Dodaj do ulubionych

Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk?

02.08.11, 09:52
Wierzyciel, któremu jesteśmy winni pieniądze za nieudany biznes, chce nam zlicytować mieszkanie, mimo tego, że nie dostanie z tego mieszkania ani grosza, bo kredyt hipoteczny we frankach przewyższa wartość mieszkania.
Czy ma prawo tak zrobić, mimo, że nic nie dostanie, tylko po to by nas ukarać i mieć satysfakcję, że nie będziemy mieć mieszkania, skoro on nie ma kasy. Tak powiedział, że zrobi to dla satysfakcji...
Jesteśmy zrozpaczeni, byliśmy już kilku prawników, każdy mówi co innego, ale generalnie mówią, że może tak zrobić.
Czy sąd w tej sprawie podejmuje zdanie czy też komornik o wszystkim decyduje?
Czy ktoś z Was się orientuje w tych kwestiach?
Gdzie jeszcze możemy udać się o pomoc?
Mamy małe dzieci, nie mam pojęcia gdzie będziemy mieszkać, jeśli dojdzie do licytacji...
Obserwuj wątek
    • margotka28 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 09:57

      www.tvn24.pl/0,1711777,0,1,wraca-eksmisja-na-bruk,wiadomosc.html
    • e_r_i_n Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 10:00
      Pytanie podstawowe, to czy może położyć rękę na mieszkaniu, które jest obciążone hipoteką na rzecz banku.
      • margotka28 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 10:03
        bank musiałby wyrazić zgodę na zlicytowanie nieruchomości. Jeśli nie płacą kredytu to bank sam będzie zainteresowany zlicytowaniem mieszkania.
        • e_r_i_n Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 10:06
          Z ciekawości poczytałam i z tego, co znalazłam, wynika, że jak najbardziej na wniosek komornika może dojść do zlicytowania nieruchomości obciążonej hipoteką. Przy czym w pierwszej kolejności to bank udzielający kredyt dostanie środki z tej licytacji. Jeśli coś zostanie, to dostaje to wierzyciel (chyba, że zaległości różne są, wtedy kolejność zaspokajania jest określona).
          • forumowiczka.to.ja Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 10:16
            e_r_i_n napisała:

            > Z ciekawości poczytałam i z tego, co znalazłam, wynika, że jak najbardziej na w
            > niosek komornika może dojść do zlicytowania nieruchomości obciążonej hipoteką.
            > Przy czym w pierwszej kolejności to bank udzielający kredyt dostanie środki z t
            > ej licytacji. Jeśli coś zostanie, to dostaje to wierzyciel (chyba, że zaległośc
            > i różne są, wtedy kolejność zaspokajania jest określona).

            No dobrze, to po co w takim razie licytować, skoro komornik jak przeliczy to dojdzie do wniosku że nic nie zostanie? Po to, żeby dla satysfakcji stratnego człowieka wyrzucić ludzi z mieszkania z dziećmi na bruk?

            A do autorki wątku, nie możecie podpisac gdzieś ugody, na mocy której zaczniecie człowiekowi spłacać w miarę możliwości? Jak zaczniecie mu płacić cokolwiek, to z tego co się orientuję, komornik nie wejdzie.
            • e_r_i_n Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 10:38
              Oczywiście, że w tej sytuacji to będzie bez sensu. Ale prawnie jest to dopuszczalne i pytanie, na ile będzie działanie zgodne z prawem, ale złośliwe, a na ile racjonalne.
            • makurokurosek Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 01.12.11, 11:30
              Tak może mówić tylko ktoś kto nie ma dłużników. Ciekawe co ty byś zrobiła gdyby autorka wisiała tobie np 200 tys i stwierdziła nie oddam ci bo nie mam, bo muszę spłacać mieszkanie.
              Jak autorka nie będzie miała zobowiązań wobec banku, to może zacznie spłacać pozostałe swoje długi, czasami gdy wiemy że nie mamy co liczyć na spłatę długo dokopanie dłużnikowi jest najsensowniejszym rozwiązaniem. Dlaczego tylko wierzyciel ma być pokrzywdzony, co wierzyciela obchodzi czy autorka ma dwójkę dzieci czy dziesiątkę, jak się bierze zobowiązania to należy je spłacać
    • forumowiczka.to.ja Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 10:04
      Czy kredyt spłacacie bez opóźnień? Mieszkanie nie jest Wasze, tylko banku, więc wierzyciel nie ma nic do niego.
      • joanna_poz Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 10:11
        mieszkanie jak najbardziej jest ich, nie banku.
      • aniasia Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 10:12
        Kredyt jest spłacany bez opóźnień, dług dotyczy prywatnej osoby.
        • pitahaya1 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 10:19
          To, że kredyt spłacasz bez opóźnień oznacza tylko tyle, że bank nie ma podstaw by Wam kredyt wymówić. Czyli to nie bank wystąpi o ew. sprzedaż czy zacznie ściągać długi.
          Czy inny podmiot, w tym wypadku osoba prywatna, może z czymś takim wystąpić i roszczeniami objąć mieszkanie, tego nie wiem. Jakby nie było, jakąś nieruchomość macie.
          • zdecydowana_brunetka Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 10:22
            Zostanie kwestia zabezpieczenia pozostałej kwoty kredytu po licytacji. Raczej nie w interesie banku będzie dobić dłużnika, ale to zalezy od sytuacji.
      • pitahaya1 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 10:16
        Przyjęło się mówić, że w przypadku kredytu hipotecznego to bank jest właścicielem mieszkania/domu. A tak nie jest. Właściciel jest wpisany do KW i ma zadłużenie. W KW jest wpisana osoba, która w razie czego jako pierwsza weźmie pieniądze po sprzedaży ew. przejmie nieruchomość.
        I tu też nie jest tak, że bank zawsze zabiera wszystko. Bank zabiera w razie czego tylko tyle ile w danym momencie wynosi zadłużenie względem niego.

        Patrząc na Twoją wypowiedź można by dojść do wniosku, że jeśli mam mieszkanie warte 500tys. i zadłużenie w wysokości 10tys. to w razie czego bank jest właścicielem i zabierze mi całe mieszkaniesmile

        Piszę, ponieważ bardzo często słyszy się takie stwierdzenia, że do ostatniej raty bank jest właścicielem Twojego domu/mieszkania i w każdym momencie możesz wylądować na brukusmile
        • madzioreck Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 22:41
          Bo ludzie mylą zabezpieczenie hipoteką z przewłaszczeniem na zabezpieczenie...
    • zdecydowana_brunetka Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 10:17
      Takie rozwiązania są stosowane jako element nacisku na dłużnika.
      W przypadku licytacji pierwszeństwo ma bank. Jego roszczenia są zaspakajane w pierwszej kolejności, może się okazać, że "złośliwy" wierzyciel nic nie dostanie.
      A co, jeśli wpływy ze sprzedaży nie pokryją kwoty kredytu? D... blada - masz kredyt nadal, tylko bez zabezpieczenia hipotecznego sad. Dalsze rozmowy z bankiem, ew. wypowiedzenie umowy kredytowej itp cuda.
      Obecnie prawo własności to jedno, a możliwość wykwaterowania lokatora (czy też mozliwość zamieszkiwania w już nie swoim lokalu) - drugie. Od końca roku prawo ma się zmienic na korzystniejsze dla właściciela - tzn łatwiej będzie można niechcianych lokatorów usunąć. Ale teraz usunięcie szczególnie rodziny z dziećmi do prostych nie należy.

      Także - wierzyciel MOŻE wam solidnie namieszać. Nie ma co liczyć na ochronę rodziny z dziećmi itp. Nawet jak odstawicie sceny przed kamerami TV, to tylko odwlecze temat.
      Jakie masz w ogóle opcje?
      • makurokurosek Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 01.12.11, 11:34
        Przepraszam was bardzo jaki kuźwa " złośliwy wierzyciel" , autorka naciągnęła kolesia na kasę i teraz ma go w dupie, ciekawe co wy byście zrobiły gdyby ktoś OSZUKAŁ czy WYŁUDZIŁ od was spora kasę.
        • anorektycznazdzira Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 01.12.11, 18:13
          No też tak czytam i tak sobie myślę jak to świetnie byłoby naszym paniom być po stronie 'złośliwego wierzyciela'. Z pieśnią na ustach by odpuściły swoją kasę 'rodzinie z dziećmi'. Statystycznie rzecz biorac wierzyciel też pewnie ma rodzinę z dziećmi,
          albo starą matkę
          albo ubogą ciotkę
          albo ...
    • rita75 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 10:19
      > Wierzyciel, któremu jesteśmy winni pieniądze za nieudany biznes, chce nam zlicy
      > tować mieszkanie,


      Wypeliscie sie na niego czy jak? Nie splacacie go i nie zamierzacie?
      • rita75 wypięliście się....mialo byc nt. 02.08.11, 10:20
      • aniasia Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 10:22
        Spłacaliśmy go po 500 zł, potem wszedł mężowi na pensję, a teraz chce conajmniej 2000 zł , żeby mu płacić, żeby nie rozpoczął licytacji. Nie mamy tyle ;-(
        • angazetka Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 10:25
          Umowy z nim nie macie, prawda? Tak tylko na gębę?
          • aniasia Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 10:31
            Napisaliśmy do niego pismo, że możemy spłacać po 1200 zł, powiedzial, że chce 2tys, inaczej zaczyna procedurę licytacji. Jak się z nim umówiliśy na to 500 zł , to miesiąc później zajął mężowi pensję bez uprzedzenia nas nawet. NIe liczy się z nami w ogóle, jedno mówi, drugie robi, jest bezwzględnym człowiekiem. Wiem, że walczy o swoje i że my popełniliśmy błąd, ale nie aż tak kosztowny ;-(
            • rita75 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 10:35
              > Napisaliśmy do niego pismo, że możemy spłacać po 1200 zł, powiedzial, że chce 2
              > tys, inaczej zaczyna procedurę licytacji. Jak się z nim umówiliśy na to 500 zł
              > , to miesiąc później zajął mężowi pensję bez uprzedzenia nas nawet.


              Co to znaczy, że umowiliscie sie? Pozyczajac, sie umowiliscie? Macie to na pismie?
            • forumowiczka.to.ja Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 10:35
              A na jakiej zasadzie wszedł mężowi na pensję? Nakazem komorniczym? I cały czas ściąga mężowi z pensji?
              Skoro płacicie cokolwiek, to nie wiem czy on ma prawo was tak zastraszać. O jaką kwotę mu chodzi?
              Może macie szansę wziąć kredyt na spłatę jego?
              • rita75 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 10:42
                > Może macie szansę wziąć kredyt na spłatę jego?

                Nie radz komus, by wpadl w petle kredytową.
                • forumowiczka.to.ja Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 10:47
                  rita75 napisała:

                  > Nie radz komus, by wpadl w petle kredytową.

                  Skoro chcą mu płacić po 1200 zl, to nie są tacy najbiedniejsi. Nie wiem co w tej sytuacji lepsze, pętla kredytowa jak to nazywasz, czy wylądowanie na dworcu.
                  • rita75 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 10:50
                    Jezeli wpadna w petle kredytowa, to i tak wyladuja na dworcu albo z prawdziwa petla na szyi.
            • makurokurosek Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 01.12.11, 11:37
              Wybacz WYŁUDZIŁAŚ, kasę bo tak to wygląda w oczach wierzyciela i on ma wobec ciebie być ludzki, a gdzie ty wykazałaś swoją ludzkość i uczciwość. Ktoś ma ciebie sponsorować bo ty nie masz. Kompletnie nie dziwię się wierzycielowi i może w końcu prawo stanie po stronie wierzycieli, a nie naciągaczy
              • aniasia Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 01.12.11, 11:53
                Wiesz, nie będę po raz kolejny się tłumaczyć z tego, że wg ciebie „wyłudziłam kasę”, bo tak nie było.
                Chodzi mi TYLKO o poradę co można zrobić, żeby temu zapobiec, jako, że wierzyciel nie dostanie i tak pieniędzy z mieszkania, bo kredyt przewyższa jego wartość.
                Chodzi o poradę a nie o komentarze, jak to beznadziejnie postąpiłam, bo to wiem i bez tego…
                • makurokurosek Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 01.12.11, 13:17
                  > Chodzi mi TYLKO o poradę co można zrobić, żeby temu zapobiec,

                  Zapłacić zobowiązanie.

                  " jako, że wierzyci
                  > el nie dostanie i tak pieniędzy z mieszkania, bo kredyt przewyższa jego wartość
                  > .'

                  Wierzyciel prawdopodobnie pogodził sie z faktem że został oszukany i długu mu nie oddacie, teraz zwyczajnie chce was wylicytować do gołej dupy. Całkowicie to rozumiem i popieram.
                  Jeżeli jest tak jak myślę to raczej zacznij pakować walizki

                  "> Chodzi o poradę a nie o komentarze, jak to beznadziejnie postąpiłam, bo to wiem
                  > i bez tego…
                  >

                  Szukasz porady jak wycykać wierzyciela ? Może udaj się do wiezienia na pewno uzyskasz lepsze porady i zapewne pozbawione krytyki wszak swój swego pozna.
                  Na miejscu wierzyciela zastanawiałabym sie jeszcze nad wpisem was lub BIGu przyblokowaniu was w ten sposób we wszystkich bankach, a informacje z BIGu wysłać do wszystkich szkół tak aby jeszcze uderzyć w wasze dzieci
                  • d.o.s.i.a Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 01.12.11, 14:17
                    widze, ze kolezanka chyba chora z nienawisci. Polecam dobrego psychiatre - to sie da leczyc.

                    Mozna miec rozne opinie na temat autorki, ale zeby az tak ziac nienawiscia i pogarda to trzeba miec naprawde niemaly problem z samym soba i chyba siebie bardzo nienawidzic.
                    • makurokurosek Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 01.12.11, 14:49
                      Raczej niemiłe doświadczenia z osobami pokroju autorki, ale dzięki mojej jak to nazwałaś chorej nienawiści, a według mnie bezkompromisowości udało mi się większość długów odzyskać. Wierzyciel to nie instytucja charytatywna i też ma swoje zobowiązania, swoje życie, swoje dzieci.
                      • d.o.s.i.a Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 01.12.11, 14:56
                        Nie myl prosze bezkompromisowosci z zapiekla nienawiscia w stosunku do zupelnie nieznanej Ci osoby, na ktora projektujesz swoje frustracje.

                        Myli Ci sie zycie z forum. Rozumiem, ze mialas problemy z dluznikami, ale wylewanie frustracji w ten sposob wobec dziewczyny, ktorej nie znasz, swiadczy moim zdaniem o glebokim problemie jaki raczej masz.
                        • makurokurosek Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 01.12.11, 15:16
                          Widzisz w przeciwieństwie do ciebie nie patrzę na autorkę jako biedną matkę polkę której życie spłatało figla, tylko jak na wyrachowaną dłużniczkę która wisi kolesiowi kilkanaście tysięcy i cały czas szuka sposobu na wymiganie się ze zobowiązania. I wybacz ale przy takim zadłużeniu spłaty po 500 zł/miesięcznie to dosłownie śmianie sie w twarz wierzycielowi, nie dziwota że w końcu się wku...ł na taka bezczelność.

                          • d.o.s.i.a Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 01.12.11, 15:43
                            I dlatego bedziesz radosnie klaskac jak ja wywala na ulice i jeszcze poskaczesz po gruzach jej mieszkania?
                            Do autorki sympatia nie palam szczegolna i wyobraz sobie wcale nie widze w niej biednej matki Polki, ale Ty z pewnoscia masz problem palajac taka zazartoscia.
                            wyobraz sobie, ze nie trzeba byc oszustem i zlodziejem, zeby zostac dluznikiem i nie miec z czego splacic. Wystarczy, ze interes nie wypali i juz jest kanal. A dziewczyna, jak to czlowiek - szuka wyjscia z sytuacji. Toc kasy nie wyczaruje jak nie ma.
                            • makurokurosek Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 01.12.11, 19:28
                              Raczej ciesze się, że kolejna oszustka przynajmniej na jakiś czas zostanie wyeliminowana z rynku. I tak zdecydowanie stoję po stronie wierzyciela. Post pojawił się w sierpniu , mamy grudzień pani miała kilka miesięcy na spłatę wierzyciela.
                              Mogę się cieszyć, że w końcu praco zaczyna stawać po stronie pokrzywdzonych.
                              • mamaemmy [...] 01.12.11, 19:34
                                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                            • makurokurosek Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 01.12.11, 19:34
                              Jeszcze jedno, idą święta już zaczęły się posty o nieuczciwych sprzedawcach. Napisz tym kobietą , że powinny się wstydzić oczekując od sprzedawcy zwrotu kasy za niewysłany towar , wszak ten sprzedawca na pewno nie jest nieuczciwy tylko w obecnej chwili nie dysponuje kasą ale ma rodzinę na utrzymaniu i to świństwo donosić na niego na policję nie daj Boże zamkną go albo wylicytują.
                  • kitty4 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 01.12.11, 18:14
                    "...teraz zwyczajnie chce was wylicytować do gołej dupy".... Mam nadzieję że wierzyciel dopnie swego i zostawi autorkę bez skarpetek i w dziurawych majtkach i z z niczym więcej !!!!
        • zdecydowana_brunetka Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 10:27
          Jakie macie zadłużenie u tego wierzyciela? Może da się zwiększyć kwotę kredytu hipotecznego?
          • zdecydowana_brunetka Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 10:29
            Albo generalnie zrobić jakąś kompleksową restrukturyzacje zadłuzenia...
            Najgorsze co można zrobić, to siąść i płakać.
          • joanna_poz Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 10:30
            > Jakie macie zadłużenie u tego wierzyciela? Może da się zwiększyć kwotę kredytu
            > hipotecznego?

            jakim cudem?
            w sytuacji kiedy "kredyt hipoteczny we frankach przewyższa wartość mieszkania"?
            • aniasia Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 10:35
              Na kredyt nie mamy szans, na restrukturyzacje ani konsolidację też nie.
              Na pożyczenie od rodziny też nie.
              Nie siedzę i nie płaczę, tylko próbuję jeszcze walczyć ostatkiem sił...
              a tych juz coraz mniej, a jeszcze dzieciom nie pokazywac, ze coś złego sie dzieje, do kitu takie życie...
              • zdecydowana_brunetka Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 10:36
                Próbowaliście w ogóle?
            • zdecydowana_brunetka Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 10:35
              Dogadujesz sie z bankiem po prostu, ew. z innym bankiem/instytucja finansowa specjalizującą sie w takich "przypadkach". Oczywiście koszt obsługi jest wyższy.
              Bank który ma w perspektywie licytację i "przytulenie" straty albo dalszą obsługę zadłużenia przez dłużnika będzie chciał doprowadzić do rozwiązania, które będzie DLA NIEGO lepsze. A i poniekąd dla dłużnika wink
              Chyba, że sytuacja ogólna i kwota zadłużenia u złośliwca plus możliwości spłaty wszystkiego razem to w ogóle jakiś dramat...
              Ale to wie autorka.
        • rita75 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 10:32
          Jakąś umowę podpisaliście z tą osobą? Co jest zabezpieczeniem?
          • a-ronka tak,ma prawo 02.08.11, 10:41
            komornik-licytacja-część wraca do banku,część do spóldzielni (czynsz,media),reszta to zysk komornika i zleceniodawcy.
            Jeżeli jesteście winni pieniądze człowiekowi to dlaczego on ma ich nie odzyskać? Przecież on ich nie ukradł tylko wam pozyczył a wy go zwodzicie.
            Jak starczy pieniędzy to mozecie sobie jakaś klitkę kupic ale znając życie to nie starczy wam po licytacji pieniędzy.Dzieci,ciąza nie są wyznacznikiem odstąpienia od licytacji.
            • gabi683 Re: tak,ma prawo 02.08.11, 15:28
              a-ronka napisała:

              > komornik-licytacja-część wraca do banku,część do spóldzielni (czynsz,media),res
              > zta to zysk komornika i zleceniodawcy.
              > Jeżeli jesteście winni pieniądze człowiekowi to dlaczego on ma ich nie odzyskać
              > ? Przecież on ich nie ukradł tylko wam pozyczył a wy go zwodzicie.
              > Jak starczy pieniędzy to mozecie sobie jakaś klitkę kupic ale znając życie to n
              > ie starczy wam po licytacji pieniędzy.Dzieci,ciąza nie są wyznacznikiem odstąpi
              > enia od licytacji.

              Bzdura bo kiedy jest zadłużenie od osoby prywatnej ,ja tak zrobiłam z mężem.Ktoś od nas pożyczył pewna kwotę ,miał termin ,i nie oddał.Oddaliśmy sprawę do sadu ,sad nakazał spłatę,dłużnik mimo to nie oddawał sprawa poszła do komornika.komornik siadł na wynagrodzenie za prace oraz na rozliczanie podatkowe.I tak kwotę nam oddano .
              • lusitania2 Re: tak,ma prawo 02.08.11, 19:31
                gabi683 napisała:

                >
                > Bzdura bo kiedy jest zadłużenie od osoby prywatnej ,

                a któryż to przepis, gabi, stanowi, że hipoteka jest zabezpieczeniem zarezerwowanym dla wierzycieli-osób nie-prywatnych?

                ja tak zrobiłam z mężem.Kto
                > ś od nas pożyczył pewna kwotę ,miał termin ,i nie oddał.Oddaliśmy sprawę do sa
                > du ,sad nakazał spłatę,dłużnik mimo to nie oddawał sprawa poszła do komornika.
                > komornik siadł na wynagrodzenie za prace oraz na rozliczanie podatkowe.I tak kw
                > otę nam oddano .

                to, że was taki sposób egzekucji należności satysfakcjonował, nie znaczy, że jest to sposób jedyny możliwy.
          • aniasia Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 10:45
            rita75 napisała:

            > Jakąś umowę podpisaliście z tą osobą? Co jest zabezpieczeniem?
            Podpisaliśmy weksel, który on zaniósl do komornika...
            • lusitania2 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 10:53
              aniasia napisała:

              > Podpisaliśmy weksel, który on zaniósl do komornika...
              >
              >

              i komornik, na podstawie weksla, nieopatrzonego klauzulą wykonalności (wydawaną przez sąd)prowadzi egzekucję?
              W którym to okręgu takie rzeczy się dzieją?


              • aniasia Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 11:02
                Sprawa była juz w sądzie, tyle, że my dostaliśmy zawiadomienie juz po fakcie, bo zmieniliśmy miejsce zamieszkania w miedzyczasie o czym wierzyciel doskonale wiedział, a mimo to wysyłał nam zawiadomienia na stary adres.
                • rita75 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 11:03
                  To sad was nie zawiadomil?
                  • rita75 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 11:15
                    prawo.money.pl/iep/haslo,nakaz;zaplaty;w;postepowaniu;nakazowym,791.html
                    nakaz zaplaty w postepowaniu nakazowym

                    sady wysylaja listem poleconym
                    • aniasia Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 11:24
                      rita75 napisała:

                      > rel="nofollow">prawo.money.pl/iep/haslo,nakaz;zaplaty;w;postepowaniu;nakazowym,791.html
                      > nakaz zaplaty w postepowaniu nakazowym
                      >
                      > sady wysylaja listem poleconym


                      z sądu tez dostaliśmy listy na stary adres,
                      nie chodziłam codziennie do starego mieszkania, zeby sprawdzac czy dostałam list...
                      • rita75 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 11:25
                        > z sądu tez dostaliśmy listy na stary adres,
                        > nie chodziłam codziennie do starego mieszkania, zeby sprawdzac czy dostałam lis
                        > t...


                        taa, wszytskie sily i zywioly przysiegly sie przeciwko wam
                      • angazetka Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 11:27
                        Codziennie nie, ale raz na dwa tygodnie...
                        • rita75 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 11:29
                          niektorzy celowo nie odbieraja listow poleconych
                          • angazetka Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 11:30
                            Jest to o tyle nieskuteczne, że po dwóch próbach doręczenia list taki uważa się za dostarczony.
                            • rita75 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 11:34
                              > Jest to o tyle nieskuteczne, że po dwóch próbach doręczenia list taki uważa się
                              > za dostarczony


                              ale oni pewnie tego nie wiedzieli
                              • rita75 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 11:38
                                Generalnie sad nie ma problemu z namierzeniem danej osoby. Jest takie cos jak meldunek. Sady wysylaja pod adres zameldowania danej osoby.
                            • aniasia Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 11:36
                              Tyle, że my nie wiedzieliśmy, że on nas podał do komornika, a mieliśmy przekierowanie listów na nowy adres, tyle, że z sądu nie przekierowują, a inne listy dochodzily.
                              NIe spodziewaliśmy listu z sądu, więc nie chodziłam tam po odbiór listów.
                              A wierzyciel z premedytacją wysłał na stary adres, mimo, że był u nas w nowym mieszkaniu.
                              • rita75 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 11:41
                                > Tyle, że my nie wiedzieliśmy, że on nas podał do komornika, a mieliśmy przekier
                                > owanie listów na nowy adres, tyle, że z sądu nie przekierowują, a inne listy do
                                > chodzily.
                                > NIe spodziewaliśmy listu z sądu

                                co????? Macie dlug, minal termin splaty...wy sie nie spodziewaliscie pisma z sadu???

                                mieliśmy przekier
                                > owanie listów na nowy adres, tyle, że z sądu nie przekierowują, a inne listy do
                                > chodzily.

                                czyli to nie byl pierwszy list z sadu w tej sprawie???
                                • aniasia Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 11:51
                                  > Tyle, że my nie wiedzieliśmy, że on nas podał do komornika, a mieliśmy pr
                                  > zekier
                                  > > owanie listów na nowy adres, tyle, że z sądu nie przekierowują, a inne l
                                  > isty do
                                  > > chodzily.
                                  > > NIe spodziewaliśmy listu z sądu
                                  >
                                  > co????? Macie dlug, minal termin splaty...wy sie nie spodziewaliscie pisma z sa
                                  > du???
                                  >
                                  > mieliśmy przekier
                                  > > owanie listów na nowy adres, tyle, że z sądu nie przekierowują, a inne l
                                  > isty do
                                  > > chodzily.
                                  >
                                  > czyli to nie byl pierwszy list z sadu w tej sprawie???
                                  To był pierwszy list w tej sprawie, nie doszukuj sie czegos czego nie ma, inne listy w sensie listy z banku czy z Orange dochodziły bez problemu
                                  • wuika Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 11:57
                                    I tylko ten jeden i tylko za sprawą złośliwego wierzyciela - wziął i nie doszedł. To smutne, jak on tak mógł - podać zły adres!
                                  • rita75 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 11:57
                                    > > mieliśmy przekier
                                    > > > owanie listów na nowy adres, tyle, że z sądu nie przekierowują

                                    to ty mi wytlumacz, to: co to znaczy PRZEKIEROWANIE LISTÓW ? Zaznaczam, nie chodzi mi o uslugi telefonii komorkowej i oraz e-mail.
                                    • aniasia Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 12:01
                                      rita75 napisała:

                                      > > > mieliśmy przekier
                                      > > > > owanie listów na nowy adres, tyle, że z sądu nie przekierowu
                                      > ją
                                      >
                                      > to ty mi wytlumacz, to: co to znaczy PRZEKIEROWANIE LISTÓW ? Zaznaczam,
                                      > nie chodzi mi o uslugi telefonii komorkowej i oraz e-mail.
                                      Przekierowanie listów, to po prostu przeadresowanie ze starego adresu na nowy, trzeba zapłacić na poczcie za taką usługę i podać z jakiego adresu na jaki mają być przekierowane listy.
                                      Takie trudne do zrozumienia...
                                      • zdecydowana_brunetka Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 12:07
                                        W dużej mierze sami sobie bicz na d... ukręciliście, częściowo przez niewiedzę, częściowo przez zaniechanie i strusią politykę sad
                                        Przespaliście postępowanie sądowe - no masakra sad
                                        Jeszcze raz pytam - o restrukturyzacji zadłużenia rozmawialiście z bankiem czy wam sie wydaje, że nic z tego?
                                      • rita75 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 12:10
                                        > > Przekierowanie listów, to po prostu przeadresowanie ze starego adresu na nowy,
                                        > trzeba zapłacić na poczcie za taką usługę i podać z jakiego adresu na jaki mają
                                        > być przekierowane listy.> Takie trudne do zrozumienia...

                                        Zapytam wprost- gdzie jestescie zameldowani? Sad tam wysyla, gdzie macie meldunek. List nie idzie bezposredniuo z sadu, tylko poczta w tym posredniczy.



                                        • zdecydowana_brunetka Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 12:12
                                          Czasem nosi sądowa paprotka wink Bywa, ze i w drzwi wtyka. Grrrr.
                                        • joanna_poz Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 12:16
                                          > Zapytam wprost- gdzie jestescie zameldowani? Sad tam wysyla, gdzie macie meldun
                                          > ek.

                                          nie.
                                          wysyła pod adres podany przez wierzyciela czy powoda.
                                          • rita75 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 12:19
                                            > nie.
                                            > wysyła pod adres podany przez wierzyciela czy powoda.

                                            to jakies niedopatrzenie
                                            W interesie powoda lub wierzyciela jest, by pozwany nie mial mozliwosci by sie odwolac. Babol jakich malo.
                                            • joanna_poz Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 12:23
                                              my się kiedyś dowiedzielismy że sciga nas komornik - tylko nie wiedzielismy ani o sprawie sądowej, ani o zadnym wyroku.

                                              okazało się, że pani, ktora załozyła sprawę, podała nasz nieaktualny adres, gdzie nie mieszkalismy od dobrych kilku lat - i sąd sobie nie zawracał głowy, że tam nie mieszkamy, ani nie jestesmy zameldowani.
                                              korespondencja szła, 2 awiza nie doręczone = wg sądu dostarczone.

                                              sąd sobie nie zawraca niestey głowy tym, kto gdzie jest zameldowany.
                                              • rita75 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 12:26
                                                > okazało się, że pani, ktora załozyła sprawę, podała nasz nieaktualny adres, gdz
                                                > ie nie mieszkalismy od dobrych kilku lat - i sąd sobie nie zawracał głowy, że t
                                                > am nie mieszkamy, ani nie jestesmy zameldowani.

                                                sytuacja jak z "Procesu" Kafki...i co zrobiliscie? Zostaliscie pozbawieni szansy odwolania sie, czy mozna to bylo odkrecic?
                                                • joanna_poz Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 12:36
                                                  > sytuacja jak z "Procesu" Kafki...i co zrobiliscie? Zostaliscie pozbawieni szans
                                                  > y odwolania sie, czy mozna to bylo odkrecic?

                                                  żebyś wiedziała, że jak z kafki
                                                  złozylismy w sądzie wniosek o przywrócenie terminu do złożenia sprzeciwu od wyroku i o zatrzymanie egzekucji komorniczej.
                                                  a w międzyczasie modlilismy się, zeby komornik nie wkroczył i nie zaczął egzekwować wyroku (jego żadne tłumaczenia nie obchodziły, co tam - on ma wyrok i działa...). na szczęscie nie zdązył (gdyby zdązył, a wyrok by został uchylony, moglibysmy założyć sprawę w sądzie, żeby pani nam kase oddała:0 a że jest niewypłacaln, no coz szczegol...)

                                                  sąd łaskawie przychylił się do naszego tłumaczenia, że nie mieszkamy tam gdzie podawano - wstrzymał egzekucję, rozpatrzył sprawę od nowa - i ją wygralismy.
                                                  ale to trwało, żebym nie skłamała, chyba z rok.
                                                  • zdecydowana_brunetka Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 12:38
                                                    A jak was znaleźli pod nowym adresem suspicious ?
                                                    Pytam z ciekawości - takie coś pachnie ewidentnym wyłudzeniem...
                                                    Raz ślepi, raz bystrzy wink
                                                  • joanna_poz Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 12:44
                                                    > A jak was znaleźli pod nowym adresem suspicious ?
                                                    > Pytam z ciekawości - takie coś pachnie ewidentnym wyłudzeniem...
                                                    > Raz ślepi, raz bystrzy wink

                                                    komornik nas namierzyłsmile
                                                    ci sa bardziej skuteczni w szukaniu adresów zamieszkaniasmile
                                                    a raczej wkroczyła policja, że na polecenie komornika, chce potwierdzić czy tu mieszka pan M.
                                                    - uwierz mało nie dostałam zawału.
                                                  • rita75 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 12:40
                                                    > złozylismy w sądzie wniosek o przywrócenie terminu do złożenia sprzeciwu od wyr
                                                    > oku i o zatrzymanie egzekucji komorniczej.
                                                    > a w międzyczasie modlilismy się, zeby komornik nie wkroczył i nie zaczął egzekw
                                                    > ować wyroku (jego żadne tłumaczenia nie obchodziły, co tam - on ma wyrok i dzia
                                                    > ła...). na szczęscie nie zdązył (gdyby zdązył, a wyrok by został uchylony, mogl
                                                    > ibysmy założyć sprawę w sądzie, żeby pani nam kase oddała:0 a że jest niewypłac
                                                    > aln, no coz szczegol...)



                                                    Aha...Moze to jest rada dla autorki- odwolac sie.
                                                    Przezyc nie zazdroszcze...
                                            • e_r_i_n Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 12:23
                                              W tej chwili nie ma znaczenia meldunek. Chyba, że nie ma informacji o miejscu zamieszkania (np. jeśli samochód jest zarejestrowany na miejsce zameldowania i dostaje się wyniki sesji zdjęciowej).
                                              W innych przypadkach korespondencja jest kierowana pod adres podany przez stronę - czyli miejsce zamieszkania. I strony umów wszelkich, aby uniknąć problemów, powinny aktualizować dane, jeśli się zmienią. Tutaj wierzyciel znał nowy adres, a podał stary. I to byłby minus dla niego, gdyby się autorka odpowiednio wcześnie tematem zajęła.
                                              • rita75 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 12:27
                                                Tutaj wierzyciel znał nowy adres
                                                > , a podał stary. I to byłby minus dla niego, gdyby się autorka odpowiednio wcze
                                                > śnie tematem zajęła.

                                                Dokladnie. Sama rowniez bym sie o to zaczepila.
                                                • zdecydowana_brunetka Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 12:32
                                                  Tak, ciekawe tylko, po jakim czasie jest "reakcja"
                                                  • rita75 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 12:44
                                                    > Tak, ciekawe tylko, po jakim czasie jest "reakcja"

                                                    pewnie rychło w czas
                                      • zdecydowana_brunetka Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 12:11
                                        Czyli co - pisma dostarczał pracownik sądu na stary adres? Bo tylko w ten sposób by miały szansę do was nie dotrzeć.
                                    • e_r_i_n Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 12:06
                                      To znaczy wniosek złożony na poczcie, żeby cała korespondencja była kierowana na konkretny adres.
                                      I jak najbardziej taki wniosek może obejmować listy z sądu.
                                      Ale fakt, że wierzyciel podał adres nieaktualny, można wyciągnąć przy ewentualnym wniosku o przywrócenie terminu. Tylko pewnie to jakiś czas temu było, więc i na to może być za późno.
                                      • joanna_poz Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 12:15
                                        > To znaczy wniosek złożony na poczcie, żeby cała korespondencja była kierowana n
                                        > a konkretny adres.
                                        > I jak najbardziej taki wniosek może obejmować listy z sądu.

                                        nie, nie obejmuje, to akurat prawda.

                                        jak nasza firma przeprowadzała się do nowej lokalizacji to załatwialismy przekierowanie i nie obejmuje ono wszelkiej korespondencji typu zus, us, sąd, komornik.
                                        można było zgłosic, zeby te listy byly zatrzymywane na poczcie i trzeba bylo je odebrac osobiście
                                        • rita75 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 12:18
                                          nie obejmuje ono wszelkiej korespondencji typu zus, us, sąd, komorni
                                          > k.
                                          > można było zgłosic, zeby te listy byly zatrzymywane na poczcie i trzeba bylo je
                                          > odebrac osobiście


                                          aha...mozna zglosic, ale po co?
                                          • zdecydowana_brunetka Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 12:23
                                            Przy zawieraniu takiej umowy z pocztą od razu "listonosze" informują, ze listy z sądu etc. bedą zatrzymywane i dostawać będziemy powiadomienia. Przerabiane kilkukrotnie.
                                            Dla mnie jedyna opcja to osobiste dostarczenie przesyłki przez pracownika sądu pod stary adres.
                                            Chyba, ze akurat w ich okolicy jest jakieś straszne megabałaganiarstwo i generalnie kłody pod nogi się same wtaczają wink
                                        • e_r_i_n Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 12:20
                                          Wydaje mi się jednak, że te listy też można przekierować, tylko wypełnia się osobny druk.
                                          Ostatnio się do tego przymierzałam (przede wszystkim właśnie ze względu na US) i dostałam informację, że jak najbardziej jest to możliwe.
                                          • baltycki Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 12:58

                                            e_r_i_n napisała:

                                            > Wydaje mi się jednak, że te listy też można przekierować,
                                            Mozna.. ale kto przekieruje gonca sądu??
                                            • rita75 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 13:00
                                              > Mozna.. ale kto przekieruje gonca sądu??

                                              Gonca sadu obowiazuja takie same zasady, czyli dwa niedoreczone listy= rowna sie list doreczony?
                                            • e_r_i_n Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 13:00
                                              No jeśli to goniec, to jest problem. Ale teraz poczta jednak często w użyciu.
                                      • imasumak Przywrócenie terminu 02.08.11, 13:54
                                        Z doświadczenia wiem, że warto próbować, nawet jeśli sprawa bardzo przeterminowana.
                              • rita75 Mącisz niesamowicie ... 02.08.11, 11:44
                                jezeli wy tak maciliscie wzgledem tego wierzyciela, to sie nie dziwie, ze sie wkurzyl..
                                no sorry, tez bym sie wkurzyla i zlicytowalabym ws do golasa
                                <lol>
                              • ixiq111 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 12:47
                                aniasia napisała:
                                > A wierzyciel z premedytacją wysłał na stary adres, mimo, że był u nas w nowym
                                > mieszkaniu.

                                Jedno mnie zastanawia: wisieliście facetowi dużo kasy i kupiliście sobie nowe mieszkanie?
                                A co z tym, w którym mieszkaliście wcześniej?
                                • aniasia Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 21:53
                                  xiq111 napisała:

                                  > aniasia napisała:
                                  > > A wierzyciel z premedytacją wysłał na stary adres, mimo, że był u nas w n
                                  > owym
                                  > > mieszkaniu.
                                  >
                                  > Jedno mnie zastanawia: wisieliście facetowi dużo kasy i kupiliście sobie nowe m
                                  > ieszkanie?
                                  Gdzie napisałam, że kupiliśmy sobie nowe mieszkanie?
                                  Jedno sprzedaliśmy, żeby spłacić dług, ale nie wystarczyło, a drugie wykupiliśmy kilka lat temu i po sprzedaniu pierwszego sie tu przeprowadziliśmy.
                • lusitania2 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 11:18
                  aniasia napisała:

                  > Sprawa była juz w sądzie, tyle, że my dostaliśmy zawiadomienie juz po fakcie, b
                  > o zmieniliśmy miejsce zamieszkania w miedzyczasie o czym wierzyciel doskonale w
                  > iedział, a mimo to wysyłał nam zawiadomienia na stary adres.

                  o! moje "ulubione" tłumaczenie dłużnika.
                  sorry, nie kupię tego.
                  A co wam przeszkodziło w próbie wznowienia postępowania, gdy już się dowiedzieliście o nakazie zapłaty? Kolejna przeprowadzka?
            • rita75 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 10:55
              Na jakich warunkach jest ten weksel? Czy sa na nim ustalone raty splaty, oprocentowanie? Na waszym miejscu poradzilabym sie prawnika. Nie robcie nic w sami, bo juz raz daliscie sie wkrecic.
              • rita75 Mozna uzyskac bezplatne porady prawne nt. 02.08.11, 11:01
      • aniasia Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 11:14
        Nie ukradliśmy mu tych pieniędzy, jak niektóre z Was sądzą, że pożyczyliśmy od niego, a teraz nie chcemy oddać.
        Wynajęliśmy od niego lokal na inwestycję, która z różnych przyczyn nie została ukończona, przez kilka miesięcy nie płaciliśmy mu czynszu za lokal, więc wypowiedział nam umowę, ale policzył sobie wszystkie czynsze do końca trwania umowy plus odsetki i to wszystko wpisał w weksel, który zaniósł do komornika. Umowa była na dwa lata, wypowiedział nam po roku, więc trochę jeszcze czynszów do płacenia zostało. A teraz wynajmuje ten lokal komuś innemu, więc stratny nie jest, bo powinien nam policzyć tylko do dnia wypowiedzenia umowy.
        Jest to bezwzględna osoba, która zrobi wszystko, żebyśmy tylko wylądowali na bruku dla jego własnej satysfakcji, sam tak powiedział.
        U prawników byliśmy kilku, płatnych i bezpłatnych, każdy mówi co innego, nie mamy szans na żadne kredyty, na te 1200 zł też nas nie stać, bo to cała moja pensja, ale myśleliśmy, że to uratuje sprawę, ale jak widać nic z tego...
        • asia_i_p Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 15:38
          No ja cię przepraszam. Jak to tylko do dnia wypowiedzenia umowy? Nawet najłagodniejsza dla wynajemcy umowa ma chyba jakiś okres wypowiedzenia? I czy on zobaczył od was w ogóle jakiekolwiek pieniądze?
          • aniasia Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 21:55
            sia_i_p napisała:

            > No ja cię przepraszam. Jak to tylko do dnia wypowiedzenia umowy? Nawet najłagod
            > niejsza dla wynajemcy umowa ma chyba jakiś okres wypowiedzenia? I czy on zobacz
            > ył od was w ogóle jakiekolwiek pieniądze?
            >
            No wyobraź sobie, że zobaczył i to całkiem dużo
            ******************
            • hanna26 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 22:33
              Idźcie do dobrego, porządnego prawnika. Wstukaj w wyszukiwarce "Mirosław Jasiński prawnik". Prowadził jedną naszą sprawę i uratował nas przed naciągaczami i oszustami. Jest naprawdę dobry.
            • makurokurosek Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 01.12.11, 11:55
              No wyobraź sobie, że o wysokości zobowiązania wiedziałaś no chyba że jesteś idiotką i zer nie potrafisz policzyć.
        • makurokurosek Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 01.12.11, 11:54
          Też mam takich dłużników jak ty i też jestem wredna i bezwzględna, bo UKRADLI moją kasę i mimo że jako jedyna w Polsce od jednego takiego " biedaka" odzyskałam prawie wszystko , za punkt honoru postawiłam sobie sku...elowi utrudnić życie i mam w dupie czy ma dzieci czy umierającą babcie.

          Dziwne, ze jakoś wpadłaś na to żeby facetowi nie zapłacić ale bankowi to płacisz cały czas. Powinien was zlicytować do gołej dupy, naciągacze i złodzieje
          • donkaczka Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 01.12.11, 12:03
            jestes glupia i podla
            tez mnie naciagneli ludzie na kase, z roznych powodow - raz lokatorzy, raz pozyczka kolezance, niemale pieniadze, ale nie zrujnowali mi zycia i nie zrujnowalabym im, odpuscilam komornikow i egzekucje, bo wole spac spokojnie a na chleb poki co mam

            owszem, aniasia zachowala sie w wielu miejscach idiotycznie, ale nie powiodl im sie biznes, a nie ukradli komus - to sa utracone czynsze wlasiciela, nie jego ostatnie pieniadze na zycie, ktorych mu nie chca oddac
            ja takiej podlosci nie rozumiem, zawzietosci i zlosliowosci - ludzie sa omylni, popelniaja bledy, tchorza jak sa zapedzani w kozi rog, a tak sie z aniasi rodzina stalo
            beda mieli zrujnowane zycie dla czyjejsc durnej satysfakcji - dla mnie niepojete


            aniasia, a o jakich pieniadzach mowa jesli moge zapytac? nie macie szansy splacic czlowieka jakas pozyczka, chocby lichwiarska?
            • makurokurosek Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 01.12.11, 13:26
              > jestes glupia i podla

              W czym w tym, że nie akceptuje tego gdy ktoś mnie okrada, czy w tym że nie popieram złodziejstwa.

              "> tez mnie naciagneli ludzie na kase, z roznych powodow - raz lokatorzy, raz pozy
              > czka kolezance, niemale pieniadze, ale nie zrujnowali mi zycia i nie zrujnowala
              > bym im, odpuscilam komornikow i egzekucje, bo wole spac spokojnie a na chleb po
              > ki co mam"

              Dłużnik o którym pisałam naciągnął ludzi na 3 miliony, kilka osób zapłaciło za to depresjami i pobytami w szpitalach psychiatrycznych. Dług o wartości miliona złotych nie do odzyskania bo firmę bydle zarejestrowało na umierająca siostrę,a po śmierci nikt spadku nie przejął .
              I ja mam się rozczulać bo autorce przekręt nie wyszedł, bo wierzyciel znalazł sposób na ściągnięcie zobowiązania, a jeżeli nie to na dokopaniu ZŁODZIEJĄ.

              "> owszem, aniasia zachowala sie w wielu miejscach idiotycznie, ale nie powiodl im
              > sie biznes, a nie ukradli komus - to sa utracone czynsze wlasiciela, nie jego
              > ostatnie pieniadze na zycie, ktorych mu nie chca oddac"

              Czyli co jak masz kasę to ktoś może ci niespłacań należności bo i tak bogaty jesteś. Super podejście.

              "> ja takiej podlosci nie rozumiem, zawzietosci i zlosliowosci - ludzie sa omylni,"

              Podłością to jest zaciąganie zobowiązań i unikanie ich spłaty.

              "> beda mieli zrujnowane zycie dla czyjejsc durnej satysfakcji - dla mnie niepojet
              > e
              > "

              Skoro taka uczuciowa jesteś i tak łatwo rozdajesz z cudzego portfela, to może zapłać zobowiązanie autorki.
    • lilka69 a czy mozna nie zwracac pieniedzy i plakac? 02.08.11, 10:40
      chyba nie? nieprawdaz?
      • gabi683 Re: a czy mozna nie zwracac pieniedzy i plakac? 02.08.11, 15:32
        lilka69 napisała:

        > chyba nie? nieprawdaz?


        w ciąży jesteś mózg ci nie pracuje .
    • mrugam_swiatlami Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 11:16
      "Czy można rodzinę na bruk wyrzucić, tylko po to, by mieć satysfakcję"

      Odpowiedź krótka: Jak najbardziej można.

      Intencja wierzyciela nie ma nic do rzeczy, jeśli ma do Was roszczenie, może je próbować zaspokoić z Waszego majątku doprowadzając do zlicytowania go przez komornika. Nie jesteście w żaden sposób dodatkowo chronieni faktem posiadania dzieci, ani tym, że mieszkanie jest okredytowanie ponad swoją wartość. Moja żona jak najbardziej prowadziła egzekucje w takich przypadkach, nawet jeśli ten "drugi" dług wynosił tylko kilka tysięcy złotych - ALE zwykle kończyło się polubownie, bo wierzycielowi przestaje się taka forma nacisku podobać, gdy dochodzi do płacenia zaliczek na opis i oszacowanie itd. Co nie zmienia faktu, że jak się uprze i wyłoży kilka tysięcy ekstra, to da radę, musicie się z tym liczyć.

      Nie bardzo rozumiem pytanie:
      > Czy sąd w tej sprawie podejmuje zdanie czy też komornik o wszystkim decyduje?
      > Czy ktoś z Was się orientuje w tych kwestiach?

      Sąd nie tyle decyduje, ile nadzoruje FORMALNĄ POPRAWNOŚĆ egzekucji, nie biorąc pod uwagę względów pozamerytorycznych (jak ilość posiadanych dzieci, wina lub brak winy dłużników przy powstawaniu długu, trudna sytuacja dłużnika - to nie ma znaczenia).

      Decyduje wierzyciel, komornik te decyzje wykonuje, biorąc przy tym odpowiedzialność za to, by były zgodne z prawem.

      W skrócie: nie będzie tak, że sąd pogrozi palcem i powie, że Wam jest ciężko, a wierzyciel świnia i nie wolno mu Was skrzywdzić.

      Nie ma tu dobrej rady, chyba tylko po prośbie do wierzyciela, żeby Wam trochę odpuścił - tym bardziej, że jak napisałem powyżej, doprowadzenie do licytacji niewiele mu da, a narazi na dodatkowe koszty. Alr jak (odpukać!) by jednak do licytacji doszło i stracilibyście mieszkanie, to musielibyście przytulić się gdzieś u rodziców albo wynajmować... jak wiele innych rodzin, niestety.
      • saga55-5 A ja uważam.... 02.08.11, 12:08
        ...że gdybyście od początku próbowali się dogadać z gościem w sprawie spłaty, nie byłoby całej tej szopki.
        Przypuszczam że zwlekaliście, obiecywaliście ale nic nie robiliście w tej sprawie i nic się nie działo, więc gość się wkurzył.
        To jakiś znajomy ? bo obcy zazwyczaj obcym takich przysług nie robią. Gdyby widział facet że się staracie spłacać, raczej byłby spokój.
        No chyba że trafiliście na specyficznego człowieka.
        Też nie byłabym zachwycona, gdybyś ktoś mi kupe kasy wisiał i odwlekał ze spłatą w nieskończoność
      • ruda_kasia Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 12:10
        Myślę, że jeśli on złoży taki wniosek do komornika - należy napisać pismo, ze taki rodzaj egzekucji byłby nadmiernie dolegliwy, natomiast nie spowoduje spłaty zadłużenie wierzyciela, bo bank będzie miał pierwszeństwo. Raczej uda się to obronić.
        Natomiast co do sprawy głównej - proponowałabym jednak złożyć skargę o wznowienie postęowania na pdostawie art. 401 pkt 2 kpc (jeżeli strona nie miała zdolności sądowej lub procesowej albo nie była należycie reprezentowana bądź jeżeli wskutek naruszenia przepisów prawa była pozbawiona możności działania). Nie gwarantuję - ale może się uda. Bo niestety wniosek o przywrócenie terminu do złożenia zarzutów (jeśli to pismo sądowe to był nakaz - a raczej był) - minął po zajęciu komorniczym (bo wtedy się dowiedzieliście). Chyba że nie minęło 7 dni lub możecie udowodnić kiedy o sygnaturze nakazu zapłąty się dowiedzieliście?
        • zdecydowana_brunetka Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 12:14
          Z ogólnego tonu wynika, że po rybach sad
        • mrugam_swiatlami Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 12:44
          > Myślę, że jeśli on złoży taki wniosek do komornika - należy napisać pismo, ze t
          > aki rodzaj egzekucji byłby nadmiernie dolegliwy, natomiast nie spowoduje spłaty
          > zadłużenie wierzyciela, bo bank będzie miał pierwszeństwo. Raczej uda się to o
          > bronić.

          Nie, nie uda się, nie rób fałszywej nadziei.

          > Natomiast co do sprawy głównej - proponowałabym jednak złożyć skargę o wznowien
          > ie postęowania na pdostawie art. 401 pkt 2 kpc (jeżeli strona nie miała zdolnoś
          > ci sądowej lub procesowej albo nie była należycie reprezentowana bądź jeżeli ws
          > kutek naruszenia przepisów prawa była pozbawiona możności działania). Nie gwara
          > ntuję - ale może się uda.

          Dobra, ale po co? Dodatkowe koszty tylko...

          Nie wygra tej sprawy. Wymagalność długu nie zniknie, kropka.

          Ssytuacja wydaje się być niestety czysta, wierzyciel jest w prawie, nikt autorki nie oszukał, nie okradł, wiedziała na co się godzi, pozostaje jej tylko współczuć, że wyszło tak a nie inaczej.
          • ruda_kasia do mrugam - a mogłabyś wyjasnić? 02.08.11, 16:51
            Dlaczego uważasz, że wierzyciel jest "w prawie"? Skoro nakaz obejmuje czynsz za cąły okres (2 lata), a on już to wynajął, to w sądzie, gdyby oni się odwołali (a weksel był własny in blanco), to jest szansa na obniżenie zadłużenia do poziomu rzeczywistej szkody.
            Nie wiem, czy rozmawiam z prawnikiem? jeśli tak, to powinnaś wiedzieć, że raty czynszowe za 2 lata nie stały się nigdy wymagalne, jeśli umowę rozwiązano. A odszkodowanie należy się - gdy powstanie szkoda, czyli w każdym miesiącu utraconego czynszu. Oczywiście postęowanie nakazowe z weksla rządzi się swoimi prawami, ale wypełnienie weksla in blanco niezgodnie z deklaracją powinno zrzucić sprawę do trybu zwykłego. I dług zamiast obejmować 2 lata obejmowałaby np. pół roku

            tyle ode mnie, ale chętnie poczytam, dlaczego to fałszywa nadzieja.
            • jamesonwhiskey Re: do mrugam - a mogłabyś wyjasnić? 02.08.11, 16:58
              co wy tak bronicie tych naciagaczy
              nie nauczyli was ze dlugi sie oddaje a nie kombinuje jak by tu nie zaplacic
              • imasumak Re: do mrugam - a mogłabyś wyjasnić? 02.08.11, 17:08
                A mógłbyś być bardziej merytoryczny, a mnie bluzgać dla samego bluzgania?
                Naciągaczem jest tu raczej pan, który wynajmował, rozwiązał umowę najmu, ale domaga się zapłaty za półtora roku, które już nie były objęte umową (sam ją wypowiedział).
                I o ile nie było kary umownej, to nie powinien się domagać niczego więcej poza czynszem za miesiące przed rozwiązaniem umowy i odsetkami.
                • jamesonwhiskey Re: do mrugam - a mogłabyś wyjasnić? 02.08.11, 17:21
                  > Naciągaczem jest tu raczej pan, który wynajmował,

                  aha, wynajmujesz lokal, naciagacze nie placa ci zlotowki
                  a ty czekasz sobie ile? rok, dwa az sie zdecyduja zaplacic ?
                  a moze nie zdecyduja sie wogole

                  > I o ile nie było kary umownej, to nie powinien się domagać niczego więcej poza

                  moze byla ,moze nie byla
                  ciezko cos powiedziec bo sama zainteresowana nic nie wie i strasznie zdziwona ze za dlugi ja komornik sciga , no normalnie nie bywale
                • wuika Re: do mrugam - a mogłabyś wyjasnić? 02.08.11, 17:44
                  Pewnie sam ją wypowiedział, bo mu nie płacili kilka miesięcy. Fakt, że on zakończył umowę nie oznacza, że ponosi za to winę. Jeśli mieli umowę skonstruowaną tak, że jeśli rozwiązanie następuje z winy najemcy, to nadal - poszkodowany jest on, nie autorka wątku. Można jej współczuć nieudanego interesu, ale nie tego, że nie wypełnia zobowiązań.
                  • imasumak Re: do mrugam - a mogłabyś wyjasnić? 02.08.11, 20:49
                    Ależ ja jej nie współczuję tego, że ktoś się domaga zapłaty należności. Zaznaczam tylko, że facet skoro wypowiedział umowę, nie powinien domagać się pieniędzy za kolejne miesiące.
                    • wuika Re: do mrugam - a mogłabyś wyjasnić? 03.08.11, 09:10
                      Może i nie powinien. Ale jeśli w umowie takie coś ma, a państwo robili go w jajo z płatnością czynszu, dlaczego ma być dla nich dobry?
                      • gazeta_mi_placi Re: do mrugam - a mogłabyś wyjasnić? 03.08.11, 09:15
                        Bo "rodzina z dziećmi"? Zgadłam?
                        Jak tak to poproszę o nagrodę niespodziankę.
                        • wuika Re: do mrugam - a mogłabyś wyjasnić? 03.08.11, 09:46
                          Kup sobie sam tongue_out
                • makurokurosek Re: do mrugam - a mogłabyś wyjasnić? 01.12.11, 12:01
                  Naciągaczem jest autorka która długu nie spłaca, a pan domaga się tego co mu się należy.
            • zdecydowana_brunetka Re: do mrugam - a mogłabyś wyjasnić? 02.08.11, 19:17
              Miałam identyczną wątpliwość - wg jednej z forumek jest to praktyka w przypadku umów najmu lokali komercyjnych zawieranych na czas określony - oczywiście wynikająca z umowy. Nie spotkałam sie z takim obyczajem, ale nie twierdze, ze tak sprawa nie wygląda.
              Mówię o opisanym w "case" żądaniu ze strony wierzyciela zapłaty "nienależnych" jeszcze kwot czynszu na niewykorzystane okresy umowy - praktykowane w przypadku rozwiązaniu umowy z winy najmującego.
            • mrugam_swiatlami Re: do mrugam - a mogłabyś wyjasnić? 02.08.11, 19:55
              Ruda Kasiu,

              Bez żadnej złośliwości - po prostu nie chce mi się wyjaśniać. Nie rozmawiasz z prawnikiem, ale moja żona jest komornikiem sądowym i pamiętam, że kilka miesięcy temu rozmawialiśmy o b. podobnej sprawie, ona wtedy temat badała, znalazła nawet jakieś orzeczenia stwierdzające, że w przypadku wynajmu na czas określony wynajmujący może dochodzić całości roszczenia. Ona by Ci to potrafiła lepiej wytłumaczyć, ale jej się tym bardziej nie chcesmile

              Oczywiście nie jest alfą i omegą, może się mylić (wszak jej specjalizacja to samo postępowanie egzekucyjne) ale znowu z praktyki - średnio raz w tygodniu ma w kancelarii dłużnika, który twierdzi z głębokim przekonaniem, że przegrał przez przypadek/niedopatrzenie/błąd proceduralny/ordynarne kłamstwo wierzyciela i wszystko zostanie zaraz naprawione, a wyrok uchylony. A w ciągu 9 lat praktyki w zawodzie (od aplikanta do komornika) sytuacji, że wyrok, który trafił do egzekucji został rzeczywiście uchylony pamięta dosłownie kilka.

              Podsumowując - jeśli autorka wątku już była u prawnika, który sprawę zbadał choćby pobieżnie i nie zauważył realnej szansy na podważenie roszczeń, to szansa, że zauważą ją forumki na emamie, dysponując wyrywkową wiedzą na temat sprawy i najczęściej nie będąc prawniczkami, jest znikoma, żeby nie powiedzieć żadna.
              • ruda_kasia Re: do mrugam - a mogłabyś wyjasnić? 02.08.11, 20:28
                ok, więc jeśli Ci się nie chce, nie zarzucaj mnie niekompetencji i dawania iluzorycznych szans. Pozwolę sobie stwierdzić, że kompetencje mam bardziej adekwatne niż Twoja żona.
                Jestem prawnikiem po dwóch aplikacjach, więc trochę wiem o umowach najmu, nakazach, wznowieniach oraz dobrych obyczajach kupieckich wink

                A co do postawienia prostego równania, że jak komuś wypowiedziano najem (pytanie czy skutecznie?) to jest oszustem a wynajmujący jest poszkodowanym aż do upływu hipotetycznego najmu jest sporym nadużyciem. Jakoże jednak z moich aplikacji to aplikacja sądowa, mam skrzywienie, by wyważyć interesy zgodnie z prawem, ale i sprawiesliwie. Dlatego daję rady adekwatne do sytuacji prawnej i procesowej, w jakiej jest autorka wątku. Bo o ile niepłacenie na pochwałę nie zasługuje, to wrąbanie na weksel kasy odszkodowania przewyższającego wartość szkody jest również sporym nadużyciem, podobnie jak twierdzenie, że się kogoś wywali z chaty na złość. Akurat ostatnio kupowałam na licytacji komorniczej znak towarowy, ale badalam całą sprawę - i komornik prowadząc wgzekucję od ponad 7 lat nie zlicytował jeszcze nieruchomości obciążonych hipotekami, mimo że niektóre z nich nie są mieszkalne, ale użytkowe.
                • mrugam_swiatlami Re: do mrugam - a mogłabyś wyjasnić? 02.08.11, 21:07
                  Nie będę ważył kompetencji, bo to bez sensu jest, po prostu to, co napisałaś brzmiało raczej jak wiedza wzięta z "poczucia sprawiedliwości społecznej", a nie z aktualnej praktyki sądowej. Jeśli jest inaczej - nie wnikam.

                  Natomiast jedno podkreślę, bo wiem z pierwszej ręki: wierzyciel może autorkę wątku wyzuć z nieruchomości "na złość". I ona musi mieć tego świadomość. Moja żona w 2010 czterokrotnie wszczynała egzekucję z nieruchomości w podobnej sytuacji, trzy zakończyły się "ugodowo" gdy wierzyciel odpuszczał trochę, bo nie chciał wydawać kasy na biegłego. Jedna doszła do końca i chyba ze 2 miesiące temu mieszkanie z hipoteką zostało sprzedane aby zaspokoić dług w wysokości niecałych 40 tysięcy z odsetkami.
                  • imasumak Re: do mrugam - a mogłabyś wyjasnić? 02.08.11, 21:25
                    Kurcze, niesamowite - Twoja żona naprawdę Ci mówi o takich szczegółach swojej pracy? Nie są to przypadkiem rzeczy objęte tajemnica zawodową?
                    • mrugam_swiatlami Re: do mrugam - a mogłabyś wyjasnić? 02.08.11, 21:32
                      Jeśli nie podaje nazwisk, to jakim cudem są objęte tajemnicą zawodową? A to, ile nieruchomości sprzedała jaka była cena, jakie hipoteki można sobie sprawdzać na bieżąco w obwieszczeniach przecież! Więc o jakiej tajemnicy tu mowa...

                      Oczywiście, że rozmawiamy o jej pracy, o mojej też. Tym żyjemy w sumie. Rozmawiamy jeszcze o hobby. I o wspólnych planach. No, lubimy rozmawiać, nie przeczę i zabiera nam to sporo wspólnego czasu.

                      Oczywiście jest taka możliwość, że jestem trollem, nie mam żony, posiłkuję się tym, co wyczytam w necie i tylko marzy mi się pani komornik, która by przecież nawet na mnie nie spojrzała, a co dopiero ze mną rozmawiaławink Sama zgadnij.
                    • aneta-skarpeta Re: do mrugam - a mogłabyś wyjasnić? 01.12.11, 14:08
                      moj mąż ma klauzulę o trzymaniu w tajemnicy informacji o swoich zarobkach i sprawach zawodowych, ale w domu o tym rozmawiamy ( nie jakos wybitnie szczegolowo)
                      nie jest szpiegiem,a ja agentem Smith zebym miała z tą cenną wiedzą jak im sie robota w rękach pierd..li cos niebywalego zrobicsmile
            • aniasia ruda_kasiu 03.08.11, 09:09
              czy mogę do Ciebie napisać na prywatnego maila? CZY tego gazetowego używasz?
              • ruda_kasia Re: ruda_kasiu 03.08.11, 10:22
                możesz, nie używam, ale użyję wink
                • aniasia Re: ruda_kasiu 03.08.11, 12:55
                  Dziękuję, wysłałam maila do Ciebie
                  • aniasia Re: ruda_kasiu 04.08.11, 11:22
                    Kasiu, bardzo, bardzo Ci dziękuję za odpowiedź!!!
      • zdecydowana_brunetka Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 12:19
        Racja, tylko z fizycznym ich usunięciem nowy właściciel będzie miał chwilkę "zabawy".
        Lokal socjalny im raczej nie przysługuje.
        • baltycki Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 13:20

          zdecydowana_brunetka napisała:

          > Racja, tylko z fizycznym ich usunięciem nowy właściciel będzie miał chwilkę "za
          > bawy".
          > Lokal socjalny im raczej nie przysługuje.

          Wlasnie przed godzina wrocilem z Gdanska.. wspieralem tam siostre w eksmisji lumpa.. Lokal socjalny nie przyslugiwal, wynajela na 3 m-ce locum dla eksmitowanego lumpa, komornik eksmitowal.. a wlasciciel lokalu powiedzial.. "jesli po 3 m-cach nie bedzie placil, to "kopa w dupe" (przepraszam)..
          • zdecydowana_brunetka Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 13:24
            Że też się jej udało... Zrobiła komuś niezły "prezent" w postaci takiego "lokatora" i podrzuciła zgniłe jajo. Jak lump kumaty, może conajmniej przez 3 miesiące mieszkać, nie płacic i dewastować. 3 miesiące jak dobrze właściciel podpisze umowę.

            Chore to nasze prawo potężnie sad
    • ania_dentystka Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 02.08.11, 13:05
      W sumie nie dziwię się gościowi. Wiem, że z Waszego punktu widzenia jest to okrutne, ale z jego punktu widzenia Wasze postępowanie wredne. To Wy jesteście mu winni pieniądze, jego pieniądze. Spłacanie po 500 zł miesięcznie jest czymś niepoważnym, śmiesznym. Spróbujcie wziąć kredyt w banku ( nie u osoby prywatnej) i grzecznie spłącić połowę długu, a potem prosić o rozłożenie na sensowne raty drugiej połowy. Prosić a nie uważać, że Wam się należy. A tak na marginesie - każdy biznes może nie wypalić, czy myśleliście co wtedy czy też zabrakło Wam wyobraźni.
      • zdecydowana_brunetka Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 13:16
        Mnie zastanawia jedno jeszcze w całej tej ścianie płaczu.

        Wierzyciel wypowiedział umowę najmu i naliczył sobie wszystkie czynsze do końca jej obowiązywania z odsetkami i taką kwotę wpisał w weksel? Jak kwota ogółem ma się do waszych rzeczywistych zaległości czynszowych?
        Czy takie postępowanie jest do końca zgodne z prawem? Na podstawie widzimisię i natchnienia tak zrobił? Czy mieliście jakąś spisaną umowę? Bo może niekoniecznie suspicious.
        W takiej sytuacji i złośliwcowi można solidnie narobić kole pióra - wydaje mi się, że on wcale nie jest kryształowy w tej sprawie...
        • saga55-5 Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 13:21
          Wierzyciel wypowiedział umowę najmu i naliczył sobie wszystkie czynsze do końca jej obowiązywania z odsetkami i taką kwotę wpisał w weksel? J


          Myślę ze odsetki naliczył od zadłużenia, a te wszystkie czynsze do końca umowy z kązdym miesiącem też będą się zwiększały o odsetki.
          Nie wiem jak długo jest to zadłużenie, ale pewnie odsetki są kolosalne, teraz dojda jeszcze koszty komornicze
          • zdecydowana_brunetka Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 13:27
            Tak - ale umowa została wypowiedziana z konkretną datą - na moje oko nie powinien naliczać sobie przyszłych czynszów, chyba, ze z umowy wynika inaczej. Zwłaszcza, że lokal wynajmuje i z niego czerpie przychody.
            Dlatego też pytałam o współmierność - może się np okazać, ze zalegali pół roku, a wierzyciel naliczył kwotę zadłużenia za trzy lata. Czyli conajmniej 2 lata bezzasadnie. To nie halo.
            • bri Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 13:51
              Przy umowie na czas określony standardowym zapisem jest, że wynajmujący ma prawo żądać czynszów pozostałych do końca umowy niezależnie od tego, kiedy faktycznie najem się skończył, o ile nastąpiło to z winy najemcy. W przeciwnym wypadku umowa na czas określony nie byłaby umową na czas określony.
              • zdecydowana_brunetka Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 13:56
                Na kwestii "winy najemcy" można daleko zajechać w przypadku obu stron...
                Oczywiście wszystko pod warunkiem, że taki zapis w umowie jest i że była na czas określony...
                Ale wygląda, że postępowanie sądowe przespali.
                • bri Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 14:24
                  Skoro przestali płacić ich wina jest bezsprzeczna, a przecież sama Autorka wątku to przyznaje.
                  • zdecydowana_brunetka Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 14:28
                    Może "wykazywali dobrą wole", częściowo regulowali zobowiązania, próbowali się układać z wierzycielem...
                    To działa na korzyść dłużnika w takich sprawach.
                    • bri Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 14:47
                      To może mieć wpływ na sposób ewentualnej egzekucji długu, ale na wartość samego zobowiązania nie.
                      • zdecydowana_brunetka Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 15:10
                        Chyba w całym tasiemcu chodzi o wyłapanie, co jeszcze można zrobić z tym koksem, nie?
                        • bri Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 15:17
                          Nie wiem o co Tobie chodzi. Czy to nie Ty zastanawiałaś się głośno czy żądanie finansowe wierzyciela obejmujące wszystkie czynsze do końca umowy jest zasadne. Otóż jest, i jest to standardowa praktyka.
                          • zdecydowana_brunetka Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 15:23
                            Zawsze może co innego wynikać z umowy. Jej analizy w ogóle nie widziałam.
                            I paru innych rzeczy też.
                            Myślę głośno, czego się można "czepić" i co sprawdzić zanim się uzna sytuację za beznadziejną.
                            • makurokurosek Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 01.12.11, 12:46
                              > Myślę głośno, czego się można "czepić" i co sprawdzić zanim się uzna sytuację z
                              > a beznadziejną.

                              Czyli w jaki sposób obejść zobowiązanie i w białych rękawiczkach okraść kogoś
                          • e_r_i_n Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 15:40
                            Z ciekawości zerknęłam w kilka umów najmu (na czas określony), które mamy i w żadnej (!) nie ma mowy o naliczeniu czynszu za cały okres umowy w przypadku jej rozwiązania z winy najemcy.
                            Więc nie wiem, czy faktycznie jest to takie standardowe działanie.
                            • wuika Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 16:01
                              Moi znajomi z kolei, wynajmując latami mieszkania na okres niecałego roku (mieszkania studenckie), zawsze mieli klauzulę, że mogą się wyprowadzić i wypowiedzieć umowę w dowolnym momencie, płatność i tak będzie za całe 9-10 miesięcy. Pewnie zależy od rynku i sytuacji na nim.
                              • e_r_i_n Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 16:06
                                Akurat umowy z kilku miast w Polsce są.
                                Moja umowa najmu (z Warszawy) też nie miała takiego zapisu.
                                • aneta-skarpeta Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 01.12.11, 14:16
                                  z tego co wiem to w wielu galeriach handlowych są takie klauzule
                                  wynajmujesz lokal na 4 lata ( np nie mozna na mniej) i jesli ci sie znudzi to musisz albo sama znalesc nastepce albo płacic

                                  i wiele roznych dziwnych rzeczy, ktore w okrutny sposob wymuszaja placenie czunszu na czas

                                  nie wiemy jaką umowe podpisali

                                  jednak skoro tylu prawnikow rozklada rece to podkladka pod zadluzenie musi byc
                            • bri Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 16:06
                              W przypadku nieruchomości komercyjnych to jest standardowa praktyka. Ja widziałam takich umów setki.

                              Ma to zresztą absolutnie sens, jeśli się weźmie pod uwagę cel zawierania umowy na czas określony, a jest nim zabezpieczenie interesów najemcy (przystosowanie lokalu to koszty, zmiany wizytówek, materiałów reklamowych również; zmiana lokalu po miesiącu generowałaby kolejne koszty), jak również interesów wynajmującego, który ponosi konkretne koszty znalezienia najemcy na swój lokal (np. utrzymanie pustego lokalu, ogłoszenia w prasie, prowizja pośrednika itp.). Gdyby nie takie zastrzeżenie najemca mógłby się po prostu wyprowadzić w dowolnej chwili i przestać płacić nie ponosząc żadnych kosztów "wystawienia do wiatru" przedsiębiorcy, który podpisał z nim umowę w dobrej wierze.

                              Oczywiście nikt nie zabroni dwóm podmiotom podpisać umowy bez takiego zapisu, nawet kaucję nie wszyscy pobierają, i w przypadku mniejszych najmów, jeśli umowa nie jest konsultowana przez prawników z doświadczeniem w nieruchomościach to się zdarza. Nie zmienia to faktu, że to nie jest jakiś zapis z kosmosu, a standardowa praktyka.
                              • zdecydowana_brunetka Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 16:13
                                Nie będę się upierać, brzmi logicznie.
                              • e_r_i_n Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 16:19
                                Ja też mówię o komercyjnych lokalach.
                                I oczywiście nie dyskutuję z zasadnością takich zapisów, mówię tylko, że nie jest to coś, co zawsze ma miejsce.
                                • bri Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 16:28
                                  Ja też nie mówię, że zawsze ma to miejsce.
                    • wuika Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 14:55
                      Może działać, ale nie musi. Ojciec miał kiedyś takiego dłużnika, sprawa nie tyczyła się nie wiadomo jakich pieniędzy, ale 2000 zł 10 lat temu piechotą nie chodziło. Pan zaproponował spłatę po 25 zł miesięcznie, czasem podnoszoną do 50 zł, kiedy pan miałby lepszy miesiąc. Taką dobrą wolę wyśmiali wszyscy po kolei.
                      • zdecydowana_brunetka Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 15:11
                        Bo propozycja musi być sensowna żeby druga strona chciała w ogóle rozmawiać.
                        • wuika Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 15:25
                          No jak propozycja autorki nie będzie z sensem, to też można gdybać. Bo też nie wiadomo, jakie w zasadzie kwoty tutaj wchodzą w rachubę. Czynsz np. za pół pracowni na zadupiu to może być kwota 500zł miesięcznie, a czynsz za punkt w centrum miasta 10.000. I wtedy nawet 1200zł miesięcznie, przy zadłużeniu rzędu kilkunastu miesięcy, daje śmieszną propozycję.
        • e_r_i_n Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 13:28
          Też mnie ciekawi to naliczenie czynszu.
          Chyba, że w umowie było takie zastrzeżenie.
          Sąd jednak klepnął sprawę, nadał klauzulę - więc pewnie podstawy jakieś były.
          • zdecydowana_brunetka Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 13:32
            Temu bym się dokładniej przyjrzała zamiast dawać się golić jak baran.
            Autorka niewiele mówi o umowie.
            Wiele rzeczy w tej sprawie mi dziwnie wygląda.
            • rita75 Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 13:35
              > Autorka niewiele mówi o umowie.
              > Wiele rzeczy w tej sprawie mi dziwnie wygląda.

              Wielu ludzi podpisuje umowe, nie czytajac nawet jej tresci.
              • zdecydowana_brunetka Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 13:43
                Podobno. Ale przyjmijmy, że autorka i mąż jej nie są kretynami wink
                • rita75 Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 13:48
                  >Ale przyjmijmy, że autorka i mąż jej nie są kretynami wink

                  oki, aczkolwiek z trudem
            • saga55-5 Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 13:37
              No własnie, umowa.
              Widać miała formę korzystną dla gościa, bo w sądzie raczej pewnie musiał ją pokazać.
        • kajak75 Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 13:34
          jesli weksel byl in blanco bez umowy wekslowej - to wierzyciel mial pelne pole do popisu.
          Pytanie co było w umowie w spr. inwestycji i czy wierzyciel powowływal sie na nia przed sadem czy tylko na weksel.
          • e_r_i_n Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 13:37
            Weksel był zabezpieczeniem umowy, a z umowy powinno wynikać, czego może dochodzić, wykorzystując m.in. ten weksel. Tak więc to pole do popisu ograniczone było zapisami umowy.
            • zdecydowana_brunetka Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 13:40
              Dokładnie tak. Tylko dużo tych "powinno", a mało twardych faktów na temat umowy jako takiej.
          • zdecydowana_brunetka Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 13:38
            In blanco przy wynajmie? A w imię Ojca i Syna suspicious
            • kajak75 Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 13:42
              "Wynajęliśmy od niego lokal na inwestycję, która z różnych przyczyn nie została ukończona, przez kilka miesięcy nie płaciliśmy mu czynszu za lokal, więc wypowiedział nam umowę, ale policzył sobie wszystkie czynsze do końca trwania umowy plus odsetki i to wszystko wpisał w weksel, który zaniósł do komornika. "
              • zdecydowana_brunetka Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 13:45
                No właśnie to jest moja niejasność. Na jakiej podstawie tak zrobił? Póki autorka nie wyjaśni, możemy sobie gdybać.
                • lusitania2 Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 14:04
                  zdecydowana_brunetka napisała:

                  > No właśnie to jest moja niejasność.

                  żadna niejasność, tylko nieznajomość prawa przez autorkę wątku. I niechęć do zapłacenia prawnikowi, żeby wyjaśnił, o co w prawie chodzi.
                  Jak się podpisuje weksel (niezależnie od jego rodzaju) należy mieć świadomość, że sąd wydając nakaz zapłaty z niego nie będzie wnikał w żadne umowy, tylko sprawdzi, czy weksel zawiera wszystkie elementy, które weksel, zgodnie z prawem wekslowym powinien zawierać (czyli kontrola formalnej poprawności). Trzeba też wiedzieć, że od momentu otrzymania nakazu zapłaty ma się 2 tygodnie na wniesienie zarzutów przeciwko temuż nakazowi (i wtedy można podnosić, że kwota roszczenia wierzyciela jest inna i dlaczego inna), a jak się nie wniesie - to niestety, pozamiatane. Można jedynie próbować wznowić postępowanie, ale i na złożenie wniosku o wznowienie postępowania jest odpowiedni termin, który autorce wątku wątku też już minął.
                  • zdecydowana_brunetka Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 14:26
                    MOJA niejasność co do sytuacji.
                    • lusitania2 Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 14:28
                      zdecydowana_brunetka napisała:

                      > MOJA niejasność co do sytuacji.

                      czyli twoja niejasność wynika z nieznajomości prawa.
                      niemal jak u autorki wątkusad.

                      • zdecydowana_brunetka Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 14:29
                        Nie do końca. Ważna jest umowa którą zawarli, pełny opis sprawy. Tego nie znam, tylko się mogę domyślać. I o to pytam.
                        • zdecydowana_brunetka Re: Weźmy na widelec wrednego wierzyciela... 02.08.11, 14:31
                          Co do terminów też nie mamy jasności, chociaż SIĘ OBAWIAM, ze dawno pozamiatane.
    • donnasanta Aniasia 02.08.11, 13:54
      nie czytalam calego watku, wiec byc moze ktos zwrocil Ci uwage na to wczesniej. Jest cos takiego jak dobra wola dluznika, jezeli splacacie go w jakims stopniu, to wlasciwie nie powinien miec mozliwosci zlicytowania Waszej wlasnosci. Udajcie sie do dobrego prawnika wreszccie...
      • donnasanta Jezu, gdzie ja sie podpieklam!!! Sorry!! 02.08.11, 13:55
        donnasanta napisała:

        > nie czytalam calego watku, wiec byc moze ktos zwrocil Ci uwage na to wczesniej.
        > Jest cos takiego jak dobra wola dluznika, jezeli splacacie go w jakims stopni
        > u, to wlasciwie nie powinien miec mozliwosci zlicytowania Waszej wlasnosci. Uda
        > jcie sie do dobrego prawnika wreszccie...
      • lusitania2 Re: Aniasia 02.08.11, 14:07
        donnasanta napisała:

        > > Jest cos takiego jak dobra wola dluznika,

        zdecydowanie masz coś z głową.
        • donnasanta Re: Aniasia 02.08.11, 14:20
          lusitania2 napisał:

          > donnasanta napisała:
          >
          > > > Jest cos takiego jak dobra wola dluznika,
          >
          > zdecydowanie masz coś z głową.
          >
          Tutaj akurat wiem co pisze...jezeli dluznk wykazuje dobra wole, chce sie porozumiec i deklaruje chec zaplaty i trzyma sie harmonogramu to nie mozna go sadzic...
          • donnasanta Re: Aniasia 02.08.11, 14:23
            donnasanta napisała:

            > lusitania2 napisał:
            >
            > > donnasanta napisała:
            > >
            > > > > Jest cos takiego jak dobra wola dluznika,
            > >
            > > zdecydowanie masz coś z głową.
            > >
            > Tutaj akurat wiem co pisze...jezeli dluznk wykazuje dobra wole, chce sie porozu
            > miec i deklaruje chec zaplaty i trzyma sie harmonogramu to nie mozna go sadzic.
            > ..
            jak pisalam wczesniej, nie czytala calego tasiemca a tu wychodzi, ze oni juz po wyrokach sa, to tak pozamiatane.....
            • lusitania2 Re: Aniasia 02.08.11, 14:37
              donnasanta napisała:

              > donnasanta napisała:
              >
              > > Tutaj akurat wiem co pisze...jezeli dluznk wykazuje dobra wole, chce sie
              > porozu
              > > miec i deklaruje chec zaplaty i trzyma sie harmonogramu to nie mozna go s
              > adzic.

              ROTFL.
              W której to szkółce tak uczą? sad
              Jeżeli tylko dług jest wymagalny, wierzyciel zawsze ma prawo iść do sądu i uzyskać wyrok zasądzający. Dobra wola dłużnika i jego deklaracje nie mają żadnego znaczenia.
              Znasz pojęcie "wymagalności długu" czy potrzebujesz wykładu z podstaw prawa cywilnego?
              Sąd ewentualnie może w szczególnych sytuacjach rozłożyć w wyroku spłatę długu na raty, ale roszczenie wierzyciela uzna, nie odrzuci pozwu ani nie oddali roszczenia z tego powodu, że dłużnik "wykazuje dobrą wolę".

              > > ..
              > jak pisalam wczesniej, nie czytala calego tasiemca a tu wychodzi, ze oni juz po
              > wyrokach sa, to tak pozamiatane.....

              to następnym razem przeczytaj, a potem odpowiadaj.

              • donnasanta Re: Aniasia 02.08.11, 14:42
                lusitania2 napisał:

                > donnasanta napisała:
                >

                > > > ..
                > > jak pisalam wczesniej, nie czytala calego tasiemca a tu wychodzi, ze oni
                > juz po
                > > wyrokach sa, to tak pozamiatane.....
                >
                > to następnym razem przeczytaj, a potem odpowiadaj.
                >
                Chyba nie musze, zastrzeglam, ze nie czytalam i powiedzialam co mysle, wielkie halo
              • gazeta_mi_placi Re: Aniasia 03.08.11, 09:14
                Niektórzy uważają, że wystarczy być "rodziną z dziećmi" aby sąd oddalił wszelkie pozwy i umorzył wszelkie długi.
    • donnasanta chyba mam dzis cos z glowa.. 02.08.11, 13:56
      A nie, dobrze....oszalalam
      • zdecydowana_brunetka Re: chyba mam dzis cos z glowa.. 02.08.11, 13:58
        Idź gdzieś na kawę poza biuro big_grin
        • donnasanta Re: chyba mam dzis cos z glowa.. 02.08.11, 14:03
          zdecydowana_brunetka napisała:

          > Idź gdzieś na kawę poza biuro big_grin
          Slonce wyszlo wiec chyba mnie skolowalo! Tak dawno go nie widzialam!
          • mamaemmy Re: chyba mam dzis cos z glowa.. 02.08.11, 23:29
            Widze,że wiekszosc kompletnie nie zna sie na rzeczy,prawie nikt nie dal jakichs rad które mogłyby pomóc.
            Aniasia ,to forum Ci pomoże jak nie wiesz co zrobic z tesciową,która jest wsibska,albo co ugotowac na obiad ale jak masz prawdziwe problemy to zaledwie KILKA dziewczyn potrafilo jakos pomóc Tobie,reszta szuka winy w Was(nie znajac calej sytuacji,ale mimo to OCENIA SUROWO) i w ten sposób dowartosciowuje sie-wow,jacy my jestesmy wspaniali,NAS TO NIE SPOTKA.

            a ja Wam mówie-uwazajcie bo kryzys moze dopasc kazdego.Zwlaszcza tych takich pysznych i pewnych siebie.
            • gazeta_mi_placi Re: chyba mam dzis cos z glowa.. 03.08.11, 09:13
              Albo jeszcze gorzej.
              Pożyczymy komuś kasę, która potem będzie nam bardzo potrzebna a dłużnik się wypnie i powie, że ma dzieci więc żeby go w nos pocałować bo przecież nie można żądać długów od 4 osobowej rodziny z dziećmi.
              Każdy medal ma dwie strony.
              • aniasia Re: chyba mam dzis cos z glowa.. 03.08.11, 09:41
                _mi_placi napisała:

                > Albo jeszcze gorzej.
                > Pożyczymy komuś kasę, która potem będzie nam bardzo potrzebna a dłużnik się wyp
                > nie i powie, że ma dzieci więc żeby go w nos pocałować bo przecież nie można żą
                > dać długów od 4 osobowej rodziny z dziećmi.
                > Każdy medal ma dwie strony

                No widzisz tylko, że nie znasz całej naszej historii, my zostaliśmy oszukani przez wspólnika, stąd te wszystkie długi, ale jakbym to napisała wcześniej, to i tak by padło, że jestem "biedna i poszkodowana i że to pewnie wszystko nie moja wina, tylko świat jest winien".
                A ja się poczuwam do winy, poczuwam się do płacenia, bo płacę ile mogę, ale nie przeskoczę pewnej sumy, daję tyle ile mam, kosztem życia, jedzenia, innych rachunków, byle tylko nie stracić mieszkania.
                ******************
                • makurokurosek Re: chyba mam dzis cos z glowa.. 01.12.11, 12:59
                  Ale co twojego wierzyciela obchodzi twoja sytuacja, masz dług i powinnaś go spłacić, skoro unikasz spłaty to jesteś zwykłą złodziejką i naciągaczką. Nie ma nic dziwnego, że facet chce was zlicytować.
                  • donkaczka Re: chyba mam dzis cos z glowa.. 01.12.11, 13:02
                    makurokurosek, masz piasek w ci%$#ie? jak masz jakis problem w zyciu, to sie z nim zmierz, zamiast boksowac na forum kogos
                    • makurokurosek Re: chyba mam dzis cos z glowa.. 01.12.11, 13:28
                      Ot zwyczajnie nie popieram złodziejstwa, naciągactwa i oszustwa.
                      Podjęte zobowiązania, należy spłacać
            • zdecydowana_brunetka Jasssne 03.08.11, 11:06
              Kiciu, a jak można dać sensowne rady na odległość i na bazie fragmentarycznych danych? Weźmiesz za takie rady cioty Kloty odpowiedzialność? Sprawa całkiem poważna jak zauważyłaś.
              Można odpowiedzieć na pytanie główne wątku - w tym przypadku TAK, MOŻE wredny wierzyciel.

              Ludzie w necie spodziewają się postawienia diagnozy, konstrukcyjnych obliczeń budowlanych, darmowych porad prawnych i finansowych i mnóstwa jeszcze innych dziwnych rzeczy.
              • aniasia W styczniu mamy licytację mieszkania... 01.12.11, 09:31
                MOże ktoś z Was ma jeszcze jakiś pomysł, gdzie się można zwrócić w tej sprawie, żeby nie wylądować na ulicy?
                Założyliśmy sprawę u adwokata, ale niestety wniosek został odrzucony, adwokat juz nie umie w inny sposób pomóc.
                co jeszcze możemy zrobić?
                • zajola Re: W styczniu mamy licytację mieszkania... 01.12.11, 10:52

                  Jak to ktoś kiedyś powiedział - o komornika w dzisiejszych czasach łatwiej niż o nowe buty. To do tych , którym się wydaje , że nic ich w życiu takiego nigdy nie zaskoczy. Wystarczy splot niekorzystnych okoliczności, choroba, strata pracy itd i np. mieszkanie w kredycie i jest się ugotowanym.
                  Oglądam taką sprawę u bliskich przyjaciół i znam rożne rzeczy od podszewki. Z opowieści codziennych. Codziennej walki.

                  Aniasia
                  sorry ale jesteście naprawdę raczej "uwaleni" jeśli wierzyciel odda sprawę do egzekucji. Jedyna droga to próba układania się właśnie z nim do czego zawsze macie prawo poza Komornikiem. Komornik jak raz dostanie sprawę w swoje ręce to już jej nie popuści , bo to jego zysk! Może nie ściągnąć długu ale będzie ściągać swoją taksę, Wierzycielowi oddając tylko skromny ułamek należności i tak dług będzie rósł i rósł.
                  Życze wyjścia z opresji. Czas działa tutaj na Wasza niekorzyść. Na umorzenie nie liczcie , bo to sie nigdy nie dzieje.
                • edelstein Re: W styczniu mamy licytację mieszkania... 01.12.11, 10:56
                  Zlozyc wniosek o prywatna insolwencje(bankructwo)o ile cos takiego w Pl egzystuje.Trzeba spelnic pewne wymagania,po 6latach dlug jest umarzany i nikt nie ma prawa dochodzic jego zwrotu.
                  • zajola Re: W styczniu mamy licytację mieszkania... 01.12.11, 11:29
                    edelstein napisała:

                    > Zlozyc wniosek o prywatna insolwencje(bankructwo)o ile cos takiego w Pl egzystu
                    > je.Trzeba spelnic pewne wymagania,po 6latach dlug jest umarzany i nikt nie ma p
                    > rawa dochodzic jego zwrotu.


                    A przyjrzałaś się chociaż ustawie o upadłości konsumenckiej?
                    • edelstein Re: W styczniu mamy licytację mieszkania... 01.12.11, 14:10
                      Przeciez napisalam,ze nie wiem czy to w Pl egzystuje i na jakich zasadach.
                  • anorektycznazdzira błagam 01.12.11, 20:40
                    czy ktoś może mi wyjaśnić logikę takiego zapisu ustawowego:

                    > Zlozyc wniosek o prywatna insolwencje(bankructwo)o ile cos takiego w Pl egzystu
                    > je.Trzeba spelnic pewne wymagania,po 6latach dlug jest umarzany i nikt nie ma p
                    > rawa dochodzic jego zwrotu.

                    Jak to nie ma prawa dochodzić? A po tym dłużnik zarobi/odziedziczy/wygra pieniądze i może się zając lataniem na Kanary, ale na pewno nie oddawaniem inny osobom tego, co im się słusznie należy i co było ich.
                • martishia7 Re: W styczniu mamy licytację mieszkania... 01.12.11, 11:09
                  Wiesz, przejrzałam ten wątek tylko pobieżnie, bo nie mam czasu, ale popełniliście przy tej sprawie tyle błędów i zaniedbań, że głowa boli. Począwszy od tego, że nie podpisuje się weksli, jeśli się nie wie, jak ta instytucja działa. Wciąż mnie zadziwia z jaką łatwością ludzie posługują się wekslem "w ciemno". W zasadzie kiedy pisałaś pierwszy raz, to już było po ptakach.
                  • mamaemmy Re: W styczniu mamy licytację mieszkania... 01.12.11, 11:18
                    martishia7 napisała:

                    > Wiesz, przejrzałam ten wątek tylko pobieżnie, bo nie mam czasu, ale popełniliśc
                    > ie przy tej sprawie tyle błędów i zaniedbań, że głowa boli. Począwszy od tego,
                    > że nie podpisuje się weksli, jeśli się nie wie, jak ta instytucja działa. Wciąż
                    > mnie zadziwia z jaką łatwością ludzie posługują się wekslem "w ciemno". W zasa
                    > dzie kiedy pisałaś pierwszy raz, to już było po ptakach.

                    No to pomogłaś,koleżanko.Twoja wypowiedz to jak kopanie leżącego.
                    Lepiej już nic nie pisz.
                    • martishia7 Re: W styczniu mamy licytację mieszkania... 01.12.11, 11:33
                      Ja wiem, że tak to wygląda, ale naprawdę niewiele można poradzić, a bez dobrej woli wierzyciela, to w zasadzie nic.
                • d.o.s.i.a Re: W styczniu mamy licytację mieszkania... 01.12.11, 11:36
                  A czy mozecie sie z mieszkania wyprowadzic do mniejszego, a swoje wynajac? dogadac sie z bankiem, zeby zawiesil Wam splacanie kapitalu albo rozciagnal kredyt na wiecej lat (rata spadnie). Jest szansa, ze przyniesie Wam to dodatkowy dochod pare groszy i komornikowi to wystarczy.
                  • aniasia Re: W styczniu mamy licytację mieszkania... 01.12.11, 12:06
                    Wiesz, nie będę po raz kolejny się tłumaczyć z tego, że wg ciebie „wyłudziłam kasę”, bo tak nie było.
                    Chodzi mi TYLKO o poradę co można zrobić, żeby temu zapobiec, jako, że wierzyciel nie dostanie i tak pieniędzy z mieszkania, bo kredyt przewyższa jego wartość.
                    Chodzi o poradę a nie o komentarze, jak to beznadziejnie postąpiłam, bo to wiem i bez tego
                    • donkaczka Re: W styczniu mamy licytację mieszkania... 01.12.11, 13:03
                      nie czytaj frustratow wyzywajacych sie na tobie
                      zrobic juz nic nie zrobisz, jedyne co pomoze uniknac egzekucji to splacenie wierzyciela, wiec raczej wysilki skieruj czy jest mozliwosc zdobycia pieniedzy do splacenia go i tyle

                      pytalam juz - jakiego rzedu jest ta kwota? nie macie szans na zadne lichwiarskie nawet pozyczki?
                • makurokurosek Re: W styczniu mamy licytację mieszkania... 01.12.11, 13:34
                  Odpowiedz prosta spłacić zobowiązanie.
    • ankh_morkpork A co z ... 01.12.11, 13:35
      > Mamy małe dzieci, nie mam pojęcia gdzie będziemy mieszkać, jeśli dojdzie do lic
      > ytacji...

      ... dziećmi wierzyciela, którego kasę "przebiznesowaliście"?
      • makurokurosek Re: A co z ... 01.12.11, 13:47
        Co ty on na pewno nie ma dzieci, bo to stary złośliwiec, a zresztą nawet jak ma to biedny nie jest, jego zasranym obowiązkiem jest umorzyć dług autorki
        • aniasia Re: A co z ... 12.12.11, 23:34
          Ma syna dorosłego, a co to ma do rzeczy?
          NIgdzie nie powiedziałam , że ma mi umorzyć dług, ile mogę tyle mu spłacam
          • makurokurosek Re: A co z ... 13.12.11, 08:34
            > Ma syna dorosłego, a co to ma do rzeczy?

            No właśnie sytuacja materialna jak i rodzinna wierzyciela nie ma nic do rzeczy bo twoim zasranym obowiązkiem jest spłacić swoje zobowiązanie wobec niego.

            "> NIgdzie nie powiedziałam , że ma mi umorzyć dług, ile mogę tyle mu spłacam"

            Wierzyciel to nie Caritas, spłaca sie nie tyle ile mogą tylko tyle ile muszę. W banku również płaciłaś raty za kredyt ustalane przez siebie, czy jednak narzucone ci przez bank?
            • gazeta_mi_placi Re: A co z ... 13.12.11, 09:52
              >W banku również płaciłaś raty za kredyt ustalane przez siebie, czy jednak narzucone ci przez bank?

              No, jakoś z bankiem mało kto ma ochotę dyskutować i spłacać wg własnego widzimisię.
              Co innego prywatny wierzyciel, po nim można pojeździć jak po burej suce i dawać mu ochłapy, a jeżeli się na nie nie godzi to zwyzywać od nieczułych i egoistycznych, a tutejsze kwoczki którym nikt nie wisiał nigdy naprawdę konkretnej kwoty, najwyżej szwagierka 200zł będą popierać i przy okazji szmaty wieszać na wierzycielu.
              A skoro są takie dobre (jak np. Mamaemmy) niech z własnej kieszeni wyciągną tyle ile maksymalnie mogą (ze swoich oszczędności, z odkładanych mozolnie pieniędzy) i wpłacą autorce wątku na poczet długu, myślę że nie odmówi darowizny.
              No jazda, obrończynie uciśnionych. Która pierwsza? Proszę nick i deklarację finansową.
              Za cudze pieniądze (wierzyciela) łatwo udawać współczującą i dobrą, a gdy w grę wchodzą własne ciężko zarobione, czasem odkładane latami kosztem przyjemności pieniądze to już mało jest osób empatycznych i wyrozumiałych.
              Łatwo być empatycznym i dobrym gdy w grę wchodzi CUDZA a nie własna kasa.
            • rosapulchra-0 Re: A co z ... 14.12.11, 10:18
              makurokurosek napisała:

              > > Ma syna dorosłego, a co to ma do rzeczy?
              >
              > No właśnie sytuacja materialna jak i rodzinna wierzyciela nie ma nic do rzeczy
              > bo twoim zasranym obowiązkiem jest spłacić swoje zobowiązanie wobec niego.
              A twoim zas...nym obowiązkiem jest stosować się do regulaminu forum suspicious
              >
              > "> NIgdzie nie powiedziałam , że ma mi umorzyć dług, ile mogę tyle mu spłac
              > am"
              >
              > Wierzyciel to nie Caritas, spłaca sie nie tyle ile mogą tylko tyle ile muszę. W
              > banku również płaciłaś raty za kredyt ustalane przez siebie, czy jednak narzuc
              > one ci przez bank?
              Ciekawe co zrobisz, jeśli ty będziesz musiał spłacać więcej niż masz. I nie zapieraj się, że ciebie to nie dotyczy. Dotyczy bardziej niż myślisz.
              • gazeta_mi_placi Re: A co z ... 14.12.11, 10:57
                >A twoim zas...nym obowiązkiem jest stosować się do regulaminu forum

                Napisała ta co wyzywa ludzi od gnid i wszy na forum. I której to w/w wpisy też są kasowane jako 'niezgodne z regulaminem'.
              • makurokurosek Re: A co z ... 14.12.11, 18:26
                Nie biorę na siebie zobowiązań których nie jestem pewna, że mogę je spłacić, zapewne dlatego mieszkam w wynajętym domu, a nie kupionym na kredyt. Ot zdaje sobie sprawę, że przy własnej działalności nie mogę być pewna czy za rok , dwa moje dochody będą na tym samym poziomie .
      • easyblue Tą, którą dopisał do weksla, gdy brał 12.12.11, 23:05
        już kolejną od następnego najemcy???

        Gdy najemca, który wynajmuje ode mnie halę nie miał kasy, bo mu interes szedł po górkę, to mimo, iż forsy bardzo potrzebowałam po prostu zmniejszyłam mu czynsz. Ostatnią frę zapłacił po 4 m-cach. Moje dzieci przez to nie głodowały, więc przestać pierd.olić o bezdomnych dzieciach tego wierzyciela.
        • makurokurosek Re: Tą, którą dopisał do weksla, gdy brał 13.12.11, 08:37
          Przepraszam, a ty jesteś tym wierzycielem, że wiesz jaką ma sytuację materialną i wybacz ale kwota rzędu 5 czy 10 tys / miesięcznie bo w tych granicach mniej więcej mieści sie czynsz najmu za lokal pod kawiarnię to nie sa małe kwoty i spłacanie ich po 500 zł to żenada.
          • easyblue Re: Tą, którą dopisał do weksla, gdy brał 13.12.11, 08:48
            Już pisałam. Gdy facet nie miał mi z czego mi płacić, zmniejszyłam kwotę za wynajem, która i tak była bardzo niska. Potrafisz zrozumieć o co chodzi? Gdybym chciała, mogłabym zrobic tak, jak wierzyciel dziewczyny z wątku - mieć w doopie, że nie ma kasy, poczekać kilka miesięcy i oddać do windykatora. Ale na cudzym nieszczęściu bogacić się to skur.syństwo, niezależnie od tego, w jak piękne słówka się to ubiera.
            • makurokurosek Re: Tą, którą dopisał do weksla, gdy brał 13.12.11, 09:20
              Tylko nie jesteś wierzycielem autorki i nie wiesz jaką ma sytuację, nie każdy musi być tak dobroduszny jak ty a poza tym jak widać na ten lokal był pobyt tak więc nie właściciel nie musiał obniżać czynszu, jakbyś również nie doczytała wypowiedzenie umowy wyszło od wierzyciela po kilkumiesięcznym nie płaceniu przez autorkę wątku czynszu, a zaproponowany przez autorkę sposób spłaty zadłużenia w stosunku do jego wysokości był raczej żenujący.

              "Ale na cudzym
              > nieszczęściu bogacić się to skur.syństwo, niezależnie od tego, w jak piękne słó
              > wka się to ubiera."

              Masz rację na cudzym nieszcześciu co niektórzy się bogacą trzeba tylko zastanowić się kto jest pokrzywdzony, wierzyciel który traci własną kasę czy dłużnik który nie chce jej spłacić. Pamiętaj również, że sprawy windykacyjne, sądowe i komornicze ciągną się bardzo bardzo długo, tak wiec autorka miała co najmniej rok jak nie więcej na spłatę zobowiązania
              • azile.oli Re: Otóż właśnie... 13.12.11, 09:52
                Wierzyciel chce odzyska swoją własnośc i ma do tego prawo. Po prostu nieetyczne jest stawianie sprawy : ma z czego, to niech daje. To nie tak. Akurat w tej opisywanej sytuacji raczej się n ie wzbogaci, a taki sposób załatwienia sprawy miał zmotywować dłużników do spłaty.
                Koniec, kropka. Myślicie, że jeśli ktoś ma kasę i finansowo stoi lepiej od dłużnika, to ma do niego dokładać ? A jego zobowiązania to co? Są instytucje, którym zapłacić trzeba
                Czy ma dochodzić do takich absurdów, żeby to wierzyciel musiał brać kredyt na spłaty swoich zobowiązań? Bo inaczej albo splajtuje, albo jego zlicytują.
                Ja nie twierdzę, że akurat ten wierzyciel ma aż tak podbramkową sytuację, ale zapewne ma jakieś płatności, których nikt mu na raty nie rozłoży, a już z pewnością nie n a tak śmiesznej wysokości raty.
                Sama mam dłużników i wiem jedno - oni są w stanie się zapłakać, twierdzić, że się nie da, no nie mogą sprzedać np samochodu i mi oddać kasy , b o , uwaga - stracą na tym.

              • barbibarbi Re: Tą, którą dopisał do weksla, gdy brał 14.12.11, 14:03
                makurokurosek!, czytam pobieżnie, ale nie da się nie zauważyć że rzucasz się po wątku i toczysz pianę nienawiści. Masz problem z nadmiarem jadu. Masz tylko jedną wersję długu - dłużnik krwiopijca i wierzyciel biedna ofiara. Nie zawsze tak jest, długi powstają w różnych okolicznościach, czasami ktoś się głupio da wmanewrować, zostanie oszukany, zobacz sobie film "Dług" Krauzego, tam jest dokładnie odwrotnie i to "wierzyciel" jest tym krwiopijcą. Puknij się w głowę i niech dotrze do ciebie, że świat ma wiele odcieni a nie jest tylko czarno-biały jak ty to widzisz, więc zamknij już dziób.

                Autorka wątku popełniła wiele głupot i zaniedbań - podpisanie weksla, nieodebranie korespondencji, ale wierzyciel też wydaje się nie jest skłonny do dogadania się, idzie w zaparte choć wcale nie musi. We własnym interesie powinien wybrać najlepszą drogę aby dług odzyskać. Być może on ma nadzieję że z tej nieruchomości zostanie coś dla niego, ale jak rzeczoznawca się wypowie odnośnie wartości nieruchomości, to pewnie spuści z tonu.
    • makurokurosek Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 01.12.11, 14:00
      Jeszcze jedno, skoro dopuściłaś do licytacji, czyli mimo ryzyka licytacji nie spłaciłaś wierzyciela to znaczy, że twój dług wobec wierzyciela nie jest mały i prawdopodobnie sięga kilkadziesiąt tysięcy.
    • bj32 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 10.12.11, 15:15
      Co mnie ciekawi to na przykład:
      Co się działo od tamtej pory? Bo skoro z 5 osób zrobiło się 7 [jak piszesz na Pomocnych], a minęły 4 miesiące, to... przeprowadziliście się, czy co? Była licytacja? Czy w ogóle coś się działo? Czy tak sobie wszyscy czekali? Poproszę o skrót, bo przez cały wątek się nie przebiję, a najnowsze wpisy nic nie wyjaśniają.
      Oraz nie bardzo rozumiem... Na spłacanie po 1200,- zadłużenia Was stać, bo 2000,- to za dużo... To ile tego czynszu było, że nie płaciliście? Też 2000,-?
      A skoro zdawaliście sobie sprawę, ze nie dacie rady płacić - czemu się z facetem na temat rozwiązania umowy najmu nie próbowaliście dogada wcześniej, tylko się zadłużaliście?
      Czy ze wspólnikiem, który Was ponoć wyrolował, mieliście jakąś umowę, czy tylko na gębę?
      Ogólnie sprawa dość zagmatwana i albo mało wiarygodna, albo zaprawdę bezmyślność ludzka jest większa, niż przypuszczałam do tej pory. Ale stawiam na to pierwsze, bo jeszcze nie słyszałam o wierzycielu i komorniku, którzy siedzieliby sobie radośnie przez 4 miesiące i czekali z licytacją. Zwłaszcza, jeśli ów wierzyciel jest takim podłym i nieczułym skurczybykiem, jak piszesz. Coś ciężko mi uwierzyć w tak skomplikowany dramat...
      • gazeta_mi_placi Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 11.12.11, 14:44
        >Co się działo od tamtej pory? Bo skoro z 5 osób zrobiło się 7 ...

        Może urodziła bliźniaki bądź przygarnęła pod swój dach niedołężnych dziadków, bądź też nie jest po prostu dobra z arytmetyki.
        • bj32 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 11.12.11, 15:38
          Z wątku na Pomocnych wynika, że się przeprowadziła do domu dołężnych dziadków, tylko nie wiadomo, kiedy. A odpowiedzi pewnie się nie doczekam, bo komornik zabrał im internet...
        • easyblue po co wypowiadać się w wątku, którego się 12.12.11, 22:59
          nie czytało? By sobie poużywać? Wystarczy przeczytac kilka pierwszych jej wypowiedzi.
      • aniasia Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 12.12.11, 23:41
        A mnie ciężko byłoby wymyśleć tak skomplikowany dramat...
        Przez tyle lat byliśmy szczęśliwą rodziną, której dobrze się żyło we własnym mieszkaniu, stać nas było na wakacje i na auto, a teraz nie mamy nic, bo chcieliśmy tylko spełnić nasze marzenie...

        Co mnie ciekawi to na przykład:
        > Co się działo od tamtej pory? Bo skoro z 5 osób zrobiło się 7
        MIeszkamy z rodzicami
        [jak piszesz na P
        > omocnych], a minęły 4 miesiące, to... przeprowadziliście się, czy co?
        Była licytacja? Czy w ogóle coś się działo?

        Licytacji jeszcze na szczęście nie było, było oszacowanie mieszkania w tym czasie, to wszystko "na szczęście" dla nas trochę trwa, ale niestety nieuchronnie się zbliza
        Czy tak sobie wszyscy czekali? Poproszę o skrót, bo przez cały wątek się nie przebiję, a najnowsze wpisy nic nie wyjaśniają
        > .
        > Oraz nie bardzo rozumiem... Na spłacanie po 1200,- zadłużenia Was stać, bo 2000
        > ,- to za dużo... To ile tego czynszu było, że nie płaciliście? Też 2000,-?
        > A skoro zdawaliście sobie sprawę, ze nie dacie rady płacić - czemu się z facete
        > m na temat rozwiązania umowy najmu nie próbowaliście dogada wcześniej, tylko si
        > ę zadłużaliście?
        NIe można było rozwiązać umowy, tak była skonstruowana.
        > Czy ze wspólnikiem, który Was ponoć wyrolował, mieliście jakąś umowę, czy tylko
        > na gębę?
        NIestety nie mieliśmy żadnej umowy ze wspólnikiem
        > Ogólnie sprawa dość zagmatwana i albo mało wiarygodna, albo zaprawdę bezmyślnoś
        > ć ludzka jest większa, niż przypuszczałam do tej pory. Ale stawiam na to pierws
        > ze, bo jeszcze nie słyszałam o wierzycielu i komorniku, którzy siedzieliby sobi
        > e radośnie przez 4 miesiące i czekali z licytacją. Zwłaszcza, jeśli ów wierzyci
        > el jest takim podłym i nieczułym skurczybykiem, jak piszesz. Coś ciężko mi uwie
        > rzyć w tak skomplikowany dramat...
        Wierzyciel i komornik nie siedzą i nie piją kawki, zapewniam Cię, że działają cały czas, co widać po pismach, które do nas przychodzą.
        ******************
        • taje Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 13.12.11, 00:13
          Aniasia, nie przejmuj sie wywodami chorych z nienawisci. Jestem prawnikiem, troche w zyciu widzialam i wiem, ze przy niesprzyjajacym splocie zdarzen kazdy moze sie znalezc w stanie niewyplacalnosci, niezaleznie co na ten temat sadza niektore tutejsze panie madralinskie. Napisz do mnie na priva.
        • bj32 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 14.12.11, 17:07
          To, jak była skonstruowana umowa, to jedno. To, że zamiast spróbować się dogadać z gościem - przestaliście płacić, to drugie. A to, że ze wspólnikiem umówiliście się na gębę... Wiesz, nawet nie powiem, że to głupie, bo klasyką jest to, że jakieś 75% ludzi zostało wyrolowanych przez krewnych i przyjaciół. Dlatego właśnie jestem szalenie nieufna.
          • taje Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 14.12.11, 18:34
            Owszem, popelnila blad a nawet serie bledow ale to nie oznacza, ze mozna ja traktowac jako worek treningowy. Nieplacenie dlugow z przyczyn losowych nie jest poki co przestepstwem natomiast egzekucja z mieszkania w sytuacji kiedy wiadomo, ze egzekwujacy wierzyciel nic nie dostanie a jego dluznik zostanie w wyniku egzekucji w jeszcze gorszej sytuacji finansowej i z jeszcze mniejszymi szansami splaty zobowiazan wierzyciela to co najmniej dranstwo.
      • donkaczka Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 13.12.11, 08:54
        bj, chyba siedzenie na pomocnych i zmaganie sie z naciagaczami i oszustami wypralo cie dokumentnie z delikatnosci i zaufania do ludzi
        zanim zaczniesz oceniac, co robisz, to przeczytaj watek
        a jak nie masz czasu czytac, to nie rob zalozen i nie wydawaj osadow, bo jest to conajmniej nie na miejscu i niesprawiedliwe
        moze czas odpoczac od pomocnych, zanim w kazdym czlowieku szukajacym pomocy bedzie widziala cwaniaka i zlodzieja?
        • azile.oli Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 13.12.11, 10:08
          A przyszło Ci do głowy, żźe jak facet prowadzi działalnośc, to m olże mieć niejednego dłużn ika? I że po prosto nauczyło, żeby nie odpuszczać, bo się samemu pójdzie z torbami?
          Czym innym jest bezzwrotna pożyczka dla rodziny, bo robisz to z własnej woli, a czym innym utrzymywanie dobrostanu dłużnika dla szczytnych idei , ale własnym kosztem.
          • gazeta_mi_placi Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 13.12.11, 10:19
            Osobiście znam sytuację gdy przez dłużnika (kwota o wiele wyższa niż tu podawane, przyznam jednak że nie wiem jaka jest sytuacja rodzinna dłużnika, być może też jest ojcem małych dzieci, jeśli tak to jest w pełni usprawiedliwiony) firma której dłużnik jest winien musiała się zrestrukturyzować i kilkoro pracowników (także będących ojcami/matkami małych dzieci, mających kredyty na dom i mieszkania, niektórzy w wieku gdzie ciężko jest o kolejną pracę) musi szukać nowej pracy.
            Ale co obchodzą dłużnika dzieci i kredyty pracowników innej firmy, prawda? Przecież to on i nikt inny jest "pokrzywdzony".
          • donkaczka Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 13.12.11, 10:41
            przyszlo
            tylko po pierwsze, jesli najemcy mu tak gremialnie nie placa, to po pierwszym nieoplaconym czynszu sie umowe rozwiazuje, a nie czeka - widac to jednak nie jest ten przypadek, skoro kilka miesiecy przeciagal
            po drugie, zachowanie pana nie rokuje na odzyskanie pieniedzy, licytuje ich dla satysfkacji i juz widze, jak z kredytem wciaz na glowiem, czynszem za wynajem, bo musza gdzies mieszkac, beda mu dlug splacac
            • azile.oli Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 13.12.11, 10:53
              Ale zrozum - owszem, można rozwiązać umowę po pierwszym niezapłaconym czynszu, tyle, że bardzo często to najemcy proszą o to, aby tej umowy nie rozwiązywać i że zapłacą. I rzeczywiście, część płaci, a potem znów przestaje. Wtedy wypowiedzenie, owszem.
              Tyle, że to w interesie najemcy leży, żeby umowę rozwiązać i żeby dług nie narasta. Wynajmujący może się zgodzić, ale pewn ie chciałby, żeby mu przynajmniej dotychczasowe zadłużenie spłacono. Rozumiesz?
        • bj32 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 14.12.11, 17:00
          Nie wyprało. Przeczytałam i widzę głównie bezmyślność połączoną z próbą wyślizgania wierzyciela. Niestety. Oraz brak konkretnych informacji, a w jego miejsce zasłanianie sie posiadaniem dzieci.
          • gazeta_mi_placi Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 14.12.11, 17:15
            Moim zdaniem winne są gazetki (przeznaczone dla młodych rodziców oraz typu "kolorowego", zresztą nawet "WO" które ostatnio się zeszmaciły moim i teściowej zdaniem), promują tam młode matki które odniosły sukces z niemowlęciem lub przedszkolakiem przy cycku i namawiają żeby młode Mamy inwestowały w siebie, zakładały firmy, do tego na okrasę wywiad z taką (na ogół ładną, wymalowaną i ładnie ubraną uśmiechniętą) młodą Mamą, która idąc za radą gazetki i współczesnej propagandy sukcesu postanowiła otworzyć własną firmę czy też kawiarnię.
            I potem taka przeciętna młoda Mama przeglądająca na macierzyńskim takie gazetki i wywiady z matkami, którym interes wypalił a która nigdy samodzielnie nie prowadziła nawet warzywniaka, myśli sobie: skoro taka Eugenia Wiaderko (imię i nazwisko zmienione) taka sama matka jak ja otworzyła kawiarnię (tudzież inny interes, na ogół promowane są interesy związane z dziećmi lub młodymi matkami) i odniosła sukces to czemu nie ja?
            Poczyta taka sierota jeszcze kilka gazetkowych rad dla młodych "przedsiębiorczych" Mam pt. "Jak otworzyć własną firmę w 5 minut", a potem cóż...
            Wychodzi jak wychodzi.
            Tylko wierzyciel w tym wszystkim pokrzywdzony.
            Jakoś nie wierzę, że z "czystej złośliwości" utrudnia autorce życie.
            No chyba, że rozmawiała z nim w taki sposób jak tu z nami, czyli jako z paskudnym pazernym na kasę człowiekiem, który gnębi młodą matkę z dziećmi i " o co ci człowieku chodzi", wtedy się nie dziwię, że nawet spokojny i ugodowy z charakteru człowiek odkrywa swoją mroczną naturę.
            • bj32 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 14.12.11, 17:24
              Brednie. Ciężko "Panią Domu" oskarża o bezmyślność narodu.
              Na moje oko dziewczyna albo ściemnia, albo dała się zrobić w konia głównie "wspólnikowi", a później chciała dobrze, a wyszło jak zwykle. Bo o ile korzyści z rozmowy z wierzycielem mogłyby być ["panie, wspólnik nas wystawił, zlituj się pan, dotychczasowe zaległości spłacimy powoli, acz regularnie, a pan ten lokal wynajmij innemu i nie będzie pan stratny"], o tyle metoda na strusia [nie płacić, przeprowadzić się, może sam zrezygnuje z roszczeń...] jest doraźnie łatwiejsza. A tu złośliwiec ściga, sądy pism nie przysyłają, poczta partaczy przekierowania... Sodomka z Gomorką. I to nie wina ani WO, ani Kasi Cichopek, ani Dody.
            • aniasia Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 14.12.11, 21:38
              Cóż za dogłębna psychoanaliza mojego postępowania...
              Dobrze wiedzieć co mną powodowało, gdy zakładałam kawiarnię, echh....
    • makurokurosek Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 13.12.11, 08:45
      Wybacz ale jeżeli otwierasz lokal to musisz mieć gotówkę zaspakajającą potrzeby pierwszego roku i nie jest to mała gotówka bo zazwyczaj wynajem lokalu to kwota 10 tys / mies , wystarczy wiec policzyć jakim zasobem gotówki trzeba dysponować. Spłata zaś takiej kwoty w ratach po 500 zł to jakby nie patrzeć śmiech w oczy wierzycielowi. Nikomu nie życzę aby kiedykolwiek stał się wierzycielem i zobaczył jak zabawnie wygląda sytuacja z drugiej strony, gdy o własna kasę musisz się prosić latami, wydawać na windykacje i sondy aby dłużnik raczył ci ją oddać .
      Zwłaszcza gdy do tej kasy dochodziłeś sam ciężką pracą i wyrzeczeniami.
      • makurokurosek Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 13.12.11, 08:47
        sądy
        oczywiście
        • donkaczka Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 13.12.11, 09:08
          a ty wciaz sie pienisz, zamiast isc na jakas terapie?
          dla mnie w tej sytuacji to wierzyciel jest zlodziejem, bo rujnuje ludzi dla kasy, ktora nie sa mu de facto winni, w koncu lokal wynajal po raz drugi
          i licytuje im mieszkanie z czystej zlosliwosci, najwyrazniej nie chodzi mu o odzyskanie pieniedzy a o zemste, wiec skoncz te lzawe wstawki o biednym wierzycielu, ktorego oskubano i dzieci mu pewnie gloduja

          przerazaja mnie ludzie, dla ktorych pieniadze sa jedyna i nadrzedna wartoscia w zyciu, to chyba calkowite dno czlowieczenstwa stac sie kims takim
          • gazeta_mi_placi Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 13.12.11, 09:57
            Prześlij mi jakieś 10000zł na moje konto, w końcu pieniądze nie są dla Ciebie wartością nadrzędną.
            Udowodnij to w praktyce zamiast się pienić. Na necie każdy może poudawać lepszego niż jest w rzeczywistości, to nic nie kosztuje.
            Albo inaczej. Skoro jesteś taka empatyczna prześlij te pieniądze autorce wątku, praktycznie pokażesz że faktycznie jesteś empatyczna a pieniądze się są dla Ciebie wartością nadrzędną smile
            Autorka na pewno nie odmówi przelewu, a jakby odmówiła to w drugiej kolejce mogę być ja smile
            • donkaczka Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 13.12.11, 10:02
              gazeta, ty bucu, demagogia nie jest twoja mocna strona
              pieniadze nie pozbawiaja mnie ludzkich uczuc, ale nie rozrzucam ich byle gdzie, a juz na pewno trolowi gazetowemu bym nie dala
              i wiesz, gdybym miala, to bym dziewczynie pomogla, mam na koncie takie akcje, laski na oczy nie widzialam, pomoglam, a pieniadze oddala jak stanela na nogi
              obawiam sie, ze aniasi dlugi przerastaja moje mozliwosci finansowe, a tysiac jej nie poratuje i tak
              • gazeta_mi_placi Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 13.12.11, 10:14
                Ale mnie poratuje, to jak- wpłacisz?smile
              • makurokurosek Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 13.12.11, 10:31
                > pieniadze nie pozbawiaja mnie ludzkich uczuc, ale nie rozrzucam ich byle gdzie,

                Ale od wierzyciela tego wymagasz. Łatwo zarządza się czyjąś kasą czyż nie.

                "> obawiam sie, ze aniasi dlugi przerastaja moje mozliwosci finansowe,"

                To weź kredyt, przecież trzeba być ludzkim. To tylko kasa.
                • donkaczka Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 13.12.11, 10:37
                  tobie naprawde zolc oczy zalewa
                  idz na terapie, zanim ci zdrowie zezre i wrzody cie zabija
                  • makurokurosek Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 13.12.11, 10:46
                    Autorka jest winna należnego długo min 50 tys i około 100 tys wynikającego z zerwania umowy , uważasz że to sa grosze które można podarować bo komuś nie wyszło?

                    " > idz na terapie, zanim ci zdrowie zezre i wrzody cie zabija"

                    szanuję swoją własność i pieniądze które zarabiam . Skoro tobie tak łatwo dysponować portfelem kogoś to może zacznij rozdawać ze swojego. Wierzyciel według ciebie ma odpuścić 50 tys, ale ty nawet złotówki nie przekażesz , bo ci szkoda, bo nie widzisz potrzeby.
                    • donkaczka Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 14.12.11, 09:43
                      lecz sie, bo wlasne problemy przeslaniaja ci rzeczywistosc, dorabiasz to co chcesz do cudzych wypowiedzi, robisz zlodzieja z kogos kogo nie znasz
                      nigdzie nie pisalam, ze ma nie splacac dlugu, wiec nie rzadze sie cudza kasa
                      natomiast licytowanie im mieszkania nie zwraca pieniedzy, jest aktem zemsty jedynie, bezsensownej i okrutnej
                      naprawde masz az taki problem z odbiorem tekstu pisanego?
                      • gazeta_mi_placi Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 14.12.11, 10:59
                        Może ów wierzyciel doświadczony być może w bojach z podobnymi do autorki najemcami wie, że jedynie groźba licytacji mieszkania skłoni część osób do tego, że jednak jak za pomocą czarodziejskiej różdżki jakieś pieniądze na dług się jednak znajdą.
                        Jednego dłużnika do spłaty zobowiązania motywuje zwykła rozmowa, innego jedynie groźna egzekucji komorniczej.
                      • makurokurosek Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 14.12.11, 18:12
                        Po kilku latach od niespłaconego długo wierzyciel bardzo często godzi sie ze strata i myśli o zemście . I tak w przypadku gdyby ktoś wobec mnie miał takie zobowiązanie i traktował mnie w taki sposób jak autorka swojego wierzyciela postąpiłabym podobnie jak on czyli pogodziłabym sie ze stratą i za wszelką cenę udupiła autorkę postu
                    • barbibarbi Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 14.12.11, 14:48
                      makurokurosek napisała:

                      > Autorka jest winna należnego długo min 50 tys i około 100 tys wynikającego z ze
                      > rwania umowy , uważasz że to sa grosze które można podarować bo komuś nie wyszł
                      > o?

                      jak to wyliczyłaś, jakim cudem takie kwoty ci wyszły, skoro autorka nigdzie o tym nie wspomina. No tak, łatwiej sobie dopowiedzieć, bo bardziej to pasuje do twojej chorej wizji świata. Dołączam się - LECZ SIĘ !!!!!
                      • makurokurosek Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 14.12.11, 18:19
                        Wynajęcie około 100 m^2 lokalu na kawiarnie ( a z planów autorki musiał on być większy) kosztuje od 5 tys wzwyż za miesiąc, ceny lokali w dobrych punktach zaczynają sie od 10 tys.
                        Zaległość kilkumiesięczna, biorąc jeszcze czas na znalezienie nowych najemców , zakładam więc 5 miesięcy
                        5x10 tys= 50tys
                      • makurokurosek Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 14.12.11, 18:21
                        Jeszcze jedno nie sądzisz chyba że autorka jest debilką która ryzykowałaby licytacją gdyby zadłużenie wynosiło 5 czy 10 tys. Skoro autorka nie jest w stanie spłacić tego zadłużenia to sądzę, że przekracza ono i to o sporo 50 tys o którym pisałam i raczej sięga 100 -150 tys
              • bj32 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 14.12.11, 17:18
                Donkaczka, poziom kultury Ci rośnie, niestety...
                Od 5 lat siedzę na Pomocnych, widziałam, co ludzie potrafią. Też mam kupę długów. I dziecko. Niepełnosprawne. Sądzisz, że ktokolwiek zwalnia mnie z płacenia?
                Widywałam też takie życzliwe dusze, co to obcym ludziom pomagają. Właśnie jedna zwraca "pomoc", bo się okazało,że jej problem nie tkwił w braku pieniędzy, a ludzi wyprztykała na kilka klocków.
                Oczywiście może napisać, że bycie na Pomocnych pozbawiło mnie ludzkich uczuć. Jakkolwiek ja raczej skłonna jestem twierdzić, że co najwyżej w znacznym stopniu wyprało mnie z bycia permanentną frajerką.
                Asia sobie sama wypracowała stan aktualny [z niewiedzy czy naiwności, czy nadmiaru zaufania do "wspólnika" - aktualnie kwestia drugorzędna], a teraz co? "Ratujcie"? Jak?
                Na Pomocnych Piotr jej wytłumaczył, co powinna zrobić. Jest prawnikiem i wie co gada. Nie ma 23 lat.
                Do Gazety mam stosunek nader... ambiwalentny... czego przed nią nie kryję, ale może czasem nie kieruj się statystykami tylko treścią?
            • barbibarbi Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 14.12.11, 14:42
              gazeta, ty kolejny znieczulony, dla którego świat jest płaski, jednowymiarowy i w kolorach czarno-białych. Już nie raz dałeś wyraz swojej tępoty i ignorancji na wielu polach, twoje wypowiedzi w tym wątku potwierdzają jedynie twą małość i mizerność rozumku.
              • gazeta_mi_placi Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 14.12.11, 17:17
                A jaki rozumek ma osoba porywająca się z motyką (brak środków na własny interes) na słońce?
                • d.o.s.i.a Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 14.12.11, 18:34
                  Liczby z glowy nie przytocze, ale procent UDANYCH biznesow to cos okolo 10% albo nawet mniej. Reszta to nieudane inwestycje. Wiec wkopac sie w interes niewypal jest bardzo latwo.

                  Latwo sie mowi jak sie zaczyna z duzym kapitalem, ale jak sie kladzie na szali cale swoje zycie i czlowiek jest niepoprawnym optymista to mozna pojsc z torbami bardzo latwo.
      • easyblue Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 13.12.11, 09:03
        Do jakiej kasy dochodzić?? Tej, którą kazał im płacić, gdy wynajmował już komu innemu??? Też wiszą mi niektórzy ludzie i goowno mogę poradzić na złodziei. Za mniejsze kwoty nikt sprawy nie weźmie, a ściąganie większych łączy się z wysokimi kosztami. Zamiast całości, dostaję połowę, albo i tego nie. I co? Mam być skończoną świnią i każdego jak się da z ostatniego grosza okradać "zgodnie z prawem" przy każdej nadarzajacej się okazji???
        • makurokurosek Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 13.12.11, 09:38
          Są ludzie którym można odpuścić ale są również ludzie którzy zwyczajnie nas naciągnęli i śmieją się nam w twarz i im odpuszczać się nie powinno. Wybacz ale spłacanie tak dużego zobowiązania po 500 zł to zwyczajnie śmianie się komuś w twarz ( uwzględniając już nawet tylko okres w którym autorka korzystała z lokalu i okres do wynajęcia go przez innego najemcę to jej zobowiązanie sięgało około 50 tys ).
          • gazeta_mi_placi Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 13.12.11, 09:43
            Perspektywa może niektórym się zmieni gdy to im ktoś będzie winien kasę, która akurat będzie im bardzo potrzebna.
            • donkaczka Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 13.12.11, 09:52
              mam spore pieniadze u kogos, pewnie ich nigdy nie odzyskam, bo wiazaloby sie to z sadem, brudami i szarpaniem i narobilabym kobiecie klopotow, a nie chce
              jak potrzebne nam byly na gwalt pieniadze, zeby pomoc komus w rodzinie, wzielismy pozyczke z banku i ja splacamy
              nie kazdy sie uwala w gownie dla pieniedzy, sa ludzie, ktorzy cenia inne cechy w sobie niz pelne konto

              to sa TYLKO pieniadze, z drugiej strony jest czyjes zycie
              a ta sytuacja jest o tyle moralnie watpliwa, ze wierzyciel jest wiekszym zlodziejem niz ludzie, ktorym sie noga powinela, placic chca, a on ich probuje zarznac dla satysfakcji
              • makurokurosek Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 13.12.11, 10:01
                Pochodzę z raczej mało zamożnej rodziny, po śmierci ojca wręcz biednej to co mam zawdzięczam sobie , mojemu partnerowi naszym wyrzeczeniom jak również mojej mamie która kosztem siebie , kosztem naszego najmłodszego brata harowała aby zarobić na nasze utrzymanie. Tak więc wybacz ale cenie sobie każdą złotówkę która zarobiłam , bo zarobiłam ja kosztem swojej rodziny i szczerze mówiąc wku...a mnie podejście że wierzyciel to nieczuły egoista opływający w kasie, a dłużnik to biedaczek któremu ot nie wyszło.
                • donkaczka Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 13.12.11, 10:08
                  wiesz, ja tez pochodze z bardzo biednej rodziny
                  moj maz tez
                  chlopak sie ksztalcil, lebski jest i doszedl do dobrych pieniedzy, ja ciezko pracowalam wlasnymi rekami, chodzilam z dziurwaych butach bo pieniadze inwestowalam w firme i tez doszlam do pulapu o jakim nie snilam
                  i niczego to nie zmienilo w moim stosunku do pieniedzy, to sa TYLKO pieniadze, nigdy nie zrujnowalabym komus zycia, bo nie zakladam, ze ktos mnie naciagnal "z mysla" ludziom sie czasem boga w zyciu powinie, tak jak mnie sie z kolei udalo - owszem pracowalam, ale patrzac wstecz widze, ze mialam troche szczescia, spotykalam dobrych ludzi
                  ja wychodze z zalozenia, ze jest wyzsza sprawiedliwosc niz moja, ze sa rzeczy o ktorych nie wiem i nie mnie oceniac czyjes intencje
                  nie widze w kazdym dluzniku zlodzieja, choc osoba ktora mnie naciagnela na duza kase niewatpliwie dobych intencji nie miala, bo nie bylam pierwsza ani ostatnia
                  i niech jej zycie lekkim bedzie, zlosci mnie czasem mysl, ile za te pieniadze moglibysmy miec, z drugiej strony zadne z nas sie taplac w syfie nie chce i juz

                  a tutaj sytuacja jest dosc jasna, wierzyciel jest sku$#wielem i tyle
                  • gazeta_mi_placi Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 13.12.11, 10:25
                    Ciągle pieprzysz, że to TYLKO pieniądze a przelać kasy autorce wątku nie chcesz.
                    Zapożyczyć się w banku albo w Providencie jak nie masz być może możliwości w banku aby przelać jej jeszcze więcej kasy na spłatę długu niż masz też jakoś chyba nie masz zbytniej ochoty.
                    A to czemu skoro jesteś taka empatyczna?
                    Te co piłują ryja że pieniądze to TYLKO pieniądze ostatnie są do realnego udowodnienia tego.
                  • makurokurosek Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 13.12.11, 10:27
                    to sa TYLKO pieniadze,

                    Tak to są tylko pieniądze, ale pieniądze zdobyte koszem wielu wyrzeczeń. Tak więc nie widzę powodu rozdawać ich komu popadnie od tak.

                    "> i niczego to nie zmienilo w moim stosunku do pieniedzy, to sa TYLKO pieniadze,
                    > nigdy nie zrujnowalabym komus zycia, bo nie zakladam, ze ktos mnie naciagnal "z
                    > mysla" ludziom sie czasem boga w zyciu powinie, tak jak mnie sie z kolei udalo
                    > - owszem pracowalam"

                    No widzisz, a ja spotkałam się z ludziom którzy z zimną krwią naciągnęli innych na full siana, zrujnowali im rodziny, tylko po to by sami się wzbogaciwszy.
                    Gdyby autorka chciała spłacić swoje długi zrobiłaby to, ale nie chciała i sama doprowadziła do sytuacji w której się znalazła.

                    "> ja wychodze z zalozenia, ze jest wyzsza sprawiedliwosc niz moja, ze sa rzeczy o
                    > ktorych nie wiem i nie mnie oceniac czyjes intencje"

                    Pamiętam lata 90, gdy full szarych pracowników żyrowało pożyczki szefostwa, spora część z nich musiała sama te pożyczki spłacać, nie każdego było stać, nie każdy wytrzymał tą presje, rozpadał się rodziny, ludzie staczali sie na dno, popełniali samobójstwa dlaczego bo nie dla wszystkich "to tylko pieniądze".
                    Jeden z moich dłużników naciągał na ciężko chorą siostrę po jej śmierci nikt spadku nie przejął, jego przyjaciel trafił do zakładu psychiatrycznego, ot wierzył koledze że spłaci zobowiązania, został z gigantycznym długiem.
                    Ostatnio było głośno o naciągaczach którzy niby dawali niewielkie pożyczki a w rzeczywistości za grosze kupowali domy. Powiedz tym oszukanym, że to tylko pieniądze, że to że wylecieli na bruk to nic nie znaczy.
                    Może jest sprawiedliwość, ale ja jej nie dostrzegam.

                    "> a tutaj sytuacja jest dosc jasna, wierzyciel jest sku$#wielem i tyle"

                    Tak samo jak autorka wątku, która nie chce spłacić zobowiązania
                    • donkaczka Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 13.12.11, 10:35
                      a jakie to wyrzeczenia poniosl wierzyciel, skoro pieniadze o ktore ich sciaga to nieoplacone czynsze, ktore zreszta w duzej czesci zaplacil kolejny najemca?

                      i wybacz, ale o ile nie stawiam pieniedzy na szczycie mojej hierarchii wartosci, nie znaczy, ze zyruje kazdemu, pozyczam kazdemu i jestem naiwna i rozrzutna
                      wiec daruj sobie przyklady czyjejs razacej bezmyslnosci, na takich ludzi hieny czyhaja, ale nie o takim przypadku to rozmawiamy, wiec nie rozciagaj dyskusji na dziwne przypadki
                      rozmowa jest o konkretnej rodzinie, konkretnym zbiegu zdarzen, konkretnym wierzycielu, ktory zachowuje sie jak ostatni kutas i tyle
                      • makurokurosek Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 13.12.11, 10:52
                        > a jakie to wyrzeczenia poniosl wierzyciel, skoro pieniadze o ktore ich sciaga t
                        > o nieoplacone czynsze, ktore zreszta w duzej czesci zaplacil kolejny najemca?
                        >

                        A sądzisz , ze podatek sam sie opłaci. Wybacz, ale skarbówkę nie interesuje, że autorka wierzycielowi nie zapłaciła i 19% od zobowiązania autorki ( licząc tylko okres do znalezienia nowego najemcy) wierzyciel musiał zapłacić . Podatek od nieruchomości przeznaczonej na działalność gospodarczą również musiał zapłacić ( a to około 15 -20 zł /m^2),
                        Może przekaż wierzycielowi w imieniu autorki te kwoty.

                        "> i wybacz, ale o ile nie stawiam pieniedzy na szczycie mojej hierarchii wartosci
                        > , nie znaczy, ze zyruje kazdemu, pozyczam kazdemu i jestem naiwna i rozrzutna"

                        Wierzyciel autorki jak widać tez nie jest taki bezmyślny, dlatego również się zabezpieczył.

                        "> rozmowa jest o konkretnej rodzinie, konkretnym zbiegu zdarzen, konkretnym wierz
                        > ycielu, ktory zachowuje sie jak ostatni kutas i tyle"

                        W tym przypadku w taki sposób można określić autorkę która nie zamierza spłacać swoich zobowiązań
                  • kawka74 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 13.12.11, 10:43
                    > ja wychodze z zalozenia, ze jest wyzsza sprawiedliwosc niz moja, ze sa rzeczy o
                    > ktorych nie wiem i nie mnie oceniac czyjes intencje

                    > a tutaj sytuacja jest dosc jasna, wierzyciel jest sku$#wielem i tyle

                    O wierzycielu wiemy tyle, ile napisała autorka wątku - w jej oczach faktycznie jest to złośliwy sk...wiel, w Twoich oczach to złośliwy sk...wiel, a jak jest faktycznie? Może tu też działa wyższa sprawiedliwość i nie należy oceniać intencji wierzyciela?
              • gazeta_mi_placi Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 13.12.11, 10:07
                Ja też mam pieniądze u kogoś (a właściwie nie mam bo powiedziałam tej osobie, że już nie musi spłacać i sprawa załatwiona, spłaciła mi około 10% danej kwoty, kwoty jak dla mnie dość dużej).
                Ale widzisz, to był mój wolny i nieprzymuszony wybór, że ta osoba spłaciła mi tylko 10% (była to osoba zresztą mi prywatnie znana i lubiana, ale ani najlepsza przyjaciółka ani nikt z rodziny, nawiasem mówiąc bardzo honorowa i gryzłam się jak jej powiedzieć że już nie musi spłacać co by jej nie urazić).
                Dajmy wolny wybór wierzycielom.
                Oni też mają rodziny, często dzieci i wnuki, swoje własne finansowe zobowiązania o których dłużnik może nie mieć bladego pojęcia.
                Jeżeli chcą umorzyć czyjś dług - ich WOLNA wola. Jeżeli nie - też mają do tego prawo.
                Poza tym świat nie jest czarno-biały, nie jest tak, że dobry człowiek to umarza dług, a paskudny nie.
                Same widzicie, że np. ja dług umorzyłam.
              • bj32 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 14.12.11, 17:27
                *Tylko* pieniądze... Byłaś kiedyś głodna? Miałaś sytuację, że albo sobie zjesz chleb ze smalcem, albo dziecku kupisz lizaka, albo... ścigniesz wierzyciela?
    • gazeta_mi_placi Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 13.12.11, 09:39
      Pożycz mi 100000zł albo tyle ile masz oszczędności smile
      Jak będziesz chciała abym oddała dług oj znajdę sposób żebym to ja wyszła na tą dobrą i pokrzywdzoną, a Ty na sukę, choć będzie mi nieco ciężej jako że nie podchodzę pod budzącą litość kategorię "rodziny z małym dzieckiem".
      A tak serio to długi się spłaca i tyle.
      Nie rozumiem tej całej dyskusji. To tak jakby uzasadniać takie oczywistości, że się nie kradnie.
      • lusitania2 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 13.12.11, 10:04
        albo mnie pożycz.
        Obiecuję, że twoje 50 000 lekką ręką chętnie wydam na siebie, a potem zrobię z ciebie na forum złodzieja chcącego zruinować moją rodzinę.



        • donkaczka Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 13.12.11, 10:12
          i naprawde uwazasz, ze to jest identyczna sytuacja z sytuacja aniasi?
          poprawiajcie sobie humor gdzie indziej, dziewczynie swiat sie wali, a wy tu sobie jaja robicie
          • gazeta_mi_placi Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 13.12.11, 10:21
            To jej pomóż praktycznie, w jej sytuacji najlepiej finansowo, na co czekasz? Na początek wpłać jej te 1000zł (obstawiam że nie odmówi), a resztę (lub choćby część) kasy zdobądź biorą pożyczkę w banku.
            Na co jeszcze czekasz? My przynajmniej nie jesteśmy hipokrytkami i nie udajemy lepszych.
            • bj32 Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 14.12.11, 17:32
              Dlaczego jej? Od razu na konto wierzyciela z tytułem "dług Asi". Będzie wiadomo, gdzie i na co poszło.
          • makurokurosek Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk? 13.12.11, 10:35
            A sadzisz, że jest inna. Sam fakt wysokości raty spłaty jaką zaproponowała autorka ( choć jak później przyznała mogła płacić 2x więcej ) wierzycielowi w porównaniu do wysokości zobowiązania , liczą tylko do czasu ponownego najmu świadczy o braku chęci spłaty zobowiązania.
    • kamelia04.08.2007 w waszym przypadku ciężko bedzie 13.12.11, 10:07
      jak słusznie zauważyłas kredyt we frankach przewyższa wartosc mieszkania.
      Mieszkanie ma obciążona hipoteke, wiec cieżko bedzie je sprzedac, bo mało kto bedzie chciał brac sobie nieruchomosc z długiem. Trudno bedzie komornikowi zlicytowac, a pieniadze na koszty postepowania musi wyłożyc wierzyciel (komornik oczywiscie was obciazy kosztami).
      Do eksmisji na bruk na razie droga daleka.

      Skoro spłacacie mu w ratach, to dobrze. Wierzyciel ma obowiazek przyjac każda kwote jaka mu płacicie, nawet jak to bedzie 10 zł na miesiac. Kazda wpłacona kwota zmniejsza wasz dług.
      Nawet jesli sie nie możecie dogadac, co do wysokosci rat, to i tak trzeba mu płacic tyle ile możecie. Jest dla was korzystniej spłacac cokolwiek co miesiac, niż sie obrazic na wierzyciela, że pazerny. Zreszta sama to zauważyłas, bo komornik zajał pensje twojego męża. Im wiecej spłacicie, tym mniejsze odsetki i koszty egzekucji.

      Z długu sie nie wywiniecie, bo jest z czego sciągac, z eksmisja na razie bedzie ciezko.
      • donkaczka Re: w waszym przypadku ciężko bedzie 13.12.11, 10:11
        tez mi sie wydaje, ze obciazona hipoteke moze ich uchronic przed sprzedaza, bo kto kupi takie mieszkanie?
        przeciez bank nie zdejmie hipoteki, jesli ktos kredytu nie splaci, a kto mialby to zrobic?
        i wtedy kto kupi mieszkanie z obciazona hipoteka?
        i kolko sie zamyka
        • kamelia04.08.2007 Re: w waszym przypadku ciężko bedzie 13.12.11, 10:20
          ja bym nie kupiła mieszkania z obciążona hipoteka, bo to oznacza tylko kłopoty, bo wtedy ja przecież bym musiała spłacac ten dług. Takie są przepisy, ja kupuje obciążone hipoteka mieszkanie, to ja sie bede dalej użerac z bankiem i ze spłatą.

          Hipoteka jest złączona z nieruchomoscia, a nie z ludzmi, którzy kredyt wzieli.

          to odpowiedz co wierzyciel może - wierzyciel może zlicytowac mieszkanie, ale faktycznie bedzie to bardzo trudne i tylko dopłaci do tego interesu.
          Na miejscu wierzyciela brałabym pieniadze po kawałku czy to przez komornika, czy to od nich samych, cieszac sie, że dług spłacaja.
          • makurokurosek Re: w waszym przypadku ciężko bedzie 13.12.11, 10:42
            No faktycznie przy zadłużeniu powyżej 50 tys czy 100 tys , 500 zł odzyskane wow można skakać do góry z radości.
            • kamelia04.08.2007 Re: w waszym przypadku ciężko bedzie 13.12.11, 10:47
              to sobie ironizuj ile chcesz.

              Praktyka sądowa i komornicza oraz prawda życiowa jest taka, że jak dłużnik nie chce, to nie zapłaci.
              Przepisy są też takie, że wierzyciel ma obowiazek przyjac nawet i 5 zł, a nie mówic dłuznikowi, żeby sobie te 5 zł wsadził, a lepiej dawał 50 tys.

              To, że tamci sami płaca po 500 zł, to jedno, wierzyciel może isc do sądu po wyrok z klauzula wykonalnosci i pojsc z tym do komornika, jesli uważa, że to przyspieszy sprawe.
              • makurokurosek Re: w waszym przypadku ciężko bedzie 13.12.11, 10:56
                > To, że tamci sami płaca po 500 zł, to jedno, wierzyciel może isc do sądu po wyr
                > ok z klauzula wykonalnosci i pojsc z tym do komornika, jesli uważa, że to przys
                > pieszy sprawe.

                I poszedł, za co sie teraz tu na nim psy wiesza bo jak śmie powinien się cieszyć, że autorka mu ochłap rzuci .
          • donkaczka Re: w waszym przypadku ciężko bedzie 13.12.11, 10:42
            no dokladnie, cala akcja z licytacja to ewidentnie zastraszanie, bo ani nie odzyska gosc pieniedzy, ani nie pomoze dluznikowi w splacie, jeszcze mu dodatkowo utrudnia
            • makurokurosek Re: w waszym przypadku ciężko bedzie 13.12.11, 11:06
              Nie do końca. Co w sytuacji gdy wierzyciel kupi takie mieszkanie.
              Zakładając obecną wartość mieszkania 350 tys, hipoteka 450 tys. Wierzyciel kupuje za 350tys, całość bierze bank , na hipotece pozostaje 100 tys. Wierzyciel teoretycznie traci na inwestycji 100 tys , ale jednocześnie dłużnik nie ma już zobowiązań, więc może go dalej licytować i wszystko co zostanie zlicytowane, jest już jego, razem z drugim mieszkaniem które autorka przekazała rodzicom. Ba w sytuacji gdy drugie mieszkanie idzie na licytacje jego kwota wynosi 3/4 wartości, tak więc może kupić i drugie mieszkanie autorki w ten sposób odzyskując od niej kasę ( to co wpłaca na licytacji pomniejszone o koszty związane z egzekucją wraca do niego), a jednocześnie odzyskać sporą część kwoty którą utraciła przy zakupie pierwszego mieszkania.
              • taje Re: w waszym przypadku ciężko bedzie 13.12.11, 18:16
                Na zadnej "hipotece" nic nie zostaje bo sprzedaz nieruchomosci w postepowaniu egzekucyjnym powoduje wygasniecie hipotek i powstanie w ich miejsce prawa banku do zaspokojenia z ceny nabycia po potraceniu kosztow egzekucyjnych. To raz. Po drugie - nie bede wchodzic w szczegoly ale wierzyciel aniasi nie bedzie w tej sytuacji mogl zaliczyc swojej wierzytelnosci na poczet ceny nabycia a zatem, gdyby chcial mieszkanie kupic na licytacji, bedzie musial cala cene wylozyc z kieszeni. Po trzecie i najwazniejsze, w razie takiej egzekucji bank bedzie niewatpliwie osoba poszkodowana, gdyz nie uzyska zaspokojenia w calosci swojej niewymagalnej przeciez wierzytelnosci (wartosc mieszkania jest nizsza niz wartosc kredytu a kwota bedzie jeszcze pomniejszona o koszty egzekucji) i moim zdaniem bedzie uprawniony do wniesienia powodztwa ekscydencyjnego z art 841 czyli innymi slowy bedzie mogl zadac zwolnienia mieszkania od egzekucji. Aniasia - wysle Ci stosowne orzeczenia na priva. Pytanie tylko czy bedzie chcial z anaisia wspolpracowac ale moim zdaniem wniesienie takiego powodztwa lezy w jego interesie ekonomicznym.
                • makurokurosek Re: w waszym przypadku ciężko bedzie 13.12.11, 21:23
                  "Po drugie - nie bede wchodzic w szczegoly ale wierzyciel aniasi nie bedzie w tej sytuacji mogl zaliczyc swojej wierzytelnosci na poczet ceny nabycia a zatem, gdyby chcial mieszkanie kupic na licytacji, bedzie musial cala cene wylozyc z kieszeni. "

                  Wydawało mi się, że napisałam wystarczająco jasno o tym rozwiązaniu, czyli kupnie wierzytelności za gotówkę, a następnie licytacje kolejnego mieszkania znów za gotówką z czego i tak ta gotówka wraca do kieszeni wierzyciela.

                  Oczywiście prościej jest zlicytować mieszkanie w którym mieszkają rodzice autorki i które z tego co zrozumiałam nie jest obciążone hipoteką.

                  Nie znam się na prawie bankowym, pokazałam jedynie że licytacja nie musi być bezsensowna ze strony wierzyciela.
                  • taje Re: w waszym przypadku ciężko bedzie 14.12.11, 18:50
                    No nie znasz sie. Hipoteka jest obciazone wlasnie mieszkanie, w ktorej mieszkaja rodzice autorki; innego mieszkania juz nie ma. W tej sytuacji egzekucja z mieszkania jest calkowicie bezsensowna z punktu widzenia wierzyciela niehipotecznego - nie dostanie nic, dramatycznie pogorszy sytaucje ekonomiczna autorki a tym samym swoje szanse na odzyskanie chocby czesci dlugu. Rozumiem brak sentymentow w biznesie ale nie brak logiki.
                    • makurokurosek Re: w waszym przypadku ciężko bedzie 14.12.11, 19:05
                      Hipoteką obciążone jest mieszkanie autorki, w którym miesza z mężem i 3 dzieci, w obecnej chwili przeprowadziła sie do rodziców którym kilka lat temu wykupiła na siebie mieszkanie. Przeczytaj uważnie pierwsze posty autorki z emamy i z pomocnych
                • donkaczka Re: w waszym przypadku ciężko bedzie 14.12.11, 09:50
                  witaj taje smile
                  w koncu ktos z konkretnym slowem, mam nadzieje, ze pomoze to aniasi
                  hipoteka wygasa tak po prostu? co sie wtedy dzieje z brakujaca kwota kredytu? przeciez bank nie majac juz zadnego zabezpiecznia zostaje mniejszym, ale wciaz kredytem?
                  chyba bardzo w ich interesie lezy zaskarzenie licytacji, zwlaszcza jesli raty sa splacane na czas, lepszy taki kredyt niz mniejszy ale bez zabezpiecznia
                  • taje Re: w waszym przypadku ciężko bedzie 14.12.11, 11:23
                    Co sie dzieje? Ano hipoteka wygasa, pieniadze ze sprzedazy nalezne bankowi sa deponowane na rachunku sadu do czasu kiedy bank uzyska klauzule wykonalnosci a bank zostaje z niezabezpieczona wierzytelnoscia w wysokosci roznicy miedzy kredytem a cena uzyskana ze sprzedazy. Aniasia nie ma mieszkania i zostaje z dwoma niezabezpieczonymi dlugami. Wierzyciel aniasi zostaje z niczym. To jest sytuacja, w ktorej nikt nie wygrywa, moze z wyjatkiem komornika, ktory zainkasuje koszty egzekucji. No i Makurokurosek, ktora moze podbudowywac swoje ego cudzym nieszczesciem. Mysle, ze czas najwyzszy (oby nie za pozno), zeby porozmawiac z bankiem. Jest orzeczenie SN mowiace, ze w razie skierowania egzekucji do przedmiotu obciążonego zastawem, zastawnik może w drodze powództwa żądać zwolnienia tego przedmiotu od egzekucji, jeżeli zabezpieczona zastawem wierzytelność nie jest jeszcze w całości wymagalna. Tu jest moim zdaniem analogiczna sytuacja.

                    Aniasia - rozpuscilam wici wsrod znajomych, probuje Ci znalezc jakiegos prawnika ale obiecac poki co nic nie moge.
    • makurokurosek dług autorki pochodzi z przełomu 2009/2010 14.12.11, 22:04
      Czyli wierzyciel autorki gdyby nie podjął działań i nie zaczął dochodzić swoich praw na drodze sadowej na początku 2012 roku dług autorki uległby przedawnieniu.
      Autorka miała dwa lata na spłatę zobowiązania i nie zrobiła właściwie nic.
      • makurokurosek Re: dług autorki pochodzi z przełomu 2009/2010 14.12.11, 22:08
        Jeszcze jedno lokal był w centrum Łodzi- to dla tych których zaskoczyły moje wyliczenia, proponuję więc sprawdzić za ile chodzi wynajęcie takiego lokalu.
      • aniasia makurokurosek 14.12.11, 22:19
        Ciekawe co jeszcze wymyślisz na mój temat?
        Wylicz sobie jeszcze coś...
        ile razy puknąć się w głowę, zanim coś napiszesz...
        • makurokurosek Re: makurokurosek 14.12.11, 22:38
          Twój lokal miał być otwarty w styczniu/lutym 2010 roku , w maju 2010 usilnie szukałaś osoby chętnej na lokal. Do urządzenia lokalu nigdy nie doszło tak więc dług pochodzi z początku roku, fakt nie przełomu ale początku 2010. Nie trudno również stwierdzić, że skoro otwarcie do którego nie doszło miało być w styczniu/lutym, a w maju nadal wynajmowałaś lokal tak więc przez co najmniej 4- 5 miesięcy nie regulowałaś czynszu, biorąc pod uwagę stawki samo zadłużenie z powodu nieopłacanego czynszu to około 50 tys.
        • makurokurosek Re: makurokurosek 14.12.11, 22:41
          Tak, z czystej ciekawości co robiłaś przez te prawie 2 lata by spłacić swoje zobowiązanie i ile procentowo spłaciłaś z samego należnego czynszu pomijając już okres w którym najemca podnajął lokal ?
          • easyblue Re: makurokurosek 14.12.11, 23:34
            Zapytaj jeszcze o sposób antykoncepcji i pochodzenie rodziców, bo jeszcze się Żydami okażą.

            Co chcesz udowodnić? Że jest oszustką, idiotką, skończoną świnią próbującą oszukac wierzyciela?? Mojemu M wspólnik /byli jak bracia/ ukradł cała firmę, pozostawiając z horrendalnymi długami, opinią złodzieja i jeszcze trzymając w szachu. I pewno nadal w oczach wielu taką opinię ma. Jak kiedyś znajdziesz się w podobnej sytuacji zrozumiesz, bo na razie dywagujesz o czymś, o czym bladego pojęcia nie masz.
            • makurokurosek Re: makurokurosek 14.12.11, 23:52
              > Zapytaj jeszcze o sposób antykoncepcji i pochodzenie rodziców, bo jeszcze się Ż
              > ydami okażą.

              wybacz ale jeżeli autorka szuka rady w konkretnej sytuacji dotyczącej jej zadłużenia to chyba logiczne jest pytanie co zrobiła aby spłacić wierzyciela i ile procentowo zobowiązania pozostało jej do spłaty, tym bardziej że dług autorki powstał prawie dwa lata temu.

              "> Co chcesz udowodnić? Że jest oszustką, idiotką, skończoną świnią próbującą oszu
              > kac wierzyciela?? Mojemu M wspólnik /byli jak bracia/ ukradł cała firmę, pozost
              > awiając z horrendalnymi długami, opinią złodzieja i jeszcze trzymając w szachu.
              > I pewno nadal w oczach wielu taką opinię ma. Jak kiedyś znajdziesz się w podob
              > nej sytuacji zrozumiesz, bo na razie dywagujesz o czymś, o czym bladego pojęcia
              > nie masz."

              Właśnie dlatego, że poznałam wiele historii podobnych do twojej patrzę na osoby uciekające od spłaty zobowiązań tak jak patrzę.
              Dlatego tym bardziej dziwię się tobie, że nauczona doświadczeniem jesteś zniesmaczona moim pytaniem postawionym autorce co zrobiła by spłacić zadłużenie i ile tego zadłużenia spłaciła.
              I tak uważam, że należy uważać z dawaniem rad jak uciec od spłaty wierzytelności.
              Na pomocnych autorka dostała poradę od jednej z mam aby przepisała cały majątek na kogoś innego, ciekawe czy ta sama mama byłaby zadowolona gdyby taką radę otrzymał np jej były mąż i w ten sposób uciekł od płacenia alimentów na ich dziecko.
              Kij ma zawsze dwa końce.
              Autorka miała dwa lata by coś zrobić z długiem, nie zrobiła właściwie nic.
            • azile.oli Re: makurokurosek 15.12.11, 08:31
              Ja znam z kolei takich, którzy zbankrutowali przez niesolidnych dłużników, którzy tak kombinowali majątkiem, że nic nie dało się ściągnąć.
              A autorka to główne pretensje powinna mieć do niedoszłego wspólnika, a nie do człowieka, który chce odzyskać to, co mu się należy.
              • lacitadelle złośliwy wierzyciel? 15.12.11, 08:53
                Nie wydaje mi się. Wierzyciel jak najbardziej zyska na zlicytowaniu zadłużonego mieszkania, bo autorka będzie musiała płacić bankowi dużo niższą ratę - np. dług w złotówkach to 500 tys., a mieszkanie zostanie sprzedane za 400 tys., to rata będzie płacona już tylko od 100 tys. A co za tym idzie autorka będzie mogła pozostałą część pieniędzy z raty dla banku przeznaczyć na spłatę wierzyciela. Także nie dajcie się robić w balona.
                • donkaczka Re: złośliwy wierzyciel? 15.12.11, 09:04
                  taa, a mieszkac bedzie w kartonie za darmo

                  pomijam kwestie logiki nizszej raty, bo nie wiem czemu zakladasz, ze bank pozostaly dlug rozlozy korzystniej niz hipoteczny - zazwyczaj raty sa rowne przez caly okres splaty, wiec nic sie dla nich nie zmieni oprocz skrocenia okresu kredytowania, dojda za to koszty wynajmu
                  • lacitadelle Re: złośliwy wierzyciel? 15.12.11, 09:54
                    naprawdę nie rozumiesz, czy tylko udajesz? Po zlicytowaniu mieszkania ogólny dług autorki się jak najbardziej zmniejszy o kwotę, za jaką sprzedane zostanie mieszkanie. Czyli niezależnie od tego, gdzie w kolejce po odzyskanie od autorki pieniędzy stoi omawiany wierzyciel, teraz będzie stał dużo bliżej. A autorka ma gdzie mieszkać, już się nawet przeprowadziła - do rodziców, więc pewnie koszty utrzymania też jej spadły.
                    • donkaczka Re: złośliwy wierzyciel? 15.12.11, 09:57
                      ale ty sadzisz, ze jesli teraz placili po 1500 raty to beda placic mniej? bank im z dobroci serca rozlozy na nizsze raty, zeby mogli inny dlug splacac?
                    • taje Re: złośliwy wierzyciel? 15.12.11, 11:36
                      Nie doczytalas albo udajesz. Licytacja ma wlasnie dotyczyc mieszkania "rodzicow" - to jest mieszkanie bedace wlasnoscia aniasi ale kupione dla rodzicow. A poprzednie mieszkanie zostalo sprzedane na splate dlugow i po jego sprzedazy aniasia wprowadzila sie do mieszkania kupionego dla rodzicow. Tak wiec mieszkanie straci nie tylko autorka, lecz takze jej rodzice.
                      • makurokurosek Re: złośliwy wierzyciel? 15.12.11, 12:16
                        Przepraszam, a gdzie wyczytałaś że poprzednie mieszkanie zostało sprzedane , skoro jeszcze w sierpniu autorka w nim mieszkała.
                        • taje Re: złośliwy wierzyciel? 15.12.11, 12:30
                          W sierpniu juz mieszkala w mieszkaniu "rodzicow".
                          • makurokurosek Re: złośliwy wierzyciel? 15.12.11, 12:38
                            A skąd to wywnioskowałaś, zapewne po ilości osób mieszkających w tym mieszkaniu czyli 5, zapewne od tego czasu autorka urodziła bliźniaki dlatego na pomocnych w grudniu nagle zrobiło sie ich siedmioro .
                            Tylko wiesz z tego co autorka pisze to ma trójkę dzieci i to nie urodzonych w grudniu 2011,pewnie w sierpniu jej rodzice wyjechali na wakacje i ona o nich całkowicie zapomniała stąd podała że w mieszkaniu idącym na licytacje mieszka pięć osób.
              • donkaczka Re: makurokurosek 15.12.11, 09:06
                azile, autorka nie broni sie przed splata dlugu
                ona broni sie przed zlicytowaniem mieszkania, co dlugu w zaden sposob nie zmniejszy, a dolozy im kosztow i trudnosci zyciowych i utrudni dodatkowo splate
                czy tak trudno to zrozumiec? rownie dobrze wierzyciel moglby jej chciec obciac rece, tak samo to wplynie na wysokosc wierzytelnosci...
                • azile.oli Re: donkaczka 15.12.11, 09:23
                  Ja nie twierdzę, że ona się broni przed spłatą, ale nie wiem, czy do ciebie dotrze : jak ktoś prowadzi jakąś działalnośc, choćby wynajem, to groszowe wpłaty od dłużnika może sobie w buty wsadzić. Bo jemu są potrzebne pieniądze tu i teraz, on też ma płatności, wydatki.
                  A druga sprawa - nie trzeba było chować głowy w piasek, tylko od razu zgłosić wynajmującemu, że umowę chce się zerwać, spłacając mu wszelkie dotychczasowe należności. Ja wiem, że oni tych pieniędzy nie mieli, ale trzeba b yło iśc do wierzyciela i wykazać dobrą wolę, jednocześnie negocjując z nim raty (o ile by się na nie zgodził). A nie - stać mnie na 500 zł, to po tyle będę spłacać. To jest olewactwo i lekceważenie osoby, u której ma się dług.

                  Czy to wina wierzyciela, że im biznes nie wyszedł. Nie jego przecież. Natomiast jego dobrą wolą mogłoby by pójście autorce na rękę, ale wcale tego robić nie musi. Choćby miał mnóstwo kasy i platności go nie goniły. A z obserwacji wiem i z doświadczenia też , że sentymenty w interesach czasem mogą bokiem wyjść.
                  • donkaczka Re: donkaczka 15.12.11, 10:01
                    najwyrazniej do ciebie nie dociera
                    jak sytuacje wierzyciela poprawia zlicytowanie im mieszkania?
                    nie podwazam glupoty i naiwnosci dluznika, tego ze zle zalatwiali sprawy (swiadomie czy nie, kazdy jest czlowiekiem i moze popelnic blad)
                    nie podwazam ich obowiazku splaty dlugu,
                    nie dyskutuje z tym, ze wierzycielowi tez mozliwe potrzebne sa pieniadze

                    moim zdaniem jest fiutem, bo sciaga pieniadze, ktore moralnie sa watpliwe, choc prawnie ma podkladke, oczywiscie i licytuje dluznika, choc jego sytuacji finansowej to nie zmienia, bo pieniedzy zadnych nie zyska

                    ta licytacja NIC nie zmienia
                    dlug sie nie zmniejszy ani o jote
                    dlatego jest bezsensowna zlosliwoscia
                    • makurokurosek Re: donkaczka 15.12.11, 10:13
                      Obydwa mieszkania czyli to z kredytem jak i to w którym mieszkają rodzice autorki należą prawnie do autorki. Tak więc licytacja jak najbardziej poprawi sytuację wierzyciela, wierzyciel natomiast nie jest MOPSem i sytuacja rodzinna jak i mieszkaniowa dłużnika nie musi go interesować.
                      • taje Re: donkaczka 15.12.11, 11:39
                        Nie ma dwoch mieszkan!! Jest tylko jedno - to kupione dla rodzicow aniasie ale formalnie bedace ich wlasnoscia. I tego mieszkania dotyczy licytacja. Zaczynam watpic w sensownosc dyskusji z ludzmi, ktorzy nie umieja czytac ze zrozumieniem.
                        • makurokurosek Re: donkaczka 15.12.11, 12:15
                          "Przez tyle lat byliśmy szczęśliwą rodziną, której dobrze się żyło we własnym mieszkaniu, stać nas było na wakacje i na auto, a teraz nie mamy nic, bo chcieliśmy tylko spełnić nasze marzenie... "

                          "Obecnie mieszkamy z rodzicami, w mieszkaniu, które jest nasze w papierach, bo wykupiliśmy je rodzicom kilka lat temu, żeby im pomóc w trudnej sytuacji, a teraz to się obróciło przeciwko nam i możemy je stracić."

                          Nie mówiąc już o nagłym rozmnożeniu sie rodziny

                          • taje Re: donkaczka 15.12.11, 12:22
                            Makurokurosek - Ty naprawde nie umiesz czytac ze zrozumieniem. Nawet nie doczytalas, ze to nie chodzi o nagle "rozmnozenie" sie rodziny tylko o fakt wprowadzenia sie do rodzicow, stad liczba siedem. Ale nawet jezeli nie umiesz czytac ze zrozumieniem, to moze uwierz mnie na slowo bo znam te sprawe skadinad.
                            • makurokurosek Re: donkaczka 15.12.11, 12:27
                              Pokaż konkretna wypowiedz autorki, że mieszkanie o którym pisała w sierpniu zostało sprzedane.
                              • taje Re: donkaczka 15.12.11, 12:34
                                Jak Ty nadal nic nie rozumiesz. W sierpniu mieszkala juz w mieszkaniu kupionym dla rodzicow, poprzednie mieszkanie zostalo sprzedane. O sprzedazy pisze (data sierpniowa) chocby tutaj:

                                Re: Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk?
                                aniasia 02.08.11, 21:53 Odpowiedz xiq111 napisała:

                                > aniasia napisała:
                                > > A wierzyciel z premedytacją wysłał na stary adres, mimo, że był u nas w n
                                > owym
                                > > mieszkaniu.
                                >
                                > Jedno mnie zastanawia: wisieliście facetowi dużo kasy i kupiliście sobie nowe m
                                > ieszkanie?
                                Gdzie napisałam, że kupiliśmy sobie nowe mieszkanie?
                                Jedno sprzedaliśmy, żeby spłacić dług, ale nie wystarczyło, a drugie wykupiliśmy kilka lat temu i po sprzedaniu pierwszego sie tu przeprowadziliśmy.
                                • makurokurosek Re: donkaczka 15.12.11, 12:40
                                  Rozumiem, że rodzice autorki nagle nie z tego ni z owego zwalili się jej na głowę w grudniu i stwierdzili że już u niej pozostaną.
                        • dynema Re: donkaczka 15.12.11, 12:47
                          Dla mnie nie jest to jasne. Skoro mieszkanie zostalo wykupione, to dlaczego autorka ma kredyt hipoteczny w banku przewyzszajacy wartosc mieszkania? I co sie stalo z pieniedzmi ze sprzedazy poprzedniego mieszkania? W jakim % pokryly zobowiazania? Czy byl to wynajem?

                          Na tym etapie to chyba jedyne co mozna zrobic to splacic zobowiazania. To wstrzyma licytacje. Autorka nigdzie nie podaje kwot ( w czym ja czesciowo rozumiem) ale ciezko cos doradzic nie wiedzac dokaldnie o ile ta licytacja zmniejszy jej zobowiazania.


                          Rada ogolna:

                          Nalezy z olowkiem w reku usiasc i podliczyc wszystkie zobowiazania. Ustalic plan splaty naleznosci i nie chowac glowy w piasek. Splata po 500 PLN dlugu tej wielkosci nie pokazuje dobrej woli ze strony autorki, mozna bylo ustalic z bankiem np. roczne zawieszenie splaty kredytu hipotecznego i w calosci te roczne raty przekazac wierzycielowi. Zawsze to te kilkadziesiat tysiecy "do przodu" , nawet kosztem wyzszych oplat w nastepnych latach. Teraz juz moze byc na to za pozno.

                          Poza tym mozna dochodzic odszkodowania od wspolnika ktory sie wycofal. Istnieje przeciez jakas korerspondencja, wymiana korespondencji, swiadkowie itp. nawet jesli nie bylo spisanej umowy.

                          Sytuacja nie jest za dobra, ale jest szansa na poprawe. W sumie 4 dorosle osoby z praca i jakims tam dochodem powinny dac rade wynajac malutkie mieszkanie w niskim standardzie do czasu az nie wyjdzie sie "na prosta", tylko moze to oznaczac lata zaciskania pasa i z tym trzeba sie pogodzic.
                    • azile.oli Re: donkaczka 15.12.11, 10:16
                      Wiesz, mnie doświadczenie podpowiada, że widmo licytacji skłania dłużnika do spłacenia długu.
                      A teraz z innej beczki - wierzyciel jest fi...em, bo chce odzyskać swoje pieniądze. I jemu można tak kapać, ile się chce. To niech autorka spróbuje tak z bankiem. Jak przestanie spłacać, to bank mieszkanie zabierze.
                      Myślisz, że wierzyciel nie ma kredytu w banku? Nie znam nikogo, prowadzącego działalność, kto by nie miał. A wierzyciel głupi wcale nie jest - tam jest jeszcze drugie mieszkanie, które nie jest zadłużone. Nie wiem, możo ono jest rodziców. Niech je sprzedają i spłacą wierzyciela.
                      • donkaczka Re: donkaczka 15.12.11, 10:34
                        nie dyskutujemy o sytuacji wierzyciela, po co wysysacie z palca jakies niestworzone dociekania na jego temat? a moze jest zamoznym bucem i nie zalezy mu na kasie, ale za to ma dzika satysfakcje, ze kogos na skraj rozpaczy doprowadza?


                        rozmawiamy o sensownosci przeprowadzania licytacji, ktora niczego nie zmienia, a powoduje jeszcze wieksze komplikacje finansowe u dluznika i de facto opozni/uniemozliwi splacenie dlugu a mozliwe ze postawi ich w sytuacji, gdy sie nigdy juz nie wygrzebia z problemow finansowych - cale zycie beda placic za wynajem, bo kredytu na mieszkanie im nikt nie da, a obciazeni kosztami najmu dodatkowo beda mieli trudniej ze splata - bo kredyt sie przynajmniej kiedys skonczy

                        gdyby wierzyciel chcial odzyskac kase, zlicytowalby ich za 5-10 lat, w koncu odsetki i tak mu leca, przynajmniej mialby wizje odzyskania kasy
                        a tak, to akcja bezsensowna i zlosliwa
                        • gazeta_mi_placi Re: donkaczka 15.12.11, 10:41
                          > a moze jest zamoznym bucem i nie zalezy mu na kasie, ale za to ma dzika satysfakcje, ze kogos na skraj rozpaczy doprowadza.

                          Dywagowanie o bucowatości osoby, której nie znamy jest ok, ale dywagowanie o nieuczciwości dłużnika już Twoim zdaniem jest totalnym chamstwem.
                          Ciekawe...
                        • lacitadelle Re: donkaczka 15.12.11, 10:51
                          > rozmawiamy o sensownosci przeprowadzania licytacji, ktora niczego nie zmienia,
                          > a powoduje jeszcze wieksze komplikacje finansowe u dluznika i de facto opozni/u
                          > niemozliwi splacenie dlugu a mozliwe ze postawi ich w sytuacji, gdy sie nigdy j
                          > uz nie wygrzebia z problemow finansowych - cale zycie beda placic za wynajem, b
                          > o kredytu na mieszkanie im nikt nie da, a obciazeni kosztami najmu dodatkowo be
                          > da mieli trudniej ze splata - bo kredyt sie przynajmniej kiedys skonczy

                          1. Nie bardzo mam czas tłumaczyć podstawy matematyki finansowej, ale stała rata kredytu nie oznacza, że co miesiąc płaci się taką samą kwotę, w szczególności przy kredycie walutowym, oprocentowanym zmienną stopą i z możliwością częściowej wcześniejszej spłaty zadłużenia. Stała rata oznacza w przybliżeniu, że co miesiąc bierze się pod uwagę aktualne warunki (oprocentowanie, kurs, kwota pozostałego do spłacenia kapitału), dodaje część kapitałową do odsetkowej i dzieli przez liczbę pozostałych aktualnym okresie kredytowania miesięcy.
                          2. Po licytacji mieszkania i otrzymaniu przez bank przypadającej na niego kwoty, warunki spłaty pozostałej części zadłużenia będą renegocjowane, ale to nie ma znaczenie, bo niezależnie od wyniku autorka będzie miała dużo niższy dług wobec banku (albo go szybciej spłaci, albo będzie płacić niższą ratę), a co za tym idzie zwiększy się prawdopodobieństwo, że spłaci dług wierzycielowi.
                          3. Czekanie 5-10 lat z licytacją mieszkania w obecnej sytuacji wydaje się być średnio sensowne, bo cały czas rośnie kurs franka, a ceny mieszkań znacząco spadają.
                        • azile.oli Re: donkaczka 15.12.11, 10:52
                          Donkaczka - nawet totalny buc, opływający w dostatki ma prawo do swoich pieniędzy.
                          A niestety, nie wiem czemu niektórzy uważają, że jak się komuś powiodło, to ma być dla dłużnków dobrym wujaszkiem, bo inaczej to podły i złośliwy wyzyskiwacz.
                          • donkaczka Re: donkaczka 15.12.11, 10:54
                            ja to rozumiem, nadal nie rozumiem, dlaczego obrona przed licytacja ktora niczego nie zmieni jest stawiana na rowni z uciekaniem od splaty dlugu i nazywana zlodziejstwem
                            bo o to sie cala dyskusja rozkrecila
                            • makurokurosek Re: donkaczka 15.12.11, 11:05
                              Ucieczką przed spłatą nazywam kompletnie nic nie robienie ze swoim długiem.
                              Dług powstał na początku roku 2010, za chwilę minie 2 lata. Z tego co autorka napisała nie zrobiła nic by dług spłacić, bo wybacz spłaty takiej wysokości zobowiązania po 500 zł to jest dosłownie nic. O groźbie licytacji autorka wie od pół roku i co zrobiła w celu spłacenia długu kompletnie nic.
                              Jedyną rzeczą którą zajmuje się autorka to szukanie kruczku który pozwoli jej uniknąć spłaty zobowiązania
          • aniasia Re: makurokurosek 15.12.11, 14:42
            Niestety źle to sobie wszystko policzyłaś…
            Wymyślaj dalej, bo to, że mam dwa mieszkania i urodziłam bliźniaki w międzyczasie specjalnie, żeby mnie nie eksmitowali też sobie ładnie ubzdurałaś…
            • makurokurosek Re: makurokurosek 15.12.11, 15:04
              To może w końcu zacznij odpowiadać na pytania. Bo póki co możemy wszyscy się opierać tylko na często sprzecznych i pobieżnych informacjach.
              Nie odpowiedziałaś na pytania ani tu ani na pomocnych.
              Ile masz mieszkań w sierpniu i dlaczego nagle zwiększyła sie liczba osób którym grozi eksmisja.
              Nie wiem czy widzisz ale grono twoich obrończyń i chętnych do udzielania rad bardzo sie skurczyło, powód chyba taki że już nikt nie wie co i dlaczego ma być licytowane i czego ty woógle chcesz.
              • aniasia Re: makurokurosek 15.12.11, 15:54
                Tłumaczenie specjalnie dla makurokurosek:
                mam jedno mieszkanie i to jedno, jedyne mieszkanie jest zagrożone licytacją.
                O wysokości długu nie muszę pisać, bo nie ma to znaczenia dla Was.
                Po raz kolejny napiszę, że nie chodzi mi o uchylanie się od płacenia, tylko zapytałam czy jest sens licytowania mieszkania z którego wierzyciel nic nie dostanie. I w tym temacie szukałam porady.
                Dzieci mam troje i mieszkamy z rodzicami od czerwca, nie wiem o co Ci chodzi z tym sierpniem, być może w sierpniu założyłam wątek.
                Nasze problemy zaczęły się na początku tego roku, a nie jak sobie wyliczyłas dwa lata temu, więc moze daruj sobie dalsze wymysły.
                Dotarło?
                • makurokurosek Re: makurokurosek 15.12.11, 16:07
                  Tak wasze problemy zaczęły się od tego roku, bo od tego roku wierzyciela w_rw wziął na spłaty 500 zł.
                  Lokal wynajmowałaś już 2009, kawiarnia miała zostać otwarta w styczniu/lutym 2010, a w maju 2010 szukałaś chętnych na lokal. Tak więc twoje problemy nie zaczęły się na początku tego roku, tylko od czasu nieuregulowania pierwszego czynszu za ten lokal.

                  " > mam jedno mieszkanie i to jedno, jedyne mieszkanie jest zagrożone licytacją."

                  Bardzo ciekawe, kilka lat temu wykupiłaś rodzicom mieszkanie, a sama przez te kilka lat tułałaś się po wynajętych, no niesamowita historia.

                  • taje Re: makurokurosek 15.12.11, 16:20
                    > Bardzo ciekawe, kilka lat temu wykupiłaś rodzicom mieszkanie, a sama przez te k
                    > ilka lat tułałaś się po wynajętych, no niesamowita historia.

                    Nie wierze, no nie wierze, ze mozna po tych wszystkich wyjasnieniach zadac takie pytanie. Autorka miala dwa mieszkania, w jednym mieszkala z mezem i dziecmi a drugie kupila dla rodzicow i mieszkali tam jej rodzice. Kiedy zaczela miec problemy finansowe, sprzedala pierwsze mieszkanie i w czerwcu przeprowadzila sie do rodzicow. Teraz mieszka w jednym mieszkaniu z rodzicami i tego wlasnie mieszkania dotyczy licytacja. Co tu jest niejasne?
                  • aniasia Re: makurokurosek 15.12.11, 16:24
                    Teraz mam jedno mieszkanie, wcześniej miałam swoje i rodziców.
                    Nasze sprzedaliśmy i zostało to, w którymi mieszkają rodzice, przeprowadziliśmy się do nich, tak trudno to zrozumieć? Teraz mieszkamy w 7 osób w jednym mieszkaniu, w którym od 30 lat mieszkają moi rodzice, a my od czerwca tego roku.
                    • aniasia Re: makurokurosek 15.12.11, 16:27
                      Ciekawe ile razy jeszcze trzeba ci będzie wytłumaczyć o co tutaj chodzi w tym wątku...
                      • makurokurosek Re: makurokurosek 15.12.11, 20:00
                        dlaczego wiec nie spłaciłaś swojego wierzyciela po sprzedaży mieszkania?
                        Inna kwestia nie spotkałam sie z sytuacja gdzie wykup mieszkania od spółdzielni przez lokatorów mieszkających 30lat jest po cenach rynkowych, jest to zwyczajnie niezgodne z prawem wykupu mieszkań spółdzielczych
                      • chloe30 Re: makurokurosek 15.12.11, 20:09
                        aniasia napisała:

                        > Ciekawe ile razy jeszcze trzeba ci będzie wytłumaczyć o co tutaj chodzi w tym w
                        > ątku...

                        skoro od czerwca mieszkasz z rodzicami, dlaczego w sierpniu pisałaś o eksmisji 5 osób?
                        7 zrobiło się w grudniu
                        ja się nei dziwię, że ludzie nie rozumieją o co chodzi w wątku, skoro Twoje tłumaczenia tylko mieszają
        • donkaczka Re: makurokurosek 15.12.11, 09:07
          dziewczyno, nie katuj sie
          wrzuc ja liste nieprzyjaciol, nie bedziesz czytala tych bredni
          • makurokurosek Re: makurokurosek 15.12.11, 10:19
            A co byś zrobiła gdyby np autorka była twoim dłużnikiem i na forum życzliwa duszyczka pokazała jak uciec od spłaty zobowiązania, a co gdybyś z tego powodu sama została zlicytowana, również uważałabyś że autorka czyli twój dłużnik ma prawo do bezkrytycznej pomocy .
            I wybacz ale robienie z siebie pokrzywdzonej owieczki podczas gdy tak naprawdę czekało się na przeterminowanie długu, jest po prostu irytujące.
            Autorka tak pokrętnie pisze, ze nawet ty nie załapałaś że jest właścicielką dwóch mieszkań.
            • donkaczka Re: makurokurosek 15.12.11, 10:29
              Jedno sprzedaliśmy, żeby spłacić dług, ale nie wystarczyło, a drugie wykupiliśmy kilka lat temu i po sprzedaniu pierwszego sie tu przeprowadziliśmy.


              gdzie masz to drugie mieszkanie?
              i gdzie zaslepiony glupcze widzisz obrone przed splata dlugu?
              wyjasnij mi w koncu JAK ta licytacja splaca dlug? czy chocby jego czesc?
              tak sie zapelilas w swojej zlosci, ze nic do ciebie nie dociera i czytasz to co chcesz
              dla mnie EOT, ciezko dyskutowac z kims na takim poziomie abstrakcji
              • gazeta_mi_placi Re: makurokurosek 15.12.11, 10:38
                Drugie mieszkanie kupiła autorka swoim rodzicom.
                W czasach gdy ludzie mają problemy z kupnem jednego mieszkania (dla siebie) kupowanie dwóch nie świadczy o dramatycznej biedzie "pięcioosobowej rodziny".
                No, ale może ja się nie znam.
                • 3-mamuska Re: makurokurosek 16.12.11, 23:14
                  gazeta_mi_placi napisała:

                  > Drugie mieszkanie kupiła autorka swoim rodzicom.
                  > W czasach gdy ludzie mają problemy z kupnem jednego mieszkania (dla siebie) kup
                  > owanie dwóch nie świadczy o dramatycznej biedzie "pięcioosobowej rodziny".
                  > No, ale może ja się nie znam.

                  Wtedy kiedy kupowala mieszkanie nie byla w biedzie,zycie sie zmienia i mozna nagle stracic wszystko jesli cos zle pojdzie.
                  Wykup mieszkania dla rodzicow mogla ja kosztowac,jak moja mame 8 tys zl bo iles tam lat mieszkala,i za 43 m tyle zaplacila w ratach na 5 lat co roku jedna rata +1 wplata czyli wyszlo cos okolo 1500zl rata plus cos tam jeszcze rzedowe jaiek oplaty..Przez 5 lat mama sama splacila z emerytury,fakt ze wiekszosc tego czasu spedzila u nas w Londynie i pieniadze jej sie odkladaly+to co od nas zawiozla.
                  Wiec nie oceniaj , mieszkanie rodzicow moglo ja kosztwac grosze w tamtym czasie i kupila 2 mieszkanie,znam kupe ludzi ktorzy wykupuja rodzicom mieszkanie i potem ono zostaje dla ich dzieci,a oni za normalny kredyt kupuja cos dla siebie.

                  Do tego bez sensu jest zlicytowc mieszkanie, ktore i tak pojdzie nie na splate dlugu,a autorka watku chce splacac, tylko narazie placi w ratach bo inaczej nie da rady.
                  Dziwne jest tylko, ze mieszkanie rodzicow jest na nia,chodz pewnie po wykupie przepisali na corke bo to ona placila.
                  Facet chce sie zemscic i tyle bezwzgledne bydle.
                  • makurokurosek Re: makurokurosek 17.12.11, 10:28
                    Wykup mieszkania dla rodzicow mogla ja kosztowac,jak moja mame 8 tys zl bo iles
                    > tam lat mieszkala,

                    W jaki sposób w takim razie kredyt na wykup przewyższa wartość mieszkania? Albo więc mieszkanie obciążone kredytem które ma iść na licytację nie było wykupione od spółdzielni tylko zakupione na wolnym rynku, więc nie jest mieszkaniem rodziców albo jest to jedna wielka ściema i autorka sama pogubiła się już w swoich kłamstwach

                    "> Do tego bez sensu jest zlicytowc mieszkanie, ktore i tak pojdzie nie na splate
                    > dlugu,a autorka watku chce splacac, tylko narazie placi w ratach bo inaczej nie
                    > da rady.
                    > Dziwne je"

                    Wierzyciel ma prawo odzyskać dług niezależnie czy na drodze licytacji czy polubownego rozwiązania
              • makurokurosek Re: makurokurosek 15.12.11, 10:46
                Drugie mieszkanie - to mieszkanie rodziców autorki które wykupiła na siebie.

                " Obecnie mieszkamy z rodzicami, w mieszkaniu, które jest nasze w papierach, bo wykupiliśmy je rodzicom kilka lat temu, żeby im pomóc w trudnej sytuacji, a teraz to się obróciło przeciwko nam i możemy je stracić."

                • taje Re: makurokurosek 15.12.11, 11:42
                  No wlasnie - w chwili obecnej jest tylko jedno mieszkanie, to kupione dla rodzicow, ale formalnie pozostajace wlasnoscia autorki. I tego mieszkania dotyczy licytacja. Innymi slowy - aniasia jest wlascicielka tylko jednego mieszkania, innych nieruchomosci nie ma.
                  • makurokurosek Re: makurokurosek 15.12.11, 12:00
                    Autorka do tego mieszkania dopiero co sie wprowadziła, rozumiem, że w sierpniu gdy pisała pierwszy raz o licytacji i gdy jeszcze nie przeprowadziła się do rodziców pisała o licytacji kartonu czy może miejsca pod mostem.
                  • makurokurosek Re: makurokurosek 15.12.11, 12:03
                    " Mąz jest na umowie zlecene, jakies grosze zarabia, szuka nowej pracy. Rodzice mają swoje zobowiązania, no i nas teraz na głowie, też ledwo dają radę... "

                    Czyli w sierpniu autorka nie mieszkała u rodziców, to gdzie mieszkała i które mieszkanie miało iść na licytację skoro nie to w którym wówczas mieszkała.
                    • taje Re: makurokurosek 15.12.11, 12:17
                      Moze zamiast dywagowac, zapytaj wprost autorke watku ilu mieszkan jest teraz wlascicielka. Znam te sprawe rowniez z innych zrodel, choc i w tym watku bylo to jasno napisane - wiem, ze jest tylko jedno mieszkanie.
                      • makurokurosek Re: makurokurosek 15.12.11, 12:34
                        Kilka osób na tym wątku pytało autorki, jak wysokie jest jej zobowiązanie, ile spłaciła ale nikt odpowiedzi się, nie doczekał. Na pomocnych natomiast padło pytanie skąd nagle siedem osób i co sie stało od powstania tego wątku, również brak odpowiedzi.
                        Ty może znasz osobiście autorkę, a może sama nią jesteś z obydwóch wątków wynika jednak że autorka jest posiadaczką 2 mieszkań
                        • taje Re: makurokurosek 15.12.11, 15:01
                          Nie, z tej "dyskusji" wynika co najwyzej, ze Ty nie potrafisz zrozumiec tego co czytasz i wyciagasz falszywe wnioski z falszywych zalozen. Aniasia popelnila szereg kardynalnych bledow, owszem, ale ja jej gleboko wspolczuje. Moze dlatego, ze z doswiadczenia (a jestem prawnikiem) wiem jak bezwzgledny bywa system prawny i jak czesto zdarzaja sie takie wydawaloby sie malo prawdopodobne sploty zdarzen. I jak wielkie moga byc konsekwencje malych z pozoru zaniedban. A tego, ze jej nieszczescie traktujesz jak pozywke i tym sie nakrecasz, nie potrafie zrozumiec. Mysle, ze trudno sie zyje z taka nienawiscia do swiata.
                          • makurokurosek Re: makurokurosek 15.12.11, 15:08
                            Dziwne, że w ten sam sposób zrozumiało te dwa posty kilka osób, a grono obrończyń nagle ostro sie skurczyło, pewnie ze strachu aby nie wyjść na niedouczone co to czytać i liczyć nie potrafią.

                            • taje Re: makurokurosek 15.12.11, 15:18
                              Nie, nie dziwne niestety. Wiesz, nie bede sie tlumaczyc z tego, ze umiem czytac ze zrozumieniem ani z tego, ze wiem jak wyglada postepowanie egzekucyjne. Ani tym bardziej z tego, ze nieobca mi empatia.
                              • makurokurosek Re: makurokurosek 15.12.11, 16:17
                                Odróżnić liczę 5 od 7 też potrafisz ?
            • a-ronka tak moze i zrobi to 15.12.11, 10:44
              jeśli macie włąsnościowe to z pieniędzy pozostałych po spłacie długu i nalezności komorniczych mozecie kupić sobie np.kawalerkę z wychodniem.
              Jesli macie spółdzielcze lub komunalne doostaniecie lokal zastępczy( jeśli jest w zasobach spółdzielni) o metrażu odpowiadającym ilości osób (pewnie po 3 m2 na osobę ale dokłądnie nie wiem.
              Nie płacisz wierzycielowi to twój problem,on ma dobrego komornika który wyegzekwuje należność. Tutaj ani łzy ani małe dziecko nie stanowią problemu-problem to niepłacący dłuznik no i takich trzeba tępić.
              Tak tępić.
              • taje Re: tak moze i zrobi to 15.12.11, 11:46
                Mysle, ze tepic trzeba nieumiejetnosc czytania ze zrozumieniem. Autorka ma tylko jedno mieszkanie, w ktorym obecnie mieszka ona i jej rodzice. Mieszkanie jest obciazone hipoteka przewyzszajaca wartosc mieszkania. W wyniku egzekucji nie tylko egzekwujacy wierzyciel nic nie dostanie, ba, straci nawet bank zabepzieczony hipoteka bo ze sprzedazy dostanie tylko czesc swojej wierzytelnosci. Gdzie tu jeszcze jakies pieniadze dla aniasi? Aniasia i jej rodzice zostana bez dachu nad glowa. Gdzie tu jakas logika? Gdyby faktycznie byly dwa mieszkania to owszem, licytacja mialaby sens.
                • a-ronka Re: tak moze i zrobi to 15.12.11, 14:58
                  nie czytam wszystkich kombinatorskich wypowiedzi tej pani.Komornik zlicytuje bo znjadzie chętntnego nawet na mieszkanie z hipoteką. Czyli panna kombinatorka zostanie z ręką w nocniku,.Jak się bierze kredyt,jak się umawia ze wspólnikiem na spłatę to trzeba spłacać!
                  Biadolenie i kombinowanie wyszło-zostaje most bo łzy na komorników nie działają.
                  • taje Re: tak moze i zrobi to 15.12.11, 15:08
                    Widac, ze nie czytasz. Bo lepiej postawic sobie falszywa teze a potem wejsc z nia w polemike. Brawo.
                    • makurokurosek Re: tak moze i zrobi to 15.12.11, 15:18
                      Widzisz tak to jest gdy same musimy stawiać tezę bo autorka oprócz usilnego szukania sposobu na wykpienia sie od długu nie odpowiada na żadne pytania. Pytania zadawane zarówno przez obrończynie jak i przeciwniczki.
                      Jedyną aktywność autorki widać gdy ktoś podaje jej możliwość ucieczki od długu, nie wiemy więc ani ile autorka ma tych mieszkań, anie ile osób zagrożonych jest licytacją ani gdzie mieszkała autorka do sierpnia, ani co robiła by spłacić zobowiązanie.

                      -Wiemy jedynie, że zalegała z płatnością czynszu za pięć miesięcy .

                      "Jako, że czynsz co miesiąc trzeba było za lokal płacić, zaczęło nam brakować pieniędzy, więc po 5 miesiącach właściciel lokalu wypowiedział nam umowę. Doliczył sobie czynsze do końca trwania umowy, zaległości i podał nas do komornika. "

                      - wiemy że lokal znajdował się w centrum łodzi i jako że był przeznaczony na kawiarnie to raczej nie było to pomieszczenie 10 m^2 , ale fakt wielkości musimy sie domyślić bo autorkę interesuje tylko jedno jak uciec od zobowiązania

                      • easyblue Re: tak moze i zrobi to 16.12.11, 22:41
                        > Widzisz tak to jest gdy same musimy stawiać tezę
                        Czyżby cię ktoś do tego zmuszał?
                        Ochoczo snujesz swoją historię na temat jej problemów, bo masz z góry założoną tezę i nawet, gdyby napisała szczegółowo jak sprawa wygląda i tym udowodniła, ze jej jedyną winą była naiwność wobec wspólnika, i tak uważałabyś że to ty masz rację.
              • easyblue Wielu było takich, co 16.12.11, 22:44
                > takich trzeba tępić
                Wielu było takich, co tępili innych, zawsze z racji jedynie słusznych poglądów. Swoich.
                • hermenegilda_zenia Makurokurosek matma na poziomie podstawowym kulej 18.12.11, 20:50
                  Nie wiem, ile klas szkoły podstawowej udało ci się skończyć, że nie nauczyłaś się czytać ze zrozumieniem i dodawać na poziomie 7-latka, ale nie mogę już czytać twoich postów. Zatem, jak krowie na miedzy wyjaśniam, dlaczego na bruku zostanie 7 osób:
                  7 osób to:
                  - założycielka wątku i jej mąż (2 osoby)
                  - trójka ich dzieci ( 3 osoby)
                  - rodzice, u których teraz mieszkają (2 osoby).
                  2 + 3 + 2 = 7 (słownie: siedem). Dotarło, czy trzeba jeszcze raz?
                  • spicy_orange Re: Makurokurosek matma na poziomie podstawowym k 18.12.11, 21:07
                    a można dopytać czemu rodzice wylecą na bruk z własnego mieszkania?

                    tzn. jak moja siostra narobi długów i ja ją wezmę pod swój dach, to komornik zajmie też moje mieszkanie?
                    • kota_marcowa Re: Makurokurosek matma na poziomie podstawowym k 18.12.11, 21:19
                      spicy_orange napisała:

                      > a można dopytać czemu rodzice wylecą na bruk z własnego mieszkania?
                      >
                      > tzn. jak moja siostra narobi długów i ja ją wezmę pod swój dach, to komornik za
                      > jmie też moje mieszkanie?

                      Czytaj ze zrozumieniem, mieszkanie jest autorki wątku, a nie rodziców, rodzice tylko w nim mieszkali.
                      • spicy_orange Re: Makurokurosek matma na poziomie podstawowym k 18.12.11, 21:29
                        cytuję po kolei posty autorki dot jej mieszkań:

                        1. Gdzie napisałam, że kupiliśmy sobie nowe mieszkanie?
                        Jedno sprzedaliśmy, żeby spłacić dług, ale nie wystarczyło, a drugie wykupiliśmy kilka lat temu i po sprzedaniu pierwszego sie tu przeprowadziliśmy

                        2. mam jedno mieszkanie i to jedno, jedyne mieszkanie jest zagrożone licytacją.

                        3. Teraz mieszkamy w 7 osób w jednym mieszkaniu, w którym od 30 lat mieszkają moi rodzice, a my od czerwca tego roku.

                        I teraz pytanie: na mieszkanie w którym rodzice mieszkają od 30 lat jest ten kredyt we frankach który przewyższa wartość mieszkania i które komornik licytuje złośliwie, bo i tak nic nie dostanie? Myślałam, że autorka wątku jest młodą osobą pod 40, ale skoro od 30 lat użycza rodzicom własnego mieszkania to chyba nie.
                        • spicy_orange Re: Makurokurosek matma na poziomie podstawowym k 18.12.11, 21:38
                          coś dziś wolno trybię.

                          Wykupili mieszkanie od rodziców kilka lat temu. Albo rodzice im darowali mieszkanie które potem aniasia wykupiła ze spółdzielni jako własnościowe? Powiedzmy po to, żeby zabezpieczyć kredyt hipoteczny na nowe mieszkanie, to które później sprzedali na pokrycie długu? Skoro nowe mieszkanie długu nie pokryło to znaczy że dług poszedł w setki tys?
                    • rosapulchra-0 Re: Makurokurosek matma na poziomie podstawowym k 18.12.11, 21:19
                      Bo rodzice mieszkają w mieszkaniu, które oficjalnie należy do autorki posta.
                  • makurokurosek Re: Makurokurosek matma na poziomie podstawowym k 18.12.11, 21:21
                    Może przeczytaj pierwszy post, w który liczba eksmitowanych to pięć i w którym nie ma mowy o rodzicach autorki. Jeżeli masz taki problem z cofnięciem się do początku dyskusji to go przytoczę.

                    "Czy można wyrzucić 5-osobową rodzinę na bruk?
                    Autor: aniasia  02.08.11, 09:52
                    Dodaj do ulubionych Skasujcie
                    Odpowiedz cytując Odpowiedz
                    Wierzyciel, któremu jesteśmy winni pieniądze za nieudany biznes, chce nam zlicytować mieszkanie, mimo tego, że nie dostanie z tego mieszkania ani grosza, bo kredyt hipoteczny we frankach przewyższa wartość mieszkania.
                    Czy ma prawo tak zrobić, mimo, że nic nie dostanie, tylko po to by nas ukarać i mieć satysfakcję, że nie będziemy mieć mieszkania, skoro on nie ma kasy. Tak powiedział, że zrobi to dla satysfakcji...
                    Jesteśmy zrozpaczeni, byliśmy już kilku prawników, każdy mówi co innego, ale generalnie mówią, że może tak zrobić.
                    Czy sąd w tej sprawie podejmuje zdanie czy też komornik o wszystkim decyduje?
                    Czy ktoś z Was się orientuje w tych kwestiach?
                    Gdzie jeszcze możemy udać się o pomoc?
                    Mamy małe dzieci, nie mam pojęcia gdzie będziemy mieszkać, jeśli dojdzie do licytacji... "
                    • kota_marcowa Re: Makurokurosek matma na poziomie podstawowym k 18.12.11, 22:23
                      Cała ta historia jest jakaś dziwna i mam wrażenie, że z punktu widzenia wierzyciela wyglądałaby zgoła odmiennie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka