Dodaj do ulubionych

pies bez kagańca

10.07.11, 20:29
Dzisiaj biegający bez smyczy i kagańca pies zaatakował moje dziecko. Właścicielka stwierdziła, że włoży kaganiec dopiero jak zagryzie moje dziecko (sama tez była z dzieckiem!!!).
Proszę wkładajcie psom kagańce, kiedy spuszczacie je ze smyczy.
Dziecko jest łatwym celem.
Obserwuj wątek
    • imasumak Re: pies bez kagańca 10.07.11, 20:44
      kasia12_2 napisała:

      Dzisiaj biegający bez smyczy i kagańca pies zaatakował moje dziecko.

      Ugryzł je? Jeśli tak, to czy masz pewność, że jest szczepiony? Wzięłaś od niej kontakt?

      Właścicielka stwierdziła, że włoży kaganiec dopiero jak zagryzie moje dziecko

      ??????
      • wioskowy_glupek Re: pies bez kagańca 10.07.11, 20:53
        Telefon na policję lub straż miejska i odechce się debilnych odzywek...
      • woman_in_love marzy mi sie, zeby powoli zrobilo sie jak w 13.07.11, 22:16
        policyjnym USA...
        Wlasnie problem psich kup zaczeli rozwiazywac. Rejestracja psow obowiazkowa i podczas niej pobiera sie DNA psa.

        Gdy potem znajda psia kupe na trawniku, identyfikacja psa jest juz banalna. Kara 400 USD jest wystarczajaca na pokrycie badania DNA i kosztow sprzatania po psie + wystarczajaco wysoka, żeby zniechecic wlascicieli. Jeden z zarzadcow nieruchomosci chwalil sie w TV, ze samo ogloszenie, ze przystepuje do tego programu spowodowalo, ze kupy znikly.

        Przy okazji rozprawia sie tez z rasami agresywnymi. Nie wazne czy pies wyglada jak jamnik czy kundel, zbyt duza ilosc genow odpowiedzialnych za agresje i koniec ze spacerkami hehe...
    • aniuta75 Re: pies bez kagańca 10.07.11, 21:13
      A dlaczego nie zadzwoniłaś na policję?
      • kasia12_2 Re: pies bez kagańca 10.07.11, 21:52
        Zadzwoniłam po powrocie do domu, czyli jakichs 20 min. Akurat zapomniałam komórki. Mam nadzieję, że grupa ludzi z psami bez kagańców jeszcze tam była, kiedy przyjechała straż miejska.
        Nie chcę dać się terroryzować właścicielom psów i nie wychodzić z domu w obawie przed kolejnym bezmyślnym właścicielem i jego psem.
        Oczywiście, każdy właściciel myśli, że jego pies nikomu nic nie zrobi, ale scenariusz moze być taki, jak w tym przypadku, a nie chcę myśleć, co by było, gdybym tak szybko nie podbiegła.
        Pozostaje tylko gratulować tej pani dobrego samopoczucia.
        Proszę właścicieli psów o trochę wyobraźni, zanim zdejmą kaganiec, szczególnie w środku dużego ruchliwego osiedla w pobliżu placu zabaw.
        • wioskowy_glupek Re: pies bez kagańca 10.07.11, 22:51
          Pies może być bez kagańca o ile jest łagodny i przypięty na smyczy smile

          A niestety jest sporo debili puszczających psy luźno... bo to mały piesek i nic nie zrobi...
          • berdebul Re: pies bez kagańca 11.07.11, 00:03
            Zależnie od tego jak regulują to przepisy danego terenu/danej gminy. Mój pies legalnie bez smyczy chadza. Bez kagańca również. I nie zależy to od wielkości psa, tylko od wyszkolenia.

            I lepiej uczyć dzieci normalnego zachowania przy psach, a nie piszczenia/uciekania z jazgotem/jeżdżenia rowerem tuż obok obcego i nieznanego psa. Większość dzieci nie umie poprawnie podejść do psa, pogłaskać go (nie głaszcze się po głowie, nigdy od góry, dłoń podana od dołu, najpierw do obwąchania itd), czy zachować się w sytuacji zagrożenia. Jest wielu nieodpowiedzialnych właścicieli psów, ale częściej spotykam nieodpowiedzialnych rodziców wysyłających pociechę "idź pogłaszcz pieska", do jakiegokolwiek psa, obcego. Lub straszącą dzieci - jedna starsza pani straszyła wnuka, że mój pies zabierze mu czapkę, bo nie chciał grzecznie siedzieć w wózku.
            • mruwa9 Re: pies bez kagańca 11.07.11, 09:44
              ja mam uczyc dzieci, jak sie maja zachowywac przy kundlach debilnych wlascicieli? Wolne zarty. To wlasciciel odpowiada za zachowanie psa, nie ja. I to wlasciciel ma dopilnowac, zeby jego zwierze nie wyrzadzilo krzywdy osobom postronnym. ja co najwyzej, ucze moje dzieci, zeby nie zblizaly sie do psow i ich nie glaskaly. Ciekawe tylko, dlaczego wlasciciele psow nie sa rownie konsekwentni w dopilnowaniu, zeby ich kundle nie obwachiwaly i nie straszyly moich dzieci. czesto mam ochote kopniakiem wyslac bydle w kosmos, gdy zaczyna nagabywac, obwachiwac moje dzieci,a drugim kopniakiem poslac za psem jego wlasciciela.
              Wlasnie przez takich milosnikow zwierzat nie cierpie psow.
              • a.nancy Re: pies bez kagańca 11.07.11, 16:49
                mruwa9 napisała:

                > ja mam uczyc dzieci, jak sie maja zachowywac przy kundlach debilnych wlasciciel
                > i? Wolne zarty. To wlasciciel odpowiada za zachowanie psa, nie ja.

                tak, powinnaś uczyć tego dzieci. a wiesz dlaczego? bo to, że właściciel odpowiada za zachowanie psa, nic ci nie pomoże, jeśli dziecko zostanie ugryzione. możesz mieć najwyżej satysfakcję, jeśli właściciel zostanie ukarany. ale satysfakcja nie sprawi, że rany dziecka się zagoją.
                kierowca samochodu odpowiada za potrącenie pieszego - czy w związku z tym nie uczysz dzieci rozglądać się przed wejściem na ulicę?
                • mruwa9 Re: pies bez kagańca 11.07.11, 21:16
                  wlasciciel powinien przede wszystkim sprawic, zeby pies nie mial szans, mozliwosci zblizyc sie do mojego dziecka. Ma byc na smyczy i w kagancu.
                  • easyblue Re: pies bez kagańca 11.07.11, 22:38

                    > wlasciciel powinien przede wszystkim sprawic, zeby pies nie mial szans, mozliwo
                    > sci zblizyc sie do mojego dziecka.
                    Jak Twoje dziecko podbiegnie do mojego psa w kagańcu, na smyczy i ten je uderzy nim w głowę to mam wzywać OPS, że nie potrafisz dopilnować dziecka?
                    • mruwa9 Re: pies bez kagańca 12.07.11, 00:26
                      spokojna glowa, moje dziecko nie podbiegnie, bo sie do psow nie zbliza w ogole. Zwykle to psy startuja obwachiwac i slinic moje dzieci, ktore momentalnie sztywnieja ze strachu, a debil-wlasciciel uspokaja: on nie gryzie. W doopie mam, czy pies lagodny, czy nie, nie zycze sobie psiej siersci i sliny na odziezy czy skorze moich dzieci czy mojej. Brzydze sie i tyle.
                      • easyblue Re: pies bez kagańca 12.07.11, 08:04
                        > debil-wlasciciel uspokaja: on nie gryzie.
                        A debil-rodzic nie nauczył dziecka, ze pies nie zjada dzieci.

                        > W doopie mam, c
                        > zy pies lagodny, czy nie, nie zycze sobie psiej siersci i sliny na odziezy czy
                        > skorze moich dzieci czy mojej.
                        No i już wszystko wiadomo, jaki masz stosunek do psów i dlaczego twoje dziecko panikuje na ich widok. Współczucia. Dla dziecka - matki.
              • sadosia75 Re: pies bez kagańca 11.07.11, 18:25
                Yyy... no a kto ma uczyć twoje dzieci jak mają się zachowywać w stosunku do psów? sąsiadka? teściowa? kuzyn z pcimia dolnego?
            • sabciasal Re: pies bez kagańca 11.07.11, 10:26
              zgadzam się z Tobą. Klasyczna odzywka do dziecka: uważaj, zeby cię ten pies nie ugryzł!
        • deodyma Re: pies bez kagańca 10.07.11, 23:21
          kasia12_2 napisała:

          > Zadzwoniłam po powrocie do domu, czyli jakichs 20 min. Akurat zapomniałam komór
          > ki. Mam nadzieję, że grupa ludzi z psami bez kagańców jeszcze tam była, kiedy p
          > rzyjechała straż miejska.



          i dlatego tez, gdziekolwiek bym nie szla, zawsze biore ze soba komorke, bo nigdy nie wiadomo, co moze sie wydarzyc.
        • a.nancy Re: pies bez kagańca 10.07.11, 23:54
          nie odpowiedziałaś na pytanie, czy pies ugryzł twoje dziecko
        • joanna35 Re: pies bez kagańca 12.07.11, 12:19
          A ja cię proszę, zebyś nie wrzucała wszystkich wlaścicieli psów do jednego worka, bo o ile po pierwszym Twoim poście poczułam złość na pozbawioną mózgu babę to po drugim już na Ciebie. Na tym lekture tego wątku zakończę, bo wątpię, żebym dowiedziała się czegoś innego niż zwykle przy okazji takich wątków.
    • yenna_m Re: pies bez kagańca 11.07.11, 00:06
      za kazdym razem, gdy bedziesz widziala to babsko z psem bez smyczy i kaganca - dzwon na policje lub straz miejska

