Dodaj do ulubionych

Dołowanie

10.09.11, 22:55
Czy macie w swoim życiu osoby które was dołują ? Był kiedyś wątek o umniejszaczach ale nawet nie o takim zachowaniu myśle ale o czarnowidztwie , jęczeniu i w każdym wydarzeniu czy złym czy dobrym , największym sukcesie doszukiwanie się negatywów , zamartwianie itd
Moja teściowa jest taką osobą , absolutnie nie jest to osoba która jest mi nieprzychylna , nie jest konfliktowa wrecz przeciwnie, bo mozna powiedzieć że to życzliwy człowiek, ale tak jęczy że po spotkaniu z nią i praniu mózgu jakie nam robi , siedzę zastanawiam się tak nad swoim życiem i autentycznie jak tak wziąść do siebie jak ona wszystko widzi to nic tylko iść i walnąć sobie w łeb.
Nad wszystkim się użala ,nie umie cieszyć , kanał i dolina we wszystkim. Przepraszam jedyne co wzbudza jakies pozytywne emocje u niej to wakacje /wyjazdy , widzę że cieszy ją niezmiernie jak jej dzieci wnuki wyjeżdzają , masakra.
Gdyby to była osoba z poza rodziny absolutnie ucięłabym znajomość ale z teściową nie jest tak prosto bo ona bardzo nalega byśmy spotykali się jak najczęściej. Typ osoby która potrafi człowieka zadowolonego z siebie i swojego życia wpędzić w depresję , poczucie beznadziei.
Ubolewam że trafiła mi się akurat taka osoba w bliskiej rodzinie sad
Obserwuj wątek
    • a.va Re: Dołowanie 10.09.11, 23:02
      Moja mama jest taka. Złota kobita, z sercem na dłoni do każdego, ciepła, serdeczna, życzliwa, ale jest mistrzynią zamartwiania się. Z 30 możliwych scenariuszy przyszłości zawsze wybierze ten najgorszy. I najgorsze, że święcie w to wierzy, a ja czasami naprawdę nie mam już siły pokazywać jej, że są też inne możliwości albo słuchać, jak jest źle i że będzie jeszcze gorzej.
      • elejna Re: Dołowanie 10.09.11, 23:15
        Ja miałam etap że robiłam wszystko żeby nie spotykać się z teściową często , po prostu wizja tego zdołowania tak mnie przerażała że unikałam jej jak mogłam. Niestety nie dało się , ona potrzebuje kontaktu z nami , to zrozumiałe ,szkoda tylko że to się odbywa kosztem mojego życiowego samopoczucia.
    • odcienie.szarosci Re: Dołowanie 10.09.11, 23:37
      Miałam kiedyś taka kolezanke i nie utrzymuje juz z nia kontaktów, szkoda zdrowia. Nie bierz do siebie tego co mowi tesciowa.
      • elejna Re: Dołowanie 10.09.11, 23:45
        A to nawet nie chodzi o branie sobie do siebie tego co mówi , ja się dobrze czuje ze sobą swoim życiem na co dzień.
        Ona po prostu robi takie pranie mózgu że po spotkaniu z nią masz prawdziwie depresyjny nastrój , do tego trzeba mieć talent ale na prawdę tacy ludzie istnieją. Mi na szczęscie szybko przechodzi ale szczerze nienawidzę tego dołowania.
        • odcienie.szarosci Re: Dołowanie 10.09.11, 23:52
          Rozumiem, ogranicz z nia kontakty. Odpowiadaj cieta riposta na jej narzekania. Moze w koncu zrozumie. Albo powiedz szczerze, ze po rozmowach z nia masz bardzo zły nastrój i wszystkim domownikom sie ta atmosfera udziela...ze nie masz ochoty wysłuchiwac kolejnych jej narzekan. Tylko jakos delikatnie ujmij, zebyscie nie ochlodzily realacj. Ale szczerze mozesz przeciez powiedziec, ze nie podobaja Ci sie te czarne wizje..
    • nutka07 Re: Dołowanie 10.09.11, 23:41
      Moja ciagnie w dol.
