Pogonie z talerzem

08.09.11, 11:18
Znacie takie dzieci (wiek poniżej szkolny) które nie są w stanie zjeść przy stole tylko trzeba za nimi latać z talerzem w ręku? Pytanie 2: Czy były wychowywane tylko przez rodziców czy wkręcili się w to dziadkowie (babcie w szczególności)?

Znam dzieciaki które wyznają zasadę "jedzenie mój wróg!" więc wiem, że to wcale nie jest zabawne.
    • nisar Re: Pogonie z talerzem 08.09.11, 11:27
      Za żadnym dzieckiem nie "trzeba latać z talerzem". Jak nie chce jeść, to raczej proponowałabym przyjrzeć się temu, co je i pije mimochodem i wyłączyć wszystko, ze słodkimi sokami włącznie. Generalnie jestem wyznawcą zasady: zdrowe dziecko się nie zagłodzi, natomiast uważam (niepopularnie), że należy zwracać uwagę na to, co dziecko do jedzenia DOSTAJE. A zazwyczaj jest tak, że jak dziecko nie chce śniadania, rodzice wpychają, nie udaje się, to jak po dwóch godzinach chce słodki serek, to już są tak szczęśliwi, że zje cokolwiek. A wtedy należy podać to samo, co było przewidziane na śniadanie, na zasadzie jak głodny to zje. Jak nie zje, to znaczy nie głodny, zje za kolejne dwie godziny. A jak zgodzimy się na serek, raz drugi trzeci, to dziecko załapie, że to ono rządzi tym, co i kiedy je. I już jesteśmy w czarnej dooopie.
      • myga Re: Pogonie z talerzem 08.09.11, 11:51
        A wtedy należy podać to samo, co było przewidziane na śniadanie, na zasadzie jak głodny to zje. Jak nie zje, to znaczy nie głodny, zje za kolejne dwie godziny. A jak zgodzimy się na serek, raz drugi trzeci, to dziecko załapie, że to ono rządzi tym, co i kiedy je.
        ---------
        A dlaczego nie mozna podac tego serka na sniadanie? Naprawde nie rozumiem, dlaczego karmic na sile dziecko czyms, czego ono nie lubi, a potem narzekac na "niejadkow". Nie mialam tego problemu z zadnym swoim dzieckiem, jadly to, na co mialy ochote.
        • nisar Myga! 08.09.11, 12:54
          Ależ można podać serek na śniadanie, w życiu swoim nie wpychałam w dzieci tego, czego nie cierpią. Generalnie chodziło mi o sytuację, w której dziecko nie chce jeść podanego śniadania (załóżmy: jajecznicy, którą normalnie lubi), a za jakiś czas wyraża chęć zjedzenia słodkiego serka, tudzież drożdżówki. Rozumiesz?
          • myga Re: Myga! 09.09.11, 08:36
            Generalnie chodziło mi o sytuację, w której dziecko nie ch
            > ce jeść podanego śniadania (załóżmy: jajecznicy, którą normalnie lubi)
            ---------
            ty tez nie zawsze masz ochote na jajecznice. Mi wlasnie o to chodzi, zapytanie dziecka na co ma ochote trwa krocej, niz zrobienie jajecznicy, a moze wlasnie bedzie chcial serek? Ja pytalam, co zjedza na sniadanie. Dzieki temu nie mialam ani nie mam klopotow z niejadkami.
            • atowlasnieja Re: Myga! 09.09.11, 09:17
              myga napisała: Ja pytalam, co zjedza na sniadanie. Dzieki temu nie mialam ani nie mam klopotow z niejadkami.

              Dobry żart! Mój siostrzeniec siedział za stołem. Babcia (moja mama) mówiła "idziemy jeść i pytała: "zjesz zupę?" "Chcę zupkę!" - zupa w miseczce stoi przed nim - "nie chcę zupki!" - zupka odjeżdża ze stołu - "chcę zupkę"

              Albo zmiana preferencji na zupę przecieraną i z powrotem.

              Skończyło się jak przestała się dawać mu wybór potrawy, a kwestią wyboru było już zjedzenie lub nie.
              • myga Re: Myga! 09.09.11, 14:33
                Na szczescie nie mialam do czynienia z twoim siostrzencem. Ale na miejscu twojej mamy to bym nie zmieniala talerzy. Skoro chcial zupke, to byla by zupka. Gdyby nie chcial zupki, o ktora prosil, tzn nie byl glodny. Nie robie z jedzenia problemu.
    • wuika Re: Pogonie z talerzem 08.09.11, 11:35
      Znam. Zasługa babć (bo ona taki chudziutka smile );
    • mary_lu Re: Pogonie z talerzem 08.09.11, 11:37
      Z własnej głupoty wyhodowałam dziecko, za którym trzeba latać z talerzem. Ze zdrowego, dużego, ciężkiego i dość żertego dziecka zrobiłam takie cuś. Z małą pomocą dwóch babć, fakt to jest, bo to one zaczęły. Mój maluch miał kolejny mały kryzys w jedzeniu, pewnie zupełnie niegroźny, ale akurat byłam w gorszym nastroju, to był już kolejny raz, kiedy babcie szlochały nad niedojedzonym obiadkiem i wkręcały mi głupoty, i wtedy się złamałam.

      Oczywiście synuć poszedł w terroryzowanie nas jedzeniem i karmienie przed TV jak w masło. Teraz się zbieram do wprowadzenia odwyku...
      • mary_lu Re: Pogonie z talerzem 08.09.11, 11:38
        *synuś, nie synuć
        • mamaemmy Re: Pogonie z talerzem 08.09.11, 11:41
          Znacie.
          Ja tak nie robiłam i zabraniałam mojej mamie..glownie dzięki emamie..Chyba czytanie tego forum nauczylo mnie sporo rzeczy-m.in tego oraz nie przegrzewania dziecka i wielu innych rzeczy..
    • sueellen Re: Pogonie z talerzem 08.09.11, 12:02
      Moja ma 1,5 roku, siedzi przy stole i je razem z nami obiady. Sama widelcem, czasem palcami gdy traci cierpliwosc, ale sama. Nauczyla się przede wszystkim dzięki wizytom w restauracjach i domowym kolacjom ze znajomymi. Wlaciwie od kiedy siedziala, byla sadana z dorosłymi przy stole. Kiedy jednak jestesmy sami albo tylko jedno z nas, zazwyczaj nie ma presji i nie chce już tak ladnie sama jesć. najczęściej nie tyle ja za nią ganiam z talerzem co sama do mnie co chwilę podchodzi domagając się łyzki zupy czy kawałka mięsa.
      • an_ni Re: Pogonie z talerzem 08.09.11, 20:31
        moja corka w tym wieku rowniez byla biesiadnikiem smile uwielbiala jesc
        teraz ma prawie 6 lat i usiedziec nie moze (choc pewnie nie jest szczytem wiercidupstwa)
        albo grzebie sie strasznie przy jedzeniu (mimo ze jej smakuje) i ja to ukrucam bo mnie szlag trafia jak je sniadanie przed godzine
    • dzoaann Re: Pogonie z talerzem 08.09.11, 12:58
      nie znam takich dzieci, chcoc musze przyznac, ze dwadziescia lat temu moja osobista siostra wykazywala takie tendencje w stosunku do swojego syna, ale to wlasnie babcia (czyli mama) uswiadomila jej, ze kreci na siebie bicz...
    • rulsanka Re: Pogonie z talerzem 08.09.11, 12:59
      Znam - moje. Jest bardzo szczupłe choć nie chude (ponad 2 kanały centylowe różnicy między wzrostem a wagą). Nie ma nic tłuszczu (widać to jak się przeciąga, sama skóra, mięśnie i kości) Lubi jeść wszystko co zdrowe (warzywa, owoce, kasze, pełnoziarniste pieczywo), nie podjada między posiłkami, wliczając słodkie picia. Ale. Po zjedzeniu 1/3 posiłku odchodzi od stołu, nudzi go to. Więc trochę dokarmiam, nie namawiając jednakże do zjedzenia jak już nie chce. Rezultat? Zaczął rosnąć. Gdy nie jadł, proporcje między wagą a wzrostem były podobne, tylko wzrost na 10 centylu (waga grubo poniżej 3), a nie tak jak teraz - wzrost powyżej 50, waga 10.
      Są dzieci, które po zaspokojeniu pierwszego głodu, przestają interesować się czynnością jedzenia. Moje dziecko miało tak od czasów cyckowych, nigdy nie wisiał na cycu, jako noworodek najadał się w 5-7 minut. Później w ogóle nie chciał jeść w dzień. Karmiłam w nocy - pewnie też nie powinnam.... Taki typ? Może jakieś zaburzenia? Może, choć raczej nie jakieś poważne. Panie w żłobku też dokarmiały go mówiąc, że ten typ tak ma (i potwierdzały moją opinię, że nie da sobie wcisnąć nawet pół łyżeczki gdy naprawdę jest już najedzony).
      Młody ma teraz 3 lata, coraz większą część posiłku zjada sam, w przedszkolu nawet z dokładką. Myślę, że jako 4latek, najpóźniej, będzie w stanie się skupić na jedzeniu na tyle długo, by się najeść do końca.
      Czasem może być tak, że nie pomagając dziecku dokończyć posiłku, nakręcamy spiralę nieprawidłowego jedzenia. Bo nie najedzone porządnie, po godzinie wyje z głodu. Dwulatek jest za mały, by kazać mu czekać kolejną godzinę, nie zrozumie za co ta kara. Nie dam jeść po godzinie, bo znowu zje okruszek. Po dwóch godzinach dostanie kolejny posiłek, z którego zje znowu troszkę, do zaspokojenia pierwszego głodu. Po kilku dniach takich ćwiczeń organizm przyzwyczaja się do zmniejszonej podaży kalorii i żąda jeszcze mniej. Tak było u nas i taki scenariusz też jest możliwy. Dzieci są różne.
      • iothe Re: Pogonie z talerzem 08.09.11, 20:33
        rulsanka napisała:

        > Znam - moje.

        Moje również. Teraz ma prawie 6 lat, posiłki potrafią trwać godzinę, jeśli zakończę wcześniej to dziecko nie widzi problemu. Na wakacjach dbałam, żeby jadł, ważył już prawie 20 kg. Wrócił do przedszkola w sierpniu - waży 18 przy wzroscie 122. Sterczą wszystkie żebra, dziecko za chiny nie ze czegoś, co mu nie smakuje, woli nie jeść w ogóle. Mąż i jego rodzeńtwo mieli podobnie, mąż już po studiach miał wskaźnik BMI 17. Babcie nie nie miały z tym nic wspólnego ani w przypadku męża, ani syna.
    • default Re: Pogonie z talerzem 08.09.11, 13:14
      Ja byłam takim dzieckiem (co może trochę przeczyć teorii, że w dawnych czasach się tak dziećmi nie przejmowano smile) Do dziś moje kuzynki, które okresowo uczestniczyły w opiece nade mną, wspominają, jak biegały za mną po parku ze słoiczkiem z zupką czy twarożkiem, naszykowanymi przed wyjściem przez babcię. I jakim trudem było okupione wciśnięcie mi choćby łyżeczki smakołyku smile Nieraz dawały za wygraną i same zjadały, żeby potem nie tłumaczyć się babci, dlaczego dziecko nie zjadło smile
      Ja natomiast mojego dziecka nie namawiałam do jedzenia nigdy. Ani nie wpierałam jej pokarmów, których nie lubiła. Jak miała fazę na jedzenie tylko kanapek z pastą z tuńczyka - to jadła tylko te kanapki. I żyje smile
      • eliszka25 Re: Pogonie z talerzem 08.09.11, 14:00
        znam dwoje takich dzieci. pierwsze, to 4-letni syn brata. jest niejadkiem, moim zdaniem w czesci "dzieki" rodzicom. pozwolili "sterroryzowac" sie na calej linii. od poczatku jedzenia "lyzeczkowego" bylo bieganie za dzieckiem z talerzem. malo kiedy maly po prostu usiadl i zjadl. glownie wtedy, gdy zajmowala sie nim moja mama, bo to zlota kobieta i ma baaaaaaardzo duzo cierpliwosci do dzieci. ja osobiscie takiej akcji nie widzialam. do tego ponad 3 lata zywil sie glownie mlekiem. nie chcial nic jesc, tylko 5-6 razy dziennie wolal "kako mi zrob" i bratowa robila mleko z kasza w butelce. w koncu, chyba troche za rada mojej mamy, wywalila wszystkie butelki i mlody powoli zaczyna jesc jak czlowiek. moja mama nigdy ani nie wmuszala w zadne dziecko jedzenia, ani nie ganiala za nikim z talerzem.

        drugie dziecko, to 6-latka znajomych. z tym, ze tu juz ekstremum. dziecko tak naprawde chyba nigdy nie jadlo normalnie przy stole. do tej pory jest karmiona i wyglada to tak, ze jedzenie podaje jej sie podstepem. jak byla mala i zaczynala jesc lyzeczka, to do karmienia jej potrzebne byly 2 osoby. jedna zabawiala i odwracala uwage jak tylko mogla, druga czatowala z pelna lyzeczka i jak tylko mala otworzyla buzie - bach lyzke do paszczy. dziecko nawet nie ma nawyku samodzielnego jedzenia, nie wiem, czy w ogole potrafi bo jeszcze nigdy nie widzialam jej jedzacej ze sztuccami w rekach. jedzenie kroi/dzieli na talerzu matka czy ojciec, nabiera na widelec/lyzke i jak tylko nadarzy sie okazja - trach do buzi. dla mnie masakra totalna. dziecko w ogole nie upomina sie o jedzenie i w ogole nawet nie siada do stolu. za to litrami pije kubusie play, ktore rodzice zgrzewkami z polski zwoza, bo za granica mieszkaja. nie pije nic innego. jest przerazliwie chuda i ciagle chora. dziadkowie z tym nie maja nic wspolnego, bo mieszkaja daleko. ba, nawet podczas wizyt u dziadkow dziecko "nagle dostaje apetyt". podczas ostatniego pobytu u dziadkow przytyla.

