Dodaj do ulubionych

Rodzice (nad) opiekunczy?

11.10.11, 11:39
Zainspirowana watkiem o wzorcu matki postanowilam napisacwink
Postaram sie krotko:
za czasow mojego dziecinstwa (jeszcze zalapalam sie na kawalek komuny) rodzice praktycznie nie zajmowali sie dziecmi.Oczywiscie,pomoc w lekcjach i ugotowany obiad byl-ale..sami chodzilismy i wracalismy do szkoly.Religia wtedy nie byla w szkole i sami chodzilismy na drugi koniec miasta do domu katechetycznego,gdzie religie prowadzila siostra zakonna.Nikt mnie i moich kolegow/kolezanek nie odwozil i nie przywozil ani ze szkoly,ani z tej religii.
Rodzice pracowali dluzej niz my mielismy lekcje,wiec sami spedzalismy w domu kilka godzin do ich powrotu.Czas na podworku-bez kontroli rodzicow itp itd.
A teraz? ja sama woze starszego syna tam i z powrotem do szkoly-tak jak reszta rodzicow,zadne dziecko samo nie chodzi.Zawsze ktos jest w domu i nie wyobrazam sobie,zeby syna samego zostawic (choc ma juz 8 lat) na kilka godzin.Tak samo moi znajomi ktorzy sa rodzicami.
I moje pytanie do Was: czy dzisiejszy model rodzicielstwa nie jest tez przegieciem w druga strone? czy dzieci nie sa za bardzo ograniczane ?
Obserwuj wątek
    • solaris31 Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 11:42
      pewnie są. i ja sama tez zachowuję sie jako matka inaczej.

      ale z drugiej strony - jednak czasy sa inne, inne mamy zagrożenia, jest ich więcej. dzisiaj nikt nie zwróci uwagi na to, że dwóch kolegów się tłucze pod szkołą - kiedys to bulwersowało każdego i ludzie nie bali się takich łebków rozdzielić.

      i własnie ten brak reakcji na zło mnie najbardziej przeraża, bo ja sama, będąc dzieckiem, byłam w miarę bezpieczna pod okiem nieznanych mi dorosłych czy sąsiadów na osiedlu. dzisiaj nikt nie reaguje , i tego obawiam się najbardziej.

      oczywiście, nie wolno zwariować, trzeba dziecku smyczkę popuszczać, ale rozsądnie i wtedy, kiedy człowiek będzie pewien, że juz może to zrobić.
    • forumowiczka.to.ja Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 11:43
      To chyba nie jest kwestia przegięcia, tylko mody która idzie z Zachodu. Tam się odwozi dzieci, zapełnia im czas, kinderbale, itp. Niektóre rzeczy na siłę wdrażane do naszej kultury (te kinderbale na przykład, dzielą dzieciaki jak diabli). Fakt też, że naglaśnia się bardziej niebezpieczeństwa czyhające na dzieciaki. Uważam natomiast, że nie ma to nic wspólnego z nadopiekuńczością. W każdym razie ja inaczej to pojęcie rozumiem.
      • nowapanna Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 12:03
        To,ze rodzice sa teraz praktycznie wszedzie ze swoimi dziecmi,jest taka powszechna norma- dla przykladu opisze sposob odbierania dziecka ze szkoly(a jest juz w 2ej klasie).
        Rodzice ustawiaja sie pod klasa na zakonczenie lekcji i nauczycielka wypuszcza pojedynczo dzieci-jesli widzi,ze rodzic/opiekun przyjechal po niesmile
        Innej opcji nie ma-nie ma rodzica/opiekuna- dziecko zostaje w klasie.Nie wiem,czy ma znaczenie to,ze nie mieszkam w Polsce-ale w Polsce chyba podobnie jest?
        Sama tez widze, ze syn ma znacznie mniej swobody niz ja kiedys-w jego wieku-ale na prawde nie wyobrazam sobie,zeby puscic go samego z drobnymi w reku,zeby sobie pojechal autobusem czy to do szkoly czy do miasta.No i nie jestem wyjatkiem-zaden ze znanych mi rodzicow tak nie robi.
      • heca7 Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 12:07
        Zawsze polecam przeczytanie "Może zawierać orzeszki" fajna książka , która parodiuje to zachowaniewink

        Ja sama może w domu nie przebywałam bo rodzice mieli firmę w domu ale piechotą chodziłam od drugiej klasy do szkoły, potem wracałam powoli z koleżankami. Moja córka chodzi do III klasy w tej samej szkole i ma nawet trochę krótszą drogę ( o 2 ulice bliżej) a moja mama jak się dowiedziała to chciała chodzić pod szkołę i ją przyprowadzaćwink A córka zaczęła chodzić sama rok później niż ja.
        W mojej klasie w szkole pdst była tylko jedna koleżanka chodząca na dodatkowy angielski. Dla reszty to była egzotykawink
        Duża część dzieci chodziła do naszej szkoły z sąsiedniego osiedla. Bo tu miały bliżej niż do swojej rejonówki. Ale aby dojść musiały przejść przez las. Szeroki na jakieś 300metrów bez jednego nawet domu po drodze, regularny ,dość gęsty las z górką na drodze, tak że jak się do niego wchodziło to nie widać było końca ani tego kto mógł stać za górką. I te dzieci, część rodziców b. zamożnych, wykładowców, artystów zasuwały same piechotą. To były lata 80-te.
    • dorotakatarzyna Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 12:08
      No właśnie, religia... Pamiętam, jak miałam 10 lat. Jechałam na religię, stałam na przystanku, biegły bezpańskie psy i rzuciły się na mnie.
      Do tego ciągłe doniesienia o zamordowanych, porwanych, zgwałconych, zagryzionych dzieciach - i już wiadomo, dlaczego rodzice wolą ciągle pilnować dzieci. Wolę być nadopiekuńcza, niż stracic dziecko. Osobiście wożę wszędzie moje nastoletnie dzieci. Skoro mam samochód i czas, to czemu dzieciak ma się tłuc komunikacją miejską. Ośmilatkę puszczam samą do szkoły, bo ma do niej jakieś 200 metrów i widzę z okna. Ale w domu zostaje sama - jest wyjątkowo rozsądna. Moje dzieciaki jakoś nie narzekają na nadopiekuńczość i nadmierne ograniczanie smile
      Chociaż mam w rodzinie dziewięciolatkę, która ciągle śpi z mamusią, nigdy nie wychodzi sama z domu, nigdy nie zostaje sama nawet na 5 minut. To juz jest ograniczanie dziecka.
      • carmita80 Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 12:14
        Nowapanno - w Pl tak nie jest, w PL 7-latek w swietle prawa moze samodzielnie chodzic do i ze szkoly oraz poruszac sie po miescie. Dzieci w polskich szkolach nie sa bezpieczne, bo szkoly sa otwarte i dzieci jesli chca moga wyjsc z nich kiedy chca i to niezauwazone. Gdzie miszkasz, ze dzieci sa wypuszczane pojedynczo i ''oddawane'' w rece opiekuna/rodzica?

