forumowiczka.to.ja
15.08.11, 22:43
Brat mi dzisiaj opowiedział taką historię: relacja Magdy :
sąsiadka Magdy, pani Wanda, ostatnio się jej przyznała, że szukali jej z jakiegoś urzędu: skarbowego, czy pracy. Pani z urzędu popytała w jakich godzinach pani Magda pracuje? A pani Wanda odpowiedziała: ale Magda nie pracuje, ona siedzi w domu, tam tylko mąż pracuje. Magda jest strasznie oburzona: jak ona mogła to powiedzieć? Toż to kapuś, donosicielka, i tego typu epitety.
Moj brat stwierdził: "bo po co się wtrącała? W takich sytuacjach mówi się "ja nic nie wiem"" . Z jednej strony: pewnie, bezpieczniej tak. Ale z drugiej strony: taka postawa zezwala ludziom na robienie lewizn. Bo co robi mąż Magdy, tego nie wie nikt, a ona sama gubi się w opowieściach jak młoda, sąsiedzi ich nie lubią.
W Niemczech, z tego co słyszałam, w takich sytuacjach sąsiad taki jak pani Wanda byłby "bohaterem", ale u nas.....Co o tym sądzicie? Mówić prawdę urzędasom, czy nie wtykać się w nie swoje sprawy, głowa w piasek i świety spokój?