      inna sprawa, ze u nas we Wro straz miejska czy policja takie zgloszenia ma w tyle 9delikatnie rzecz ujmując) i nie przyjezdza
    • leeloo2002 Re: pies bez kagańca 11.07.11, 06:19
      może noś przy sobie gaz pieprzowy? Na psa i właścicielke?
      Ręce opadaja od ludzkiej arogancji i bezmyslności
      • gabi683 Re: pies bez kagańca 11.07.11, 06:36
        Ja mam takiego debila sąsiada u mojej mamy ,wyłazi z psem bez kagańca bez smyczy z 8 pietra .Raz go opierniczyłam potem drugi i teraz pies chodzi w kagańcu i na smyczy,pies jest psem może być najłagodniejszy dobrze wyszkolony ale to nadal zwierze.
    • zebra12 Re: pies bez kagańca 11.07.11, 08:02
      Czy pies ugryzł dziecko?
      • kasia12_2 Re: pies bez kagańca 11.07.11, 08:55
        Nie pies nie ugryzł dziecka. Gdyby tak się stało, to byłaby od razu policja, a ja nie siedziałabym na forum, tylko w szpitalu.
        Jesteś włascicielką psa?
        Prawdę mówiąc, spodziewałam się zmasowanego ataku właścicieli psów.
        • opium74 Re: pies bez kagańca 11.07.11, 09:20
          a jak wyglądał ten "atak"???
          cor obiło w tym czasie Twoje dziecko??
        • deodyma Re: pies bez kagańca 11.07.11, 09:38
          sorry, ale zadam takie pytanie...
          pisalas wyzej, ze nie mialas komorki, wiec jakim cudem od razu bylaby policja, gdyby pies faktycznie pogryzl Ci dziecko???
          ogolnie rzecz biorac, to zastanawia mnie tez nastepujaca rzecz, dlaczego, kiedy cos sie dzieje np:
          -czlowiek mdleje/slabnie/pada jak dlugi na ulicy.
          -zdarza sie wypadek( bylam swiadkiem, jak kobieta skoczyla z mostu).
          -pies atakuje czy to inne zwierze, czy dziecko.
          itd...( nie chce mi sie wymieniac wszystkiego, co moze sie zdarzyc, badz zdarzylo), nikt nie ma przy sobie telefonu komorkowego?big_grin
          to podczas"ataku " psa nie mialas tego telefonu a gdyby pies "pogryzl " dziecko, od razu znalazla by sie policja???
          napisalam wyzej, ze gdziekolwiek bym nie szla, zawsze komorke biore ze soba, tak na wszelki wypadek i niezmiernie mnie to dziwi do dzis, ze jak cos sie dzieje w mojej /innych obecnosci, to zawsze ja gdzies dzwonie, a nikt inny tejze komorki przy sobie nie posiada...
          zadziwiajace.
          no i napisz, jak faktycznie wygladal ten atak?
          • deodyma Re: pies bez kagańca 11.07.11, 09:40
            oczywiscie chodzi o to, ze dzwonie np na POLICJE, SM, POGOTOWIE.
        • zebra12 Re: pies bez kagańca 11.07.11, 09:55
          Zadałam tylko pytanie, czy pies pogryzł dziecko, a Ty na mnie naskakujesz.
          Dwa lata temu zaatakowały mnie dwa psy rasy mastiff. Wezwałam policję i nas ocalili w dosłownym tego słowa znaczeniu. Psy po drodze pozagryzały kilka kur... Wyrwały słupek, do którego przywiązał je policjant.
          W czerwcu na moją córkę stojącą sobie i słuchająca muzyki z koleżanką skoczył pies w typie podhalańczyka. Zrobił jej pazurem przez ubranie szramę od pleców po brzuch i długości 30 cm. Wylądowałyśmy na SORze, bo rana była głęboka, bardzo krwawiła i wahano się nad szczepieniem cóki przeciw wściekliźnie...
          Tak, mam psa, chodzi ZAWSZE w kagańcu, mimo, że jest mały i przyjazny. ale co to ma do rzeczy????
          • kasia191273 Re: pies bez kagańca 11.07.11, 10:00
            to nie kaganiec jest kluczem do sprawy, ale wychowanie psa

            mieszkam w Holandii, widzialam tu moze podczas kilkunastu lat dwa lub trzy kagance na psiej mordzie, zawsze to jakies dziwo

            psy sa lagodne, spuszczane ze smyczy tylko tam, gdzie wolno i o przypadkach pogryzien sie nie slyszy
            • majenkir Re: 11.07.11, 12:38
              kasia191273 napisała:
              > to nie kaganiec jest kluczem do sprawy, ale wychowanie psa


              Chyba nawet nie wychowanie, ale nerwowosc po "mamusiach" i "tatusiach". Wszystko to takie nabuzowane chodzi wink.
    • ladyjm Re: pies bez kagańca 11.07.11, 10:15
      trzeba zglosic panią i jej pieska na policję
      • wioskowy_glupek Re: pies bez kagańca 11.07.11, 10:27
        Wyszkolenie psa nie ma nic do rzeczy, pies ma być w kagańcu albo uwiązany na smyczy...
        Sama mam psa i chodzi on od urodzenia na smyczy, puszczany jest tylko w ogrodzonym miejscu, choć mam 100 % pewność ze nigdy nikogo poza mną nie pogryzłby... Mnie czasem chapnie jak mu coś chce zabrać xD

        Ja jestem właścicielką i za niego odpowiadam, dzieci czasem do niego podchodzą i wówczas ostrzegam że piesek może skoczyć bo chce się przywitać, ale wiem że on nic nikomu nie zrobi.

        Co zaś do dzieci to należy ich pilnować własnie żeby same do psa nie podchodziły, mój nie ugryzie, ale są takie które bardzo chętnie chapną.
        • majenkir Re: 11.07.11, 12:40
          wioskowy_glupek napisała:
          > Mnie czasem chapnie jak mu coś chce zabrać xD


          Faktycznie smieszne... uncertain
        • easyblue Re: pies bez kagańca 11.07.11, 22:45
          > Wyszkolenie psa nie ma nic do rzeczy, pies ma być w kagańcu albo uwiązany na sm
          > yczy...
          Oooo

          > Mnie czasem chapnie jak mu coś chce zabrać xD
          Mam nadzieję zę pies nie zostanie nigdy rodzicem. A ty, zanim się zdecydujesz, trochę zmądrzejesz.
    • marta13sar Re: pies bez kagańca 11.07.11, 10:25
      Ja jestem właścicielką psa (psa to za dużo powiedziane-to prawie pluszak-shih tzu wink). Ale zawsze gdy jestem w miejscu gdzie są dzieciaki i inne psy zaraz biorę małą na smycz. Chodzę z nią w takie miejsca gdzie może się wybiegać bez smyczy, ale gdy na horyzoncie widzę dzieci i psy zaraz ją zapinam. Ale faktycznie mamuśki widząc takiego malucha same bez pytania mówią "zobacz jaki ładny, idź pogłaskać" (jakby mnie nie było, o zgodę nie pytają). Na dziesiątki mamusiek, tylko jedna zapytała czy nie gryzie, odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że do tej pory nikogo nie ugryzł, ale nie ręczę, to tylko zwierzę, chociaż bardzo przyjaźnie nastawiona, a wręcz zalizała by na śmierć smile Jestem właścicielką bardzo posłusznego i zrównoważonego psa,ale mimo że jest malutka, słodziutka to nie ręczę jak się zachowa, gdy coś ktoś jej zrobi, nie spodoba się itp. A kagańca to niestety raczej chyba bym nigdzie jej nie kupiła, bo jak na taką mordkę coś założyć: fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2655616,2,5,Wygolony-chudzielec.html
      Ja również miałam przypadek zaatakowania przez amstafa biegającego bez smyczy i kagańca. Fakt nie zaatakował mnie, ani mojego dziecka, ale poturbował mojego psa (dobrze że była na smyczy i zdążyłam ją jakoś odciągnąć), a na chłopa w końcu nie nawrzeszczałam i nie zadzwoniłam na straż miejską, bo z tych nerwów szybko wróciłam do domu, żeby sprawdzić czy z młodą wszystko ok. Ale od tego incydentu jakieś 3 m-ce temu, faceta i psa nie widziałam już na spacerze.
      Uwielbiam zwierzęta, ale twierdzenie, że mam tak dobrze wychowanego psa, który z pewnością nic złego nie zrobi uważam za głupotę. Zdrowie i bezpieczeństwo dziecka jest najważniejsze. Chociaż jeszcze apel do mam: zwierzę to nie zabawka, nie pozwalajcie dziecku podchodzić i bez pytania głaskać psa.
      • aqua48 Re: pies bez kagańca 11.07.11, 12:05
        Za dzieci i za zwierzęta nie można ręczyć w 100%, więc lepiej te pierwsze mieć na oku, a te drugie na smyczy. Mój normalnie łagodny i domagający się pieszczot pies potrafi wyszczerzyć zęby jak obce dziecko macha mu łapami przed mordą (zdarzyło się tak, jak przyszli znajomi z dzieckiem, mimo, że uprzedzałam, prosiłam i upominałam, żeby dzieciak nie drażnił zwierzęcia), a i moje dziecko (wtedy 3 lata) normalnie bojące się psów i obchodzące je dużym łukiem, potrafiło raz znienacka szarpnąć obcego psa za ogon na spacerze.
        • kasia12_2 Re: pies bez kagańca 11.07.11, 12:49
          Zgadzam się. Trzeba pilnować i dzieci, i psów.
          Nigdy nie zostawiłabym mojej 3,5 latki samej z psami u moich rodziców, chociaż miłe, nigdy nikogo nie ugryzły itp.
          Moja znajoma kiedyś w dzieciństwie pocałowała psa dziadków, a pies ją ugryzł w twarz. Zeszpecona na całe życie.
          Uczę moje dziecko szacunku dla zwięrząt, ale i ostrożności. No i córka zachowała się wczoraj bardzo rozsądnie. Kiedy pies wyskoczył zza górki i zaczął na nią skakć i ujadać, przerażona zaczęła powoli się wycofywać, a tak się bałam, że zacznie biec i pies zacznie ją gryżć.
          A bezmyślność i chamskie zachowanie właścicielki jest poniżej krytyki.
    • shellerka Re: pies bez kagańca 11.07.11, 12:12
      rozumiem, że wezwałaś straż miejską, wiejską czy jakąkolwiek?
      • deodyma Re: Poradzcie niewiasty... 11.07.11, 12:31
        jakis czas temu zakladalam watek odnosnie uczulenia po farbie od wlosow, wszak spotkala mnie ta watpliwa przyjemnoscsmile
        bylam wtedy lekarza, przepisal mi tabletki, pilam jeszcze wapno, wypryski zeszly w ciagu kilku dni.
        mam 36 lat, jstem zmuszona do farbowania wlosow, poniewaz z roku na rok coraz wiecej mam siwych. nie ma ich nie wiadomo, jak duzo, ale ze jestem naturlna szatynka, na ciemnych wlosach te biale nitki to raczej niezbyt piekny widok...
        na dzien dzisiejszy mam wlosy dlugie za ramiona, w kolorze miedzanego mahoniu a poniewaz bede bala sie teraz kolejnego uczulenia zastanawiam sie, jak przerzucic sie na ziolowe farby typu HENNA i czy to na dzien dzisiejszy jest mozliwe?
        czytalam, ze nie powinno sie laczyc chemicznych srodkow do farbowania z ziolowymi i kiedys moja mama sie takm urzadzila, ze polaczyla henne z farba( polozyla na farbe henne) w efekcie czego miala zielone wlosy na glowiebig_grin
        znacie bezpieczne srodki ziloowe do farbowania wlosow, czy tez powinnam czekac, az mi odrosna, co mi sie nie usmiecha, bo bede miala siwizne na glowie.
        • deodyma Re: o jezu... 11.07.11, 12:33

          prosze o wykjasowanie tego postu, bo mialam watek zalozyc, big_grinDbig_grin
          • shellerka Re: o jezu... 11.07.11, 17:00
            umarłam big_grin
        • easyblue Re: Poradzcie niewiasty... 11.07.11, 22:49
          Ja dotychczas bez uczulenia /daj Boze tak dalejsmile/, a farbuję mocnymi farbami, bo siwa jestem jak sam ratzingerbig_grin
    • attiya Re: pies bez kagańca 11.07.11, 12:40
      co zrobiłaś w tej kwestii oprócz pisania na forum?
      wezwałaś policję, straż miejską, zlokalizowalaś gdzie mieszka właścicielka tego psa?
      • deodyma Re: pies bez kagańca 11.07.11, 12:49
        peciez napisala, ze nie miala przy sobie komorki i zadzwonila po SM po powrocie do domu, czyli po 20 godzbig_grin
        no i przede wszystkim nie odpowiedziala, jak wygladal ten atak psa na jej dziecko.
        chcialabym to wiedziec, jako wlascicielka psa, mieszanego z jamnikiem, wiecznie prowadzanego na smyczy, przed ktorym z odleglosci 10 metrow uciekaja matki z dziecmibig_grin
        i jak juz wyzej napisalam, dziwi mnie, ze akurat w trakich sytuacjach, jak ta, ludzie nie maja komorek.
        a moze miala, tylko ten atak wygladal tak, ze pies podszedl do dziecka a ona chcac zrobic na zlosc wlascicielowi psa, zadzwonila po STRAZ z domu, zeby facet nie wiedzial, ze to onabig_grin
        u mnie na osiedlu swojego czasu jakas histeryczka naslala na wlasciela 8 msc labradora, prowadzanaego na smycz wlasnie STRAZ MIEJSKA, bo pies nie mial na pysku kaganca a facet osmielil sie przejsc z psem obok niej i dzieckabig_grin
    • majenkir Re: 11.07.11, 12:45
      kasia12_2 napisała:
      > Dzisiaj biegający bez smyczy i kagańca pies zaatakował moje dziecko.

      To moze opisz, jak ten atak wygladal?
      • diabel.lancucki Re: 11.07.11, 14:19
        To moze opisz, jak ten atak wygladal

        ale jest opisany wyzej. Skakal obok dziecka i ujadal. No sorry, ale ja też uznałabym to za atak.
        • vivaluna Re: 11.07.11, 15:55
          Pies ujadający to niekoniecznie pies atakujący-są różne "ujadania".
          Mój pies ujada jak wyjmę frisbee lub piłkę, gęba mu się nie zamyka choć wolałabym aby był cicho.
          Pies atakujący rzadko ujada. To byłoby nielogiczne. Atak przeprowadzany jest w ciszy i z zaskoczenia.
          • shih-mo Re: 11.07.11, 16:37
            choć mój pies nie wie co to agresja (nawet jak inny na niego ujada to on myśli że to taka zabawa i macha ogonkiem i chce się bawić) to i tak na osiedlu nie spuszczam go ze smyczy. On uwielbia dzieci i zabawę z nimi ale zdaję sobie sprawę z tego że inni nie znają mojego psa i nie wiedzą że on jest przyjaźnie nastawiony. I mogą się przestraszyć gdyby do nich podbiegł. Natomiast wszystkie osoby na osiedlu które wiedzą że jest grzeczny same do niego podchodzą pomimo tego że na smyczy. Czasem jest tak, że idę z psem a za mną gromadka dzieci, bo oni muszą pieska pogłaskać. Pies wniebowzięty wtedy jest : ))
            Generalnie uważam że nawet dla bezpieczeństwa psa, należy go na smyczy trzymać. Może np się czegoś wystraszyć i wpaść pod samochód. Są przecież długie smycze, nawet 8 metrowe więc nie sądzę żeby dla psa taka tragedia to była biegać na takiej smyczy. A jeśli pies musi się porządnie wybiegać to , sorry ale osiedle nie jest miejscem do tego. Są pola, łąki i inne. Tam można psa spuścić ze smyczy.
            • vivaluna Re: 11.07.11, 17:04
              Ja osobiście nie mam nic przeciwko wybiegiwaniu psa na osiedlu pod warunkiem, że ma on zajęcie np. aport i jest odwoływalny. Ja robię to każdego dnia i to tuż przy jordanku-na sporym trawniku trenuję z pieskami frisbee. Też szczekają ale z radości i podniecenia a nie chęci mordu.
              Większość osiedlowych spacerowiczów to jednak typowy model-pan/pani stoi, ćmi papieroska lub gawędzi z koleżanką a pies daleko, daleko obskakuje sobie obce osoby i inne pieski.
              Ja, jakbym miała za każdym razem dzwonić na SM jak jakiś osiedlowy burek mnie obszczeka to miałabym mnóstwo roboty. Zazwyczaj opierniczam niefrasobliwego właściciela lub "chwalę" się gazem pieprzowymwink
              Pies z zasady nie powinien podchodzić do innych psów oraz ludzi. To proste ale dla niektórych zbyt trudne.
              Autorka pisze o ataku a wynika z tego tyle, że pies obszczekał jej dziecko i tyle...Jakby zaatakował to by miała poważny problem.
              • marta13sar Re: 11.07.11, 19:18
                Autorka pisze o ataku a wynika z tego tyle, że pies obszczekał jej dziecko i ty
                > le.
                Dla Ciebie to tyle, ale skąd małe dziecko ma wiedzieć, że jest "tylko" obszczekiwane? Może jest przerażone, dla niego to trauma, dlaczego ma być na coś takiego narażone? Bo psu wolno? Obskakuje, szczeka, jak ktoś nie znający danego psa ma zrozumieć i rozpoznać, że to nie atak? Człowiek nie ma prawa przejść spokojnie po osiedlu, tylko pies ma prawo biegać i ujadać? Trochę pewne wartości niektórym się pomieszały. Uwielbiam psy, w moim jestem zakochana, ale mam też zdrowy rozsądek i rozróżniam kto ma większe prawa.
                • vivaluna Re: 11.07.11, 20:30
                  Tak jak napisałam wcześniej-demonizuje się szczekanie. Pies szczeka bo to pies a i szczeka z różnego powodu.
                  Jeśli dla dziecka szczekanie to trauma to za przeproszeniem musi być z lekka nienormalne.
                  No a co do reszty twojej wypowiedzi-chyba niezbyt dokładnie przeczytałaś co napisałam...?

                  Uznałabym za atak naruszenie cielesności dziecka przez psa-skoczenie, ugryzienie. Tu jest mowa o szczekaniu.
                  • diabel.lancucki Re: 11.07.11, 20:42
                    Uznałabym za atak naruszenie cielesności dziecka przez psa-skoczenie, ugryzieni
                    > e. Tu jest mowa o szczekaniu.

                    i skoczeniu.
                    • easyblue Re: 11.07.11, 22:51
                      Ale jak skoczył??? Gdyby na dziecko, to by przewrócil, prawda?
              • diabel.lancucki Re: 11.07.11, 20:05
                Marta13 już za mnie odpowiedziała: skąd dziecko ma wiedzieć dlaczego pies je obszczekał. Poza tym, powiedzmy sobie szczerze, jazgoczący piesek torebkowy, który biegnie za tobą, plącze się miedzy nogami i za nogawki spodni chce złapać to wątpliwa przyjemność. Czasem aż noga świerzbi, żeby go "z laczka" potraktować. Większe psy nie szczekają jak chcą zaatakować, masz rację. Natomiast te szczurki jazgoczą na okrągło czy trzeba czy nie indifferent
                • vivaluna Re: 11.07.11, 20:34
                  "skąd dziecko ma wiedzieć dlaczego pies je obszczekał"
                  Bo ma matkę, która może z nim porozmawiać?
                  • diabel.lancucki Re: 11.07.11, 20:48
                    wytłumacz trzyletniemu dziecku, że piesek na niego skoczył i szczekał, bo chciał się poprzyjaźnić. Ciekawe, czy zrozumie...
                    BTW są różne rodzaje szczekania i jako posiadaczka psów pewnie to wiesz. Natomiast ktoś, kto nie ma psa nie ma obowiązku tego odróżniać. To tak jak z wrzaskliwą sąsiadką: ja wiem, że ona krzyczy, bo taką ma naturę/głucha jest itp., natomiast kilkuletnie dziecko nie musi wiedzieć, że wrzeszcząca kobieta akurat opowiada, że pogoda piękna, tylko ma prawo się przestraszyć, zwłaszcza jeżeli jest wychowane w cichym domu. Tak samo z psami: ja wiem, że szczeka po się cieszy, ale kilkulatek nie wie, zwłaszcza jak psa w domu nie ma, a szczekający pies skoczył mu na klatę lub biegnie za nim krok w krok.
                    • vivaluna Re: 11.07.11, 21:28
                      Autorka nie napisała, że pies skoczył na jej dziecko.
                      Znam dzieci, nawet młodsze, które uświadamiane przez rodziców potrafią się prawidłowo zachować w obecności psa i odczytać jego mowę ciała.
                      Oczywiście, że nikt nie ma obowiązku czytać zachowań psów ale może warto popróbować w końcu żyjemy w wyjątkowo zapsionym kraju i może się to kiedyś przydać.
                      Napisałam już kilkakrotnie-jestem zdecydowanym przeciwnikiem pozwalania psu na podbieganie do ludzi i innych psów.
                      Moje psy też szczekają jak się cieszą i tylko raz w życiu spotkałam się z paniką z tego powodu. Moja suka-była jeszcze szczeniakiem stała ze mną pod jordankiem-czekałam na córkę. Jak córka podbiegła to pies zaczął szczekać z radości. Matka przechodząca obok z dzieckiem powiedziała, że dzwoni na SM bo mój pies jest agresywny i zagraża jej dziecku-czy to nie głupie??
                      Raz rzeczywiście mogłam dostać op. od ojca dziewczynki, która bawiła się frisbee. Mój pies wypruł do małej i zaczął na nią szczekać aby rzuciła mu talerzyk. Dziewczynka się przestraszyła, ja szybko interweniowałam, przeprosiłam i wytłumaczyłam, że pies myślał że będzie się z nim bawić. Tata małej nie miał pretensji i poprosił abym pokazała córce jak rzucać psu frisbee. Dziewczynka zdecydowanie nie miała traumy i świetnie się bawiła.
                      • diabel.lancucki Re: 12.07.11, 08:42
                        Ale dzieci mają różną wrażliwość, różny poziom lęku i mogą mieć traumę. To twój pies i ty jesteś za niego odpowiedzialna. I tyle. Tak samo jak za swoje dziecko, żeby nie ciągało cudzego psa za ogon. I nie ma co przerzucać się winą i określać, kto jest większą histeryczką. Prawda jest taka, że pies na dziecko skoczył, dziecko się przestraszyło. Ewidentna wina właściciela psa, bo nie był na smyczy. A reszta to dyskusja o wyższości swiąt BN nad Świetami Wielkiej Nocy.
    • hm1976 Re: pies bez kagańca 11.07.11, 17:20
      z 2-3 tyg temu miałam bardzo podobny przypadek. Wracałam z dziećmi ze spaceru i już pod blokiem rzucił się na mojego starszego synka pies. Nie wiadomo skąd wyskoczył. Boże usłyszałam tylko krzyki mojego dziecka i szczekanie. Na całe szczęście nie ugryzł go. Był to sznaucer. Właścicielka psa , nastolatka smycz miała w ręku. Jak ja podbiegłam i zaczęłam się wydzierać ,żeby tego psa zabrać to dopiero podeszła. Zadzwoniłam na policję. Małolata zaczęła uciekać. Po awanturze zszedł na dół ojciec dziewczyny, mówiąc "przecież krew się nie polała, wielka mi tragedia". Policja przyjechała , złożyłam zeznania z nimi rozmawiała później. Syn teraz PANICZNIE boi się psów. Nie przejdzie obok psa choćby nie wiem co.
      Ja jestem psiara , uwielbiam psy ale trzeba miec trochę w głowie poukładane,żeby mieć psa. Naprawdę nie wiele trzeba,zeby pies ugryzł. Dla dzieci i rodziców nawet małe ugryzienie przez psa moze być dużym przeżyciem.
      • vivaluna Re: pies bez kagańca 11.07.11, 20:38
        "Naprawdę nie wiele trzeba,zeby pies ugryzł."
        Nie sądzę abyś była "psiarą". Jakbyś była to byś nie pisała takich głupot. Bardzo rzadko zdarzają się pogryzienia przez psy.
        Szczekanie psa nie jest równoważne z chęcią ugryzienia.
        • kasia12_2 Re: pies bez kagańca 11.07.11, 20:50
          Jasne, szczególnie, jak skacze do dziecka. Dobrze, ze mała nie zrobiła żadnych gwałtownych ruchów ani nie zaczęła krzyczeć.
          Pilnujcie swoich psów!
          Proszę uświadom sobie jeszcze, że 3,5 latka to 16 kg. Ile waży twój pies?
          Pies moich rodziców biegnący z impetem (waży 50 kg) przewraca dorosłą osobę ważącą znacznie więcej. Może to jakoś cię przekona. Jakie szanse ma tak małe dziecko, kiedy zaatakuje je pies? Żadne!
          • vivaluna Re: pies bez kagańca 11.07.11, 21:12
            Żaden z moich psów nie podchodzi do ludzi ani do innych psów. Skaczą na mnie na wyraźną komendę-w trakcie wykonywania sztuczek więc zestawianie moich psów z podwórkowym szczekaczem jest programowo bez sensu.
            To w końcu co ten straszny pies zrobił twojemu dziecku?
            "Jakie szanse ma tak małe dziec
            > ko, kiedy zaatakuje je pies? Żadne!"
            no ale twoje chyba przeżyło...?
        • mdmaj2371 Re: pies bez kagańca 11.07.11, 21:17
          Bard
          > zo rzadko zdarzają się pogryzienia przez psy.
          > Szczekanie psa nie jest równoważne z chęcią ugryzienia.

          gleboko w d mam jak czesto sie zdarzaja ugryzienia przez psa. Jesli na moja corke skoczylby pies i zaczal szczekac a wlascicielka nic by nie zrobila to malemu wyciela bym takiego kopa ze zapomnialby jak sie szczeka, na wiekszego poszukalabym opowiednie wielkosci kija. I g. mnie obchodzi czy on chce sie pobawic czy nie, od mojego dziecka wara.
          Na szczescie mieszkam w takim kraju gdzie wlasciciel ma obowiazke porowadzenia psa na smyczy w miejscu publiczny.
          • vivaluna Re: pies bez kagańca 11.07.11, 21:31
            Na dziecko autorki pies nie skoczył.
            Zanim znalazłabyś tego kija byłoby już po wszystkim....Psy są niezwykle szybkie. Ja polecam gaz-skuteczniejszy od kopniakówwink
            Ciekawe co to za cudowny kraj?
            • mdmaj2371 Re: pies bez kagańca 11.07.11, 22:16
              vivaluna napisała:

              > Na dziecko autorki pies nie skoczył.
              > Zanim znalazłabyś tego kija byłoby już po wszystkim....Psy są niezwykle szybkie
              > . Ja polecam gaz-skuteczniejszy od kopniakówwink
              > Ciekawe co to za cudowny kraj?

              zapraszam do NYC - psy biegajace bez smyczy widzialam tylko i wylacznie w specjalnie ogrodzonym i tylko dla nich przeznaczonych miejscu. Wszedzie indziej pies bez kaganca = madat. Wczoraj bylam swiadkiem jak dziewczyna biegla z psem (bez smyczy) po plazy, ktora juz zamknieta byla dla plazowiczow. Daleko sie nie nabiegla bo chwila moment zostala zatrzymana przez staznikow.
              • vivaluna Re: pies bez kagańca 11.07.11, 22:39
                Dziękuję za zaproszenie, jak zniosą wizy to wpadnę.
                W Polsce nie ma terenów wygrodzonych dla psów-tego bardzo brakuje. Marzy mi się taki park psi z miejscem do sportów-agility, frisbee, kąpieli itd. Z wygrodzonych placów mogą korzystać wyłącznie uczestnicy zajęć(odpłatnie)-są to prywatne miejsca dzierżawione przez psie szkoły i kluby sportowe.
                W Polsce, jakby być takim skrupulatnym to nigdzie psa nie można puścić luzem - tylko na swojej działce a to paranoja.
                W parkach warszawskich wiele osób trenuje różne sporty oraz posłuszeństwo z psami. Jeśli psy dopilnowane i odwoływalne to SM się nie czepia.
                Szkoda, że o psach i ich właścicielach myśli się coraz częściej jak o szkodnikach. Fajnie by było jakby zamiast karać umożliwiono psiarzom godny byt-kosze na odchody, parki dla psów (choć jeden w mieście). Zapomina się też o edukowaniu w kwestii rozmnażania psów, handlu szczeniakami, wychowania i szkolenia psa, zapewnienia mu godnych warunków życia.
          • majenkir Re: 12.07.11, 12:55
            mdmaj2371 napisała:
            > Na szczescie mieszkam w takim kraju gdzie wlasciciel ma obowiazke porowadzenia
            > psa na smyczy w miejscu publiczny.


            Kraju??? Chyba sie zagalopowalas. Kazdy stan, ba - kazda miescina ma swoje lokalne prawo w tym zakresie.
    • diabel.lancucki podstawy prawne 11.07.11, 20:41
      Do poczytania. Podstawy prawne są, tel. każdy ma, trzeba informować kogo trzeba i egzekwować obowiązki od posiadaczy m.in. psów.

      1. Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 28 kwietnia 2003 r. w sprawie wykazu ras psów uznawanych za agresywne
      isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20030770687
      2.Ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt.
      isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19971110724
      Przy rasach agresywnych sprawdzić (od tego jest policja, SM) czy pies jest zarejestrowany, a właściciel ma zezwolenie na utrzymanie psa. Jeżeli pies będzie przetrzymywany w sposób zagrażający bezpieczeństwu ludzi (a bieganie luzem bez kagańca do tego należy) to zezwolenie może zostać mu odebrane. I konsekwencje:
      Art. 37a.
      1. Kto prowadzi hodowlę lub utrzymuje psa rasy uznawanej za agresywną bez wymaganego zezwolenia,
      podlega karze aresztu lub grzywny.
      2. W razie ukarania za wykroczenie, o którym mowa w ust. 1, można orzec przepadek zwierzęcia.

      3. Art. 77 kodeksu wykroczeń - do wszystkich psów
      Art. 77. Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia,podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany.

      i dla m.st. Warszawy skrótowo:
      pies powinien być wyprowadzany na smyczy, rasy agresywne również w kagańcu. Psa można zwolnić ze smyczy w miejsca do tego wyznaczonych lub mało uczęszczanych (osiedle do takich nie należy). Dalej: pies przebywający na terenie wspólnym powinien mieć identyfikator pozwalający ustalić właściciela. Który ma?
      O obowiązku sprzątania po psie pisać nie będę.

      Podstawa prawna: Regulamin utrzymania czystości i porządku na terenie Miasta Stołecznego Warszawy.
      mazowieckie.e-bip.pl/EDZIENNIK/BookTabs.aspx?year=2009&book=168 poz. 4884, Rozdz. VII




      • vivaluna Re: podstawy prawne 11.07.11, 21:04
        Mieszkam w Warszawie. Na moim osiedlu 90% psów wyprowadzana jest luzem, są to zwykłe burki, mieszańce. Rozumiem, że na każdym spacerze należy dzwonić na SM? To chyba niewykonalne a i z lekka głupie.
        Tak na marginesie, ciekawe czy widziałeś kiedyś psa z listy? To rasy występujące niezwykle rzadko. U mnie na osiedlu jest dog argentino-każdemu życzę tak świetnie ułożonego psa.
        • kasia12_2 Re: podstawy prawne 11.07.11, 21:35
          Duży agresywny kundel skaczący na dziecko.
          Jak chcesz konfrontuj swoje dziecko z takimi psami, sprawdzaj, czy ugryzie czy nie. Od mojego precz.
          Ja też się bałam tego psa.
        • kasia12_2 Re: podstawy prawne 11.07.11, 21:38
          Duży agresywny kundel skaczący na dziecko.
          Jak chcesz konfrontuj swoje dziecko z takimi psami, sprawdzaj, czy ugryzie czy nie. Od mojego precz.
          Ja też się bałam tego psa. Przestańcie terroryzować wszystkich wokół swoimi zwierzętami.
          • vivaluna Re: podstawy prawne 11.07.11, 21:53
            No to teraz okazuje się, że skakał. Jutro przeczytam, że ugryzł...to jak to właściwie było? Odnoszę wrażenie, że zmyślasz.
            Moje dziecko jest duże i chodzi po osiedlu a nawet po całym mieście samo i samo decyduje czy idzie na konfrontację czy nie. Nawet zdarzyło się, że będąc na obozie uratowało psa uwiązanego w lesie drutem do drzewa-wycieńczonego z głodu i pragnienia. Nakarmiła psa, odwiązała, zaprowadziła do sołtysa we wsi, który znalazł psu dom i zapewnił opiekę weterynaryjną (weterynarz leczył psa za darmo). Do końca obozu odwiedzała psa w jego nowym domu. Nie bała się-to uratowało psu życie.
            "Przestańcie terroryzować wszystkich wokół swoimi zwi
            > erzętami. "-to mi podśmiarduje histerią
            Psy towarzyszą człowiekowi 100 000 lat-to dosyć długi związekwink
            • kasia12_2 Re: podstawy prawne 11.07.11, 22:00
              Przeczytaj dokładnie wcześniejsze wpisy.
              • vivaluna Re: podstawy prawne 11.07.11, 22:09
                Czytałam-w pierwszym jest napisane, że zaatakował-cokolwiek to znaczy. Większość wpisów jest od forumowiczów. Ty nie opisałaś sytuacji jasno.
                Miałam sytuację, że duży pies luzem zaatakował mojego psa co oznaczało, że się na niego rzucił-zdecydownie...
                • marta13sar Re: podstawy prawne 11.07.11, 22:18
                  o faktycznie, szkoda że tylko skakał i ujadał, przecież powinien się rzucić i zagryźć.
                  • vivaluna Re: podstawy prawne 11.07.11, 22:25
                    Może to była nieposkromiona radość?
                    • jowita771 Re: podstawy prawne 12.07.11, 12:40
                      > Może to była nieposkromiona radość?

                      To nie ma znaczenia. Człowiek ma prawo sobie nie życzyć, żeby pies na niego skakał i nie musi wnikać, czy to radość czy nie. Ja nie lubię bliskiego kontaktu z psami, nie dlatego, że się wszystkich psów boję. Po prostu się brzydzę. Poza tym, pies skacząc może mi zniszczyć czy pobrudzić ubranie, a może właśnie idę na rozmowę kwalifikacyjną i nie mam ochoty iść w brudnej bluzce. W nosie mam komfort psa, który ma ochotę okazywać mi, że mnie bardzo lubi. Mój komfort jest tu ważniejszy i jeśli właściciel psa tego nie rozumie, to chyba nie powinien żyć między ludźmi.
            • marta13sar Re: podstawy prawne 11.07.11, 22:12
              vivaluna napisała:

              > No to teraz okazuje się, że skakał. Jutro przeczytam, że ugryzł...to jak to wła
              > ściwie było? Odnoszę wrażenie, że zmyślasz.

              Gdybyś czytała ze zrozumieniem, to byś doczytała o godz. 12.49: "Kiedy pies wyskoczył zza górki i zaczął na nią skakć i ujadać,"

              Zrozum, są różne psy i różne dzieci i dlatego też dla bezpieczeństwa dzieci, należy przestrzegać pewnych przepisów, a nie dla przyjemności psa i jego właściciela łamać je i narażać bezbronne (chociaż nie zawsze wink ) dziecko
              • vivaluna Re: podstawy prawne 11.07.11, 22:24
                Liczyłam na jakiś dokładniejszy opis zdarzeńwink
                Nie wiem czy dobrze zrozumiałam, że owo dziecko ma 3,5 roku. Jakby jakiś duży pies na nie skoczył a nawet taki średni np. 10 kg to by je wywrócił i byłby klops. Może to był 2,5 kilkowy york a albo chihuahua?
                Co do ostatniego akapitu całkowicie się z tobą zgadzam. Tylko próbuję sobie wyobrazić jak ten atak wyglądał i nijak nie mogę, strasznie mnie to męczywink
                • deodyma Re: podstawy prawne 11.07.11, 22:44
                  vivaluna napisała:

                  > Liczyłam na jakiś dokładniejszy opis zdarzeńwink


                  ja tezsmile

                  Nie wiem czy dobrze zrozumiałam, że owo dziecko ma 3,5 roku. Jakby jakiś duży p
                  > ies na nie skoczył a nawet taki średni np. 10 kg to by je wywrócił i byłby klop
                  > s. Może to był 2,5 kilkowy york a albo chihuahua?


                  o wlasnie.
                  moj syn w maju skonczyl 3,5 roku i raczej nie daje mu za bardzo prowadzac na s,myczy nas\zego psa, wazacego 13 kg, poniewaz jak mi go ona pociagnie, chlopaczyna lezy mi, jak dlugi, pomimo tego, ze wazy kilka kg wiecej, niz piesbig_grin
                  tym bardziej przewracaq go, kiedy sie cieszy i z tej radosci ujada na nasz widok.
                  dawno temu z naszego 4 msc szczeniaka( srebrny pudel miniaturowy), sasiedzi zrobili agresywnego psa, poniewaz chcialo sie bawic z ich 6 letnia wtedy corka.
                  szczenia skakalo, szczekalo a ze dzieciak mial wpajane non stop, ze pieski gryza, uciekal, jak opetany.
                  moja mama vbyla straszona policja, sasiedzi nas nachodzili a ludzie ryczeli ze smiechu, gdy okazalom sie, ze nasz krwiozerczy pies, ktory op malo nie zagryzl ich corki, ma zaledwie 4 mscbig_grin
                  to tez bylo uznane za atak.
                  • deodyma Re: podstawy prawne 11.07.11, 22:45
                    sorry za literowkismile
                    za szybko pisze.
                  • mruwa9 Re: podstawy prawne 12.07.11, 00:32
                    deodyma napisała:


                    > dawno temu z naszego 4 msc szczeniaka( srebrny pudel miniaturowy), sasiedzi zro
                    > bili agresywnego psa, poniewaz chcialo sie bawic z ich 6 letnia wtedy corka.
                    > szczenia skakalo, szczekalo a ze dzieciak mial wpajane non stop, ze pieski gryz
                    > a, uciekal, jak opetany.

                    gdyby twoj pies probowal w ten sposob spoufalac sie z moim dzieckiem, zwlaszcza wbrew jego woli, to momentalnie kopniakiem wyslalabym go na orbite okoloziemska. Czy naprawde tak trudno zrozumiec, ze dla niektorych takie nagabywanie, szczekanie i spoufalanie sie kundla nie jest ani zabawne,. ani rozczulajace, ani przyjemne? A w przypadku osoby uczulonej na siersc zwierzat moze byc rowniez niebezpieczne dla zdrowia i zycia?
                    Mialas szczeniaka, trzeba go bylo wziac pod pache i zabrac w miejsce, w ktorym nie przeszkadzalby bawiacym sie dzieciom ani innym ludziom ( mam nadzieje, ze nie wyprowadzalas go na plac zabaw).
                    • zebra12 Re: podstawy prawne 12.07.11, 07:23
                      A gdyby podobnie zareagował właściciel szczeniaka na spoufalające się z jego psiakiem Twoje dziecko i to bez wyraźnej jego zgody?
                      Trzeba uczyc dzieci współzyć z otaczającym je światem, a nie reagować agresją. Są inne sposoby na uniknięcie napływu psich uczuć niż kopanie. Nie dziwne, że kopnięty w szcznięctwie pies będzie reagował agresją na ludzi. Tylko, że to będzie ludzi wina, nie psa!
                      Szczenię=psie dziecko, tak samo jak nasze mają czasem różne pomysły, chcą się bawić, byc głaskane, kochają ludzi lizać, podgryzać, tarmosić.
                      • deodyma Re: podstawy prawne 12.07.11, 09:08
                        > Trzeba uczyc dzieci współzyć z otaczającym je światem, a nie reagować agresją.
                        > Są inne sposoby na uniknięcie napływu psich uczuć niż kopanie. Nie dziwne, że k
                        > opnięty w szcznięctwie pies będzie reagował agresją na ludzi. Tylko, że to będz
                        > ie ludzi wina, nie psa!


                        zebra, daj spokoj, do tego czegos to nie dotrze..
                        to jedna z wielu histeryczek, jakich wiele.
                        to to powinno w domu siedziec i swiatu na oczy sie nie pokazuywac.
                        biedne dzieciaki, ze maja taka glupia matke.
                        • jowita771 Re: podstawy prawne 12.07.11, 12:44
                          deodyma napisała:

                          > zebra, daj spokoj, do tego czegos to nie dotrze..
                          > to jedna z wielu histeryczek, jakich wiele.
                          > to to powinno w domu siedziec i swiatu na oczy sie nie pokazuywac.
                          > biedne dzieciaki, ze maja taka glupia matke.

                          Jesteś niewyobrażalnym chamem.
                          • deodyma Re: podstawy prawne 12.07.11, 15:55
                            > Jesteś niewyobrażalnym chamem

                            no i dobrzesmile
                    • deodyma Re: podstawy prawne 12.07.11, 09:06
                      > gdyby twoj pies probowal w ten sposob spoufalac sie z moim dzieckiem, zwlaszcza
                      > wbrew jego woli, to momentalnie kopniakiem wyslalabym go na orbite okoloziemsk
                      > a.


                      wiesz, kiedys byl taki, co to mi kop[nal wlasnie tego pudla, tylko juz 10 letniego a to dlatego, bo osmielilam sie kolo niego przejsc z tuym psem i wiesz, co mu zrobilam?
                      dostal wpiednicz na ulicy, az milobig_grin
                      wiec nie odgrazaj sie komukolwiek, co to zrobisz z czyims psem, bo sama mozesz oberwac np ode mnie i wtedy przestaniesz sie madrzyc na forach.
                      widzialam, co wypisywalas wyzej i jak na moj gust masz cos nie teges z deklem.
                      to sie leczy, wiesz?big_grin
                      • karolciab125 Re: podstawy prawne 12.07.11, 15:38
                        Ja też bym nie panowała nad sobą, gdyby ktoś wystartował z kijem czy kopytami do moich psów...
                        I szlag mnie jasny trafia, jak jakaś pańcia z dzieckiem na jego widok zaczyna mordę drzeć i szarpać dzieciaka, bo "pies, o matkooooo, uważaj, bo cię ugryzie"
                        a pies... nawet na nią nie patrzy - trawkę wącha.
                        A potem dziwić się, że dzieciaki spazmów dostają na widok psa
                        • deodyma Re: podstawy prawne 12.07.11, 15:57
                          wiesz, taka pancia, jak mruwa, nie trafila jeszcze na swojego , tylko jak ktos mi uderzy nie daj boze psa, dostanie lomot i tyle.
                          • mruwa9 Re: podstawy prawne 13.07.11, 01:10
                            zyj i daj zyc innym.
                            Kilka lat temu mieszkalam w bloku,w ktorym bylo chyba ze 30 psow. Norma bylo, ze gdy mialam minac na schodach sasiada wyprowadzajacego swoje psy na spacer, to ow sasiad cofal sie, odsuwal sie od schodow, trzymajac swoje psy z boku i umozliwiajac nam spokojne przejscie bez narazania nas na obwachiwanie. Oczywiscie sprzatanie psich odchodow przez wlascicieli rowniez nie podlegalo dyskusjom. Da sie? Da sie. Ale dlatego, ze niektorzy milosnicy psow rozumieja, ze ich pupile nie sa pepkiem swiata, ze nie wszystko im wolno i ze nie kazdy czlowiek swiruje z milosci do czworonogow.
                            Moj wstret do psow wziela sie wlasnie z powodu takich wlascicieli jak ty, deodyma.
                            Normalne psy normalnych wlascicieli nie budza mojej niecheci.
                            • deodyma Re: podstawy prawne 13.07.11, 11:31
                              > Normalne psy normalnych wlascicieli nie budza mojej niecheci.



                              mruwa, czytajac Twoje posty, odnosi sie inne wrazenie...
                              mam wrazenie, ze kolo Cie ie przejsc z psem sie nie da i jestes gotowa takiego czworonoga potraktowac natychmiast z buta.
                              sorry, ale tak to wyglada.
                              • mruwa9 Re: podstawy prawne 13.07.11, 12:17
                                Nie, tylko tego psa, ktory nagabuje i spoufala sie ze mna lub moim dzieckiem, ma zamiar obwachiwac nas, obskakiwac czy probuje kopulowac z moja noga. Jesli wlasciciel trzyma psa na dystans a pies zblizy sie do mnie tylko wtedy, gdy ja mu na to pozwole, to i poglaskac, poczochrac moge.
                                • sadosia75 Re: podstawy prawne 13.07.11, 12:39
                                  Mruwa w takich sytuacjach to się zasadza kopa właścicielowi a nie psu. bo pies nie jest nauczony co mu wolno a czego nie. to tak jak byś dziecku zasadziła kopa bo zachowało się nie tak jak powinno. a tu zawinił rodzic a nie dziecko. i komu przywalić?
                                  rozsądne podejście musi działać w dwie strony. jeśli widze kobietkę idącą z dzieckiem i krzyk z lamentem " och jasiu uważaj ten piesek cie zje" gdzie piesek to bardzo kulturalne określenie bo bywały jeszcze określenia typu bydle ( no jak golden czy husky może wyglądać jak bydle? no jak ja się pytam ) to ja na starcie do kobiety mówię " moje bydle małych gnomów nie zjada" ale jeśli idzie kobieta i z dystansu mówi " czy mogłaby pani przytrzymac psa bo dziecko się boi, ja się boję itp" to odsuwam psa, przytrzymuję i zapewniam panią, że następnym razem jak się spotkamy to będę pamiętać, żeby pies szedł bliżej nogi.

                                  kultura musi działać w dwie strony. tak jak ja sobie nie zycze nagabywania moich psów tak ktoś może nie zyczyć sobie nagabywania swojej nogi czy dziecka. i ja to rozumiem. ale przekaz musi być jasny, kulturalny i bez zbędnej histerii.
                                  • kosheen4 Re: podstawy prawne 13.07.11, 12:42
                                    sadosia75 napisała:

                                    na starc
                                    > ie do kobiety mówię " moje bydle małych gnomów nie zjada"

                                    - nie podchodź, bo pies cię zje
                                    - takich brzydkich dzieci nie jada, szkodzą mu proszę pani devil
                                  • mruwa9 Re: podstawy prawne 13.07.11, 19:00
                                    kop w psa bylby co najwyzej aktem samoobrony, pierwszy odruch w celu ochrony mojego dziecka przed agresorem.
                                    Ja nie chce byc zmuszana do informowania napotykanych wlascicieli psow, zeby trzymali swojego pupila na dystans. oczekuje, ze beda to robic bez mojej sugestii, jako naturalna i oczywista reakcja. Ty pozwalasz swoim psom zblizac sie do innych ludzi?
                            • kosheen4 Re: podstawy prawne 13.07.11, 12:26
                              > Normalne psy normalnych wlascicieli nie budza mojej niecheci.

                              w drugą stronę też to działa. normalne osoby dystansujące się do psów też nie budzą mojej niechęci, ale gdybyś w moim towarzystwie wyszła poza obracanie jadaczką na forum i faktycznie kopnęła psa z którym idę, poleciałabyś na tą orbitę za nim, prześcignęła go i wylądowała na księżycu, żeby dotrzymywać towarzystwa panu Twardowskiemu i amerykańskiej fladze.
                              • mdmaj2371 Re: podstawy prawne 13.07.11, 19:59
                                kosheen4 napisała:

                                > > Normalne psy normalnych wlascicieli nie budza mojej niecheci.
                                >
                                > w drugą stronę też to działa. normalne osoby dystansujące się do psów też nie b
                                > udzą mojej niechęci, ale gdybyś w moim towarzystwie wyszła poza obracanie jadac
                                > zką na forum i faktycznie kopnęła psa z którym idę, poleciałabyś na tą orbitę z
                                > a nim, prześcignęła go i wylądowała na księżycu, żeby dotrzymywać towarzystwa p
                                > anu Twardowskiemu i amerykańskiej fladze.
                                >
                                najpierw przeczytaj dokladnie mruwy wypowiedz w jakiej sytuacji kopnela by psa, bo teraz to co piszesz to ani przypial ani przylatal. Dziewczyna nie ma zamiaru chodzic po osiedlu i kopac kazdego napotkanego psa. Zasranym obowiazkime wlascicile psa jest nauczenie go nie skakania na obce osoby bez wzgledu czy jest to wynikiem radosci czy agresji.
          • sadosia75 Re: podstawy prawne 11.07.11, 22:32
            A w domu wszyscy zdrowi? serio pytam.
            skoro my mamy przestać terroryzować wszystkich swoimi zwierzętami ( pytanie tylko jak my terroryzujemy? ) to ty przestań nas terroryzować swoją histerią i zacznij od nauki dziecka ( aż się ciśnie po burkach i kundlach napisać bachor ) jak ma zachowywać się w stosunku do psów.
            I precz z takimi matkami od moich dzieci, psów i kotów.
            • easyblue Re: podstawy prawne 11.07.11, 23:01
              Polecam programy Milana Cesara.
              Ale dla przewrażliwionych mamuś z zaatakowanymi dziećmi pewnie i to nie dotrze.
            • gaga-sie Re: podstawy prawne 13.07.11, 23:56
              Nie doczytałam jakoś,żeby jej dziecko prowokowało swoim zachowaniem psa, więc czego ma je uczyć? Swoją drogą, kilka dni temu widziałam, jak spuszczony ze smyczy pies zaatakował bawiące się, odwrócone od niego tyłem dzieci. Właściciel psa podbiegł po chwili ( był w znacznej odległości) i zaczął krzyczeć na dzieci! Żeby opiekować się zwierzęciem trzeba odpowiedzialności w wyobraźni, a niestety wielu osobom tego brakuje.
        • diabel.lancucki Re: podstawy prawne 12.07.11, 08:37
          > Mieszkam w Warszawie. Na moim osiedlu 90% psów wyprowadzana jest luzem, są to z
          > wykłe burki, mieszańce. Rozumiem, że na każdym spacerze należy dzwonić na SM? T
          > o chyba niewykonalne a i z lekka głupie.

          Tak, bo to jest łamanie prawa. Jeżeli ukradne CI tani rower powiedzmy za 800-1000 zł to też nie zgłosisz tego na policję? Bo z lekka głupie? Co to w końcu jest tysiąc złotych ....

          > Tak na marginesie, ciekawe czy widziałeś kiedyś psa z listy? To rasy występując
          > e niezwykle rzadko. U mnie na osiedlu jest dog argentino-każdemu życzę tak świe
          > tnie ułożonego psa.

          Nigdy. widziałam tylko same yorki, to nie to samo? A poważnie: urodził się taki? Nie, przebył zapewne odpowiednie szkolenie i został wytresowany. Psy policyjne też chodzą bez kagańców i nikt nie mdleje na ich widok. Bo są wytresowane, i wiedza, że do nogi to znaczy do nogi. A zwykły kundel w większości pojęcia nie ma czego chce od niego wołający właściciel.
    • marta13sar Re: pies bez kagańca 12.07.11, 08:24
      Dla mnie to chore, jak można stawiać znak równości: Dziecko=pies. Naprawdę tak trudno zrozumieć, że dla matki zawsze będzie dziecko najważniejsze, że może mieć lęki (różne są mamuśki), że nie chce narażać dziecka bo piesek chce się pobawić. Psa trzeba tolerować i mu ustępować, a dziecko, co tam, niech się boi i stresuje, bo to przecież AŻ PIES i jego wysokość właściciel, oni mają większe prawa. Przesada w każdą stronę jest zła, ale jak czytam niektóre wypowiedzi, to mam wrażenie że człowieka utopili by w łyżce wody, byleby tylko pieskowi było dobrze. Mi też odbija na punkcie mojego psa (a właściwie naszej "księżniczki"), jestem w nim totalnie zakochana, ale moje szaleństwa z psem są w obrębie mojego domu, nikt nie musi na to patrzeć i w tym uczestniczyć. Moja miłość do niej to moja miłość i nikogo nie zmuszam do lubienia i przebywania z nią (chociaż ludzie sami się garną). Zwierze ma być podporządkowane, a nie człowiek ma podporządkowywać się pod psa i jego właściciela. Nie wierzę, że nie można gdzieś wyjechać za miasto gdzie pies może się wybiegać, żeby nie narażać innych ludzi na kontakt z naszym pupilem. Osiedle jest dla ludzi, i to oni mają prawo chodzić na wolności, a pies i jego właściciel musi się dostosować, bo nie zwierzę jest najważniejsze.
      • zebra12 Re: pies bez kagańca 12.07.11, 08:38
        A kto stawia taki znak równości? Nie chodzi o to, kto jest wazniejszy bardziej, a kto mniej. Tu chodzi o to, żeby umieć ze sobą pokojowo koegzystować. Obie strony muszą się tego nauczyć. Za obie strony odpowiedzialny jest człowiek!
        • kasia12_2 Re: pies bez kagańca 12.07.11, 09:09
          Ale to znaczy pozwolić, żeby pies zagryzł dziecko, czy nie wychodzić z domu, bo wszędzie biegają psy bez kagańców i smyczy?
          Właściciel psa jest za niego odpowiedzialny i powinien jednak wykazać się jakąś wyobraźnią, co może się stać gdy...
          • sadosia75 Re: pies bez kagańca 12.07.11, 11:00
            Kobieto zlituj się! czy ktoś tu napisał, że koegzystowanie to pozwalanie na zagryzanie dziecka ?
            Najbardziej mnie wkurzają takie mamuśki, które idą z dzieckiem i słyszę " nie podchodź do pieska bo cie ugryzie" albo coś w tym stylu. a serio moje psy są dobrze karmione i nie mają ochoty zjadać dzieci.
            • kasia12_2 Re: pies bez kagańca 12.07.11, 12:03
              Rozumiem też, że twoje psy nie miałyby takiej możliwości, bo kiedy spuszczasz je ze smyczy, wkładasz im kaganiec. I w ten sposób nie straszysz wszystkich dokoła.
              Teraz już wiem, że trzeba zawsze mieć komórkę ze sobą i trzeba interweniować.
              • sadosia75 Re: pies bez kagańca 12.07.11, 12:12
                Nie spuszczam psów na osiedlu. Dla ich własnego bezpieczeństwa dla mojego bezpieczeństwa i dla bezpieczeństwa innych. Są miejsca gdzie psy moga się wybiegać nie mając kontaktu z obcymi ludźmi.
                Wyobraź sobie, że mnie nie interesuje scysja z przechodniami, moje psy są moją odpowiedzialnością w 110% i nie chcę, żeby ktoś im zrobił krzywdę ( co by było trudne ale jednak ) tylko dlatego, że doszedł do wniosku, że kopnie mojego psa. One są dla mnie bezpośrednio ważniejsze niż Kowalski czy Jasińska z bloku obok. ale na tym korzystają też inni. Nie mają kontaktu z moimi psami bo do tego nie dopuszczam. a nie dopuszczam nie dla tego, że ktoś sobie nie życzy a dlatego, że ja sobie tego nie życzę. Tak jak sobie nie życzyłam dotykania, głaskania i nawoływania mojej goldenicy, która jako szczenie była przecudna i każdy chciał pogłaskać. a większość nie rozumiała, że sobie tego nie życzę. bo przecież to taki słodki szczeniaczek i ludzie chcą pogłaskać tego słodkiego szczeniaczka.
                • kura17 Re: pies bez kagańca 12.07.11, 12:23
                  ja od malego ucze dzieci, ze nie wolno zaczepiac obcych psow i najlepiej tez nie podchodzic za blisko. jesli chca poglaskac, czy zobaczyc z bliska, to maja zapytac wlasciciela. ludzie czasem sie zgadzaja, czasem nie i jak na razie nie bylo zadnej niebezpiecznej psiej sytuacji z psami na smyczy. zdarzaja sie niby-ataki wolno latajacych psow, ale zawsze staram sie zgasic panike dzieci w zarodku (po co sie maja obawiac psow?), choc sama jestem czujna, czy oby to na pewno zabawa, czy bezmyslnosc psa, a nie proba ataku.

                  moja siostra ma psa po przejsciach, nie lubi dzieci, w ogole halasliwych osob nie lubi. siostra na ogol nie zgadza sie na glaskanie, czy dotykanie psa przez innych (grzecznie odmawia i tlumaczy). nasi chlopcy sa tak "wyszkoleni", ze jak przyjezdzamy do mojej siostry, mimo iz pies jest "domowy", to i tak na poczatku pytaja, czy moga "zaprzyjaznic sie od nowa". i to mimo ekscytacji przed wizyta, ze znow beda lizane po rece, ze beda mogli nakarmic psa, czy pomyziac po futerku...

                  przy dobrej woli z obu stron latwo jest ustrzec sie klopotow i nieprzyjemnosci.
                  • sadosia75 Re: pies bez kagańca 12.07.11, 12:29
                    Idealna matka do spotkania na spacerze z psem smile
                    Jeśli ktoś mnie zapyta czy może pogłaskać psa to gotowa jestem wycałować człowieka smile Serio smile
                    bardzo rzadko zdarza się, że ktoś o to pyta. najczęściej jest reakcja " ten pies cie zje" albo " o jaki ładny piesek" i leci z rękoma do głaskania. A jak już ktoś doleci do głaskania to zazwyczaj mówię " pies ma chorobę skórną więc proszę jej/ go nie dotykać" wredne ale może to człowieka nauczy, że następnym razem warto zapytać.
                    • kura17 Re: pies bez kagańca 12.07.11, 12:44
                      > Idealna matka do spotkania na spacerze z psem smile

                      po prostu "idealna matka" tongue_out

                      > Jeśli ktoś mnie zapyta czy może pogłaskać psa to gotowa jestem wycałować człowi
                      > eka smile Serio smile

                      naprawde takie rzadkie zjawisko?? wiesz co, tak samo jak ja moge sobie nie zyczyc, aby ktos dotykal moje dzieci (a nawet same dzieci moga sobie nie zyczyc!), tak samo wlasciciel psa moze miec podobne zdanie na temat dotykania psa. i sam pies tez! pomijam teraz nawet kwestie bezpieczenstwa (choc tez sa wazne).
                      i dokladnie tak tlumacze dzieciom, chce im wpoic elementarny szacunek dla innych, zwierzat rowniez.

                      > A jak już ktoś doleci do głaskania to zazwyczaj mówię " pies ma chorobę skórną więc prosz
                      > ę jej/ go nie dotykać" wredne ale może to człowieka nauczy, że następnym razem
                      > warto zapytać.

                      oj, twarda z Ciebie zawodniczka wink
                      • sadosia75 Re: pies bez kagańca 12.07.11, 12:51
                        > po prostu "idealna matka" tongue_out

                        No baa smile

                        > naprawde takie rzadkie zjawisko?? wiesz co, tak samo jak ja moge sobie nie zycz
                        > yc, aby ktos dotykal moje dzieci (a nawet same dzieci moga sobie nie zyczyc!),
                        > tak samo wlasciciel psa moze miec podobne zdanie na temat dotykania psa. i sam
                        > pies tez!
                        pomijam teraz nawet kwestie bezpieczenstwa (choc tez sa wazne).
                        > i dokladnie tak tlumacze dzieciom, chce im wpoic elementarny szacunek dla innyc
                        > h, zwierzat rowniez.


                        No właśnie. Pies może sobie tego nie życzyć, ja mogę sobie tego nie życzyć ( bardzo ciężko jest wpoić psu, że ma nie podchodzić do wszystkich ludzi jeśli ci ludzie lgną do psa bo jest taki słodki. ale ten słodki szczeniak szybko rośnie i zapamiętuje dwie rzeczy : ludzie go kochają, ludzie chcą się z nim bawić. ale nie każdy ma ochotę lub też odwagę ( co jest zrozumiałe ) bawić się z 30kg psem, który już dawno szczeniaka nie przypomina.
                        bardzo trudno psa korygować jeśli ludzie ciągle go dotykają bez pozwolenia, nawołują do siebie. a wiadomo- szczenie to dziecko. psie dziecko ale nadal dziecko. i jak to dziecko czasem po prostu nie słucha przewodnika. Dlatego trzeba "brutalnie" oświadczać, że pies ma chorobę skórną jeśli opcja " prosze nie dotykać mojego psa" nie działa.
                        Zazwyczaj inni psiarze albo rozsądni ludzie pytają czy moga podejść do psa czy mogą pogłaskać. jest rozmowa o psie, rasie, charakterze i całej reszcie dot. psa smile takie spacery bardzo miło wspominam i na takich spacerach bardzo fajne znajomości się nawiązują smile
                    • majenkir Re: 12.07.11, 13:08
                      sadosia75 napisała:
                      > Jeśli ktoś mnie zapyta czy może pogłaskać psa to gotowa jestem wycałować człowieka smile Serio smile


                      Powiedzcie, czy to tak trudno? Czemu "inni" moga, a Polacy nie? Przez 13 lat (zagramanica) nigdy mi sie nie zdarzylo, zeby dziecko/matka nie spytali sie, czy mozna poglaskac. NIGDY.
                      • sadosia75 Re: 13.07.11, 12:33
                        Trochę od dupy strony zacznę.
                        Sporo ludzi dziwi się ile wydaję na psy. 15 kg karmy to 109zł, do tego gryzaki 10zł za sztukę.
                        nie karmię byle czym ze stołu no i zdziwienie bo dlaczego? nie daje starej wędliny, której my już nie zjemy. no ale dlaczego? przeciez to pies zje wszystko.
                        u nas ciągle chyba w większości ludzi siedzi ten system myślenia, że zwierzę to nie jest przyjaciel, członek rodziny, ktoś ważny w życiu człowieka, istota którą chcesz się opiekować i sprawia to tobie przyjemność. u nas zwierzęta to nadal worek z mięsem przypięty do łańcucha,chodząca kiełbasa, albo mleczarnia.
                        ciągle brakuje nam szacunku do zwierząt może dlatego nikt nie pomyśli o tym, że trzeba zapytać zanim się dotknie czyjeś zwierzę. bo po co?
                        Ciągle mnie dziwi totalny brak reakcji w części społeczeństwa na krzywdę jaką pseudoczłowiek potrafi wyrządzić zwierzęciu. a skoro nie reagujemy na krzywdę ...
                        • kasia12_2 Re: 13.07.11, 12:39
                          Jak jesteś taka wrażliwa na los zwierząt, to obejrzyj sobie filmy z rzeźni. Może na twoim stole przestanie leżeć kiełbasa.
                          • sadosia75 Re: 13.07.11, 12:42
                            A to my się znamy, że wiesz co u mnie na stole leży? chyba domy pomyliłaś i byłaś u sąsiada a nie u mnie. a następnym razem jak wpadniesz w odwiedziny, żeby sprawdzić co leży na moim stole i co je moja rodzina to proszę cię uprzedź. kawę zrobię, ciasto. i pożyczę ci okulary, żebyś mogła wyraźniej zobaczyć, że u mnie na stole nie ma żadnego mięsa smile
                            chyba, że wpadniesz dzisiaj to zapraszam na leczo z warzyw a na deser jabłka z cynamonem.
                            obiad planuję na 16 smile
                            • kasia12_2 Re: 13.07.11, 12:50
                              Pisałaś o starej wędlinie, której wy już nie możecie zjeść.
                              Pewnie się pomyliłaś.
                              • sadosia75 Re: 13.07.11, 13:20
                                Owszem pisałam. i tak było za czasów jak jedliśmy mięso. Pewnie nie orientujesz się w temacie ale człowiek podejmuje pewne decyzje w swoim życiu i np. zostaje wegetarianinem.
                                • kasia12_2 Re: 13.07.11, 13:22
                                  Orientuję sięsmile Długo już? Cała rodzina?
                                  • sadosia75 Re: 13.07.11, 13:29
                                    A tam długo. na początku częściowo odstawialiśmy mięso. na obiad coś z mięsa było raz w tygodniu. później raz góra dwa razy w miesiącu. i tak odstawialiśmy od pól roku może. teraz zupełnie bez mięsa od góra 2 m-c. wcześniej nie miałam dobrych przepisów wege, nie wiedziałam co czym zastąpić. ale jedna z forumek mi podała kilka fajnych przepisów, doradzała co czym zastępować, co jak gotować, żeby miało i smak i wartości odżywcze.
                                    doszkoliłam się za pomocą książek, forum wege, no i musze przyznać, że bez mięsa człowiek czuje się znacznie lepiej smile tzn. my czujemy się lepiej nie tylko pod względem fizycznym ale tez i psychicznym.
                                    cała rodziną przestawiliśmy się na wege. dzieciom to było obojętne czy jedzą mięcho czy nie. mąż bardzo chętnie.
                                    szkoda tylko, że człowiek papierochów nie może tak łatwo rzucić uncertain
                                    • kasia12_2 Re: 13.07.11, 13:37
                                      To super. Trzymam kciuki. Poszukaj przepisów na www.puszka.pl, albo na gazecie, Jest wyszukiwarka, która ma filtr przepisy wegetariańskie. Znasz pismo "Wege"? Dużo przydatnych informacji.
                                      • sadosia75 Re: 13.07.11, 14:44
                                        Tego pisma nie znałam. Ale dzięki poszukam u siebie w gazeciarni mojej smile Dostałam piękną książkę kucharską z przepisami wege. slicznie wydana a przepisy sa niesamowicie proste, szybkie i smaczne co najważniejsze smile na puszka.pl już byłam. mam kilka upolowanych przepisów i kilka już za sobą. no cóz jak to z przepisami bywa nie każdy był trafiony ale się nie zniechęcam smile
                • kasia12_2 Re: pies bez kagańca 13.07.11, 10:51
                  Szacunek.
                  Ale głaskać twojego psa nie miałabym ochotywink
          • joanna35 Re: pies bez kagańca 12.07.11, 12:28
            TAk jak rodzic jest odpowiedzialny za dziecko i powinien się wykazać wyobraźnią co by było gdyby w terenie , w którym pełno jest psów i ich nieodpowiedzialnych właścicieli, pozwolił dziecku biec zamiast iść spokojnie obok. Prawo jest prawem i spokojnie możesz je egzekwowac, ale to nie zwalnia Ciebie z myślenia i dbania o bezpieczeństwo dziecka.
          • zebra12 Re: pies bez kagańca 12.07.11, 14:11
            Ja o pokojowej koegzystencji, a ta o zagryzaniu. Widzę, że masz problem z psami i ze zrozumieniem tekstu pisanego.
    • kura17 Re: pies bez kagańca 12.07.11, 11:36
      ja sie nie dziwie, ze matka i dziecko sie przestraszyli.
      w zeszlym roku zostalam "zaatakowana" przez psa (wedlug mnie wygladal na goldena, ale nie znam sie zbyt dobrze na rasach, byl to pies "goldenowo-podobny"). pisze "zaatakowana" w cudzyslowiu, bo nie wiem, co psu chodzilo po glowie, jednak ja sie porzadnie wystraszylam.

      jezdze do pracy na rowerze przez park, ktory ma i sciezke rowerowa i dla ludzi oraz spore blonia dla psow, dzieci, spacerowiczow itp. na tych bloniach czesto widuje najrozniejsze psy, na ogol bez smyczy i kagancow, bawiace sie z wlascicielami, albo biegajace luzem. nigdy nie bylo problemow, oprocz tego jednego razu przed rokiem.

      jechalam na rowerze (po przeznaczonej do tego sciezce), rownolegle ze mna zaczal biec ten golden, szczekac bardzo glosno (i wedlug mnie agresywnie). zaczal nacierac na mnie i rower bokiem, jakby taranowac. zatrzymalam sie, mocno przestraszona (inaczej bym sie wywrocila od tego nacierania na rower). ja stoje, pies jest bardzo blisko i szczeka jak oszalaly. wlasciciela nie ma... po chwili pojawila sie jakas kobieta, poprosilam, zeby przytrzymala psa, bo chce jechac dalej. stwierdzila, ze "on nic nie zrobi"... pies odbiegl, jak uslyszal jej glos, wsiadlam na rower... po 5 sekundach sytuacja sie powtarza - pies znow na mnie szczeka, biegnie obok i probuje taranowac rower... uwierzcie - nie jestem panikara, ale stracha mialam...

      tym razem wlascicielka przytrzymala psa, gdy odjezdzalam, ale dobra chwile bylam roztrzesiona. wychowalam sie z psem (ale malym - jamnikiem dlugowlosym), w rodzinie tez sa psy, ale nie uchronilo mnie to przed strachem w tej sytuacji.
    • angela10086 Re: pies bez kagańca 12.07.11, 13:11
      mnie to wkurza ze ida z dziecmi chodnikiem, ja musze schodzic i zabierac dzieci z drogi bo akurat kroczy nia pies!!! to jest chore...
      • majenkir Re: pies bez kagańca 12.07.11, 14:31
        angela10086 napisała:
        > mnie to wkurza ze ida z dziecmi chodnikiem, ja musze schodzic


        Nie musisz.
      • vivaluna Re: pies bez kagańca 12.07.11, 15:20
        Potwierdzam-chorewink
      • kosheen4 Re: pies bez kagańca 13.07.11, 12:36
        angela10086 napisała:

        > mnie to wkurza ze ida z dziecmi chodnikiem, ja musze schodzic i zabierac dzieci
        > z drogi bo akurat kroczy nia pies!!! to jest chore...

        ech, jak się nie odwrócić, i tak dupa będzie z tyłutongue_out :
        forum.gazeta.pl/forum/w,567,125582589,125582589,rasy_agresywne_jak_to_jest_.html
      • deodyma Re: pies bez kagańca 13.07.11, 12:59
        angela10086 napisała:

        > mnie to wkurza ze ida z dziecmi chodnikiem, ja musze schodzic i zabierac dzieci
        > z drogi bo akurat kroczy nia pies!!! to jest chore...
        >




        i zle robisz, moja droga.
        idziesz z dzieciakami chodnikiem normalnie, wlasciciel przechodzac obok, odciaga psa, zeby nie mial stycznosci z Toba i dziecmi, wszyscy kroczycie tym samym chodnikiem dalej, kazde w swoja strone.
        zabierajac dzieci tylko dlatego, bo kroczy nim czworonog, uczysz je od samego poczatku, ze psow nalezy/powinno sie bac, uczysz ich nienaturalnych zachowan.
      • zebra12 Re: pies bez kagańca 14.07.11, 07:53
        Musisz? Ktos Ci każe? Nigdy w zyciu nie zeszłam z chodnika czy wytyczonego kursu z powodu psa! Dzieci zabierasz? Ale PO CO? Choć fakt, że znam takie matki. Obchodzą wielkim łukiem psa, albo przechodza na drugą strone ulicy. Są też takie, co porywają dzieci na ręce. To się nazywa FOBIA. Można leczyć. Mam to samo z pająkami. Rozumiem więc ten ból.
    • ata99 Re: pies bez kagańca 13.07.11, 20:09
      Wczoraj mój 4-latek biegający za piłką został wypatrzony jako zdobycz, przez średniej wielkości psa. Pobiegł za synkiem i próbował go capnąć z tyłu, wrzasnęłam na psa i na szczęście porzucił zamiar. Pies był ze starowiną o lasce, proszę żeby wzięła go na smycz (bawiłam się z synem na boisku) a pani na to, że on chce się bawić. Sama całe życie miałam psy i znam się trochę na ich zachowaniu, bardzo lubię psy, ale nie aż tak, żeby dawać im swojego syna do zabawy. Ludzie mają w nosie, że puszczony luzem pies podchodzi do dziecka. Żaden mój pies nie miał prawa tak zrobić, chyba, że rodzic się zgadzał, a dziecko nie bało. Do mojego syna podbiegają różne psiska, czasem z lekką agresją i chęcią pokazania kto tu rządzi, a właściciele uważają, że nie ma sprawy. Mój syn póki co nie boi się psów i b. się z tego cieszę, oby tak zostało.Jednak to ja chcę decydować o kontaktach mojego dziecka z psem, a nie poddawać się woli czworonoga. I tyle, co sobie popisałam, bo żeby coś się zmieniło w ludziach (pies na smyczy, sprzątane kupy) nie wierzę.
      • vivaluna Re: pies bez kagańca 13.07.11, 22:03
        Myślę, że starowina nie miała "mocy sprawczej" aby odwołać psa a tym bardziej go złapać. Starowiny zdecydowanie powinny mieć psy mniej skore do zabawy ale często bez pomyślunku biorą energetyczne, młode psy. Niestety starowiny też rzadko sprzątają po pupilach bo a to laska przeszkadza a to się schylić nie można.
        Bardzo źle się dzieje jak starowina dysponuje dużym, agresywnym psem. Ja mam taką na osiedlu. Jak ona wychodzi ze swoim rottkiem na spacer to cały "kwadrat" pustoszeje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka