rosapulchra-0
24.07.11, 21:10
Z motocyklistą. Wyjeżdżałam z podporządkowanej, skręcałam w prawo (polskie lewo), samochód jadący z mojej prawej (polskiej lewej) zaczął hamować, żeby mnie wpuścić. No to wyjechałam, powoli, ostrożnie, a tu nagle zza tego samochodu wyłonił się motor! Zaczepił o mój zderzak, motor wykręcił fikołka, a motocyklista wylądował na jezdni. Moje auto ma na pewno zderzak do wymiany, a motocyklista dużo większe straty. Na całe szczęście nic mu się nie stało. Na pewno jest trochę poobijany przez ten upadek.
Jedno jest pewne, gdyby sekundy później doszło do tego wypadku, to nie skończyłby się on w ten sposób. Dotarło do mnie, że koleś mógłby wylądować na przedniej szybie, a wtedy ja nie pisałabym tego posta, a on nie odjechał ze swoją dziewczyną.
Jeden moment, dosłownie jeden..