      Caly czas niezadowolona, narzekajaca na wszystko dookola, na kraj w ktorym mieszka, na obywateli. Przestalam w ogole jej opowiadac co kupujemy albo co chcemy robic badz co zrobilismy, bo zero u niej pozytywnych reakcji. Umie zas krytykowac, jak zapytasz czy cos jej sie podoba to bedzie caly czas wytykala szczegol ktory jej sie nie podoba, jakby byla zla ze zdecydowalismy sie na cos takiego. Zmienilismy samochod to obrazona nie chciala ogladac, bo on samochodem nie jezdzi tylko musi rowerem. Jej na takie meble nie stac wiec oczywiscie to powie i sie skrzywi ogladajac, albo wydaje dzwiek mmmm, yhy. Przygasza radosc.
      Teraz i tak sie z nia czesto nie kontaktuje wiec nie jest zle. Im czesciej sie z nia przebywa tym pozwala sobie na wiecej, zero granic.
    • lola211 Re: Dołowanie 11.09.11, 00:08
      Wypisz -wymaluj moja matka.Kontaktów nie zerwe, ale ograniczam.Nikt tak jak ona nie potrafi czlowieka dobic,gdy ma doła czy zepsuc radosc,gdy sie cieszy.Na kazda sprawe- negatywna reakcja.Smiem twierdzic, ze tylko wowczas jest zadowolona, gdy dzieje sie cos zlego i tylko takie tematy ja kreca.Ja nie ma problemow, to trzeba je wymyslic.
      Jesli dodac do tego nadmiar wolnego czasu to mamy mieszanke wybuchowa.
      • elejna Re: Dołowanie 11.09.11, 00:25
        Moja tesciowa to nie jest typ który krytykuje , nigdy nie zwrocila mi na nic negatywnie uwagi w sensie nie skrytykowała że jej się coś nie podoba ale we wszystkim widzi kanał , dół ,przysłowiową czarną d.upę.To jest takie jęczenie i zamartwianie , martwi się nawet jak jest dobrze a jak coś się komplikuje pochrzani zyciowo to nic tylko sobie w łeb strzelić do trumny kłaść bo taka tragedia.
        • lola211 Re: Dołowanie 11.09.11, 09:01
          Mialam taka kolezanke w pracy.Młoda, calkiem do rzeczy.Tylko to jej czarnowidztwo..to doszukiwani sie wszedzie tylko i wylacznie negatywnych stron, klopotow..Z jednej strony mnie denerwowala, a z drugiej mi jej zal bylo, bo jak tu sie cieszyc zyciem z takim do niego podejsciem?
          • lola211 Re: wcięlo koncówke 11.09.11, 09:03
            Za to upijala sie zawsze na wesołosmile
        • lola211 Re: Dołowanie 11.09.11, 09:27
          Ja przyjelam taktyke mojego brata.
          Po pierwsze- ograniczanie kontaktow.Nie ma, ze nalega na jak naczestsze spotkania.Trzeba postawic na swoim i grzecznie acz stanowczo zaslaniac sie innymi planami.Owszem, odwiedzic, ale z czestotliwoscia taka, jaka jestesmy w stanie zniesc.Kiedys myslalam, ze to pociagnie za soba skutek w postaci obrazania sie, fochów.Owszem -to sie zdarza, ale rzadko,a za chwile wszystko wraca do normy-nie ma zerwania kontaktow i złosci na cale zycie.
          Po drugie- zero informacji na temat tego co sie wydarzylo ZŁEGO.Tylko pozytywny przekaz w miare mozliwosci.
          Ucinanie w zarodku jojczenia.Bagatelizowanie.
          To jest mój sposób na..
          Dzwonie i mowie, ze nie przyjade, bo sie rozchorowalam.Zwykle przeziebienie jest zaraz komentowane z takim lamentem, jakby to bylo co najmniej zapalenie płuc.Czeka mnie cala tyrada na temat mozlliwych powiklan oraz kilka przykladow mrozacych krew w zylach.Temat blahy urasta w jednej chwili do rangi wielkiego zyciowego problemu.Przerywam w pol slowa i zmieniam calkowicie temat.To u mnie dziala, bo jej uwage kieruje wowczas na inne tory.Jak dlugo sie da ukrywam przed matka nasze choroby, nasze problemy.

          Lata temu, gdy lezalam na podtrzymaniu ciazy - z góry bylo wiadomo, ze mam nikle szanse na jej donoszenie- wyrazilam wolę, by matka nie odwiedzala mnie w szpitalu.Po tym, jak jej pierwsza wizyta to bylo przyslowiowe dobicie zwierza.Zadnego wsparcia, zadnej nadziei, tylko snucie czarnego scenariusza.To wówczas uswiadomiłam sobie jak wiele zlego takie osoby potrafia wyrzadzic innym, zupelnie nie celowo.

          Powiedzialam sobie tak.Ona to robi nieswiadomie, po prostu taka jest.Tylko ode mnie zalezy, czy jej toksyny beda w stanie zatruwac moje zycie.
          Potrafie juz sie od tego odciac, nie brac do serca,zartowac.Juz mi nie jest ani przykro ani nie czuje sie winna.
          Moj facet jest specjalista od rozbrajania takich osób.Zagada, pozmienia temat, nie da sie rozwinąc.I jakos razem niesiemy ten krzyzwink.
          • minnie_su Re: Dołowanie 11.09.11, 11:30
            potwierdzam skutecznosc techniki loli brata: brak jakielkolwiek empatii, przerywanie wywodow cierpietnika w pol zdania tematem na ktory ma sie ochote rozmawiac.
          • echtom Re: Dołowanie 11.09.11, 16:02
            > Jak dlugo sie da ukrywam przed matka nasze choroby, nasze problemy.

            Przyjemnie poczytać, że inni też tak mają smile
            • bi_scotti Re: Dołowanie 11.09.11, 16:41
              echtom napisała:

              > > Jak dlugo sie da ukrywam przed matka nasze choroby, nasze problemy.
              >
              > Przyjemnie poczytać, że inni też tak mają smile
              >

              A sluchacie sobie czasem Mlynarskiego "po co babcie denerwowac, niech sie babcia cieszy"? Jak swiat swiatem ... itd tongue_out
              www.youtube.com/watch?v=woKBrw-WT-s
            • rosapulchra-0 Re: Dołowanie 22.09.11, 10:18
              U mnie tak samo - im mniej wie, tym lepiej śpi. I my też.
      • echtom Re: Dołowanie 11.09.11, 08:42
        > Smiem twierdzic, ze tylko wowczas jest zadowolona, gdy dzieje sie cos zlego i tylko takie tematy ja kreca

        He, he. Ja ze względów logistycznych mogę ograniczyć kontakty ze swoją tylko uciekając przed kompa - mówię wtedy, że pracuję wink
        • lola211 Re: Dołowanie 11.09.11, 09:04
          Ja mam lepiej, zawsze moge odlozyc sluchawkesmile.
    • kropkacom Re: Dołowanie 11.09.11, 10:05
      Pewnie, że znam osoby którym zawsze pod górę. Tu źle, a tam jeszcze gorzej. Nawet nie wiadomo co takiemu powiedzieć aby nie wyjść na bezduszną big_grin
      • verdana Re: Dołowanie 11.09.11, 11:06
        Hm, taki jest moj ojciec. Tyle, ze jest to człek nad wyraz inteligentny i zazwyczaj, jak przewiduje, ze coś moze być źle - to jest (co oczywiscie doluje jeszcze bardziej). Zawsze wracam nieco przygnębiona po spotkaniu, z drugiej strony, wychodzę w sumie bardzo dobrze na sluchaniu jego ponurych przepowiedni.
        Nie mówiąc już o tym, ze od poczatku istnienia strefy euro dosyć dokladnie tłumaczył nam, dlaczego wczesniej czy później (w perspektywie kilkudziesięciu lat) to musi pieprznąć - i cóż, niepotrzebnie mowiliśmy, ze to skrajny pesymizm...
        • lola211 Re: Dołowanie 11.09.11, 12:01
          To chyba co innego.Ojciec patrzy widocznie realnie i jest w stanie ocenic wlasciwie zagrozenie.
          Takie osoby jak moja mama najzwyklejsze proste czynnosci potrafia skomplikowac.Kazdy wyjazd jawi sie problematycznie, nawet wypad na grzyby.W tle mamy zaraz borelioze,fobie slimakowa, zatrucie grzybami,problem wczesnego stania z łozka i problem bezkolizyjnego dotarcia do lasu i z lasu.
          A ja chce tylko pojechac, polazic po lesie i sie z-r-e-l-a-k-s-o-w-a-c.
          • default Re: Dołowanie 22.09.11, 10:30
            lola211 napisała:

            >> Takie osoby jak moja mama najzwyklejsze proste czynnosci potrafia skomplikowac.
            > Kazdy wyjazd jawi sie problematycznie, nawet wypad na grzyby

            To dokładnie to samo co moja mama. Na początku lata zaplanowaliśmy sobie z mężem wypad na 3 dni na Mazury, niestety powiedziałam jej o tym wcześniej, i te dwa tygodnie przed wycieczką miałam totalnie zmarnowane (no i wyjazd częściowo też): codziennie telefony "Po co jedziecie, nie jedźcie, jest tyle wypadków, to tak daleko, a gdzie będziecie nocować, a co będziecie jeść, wydacie kasy, po co w ogóle wyjeżdżać, macie ogród, las niedaleko, po co Mazury...." sad Z Mazur musiałam dzwonić dwa razy dziennie i zapewniać ją, że jeszcze żyjemy, nie mieliśmy wypadku, nie utopiliśmy się, ani nie zabłądziliśmy w puszczy...
            Kolejny wyjazd starannie przed nią ukryłam - dowiedziała się dopiero po naszym powrocie. Ale był luz ! Wart nawet tego, że potem musiałam ją przepraszać za taką "samowolkę" wink
        • bi_scotti Re: Dołowanie 11.09.11, 16:45
          verdana napisała:

          > Hm, taki jest moj ojciec. Tyle, ze jest to człek nad wyraz inteligentny i zazwy
          > czaj, jak przewiduje, ze coś moze być źle - to jest (co oczywiscie doluje jeszc
          > ze bardziej). Zawsze wracam nieco przygnębiona po spotkaniu, z drugiej strony,
          > wychodzę w sumie bardzo dobrze na sluchaniu jego ponurych przepowiedni.
          > Nie mówiąc już o tym, ze od poczatku istnienia strefy euro dosyć dokladnie tłum
          > aczył nam, dlaczego wczesniej czy później (w perspektywie kilkudziesięciu lat)
          > to musi pieprznąć - i cóż, niepotrzebnie mowiliśmy, ze to skrajny pesymizm...

          Jakbym czytala o mojej matce. Tylko jednej pragmatyczno-pesymistycznej przepowiedni nigdy nie chciala zaakceptowac ani zasotowac do siebie - nikotyna zabija. Wszystko inne umiala wypunktowac i przewidziec perfekcyjnie. Co ciekawe, jej samej ten pesymizm nie dolowal, raczej dawal jej poczucie "mocnego/trzezwego stapania po ziemi".
    • pali-kotka Re: Dołowanie 11.09.11, 16:55
      Mama i ciotka mojej kumpeli z klasy takie były, ciągle jęczały, ze stanie sie to czy tamto, że jak czapki kumpela nie zabierze to zapalenie płuc murowane, a jak rękawiczek to coś innego, a jak nie zje brukselki to normalnie awitaminoza ją dopadnie. Aż się zmęczyłam jak sobie to przypomniałam. Po latach widzę że kumpela zaczyna być taka sama i też ma zawsze przy sobie mnóstwo przydasi i wszystko w domu na wszelki wypadek i 5 par rękawiczek dla dziecka bo jak się zmoczy pierwsza para to bezie miała druga a jak druga to trzecią itd, bo przecież wychodzi z dzieckiem na pół godziny. Też zaczyna mnie to męczyć, a jak odbiera telefon to słyszę aaaaaaaaaaa wiesz.... nieciekawie.... Ulało mi się ale lubię ją, lubię i koniec.
      • elejna Re: Dołowanie 22.09.11, 08:38
        I proszę znów spędziłam wczoraj dzień z teściową i dziś mam prawie depresję.Niebywałe że jeden człowiek potrafi tak zdołowac otoczenie.
        Nie umie się kobieta z niczego cieszyć , a najgorsze że te jej czarne wizje są tak rzeczowo przedstawiane , że człowiek zaczyna sie zastanawiać i
        dostrzega w tym jest sens upewniając się że rzeczywiście może nie być wesoło.
    • dentek_85 Re: Dołowanie 22.09.11, 08:42
      dokładnie...u mnie to teściowa.
    • gazeta_mi_placi Re: Dołowanie 22.09.11, 09:52
      Może w/w osoby mają po prostu depresję, a Wy zamiast im spróbować choćby pomóc chcecie urywać kontakty...
      W sumie przykre to bardzo, a potem słowa współczucia pod artykułami o osobach które targnęły się na swoje życie, często od tych samych forumowiczek które tutaj piszą, że najlepiej się odciąć od takiej osoby albo jej złośliwie zripostować, bardzo niefajnie...
      • elejna Re: Dołowanie 22.09.11, 09:58
        Tylko że widzisz , ona nie użala się nad sobą tylko nad innymi , w swoim życiu nie widzi czarnej du*** , to jest dość istotny szczegół. Chodiz o to że nawet jak się coś uda jej synowi czy córce nie umie sie cieszyć tylko doszukuje drugiego dna że cos musi na pewno byc nie tak.
        Jak by była faktycznie jakas tragedia , cięzka sytuacja w rodzinie to serio nie wiem co by było , jak bez tego jest według niej dolina.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka