Dodaj do ulubionych

Wypadek miałam.

24.07.11, 21:10
Z motocyklistą. Wyjeżdżałam z podporządkowanej, skręcałam w prawo (polskie lewo), samochód jadący z mojej prawej (polskiej lewej) zaczął hamować, żeby mnie wpuścić. No to wyjechałam, powoli, ostrożnie, a tu nagle zza tego samochodu wyłonił się motor! Zaczepił o mój zderzak, motor wykręcił fikołka, a motocyklista wylądował na jezdni. Moje auto ma na pewno zderzak do wymiany, a motocyklista dużo większe straty. Na całe szczęście nic mu się nie stało. Na pewno jest trochę poobijany przez ten upadek.

Jedno jest pewne, gdyby sekundy później doszło do tego wypadku, to nie skończyłby się on w ten sposób. Dotarło do mnie, że koleś mógłby wylądować na przedniej szybie, a wtedy ja nie pisałabym tego posta, a on nie odjechał ze swoją dziewczyną.

Jeden moment, dosłownie jeden..
Obserwuj wątek
    • yenna_m Re: Wypadek miałam. 24.07.11, 21:13
      mnie zawsze słabo się robi, gdy widzę motocyklistę na ulicy
      a już jak nas taki wyprzedza, bywa, że na trzeciego, jadąc z ogromną prędkością, to w ogole mi się słabo, i blado, i straszno robi (a jestem tylko pasażerem)
      • yenna_m Re: Wypadek miałam. 24.07.11, 21:13
        (PS: dobrze, żescie wszyscy cali)
        • rosapulchra-0 Re: Wypadek miałam. 24.07.11, 21:25
          Wiesz, on wyprzedzał w miejscu, gdzie nie wolno było tego robić, przed nim hamował samochód, który nas przepuszczał, motocyklista w ogóle nas nie widział, ja jego też, pojawił się znikąd dosłownie! Jeżdżę od prawie dwudziestu lat i wiem, że nie wyjechałabym, gdybym go widziała. Palec Boży nas oboje uchronił dosłownie. Na samą myśl o tej spóźnionej sekundzie mi się zimno robi..
          • yenna_m Re: Wypadek miałam. 24.07.11, 23:08
            a domyslam sie
            motocyklisci jezdzą bardzo ryzykownie
            nie myslą o innych uzytkownikach ruchu drogowego ani o tym, że jeżdząc tak ryzykownie mogą narobic niewinnej osobie masę klopotow
            • policjawkrainieczarow Re: Wypadek miałam. 25.07.11, 03:47
              yenna_m napisała:

              > a domyslam sie
              > motocyklisci jezdzą bardzo ryzykownie

              ale przeciez jesli dobrze rozumiem, ten motocyklista byl na drodze z pierwszenstwem?
    • i_b13 Re: Wypadek miałam. 24.07.11, 21:17
      dobrze, że cali jesteście
      Zawsze, gdy zaczynasz jakiś wątek zastanawiam się, co tym razem ci sie stało smile
      • wuika Re: Wypadek miałam. 24.07.11, 22:31
        Przy następnym wątku Rosy proszę we wstępie zaznaczyć: jestem cała i moja rodzina też smile
    • glasscraft Re: Wypadek miałam. 24.07.11, 21:22
      Czyli Twoja wina, czy nie?
      • rosapulchra-0 Re: Wypadek miałam. 24.07.11, 21:25
        Nie, nie moja.
        • glasscraft Re: Wypadek miałam. 24.07.11, 21:35
          Mimo tego, ze skrecalas w prawo z podporzadkowanej?
          • rosapulchra-0 Re: Wypadek miałam. 24.07.11, 22:17
            Tak, mimo tego.
            • glasscraft Re: Wypadek miałam. 24.07.11, 22:23
              Wyjasnij prosze... skrecasz w prawo na glowna droge i kolidujesz z kims z Twojej prawej i to nie Twoja wina? To czy ten samochod po prawej stronie zwalnial czy nie nie ma zadnego znaczenia, nie mialas prawa sie ruszac dopoki droga po Twojej prawej i lewej nie byly puste.
              • asiaiwona_1 Re: Wypadek miałam. 25.07.11, 11:02
                glasscraft napisała:

                > Wyjasnij prosze... skrecasz w prawo na glowna droge i kolidujesz z kims z Twoje
                > j prawej i to nie Twoja wina? To czy ten samochod po prawej stronie zwalnial cz
                > y nie nie ma zadnego znaczenia, nie mialas prawa sie ruszac dopoki droga po Two
                > jej prawej i lewej nie byly puste.

                No jak jej wina??????? Przecież samochód który jechał PRZED motorem zatrzymał się by ją wpuścić. W związku z tym motor, będący ZA tym autem miał zas.rany obowiązek się zatrzymać. Ja bym wezwała policję. Przynajmniej mogłabyś z jego ubezpieczenia naprawić swoje auto.
    • czarnaalineczka Re: Wypadek miałam. 24.07.11, 21:27
      dobrze ze nic wam sie nie stalo powaznego

      jak przeczytalam tytul
      to pomyslalm ze do kompletu paluch w 2 nodze zlamalas tongue_out
    • i_love_my_babies Re: Wypadek miałam. 24.07.11, 21:27
      ja pamiętam jako dziecko wypadek z motocyklistą, który wyprzedzał naszego malucha na skrzyżowaniu, huk był niemiłosierny, najlepiej, że widziałam go w tylnej szybie jak się zabiera do wyprzedzania i od razu wiedziałam, co się stało crying aż się posiusiałam ze strachu pamiętam

      na szczęście nic mu się nie stało, ani nam...

      mój kuzyn po wypadku na motorze w październiku (zagapił się) do dziś chodzi o kulach, psychicznie jest wrakiem, motocykl był całym jego życiem, grozi mu utrata pracy (jeździ samochodem), ma obawy, że nigdy nie wyprostuje nogi...


      dobrze, że nic Wam się nie stało
    • estragonka Re: Wypadek miałam. 24.07.11, 21:29
      ja dzisiaj kulturalnie zjechalam zeby mnie dwaj motocyklisci wyprzedzili bo widzialam ze oni moga, a ja i tak bede sie tak wlekla smile kulturalnie i z gracja wyprzedzili, pomrygali i pojechali dalej. az sie chce takich cyklisow spotykac. trzymali sie potem przed nami dlugo (nami czyli tymi jadacymi za soba) i jechali naprawde fajnie. klasycznymi chopperami, az chce sie jezdzic z takimi kierowcami ...

      a propos takich jak Ty rosa spotkalas to kiedys wyjchali mi tacy przed maske... skrecili sobie w lewo jak ja ich wyprzedzalam.... ledwo wyhamowalam - myslalam ze zatluke jak wyskocze z samochodu, ale uciekli... sciga mnie to do dzis co by bylo gdybym jednak nie dala rady sie zatrzymac zanim uderze uncertain
    • adwarp Re: Wypadek miałam. 24.07.11, 21:34
      dobrze,że nic nikomu się nie stało.
      Jednak nadmiar uprzejmości na drodze może stanowić zagrożenie.
      • sheer.chance Re: Wypadek miałam. 24.07.11, 21:42
        Bo moze motocyklista myslal, ze samochod przed nim chce skrecic w ta podporzadkowana, i dlatego zabral sie za wyprzedzanie. Mogl w ogole nie zauwazyc drugiego auta, ktore teoretycznie powinno zaczekac na wolna droge.

        Dobrze, ze sie nikomu nic nie stalo.
        • chicarica Re: Wypadek miałam. 24.07.11, 21:50
          Właśnie dlatego istnieje przepis, który zabrania wyprzedzania na skrzyżowaniu. A myśleć to sobie mógł, jeśli ten samochód nie sygnalizował skrętu w prawo, to nic nie wskazywało na to, że będzie skręcał.
          • glasscraft Re: Wypadek miałam. 24.07.11, 21:58
            Jezeli rose zrozumialam dobrze i dobrze pamietam, ze jezdzi w UK, to skoro skrecala z podporzadkowanej w prawo na glowna droge, kazdy pojazd z jej prawej (i lewej) ma pierwszenstwo. I tyle. Czy samochod z jej prawej zwalnial czy nie, nie miala sie prawa ruszyc dopoki droga po jej prawej i lewej byla wolna i wypadek bedzie z jej winy. Jezeli nie jezdzi w UK, to nie wiem i sie zamykam smile
            • chicarica Re: Wypadek miałam. 24.07.11, 22:03
              A to w UK ten wypadek? To leciutko zmienia postać rzeczy. Pogubiłam się lekko z tymi kierunkami.
            • rosapulchra-0 Re: Wypadek miałam. 24.07.11, 22:26
              No nie moja wina, bo auto, które jechało przed motocyklistą zaczęło hamować, aby mnie przepuścić, druga część drogi była wolna, więc widząc hamujące auto i wyraźny gest kierowcy, że mnie przepuszcza i w momencie wjazdu na jezdnię pojawił się motocyklista, który mimo, że rzecz działa się na skrzyżowaniu, gdzie jest zabronione wyprzedzanie, on wyprzedzając auto zaczepił o moje. Mojej winy tu nie było żadnej.
              • glasscraft Re: Wypadek miałam. 24.07.11, 22:41
                Mam nadzieje, ze masz racje. Chociaz mysle, ze okaze sie, ze nie masz, i to ze samochod z prawej zaczal hamowac nie ma znaczenia, powinnas byla sprawdzic, czy nie ma nikogo za nim; nawet gdyby ten zwalniajacy samochod mial wlaczony kierunkowskaz, nie wolno Ci skrecic przed nim, bo jezeli zapominail go wylaczyc i spowodujesz wypadek, to bedzie to Twoja wina. Najwazniejsze, ze nikomu sie krzywda nie stala!
                • rosapulchra-0 Re: Wypadek miałam. 24.07.11, 23:16
                  Wyobraź sobie, że miałam rację i nie była to moja wina. No szok, prawda? tongue_out
                  • glasscraft Re: Wypadek miałam. 24.07.11, 23:22
                    Rosa, mnie nie robi zadnej roznicy, Twoj wypadek - ja nie bede musiala placic,czy Twoja wina czy nie, szoku tez nie doswiadczylam. Ciekawi mnie, bo jezdze codziennie (i robie dobrze ponad 100 mil dziennie) wiec chcialabym wiedziec, czy jezdze "bezpiecznie".
                • hanalui Re: Wypadek miałam. 24.07.11, 23:20
                  glasscraft napisała:
                  , i to ze
                  > samochod z prawej zaczal hamowac nie ma znaczenia,

                  Alez oczywiście ze ma, takiego pojazdu sie na skrzyżowaniu nie wyprzedza

                  > powinnas byla sprawdzic, czy
                  > nie ma nikogo za nim;

                  Chyba telepatycznie, auto drugie można zauważyć a motocykl smigajacy boczkiem po tej samej nitce z dużo większa prędkością ju niekoniecznie

                  nawet gdyby ten zwalniajacy samochod mial wlaczony kieru
                  > nkowskaz, nie wolno Ci skrecic przed nim, bo jezeli zapominail go wylaczyc i sp
                  > owodujesz wypadek, to bedzie to Twoja wina.

                  Ale było wyraźnie ze kierowca ja przepuszcza to raz, dwa: motocyklista złamał aż 2 przepisy: wyprzedzał na skrzyżowaniu to raz, dwa - jechał zdecydowanie za szybko, bo każde skrzyżowanie powinno sie przejeżdżać na 2 biegu (nie wiem który to w przypadku motoru) i być gotowym do zatrzymania w każdej chwili, a jak widać on nie był skoro wyrabal
                  Najwazniejsze, ze nikomu sie krzywd
                  > a nie stala!
                  • glasscraft Re: Wypadek miałam. 24.07.11, 23:27
                    Tego ucza w UK : "The most often used rule for crossroads is that a car turning right must give way."
                    • hanalui Re: Wypadek miałam. 24.07.11, 23:37
                      glasscraft napisała:

                      > Tego ucza w UK : "The most often used rule for crossroads is that a car turning
                      > right must give way."

                      No i?
                      Istnieje tez przepis o niewyprzedzaniu na skrzyżowaniach oraz zachowaniu szczególnej ostrożności na skrzyżowaniach o których motocyklista zapomniał
                      • glasscraft Re: Wypadek miałam. 24.07.11, 23:43
                        No i wlasnie tyle. No i mozliwe, ze beda mieli 50/50 odpowiedzialnosc za wypadek.
                    • rosapulchra-0 Re: Wypadek miałam. 24.07.11, 23:39
                      Pokaż mi, w którym miejscu wtargnęłam na jezdnię i nie zachowałam ostrożności?
                      • glasscraft Re: Wypadek miałam. 24.07.11, 23:45
                        Zakladam, ze zglosilas wypadek do ubezpieczyciela samochodu? Jezeli masz racje, - super zaplaca i na tym sie skonczy, jezeli nie masz - bedzie sie ciagnac miesiacami i bedzie Cie kosztowac. Najwazniejsze, ze ani Tobie ani im sie nic nie stalo.
                        • rosapulchra-0 Re: Wypadek miałam. 25.07.11, 00:30
                          Dam ci znać, ok?
                          • glasscraft Re: Wypadek miałam. 25.07.11, 07:53
                            Powodzenia!
                  • fabryka.lodow.napatyku Re: Wypadek miałam. 25.07.11, 06:05
                    jechał zdecydowanie za s
                    > zybko, bo każde skrzyżowanie powinno sie przejeżdżać na 2 biegu (nie wiem który
                    > to w przypadku motoru) i być gotowym do zatrzymania w każdej chwili, a jak wid
                    > ać on nie był skoro wyrabal


                    czy Ty masz pojecie o prowadzeniu smochodu?
                    z tego co napisalas, na kazdym skrzyzowaniu zwalniasz?
                    o ile dobrze pamietam, to 2 bieg to predkosc 20km/h
                    albo nie masz zielonego pojecia o prowadzeniu pojazdow, albo stanowisz zagrozenie na drogach
                    • hanalui Re: Wypadek miałam. 25.07.11, 16:20
                      fabryka.lodow.napatyku napisał:

                      > czy Ty masz pojecie o prowadzeniu smochodu?
                      > z tego co napisalas, na kazdym skrzyzowaniu zwalniasz?

                      Tak zwalniam I mam to szczescie ze nie jezdze w PL I prawa jazzy tea w PL nie robilam

                      > o ile dobrze pamietam, to 2 bieg to predkosc 20km/h
                      > albo nie masz zielonego pojecia o prowadzeniu pojazdow, albo stanowisz zagrozen
                      > ie na drogach

                      No tak stanowia przepisy i tego ucza instruktorzy ...
                      I zagrożeniem jest nadmierna predkosc a nie odwrotnie tongue_out
                      • c2h6 Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 14:18
                        hanalui napisała:

                        > > o ile dobrze pamietam, to 2 bieg to predkosc 20km/h
                        > > albo nie masz zielonego pojecia o prowadzeniu pojazdow, albo stanowisz za
                        > grozen
                        > > ie na drogach
                        >
                        > No tak stanowia przepisy i tego ucza instruktorzy ...

                        Cytat poproszę. Zwłaszcza cytat z brytyjskiego kodeksu drogowego na temat tego 2. biegu.

                        > I zagrożeniem jest nadmierna predkosc a nie odwrotnie tongue_out

                        Niedostateczna prędkość również jest zagrożeniem. Niespodziewane natknięcie się na kapelusznika który bez sensu hamuje przed pustym skrzyżowaniem z dobrą widocznością zaskakuje innych kierowców - a to może być powodem wypadku.
                  • d.o.s.i.a Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 14:52

                    > Alez oczywiście ze ma, takiego pojazdu sie na skrzyżowaniu nie wyprzedza

                    Rosa napisala:
                    "No nie moja wina, bo auto, które jechało przed motocyklistą zaczęło hamować, aby mnie przepuścić, DRUGA część drogi była wolna"

                    Czyli chodzi o drugi pas? W tej sytuacji to juz w ogole dala ciala! Motocyklista mial swiete prawo przejechac swoim pasem skrzyzowanie, nawet sie nie zastanawiajac czy cos z prawej mu bedzie jechalo i dlaczego gosc obok hamuje (moze bedzie skrecal w prawo, moze szuka miejsca parkingowego, moze hamuje, bo przed nim na pasie sa samochody, albo jego pas za skrzyzowaniem jest zajety?).

                    Jesli nawet byl to jeden pas, to i tak motocyklista nie popelnil bledu. Motorzysci i rowerzysci bardzo czesto jada lewa strona wymijajac wolniej jadace samochody, a zwlaszcza na skrzyzowaniach, a juz na pewno na drodze z pierwszenstwem - w Anglii zacheca sie, aby np. na skrzyzowaniu ze swiatlami wyprzedzali cala kolumne i ustawiali sie PRZED samochodami (maja do tego specjalnie wydzielone miejsce).

                    Ja nie widze ZADNEJ winy motocyklisty - mial pierwszenstwo, gosciu po prawej hamowl, wiec motocyklista prawidlowo go wyminal z lewej i pojechal prosto. Ja robie to niezliczona ilosc razy na rowerze! Przeciez jako rowerzysta/motocyklista nie bede sie ustawiala za kazdym samochodem ktory hamuje, gdy jade po drodze z pierwszenstwem! Bo on moze hamowac z powodu miliona powodow. Jesli jestem na drodze z pierwszenstwem, a droga przede mna jest wolna to JADE, a nie zastanawiam sie, czy jakis idiota nie wyjedzie mi z prawej.

                    > zybko, bo każde skrzyżowanie powinno sie przejeżdżać na 2 biegu

                    Jak na nim skrecasz! A nie jak jedziesz prosto.
                    • c2h6 Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 14:57
                      d.o.s.i.a napisała:

                      > "No nie moja wina, bo auto, które jechało przed motocyklistą zaczęło hamować, a
                      > by mnie przepuścić, DRUGA część drogi była wolna"
                      >
                      > Czyli chodzi o drugi pas? W tej sytuacji to juz w ogole dala ciala! Motocyklist

                      Tak, o drugi pas przeznaczony do jazdy w przeciwną stronę.

                      Ty to jedtnak jesteś durna jak taczki. I niczym poważniejszym nie powinnaś jeździć, bo stwarzasz zagrożenie.

                      • d.o.s.i.a Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 15:10
                        > Tak, o drugi pas przeznaczony do jazdy w przeciwną stronę.

                        Tego Rosa nie napisala. Po drugie w dalszym ciagu jest to normnalne wyminiecie przez rowerzyste/motocykliste na drodze z pierwszenstwem. Gosciu prawdopodobnie zwyczajnie zachowal bezpieczny odstep od samochodu wjezdzajac lekko na lewy pas.

                        > Ty to jedtnak jesteś durna jak taczki. I niczym poważniejszym nie powinnaś jeźd
                        > zić, bo stwarzasz zagrożenie.

                        Oho, zaczynaja sie inwektywy big_grin
                        • c2h6 Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 15:15
                          d.o.s.i.a napisała:

                          > > Tak, o drugi pas przeznaczony do jazdy w przeciwną stronę.
                          >
                          > Tego Rosa nie napisala. Po drugie w dalszym ciagu jest to normnalne wyminiecie

                          A skoro ona nie napisała, to ty sobie wymyśliłaś coś po swojemu.

                          > przez rowerzyste/motocykliste na drodze z pierwszenstwem. Gosciu prawdopodobnie
                          > zwyczajnie zachowal bezpieczny odstep od samochodu wjezdzajac lekko na lewy pa
                          > s.

                          Odstęp może i zachował bezpieczny, ale nie sprawdził czy może bezpiecznie wyprzedzać. Jego wina.

                          > > Ty to jedtnak jesteś durna jak taczki. I niczym poważniejszym nie powinna
                          > ś jeźd
                          > > zić, bo stwarzasz zagrożenie.
                          >
                          > Oho, zaczynaja sie inwektywy big_grin

                          Mylisz szczerość z inwektywami.
                          • d.o.s.i.a Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 15:31
                            > Odstęp może i zachował bezpieczny, ale nie sprawdził czy może bezpiecznie wyprz
                            > edzać. Jego wina.

                            Czy Ty kiedykolwiek jechales motorem albo rowerem?

                            Rowerzysta albo motocyklista DZIELA pas ruchu z samochodem, ktory maja po prawej! Czyli de facto nie ma zadnego wyprzedzania, rozumiesz? Oni jada tym samym pasem, w tym samym kierunku. Skoro jadac na tym pasie, zgodnie z przepisami znajduja sie na drodze z pierwszenstwem, to znaczy, ze maja pierwszenstwo przed nadjezdzajacymi z prawej strony samochodami wyjezdzajacymi z podporzadkowanej. Naprawde nie wiem jak to jasniej napisac, zeby trafilo.
                            • c2h6 Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 15:37
                              d.o.s.i.a napisała:

                              > > Odstęp może i zachował bezpieczny, ale nie sprawdził czy może bezpiecznie
                              > wyprz
                              > > edzać. Jego wina.
                              >
                              > Czy Ty kiedykolwiek jechales motorem albo rowerem?
                              >
                              > Rowerzysta albo motocyklista DZIELA pas ruchu z samochodem, ktory maja po prawe

                              To nie ma najmniejszego znaczenia. Wyprzedzanie to przejechanie obok innego pojazdu poruszajacego się w tym samym kierunku. Tak stanowi ustawa. Nie wspomina nic o pasach ruchu, motorach ani rowerach. Wyprzedzanie to wyprzedzanie i tyle. Kto przejeżdża obok innego pojazdu jadącego w tę samą stronę - ten ma sprawdzić czy może to zrobić bezpiecznie.

                              > j! Czyli de facto nie ma zadnego wyprzedzania, rozumiesz? Oni jada tym samym pa

                              Dopóki jadą z tą samą prędkością - nie ma. Ale tylko w tych warunkach.

                              • d.o.s.i.a Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 15:50
                                > To nie ma najmniejszego znaczenia. Wyprzedzanie to przejechanie obok innego poj
                                > azdu poruszajacego się w tym samym kierunku. Tak stanowi ustawa. Nie wspomina n
                                > ic o pasach ruchu, motorach ani rowerach. Wyprzedzanie to wyprzedzanie i tyle.
                                > Kto przejeżdża obok innego pojazdu jadącego w tę samą stronę - ten ma sprawdzić
                                > czy może to zrobić bezpiecznie.

                                Czyli jadac obok wolniejszego samochodu mam obowiazek jechac rowno z nim - przeciez nie moge go wyprzedzic (jesli jestem za nim, to samochod blokuje mi widok, czyli de facto nie wiem co sie dzieje przed jego maska)? Czy moze mam lypac okiem przed jego maske?

                                Czy dojezdzajac do zielonych swiatel tez mam obowiazek sprawdzic, czy moge bezpiecznie przejechac skrzyzowanie?

                                > Dopóki jadą z tą samą prędkością - nie ma. Ale tylko w tych warunkach.

                                Aha, czyli jesli sa dwa pasy ruchu, a ja wyprzedzam samochod jadacy na pasie obok, to tez mam obowiazek hamowac, gdy on hamuje i zatrzymywac sie, gdy on sie zatrzymuje np. zeby zaparkowac?
                                • c2h6 Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 16:08
                                  d.o.s.i.a napisała:

                                  > > To nie ma najmniejszego znaczenia. Wyprzedzanie to przejechanie obok inne
                                  > go poj
                                  > > azdu poruszajacego się w tym samym kierunku. Tak stanowi ustawa. Nie wspo
                                  > mina n
                                  > > ic o pasach ruchu, motorach ani rowerach. Wyprzedzanie to wyprzedzanie i
                                  > tyle.
                                  > > Kto przejeżdża obok innego pojazdu jadącego w tę samą stronę - ten ma spr
                                  > awdzić
                                  > > czy może to zrobić bezpiecznie.
                                  >
                                  > Czyli jadac obok wolniejszego samochodu mam obowiazek jechac rowno z nim - prze

                                  A niby dlaczego? Wyprzedzanie to dozwolomy w ogólności manewr.

                                  > Czy dojezdzajac do zielonych swiatel tez mam obowiazek sprawdzic, czy moge bezp
                                  > iecznie przejechac skrzyzowanie?

                                  Tak. Bo zielone światło upoważnia Cię jedynie do wjazdu za sygnalizator i do niczego więcej.

                                  > > Dopóki jadą z tą samą prędkością - nie ma. Ale tylko w tych warunkach.
                                  >
                                  > Aha, czyli jesli sa dwa pasy ruchu, a ja wyprzedzam samochod jadacy na pasie ob
                                  > ok, to tez mam obowiazek hamowac, gdy on hamuje i zatrzymywac sie, gdy on sie z
                                  > atrzymuje np. zeby zaparkowac?

                                  Nie, skąd taki głupi wniosek?
                                  • d.o.s.i.a Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 16:28
                                    > A niby dlaczego? Wyprzedzanie to dozwolomy w ogólności manewr.

                                    Dokladnie. Motorzysta mial wiec prawo wyprzedzic i nie spodziewac sie nikogo wjezdzajacego z drogi podporzadkowanej.

                                    > Tak. Bo zielone światło upoważnia Cię jedynie do wjazdu za sygnalizator i do ni
                                    > czego więcej.

                                    OK. Czyli to nie kierowca wjezdzajacy na skrzyzowanie przy czerwonym ponosi wine, tylko ten co na zielonym sie nie upewnil, ze moze wjechac. Porywajace rozumowanie.


                                    > > Aha, czyli jesli sa dwa pasy ruchu, a ja wyprzedzam samochod jadacy na pa
                                    > sie ob
                                    > > ok, to tez mam obowiazek hamowac, gdy on hamuje i zatrzymywac sie, gdy on
                                    > sie z
                                    > > atrzymuje np. zeby zaparkowac?
                                    >
                                    > Nie, skąd taki głupi wniosek?

                                    Toc przeciez musze sie upewnic po co hamuje, zeby go bezpiecznie wyprzedzic, czyz nie?
                                    • c2h6 Re: Wypadek miałam. 29.07.11, 11:52
                                      d.o.s.i.a napisała:

                                      > > A niby dlaczego? Wyprzedzanie to dozwolomy w ogólności manewr.
                                      >
                                      > Dokladnie. Motorzysta mial wiec prawo wyprzedzic i nie spodziewac sie nikogo wj
                                      > ezdzajacego z drogi podporzadkowanej.

                                      Nie miał prawa wyprzedzić ponieważ nie wyprzedza się na skrzyżowaniach i bez upewnienia się że w ogóle manewr jest bezpieczny.

                                      > > Tak. Bo zielone światło upoważnia Cię jedynie do wjazdu za sygnalizator i
                                      > do ni
                                      > > czego więcej.
                                      >
                                      > OK. Czyli to nie kierowca wjezdzajacy na skrzyzowanie przy czerwonym ponosi win
                                      > e, tylko ten co na zielonym sie nie upewnil, ze moze wjechac. Porywajace rozumo
                                      > wanie.

                                      Współczuję układów logicznych w Twoim mózgu. No ale to nie mój problem że z prostych zasad wyciągasz takie wnioski.

                                      > > > Aha, czyli jesli sa dwa pasy ruchu, a ja wyprzedzam samochod jadacy
                                      > na pa
                                      > > sie ob
                                      > > > ok, to tez mam obowiazek hamowac, gdy on hamuje i zatrzymywac sie,
                                      > gdy on
                                      > > sie z
                                      > > > atrzymuje np. zeby zaparkowac?
                                      > >
                                      > > Nie, skąd taki głupi wniosek?
                                      >
                                      > Toc przeciez musze sie upewnic po co hamuje, zeby go bezpiecznie wyprzedzic, cz
                                      > yz nie?

                                      Nie. Nie musisz się upewniać po co hamuje. Musisz natomiast wiedzieć czy Ty nie powinnaś zahamować. Do tego nie jest potrzebne śledzenie prędkości samochodu obok tylko obserwacja drogi przed Tobą. Której to obserwacji zaniedbał motocyklista z opisanego zdarzenia.
                                      • d.o.s.i.a Re: Wypadek miałam. 29.07.11, 13:57
                                        > Nie. Nie musisz się upewniać po co hamuje. Musisz natomiast wiedzieć czy Ty nie
                                        > powinnaś zahamować. Do tego nie jest potrzebne śledzenie prędkości samochodu o
                                        > bok tylko obserwacja drogi przed Tobą. Której to obserwacji zaniedbał motocykli
                                        > sta z opisanego zdarzenia.


                                        Oraz Rosa. Skoro ona nie widziala motocyklisty, to motocyklista nie widzial rowniez jej.
                                        • c2h6 Re: Wypadek miałam. 29.07.11, 14:13
                                          d.o.s.i.a napisała:

                                          > > Nie. Nie musisz się upewniać po co hamuje. Musisz natomiast wiedzieć czy
                                          > Ty nie
                                          > > powinnaś zahamować. Do tego nie jest potrzebne śledzenie prędkości samoch
                                          > odu o
                                          > > bok tylko obserwacja drogi przed Tobą. Której to obserwacji zaniedbał mot
                                          > ocykli
                                          > > sta z opisanego zdarzenia.
                                          >
                                          >
                                          > Oraz Rosa. Skoro ona nie widziala motocyklisty, to motocyklista nie widzial row
                                          > niez jej.

                                          Nie musiała go widzieć. Wystarczy że widziała samochód najbliżej niej. Z definicji wszystkie pojazdy dalsze niż najbliższy nie mogą mieć znaczenia ponieważ to ten najbliszy dojedzie do skrzyżowania pierwszy. Tego że ktoś zacznie go wyprzedzać zakładać nie trzeba, ponieważ wyprzedzanie w takim miejscu jest niedozwolone (nie zakończy się na odcinku przed skrzyżowaniem).
                                          Odpowiedzialność za bezpieczeństwo manewru wyprzedzania spoczywa na wyprzedzającym.
                                          • d.o.s.i.a Re: Wypadek miałam. 29.07.11, 14:48
                                            > Nie musiała go widzieć. Wystarczy że widziała samochód najbliżej niej. Z defini
                                            > cji wszystkie pojazdy dalsze niż najbliższy nie mogą mieć znaczenia ponieważ to
                                            > ten najbliszy dojedzie do skrzyżowania pierwszy. Tego że ktoś zacznie go wyprz
                                            > edzać zakładać nie trzeba, ponieważ wyprzedzanie w takim miejscu jest niedozwol
                                            > one (nie zakończy się na odcinku przed skrzyżowaniem).
                                            > Odpowiedzialność za bezpieczeństwo manewru wyprzedzania spoczywa na wyprzedzają
                                            > cym.
                                            ..

                                            Wiesz, wjezdzanie na skrzyzowanie przy czerwonym swietle tez jest niedozwolone, a przed chwila pisales, ze to ten kto wjezdza na zielonym ma sie upewnic, ze mu nikt na czerwonym nie jedzie.
                                            • c2h6 Re: Wypadek miałam. 29.07.11, 14:56
                                              d.o.s.i.a napisała:

                                              > Wiesz, wjezdzanie na skrzyzowanie przy czerwonym swietle tez jest niedozwolone,
                                              > a przed chwila pisales, ze to ten kto wjezdza na zielonym ma sie upewnic, ze m
                                              > u nikt na czerwonym nie jedzie.

                                              Oczywiście, taka jest dobra praktyka. Trzeba szybko ocenić czy pojazdy na drogach poprzecznych rzeczywiście się zatrzymały. Ze specyfiki ruchu drogowego wynika że wystarczy się upewnić że zatrzymały się najbliższe, ponieważ prawdopodobieństwo że ktoś będzie się przeciskał z "tylnych rzędów" jest znikome.
                                            • hanalui Re: Wypadek miałam. 29.07.11, 20:29
                                              d.o.s.i.a napisała:
                                              > Wiesz, wjezdzanie na skrzyzowanie przy czerwonym swietle tez jest niedozwolone,
                                              > a przed chwila pisales, ze to ten kto wjezdza na zielonym ma sie upewnic, ze m
                                              > u nikt na czerwonym nie jedzie.

                                              I co...jak glupa ci.pa wjezdzasz mimo ze masz zielone, a jakis idiota lezie ci przed maska, albo jeszcze inny konczy swoj manewr skrecania lub przejezdzana? surprised? Ryzykujesz rozjechanie pieszego lub wrycie sie komus w bok samochodu bo masz zielone swiatlo? surprised?
                                              Nie wiem gdzie ty zdawalas prawo jazdy i jak jest w polskim prawie, ale w UK zielone nie znaczy "jedz" tylko mozesz jechac jesli droga jest wolna Zielone swiatlo nie jest prawem do jechania a jedynie pozwoleniem do ruszenia sie z ostroznoscia
                                              A green light means you may go on if the way is clear. A green light is not a right of way, it is a licence to proceed with caution.
                        • rosapulchra-0 Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 15:23
                          Napisałam w pierwszym poście. Skręcałam w prawo, czyli w pas, który był dla jadących w przeciwną stronę.
                          • d.o.s.i.a Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 15:41
                            Aaa, ok. Rozumiem. Pokrecilam kierunki. Co i tak niczego nie zmienia.
                            Ty naprawde nie widzialas tego motocyklisty jadacego za tym samochodem podjezdzajac do skrzyzowania?
                            • rosapulchra-0 Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 16:33
                              Nie, nie widziałam, zobaczyłam go dopiero wtedy, gdy był zbyt blisko. Koleś wyprzedzał kolumnę samochodów, nie patrzył na to, że jakieś auto przed nim hamuje (sam to przyznał), a ja dopiero co wjechałam na pas, zahamowałam ostro i dzięki temu on tylko zaczepił o krawędź mojego zderzaka, a nie wpadł mi na maskę czy przednią szybę. Miałam wystarczająco dużo miejsca z każdej strony, żeby wjechać na jezdnię, z mojej prawej koleś mnie przepuścił, on też widział, że mogę wjechać na drogę, bo przeciwny pas był wolny. Po prostu nikt z nas nie wziął pod uwagę, że motocyklista wyprzedza, ja, bo go nie widziałam, kierowca, który mnie przepuścił, bo go też nie widział. Wsio.
                • mamuska-to-ja Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 09:30
                  E tam, oczywiście że nie miała racji. Ten samochód który ją przepuścił złamał zasady a ona nie ma prawa korzystać z takiej sytuacji. Co z tego że Cie przepuszczał, inni nie muszą (motocykliści np). W takich sytuacjach nie wolno ustepować komuś ...... to bzdura i prowadzi do wypadków. A ty durna że sie dałaś podpuścić, trzeba czekać az nikogo nie będzie. Wogóle to co to za manewr skręcania z pasa obok pasa do skrętu? Przepuścił to pojechała..... masakra jakaś.
                • c2h6 Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 14:14
                  glasscraft napisała:

                  > Mam nadzieje, ze masz racje. Chociaz mysle, ze okaze sie, ze nie masz, i to ze
                  > samochod z prawej zaczal hamowac nie ma znaczenia, powinnas byla sprawdzic, czy
                  > nie ma nikogo za nim; nawet gdyby ten zwalniajacy samochod mial wlaczony kieru
                  > nkowskaz, nie wolno Ci skrecic przed nim, bo jezeli zapominail go wylaczyc i sp
                  > owodujesz wypadek, to bedzie to Twoja wina.

                  To w Anglii są takie kretyńskie przepisy czy po prostu ty opwiadasz głupoty?

                  • glasscraft Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 14:18
                    Takie sa wlasnie przepisy, kretynskie chyba nie sa skoro jakosc wiekszosc ludzi jezdzi bez powodowania wypadkow. Glupot rowniez nie opowiadam, gdybys miala ochote to moge Ci podac linka do tutejszego kodeksu drogowego.
                    • c2h6 Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 14:20
                      glasscraft napisała:

                      > Takie sa wlasnie przepisy, kretynskie chyba nie sa skoro jakosc wiekszosc ludzi
                      > jezdzi bez powodowania wypadkow. Glupot rowniez nie opowiadam, gdybys miala oc
                      > hote to moge Ci podac linka do tutejszego kodeksu drogowego.
                      >

                      To ja bardzo poproszę o linka do przepisów mówiących że nie wolno wjechać z podporządkowanej jeżeli główną cokolwiek jedzie w naszą stronę.
                      • glasscraft Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 14:24
                        Prosze bardzo:

                        "Road junctions (170-183)
                        170
                        Take extra care at junctions. You should:
                        •watch out for cyclists, motorcyclists, powered wheelchairs/mobility scooters and pedestrians as they are not always easy to see. Be aware that they may not have seen or heard you if you are approaching from behind
                        •watch out for pedestrians crossing a road into which you are turning. If they have started to cross they have priority, so give way
                        •watch out for long vehicles which may be turning at a junction ahead; they may have to use the whole width of the road to make the turn (see Rule 221)
                        •watch out for horse riders who may take a different line on the road from that which you would expect
                        •not assume, when waiting at a junction, that a vehicle coming from the right and signalling left will actually turn. Wait and make sure
                        •look all around before emerging. Do not cross or join a road until there is a gap large enough for you to do so safely"

                        A tutaj zrodlo, gdyby Ci sie wydawalo, ze wlasnie przed chwila sobie to wymyslilam:
                        www.direct.gov.uk/en/TravelAndTransport/Highwaycode/DG_070332
                        • c2h6 Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 14:29
                          glasscraft napisała:

                          > •not assume, when waiting at a junction, that a vehicle coming from th
                          > e right and signalling left will actually turn. Wait and make sure


                          Boszsz, co za absurdalny przepis. To po co są w ogóle kierunkowskazy?

                          > •look all around before emerging. Do not cross or join a road until th
                          > ere is a gap large enough for you to do so safely
                          "

                          No to zwalniający samochód niewątpliwie zostawia gap large enough. Nie widzę nakazu upewnienia się że ktoś mu zza pleców nie zamierza właśnie w tej chwili wyskoczyć.

                          > A tutaj zrodlo, gdyby Ci sie wydawalo, ze wlasnie przed chwila sobie to wymysli
                          > lam:

                          Nie, dlaczego, wierzę na słowo. Chociaż z linka skorzystam, może mnie kiedyś los rzuci samochodem do tego dzikiego kraju.

                          • glasscraft Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 14:35
                            c2h6 napisała:

                            > •not assume, when waiting at a junction, that a vehicle coming from th
                            > > e right and signalling left will actually turn. Wait and make sure

                            > Boszsz, co za absurdalny przepis. To po co są w ogóle kierunkowskazy?

                            Po to, zeby ich uzywac. Co ma jedno do drugiego?

                            > •look all around before emerging. Do not cross or join a road until there is a gap large enough for you to do so safely"
                            > Nie widzę nakazu upewnienia się że ktoś mu zza pleców nie zamierza właśnie w tej chwili wyskoczyć.
                            Nie? A ja widze... podam Ci ponownie, gdybys przeoczyla za pierwzym razem: "look all around before emerging"...

                            > Nie, dlaczego, wierzę na słowo. Chociaż z linka skorzystam, może mnie kiedyś los rzuci samochodem do tego dzikiego kraju.
                            Mam nadzieje, ze jak Cie juz rzuci, to bedziesz w stanie stosowac sie do obowiazujacych tam przepisow ruchu drogowego, bez wzgledu na to jak absurdalne moga Ci sie wydawac...
                            • c2h6 Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 14:43
                              glasscraft napisała:

                              > c2h6 napisała:
                              >
                              > > •[b]not assume, when waiting at a junction, that a vehicle coming f
                              > rom th
                              > > > e right and signalling left will actually turn. Wait and make sure[
                              > /b]
                              > > Boszsz, co za absurdalny przepis. To po co są w ogóle kierunkowskazy?
                              >
                              > Po to, zeby ich uzywac. Co ma jedno do drugiego?

                              Skoro użycie kierunkowskazu nie jest jednoznacznym sygnałem zamiaru skrętu to jest to czynnik stwarzający zagrożenie na drodze. Ten przepis jest sprzeczny z polską zasadą ograniczonego zaufania, która jest podstawą całego PoRD. (Oczywiście to polska zasada, Angole nic do niej nie mają) To ja już wolę polskie przepisy.

                              > > •look all around before emerging. Do not cross or join a road un
                              > til there is a gap large enough for you to do so safely
                              "
                              > > Nie widzę nakazu upewnienia się że ktoś mu zza pleców nie zamierza właśni
                              > e w tej chwili wyskoczyć.
                              > Nie? A ja widze... podam Ci ponownie, gdybys przeoczyla za pierwzym razem: "
                              >
                              look all around before emerging"...

                              No to lookuję all around, patrzę że między mną a najbliższym autem jest taki gap, że spokojnie wjadę - ruszam. Nakaz upewnienia się że ten gap nie zostanie nagle zmniejszony przez kogoś z tyłu z tego przepisu nie wynika.

                              > > Nie, dlaczego, wierzę na słowo. Chociaż z linka skorzystam, może mnie kie
                              > dyś los rzuci samochodem do tego dzikiego kraju.
                              > Mam nadzieje, ze jak Cie juz rzuci, to bedziesz w stanie stosowac sie do obowia
                              > zujacych tam przepisow ruchu drogowego, bez wzgledu na to jak absurdalne moga C
                              > i sie wydawac...

                              Też mam taką nadzieję, dlatego się tym przepisom chcę przyjrzeć.
                              • c2h6 Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 14:46
                                Zaraz, ale tak w ogóle to jest ustawa, ten link, czy zestaw zasad opracowanych na podstawie ustawy? Bo tam sa jakieś odwołania do dokumentów i to wygląda bardziej na poradnik. Więc to "nie ufaj kierunkowskazom" to może być po prostu asekurancka rada nadgorliwego urzędnika.
                                • glasscraft Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 14:52
                                  To jest wersja internetowa Highway Code:
                                  www2.dft.gov.uk/pgr/roadsafety/drs/highwaycode.html
                                  i pelna wersja tutaj: www.direct.gov.uk/en/TravelAndTransport/Highwaycode/index.htm
                                  a przepisy, ktore podawalam wczesniej sa w czesci "using the road"
                                  www.direct.gov.uk/en/TravelAndTransport/Highwaycode/DG_070202
                                  "Road junctions"
                                  www.direct.gov.uk/en/TravelAndTransport/Highwaycode/DG_070332
                              • glasscraft Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 14:47
                                c2h6 napisała:

                                > Ten przepis jest sprzeczny z polską zasadą ograniczonego zaufania, która jest podstawą całego PoRD.

                                Ten przepis wlasnie mowi, ze powinno sie stosowac ograniczone zaufanie ("not assume..." to wlasnie sugeruje smile
                                • c2h6 Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 14:55
                                  glasscraft napisała:

                                  > c2h6 napisała:
                                  >
                                  > > Ten przepis jest sprzeczny z polską zasadą ograniczonego zaufania, która
                                  > jest podstawą całego PoRD.
                                  >
                                  > Ten przepis wlasnie mowi, ze powinno sie stosowac ograniczone zaufanie ("not as
                                  > sume..." to wlasnie sugeruje smile

                                  Nie. To jest przepis (a podejrzewam że tak naprawdę zaledwie porada) że powinno się stosowac całkowitą nieufność.
                                  Zasada ograniczonego zaufania to artykuł 2 (czy może 4) ustawy Prawo o Ruchu Drogowym który mówi że wolno nam zakładać że wszyscy na drodze stosują się do przepisów (to jest to zaufanie) z wyjątkiem sytuacji kiedy czyjeś zachowanie daje podstawy do podejrzeń że może on do przepisów się nie zastosować (i to jest to ograniczenie). Jadący normalnym tempem, prostym torem samochód z włączonym kierunkowskazem nie daje podstaw do podejrzeń że wcale nie będzie skręcał.

                                  • glasscraft Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 15:02
                                    Mozesz sobie podejrzewac, co chcesz. Jest to czesc Highway Code i jako taka jest obowiazujacym przepisem drogowym w UK. Poniewaz w UK nie mieszkasz i nie jezdzisz, nie musisz sie tym ani innymi przepisami przejmowac, do momentu kiedy nie zaczniesz. I tyle...
                              • landora Re: Wypadek miałam. 29.07.11, 12:50
                                Skoro użycie kierunkowskazu nie jest jednoznacznym sygnałem zamiaru skrętu to jest to czynnik stwarzający zagrożenie na drodze. Ten przepis jest sprzeczny z polską zasadą ograniczonego zaufania, która jest podstawą całego PoRD. (Oczywiście to polska zasada, Angole nic do niej nie mają) To ja już wolę polskie przepisy.

                                Oczywiście, że jest sygnałem skrętu, ale ponieważ nie można ufać bezgranicznie innym uczestnikom ruchu, powinno się poczekać, czy ta osoba rzeczywiście skręca, czy może np. zapomniała wyłączyć migacz.
                                Ja się tak mało nie wpakowałam jednej mądrej pani pod koła - wyjeżdżałam z parkingu, pani sygnalizowała skręt w prawo właśnie w ten parking, więc teoretycznie miałabym drogę wolną - ale coś mi podpadło i nie ruszyłam. Pani minęła mnie i pojechała, skręciła dwie przecznice dalej uncertain Od tej pory zawsze się upewniam, czy ten pojazd rzeczywiście ma zamiar skręcić, czy tylko tak udaje. I to jest właśnie nasza zasada ograniczonego zaufania.
                                • c2h6 Re: Wypadek miałam. 29.07.11, 13:04
                                  landora napisała:

                                  > Skoro użycie kierunkowskazu nie jest jednoznacznym sygnałem zamiaru skrętu t
                                  > o jest to czynnik stwarzający zagrożenie na drodze. Ten przepis jest sprzeczny
                                  > z polską zasadą ograniczonego zaufania, która jest podstawą całego PoRD. (Oczyw
                                  > iście to polska zasada, Angole nic do niej nie mają) To ja już wolę polskie prz
                                  > episy.

                                  >
                                  > Oczywiście, że jest sygnałem skrętu, ale ponieważ nie można ufać bezgranicznie
                                  > innym uczestnikom ruchu,

                                  Ależ można. Polskie prawo literalnie upoważnia do tego każdego kierowcę. Dopóki nie widzi symptomów wskazujących na to że inny uczestnik zamierza przepisy złamać. Bez takich symptomów - kierowca w Polsce jest w prawie zakładać że ten drugi pojedzie przepisowo.

                                  > powinno się poczekać, czy ta osoba rzeczywiście skręca
                                  > , czy może np. zapomniała wyłączyć migacz.

                                  To akurat łatwo ocenić po prędkości takiego samochodu. Oczywiście że jak ktoś z migaczem dojeżdża do skrzyżowania i nadal jedzie 50 km/h to coś tu nie gra.

                                  > Ja się tak mało nie wpakowałam jednej mądrej pani pod koła - wyjeżdżałam z park
                                  > ingu, pani sygnalizowała skręt w prawo właśnie w ten parking, więc teoretycznie
                                  > miałabym drogę wolną - ale coś mi podpadło i nie ruszyłam. Pani minęła mnie i
                                  > pojechała, skręciła dwie przecznice dalej uncertain Od tej pory zawsze się upewniam, c
                                  > zy ten pojazd rzeczywiście ma zamiar skręcić, czy tylko tak udaje. I to jest wł
                                  > aśnie nasza zasada ograniczonego zaufania.

                                  Nie. Zasada ograniczonego zaufania to ten pierwszy przypadek: "coś mi podpadło". Zapewne prędkość nie pasująca do spodziewanego przez Ciebie manewru, będąca symptomem mówiącym że mimo kierunkowskazu kierowca nie zamierza skręcać.
                                  Upewnianie się za każdym razem czy samochód istotnie skręca to już jest nieufność, a nie ograniczone zaufanie.
                        • rosapulchra-0 Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 14:32
                          Zrozum, że ten motocyklista wyprzedzał hamujący pojazd, w miejscu, gdzie to było zabronione, poza tym ja miałam dużo miejsca, żeby móc wjechać na jezdnię i włączyć się do ruchu. Motocyklista jechał za innymi pojazdami i je wyprzedzał, dlatego doszło do stłuczki. A nie dlatego, że ja mu zajechałam drogę.
    • wuika Re: Wypadek miałam. 24.07.11, 22:30
      Dobrze, że generalnie nic się nie stało (auto i motocykl to tylko rzeczy).
    • domania80 Re: Wypadek miałam. 24.07.11, 23:35
      Tak a propo " palca Bozego" Kilka lat temu zatrzymalismy sie z mężem na nieoznakowanym przejeździe kolejowym . Było zimno, mgła i prawie już zapadł zmrok , w samochodzie grało radio, spieszylismy sie do ksiedza dac na zapowiedzi. Pamietam powiedziała do niego " no jedz już, bo sie spóźnimy, widzisz że nic nie jedzie" ale on jeszcze pochylił sie by sciszyc radio a wtedy tuz przed naszymi nosami , wyjechalł pociąg z tej przekletej mgły. Nie widzielismy go ani nie słyszelismy, to były ułamki sekundy, gdyby mąz nie pochylił si do tego radia to na pewno nie byłoby nas teraz wśród zywych. Dodam tylko że byłam w takim szoku że wtedy juz do ksiedza nie pojechalismy a ja od tamtej pory panicznie boje sie przejeżdzać przez tory.
    • barbaraonly Re: Wypadek miałam. 25.07.11, 03:45
      rosapulchra-0 napisała:
      > z mojej prawej (polskiej lewej)

      ? Nie rozumiem?
      • olazdaleka Re: Wypadek miałam. 25.07.11, 04:18
        Po kiego ten samochod sie zatrzymal zeby cie przepuscic???? Ja uwazam ze wina lezy we wszystkich uczestnikach...
        • chipsi Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 14:28
          Po kiego? Nie dziwne że wioska centralna taka zakorkowana skoro ułatwianie innym poruszania się po drodze, czy też umożliwienie włączenia się do ruchu, jest uważane za niewłaściwe.
    • komyszka zabawne 25.07.11, 05:56
      oczywiście nie to , ze mialas wypadek- i dobrze że tak się skończyło dobrze dla wszystkich.
      ale zabawne jest to jak rozmaicie interpretowane sa przepisy. wg mnie- wina ewidentnie twoja. wiecej- jakis czas temu ogladałam pirata drogowego i była dokładnie analogiczna sytuacja do opisanej przez ciebie (oczywiscie w polskich warunkach). skrecająca pani, uprzejmy puszczajacy pan i bum w trzeciego pana. winna bezsporna skręcającej pani. dlatego- i z kilku innych wzgledów- bardzo ostrożnie podchodze do "uprzejmości" innych kierowców na drodze w sytuacjach jasno regulowanych przepisami.
      • olazdaleka Re: zabawne 25.07.11, 06:32
        Masz racje przedmowco. Motocyklïsta pewnie pomyslal ze facet bedzie skrecal w lewo (bez migacza) i nie chcialo mu sie czekac. Skad mial wiedziec ze kierowca przepuszczal.
        • carrymoon Re: zabawne 25.07.11, 07:49
          Nie wiem jak w angielskich przepisach ale zgodnie z polskimi Rosa jest winna wypadku.
          Mój ojciec miał pare lat temu podobną stłuczkę. Też wyjeżdżał z podporządkowanej i też jakiś uprzejmy kierowca go puszczał. Niestety kierowca następny nie był tak uprzejmy i ojciec miał stłuczkę.
          Sądził się wychodząc z takiego samego założenia jak Rosa, że miał prawo.
          Przykro mi ale raczej to wina Rosy.

          Co do przejeżdżania przez skrzyżowanie na 2 hmm.......w polskich przepisach tego nie ma, bywają ograniczenia prędkości ale też nie zawsze.
          • dorota.alex Re: zabawne 25.07.11, 13:34
            No jak to? Nie ma w polskich przepisach, że na skrzyżowaniu się nie wyprzedza???
      • c2h6 Re: zabawne 28.07.11, 14:31
        komyszka napisała:

        > ale zabawne jest to jak rozmaicie interpretowane sa przepisy. wg mnie- wina ewi
        > dentnie twoja. wiecej- jakis czas temu ogladałam pirata drogowego i była dokład
        > nie analogiczna sytuacja do opisanej przez ciebie (oczywiscie w polskich warunk
        > ach). skrecająca pani, uprzejmy puszczajacy pan i bum w trzeciego pana. winna b
        > ezsporna skręcającej pani. dlatego- i z kilku innych wzgledów- bardzo ostrożnie

        Wina "bezsporna" zdaniem kogo? Sądu i biegłego? Czy zaledwie drogówki? Bo jeżeli tylko drogówki to znaczy to dokładnie nic.

        • naomi19 Re: zabawne 01.08.11, 11:16
          Czy zaledwie drogówki? Bo jeżeli tylko drogówki to znaczy to dokładnie nic.
          \Nooooooo za to opinia szanownej pani c2h6 na forum- tak, która twerdzi, że nie przejmu sie takimi BZDETAMI jak uszkodzenie samochodu czyjegoś na parkingu i zwyczajnie odjeżdża. Autorytet jak ch.j.
          • c2h6 Re: zabawne 02.08.11, 10:56
            naomi19 napisała:

            > Czy zaledwie drogówki? Bo jeżeli tylko drogówki to znaczy to dokładnie nic.
            >

            > \Nooooooo za to opinia szanownej pani c2h6 na forum- tak, która twerdzi, że nie
            > przejmu sie takimi BZDETAMI jak uszkodzenie samochodu czyjegoś na parkingu i z
            > wyczajnie odjeżdża. Autorytet jak ch.j.

            Ano tak, pani sfrustrowana. Drogówka to nie są prawnicy i wcale często drogówka przegrywa w sądzie, a rzekomy sprawca jest uniewinniany. A że tego nie pokazują w programach typu "Pirat drogowy"? No pewnie że nie, to ma pokazywać jaką mamy czadową policję.

    • rosapulchra-0 Zabawne w tym wszystkim jes to to, 25.07.11, 08:58
      że nieistotny dla większości przedmówczyń jest fakt, że nic nikomu się nie stało, ale zaraz jest jazgot, kto jest czemu winien, ile osób było w identycznych sytuacjach i co sobie na pewno pomyślał motocyklista, uprzejmy kierowca i pani jadąca autobusem w tym samym czasie.

      No strasznie mi nieprzykro dziewczyny, że was zawodzę, ale w UK uprzejmość kierowców wobec innych użytkowników drogi jest jak najbardziej naturalna. Nieprzykro mi również, że w mniemaniu niektórych ja jestem winna stłuczce, bo wyjechałam z podporządkowanej, a mimo to nie zostałam uznana winną wypadku. Takie opinie mam centralnie gdzieś.

      Napisałam tego posta, bo chciałam podzielić się refleksją, jak bardzo życie jest kruche i łatwo można zrobić sobie nieświadomie i niespecjalnie krzywdę, ale większość piszących pań rzuciło się jak ja tępe głodne hieny na żer, żeby nakarmić swoje prymitywne potrzeby dowalenia innym, dla samego dowalenia. Wsio.

      Z mojej strony EOT.
      • olazdaleka Re: Zabawne w tym wszystkim jes to to, 25.07.11, 10:36
        Ok, masz racje, zycie jest kruche. Dlatego wkurza mnie ze przez to ze jeden pan chce byc mily, drugi ma gdzies przepisy i wyprzedza na skrzyzowaniu ktos niewinny moze zostac poszkodowany.
      • komyszka tak, popłakac się można..., 26.07.11, 06:16
        "nieistotny dla większości przedmówczyń jest fakt, że nic nikomu się nie stało"- serio? chyba jednak wypadek zaszkodził twemu wzrokowi/zdolności czytania ze zrozumieniem. wiekszość z wypowiadających się tu pań, wliczając w to mnie, odetchnęła z ulgą, że nic poważnego nikomu się nie stało.
        co do reszty wypowiedzi twej- nie skomentuje szerzej i dosadniej, bo zapewne jestes w szoku powypadkowym.
        co do winy zaś- właściwy poszkodowany, czyli motocyklista, wbrew opinii policji, może dochodzic swoich praw i dobrze byloby aby w TWOIM interesie to zrobił. może wówczas zaczniesz kierowac sie na drodze (hehe) przepisami a nie uprzejmością.
        • rosapulchra-0 Re: tak, popłakac się można..., 26.07.11, 08:44
          Idź w pokoju i jak najdalej z tym swoim smrodem.
          • komyszka Re: tak, popłakac się można..., 26.07.11, 12:16
            jak widać - dość agresywna i kostyczna z ciebie osóbka. i masz zupełna racje- ot osób (i kierowców) takich jak ty trzeba trzymać sie z daleka.
            • rosapulchra-0 Re: tak, popłakac się można..., 26.07.11, 12:41
              No to módl się, żebyś na mnie nie trafiła, bo wina twa będzie ewidentna.
              • thaures Re: tak, popłakac się można..., 27.07.11, 22:34
                Nie wiem czemu się oburzasz tak bardzo rosapulchro. Większość tu osób cieszy się, że nic nikomu się nie stało, ale wyrazić swojej opinii nie można? Wg mnie mogłabyś mieć problemy ( obyś ich nie miała), a cwany motocyklista pewnie umiałby wykorzystać to, że wyjechałaś z podporządkowanej ulicy.
                • rosapulchra-0 Re: tak, popłakac się można..., 27.07.11, 23:01
                  Motocyklista to uczciwy chłopak i wiedział doskonale, że była jego wina, zresztą sprawdził to u policjantów i swojego ubezpieczyciela.
                  Ja się cieszę, że są osoby, które wykazały zadowolenie, że nic nam się nie stało. Zwróciłam tylko uwagę na fakt, że jednak są i takie osoby, które na dzień dobry doszukiwały się winy i kary, jakby to było tematem wątku. Ale cóż.. każdy rozumie jak chce.. wink
                  • thaures Re: tak, popłakac się można..., 28.07.11, 00:35
                    Moja siostra miała skasowany samochód (i parę innych osób również), który stał zaparkowany przed domem przez gościa,który zasuwał jak szalony i nie wyrobił się na zakręcie. Wina gościa ewidentna, wiec jakie było zdziwienie poszkodowanych, gdy okazało się, że są problemy z ubezpieczeniem. Sprawca miał tatusia- prawnika, który tak zamieszał, że sprawa ciągnęła się bardzo długo. Tak więc można mieć problem nawet o to nie podejrzewając. Dobrze,że u Ciebie jest czysta sytuacja ( chociaż moja siostra też była początkowo pewna, że jest ok)
          • insomnia0 Cholerni uprzejmi dzentelmeni. 28.07.11, 08:49
            A ja własnie nienawidzę tych pseudo dzentelmenów!
            Właśnie to oni stwarzają takie durne sytuacje.
            Nie jednokrotnie byłam swiadkiem, że własnie chcą byc uprzejmi i stwarzają tak bardzo niebezpieczne sytuacje..ze niech ich szlag trafi!
            np. wszyscy jadą te 60 km/h- a pewnie i wiecej i zatrzymuje sie taki bo chce kogos wpuscić.. nie mysli nawet ze zaczyna kombinować a to niebezpieczne.. bo robi taki manewr ze nikt sie tego nie spodziewa i nie wiadomo jak zareagują inni uczestnicy i czy bedą mogli zareagować tak aby było bezpiecznie!
            Bezmózgi!
            Byłam świadkiem jak facet w miejscu gdzie wszyscy zapierniczają- gdzie nie ma przejscia dla pieszych. w pewnym momencie STANĄL! bo chciał przepuscić starszą Panią której nie powinno tam być. Droga z dwoma pasmami -on na prawym jechał wolniej inni na lewym w tym ja .. On sie zatrzymał -pani weszła a ja miaąłm smierc w oczach bo zatrzymując sie- nie byłam pewna czy dam rade sie zatrzymać czy PAni jednak nie puknę- po drugie bałąm sie ze ktos wjedzie we mnie- bo po co nimby miałąbym zatrzymywac sie na tym lewym pasie w tym miejscu???
            Ja stanełam dęba - facet za mną wjechał na chodnik obok bo nie dałby rady.. za nim facet zatrzymał sie tuż za mną!
            I co? jeden idiota spowodował takie zagrożenie, że zobaczcie ile osob by ucierpiało.
            I po co? BOCHCIAŁ BYC UPRZEJMY!
            Moim zdaniem jest to niedozwolone takie głupie uprzejmosci.
            Zobacz gdyby ci nie ustąpił zapewne zaraz bys wyjechała gdyby nic nie jechało i byłoby ok.
            Ja osobiscie Ciebie nie winię- bo sama widzę jak mnie gdzies tam przepuszczają i tez niestety korzystam czasami.. bo wtedy robi sie zamieszanie... ehh
            Choć wiem jak widac w Twoim przypadku, ze własnie nie powinno sie tak postepowac bo ci uprzejmi bedą robić tak dalej..
            Kretyni!
            https://suwaczki.maluchy.pl/li-37215.png
            • c2h6 Re: Cholerni uprzejmi dzentelmeni. 28.07.11, 14:25
              insomnia0 napisała:

              > A ja własnie nienawidzę tych pseudo dzentelmenów!
              > Właśnie to oni stwarzają takie durne sytuacje.
              > Nie jednokrotnie byłam swiadkiem, że własnie chcą byc uprzejmi i stwarzają tak
              > bardzo niebezpieczne sytuacje..ze niech ich szlag trafi!

              No, jeżeli dla Ciebie niebezpieczna sytuacja to przyhamowanie przed skrzyżowaniem żeby ten z boku mógł wjechać, to lepiej oddaj prawo jazdy bo sobie zupełnie nie radzisz na drodze.
              A porównania z zatrzymywaniem się żeby puścić babcię przez autostradę nie ma tu żadnego.

              > np. wszyscy jadą te 60 km/h- a pewnie i wiecej i zatrzymuje sie taki bo chce ko
              > gos wpuscić.. nie mysli nawet ze zaczyna kombinować a to niebezpieczne.. bo rob
              > i taki manewr ze nikt sie tego nie spodziewa i nie wiadomo jak zareagują inni u
              > czestnicy i czy bedą mogli zareagować tak aby było bezpiecznie!

              Jak to "nikt się nie spodziewa"? Cywilizowany kierowca widząc że jedzie w strumieniu aut i zbliża się do skrzyżowania na którym ktoś czeka po prostu przyhamowuje i wpuszcza tego kogoś. Dlatego nie jest po prostu możliwe że normalnego, myślącego kierowcę zaskoczy fakt zwolnienia samochodu przed nim w takiej sytuacji.

              Ba! Jeżeli Ciebie zaskakuje to że samochód przed tobą zwalnia to ponownie apeluję - oddaj prawo jazdy , niezguło.

              • insomnia0 Re: Cholerni uprzejmi dzentelmeni. 28.07.11, 14:50
                o widze, ze trafiła się osoba która stosuje takie durne praktyki a pozniej przez takich same nieszczescia.

                Cywilizowany kierowca widząc że jedzie w strum
                > ieniu aut i zbliża się do skrzyżowania na którym ktoś czeka po prostu przyhamow
                > uje i wpuszcza tego kogoś.

                Nie idioto ! cywilizowany kierowca to przepisów przestrzega. Jak jest korek czy strumień aut to te zazwyczaj nie jadą tak szybko i jasne ze samochod z podporzadkowanej moze wjechać.
                W tej sytuacji nie jest powiedziane, ze był korek.
                Poza tym skoro nie masz swiadomosci prawa to Ty nie pchaj sie na droge bo powodujesz zagrozenie.
                Włączyc się do ruchu ma prawo kierowca który ma swiadomosc ze nie spowoduje zagrozenia i zrobi to bezpiecznie.
                Tu nie ma odstepstw i nikt nie powinien nikogo wpuszczac bo jak widac moze byc wypadek.

                Na drodze eliminuje sie do minimum kombinowanie.
                Jesli tak miłoby byc jak piszesz uprzejmie - tzn wpuszczanie itp to w ogole po co zasady?
                Puknij sie w głowę i to mocno.
                Po to są zasady aby je przestzregać. Zasady każdy zna i nie musi rozmyslac co ktos moze zrobic na drodze i jak bedzie uprzejmy wobec inych.
                Moze jeszcze przepuszczć kobiety niezaleznie czy mają pierwszenstwo w koncu to takie urocze... I tacy są uczestnikami drogi.. strach się bać ze takiego mozna spotkać, co to interpretuje przepisy po swojemy a nie stosuje się do nich.
                • c2h6 Re: Cholerni uprzejmi dzentelmeni. 28.07.11, 15:04
                  insomnia0 napisała:

                  > o widze, ze trafiła się osoba która stosuje takie durne praktyki a pozniej prze
                  > z takich same nieszczescia.

                  Jeszcze się żadne nie zdarzyło, mimo tysięcy takich wpuszczeń w moim wykonaniu.

                  > Cywilizowany kierowca widząc że jedzie w strum
                  > > ieniu aut i zbliża się do skrzyżowania na którym ktoś czeka po prostu prz
                  > yhamow
                  > > uje i wpuszcza tego kogoś.
                  >
                  > Nie idioto ! cywilizowany kierowca to przepisów przestrzega. Jak jest korek czy

                  Wskaż przepis zakazujący wpuszczenia kogoś z podporządkowanej.

                  > strumień aut to te zazwyczaj nie jadą tak szybko i jasne ze samochod z podporz
                  > adkowanej moze wjechać.

                  Jak nie jadą szybko, to jadą blisko siebie. Nie ma możliwości wjechać o ile ktoś nie zrobi uprzejmie odstępu. Ty widziałaś kiedyś prawdziwą ulicę? Nawet nie pytam czy zza kierownicy, bo to oczywiste że nie.

                  > W tej sytuacji nie jest powiedziane, ze był korek.
                  > Poza tym skoro nie masz swiadomosci prawa to Ty nie pchaj sie na droge bo powo
                  > dujesz zagrozenie.

                  O, to właśnie. Bardzo poważnie się nad tym zastanów.

                  > Włączyc się do ruchu ma prawo kierowca który ma swiadomosc ze nie spowoduje za
                  > grozenia i zrobi to bezpiecznie.

                  Święte słowa. Tak jak Rosapulchra.

                  > Tu nie ma odstepstw i nikt nie powinien nikogo wpuszczac bo jak widac moze byc
                  > wypadek.

                  Jak się trafi palant wyprzedzający bez sprawdzenia co jest przed nim to zawsze może być wypadek.

                  > Na drodze eliminuje sie do minimum kombinowanie.

                  O właśnie. Na przykład przez zwiększenie odstępu przed sobą, aby ktoś mógł tam wjechać.

                  > Jesli tak miłoby byc jak piszesz uprzejmie - tzn wpuszczanie itp to w ogole po
                  > co zasady?

                  Bo są głąby w Twoim typie które nie potrafią się zachować urpzejmie.

                  > Puknij sie w głowę i to mocno.
                  > Po to są zasady aby je przestzregać. Zasady każdy zna i nie musi rozmyslac co k
                  > tos moze zrobic na drodze i jak bedzie uprzejmy wobec inych.
                  > Moze jeszcze przepuszczć kobiety niezaleznie czy mają pierwszenstwo w koncu to
                  > takie urocze... I tacy są uczestnikami drogi.. strach się bać ze takiego mozna
                  > spotkać, co to interpretuje przepisy po swojemy a nie stosuje się do nich.

                  Podaj który przepis zakazuje wpuszczenia przed siebie innego samochodu.
                  • d.o.s.i.a Re: Cholerni uprzejmi dzentelmeni. 28.07.11, 15:19
                    > Podaj który przepis zakazuje wpuszczenia przed siebie innego samochodu.

                    A istnieje przepis zakazujacy wpuszczenia przed siebie samochodu wjezdzajacego na jezdnie przy czerwonym swietle? Moze w ogole olewajmy swiatla - po cholere mam jechac na zielonym jesli moge sie zatrzymac i przepusic kogos z prawej, albo staruszke przechodzaca przez jezdnie. A ten co jedzie obok na pasie niech sie kurde orientuje i zgaduje co ja mam na mysli!

                    Na jezdni obowiazuja pewne zasady. Jak droga wolna masz jechac zgodnie z przepisami, a nie wymyslac nowe. I nie porownuj sytuacji do korka, w ktorym ludzie wyswiadczaja sobie uprzejmosci, wpuszczajac inne samochody do ruchu. Mowimy o sytuacji, gdy samochod moze jechac, a drugi moze poczekac na swoja kolej.
                    • c2h6 Re: Cholerni uprzejmi dzentelmeni. 28.07.11, 15:28
                      d.o.s.i.a napisała:

                      > Na jezdni obowiazuja pewne zasady. Jak droga wolna masz jechac zgodnie z przepi
                      > sami, a nie wymyslac nowe. I nie porownuj sytuacji do korka, w ktorym ludzie wy

                      Podaj przepis zakazujący wpuszcania z podporządkowanych.

                      > swiadczaja sobie uprzejmosci, wpuszczajac inne samochody do ruchu. Mowimy o syt
                      > uacji, gdy samochod moze jechac, a drugi moze poczekac na swoja kolej.

                      W korku też każdy zawsze może suspicious

                      A tak z ciekawości, a jak jedziesz lewym pasem a na prawym przed tobą ktoś, nieco wolniejszy, włącza lewy kierunkowskaz to co robisz? Bo mogę się założyć że bez mrugnięcia okiem złamiesz prawo i jeszcze będziesz z tego dumna.

                      • d.o.s.i.a Re: Cholerni uprzejmi dzentelmeni. 28.07.11, 15:44
                        > Podaj przepis zakazujący wpuszcania z podporządkowanych.

                        Podaj przepis zakazujacy wpuszczania jedacych na czerwonym na skrzyzowaniu.

                        > A tak z ciekawości, a jak jedziesz lewym pasem a na prawym przed tobą ktoś, nie
                        > co wolniejszy, włącza lewy kierunkowskaz to co robisz? Bo mogę się założyć że b
                        > ez mrugnięcia okiem złamiesz prawo i jeszcze będziesz z tego dumna.

                        Jesli musze gwaltowanie zahamowac to nie wpuszczam, bedzie musial poczekac. Jesli moge wpuscic to wpuszczam.
                        • c2h6 Re: Cholerni uprzejmi dzentelmeni. 28.07.11, 15:49
                          d.o.s.i.a napisała:

                          > > Podaj przepis zakazujący wpuszcania z podporządkowanych.
                          >
                          > Podaj przepis zakazujacy wpuszczania jedacych na czerwonym na skrzyzowaniu.

                          Ja? A czy ja twierdzę że to nielegalne? To Ty uważasz że wpuszczanie łamie przepisy, więc na Tobie spoczywa ciężar dowodu.
                          Ja uważam że to nie jest zabronione, czyli wolno to robić. Ty uważasz co innego. No to proszę bardzo, przedstaw przepis na który się powołujesz. Ten zabraniający wpuszczania z podporządkowanej.

                          > > A tak z ciekawości, a jak jedziesz lewym pasem a na prawym przed tobą kto
                          > ś, nie
                          > > co wolniejszy, włącza lewy kierunkowskaz to co robisz? Bo mogę się założy
                          > ć że b
                          > > ez mrugnięcia okiem złamiesz prawo i jeszcze będziesz z tego dumna.
                          >
                          > Jesli musze gwaltowanie zahamowac to nie wpuszczam, bedzie musial poczekac. Jes
                          > li moge wpuscic to wpuszczam.

                          Jest NIECO wolniejszy. Czyli masz spokojnie możliwość zahamowania. Więc mówisz że wpuszczasz? A dlaczegóż to? Któryś przepis na to pozwala?
                          • d.o.s.i.a Re: Cholerni uprzejmi dzentelmeni. 28.07.11, 16:02
                            > Ja? A czy ja twierdzę że to nielegalne?

                            Ciezko sie z Toba dyskutuje. Oczywiscie, ze kodeks ruchu nie zabrania wpuszczania pod warunkiem, ze NIE stwarzasz tym zagrozenia na drodze i to jest zasada bezposrednio z kodeksu wynikajaca.
                            Jak chcesz to mozesz wpuscic tez kogos chcacego wjechac na czerwonym swietle, pod warunkiem, ze nie stworzysz zagrozenia dla innych kierowcow, ktorzy chca prawidlowo przejechac na zielonym. Kapujesz? W przeciwnym razie nie masz prawa sie zatrzymac chozbys nie wiem jak uprzejmy byl.
                            Tak jak nie masz prawa zatrzymac sie poza pasami dla pieszych, aby przepuscic staruszke. Bo mimo, ze kodeks bezposrednio tego manewru nie zabrania (i mozesz to zrobic na jakiejs wiejskiej drodze) to nie masz prawa jej przepuscic na autostradzie, bo jadacy za Toba samochod Cie wyprzedzi i staruszke zabije.
                            • c2h6 Re: Cholerni uprzejmi dzentelmeni. 28.07.11, 16:13
                              d.o.s.i.a napisała:

                              > > Ja? A czy ja twierdzę że to nielegalne?
                              >
                              > Ciezko sie z Toba dyskutuje.

                              Jak się nie ma wiedzy to się z każdym ciężko dyskutuje.

                              > Oczywiscie, ze kodeks ruchu nie zabrania wpuszczan
                              > ia pod warunkiem, ze NIE stwarzasz tym zagrozenia na drodze i to jest zasada be
                              > zposrednio z kodeksu wynikajaca.

                              Ja nie stwarzam. W ogóle bardzo trudno stworzyć zagrożenie po prostu łagodnie przyhamowując - a na tym przecież polega zazwyczaj wpuszczanie.

                              > Tak jak nie masz prawa zatrzymac sie poza pasami dla pieszych, aby przepuscic s
                              > taruszke. Bo mimo, ze kodeks bezposrednio tego manewru nie zabrania (i mozesz t

                              No to jak nie zabrania to cała reszta Twojego wywodu nie ma sensu. Wolno mi przepuszczać staruszki gdzie mi się żywnie podoba.

                              > o zrobic na jakiejs wiejskiej drodze) to nie masz prawa jej przepuscic na autos
                              > tradzie, bo jadacy za Toba samochod Cie wyprzedzi i staruszke zabije.

                              Mam pełne prawo ją przepuścić a kierowca z tyłu powinien, widząc moje niespodziewane hamowanie, zachować daleko posuniętoą ostrożność, a nie pchać się koniecznie do wyprzedzania.

                              • d.o.s.i.a Re: Cholerni uprzejmi dzentelmeni. 28.07.11, 16:37
                                > Ja nie stwarzam. W ogóle bardzo trudno stworzyć zagrożenie po prostu łagodnie p
                                > rzyhamowując - a na tym przecież polega zazwyczaj wpuszczanie.

                                Spoko. Tylko Rosa nie zachowala ostroznosci korzystajac z uprzejmosci i wpakowala sie motocykliscie na droge z pierwszenstwem.

                                > Mam pełne prawo ją przepuścić a kierowca z tyłu powinien, widząc moje niespodzi
                                > ewane hamowanie, zachować daleko posuniętoą ostrożność, a nie pchać się koniecz
                                > nie do wyprzedzania.

                                Jak to niespodziewane. Widzisz staruszke na poboczu i uprzejmie sie zatrzymujesz, aby sobie przeszla. Nie mowie o wtargnieciu staruszki na jezdnie i gwaltowanym hamowaniu. No to jak. Zabrania Ci ktos, czy nie?
                                • c2h6 Re: Cholerni uprzejmi dzentelmeni. 29.07.11, 11:56
                                  d.o.s.i.a napisała:

                                  > > Ja nie stwarzam. W ogóle bardzo trudno stworzyć zagrożenie po prostu łago
                                  > dnie p
                                  > > rzyhamowując - a na tym przecież polega zazwyczaj wpuszczanie.
                                  >
                                  > Spoko. Tylko Rosa nie zachowala ostroznosci korzystajac z uprzejmosci i wpakowa
                                  > la sie motocykliscie na droge z pierwszenstwem.

                                  Motocykliście który wyprzedzał na skrzyżowaniu. Ten motocyklista nie miał prawa znaleźć się w tym miejscu przed samochodem który ustąpił miejsca Rosie.

                                  > > Mam pełne prawo ją przepuścić a kierowca z tyłu powinien, widząc moje nie
                                  > spodzi
                                  > > ewane hamowanie, zachować daleko posuniętoą ostrożność, a nie pchać się k
                                  > oniecz
                                  > > nie do wyprzedzania.
                                  >
                                  > Jak to niespodziewane. Widzisz staruszke na poboczu i uprzejmie sie zatrzymujes

                                  Normalnie. Hamowanie na prostej drodze takiej jak autostrada nie jest manewrem typowym. Wyprzedzanie samochodu który nagle, w szczerym polu zaczyna hamować jest nieostrożnością. Co prawda zgodną z przepisami, ale niezgodną ze sztuką prowadzenia samochodu.

                                  > z, aby sobie przeszla. Nie mowie o wtargnieciu staruszki na jezdnie i gwaltowan
                                  > ym hamowaniu. No to jak. Zabrania Ci ktos, czy nie?

                                  Zabrania czego, bo się pogubiłaś?

                                  • d.o.s.i.a Re: Cholerni uprzejmi dzentelmeni. 29.07.11, 13:59
                                    Pytam sie, czy mozesz zatrzymac sie na autostradzie ot tak, z dobrego serca, aby przepuscic staruszke, ktora ma zyczenie przejsc sobie na druga strone.
                                    • c2h6 Re: Cholerni uprzejmi dzentelmeni. 29.07.11, 14:19
                                      d.o.s.i.a napisała:

                                      > Pytam sie, czy mozesz zatrzymac sie na autostradzie ot tak, z dobrego serca, ab
                                      > y przepuscic staruszke, ktora ma zyczenie przejsc sobie na druga strone.

                                      Zatrzymać nie, ponieważ na autostradzie jest to zabronione poza miejscami do tego wyznaczonymi. Można natomiast do woli zwalniać (przepuszczenie kogoś nie wymaga zatrzymania własnego samochodu, wystarczy zmniejszenie prędkości).
                                      • d.o.s.i.a Re: Cholerni uprzejmi dzentelmeni. 29.07.11, 14:51
                                        > Zatrzymać nie, ponieważ na autostradzie jest to zabronione poza miejscami do te
                                        > go wyznaczonymi. Można natomiast do woli zwalniać (przepuszczenie kogoś nie wym
                                        > aga zatrzymania własnego samochodu, wystarczy zmniejszenie prędkości).

                                        Przepuszczenie kogos sprowadzi niebezpieczenstwo na samochody jadace pozostalymi pasami, gdyz kierowcy nimi jadacy nie spodziewaja sie staruszki w tym miejscu. Takze nie masz prawa umozliwic jej czegos co jest zabronione przez kodeks.
                                        • c2h6 Re: Cholerni uprzejmi dzentelmeni. 29.07.11, 15:01
                                          d.o.s.i.a napisała:

                                          > > Zatrzymać nie, ponieważ na autostradzie jest to zabronione poza miejscami
                                          > do te
                                          > > go wyznaczonymi. Można natomiast do woli zwalniać (przepuszczenie kogoś n
                                          > ie wym
                                          > > aga zatrzymania własnego samochodu, wystarczy zmniejszenie prędkości).
                                          >
                                          > Przepuszczenie kogos sprowadzi niebezpieczenstwo na samochody jadace pozostalym
                                          > i pasami, gdyz kierowcy nimi jadacy nie spodziewaja sie staruszki w tym miejscu
                                          > . Takze nie masz prawa umozliwic jej czegos co jest zabronione przez kodeks.

                                          Od egzekwowania pzrestrzegania prawa są sądy i policja, a nie drogowi szeryfowie. Wolno mi zwolnić żeby ułatwić przejście nawet całej kompanii staruszek i nic nikomu do tego.

                                          Mało tego - jeżeli będziesz się bawić w jedynego sprawiedliwego w Sodomie i przez Twoje "uniemożliwianie czegoś co jest zabronione" dojdzie do wypadku to idziesz siedzieć. Wyprzedzanie na ciągłej linii jest zabronione, ale jeżeli złośliwie będziesz uniemożliwiać wjechanie przed siebie samochodowi który jednak to robi, to będziesz współodpowiedzialna za ewentualny wypadek.

                                        • hanalui Re: Cholerni uprzejmi dzentelmeni. 29.07.11, 20:40
                                          d.o.s.i.a napisała:
                                          > Przepuszczenie kogos sprowadzi niebezpieczenstwo na samochody jadace pozostalym
                                          > i pasami, gdyz kierowcy nimi jadacy nie spodziewaja sie staruszki w tym miejscu
                                          > . Takze nie masz prawa umozliwic jej czegos co jest zabronione przez kodeks.

                                          Dokonalas niebywalego odkrycia...starusza spacerujaca po autostradzie i przechodzaca do nikad zapewne bedzie niebywalym zjawiskiem na autostradzie. big_grin
                            • hanalui Re: Cholerni uprzejmi dzentelmeni. 28.07.11, 21:32
                              d.o.s.i.a napisała:
                              > Tak jak nie masz prawa zatrzymac sie poza pasami dla pieszych, aby przepuscic s
                              > taruszke. Bo mimo, ze kodeks bezposrednio tego manewru nie zabrania (i mozesz t
                              > o zrobic na jakiejs wiejskiej drodze) to nie masz prawa jej przepuscic na autos
                              > tradzie, bo jadacy za Toba samochod Cie wyprzedzi i staruszke zabije.

                              Ty jezdzilas kiedykolwiek w UK? Mam watpliwosc
                              Pieszy akurat w UK ma na oznakowanym i nieoznakowanym przejsciu pierwszenstwo, jest przyslowiowa swieta krowa tongue_out
                              A... i staruszki przechodzacej przez autostrade raczej w UK nie spotkasz...musialabys miec serio niebywale szeczescie...i nawet nie zamierzam ci tlumaczyc dlaczego big_grin
                              • d.o.s.i.a Re: Cholerni uprzejmi dzentelmeni. 29.07.11, 13:47
                                > Ty jezdzilas kiedykolwiek w UK? Mam watpliwosc
                                > Pieszy akurat w UK ma na oznakowanym i nieoznakowanym przejsciu pierwszenstwo,
                                > jest przyslowiowa swieta krowa tongue_out

                                Jakie to jest nieoznakowane przejscie dla pieszych?

                                Ja mowie o pieszym na drodze.

                                > A... i staruszki przechodzacej przez autostrade raczej w UK nie spotkasz...mus
                                > ialabys miec serio niebywale szeczescie...i nawet nie zamierzam ci tlumaczyc dl
                                > aczego big_grin

                                Ja nie pytam, czy spotkam czy nie, tylko czy mam prawo sie zatrzymac aby dac jej przejsc.
                                • hanalui Re: Cholerni uprzejmi dzentelmeni. 29.07.11, 19:51
                                  d.o.s.i.a napisała:
                                  > Jakie to jest nieoznakowane przejscie dla pieszych?

                                  Takie ktore nie jest oznakowane tzn brak na nim sygnalizacji swietlnej, znaku. W szoku jestem ze nie wiesz...osiedla, uliczki us..ne takimi przejsciami i kiedy pieszy sie tam pojawia powinnas mu ustapic pierwszenstwa

                                  > Ja nie pytam, czy spotkam czy nie, tylko czy mam prawo sie zatrzymac aby dac je
                                  > j przejsc.

                                  Ty bylas kiedys na autostradzie? Jesli bylas to powinnas wiedziec ze zadnych przejsc dla pieszych nie ma, ba...ludzi tez nie ma bo nikt po autostradzie nie spaceruje tongue_out
                                  Ale jesli juz tak bardzo chcesz sie zatrzymac, to tak mozesz, tylko nie zapomnij sprawdzic czy to bezpieczne dla ciebie to raz i nie zapomnij zjechac na hard shoulder dwa
                                  Natomiast jak ja juz tam spotkasz na tej autostradzie jakas staruszke to raczej sie zatrzymaj i zapytaj czy nie pomoc ,i czy gdzies nie zadzwonic lub nie podrzucic jej do najblizszego telefonu na autostradzie, bedzie to mile z twojej strony tongue_out
                                • nanuk24 Re: Cholerni uprzejmi dzentelmeni. 29.07.11, 20:57
                                  >
                                  > Ja nie pytam, czy spotkam czy nie, tylko czy mam prawo sie zatrzymac aby dac je
                                  > j przejsc.

                                  Ale jak ty bys chciala przepuscic staruszke na autostradzie?
                                  Ty widzialas autostrade na zywo?
                        • insomnia0 Re: Cholerni uprzejmi dzentelmeni. 28.07.11, 16:01
                          Dosia co to za kieroca!!! aaaaaaaaaaa

                          Jesli jedziesz na swoim pasie a ktoś chce zmienić swój (w tej sytuacji ten prawy) to musi to zrobic tak aby nie stworzyc sytuacji zagrożenia.
                          W tej sytuacji kierowca z prawego pasa musi poczekać a nie wjechac i zajechac zdrogi. to ze ktoś włączt kierunek nie oznacza, ze moze zacząć wykonywac manewr.
                          Musi upewnić się czy moze zmienić pas.

                          Ten z prawego pasa ma prawo do zajęcia srodkowego pasa w sytuacji gdy jest to 3 pasmówka i kierowca z lewego chce rownież- w tym samym momencie zając srodkowy.
                          W takiej sytuacji kierowca z prawego ma pierwszeństwo/

                          Gościu skąd ty jestes.. i gdzie Cie uczyli..sad
                          • c2h6 Re: Cholerni uprzejmi dzentelmeni. 28.07.11, 16:15
                            insomnia0 napisała:

                            > Dosia co to za kieroca!!! aaaaaaaaaaa
                            >
                            > Jesli jedziesz na swoim pasie a ktoś chce zmienić swój (w tej sytuacji ten praw
                            > y) to musi to zrobic tak aby nie stworzyc sytuacji zagrożenia.
                            > W tej sytuacji kierowca z prawego pasa musi poczekać a nie wjechac i zajechac z
                            > drogi. to ze ktoś włączt kierunek nie oznacza, ze moze zacząć wykonywac manewr
                            > .
                            > Musi upewnić się czy moze zmienić pas.

                            Musi. A co jest w tej stytuacji obowiązkiem tego na lewym pasie?

                            > Gościu skąd ty jestes.. i gdzie Cie uczyli..sad

                            Odpowiedz na moje pytanie to zaraz zobaczymy gdzie uczyli Ciebie suspicious

                  • insomnia0 Re: Cholerni uprzejmi dzentelmeni. 28.07.11, 15:44
                    Ograniczenie z Ciebie wychodzi...
                    Jest to przepis mówiący o niestwarzaniu niebezpieczeństwa na drodze.

                    Osoba która włącza się do ruchu powinna korzystać z zasad o ruchu drogowym.

                    A ty mi odpowiedz gdzie jest przepis, mówiący że osoba włączająca się do ruchu moze korzystać z uprzejmości innych kierowców a nie stosować się do zasad ruchu drogowego czyli ustąpienia pierwszeństwa kierowcom którzy byli na drodze z pierwszeństwem przejazdu.


                    Jesli nie znasz podstawowej zasady ruchu to o czym zTobą dyskutowac.
                    Stwarzasz zagrożenie.
                    Bo ja w/g ciebie mogę byc jedynie nie kulturalna( co oznacza, ze stosuje się do przepisów) i kogoś nie wpuścić.. a Ty dopuszczasz do zagrozen na drodze.
                    • c2h6 Re: Cholerni uprzejmi dzentelmeni. 28.07.11, 16:05
                      insomnia0 napisała:

                      > Ograniczenie z Ciebie wychodzi...
                      > Jest to przepis mówiący o niestwarzaniu niebezpieczeństwa na drodze.

                      Zacytuj go. Numer artykułu PoRD poproszę. A potem uzasadnij dlaczego wpuszczenie z podporządkowanej stwarza zagrożenie.

                      > Osoba która włącza się do ruchu powinna korzystać z zasad o ruchu drogowym.

                      Przecież korzysta. Kierowca wpuszczający ją stwarza takie warunki na drodze, że ta osoba może legalnie wjechać na głowną.

                      > A ty mi odpowiedz gdzie jest przepis, mówiący że osoba włączająca się do ruchu
                      > moze korzystać z uprzejmości innych kierowców a nie stosować się do zasad ruc
                      > hu drogowego czyli ustąpienia pierwszeństwa kierowcom którzy byli na drodze z p
                      > ierwszeństwem przejazdu.

                      W prawie polskim dozwolone jest wszystko to, co nie jest prawnie zakazane. Ma to uzasadnienie w konstytucji RP, która stanowi "Nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje." Ponieważ więc nie istnieje przepis zabraniający wpuszczania z podporządkowanej, jest to całkowicie legalne. Nie istnieje też przepis nakazujący pozostanie na podporządkowanej jeżeli ktoś z głównej chce wpuścić, więc kierowcy z podporządkowanej wolno legalnie skorzystać z uprzejmości wpuszcającego.

                      > Jesli nie znasz podstawowej zasady ruchu to o czym zTobą dyskutowac.
                      > Stwarzasz zagrożenie.
                      > Bo ja w/g ciebie mogę byc jedynie nie kulturalna( co oznacza, ze stosuje się do
                      > przepisów) i kogoś nie wpuścić.. a Ty dopuszczasz do zagrozen na drodze.
                      • d.o.s.i.a Re: Cholerni uprzejmi dzentelmeni. 28.07.11, 16:21
                        > ej chce wpuścić, więc kierowcy z podporządkowanej wolno legalnie skorzystać z u
                        > przejmości wpuszcającego.

                        A nie musi przypadkiem upewnic sie, ze moze wyjechac bezpiecznie?
                        • c2h6 Re: Cholerni uprzejmi dzentelmeni. 29.07.11, 11:58
                          d.o.s.i.a napisała:

                          > > ej chce wpuścić, więc kierowcy z podporządkowanej wolno legalnie skorzyst
                          > ać z u
                          > > przejmości wpuszcającego.
                          >
                          > A nie musi przypadkiem upewnic sie, ze moze wyjechac bezpiecznie?

                          Przecież się upewnia. Z jednej strony pusto, z drugiej strony najblizszy samochód w takiej odległości i z taką prędkością że można bezpiecznie wjechać.
                          • d.o.s.i.a Re: Cholerni uprzejmi dzentelmeni. 29.07.11, 14:01
                            zapomniales dodac motocyklisty, ktory nadjezdza z prawej...
                            • c2h6 Re: Cholerni uprzejmi dzentelmeni. 29.07.11, 14:22
                              d.o.s.i.a napisała:

                              > zapomniales dodac motocyklisty, ktory nadjezdza z prawej...

                              Nie. Motocyklista nie musiał być brany pod uwagę ponieważ nie było go widać, było natomiast wyraźnie widać ciąg zwalniających samochodów w wystarcającej odległości - co jest przesłanką do wjazdu na skrzyżowanie.
                              • d.o.s.i.a Re: Cholerni uprzejmi dzentelmeni. 29.07.11, 14:57
                                Gdybys jezdzil po Anglii to wiedzialbys jakie tu potrafia byc korki i jak ten zwalniajacy ciag samochodw moze wcale nie wygladac na zwalniajacy tylko wolno jadacy. A poniewaz motocyklista jedzie z normalna predkoscia, bardzo latwo mu nie zorientowac sie w sytuacji. Jezdzac w Anglii gdzie pelno jest motocyklistow i rowerzystow nalezy to zawsze brac pod uwage.

                                Sytuacji nie znamy. Byc moze Rosa zaczela juz manewr i dopiero kierowca zaczal hamowac, a motocyklista nie zdazyl bo jej nie widzial. Nie wiemy jak naprawde bylo.
                            • rosapulchra-0 Re: Cholerni uprzejmi dzentelmeni. 29.07.11, 14:34
                              ..i który wyprzedzał, czego nie wolno mu było robić.
                      • insomnia0 Re: Cholerni uprzejmi dzentelmeni. 28.07.11, 16:36
                        Ty idź na kurs bo widzę, że masz duze braki.
                        Art. 3. Kodeksu drogowego.

                        1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność, unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę. Przez działanie rozumie się również zaniechanie.

                        2. Przepis ust. 1 stosuje się odpowiednio do osoby znajdującej się w pobliżu drogi, jeżeli jej zachowanie mogłoby pociągnąć za sobą skutki, o których mowa w tym przepisie.

                        3. Jeżeli uczestnik ruchu lub inna osoba spowodowała jednak zagrożenie bezpieczeństwa ruchu drogowego, jest obowiązana przedsięwziąć niezbędne środki w celu niezwłocznego usunięcia zagrożenia, a gdyby nie mogła tego uczynić, powinna o zagrożeniu uprzedzić innych uczestników ruchu.

                        > W prawie polskim dozwolone jest wszystko to, co nie jest prawnie zakazane. Ma t
                        > o uzasadnienie w konstytucji RP, która stanowi "Nikogo nie wolno zmuszać do czy
                        > nienia tego, czego prawo mu nie nakazuje." Ponieważ więc nie istnieje przepis z
                        > abraniający wpuszczania z podporządkowanej, jest to całkowicie legalne. Nie ist
                        > nieje też przepis nakazujący pozostanie na podporządkowanej jeżeli ktoś z główn
                        > ej chce wpuścić, więc kierowcy z podporządkowanej wolno legalnie skorzystać z u
                        > przejmości wpuszcającego.

                        OO I WYSZŁO Z cIEBIE KOMBINOWANIE ZWYKŁE CWANIACTWO.
                        takie to załosne i niskie.. jak cos jest nie wprost zabronione to wolno.. takim jak ty nalezałoby do wszystkiego stworzyc jasno-mowiacy przepis bo nie zrozumie inaczej.
                        Ja rozumiem, ze nie wszyscy przejawiają zdolnosci rozumowania logicznego-prawidłowej interpretacji czy wysuwania prawidłowych wniosków dlatego są kursy prawa jazdy i tam powinni //ci wbic do głowy jakie to są sytuacje niebezpieczne czy zagrazajce.

                        zamiast siedziec na forum moze warto posiedziec w kodeksie i się pouczyc.

                        • c2h6 Re: Cholerni uprzejmi dzentelmeni. 29.07.11, 12:02
                          insomnia0 napisała:

                          > Ty idź na kurs bo widzę, że masz duze braki.
                          > Art. 3. Kodeksu drogowego.
                          >
                          > 1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani zachować
                          > ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność, unikać wszelki
                          > ego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku
                          > ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić spokój lub
                          > porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę. Przez działanie rozumie
                          > się również zaniechanie.

                          Gdzie tu zakaz ustępowania pierwszeństwa? Tylko nie myl słowa "pierwszeństwo" z "niebezpieczeństwo" bo one znaczą zupełnie co innego.

                          > 2. Przepis ust. 1 stosuje się odpowiednio do osoby znajdującej się w pobliżu dr
                          > ogi, jeżeli jej zachowanie mogłoby pociągnąć za sobą skutki, o których mowa w t
                          > ym przepisie.

                          Gdzie tu zakaz ustępowania pierwszeństwa?

                          > 3. Jeżeli uczestnik ruchu lub inna osoba spowodowała jednak zagrożenie bezpiecz
                          > eństwa ruchu drogowego, jest obowiązana przedsięwziąć niezbędne środki w celu n
                          > iezwłocznego usunięcia zagrożenia, a gdyby nie mogła tego uczynić, powinna o za
                          > grożeniu uprzedzić innych uczestników ruchu.

                          Gdzie tu zakaz ustępowania pierwszeństwa?

                          > > W prawie polskim dozwolone jest wszystko to, co nie jest prawnie zakazane
                          > . Ma t
                          > > o uzasadnienie w konstytucji RP, która stanowi "Nikogo nie wolno zmuszać
                          > do czy
                          > > nienia tego, czego prawo mu nie nakazuje." Ponieważ więc nie istnieje prz
                          > epis z
                          > > abraniający wpuszczania z podporządkowanej, jest to całkowicie legalne. N
                          > ie ist
                          > > nieje też przepis nakazujący pozostanie na podporządkowanej jeżeli ktoś z
                          > główn
                          > > ej chce wpuścić, więc kierowcy z podporządkowanej wolno legalnie skorzyst
                          > ać z u
                          > > przejmości wpuszcającego.
                          >
                          > OO I WYSZŁO Z cIEBIE KOMBINOWANIE ZWYKŁE CWANIACTWO.
                          > takie to załosne i niskie.. jak cos jest nie wprost zabronione to wolno.. taki

                          RRRROTFL smile Cała podstawa na której opiera się prawo całej kultury zachodniej to cwaniactwo smile

                          • insomnia0 Re: Cholerni uprzejmi dzentelmeni. 29.07.11, 21:25
                            poczytaj kodeks i pomysl logicznie.
                            bo nadal nie rozumiesz..
                            • c2h6 Re: Cholerni uprzejmi dzentelmeni. 01.08.11, 11:07
                              insomnia0 napisała:

                              > poczytaj kodeks i pomysl logicznie.
                              > bo nadal nie rozumiesz..

                              No to co, wskazujesz zapis zakazujący przepuszczania czy nie?
                              • insomnia0 Re: Cholerni uprzejmi dzentelmeni. 01.08.11, 22:34

    • d.o.s.i.a Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 14:07
      Ewidentnie Twoja wina i kierowcy, ktory Cie przepuscil. Ciesz sie, ze motocyklista nie pozwal Cie do sadu.
      Znam sytuacje na angielskich drogach i sytuacja przez Ciebie opisana jest nagminna na waskich uliczkach. Samochod zatrzymujacy sie na drodze z pierwszenstwem, mimo niewlaczonego kierunkowskazu (nagminne) zazwyczaj chce skrecic w prawo. W przeciwnym razie nie ma powodu, zeby sie zatrzymywal - bo ma pierwszenstwo! I tak wlasnie rozumowal motocyklista, ktory chcial jechac prosto i wyminal stojacy samochod, ktory prawdopodobnie skrecal w prawo - zupelnie prawidlowy manewr na angielskich ulicach! Nie jest to wcale wymijanie na skrzyzowaniu, jak to niektorzy tu probuja imputowac.

      Ewidentnie Twoja wina - nie powinnas wjezdzac na skrzyzowanie.
      • rosapulchra-0 Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 14:10
        Kolejna wróżka.. sciana
        • d.o.s.i.a Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 14:33
          Rosa, no ale co wrozka? Toc jezdze w Anglii i wiem o jakiej sytuacji piszesz - normalne, ze omija sie samochody skrecajace w prawo, o ile jest miejsce, zeby to zrobic. Nie powinnas wjezdzac na to skrzyzowanie, nawet jesli gosciu chcial Cie przepuscic. Skad mial motorzysta wiedziec po co zatrzymal sie ten samochod - normalne, ze pomyslal, ze gosciu skreca w prawo.
          • chipsi Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 14:36
            Właśnie dlatego że wróżką nie jestem to gdy widzę że samochód przede mną się zatrzymuję, a ja nie mam pojęcia dlaczego, to tym bardziej go nie omijam. Logiczne przecież. Może tam dziecko wbiegło na drogę albo jezdnia się rozstąpiła lub może po prostu ktoś komuś ułatwia życie. Logiczne?
            • d.o.s.i.a Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 14:55
              I hamujesz za kazdym samochodem, ktory bedzie skrecal w prawo, albo szuka miejsca postojowego, albo zwolnil, bo nie wie gdzie jechac, albo ma inne samochody przed soba na pasie?

              Przejedz sie raz po miescie jako rowerzysta albo motocyklista i wtedy bedziemy rozmawialy.
              • hanalui Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 20:42
                d.o.s.i.a napisała:

                > I hamujesz za kazdym samochodem, ktory bedzie skrecal w prawo, albo szuka miejs
                > ca postojowego, albo zwolnil, bo nie wie gdzie jechac, albo ma inne samochody p
                > rzed soba na pasie?

                Jezu nie siadaj za kierownica bo nie masz bladego pojęcia o bezpiecznym poruszaniu sie po drogach
                >

            • insomnia0 Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 15:02
              No własnie kombinowanie niepotrzebne. wszyscyby przejechali i rosa przejechałaby.. i obyłoby sie bez wypadku.

              no to faktycznie ułatwił zycie wszystkim- ten uprzemysmile
              Tam gdzie przestaje stosowac sie kierowca do zasad a zaczyna po swojemy cos wymyslac- moze dojsc do niebezpiecznej sytuacji.
              Czyli jednak takie uprzejmosci nie są potrzebne.
              --
              • c2h6 Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 15:06
                insomnia0 napisała:

                > No własnie kombinowanie niepotrzebne. wszyscyby przejechali i rosa przejechałab
                > y.. i obyłoby sie bez wypadku.

                A kto ci powiedział że za tym ustępującym miejsca nie jechał wielki ogon samochodów, co? Wysysasz "fakty" z palca a potem się pienisz.

                > no to faktycznie ułatwił zycie wszystkim- ten uprzemysmile

                Ten motocyklista był uprzejmy?

                > Tam gdzie przestaje stosowac sie kierowca do zasad a zaczyna po swojemy cos wym
                > yslac- moze dojsc do niebezpiecznej sytuacji.

                Do jakiej zasady nie zastosował się kierowca ustępujący miejsca? Cytat proszę, nawet nie musi być a prawa angielskiego, wystarczy polskie.

                > Czyli jednak takie uprzejmosci nie są potrzebne.
            • rosapulchra-0 Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 15:32
              Dziecko wbiegło na drogę przed samochód, którego przód widzę i kierowcę? Wiesz, co piszesz w ogóle? surprised
              • chipsi Re: Wypadek miałam. 29.07.11, 09:08
                Rosa, to do mnie było?! Jeśli tak to czytaj proszę ze zrozumieniem. Nie napisałam że ty nie wiedziałaś dlaczego samochód się zatrzymał tylko pojazdy za tym samochodem (m.in. rzeczony motocyklista). Dzieci czasami wybiegają na drogę, naprawdę. Psy i koty też. Wiem co piszę, naprawdę. Więc jeśli ktoś przede mną się zatrzymuje a ja nie znam przyczyny tego zachowania to stoję za nim dopóki się nie dowiem. Ta chwila mnie nie zbawi a kogoś przed autem owszem.
                Przepraszam że uznałam że Ty miałaś rację i że powinno się innym ułatwiać poruszanie. Ja też pomagam innym i korzystam z uprzejmości na drodze. Dlatego u nas niema takich korków ;P
                • rosapulchra-0 Re: Wypadek miałam. 29.07.11, 11:19
                  No Twoją wypowiedź zrozumiałam tak, jak większości napadających na mnie w tym wątku. Opinie, po której stronie motocyklista wyprzedzał (to Anglia, jeździ się odwrotnie, co zaznaczyłam w pierwszym poście), opisy całego zdarzenia, jakby te osoby co najmniej tam były, nie tylko widziały, ale wręcz uczestniczyły w tym zdarzeniu, więc i Twoją wypowiedź zinterpretowałam podobnie. Sorry - moja wina.

                  A sprawa prosta i oczywista: chłopak wyprzedzał kolumnę samochodów w miejscu do tego niedozwolonym, ja się włączałam do ruchu zgodnie z przepisami i zasadami zdrowego rozsądku. Miałam wystarczająco dużo miejsca na obu pasach, lewy pas, na który chciałam wjechać był wolny, auto z mojej prawej przyhamowało, żeby mnie przepuścić (w UK naturalna jest uprzejmość na drodze), a w tym czasie motocyklista je wyprzedził i puknął w mój samochód.

                  A potem czytam, że motocyklista wyprzedzał z lewej (sic!) i pisze to osoba, która niby mieszka i jeździ ulicami UK! No i jak jeszcze przeczytałam o tym dziecku przed maską, to się całkiem zafiksowałam smile
                  • chipsi Re: Wypadek miałam. 29.07.11, 11:44
                    big_grin Ja ma świra lekkiego na tym tle. Gdyby nikt się nie zatrzymywał żeby np wypuścić mnie gdy próbuję wyjechać z pod domu to stałabym tam nadal smile Niestety sąsiadka także trafiła na takiego pana, któremu się spieszyło i skasował jej samochód, gdy ta wyjeżdżała przepuszczona przez inny samochód. O tym że tam jest przejście dla pieszych nie wspomnę. O ile też wiem to na podwójnej ciągłej nie można wyprzedzać i już.
                  • d.o.s.i.a Re: Wypadek miałam. 29.07.11, 13:55
                    Rosa, ale nie napisalas, ze wyprzedzal z prawej, stad najpierw wyobrazilam sobie, ze jechal z lewej.

                    Przyznaje teraz, ze sytuacja jest zbyt skomplikowana, zeby definitywnie okreslic kto mial racje - wszystko zalezy od tego jak moco hamowal samochod, jak szybko jechal motor, czy mial czas na reakcje.
                    Po prostu musisz pamietac na przyszlosc, ze na pasie nie miesci sie tylko jeden samochod - moze sie na nim znalezc rowerzysta, albo motocyklista, ktory mogl nie zdazyc wyhamowac i nie widzial Ciebie przygotowujacej sie do skretu, bo mial samochod po swojej lewej. I musisz zachowac szczegolna ostroznosc. Ja tak robie zawsze przechodzac przez ulice poza przejsciem - to, ze samochody na dalszym pasie ruchu stoja, nie oznacza, ze nie moze zza nich wyjechac mi rowerzysta i zawsze wychylam sie i patrze w lewo, zeby sie upewnic.
                    • rosapulchra-0 Re: Wypadek miałam. 29.07.11, 14:28
                      Wyprzedzanie w UK wykonuje się przede wszystkim z prawej strony, wydawało mi się to tak oczywiste, że nie trzeba o tym pisać..
                      • d.o.s.i.a Re: Wypadek miałam. 29.07.11, 14:58
                        Rowerem i motocyklem?
                      • rosapulchra-0 Re: Wypadek miałam. 30.07.11, 01:15
                        Jakim rowerem?? shock
                        I tak, motocyklem wyprzedza się inny pojazd z prawej strony. W UK.
                    • hanalui Re: Wypadek miałam. 29.07.11, 20:14
                      d.o.s.i.a napisała:

                      > Rosa, ale nie napisalas, ze wyprzedzal z prawej, stad najpierw wyobrazilam sobi
                      > e, ze jechal z lewej.

                      Bo to dla osob jezdzacych po UK oczwywiste, ze motory jesli juz jada to trzymaja sie prawej strony pasa i wyprzedzaja samochody to z prawej a nie z lewej, po lewej sa sciezki dla rowerow i raczej ta czescia motory nie jezdza...ty masz prawo jazdy, jezdzisz?
                      >
                      > Przyznaje teraz, ze sytuacja jest zbyt skomplikowana, zeby definitywnie okresli
                      > c kto mial racje - wszystko zalezy od tego jak moco hamowal samochod, jak szybk
                      > o jechal motor, czy mial czas na reakcje.

                      Skoro przepuszczal uprzejmie to nie musial ostro hamowac, a motor powinien jechac z predkoscia dozwolna na danym odcinku drogi, przejezdzajac skrzyzowanie powinien byc gotowy do zatrzymania. Co to znaczy czy mial czas na rekcje? Czys nie powienno sie jezdzic tak by miec czas na rekacje? Przejezdzajac ...bosz...kto cie uczyl jezdzic

                      > Po prostu musisz pamietac na przyszlosc, ze na pasie nie miesci sie tylko jeden
                      > samochod - moze sie na nim znalezc rowerzysta, albo motocyklista, ktory mogl n
                      > ie zdazyc wyhamowac i nie widzial Ciebie przygotowujacej sie do skretu, bo mial
                      > samochod po swojej lewej.

                      Jezu dziewczyno co ty bredzisz? Motory nie maja prawa jedzic rownolegle z autami, moga je conajwyzej wymijac, i juz na pewno nie na skrzyzowaniach. Motocyklistow obowiazuja takie same zasady przepisu drogowego jak kierowcow samochodow.
                      Rowery, przynajmniej w UK w duzej wiekszosci miejsc, maja swoje sciezki i jezdza po lewej stronie pasa, a nie po prawej jak motory, wiec Rosa z pewnoscia zauwzaylaby rower
                      • insomnia0 Re: Wypadek miałam. 29.07.11, 23:13

                        >
                        > Jezu dziewczyno co ty bredzisz? Motory nie maja prawa jedzic rownolegle z autam
                        > i, moga je conajwyzej wymijac, i juz na pewno nie na skrzyzowaniach. Motocyklis
                        > tow obowiazuja takie same zasady przepisu drogowego jak kierowcow samochodow

                        Mają prawo poruszac się równolegle z samochodem na tym samym pasie.
                        Nie mogą jednak przekroczyc linii srodka drogi.

                        Muszą zachować bezpieczną odległość, ale mogą.
                        Poczytaj:

                        serwisy.gazeta.pl/motocykle/1,59445,5614551,WSZYSCY_SIE_ZMIESCIMY.html
                        • hanalui Re: Wypadek miałam. 30.07.11, 00:47
                          insomnia0 napisała:
                          > Mają prawo poruszac się równolegle z samochodem na tym samym pasie.
                          > Nie mogą jednak przekroczyc linii srodka drogi.
                          >
                          > Muszą zachować bezpieczną odległość, ale mogą.
                          > Poczytaj:
                          >
                          > serwisy.gazeta.pl/motocykle/1,59445,5614551,WSZYSCY_SIE_ZMIESCIMY.html

                          I gdzie to niby tam wyczytalas ze moga jechac rownolegle z samochodem?
                          Jak dla mnie jest tam o wyprzedzaniu i przejezdzaniu pomiedzy samochodami jedynie....
                          • insomnia0 Re: Wypadek miałam. 30.07.11, 21:31
                            chodzi o to, ze jesli motocyklista jeslinie przekracza linii srodka drogi, moze jechać z drugim autem równolegle-tez.
                            Oczywiscie bywa to raczej krótka chwila bo motocykl nie bedzie jechał na dłuzsza mete na równi z jednym pojazdem i go wyprzedza- ale bywa i tak i nie łamie przepisów-tak nas uczono na kursie prawa jazdy, że moze byc taka sytuacja.
                            Jechałam kiedys w korku, a ze jechałm małym samochodem- obok jechał ze mną motocykl który z racji na kufry nie mógł przebić się dalej i tak jechalismy kawałek drogi.
          • rosapulchra-0 Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 14:44
            Trochę wyżej w którymś re napisałam, jak było i dlaczego jest wina motocyklisty.
            • d.o.s.i.a Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 14:56
              A ile tam pasow bylo?
              • rosapulchra-0 Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 15:36
                Dwa. Po jednym w każdą stronę.
          • hanalui Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 20:24
            d.o.s.i.a napisała:
            > normalne, ze omija sie samochody skrecajace w prawo, o ile jest miejsce, zeby t
            > o zrobic.

            Ale ten samochod nie skrecal to raz, a motor jechał tym samym pasem co zatrzymujacy sie samochód i go wyprzedzał, co w zadnym wypadku prawidłowe nie jest, bo nie dosc ze powinien jechać za samochodem a nie obok niego to jeszcze ze wyprzedzał na skrzyżowaniu

            Nie powinnas wjezdzac na to skrzyzowanie, nawet jesli gosciu chcial C
            > ie przepuscic.

            Bredzisz..

            Skad mial motorzysta wiedziec po co zatrzymal sie ten samochod -
            > normalne, ze pomyslal, ze gosciu skreca w prawo.

            Jeśli nie wiedział to powinien poczekać na skonczenie manewru przez samochód a już na pewno zwolnić i nie wyprzedzać
        • chipsi Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 14:33
          smile Powinni jeszcze dodać że przed przejściem dla pieszych też się nie powinno zatrzymywać bo przecież ktoś za nami zgodnie z prawem może pieszego przejechać. Tez fajna bajka, co nie?
          • d.o.s.i.a Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 14:36
            Na przejsciu dla pieszych wymijanie jest zabronione.
            • c2h6 Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 14:52
              d.o.s.i.a napisała:

              > Na przejsciu dla pieszych wymijanie jest zabronione.

              Oczywiście że jest dozwolone. Zapoznaj się z PoRD.
              • d.o.s.i.a Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 14:56
                Jak samochod na sasiednim pasie hamuje??
                • c2h6 Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 14:59
                  d.o.s.i.a napisała:

                  > Jak samochod na sasiednim pasie hamuje??
                  >
                  A skąd wiesz że on hamuje jak go widzisz od przodu?
                  • d.o.s.i.a Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 15:11
                    ?? Toc jade za nim, sasiednim pasem. O takiej stuacji mowimy.
                    • c2h6 Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 15:13
                      d.o.s.i.a napisała:

                      > ?? Toc jade za nim, sasiednim pasem. O takiej stuacji mowimy.

                      Nie. Mówisz wyraźnie o wymijaniu.
    • ssdd1975b Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 14:29
      kurcze lamalas prawo i martwisz sie zderzakiem!!! moglas goscia zabic (tego motocykliste) - nie nauczyli Cie ze masz dac pierszenstwo wszystkim najpierw, a jak nie widzisz zza samochodu to masz sie zatrzymac i sprawdzic czy cos nie jedzie (motocyklista mial pierszenstwo!!!) a Ty mu sie wpieprzylas na jego pas ruchu...no i to on mial wieksze szanse zebys go zabila (na szczescie tego nie zrobilas) no on Tobie krzywde zrobic...(zabralbym CI prawko i wsadzil zakaz prowadzenia na pre lat...)
      • c2h6 Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 15:16
        ssdd1975b napisał:

        > ocykliste) - nie nauczyli Cie ze masz dac pierszenstwo wszystkim najpierw, a ja
        > k nie widzisz zza samochodu to masz sie zatrzymac i sprawdzic czy cos nie jedzi

        RRRROTFL. Cytat poproszę, gdzie to trzeba wyglądać zza samochodów przy wjeżdżaniu na skrzyżowanie smile I wystarczy wyjrzeć zza tego jednego co jest najbliżej, czy zza następnych też? smile


        • ssdd1975b Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 16:08
          no to mnie chyba zle nauczyli... kazdy kto wyjezdza z podporzadkowanej drogi ma przepuscic wszystkich z uprzywilejowanej - tak czy nie?
          • c2h6 Re: Wypadek miałam. 28.07.11, 16:16
            ssdd1975b napisał:

            > no to mnie chyba zle nauczyli... kazdy kto wyjezdza z podporzadkowanej drogi ma
            > przepuscic wszystkich z uprzywilejowanej - tak czy nie?

            Oczywiście że nie. Nie ma przepisu nakazującego "przepuścić wszystkich". Jest przepis mówiący że ma "ustąpić pierwszeństwa" i jest też definicja pozwalająca ustalić co to jest "ustąpienie pierwszeństwa". I nie jest nią czekanie aż wszyscy przejadą.
    • mrs.solis Re: Wypadek miałam. 29.07.11, 15:47
      Moj kolega nie mial takiego szczescia i wczoraj byl jego pogrzeb sad
      Motocyklista przezyl.
    • carrymoon Re: Wypadek miałam. 29.07.11, 20:35
      poczytałam i jednak zmieniłam zdanie
      Wypowiem się z punktu widzenia czynnej motocyklistki-kierowcy.
      Motocyklista wyprzedzał w miejscu niedozwolonym, dodatkowo wyprzedzając kolumnę pojazdów nie zachował wystarczającej ostrożności. Jadąc środkiem jezdni należy WYJĄTKOWO zwracać uwagę na sytuację na drodze. Jest to niebezpieczny manewr. Dopóki linia jest przerywana jest dopuszczalny choć niebezpieczny. Na skrzyżowaniach jest nagięciem prawa. W opisanej sytuacji motocyklista był winny wyprzedzania w miejscu niedozwolonym

      Ale

      Rosa wjeżdżając na drogę z pierwszeństwem przejazdu nie zachowała dostatecznej ostrożności. W związku z czym też nie jest zupełnie bez winy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka