Glupek jest moj osobisty, niemaz znaczy. Duzo jezdzi na rowerze, w tym do pracy, po ulicach, a odmawia noszenia kasku. Prosilam wielokrotnie, oferowalam, ze mu kupie w prezencie jaki chce, wypasny, do wyboru do koloru. No ale on nie chce, nie i juz. Jezdzi po takich trasach, ze mimo sciezek moze sie latwo zdarzyc cos, co go wepchnie pod samochody i mnie to martwi. Zdarzaja sie tu takie wypadki, ofiary sa glownie bez kaskow. Nie umiem szantazowac emocjonalnie ani w ogole

Ostatnio przelecial nad kierownica i tez sie nie przejal. Co robic?