        Solaris masz sporo racji kiedys bylo nieco bezpieczniej, ale tez nie dokonca, wiele dzieci nie raz doswiadczylo strachu, stresu i niebezpiecznych sytuacji bo byly zostawione bez opieki, bo tak poprostu bylo i nieraz skonczylo sie to dla nich zle.
        • pola.cocci Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 12:28
          Gdzie miszkasz, ze dzieci sa wypuszczane pojedyncz
          > o i ''oddawane'' w rece opiekuna/rodzica?

          we francji tak jest
          • carmita80 Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 12:39
            pola.cocci napisała:


            > we francji tak jest

            W Belgii tez. Ja mieszkam w UK i ciesze sie, ze do szkoly jest obowiazek przyprowadzania i odbierania dzieci, ze pracownicy maja to pod kontrola, ze szkoly maja kilka wejsc w zalzenosci od wieku dzieci, ze sa one zamykane, takze bramu i zadna niepozadana osoba tam nie wejdzie ani dziecko nie wyjdzie niezauwazone, ciesze sie, ze dzieci w szkole maja opieke i sa tam bezpieczne.
            • aneta-skarpeta Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 13:19
              w PL tez tak jest u mojego syna, jesli dziecko moze samo wychodzic to musi byc wypelniona specjalna ankieta, natomiast mimo to nie moze sobie samo wyjsc np miedzy lekcjami bo np zle sie czuje- wtedy rodzic musi przyjechac
              • agni71 Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 13:48
                aneta-skarpeta napisała:

                > w PL tez tak jest u mojego syna, jesli dziecko moze samo wychodzic to musi byc
                > wypelniona specjalna ankieta, natomiast mimo to nie moze sobie samo wyjsc np m
                > iedzy lekcjami bo np zle sie czuje- wtedy rodzic musi przyjechac

                U nas tak samo. Nikt dzieciaka samego w kalsach I-III nie wypuści ze szkoły, jesli nie ma oświedczenia rodzica.
                • joanna_poz Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 15:15
                  > U nas tak samo. Nikt dzieciaka samego w kalsach I-III nie wypuści ze szkoły, je
                  > sli nie ma oświedczenia rodzica.

                  to u nas tak samo (zeby nie bylo, że to jakies rzadkie przypadki).
                  2 wrzesnia wypełnialismy dokumenty czy wyrażamy zgodę na to, żeby samodzielnie dziecko mogło wrocić do domu po lekcjach.
                  jeśli nie - dziecko jest "wydawane" rodzicowi lub innej osobie upoważnionej.
        • anyx27 Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 13.10.11, 12:40
          carmita80 napisała:

          > Nowapanno - w Pl tak nie jest, w PL 7-latek w swietle prawa moze samodzielnie c
          > hodzic do i ze szkoly oraz poruszac sie po miescie.

          Co ty gadasz? Oczywiście, że w PL też tak jest. I u nas w 1szej klasie wygląda to tak samo - pani wychodzi z dziećmi po lekcjach - jest rodzic, dziecko idzie do niego. Jeśli nie ma, pani odprowadza dziecko do świetlicy.
    • tosterowa Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 12:17
      Ja byłam chyba jedynym dzieckiem w klasie, które rodzice wychowywali wg dzisiejszego modelu. Nigdzie nie mogłam wyjść sama, po lekcjach musiałam iść na świetlicę i czekać tam nawet do 18 na matkę, chociaż mieszkałam tuż obok szkoły, na podwórko zaczęłam wychodzić, jak miałam chyba z 8-9 lat i to tak, żeby mnie z okna było widać. Jak sobie przypominam tamte czasy z perspektywy dziecka, to nie raz byłam wściekła, że rodzice pozwalają mi na aż tak mało, podczas, gdy inne dzieci miały dużo więcej samodzielności.

      Czasy, z tego, co pamiętam, nie zmieniły się aż tak znacznie, bywało niebezpiecznie, tylko teraz jest większa świadomość społeczna. Dzisiejsze dzieci nie mają też chyba takiej traumy z powodu poświęcania im nadmiernej uwagi przez rodziców, bo wszystkie mają tak samo i dla nich to normalne.
      Mam małe dziecko, więc i trochę czasu, by się zastanowić nad złotym środkiem.
    • aneta-skarpeta Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 12:48
      moj syn jak mial 8 lat zostawał juz sam ( ma teraz az 9wink
      sam wychodzil i wracal ze szkoły, z czasem mogl sam tez przechodzic przez ulice itd
      sam zrobi zakupy, odkurzy (bylejaksmile, pozmywa ( bylejaksmile, ogarnie chałupę jak trzeba
      nie korzysta na razie tylko z kuchenki i piekarnika- ma do dyspozycji mikrofale

      jak jest przeziebiony to sam czasem musi siedzien w domu caly dzien
      czasem lekcje konczyl o 11,30, a ja w domu od 17
      ----------------------------------------
      teraz o mnie
      chodzilam sama, co rpawda, - do tej samej szkoly co moj syn, natomiast w domu czekala babcia z cieplym obiadem i zawsze ktos w domu był, rodzice pracowali
      dosc duzo czasu nam poswiecali, babcia generalnie była niańka na 102, tak gdzies do 4 kl.podst mojego brata czyli cała moja podstawówke
      • nowapanna Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 12:58
        Ja jestem w Irlandii.
        Szkoła mojego syna jest bezpieczna- jest zamknieta rano i nauczyciele otwieraja dopiero jak wybije punkt 9-ta i zaprowadzaja swoich uczniow do swoich klas.Teren szkoly jest ogrodzony.Boisko szkolne jest podzielone liniamismile)tak zeby starsze dzieci nie mieszaly sie z mlodszymi-zeby nie bylo bijatyk i znecania sie nad mlodszymi.
        Szkola jest zamknieta caly dzien dla obcych i jak chcesz wejsc to musisz przez domofon przedstawic sekretarce kim jestes i po co przychodziszsmile

        Co do swobod mojego synawink
        Ma swoj pokoj w ktorym sam spi(i sam zasypia)wink
        Na podworko wypuszczam go samego-ale tylko dlatego,ze mieszkam na osiedlu ogrodzonym murem i nie pozwalam mu wychodzic poza ogrodzenie na ulice.Ni obserwuje go,co tam robi,bo teren jest spory i wszystkiego i tak bym nie widzialawink
        Przed szkola nie robie mu obciachu i wysadzam go 200 metrow przed budynkiem szkoly-ale zawsze patrze,czy wszedlsmile
        Samego poki co go nie puszczam na zakupy-ale jak jestesmy w markecie,czy sklepie,to puszczam go samego do kasy,zeby wiedzial co i jak.
        No i tak sie zastanawiam-czy nasi rodzice nie mieli wyobrazni? nie wiedzieli,ze czyhaja na nas niebezpieczenstwa? Ja mialam duzo swobod-ale tez wlasnie pamietam wiele sytuacji groznych.
        Np.kiedy jakis zboczeniec gonil mnie i kolezanke po parku, kiedy indziej- facet bez spodni probowal nas wciagnac do bramy(kiedy wracalysmy z religii).Kiedy w drodze ze szkoly do domu poturbowali mnie starsi chlopcy ze szkoly..itp itd
        • aneta-skarpeta Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 13:13
          juz o tym pisalam, jest taki dokument o nadopiekunczych rodzicach i o tym jak eliminując zagrozenia z zycia naszych dzieci nie uczymy ich radzenia sobie z przeciwnosciami losu

          wczesniej czy pozniej nasze dzieci beda musiały cos zrobic bez nas, jesli bedziemy je chronic do 12 r.z to one tak czy siak beda bezradne, gdyz nie będa umialy sobie z tym problemem, zagrozeniem poradzic ( dokladnie jak małe dziecko uczac sie chodzic musi sie przewracac, czasem nabic sobie guza)

          generalnie bardzo polecam, chyba na onet vod jest do obejrzenia online za darmo
          • aneta-skarpeta nadmiernie chronione przez rodziców 11.10.11, 13:18
            Minęły już czasy, kiedy dzieci samodzielnie bawiły się na podwórkach, łaziły po drzewach i grały z przyjaciółmi w piłkę. Obecne pokolenie najmłodszych jest nadmiernie chronione przez rodziców, a nadopiekuńczość nie mija nawet wtedy, gdy dzieci są już dorosłe.
            Dziecięcy czas jest skrupulatnie zorganizowany. Plan dnia współczesnego sześciolatka jest przeładowany różnego rodzaju zajęciami rozwijającymi jego inteligencję, kreatywność i sprawność ruchową. Najmłodsi nie mają już czasu na zabawę czy na zwyczajną nudę.

            Warto obejrzeć ten dokument i zastanowić się, jakie mogą być skutki nadmiernej opiekuńczości oraz czy konieczne jest posyłanie dziecka na lekcje gimnastyki zanim zacznie stawiać pierwsze samodzielne kroki?


            www.tvnstyle.pl/program/2760/view
        • carmita80 Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 13:19
          No i tak sie zastanawiam-czy nasi rodzice nie mieli wyobrazni? nie wiedzieli,ze czyhaja na nas niebezpieczenstwa? Ja mialam duzo swobod-ale tez wlasnie pamietam wiele sytuacji groznych.
          Np.kiedy jakis zboczeniec gonil mnie i kolezanke po parku, kiedy indziej- facet bez spodni probowal nas wciagnac do bramy(kiedy wracalysmy z religii).Kiedy w drodze ze szkoly do domu poturbowali mnie starsi chlopcy ze szkoly..itp itd

          Hmm, mysle, ze to jest odpowiedz, nie mieli wyobrazni i/lub swiadomosci czyhajacych zagrozen. Ja mialam podobne doswiadczenia, pamietam strach, pamietam zaczepki starszych i czasem doroslych i z tego strachu nawet nie mowilam rodzicom, bo balam sie odwetu jednoczesnie wiadomo bylo, ze i tak nikt z tym nic nie zrobi, a nastepnego dnia bede musiala isc sama do szkoly i z niej wrocic. Trzymalam sie kolegow i kolezanek z klasy jak tylko bylo to mozliwe ale nie zawsze bylo sad Uwazam tez, ze umiejetnosc zrobienia wielu rzeczy np. kanapki, czy posprzatanie, zakupow (niekoniecznie samotnych) to jedno a brak opieki doroslych to co innego.
          • aneta-skarpeta Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 13:24
            uczenie dziecka samodzielnosci to nie zostawianie dzieci na pastwe losu, doli i niedoli

            ja nie pamietam pasma udrek dziecinstwa bo sama chodzilam do szkoly czy sie bawilam bez mamy

            oczywiscie byly sytuacje niebezpieczne etc, ale teraz tez dzieci je mają

            mamy gorsze czasy, ale dzieci nie naucza sie w nich zyc gdy nie nauczymy ich radzic sobie z kolegami, co robic jak nieznajomy zaczepi

            ten problem zawsze bedzie i tak samo 9latek musi sobie z tym poradzic, jak i 12 latek

            trzymanie pod kloszem powoduje ze dzieci nasze nie beda umialy sobie radzic z przeciwnosciami losu, najdrobniejsza rzecz bedzie je przerazała

            dzieci musza umiec sobie w tym swiecie dac rade

            i nie mowie tutaj o 5 latkach gotujacych samotnie obiad i chodzacych po parku, ale wlasnie o 8, 9 latkach
            • carmita80 Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 14:50
              aneta-skarpeta napisała:

              > ten problem zawsze bedzie i tak samo 9latek musi sobie z tym poradzic, jak i 12
              > latek

              U mnie 11 i 12-latki to juz ucznowie high schools wiec chodza do i ze szkoly same.
              Odnosnie tego co napisalas, nie dokonca sie z toba zgodze, bo sa jednak roznice w postrzeganiu otaczajacego swiata, reakcjach, umiejetnosciach oceny itp.miedzy dziecmi w roznym wieku i trzeba czasu aby dojrzaly i nie uwazam, ze jesli 12-latek z czyms sobie radzi to i 9-latek tez musi. Moze, ale nie musi.
              • aneta-skarpeta Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 14:56
                chodzi mi o to, ze juz dziecko 9 letnie musi byc wprowadzane w zycie, aby w wieku 12 lat moglo byc bardziej dojrzale

                nie nauczymy sie "zycia: na raz, to jest proces
                nie nauczycmy sobie radzic z kolegami, gdy nie bedziemy musieli tego robic np do 12 r.z.

                sa rzeczy, ktore sa za trudne dla 9 latka, a wlasciwe dla 12 latka, ale wlasnie wazne jest to stopniowe wprowadzanie, aby 12 latek faktycznie potrafil sobie poradzic z wieloma rzeczami ( jak na swoj wiek oczywiscie)
                • carmita80 Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 16:14
                  aneta-skarpeta napisała:

                  > chodzi mi o to, ze juz dziecko 9 letnie musi byc wprowadzane w zycie, aby w wie
                  > ku 12 lat moglo byc bardziej dojrzale

                  Tak, ale zalezy jakie beda nasze oczekiwania, bo one musza byc na miare mozliwosci rozowoju emocjonalnego dziecka. Gdybym powiedziala mojej 8-latce, ze od jutra bedzie chodzic sama do szkoly, a szkola jest oddalona o jakies 30minut drogi na pieszo od domu, to pewnie by poszla i wrocila i pewnie by chodzila, ale jestem przekonana, ze jest niedojrzala i ze mogloby zaistniec wiele sytuacji, w ktorych nie umialaby sobie poradzic, prawidlowo zareagowac, umiejetnie ocenic i uniknac niebezpieczenstw. Teraz kiedy ma lat 8, ale juz jako 12-latka czyli za 4 lata bedzie zupelnie inaczej. Pewnych etapow rozwojowych nie da sie przyspieszyc nawet przez wczesniejsze wdrazanie w rozne czynnosci i sytuacje.


                  > nie nauczymy sie "zycia: na raz, to jest proces
                  > nie nauczycmy sobie radzic z kolegami, gdy nie bedziemy musieli tego robic np d
                  > o 12 r.z.

                  Oczywiscie, ale to tez nie oznacza, ze 2-4 latkow zostawia sie samych np. na placu zabaw bez dozoru doroslych aby sie nauczyly radzic sobie z kolegami.

                  >
                  > sa rzeczy, ktore sa za trudne dla 9 latka, a wlasciwe dla 12 latka, ale wlasnie
                  > wazne jest to stopniowe wprowadzanie, aby 12 latek faktycznie potrafil sobie p
                  > oradzic z wieloma rzeczami ( jak na swoj wiek oczywiscie)

                  Tak, dlatego u mnie np. 11-12 latki w ostatnim roku szkoly podstawowej za zgoda rodzicow moga same chodzic do i ze szkoly, czasem w juz w drugim semestrze a czasem dopiero w trzecim, rodzice decyduja znajac stopien dojrzalosci dzieci.
                  • aneta-skarpeta Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 12.10.11, 21:55
                    oczywiscie wszystko musi byc wprowadzane stopniowo i w oparciu o przygotowanie psychiczne dziecka

                    oczywiscie tez trudno, zeby dziecko samo szlo do skzoly jak musi isc 30 min piechotą i to np przy drodze

                    jednoczesnie nie mowimy tutaj o 2-4 latkach bawiących sie samopas, ale o dzieciach wczesnoszkolnych, natomiast juz przy dzieciach 2-4 letnich mozna stac z boku i czekac az sobie sami konflikt rozwiązą ( chocby ktorys czsem mial dostac łopatką w głowęwink...z kolezanką zawsze sie smialysmy ze zaczynamy interweniowac przy pierwszej krwiwink

                    co do mojego syna to w wieku 7 lat- w 1 klasie- nawet na 30 min nie zostal sam w domu, ale potem nie chcial chodzic na swietlice i metodą małych kroczkow, najpierw wychodzil ze swietlicy 30 min przed moim przyjsciem itd

                    jednoczesnie powiem szczerze, ze dla mnie 12 latek to duze dziecko i naprawde powinno juz umiec zostac samo w domu, umiec zamknac otworzyc drzwi, umiec przejsc przez jezdnie itd

                    i naprawde dziwie sie ze dopiero 12 latek moze ( jak jest gotowy psychicznie) wrocic sam ze szkoły. a jak nie bedzie gotowy psychicznie to bedą czekac do 18tki?
                    trzeba dziecko mobilizowac, nie budowac w nim lęków w tak prozaicznyc sprawach, 12 latek naprawde da sobie rade sam w domu przez kilka hsmile
    • kara_mia Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 13:11
      czy dzisiejszy model rodzicielstwa nie jest tez przegieciem w druga strone? czy dzieci nie sa za bardzo ograniczane ?

      Dla mnie jest. Dlatego tez swoje dziecko wychowywałam z taka sama wolnością jak sam byłam wychowywana; lub większą: jeżeli pamiętałam, że coś chciałam już robić sama w jakimś wieku i czułam się kompetentna a rodzice mi nie pozwalali. W takiej sytuacji - ja dziecku pozwalałam.
      Komórkę dostał , bo mnie było stać, i chciał czasem z kolega się skontaktować.
      za pomocą komórki NIGDY nie kazałam się meldować gdzie jest - ja tak się nie meldowałam - bo nie było komórek - więc i mojemu synowi i mnie to niepotrzebne.
      Skoro ja uważałam, że powroty przed 21 dla nastolatka to głupota i sama miałam rozum kiedy bezpiecznie można wrócić - żadnych ograniczeń synowi nie robiłam. Uznałam, że też ma swój rozum.
      Już prawie dorosły syn nie zrobił żadnej z rzeczy opisywanych na forach przez rodziców, którzy kontrolują swoje nastolatki :
      na młodzieżowych wyjazdach nie pije alkoholu
      nie pali papierosów
      nie włóczy się po wieczorach i nocach
      poprawnie się uczy - nie pilnowany.
      grzecznie odnosi się do starszych
      jest bardzo odpowiedzialny.
      ( jakis święty.... tak mi wychodzi ... czy co?? wink wink wink )



      • azjaodkuchni Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 13:29
        A ja mieszkam na wschodzie i tu dzieci zwykle są pod opieką ... Zwykle bo rodzice też kombinują. Ze szkoły dziecka samego nie wypuszczą zanim nie skończy 10 lat więc młodsze dzieci jeżdżą szkolnymi busami. Te są prywatnych firm więc jeśli się rodzice dogadają z kierowcą to ten otworzy drzwi od autobusu i dziecko idzie samo do domu.
        Samo dziecko nie może poruszac się po ulicach chociaż to najbezpieczniejsze miejsce na świecie. Przemoc wobec młodszych jest tępiona w zarodku. Odwoziłam dziecko w Pl odwożę i tu czy jestem nadopiekuńcza w nosie mam opinię innych chcę miec zdrowe dziecko i doczekac wnuków. Tak ja byłam puszczana sama około 10 roku życia, ale to było małe miasto.

        azjaodkuchni.blogspot.com/
    • kropkacom Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 13:30
      Pisałam nie raz i nie dwa, że moja mama nie była typowa na swoje czasy big_grin Za to teściowa... No cóż, inny typ rodzicielstwa. Dla niej nasz stosunek do dzieci jest nadopiekuńczością. A teraz awansujemy jeszcze bardziej, bo córkę musimy mieć pod ciągła kontrolą.
    • default Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 13:35
      Czasem jak czytam, że dzieci 8,9 czy nawet 10 letnie są wożone wszędzie, same nie pójdą do sklepu, ani nie zostaną same w domu na parę godzin, to uważam to za przegięcie - i to duże.
      Wręcz rodzaj ubezwłasnowolnienia.
      Ja co prawda czasem woziłam moją córkę do szkoły, ale tylko wtedy, kiedy akurat wychodziłyśmy o tej samej porze, a jej się nie chciało na piechotę drałować. Wracała sama, początkowo do babci mieszkającej obok szkoły, tam jadła obiad i szła do domu (w klasach 1-3). W późniejszych klasach szła prosto do domu, odgrzewała sobie obiad i wychodziła z psami. Trzema. Bez problemu zostawała sama w domu na dłużej (np. kiedy szliśmy na imprezę) już kiedy miała jakieś 7-8 lat (wcześniej albo nocowała u babci, albo zabieraliśmy ją ze sobą smile). Jak miała 15 lat zostawała "na gospodarstwie" z tymi psami, tudzież kotem na czas naszego tygodniowego wyjazdu urlopowego. Od 18 roku życia mieszka samodzielnie.
      Nie uważam, żebym przesadzała z jej swobodą. Miałam do niej zaufanie, że da sobie radę. Co innego gdyby była jakąś trąbą... Może dzieci tych nadopiekuńczych rodziców są trąbami, a może rodzice chcą usilnie w nich te trąby zrobić smile

      • kara_mia Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 13:37
        Od 18 roku życia mieszka samodzielnie.
        Nie uważam, żebym przesadzała z jej swobodą. Miałam do niej zaufanie, że da sobie radę. Co innego gdyby była jakąś trąbą... Może dzieci tych nadopiekuńczych rodziców są trąbami, a może rodzice chcą usilnie w nich te trąby zrobić



        jak dla mnie zupełnie normalnie wychowywałaś córkę.
        Co do podkreślenia - to myślę, że sporo w nim prawdy.
      • kropkacom Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 13:41
        > Czasem jak czytam, że dzieci 8,9 czy nawet 10 letnie są wożone wszędzie, same n
        > ie pójdą do sklepu, ani nie zostaną same w domu na parę godzin, to uważam to za
        > przegięcie - i to duże.

        A wiesz, to moje przegięcie okazało się jednak uzasadnione. I wiem, że mam w sumie wyjątkową sytuację. Jednak... Ostatnio śmiałam się z mężem, że to chyba moja podświadomość zadziałała. Tak, moje ośmiolatki jeszcze długo będą "ubezwłasnowolnione".
    • morekac Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 13:51
      Za czasów mojego dzieciństwa - czyli były to lata 7o-te, byłam odprowadzana i przyprowadzana ze szkoły gdzieś do klasy IV. Świetlica była pełna - doprawdy, nie wiem, skąd wzięło się twoje przekonanie, że dzieci chodziły samopas od czasu ukończenia żłobka. smile
      Dostarczanie pod opieką dorosłych na religię czy inne zajęcia dodatkowe było praktykowane w mlodszych klasach jak najbardziej. Tak gdzieś do III/IV klasy. Kiedy miałam 8/9 lat i złapałam ospę wietrzną, rodzice mieli spore dylematy, czy zostawić dzieci same w domu na cały dzień czy też nie. Pamiętam, że wpadały jakieś babcie, ciotki i znajome w ciągu dnia - i to nawet wtedy, kiedy chorzy już zdrowieli...
      To, co piszesz, dotyczyło - przynajmniej tak jak to pamiętam - uczniów klas od IV/V wzwyż.
      Teraz też uczniowie od tego wieku zaczynają samodzielnie poruszać się po świecie.
      Jedyna różnica - przynajmniej w mojej okolicy - jest taka, że znaczna część nawet starszych uczniów (gimnazjum) jest podrzucana do szkoły samochodem przez rodziców, niejako po drodze do pracy. Ale być może wynika to ze specyfiki okolicy.
      • tobisia13 Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 14:41
        Ja rowniez sie zastanawiam czasem czy nie przesadzam bo nie wyobrazam sobie 7 letniego syna poslac na 2km. wycieczke rowerowa(ma dopiero 2l i 7m),a tak bylam wychowana.Do 13 roku zycia mieszkalam na wsi co milo wspominam i w polowie lat 80 bylo norma,ze takie male dzieci dojerzdzaly same na rowerach do szkoly.Ja jako 11 latka potrafilam sama zajac sie na 2/3 godziny siostrzenica gdy siostrze cos wypadlo.W tej chwili nie wyobrazam sobie zostawic syna pod opieka 12 letniego siostrzenca.Wydaje mi sie,ze my bylysmy bardziej samodzielne,przynajmniej ja tak bylam wychowana ale inne dzieci na wsi rowniez.W miescie jest wiecej niebezpieczenst i moze z tego bierze sie ten strach.Na co dzien slychac o przestepczosci i trudno sie nie dziwic,ze dzisiejsze mamy sa bardziej ostrozne.
        • kropkacom Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 14:51
          > Na co dzien slychac o przestepcz
          > osci i trudno sie nie dziwic,ze dzisiejsze mamy sa bardziej ostrozne.

          Są ostrożne, bo są bardziej świadome właśnie.
          • gazeta_mi_placi Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 14:56
            Czego świadome Kropko? Od życia i losowych przypadków się nie ucieknie.
            • aneta-skarpeta Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 15:09
              my skakalismy po drzewach, latalismy sami za piką w błocie i zyjemy
              nasze dzieci tez sobie dadzą radę

              niestety odsetek wypadkow jest wciaz podobny- zawsze moze cos sie stac, nawet jak trzymamy dziecko za rękę

              jak ja bym sie tak bała ze cos sie stanie to bym do samochodu nie siadła- bo ktos moze we mnie wjechac, na przejscie nie weszła bo nie zauwaze pedzacego motocyklu i nie nosiła torebki, bo a noz mnie okradną

              a najlepiej zebym nie wychodzila, bo zawsze ktos moze mnie zgwalcic

              i praktycznie jestem tak samo bezradna jak dostane przez łeb dla otumanienia
            • kropkacom Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 15:14
              Mając w pamięci wątek o zabawach dzieciaków... Hmmm... Mniej świadome tego co robiły ich dzieci. Mniej świadome tego co groziło ich dziecku. Bo, czy to losowe wydarzenie, że dziecko wczesnoszkolne chodziło się kąpać się na "bagna" i tam tonęło? Może i losowe... W końcu iluś tam bachorom się udało. <sarkazm>
              • aneta-skarpeta Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 15:26
                Kropka ale niepotrzebnie popadasz w przesade i skrajnosci
                nie mowimy, zeby dzieciom pozwalac na absolutnie wszystko, tylko dac troche samodzielnosci, stosownie do wieku i umiejetnosci

                i tak 8 czy 9 latek moze sam pojsc do klepu po lekkie zakupy, czy pojsc do szkoly, kolegi jesli to niedaleko nie trzeba przechodzic przez ruchliwą droge bez swiateł etc
                moze chwile popilnowac mlodszego brata, wyniesc samemu smieci
                bawic sie samemu na podworku

                i jak ja synowi na cos pozwalam, ale tez duzo rozmawiam, on duzo opowiada i mu opowiadam takze o tym na co ma zwracac uwage, na co uwazac itd

                nie chodzi o to, zeby dziecko samopas, jak bezpanski pies jeszcze o rodzicow sie troszczyło
                • kropkacom Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 12.10.11, 18:16
                  > Kropka ale niepotrzebnie popadasz w przesade i skrajnosci
                  > nie mowimy, zeby dzieciom pozwalac na absolutnie wszystko, tylko dac troche sam
                  > odzielnosci, stosownie do wieku i umiejetnosci

                  Po pierwsze, myślisz, że rodzice wiedzieli gdzie są dzieci. Moja teściowa na przykład często nie wiedziała. Po drugie, naprawdę nie tylko wiek i umiejętność. Zależy jeszcze gdzie mieszkasz.
                  • aneta-skarpeta Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 12.10.11, 22:00
                    niestety tak jest , ze nie zawsze wiemy co robia nasze dzieci, nasi rodzice tez nie wiedzieli
                    chodzi o to aby dziecku tlumaczyc , uczyc pewnych postaw, rozmawiac ( nie pouczac), aby głupot robilo jak najmniej

                    a niestety glupoty robimy, czym jestesmy starsi tym wiekszejak sobie wspomne co robilam jak mialam lat 16scie to mi ciarki po plecach chodzą

                    ale to normalne, jest to etap dorastania

                    nie da sie wychowac dzieca z gps pod skórą- wiec kontrola oczywiscie, ale bez przesady, ze dziecka z oka nie spuszczamy
                    pomijam chorobe dziecka czy jakies ekstremalne miejsce zamieszkania, ale tutaj tez dziecko trzeba wdrazac w zycie w takiej, a nie innej okolicy w miare mozliwosci i jesli nie mozne samo wracac ze szkoly, to moze samo zostaw domu popoludniu etc
                    • kropkacom Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 13.10.11, 08:51
                      Kochanie, wszyscy z dziećmi rozmawiają i ostrzegają. Kogo byś nie zapytała big_grin

                      > a niestety glupoty robimy, czym jestesmy starsi tym wiekszejak sobie wspomne co
                      > robilam jak mialam lat 16scie to mi ciarki po plecach chodzą

                      Jako nastolatka bierzesz już chociaż po części odpowiedzialność za głupoty. Jako dziecko po prostu je robisz.
              • przeciwcialo Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 16:42
                Jak to bardziej swiadome? Sugerujesz że nasze matki siedziały w domu wyszywając? Nie łaziły po drzewach i płotach? Nasze matki doskonale wiedziały co robimy bo same robiły to samo wink
                • aneta-skarpeta Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 12.10.11, 22:01
                  moja mama i tata tak popalali jak byli nastolatkami, ze w glowie mi sie nie miesci- ja nie paliłam i mama zawsze mawiała- ja dobrze pamiętam co się robi jak jest się młodymwink
          • aneta-skarpeta Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 15:07
            oczywiscie nie mam na myśli puszczania dziecka ciemnym lasem w srodku nocy po ogorki do nocnego etc

            ale jesli droga jest bezpieczna- moj nie musi przechodzic przez ulice, idzie max 7 min to nie jest to szczyt samodzielnosci np dla 8latka

            pamietajmy tez ze czym samodzielniejsze dzieci tym łatwiej sobie potrafia poradzic z jakimis niespodziewanymi sytuacjami- bo sa bardziej odwazne, nie przerazają je rzeczy, ktore przerazaja dzieci, ktore np same nie wychodzą itd

            mowa jest o tym w zalinkowanym filmie

            przez nadmierna ostroznosc dzieci nie wyrabiaja sobie zdolnosci do podejmowania samodzielnych decyzji -oczywiscie stosownych do wieku,


            prawda jest taka, ze zyjemy w takich a nie innych czasach, trzeba myslec troszke za dziecko, ale dziecko musi umiec sobie np poradzic np gdy sie zgubi, zabłądzi, cos sie nagle stanie
            musi sobie jakos radzic z kolegami, oczywsicie trzeba mu pomagac rozwiazywac konflikty, ale nie jest metoda ich unikanie, bo one nie znikną
            • default Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 15:19
              aneta-skarpeta napisała:

              > oczywiscie nie mam na myśli puszczania dziecka ciemnym lasem w srodku nocy

              Ha, ja dzieckiem będąc 12-letnim jeździłam sama na lekcje jazdy konnej. Tramwaj, potem przesiadka na autobus, autobusem do pętli, a potem ok. 2 km przez las. Jesienią, kiedy wracałam po jazdach, było już nieraz ciemnawo... Czasem ktoś ze mną szedł (jakiś inny kursant), często ganiałam sama smile
              • aneta-skarpeta Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 12.10.11, 22:05
                ja mieszkalam w miescie wiec autobusy nie byly mi straszne i w klasach 5-8 podstawowki szkole mialam 5 km od domu i jezdzilam autobusem, czasem szlam piechotą jak było ładnie i były kolezanki
                chodzilam po podworku, chodzilam do kolezanek, z czasem moglam przemieszczac sie dalej, jak rodzice widzieli ze daje rade

                mając 15 lat bylam w pelni mobilna po calym miescie, czasem jezdzilam nawet do sąsiedniego miasta, do siostry autobusem etc

                i mam nadzieje, ze moj syn w wieku 15 lat tez będzie samodzielny, odwazny i bedzie umial sobie radzic w roznych codziennych sytuacjach.

                jak na razie ma takie poczucie odpowiedzialnosci, ze wieczorm po nas sprawdza czy drzwi zamkniete na zamekwink" bo nigdy nie wiadomo, moglismy zapomniec"wink
            • nowapanna Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 15:32
              aneta-skarpetasmile ja chyba ogladalam ten dokument kiedys-zaczyna sie od wypowiedzi faceta,ktory napisal ksiazke o nadopiekunczych rodzicach bo sam kiedys taki byl?
              Przerazala mnie tam jedna mamusia i tatus-ktorzy odwozili starego chlopa autem na studia,bo stwerdzili,ze musza miec pewnosc,ze nic mu sie nie stanie i ze trafismileNawet bagaze mu do pokoju w internacie wnosili-mamusia taszczyla walizybig_grin
              To dla mnie-i pewnie wiekszosci matek-przegiecie.
              Ja wspominajac czas dziecinstwa wcale ich nie idealizuje myslac o tej "wolnosci" danej mi przez rodzicow.Pamietam wiele sytuacji zagrozenia-szczegolnie ze strony obcych doroslych i mozna tylko Bogu dziekowac,ze nic mi sie nie stalo.
              Potluc sie z rowiesnikami dziecko zawsze ma szansewink w szkole-na boisku itp i od tego dziecka nie uchronisz,ale mi tu chodzi o takie "bezpanskie dzieci" bez opieki szwendajace sie po miescie.
              Do szkoly dzieciaka samego nie puszczam i nie puszcze bo jadac autem wychodzi 20min,tak wiec droga daleka.Gdybym mieszkala ulice/dwie dalej to czemu nie?Ale zauwaz,ze odbierac i tak bym musiala osobiscie-bo tutaj jest taki wymog,widocznie nie tylko ja uwazam,ze dzieciaki nie powinny same chodzic po ulicach.
              • aneta-skarpeta Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 12.10.11, 22:08
                nie wierze, ze mamy, ktore boją sie zostawic 12latka na 4 h w domu same : bo spłonie, umrze z głodu, okradną go: w wieku 18 lat mowią
                synek czas najwyzszy abys sam sobie prał, masz sprzatający dyzur w domu i masz tu liste zakupow i jedz do reala

                nie wierzesmile

                a potem są takie mamy co dzwonią do doroslych dzieci, ktore juz same maja rodziny i czy rachunki zaplacilas, a zle dziekco ubralas, a za lekko sie nosisz,, jak na studiach? moze zadzwonie i porozmawiam z promotorem?

                wink
                • nowapanna Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 13.10.11, 00:33
                  Dlaczego mieszasz obowiazki domowe z samodzielnym poruszaniem sie poza domem?
                  Co ma nastawienie pralki do smigania po ulicach w celu dotarcia do sklepu?wink)
                  Moj starszy syn ma 8 lat-obowiazkow domowych ma sporo-nie przeciazam go,ale tez nie mam zamiaru wyreczac,kiedy wiem,ze sam powinien juz to robic.
                  Tak wiec-sam sobie robi kanapki,obsluguje mikrofale,zmywarke,rozwiesza pranie,odkurza salon i swoj pokoj,sam utrzymuje porzadek w swoim pokoju(lacznie z szafami i szufladami).Sam karmi rybki i zmienia im wode w akwarium itp
                  Jednoczesnie nie puszczam go samego do szkoly bo mamy dosc daleko,a cala droga jest przy ulicy-musialby przechodzic przez ulice,gdzie nie ma "zebry" ani swiatel,musialby przejsc przez most.
                  No ale idac twoim tokiem rozumowania wyrosnie na nieudacznika,bo nie gonie go samego do szkoly?
    • gazeta_mi_placi Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 14:56
      Za moich czasów było bardzo podobnie.
      Normą było, że 8-10-latki samodzielnie chodziły do i ze szkoły albo na dodatkowe zajęcia czy do kolegi parę ulic dalej.
      Znajoma 10-latka często samodzielnie odbierała swojego brata z przedszkola (czasem sama jej towarzyszyłam więc nie wyssane z palca), nikt nie robił problemów..
      A teraz wyobrażacie sobie sytuację w której przedszkolanka wydaje 10-letniej siostrze lub bratu przedszkolaka? Od razu byłyby jazgot na całą E-mamę o braku odpowiedzialności, że jak tak można itp.
      Czasem odgrzewała bratu obiadu.
      A dzisiaj? 10-latek nie dość, że nie odbiera młodszego rodzeństwa z przedszkola to często sam nie może iść do szkoły albo ze szkoły do domu tylko na rodziców czeka.
    • poppy_pi Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 21:33
      Ja przestałam być odprowadzana do szkoły po pierwszym dniu, chciałam chodzić sama wink W domu zostawałam sama czy to podczas choroby czy też podczas wieczornych wyjść rodziców od początku podstawówki. Wyprowadzałam psa, gotowałam obiady, sprzątałam mieszkanie. Popołudniu, trzy razy w tygodniu jechałam na drugi koniec miasta na trening i wracałam koło 21.00. Sama. Dzisiejsze dzieci są chowane na totalne sieroty.
      • nowapanna Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 21:46
        To ciekawe dlaczego dzisiejsi rodzice (czyli kiedys te wolne dzieci) tak dbaja/pilnuja teraz o swoje dzieci? Moze po takim zimnym howie maja inne wnioski? wiedza,ze to nie jest takie cacy dla dziecka?wink

        Bo: ja tez sama chodzilam do szkoly juz do zerowki.Sama (tu z kilkoma kolezankami) chodzilam na drugi koniec miasta juz od pierwszej klasy podstawowki(na religie).Wysylali mnie sama na zakupy kiedy skonczylam 6 lat i pamietam jak mnie dorosli wypychali z kolejki-bo akurat kawe rzucili,a tu jakis bachor stoi z przodu i jeszcze kupiwink))Pilnowalam tez z musu mlodszego brata-czy mi sie to podobalo czy nie-wszedzie za mna lazil,a ja bylam darmowa opiekunka.Itp itd Kiedy bylam chora to siedzialam sama w domu-pamietam,ze strasznie sie nudzilam i balam-w tv nic nie lecialo,a ja musialam siedziec w lozku.
        Nie uwazam,zeby to bylo dobre dla mnie,ani ze dzieki tym doswiadczeniom nauczylam sie samodzielnosciwink
        • gazeta_mi_placi Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 21:56
          Niekoniecznie. Moja koleżanka która przyprowadzała brata z przedszkola miała dobry kontakt z rodzicami (w pewnym okresie czasu dość często u nich bywałam) oraz z bratem.
          Przez te lata gdy się z nią znałam tylko raz widziałam jak się pobili o coś. Jedno było bardzo za drugim.
          Wdrażanie do samodzielności to nie to samo co "zimny wychów", mylisz pojęcia.
        • aneta-skarpeta Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 12.10.11, 22:27
          zadna przesada nie jest dobra, jednoczesnie nasze projekcje zagrozen niestety odbijają sie czasem czkawką naszym dzieciom

          " za moich czasow dzieci nie mialy tylu mozliwosci, wiec ty bedziesz chodzil na pianino, basen, karate i taniec"

          " musisz sie uczyc, bo teraz jezyk to podstawa, ja nie mialem takich mozliwosci jak ty i uczylem sie angielskiego dopiero w liceum i patrz nic mi to nie dalo, wiec ty zacznij juz w przedszkolu i dodatkowo korki, zebys sobie utrwali"

          " my nie mielismy kompa, fajnych zabawek i tv i sie nudzilismy wiec ty nie mozesz sie nudzic ani chwili, bo szkoda zycia"

          "pamietam jak ganiałem za dziewuchami, popalałem i waliłem tanie wina w wieku 16 lat i tobie na to nie pozwole"


          itdsmile
      • antyka Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 21:55
        Moja starsza corka jest bardzo rozsadna - ma piec lat i jestem w stanie zostawic ja sama na podworku, w domu (na 10-20 minut), puscic sama do sasiadow (patrze na nia caly czas, na drugim koncu drogi stoi sasiadka), sama chodzi do sklepu, gdy jestesmy na placu zabaw - mowie jej dokladnie, jak ma sie zachowac, przechodzi sama przez ulice i potem do sklepu. Caly czas ja widze.
        Ucze Mary samodzielnosci - mysle, ze za kilka dni po prostu bede ja puszczala sama do przedszkola. Tzn. bede z nia wychodzic i patrzec, jak idzie, czy na pewno wchodzi do przedszkola itp. Chcialbym, aby Mary potrafila sama za rok pojsc do szkoly (bedzie miala 6 lat), mnie nikt do szkoly nie zaprowadzal i jakos zyje smile
        Dodam jeszcze, ze moja szwagierka jest na maksa nadopiekuncza, gd dzieci mialy 1o i 12 lat, sciagala babcie do domu na czas ferii, zeby pilnowala wnuczek. Miala jeszcze wiele innych zagran - ciagle zagladala do nich w nocy, czy spia, czy to czy sramto, ciagle je wszedzie odprowadzala, nie pozwalala np. 16 latce jezdzic pociagiem (pociag bezp. - my bysmy ja odebrali z dworca).

        Final jest taki, ze starsza przed te nadopiekunczosc wpadla w anoreksje - ostatni rekord jej wagi to 29 kg, ledwo ja odratowali...
        • nowapanna Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 11.10.11, 22:10
          antykosmile- czy Ty wierzysz w to co mowisz?wink)) pociagi polskie sa bezpieczne?? buahahahaha
          A anoreksja oczywiscie jest wynikiem nadopiekunczosciwink)ciekawe wnioski.

          Takie puszczanie dziecka "samego" do sklepu kiedy Ty na nia caly czas patrzysz,to zadna samodzielnosc.Nie porownywalabym tego do sytuacji kiedy dziecko samo idzie zrobic zakupy,a sklep oczywiscie nie jest przy domu mamusi tylko pare przecznic dalejwink))
          • antyka Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 12.10.11, 17:47
            No, prosze Cie.
            Zglebialam temat anoreksji - bardzo chcialam dziewczynie pomoc.
            Anoreksja zwykle dotyka te rodziny, gdzie sa chore relacje matka - corka.
            Pogooglaj sobie.

            Przeklejam info z roznych stron

            Czynniki rodzinne

            Cechy rodziny generujące zachowania anorektyczne to sztywność relacji wewnątrzrodzinnych, nieustanne wymagania stawiane młodej osobie przez rodziców, rozbudzanie nadmiernych aspiracji u dziecka, od którego sukcesów zależy pozycja rodziny. Być może była to zaborcza matka, która nadmiernie wiązała córkę i nie pozwalała za właściwa separację. Jeśli tak jest, to znaczy, że zawiodła rola ojca, może był on wycofany, może go w ogóle nie było. I to właśnie poprzez odchudzanie córka próbuje (nieświadomie) oddzielić się od matki.

            ***
            Przyczyny
            Podłoża anoreksji poszukuje się w kontaktach chorego ze społeczeństwem, zazwyczaj winna jest chora relacja z rodzicem (zazwyczaj matką), kiepski kontakt z rówieśnikami, niska samoocena wywołana negatywnym stosunkiem środowiska do chorego.


            ***
            Cechy rodziny anorektycznej
            •usidlenie, które polega na tym, że granice między członkami rodziny ulegają zatarciu, problemy jednego z członków rodziny stają się problemami pozostałych, rodzice często żyją sukcesami własnych dzieci, wywierają większą presję na sukcesy np. w szkole, oczekiwania względem dzieci są zawyżone, nierealne, przez co stres związany z porażkami jest dużo większy - anoreksja jako pole do osiągania sukcesów, przejęcie kontroli nad własnym życiem;
            •nadopiekuńczość wynikająca z poczucia obowiązku, przy jednoczesnym braku bliskości, rodzina taka jest zamknięta na świat zewnętrzny, chroniąc dzieci przed złem wszelakim, przez co dorastanie dzieci wiąże się z dodatkowymi stresami i problemami, dzieci są nadmiernie zależne od rodziców, a ich separacja od rodziny, która jest normalnym aspektem dorosłości, zostaje zaburzona - anoreksja daje poczucie kontroli, uniezależnienia się od rodziców;

            •mocno nakreślona granica między rodziną, a resztą świata, który jest dodatkowo demonizowany, rodzina jest postawiona na nierealnym piedestale, wychowanie dzieci w poczuciu obowiązku wobec rodziny, podkreślanie, że wszelkie niepowodzenia, porażki i występki godzą przede wszystkim w dobro rodziny - anoreksja z jednej strony jest wyrazem buntu, a z drugiej głodzenie się może być używane jako rodzaj kary;
            •powtarzający się w rodzinie element poświęcania się dla dobra rodziny np. kosztem rezygnacji z własnych aspiracji - anorektyczne zachowania jako sposób na poświęcanie się;
            •brak elastyczności, trudne akceptowanie naturalnych zmian takich jak np. dojrzewanie i dorastanie dzieci, rodzina skrępowana zasadami, rytuałami obejmującymi także sposób spożywania posiłków (np. celebrowanie rodzinnych obiadów), postrzegania zmian jako zła, problemy z radzeniem sobie ze stresującymi, losowymi wypadkami - anoreksja jako sposób na radzenie sobie z emocjami;
            •unikanie konfliktów w myśl zasady, że jeżeli problem nie jest nazwany po imieniu, to nie istnieje, problemy rodzinne są często bagatelizowane, a harmonia rodzinna jest najwyższym dobrem - ten aspekt ma silne znaczenie czynnik podtrzymujący chorobę, rodzina w milczeniu przyzwala na zaburzone jedzenie anorektyczki dając jej komfort i nie zmuszając do podjęcia leczenia;
            •problemy małżeńskie rodziców nie są rozwiązywane wprost, a dzieci stają się sojusznikami jednego z rodziców w utajonej walce - anoreksja w rodzinie powoduje, że inne problemy schodzą na dalszy plan, staje się tematem zastępczym, dając złudne poczucie harmonii;
            •poczucie rodzinnej sprawiedliwości, które nakazuje rodzicom jednakowo kochać i traktować wszystkie dzieci, ponieważ w rzeczywistości nie jest to możliwe, dzieci obserwują dysonans między deklaracjami, a faktycznym zachowaniem rodziców - anoreksja jako sposób na znalezienie się w centrum uwagi.

            ***

            W tej rodzinie wlasnie tak bylo - matka ciagle podkreslala, ze macierzynstwo to takie wielkie wyrzeczenie, ze ona biedna niewyspana chodzi od lat, ze sie poswieca itp. Ojciec byl bardzo wycofany - na kilka lat pojechal na kontrakt zagraniczny.

            Prosze sie douczyc, a potem krytykowac smile
            • aneta-skarpeta Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 12.10.11, 22:19
              dokładnie

              dla osoby, ktora nie umie sobie radzic z codziennoscia, relacjami...czymkolwiek co sprawia ogromny problem kontrola jedzenia jest "lekarstwem"-sama siebie oszukuje ze co prawda nie radzi sobie z tym czy z tamtych, ale przynajmniej moge kontrolowac to co i czy jem

              a jak sobie udowodnic, ze tą kontrolę mam?własnie nie jedząc

              potem organizm sie przyzwyczaja, zapadamy na anoreksje i leci

              czytałam tez gdzies, ze wiele anorektyczek uwielbia jedzenie przechowywac, kupowac, oglądac- ale nigdy jesc- to wg nich taka siła charakteru miec w pokoju skrzynke slodyczy i ich nigdy nie zjesc- oczywiscie wg niej tak to wygląda
            • nowapanna Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 13.10.11, 00:16
              prosze sie douczyc a potem krytykowac?wink)
              dzieki za rade,na pewno wezme sobie do serca.
              Pewnie gdyby dziewczyna byla: gruba,bulimiczka,alkoholiczka,czy narkomanka to tez bys powiedziala,ze to wynik nadopiekunczych rodzicow.Jak sie chce cos na sile udowodnic,to kazdy argument jest dobry.
          • aneta-skarpeta anoreksja jak najbardziej moze byc odp.na relacje 12.10.11, 22:16
            anoreksja jak najbardziej moze byc odpowiedzią na najrozniejsze problemy emocjonalne

            na anoreksje nie chorują tylko te, ktore chca byc szczupłe, zaburzone kontakty i toksyczne więzi prowadzą również do poważnych zaburzeń w odżywianiu. U podstaw anoreksji leżą zwykle poważne problemy psychospołeczne.
            W 40% przypadków pojawia się w kontekście silnej rywalizacji w ramach więzi rodzinnych lub w odniesieniu do innych osób, mających ważne znaczenie emocjonalne
            Odmowa jedzenia jest symbolem ucieczki od dorosłości i sposobem na przedłużenie relacji typu dziecko — matka.
        • noname2002 Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 12.10.11, 08:03
          Z usamodzielnianiem nawet rozsądnej 5latki, to ja bym uważała. Mój 5letni, na ogół spokojny i rozsądny brat chciał się spuścić po sznurku z balkonu, bo go koledzy wołali na dwór a nie mieliśmy klucza od drzwi. 5latki jeszcze słabo potrafią przewidywać konsekwencje swoich działań.
          • aneta-skarpeta Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 12.10.11, 22:21
            w zasadzie w kazdym wieku trafiaja sie takie ancymonki

            ja tutaj akurat nie widze przesadnego usamodzielniania 5latki, dosyc ostrozne i kontrolowane
    • kol.3 Re: Rodzice (nad) opiekunczy? 13.10.11, 21:25
      Dawniej świat był o wiele bezpieczniejszy. Jaj osobiście w wieku 14 lat w ramach obozu harcerskiego przewędrowałam z koleżanką ok 60 km pieszo i częściowo auto-stopem - w poczuciu absolutnego bezpieczeństwa i życzliwości mieszkańców wsi, którzy dawali nam noclegi i pożywienie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka