np. Barbaro, ten system nam nie wychodzi, > co powiesz na to, żebyśmy spróbowali takiego to a takiego rozwiązania. Może > i tak zrobił, nie wiemy tego. Ale nie wiemy też, czego tak naprawdę spróbowała > matka, żeby poprawić sytuację. Właśnie. Jak się przyjrzeć sytuacji to niewiele wiadomo. Dlatego nie należy wydawać wyroków. Życie rzadko jest czarno-białe. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Mamuniu ratuj 10.07.11, 19:14 > > Właśnie. Jak się przyjrzeć sytuacji to niewiele wiadomo. Dlatego nie należy wyd > awać wyroków. Życie rzadko jest czarno-białe. Ojej! To dlaczego ty już wydałaś wyrok na matce? Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Mamuniu ratuj 10.07.11, 19:11 araceli napisała: > A ja się zapytałam skąd wzięłaś taką informację, bo w tym co czytałam nigdzie t > ego nie było. A o tu jest napisane: Małoletni zawsze idzie do furtki z zamkniętymi oczami" Kontakty ojca z dzieckiem - decyzją sądu - odbywają się w towarzystwie kuratorów; dwa razy z tygodniu po dwie godziny od 2009 r. Z pisma Barbary L. do sądu: "Przed kontaktem dziecko jest przeze mnie przygotowywane (ubrane, najedzone, poinformowane o tym, że pójdzie na spacer z ojcem i panią kurator, spokojne) i doprowadzone do granicy posesji zgodnie z życzeniem kurator i byłego męża". To czy był dobrym czy złym ojcem - nie wiadomo. Ty też przyjmujesz słowa matki > jako prawdę objawioną? Nie ,ale dobry ojciec nie wpada po dziecko o 7 rano z policja jak po szefa mafii,i nie izoluje dziecka od matki na kilka dni (wbrew jego woli) kiedy dziecko od kilku lat jest tylko z nia. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Mamuniu ratuj 10.07.11, 17:11 alexa0000 napisała: > - My tu tylko pomieszkiwaliśmy. Nie wiem, skąd wiedzieli, że tego dnia będziemy > tam nocować - dziwi się Barbara Leszniewska. No ładnie... matce wolno zabrać dziecko i nie powiadomić ojca gdzie przebywa. Jak robi to ojciec - porywa dziecko! Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Mamuniu ratuj 10.07.11, 17:18 araceli napisała: > alexa0000 napisała: > > - My tu tylko pomieszkiwaliśmy. Nie wiem, skąd wiedzieli, że tego dnia bę > dziemy > > tam nocować - dziwi się Barbara Leszniewska. > > No ładnie... matce wolno zabrać dziecko i nie powiadomić ojca gdzie przebywa. J > ak robi to ojciec - porywa dziecko! Nie wywiozla go sila,tylko spali tam jedna noc,a jak widac ojciec wiedzial gdzie jest dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Mamuniu ratuj 10.07.11, 18:09 3-mamuska napisała: > Nie wywiozla go sila,tylko spali tam jedna noc,a jak widac ojciec wiedzial gdzi > e jest dziecko. Skąd wiesz, że jedną noc? I czemu się ukrywali przed wykonaniem wyroku sądu? Czy to też nie nosi znamion ucieczki i ukrywania się? Ojciec nie wiedział gdzie jest dziecko od matki. Ona też teraz może zatrudnić detektywa i się dowiedzieć. Jak się dowie to przestaniesz pisać o porwaniu? Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Mamuniu ratuj 10.07.11, 18:23 araceli napisała: > Skąd wiesz, że jedną noc? I czemu się ukrywali przed wykonaniem wyroku sądu? Cz > y to też nie nosi znamion ucieczki i ukrywania się? To wiele wyjasnia. Matka otrzymala postanowienie sadu i ot tak zupelnie przypadkiem zaczela "pomieszkiwac" pod innym adresem. Choc dziecko powinno bylo przebywac pod adresem zgloszonym. Jedno rowne drugiemu, a biedne dziecko w srodku. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Mamuniu ratuj 10.07.11, 19:19 araceli napisała: > Ojciec nie wiedział gdzie jest dziecko od matki. Ona też teraz może zatrudnić d > etektywa i się dowiedzieć. Jak się dowie to przestaniesz pisać o porwaniu? tak przestane,bo to ze ojciec wyjechal z dzieckiem bez wyraznego powiedzenia gdzie bedzie informacje prawdziwa i do sprawdzenia,to tak to jest porwanie czy to ojciec czy tpo matka. uwarzam ze takie porwanie/zabranie i ukrywanie ,moze byc dozwolone tylko w kilku przypadkach np.bici/katowania,molestowania czy znecania sie nad dzieckiem czy to przez ojca czy przez matke,wetdy ta 2 strona ma prawo wywiesc dziecko i schowac. Dziecko to nie mebel ktory mozna sobie wywiesc,i co porwal go i co zmusi "masz kochac tatusia,bo jak nie to nigdy wiecej mamy nie zobaczysz" ciekawe kiedy facet ma zamiar oddac dziecko albo ujawnic gdzie jest,kiedy sam su mozg wyperze ,tak zeby teraz maly bal sie mamy? Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Mamuniu ratuj 11.07.11, 09:55 ale co ty piszesz? Przecież nakaz nie został ujawniony, matka nie wiedziała, że tego dnia przyjdą odebrać jej dziecko, więc po co insynuujesz coś zupełnie innego? Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Mamuniu ratuj 11.07.11, 11:11 attiya napisała: > ale co ty piszesz? Przecież nakaz nie został ujawniony, matka nie wiedziała, że > tego dnia przyjdą odebrać jej dziecko, więc po co insynuujesz coś zupełnie inn > ego? Oczywiscie ze zostal. Matka otrzymala postanowienie sadu. Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: Mamuniu ratuj 10.07.11, 17:19 No, na takie dictum ja ci odpowiem tak: na pewno go informowała, przeciez wiedzial,skąd zabrać dziecko, czyż nie? Na nakazie jest inny adres. Nie milei prawa wbijać się do tego drugiego mieszkania. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Mamuniu ratuj 10.07.11, 18:06 alexa0000 napisała: > No, na takie dictum ja ci odpowiem tak: na pewno go informowała, przeciez wied > zial,skąd zabrać dziecko, czyż nie? Przecież wyraźnie w zacytowanym przez Ciebie fragmencie mówi, że nie wie skąd wiedział, więc jak mu powiedziała? On mógł się dowiedzieć od życzliwej osoby albo od znajomych. Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: Mamuniu ratuj 10.07.11, 18:25 Przecież wyraznie w zacytowanym przeze mnie fragmencie mówi, że nie wie skąd wiedział,że beda tam spac akurat TEGO dnia, więc jak mu nie powiedziała? On mógl sie dowiedzieć od niej, niekoniecznie od zyczliwej osoby lub znajomych (nie o tej konkretnej nocy, o wczesniejszych epizodach). Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Mamuniu ratuj 10.07.11, 18:38 alexa0000 napisała: > Przecież wyraznie w zacytowanym przeze mnie fragmencie mówi, że nie wie skąd wi > edział,że beda tam spac akurat TEGO dnia, więc jak mu nie powiedziała? Skoro nie wie skąd wiedział to mu nie powiedziała. To chyba logiczne? Jakby mu powiedziała, to chyba by wiedziała skąd wiedział? Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: Mamuniu ratuj 10.07.11, 19:04 Dla mnie zdanie "Nie wiem, skąd wiedzieli, że tego dnia będziemy tam nocować " może być interpretowane na wiecej, niz jeden sposób. Ale ja byłam słaba z logiki w szkole. Odpowiedz Link Zgłoś
lena_madzia Re: Mamuniu ratuj 10.07.11, 23:48 Niektórzy to tak potrafią obrócić kocura kitą, że aż sie wierzyć nie chce... tak rozłoży fakty na czynniki pierwsze, wymiesza z masą własnych domysłów i urojeń że wychodzi wszystko na odwrót: ten kto był winny nagle staje sie niewiniątkiem, a niewinna osoba -winna całemu zajściu. Biedny tatuńciu z pomocą znajomków uprowadził dziecko, a ta wstrętna baba czego jeszcze chce, co ona ma jakieś prawa do dziecka??? niech sie cieszy że jeszcze w czambuł nie dostała przy tej całej akcji Odpowiedz Link Zgłoś
lena_madzia następna ``ciekawostka`` w sprawie 11.07.11, 00:04 Raport kurator Szyc budzi wątpliwości Odpowiedzialny za akcję przymusowego odebranie chłopca był kurator Jerzy Szydłowski. Przez dwa dni po akcji ukrywał się przed dziennikarzami, po czym poszedł na urlop. Jego podwładna Ewa Szyc, (kurator, tak spokojnie spacerująca podczas dramatycznie przebiegających kontaktów prof. J z synem ), w odpowiedzi na skargę pełnomocnika Barbary L.wyjaśniła, że "wszystko odbyło się sprawnie, a chłopiec nie odniósł uszczerbku na zdrowiu.". Jednak jej relacja różni się nie tylko od wersji matki, ale także od wersji policji. Kurator Szyc pisze m. in., że Barbra L. siedziała w pokoju dziecka na kanapie, obejmowała chłopca rękoma i nie reagowała na prośby przekazania Piotrusia ojcu. Tymczasem według rzeczniczki gdańskiej policji, Barbara L. nie miała żadnego fizycznego kontaktu z synem i była w innym pokoju. Potwierdza to również Barbara L. - Policjanci swoim ciałem blokowali dostęp do chłopca - tłumaczyła we wtorek Magdalena Michalewska, rzecznik KMP w Gdańsku - Izolowali zarówno matkę jak i jej męża. Sytuacja była nerwowa więc działali stanowczo, ale nie używali siły. To nie jedyna wątpliwość. Chcieliśmy zapytać o przebieg akcji jedynego "niezależnego świadka", czyli psychologa, który podobno był na miejscu. Kurator Szyc w raporcie podaje tylko jego (jej?) nazwisko, ale nikt w sądzie przez trzy dni nie chciał nam udzielić informacji, gdzie ten psycholog jest zatrudniony i jakie ma kwalifikacje. Matka chłopca - pomijając umundurowanych policjantów - nie przypomina sobie innych osób w cywilu niż troje kuratorów, których zna oraz prof. J, czyli ojca Piotrusia. to jestskan dokumentu sporzadzonego przez panią Szyc bi.gazeta.pl/im/8/9918/m9918388.jpg Po raz kolejny widać jak na dłoni że tu się robi wszystko aby oczernić matkę, znajomkowie cały czas działają. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: następna ``ciekawostka`` w sprawie 11.07.11, 09:25 No przecież muszą jakoś usprawiedliwić swoje 'zgodne z prawem' postępowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Mamuniu ratuj 11.07.11, 09:03 Piotruś szedł prowadzony przez prof. J. Gdy się zbliżyliśmy, pies wyrwał się przywitać. A chłopiec tylko patrzył. Nie uśmiechał się, nie głaskał. Nic. Stał jak kukiełka - mówi Mateusz L., obecny mąż matki Piotrusia, który po anonimowej informacji, gdzie może być chłopiec, poszedł go poszukać. - Gdy profesor mnie zobaczył, wziął chłopca na ręce i uciekł. Jak długo jeszcze będzie trwał dramat tego dziecka? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 09:11 'Jak mógł nie poznać Mateusza, o którym badającym go psychologom mówił "tata'? - zastanawia się Barbara L.' Czy powodem niechęci Barbary L. do dbania o relację syna z ojcem mogło być to, że znalazła mu już nowego 'tatusia'? Biorąc pod uwagę całość sytuacji wniosek o umieszczenie w rodzinie zastępczej przestaje być abstrakcyjny. Może otrzeźwiłoby to obie strony konfliktu. Dziecko to nie zabawka ani niczyja własność. Odpowiedz Link Zgłoś
skarolina Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 09:17 araceli napisała: > 'Jak mógł nie poznać Mateusza, o którym badającym go psychologom mówił "tata'? > - zastanawia się Barbara L.' > > Czy powodem niechęci Barbary L. do dbania o relację syna z ojcem mogło być to, > że znalazła mu już nowego 'tatusia'? > > Biorąc pod uwagę całość sytuacji wniosek o umieszczenie w rodzinie zastępczej p > rzestaje być abstrakcyjny. Może otrzeźwiłoby to obie strony konfliktu. Dziecko > to nie zabawka ani niczyja własność. Araceli, walczysz z wiatrakami. Wszak w gazecie napisali, że wszystko jest winą wrednego ojca - czytać nie umiesz czy co? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 09:22 skarolina napisała: > Araceli, walczysz z wiatrakami. Wszak w gazecie napisali, że wszystko jest win > ą wrednego ojca - czytać nie umiesz czy co? Bo matka powiedziała więc tak jest Odpowiedz Link Zgłoś
skarolina Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 09:29 > Bo matka powiedziała więc tak jest No w końcu pojęłaś Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 09:25 Za to, co dzieje się z dzieckiem w tym momencie, za cierpienie, które go terazdotyka , ponosi winę jak cholera. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 09:31 Ależ nie! Przeczytaj powyższe wypowiedzi. Matka jest wszystkiemu winna, to przez nią ojciec odebrał siłą dziecko, to przez nią ojciec izoluje dziecko, przez nią dziecko jest apatyczne i nie rozpoznaje bliskich. Jej winą jest to, że dziecko do ojczyma mówiło "tata" (bo nienormalnym jest nazywanie ojczymów "tatą" - większego kretynizmu nie czytałam ), ona ponosi odpowiedzialność za to, że tatuś ukrywał dziecko przez ostatnie dni. Wszystkiemu winna jest matka, nie biedny tatuś. Ona go tylko sprowokowała, więc to ona ponosi winę. No! Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 09:35 rosapulchra-0 napisała: > tatuś ukrywał dziecko przez ostatnie dni. Ojciec 'ukrywa' dziecko a matka 'pomieszkuje' pod adresem, którego nie podała ojcu Fajne te podwójne standardy. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 09:44 Skąd wiesz, że nie podała? To skąd ojciec wiedział, gdzie się znajdują? Nawiasem mówiąc bezprawnie tam wszedł z kuratorami i policją, tego już nie bierzesz pod uwagę? Ojej! Nie możesz, bo się to kłóciło z twoją teorią o złej matce i pokrzywdzonym tatusiu! Apatia dziecka, zobojętnienie i nierozpoznanie ojczyma, to przepraszam, ot tak!, bo przestał go lubić? i w ciągu kilku dni zapomniał, jak wygląda? Podobnie rzecz się tyczy psa. Ale nie! Biedny, pokrzywdzony tatuś, mamusia jest zła! Cudownie prostacki tok myślenia, a już pretensje do matki, że dziecko mówiło do jej nowego męża "tato" jest szczytem głupoty i prymitywizmu, wiesz? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 09:49 rosapulchra-0 napisała: > Skąd wiesz, że nie podała? Bo nie wiedziała skąd wie? Gdyby mu powiedziała to chyba by się nie dziwiła skąd wie? > To skąd ojciec wiedział, gdzie się znajdują? Może z takiego samego źródła jak Mateusz L., obecny mąż matki, wiedział gdzie bawi się dziecko? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 09:56 To tylko twoja interpretacja zdania: Nie wiem, skąd wiedzieli, że tego dnia będziemy tam nocować. Matka chłopca nie zastanawiała się, skąd wiedzieli, pod którym się znajdują adresem, ale że tego dnia będą tam nocować. To zdanie świadczy o tym, że adres był ojcu znany, nieznany był termin pobytu matki z dzieckiem. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 10:01 rosapulchra-0 napisała: > To tylko twoja interpretacja zdania: Nie wiem, skąd wiedzieli, że tego dnia > będziemy tam nocować. Rosapulchro - LITOŚCI!! Naprawdę wysil odrobinę szare komórki!! Jeżeli kogoś informujesz, gdzie będziesz danego dnia to nie dziwisz się skąd wiedział. Matka nie poinformowała gdzie tego dnia będzie nocować. Ojciec też nie poinformował matki. Jedno jest cacy a drugie to świnia? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 10:05 Dlaczego matka miała informować o miejscu pobytu tego dnia? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 10:10 rosapulchra-0 napisała: > Dlaczego matka miała informować o miejscu pobytu tego dnia? A dlaczego miał to zrobić ojciec? Odpowiedz Link Zgłoś
skarolina Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 10:16 "Mama chłopca: - A przecież mnie tam wcale nie było. Wiem za to, że były mąż wychodził z domu, zostawiał z nią Piotrusia, a ona jest obcą osobą, nie ma prawa się nim opiekować." No cóż, matczyna logika - partnerka ojca jest obcą osobą, nie ma prawa opiekować się dzieckiem, partner czy nawet drugi mąż matki ma pełne prawo. Wbrew zamiarom gazety i tokFM, nie tylko wizerunek ojca jest negatywny, matka takoż nie prezentuje się tak, jakby chciała, mimo, że media robią wszystko, żeby ją kanonizować. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 10:20 może dlatego, że partner mamusi jest znany dziecku od jakiegoś czasu, sądzę, że zapewne minimum z rok...nie doczytała ale chyba są małżeństwem, Piotruś mówi do niego "tato" - nie widzisz różnicy? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 10:25 No co Ty? Jaka różnica. Nie tatuś, znaczy obcy. Odpowiedz Link Zgłoś
skarolina Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 10:29 attiya napisała: > może dlatego, że partner mamusi jest znany dziecku od jakiegoś czasu, sądzę, że > zapewne minimum z rok...nie doczytała ale chyba są małżeństwem, Piotruś mówi d > o niego "tato" - nie widzisz różnicy? To może czas, żeby Piotruś miał szanse poznać i pomieszkać z partnerką ojca, żeby również była dziecku znana i mógł mówić do niej "mamo"? Dziewczyny, naprawdę jesteście tak podatne na wszystko, co napiszą w gazecie, że nie stać Was na rozsądny odbiór tych pożal się Boże sensacji? Rozsądny, czyli trzeźwy a nie przez pryzmat łzawych emocji. Nikt nie pisze, że ojciec jest święty a matka koszmarna. Rzecz w tym, że media nagłaśniają sprawę i piszą łzawe teksty na podstawie relacji li i jedynie jednej strony. A nawet z relacji tej jednej strony wcale nie wynika, że sprawa jest tak czarno-biała, jakby tego chciała matka. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 10:31 A skąd wiesz, co matka chciała? Ostatnie zdanie jest czystą insynuacją. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 15:41 skarolina napisała: > "Mama chłopca: - A przecież mnie tam wcale nie było. Wiem za to, że były mąż wy > chodził z domu, zostawiał z nią Piotrusia, a ona jest obcą osobą, nie ma prawa > się nim opiekować." > > No cóż, matczyna logika - partnerka ojca jest obcą osobą, nie ma prawa opiekowa > ć się dzieckiem, partner czy nawet drugi mąż matki ma pełne prawo. Wysil szare komorki,ona jest obca osoba bo dzicko jej nie zan,a nie dlatego ze jest partnerka ojca,a partnek matki stal sie osoba znana bo zapewne przed slubem matka zapoznala go z synem.Do slubu i zamieszkania razem maly mogl sie przyzwyczaic. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 10:23 Nie odpowiedziałaś na pytanie. Dlaczego matka miała informować o miejscu pobytu tego dnia? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 10:26 rosapulchra-0 napisała: > Nie odpowiedziałaś na pytanie. > Dlaczego matka miała informować o miejscu pobytu tego dnia? Odpowiedziałam - z tego samego powodu, dla którego powinien był to zrobić ojciec. O ile oczywiście uważasz, że powinien. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 10:34 To nie był dzień widzenia się z dzieckiem, to raz. Dwa, powtarzam, kuratorzy, ojciec i policja wtargnęli do tego mieszkania bezprawnie. Trzy, upieram się, że ojciec znał adres i to właśnie od matki. Tak wynika z jej wypowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 10:36 rosapulchra-0 napisała: > To nie był dzień widzenia się z dzieckiem, to raz. No wiec w sobotę nie był dzień widzenia matki z dzieckiem. Ojciec nie miał obowiązku informować gdzie będzie ono przebywać. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 10:43 araceli napisała: > rosapulchra-0 napisała: > > To nie był dzień widzenia się z dzieckiem, to raz. > > No wiec w sobotę nie był dzień widzenia matki z dzieckiem. Ojciec nie miał obow > iązku informować gdzie będzie ono przebywać. > tak już przewrotnie w czwartek dziecko odebrano pan syna widywał dwa razy w tygodniu, idąc tym tropem, mama takoz powinna mieć takie same prawa i widzieć dziecko dwa razy w tygoniu w piątek nie widziała, bo ojciec nie poinformował, w sobotę takoż, w niedzielę też, dziś nadal cisza. Zostały jeszcze trzy dni - czas najwyższy, aby pan odezwał się do pani i zezwolił na widzenie z matką - w końcu jakby na to nie patrzeć matka ma prawo spotkać się z dzieckiem Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 12:23 Nie, no co Ty. Matka nie ma, matka jest zła i powinna być ukarana. Ojciec jest pokrzywdzony i ma prawo się tak zachowywać. Koniec, kropka. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 12:28 attiya napisała: > pan syna widywał dwa razy w tygodniu, idąc tym tropem, mama takoz powinna mieć > takie same prawa i widzieć dziecko dwa razy w tygoniu No niestety - wg. prawa ona teraz powinna się zwrócić do sądu o wyznaczenie kontaktów. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 15:47 araceli napisała: > attiya napisała: > > pan syna widywał dwa razy w tygodniu, idąc tym tropem, mama takoz powinna > mieć > > takie same prawa i widzieć dziecko dwa razy w tygoniu > > No niestety - wg. prawa ona teraz powinna się zwrócić do sądu o wyznaczenie kon > taktów. No nie, bo nie ma odebranych praw i nie musi,bo moze dziecko widywac malego codziennie. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 15:45 araceli napisała: > rosapulchra-0 napisała: > > Nie odpowiedziałaś na pytanie. > > Dlaczego matka miała informować o miejscu pobytu tego dnia? > > Odpowiedziałam - z tego samego powodu, dla którego powinien był to zrobić ojcie > c. O ile oczywiście uważasz, że powinien. A widzisz roznice miedzy 1 dniem a kilkoma,do tego zawsze w dzien widzenia, chlopiec byl tam gdzie powinnen,matce tego nie zapewniono, ani wiedzy na temat pobytu chlopca ,ani mozliwosci widzenia chodzby przy bramie. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 10:10 co innego jak matka raz na jakiś czas nocuje gdzie indziej niż w tym przypadku dom rodziców, szczególnie że jak się okazało nie był to dzień spotkania się zgodnie z nakazem sądu ojca i syna, co innego jak ojciec odbiera dziecko matce i nie informuje jej o swoim pobycie - sam fakt, że pomieszkiwał u obecnej kochanki, nie poinformował miejsca pracy o wzięciu urlopu. Zwyczajnie, bez podtekstów, ukrywał się pan i tyle... Odpowiedz Link Zgłoś
marika_2006 Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 10:36 W artykule było napisane że przez ostatnie pół roku mieszkała u swojego obecnego męża, o tym powinna była poinformować byłego męża. Co oczywiście nie usprawiedliwia w żaden sposób obecne zachowanie eksa. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 12:24 A jest gdzieś podana informacja, że nie podała swojego obecnego adresu zamieszkania? Ja wyczytałam, że oni tam pomieszkiwali. To chyba różnica, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
marika_2006 Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 12:34 Właśnie teraz nie mogę odnaleźć tej informacji o zamieszkaniu. Jeżeli to było na zasadzie dłuższego zamieszkiwania (a wydaje mi się że było, skoro było to mieszkanie obecnego męża), to powinna zawiadomić, ja przynajmniej bym tak postąpiła Odpowiedz Link Zgłoś
marika_2006 Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 09:52 to że nie poinformowała ojca gdzie przebywa razem z dzieckiem to już zostało ustalone wcześniej. Sama p.Barbara była zaskoczona tym, skąd pan tato wiedział o tym gdzie się znajdują. Natomiast fakt iż dziecko mówi do swojego ojczyma tato, kiedy to biologiczny ojciec ma kontakt stały (przynajmniej próbuje) jest dla mnie niezrozumiałe. Ale to tylko moje zdanie Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 09:56 Syn mojego kolegi, rozwiedzionego, mówi "tato" i do swojego ojczyma, i do niego-biologicznego ojca. Tak wybrał i tak po prostu jest. Odpowiedz Link Zgłoś
marika_2006 Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 10:14 alexa0000 napisała: > Syn mojego kolegi, rozwiedzionego, mówi "tato" i do swojego ojczyma, i do niego > -biologicznego ojca. Tak wybrał i tak po prostu jest. W przypadku gdy sam Piotruś tak zadecydował to w porządku. Tylko ja tego tutaj pewna nie jestem. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 10:18 heh...pewnie biciem go zmusili i przywiązywaniem do kaloryfera aby do ojczyma "tatuś" mówił.... oj chyba jednak sam z siebie tak robił, jak myślisz? Tak na zdrowy rozsądek...na co dzień tego pana widzi, co dzień się z nim bawi, zapewne pomaga przy kąpieli, może jakieś bajki do snu mu czyta, w niedzielę na jakieś tam lody wspólnie chodzą - oczywiście to domysły - i jakoś tak sam z siebie dziecko z dnia na dzień zaczęło mówić do pana tatuś a nie nie wujek.... Odpowiedz Link Zgłoś
marika_2006 Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 10:29 Wiem że jest to możliwe. Nie umiem chyba poprawnie, bez emocji ocenić całej tej sytuacji. Nie wiem jak bym postąpiła znajdując się w sytuacji matki, a mogłoby się tak zdarzyć ( też rozstałam się z ojcem dziecka, też mam za sobą długą i ciężką drogę sądową), i mimo że czasem miałam ochotę nakopać eksowi, dziecku powtarzałam że tato go kocha, namawiałam gdy nie miał ochoty na wspólne wyjścia i wyjazdy. Wiele łez wylałam, ale wiem że dobrze postąpiłam. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 10:06 naprawde trudno tak tobie pojąć, że czasem zdarzają się o niebo lepsi ojczymowie niż biologiczni rodzice? Coś musi być na rzeczy, skoro do ojczyma Piotruś mówi tato. Kiedyś pewna znana osoba napisała w liście "bo nie ci, co nas powołali na świat, są naszymi rodzicami, bo oni zrobili to co naturalne ale ci, co nas wychowali, bo w to wychowanie włożyli swoje życie, swój trud, swoją chęć i swoje serce" Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 11:14 niezrozumiały? dlaczego? ja mówię i mówiłam tato do ojczyma i ojca odkąd pamietam. Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 09:40 najgorsze jest to ze caly ten dramat rodzinny stal sie szopka medialna stale podsycana przez media. Wizerunek i dane dziecka znane sa calej Polsce. Nagonka medialna o intensywnosci jakiej chyba jeszcze nie widzialam, filmiki, zdjecia, publiczne pranie brudow, igryska normalnie igrzyska. To dziecko nigdy juz nie bedzie anonimowe, ono nalezy juz do mediow i to one zdecyduja co dla niego najlepsze. To wydaje mi sie najtragiczniejsze w tej calej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 11:12 kurde, na 100% on je faszeruje jakimis psychotropami. co za gnój. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 09:38 Zdjęcie z psem.... ratunku..... mogli sobie darować. Pies. Duże wilgotne oczy. Dziecko. W symbiozie ze zwierzęciem. Duże wilgotne oczy. Pies. Dziecko. Taka tabloidyzacja przekazu wywołuje we mnie jeśli nie wewnętrzny wymiot, to już po prostu - pewien niesmak. ("Czy to możliwe, że dziecko zostało otrute? czy to możliwe, że zostało napchane dragami?" - my tylko pytamy, my tylko pytamy, powtórzymy ze dziesięć razy, każdy zapamięta) Szkoda dzieciaczka. Ojciec pewnie niefajny. Matka - równie niefajna, no ale! skoro ojciec miał fory w legislaturze, matka teraz nadrabia u czwartej władzy... Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 09:49 Cytatskoro ojciec miał fory w legislaturze, matka teraz nadrabia u czwartej władzy... O to to to! Z tym, że matka teraz to już nie ma wielkiego wpływu na to, co piszą w gazetach. Machina sensacji i nienawiści już się kręci samodzielnie. BTW, musiałam wrócić do artykułu, żeby zobaczyć tego psa, bo za pierwszym razem treścią byłam zainteresowana, nie zdjęciami. I jakoś nie widzę tych wilgotnych oczu, więc też nie przesadzaj. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 10:05 "Wilgotne oczy" to skrót. Jest wizerunek dziecka z psem, powtórzony dwukrotnie. Miękki, ciepły, przyjazny, rodzinny pies i radosne dziecko. Obrazy wywołujące określone, pozytywne skojarzenia. I tak dalej, wszystko jak z podręcznika. Dobór słów, dobór wypowiedzi. (Strasznie fajne zwrot w komentarzu do wyp. ministra. Minister mówił o niezrealizowanych spotkaniach - w gazecie piszą, że "Według naszych informacji, spotkania z ojcem, do których dochodziło dwa razy w tygodniu, a którychprzebieg pokazaliśmy na portalu TOKFM.pl, sąd zakwalifikował jako "niezrealizowane"." Aha, aha, teraz już wiem, rodzicowi musi wystarczyć przelotny kontakt z dzieckiem na progu domu. To jest spotkanie. Dla podtrzymania więzi. Aha.) Matka nie ma wpływu na kontent wiadomości? LOL Bez jajec, proszę. Matka wynajęła prawnika, prawnik uruchomił kontakty w mediach. Masz rację, matka zapewne nie dyktuje słowa po słowie. Nie w tym rzecz. Zgoda na kampanię medialną jest jej. Bo czyja? Ogólnie - bagno. Obustronne. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 10:08 Powiedz, co byś zrobiła, gdybyś była na miejscu tej matki? Dziecko wydarto ci siłą, nie masz pojęcia, co się dzieje z malcem. Co robisz? Gdzie idziesz? Do kogo się zwracasz o pomoc? Tak z matczynego punktu widzenia - powiedz jak byś się czuła? Co byś sobie myślała? Jak byś działała? Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 10:48 Dobrze czytam drzewko, to do mnie? Nie mieszaj. Czy innym jest zagadnienie "co-teraz-powinna-zrobić-matka (która-jak-do-tej-pory-robiła-nie-to-co-powinna"), a czym innym zagadnienie "na ile można dawać się wkręcać przekazowi medialnemu". Ja pisałam o tym drugim. Zafascynowana bardzo grubymi nićmi, jakimi szyty ten przekaz. (No dobra, nie krytykujmy braku subtelności gazety - wszak oddziaływanie jest, mocne i skuteczne. I o to chodzi. Jak w reklamach proszków do prania na polski rynek.) A co bym zrobiła? Nie wiem. Zakładam jednak (teoretycznie - bo nawet jeśli się z mężem będę rozchodzić, nasze dziecko pięciolatkiem już nigdy nie będzie) że podjęłabym niemiły, trudny i upierdliwy wysiłek umożliwienia ojcu kontaktów z dzieckiem. Kroczek po kroczku, idąc na jakieś ugody, negocjując ustępstwa, przy mediacji osób trzecich, na neutralnym gruncie. Jakby mi było zbyt trudno, może jakaś terapia (dla mnie, dla dziecka)? Ktoś tu musi być dorosły. Ktoś tu musi zrozumieć aksjomat "rodzice się rozstają, ale zawsze będą twoimi rodzicami, twoim tatą i mamą, synku". Z tego co widzę, w dyskusji na ematce nikt nie potępia w czambuł matki - ani tym bardziej nikt nie wybiela ojca! Chodzi o dystans do prezentowanych stronniczo i wybiórczo wydarzeń. Chodzi o to, że także matka jest winna zaistniałej sytuacji. Chodzi o to, że także ojciec ma pewien pakiet praw w stosunku do swojego dziecka. Chodzi o to, że sądownictwo dało ciała na całej linii. Spadam. Odpowiedz Link Zgłoś
lena_madzia Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 09:51 A co matka ma robić w takiej sytuacji??? w sądzie gdzie taus ma pełno znajomków nie miała czego szukać, od razu została załatwiona odmownie. Ja bym tak samo nagłośniła sprawe, to ostatnia szansa w tym wypadku, że ktoś sie zainteresuje, bo na dzień dzisiejszy nie ma pojęcia czy i kiedy zobaczy dziecko. A po przeczytaniu dzisiejszego artykułu serce mi sie krajało, co ten ojciec temu dziecku zrobił, bo to że nafaszerował prochami to jest jasne. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 09:56 lena_madzia napisała: > bo to że nafaszerował prochami to jest jasne. I w ten oto sposób jak napisała hellulah - insynuacja staje się faktem. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 10:00 Nie ma dowodów, ale są przesłanki, że tak mogło być. Dziecko reagowało na ojca histerycznie, więc żeby nie ryczało - dostało leki uspokajające, które je otumaniły. Ojej - znowu nie pasuje do teorii biednego tatuśka? Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 10:00 a po co doszukujesz się drugiego dna? Może ten nowy tata faktycznie ma o niebo lepsze kontakty z dzieckiem, bo może zwyczajnie pokochał go, jest zupełnie normalnym facetem, bawiącym się z nim, mającym dla niego czas, umiejącym go przytulić, kopiącym z nim piłkę - naprawdę, bez żadnych podtekstów...ot, facet mający dobre zadatki na kochającego ojca, nawet jeśli nie jest biologicznym ojcem Piotrusia Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 10:09 attiya napisała: > a po co doszukujesz się drugiego dna? > Może ten nowy tata faktycznie ma o niebo lepsze kontakty z dzieckiem, bo może z > wyczajnie pokochał go, jest zupełnie normalnym facetem, bawiącym się z nim, maj > ącym dla niego czas, umiejącym go przytulić, kopiącym z nim piłkę - naprawdę, b > ez żadnych podtekstów...ot, facet mający dobre zadatki na kochającego ojca, naw > et jeśli nie jest biologicznym ojcem Piotrusia Ależ oczywiście że 'może'. Na to zwracam uwagę - poruszamy się w strefie domysłów. Może było tak a może inaczej. I po raz kolejny piszę tutaj - świat nie jest czarno-biały. Dla mnie pewne rzeczy przytoczone w aktach sprawy i dziwne zachowania nasuwają w wątpliwości co do jedynej słusznej wersji. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 10:15 no fakt, zgadzam się, że zapewne każde z tych rodziców coś tam na sumieniu ma, nie przeczę, ale pomijając to wszystko jakoś tak po poskładaniu faktów i ich analizie na zimno przynajmniej te kilka procent gorzej wypada u mnie ojciec....no chyba, że jednak pojawi się jakiś fakt na niekorzyść matki Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 10:22 a moim zdaniem warto zauwazyc i przyjac do wiadomosci ze MY faktow nie znamy i znac niepowinnismy. Nie do nas nalezy ocena tej sytuacji. to nie telenowela, czy zagadka kryminalna Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 10:25 attiya napisała: > no fakt, zgadzam się, że zapewne każde z tych rodziców coś tam na sumieniu ma, > nie przeczę, ale pomijając to wszystko jakoś tak po poskładaniu faktów i ich an > alizie na zimno przynajmniej te kilka procent gorzej wypada u mnie ojciec....n > o chyba, że jednak pojawi się jakiś fakt na niekorzyść matki Dla mnie abstrahując od całego rozważania winy najgorsze jest to, że polskie prawo i sądy są w zasadzie bezsilne w walce między rodzicami. Sprawy ciągną się latami, wyroki nie są respektowane, dzieci traktowane są jako własność i w efekcie dochodzi do takich dramatycznych wydarzeń. Moim zdaniem dzieje się tak, bo sprawy toczą się w oparciu o wolę stron. I jeżeli obie strony mają na uwadze dobro dziecka to problemu nie ma. Tylko jak tak jest to sąd w zasadzie jest niepotrzebny. Jak jedna strona lub obie nie wykazują woli dojścia do porozumienia albo inaczej rozumieją 'dobro dziecka' to zaczyna się wojna a cierpią dzieci. Nagle okazuje się, że sąd, kurator, RODK-i - wszyscy są bezsilni. Bezsens totalny! Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 10:32 trudno nie przyznac ci tutajracji,ale nie wydaje mi sie zeby byl to problem tylko polskiego prawa i sadownictwa. Jesli rodzice nie wykaza dobrej woli i nie dogadaja sie miedzy soba zawsze bedzie dochodzic do takich dramatow. nie widze tutaj dobrego rozwiazania. Jeszcze gorzej to vmoze wygladac jesli jedna ze stron bedzie miala jakies zaburzenia psychiczne itd. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 10:41 kandyzowana30 napisała: > Jesli rodzice nie wykaza dobrej woli i nie dogadaja sie miedzy soba zawsze > bedzie dochodzic do takich dramatow. nie widze tutaj dobrego rozwiazania. No właśnie przecież prawo i sądy powinny działać tam, gdzie rodzice się nie dogadują! Rozwiązaniem mogłyby być obowiązkowa terapia dla rodziców - to, które się nie stawi albo nie zastosuje do zaleceń dostanie karę (pieniężną, areszt, ograniczenie lub pozbawienie praw rodzicielskich) itp. Tylko takie rozwiązanie powinno być stosowane natychmiast a nie po latach szarpania! Przecież na pierwszej rozprawie to widać. Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 10:50 Nie jestem specjalista, ale terapia zeby byla skuteczna tez chyba wymaga zaangazowania sie i dobrej woli obu stron w dazeniu do znalezienia rozwiazania. W przypadku nie spelnienia warunkow, po pierwszym ograniczeniu praw rodzicielskich masz akcje taka jak tutaj, nagonka medialna itd. zgadzam sie calkowicie co do opieszalosci polskich sadow. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 10:36 znowu napisze "zgadzam się" ale pomijając rodziców, którzy nie umieją się dogadać, to chyba przyznasz, że nasze sądy to generalnie są do d.py - sory - choć w innych krajach też pewnie podobnie jest, gdzie znajomość jest najważniejsza, gdzie dobro małoletnich ma się generalnie w de...Dziecko traktowane jest jak przedmiot, matka ma żal do męża, mąż robi na złość byłej żonie, w sądzie siedzi albo sędzina, która facetów traktuje jak potencjalne zło, albo sędzia, który jest szwagrem brata siostry i takie tam i z góry wiadomo, że stanie po stronie znajomego. ja nigdy nie była w sytuacji takiej jak to, nie wiem czy umiałabym wznieść się na wyżyny "ponad to wszystko" ale moje dziecko ma super kontakt ze swoim ojcem, jego nie musiałabym zmuszać do spotkania z tatusiem, nie wyłby u mnie na rękach, że chce do domu a nie do taty - choc muszę przyznać, że posiada paniczne lęki przed tym czy tamtym i naprawdę strach przed nimi jest tak wielki, że dziecko jest trudne do uspokojenia. Generalnie - moze zaraz nie zgodzicie się ze mną - ale skoro dziecko ma tak dobry kontakt z ojczymem, to może ten ojczym, pasierb i biologiczny ojciec powinni się spotykać na widzeniach, czasem emocje matki - nawet nie zawinione - moga jednak przeszkadzać w takich kontaktach, bo dziecko wyczuwa takie rzeczy. Nie wiem, nei wiem... Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 10:45 Attiya, pewnie ze super by bylo gdyby wszyscy razem usiedli isie dogadali, jak widac jednak jest to nie mozliwe. Przynajmniej na razie. Moim zdaniem najlepiej tejsprawie teraz zrobilo by wyciszeniei profesjonalna kuratela ze strony sadow, opieki spolecznej itd. I patrzac na to wszystko nie wiem czy pomysl ojca z tymczasowa rodzina zastepcza byl taki glupi, o ile byla by to znajoma dla dziecka rodzina, najlepiej akceptowana przez obie strony. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Świat nie jest czarno biały... 11.07.11, 10:45 attiya napisała: > Generalnie - moze zaraz nie zgodzicie się ze mną - ale skoro dziecko ma tak dob > ry kontakt z ojczymem, to może ten ojczym, pasierb i biologiczny ojciec powinni > się spotykać na widzeniach, czasem emocje matki - nawet nie zawinione - moga j > ednak przeszkadzać w takich kontaktach, bo dziecko wyczuwa takie rzeczy. Nie wi > em, nei wiem... Rozwiązań jest wiele ale wszystkie jak na razie opierają się na woli. A powinny w przypadku konfliktu móc zostać narzucone przez sąd. Np. sąd kieruje wszystkich na terapię i terapeuta radzi jak wybrnąć z sytuacji. Jak strony się nie zastosują albo odmówią - kara. Może to by potrząsnęło rodzicami i zmusiło do ostudzenia emocji i przestawienia myślenia na dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Wypowiedź Ministra Sprawiedliwości 11.07.11, 12:32 Minister Sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski o sprawie Piotrusia: - Wypada zauważyć, że ta sprawa toczyła się wiele lat i mam takie poczucie, że jej przebieg był kosztem dziecka. Te kilka lat sporu z rodzicami, utrudnianie kontaktu ojca z dzieckiem, niezrealizowane widzenia. Tak wynika z dokumentów sądowych. Niestety, w tego typu sprawach pojawiają się złe emocje między rodzicami, a osobą poszkodowaną jest dziecko - podkreślił minister. (...) -Dlaczego cała sytuacja tak wyglądała? - Sąd wydał postanowienie w tej sprawie kilka miesięcy wcześniej. Matka go nie zrealizowała. Nie wydała dziecka dobrowolnie, w związku z tym ojciec wniósł do sądu kolejny wniosek o nakazanie kuratorowi sądowemu przymusowego odebrania dziecka - tłumaczył Kwiatkowski. Minister dodał, że całej tej sprawy by nie było, gdyby między rodzicami była elementarna chęć współpracy i gdyby nie było tego kilkuletniego procesu, w którym dziecko stało się przedmiotem sporu. wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9924399,Kwiatkowski___Sprawy_Piotrusia_by_nie_bylo__gdyby.html Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta osychologowie o dzialaniach ojca 11.07.11, 13:12 konsultatnt wojewodzki o poczynaniach ojca bi.gazeta.pl/im/6/9916/m9916216,OLLLLLBORYS.pdf www.tokfm.pl/Tokfm/1,102433,9924206,Piotrus__po_czterech_dniach_z_prof__J__nie_rozpoznal.html Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Wypowiedź Ministra Sprawiedliwości 11.07.11, 13:20 > -Dlaczego cała sytuacja tak wyglądała? - Sąd wydał postanowienie w tej spraw > ie kilka miesięcy wcześniej. Matka go nie zrealizowała. Nie wydała dziecka > dobrowolnie, w związku z tym ojciec wniósł do sądu kolejny wniosek o nakazanie > kuratorowi sądowemu przymusowego odebrania dziecka - tłumaczył Kwiatkowski. No pieknie. I to by bylo na tyle w kwestii "odbierania sila". Matka miala mozliwosc unikniecia interwencji i odebrania, ale lepiej pozwolic dziecku przez to przejsc, a potem skarzyc sie mediom. Ciekawe tylko, ze ten artykul nie jest promowany, a ten, gdzie matka i ojczym oskarzaja ojca o przestepstwo (faszerowanie dziecka prochami) - jak najbardziej. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Wypowiedź Ministra Sprawiedliwości 11.07.11, 13:43 cherry.coke napisała: > No pieknie. I to by bylo na tyle w kwestii "odbierania sila". Matka miala mozli > wosc unikniecia interwencji i odebrania, ale lepiej pozwolic dziecku przez to p > rzejsc, a potem skarzyc sie mediom. Właśnie. Matka mogła uniknąć dramatu, gdyby zastosowała się do orzeczenia sądu. Nie zrobiła tego przez kilka miesięcy tylko 'pomieszkiwała' pod innym adresem. A ucierpiało dziecko Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Wypowiedź Ministra Sprawiedliwości 11.07.11, 13:51 Zalatwila przeciez dziecku nowa rodzine - nowy tatus, rodzenstwo w drodze. Problem tylko w tym, ze stary brzydki tatus nie chcial sie dostosowac i grzecznie odkrochmalic. Trzeba bylo doprowadzic sprawe do punktu wrzenia, a potem plakac w mediach. Nawiasem mowiac, ciekawa jestem reakcji matki tego typu, gdyby dziecko zaczelo mowic "mamo" do kogos innego, skoro nawet przebywanie z partnerka ojca jest nie przyjecia. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Wypowiedź Ministra Sprawiedliwości 11.07.11, 14:42 Wszystkiemu jest winna matka! Przez nią ojciec izoluje od niej dziecko, przez nią Piotruś został brutalnie wyrwany ze swojego łóżka nad ranem, przez nią odebrano dziecku poczucie bezpieczeństwa. Tatuś nic nie zawinił! Wręcz przeciwnie - to biedny, pokrzywdzony człowiek, który tylko walczył o prawo do spotkań. Na stos z tą wyrodną matką! Na stos! Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Wypowiedź Ministra Sprawiedliwości 11.07.11, 14:44 rosapulchra-0 napisała: > Wszystkiemu jest winna matka! Przez nią ojciec izoluje od niej dziecko, przez n > ią Piotruś został brutalnie wyrwany ze swojego łóżka nad ranem, przez nią odebr > ano dziecku poczucie bezpieczeństwa. Tatuś nic nie zawinił! Wręcz przeciwnie - > to biedny, pokrzywdzony człowiek, który tylko walczył o prawo do spotkań. Na st > os z tą wyrodną matką! Na stos! Skoro tak twierdzisz. Odpowiedz Link Zgłoś
lena_madzia Re: Wypowiedź Ministra Sprawiedliwości 11.07.11, 13:33 Jak sie ma odpowiednie znajomości i układy i odpowiednią ilość gotówki to sie stoi ponad prawem (jak ktoś ma wątpliwości to polecam poczytanie o sprawie Olewnika) Dlaczego kobieta miałą wydać dobrowolnie własne dziecko komuś takiemu jak pan J? Dlatego że wszytskie te spotkana przez dwa lata sąd uznał za niezrealizowane. Sędzia pomineła to że dziecko przez dwa lata przechodziło dwa razy w tygodniu katusze. W tym wypadku widac było od początku do końca że były uruchomione znajomości. Wiele rzeczy było nie tak od przeprowadzenia sprawy (tatuś jednocześnie jako biegły, odrzucanie wszelkich wniosków o powołanie innego, opieranie sie na badaniach sprzed dwóch lat) przeprowadzenie akcji odbicia dziecka (nawet koledzy pofachu pana J. ostro potępili jego poczynania) nawet notatka sporzadzona przez panią Szyc zawierała szereg niezgodności z tym co mówił rzecznik policji. Oczywiście na niekorzyść matki. A teraz ojczym spotyka dziecko które zupełnie nie reaguje na jego widok, ani na widok ukochanego zwierzaka. Tatuś ucieka z dzieckiem w popłochu. Reakcja dziecka wskazuje na to że -albo dziecko znajduje sie po tym wszystkim w głębokim szoku psychicznym -albo jest nafaszerowane proszkami. Albo jedno i drugie. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Wypowiedź Ministra Sprawiedliwości 11.07.11, 13:41 lena_madzia napisała: > Dlaczego kobieta miałą wydać dobrowolnie własne dziecko komuś takiemu jak pan J? Nie powinna! Przecież to jej własne dziecko - jej własność!! Co tam ojciec - wara mu! Ma grzecznie płacić alimenty i usunąć się z ich życia! Masakryczne jest takie podejście matek-właścicielek Odpowiedz Link Zgłoś
lena_madzia Re: Wypowiedź Ministra Sprawiedliwości 11.07.11, 13:56 No teraz jest lepiej -wara matce od dziecka! Tatuś to chociaż dwa razy w tyg mógł dziecko widzieć, a że dziecko dostawało histerii na sam widok -to kto by sie tam taką bzdurą przejmował. Za to matka taką zbrodnie popełniła że nie ma prawa nawet zobaczyć na oczy własnego dziecka. Dziecka które ona praktycznie sama wychowała, bo tausiowi przeszkadzało. Tatuńciu chciał pokazać gdzie jej miejsce i zabrał dziecko. A że dziecko jest jak kukła...te okropne stronnicze gryzipiórki, ci rodzice to sobie to z palca wyssali -dziecko na pewno było szczęsliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
marika_2006 Re: Wypowiedź Ministra Sprawiedliwości 11.07.11, 13:54 lena_madzia napisała: > J > Dlaczego kobieta miałą wydać dobrowolnie własne dziecko komuś takiemu jak pan J > ? a choćby dlatego by uniknąć tego dramatu który teraz się dzieje. Odpowiedz Link Zgłoś
lena_madzia Araceli 11.07.11, 13:45 Jak ja lubie takie wybiórcze wycinanie sobie z artykułu tego co pasuje pod własną teze. Ciekawe że zapomniałaś jeszcze przekopiowac tego, co było na samym poczatku artykułu: ``Nie mam wątpliwości, że w tej konkretnej sytuacji sąd powinien jak najszybciej rozpatrzyć zażalenie matki - mówił o sprawie Piotrusia w TOK FM minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. I dodał: - Mam nadzieję, że jeszcze w tym tygodniu. Rozpatrzenie zażalenia matki przez sąd, to w tej sprawie to rzecz najważniejsza - mówił w TOK FM Kwiatkowski`` Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Araceli 11.07.11, 13:50 No i co z tego wynika? Już wydałaś orzeczenie w sprawie tego zażalenia za sąd? Zażalenie przysługuje każdemu, zostanie rozpatrzone możliwie szybko. Nie oznacza to, że sąd przychyli się do zdania matki. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Araceli 11.07.11, 13:57 Naprawdę nie wiesz o co chodzi, czy tylko udajesz? Skoro Minister Sprawiedliwości wyraził się w ten sposób, że rozpatrzenie tej sprawy jest absolutnie priorytetowe, to znaczy, że uważa zażalenie matki za zasadne. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Araceli 11.07.11, 13:59 Ale zazalenie na co? Na forme odebrania dziecka - tu sie zgadzam, osoba, ktora zadecydowala o wyciaganiu dziecka z lozka o 7 rano powinna wyleciec dyscyplinarnie z wilczym biletem i mam nadzieje, ze przyznaja matce racje. Czy na sama decyzje o odebraniu - to juz zupelnie inna sprawa, skoro matka ignorowala decyzje o przekazaniu dobrowolnym? Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Araceli 11.07.11, 14:02 Ona NIE IGNOROWAŁA - pisała od tej decyzji odwołania. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Araceli 11.07.11, 14:11 Pewnie, mozna tak pisac przez lata, dziecko rosnie w histerii, wiec wnioskujemy o zawieszenie rowniez spotkan, ojciec odbija sie od szklanej sciany, ale wszystko w porzadku, bo jest juz nowy tata. Naprawde dziwisz sie, ze w tej sytuacji sad uznal, ze pozostawienie dzialania matce nie sprawdzilo sie? Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Araceli 11.07.11, 14:20 Nie przez lata, bo decyzja o oddanie dziecka w trybie zabezpieczającym roszczenia ojca zapadła w marcu. Naprawdę uważasz, że matka nie miała prawa się odwołać? A to, że dziecka ma dobry kontakt z ojczymem to chyba dobrze, nie sądzisz? Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Araceli 11.07.11, 14:27 > Nie przez lata, bo decyzja o oddanie dziecka w trybie zabezpieczającym roszczen > ia ojca zapadła w marcu. Alez ja pisze, ze ona moze sie tak odwolywac przez lata, najchetniej zapewne do pelnoletnosci dziecka > Naprawdę uważasz, że matka nie miała prawa się odwołać? Oczywiscie, ze miala, czas dziala na jej korzysc, a niekorzysc ojca. Ale nie musiala sie odwolywac, miala mozliwosc unikniecia odebrania sila i nie skorzystala z niej. A sad nie ma obowiazku uznac odwolania. > A to, że dziecka ma dobry kontakt z ojczymem to chyba dobrze, nie sądzisz? Ja tam sadze, ze dobrze (to matka ma zastrzezenia do kontaktow z nowymi partnerami, oczywiscie nie z "tata"), pod warunkiem, ze ma szanse miec kontakty rowniez z ojcem. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Araceli 11.07.11, 14:23 A i odnośnie tego, że od woli matki zależało, jak będą wyglądać kontakty syna z ojcem - to, że dziecko miało być przekazywane przy furtce, było decyzją ojca i kuratora. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Araceli 11.07.11, 14:37 imasumak napisała: > A i odnośnie tego, że od woli matki zależało, jak będą wyglądać kontakty syna z > ojcem - to, że dziecko miało być przekazywane przy furtce, było decyzją ojca i > kuratora. Kiedy poprzedniej osoby w tym wątku zapytałam skąd taka informacja - zacytowała słowa matki. Kolejne prawdy objawione Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Araceli 11.07.11, 14:39 Na czymś trzeba się opierać. Ojciec się w tej sprawie nie wypowiedział. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Araceli 11.07.11, 14:15 cherry.coke napisała: > Czy na sama dec > yzje o odebraniu - to juz zupelnie inna sprawa, skoro matka ignorowala decyzje > o przekazaniu dobrowolnym? Skąd masz informację, że ignorowała ?! Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Araceli 11.07.11, 14:19 Od pana ministra Kwiatkowskiego: > -Dlaczego cała sytuacja tak wyglądała? - Sąd wydał postanowienie w tej spraw > ie kilka miesięcy wcześniej. Matka go nie zrealizowała. Nie wydała dziecka > dobrowolnie, w związku z tym ojciec wniósł do sądu kolejny wniosek o nakazanie > kuratorowi sądowemu przymusowego odebrania dziecka - tłumaczył Kwiatkowski. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Araceli 11.07.11, 14:21 To, że nie zrealizowała, nie oznacza, że ignorowała. Miała prawo się odwoływać i robiła to. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Araceli 11.07.11, 14:30 imasumak napisała: > To, że nie zrealizowała, nie oznacza, że ignorowała. Miała prawo się odwoływać > i robiła to. Oczywiście że tak ! Ja się czuję jakbym śniła czytając dyskusję w tym wątku. Z punktu widzenia matki sprawa nie była zakończona - odwoływała się od decyzji, wcześniej wnioskowała o zmianę prowadzącego sprawę. Poza tym - co to znaczy dobrowolnie oddać dziecko ojcu, kiedy dziecko reaguje histerią na widok ojca ?! Jak sobie to wyobrażacie ? To jest pusty, teoretyczny slogan oderwany od rzeczywistości. Kompletnie nierealizowalny. Problem nie-do-rozwiązania z powodu decyzji sądu, która - najprawdopodobniej - nigdy nie powinna była zapaść. Owszem, problem da się rozwiązać - jeśli potraktuje się dziecko jak rzecz pozbawioną mózgu. I tak też się stało. Gdyby dziecko było traktowane jak normalny człowiek, który ma jakieś prawa, kurator kilka dni temu odstąpiłby od odebrania dziecka matce. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Araceli 11.07.11, 14:32 imasumak napisała: > To, że nie zrealizowała, nie oznacza, że ignorowała. Miała prawo się odwoływać Przecież się odwoływała - sąd odwołanie rozpatrzył negatywnie. Wiedziała o tym. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Araceli 11.07.11, 14:36 araceli napisała: > imasumak napisała: > > To, że nie zrealizowała, nie oznacza, że ignorowała. Miała prawo się odwo > ływać > > Przecież się odwoływała - sąd odwołanie rozpatrzył negatywnie. Wiedziała o tym. Dobrze. I co byś zrobiła dalej na jej miejscu ? Tak w praktyce ? Pamiętaj że dziecko reaguje histerią na widok ojca. Co byś zrobiła na miejscu matki ? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Araceli 11.07.11, 14:43 gaja78 napisała: > Dobrze. I co byś zrobiła dalej na jej miejscu ? Tak w praktyce ? Pamiętaj że dz > iecko reaguje histerią na widok ojca. Co byś zrobiła na miejscu matki ? Pracowałabym nad relacjami dziecka z ojcem. To chyba oczywiste! Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Araceli 11.07.11, 14:45 araceli napisała: > gaja78 napisała: > > Dobrze. I co byś zrobiła dalej na jej miejscu ? Tak w praktyce ? Pamiętaj > że dz > > iecko reaguje histerią na widok ojca. Co byś zrobiła na miejscu matki ? > > Pracowałabym nad relacjami dziecka z ojcem. To chyba oczywiste! Ale oddałabyś dziecko dobrowolnie ojcu, czy nie ? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Araceli 11.07.11, 14:53 gaja78 napisała: > Ale oddałabyś dziecko dobrowolnie ojcu, czy nie ? Mając do wyboru oddanie dobrowolne a przymusową egzekucję - owszem. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Araceli 11.07.11, 15:05 araceli napisała: > gaja78 napisała: > > Ale oddałabyś dziecko dobrowolnie ojcu, czy nie ? > > Mając do wyboru oddanie dobrowolne a przymusową egzekucję - owszem. Problem w tym, że matka widziała inne możliwości. Każdy normalny człowiek by widział, gdyby był przekonany, że dotychczasowy sąd nie działa zgodnie z zasadami. Też bym ślepo wierzyła, że w końcu trafi się rzetelny sędzia, rzetelny kurator oraz rzetelny biegły i że jednak jest szansa, żeby dziecku oszczędzić traumy. Co byś wybrała, gdybyś wierzyła że jednak tym razem trafisz na uczciwych ludzi ? Oddałabyś prewencyjnie dziecko ojcu wbrew histerii, czy złapałabyś się szansy oszczędzenia mu tego ? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Araceli 11.07.11, 15:13 Gaja - jakkolwiek tego pytania nie zadasz - odpowiedź będzie ta sama. Wiedząc jak się to skończy - chciałabym oszczędzić dziecku cierpienia. Matka 'łapała się szansy' - złożyła odwołanie. Szansa upadła. Wtedy był jeszcze czas, żeby sprawę załatwić spokojnie. Dla mnie w ogóle ta dyskusja jest bez sensu. Ta sytuacja to choroba, która postępowała latami a Ty się pytasz, czy jak choremu już wszystko wysiadło to co zrobić. Naprawdę dochodzę do wniosku, że oddanie dziecka do rodziny zastępczej nie było złym pomysłem Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Araceli 11.07.11, 15:18 Cytatoddanie dziecka do rodziny zastępczej nie było złym pomysłem Oddaj swoje, przecież to takie proste. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Araceli 11.07.11, 15:25 rosapulchra-0 napisała: > Oddaj swoje, przecież to takie proste. Nie - to nie jest proste. Tak samo ja narażanie dziecka na odebranie siłą. W tej sprawie nic nie jest proste. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Araceli 11.07.11, 15:30 tak wiec byc moze mtka uznała, ze proba uniknecia przekazania dziecka jest grą wartą świeczki bo domyslala sie co moze spotkac jej dziecko po przekazaniu go ojcu Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Araceli 11.07.11, 15:24 araceli napisała: > Gaja - jakkolwiek tego pytania nie zadasz - odpowiedź będzie ta sama. Wiedząc j > ak się to skończy - chciałabym oszczędzić dziecku cierpienia. Matka 'łapała się > szansy' - złożyła odwołanie. Szansa upadła. Wtedy był jeszcze czas, żeby spraw > ę załatwić spokojnie. Ty nie rozumiesz - nie ma czegoś takiego jak "szansa upadła" dopóki nie ma uczciwego procesu. Uczciwego procesu nie było nigdy, ponieważ nie było uczciwych opinii biegłych. Poddałabyś się dobrowolnie wyrokowi sądu, co do którego wiesz, że działa na podstawie źle zebranej wiedzy i stronniczości ? Przypominam że na szali jest psychika dziecka, co najmniej kilka kolejnych lat jego życia, jak nie całe życie i ty o tym dobrze wiesz, bo jesteś (załóżmy) psychologiem. Odpowiedź wciąż jest taka sama ? Jeśli tak - przykro mi to słyszeć. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Araceli 11.07.11, 15:27 gaja78 napisała: > Ty nie rozumiesz - nie ma czegoś takiego jak "szansa upadła" dopóki nie ma uczc > iwego procesu. Uczciwego procesu nie było nigdy, ponieważ nie było uczciwych op > inii biegłych. Uczciwy proces, uczciwa opinia = po naszej myśli? > Poddałabyś się dobrowolnie wyrokowi sądu, co do którego wiesz, że działa na pod > stawie źle zebranej wiedzy i stronniczości ? Przypominam że na szali jest psych > ika dziecka, co najmniej kilka kolejnych lat jego życia, jak nie całe życie i t > y o tym dobrze wiesz, bo jesteś (załóżmy) psychologiem. Jeszcze raz - nie dopuściłabym do takiej sytuacji. Dlatego dywagacje co zrobić jak wszystko się wali są dla mnie bezsensowne. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Araceli 11.07.11, 15:31 araceli napisała: > gaja78 napisała: > > Ty nie rozumiesz - nie ma czegoś takiego jak "szansa upadła" dopóki nie m > a uczc > > iwego procesu. Uczciwego procesu nie było nigdy, ponieważ nie było uczciw > ych op > > inii biegłych. > > Uczciwy proces, uczciwa opinia = po naszej myśli? O czym ty piszesz ? Mam wrażenie że nie obserwujesz tej sprawy od początku. Pierwsza opinia była wydana bez oglądania dziecka. Druga - została przepisana z tej pierwszej. > Jeszcze raz - nie dopuściłabym do takiej sytuacji. Dlatego dywagacje co zrobić > jak wszystko się wali są dla mnie bezsensowne. Więc dlaczego dywagujesz w tym wątku ?! Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Araceli 11.07.11, 15:32 ok, a jakie masz zdanie na temat opinni konsultanta wojewodzkiego, wywiezienie dziecka przez ojca w nieznane nikomu miejsce? i generalnie czy sąd miał racje przekazując dziekco ojcu? Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Ps. 11.07.11, 16:01 araceli napisała: > Uczciwy proces, uczciwa opinia = po naszej myśli? Z komentarza na stronach TOK FM: "W postanowieniu o przymusowym odebraniu dziecka matce powoływał się na kwestionowane i nieaktualne opinie. Odrzucił wnioski o ponowne badania dziecka, nie przesłuchiwał świadków matki, nie wziął pod uwagę opinii neurologa, pod którego opieką był chłopiec. Matka przekonana o nadużyciach w postępowaniu i stronniczości sądu, dwukrotnie wnosiła o zmianę sędzi. Bez skutku." Ja już widzę tą rzeszę matek, które - stawiając legalizm ponad psychikę swojego dziecka - realizują postanowienia TAKIEGO sądu, godząc się z faktem, że szansa na sprawiedliwość przepadła. Już to widzę... Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Araceli 11.07.11, 15:06 ale dla dziecka, ktore nie chce jechac dobrowolne oddanie to przymusowa egzekucja Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Araceli 11.07.11, 16:21 araceli napisała: > gaja78 napisała: > > Ale oddałabyś dziecko dobrowolnie ojcu, czy nie ? > > Mając do wyboru oddanie dobrowolne a przymusową egzekucję - owszem. A co gdybys wiedziala ze ojciec krzywdzi dziecko,i nie pisz tu ze sprawa jest w toku,ale np.twoj maz bije dziecko ciebie czy zneca sie psychicznie,odchodzisz od niech i wiesz dlaczego,bo niszczy ciebie i dziecko ,a sedzia kaze ci oddac dzieko i co dobrowolnie bys wydala dziecko tacie,wiedza ze bedzie je krzywdzil. i pisze to o dwoch stronach jak i matki tak i ojcowie. Ale przeciez matka nie kzywdzila dziecka ,zarzuty pana L sa ze byla nad opiekuncza,wobec tego, ze w stosunku do pana L toczy sie postepowanie w sprawie agresji. Zreszta i w aktach sprawy sprawy powod jest okerslany jak agersywny i wybuchowy i sa to opinie bieglych ,wiec nie tylko domysly nas szalonych mausiek. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Araceli 11.07.11, 17:33 3-mamuska napisała: > Zreszta i w aktach sprawy sprawy powod jest okerslany jak agersywny i wybuchowy > i sa to opinie bieglych ,wiec nie tylko domysly nas szalonych mausiek Możesz podać te opinie biegłych na temat pana J.? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Araceli 11.07.11, 14:58 Decyzję o odebraniu dziecka otrzymała dzień przed odebraniem dziecka! Nie miała w ogóle czasu na odwołanie się. Nie dano jej. A sama decyzja jest datowana była 21 czerwca, zaś do jej adwokata dotarła dopiero 4 lipca! Ale to na pewno matki wina! Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Araceli 11.07.11, 15:03 rosapulchra-0 napisała: > Decyzję o odebraniu dziecka otrzymała dzień przed odebraniem dziecka! Nieprawda! Decyzja o przekazaniu dziecka ojcu zapadła w marcu. Odwołanie zostało rozpatrzone negatywnie. Mogła wtedy się zastosować. Nie zrobiła tego, mimo, że miała mnóstwo czasu. Decyzja o przymusowej egzekucji ma to do siebie, że zapada dopiero kiedy ktoś nie wywiązuje się z postanowienia sądu i nie wydaje jej się na wieki przed dokonaniem, bo ma na celu uniknięcie uchylania się (co robiła Barbara L.). Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Araceli 11.07.11, 15:16 Ostatni wniosek w tej sprawie wpłynął do sądu odwoławczego w połowie maja. Niespełna dwa tygodnie później zapadła decyzja by go nie uwzględniać - mówi Bolesław Senyszyn, pełnomocnik Barbary L. - Zaraz potem sędzia Pałkiewicz orzekła o przymusowym odebraniu dziecka. Na orzeczeniu widnieje data 21 czerwca, Senyszyn otrzymał ją jednak dopiero 4 lipca. - Mimo, że codziennie byłem w sądzie i o nią pytałem. - mówi prawnik. Barbara L decyzję sądu także dostała dopiero wczoraj. Nie zdążyła się od niej odwołać. Nad ranem załomotali w drzwi policjanci i zabrali jej Piotrusia. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Araceli 11.07.11, 15:22 Czyli matka od końca maja wiedziała o postanowieniu sądu. Zamiast dobrowolnie przekazać dziecko zaczęła 'pomieszkiwać' pod innym adresem. Swoją drogą - jaka ładna manipulacja - odwołanie - połowa maja, odrzucenie - koniec maja, decyzja o przymusowej egzekucji - 21 czerwca - 3 tygodnie później. 3 tygodnie później to 'zaraz potem' dla GW W sumie to ile sąd miał czekać aż matka się zdecyduje? Pół roku? Rok? Dwa lata? Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Araceli 11.07.11, 15:26 czy widząc obecne zachowanie ojca, opinie jego kolegow zawodowych uwazasz, ze sąd miał racje? a matka bezpodstawnie probowała uniknąć przekazania i myslala tylko o sobie? Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Araceli 11.07.11, 15:30 tak, trzy tygodnie, tylko jakoś "zapomniano" poinformować matkę o przymusowym odebraniu dziecka - ot taki mały szczególik Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Araceli 11.07.11, 15:31 attiya napisała: > tak, trzy tygodnie, tylko jakoś "zapomniano" poinformować matkę o przymusowym o > debraniu dziecka - ot taki mały szczególik Może wysłano pismo na adres, który podała w sądzie a ona akurat 'pomieszkiwała' gdzie indziej? Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Araceli 11.07.11, 15:40 prawomocnik dowiadywał sie o wyrok w sądzie, ale nie dostawał zadnej odpowiedzi i informacji, choc pismo zostało napisane Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Araceli 11.07.11, 15:43 Adwokat wiele razy był w sądzie i dopytywał się o tę decyzję. Otrzymał ją dopiero dzień przed odebraniem dziecka. I nie insynuuj, że to matki wina Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Araceli 11.07.11, 21:04 nie wysłano, adwokat wypowiadał się, że ileś razy w tym czasie pytał się o odpowiedź, takie rzeczy, gdyby odebrała, byłyby odnotowane - tak na zimno - bez trzymania strony. Są książki wychodzących pism, myślisz, że nie wykorzystanoby tego raz raz, gdyby adwokat powiedział nieprawdę? Pismo wysłano tylko adwokatowi, dzień przed odebraniem dziecka Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta gdy chcesz przekonac dziecko do ojca 11.07.11, 15:03 araceli napisała: > Pracowałabym nad relacjami dziecka z ojcem. To chyba oczywiste! no to ja pracowalam, prosilam ojca, namawialam syna, dawałam propozycje ulepszenia stosunkow ojcu staralam sie jak moglam choc w srodku krew mnie zalewała, ze mozna byc tak bezkrytycznym wobec siebie w kwestii relacji z dzieckiem syn nie chcial najpierw jezdzic, potem coraz bardziej, potem nie dało sie go nawet wołami zaciagnąc, zadne przekupstwa nie pomagały, prosby i zapewnienia takze po dlugich rozmowach z dzieckiem wyszedł m.in jeden drobiazg, ktory dobrze obrazuje całą sytuację dziecko, jak sie okazało, bało sie spac u ojca, bo w nocy za oknem latarnie wygladały jak ufo. syn mowił ojcu ze chce miec zapalone swiatło, ale ojciec gluchy wiec mowie- ze porozmawiam z tatą, bo to nie bedzie zaden prblem zebyś spał przy lampce. rozmaiwam- tak oczywiscie, kupie nawet taka malutka co daje takie niewielkie swiatlo, zeby tylko chetniej przyjezdzał syn przekonany i co na nastepnej wizycie? dziecko ma spac po ciemku, lampki nie ma, nie ma co histeryzowac itd takich sytuacji kochającego tatusia były dziesiatki, do tego były próby oczerniania mnie i mojego owczesnego konkubenta, co całkowice zamknelo syna ma ojca ale oczywiscie to ja byłam zła, to ja nie probowałam naprawiac relacji, nie starałam sie a on tak kocha i i tak sie stara a ja moglam stanąc chocby na rzesach ale dzieci ( byly w podobnym wieku) swoj rozumek mają i jezeli syn naprawde tak strasznie jest oporny to cos mu musi nie pasowac a jesli ojciec np zle sie odzywał do matki, ponizal ja, ona płakała, a dzicko to widziało- bo nie wszytsko da sie ukryc- to boi sie ze to samo moze spotkac jego- jesli matka jest dla dziecka ciepla, a ojciec oschły i zachowawczy to tez nie pomaga najłatwiej zwalic całą odpowiedzialnosc na matkę, ale on sobie tez z pewnoscią dobrze zapracował na relacje z synem a wiem po moim dziecku- jak ojciec zaczal proby nastawienia go przeciwko mnie, to syn stanął tymbardziej po mojej stronie, bo wiedzial jakie są miedzy nami relacje- syn miał wtedy 5-6 lat Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: gdy chcesz przekonac dziecko do ojca 11.07.11, 18:34 I bardzo mądrze Aneta pisze. W mojej najbliższej rodzinie matka w czasie i po rozwodzie z ojcem bardzo dobrze mi znanego chłopaka (dziś- faceta) wylewała kubły pomyj na ojca, starała się ze wszystkich sił spowodować, zeby dzieci "staneły po jej stronie" itd. Ale ojciec był dla dzieci wyrozumiały i ciepły. Był na X sposobów nie w porządku do ich matki, ale traktował dzieci z uczuciem, nie tresował, nie ignorował uczuć (jak ta Twoja historia z lampką). I dzieci nie dały się przerobić matce i jej urażonej ambicji. Syn, kiedy do tego dorósł (18 lat), sam pojechał do ojca do innego kraju. Ale najprostszy scenariusz, kiedy ojciec jest beznadziejny wygląda tak: nawet mu przez myśl nie przejdzie, że sam jest sobie winien, tylko zawsze matka "nastawia" dzieci przeciwko niemu, i ot cale nieszczęście Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: gdy chcesz przekonac dziecko do ojca 11.07.11, 22:55 do i tak wygląda czesto praktyka, a nie wydumana teoria. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Araceli 11.07.11, 14:49 gaja78 napisała: > araceli napisała: > > > imasumak napisała: > > > To, że nie zrealizowała, nie oznacza, że ignorowała. Miała prawo si > ę odwo > > ływać > > > > Przecież się odwoływała - sąd odwołanie rozpatrzył negatywnie. Wiedziała > o tym. > > Dobrze. I co byś zrobiła dalej na jej miejscu ? Tak w praktyce ? Pamiętaj że dz > iecko reaguje histerią na widok ojca. Co byś zrobiła na miejscu matki ? W tym momencie matka zapedzila sie juz w kozi rog i nie moze zrobic nic. Moze tylko angazowac media i liczyc na cud medialny (bo minister jakos nie nabral sie na czarno-bialy obraz sprawy). Ale jest to konsekwencja jej wyborow. Spojrz na to z punktu widzenia sadu - dziecko 499/500 czasu spedza z matka, z ojcem sam na sam zero, a mimo to przez polowe swojego zycia zyje w zaburzeniu emocjonalnym, bez zadnej poprawy. Tylko matka jako opiekun ma dostep do dziecka. Cokolwiek robi lub nie robi matka - to nie dziala. Jesli zgodzic sie z linia matki, to ona wnioskuje o zaniechanie widzen z ojcem, przy zerowej gwarancji poprawy stanu dziecka. Czyli innymi slowy kompletna izolacje i przeciecie wiezi, w szczegolnosci, ze jest aktywne dzialanie ze strony matki na rzecz zastapienia osoby ojca. W tej sytuacji sad probuje dac szanse dzialania drugiej stronie, uwazajac, ze od stresu przekazania dziecka ojcu (na tym etapie mowimy jeszcze o dobrowolnym przekazaniu) gorsze jest calkowite zerwanie wiezi z ojcem, do czego prowadzi utrzymywanie status quo i uzglednienie wnioskow matki. Matka nie zgadza sie na takie rozwiazanie, sad odrzuca jej odwolanie, nastepuje rozwiazanie silowe, placz i zgrzytanie zebow. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Araceli 11.07.11, 14:59 cherry.coke napisała: > Spojrz na to z punktu widzenia sadu - dziecko 499/500 czasu spedza z matka, z o > jcem sam na sam zero, a mimo to przez polowe swojego zycia zyje w zaburzeniu em > ocjonalnym, bez zadnej poprawy. Tylko matka jako opiekun ma dostep do dziecka. > Cokolwiek robi lub nie robi matka - to nie dziala. Jesli zgodzic sie z linia ma > tki, to ona wnioskuje o zaniechanie widzen z ojcem, przy zerowej gwarancji popr > awy stanu dziecka. Czyli innymi slowy kompletna izolacje i przeciecie wiezi, w > szczegolnosci, ze jest aktywne dzialanie ze strony matki na rzecz zastapienia o > soby ojca. W tej sytuacji sad probuje dac szanse dzialania drugiej stronie, uwa > zajac, ze od stresu przekazania dziecka ojcu (na tym etapie mowimy jeszcze o do > browolnym przekazaniu) gorsze jest calkowite zerwanie wiezi z ojcem, do czego p > rowadzi utrzymywanie status quo i uzglednienie wnioskow matki. Matka nie zgadza > sie na takie rozwiazanie, sad odrzuca jej odwolanie, nastepuje rozwiazanie sil > owe, placz i zgrzytanie zebow. Sąd i kurator mogli POMÓC matce i ojcu porozumieć się. Sąd i kurator mogli POMÓC dziecku nawiązać więź z ojcem, ale tego nie zrobili. Sąd i kurator w tej całej sprawie nie spełnili swojego zadania. Zadbali o interes jednego z rodziców, interes dziecka zlali ciepłym sikiem. Tzn. stosując twoją logikę zadbali o interes dziecka, ale to IMHO nie prawda. Mogli dziecku pomóc, zamiast tego przestawili dziecko z kąta w kąt. Nie mogę uwierzyć, że to się dzieje. To jest mniej więcej wszystko, co myślę o punkcie widzenia sądu. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Araceli 11.07.11, 15:05 Mogli i powinni, oczywiscie. Po to sa chyba mediacje? Ale sytuacji winni sa i wladze, i ojciec, i matka. Kazde z nich mialo wiele okazji, zeby odwrocic bieg wydarzen. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Araceli 11.07.11, 23:43 Uważalabym, że masz rację, gdyby można było mieć pewność, że stosunek dziecka do ojca jest skutkiem działań matki - a nie postępowania prof. J. Pamiętam moją córkę, która jako kilkulatka odmowila odwiedzania przyjaciółki, bo nie chciała żadnych kontaktów z jej ojczymem - przekonywalam córkę, że pan jest wspaniały, cudowny, doskonały, a ona bez powodu histeryzuje. Po roku pan ZACZĄL bic żone i pasierbicę. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Araceli 12.07.11, 00:54 nangaparbat3 napisała: > Uważalabym, że masz rację, gdyby można było mieć pewność, że stosunek dziecka d > o ojca jest skutkiem działań matki - a nie postępowania prof. J. Nie musi to byc skutkiem dzialan matki. Wystarczy, ze w wariancie pod opieka matki dziecko nie wykazuje poprawy, a sytuacja szans na rozwiazanie. Czy to wynika z obiektywnej niemoznosci, nieudolnosci, braku wspolpracy, nieswiadomego oddzialywania czy zlej woli to w pewnym sensie kwestia drugorzedna. Wydaje sie, ze sad probowal po prostu przelamac impas, wychodzac z zalozenia, ze z dwojga zlego utrata rodzica jest dla dziecka gorsza niz stres przekazania ojcu. > Pamiętam moją córkę, która jako kilkulatka odmowila odwiedzania przyjaciółki, b > o nie chciała żadnych kontaktów z jej ojczymem - przekonywalam córkę, że pan je > st wspaniały, cudowny, doskonały, a ona bez powodu histeryzuje. Po roku pan ZAC > ZĄL bic żone i pasierbicę. A tu juz wchodzimy na grunt parapsychologii Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Araceli 12.07.11, 02:08 > A tu juz wchodzimy na grunt parapsychologii E tam para. Dzieci odczytują pozawerbalne sygnały które my, dorośli, nauczyliśmy sie pomijać. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Araceli 11.07.11, 15:12 no i pieknie, dla dobra dziecka zostało siła przekazane ojcu, ktorego sie boi ma ogromna niechec, ojciec sie ulatnia, nikt nic nie wie- w pracy sie nie pokazuje po kilku dniach dziecko widzi ojczyma i ukochanego psa, ale zachowuje sie dziwnie i jest mocno przytlumione nie ma to jak dobro dziecka!!!!! soryy, ale nasuwa mi sie jedna mysl- matka duzo wczesniej wiedziala co robi- zrobila to troche nieudolnie, na tyle na ile umiała, ale starala sie dziecko chornic Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Araceli 11.07.11, 15:15 aneta-skarpeta napisała: > soryy, ale nasuwa mi sie jedna mysl- matka duzo wczesniej wiedziala co robi- zr > obila to troche nieudolnie, na tyle na ile umiała, ale starala sie dziecko chor > nic Dla mnie to stało się oczywiste po tym, jak koledzy z praca pana J. publicznie zasugerowali, że sąd się pomylił. Koledzy psycholodzy. Koledzy. Przyklepała to Rada Wydziału uczelni wyższej. Jak można w takiej sytuacji łudzić się jeszcze, że ojciec działa w interesie dziecka ?! Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Araceli 11.07.11, 15:18 i to było oficjalne pismo, a nie jakies pokątne ploteczki na korytarzu Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Araceli 11.07.11, 15:32 gaja78 napisała: > Dla mnie to stało się oczywiste po tym, jak koledzy z praca pana J. publicznie > zasugerowali, że sąd się pomylił. Koledzy psycholodzy. Koledzy. Przyklepała to > Rada Wydziału uczelni wyższej. Jak można w takiej sytuacji łudzić się jeszcze, > że ojciec działa w interesie dziecka ?! Możesz podlinkować ten tekst? Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Araceli 11.07.11, 15:34 bi.gazeta.pl/im/6/9916/m9916216,OLLLLLBORYS.pdf Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Araceli 11.07.11, 15:39 aneta-skarpeta napisała: rel="nofollow">bi.gazeta.pl/im/6/9916/m9916216,OLLLLLBORYS.pdf Prosiłam o tę opinię gdzie sugeruje się, że pan J. się pomylił 'przyklepaną przez radę wydziału'. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Araceli 11.07.11, 15:43 araceli napisała: > aneta-skarpeta napisała: > rel="nofollow">bi.gazeta.pl/im/6/9916/m9916216,OLLLLLBORYS.pdf > > Prosiłam o tę opinię gdzie sugeruje się, że pan J. się pomylił 'przyklepaną prz > ez radę wydziału'. Cytuję za linkiem : "Po raz pierwszy jesteśmy w takiej sytuacji, właściwie nie wiemy co robić - mówi prof. Marta Bogdanowicz, była dyrektor Instytutu Psychologii. - Powinniśmy jako naukowcy, niejako współpracownicy prof. J., wystosować oficjalny protest do ministra sprawiedliwości z prośbą, by prześwietlił tę sprawę. Prof. Bogdanowicz zgłosiła taki wniosek na radzie wydziału. Kierownictwo Instytutu zapewniło, że pismo będzie gotowe w piątek. - Wobec pięciolatka zastosowano scenariusz wyciągania z meliny członków mafii. Nie możemy być obojętni - mówi prof. Bogdanowicz." Zwróć uwagę, że koledzy z pracy mogli zająć stanowisko tylko w sprawie zachowania kuratora. Nie, oni piszą do ministerstwa prośbę o "prześwietlenie" prywatnej sprawy swojego kolegi z pracy. I co o tym myślisz ? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Araceli 11.07.11, 17:32 gaja78 napisała: > Cytuję za linkiem : Ale tam jest pismo oświadczenie dr. Bogusława Borysa - nigdzie nie ma pieczątki rady żadnego wydziału. > Zwróć uwagę, że koledzy z pracy mogli zająć stanowisko tylko w sprawie zachowan > ia kuratora. Nie, oni piszą do ministerstwa prośbę o "prześwietlenie" prywat > nej sprawy swojego kolegi z pracy. Czytam i czytam zalinkowane oświadczenie jednego człowieka i jest tam rzeczywiście potępienie pana J. za udział w siłowym odebraniu dziecka. Nie widzę prośby o 'prześwietlenie prywatnych spraw'. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Araceli 11.07.11, 17:45 araceli napisała: > Ale tam jest pismo oświadczenie dr. Bogusława Borysa - nigdzie nie ma pieczątki > rady żadnego wydziału. Nie bardzo rozumiem, co to zmienia ? Uważasz, że możliwym jest aby dr Borysa kłamał na temat tego, co się mówi i robi na uczelni w sprawie pana J. ? Po co ci pieczątka ? > Czytam i czytam zalinkowane oświadczenie jednego człowieka i jest tam rzeczywiś > cie potępienie pana J. za udział w siłowym odebraniu dziecka. Nie widzę prośby > o 'prześwietlenie prywatnych spraw'. Przecież ja ci na tacy podałam fragment dotyczący nie oświadczenie pana Borysa, ale stanowiska współpracowników pana J. przedstawione mediom przez prof. Bogdanowicz... to zupełnie różne osoby, stanowiska zupełnie różnych instytucji .. Prof. Bogdanowicz mówi o konieczności ponownego prześwietlenia sprawy przez wymiar sprawiedliwości. To o jaką sprawę może chodzić twoim zdaniem ? Czy kurator ma jakąś sprawę w sądzie w związku z historią Piotrusia ? Albo ktokolwiek poza rodzicami dziecka ? Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 *błąd 11.07.11, 17:49 gaja78 napisała: > Nie bardzo rozumiem, co to zmienia ? Uważasz, że możliwym jest aby dr Borysa [b > ]kłamał[/b] na temat tego, co się mówi i robi na uczelni w sprawie pana J. ? Po > co ci pieczątka ? miało być oczywiście: prof. Bogdanowicz. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Araceli 11.07.11, 17:56 gaja78 napisała: > Nie bardzo rozumiem, co to zmienia ? Uważasz, że możliwym jest aby dr Borysa [b > ]kłamał[/b] na temat tego, co się mówi i robi na uczelni w sprawie pana J. ? Po > co ci pieczątka ? A w którym miejscu dr Borys pisze w ogóle 'o tym co się mówi i robi na uczelni w sprawie pana J.'? > Prof. Bogdanowicz mówi o konieczności ponownego prześwietlenia sprawy przez wym > iar sprawiedliwości. To o jaką sprawę może chodzić twoim zdaniem ? Ależ przecież wyraźnie w dalszej części wypowiedzi pisze o siłowym odebrani dziecka! Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Araceli 11.07.11, 18:06 araceli napisała: > gaja78 napisała: > > Nie bardzo rozumiem, co to zmienia ? Uważasz, że możliwym jest aby dr Bor > ysa [b > > ]kłamał[/b] na temat tego, co się mówi i robi na uczelni w sprawie pana J > . ? Po > > co ci pieczątka ? > > A w którym miejscu dr Borys pisze w ogóle 'o tym co się mówi i robi na uczelni > w sprawie pana J.'? Niżej poprawiłam błąd, który powtórzyłam za tobą. > > Prof. Bogdanowicz mówi o konieczności ponownego prześwietlenia sprawy prz > ez wym > > iar sprawiedliwości. To o jaką sprawę może chodzić twoim zdaniem ? > > Ależ przecież wyraźnie w dalszej części wypowiedzi pisze o siłowym odebrani dzi > ecka! Proszę, wypowiadaj się precyzyjnie - o jakiej "sprawie" twoim zdaniem mówi prof. Bogdanowicz, kiedy wspomina o prośbie do MS o "ponowne prześwietlenie sprawy" ? Ktoś ma jakąś (rozpatrywaną już) sprawę o siłowe wyciągnięcie dziecka z mieszkania ? Media nic o tym nie mówią. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Araceli 11.07.11, 18:13 gaja78 napisała: > Proszę, wypowiadaj się precyzyjnie - o jakiej "sprawie" twoim zdaniem mówi prof > . Bogdanowicz, kiedy wspomina o prośbie do MS o "ponowne prześwietlenie sprawy"? Nie potrafisz przeczytać tego, co zacytowałaś?: '- Po raz pierwszy jesteśmy w takiej sytuacji, właściwie nie wiemy co robić - mówi prof. Marta Bogdanowicz, była dyrektor Instytutu Psychologii. - Powinniśmy jako naukowcy, niejako współpracownicy prof. J., wystosować oficjalny protest do ministra sprawiedliwości z prośbą, by prześwietlił tę sprawę. Prof. Bogdanowicz zgłosiła taki wniosek na radzie wydziału. Kierownictwo Instytutu zapewniło, że pismo będzie gotowe w piątek. - Wobec pięciolatka zastosowano scenariusz wyciągania z meliny członków mafii. Nie możemy być obojętni - mówi prof. Bogdanowicz' Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Araceli 11.07.11, 18:21 araceli napisała: > Nie potrafisz przeczytać tego, co zacytowałaś?: > > '- Po raz pierwszy jesteśmy w takiej sytuacji, właściwie nie wiemy co robić - m > ówi prof. Marta Bogdanowicz, była dyrektor Instytutu Psychologii. - Powinniśmy > jako naukowcy, niejako współpracownicy prof. J., wystosować oficjalny protest d > o ministra sprawiedliwości z prośbą, by prześwietlił tę sprawę. > > Prof. Bogdanowicz zgłosiła taki wniosek na radzie wydziału. Kierownictwo Instyt > utu zapewniło, że pismo będzie gotowe w piątek. - Wobec pięciolatka zastosow > ano scenariusz wyciągania z meliny członków mafii. Nie możemy być obojętni > - mówi prof. Bogdanowicz' Ja potrafię czytać i widzę, co tu jest napisane: prof. Bogdanowicz uważa, że w świetle tego, że ojciec zgodził się na takie wyegzekwowanie wyroku sądu w sprawie o opiekę nad dzieckiem, należy tą sprawę (o opiekę nad dzieckiem) jeszcze raz prześwietlić. A ty jak zrozumiałaś ten tekst ? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Araceli 11.07.11, 18:25 gaja78 napisała: > Ja potrafię czytać i widzę, co tu jest napisane: prof. Bogdanowicz uważa, że w > świetle tego, że ojciec zgodził się na takie wyegzekwowanie wyroku sądu > w sprawie o opiekę nad dzieckiem, należy tą sprawę (o opiekę nad dzieckiem) jes > zcze raz prześwietlić. > > A ty jak zrozumiałaś ten tekst ? Ja go zrozumiałam tak, że skoro doszło do takiego dramatu to sprawę trzeba zbadać a nie, że sądzić ojca za to, że się na takie rozwiązanie 'zgodził'. Ja się z tym zgadzam - sprawę należy prześwietlić bo sam jej efekt wskazuje, że coś po drodze poszło nie tak. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Araceli 11.07.11, 18:42 araceli napisała: > Ja go zrozumiałam tak, że skoro doszło do takiego dramatu to sprawę trzeba zbad > ać .. ponownie. Sprawę o sprawowanie opieki nad dzieckiem. Taki wniosek do MS był dyskutowany podczas Rady Wydziału macierzystej uczelni pana J. za sprawą jego kolegów i koleżanek z pracy. > a nie, że sądzić ojca za to, że się na takie rozwiązanie 'zgodził'. Sądzić ? Nie. Tylko rozważyć ponownie, czy w świetle zaistniałych wydarzeń to właśnie on jest najlepszym opiekunem dla dziecka. Wiesz, gdyby pan J. od kilku lat walczył rozpaczliwie o dobro ukochanego syna przebywającego pod wpływem toksycznej matki, to nikt by mu takiego świństwa w robocie nie zrobił, żeby pisać do MS, że to może nie był najlepszy pomysł - taki a nie inny wyrok sądu. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Araceli 11.07.11, 19:24 gaja78 napisała: > .. ponownie. Sprawę o sprawowanie opieki nad dzieckiem. Taki wniosek do MS był > dyskutowany podczas Rady Wydziału macierzystej uczelni pana J. za sprawą jego k > olegów i koleżanek z pracy. Ponownie - sąd to wzięłaś. W zacytowanym fragmencie nie ma ani słowa o 'sprawowaniu opieki'. > Wiesz, gdyby pan J. od kilku lat walczył rozpaczliwie o dobro ukochanego syna p > rzebywającego pod wpływem toksycznej matki, to nikt by mu takiego świństwa w ro > bocie nie zrobił, żeby pisać do MS, że to może nie był najlepszy pomysł - taki > a nie inny wyrok sądu. I nikt czegoś takiego nie napisał. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Araceli 11.07.11, 19:28 araceli napisała: > Ponownie - sąd to wzięłaś. W zacytowanym fragmencie nie ma ani słowa o 'sprawow > aniu opieki'. O prześwietlenie jakiej innej sprawy może chodzić ? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Araceli 11.07.11, 19:45 gaja78 napisała: > O prześwietlenie jakiej innej sprawy może chodzić ? I tak w kółko - przecież Ci wyłuszczyłam w zacytowanej wypowiedzi. Tak ciężko przeczytać? Pani, którą cytowałaś odnosiła się do faktu siłowego odebrania dziecka. Wyraźnie jest to w wypowiedzi. Ty natomiast fantazjujesz jakoby na radzie wydziału (ciekawe, że cytat pochodzi sprzed niej) 'koledzy' dyskutowali, że powierzenie sprawowanie opieki nad Piotrusiem ojcu nie było najlepszym pomysłem bo coś z tym ojcem jest nie tak. I że jeszcze będą pisać o tym do MS! To naprawdę bardzo szeroka insynuacja Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Araceli 11.07.11, 19:55 araceli napisała: > gaja78 napisała: > > O prześwietlenie jakiej innej sprawy może chodzić ? > > I tak w kółko - przecież Ci wyłuszczyłam w zacytowanej wypowiedzi. Tak ciężko p > rzeczytać? Nie wyłuszczyłaś. Wyrwałaś zdanie z kontekstu. Pani profesor mówi o ponownym prześwietleniu sprawy z inicjatywy Ministerstwa Sprawiedliwości. Serio można pomyśleć, że tu nie chodzi o sprawę sądową, w której już zapadł wyrok? Żadna sprawa o sposób odebrania dziecka jeszcze się nie odbyła. Przeciwko komukolwiek. Dlaczego więc miałoby być "ponowne" prześwietlenie ? To nie jest trudny tekst. Wystarczy czytać go precyzyjnie. > Pani, którą cytowałaś odnosiła się do faktu siłowego odebrania dziecka. Wyraźni > e jest to w wypowiedzi. Ty natomiast fantazjujesz jakoby na radzie wydziału (ci > ekawe, że cytat pochodzi sprzed niej) czyżby ? "Prof. Bogdanowicz zgłosiła taki wniosek na radzie wydziału. " > 'koledzy' dyskutowali, że powierzenie spr > awowanie opieki nad Piotrusiem ojcu nie było najlepszym pomysłem bo coś z tym o > jcem jest nie tak. I że jeszcze będą pisać o tym do MS! To naprawdę bardzo szer > oka insynuacja Szeroka to jest twoja interpretacja, jakoby Rada Wydziału Nauk Społecznych UG miała pisać do Ministerstwa Sprawiedliwości wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy, która w żadnym sądzie nie była jeszcze rozpatrywana. Jak byk w tej wypowiedzi stoi, że chodzi o sprawę sądową (bo jaka inna mogłaby interesować MS ?), która się odbyła. No już wyraźniej chyba nie można napisać. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Araceli 11.07.11, 20:23 gaja78 napisała: > Żadna sprawa o sposób odebrania dziecka jeszcze się nie odbyła. Przeciwko komuk > olwiek. Dlaczego więc miałoby być "ponowne" prześwietlenie ? To nie jest trudny > tekst. Wystarczy czytać go precyzyjnie. O Matko! Czy ty Ty naprawdę nie znasz innego znaczenia słowa sprawa poza 'sprawa sądowa/rozprawa'?? Może słownik: sjp.pwn.pl/szukaj/sprawa 1. «zespół okoliczności, które są przedmiotem czyjegoś zainteresowania» 2. «interes, rzecz do załatwienia» 3. «wielkie zadanie, wzniosły cel» 4. «postępowanie toczące się przed sądem» Żadna rozprawa o sposób odebrania dziecka się nie odbędzie - to było postanowienie sądu. > czyżby ? > "Prof. Bogdanowicz zgłosiła taki wniosek na radzie wydziału. " Zgłosiła wniosek - czy rada się nim zajęła tego nie wiadomo. Była w piątek - do dziś ani słychu o jakichś postanowieniach. > Jak byk w tej wypowiedzi stoi, że chodzi o sprawę sądową > (bo jaka inna mogłaby interesować MS ?), która się odbyła. > No już wyraźniej chyba nie można napisać. Matko Boska raz jeszcze - słownik i znaczenie słowa 'sprawa'! Sprawa Piotrusia.!! Ogół czynności podjętych przez wymiar sprawiedliwości zakończony siłowym odebraniem dziecka to jest sprawa Piotrusia. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Araceli 11.07.11, 20:43 araceli napisała: > 1. «zespół okoliczności, które są przedmiotem czyjegoś zainteresowania Ciekawe co w ogólnie rozumianej sprawie Piotrusia interesuje wymiar sprawiedliwości. > 2. «interes, rzecz do załatwienia» Co wymiar sprawiedliwości może załatwić w sprawie Piotrusia ? > 3. «wielkie zadanie, wzniosły cel» Niczego wielkiego ani wzniosłego w tej sprawie nie ma. > 4. «postępowanie toczące się przed sądem» Ano właśnie. > Żadna rozprawa o sposób odebrania dziecka się nie odbędzie - to było postanowie > nie sądu. Myślisz że psychologom z UG chodzi o to, żeby ponownie rozpatrzeć formę odebrania dziecka matce ? Po co ? Żeby dziecko na chwilę wróciło do matki a potem żeby kurator odebrał je w jakiś inny sposób ? > Zgłosiła wniosek - czy rada się nim zajęła tego nie wiadomo. Była w piątek - do > dziś ani słychu o jakichś postanowieniach. Skoro wniosek zgłoszono, to rada się nim zajęła. To nic dziwnego, że ja czy ty nie wiemy jaki jest ciąg dalszy. > > Matko Boska raz jeszcze - słownik i znaczenie słowa 'sprawa'! Sprawa Piotrus > ia.!! Ogół czynności podjętych przez wymiar sprawiedliwości zakończony siło > wym odebraniem dziecka to jest sprawa Piotrusia. Nie wyobrażam sobie, do czego poza kwestią sprawowania opieki nad dzieckiem, mógłby wrócić sąd na wniosek psychologów. Masz jakiś pomysł ? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Gaja 11.07.11, 20:53 gaja78 napisała: > Myślisz że psychologom z UG chodzi o to, żeby ponownie rozpatrzeć formę odebran > ia dziecka matce ? Po co ? Żeby dziecko na chwilę wróciło do matki a potem żeby > kurator odebrał je w jakiś inny sposób ? Zbadać, co zawiodło, że doszło do takiej sytuacji? Bo skoro doszło to coś zawiodło! Jeżeli 'koledzy' z UG byli tak zatroskani to czemu żaden nie świadczył w sądzie w sprawie o powierzenie opieki? Przecież ta sprawa ciągnie się od 3 lat. I dotąd żaden nic nie mówił? Teraz będą apelować o ponowne rozpatrzenie sprawy, w której decyzja już zapadła???? > Skoro wniosek zgłoszono, to rada się nim zajęła. To nic dziwnego, że ja czy ty > nie wiemy jaki jest ciąg dalszy. Mogła równie dobrze do odrzucić albo przełożyć. Gdyby był sensacyjny ciąg dalszy to media już by donosiły > Nie wyobrażam sobie, do czego poza kwestią sprawowania opieki nad dzieckiem, mó > głby wrócić sąd na wniosek psychologów. Masz jakiś pomysł ? Kilka razy powyżej pisałam. Wystarczyło przeczytać. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Gaja 11.07.11, 21:01 araceli napisała: > Zbadać, co zawiodło, że doszło do takiej sytuacji? Bo skoro doszło to coś zawio > dło! Ale wtedy pisaliby pismo w wniosek o ponowne rozważenie procedur gdańskiego kuratorium, a nie sprawy Piotrusia. > Jeżeli 'koledzy' z UG byli tak zatroskani to czemu żaden nie świadczył w sądzie > w sprawie o powierzenie opieki? Skąd wiesz że nie świadczył ? > > Nie wyobrażam sobie, do czego poza kwestią sprawowania opieki nad dziecki > em, mó > > głby wrócić sąd na wniosek psychologów. Masz jakiś pomysł ? > > Kilka razy powyżej pisałam. Wystarczyło przeczytać. Nie sprecyzowałaś tego, o co proszę cię teraz (w obliczu tego, że wyśmiałaś moją interpretację). Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Gaja 11.07.11, 23:08 ale po co to bicie piany? przecież w tym oświadczeniu jest napisane, że oni są oburzeni postawą profesora wobec swojego syna, a nie postawa kuratora. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Gaja 11.07.11, 23:22 claudel6 napisała: > ale po co to bicie piany? przecież w tym oświadczeniu jest napisane, że oni są > oburzeni postawą profesora wobec swojego syna, a nie postawa kuratora. W jakim oświadczeniu jacy 'oni'? Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Chyba obie miałyśmy trochę racji 11.07.11, 23:18 araceli napisała: > gaja78 napisała: > > Myślisz że psychologom z UG chodzi o to, żeby ponownie rozpatrzeć formę o > debran > > ia dziecka matce ? Po co ? Żeby dziecko na chwilę wróciło do matki a pote > m żeby > > kurator odebrał je w jakiś inny sposób ? > > Zbadać, co zawiodło, że doszło do takiej sytuacji? Bo skoro doszło to coś zawio > dło! (...) > Pracownicy UG oczekują od Ministra Sprawiedliwości zarówno zajęcia się sprawą chłopca, jak i wyciągnięcia z niej wniosków jeśli chodzi o pracę kuratorów trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,9930167,Psychologowie_z_UG_w_obronie_chlopca_zabranego_matce.html Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Chyba obie miałyśmy trochę racji 11.07.11, 23:24 gaja78 napisała: > Pracownicy UG oczekują od Ministra Sprawiedliwości zarówno zajęcia się sprawą c > hłopca, jak i wyciągnięcia z niej wniosków jeśli chodzi o pracę kuratorów > rel="nofollow">trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,9930167,Psychologowie_z_UG_w_obronie_chlopca_zabranego_matce.html I widzisz - żadnego sabatu czarownic nad umiejętnościami sprawowania opieki nad Piotrusiem przez ojca nie było. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Chyba obie miałyśmy trochę racji 11.07.11, 23:30 araceli napisała: > I widzisz - żadnego sabatu czarownic nad umiejętnościami sprawowania opieki nad > Piotrusiem przez ojca nie było. Koledzy z pracy są zbulwersowani sposobem, w jaki dziecko zostało odebrane matce w obecności ojca i po tym wydarzeniu piszą do MS protest. Nie, w ogóle nie mają wątpliwości co do tego, czy ojciec postępuje właściwie i czy w ogóle wie co robi ... Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Araceli 11.07.11, 23:02 a mimo to przez polowe swojego zycia zyje w zaburzeniu em > ocjonalnym, bez zadnej poprawy. T' po pierwsze na temat "żadnej poprawy" nie masz żadnych wiadomosci, więc nie wysysaj z palca. po drugie - zły stan emocjonalny może rownie dobrze wynikac z kontaktów dziecka z tatusiem i z obserwacji tego, jak tatus traktował mamusię, a nie z ich braku. nie każdy facet i nie każda kobieta są z definicji dobrymi rodzicami. są tacy co nimi nigdy zostać nie powinni. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Araceli 11.07.11, 14:37 Tak, dowiedziała się o tym dzień przed egzekucją. I miała prawo napisać zażalenie. Już nie zdążyła jak wiemy. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Araceli 11.07.11, 14:33 imasumak napisała: > Skoro Minister Sprawiedliwości wyraził się w ten sposób, że rozpatrzenie tej sp > rawy jest absolutnie priorytetowe, to znaczy, że uważa zażalenie matki za zasadne. Jasssne Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Araceli 11.07.11, 14:38 araceli napisała: > imasumak napisała: > > Skoro Minister Sprawiedliwości wyraził się w ten sposób, że rozpatrzenie > tej sp > > rawy jest absolutnie priorytetowe, to znaczy, że uważa zażalenie matki za > zasadne. > > Jasssne Przypominam, że koledzy psycholodzy z pracy pana J. prosili Ministra Sprawiedliwości o ponowne rozpatrzenie sprawy. Z pewnością dlatego, że przez ostatnie kilka lat widzieli jego rozpaczliwą walkę o ukochanego syna, nad którym matka znęcała się psychicznie .... Odpowiedz Link Zgłoś
kosheen4 Re: Araceli 11.07.11, 14:57 imasumak napisała: > Naprawdę nie wiesz o co chodzi, czy tylko udajesz? > Skoro Minister Sprawiedliwości wyraził się w ten sposób, że rozpatrzenie tej sp > rawy jest absolutnie priorytetowe, to znaczy, że uważa zażalenie matki za zasad > ne. jeśli zatrzymałaś się w zapoznawaniu opinii ministra na zdaniu: - Rozpatrzenie zażalenia matki przez sąd, to w tej sprawie to rzecz najważniejsza - mówił w TOK FM Kwiatkowski. to faktycznie. ale kolejne zdanie: - Wypada zauważyć, że ta sprawa toczyła się wiele lat i mam takie poczucie, że jej przebieg był kosztem dziecka. Te kilka lat sporu z rodzicami, utrudnianie kontaktu ojca z dzieckiem, niezrealizowane widzenia. Tak wynika z dokumentów sądowych. Niestety, w tego typu sprawach pojawiają się złe emocje między rodzicami, a osobą poszkodowaną jest dziecko - podkreślił minister. obrazuje, że rzecz nie tyle idzie tutaj o zasadność zażalenia matki, ale o szkodliwe w konsekwencji działanie obojga rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
shellerka Re: Mamuniu ratuj 11.07.11, 14:22 na szczęście mój mąż jest osobnikiem normalnym i wiem, że nawet w przypadku rozwodu nie grałby kosztem dziecka. masakra jakaś. nie mogę sobie wyobrazić, jak taki człowiek może być psychologiem. nie chcę myśleć, co przeżywa to dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
lena_madzia Re: Mamuniu ratuj 11.07.11, 14:35 Jeszcze raz powtarzam -teraz wara matce od dziecka! Tatuś to chociaż dwa razy w tyg mógł dziecko widzieć, a że dziecko dostawało histerii na sam widok -to kto by sie tam taką bzdurą przejmował. Za to matka taką zbrodnie popełniła, że teraz nie ma prawa nawet zobaczyć na oczy własnego dziecka. Dziecka które ona praktycznie sama wychowała, bo tausiowi wcześniej dziecko przeszkadzało, a w trakcie sprawy rozwodowej zapragnął sie z nim widywać. A tym stronniczym gryzipiórkom nie można wierzyć, za to sądy są bezstronne i mają rację. Odpowiedz Link Zgłoś
kosheen4 Re: Mamuniu ratuj 11.07.11, 14:53 shellerka napisała: > nie mogę sobie wyobrazić, jak taki człowiek może być psychologie > m. nie chcę myśleć, co przeżywa to dziecko. no halo. matka też jest psychologiem. możesz sobie to wyobrazić? dla mnie z kolei trudna do pojęcia jest niemożność wyciszenia dziecka, dopuszczenia do sytuacji że stresowało się przez dwa lata próbami kontaktu z ojcem. z wierzchu wygląda to tak, jak już zostało wcześniej podsumowane, rodzice przeciągają na zmianę dziecko między sobą i zupełnie jakby nim grali. dwa lata nie wystarczyło matce na zmianę stanowiska dziecka? na wyciszenie go? ojciec podjął krok drastyczny, oceniany cokolwiek kontrowersyjnie - siłowe odebranie chłopca, być może faszerowanie lekami celem uspokojenia, ale jakkolwiek by tego nie oceniać, uległ zmianie status quo. dziecko zostało uspokojone, nie histeryzuje. chcę wierzyć, że to celowe, zaplanowane działanie, mające na celu jego dobro. my tu sobie możemy na forum oceniać rodzinę i wojenkę jaką prowadzą, ale i tak nic z tego nie wyniknie. sprawą powinni, albo może już się zajęli, niezależni eksperci, opiniujący, czy w tej chwili korzystny będzie powrót do matki, czy jednak po przebytej traumie dziecka pozwolić działać ojcu. bez emocjonalnego wartościowania rodziców. a minister? powiedział co wiedział. zasunął paroma oczywizmami, i to by było na tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
shellerka Re: Mamuniu ratuj 11.07.11, 17:43 w takim razie to dowód na to, że żadne z nich nie powinno być rodzicem. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Mamuniu ratuj 11.07.11, 18:17 skoro wojewodzki konsultant psychiatrii mowi, ze ojciec robi swojemu dziecku krzywde i dziala wbrew zasadom zawodu, to ja mu wierze tutaj wywiad z dr Borysem, ktory krytykuje calokształt odbebrania Piotrusia itd trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,9923777,Psycholog__Piotrusiowi_zawalil_sie_swiat.html Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Mamuniu ratuj 11.07.11, 18:18 ps. nafaszerowanie dziecka prochami to nie jest wyciszenie go- tylko uciszenie Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Mamuniu ratuj 11.07.11, 18:20 i uwierz mi, jesli dziecko ma duzy strach przed ojcem i 2 razy w tygodniu jest zmuszanie do widzen z nim to ciezko go wyciszyc, bo strach sie poglebia wiem po swoim synu, ze to nie jest proste, bo jak dziecko sie czegos boi to sama matka tego nie wypracuje Odpowiedz Link Zgłoś
kosheen4 Re: Mamuniu ratuj 11.07.11, 18:37 aneta-skarpeta napisała: > i uwierz mi, jesli dziecko ma duzy strach przed ojcem i 2 razy w tygodniu jest > zmuszanie do widzen z nim to ciezko go wyciszyc, bo strach sie poglebia ciężko mi powiedzieć coś miarodajnego, nigdy nie spotkałam się osobiście z takim problemem - moje wątpliwości wynikają z następującego rozumowania: skoro nie pomaga opieka lekarska i kompetencje matki-psychologa, to nasuwa mi się podejrzenie że matka nie umie przeskoczyć jakichś urazów do ojca i upraszczając - dziecku udzielają się emocje. równocześnie podejrzewam, że problem może być bardziej skomplikowany, zwłaszcza że ponoć dziecko pozostaje pod opieką specjalisty. niemniej, nie rozumiem mechanizmu rządzącego zachowaniem dziecka - skąd pogłębiająca się trauma. w temacie leków - tak, uciszają, ale jak powiedziałam, mam nadzieję że to środek, a nie cel. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Mamuniu ratuj 11.07.11, 18:45 kosheen4 napisała: > równocześnie podejrzewam, że problem może być bardziej skomplikowany, zwłaszcza > że ponoć dziecko pozostaje pod opieką specjalisty. niemniej, nie rozumiem mech > anizmu rządzącego zachowaniem dziecka - skąd pogłębiająca się trauma. IMHO jest wielce prawdopodobne, że do zrobienia takiej traumy wystarczy notoryczne przychodzenie ojca na spotkania z synem z obcymi ludźmi, kręcącymi filmy i robiącymi zdjęcia. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Mamuniu ratuj 11.07.11, 20:00 gaja78 napisała: > IMHO jest wielce prawdopodobne, że do zrobienia takiej traumy wystarczy notoryc > zne przychodzenie ojca na spotkania z synem z obcymi ludźmi, kręcącymi filmy i > robiącymi zdjęcia. Skoro matka i nowy tata bez zenady rzucaja publicznie oskarzenia o faszerowanie dziecka prochami (to jakimi prochami faszerowala matka, skoro dziecko pod jej opieka mialo zaburzenia?), to mozna przestac sie dziwic, dlaczego ojciec chcial miec swiadkow i dokumentacje. Im wiecej sie okazuje o tej sprawie, tym wieksze syfy wychodza. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Mamuniu ratuj 11.07.11, 20:08 cherry.coke napisała: > gaja78 napisała: > > > IMHO jest wielce prawdopodobne, że do zrobienia takiej traumy wystarczy n > otoryc > > zne przychodzenie ojca na spotkania z synem z obcymi ludźmi, kręcącymi fi > lmy i > > robiącymi zdjęcia. > > Skoro matka i nowy tata bez zenady rzucaja publicznie oskarzenia o faszerowanie > dziecka prochami (to jakimi prochami faszerowala matka, skoro dziecko pod jej > opieka mialo zaburzenia?), Matki wszystkich dzieci z zaburzeniami - oto została wam objawiona prawda, że faszerujecie swoje dzieci prochami ! Też bym bez żenady rzucała, a właściwie wykrzykiwała na oślep takie publiczne oskarżenia, gdybym zobaczyła że dzieciak z dnia na dzień zamienił się w zombie z pomocą wymiaru sprawiedliwości i policji. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Mamuniu ratuj 11.07.11, 20:15 > Też bym bez żenady rzucała, a właściwie wykrzykiwała na oślep takie publiczne o > skarżenia, gdybym zobaczyła że dzieciak z dnia na dzień zamienił się w zombie z > pomocą wymiaru sprawiedliwości i policji. Alez rzucaj. Tylko jesli masz takie sklonnosci, to sie nie dziw, ze ludzie przy tobie filmuja. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Mamuniu ratuj 11.07.11, 20:23 To dziwisz się, że tatusia filmowali? Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Mamuniu ratuj 11.07.11, 20:27 Ja tam sie juz niczemu w tej sprawie nie dziwie. No moze temu, jak koncertowo daja sie rozgrywac media. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Mamuniu ratuj 11.07.11, 20:34 cherry.coke napisała: > Ja tam sie juz niczemu w tej sprawie nie dziwie. No moze temu, jak koncertowo d > aja sie rozgrywac media. Widzisz jak się koncertowo dają manipulować doświadczeni dziennikarze, zainteresowani sprawą od kilku lat ? Podziwiam. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Mamuniu ratuj 11.07.11, 20:41 Alez podziwiaj podziwiaj, oni pisza wlasnie dla takich co podziwiaja Byleby nie zaczeli czytac miedzy wierszami. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Mamuniu ratuj 11.07.11, 20:43 no przeca madia jak coś piszą, to tylko manipulują, kłamią, NIGDY w tym nie ma SŁOWA prawdy i wystarczy mieć zdanie odwrotne do tego co w gazecie było, żeby stać się głosicielem krystalicznie czystej Prawdy. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Mamuniu ratuj 11.07.11, 20:57 anorektycznazdzira napisała: > no przeca madia jak coś piszą, to tylko manipulują, kłamią, NIGDY w tym nie ma > SŁOWA prawdy i wystarczy mieć zdanie odwrotne do tego co w gazecie było, żeby s > tać się głosicielem krystalicznie czystej Prawdy. Wiesz - w tym kraju nawet pewien minister sprawiedliwości o lekarzu aresztowanym w świetle kamer powiedział 'ten pan już nigdy nikogo nie zabije'. Aresztowanie było medialne - na pierwszych stronach wszystkich gazet. O uniewinnieniu mało kto by usłyszał, gdyby nie odszkodowanie zasądzone przez sąd na rzecz lekarza przez owego ministra sprawiedliwości. Sensacja się sprzedaje na pierwszej stronie - prawda... gdzieś w środku numeru. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Mamuniu ratuj 11.07.11, 23:13 ale media wtedy wcale nie wydały wyroku - wiele gazet pisało, ze minister nie miała prawa do takiego stwierdzenia i ze to skandaliczne. tylko właśnie przedstawiciel wymiaru sprawiedliwości wydał zaoczny i niesprawiedliwy wyrok. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Mamuniu ratuj 13.07.11, 18:56 No tylko że SZOŁ zrobił wtedy przedstawiciel ministerstwa a nie media, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Mamuniu ratuj 11.07.11, 21:12 anorektycznazdzira napisała: > no przeca madia jak coś piszą, to tylko manipulują, kłamią, NIGDY w tym nie ma > SŁOWA prawdy i wystarczy mieć zdanie odwrotne do tego co w gazecie było, żeby s > tać się głosicielem krystalicznie czystej Prawdy. Wedlug lokalnego portalu trojmiejskiego ojciec wrocil do swojego mieszkania i oczekuje na wizyte kontrolna. Na Gazecie/TokFM, ktore sprawe (i wersje matki) naglosnily jako pierwsze, informacji tej nie ma. Dalej tak ufasz mediom w tej sprawie? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Mamuniu ratuj 11.07.11, 21:37 cherry.coke napisała: > Wedlug lokalnego portalu trojmiejskiego ojciec wrocil do swojego mieszkania i o > czekuje na wizyte kontrolna. > Na Gazecie/TokFM, ktore sprawe (i wersje matki) naglosnily jako pierwsze, infor > macji tej nie ma. > Dalej tak ufasz mediom w tej sprawie? Dlaczego kłamiesz? Prof. J. czeka na kuratora? Profesora nie ma już na Zaspie. W niedzielę wieczorem wrócił do swojego gdyńskiego mieszkania, bo prawdopodobnie wkrótce odwiedzi go kurator. W ostatni piątek, Sąd Okręgowy w Gdańsku wydał decyzję, by zawodowy kurator rodzinny bezzwłocznie przeprowadził wywiad środowiskowy w miejscu zamieszkania małoletniego. Ma sprawdzić jak czuje się chłopiec. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Mamuniu ratuj 11.07.11, 21:45 Eno, nie przesadzaj, Cherry by nie skłamała - po prostu nie doczytała tego i już. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Mamuniu ratuj 11.07.11, 22:07 Nieprawdę napisała? Napisała. No to skłamała. Nie skłamała? Naprawdę?? Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Mamuniu ratuj 11.07.11, 22:42 rosapulchra-0 napisała: > Nieprawdę napisała? Napisała. No to skłamała. Nie skłamała? Naprawdę?? Bardzo charakterysztyczny popis logiki, nic dodac nic ujac Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Mamuniu ratuj 11.07.11, 22:45 Wiem, ale logicznie i tak byl sporo do przodu Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Mamuniu ratuj 11.07.11, 22:41 Hm skad taka agresja u wroga agresji? Z rana nie widzialam tego tego akapitu w tymze artykule. Ostatnia aktualizacja: 17.09. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Mamuniu ratuj 11.07.11, 22:45 Ty rano nie widziałaś, a ja już rano widziałam, takżętego.. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Mamuniu ratuj 11.07.11, 22:48 Serio serio nie widzialam. A propos profesjonalnych mediow proponuje jeszcze porownanie podejsc "Ojciec Piotrusia wrocil z dzieckiem do siebie" vs. "Piotrus po czterech dniach nie poznal psa" Pytanie dnia: ilu czytelnikow zauwazy, ze ojciec wrocil do siebie, a ilu zatrzyma sie na zajawianym ostro psie i faszerowaniu prochami? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Mamuniu ratuj 11.07.11, 23:00 Ktoś, jeśli uważnie czyta, zauważy. Serio, serio Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Mamuniu ratuj 11.07.11, 21:44 cherry.coke napisała: Na Gazecie/TokFM, ktore sprawe (i wersje matki) naglosnily jako pierwsze, informacji tej nie ma. Dalej tak ufasz mediom w tej sprawie? Jak nie ma, kiedy jest? I to od rana? Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Mamuniu ratuj 13.07.11, 18:54 Przecież to było. A nawet, gdyby nie było, to gazety nie pisza tratatów naukowych, tylko szybkie newsy, wyłapanie jakiegoś fragmentu który w jednej był a w innej nie i budowanie na tej podstawie teorii spiskowej to, hmmm, jak by to nazwać...? Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Mamuniu ratuj 11.07.11, 20:24 cherry.coke napisała: > > Też bym bez żenady rzucała, a właściwie wykrzykiwała na oślep takie publi > czne o > > skarżenia, gdybym zobaczyła że dzieciak z dnia na dzień zamienił się w zo > mbie z > > pomocą wymiaru sprawiedliwości i policji. > > Alez rzucaj. Tylko jesli masz takie sklonnosci, to sie nie dziw, ze ludzie przy > tobie filmuja. Skłonnością jest brak takiego zachowania w zaistniałej sytuacji. To co wypisujesz to cynizm pierwszego sortu. Wyjątkowo okrutny. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Mamuniu ratuj 11.07.11, 23:11 a może te urazy są uzasadnione i dziecko nie powinno ich przeskakiwać? może ojciec wzbudza w dziecku strach i jest to ojca wina, nie matki ani dziecka? Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Mamuniu ratuj 11.07.11, 23:23 claudel6 napisała: > a może te urazy są uzasadnione i dziecko nie powinno ich przeskakiwać? może ojc > iec wzbudza w dziecku strach i jest to ojca wina, nie matki ani dziecka? Ale sadzisz, ze ojciec powinien sie wtedy odstosunkowac na reszte zycia? Czy czlowiek ma prawo usilowac naprawic blad, ktory popelnil w stosunku do swojego dziecka czy tez ma zapomniec i ewentualnie zrobic sobie nastepne? To sa prawdziwe pytania natury filozoficznej, nie czepiam sie. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Mamuniu ratuj 12.07.11, 00:03 Jeśli zrobił coś, co wzbudza w dziecku tak silny strach, absolutnie nie powinien robić niczego na siłę. Myślę, że będąc na jego miejscu poprosiłabym byłą żonę o możliwość towarzyszenia jej i dziecku - na przykład podczas spacerów. I nie nawiązywalabym kontaktu z dzieckiem. Byłabym obok i czekała. Bo to dziecko trzeba oswoić - a to wymaga cierpliwości i delikatności, utrzymania takiego dystansu, jaki wyznaczy dziecko. I odzyskania minimum zaufania u byłej zony. Ale do tego trzeba wczesniejszej pracy nad sobą, terapii po prostu. A gdzie ma szukać terapii człowiek na takim stanowisku? W dodatku taki, co uważa, że wszystko wie najlepiej? Jest w potrzasku, nawet gdyby miał naprawde dużo dobrej woli. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Mamuniu ratuj 12.07.11, 07:11 podpisuję się, to chyba dobry pomysł....być gdzieś obok, być widocznym ale nie narzucać się aby dziecko mogło powoli przyzwyczaić się...a jednocześnie samemu trochę się zmienić, przeanalizować swoją postawę, gesty, słowa itd itd..... Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Mamuniu ratuj 12.07.11, 00:21 cherry.coke napisała: > Ale sadzisz, ze ojciec powinien sie wtedy odstosunkowac na reszte zycia? Czy cz > lowiek ma prawo usilowac naprawic blad, ktory popelnil w stosunku do swojego dz > iecka czy tez ma zapomniec i ewentualnie zrobic sobie nastepne? To sa prawdziwe > pytania natury filozoficznej, nie czepiam sie. no to wlasnie widac jak naprawia- nie pozwala matce na widzenia z dzieckiem Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Mamuniu ratuj 12.07.11, 00:28 Matka moze sie z nim zobaczyc, ale nie chce: "Mieszkanie profesora w Gdyni odwiedzi kurator sądowy, który sprawdzi, czy 5-latek faktycznie przebywa u ojca. Matki na spotkaniu nie będzie: - Bardzo chciałabym go zobaczyć, ale boję się, że rozbudzę jego nadzieję, a potem znowu zostawię. I jak miałabym mu wytłumaczyć, że teraz mnie ma, a za chwilę straci? - płacze Barbara Leszniewska." Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Mamuniu ratuj 12.07.11, 07:39 i dlatego nie moze sie dodzwonic do ojca? Tymczasem mec. Piasecka powiedziała reporterowi TOK FM: - Mam zapewnienie mojego klienta, że jeśli uzna, że sytuacja jest dla dziecka szkodliwa zwróci je matce. Na pytanie, dlaczego uniemożliwia matce kontakt z dzieckiem odpowiedziała: - Żeby nie przeszkadzała. W poniedziałek matka Piotrusia w końcu dodzwoniła się do prof. J. Jak mówi, odmówił on jej kontaktu z dzieckiem, tłumacząc to "jego dobrem". ja [rzytoczony przez Ciebie cytat rozumiem jako straszna obawe o dziecko i lęki, bo zdaje sobie sprawe, ze syn tak szybko do niej nie wroci, a nie jak insynuujesz, ze nie chce widziec syna. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Aneta 11.07.11, 23:54 aneta-skarpeta napisała: > i uwierz mi, jesli dziecko ma duzy strach przed ojcem i 2 razy w tygodniu jest > zmuszanie do widzen z nim to ciezko go wyciszyc, bo strach sie poglebia > Dobra matka poradziłaby sobie z tym bez w ciągu miesiąca. A tak serio: ta pani pisze, że mąż krzyczał, rzucał przedmiotami, a ją samą uderzył RAZ. Wydaje mi się, że nie koloryzuje, nie przesadza. A czy dziecko może panicznie się bać wrzeszczącego ojca? No moze. Ja miałam takiego - ale jednoczesnie kąpał nas, niańczył, kiedy brat płakał nocami, godzinami chodził po pokoju kołysząc go. Nie wyprowadzał się na inne pietro, bo mu płacz dziecka przeszkadzał. Krzyczał, ale był ciepły i czuły, czego ewidentnie nie można powiedzieć o prof. J. (nie jego wina zresztą, tak go wychowali, sam jest ofiarą). Więc krzyczał, ale był ciepły i czuły - i ja tak bardzo bałam sie jego krzyku, ze co rano chowałam się pod kołdrę i udawałam, ze śpię, aż nie wyszedł do pracy. A byłam już wtedy nastolatką. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Aneta 12.07.11, 00:02 Krzyczał, ale był ciepły i czuły, czego ewidentnie nie można powiedzieć o p > rof. J. (nie jego wina zresztą, tak go wychowali, sam jest ofiarą). Nanga, obejrzyj ten filmik ze spotkania, ktory podawalam (nie ten z kuratorka na drodze, ten, gdzie jest ojciec, matka i dziecko). Jest na nim normalny facet, ktory przez pare minut mowi do dziecka zwyczajnie, cieplo i lagodnie, zagaja rozmowe, chwali je, nie podnosi glosu, nie wykonuje gwaltownych ruchow. Dzieko wyje (to nie jest okreslenie pejoratywne, tylko stwierdzenie faktu) "do domu, do domu", matka po pewnym czasie je odprowadza, koniec wizyty, zero agresji ze strony ojca. Spodziewalam sie czarnego luda i ten filmik mnie zaskoczyl. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Aneta 12.07.11, 00:06 Musze zmienić komputer, mój nie czyta Ale z tego co piszesz - kiedy dziecko wyje, dorosły siedzi cicho i czeka. odsuwa się o parę krokow czy metrow. To dziecko wyznacza granice - a dorosły może tylko czekać i reagować - isc za dzieckiem. Żadne zagajanie nie pomoże. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Aneta 12.07.11, 00:16 ojciec chcial, zeby syn poszedłz nim to wiadomo, ze był miły i slodki widzial ze dziecko sie go boi wiec trudno zeby sie na niego darł, bo wtedy byłoby jeszcze gorzej proste jak budowa cepa. jakbys posluchala mojego exa to tez bys nie mogla wyjsc z podziwu, jak on kocha swojego syna i jak o nim mysli i o niego dba, a rzczywistosc była inna Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Aneta 12.07.11, 00:14 nanga, ale nie wszytko moze TYLKO matka tak jak przy sprawie u mojego syna Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Aneta 12.07.11, 00:40 Pewnie, że masz rację. Tamto to był sarkazm. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Apel ojców do prof. J. 11.07.11, 16:11 Jako ojcowie separowani od naszych dzieci wiemy, że rozpacz taty pozbawionego możliwości przebywania ze swoim dzieckiem i dbania o nie może podsuwać niegodne rozwiązania, bo odbiera wrażliwość na ból matki. Nie można jednak posuwać się do czynów, które krzywdzą dziecko - ojcowie skupieni wokół organizacji No co Ty tato apelują do ojca 5-letniego Piotrusia, by dla dobra dziecka nie utrudniał kontaktów z matką. Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: Apel ojców do prof. J. 11.07.11, 18:59 Jako ze tylko po lebkach sledze ten caly cyrk medialny jednego nie do konca rozumiem, to ten ojciec w koncu ukrywa to dziecko, czy przyprowadza je na spotkania z ojczymem i psem nacpane ( a przy okazji, byla tam matka czy nie) ? Moze ktos bardziej zorientowany wyjasni. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Apel ojców do prof. J. 11.07.11, 19:15 Ukrywa. A Ojczym się dowiedział z anonimowego źródła, gdzie może zobaczyć dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Apel ojców do prof. J. 11.07.11, 19:19 ... po czym ucieka galopem (pan J) na widok ojczyma. A gdzie się zabunkrował? w mieszkaniu swojej aktualnej konkubiny, również psycholożki zatrudnionej tam, gdzie on. Czy psycholodzy ogólnie preferują chów wsobny? Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: Apel ojców do prof. J. 11.07.11, 21:48 A ta nowa partnerka to z tych kolegow z pracy co jednoglosnie potepili postepowanie prof? I chyba slabo sie wysilil z ta kryjowka. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Apel ojców do prof. J. 11.07.11, 22:44 kandyzowana30 napisała: > A ta nowa partnerka to z tych kolegow z pracy co jednoglosnie potepili postepow > anie prof? I chyba slabo sie wysilil z ta kryjowka. Jak matka pomieszkuje z dzieckiem u meza - norma, jak ojciec wezmie dziecko do partnerki - ukrywa sie Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Apel ojców do prof. J. 12.07.11, 11:39 Tak, ukrywał się, bo nie było z nim żadnego kontaktu. Przez kilka dni próbowano się do niego dodzwonić - bezskutecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Apel ojców do prof. J. 11.07.11, 19:25 imasumak napisała: > Ukrywa. A Ojczym się dowiedział z anonimowego źródła, gdzie może zobaczyć dziecko. Tak samo jak ojciec dowiedział się gdzie matka ukrywała dziecko Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Apel ojców do prof. J. 11.07.11, 19:43 DO każdej wypowiedzi musisz się przychrzanić? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Apel ojców do prof. J. 11.07.11, 20:29 No musi, żeby jej zdanie było ostatnie, nieważne, że manipuluje, pisze kłamstwa, oszczerstwa wręcz, insynuuje, ale jej zdanie musi być ostatnie. I już. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Apel ojców do prof. J. 11.07.11, 20:30 rosapulchra-0 napisała: > No musi, żeby jej zdanie było ostatnie, nieważne, że manipuluje, pisze kłamstwa > , oszczerstwa wręcz, insynuuje, ale jej zdanie musi być ostatnie. I już. I kto to mówi Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Apel ojców do prof. J. 11.07.11, 20:26 Nigdzie nie jest powiedziane, że ojciec nie znał adresu, pod którym dziecko przebywało. Jasno napisano za to, że nie został poinformowany KIEDY tam będzie. Trzymaj się faktów Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Apel ojców do prof. J. 11.07.11, 21:17 araceli napisała: > imasumak napisała: > > Ukrywa. A Ojczym się dowiedział z anonimowego źródła, gdzie może zobaczyć > dziecko. > > Tak samo jak ojciec dowiedział się gdzie matka ukrywała dziecko oj nie, no ja cię proszę....naprawdę wierzysz, że nikt nie wiedział, gdzie mieszka obecny mąż tej pani? Spotkania z ojcem miały odbywać się w domu rodziców matki chłopca, na co dzień kobieta mieszkała w mieszkaniu męża - no chyba mieszkania z mężem nie nazwiesz ukrywaniem się? Odpowiedz Link Zgłoś
super-mikunia Re: Apel ojców do prof. J. 11.07.11, 22:27 Co do tego apelu to wszystko pięknie napisane, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że bidni walczący tatusiowie boją się, że teraz wszystkim walczącym tatusiom przez tą medialną nagonkę się oberwie i jak im było ciężko w sądach to będzie jeszcze ciężej Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Apel ojców do prof. J. 11.07.11, 22:49 Jak się nie obrócisz, d*upa zawsze z tyłu zostaje. Tatuś Piotrusia swoim postępowaniem zdecydowanie niedźwiedzią przysługę innym ojcom zrobił. No, ale to wszystko przez mamusię, tę złą, wyrodną, patologicznie nadopiekuńczą Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Apel ojców do prof. J. 11.07.11, 22:51 Nie, nie wszystko. 50%. Dobrali sie jak w korcu maku. Control freak z nawiedzona. Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: Mamuniu ratuj 11.07.11, 22:50 www.radio.gdansk.pl/index.php/dokument/15806-jak-rzecz-reporta-anny-rbas.html Zwłaszca od 14 m 13 sek. Mogły kłamać. Ale jeśli nie kłamią, to słaby był z niego ojciec. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta protest 11.07.11, 23:06 www.tokfm.pl/Tokfm/1,102433,9930475,_Protest_____Psychologowie_pisza_do_ministra_ws__Piotrusia.html Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Gaja ma swój list :) 11.07.11, 23:17 aneta-skarpeta napisała: > rel="nofollow">www.tokfm.pl/Tokfm/1,102433,9930475,_Protest_____Psychologowie_pisza_do_ministra_ws__Piotrusia.html I masz Gaja swój list. Czym się zajęli psychologowie - dokładnie tym o czym pisałam, czyli sprawą siłowego odebrania Piotrusia matce. Żadną sprawą powierzenia opieki ojcu. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Gaja ma swój list :) 11.07.11, 23:36 araceli napisała: > I masz Gaja swój list. Czym się zajęli psychologowie - dokładnie tym o czym pis > ałam, czyli sprawą siłowego odebrania Piotrusia matce. Żadną sprawą powierzenia > opieki ojcu. Czy ty czytasz ten sam list co ja ? "Wyrażamy protest przeciwko takim praktykom i oczekujemy: - natychmiastowej interwencji w tej sprawie (brak kontaktu z matką, itp.), (bo tatusiowi odwaliło i nie wie co robi) (...) - wprowadzenia mechanizmów ochrony zdrowia psychicznego dziecka (przed poczynaniami własnego ojca ) - analizy zasadności podstaw prawnych w tym przypadku (weryfikacja wyroku sądu !!!) " Zastanów się proszę nad istotą tych oczekiwań. Co ma być efektem końcowym ich spełnienia. Jeśli uważasz że oznaczają coś innego niż moje dopiski kursywą - podziel się proszę przemyśleniami. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Gaja ma swój list :) 11.07.11, 23:45 gaja78 napisała: > Czy ty czytasz ten sam list co ja ? Owszem. Wytłuszczony przez Ciebie fragment mówi o kontakcie z matką. Kontakcie. 'Tatusiowi odbiło' czy ochrona 'przed poczynaniami własnego ojca' to już Twoje dopowiedzenie. Kolejna insynuacja. Masz dziewczyna fantazję to trzeba przyrzynać W zasadzie jakby zacytowali dziecięcy wierszyk to też byś coś znalazła Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Gaja ma swój list :) 11.07.11, 23:50 araceli napisała: > Owszem. Wytłuszczony przez Ciebie fragment mówi o kontakcie z matką. Kontakcie. > 'Tatusiowi odbiło' czy ochrona 'przed poczynaniami własnego ojca' to już Twoje > dopowiedzenie. Kolejna insynuacja. Masz dziewczyna fantazję to trzeba przyrzyn > ać W zasadzie jakby zacytowali dziecięcy wierszyk to też byś coś znalazła To proszę cię wyjaśnij mi, dlaczego potrzebna jest natychmiastowa interwencja oraz dlaczego należy zrobić coś w celu ochrony psychiki dziecka, skoro z tatusiem jest wszystko w porządku. Przed czym należy chronić psychikę dziecka. Po co takie punkty w liście do MS, skoro pan psycholog wie co robi ? Co według ciebie oznacza "analiza zasadności podstaw prawnych w tym przypadku" ? Umiesz mi to wyjaśnić ? Jaka jest motywacja psychologów żeby pisać takie punkty w swoim liście ? Czego oczekują ? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Gaja ma swój list :) 12.07.11, 00:00 gaja78 napisała: > To proszę cię wyjaśnij mi, dlaczego potrzebna jest natychmiastowa interwencja o > raz dlaczego należy zrobić coś w celu ochrony psychiki dziecka, skoro z tatusie > m jest wszystko w porządku. Przed czym należy chronić psychikę dziecka. A może przeczytasz co napisali. Oni cały czas odnoszą się do tego co dziecko przeszło i do tego jak te wydarzenia wpłyną na jego psychikę, nie do ojca: 'Jako psychologowie i pedagodzy, pracujący w Uniwersytecie Gdańskim, zdajemy sobie sprawę nie tylko z traumy, jaką przeżyło i nadal przeżywa to dziecko, lecz jak poważne konsekwencje może mieć to zdarzenie dla niego w przyszłości. Koncepcje teoretyczne sformułowane już w XX wieku, dramatyczne doświadczenia z praktyki i badania naukowe dotyczące "teorii przywiązania", "zerwania więzi", "choroby sierocej", "hospitalizmu" wystarczająco dobrze tłumaczą katastrofalne skutki takich wydarzeń dla zdrowia psychicznego dziecka oraz dla rozwoju osobowości. Aktualne badania psychologiczne przynoszą dalsze dowody potwierdzające odległe konsekwencje tego rodzaju traumy.' Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Gaja ma swój list :) 12.07.11, 00:06 araceli napisała: > gaja78 napisała: > > To proszę cię wyjaśnij mi, dlaczego potrzebna jest natychmiastowa interwe > ncja o > > raz dlaczego należy zrobić coś w celu ochrony psychiki dziecka, skoro z t > atusie > > m jest wszystko w porządku. Przed czym należy chronić psychikę dziecka. > > A może przeczytasz co napisali. Oni cały czas odnoszą się do tego co dziecko [b > ]przeszło[/b] i do tego jak te wydarzenia wpłyną na jego psychikę, nie d > o ojca: A przepraszam bardzo - kto jest odpowiedzialny za "tu i teraz" chłopca ? Może jednak odpowiesz na moje dość konkretne i jasne pytania ? Co twoim zdaniem oznaczają wskazane punkty w liście pracowników UG do MS ? Co powoduje, że w ogóle znalazły się one w liście ? > > 'Jako psychologowie i pedagodzy, pracujący w Uniwersytecie Gdańskim, zdajemy so > bie sprawę nie tylko z traumy, jaką przeżyło i nadal przeżywa to dziecko, lecz > jak poważne konsekwencje może mieć to zdarzenie dla niego w przyszłości. Koncep > cje teoretyczne sformułowane już w XX wieku, dramatyczne doświadczenia z prakty > ki i badania naukowe dotyczące "teorii przywiązania", "zerwania więzi", "chorob > y sierocej", "hospitalizmu" wystarczająco dobrze tłumaczą katastrofalne skutki > takich wydarzeń dla zdrowia psychicznego dziecka oraz dla rozwoju osobowości. A > ktualne badania psychologiczne przynoszą dalsze dowody potwierdzające odległe k > onsekwencje tego rodzaju traumy.' Czy dobrze rozumiem, że twoja odpowiedź brzmi: potrzebna jest natychmiastowa interwencja, ochrona psychiki dziecka oraz weryfikacja podstaw prawnych decyzji o umieszczeniu dziecka u ojca, ponieważ ojciec-psycholog działa świadomie (przecież posiada podstawy wiedzy swojej dziedziny) na szkodę psychiki własnego dziecka ? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Gaja ma swój list :) 12.07.11, 00:10 gaja78 napisała: > Może jednak odpowiesz na moje dość konkretne i jasne pytania ? > Co twoim zdaniem oznaczają wskazane punkty w liście pracowników UG do MS ? Co p > owoduje, że w ogóle znalazły się one w liście ? Matko Boska - zacytowałam Ci obszerny fragment, który wyjaśnia, że psychologom chodzi o sytuację a nie o człowieka. Nie będę konferować z Twoimi dopowiedzeniami i nie zamierzam się do nich ustosunkowywać. To są Twoje insynuacje wyssane z palca. > Czy dobrze rozumiem, że twoja odpowiedź brzmi: potrzebna jest natychmiastowa in > terwencja, ochrona psychiki dziecka oraz weryfikacja podstaw prawnych decyzji o > umieszczeniu dziecka u ojca, ponieważ ojciec-psycholog działa świadomie (przec > ież posiada podstawy wiedzy swojej dziedziny) na szkodę psychiki własnego dziec > ka ? Nie, To jest tylko Twoja kolejna wizja. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Gaja ma swój list :) 12.07.11, 00:21 araceli napisała: > Matko Boska - zacytowałam Ci obszerny fragment, który wyjaśnia, że psychologom > chodzi o sytuację a nie o człowieka. Ja przepraszam, ale nie rozumiem tego "chodzi o sytuację a nie o człowieka". Proszę wytłumacz mi prościej - jakie według ciebie są oczekiwania psychologów wobec Ministerstwa Sprawiedliwości w tych podpunktach, które wymieniłam ? Miej na względzie, że grupa ponadprzeciętnie wykształconych ludzi układała treść tego listu i każde słowo jest w nim dobrze przemyślane. To jest bardzo proste pytanie. Nie wymaga to od ciebie dialogu z moimi rozważaniami. Masz okazję napisać swoją, zupełnie niezależną interpretację motywacji i oczekiwań psychologów wyłaniających się z listu (te dwa elementy występują w każdym proteście, więc tak postawione pytanie to nie jest manipulacja z mojej strony). Może też być tak, o co z resztą cię podejrzewam, że nie rozumiesz, po co te trzy podpunkty znalazły się w liście do MS. Żaden to wstyd, ale wówczas wyśmiewanie mojej interpretacji jest tak jakby nie na miejscu. > Nie, To jest tylko Twoja kolejna wizja. Moja wizja ? Takie są fakty. Pan psycholog zna się na podstawach swojej dziedziny. Pan psycholog postępuje wbrew tym zasadom z własnym dzieckiem. Albo pan psycholog kwalifikuje się na leczenie, bo nie wie co robi, albo do sądu odpowiadać za znęcanie się nad dzieckiem, bo wie co robi. Gdzie tu jest błąd ? Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 pomogę ci Araceli 12.07.11, 00:29 1. Oczekujemy natychmiastowej interwencji w tej sprawie (brak kontaktu z matką, itp.) motywacja: ? oczekiwania: ? 2. Oczekujemy wprowadzenia mechanizmów ochrony zdrowia psychicznego dziecka motywacja: ? oczekiwania: ? 3. Oczekujemy analizy zasadności podstaw prawnych w tym przypadku motywacja: ? oczekiwania: ? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Gaja ma swój list :) 12.07.11, 08:10 gaja78 napisała: > Miej na względzie, że grupa ponadprzeciętnie wykształconych ludzi > układała treść tego listu i każde słowo jest w nim dobrze przemyślane. Gdyby grupa ponadprzeciętnie wykształconych ludzi chciała się do kogoś odnieść persoalnie - zrobiłaby to wprost. Nie musieliby używać niebotycznie karkołomnych aluzji, których Ty się doszukujesz. EOT. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Gaja ma swój list :) 12.07.11, 09:52 araceli napisała: > Gdyby grupa ponadprzeciętnie wykształconych ludzi chciała się do kogoś odnieść > persoalnie - zrobiłaby to wprost. Nie musieliby używać niebotycznie kark > ołomnych aluzji, których Ty się doszukujesz. EOT. Grupa psychologów pisze protest do MS z prośbą o natychmiastową interwencję, działania w kierunku ochrony psychiki dziecka oraz rozpatrzenia podstaw prawnych zaistniałej sytuacji. Zaistniała sytuacja jest taka, że chłopiec znajduje się pod opieką ojca i nie ma kontaktu z matką. Ojciec jest władny podejmować decyzje w sprawie dziecka, w szczególności w sprawie kontaktów z matką. Ojciec jest w tej chwili za dziecko odpowiedzialny, również za kontakty dziecka z matką. To nie kuratorium, nie sąd, nie policja odcięła dziecko od matki. Zrobił to ojciec. Ty naprawdę uważasz, że pracownicy UG nie mają nic do pana J. ? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Gaja ma swój list :) 12.07.11, 09:58 gaja78 napisała: > Zaistniała sytuacja jest taka, że chłopiec znajduje się pod opieką ojca i nie m > a kontaktu z matką. Zaistniała sytuacja jest taka, że dziecko zostało odebrane siłą matce. Jego świat się zawalił. To wydarzenie może odcisnąć trwałe piętno na jego psychice i przed właśnie sutkami tego co się stało należy chronić jego psychikę. To piszą psychologowie w obszernym fragmencie, który Ci zarywałam. > Ty naprawdę uważasz, że pracownicy UG nie mają nic do pana J. ? Gdyby mieli - napisaliby o tym. Wprost. Skoro nie zrobili tego - widocznie nie mieli. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Gaja ma swój list :) 12.07.11, 10:13 araceli napisała: > Zaistniała sytuacja jest taka, że dziecko zostało odebrane siłą matce. Jego świ > at się zawalił. To wydarzenie może odcisnąć trwałe piętno na jego psychice i pr > zed właśnie sutkami tego co się stało należy chronić jego psychikę. Czyli uważasz, że pracownicy UG akceptują fakt, ze dziecko zostało odebrane matce i nie ma z nią w tej chwili kontaktu. Oni tylko protestują przeciwko brakowi odpowiedniej psychoterapii dziecka, którą ojciec chce zapewnić dziecku, ale nie może ? Czy przeciwko czemu ? O jaki rodzaj (w praktyce) ochrony może im chodzić ? I po co żądają ponownego rozpatrzenia podstaw prawnych zaistniałej sytuacji ? Czy prawo jakoś ogranicza ojca Piotrusia lub specjalistów psychologów w temacie psychoterapii dziecka albo innej formy ochrony jego psychiki ? Bo z tego co ja wiem to jedyną decyzją, jaka prawnie zapadła w sprawie dziecka, jest odebranie go matce. Wiesz coś więcej ? > Gdyby mieli - napisaliby o tym. Wprost. Skoro nie zrobili tego - widocznie nie > mieli. Zrobili, tylko ty masz problem z czytaniem. Czytasz pobieżnie, nieuważnie. Nie rozumiesz ciągu logicznego oraz związków przyczynowo-skutkowych opisywanych oficjalnym językiem. Już pisałam - to żaden wstyd. Wstydem jest wyśmiewanie tych, którzy próbują ci wytłumaczyć, co tam jest napisane. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Gaja ma swój list :) 12.07.11, 10:18 Gaja, ale nie wytłumaczysz. Nie trudź się. Szkoda nerwów i urody na trolla. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Gaja ma swój list :) 12.07.11, 10:19 gaja78 napisała: > Zrobili W Twoich domysłach - owszem. Z domysłami dyskutować nie zamierzam. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Gaja ma swój list :) 12.07.11, 10:23 araceli napisała: > gaja78 napisała: > > Zrobili > > W Twoich domysłach - owszem. Z domysłami dyskutować nie zamierzam. Jakie są twoje domysły ? Podstawy prawne czego należy prześwietlić ponownie ? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Gaja ma swój list :) 12.07.11, 10:28 gaja78 napisała: > Jakie są twoje domysły ? Podstawy prawne czego należy prześwietlić ponownie ? Choćbyś i 20 razy tego kota ogonem odwróciła - moja odpowiedź się nie zmieni. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Gaja ma swój list :) 12.07.11, 10:38 araceli napisała: > gaja78 napisała: > > Jakie są twoje domysły ? Podstawy prawne czego należy prześwietlić ponown > ie ? > > Choćbyś i 20 razy tego kota ogonem odwróciła - moja odpowiedź się nie zmieni. Jeszcze jej nie napisałaś. Wcześniej rozpisałam ci 3 punkty z listu UG na 6 pytań. Teraz - zauważ - zeszłam do jednego: Jaka jest motywacja psychologów, kiedy proszą o ponowne rozpatrzenie podstaw prawnych zaistniałej sytuacji ? Pytania pomocnicze: o jakiej podstawie prawnej i jakiej sytuacji piszą ? To nie jest żadna manipulacja. Z rozumienia tekstu pisanego zdaje się maturę. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Gaja ma swój list :) 12.07.11, 10:46 gaja78 napisała: > Pytania pomocnicze: o jakiej podstawie prawnej i jakiej sytuacji piszą ? Podstawą prawną zaistniałej sytuacji, czyli siłowego odebrania dziecka jest decyzja sądu o przymusowej egzekucji zasądzonego wyroku. I owszem - należy szczegółowo prześwietlić, czy wprowadzenie takiego rozwiązania było konieczne - czy nie dało się jednak sprawy załatwić polubownie. Rozwiązania siłowe to ostateczność, krzywda dla dziecka mogąca pozostawić ślad na całe życie - o czym obszernie psychologowie piszą. Dlatego należy dokładnie przyjrzeć się, czy decyzja o takim rozwiązaniu sprawy nie została podjęta pochopnie. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Gaja ma swój list :) 12.07.11, 10:53 araceli napisała: > gaja78 napisała: > > Pytania pomocnicze: o jakiej podstawie prawnej i jakiej sytuacji piszą ? > > Podstawą prawną zaistniałej sytuacji, czyli siłowego odebrania dziecka jest dec > yzja sądu o przymusowej egzekucji zasądzonego wyroku. I owszem - należy szczegó > łowo prześwietlić, czy wprowadzenie takiego rozwiązania było konieczne - czy ni > e dało się jednak sprawy załatwić polubownie. Dziękuję. A jak myślisz, w jakim celu należy to rozpatrzeć, jeśli chodzi o tą konkretną sprawę ? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Gaja ma swój list :) 12.07.11, 11:14 gaja78 napisała: > A jak myślisz, w jakim celu należy to rozpatrzeć, jeśli chodzi o tą konkretną s > prawę ? Żeby ukarać winnych (o ile ktoś przekroczył uprawnienia) i wyciągnąć wnioski na przyszłość. O tym przecież piszą: '- wprowadzenia obowiązkowych szkoleń dla kuratorów, ich przełożonych oraz dla studentów prawa na wyższych uczelniach.' Swoją drogą jeżeli chcesz poczytać co 'koleżanka' z pracy profesora myśli o sytuacji to poczytaj: 'Nie mam podstaw do orzekania, czy dramat dziecka wynika wyłącznie z bezduszności jego ojca(*) i Pani kurator. Na rodzaj czy siłę reakcji dziecka mogła także mieć wpływ matka, np. strasząc dziecko, wzbudzając lęk dziecka wobec ojca. Ale nawet gdyby tak było, niedopuszczalne jest stwarzanie dziecku tak traumatycznych doświadczeń jak przedstawione we fragmencie filmu. Tym, co mnie zszokowało szczególnie, jest zachowanie pojawiającej się w filmie Pani kurator. Jej - eksperta, profesjonalisty - brak reakcji na rozgrywający się dramat, brak ingerencji, nie przerywanie tego, co działo się między matką, ojcem a dzieckiem, jest niezrozumiałe i nie do zaakceptowania. A to przecież Ona reprezentuje władzę, która ma kierować się dobrem dziecka. Nie do zaakceptowania jest siłowe odebranie chłopca. Taka trauma może mieć bowiem bezpośrednie i odległe konsekwencje dla niego niszczące. Nie ma gwarancji, że uda się zniwelować doraźne negatywne skutki przeżytego stresu, nawet gdyby chłopiec po pewnym czasie mógł wrócić do matki.' Ona nie rozstrzygają, kto zawinił - zwraca uwagę, że dziecko jest ofiarą tego dramatu. Do tego dramatu w ogóle nie powinno dojść. (*) Profesor Grzesiuk bezdusznością i okrucieństwem nazywa wypowiadane przez ojca słowa o realizowaniu nakazu sadowego mylnie twierdząc, że kieruje je do dziecka - w rzeczywistości kierowane są do matki. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Gaja ma swój list :) 12.07.11, 11:15 Link: www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,9898259,Jestem_zaszokowana_brakiem_reakcji_na_rozgrywajacy.html Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Gaja ma swój list :) 12.07.11, 11:49 I jeszcze: Rektor Uniwersytetu Gdańskiego, Bernard Lammek uznał, że sprawą nie będzie się zajmował. - Rektor Uniwersytetu Gdańskiego nie będzie zajmować stanowiska w sprawach prywatnych pracowników, które nie mają bezpośredniego związku z ich pracą na uczelni. Nie wolno władzom uczelni włączać się w skomplikowaną, rodzinną sprawę sądową, która nie dotyczy dydaktycznej i naukowej działalności uniwersytetu - uzasadnia Beata Czechowska-Derkacz, rzecznik prasowy UG. Więcej... trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,9932030,Psychologowie_z_UG_w_obronie_chlopca_zabranego_matce.html#ixzz1RsoDVVfG Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Gaja ma swój list :) 12.07.11, 12:05 araceli napisała: > I jeszcze: > > Rektor Uniwersytetu Gdańskiego, Bernard Lammek uznał, że sprawą nie będzie się > zajmował. To dość oczywiste. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Gaja ma swój list :) 12.07.11, 12:21 araceli napisała: > gaja78 napisała: > > A jak myślisz, w jakim celu należy to rozpatrzeć, jeśli chodzi o tą konkr > etną s > > prawę ? > > Żeby ukarać winnych (o ile ktoś przekroczył uprawnienia) i wyciągnąć wnioski na > przyszłość. O tym przecież piszą: > '- wprowadzenia obowiązkowych szkoleń dla kuratorów, ich przełożonych oraz dla > studentów prawa na wyższych uczelniach.' Rozumiem. Należy ukarać winnych tego, że chłopiec został siłą zabrany matce. Tylko że ... od momentu zabrania chłopca matce ojciec izoluje dziecko od matki. Kontynuuje to, co rozpoczął sąd i kurator, prawda ? A nie musiał i nie musi. Mógł to zupełnie inaczej rozegrać. Czy ojca też należy ukarać ? Czy wyciągnięcie konsekwencji wobec niego za zgotowanie dziecku traumy również mają na myśli pracownicy UG ? Myślisz że w ich opinii kurator zrobił źle, ale ojciec robi w tej chwili dobrze dla dziecka ?! Moim zdaniem psychologom z UG szczęki opadły jak usłyszeli, co wyczynia pan J. kontynuujący robienie dziecku traumy rozpoczętej przez kuratora. I moim zdaniem to izolowanie dziecka od matki to wystarczający powód, aby oczekiwać ponownego rozpatrzenia sprawy o prawo do opieki nad chłopcem. I moim zdaniem do takiego samego wniosku doszli współpracownicy pana J. Gdyż ponieważ to co w tej chwili robi pan J. to jest świadome psychiczne znęcanie nad dzieckiem. > Swoją drogą jeżeli chcesz poczytać co 'koleżanka' z pracy profesora myśli o syt > uacji to poczytaj: > 'Nie mam podstaw do orzekania, (...) Lidia Grzesiuk nie jest koleżanką z pracy pana J. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Gaja ma swój list :) 12.07.11, 12:30 gaja78 napisała: > Rozumiem. > Należy ukarać winnych tego, że chłopiec został siłą zabrany matce. Ukarać winnych o ile zostało złamane w tej kwestii prawo. Rozwiązania siłowe są ostateczne i o ile nie były absolutnie konieczne to za zastosowanie ich odpowiednie osoby powinny zostać pociągnięte do odpowiedzialności. To jest wyraźnie w tym co podlinkowałam: 'Sprawa zbulwersowała opinię publiczną w całym kraju. Wczoraj pracownicy Instytutu Psychologii UG, którego pracownikiem jest prof. Krzysztof J., napisali list do ministra sprawiedliwości. Domagają się m.in. natychmiastowej interwencji w sprawie braku kontaktu chłopca z matką i wyciągnięcia konsekwencji wobec osób, które uczestniczyły w zabraniu go z domu - jeśli zostało złamane prawo (cały list drukujemy na stronie 2). Więcej... trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,9932030,Psychologowie_z_UG_w_obronie_chlopca_zabranego_matce.html#ixzz1Rsy3K7Rb > Moim zdaniem No więc nareszcie zrozumiałaś, że jest to Twoje zdanie a nie ich słowa. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Gaja ma swój list :) 12.07.11, 12:35 araceli napisała: > > Moim zdaniem > > No więc nareszcie zrozumiałaś, że jest to Twoje zdanie a nie ich słowa. Ale już abstrahując od słów pracowników UG, w kwestii czego jak widzę nie dogadamy się - jakie jest twoje prywatne zdanie ? Czy ojciec w tej chwili postępuje właściwie, czy raczej kwalifikuje się na założenie mu sprawy karnej o znęcanie się nad dzieckiem ? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Gaja ma swój list :) 12.07.11, 12:57 gaja78 napisała: > Ale już abstrahując od słów pracowników UG, w kwestii czego jak widzę nie dogad > amy się - jakie jest twoje prywatne zdanie ? Czy ojciec w tej chwili postępuje > właściwie, czy raczej kwalifikuje się na założenie mu sprawy karnej o znęcanie > się nad dzieckiem ? Nie uważam, że ojciec postępuje dobrze natomiast uważam, że to co się stało jest efektem wieloletniej walki między rodzicami, bezsilności prawa, sądów, kuratorów. Jeżeli uznać, że odebranie dziecka siłą kwalifikuje się do 'znęcania' to tym samym sankcjonujemy możliwość bezkarnego, wieloletniego izolowania dziecka od rodzica. Na to też nie można pozwolić. Wybór w tej sytuacji jest jak między dżumą i cholerą. Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: Gaja ma swój list :) 12.07.11, 13:45 a co wlasciwie ten ojciec teraz robi ? Odpowiedz Link Zgłoś
skarolina Re: Gaja ma swój list :) 12.07.11, 13:57 kandyzowana30 napisała: > a co wlasciwie ten ojciec teraz robi ? gdansk.naszemiasto.pl/artykul/989401,sprawa-piotrusia-przeczytaj-oswiadczenie-ojca,id,t.html#cf729d6e53fb63ac,1,3,4 Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: Gaja ma swój list :) 12.07.11, 14:07 ten na zdjeciach to ten potwor z nacpanym, nieszczesliwym dzieckiem ? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Gaja ma swój list :) 12.07.11, 14:42 kandyzowana30 napisała: > ten na zdjeciach to ten potwor z nacpanym, nieszczesliwym dzieckiem ? Zaraz Ci napiszą, że to fotoszop Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Gaja ma swój list :) 12.07.11, 14:46 No ty byś napisała. W końcu nawet fakty potrafisz przekręcić, żeby 'udowodnić' swoje racje. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Gaja ma swój list :) 12.07.11, 14:26 bardzo podoba mi się fragment, iż matka Piotrusia :"Nie bez znaczenia jest także, iż moja była żona zataiła przed Sądem fakt, że jest w ciąży, zmieniła stan cywilny oraz miejsce zamieszkania. Tym samym wprowadziła Sąd w błąd, także kuratorów sądowych, twierdząc uporczywie, że przebywa z Kubusiem w domu swych rodziców. " No maupa wredna jedna, jak mogła zajść w ciążę, wyjść drugi raz za mąż, no jak ona mogła! Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Gaja ma swój list :) 12.07.11, 14:27 Przeciez on nie pisze o fakcie, tylko o zatajeniu? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Gaja ma swój list :) 12.07.11, 14:45 Tylko, że ona niczego nie zatajała. Kuratorka wiedziała, że ona jest w ciąży. Piątego miesiąca to raczej się już tak łatwo nie ukryje. Myśl zdroworozsądkowo. Nie zawsze fakty pasują do twojej teorii, ale nie musisz ich pomijać. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Gaja ma swój list :) 12.07.11, 14:16 Araceli, część twoich argumentów wydaje się sensowne ale nie bij się sama ze sobą. Dałam ten tekst wczoraj dwóm osobom:prawnikowi i adwokatowi z sądu - poprosiłam o interpretację, cóż, niestety - oczywiście nie jest prawda jedyna i objawiona - ale nie masz racji, ja takoż zupełnie inaczej ten tekst rozumiem....Dwójka znajomych - ci wyżej wymienieni rozumieją ten tekst tak jak Gaja i Rosapulchra. Nie upieraj się na siłę i nie wmawiaj nam, że tylko ty dobrze rozumiesz a reszta nie. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Gaja ma swój list :) 12.07.11, 00:14 Nie odpowie na Twoje pytania. Będzie mataczyć, przytaczać fragmenty i je interpretować na swój jedynie słuszny sposób, a Tobie wmawiać, że to, co piszesz, kupy się nie trzyma. W najlepszym przypadku odpowie Ci pytaniem na pytanie. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Gaja ma swój list :) 12.07.11, 00:16 rosapulchra-0 napisała: > Nie odpowie na Twoje pytania. Będzie mataczyć, przytaczać fragmenty i je interp > retować na swój jedynie słuszny sposób, a Tobie wmawiać, że to, co piszesz, kup > y się nie trzyma. W najlepszym przypadku odpowie Ci pytaniem na pytanie. Dziękuję za tak trafne podsumowanie Gai Odpowiedz Link Zgłoś
lena_madzia Re: Gaja ma swój list :) 11.07.11, 23:38 posłuchajcie sobie reportażu.....najciekawsze są wypowiedzi sasiadów....to wszystko woła o pomste do nieba po prostu... ojciec miał prawozgotowac dziecku horror dwa razy w tygodniu, natomiast mama nie ma teraz żadnych praw do dziecka. I to jest sprawiedliwość. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Gaja ma swój list :) 11.07.11, 23:43 kochany tatus najpierw wnosil o przekazanie dziecka do rodziny zastepczej z czego sie potem wycofał. dla mnie osobiscie jest nie dopomyslenia- przeciwko ojcu sprawa w toku o znecanie sie nad zoną, nie ma wyroku- wiec nie mozemy zakladac, ze jest niewinny, a są przekazuje mu dziecko w dziwnych okolicznosciach przyrody matka prosi o przesluchanie jej terapeutki, bieglego sądowego, neurologa dziecka a tn nie jest zainteresowany itd Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Gaja ma swój list :) 11.07.11, 23:46 aneta-skarpeta napisała: > nie ma wyroku- wiec nie mozemy zakladac, ze jest niewinny No patrz! A mnie się zawsze wydawało, że jedną z podstawowych zasad sądownictwa jest domniemanie niewinności! Czegoż to człowiek się nie dowie Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Gaja ma swój list :) 11.07.11, 23:59 na razie to nie wiadomo czy jest winny czy niewinny, bo nie ma wyroku, wiec nie ma domniemania niewinnosci jakby bylo przed wyrokiem to nikt by nie siedzial w areszcie tymczasowym czyli jak w toku jest sprawa pedofilska np psychologa dzieciecego to uznajemy ze jest niewinny i moze leczyc dzieci? a no nie, czekamy na wyrok i potem wiemy w ktora strone isc Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Gaja ma swój list :) 12.07.11, 00:03 aneta-skarpeta napisała: > na razie to nie wiadomo czy jest winny czy niewinny, bo nie ma wyroku, wiec nie > ma domniemania niewinnosci Domniemanie niewinności polega właśnie na tym, że człowieka uważa się za niewinnego dopóki nie udowodni mu się winy. Jak jest wyrok to już się niczego nie domniemuje. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Gaja ma swój list :) 12.07.11, 00:18 czyli ktos podejrzany o pedofilie bez problemu w czasie procesu moze nadal uczyc np w szkole? Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: Gaja ma swój list :) 11.07.11, 23:48 Nalezalo by pamietac ze rodzina zastecza to nie konieczne zupelnie obce osoby, W wiekszosci przypadkow to moze byc babcia, ukochana ciocia czy chrzestni. Jesli mialoby to byc rozwiazanie tymczasowe, sluzace terapii calej rodziny wydaje sie w tym wypadku zupelnie uzasadnione. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Gaja ma swój list :) 12.07.11, 00:00 to czemu sie z tego wycofał? Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Gaja ma swój list :) 11.07.11, 23:38 Do ministra napisała też przewodnicząca Polskiego Towarzystwa Psychologicznego - Małgorzata Toeplitz-Winiewska. W imieniu stowarzyszenia zaapelowała "o szybkie rozwiązanie sprawy wskazując, iż dziecko nie powinno dalej być narażane na traumę, co oznacza, że powinno wrócić do matki, której należy profesjonalnie pomóc w opiece i wychowaniu Piotrusia" w liscie piszą o - natychmiastowej interwencji w tej sprawie (brak kontaktu z matką, itp.), - analizy zasadności podstaw prawnych w tym przypadku, wiec nie tylko o kuratorach Odpowiedz Link Zgłoś
lena_madzia araceli 11.07.11, 23:41 przestań już, bo zaczynasz robić z siebie błazna.... Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: araceli 11.07.11, 23:47 lena_madzia napisała: > przestań już, bo zaczynasz robić z siebie błazna.... Ciekawy tekst akurat z Twojej strony Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Odwróćmy role 11.07.11, 23:56 W maju 2009 roku przez media przewinęła się podobna sprawa. Matka z nakazem sądu pojechała odebrać dzieci ojcu w Bługarii. Dzieci nie chciały. Doszło do szarpaniy i wielkiej awantury. Dziecko udało się przemocą zabrać - syn został. www.tvn24.pl/-1,1602856,0,1,bulgarskie-media-polacy-porwali-to-dziecko,wiadomosc.html I teraz pytanie do e-mam. Czy matka powinna odpuścić sobie dzieci dla ich dobra? Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah "mama żyje"... 12.07.11, 00:24 Cytat z dziś, podkreślenie moje: "W niedzielę mój mąż zobaczył Piotrka wychodzącego z ojcem z domu jego nowej partnerki. Tylko zdążył podejść i powiedzieć: - Mama żyje. Wrócisz do niej - synek nie zareagował, ale ja mam nadzieję, że to do niego dotarło. Teraz mam wrażenie, że wszyscy skupiają się na rozliczaniu, czy to ja jestem winna, czy mój były mąż. A ja mam gdzieś, kto tu ponosi winę, ważne żeby moje dziecko tak nie cierpiało." Faaaajnie. Mama żyje, twój ojciec ani panowie policjanci jej nie zabili. Bo mogli. Pamiętaj. ... Sorki, wiem, jaja, ale za to - jakie krągłe. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: "mama żyje"... 12.07.11, 00:31 w innym artykule bylo "Wołałem do Piotrusia, że mama go kocha i że wkrótce wróci do domu" skoro to jego slowa to wierze w ta wersje, a matka ( twoja wersja) byc moze w obliczu calej sytuacji przekrecila slowa meza Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: "mama żyje"... 12.07.11, 00:37 Mysle, ze chodzi bardziej o to, ze wg niej jest OK powiedziec cos takiego dziecku i pochwalic sie tym calej Polsce Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: "mama żyje"... 12.07.11, 00:41 cherry.coke napisała: > Mysle, ze chodzi bardziej o to, ze wg niej jest OK powiedziec cos takiego dziec > ku i pochwalic sie tym calej Polsce Tak się rozmawia z małymi dziećmi w chwilach rozłąki. 5-letnie dzieci czasem same pytają, czy umarł ktoś dawno nie widziany. Tak mają, bo są 5-letnimi dziećmi. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: "mama żyje"... 12.07.11, 00:46 > Tak się rozmawia z małymi dziećmi w chwilach rozłąki. 5-letnie dzieci czasem sa > me pytają, czy umarł ktoś dawno nie widziany. Tak mają, bo są 5-letnimi dziećmi A jesli czasem nie pytaja? Nie ma to jak poruszyc temat smierci mamusi w ramach poprawy poczucia bezpieczenstwa... Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: "mama żyje"... 12.07.11, 00:50 To są tylko twoje insynuacje, nie masz pojęcia co ta kobieta sobie myśli, co czuje, a przypisywanie jej cały czas złych intencji w obliczu tragedii jaką przeżywa jest, delikatnie mówiąc, nie na miejscu Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: "mama żyje"... 12.07.11, 00:53 Znowu - nie wczytywałam się w każden jeden znak tego wątku, ale kto tu mówi o "złych intencjach"? Niektórzy widzą natomiast krańcową nieudolność i nieporadność. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: "mama żyje"... 12.07.11, 07:19 nie no oczywiscie skrajnie nieodpowiedzilana, skrajnie nieudolna i niewydolna wychowawczo, bo rozpacza i jest bezsilna wobec systemu a kazda jedna z was byla by na jej miejscu zimna, opanowana i oczywiscie byłaby maksymalnie wydolna wychowawczo i kazda w 3 min opanowałaby dziecko z histerii i wystarczyl by ledwo 1 dzien do rozpracowania dziecka traum i dziecko ojca by sie juz nie bało Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: "mama żyje"... 12.07.11, 08:45 Ale o co tu bić pianę? Tak, postępowanie matki jest skrajnie nieudolne i niewydolne wychowawczo - nie, nie dlatego, że rozpacza i jest bezsilna wobec systemu. Nikt nie oczekuje od niej opanowania dziecka w 3 minuty. Zdaje się, że ojciec po wyroku sądu chciał nawiązać kontakty z dzieckiem przez czas nieco dłuższy niż 1 dzień? Sąd postanowił może i nie najgorzej, ale wykonanie było fatalne. Ojciec - do korekty. Matka - niestety również do korekty, a nie santo subito. Dzieciak ma bezdyskusyjnie w pakiecie ponadnormatywne stresy, a dość łatwo można by temu zapobiec. Stresy zafundowali mu oboje rodzice. Mam drukowańcami napisać TAMTEN TATA JEST NIEFAJNY żebym miała też prawo zauważyć, że postępowanie tamtej mamy jest niefajne, może tylko na inny nieco sposób? Ja tu widzę silnie skonfliktowanych rodziców; matkę, która chce odciąć się od przeszłości i mieć dziecko tylko dla siebie i nowego partnera; ojca, który chciałby mieć udział w wychowaniu syna. Jak do tej pory, ojciec miał prawo do kontaktów z synem. Ani ojciec, ani matka (i nie przez 3 min, ani nie przez 1 dzień) nie dali rady (i nie chodzi o winę - to stwierdzenie faktu) przygotować dziecka do spotkań, przy czym jednak matka była bezpośrednim opiekunem dziecka, ojciec mógł wpłynąć (czego nie zrobił - sądząc po skutkach) na kształt spotkań-nie-spotkań, ale na dziecko to już chyba tylko telepatycznie. Matka - bezpośrednio. Tak, ja na jej miejscu przełknęłabym gorzką pigułkę, a jakby mi nie wchodziła, to bym "popiła wodą", czyli poprosiła o pomoc (terapia, przyjaciele, whatever). Kilka lat po rozpadzie związku już tam jest. No można próbować się ogarnąć. Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: "mama żyje"... 12.07.11, 08:55 Hellulah, tak po ludzku: jak przygotować dziecko na spotkanie kogoś, kogo się boi , reaguje na niego rykiem i wymiotami? Przez 4 godziny? Chodzić na trening behawioralny? Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: "mama żyje"... 12.07.11, 09:03 Przede wszystkim, nie zgadzać się na ryki przy furtce, zmienić miejsce i charakter spotkań. Zacząć od miejsc neutralnych, albo od miejsc znanych dziecku, bezpiecznych. Gdańsk? np. od wspólnej wizyty w zoo. Nie długiego wspólnego spaceru, ale wizyty w zoo i krótkiego spotkania na lodach w zoo. Osobą pełniącą opiekę nad dzieckiem mogłaby być nie mama, a ktoś inny, neutralny, kto ma dobry kontakt z dzieckiem (ktoś już wspominał o mężu mamy). Kolejna rzecz, opanować własne emocje. Jak się nie da ziółkami, to terapia. Mam za sobą megaturbo kryzys małżeński i wiem, wiem, jak trudno nie projektować gniewu i żalu na dziecko. Ale można starać się coś z tym robić. Dalej, rozmowy, rozmowy, rozmowy. Analogie. Baśnie terapeutyczne. Wyjaśnić, że tak jak synek tęskni za mamą, tata tęskni za synkiem. Kolejne - opiekunka do dziecka, baby sitter, ktoś inny niż mama i ojczym, udział w zajęciach grupy dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: "mama żyje"... 12.07.11, 09:07 To ojciec wnioskował o spotkania przy furtce, co zostało przez Sad uwzględnione. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: "mama żyje"... 12.07.11, 09:11 alexa0000 napisała: > To ojciec wnioskował o spotkania przy furtce, co zostało przez Sad uwzględnione. Po raz trzeci w tym wątku zwracam uwagę, że to są słowa matki! Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: "mama żyje"... 12.07.11, 09:13 Na czyichś słowach chyba muszę się opierać? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: "mama żyje"... 12.07.11, 09:19 alexa0000 napisała: > Na czyichś słowach chyba muszę się opierać? Tak? To może na słowach ojca o patologicznej więzi matki z dzieckiem Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: "mama żyje"... 12.07.11, 09:23 A ta patologiczna więź wyrażała się jaki sposób? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: "mama żyje"... 12.07.11, 09:53 alexa0000 napisała: > A ta patologiczna więź wyrażała się jaki sposób? "Powódka, zdaniem pozwanego, była nieodpowiedzialna, egoistyczna i rozpieszczona. Okazała się zaborczą matką, izolowała dziecko od ojca. Zdaniem pozwanego miała zbyt silne, wręcz patologiczne relacje z rodzicami. Całą uwagę poświęciła dziecku. Przestała dbać o dom i siebie." "Zachowanie powódki po ślubie ujawniło, że jest osobą zmanierowaną, porywczą i wulgarną. Pozwany miał zastrzeżenia, co do sprawowania opieki powódki nad dzieckiem. Dziecko nie raczkowało, gdyż powódka cały czas nosiła go na rękach nie dając szansy samodzielnego chodzenia. Mimo, że syn sypiał, powódka budziła go 2-3 razy w nocy na karmienie." www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,9907577,Jak_Barbara_L__i_prof__J__walczyli_o_Piotrusia__AKTA_.html Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: "mama żyje"... 12.07.11, 19:22 araceli napisała: > alexa0000 napisała: > > A ta patologiczna więź wyrażała się jaki sposób? > > "Powódka, zdaniem pozwanego, była nieodpowiedzialna, egoistyczna i rozpieszczon > a. Okazała się zaborczą matką, izolowała dziecko od ojca. Zdaniem pozwan > ego miała zbyt silne, wręcz patologiczne relacje z rodzicami. Całą uwagę poś > więciła dziecku. Przestała dbać o dom i siebie." > > "Zachowanie powódki po ślubie ujawniło, że jest osobą zmanierowaną, porywczą i > wulgarną. Pozwany miał zastrzeżenia, co do sprawowania opieki powódki nad dziec > kiem. Dziecko nie raczkowało, gdyż powódka cały czas nosiła go na rękach nie > dając szansy samodzielnego chodzenia. Mimo, że syn sypiał, powódka budziła > go 2-3 razy w nocy na karmienie." w tym samym miejscu bylo napisane ze ojciec jest agerywny i tak dalej,jak gdziesz wyzej pytalas skad to wiem,ale ty widzisz cytujesz slowa faceta i one sa prawda,a juz slowa matki to klamstwo. jestes stronnicza i tyle ,klapki na oczach masz i dyskusja z toba nie ma sensu. Jakos cytujac ten fragment wierzysz w niego bez problemu.Ciekawe jaka jednostronnosc. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: "mama żyje"... 12.07.11, 19:24 3-mamuska napisała: > w tym samym miejscu bylo napisane ze ojciec jest agerywny i tak dalej,jak gdzie > sz wyzej pytalas skad to wiem,ale ty widzisz cytujesz slowa faceta i one sa pra > wda,a juz slowa matki to klamstwo. > jestes stronnicza i tyle ,klapki na oczach masz i dyskusja z toba nie ma sensu. > Jakos cytujac ten fragment wierzysz w niego bez problemu.Ciekawe jaka jednostro > nnosc. Ale ja piszę, że to są słowa pana J. Ty natomiast piszesz, że to co powiedziała o nim matka to opinia biegłego!!! Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: "mama żyje"... 12.07.11, 19:35 Pozwany i powódka Barbara L. o swoim małżeństwie: - Byłam ofiarą przemocy. Na początku myślałam, że to normalne, że ludzie muszą się "dotrzeć", byłam zakochana. Chciałam, żeby dziecko miało pełną rodzinę. Mówił, że będzie dobrze między nami, tylko ja się muszę "dostosować". Prof. J. jest rozczarowany żoną. Z akt sprawy o rozwód: "Powódka, zdaniem pozwanego, była nieodpowiedzialna, egoistyczna i rozpieszczona. Okazała się zaborczą matką, izolowała dziecko od ojca. Zdaniem pozwanego miała zbyt silne, wręcz patologiczne relacje z rodzicami. Całą uwagę poświęciła dziecku. Przestała dbać o dom i siebie." Z akt sprawy: "Powód okazał się osobą nerwową, wybuchową, konfliktową, miał wygórowane wymagania. Ignorował powódkę, nie odzywał się przez kilka dni. W ciąży nie otrzymała wsparcia, po urodzeniu dziecka sytuacja nie uległa poprawie. Pozwany, podczas wybuchów złości, nie kontrolował się, Obrażał powódkę, wyzywał, poniżał, rzucał przedmiotami, popychał, raz uderzył w głowę" Z akt sprawy: "Zachowanie powódki po ślubie ujawniło, że jest osobą zmanierowaną, porywczą i wulgarną. Pozwany miał zastrzeżenia, co do sprawowania opieki powódki nad dzieckiem. Dziecko nie raczkowało, gdyż powódka cały czas nosiła go na rękach nie dając szansy samodzielnego chodzenia. Mimo, że syn sypiał, powódka budziła go 2-3 razy w nocy na karmienie." Chodzi o to ze slowa pana J sa prawda,a slowa matki nie ,chodz tak naprawde kazde moze miec troche racji. Jesli facet zosta wychowany w taki sposod (przedstawiony w artukule) to rzeczywiscie bedzie mial problem, ze matka jest nadopiekuncza i tu jest kwestja sporna,bo ja tak nie uwarzam,ale zechowanie pana agresja itp.juz nie jest normalne w rzadem sposob normalnym zachowaniem. I napisze ci jeszcze raz moj tato byl taki jak Barbara,(nadopiekunczy,i matke to denerwowalo) a matka taka jak Pna J,i mimo to musialam z nia mieszkac kilka lat zanimmoj wiek nie pozwolil mio zeby miec prawo do decydowania o sobie. Wiec nie stoje murem za matka ani za ojcem,widze tylko malego przerzonego chlopca,a strach nie pochodzi z nikad,jakos ten strach musial sie znalesc w dziecku. I nie wierze ze gataka jaki to tata nie dobry, moglo doprowadzic do tego ze dziecko tak sie balo,bo moja mam tez chciala mnie nastawic przeciw ojcu,ale tato byl kochany i chodz czasem go nie widzialm dlugie tygodnie to i tak go kochalam i sie go nie balam, bez wzgeldu na to ile matka naszczepila sobie jezyka,mialam mniej wiecej tyle lat co Piotrus. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: "mama żyje"... 12.07.11, 19:45 3-mamuska napisała: > Chodzi o to ze slowa pana J sa prawda,a slowa matki nie ,chodz tak naprawde kaz > de moze miec troche racji. Nie - chodzi oto, że napisałaś, że to co mówi matka jest opinią biegłego. Tak nie jest. Jest słowo przeciw słowu. Jeżeli opieramy się na słowach matki to spójrzmy też co mówi ojciec. Na to zwróciłam uwagę Alexie. Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: "mama żyje"... 12.07.11, 19:57 Araceli, no kurde. Ja pytam o kwestię rozwoju dziecka. Widzimy cytaty z opinii neurologa, a także widzimy oświadczenie ojca, ktory twierdzi,że matka wymyśla, a dziecko jest zdrowe.To jak to jest? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: "mama żyje"... 12.07.11, 09:36 I co w związku z tym? Jeśli matki, to znaczy, że to kłamstwo? Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: "mama żyje"... 12.07.11, 09:19 A o co wnioskowała matka? czy ja dobrze pamiętam, że o zakaz spotkań? Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: "mama żyje"... 12.07.11, 09:40 Hellulah. Według słów matki, ojciec NIGDY nie wziął dziecka na ręce, nie przytulił, nie przewinął, nie wykąpał, nie ukoił. No, brał, do zdjęcia. Gdy chciała odejść, zapowiedział,że ja zniszczy i zabierze dziecko. Nagle się obudził i zapragnął widzeń z dzieckiem. Czy zaczął być inny ? W trakcie widzeń,jak mówi matka, dziecko wymiotowało, krzyczało, spotkania trwały nawet i po 4 godziny. Ojciec siedział i nie reagował, po wymiotach mówił "widzisz? i przestał płakać". Naprawił się? Zmienił, zaczął być bardziej czuły? Czy po prostu chciał pokazać,że jego będzie na wierzchu? Nie wiem.Dla mnie to jakiś horror, coś jest z tym facetem nie tak. Właściwie niepotrzebnie to piszę, to tylko słowa matki. Ojciec się nie wypowiada. Tak szczerze, to miałam nadzieje,że wypowie się ktoś jego współpracowników, przyjaciół, rodziny, sąsiadów. Że gdzieś na forum przeczytam coś w stylu " Krzysiek to fajny facet", "widziałam pana J. nieraz na spacerze", "Kiedy był u nas na kawie, całował i tulił dziecko", "to dobry ojciec, opiekował się synem, widziałam/widziałem". Że ktoś wystosuje list w obronie, nie wiem, jakiś odzew. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: "mama żyje"... 12.07.11, 09:51 alexa0000 napisała: > Hellulah. Według słów matki, ojciec NIGDY nie wziął dziecka na ręce, nie przytu > lił, nie przewinął, nie wykąpał, nie ukoił. Gdzie te słowa? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Tu: 12.07.11, 09:56 Barbara L.: - Gdy wróciliśmy po porodzie z Piotrusiem okazało się, że dziecko mu przeszkadza w pracy, bo płacze, więc wyprowadził się z sypialni do gabinetu na dół, ja zostałam z dzieckiem na piętrze, na górze. Do końca małżeństwa mieszkaliśmy na oddzielnych piętrach. Dziecka nie kąpał, nie tulił, na ręce brał tylko do zdjęcia. Przy gościach potrafił być czarujący: obejmował mnie, przytulał, okazywał uwagę. Ale to słowa matki. Na pewno kłamała. Na pewno. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Tu: 12.07.11, 10:01 rosapulchra-0 napisała: > Ale to słowa matki. Na pewno kłamała. Na pewno. Słowa matki, w których nie ma słowa 'nigdy', które Alexa napisała kapitalikami. Drobna różnica PS. Mnie też płaczące dziecko przeszkadza w pracy. Zlinczujcie! Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Tu: 12.07.11, 10:16 No tak, teraz będziesz mieć pretensje do alexy, że użyła słowa nigdy - typowe odwracanie kota ogonem Myślisz, że w ten sposób zatryumfuje twoja racja? Bo jest najtwojsza? No to się mylisz. Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: Tu: 12.07.11, 10:22 > Słowa matki, w których nie ma słowa 'nigdy', które Alexa napisała kapitalikami. > Drobna różnica Araceli, zalinkowałam wcześniej reportaż, kto chciał, posłuchał. Podałam nawet minuty. Sorry, transkrypcji nie będę robić. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: "mama żyje"... 12.07.11, 09:54 Odwracanie kota ogonem. Mówiłyśmy o tym, co mogła robić osoba, pod której bezpośrednią opieką pozostawało dziecko, aby do spotkań w ogóle doszło. Oczywiście, wiele z tym pomysłów wymagałoby współpracy ojca. Do spotkań typu dwa razy w tyg. po dwie godziny ojciec nie musi być czuły, ani brać dziecka na ręce. Wystarczy, że po swojemu próbowałby być jako takim ojcem Pozwólmy każdemu z rodziców zachować swój styl wychowania. O niszczeniu zdjęć - może i tak powiedział w środku awantury, może tego nie powiedział, może z zimną krwią cała czas tak uważa, tego ani ja ani Ty nie wiemy. I tak, wierzę, że można napaszczać na eks małżonka, a po czasie się ogarnąć i jednak zachowywać poprawniej. Matka nie próbowała żadnej z wymienionych przeze mnie rzeczy - gdyby próbowała, pewnie by się tych pochwaliła, tak jak informowała o wniosku o zaprzestanie kontaktów z ojcem (jeśli dobrze zapamiętałam, mogę się mylić). Aha, Ty czytasz wnikliwiej - czy dzieciak chodzi do przedszkola? do grupy zabaw choćby? czy ma opiekunkę? Intryguje mnie to przedszkole. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: "mama żyje"... 12.07.11, 15:29 > Do spotkań typu dwa razy w tyg. po dwie godziny ojciec nie musi być czuły, ani > brać dziecka na ręce. cooo???? ja chyba śnię. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: "mama żyje"... 12.07.11, 11:04 Jak juz cytujesz ten reportaz, to moze wspomnij o tym, jak matka i bacia wspominaja dni spotkan. Jak chlopczyk od rana pyta, czy dzien "bedzie mily" (bez spotkania), a uslyszawszy, ze bedzie spotkanie ("niemily"?) od razu smutnieje i zaczyna rozpaczac. Matka i babcia przedstawiaja to w tonie "biedne dziecko znowu musi przez to przechodzic, a zobaczcie jak strasznie reaguje". Myslisz, ze dziecko nie lapie takich komunikatow, kiedy matka i babcia przygotowuja go na kazde spotkanie jak na sciecie, na cos co trzeba odcierpiec? Ze nie wzmacniaja w ten sposob reakcji na ojca - czymkolwiek by byla spowodowana na poczatku, to juz ponad dwa lata takich przygotowan? No i przy spotkaniach rodzina matki rowniez miala swiadkow - swiadkowie ojca powoduja gleboka traume, ale ci od matki widocznie kompletnie nie. Podobnie nowy maz matki bez zenady robi dziecku fotki z bliska na spacerze z ojcem i publikuje w internecie, a przeciez wlasnie fotografowanie bylo podobno zrodlem traumy.Ciekawe, co by bylo, gdyby partnerka ojca chodzila za matka z dzieckiem z aparatem i wstawiala na Onet. Kali ukrasc krowe... Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: "mama żyje"... 12.07.11, 11:15 W którym miejscu one mówiły, że "ten dzień dziś jest niemiły, bo masz się spotkać z ojcem"? Bo ja nie słyszałam. Kwestia świadków - to byli znajomi, więc osoby, które dziecko znało, a ojciec przychodził z obcymi. Widzisz różnice? Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: "mama żyje"... 12.07.11, 11:21 Nie mowily, ze jest niemily, potwierdzaly, ze nie jest mily A znajomi byli babci, niekoniecznie dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: "mama żyje"... 12.07.11, 11:36 CYtuje słowo "nigdy", dla Araceli. Pytała o to słowo, o resztę nie. Jak chlopczyk od rana pyta, czy dzien "bedzie mily" (bez spot > kania), a uslyszawszy, ze bedzie spotkanie ("niemily"?) od razu smutnieje i zac > zyna rozpaczac. Matka i babcia przedstawiaja to w tonie "biedne dziecko znowu m > usi przez to przechodzic, a zobaczcie jak strasznie reaguje". Jak ja budzę się w dzień, w którym muszę iść do dentysty, też smutnieję. Bo pomimo tego,że od czasów, kiedy dwa razy zostałam potraktowana niefajnie i miano w dupie mój ból na fotelu byłam już wiele razy u osób, które były fajnymi dentystami, mój strach za każdym razem jest taki sam. I mogę sobie tłumaczyć,że to minie,że reszta dnia będzie dla nie fajna-ale jakoś emocje nie chcą słuchać rozumu. Dlaczego zakładasz, że matka tak reaguje? Mój syn tez boi się niektórych rzeczy i boi się ich pomimo tego,że staram się go nastawiać pozytywnie. I wcale nie przygotowuję go "jak na scięcie", nie jestem taka idiotką. Może on się boi, bo się po prostu boi? Pomimo nastawień "pozytywnych" ? Jesli dziecko boi sie procedur medycznych, musimy niestety dla jego dobra na siłe dac mu zastrzyk jeżeli metody perswazji zawiodą. Ale czy w tym momencie również musimy doprowadzać do rozwiazań siłowych?Jak nalezy postapic, jesli po 3 godzinach płaczu dziecko wymiotuje i nie chce nawiazac kontaktu z ojcem?Co w tym momencie powinno zostac zrobione? Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: "mama żyje"... 12.07.11, 12:01 Alez ja nie kwestionuje tego, ze dziecko sie boi i ma do tego prawo! Pisze o tym, jakie jest nastawienie matki i babci - "biedne dziecko, to takie traumatyczne, kolejny straszny dzien, trzeba to przezyc". Posluchaj nagrania. Myslisz, ze dziecko tego nie wylapuje? Ja rozumiem, ze matka, ktora sama nie wierzy w poprawe ukladow miedzy ojcem a dzieckiem (badz wrecz tej poprawy nie chce, niekoniecznie ze zlej woli) moze nie byc w stanie sie przelamac i nad tymi ukladami pracowac aktywniej niz tylko odprowadzajac dziecko do i od furtki. Tylko ze jesli ona nie jest w stanie, a dziecko jest pod jej wylaczna opieka,to cos tu trzeba zmienic, bo inaczej poprawy nie bedzie nigdy. Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: "mama żyje"... 12.07.11, 11:49 Jak to, nikt nie broni J? Przecież napisałam w tym wątku wiele postów? Ale lepiej udawać, ze ich nie ma? Nikt nie jest samobójcą i nie będzie go teraz bronił, było już tyle podobnych sytuacji, że środowisko się wycwaniło i nikt nie chce oskarżeń o krycie skazanego przestępcy. Jeszcze wszyscy się lansują na tej historii - patrz list ojców. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: "mama żyje"... 12.07.11, 12:08 Nie napisałaś nic konkretnego w tym temacie poza 'ja coś wiem, ale wam nie powiem'. Nie przypisuj sobie, że go broniłaś. Bo, jak do tej pory, to tylko smrodu narobiłaś i już. Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: "mama żyje"... 12.07.11, 12:13 Przepraszam, Mary Lu, zapomniałam o Tobie. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: "mama żyje"... 12.07.11, 09:51 Gdzie to jest napisane, że wnioskowała o zakaz spotkań? Bo szukam, szukam i znaleźć nie mogę, a serio nie jest to moja zła wola.. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: "mama żyje"... 12.07.11, 19:36 rosapulchra-0 napisała: > Gdzie to jest napisane, że wnioskowała o zakaz spotkań? Bo szukam, szukam i zna > leźć nie mogę, a serio nie jest to moja zła wola.. Bo nie bylo z tego co pamietam tylko wnioskowala o zmiany jakies w tych spodkaniach . Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: "mama żyje"... 12.07.11, 09:37 Jeszcze - wspólne oglądanie zdjęć (zdjęcia obecne, zdjęcia małego taty). Prezenty-przytulanki od taty, listy od i do taty (rysowanki). Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: "mama żyje"... 12.07.11, 00:50 cherry.coke napisała: > A jesli czasem nie pytaja? Nie ma to jak poruszyc temat smierci mamusi w ramach > poprawy poczucia bezpieczenstwa... Skąd wiesz że dziecko nie ma fazy pytań o śmierć i o to, czy mama nie umrze ? 5 lat to jest właśnie ten etap. I tak - zapewnienie "mama żyje" jest poprawieniem poczucia bezpieczeństwa 5-latka. Mózg pięciolatka funkcjonuje inaczej niż twój, nie potrafi jeszcze nabierać podejrzeń, jakie masz na myśli. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: "mama żyje"... 12.07.11, 00:50 > 5-letnie dzieci czasem sa > me pytają, czy umarł ktoś dawno nie widziany. Tak mają, bo są 5-letnimi dziećmi Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: "mama żyje"... 12.07.11, 00:42 kobieta moze sie przejezyczyla w stresie, a nie robila specjalna szopke a moze dziennikarz sie za bardzo rozkrecil przy przepisywaniu Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: "mama żyje"... 12.07.11, 00:39 hellulah napisała: >Mama żyje, twój ojciec ani panowie policjanci jej nie zabili.Bo mogli. Pamiętaj. 5-letnie dziecko nie wyciąga takich wniosków. Natomiast z zaistniałej sytuacji samodzielnie może wyciągnąć wniosek taki, że mama umarła i dlatego jej nie ma. Aż mi wstyd, że na forum "dzieciowym" trzeba to wyjaśniać. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: "mama żyje"... 12.07.11, 00:47 > 5-letnie dziecko nie wyciąga takich wniosków. > Natomiast z zaistniałej sytuacji samodzielnie może wyciągnąć wniosek taki, że m > ama umarła i dlatego jej nie ma. No coś Ty. Wniosku, że ojciec zagroził życiu matki nie wyciągnie, a że mama umarła, to już tak? Aha. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: "mama żyje"... 12.07.11, 00:52 hellulah napisała: > No coś Ty. Wniosku, że ojciec zagroził życiu matki nie wyciągnie, a że mama uma > rła, to już tak? Aha. > Tak. Litości, przecież to podstawy wiedzy o meandrach myślowych dziecka ... Domyślam się że nie masz kilkuletniego potomka na stanie, stąd to zdziwienie ? Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: "mama żyje"... 12.07.11, 01:01 > Tak. Litości, przecież to podstawy wiedzy o meandrach myślowych dziecka ... > Domyślam się że nie masz kilkuletniego potomka na stanie, stąd to zdziwienie ? Z jednej strony dziecko boi sie do histerii strasznego ojca przemocowca Z drugiej strony na pewno nie wyciagnie wniosku, ze zagrozil zyciu matki, wiec aluzje go nie przeraza Moze byc tak uzgodnic sobie wlasne meandry myslowe? Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: "mama żyje"... 12.07.11, 01:09 Tu nie chodzi nawet o to, że ojciec zagroził. Ja miałam na myśli zbędne podkreślenie dramatyzmu sytuacji (całej tej faktycznie złej otoczki wykonania postanowienia sądu), że to coś, co może zagrozić życiu. Aha, miałam w domu i pięciolatkę. Która nie pytała "czy ktoś umarł" o nieobecnych, ale potrafiła się przerazić pozornie pozytywnych przekazów. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: "mama żyje"... 12.07.11, 01:14 hellulah napisała: > Tu nie chodzi nawet o to, że ojciec zagroził. Ja miałam na myśli zbędne podkreś > lenie dramatyzmu sytuacji (całej tej faktycznie złej otoczki wykonania postanow > ienia sądu), że to coś, co może zagrozić życiu. Nie byłoby potrzeby przekazywania dziecku takich komunikatów, gdyby matka normalnie pożegnała się z dzieckiem w domu. Takie pożegnanie nie nastąpiło, więc z punktu widzenia dziecka matka po prostu sobie zniknęła - zostawiła go albo umarła. Tu do wyboru w zależności od tego, co jest mniejszą traumą dla chłopca (bo każda z tych myśli jakąś traumą jest). Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: "mama żyje"... 12.07.11, 01:10 cherry.coke napisała: > Z jednej strony dziecko boi sie do histerii strasznego ojca przemocowca > Z drugiej strony na pewno nie wyciagnie wniosku, ze zagrozil zyciu matki, wiec > aluzje go nie przeraza > Moze byc tak uzgodnic sobie wlasne meandry myslowe? Jeśli ojciec nigdy nie groził matce, że ją zabije, dziecko na ten pomysł samo nie wpadnie. Słowa "mama żyje" to profilaktyka tego, jak dziecko może wytłumaczyć sobie brak obecności matki, która jeśli żyje, jest wszechmocna w oczach dziecka, wszystko wie i z punktu widzenia dziecka jest zupełnie niezrozumiałym, dlaczego jej przy nim nie ma. Natomiast jeśli ojciec groził matce śmiercią, słowa "mama żyje" są tym bardziej na miejscu. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: "mama żyje"... 12.07.11, 01:25 > Słowa "mama żyje" to profilaktyka tego, jak dziecko może wytłumaczyć sobie brak > obecności matki, która jeśli żyje, jest wszechmocna w oczach dziecka, wszystko > wie i z punktu widzenia dziecka jest zupełnie niezrozumiałym, dlaczego jej prz > y nim nie ma. A moze jednak obecni opiekunowie dziecka sa w stanie wytlumaczyc mu nieobecnosc matki bez odwolywania sie do pojecia jej smierci? Szok, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: "mama żyje"... 12.07.11, 07:28 no że ja na to nie wpadłam ojciec dla jego dobra wyrwał dziecko ze snu, nie pozwolił pozegnac sie z matką, siedzi z dzieckiem u konkubiny, nie odbiea telefonow, matka z dzieckiem sie nie moze zobaczyc- ale to dla jego dobra konsultant wojewodzki jest oburzony jego zachowaniem jako ojca i pcyhologa, przewodnicząca zwiazku psychologow ( czy jakos tak) mowi jasno, ze dziecko przezywa traume z powodu niewidzenia sie z matka ( do tego nie ptrzeba byc psychologiem), a Ty probujesz wmowic wszystkim naokolo, ze ojciec mysli o dobru dziecka, ktore zamiast przepracowac z nim pewne zachowania faszeruje go, albo robi trening behawioralny, skutkiem czego dziecko nie poznaje wlasnego ukochanego psa no juz to widze jak ojciec rozsadnie tlumaczy mu sytuacje jakby mu tlumaczyl rozsadnie to po pierwsze dziekco widzialoby sie z matką!!!! chocby rozmawialo z nia przez telefon Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Może jednak któraś się wysili? 12.07.11, 08:15 araceli napisała: > W maju 2009 roku przez media przewinęła się podobna sprawa. Matka z nakazem sąd > u pojechała odebrać dzieci ojcu w Bługarii. Dzieci nie chciały. Doszło do szarp > aniy i wielkiej awantury. Dziecko udało się przemocą zabrać - syn został. > rel="nofollow">www.tvn24.pl/-1,1602856,0,1,bulgarskie-media-polacy-porwali-to-dziecko,wiadomosc.html > I teraz pytanie do e-mam. Czy matka powinna odpuścić sobie dzieci dla ich dobra > ? No proszę e-mamy? Osądźcie matkę, która wyszarpywała siłą dzieci ojcu! A może takie rozwiązanie jest krzywdą i traumą dla dziecka tylko w wykonaniu ojca? Która napisze list otwarty do matki, żeby zwróciła córkę ojcu? Która pochyli się nad dzieckiem odebranym ojcu? Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Może jednak któraś się wysili? 12.07.11, 08:33 nie pamietam dokladnie tamtej sprawy, jesli matka byla alkoholiczką, a ojciec faktycznie dba dobrze o dzieci to matka zrobila dzieciom traume tutaj jest jeszcze taka roznica, ze u piotrusia spotkania, a raczej proba spotkan byla ze strony matki, z bułgarem chyba nie było- bułgar zabrał dzieci i zniknął- troszke jak ojciec piotrusia ale nie chce sie specjalnie wypowiadac, bo nie pamietam calosci tej sprawy tylkonjakies szczatki i tyle, ze to był mega meksyk Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Może jednak któraś się wysili? 12.07.11, 08:38 aneta-skarpeta napisała: > nie pamietam dokladnie tamtej sprawy, jesli matka byla alkoholiczką, a ojciec f > aktycznie dba dobrze o dzieci to matka zrobila dzieciom traume Ojciec twierdzi, że matka była. Matka zaprzecza. Tak samo jak w przypadku przemocy w rodzinie Piotrusia. > ale nie chce sie specjalnie wypowiadac, bo nie pamietam calosci tej sprawy tylk > onjakies szczatki i tyle, ze to był mega meksyk Hłe, hłe... teraz to 'szczątki informacji' Echh... te podwójne standardy Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Może jednak któraś się wysili? 12.07.11, 08:47 Sprawa była dwa lata temu, kumasz? To, że znalazłaś jeden art w necie w tym temacie, to sorry, nie powoduje, że wszyscy mają znać na pamięć, ze wszystkimi szczegółami, co się wtedy działo, wiesz? Ja np. dopiero dziś o tej sprawie się dowiedziałam. Wcześniej w ogóle o tym nie czytałam i nie słyszałam. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Może jednak któraś się wysili? 12.07.11, 19:14 to nie są podwojne standarty tą sprawe mam na widelcu obecnie wiec wylapuje niuanse, szczegoly, tmtej nie pamietam tak jak niedawno byla sprawa tej matki co katowala dziecko a ojciec to nagrywal najpierw uwazalam ze matka to potwor a ojciec biedny, po czasie, gdy wyszly inne okolicznosci stwierdzialm ze oboje sa mocno stuknieci i nie nadaja sie na rodzicow. niestety rodzina tez byla srednia, bo nikt nie byl zainteresowany przysposobieniem tego chlopca mimo ze dzialo sie u niego w domu piekło Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Może jednak któraś się wysili? 12.07.11, 08:44 Ale po co ten przykład? Żeby Ci powiedzieć, że matka wyrywając dzieci siłą, w atmosferze awantury i bijatyk postąpiła źle czy dobrze? Przecież doskonale sama widzisz, że cała ta sytuacja jest kosmicznie tragiczna i nie do przyjęcia. A sam sposób zabrania dzieci karygodny. I, moim zdaniem, nieważne, czy to matka, czy ojciec się w ten sposób zachowuje. Poza tym, to są dwie skrajnie różne sytuacje. Zastanawia mnie jednak co innego - po co dajesz ten przykład? Żeby udowodnić sobie i innym, że jeśli w grę wchodzi matka, to murem staniemy za nią? No to sorry, ale albo jesteś głupia jak but, albo brakuje ci już argumentów i próbujesz odwrócić naszą uwagę od głównego tematu posta. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Może jednak któraś się wysili? 12.07.11, 09:03 rosapulchra-0 napisała: > Przecież doskonale sama widzisz, że cała ta sytuacja jest kosmicznie tragiczna > i nie do przyjęcia. A sam sposób zabrania dzieci karygodny. Acha - 'sytuacja' jest tragiczna, 'sposób' jest karygodny. Teraz trzymamy się bezosobowo Hehehe... podwójne standardy Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Może jednak któraś się wysili? 12.07.11, 09:14 Jednak miałam rację - jesteś nie tylko głupia, ale i nie masz argumentów. A podwójnych standardów poszukaj u siebie. Jedyną rzeczą, którą można w tych dwóch historiach porównać jest właśnie SPOSÓB ZABRANIA DZIECI. Odpowiedz Link Zgłoś
lena_madzia araceli 12.07.11, 12:17 podwójne standardy, podwójne standardy, zaciełaś sie czy co???? zmień płyte bo już nudno sie robi hehehe tocząc z tobą tak``sensowną``dyskusje jeszcze dziś strzelimy 1000 posta Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Może jednak któraś się wysili? 12.07.11, 13:42 Tak, tak, to bezduszna franca i należy jej się, żeby aparat sprawiedliwości przejechał się po niej walcem. Lepiej ci, można już wrócić do TEMATU, czy też cokolwiek napiszemy- należy bezwzględnie dać adnotacje dotyczące wszystkich porabanych matek o jakich była w mediach w ostatniej pięciolatce, bo inaczej to podwójny standard? A jak napiszę o tej matce, o ojcu piotrusia, ale już o pani XXX która przypalała papierosem córkę to standard będzie potrójny? Albo jak o niej owszem też, ale o kolesiu który wrzucił do wisły synka konkupiny nie napiszę, to poczwórny? Post za postem bełkoczesz to samo, jedyna zasługa, że zrobimy zaraz rekord Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Może jednak któraś się wysili? 12.07.11, 14:23 mam nadzieję, że jakoś uczcimy zbliżający się 1000 post, to chyba jeden z najdłuższych wątków na ematce Choc, te co są dłużej pewnie pamiętają podobne temu wątki Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Może jednak któraś się wysili? 12.07.11, 14:26 attiya napisała: > mam nadzieję, że jakoś uczcimy zbliżający się 1000 post, ?! Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Może jednak któraś się wysili? 12.07.11, 14:28 No ja chcialam upolowac 800, ale ktos mnie wyprzedzil Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Może jednak któraś się wysili? 12.07.11, 19:41 araceli napisała: > araceli napisała: > > W maju 2009 roku przez media przewinęła się podobna sprawa. Matka z nakaz > em sąd > > u pojechała odebrać dzieci ojcu w Bługarii. Dzieci nie chciały. Doszło do > szarp > > aniy i wielkiej awantury. Dziecko udało się przemocą zabrać - syn został. > > > rel="nofollow">www.tvn24.pl/-1,1602856,0,1,bulgarskie-media-polacy-porwali- > to-dziecko,wiadomosc.html > > I teraz pytanie do e-mam. Czy matka powinna odpuścić sobie dzieci dla ich > dobra > > ? > > No proszę e-mamy? Osądźcie matkę, która wyszarpywała siłą dzieci ojcu! A > może takie rozwiązanie jest krzywdą i traumą dla dziecka tylko w wykonaniu ojc > a? Która napisze list otwarty do matki, żeby zwróciła córkę ojcu? Która pochyli > się nad dzieckiem odebranym ojcu? A co jesli matka wiedziala ze ojciec zrobi dziecku krzywde,albo sprzed do slubu w wieku nastu lat,wtedy wyrwanie dziecka jest zasadne ,kiedy jest zagrozenie,ale nie w wypadku kiedy matka jest nadopiekuncza. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 14:00 Ktoś mi może wyjaśnić, dlaczego Kuba, a nie Piotruś?? Odpowiedz Link Zgłoś
skarolina Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 14:01 A co, czytać nie umiesz? Ojciec pisze, że Piotruś to jego drugie imię. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 14:06 skarolina napisała: > A co, czytać nie umiesz? Ojciec pisze, że Piotruś to jego drugie imię. I co z tego ????!!! Ja pier... po czymś takim, co dziecko przeżyło, ojciec nazywa je innym imieniem niż do tej pory.... nie ogarniam Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 14:12 > Ja pier... po czymś takim, co dziecko przeżyło, ojciec nazywa je innym imieniem > niż do tej pory.... nie ogarniam Matka przechrzcila - cacy. Ojciec przechrzcil z powrotem - be. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 14:16 cherry.coke napisała: > > Ja pier... po czymś takim, co dziecko przeżyło, ojciec nazywa je innym im > ieniem > > niż do tej pory.... nie ogarniam > > Matka przechrzcila - cacy. Ojciec przechrzcil z powrotem - be. Dziewczyno, obudź się. To nieistotne, kto przechrzcił. Kiedyś przechrzczono, to niech już tak zostanie, inaczej dzieciak dostaje ostro po głowie, nie rozumiesz ? Dziecko to nie zabawka. Jeśli matka kiedyś zrobiła źle i przechrzciła, to nie znaczy że teraz ktokolwiek ma moralne prawo wobec dziecka to odkręcać ! Nawet gdyby matka zechciała z powrotem przechrzcić dziecko, byłoby to znęcanie się nad synem. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 14:20 Alez zgadzam sie z toba - po prostu oboje sa sobie rowni. Kazda zmiana imienia dziecka po przejsciach to masakra. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 14:23 Temu dziecko przewrócono świat do góry nogami i kilkanaście razy nim potrząśnięto! Odpowiedz Link Zgłoś
super-mikunia Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 15:48 Kazda zmiana imienia dziecka po przejsciach to masakra. sądzę, że zawsze tak było, że ojciec do niego mówił Kuba tak jak miał nadane, a nie teraz, ale fakt znowu tu wychodzi manipulowanie dzieckiem teraz jesteś u mnie to będziesz X a jak będziesz tam to będziesz Y Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 15:57 super-mikunia napisała: > Kazda zmiana imienia dziecka po przejsciach to masakra. > > sądzę, że zawsze tak było, że ojciec do niego mówił Kuba tak jak miał nadane, > a nie teraz, ale fakt znowu tu wychodzi manipulowanie dzieckiem teraz je > steś u mnie to będziesz X a jak będziesz tam to będziesz Y Pytanie, co bardziej mieszaloby w glowie... Czy to, ze ojciec zwracalby sie do niego tak, jak sie zwracal zawsze (Kubus), czy gdyby zmienil teraz wersje, ale za to bylaby zgodna z wersja matki (Piotrus)? Niesamowity jest ten bigos. Odpowiedz Link Zgłoś
super-mikunia Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 16:18 no właśnie może już mu nie chciał mieszać więcej... i skąd ten zwyczajowo "Kuba" tak jak zawsze było w ich relacji..może i dobrze... Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Cherry 12.07.11, 16:00 Nie. Matka pewnie nazywała go tak od samego początku, co się zdarza i większość osób akceptuje taki stan rzeczy. Dziecko się już przyzwyczaiło do tego imienia i powrót do pierwszego jest dowodem na to, że ten facet zrobi wszystko, żeby było po jego myśli. Dziecko nie jest tu ważne. cherry.coke napisała: Alez zgadzam sie z toba - po prostu oboje sa sobie rowni. Kazda zmiana imienia dziecka po przejsciach to masakra. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Cherry 12.07.11, 16:06 Ale od poczatku czego? Rozeszli sie, gdy dziecko mialo 1,5 roku. Myslisz, ze od urodzenia matka nazywala go drugim imieniem, podczas gdy ojciec uzywal pierwszego? Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Cherry 12.07.11, 16:09 Być może tak było. A nawet jeśli nazywa go tak od 4 lat dopiero, to czy to był dobry moment, żeby wrócić do pierwszego imienia? Tylko jeden powód takiego powrotu przychodzi mi do głowy - chęć postawienia na swoim. Czyli tatuś będzie teraz robił dokładnie to, co zarzuca matce. Odpowiedz Link Zgłoś
super-mikunia Re: Cherry 12.07.11, 16:13 ale może on zawsze się tak do niego zwracał i wcale nic nie zmieniał w tym momencie...mówi do niego tak jak zawsze..czyli Kuba.. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Cherry 12.07.11, 16:21 Jest jeszcze powod drugi - jesli ojciec zawsze zwracal sie pierwszym imieniem, to nie ma do czego "wracac". Zmiana na drugie bylaby wlasnie zmiana, pozostanie przy pierwszym - elementem stalym. Nie wiem co bardziej miesza, mieszaja oba. Odpowiedz Link Zgłoś
super-mikunia Re: Cherry 12.07.11, 16:12 Myslisz, ze od > urodzenia matka nazywala go drugim imieniem, podczas gdy ojciec uzywal pierwsz > ego? no facet napisał w oświadczeniu, że bez porozumienia z nim zaczęła się tak do niego zwracać...więc nie dojdziemy do tego Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Cherry 12.07.11, 17:48 cherry.coke napisała: > Rozeszli sie, gdy dziecko mialo 1,5 roku. Myslisz, ze od > urodzenia matka nazywala go drugim imieniem, podczas gdy ojciec uzywal pierwsz > ego? To całkiem prawdopodobne, znam co najmniej dwie osoby, które rodzice nazywali różnymi imionami. Zdarza się, że rodzice nie są w stanie dogadać się co do imienia dziecka, potem ojciec idzie rejestrować i podaje jako pierwsze "swoje", a matka jest z dzieckiem 24/24 i nazywa "swoim". Wariatkowo, ale statystycznie nie taka znowu rzadkość. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Cherry 12.07.11, 19:59 nangaparbat3 napisała To całkiem prawdopodobne, znam co najmniej dwie osoby, które rodzice nazywali r > óżnymi imionami. Moj tato tak mial,jedno imie funckcjonowalo w rodzinie/ znajomych ,a drugie w dokumientach i urzedach. Wujek ze strony mamy tez mial 2 imiona,tez w dokumentach inaczej, a na co dzien inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 19:54 Nie ma bowiem czegoś takiego, jak "zmuszanie dziecka do kontaktów z ojcem". To matka jest odpowiedzialna na prawidłowe przygotowanie dziecka do kontaktów z ojcem. Każde bezpośrednie czy pośrednie oddziaływanie na dziecko, które uniemożliwia wykonanie postanowienia Sądu, będzie zawsze na niekorzyść matki. Świadczy wyłącznie o jej złej woli. Tak matka miala nakazc dziecku przestac sie bac,ani slowa o jakis uczuciach ze strony tatusia a tekst :tóre uniemożliwia wykonanie postanowienia Sądu, : to sie juz rzygac chce. cherry.coke napisała: > Alez zgadzam sie z toba - po prostu oboje sa sobie rowni. Kazda zmiana imienia > dziecka po przejsciach to masakra. Po takich przezyciach to mogl sobie darowac przez jakis czas nowe imie. Ale nowe imie, nowy/stary tatus,nowa mamuisa i nowy dom,jak pedofile Usa ktorzy porywali dzieci i robili z nich swoje dzieci i mogli z nimi robic co chcieli. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 16:38 Znalam co najmniej kilka osob, ktore uzywaly swojego drugiego imienia. Niewazne, co stalo w dowodzie - imie dla bliskich i przyjaciol bylo to drugie. Moze tu sytuacja byla taka, ze ojciec chcial nazwac syna koniecznie Kuba, a matka Piotr, ale ojciec-dominant postawil na swoim. Ale to matka dziecko wychowywala i ona byla z nim tak naprawde blisko i ona uzywala imienia drugiego. Dla chlopca TO imie jest jego imieniem, a nie to pierwsze. Teraz ojciec robi mu wode z mozgu, zeby tylko postawic na swoim (czyli imieniu, ktore on wybral) Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 16:43 claudel6 napisała: > Ale to matka dziecko wychowywa > la i ona byla z nim tak naprawde blisko i ona uzywala imienia drugiego. Dla chl > opca TO imie jest jego imieniem, a nie to pierwsze. Teraz ojciec robi mu wode z > mozgu, zeby tylko postawic na swoim (czyli imieniu, ktore on wybral) > No dokładnie. Koleżanki będą teraz licytować, że tatuś ma rację bo przecież zawsze się tak do syna zwracał. To nieistotne. Istotne jest to, z jakim imieniem utożsamia się dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 16:46 > Moze tu sytuacja byla taka, ze ojciec chcial nazwac syna koniecznie Kuba, a mat > ka Piotr, ale ojciec-dominant postawil na swoim. Ale to matka dziecko wychowywa > la i ona byla z nim tak naprawde blisko i ona uzywala imienia drugiego. Dla chl > opca TO imie jest jego imieniem, a nie to pierwsze. Teraz ojciec robi mu wode z > mozgu, zeby tylko postawic na swoim (czyli imieniu, ktore on wybral) Wrozenie z fusow jest zarazliwe Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 17:56 Ale z jakich fusów? Że ten pan to dominant? No dominant. Że matka się opiekowała dzieckiem? Opiekowała się. Gdzie te fusy? Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 18:00 > Gdzie te fusy? W znajomosciach dokladnych okolicznosci chrztu i nazywania Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 18:07 Iiiiiiiiii.... Ale przypomniały mi się okolicznosci znajomej: postanowiła nazwać córeczkę Martynka, mąż zaakceptował, pofrunął do urzedu i podał: Martynika. I tak zostało. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 14:19 I co w związku z tym? Całe swoje pięcioletnie życie dziecko słyszało, że ma na imię Piotruś, a teraz: 1 brutalnie odebrano je matce, przy której czuło się bezpiecznie, 2. całkowicie zmieniono mu środowisko z bezpiecznego na nieznane, 3. zmieniono imię (sic!) Co jeszcze tatuś wymyśli? A metoda PAS, na którą się tak chętnie powołuje tatuś? Całkowicie odrzucona przez naukowców i uznana za śmieć naukowy. Tatuś, jak widać całkowicie obarcza matkę odpowiedzialnością za WSZYSTKO, włącznie z siłowym odebraniem dziecka. Brawo! Szkoda, że nie dostrzega w ogóle swojego postępowania. Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 14:15 chwila, wiec matka nie miala od ponad roku ograniczone prawa rodzicielskie, zpowodu zaburzen psychicznych ktore wymagaly terapii. Powoli zaczyna to sie ukladac w bardziej wyrazista calosc Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 14:21 Oprócz słów ojca, masz jeszcze gdzieś tego potwierdzenie? Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 14:27 wyrok sadowy z 12 maja 2010 ?? Jest to na tyle konkretne i latwe do spradzenia, ze nie sadze zeby tak glupio ryzykowal. gdansk.naszemiasto.pl/artykul/989401,sprawa-piotrusia-przeczytaj-oswiadczenie-ojca,1240713,id,t,zid.html#galeria tu link podany juz przez kogos innego, z chyba pelnym tekstem oswiadczenia i zdjeciami. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 14:48 Ale czym ryzykuje? To przecież mogła być literówka albo podanie niepełnej informacji, ale w taki sposób, żeby tylko matkę oczernić, prawda? Cały czas zarzucacie matce, że oczernia ojca, w drugą stronę to już nie może tak być? Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 14:31 pan Jodzio wymyślił sobie dużo w tym swoim oświadczeniu a to dlatego iż w wyroku z ubiegłego roku jest wyraźnie napisane, że władza rodzicielska będzie ograniczona obydwojgu rodziców jeśli się nie poddadzą terapii - tej terapii poddała się tylko matka, ojciec nie. Czyli pan po prostu ściemnia Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 14:38 A to mamy juz publiczny wglad we wszystkie akta sprawy ? Mozna wiediec gdzie sa opubllikowane i kto je udostepnil. Dlaczego myslisz ze sobie to wymyslil? Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 14:49 och, zaraz tam wymyślił....on tylko wyławia np z wyroku sądowego niektóre elementy czyli - obydwoje rodzice mają poddać się terapii, bo inaczej zostanie ograniczona im władza rodzicielska - wyrok zostaje podtrzymany - to pan ominął ale wspomniał o tym, że matka ma mieć ograniczony wyrok - tak ale wtedy gdy nie podda się terapii. Matka chłopca poddała się terapii a pan nie - ale tego już pan Jodzio nie napisał. Poza tym panie Bożena Aksamit, Jowita Kiwnik na pewno mają dostęp do akt sprawy, są dziennikarkami, więc wiedzą o wiele więcej niż my. Tzn, na pewno mogą z czystym sumieniem zarzucić ojcu dziecka, że przeinacza fakty, one raz raz sprawdziły, że jednak w oświadczeniu występują nieprawdziwe fakty. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 14:55 > Poza tym panie Bożena Aksamit, Jowita Kiwnik na pewno mają dostęp do akt sprawy > , są dziennikarkami, więc wiedzą o wiele więcej niż my. Tzn, na pewno mogą z cz > ystym sumieniem zarzucić ojcu dziecka, że przeinacza fakty, one raz raz sprawdz > iły, że jednak w oświadczeniu występują nieprawdziwe fakty. A na jakiej podstawie twierdza, ze nie ma mozliwosci, zeby zachowanie dziecka zmienilo sie z ojcem? Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 14:59 sory ale ja nie pisałam o zmianie w zachowaniu dziecka tylko o tym, że ojciec twierdził, że matka od ubiegłego roku ma ograniczone prawa rodzicielskie Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 15:03 z doswiadczenia z mediami wiem, ze dziennikarze o prawie i sprawach sadowych pojecia nie maja. Akurat ten komentarz to od A do Z czysta manipulacja nie majaca nic wspolnego z dziennikarstwem. Nie wiem co dziennikarki mialy na mysli sugerujac ze dziecko nie moze byc pogodne i szczesliwe ojcem. Wypominajac sprawy karne zalozone przez matke, swoja droga ciekawe czy z oskarzenia prywatnego? I sugerujac ze ojciec ma ograniczone prawa rodzicielskie ( jakim cudem w tamim razie sad powierzyl mu opieke calosciowa nad dzieckiem) Gdyby wykreslic z tego art to co jest opinia dziennikarek, a zostawic rzetelne informacje, nie zostaloby tam prawie nic. Gdzie bezstronnosc dziennikarska. Pomine strone jezykowa tego artykuliku, niedbalstwo, "w wyroku jest napisane" itd. Odnosze wrazenie ze nie o dziennikarstwo w tym calym cyrku medialnym sie rozchodzi. A najwazniejsze ze Kubus Piotrus z tata wydaje sie byc calkiem szczesliwy i krzywda mu sie nie dzieje. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 15:08 to są tylko słowa ojca widziałaś szczęśliwego Piotrusia z tatą? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 15:10 attiya napisała: > to są tylko słowa ojca > widziałaś szczęśliwego Piotrusia z tatą? Proszę bardzo: gdansk.naszemiasto.pl/artykul/989401,sprawa-piotrusia-przeczytaj-oswiadczenie-ojca,1240713,id,t,zid.html#galeriagazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 15:13 A widziałaś nagrania z widzeń z tatą? Słyszałaś jak Piotruś się drze ze strachu? Czytałaś fragmenty akt, w których jest napisane, że dziecko panicznie się boi ojca? I myślisz, że tych kilka zdjęć jest dowodem na to, że już się nie boi i jest cacy? Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 15:30 rosapulchra-0 napisała: > A widziałaś nagrania z widzeń z tatą? Słyszałaś jak Piotruś się drze ze strachu > ? Czytałaś fragmenty akt, w których jest napisane, że dziecko panicznie się boi > ojca? I myślisz, że tych kilka zdjęć jest dowodem na to, że już się nie boi i > jest cacy? Rosa no juz nie odlatuj od rozsadku Zdjecia sa dowodem na to, ze chlopiec moze przebywac w towarzystwie ojca bez leku i to wiecej niz raz - wbrew temu, co twierdzi matka, ze dziecko reaguje panicznie na ojca i ma absolutna awersje. Przy furtce reaguje panicznie, ale bodzcem nie musi byc sama osoba ojca. Bodzcem moze byc caloksztalt, sama sytuacja wizyty, udzielajace sie (nawet nieswiadomie) emocje matki i babci, chocby i sama nieszczesna furtka. To jest wdrukowanie jak kazde inne, a jesli przez lata chlopiec zyje w atmosferze nadciagajacego nieszczescia (posluchaj wywiadu - matka i babcia bardzo emocjonalnie ubolewaja tam nad absolutna awersja, co wedlug zdjec nie ma miejsca), to jest wdrukowanie bardzo silne. Byc moze przy wyeliminowaniu pewnych elementow (no niestety rowniez matki) i stworzeniu nowej sytuacji lek moze sie wcale nie pojawic lub byc mozliwy do opanowania. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 15:59 Dlatego właśnie nie wierzę w tę nagłą przemianę dziecka. Piotruś uśmiecha się do zdjęcia i owszem, ale to wcale nie jest dowodem na to, że czuje się bezpiecznie u ojca. Żeby były potwierdzenia osób trzecich, niezależnych, że dziecko rzeczywiście nawiązało więź z ojcem, że nie boi się go, czuje się bezpiecznie, to moje myślenie by się zmieniło. A tak mamy tylko słowo ojca, które w większości jest oskarżaniem matki i manipulacją wyrokami sądowymi. Zmiana imienia dziecka też jest dla mnie bardzo niepokojąca. Jest to kolejna cegiełka do chaosu, które dziecko ma w swojej pięcioletniej głowie. Owszem, oglądając zdjęcia można wnioskować, że dziecko może przebywać z ojcem bez lęku, ale gwarancji nie masz, że tak jest. To są tylko zdjęcia. Krótki ułamek czasu zamknięty w klatce fotograficznej, nie daje on obrazu całego pobytu chłopca pod opieką ojca, prawda? To tak jak się ktoś czepnął zdjęć Piotrusia z psem i zaczął oskarżać media o manipulację naszymi uczuciami. Ten ojciec zrobił dokładnie to samo. Dla mnie to nie jest przekonywujące. Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 16:08 toz kurator, pediatra i pewnie kilku innych nad nimi teraz czuwa. az dziw ze nie ma jeszcze dziennikarskiej relacji na zywo spod domu profesora. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 16:51 Oczywiscie, ze zdjecia nie daja pelnego obrazu calego pobytu, bynajmniej tak nie twierdze. Udowadniaja one jedynie tyle i az tyle, ze to, co utrzymuje matka nie jest prawda i dziecko jest zdolne do kontaktu z ojcem. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 17:23 Ależ matka nigdzie nie twierdziła, że dziecko nie jest zdolne do kontaktu z ojcem. Wróżenie z fusów jest zaraźliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 17:45 rosapulchra-0 napisała: > Ależ matka nigdzie nie twierdziła, że dziecko nie jest zdolne do kontaktu z ojc > em. Wróżenie z fusów jest zaraźliwe. Jak to? W dokumentach matka pisze, ze dziecko nie chce juz nawet slyszec o ojcu, na spotkanie ma kilkugodzinna gwaltowna reakcje. Jest to dla niej podstawa wniosku o zawieszenie spotkan. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 17:51 Gdzie to jest napisane? Już raz cię pytałam, ale nie podałaś linka. A ja znaleźć nie mogę. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 17:54 W tym trzystronicowym artykule TokFM/Gazety z wyjatkami z akt, na stronie drugiej u dolu o ile mnie pamiec nie myli, ale raczej nie... Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 17:59 Wklejam cały akapit: Piotruś zaczyna moczyć się w nocy, cofa się w rozwoju, zaczyna seplenić. Diagnoza neurologa: "zaawansowana nerwica uwarunkowana sytuacyjnie znacznego stopnia pod postacią dolegliwości psychosomatycznych; podejrzenie osłabienia układu odpornościowego wskutek przewlekłego stresu". Barbara L. czuje się jak w pułapce. Opisuje to detalicznie w skardze, którą kieruje do prezesa Sądu Rejonowego w Gdańsku: "Bardzo mozolna i trudna jest praca nad wytworzeniem pozytywnego wizerunku ojca w oczach dziecka, kiedy matka musi naprawiać błędy, które to on popełnił, ponosić tego konsekwencje i narażać się na opór dziecka. Dziecko potrzebuje czasu i cierpliwości. Obecne zachowanie J., niweluje moje dotychczasowe starania, gdyż dziecko nawet już nie chce słyszeć o ojcu. Metoda "na siłę" nijak nie licuje z prawdziwą potrzebą zmiany wizerunku ojca w oczach dziecka - w takiej sytuacji żadne moje oddziaływania nie będą miały efektu, jeśli ojciec czynami przeczy moim i własnym zapewnieniom." Pisze też: "Zachowanie dziecka jest interpretowane jako moja wina, a fakt, że pisałam te skargi, został użyty przez sąd przeciwko mnie, potraktowany jako wyraz mojej "niewłaściwej postawy" . - Nie mogłam się zdobyć, by siłą wypchnąć Piotrusia za furtkę - mówi. To jest ten wniosek o zawieszenie spotkań? Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 18:33 no ale sory - ja poproszę niezbite dowody, że te zdjęcia są właśnie z pobytu od dnia porwania bo w sumie to można każde zdjęcia wstawić Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 18:40 Do dnia zabrania dziecka nie udało sie im spotkac , było doprowadzane do furtki, więc to zapewne zdjęcia z obecnego okresu. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 17:00 rosapulchra-0 napisała: > Dlatego właśnie nie wierzę w tę nagłą przemianę dziecka. Piotruś uśmiecha się d > o zdjęcia i owszem, ale to wcale nie jest dowodem na to, że czuje się bezpieczn > ie u ojca. (...) > Owszem, oglądając zdjęcia można wnioskować, że dziecko może przebywać z ojcem b > ez lęku, ale gwarancji nie masz, że tak jest. To są tylko zdjęcia. Krótki ułame > k czasu zamknięty w klatce fotograficznej, nie daje on obrazu całego pobytu chł > opca pod opieką ojca, prawda? Ale zdezorientowana mina na zdjęciu zrobionym przez ojczyma jest dowodem na faszerowanie prochami? Pięęęęęknie Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 17:25 Nie na podstawie tej miny na zdjęciu był domysł nafaszerowania prochami, ale na podstawie zachowania dziecka, które nie rozpoznało ani ojczyma, ani psa i które obojętne było na bodźce. Czaisz? Nie, nie ty. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 15:36 i te zdjęcia mają być dowodem, że wykonano je kilka dni temu jak dziecko zostało porwane przez ojca? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 15:08 No właśnie to nie było prywatne oskarżenie o znęcanie. Niebieska Karta również jest faktem. A że kobiety podważają nagłą szczęśliwość dziecka u boku ojca, którego się tak panicznie bało do tej pory? Każdy zdroworozsądkowo myślący człowiek będzie miał w tej kwestii wątpliwości. Cuda się nie zdarzają przeca Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 14:44 kandyzowana30 napisała: > chwila, wiec matka nie miala od ponad roku ograniczone prawa rodzicielskie, zp > owodu zaburzen psychicznych ktore wymagaly terapii. Powoli zaczyna to sie uklad > ac w bardziej wyrazista calosc No nieźle! Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 14:51 araceli napisała: > kandyzowana30 napisała: > > chwila, wiec matka nie miala od ponad roku ograniczone prawa rodzicielski > e, zp > > owodu zaburzen psychicznych ktore wymagaly terapii. Powoli zaczyna to sie > uklad > > ac w bardziej wyrazista calosc > > No nieźle! przeczytaj link wyżej - sąd stwierdził, że ograniczy obydwojgu prawa jeśli nie poddadzą się terapii - tej terapii tylko matka się poddała - tam nic nie było o ograniczeniu matce praw Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 14:57 attiya napisała: > przeczytaj link wyżej - sąd stwierdził, że ograniczy obydwojgu prawa jeśli nie > poddadzą się terapii - tej terapii tylko matka się poddała - tam nic nie było o > ograniczeniu matce praw A gdzie jest to co piszesz? Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 15:00 wyżej wrzuciłam link do komentarza pań Bożena Aksamit, Jowita Kiwnik Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 14:55 Ale nieźle co? Oświadczenie ojca i tylko ojca jest prawdziwe, a wszystko co dotąd było napisane to kłamstwa i manipulacja? Bo nie ojciec pisał? Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: Riposta ojca Piotrusia. 12.07.11, 15:13 Abstrahujac od tego kto mowi prawde lub nie. Istnieja zaburzenia psychiczne w ktorych matka nieswiadomie krzywdzi swoje dziecko.Zachowanie matki do tej pory wskazywalo na to ze moze miec takie zabuzenia. Rola sadu jest osadzic czy to jest taka sytuacja. Rozumiem ze przy takim zaangazowaniu wszystkich organizacji, jakiekolwiek manipulacje ze strony ojca nie beda juz mozliwe. Piotrusiowi - Kubusiowi jak widac nie dzieje sie w tej chwili zadna dramatyczna krzywda. Najgorsze co w tej sytuacji sie moze zdazyc to dalsze rozstrzyganie o losach chlopca na lamach tabloidow. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 cięta riposta 12.07.11, 15:24 Wiele zachowań ujawnianych przez synka pozostającego dotychczas pod opieką matki miało cechy zespołu tzw. oddzielenia od drugoplanowego opiekuna (PAS). To forma wykorzystywania psychicznego dziecka, którego następstwa często są nieodwracalne. I w związku z tym ojciec radykalnie oddziela dziecko od pierwszoplanowego opiekuna. Brawa dla profesora. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: cięta riposta 12.07.11, 15:32 nangaparbat3 napisała: > Wiele zachowań ujawnianych przez synka pozostającego dotychczas pod opieką m > atki miało cechy zespołu tzw. oddzielenia od drugoplanowego opiekuna (PAS). To > forma wykorzystywania psychicznego dziecka, którego następstwa często są nieodw > racalne. > > I w związku z tym ojciec radykalnie oddziela dziecko od pierwszoplanowego opiek > una. > Brawa dla profesora. Prawda ? Pan się sam ze sobą pogubił. Tak jak w przypadku zmiany imienia chłopca. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta o PAS 12.07.11, 21:25 zaciekawiła mnie kwestia PAS co ciekawe- nie bylo to trudne do odnalezienia, wiec nie wiem czym kierowal sie Jozio ale "Childrens Legal Rights Magazine" dokonał analizy wszystkich spraw sądowych, w których powoływano się na PAS. Wnioski z tej analizy były następujące: "Nauka potwierdza, że powodem niechęci do rodzica jest jego niewłaściwe zachowanie. Takie etykietki jak PAS służą odwróceniu uwagi od tych zachowań". "Przewodnik dla sędziów", którego wydawcą jest Narodowa Rada Sędziów Sądu Rodzinnego i Nieletnich stwierdził, że teoria jest "skompromitowana i osłaniająca przemoc i nadużycia wobec dzieci" tworca teroii FAS "Gardner nie potępiał pedofilów. Uważał, że społeczeństwo traktuje ich zbyt surowo. Aprobował również kazirodztwo" Stephanie Dallam, naukowiec działający przy Radzie, poświęciła 10 lat na badanie PAS. Odnalazła ona prace psychiatry Richarda Gardnera, który opisywał, że uprawianie seksu ojców ze swoimi dziećmi jest normalne i naturalne. W pracach, które sam publikował, Gardner obwiniał molestowane dzieci i tłumaczył, że ich cierpienia są wyimaginowane a społeczeństwo w tej kwestii jest "nadwrażliwe". no pieknie Panie Jozio... no to faktycznie argument dał jak sie patrzy Odpowiedz Link Zgłoś
minnie_su Re: o PAS 12.07.11, 21:35 aneta, bez przesady, z taka analiza... jasne, ze nie bylo to trudne do znalezienia. ja tez moge wrzucic PAS w google i za chwile przekopiowac ci tu kilka twierdzen o tym, jak wielkim problemem jest PAS i jak czesto wystepuje. i tez nie bedzie to trudne do znalezienia. a biografia gardnera nie ma z tym wszystkim nic wspolnego. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: o PAS 12.07.11, 21:39 Tylko, że PAS są całkowicie odrzucony przez naukowców i potraktowany jak śmieć naukowy. Czy dobrze to świadczy o tatusiu? Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: o PAS 12.07.11, 22:02 minnie_su napisała: > aneta, bez przesady, z taka analiza... jasne, ze nie bylo to trudne do znalezie > nia. ja tez moge wrzucic PAS w google i za chwile przekopiowac ci tu kilka twie > rdzen o tym, jak wielkim problemem jest PAS i jak czesto wystepuje. i tez nie b > edzie to trudne do znalezienia. > > a biografia gardnera nie ma z tym wszystkim nic wspolnego. ale ma duze znaczenie to, co o PAS myslą specjalisci i poglady prywatne tego pana sa bardzo istotne w kwestiach jego pogladow na tematm relacji dziecko- rodzice Odpowiedz Link Zgłoś
araceli 'Bezstronne' dziennikarki 12.07.11, 15:02 trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,9933591,Komentarz_do_listu___To_zwykla_manipulacja_.html Ja pi...le! Dziennikarki wściekle, personalnie atakujące jedną stronę sporu, który przedstawiają! Nawet nie silą się na udawanie bezstronności! Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: 'Bezstronne' dziennikarki 12.07.11, 15:07 czyli uważasz, że jeśli pan Jodzio napisał nieprawdę co do treści wyroku - że matka ma ograniczoną władzę - a dziennikarki sprostowały to, to jest to bronienie matki? Czy tylko sprostowanie? Bo rozumiem, że wyrok jest gdzieś dostępny. Inaczej nie pisałyby tego. Napisz może, że ojciec wymyśla nowe fakty co do wyroku, które nie mają miejsca. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: 'Bezstronne' dziennikarki 12.07.11, 15:15 attiya napisała: > czyli uważasz, że jeśli pan Jodzio napisał nieprawdę co do treści wyroku - że m > atka ma ograniczoną władzę - a dziennikarki sprostowały to, to jest to bronieni > e matki? Czy tylko sprostowanie? > Bo rozumiem, że wyrok jest gdzieś dostępny. Inaczej nie pisałyby tego. > Napisz może, że ojciec wymyśla nowe fakty co do wyroku, które nie mają miejsca. Sprostowanie brzmiałoby tak: 'W swoim oświadczeniu profesor J. pisze, że .... . Tymaczsem wyrok sadowy z dnia... stanowi, że'. Tymczasem dziennikarki bezpardonowo walą w ojca tekstami o tym, że Piotruś nie może być pogodny przy ojcu! Cytat: 'Wiele złych rzeczy zarzuca pan swojej byłej żonie, ale dla nas pan nie jest wiarygodny'. ŻE CO???? To piszą DZIENNIKARKI?? Personalnie o stronie sporu, który opisują?? Jestem w szoku, że Gazeta na to pozwala!! Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: 'Bezstronne' dziennikarki 12.07.11, 15:38 araceli napisała: > Tymczasem dziennikarki bezpardonowo walą w ojca tekstami o tym, że Piotruś nie > może być pogodny przy ojcu! Dziennikarki przede wszystkim odpowiadają na oskarżenia, jakie w stronę środowiska dziennikarskiego wystosował ojciec. W pierwszych akapitach swojego oświadczenia przecież stwierdza, że jest ofiarą medialnej nagonki i społeczeństwo jest przez dziennikarzy wprowadzane w błąd. Nie zauważyłaś, że to on przeprowadza atak ? W pierwszych słowach oświadczenia na temat sprawy swojego dziecka. Z tym panem jest coś mocno nie halo. Przecież cały świat się na niego uwziął. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: 'Bezstronne' dziennikarki 12.07.11, 15:40 > Dziennikarki przede wszystkim odpowiadają na oskarżenia, jakie w stronę środowi > ska dziennikarskiego wystosował ojciec. W pierwszych akapitach swojego oświadcz > enia przecież stwierdza, że jest ofiarą medialnej nagonki i społeczeństwo jest > przez dziennikarzy wprowadzane w błąd. A nie jest? Sorki ale jesli ktos pisze wrozac z fusow, ze chlopiec nie ma prawa byc pogodny, to co to ma wspolnego z rzetelnoscia dziennikarska? I to podpisaly dwie osoby, wiec trudno nawet powiedziec, ze jakis dziennikarz sie zagalopowal. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: 'Bezstronne' dziennikarki 12.07.11, 15:46 cherry.coke napisała: > > Dziennikarki przede wszystkim odpowiadają na oskarżenia, jakie w stronę ś > rodowi > > ska dziennikarskiego wystosował ojciec. W pierwszych akapitach swojego oś > wiadcz > > enia przecież stwierdza, że jest ofiarą medialnej nagonki i społeczeństwo > jest > > przez dziennikarzy wprowadzane w błąd. > > A nie jest? Sorki ale jesli ktos pisze wrozac z fusow, ze chlopiec nie ma prawa > byc pogodny, to co to ma wspolnego z rzetelnoscia dziennikarska? I to podpisal > y dwie osoby, wiec trudno nawet powiedziec, ze jakis dziennikarz sie zagalopowa > l. Tu rzeczywiście panie przesadziły. Natomiast nie przesadziły wytykając panu J. manipulację w sprawie wyroku z 2010. Zauważ, że odniosłam się do konkretnego cytatu Araceli i napisałam, że dziennikarki "przede wszystkim" odpowiadają na oskarżenia, a nie że "tylko" na nie odpowiadają. Drugi twój błąd polega na tym, że twierdzisz, że dwie osoby naraz nie mogą się zagalopować, więc to musi być nagonka. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: 'Bezstronne' dziennikarki 12.07.11, 15:54 > Drugi twój błąd polega na tym, że twierdzisz, że dwie osoby naraz nie mogą się > zagalopować, więc to musi być nagonka. Skad, nigdy nie tlumacz wredota tego co mozna wytlumaczyc glupota Po prostu inaczej, gdy zagalopuje sie jakis stazysta portalowy, a inaczej, gdy dwie doswiadczone dziennikarki (nazwisko pani Aksamit widuje od lat). Na portalu mozna napisac wszystko, ciekawe, czy redakcja im to klepnie, zeby poszlo w papierze Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: 'Bezstronne' dziennikarki 12.07.11, 15:58 problem w tym ze przez cas takiego te dwie panie dziennikarki przestaja byc zupelnie wiarygodne, jako zrodlo w sprawie. Nie ufam im, nie jestem przekonana ze widzialy i zrozumialy wyrok. Mam raczej wrazenie ze przepisuja to co im adwokat jednej strony powie. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: 'Bezstronne' dziennikarki 12.07.11, 16:37 One nic takiego nie napisały. Napisały za to: [i]Ojciec Piotrusia rozesłał do mediów, ale także do pracowników Instytutu Psychologii list, ze swoją wersją wydarzeń. Nastąpił cud - z panicznie bojącego się ojca, chłopiec zamienił się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki w szczęśliwego, pogodnego malca. Panie profesorze po prostu takie rzeczy się nie zdarzają i pan odbierając dziecko matce, do której Piotruś był przywiązany powinien jako wybitny naukowiec wiedzieć. Nie wiemy co opowiedział pan dziecku, jak wytłumaczył wyrwanie go siłą z dotychczasowego życia - bo nie zamierza pan się tłumaczyć. [b]Pana list to skrócony wniosek do sądu z prośbą o umieszczenie dziecka w rodzinie zastępczej. Wiele złych rzeczy zarzuca pan swojej byłej żonie, ale dla nas pan nie jest wiarygodny. Przypomnijmy, że ma pan założoną Niebieską Kartę na Policji i jest pan w trakcie procesu przed sądem karnym o znęcanie się nad żoną.[/b] Argumentuje Pan, że „nie polegającym na prawdzie twierdzeniem jest opinia mojej byłej żony, iż ma w pełni zachowaną władzę rodzicielską. Sąd - wyrokiem z dnia 12 maja 2010 roku - bowiem ograniczył jej władzę rodzicielską nad naszym synem przez zobowiązanie jej do podjęcia psychoterapii oraz nadzór kuratora sądowego” To jest zwykła manipulacja, bowiem wyrokiem sądu jaki się uprawomocnił we wrześniu 2010 roku jest napisane, że matka ma pełnie władzy, a ogranicza się ją panu. Ten punkt, na który się pan powołuje, dotyczy ograniczenia władzy jeśli nie poddadzą się państwo terapii - obydwoje. Pańska była żoną jej się padała, a pan? Więcej... trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,9933591,Komentarz_do_listu___To_zwykla_manipulacja_.html#ixzz1RtyJ1eNE [/i] Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: 'Bezstronne' dziennikarki 12.07.11, 15:38 ale mnie nie obchodzi język pań dziennikarek i nie obchodzi mnie w tym momencie że pan Jodzio pisze, że nastąpił cud piszę o wyroku i o tym co pan Jodzio z niego wziął a czego nie Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Czemu?? 12.07.11, 16:57 Czemu oświadczenie pana J. nie zostało podane na pierwszej stronie GW na czerwono tak jak informacja od ojczyma 'Piotruś po 4 dniach o u ojca nie poznał psa'?? Czemu nie podano nawet całości oświadczenia - tylko wybranie fragmenty?? Można się nie zgadzać, można polemizować, można prostować i obalać ale do jasnej ciasnej - niech GW zachowa choćby pozory równego traktowania obu stron!! Odpowiedz Link Zgłoś
lena_madzia No pacz pani!!! 12.07.11, 17:32 Co za metamorfoza!!! wcześniej Piotruś (o pardon -Kuba) wpadał w histerie na sam widok biologicznego ojca, natomiast wolał swojego ojczyma nazywając go tata, ba! -dziecko bardziej wolało towarzystwo swojego psa. Teraz dziecko na zdjęciach z tatą jest uśmiechnięte, natomiast ojczyma nie poznaje a na ukochanego zwierzaka zupełnie nie reaguje. No pacz pani toż to cud prawdziwy!!! Kuba po tym wszystkim co przeszedł, jest uśmiechnięty i szczęśliwy!!!! Ja po prostu wole nie myśleć co on z tym dzieckiem zrobił, jakie środki mu podał.....wygląda na to że sprawa szybko sie nie zakończy... Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: No pacz pani!!! 12.07.11, 17:53 Synek jest wspaniałym, prawidłowo rozwijającym się chłopcem, powodem mojej ojcowskiej dumy." - Skoro prawidłowo się rozwija - dlaczego odbiera go matce, motywując to troską o rozwój dziecka? Nic tu się kupy nie trzyma. A tak na marginesie - już jest na głównej. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: No pacz pani!!! 12.07.11, 17:56 Do czasu odebrania go siłą matce, synek rozwijał się nieprawidłowo i nie był powodem ojcowskiej dumy? Stąd ta troska i odebranie? Nosz.. wielka miłość ojcowska się objawiła! Szok! Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: No pacz pani!!! 12.07.11, 18:00 nangaparbat3 napisała: Skoro prawidłowo się rozwija - dlaczego odbiera go matce, motywując to troską o rozwój dziecka? Też mnie to zafrapowała w tej wypowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: No pacz pani!!! 12.07.11, 18:07 To w koncu chłopiec lecy sie u neurologa jak mówi matka, czy nie leczy, jak twierdzi ojciec w oswiadczeniu? Jest zdrowy i normalny, niecofnięty i wynajdowanie chorób to fanaberia matki,czy rozwija sie nieprawidłowo? Zaczynam sie gubic. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: No pacz pani!!! 12.07.11, 18:22 alexa0000 napisała: > To w koncu chłopiec lecy sie u neurologa jak mówi matka, czy nie leczy, jak twi > erdzi ojciec w oswiadczeniu? Jest zdrowy i normalny, niecofnięty i wynajdowanie > chorób to fanaberia matki,czy rozwija sie nieprawidłowo? Zaczynam sie gubic. Bo znów mamy on powiedział, ona powiedziała. Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: No pacz pani!!! 12.07.11, 18:28 A to o moczeniu, splenieniu, nerwicy to cytat z matki, czy neurologa? Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: No pacz pani!!! 12.07.11, 18:27 tez nie mam pojecia, ale nerwice to chyba psychiatrzy nie neurolodzy lecza. Dla chlopca bylo by lepiej gdyby szczegolow jego zdrowia psychicznego w tabloidach nie opisywac Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: No pacz pani!!! 12.07.11, 18:16 imasumak napisała: > nangaparbat3 napisała: > > Skoro prawidłowo się rozwija - dlaczego odbiera go matce, motywując to trosk > ą o rozwój dziecka? > > > Też mnie to zafrapowała w tej wypowiedzi. W liscie jest mowa o przerywaniu wiezi i izolowaniu jako motywacji. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: No pacz pani!!! 12.07.11, 18:45 attiya napisała: > nasz wątek na głownej jest? No to cyk za dwa tysiace Odpowiedz Link Zgłoś
lena_madzia Re: Czemu?? 12.07.11, 17:50 araceli napisała: > Czemu oświadczenie pana J. nie zostało podane na pierwszej stronie GW na czerwo > no tak jak informacja od ojczyma 'Piotruś po 4 dniach o u ojca nie poznał psa'? > ? > > Czemu nie podano nawet całości oświadczenia - tylko wybranie fragmenty?? > > Można się nie zgadzać, można polemizować, można prostować i obalać ale do jasne > j ciasnej - niech GW zachowa choćby pozory równego traktowania obu stron!! Bo redaktorzy GW w przeciwieństwie do ciebie ruszyli swoje szare komórki i zorientowali się że to bezczelna manipulacja, zawierająca nieprawdę. Prawda w oczy kole, co???? Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Może dlatego, 12.07.11, 17:58 że wtedy cała polska czekała na jakiekolwiek wieści o Piotrusiu? Nie pomyślałaś? Odpowiedz Link Zgłoś
lena_madzia Re: Może dlatego, 12.07.11, 18:10 o zobacz Araceli, redaktorzy oprzeczytali twojego posta hłe hłe info już jest na pierwszej stronie, nawet jako główne info a może nie pasuje ci kolor??? że nie na czerwono??? Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Czemu?? 12.07.11, 18:14 Może dlatego, że pan profesor wydał SWOJE oświadczenie (gdzieśtam) a nie wysłał list do wyborczej? Da się ogarnąć taki niuans? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Czemu?? 12.07.11, 18:20 anorektycznazdzira napisała: > Może dlatego, że pan profesor wydał SWOJE oświadczenie (gdzieśtam) a nie wysła > ł list do wyborczej? Da się ogarnąć taki niuans? No chyba wysłał do Gazety, skoro je zamieściła? Teraz jest już w całości. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Czemu?? 12.07.11, 18:33 No patrz, poprawili się, pewnie cie czytają i tak im głupio, że się zaraz pod ziemię zapadną A to? www.dziennikbaltycki.pl/fakty24/425850,sprawa-piotrusia-oswiadczenie-ojca-i-odpowiedz-matki,z,id,t,z.html I to www.gdansk.naszemiasto.pl/artykul/989401,sprawa-piotrusia-przeczytaj-oswiadczenie-ojca,id,t.html I to nocotytato.org.pl/ Wujek google wyrzuci ci wiecej Co, robimy 2 tysiące? Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Czemu?? 12.07.11, 18:50 Tysia o mały włos przegapiłam, ale następnym razem się zaczaję... Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Piotruś jednak nie jest Piotrusiem :) 12.07.11, 18:51 Ciekawe rzeczy w tym oświadczeniu matki. Jej syn nazywa się: JAKUB KRZYSZTOF J. Więc Piotruś to żadne drugie imię Poza tym pani pisze 'z uwagi na chwilową sytuację przebywałam wraz z dzieckiem i mężem pod innym adresem'. Ta 'chwilowa sytuacja' to ukrywanie się przed wyrokiem sądu? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli I jeszcze kolejny kwiatek 12.07.11, 18:58 Pani w oświadczeniu przynaje, że ją sąd skierował w 2009 roku na terapię w celu zmiany postawy w zakresie uznania autonomii syna ustanawiając do tego kuratora oraz ich oboje na terapię rodzinną. Jego na terapię indywidualną nie wysłał o co dopytywały personalnie dziennikarki w swoim oświadczeniu. Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: I jeszcze kolejny kwiatek 12.07.11, 19:06 takze zbierajac fakty : - Pani miala prawa rodzicielskie ograniczone przez sad z art 109 krio ze wzgledu na problemy emocjonalne, psychiczne (?) ktore wymagaly indywidualnej terapii - Wszyscy byli skierowani na terapie rodzinna, I jak to sie ma do rzetelnosci dziennikarskiej? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Jaka rzeteoność?!?! 12.07.11, 19:22 kandyzowana30 napisała: > takze zbierajac fakty : > - Pani miala prawa rodzicielskie ograniczone przez sad z art 109 krio ze wzgled > u na problemy emocjonalne, psychiczne (?) ktore wymagaly indywidualnej terapii > - Wszyscy byli skierowani na terapie rodzinna, > I jak to sie ma do rzetelnosci dziennikarskiej? Szok - normalnie szok. Chwilę po wydaniu oświadczenia przez pana J. dziennikarki ripostują: 'Argumentuje Pan, że „nie polegającym na prawdzie twierdzeniem jest opinia mojej byłej żony, iż ma w pełni zachowaną władzę rodzicielską. Sąd - wyrokiem z dnia 12 maja 2010 roku - bowiem ograniczył jej władzę rodzicielską nad naszym synem przez zobowiązanie jej do podjęcia psychoterapii oraz nadzór kuratora sądowego” To jest zwykła manipulacja, bowiem wyrokiem sądu jaki się uprawomocnił we wrześniu 2010 roku jest napisane, że matka ma pełnie władzy, a ogranicza się ją panu. Więcej... trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,9933591,Komentarz_do_listu___To_zwykla_manipulacja_.html#ixzz1Rudf38VH Natomiast parę godzin później sama matka pisze, że rzeczywiście ma ograniczoną władzę tak jak napisał ojciec - ograniczoną poprzez skierowanie na terapię i dozór kuratorski!! Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Jaka rzeteoność?!?! 12.07.11, 20:10 Ograniczył przez skierowanie na terapię?? Czy ty czytasz ten stek bzdur, który napisałaś? treść wyroku Sądu Okręgowego w Gdańsku z dnia 12 maja 2010 r sygn.akt: II C 353/08. W punkcie II tego wyroku Sąd orzekł: "Wykonywanie władzy rodzicielskiej nad małoletnim Jakubem Piotrem Jodzio urodzonym 25.02.2006 roku w Gdańsku powierza powódce, ograniczając władzę rodzicielską pozwanego do współdecydowania o istotnych sprawach dziecka związanych z wychowaniem, leczeniem i edukacją" Zarządzenie ograniczającym jest jej uczestnictwo w terapii rodzinnej i dozór kuratorski, a nie ograniczenie władzy rodzicielskiej! Nie podniecaj się tak, bo ci żyłka pierdząca pęknie i dopiero smrodu narobisz. Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: Jaka rzeteoność?!?! 12.07.11, 20:14 na tym wlasnie polega ograniczenie wladzy rodzicielskiej : "4. Ograniczenie wykonywania władzy rodzicielskiej W razie zagrożenia dobra dziecka, sąd opiekuńczy może wydać na podstawie art. 109 Krio zarządzenia następującej treści: 1. zobowiązać rodziców oraz małoletniego do określonego postępowania z jednoczesnym wskazaniem sposobu kontroli wykonania wydanych zarządzeń, 2. określić, jakie czynności nie mogą być przez rodziców dokonywane bez zezwolenia sądu albo poddać rodziców innym ograniczeniom, jakim podlega opiekun, 3. poddać wykonywanie władzy rodzicielskiej stałemu nadzorowi kuratora sądowego, 4. skierować małoletniego do organizacji lub instytucji powołanej do przygotowania zawodowego albo do innej placówki sprawującej częściową pieczę nad dziećmi, 5. zarządzić umieszczenie małoletniego w rodzinie zastępczej albo w placówce opiekuńczo-wychowawczej." 6. powierzyć zarząd majątkiem małoletniego ustanowionemu w tym celu kuratorowi. Podane orzeczenia nie stanowią wyczerpującego katalogu możliwych orzeczeń ponieważ, jak wynika z treści tego artykułu, sąd może w "szczególności" wydać te orzeczenia. Nie wyklucza to więc możliwości wydania orzeczeń o innej treści. Wydanie orzeczenia na podstawie art. 109 Krio następuje po przeprowadzeniu rozprawy5. Każdy, kto posiada wiadomość o istnieniu okoliczności wymagających interwencji sądu powinien sąd o nich poinformować (art. 572 Kpc). Opracowanie: Joanna Kuczyńska - Studencka Poradnia Prawna przy Wydziale Prawa Uniwersytetu w Białymstoku, w ramach umowy o współpracy Studenckiej Poradni Prawnej z Biurem Rzecznika Praw Obywatelskich Aktualizacja: Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich" Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Jaka rzeteoność?!?! 12.07.11, 20:31 Wykonywanie władzy rodzicielskiej nad małoletnim Jakubem Piotrem Jodzio urodzonym 25.02.2006 roku w Gdańsku powierza powódce, ograniczając władzę rodzicielską pozwanego do współdecydowania o istotnych sprawach dziecka związanych z wychowaniem, leczeniem i edukacją Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: Jaka rzeteoność?!?! 12.07.11, 20:42 Jeszce raz, sad moze : - pozbawic rodzica wladzy rodzicielskiej, - pozostawic wladze rodzicielska ale ograniczyc ja z art 109 ( przypadek tutaj) - Jeżeli władza rodzicielska przysługuje obojgu rodzicom nie pozostającym ze sobą w związku małżeńskim, sąd opiekuńczy może powierzyć wykonywanie władzy rodzicielskiej jednemu z nich, ograniczając władzę rodzicielską drugiego do określonych obowiązków i uprawnień w stosunku do osoby dziecka. - pozostawic wladze rodzicielska bez ograniczen W tym wypadku sad ograniczyl prawa ojca poprzez powierzenie wykonywania wladzy matce, a matce poprzez art 109. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Jaka rzeteoność?!?! 12.07.11, 20:44 Wykonywanie władzy rodzicielskiej nad małoletnim Jakubem Piotrem Jodzio urodzonym 25.02.2006 roku w Gdańsku powierza powódce, ograniczając władzę rodzicielską pozwanego do współdecydowania o istotnych sprawach dziecka związanych z wychowaniem, leczeniem i edukacją Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Jaka rzeteoność?!?! 12.07.11, 20:45 czyli mimo nakazanej terapii ma wladze rodzicielska, a nie Jozio Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: Jaka rzeteoność?!?! 12.07.11, 20:48 obydwoje maja wladze, obydwoje ograniczona, z roznych powodow Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Jaka rzeteoność?!?! 12.07.11, 20:51 jeszcze raz matce -Wykonywanie władzy rodzicielskiej nad małoletnim Jakubem Piotrem Jodzio ojcu -ograniczając władzę rodzicielską pozwanego do współdecydowania o istotnych sprawach dziecka związanych z wychowaniem, leczeniem i edukacją" cos tutaj jest niejasne? i za rosą terapia i kurator dla matki to"To jest zarządzenie ograniczające, a nie ograniczenie władzy rodzicielskiej. W ten sposób sąd korzystając z tego punktu zobowiązał matkę do uczestnictwa w terapii. " Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: Jaka rzeteoność?!?! 12.07.11, 20:58 jedno nie wyklucza drugiego, matka jak najbardziej moze wykonywac wladze rodzicielska i rownoczenie miec ja ograniczona z art 109 Dalej nie rozumiem rozroznienia miedzy zarzadzeniem ograniczajacym i ograniczeniem Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Jaka rzeteoność?!?! 12.07.11, 20:30 araceli napisała: > Natomiast parę godzin później sama matka pisze, że rzeczywiście ma ograniczoną > władzę tak jak napisał ojciec - ograniczoną poprzez skierowanie na terapię i do > zór kuratorski!! araceli kłania sie czytanie ze zrozumienie Na wstępie muszę zaznaczyć, że wbrew twierdzeniom zawartym w tym oświadczeniu przysługuje mi pełna władza rodzicielska nad małoletnim synem. dalej Okręgowy skorzystał zobowiązując mnie do podjęcia psychoterapii mającej na celu zmianę postawy w zakresie uznania autonomii syna i w tym celu ustanowił nadzór kuratora, a także zobowiązał oboje rodziców do podjęcia terapii rodzicielskiej. natomiast w sytuacji gdy nie wiedziałam gdzie jest dziecko, co się z nim dzieje i w jakich przebywa warunkach byłam zmuszona, za pośrednictwem mojego pełnomocnika, wystąpić do Prokuratora Rejonowego w Gdyni z wnioskiem o wszczęcie postępowania przygotowawczego, zostałam bowiem pozbawiona władztwa nad dzieckiem, a tym samym wykonywania władzy rodzicielskiej, Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Jaka rzeteoność?!?! 12.07.11, 20:38 aneta-skarpeta napisała: > dalej > Okręgowy skorzystał zobowiązując mnie do podjęcia psychoterapii mającej nac > elu zmianę postawy w zakresie uznania autonomii syna i w tym celu ustanowił nad > zór kuratora, a także zobowiązał oboje rodziców do podjęcia terapii rodzicielsk > iej. Ależ manipulacja -wycięłaś fragment i myślisz, że nikt się nie zorietuje??? Całość brzmi: 'Wprawdzie przepis art. 109 krio zawiera możliwość wydania zarządzeń ograniczających i tego uprawnienia Sąd Okręgowy skorzystał zobowiązując mnie do podjęcia psychoterapii mającej na celu zmianę postawy w zakresie uznania autonomii syna i w tym celu ustanowił nadzór kuratora, a także zobowiązał oboje rodziców do podjęcia terapii rodzicielskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Jaka rzeteoność?!?! 12.07.11, 20:43 Wykonywanie władzy rodzicielskiej nad małoletnim Jakubem Piotrem Jodzio urodzonym 25.02.2006 roku w Gdańsku powierza powódce, ograniczając władzę rodzicielską pozwanego wyroku Sądu Okręgowego w Gdańsku z dnia 12 maja 2010 r sygn.akt: II C 353/08. dziekuje za uwage kazał jej isc na terapie, ktorej sie poddala i nalozyli koryatora, co by doglądal, ale to ona miala władze rodzicielską a nie Jozio Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Jaka rzeteoność?!?! 12.07.11, 20:49 Jak dotychczas nikt mnie tej władzy nie pozbawił, wobec tego mam prawo do stałego kontaktu z dzieckiem niezależnie od jego miejsca pobytu i tylko ja mam prawo reprezentowania jego interesów Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Jaka rzeteoność?!?! 12.07.11, 20:48 To jest zarządzenie ograniczające, a nie ograniczenie władzy rodzicielskiej. W ten sposób sąd korzystając z tego punktu zobowiązał matkę do uczestnictwa w terapii. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Jaka rzeteoność?!?! 12.07.11, 20:49 oo, jak łądnie to powiedziałas Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: Jaka rzeteoność?!?! 12.07.11, 20:53 > To jest zarządzenie ograniczające, a nie ograniczenie ??? ze co ? nadzor kuratora, sadowy nakaz terapi to wlasnie jest ograniczenie wladzy rodzicielskiej Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Jaka rzeteoność?!?! 12.07.11, 21:00 kandyzowana30 napisała: > nadzor kuratora, sadowy nakaz terapi to wlasnie jest ograniczenie wladzy rodzic > ielskiej Tak. Jednak jednocześnie: - matka ma prawo reprezentować dziecko i decydować o wszystkim co z nim związane, - ojciec ma prawo decydować o istotnych sprawach związanych wychowaniem, leczeniem i edukacją. W takiej sytuacji sąd postanawia, że dziecko ma znaleźć się pod opieką ojca. Nie rozumiem takiej decyzji, przecież tu jest sprzeczność. Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: Jaka rzeteoność?!?! 12.07.11, 21:12 tu nalezalo by miec wglad w akta ostatniej sprawy o przyznaniu opieki nad chlopcem ojcu, bo byc moze kwestja wykonywania wladzy rodzicielskiej ulegla zmianie od tego czasu Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Jaka rzeteoność?!?! 12.07.11, 21:12 bo on chce pozbawic jej praw rodzicieslkich i w ramach zabezpieczenia- czy jakos tak, dziecko ma byc pod opieka ojca w tym czasie Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Jaka rzeteoność?!?! 12.07.11, 23:32 gaja78 napisała: > W takiej sytuacji sąd postanawia, że dziecko ma znaleźć się pod opieką ojca. Ni > e rozumiem takiej decyzji, przecież tu jest sprzeczność. Ponieważ przeciw matce toczy się sprawa o pozbawienie praw rodzicielskich. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Jaka rzeteoność?!?! 13.07.11, 00:27 araceli napisała: > Ponieważ przeciw matce toczy się sprawa o pozbawienie praw rodzicielskich. Rzeczywiście, założenie sprawy przeciwko matce to wystarczający powód, żeby odebrać jej dziecko Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Jaka rzeteoność?!?! 13.07.11, 00:39 ale zalozenie ojcu sprawy o znecanie sie nad zoną, istnienie niebieskiej karty t o zzagrywka i nalezy sie zasada domniemanej niewinnosci Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Jaka rzeteoność?!?! 13.07.11, 00:50 aneta-skarpeta napisała: > ale zalozenie ojcu sprawy o znecanie sie nad zoną, istnienie niebieskiej karty > t o zzagrywka i nalezy sie zasada domniemanej niewinnosci Ależ ja nigdzie nie napisałam, że matce się nie należy. Odpowiedziałam dlaczego tak postanowił sąd. Sprawa dtyczy głównie zarzutu izolacji dziecka od ojca. Z akt: "Sąd przychyla się do wniosku ojca. Uznaje, że szkoda jaką jest utrata więzi pomiędzy synem a ojcem [choć wcześniej stwierdza, że tej więzi już nie ma - red.] jest większa, niż "trud w przystosowaniu się dziecka do nowej sytuacji bycia pod opieką ojca"." Takie było uzasadnienie. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Jaka rzeteoność?!?! 13.07.11, 01:02 araceli napisała: > "Sąd przychyla się do wniosku ojca. Uznaje, że szkoda jaką jest utrata więzi po > między synem a ojcem [choć wcześniej stwierdza, że tej więzi już nie ma - red.] > jest większa, niż "trud w przystosowaniu się dziecka do nowej sytuacji bycia p > od opieką ojca"." Zauważcie, że przeciwko takiej argumentacji protestują sami dyskryminowani w sądach rodzinnych ojcowie. To jest po prostu kosmos jak dla mnie Z panią sędziną musi być coś mocno nie tak Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Jaka rzeteoność?!?! 13.07.11, 07:06 gaja78 napisała: > Zauważcie, że przeciwko takiej argumentacji protestują sami dyskryminowani w są > dach rodzinnych ojcowie. To jest po prostu kosmos jak dla mnie Z panią sędzi > ną musi być coś mocno nie tak Gdzie? Bo ja widziałam protest przeciw użyciu siły i niepowiadomieniu matki o miejscu przebywania dziecka: 'Dlatego nie akceptujemy decyzji sądu rodzinnego w Gdańsku, który uległ Pańskim rozpaczliwym wnioskom i potępiamy akcję bezwzględnego odebrania pańskiego Syna od matki. Potępiamy obecne ukrywanie dziecka przed matką. Takie postępowanie jest szczególnie krzywdzące dla dziecka i niegodne ojca.' Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Jaka rzeteoność?!?! 13.07.11, 08:22 araceli napisała: > gaja78 napisała: > > Zauważcie, że przeciwko takiej argumentacji protestują sami dyskryminowan > i w są > > dach rodzinnych ojcowie. To jest po prostu kosmos jak dla mnie Z panią > sędzi > > ną musi być coś mocno nie tak W liście nocotytato.org.pl/ogolne/list-otwarty-do-taty-piotrusia/ Jeśli tego nie widzisz w tym tekście, to wybacz, ale ja cię czytać nie nauczę. Już próbowałam z marnym skutkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Jaka rzeteoność?!?! 13.07.11, 09:10 Nie, no Gaja nie rezygnuj.. bo nie dojdziemy do 2 tysi A tak na serio, to podziwiam Cię za cierpliwość. Ta osoba, zauważyłam, działa na zasadzie "Jakie masz zdanie? Bo ja przeciwne.", cokolwiek się jej napisze, przekręca kota ogonem, tatusiowe słowa uważa za jedyną słuszną prawdę, a mama jest zła i jest odpowiedzialna za wszystkie zachowania tatusia. Ofiara jest winna, że oprawca jej krzywdę zrobił, bo np. miała na sobie mini i szpilki - to przykład. Dziennikarki, które przypomniały tatusiowi, że ma założoną Niebieską Kartę i sprawę o znęcanie nie z prywatnego oskarżenia, a w dodatku tatuś kłamie co do wyroku w sprawie ustanowienia władzy rodzicielskiej, są nierzetelne i stronnicze. Wiele by jeszcze można wymieniać. Powyższy przykład z listem ojców również o tym świadczy. Droga araceli, jeśli myślisz, że jesteś świetnym dyskutantem, to się mylisz, twoja upierdliwość, mataczenie, nieodpowiadanie na pytania, wmawianie, że czarne jest białe, może na początku robiło wrażenie, które z czasem zamieniło się w niesmak i pogardę. Tyle z mojej strony. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Jaka rzeteoność?!?! 13.07.11, 11:29 Ale czemu sie tak emocjonujesz? My tylko piszemy, ze matka tez ma rowno za uszami, a Gazeta podaje jej stronnicza wersje. Dlaczego nie zrobia "listy pytan" do matki, jaka zrobily do ojca? Dlaczego dziennikarki zwracaja sie w tym rozindyczonym tonie do jednego z bohaterow afery? Przeczytaj sobie komentarze pod tym popisem dziennikarstwa, nie tylko ja uwazam to za jakies wynaturzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Jaka rzeteoność?!?! 13.07.11, 11:23 > W liście > rel="nofollow">nocotytato.org.pl/ogolne/list-otwarty-do-taty-piotrusia/ > Jeśli tego nie widzisz w tym tekście, to wybacz, ale ja cię czytać nie nauczę. > Już próbowałam z marnym skutkiem. No i nic dziwnego, zeby uczyc trzeba najpierw umiec... List potepia uzycie sily i ukrywanie dziecka przed matka, a nie decyzje o przekazaniu dziecka ojcu. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Jaka rzeteoność?!?! 13.07.11, 11:43 cherry.coke napisała: > > W liście > > rel="nofollow">nocotytato.org.pl/ogolne/list-otwarty-do-taty-piotrusi > a/ > > Jeśli tego nie widzisz w tym tekście, to wybacz, ale ja cię czytać nie na > uczę. > > Już próbowałam z marnym skutkiem. > > No i nic dziwnego, zeby uczyc trzeba najpierw umiec... > List potepia uzycie sily i ukrywanie dziecka przed matka, a nie decyzje o przek > azaniu dziecka ojcu. Nie no ludzie ... Cytuję z listu: "Prawo dziecka do relacji z ojcem nie może w żadnym wypadku być stawiane ponad prawem dziecka do relacji z matką ani na odwrót." Matka nie miała prawa izolować dziecka od ojca. Ojciec nie ma prawa izolować dziecka od matki. Jeśli jedno z rodziców izoluje dziecko przed drugim, to nie wolno odwracać sytuacji. Należy pomóc rodzicom się dogadać, co w tym wypadku nie nastąpiło. Sędzina zamiast zmusić rodziców do współpracy z psychologiem - mediatorem, odwróciła sytuację kosztem dziecka, ale problemu nijak nie rozwiązała. Ojcowie z Nocotytato zapewne rozumieją tą chorobę systemu jak nikt inny. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 A na tle przekazu z listu ojców 13.07.11, 11:48 gaja78 napisała: > Cytuję z listu: > "Prawo dziecka do relacji z ojcem nie może w żadnym wypadku być stawiane ponad > prawem dziecka do relacji z matką ani na odwrót." > > Matka nie miała prawa izolować dziecka od ojca. > Ojciec nie ma prawa izolować dziecka od matki. TO: " Sąd przychyla się do wniosku ojca. Uznaje, że szkoda jaką jest utrata więzi po między synem a ojcem [choć wcześniej stwierdza, że tej więzi już nie ma - red.] jest większa, niż "trud w przystosowaniu się dziecka do nowej sytuacji bycia pod opieką ojca " wypada po prostu paskudnie. Ktoś (pani sędzina) - niby dobrze wykształcony, posiadający niby dobrze rozwinięty mózg - tak się pogubił w swoich decyzjach Mogła użyć swojego mózgu, ale z jakiegoś powodu tego nie zrobiła. Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: A na tle przekazu z listu ojców 13.07.11, 11:55 Gaja to tylko maly wycinek z uzasadnienia wyroku, podany przez media reprezentujace jedna ze stron. Nie znajac calosci trudno powiedziec czym kierowala sie pani sedzina. Ja juz bardziej bylabym sklonna uwierzyc ze nieskuteczna terapia matki irozwijajaca sie nerwica dziecka podczas jej opieki nad chlopcem. Ale to tylko wrozenie z fusow. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: A na tle przekazu z listu ojców 13.07.11, 12:01 kandyzowana30 napisała: > Gaja to tylko maly wycinek z uzasadnienia wyroku, podany przez media reprezent > ujace jedna ze stron. Nie znajac calosci trudno powiedziec czym kierowala sie > pani sedzina. Z całą pewnością sędzina nie zabezpieczyła należycie prawa matki do kontaktów z synem. Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: A na tle przekazu z listu ojców 13.07.11, 12:16 tu sie zgadzam calkowicie, ale to dopiero nieco ponad tydzien, moze ten czas wlasnie byl im dany na odbudowanie wiezi, moze w sadzie sa kolejne sprawy o zabezpieczenie kontaktow dziecka z matka? Nie mamy dostepu do tej informacji. Rozumiem ze nad chlopcem teraz czuwa kurator i lekarze, sprawe monitoruje ministerstwo i rzecznik praw dziecka, nie wsominajac o prasie. Z pewnoscia mniejsze pole do manipulacji w sadzie Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: A na tle przekazu z listu ojców 13.07.11, 13:56 kandyzowana30 napisała: > tu sie zgadzam calkowicie, ale to dopiero nieco ponad tydzien, moze ten czas wl > asnie byl im dany na odbudowanie wiezi, moze w sadzie sa kolejne sprawy o zabez > pieczenie kontaktow dziecka z matka? Ale to według psychologów jest poważny błąd w sztuce ! Takich rzeczy dziecku się nie robi. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: A na tle przekazu z listu ojców 13.07.11, 11:57 > TO: > > " Sąd przychyla się do wniosku ojca. Uznaje, że szkoda jaką jest utrata więzi p > o > między synem a ojcem [choć wcześniej stwierdza, że tej więzi już nie ma - red.] > jest większa, niż "trud w przystosowaniu się dziecka do nowej sytuacji bycia po > d opieką ojca " > > wypada po prostu paskudnie. Ktoś (pani sędzina) - niby dobrze wykształcony, pos > iadający niby dobrze rozwinięty mózg - tak się pogubił w swoich decyzjach Mo > gła użyć swojego mózgu, ale z jakiegoś powodu tego nie zrobiła. Przeciez to logiczne. Nie nabieraj sie na wstawki redakcji. Jesli nawet sad zaklada, ze nastapilo przerwanie wiezi, to moze zasadzic prace nad jej przywroceniem. Czy tez uwazasz, ze w sprawach takich jak na przyklad sytuacja, gdy jedno z rodzicow wywozi male dziecko za granice, ono zapomina drugiego rodzica - to ten drugi juz nigdy nie moze ubiegac sie o dziecko? Bo jak zapomnialo to szlus? Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Jaka rzeteoność?!?! 13.07.11, 11:51 > Jeśli jedno z rodziców izoluje dziecko przed drugim, to nie wolno odwracać sytu > acji. Należy pomóc rodzicom się dogadać, co w tym wypadku nie nastąpiło. Sędzin > a zamiast zmusić rodziców do współpracy z psychologiem - mediatorem, odwróciła > sytuację kosztem dziecka, ale problemu nijak nie rozwiązała. Alez sedzina nie postuluje izolowania dziecka od matki, tylko przekazanie go ojcu (z czego izolowanie absolutnie nie wynika). Bedac z ojcem dziecko moze widziec sie z matka i vice versa. Parodniowa izolacja, jaka potem nastapila z woli ojca, jest bezprawna i przeciwko niej protestuja slusznie ojcowie. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Jaka rzeteoność?!?! 13.07.11, 12:00 cherry.coke napisała: > Alez sedzina nie postuluje izolowania dziecka od matki, tylko przekazanie go oj > cu (z czego izolowanie absolutnie nie wynika). Bedac z ojcem dziecko moze widzi > ec sie z matka i vice versa. Jaja sobie teraz robisz ? Sędzina nie miała prawa wierzyć ojcu na ładne oczy, że dziecko nie będzie izolowane od matki. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Jaka rzeteoność?!?! 13.07.11, 12:10 Mysle, ze na tym poziomie emocji polecam ci tworczosc pani Bozeny Aksamit i spolki Od listu ojcow przez wyimaginowane ich zarzuty doszlas do jaj i ladnych oczu, to naprawde duza sztuka Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Jaka rzeteoność?!?! 13.07.11, 12:16 Ojojoj! Argumentów zabrakło? Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Jaka rzeteoność?!?! 13.07.11, 12:22 rosapulchra-0 napisała: > Ojojoj! Argumentów zabrakło? Przyznaje sie calkowicie otwarcie - nie nadazam za meandrowaniem gai! Potrafie zaprojektowac program wielkosci przemyslowej, ale nie potrafie rozkminic jej sposobu laczenia faktow Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Jaka rzeteoność?!?! 13.07.11, 12:52 cherry.coke napisała: > Przyznaje sie calkowicie otwarcie - nie nadazam za meandrowaniem gai! Potrafie > zaprojektowac program wielkosci przemyslowej, ale nie potrafie rozkminic jej sp > osobu laczenia faktow Ja również wymiękam Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Jaka rzeteoność?!?! 13.07.11, 13:55 cherry.coke napisała: > rosapulchra-0 napisała: > > > Ojojoj! Argumentów zabrakło? > > Przyznaje sie calkowicie otwarcie - nie nadazam za meandrowaniem gai! Potrafie > zaprojektowac program wielkosci przemyslowej, ale nie potrafie rozkminic jej sp > osobu laczenia faktow Bo na tym właśnie polega problem Cherry - zarówno twój w tym wątku, jak i "systemu", który interweniował w sprawie Piotrusia. Do rozwikłania pewnych rzeczy nie wystarczy logika projektanta czy programisty, tu potrzeba jeszcze jasno zdefiniowanej listy wartości priorytetowych, stojących nadrzędnie ponad wszystkim. Potrzeba humanizmu w najlepszym tego słowa znaczeniu. Skoro nie wolno izolować dziecka od żadnego z rodziców, to obowiązkiem sądu jest to prawo dziecka zabezpieczyć stosownymi zarządzeniami. Obowiązkiem sądu jest przede wszystkim chronić dziecko, choćby i przed jego własnymi rodzicami. Skoro rodzice przez 3 lata nie potrafili się dogadać, nie byli zdolni do realizowania spotkań ojca z dzieckiem (za co uważam odpowiadają oboje), to obowiązkiem sądu, skoro już podejmował decyzję o umieszczeniu dziecka u ojca, było zagwarantowanie dziecku, że jego kontakt z matką nie zostanie zerwany, jak to miało miejsce. Czego tu nie rozumiesz ? Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Jaka rzeteoność?!?! 13.07.11, 14:23 > Bo na tym właśnie polega problem Cherry - zarówno twój w tym wątku, jak i "syst > emu", który interweniował w sprawie Piotrusia. Do rozwikłania pewnych rzeczy ni > e wystarczy logika projektanta czy programisty, tu potrzeba jeszcze jasno zdefi > niowanej listy wartości priorytetowych, stojących nadrzędnie ponad wszystkim. P > otrzeba humanizmu w najlepszym tego słowa znaczeniu. > > Skoro nie wolno izolować dziecka od żadnego z rodziców, to obowiązkiem sądu jes > t to prawo dziecka zabezpieczyć stosownymi zarządzeniami. Obowiązkiem są > du jest przede wszystkim chronić dziecko, choćby i przed jego własnymi rodzica > mi. Skoro rodzice przez 3 lata nie potrafili się dogadać, nie byli zdolni do re > alizowania spotkań ojca z dzieckiem (za co uważam odpowiadają oboje), to obowią > zkiem sądu, skoro już podejmował decyzję o umieszczeniu dziecka u ojca, było za > gwarantowanie dziecku, że jego kontakt z matką nie zostanie zerwany, jak to mia > ło miejsce. > > Czego tu nie rozumiesz ? Naprawde nie rozumiesz, o co chodzi? Tak, oczywiscie sad powinien byl zajac sie kontaktami! Natomiast: - cytujesz fragment orzeczenia, ktory nie dotyczy w ogole kontaktow, tylko przekazania jako takiego - na podstawie tegoz fragmentu o przekazaniu emocjonalnie orzekasz bezmozgowie sedziny - utrzymujesz, ze tegoz fragmentu o przekazaniu dotyczy krytycznie list ojcow - na zwrocenie ci uwagi, ze bynajmniej tak nie jest, porzucasz bezmozgowie przekazania i list ojcow i zaczynasz o kontaktach (niewatpliwie racja, tylko co to ma do rzeczy, skoro wielkie wzburzenie twe wzbudzilo przekazanie, a nie kontakty). To dlatego z toba nie da sie dyskutowac, to jak bieganie za wiatrem w polu Totez uprzejmie sie wymiksowuje... Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: Jaka rzeteoność?!?! 13.07.11, 14:27 zycze wytrwalosci w postanowieniu, ja tez probuje Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Jaka rzeteoność?!?! 13.07.11, 14:42 cherry.coke napisała: > Natomiast: > - cytujesz fragment orzeczenia, ktory nie dotyczy w ogole kontaktow, tylko prze > kazania jako takiego Cytuję fragment orzeczenia, które nie określa kontaktów matki z dzieckiem. Właśnie o to chodzi, że to orzeczenie czegoś nie zawiera - zabezpieczenia kontaktów dziecka z matką. A to z kolei powoduje, że orzeczenie to ma sens odwrócenia sytuacji i niczego więcej. Dlatego zestawiłam sens tego orzeczenia z ideą, jaką w swoim liście próbowali przekazać ojcowie z Nocotytata żeby zwrócić uwagę, do jakiego paradoksu doszło: dyskryminowani przez sądy ojcowie wyrażają się bardziej przytomnie, niż sąd wydający decyzję o umieszczeniu dziecka pod opieką ... ojca. > - na podstawie tegoz fragmentu o przekazaniu emocjonalnie orzekasz bezmozgowie > sedziny Emocjonalnie ? Odnosisz błędne wrażenie. > - utrzymujesz, ze tegoz fragmentu o przekazaniu dotyczy krytycznie list ojcow Między "dotyczy" a "na tle" jest istotna różnica. > - na zwrocenie ci uwagi, ze bynajmniej tak nie jest, porzucasz bezmozgowie prze > kazania i list ojcow i zaczynasz o kontaktach (niewatpliwie racja, tylko co to > ma do rzeczy, skoro wielkie wzburzenie twe wzbudzilo przekazanie, a nie kontakt > y). Sorry, zupełnie inaczej to zrozumiałaś, niż to co chciałam powiedzieć. Nie będę tego odkręcać w twojej głowie, myślę że sama dasz radę przy odrobinie dobrej woli. > To dlatego z toba nie da sie dyskutowac, to jak bieganie za wiatrem w polu T > otez uprzejmie sie wymiksowuje... Z każdym da się dyskutować, jeśli się chce i nie traktuje się rozmowy jako areny do pojedynku. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Jaka rzeteoność?!?! 13.07.11, 12:50 gaja78 napisała: > Cytuję z listu: > "Prawo dziecka do relacji z ojcem nie może w żadnym wypadku być stawiane ponad > prawem dziecka do relacji z matką ani na odwrót." > Matka nie miała prawa izolować dziecka od ojca. > Ojciec nie ma prawa izolować dziecka od matki. > Jeśli jedno z rodziców izoluje dziecko przed drugim, to nie wolno odwracać sytu > acji. Należy pomóc rodzicom się dogadać, co w tym wypadku nie nastąpiło. Hmm... dziesięć razy w tym wątku padało pytanie co oznacza to magiczne 'pomóc im się dogadać'. I jakoś panie obrończynie jedynie słusznej wersji matki nie potrafiły odpowiedzieć. Dogadać to trzeba się chcieć. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Jaka rzeteoność?!?! 13.07.11, 13:27 No tak. Tylko matka nie chciała się dogadać. Ojciec zdecydowanie chciał, ale mu NIE WYSZŁO, tak? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Jaka rzeteoność?!?! 13.07.11, 14:39 rosapulchra-0 napisała: > No tak. Tylko matka nie chciała się dogadać. Ojciec zdecydowanie chciał, > ale mu NIE WYSZŁO, tak? Tak twierdzisz? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Jaka rzeteoność?!?! 13.07.11, 15:01 Nie, ja tak nie twierdzę. Znak pytania zauważyła? Niemniej jednak z twoich wypowiedzi jasno wynika, że winisz przede wszystkim matkę za zaistniałą sytuację. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Jaka rzeteoność?!?! 13.07.11, 15:12 rosapulchra-0 napisała: > Niemniej jednak z twoich wypowiedzi jasno wynika, że winisz przede wszystkim ma > tkę za zaistniałą sytuację. Nie. Ja po prostu nie lubię jednostronnej nagonki. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Jaka rzeteoność?!?! 13.07.11, 18:52 Nie ma żadnej nagonki. Żadna z nas nie pisze, że matka nie ponosi odpowiedzialności za zaistniałą sytuację, ale każda z nas widzi również winę ojca, a jego dalsze postępowanie tylko potwierdza, że koleś ma coś za uszami. I to coś wcale małe i nieistotne nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Jaka rzeteoność?!?! 13.07.11, 13:58 araceli napisała: > Hmm... dziesięć razy w tym wątku padało pytanie co oznacza to magiczne 'pomóc i > m się dogadać'. I jakoś panie obrończynie jedynie słusznej wersji matki nie pot > rafiły odpowiedzieć. Zaangażować w sprawę profesjonalnych psychologów-mediatorów. Zaangażować kuratorów, którzy rozumieją swoją misję. Tutaj jest bardzo trafny komentarz do sprawy: www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,9938796,Komentarz_ws__Piotrusia__panstwo_o_wrazliwosci_komornika.html Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Jaka rzeteoność?!?! 13.07.11, 14:41 gaja78 napisała: > Zaangażować w sprawę profesjonalnych psychologów-mediatorów. Zaangażować kurato > rów, którzy rozumieją swoją misję. Wiesz, że mediacje nie mają jako-tako mocy prawnej? To jest właśnie to o czym trąbię przez pół wątku - sprawa obnaża słabość systemu. Nie ma skutecznych narzędzi rozwiązywania konfliktu między rodzicami. Sąd może skierować na mediacje ale nie mają one żadnej mocy prawnej. I to jest w tej sprawie najbardziej przerażające! Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Jaka rzeteoność?!?! 13.07.11, 14:45 araceli napisała: > Wiesz, że mediacje nie mają jako-tako mocy prawnej? Co to znaczy dla sprawy Piotrusia ? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Jaka rzeteoność?!?! 12.07.11, 21:41 W jaki sposób terapia jest ograniczeniem władzy rodzicielskiej? No pomyśl? Albo nadzór kuratorski? Nadzór to nie ograniczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Jaka rzeteoność?!?! 12.07.11, 23:36 zarządzeń ograniczających CO? Jakoś nie widzę tam "ograniczających prawo do decydowania o wszystkim co z dzieckiem związane, jego reprezentowania etc." Miała tylko nakaz terapi (!!!). Za to ojciec zarówno wcześniej, w momencie zabierania dziecka, jak i w chwiliw chwili obecnej pełni takich praw nie posiada. Piszesz tu w co drugim zdaniu o stronniczości naciąganiu faktów oraz że jak se ematka coś do głowy wbije... Jesteś tego modelowym przykładem Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Jaka rzeteoność?!?! 12.07.11, 23:54 anorektycznazdzira napisała: > zarządzeń ograniczających CO? Władzę rodzicielską. Kanndyzowana30 przytaczała: "4. Ograniczenie wykonywania władzy rodzicielskiej W razie zagrożenia dobra dziecka, sąd opiekuńczy może wydać na podstawie art. 109 Krio zarządzenia następującej treści: 1. "zobowiązać rodziców oraz małoletniego do określonego postępowania z jednoczesnym wskazaniem sposobu kontroli wykonania wydanych zarządzeń, (...)" Opracowanie: Joanna Kuczyńska - Studencka Poradnia Prawna przy Wydziale Prawa Uniwersytetu w Białymstoku, w ramach umowy o współpracy Studenckiej Poradni Prawnej z Biurem Rzecznika Praw Obywatelskich Aktualizacja: Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich" www.brpo.gov.pl/index.php?md=1040 Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Jaka rzeteoność?!?! 13.07.11, 13:39 Władzę, władzę, ale aby zrobić CO? Nie widzisz róznicy między władzą w decydowaniu o wszystkim co dziecka dotyczy- tej nie posiadał, nie posiada i jak narazie nie bedzie posiadać ojciec, a władzą, żeby nie iść na terapię rodzinną- tej nie posiada matka. jeszcze raz: stronniczość podciąganie argumentów pod swoją jedynie słuszną tezę jak se ematka coś do głowy wbije... nadal jesteś modelowym przykładem, ale fajnie się z tobą gada Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Jaka rzeteoność?!?! 13.07.11, 14:39 anorektycznazdzira napisała: > Władzę, władzę, ale aby zrobić CO? To jest ograniczenie władzy rodzicielskiej - tak to się nazywa, nie ja nazwałam Głupio? Ano głupio ale tak to prawo polskie określa. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Jaka rzeteoność?!?! 13.07.11, 18:50 Ok, ok, ale to jak z innymi kwestiami. "Kara więzienia" to może być 3 miesiące na poczet których zaliczono areszt w trakcie rozprawy albo dożywocie. Jest różnica? Dla wiekszosci ludzi jest, wyłączajac tych wszystkich, którym to nie na rękę... Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: Piotruś jednak nie jest Piotrusiem :) 12.07.11, 19:53 O czym wy mówicie? Nie mogę znaleźć o nigdzie swiadczenia matki. Zalinkuj, proszę. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Piotruś jednak nie jest Piotrusiem :) 12.07.11, 19:57 alexa0000 napisała: > O czym wy mówicie? Nie mogę znaleźć o nigdzie swiadczenia matki. Zalinkuj, proszę. Tutaj: www.dziennikbaltycki.pl/stronaglowna/425850,sprawa-piotrusia-oswiadczenie-ojca-i-odpowiedz-matki,id,t.html#material_2 Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: Piotruś jednak nie jest Piotrusiem :) 12.07.11, 20:10 Dzięki. To ja poproszę teraz wyjasnc mi (Araceli lub ktos inny chetny), bo te istotne 2 czy 3 akapity do bełkot dla mnie. Jaką władzę ma teraz Matka?(Ograniczoną?). Ojciec?(Ograniczoną?). Kto miałę sie poddać terapii indywidualnej? (rozumiem,że matka). Czy sie poddała?(Rozumiem,że tak). Kto terapii rodzinnej? (Rozumiem,że oboje i rozumiem, że żadne sie nie poddało?). Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Piotruś jednak nie jest Piotrusiem :) 12.07.11, 20:14 Matka nie ma ograniczonej władzy rodzicielskiej, ojciec ma. Matka i ojciec zobowiązani są do uczestnictwa w terapii rodzinnej. Matka również do uczestnictwa w terapii indywidualnej. Ona uczestniczy, obje, jak widać nie, ale to akurat nie dziwne. Terapia to nie kurs i kilku w jednym czasie się nie da zrobić. Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: Piotruś jednak nie jest Piotrusiem :) 12.07.11, 19:59 cytujac za anorektycznazdzira : www.dziennikbaltycki.pl/fakty24/425850,sprawa-piotrusia-oswiadczenie-ojca-i-odpowiedz-matki,z,id,t,z.html Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Piotruś jednak nie jest Piotrusiem :) 12.07.11, 20:23 alexa0000 napisała: > O czym wy mówicie? Nie mogę znaleźć o nigdzie swiadczenia matki. Zalinkuj, pros > zę. gdansk.naszemiasto.pl/artykul/989401,sprawa-piotrusia-przeczytaj-oswiadczenie-ojca,1240707,id,t,zid.html#galeria po oswiadczeniu ojca Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: Czemu?? 12.07.11, 18:52 no i wreszcie cos konkretnego. Matka nie z zostala pozbawiona wladzy rodzicielskiej, ale zostalona ona jej jednak ograniczona przez art 109 krio. "Sąd orzekając o pozbawieniu władzy rodzicielskiej musi wydać postanowienie kończące postępowanie w sprawie. Orzeczenie to może: 1. pozbawiać władzy rodzicielskiej, 2. stwierdzać, iż nie zachodzą przesłanki do pozbawienia władzy i ograniczyć władzę rodzicielską, poprzez wydanie zarządzeń stosownie do art. 108 Krio, bądź zawiesić władzę rodzicielską, 3. stwierdzić tylko, że nie zachodzą przesłanki do pozbawienia władzy rodzicielskiej. Ograniczenie wykonywania władzy rodzicielskiej W razie zagrożenia dobra dziecka, sąd opiekuńczy może wydać na podstawie art. 109 Krio zarządzenia następującej treści: 1. "zobowiązać rodziców oraz małoletniego do określonego postępowania z jednoczesnym wskazaniem sposobu kontroli wykonania wydanych zarządzeń, 2. określić, jakie czynności nie mogą być przez rodziców dokonywane bez zezwolenia sądu albo poddać rodziców innym ograniczeniom, jakim podlega opiekun, 3. poddać wykonywanie władzy rodzicielskiej stałemu nadzorowi kuratora sądowego, 4. skierować małoletniego do organizacji lub instytucji powołanej do przygotowania zawodowego albo do innej placówki sprawującej częściową pieczę nad dziećmi, 5. zarządzić umieszczenie małoletniego w rodzinie zastępczej albo w placówce opiekuńczo-wychowawczej." 6. powierzyć zarząd majątkiem małoletniego ustanowionemu w tym celu kuratorowi." zrodlo : forumprawne.org/prawo-rodzinne-opiekuncze/47226-prawo-do-opieki-nad-dzieckiem.html Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Czemu?? 12.07.11, 21:06 Jasne, a to wszystko z powodu "symbiotycznej więzi między matką a dzieckiem" - niezaleznie od której matka wyszła za mąż i za chwilę będzie miała kolejne dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
lena_madzia Re: Czemu?? 12.07.11, 23:21 jak śledze wącisz to będzie dwa tysiaki jak nic hehehe Odpowiedz Link Zgłoś