atowlasnieja
22.07.11, 20:16
Na początku tygodnia ciocia zaprosiła nas na imieniny mojej babci. Niestety dzisiaj podniosłam swój słodki ciężar i coś mi w plecach strzeliło. Nie mam bladego pojęcia jak przeżyję 50 km trasy w niedzielę... Problem w tym, że ja "ciągnę" za sobą zarówno mojego męża (nadal stremowany przed moją babcią) oraz moją mamę (babcia była dla niej teściową wypisz wymaluj z kawałów) nie mówiąc o małej.
Nie ma szans na przełożenie wizyty bo ciocia się wycwaniła i podzieliła przyjazd prawnuków babci na dwa razy (najpierw moja siostra z przychówkiem teraz my) więc już nie ma terminu zapasowego.
Idę się wygrzewać. Jak mi nie przejdzie zostanę sromotnie wydziedziczona
Ps. I tak nie figuruję w testamencie ale liczy się rodzinny foch.