        moje dzieci nigdy nie zaznaly zmuszania do jedzenia ani biegania za nimi z talerzem. nie sa niejadkami, ale miewaja niejadkowe dni. biore wtedy na wstrzymanie, bo wiem, ze najdalej za 2 dni beda jesc jak konie. mlodszy przez jakis czas mial faze na dojadanie z talerza. kiedy juz prawie sie najadl chcial wyjsc z krzeselka, a po chwili wracal do stolu i zjadal to, co jeszcze na talerzu zostalo. no i to tez taki typ, ze jedzenie go dosc szybko nudzi, wiec wciaz mu pomagam (ma 2 lata). po zaspokojeniu pierwszego glodu maly swoja lyzka czy widelcem raczej sie bawi niz je, za to zjada to, co ja mu druga lyzka/widelcem podaje. jak sie naje, odmawia dalszego jedzenia i mowi "wyjsc", czyli ze chce wyjsc z krzeselka. wtedy konczymy posilek.

        moim zdaniem pomaganie 2 czy nawet 3-latkowi w jedzeniu, to zdecydowanie co innego niz ganianie dziecka z talerzem po calym domu i podawanie jedzenia podstepem.

    • gazetowa_krowa Re: Pogonie z talerzem 08.09.11, 19:19
      Znam i nie wynika to z niechęci dzieci do siedzenia przy stole.
      Kiedy jest pora posiłku siedzą i jedzą. Rodzice za to za cel postawili sobie chyba brak przerw między posiłkami. Wygląda to tak, że dzieci się bawią a oni przynoszą im jedzenie - paróweczka, banan, czekoladka, guma - dzieci bez przerwy coś żują.
      Są otyłe, nie nadążają za rówieśnikami, ale rodzice mimo nacisków całej rodziny nie widzą problemu.
    • nangaparbat3 Re: Pogonie z talerzem 08.09.11, 19:33
      Ja jestem za leniwa na bieganie z talerzem za kimkolwiek, nawet na karmienie, więc córka od roku jadła przy stole samodzielnie, rączkami, potem płynnie przeszła na sztucce, nawet nie pamiętam jak, po prostu bez wysiłku.
      Co do babci to uwaza za skandal bieganie za dzieckiem z jedzeniem, i szczyt skandalu - karmienie siedzącego na nocniku (był taki przypadek w rodzinie, ale miłosiernie zapomniałam, czyj wink
    • kozica111 Re: Pogonie z talerzem 08.09.11, 19:35
      Boje się że ja wpadnę w taki kanał choć zawsze byłam przeciwniczka gonienia w celu nakarmienia ale teraz mam pat; dziecko je ładnie wszystko poza kolacją.Owszem kolacji mogę nie dawać ale skutkuje to tym że budzi się co godzinę i chce mleko /trochę/ ile nocy tak można nie spać? /o sobie mówię/.
      • bi_scotti Re: Pogonie z talerzem 08.09.11, 19:55
        Sa matki/babki, ktore nie potrafia dac dziecku wytchnienia. Ostatnio plynelismy na wyspe, czekalismy na prom, przed nami rodzina: mama, tata, dwie dziewczynki. Mama karmi nonstop - winogronka, pokrojone kanapeczki, kawalki selera a jak juz nie jedzenie to ksiazeczka, zabaweczka - az do totalnego upupienia.
        Ja mysle, ze to ganianie z talerzem czy ostatnim kesem kanapki to jakas forma samo-utwierdzania sie w tym, ze jest sie super-matka/babka i ze to faktycznie love actually wink
      • rulsanka Re: Pogonie z talerzem 09.09.11, 08:58
        U nas też kolacja najgorzej, tłumaczę to tym, że dziecko jest zbyt zmęczone po całym dniu, by jeść aktywnie.
    • bri Re: Pogonie z talerzem 08.09.11, 21:12
      Znam takie dzieciaki, są wychowywane "zbiorowo" przez rodziców i dziadków z obu stron. Ale moim zdaniem za nimi wcale nie trzeba latać z talerzem i nie rozumiem czemu oni tak robią. Dzieci, o których mowa, są czasem zostawiane u mnie w domu i wtedy normalnie siadają przy stole i jedzą.
    • your.miminka Re: Pogonie z talerzem 09.09.11, 14:06
      Przyznam, że nie rozumiem takich pogoni z talerzem... Uważam, że kwestia wychowania nie ma tu nic do rzeczy. Trzeba zmienić świadomość rodzica, który biega z takim talerzem, by wiedział, że jak dziecko nie chce jeść, to nie jest głodne lub zwyczajnie mu nie smakuje. Albo nie przekarmiać przed posiłkiem właściwym przekąskami. Ciekawie opisano syndrom "niejadka" tutaj: linkbaby.pl/artykuly/czytaj/szkola-jedzenia-dla-niejadka.html - polecam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja