Dodaj do ulubionych

Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku...

10.09.11, 08:27
warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,10254851,Awantura_w_kolejce_do_Filharmonii__w_ciazy_tez_stoja.html
Obserwuj wątek
    • a.nancy Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 08:32
      a czemu w tym konkretnym?
      • kozica111 Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 08:46
        W nawiązaniu do wypowiedzi że bilet nie jest artykułem pierwszej potrzeby...
        • mamaemmy Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 08:47
          Byłabym pierwszą osobą,któraby ja przepuściła.
          • miska_malcova Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 11.09.11, 13:42
            no to ja drugą smile
    • kawka74 Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 08:53
      Ale wstyd.
      Nie jest istotne, czy bilet jest artykułem pierwszej, drugiej czy dziesiątej potrzeby - idąc tym tropem należałoby rewidować ciężarnym koszyki w supermarketach i sprawdzać, czy to, co kupują, na pewno jest artykułem pierwszej potrzeby, powołując ad hoc komisję kolejkową.
    • kozica111 Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 09:13
      Myślę że w tym przypadku w kolejce powstało domniemanie że kobieta świadomie przyszła po ten zakup z małym dzieckiem i w ciąży /zamiast męża/ licząc na wymuszenie zakupu bez kolejki.
      • tosterowa Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 09:25
        Ja myślę, że autor jest niespełnionym literatem wink
      • mama_kotula Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 09:36
        kozica111 napisała:
        > Myślę że w tym przypadku w kolejce powstało domniemanie że kobieta świadomie pr
        > zyszła po ten zakup z małym dzieckiem i w ciąży /zamiast męża/ licząc na wymusz
        > enie zakupu bez kolejki.

        Taa, bo kobieta pod koniec ciąży marzy wyłącznie o tym, aby z dwulatkiem na ręku wymuszać pierwszenstwo w kolejce, a nie na przykład polegiwać w łóżku z nogami do góry. Sądzę, że 99% lasek wysłałoby po ten karnet męża, nawet gdyby oznaczało to, że ma stać godzinę czy dwie w kolejce.
        A ludzie mają nasrane, niestety.
      • wuika Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 09:36
        Tak, specjalnie polazła, żeby jej się należało.
        • tomelanka Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 10:12
          ja jestem w ósmym miesiacu, maz za granica, kto ma mi zakupy robic? nie ma u nas czegos takiego jak zakupy spozywcze przez internet-oczywiscie zanim maz pojedzie to kupi mi kilka zgrzewek wody, napoje i inne ciezkie rzeczy, ale jak go miesiac nie ma to cos jesc musze do cholery,i kupowac rozne inne rzeczy, np. plyn do czyszczenia kibla, w osiedlowych sklepikach kupuje rzadko-bo po pierwsze nic w nich nie ma, a po drugie nie mam zamiaru placic za bulke 80 gr skoro w kauflandzie czy innym carrefourze kupie ja za 17 gr
          najlepiej by bylo z domu nie wychodzic
          tak, ustapilabym miejsca, choc obiecalam sobie, ze nigdy nikogo wiecej nigdzie nie przepuszcze (nie liczac ciezarnych) i nie obchodzi mnie co o mnie teraz myslicie


          inna sprawa, ze zawsze w kolejkach stoje ile trzeba ale jeszcze NIKT mnie nigdzie nie przepuscil-jedyna uprzejmosc jaka mnie spotyka to to, ze jak poprosze to obojetnie gdzie i obojetnie kto umozliwi mi dostep do wc-zawsze cos wink
          • tomelanka Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 10:14
            to nie chodzi zreszta o to, czy bilet do filharmonii jest artykulem pierwszej potrzeby czy nie, tylko o kulture i troche empatii
            • wuika Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 10:15
              Kultura i filharmonia? W dupach się poprzewracało tongue_out
              • verdana Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 10:21
                Pusciłabym, ale z mieszanymi uczuciami. Dlaczego? Dlatego, ze dama w ciąży kupuje ten bilet nie dla siebie - watpię, aby korzystała z abonamentu mając noworodka. I ten ktoś powinien sam sobie kuopić, a nie wysylać kobiete z dzieciek i w ciązy...
                • kozica111 Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 10:27
                  Myślę podobnie jak Verdana, jestem byłą ciężarna, zazwyczaj mi ustępowano choć nie zawsze /sklep, metro/- i jako była ciężarna nie widzę siebie w zaawansowanej ciąży lecącej po bilet do filharmonii........mimo wszystko.
                  • wuika Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 10:35
                    Czy ciężarna ma prawo wyjść z domu tylko w stanach najwyższej konieczności? Poza tymi przypadkami, jeśli musi / chce wyjść, to już nie może liczyć na trochę życzliwości?
                    • kozica111 Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 10:40
                      Jasne że nie, ale serio myślisz ze w zaawansowanej ciąży z wizja noworodka u cycka za jakiś czas pragnęła dziko rozrywki? Pamiętam jak sie czułam w 8, marzyłam by sie glebnąc na łóżko i polegiwać jedząc frytki...Wiadomo nie każdy musi być taki sam, może ona pragnęła pokarmu duchowego...tylko czemu to tak mało przekonywujące?
                      Gdybym taka osobę spotkała w sklepie, metrze, na poczcie itp; zerwałabym się i przepuściła zanim zdążyłaby nabrać powietrza tu mam bardzo mieszane uczucia.
                      • wuika Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 10:43
                        Widzisz, też jestem w 8 miesiącu ciąży, na dodatek brzuch mam ogromniasty i przejście dłuższego kawałka / stanie dłuższe niż 3 minuty męczy mnie nieludzko. Ale właśnie wizja dwóch noworodków każe mi zaliczyć jeszcze ze dwie premiery kinowe początkiem października, bo potem się na nie nie wybiorę. Rozumiem, że gdybym natrafiła na kolejkę w kinie, nie powinnam liczyć na życzliwość i przepuszczenie w kolejce, bo powinnam siedzieć w domu (siedzę w nim 99% czasu) i czekać na poród?
                        • kozica111 Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 11:26
                          Twoja argumentacja daje mi do myślenia, niemniej nadal uważam że to była manipulacja zupełnie świadoma.
                          • wuika Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 11:29
                            Ja też celowo zmanipuluję kolejkę i nie będę stać pod kinem, czekając, aż mąż znajdzie miejsce na parkingu (zapewne nie pod samym wejściem), żebyśmy potem wspólnie odstali swoje w kolejce, tylko kiedy on będzie starał się znaleźć miejsce, ja potuptam do kina (po drodze korzystają z windy i każdej jednej okazji do skrócenia drogi koniecznej do przejścia na nogach).
                        • verdana Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 11:38
                          Ale ta cężarna nie kupowała biletów na konkretny termin (wtedy w ogóle konieczność przepuszczenia nie budzi cienia wątpliwosci) tylko roczny abonament. Sama piszesz, ze po październiku raczej do kina sie nie wybierzesz, a tu dziewczyna kupuje bilety na cały rok...
                          -
                          Mops i kot

                          img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                          • wuika Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 11:43
                            Ja się nie wybieram - i to zapewne na początku. Potem, jeśli myślowo będę umiała odciąć pępowinę na kilka godzin, pewnie już prędzej.
                            • verdana Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 11:51
                              Toteż własnie. ja bym przepusciła dziewczyne oczywiscie, ale z pewnym niesmakiem. Bo nie da się ukryć, ktos ją wykorzystuje i robię przyslugę nie kobiecie w ciązy, a jakiemuś idiocie, który ją wysłał do kolejki w tym stanie.
                              Trzeba też brać pod uwagę, ze nie jest to kolejka na poczcie - ilość abonamentów jest ograniczona i w takim wypadku przepuszczanie bez kolejki stanowi jednak pewien problem, dla tych co czekają.
                • niektorymodbija Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 10:47
                  Tak, przepuscilabym. Zwlaszcza po wysluchaniu malo kulturalnych wypowiedzi innych :p

                  A zalozenie ,ze pani kupowala dla kogos innego jest absurdalne - abonament nie konczy sie za 2 miesiace, a co za problem zostawic raz na jakis czas dzieciaka z tata/babcia/sasiadka i isc na koncert?
                  • wuika Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 10:52
                    Świeżo upieczona matka siedzi na tyłku w domu i ukulturalnia się przy przewijaniu noworodka suspicious Inaczej jest wyrodna i już.
                • policjawkrainieczarow Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 11.09.11, 15:55
                  verdana napisała:

                  > Pusciłabym, ale z mieszanymi uczuciami. Dlaczego? Dlatego, ze dama w ciąży kupu
                  > je ten bilet nie dla siebie - watpię, aby korzystała z abonamentu mając noworod
                  > ka. I ten ktoś powinien sam sobie kuopić, a nie wysylać kobiete z dzieciek i w
                  > ciązy...

                  czytanie nie boli. Pani kupowala bilet na poranki cioci jadzi, czyli na koncerty dla dzieci, majac mala corke ze soba. Byc moze kupowala dla corki. Zakladam tez, ze KAZDY z kolejkowiczow kupowal bilet dla kogos - kolejka sie nei skladala z przedszkolakow, jesli dobrze zrozumialam?
                  • nchyb Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 11.09.11, 19:37
                    > czytanie nie boli. Pani kupowala bilet na poranki cioci jadzi, czyli na koncert
                    > y dla dzieci, majac mala corke ze soba. Byc moze kupowala dla corki.

                    w tej sytuacji - w czym było lepsze jej dziecko od dzieci pozostałych kolejkowiczów?
                    abonamentów dla wszystkich nie starczy, więc czemu jej dziecko ma mieć większe prawa?
      • nangaparbat3 Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 10:57
        Może mąż o 9 rano SIEDZI w pracy - a potem juz nie ma abonamentów?
        • nchyb Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 17:27
          > Może mąż o 9 rano SIEDZI w pracy - a potem juz nie ma abonamentów?

          nie ma, bo się kończą? za mało dla wszystkich? ciekawe ile osób z kolejki wzięło wolne, by móc kupić jednak ten karnet? ciekawe, czy wystarczyło dla wszystkich chętnych, czy ktoś kto przyszedł przed cieżarną, ale był w kolejce później - musiał obejść się smakiem? czy był to ktoś kto brał urlop, by kupić karnet? tak mnie to zastanawia...
    • lusitania2 Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 10:35
      nie
    • madame_zuzu Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 10:56
      Przepusciłabym, bo róznicy by mi nie zrobiło odstanie chwili dłużej, przy tym jak już mam za sobą kilka h stania, a dla cięzarnej róznica spora. Nie wnikam dla kogo kupowała. Widze brzuch, z automatu włacza mi się -przepuscić.
      Raz w zyciu zdarzyla mi sie taka przykra sytuacja kiedy bylam w ciazy. W punkcie laboratoryjnym.
      Kiedy babki wyczaily, ze nie mowię w ich języku, to zaczeło sie przepuszczanie tych z konca na początek, przede mnie. Takie dumne z siebie były picze, że wysiudały "obcą" z miejsca. Nie dlugo, bo laborantka wywołała mnie poza kolejką big_grin
      • mama_myszkina ???? 10.09.11, 12:32
        a gdzie Ty mieszkasz? bo aż mnie zatkało, a tez mieszkam za granicą.
    • agao_72 Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 10:57
      tak. pewnie.

      albo bym wysłała panią do kawiarni najbliższej, żeby sobie posiedziała w spokoju, kupiła karnet i jej przyniosła. tak sobie myślę, że kobiecie po urodzeniu dziecka szczególnie przyda się możliwość regularnych wyjść gdzieś, bez dzieci, dla zdrowia psychicznego.
      • klara-poisencja Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 11:05
        oczywiście,że przepuściłabym.
        zawsze przepuszczam ciężarne w widocznej ciąży niezależnie od tego co kupują i w jakiej kolejce stoją.
      • czar_bajry Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 11:05
        Nie było by problemu.
      • nchyb Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 20:09
        > albo bym wysłała panią do kawiarni najbliższej, żeby sobie posiedziała w spokoj
        > u, kupiła karnet i jej przyniosła
        czy gdyby się okazało, że to już ostatnie karnety i jak jej przyniesiesz, to dla ciebie już nie starczy, też byś tak zrobiła?
        • verdana Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 21:56
          Powiem więcej - dla mnie, jak dla mnie - ja mogę być szlachetna.
          Ale gdyby nie starczyło dla następnego w kolejce?
    • nangaparbat3 Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 11:08
      W dziesiątym miesiącu ciąży poszłam na pocztę, żeby czekiem zapłacic za gaz czy prąd. Był straszny upał, a ja przypominałam stóg siana. Kolejka była - jakieś 10 osób w wieku średnim, w wiekszości panie. Pech chciał, że idąc na tę pocztę spotkałam koleżankę, która została pod drzwiami z moim psem. I tę kolezanke wypatrzył pan z kolejki, i wyobraził sobie, że załatwiam jej, a nie własna sprawę. Kiedy podeszłam do okienka cała kolejka rzuciła się na mnie z wrzaskiem, nie zacytuje, bo z wrażenia nie zapamiętałam konkretnych słów, tylko jakąś koszmarną, zbiorową napasc. I pamiętam, że stałam przy tym okienku, urzedniczka wzięła ode mnie czek i rachunek, a mnie płyneły łzy, nie potrafiłam nad tym zapanowac. Całe płacenie trwało może minutę.
      • wuika Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 11:10
        I każda z tych osób straciła minutę suspicious Każda z nich mogła też zaliczyć choć kawałek dobrego uczynku, nawet jeśli bierny (łaskawie zgadzając się, a przynajmniej nie wyrażając sprzeciwu na przepuszczenie Ciebie).
        • kozica111 Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 11:25
          Kurcze, nie pytam o sens przepuszczania kobiet w ciąży, wiadomo ze taki jest i jest to bardzo fajny zwyczaj, mówię to jako przepuszczana i czasem niewidzialna ciężarna.Chodzi mi o ten konkretny przypadek naprawdę uważacie ze nie była to manipulacja a mąż nie siedział w aucie i rechotał?
          Czy podobnie przepuściłybyście gdyby była to kolejka na zapis dziecka do przedszkola a liczba miejsc byłaby ograniczona? Uważam że nie, więc tylko kwestia identyfikowania się z "interesem" w danym przypadku.
          • wuika Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 11:27
            Tak, manipulacja. I spisek żydomasonerii. Cykliści też się pomieszczą, czy to już przekroczy dozwolony poziom absurdu?
            • klara-poisencja Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 11:32
              mąż z całą pewnością siedział w aucie i tylko czekał,aż ciężarna żona dostanie po głowie od kulturalnej kolejki uncertain
          • madame_zuzu Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 11:32
            Kozica, ale rownie dobrze mozna nie przepuścic w kolejce do kasy sklepowej, bo a nuż przed sklepem siedzi pan mąz i rechocze.

            Jak niby sprawdzić czy ten mąz siedzi tam czy nie? Poza tym, widze brzuch-przepuszczam. Nie wnikam, czy ciezarna dla siebie kupuje, czy jest sama, z kims, czy ma meza, czy nie ma, czy jest w zagrozonej ciązy czy zle sie czuje, czy dobrze itd itd.

            Dlaczego od razu zakładac złe intencje i na starcie przypiąc wilczy ogon i nie przepuscic, tak pro forma?
            • kozica111 Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 11:36
              Może ze względu na jej postawę; bo nie podeszła i nie poprosiła, tylko widząc irytacje kolejki stanęła mimo to na początku twierdząc że "może jednak ktoś ja przepuści"? Tupet.
              • kozica111 Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 11:39
                Słowo "proszę" jest takie czarodziejskie, ale nieczęste w ustach osób które uważają że coś im się należy, dlatego uważam że było to działanie celowe.
              • madame_zuzu Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 11:56
                brak kultury u innych nie zwalnia mnie ze swojej wlasnej kultury.
          • konwalka Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 11:34
            nie
            ale ja sie ostatnio bicz zrobiłam straszna, ku oburzeniu i zdziwieniu spoleczenstwa

            i jeszcze uwaga- mieszkam w UK, gdzie nikt nigdy nie ustepuje kobietom w ciąży nic
            żadnego bez kolejki, prosze przede mnie- nic
            odstałams swoje do samiuskiego porodu

            od jakiegos czasu tez mysle głownie o swojej wygodzie, zdrowiu i czasie

            wyjatek stanowią dla mnie zasuszone, zgarbione i trzęsące sie starowinki, ktore na poczcie nieudolnie liczą drobne, żeby zapłacic za prąd
            przepuszczam, pomagam policzyc, opierdlaam urzedniczke, jak popedza babcinke
            tak mi sie zrobiło
          • niektorymodbija Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 11:35
            Chyba nieslusznie zakladam,ze ludzie ( w tym kobiety w ciazy) maja mozgi na miejscu. A jesli maja, to w przypadku przyjechania z mezem, wysylaja wlasnie jego do, kolejki, a nie pomykaja ochoczo z dzieckiem i brzuchem dla samej satysfakcji zrobienia z kogos balona...

            PS. Maz w samochodzie, a dzieko pewnie wypozyczone?
            • wuika Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 11:38
              Brzuch sztuczny tongue_out
            • mama_kotula Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 12:40
              Cytat
              A jesli maja, to w przypadku przyjechania z mezem, wysylaja wlasnie jego do, kolejki, a nie pomykaja ochoczo z dzieckiem i brzuchem dla samej satysfakcji zrobienia z kogos balona...


              No tak jak mówię, specjalnie i celowo się masochizują staniem w kolejce, bo długotrwałe stanie w ciąży, z dzieckiem na rękach, to po prostu taka megaprzyjemność. Ja na ten przyklad jestem w 22 tygodniu ciąży i codziennie specjalnie idę stanąć w jakiejś dlugiej kolejce, biorąc na ręce siedmiolatkę. Bo potem nie będę mogła, nieprawdaż, wykorzystywać okazji tongue_out
              • jowita771 Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 13:13
                Kotula, nie bądź taka wygodna. Powinnaś jeszcze syna na barana wziąć.
          • nangaparbat3 Kozica!!! 10.09.11, 12:15
            Czy Ty czytałaś linkowany przez siebie artykuł?

            5 września rozpoczęła się sprzedaż abonamentów do Filharmonii Narodowej dla osób, które nie posiadały ich w ubiegłym sezonie. \Weszłam więc na stronę Filharmonia.pl, aby kupić bilety online. Nie ma takiej możliwości. Kasa w Filharmonii Narodowej czynna jest od 9 do 19 z godzinną przerwą między 14 i 15. Postanowiłam udać się tam z samego rana.
            O 9.20 dotarłam na miejsce. Przywitała mnie kilkudziesięcioosobowa kolejka - pierwsi stali w niej od 7.30.

            OT
            Czytałaś "Tryumf owiec" Naomi Swann? Tym razem są tam też absolutnie zachwycające kozy - tak mi się nickiem skojarzyło smile
            • nangaparbat3 Re: Kozica!!! 10.09.11, 12:15
              Acha - sprawdziłam: 5 września to poniedziałek, dzień jak najbardziej roboczy tongue_out
    • polaoznaczonegwiazdka Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 11:42
      wg mnie b. dobra jest propozycja zeby osoba, ktora przepuszcza sama przeniosla sie na koniec kolejki. dotyczy ciezarnych i wszystkich innych - jak masz miękkie serce to postój sobie trochę dłużej
      • wuika Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 11:44
        Dodatkowa kara za bycie uprzejmym?
      • niektorymodbija Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 11:49
        Mylisz miekkie serce z dobrym wychowaniem...
    • nutka07 Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 11:48
      Jezeli ilosc produktu nie jest ograniczona to tak.
      • madame_zuzu Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 11:54
        o nutka i tu zawarłaś, to o czym ja zapomniałam napisać. Wyjątkiem, kiedy w kolejce nie puszczę jest ograniczona ilość czegoś tam.
    • aquuaa Fajna historia 10.09.11, 12:12
      Taka z zycia wzieta.

      Pytasz jak JA bym sie zachowala?
      Ja nie zaoferowalabym owej pani, ze ja przepuszcze przed siebie.

      Latwo jest odroznic te dwie postawy. Gdyby ciezarna z dzieckiem na reku w pierwszym odruchu odmowila i stanela na koniec a po 15-20 minutach widac byloby, ze jej naprawde ciezko mysle, ze kazdy tam obecny wykazalby zrozumienie i chec pomocy.
      Ale ciezarna zachowala sie dziwnie. Pan ze srodka proponuje (mowiac za wszystkich innych) prosze podejsc bez kolejki. Powinna powiedziec: bardzo milo z pana strony ale mysle, ze inni przed panem moga sie nie zgodzic - chetnie skorzystam z pana pomocy jesli to pan zechce mi kupic bilet a ja usiade z boku to bedzie mi latwiej.

      Daje glowe, ze taki obrazek nikogo by nie zezloscil.


      Argumenty o tym, ze bilety do filharmonii nie sa dobrem pierwszej potrzeby do mnie przemawiaja.
      Podobnie jak argument o tym, iz gdyby kazdorazowo stosowac taka zasade, trzebaby puscic kazdego inwalide. Wielu inwalidow wrecz denerwuje, ze ciagle ktos sie nad nimi lituje - chca byc postrzegani na rowni z innymi (ciaza to nie choroba).
      Znane sa przypadki, w ktorych kobiety celowo obwieszaja sie potomstwem, zeby miec taryfe ulgowa. Czesto spotykam je na poczcie. Idzie ciezarna (lub dzieciata) i taszczy torbe z IKEA naladowana po brzegi paczuszkami, wchodzi umeczona i udaje cierpietnice. Moze ktos pusci. Szczyt chamstwa. I takie oto panie wywoluja powszechne zgorszenie i znieczulice. Rozumiem, ze ludziom puscily nerwy.
      • niektorymodbija Re: Fajna historia 10.09.11, 12:17
        Oczywiscie, poczekajmy te 15 minut zanim przepuscimy. Moze dzieki temu nie trzeba bedzie w ogole przepuszczac, bo kobitka zemdleje i sie ja z FN wyrzuci.
        • lafiorka2 Re: Fajna historia 10.09.11, 12:23
          Przepuściła bym.Tak jak przepuszczam do kasy czy w innych kolejkach i ustępuję miejsca w komunikacji miejskiej.Sama byłam kiedyś w ciąży i wiem,jaka znieczulica jest wśród ludzi.Nawet tych nazywających siebie"inteligencją".
          • aquuaa Re: Fajna historia 10.09.11, 12:32
            lafiorka2 napisała:
            > Przepuściła bym.Tak jak przepuszczam do kasy czy w innych kolejkach i ustępuję
            > miejsca w komunikacji miejskiej.Sama byłam kiedyś w ciąży i wiem,jaka znieczul
            > ica jest wśród ludzi.Nawet tych nazywających siebie"inteligencją".

            I ja bylam w ciazy - przytylam 30 kg a nogi mialam jak banieczki.
            Chadzalam czesto na poczte. Kiedy puszczal mnie ktos (przed siebie) i mialam jeden list, gora dwa (listy specyficzne, z odrobine dluzszym czasem obslugi) i wiedzialam, ze zajmie to nie za duzo czasu - godzilam sie.
            Majac 3 i wiecej odmawialam bo wiedzialam, ze czyjas uprzejmosc odbije sie jemu samemu czkawka i pozostalym. Mowilam, ze to zajmie wiecej czasu i poczekam.
            Zreszta nie umieralam tylko potrzebowalam miejsca siedzacego - a to zawsze sie znalazlo.

            Nie popadajmy w paranoje z ta ciaza (zwlaszcza w kolejsce do filharmonii).
            • niektorymodbija Re: Fajna historia 10.09.11, 13:08
              TY potrzebowalas tylko miejsca siedzacego. Inna kobieta ma inny organizm, ktory ma inne wymagania. Ale niekoniecznie takie, zeby uniemozliwiac wyjscie z domu (natomiast czekanie kilka godzin nawet na krzesle - tak). Rozumiem ,ze nie doswiadczylas, wiec nie ogarniasz...
              • aquuaa Re: Fajna historia 10.09.11, 13:56
                Jak pisalam ponizej - kwestia priorytetow.
                Dla KAZDEJ osoby, ktora tam stala priorytetem bylo kupienie karnetu. Kazdy ma swoje zycie, sprawy, zobowiazania ale tego dnia to bylo dla kazdej z tych osob najwazniejsze i warte 4h czekania.
                A co bylo najwazniejsze dla ciezarnej? Ciaza i dolegliwosci okolociazowe? Dwulatek? Czy fanty?

                Nie doswiadczylam? Mialas kiedys 30 kg wiecej? Wiesz jak nogi puchna? Maz mnie podnosil z kanapy bo jak juz tam usiadlam i 'zatonelam' to samodzielnie musialabym schodzic jak dziecko - przekrecic sie na kolana i dopiero wstac. I jakbym taka kolejke zobaczyla i strrasznie by mi zalezalo - poczekalabym tyle ile dlabym rade na koncu (moze ktos sie zlituje) a jak nie - to odwrocilabym sie i odeszla. Ciaza i gabaryty nie czynia mnie nadczlowiekiem, przed ktorym otwieraja sie wszystkie drzwi. Ciaza wymaga ode mnie decyzji co jest dla mnie wazne a co wazniejsze.
        • aquuaa Re: Fajna historia 10.09.11, 12:27
          Nie dramatyzuj. Gdyby sie zle czula to zostala by w domu lub porzucila plan zakupu biletow jakby zobaczyla kolejke.

          W tym konkretnym przypadku widac czarno na bialym, ze pani na to wlasnie liczyla bo stanela przy kasie: tao ja poczekam az mnie ktos puscie (po ledwie jednej propozycji kogos ze srodka koleki).
          Kazdy mowi za siebie i nie mozna panu bronic, ze oferuje pomoc. Ale pan nie mial prawa decydowac za innych a panienka jakos stracila obiektywizm sytuacji.
      • b.bujak Re: Fajna historia 10.09.11, 12:33
        zgadzam się z tym, co napisała aquuaa;

        tekst jest napisany tendencyjnie:

        Po dwóch godzinach w głównym wejściu ukazała się ona, kobieta w ósmym miesiącu ciąży z dwuletnią dziewczynką na ręku. Zapadła cisza, a potem przez kolejkę przebiegł złowrogi szmer.

        "źli" ludzie w kolejce i "dobra" ciężarna... ja mam wrażenie, że miała dość wyraźną postawę roszczeniową i to popsuło nastroje - bo, gdyby weszła i stanęła normalnie na końcu kolejki to czy wywołałoby to ten "złowrogi szmer" ??
        • lafiorka2 Re: Fajna historia 11.09.11, 13:49
          bo, gdyby weszła i stanęła normalnie na końcu kolejki to czy wywołałoby to ten "złowrogi szmer" ??

          Wtedy ci w kolejce udawali by ,że jej nie widzą.
      • wuika Re: Fajna historia 10.09.11, 12:38
        Osobiście nie wyrywam się do przodu kolejki, zrobiłam tak raz, bo bym w kolejce nie wystała - kolejka była uprzywilejowana, żeby nie było, w normalnej bym się nie wyrywała, najwyżej zupełnie zrezygnowała z zakupów. Generalnie staram się nie załatwiać niczego, co może mieć w sobie element kolejki, bo nie wszędzie jest miejsce, żeby usiąść, czy chociaż oprzeć się mocno, ale nie zawsze się tak da i nie wszystko też da się załatwić osobą trzecią. Kilka razy mnie przepuszczono i była to inicjatywa tych osób, jeśli nie muszę, to nie korzystam. Jeśli jestem druga w kolejce po mięso, to nie umrę, jak nie będę od razu pierwsza, jeśli miałabym być 10 - prosiłabym, bo inaczej bym zakupów nie zrobiła w ogóle. I nie, nie czekałabym 5 czy 10 minut, żeby udowodnić, że nie jestem cwaniakiem, poprosiłabym od razu.

        Co do artykułów pierwszej potrzeby - tak, cenzurujmy zawartość koszyków i potrzeb ciężarnych, wszak jeśli nie jest najbardziej upodloną i potrzebującą osobą na świecie, przepuszczenie w kolejce się nie należy. Ulitować można się tylko nad kompletną sierotą. Może sobie kupić jedno mleko, pół chleba i kosteczkę masła. Jak dokupi sok, gazetę i ubranie nie dla dziecka, to na pewno wykorzystuje sytuację.

        Osobiście również kilkukrotnie przepuszczałam w kolejce kobiety w ciąży / z małym dzieckiem na rękach, znając podejście niektórych do takiej kwestii, komentowałam kwestię w sposób taki, że negatywnie zareagować odważyłyby się jedynie dwie grupy osób: takie, którym też przydałoby się przepuszczenie, ale siedzą cicho, oraz skończone chamy. Czy wymuszam wtedy na kimś zachowanie kulturalne? Trudno, pójdę za to do piekła suspicious

        Nie ma obowiązku być wobec innych w porządku. Samej mi się zdarzało siedzieć w pociągu w takim stopniu zamyślenia, że stanąłby przede mną słoń i bym nie zauważyła, ale wtedy bym się nie obraziła za zwrócenie uwagi / prośbę o ustąpienie miejsca. Nie można mieć pretensji, że ktoś nie zauważy / nie wyskoczy z ofertą pomocy, bo to różnie bywa przyjmowane. Ale jeśli sama uprzywilejowana osoba prosi (prosi, a nie wpycha się z darciem się, że jej się należy), to chyba jednak coś jest na rzeczy i nie mnie wyrokować, czy ta osoba udaje, ściemnia, czy rzeczywiście potrzebuje w danej chwili pomocy.
        • aquuaa Re: Fajna historia 10.09.11, 12:47
          Wuika - wszystko pieknie ale pytanie dotyczy TEJ konkretnej sytuacji.

          Jak pisalam jedna osoba ze srodka zaoferowala zakup bez kolejki (w imieniu pozostalych) i tu wlacza sie czerwona lampka. Pan nie pomyslal, chcial dobrze ALE i ciezarna nie pomyslala, ze nie mozna tak bezczelnie olac pozostalych PRZED tym panem i poleciec do kasy. Powinna wykorzystac okazje, ktora jej sie nadarzyla ale ta 'okazja' stala w srodku kolejki.

          Sprawa jak dla mnie prosta. Dziekuje Panu, zobowiazuje go do kupienia biletu (bardzo jestem wdzieczna) i siadam z boku.
          Ktos pisal 4 godziny. Jesli pan sie podjal aktu milosierdzia - to w razie takiego czasu, ktory przekracza moja wytrzymalosc (lub mojego dwulatka) uprzejmie prosze pana o mozliwosc oddalenia sie do toalety lub w inne miejsce i wracam za jakis czas.
          I jestem pewna, ze w sytuacji, gdyby pani prosila o ten czas dla siebie - milosiernych znalazloby sie wiecej i blizej przodu a pozostali mieliby pewnosc, ze wszystko gra i ze tak trzeba.

          Cala scena naprawde zle swiadczy o tej kobiecie wlasnie - tak to odbieram.
          • wuika Re: Fajna historia 10.09.11, 13:05
            Ja też nadal piszę w ramach tej konkretnej sytuacji. Bo jak do wyczekania jest 10 minut, to można być kulturalnym, ale jak godzina, to już kulturka kwiczy po kątach, czy właśnie wtedy powinna włączyć się bardziej?
            • aquuaa Re: Fajna historia 10.09.11, 13:44
              To naprawde jest proste smile
              Mozesz na cos liczyc z uwagi na to, ze jestes w ciazy ale nie mozesz wymagac.
              Empatia istnieje - kwestia twojej postawy czy potrafisz wzbudzic empatie czy agresje.
              Jak idziesz na pewniaka, mijasz innych a w efekcie stajesz pod kasa i tam czekasz na litosc - no nie dziw sie, ze odbieraja cie jak naciagaczke. Odrobina skromnosci, kobiecosci (a nie moherowosci), moze nawet socjotechniki i masz co chcialas.
              Myslisz ze kazdy w tej kolejce to zdrowa osoba, niemajaca wlasnych spraw, wlasnych dzieci i zobowiazan? Kwestia priorytetow - dla kazdego kolejkowicza tego dnia najwiekszym bylo zakupic karnet. Jak rozumiem dla ciezarnej to takze bylo priorytetem. NIE ciaza i bolace nogi czy pecherz i nie dwulatek ALE karnet. Idac w kolejke i widzac jej rozmiar NIE MASZ PRAWA zakladac na 100%, ze ktos ci ustapi. Najwyzej mozesz miec pobozne zyczenie.


              A pieknie ktos napisal wczesniej - gdyby to byla kolejka po limitowane miejsce do przedszkola to nie pomoglaby ani ciaza ani omdlewanie.
              I piewcy pogladow, ze 'ciezarnej sie nalezy' bez wzgledu na wszystko inne - sa skrajnie zaklamani, bo gdyby sami zostali wylaczeni z mozliwosci podjecia decyzji (czy godza sie na ustepstwa czy nie) reakcja bylaby identyczna.

              Naprawde tego nie widzisz?
              Stoisz 2h za Toba ogonek i ktos z tylu wola - prosze, prosze podejsc do kasy. Patrzysz i mija Cie dziewczyna w ciazy z dzieckiem na reku i w d.u.p.i.e ma Twoja opinie.
              A gdyby bylo tam wiecej ciezarnych? Ktora ma podejsc jako pierwsza? Bedziemy licytowac na miesiace ciazy, czy na ilosc kilogramow no i dodatkowe punkty za dzieci na rekach.
              Jak zle sie czuje to odpuszcza sobie bo zdrowie jest wazniejsze niz zdobycie fantow.

              Rozumiem, ze jestes w ciazy (jak dobrze zrozumialam blizniaczej) ale w kolejce do gina stoisz (czy siedzisz) ZA innymi - nie tylko ciezarnymi i czekasz na swoja godzine wejscia. Oczami wyobrazni przenies sytuacje pod gabinet. Laska za Toba puszcza przodem kobiete, ktora ma sie calkiem dobrze ale zalezy jej (bo costam).

              W sumie denerwuje mnie ta dyskusja bo kazda z Was widze jako 'agresorke' i jest to tylko kwestia odpowiednich okolicznosci jakie stwarza inna osoba. Ale wszystkie pisza, ze sa swiete bo haslo 'ciaza' zaburza jakis zdrowy oglad prostej sytuacji. Koniec kropka.
              • wuika Re: Fajna historia 10.09.11, 13:59
                Kolejka do lekarza, gdzie większość osób jest w jakiś sposób uprzywilejowana to nie miejsce na przepuszczanie ciężarnych, od tego są zapisy na konkretną godzinę. Po karnety nie stoi 50% inwalidów, małych dzieci i ciężarnych. To nie te kategorie.
                Rozumiem, że to nie jest kwestia "należy mi się", tylko "miło by było, gdyby". Natomiast widzę tutaj nurt - jak się zachciewa kultury wyższej, to widocznie nie jest z kobietą aż tak źle, żeby sobie w kolejce postać nie mogła.
                Jeśli zaś chodzi o wymuszanie na kimś innym kultury - jak napisałam wyżej, zdarza mi się takie coś odstawiać, z pełną świadomością, że ją wymuszam. I oburzać / protestować mogą dwie grupy, albo też uprzywilejowane, które jednak siedzą cicho (może nie potrzebują, może są zahukane), albo skrajne chamstwo.
              • niektorymodbija Re: Fajna historia 10.09.11, 14:00
                Dla mnie to tez jest proste. Kwestia kultury i tyle.
                Masz racje,ze ciezarna nie ma PRAWA, ale ZWYCZAJ i KULTURA pozwalaja spodziewac sie, ze sie ja przepusci. A ten zwyczaj nie zostal wyssany z palca, tylko uzasadniony realiami...
                Racja, ze kobieta nie powinna sie wpychac bez kolejki, ale podejscie po tym, jak ktos zaproponowal to MZ nie wepchniecie sie. Na jej miejscu ja zapewne jeszcze usmiechnelabym sie i zapytala osobe przy okienku "czy moge?" tak pro forma. Ale nawet i bez tego W TEJ SYTUACJI nie widze bezczelnego babska egoistycznie wykorzytujacego swoj stan.

                Kwestia dobra limitowanego jest w sumie jedyna sprawa, na ktora bym sie zastanawiala. Tz. czy te karnety faktycznie byly w tak malej ilosci.
                • aquuaa Re: Fajna historia 10.09.11, 15:05
                  Kultura to cos co dziala w obydwie strony.
                  Kulturalny i uprzejmy pan ze srodka kolejki proponuje podejscie od razu do samej kasy a ja SPODZIEWAM sie, ze i inni tak mysla i nawet nie spytam czy ktos bylby przeciwny. Kultura tej pani wymagala chocby spytac czy nikomu to nie bedzie przeszkadzac.
                  Gdyby ta sytuacje odrobinke inaczej rozlozyc w czasie, gdyby pani wykazala mniej bezczelnej pewnosci siebie... moglaby zyskac wiecej obroncow.

                  No i spojrzmy tez z drugiej strony. Powiedzmy, ze takich ciezarnych podchodzi naraz wiecej... WSZYSTKIE puszczamy bo taki zwyczaj?
                  Jedna nie moze zaczekac w kolejce ale piec juz moze byc na rowni z innymi ludzmi i stac?

                  Nie osiagniemy porozumienia bo Ty nie widzisz bezczelnego babska a ja je widze bardzo wyraznie. Zarowno gdybym ja dostrzegla w niej niewinna kobiete mialabym inne stanowisko, jak i Ty gdybys ujrzala naciagaczke mowilabys co innego.
                  Cos jak z polityka - wielu jednak wierzy w obietnice przedwyborcze i prawosc kandydatow i nic tego nie zmieni smile
                  • niektorymodbija Re: Fajna historia 10.09.11, 16:20
                    Litosci, W TYM przypadku nie bylo 5 ciezarnych tylko ta jedna :p
                    A swoja droga, ja niedawno bylam swiadkiem innej sytuacji - przychodnia, przed gabinetem zabiegowym, dzika kolejka. I podchodzi pani w ciazy. Ludzie natychmiast ustalaja, ze pani wejdzi pierwsza. Odzywa sie inna pani, ktora siedziala tam wczesniej "W takim razie przepraszam, ale ja tez...Nie chcialam wykorzystywac"- no faktycznie, jej ciaza nie rzucala sie tak w oczy (siedziala, mozna ja bylo wziac za osobe "przy kosci"). Na to kilka osob od razu "Alez oczywiscie, powinna Pani korzystac z przywilejow!".
                    I tak, mimo ze pan bylo przynajmniej 3 czy 4, wszystkie zostaly przepuszczone - bez szemrania!
                    • aquuaa Re: Fajna historia 10.09.11, 17:01
                      Litosci - przed zabiegowym wisi kartka, ze kobiety ciezarne i osoby do drugiego badania cukru obslugiwane sa poza kolejnoscia.
                      W Twojej historii - no coz nie wypadalo inaczej smile Co ludzie mieli powiedziec?

                      Opowiem Ci inna - tez z przychodni.
                      Kobieta (nie ciezarna) siedzi i czeka z synkiem (jakies 7-8 lat). Ja przychodze na umowiona godzine i pytam: na ktora jest pani zapisana?
                      Pani do mnie - nie jestem zapisana ale WEJDE przed pania, bo MUSZE porozmawiac z lekarzem. No i pani wzbudzila moja daleko posunieta niechec tym swoim muszeniem i (choc nie spieszylam sie) to uparlam sie, ze jej nie przepuszcze i tak sie stalo. Zaproponowalam, ze skoro na chwilke niech wejdzie ze mna. Odpowiedziala obrazona, ze nie bedzie przy mnie z lekarzem rozmawiac. No to nie - widac nie musi pani az tak bardzo.
                      Pani zrobila mi jeszcze awanture jaka ze mnie chamka.

                      Jestem pewna, ze gdyby spytala: czy moglaby mnie pani na chwilke wpuscic? Gdyby jej ton mowienia nie byl apodyktyczny - nawet bym nie miauknela.

                      Nie potrzebna ciaza, zeby zyskac czyjas uprzejmosc czy akceptacje - potrzebna zwyczajna grzecznosc. Kiedy ktos cos na chama probuje wymusic - skutki sa latwe do przewidzenia.
                      Pani w ciazy NIE MUSI miec karnetu. MOZE skorzystac z uprzejmosci jednej osoby (proponujacej) a nie interpretowac propozycje jak jej wygodnie.
                      • niektorymodbija Re: Fajna historia 10.09.11, 17:29
                        Ok, my po prostu inaczej interpretujemy zachowanie tej pani.
                        Kobieta z Twojej historii - no, niezla!

                        To jeszcze z anegdotek - czekalam ostatnio ponad poltorej godziny do lekarza specjalisty. Nie jestem w stanie tyle wysiedziec, wiec "zaklepalam" kolejke i wyszlam na godzine. Po powrocie odsiedzialam jeszcze prawie 40 minut. Za mna czekal starszy pan i jak dochodzila moja kolejka zaczal sugerowac, zebym go przepuscila, bo on sie spieszy gdzies tam... No nie, sorry, ale po takim czasie siedzenia robilo mi sie juz slabo,a jestem w ciazy. Pan zostal o tym poinformowany. Drzwi gabinetu otworzyly i i zanim zdazylam wstac, staruszek blyskawicznie sie zerwal i pobiegl do gabinetu. Po interwencji rzucil w moja strone "Trzeba bylo pilnowac swojej kolejki!".
    • b.bujak Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 12:23
      pytanie zasadnicze: czy były tam krzesła albo miejsce na którym można usiąść?
      rozumiem, że ciężarna może mieć problem ze staniem w kolejce, ale dlaczego nie mogłaby poczekać na swoją kolej siedząc?
      sama nie lubię nadużywać swoich praw, szanuję czas innych i kiedy to było możliwe to zajmowałam kolejke i zajmowałam miejsce siedzące, jeśli takie było...
      • niektorymodbija Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 12:27
        Np. dlatego,ze czekanie 4 godziny bez toalety moze byc dla niej nierealne? Albo dlatego,ze nawet siedzenie przez taki czas moze byc problematyczne?

        Sa kobiety, ktore w ciazy moga gory przenosic, ale to niestety nie regula, raczej wyjatek.
        • b.bujak Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 12:40
          niektorymodbija napisała:

          > Np. dlatego,ze czekanie 4 godziny bez toalety moze byc dla niej nierealne? Albo
          > dlatego,ze nawet siedzenie przez taki czas moze byc problematyczne?

          to już szukanie problemów na siłę na wstępie!
          siadam i czekam - jak już nie mogę to wychodzę na krótki spacer, do toalety itp...
          jak naprawde nie mogę to proszę grzecznie o przepuszczenie mnie - jakby ludzie widzieli, że odczekałam swoje to nie byłoby takiego niesmaku, jak w sytuacji, gdy wchodzę i wymagam od razu przepuszczenia mnie
          • niektorymodbija Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 13:09
            Alez w opisnaej sytuacji nie mam mowy o tym,ze kobieta chamsko sie wpychala. Zostala zachecona do skorzystania z pierwszenstwa, wiec skorzystala. To ja nadinterpretuje?
            • niektorymodbija Wiem w czym problem! 10.09.11, 13:13
              Ciezarna uslyszla uprzejma propozycje od kulturalnego pana ze srodka kolejki. W zwiazku z tym zalozyla, ze pozostala czesc spoleczenstwa tez jest kulturalna. Blad!
              • wuika Re: Wiem w czym problem! 10.09.11, 14:00
                Nie można się spodziewać kultury suspicious
    • mama_myszkina oczywiście 10.09.11, 12:28
      I jeszcze dałabym nauczkę tym chamom z pretensjami do kultury tzw. wysokiej.

      To się w głowie nie mieści, jak ta kobieta została potraktowana. Nawet zwierzęta bardziej dbają o swoje ciężarne samice!

      Państwo stali w kolejce długo, dwie minuty nie zrobią im różnicy. Sama zawsze przepuszczam kobiety w ciąży albo z małym płaczącym dzieckiem. Takie mam zasady i tyle.

      Takie zaszczucie ciężarnych prowadzi do tego, że nikt nie chce mieć dzieci, bo 'ciężarówka' ma siedzieć w domu i nie roscić pretensji do udziału w życiu publicznym.

      Gadanie 'a jak przyjdzie dziesięć takich' to po prostu furiacki ślinotok, bo prawdopodobieństwo jest niewielkie. A jeśli, to dodatkowa osoba z obsługi filharmonii powinna po prostu wydać bloczki poza kolejką i tyle.

      W całej historii uderza mnie to, że nie tylko cześć klientów wykazała się chamstwem ale także obsługa tego przybytku kultury. Co to znaczy, że klient nie może skorzystać z toalety?

      Dodam, że nie mam dzieci i mieć nie będę, więc nie chodzi o nadmierną identyfikację.
    • odcienie.szarosci Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 12:33
      Oczywiscie, ze bym przepuscila. I jeszcze glosno wyraziła swoje zdanie na temat tych jakze kulturalnych ludzi.
      • jul-kaa Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 11.09.11, 14:06
        Puściłabym. Puszczam osoby starsze, niepełnosprawne, kobiety w ciąży i z malutkimi (lub wrzeszczącymi) dziećmi. A że potrafię wyglądać groźnie, to nikt mi raczej nie podskoczy.
        I nie ogarniam takich chamów, którzy w spożywczaku patrzą potępiająco na matkę z malusieńkim dzieckiem (noworodek, na 99% poniżej miesiąca). Dziecko wrzeszczało, a ta stała w kolejce z bułką, mlekiem i jakimś serkiem. Nikt jej nie puścił. Nie wiem oczywiście, czemu nie poprosiła o przepuszczenie. Ale może się naczytała światłych postów emamuś.
    • dzoaann Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 12:34
      ja zawsze przepuszczam kobiety w ciazy, z malymi dziecmi, osoby schorowne, ktore ewidentnie zle sie czuja itp... moze naiwna jestem, ale gdy ja chodzilam w ciazy tez mnie przepuszczano i nigdy nie bylam w rownie przykrej sytuacji...
      czy to kolejka do filharmonii czy po papier toaletowy to dla mnie zadna roznica...
      • nchyb Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 20:11
        > czy to kolejka do filharmonii czy po papier toaletowy to dla mnie zadna roznica

        ja różnicę widzę, papier toaletowy gdy tu zabraknie, kupisz w sklepie obok, a gdy karnetów na oncerty zabraknie to co kupisz? bilety na koncert disco polo?
    • martishia7 Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 13:17
      Oczywiście. Zawsze przepuszczam ciężarne. Mało mnie interesuje, czy ta pani prywatnie jest zołzą, głosuje na PiS czy też w dzieciństwie dręczyła małe kotki.
      • claudel6 Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 23:42
        w życiu. jakby dręczyla małe kotki to na pewno nie smile
    • deela Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 13:22
      tak
    • szyszunia11 Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 13:30
      ja bym przepuściła, bez szemrania, ale i bez entuzjazmu. Dlaczego? chyba dlatego, że supermarket to co innego - codzienne zakupy, raz mniejsza raz większa kolejka, ogólnie bez atmosfery bitwy o dostanie ostatniego kawałka sera. melomanem nie jestem i nie znam filharmonijnych realiów, ale mam wrażenie, że ten abonament to coś, czego jest mało i co się zaraz skończy (dlatego przyczyna kolejki inna, niż podczas zakupów w markecie) . Więc tu ni chodzi tylko o czas stania ale o orgniczoną dostępność pewnego dobra. Dlatego zachowania takie z pogranicza. Ja osobiście będąc w ciąży głupio bym się czuła wykorzystując sytuację.
    • albertynaa Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 14:22
      Jasne, że tak. Korona z głowy by mi nie spadła.
    • nutka07 Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 15:16
      Ma zdrowie zeby trzymac dwulatke na rekach w osmym miesiacu ciazy.
      Wg mnie historia zmyslona w celu wywolania dyskusji.
    • guderianka Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 16:55
      Puszczam. I ludzi z płaczącymi maluchami. I tych którzy się spieszą. I tych którzy poproszą.
      • to.ja.kas Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 19:03
        Nie. Jeśli to limitowany towar i ustawia się przed otwarciem kas taka kolejka to bym nie wpuściła, bo nie yłoby to uczciwe do ostatniej osoby w kolejce która stoi nie wiadomo ile czasu i moze nie dostać tego za czym już stoi. Pani mogła zaklepac miejsce w kolejce za kimś, poprosić by kolejnym osobom mówić, ze ona tu stoi i iśc posiedziec do kawiarni jakiejkolwiek których wiele dookoła FN. W sklepie, aptece, na poczcie wpusciłabym, bo bez wzgledu na kolejnosc ostatnia osoba tez rachunek bedzie mogła zapłacic, ino poczeka minute dłuzej. Nie można szafować miejscem w kolejce bedac pierwszym w ogonku, zwłaszcza jak towar deficytowy. I gdyby było ryzyko, że mi zabraknie, a ta pani dostałaby karnet bez kolejki, zaproponowałabym jej by zarezerowała sobie kolejke i poczekała. Nie tylko cieżarne i młode matki maja prawo do chodzenia do FN tongue_out
        • wioskowy_glupek Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 19:28
          Oczywiście, że bym nie wpuściła.

          Po pierwsze zgadzam się z tym, że bilet do filharmonii to nie artykuł 1 potrzeby i jeśli ktoś jest chory, w ciąży itd, to nie powinien się na taką kolejkę pisać. Można wysłać męża, rodzinę, koleżankę... Względnie odpuścić taką wizytę.

          Po drugie taki bilet to artykuł limitowany, więc doprawdy nie rozumiem dlaczego mam stać 2 godziny w kolejce i dowiedzieć się, że zabrakło bo pani w ciąży kupiła ? W dodatku o ile w supermarkecie, w aptece, u lekarza była bym pierwsza do przepuszczenia, to w tym wypadku wpuszczanie kogokolwiek do kolejki jest chamskie i nie w porządku wobec innych stojących. Bo czemu dla kogoś kto stoi ma zabraknąć ?
    • mynia_pynia Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 19:29
      Wchodzimy dzisiaj do Ikei wymienić front od półki, podchodzę do pani obsługującej, która szybko przyjmuje reklamacje wypełnia jakieś papiery i dzwoni na magazyn (3min to trwało) w między czasie podchodzi pan i ta pani do niego że należy mieć numerek bo jest kolejka, oglądam się w prawo i w lewo i widzę 10 m za nami na sofach z 10 osób czeka z numerkiem.
      Eeeeeeeeeeeee ... ale my nie mieliśmy numerka, mówię do pani, a ona że wie i tyle ...
      Jakoś nie mogę zapamiętać że jestem w 8 miesiącu ciąży wink
      Da się .. da, nawet bezwiednie.
      • wioskowy_glupek Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 19:46
        Tylko, że Ty po prostu szybciej załatwiłaś sprawę - nikt nie był na tym stratny z niczym poza paroma minutami czekania dłużej smile To inna sprawa.
        • claudel6 Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 10.09.11, 23:45
          nie, obsługa się zachowała profesjonalna i zamknęła ewentualne pyszczenie innym.
          u na raczej kuleje zachowanie obsługi, która udaje, ze to nie jej sprawa, a po której stronie należy ustalanie i egzekwowanie pierwszeństwa. a nie zostawianie ludzi na wzajemne rozszarpywanie się (bo jak widac inaczej nie potrafią)
          • kawka74 Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 11.09.11, 10:06
            > u na raczej kuleje zachowanie obsługi, która udaje, ze to nie jej sprawa

            Albo wprowadza własną interpretację obowiązujących w sklepie przepisów ;p
            (Do śmierci nie zapomnę pani, która oznajmiła mi, że owszem, kasa jest kasą pierwszeństwa dla ciężarnych, ale pod warunkiem, że ma pięć lub mniej artykułów, bo to również kasa "małych zakupów". Kurwiozum.)
    • taka-sobie-mysz Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 11.09.11, 09:56
      W TYM KONKRETNYM przypadku nie przepuściłabym. W kolejce w markecie, na poczcie, w sklepie z hydrauliką - tak. Tam zazwyczaj kolejki są normalnej długości i stoi się tam, by załatwić normalne, codzienne sprawy, takie, które musi załatwić nawet ciężarna, jeśli nie ma nikogo, kto by załatwił to za nią.

      W tym przypadku ciężarna nie musiała stać, jeśli nie miała siły. Ludzie stali od rana, czekali po kilka godzin. Jeśli ciężarna nie będzie miała tego karnetu nic jej się nie stanie, to nie jest coś, co koniecznie trzeba mieć. A jeśli zdecydowała się kupić karnet - to powinna stanąć w kolejce ze wszystkimi.
    • estelka1 Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 11.09.11, 11:53
      W tej konkretnej sytuacji, kiedy ilość abonamentów jest ograniczona i w pewnym momencie może ich zabraknąć dla kogoś stojącego grzecznie w kolejce, nie ustąpiłabym. Nie jest to artykuł pierwszej potrzeby, nie jest to lek, badanie, ani rachunek który trzeba opłacić w terminie, a rzecz dla przyjemności. Sama pani ciężarna mogła sobie zająć kolejkę, usiąść na jakiejś kanapie, czy fotelu, gdyż takie znajdują się w większości tego typu przybytków i spokojnie poczekać na swoją kolej.
      • kobieta_z_polnocy Re: Puścilibyście? W tym konkretnym przypadku... 11.09.11, 22:27
        Ja również w tej sytuacji bym nie ustąpiła. Liczba karnetów była ograniczona, ludzie stali w kolejce od dwóch godzin. Byłoby to mocno nie fair wobec osób stojących za mną.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka