adaked
07.07.11, 21:33
Otrzymałam spadek. Mieszkanie 75m.2 w bloku w centrum Warszawy oraz sporą ilość gotówki. Zapis był robiony jakieś 10 lat temu,wtedy byliśmy jeszcze narzeczeństwem,mąż o tym wiedział,ale ponieważ nie spodziewałam się szybko go otrzymać (spadku,nie męża) wyleciało nam to z głowy. Tym bardziej,że darczyńca mieszkał za granicą od wielu lat,mieszkanie wynajmował. Nie wiedziałam nawet o jego śmierci i pogrzebie,skontaktował się ze mną już po wszystkim prawnik. I teraz nie wiem co zrobić. Powodzi nam się dobrze,mamy dom,firmę,może na wakacje pięć razy w ciepłych krajach nas nie stać,ale żyjemy na całkiem niezłym poziomie. Mamy jedną córkę,3latkę,ma już zapewnione lokum. Ja pomagam w firmie męża,ale nie otrzymuję za to żadnych pieniędzy,własnego grosza nie posiadam,nie mam nawet konta,wszystkie pieniądze trzyma mąż. Gdyby dowiedział się o spadku nalegałby na sprzedaż mieszkania a pieniądze włożyłby w rozwój naszej firmy. Więc pomyślałam,żeby nic mu nie mówić,mieszkanie nadal wynajmować,pieniądze odkładać,odziedziczoną gotówkę włożyć na lokatę długoterminową. Ale boję się,że gdyby mąż się o tym dowiedział mogłoby skończyć się rozwodem,bo nie znosi kręcenia i jest bardzo zasadniczy. Co robić?