Dodaj do ulubionych

Sytuacja w szkole.

17.10.11, 17:18
Moja córka chodzi do "zerówki" która znajduje się przy szkole podstawowej. Odbieram córkę o godzinie 13.00. Zazwyczaj przychodzę z młodszym synem, który niestety biega wszędzie, jak korytarz jest długi i gdzie tylko da się wejść(ma niecałe dwa lata).Wołam córkę, ponawiam prośbę trzy razy. Ona zaczyna się denerwować, ja pocić a syn uciekać. Czekam na korytarzu, syn znowu ucieka, ja poganiam córkę, żeby jednak się pospieszyła ale ona zaczyna głośno płakać. Zrobiło się zamieszanie, wszystkie matki wzrok skierowały na nas.Pojawiła się jakaś nauczycielka, która pomogła ubrać się córce ale nie powstrzymała się od komentarzy na temat mojej osoby.Usłyszałam, że moje zachowanie jest karygodne, że doprowadziłam córkę do płaczu, jak można tak postępować, że zgłosi to do pedagoga, że jej prawem jest reagować, gdy dziecku dzieje się krzywda, że się znęcam nad dzieckiem. Popłakałam się, jedna pani pomogła pozbierać sprawców zamieszania i poszłam. Nie rozumiem tego co się stało. Nie rozumiem dlaczego ta nauczycielka tak się zdenerwowała. Czy to coś strasznego, że próbuję wyegzekwować od córki szybszego ubierania i nie pomagam jej, bo mam na rękach wariującego dwulatka, który wyrywa się na wszystkie strony. Proszę o ocenę tej sytuacji, bo może ja za nerwowa jestem?
Dziękuję z góry za odpowiedź. Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • foro-estupido Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 17:23
      Zrobiło się zamieszanie, wszystkie matki wzrok skierowały na nas.Pojawiła się jakaś nauczycielka, która pomogła ubrać się córce ale nie powstrzymała się od komentarzy na temat mojej osoby.Usłyszałam, że moje zachowanie jest karygodne, że doprowadziłam córkę do płaczu, jak można tak postępować, że zgłosi to do pedagoga, że jej prawem jest reagować, gdy dziecku dzieje się krzywda, że się znęcam nad dzieckiem.

      I własnie dlatego uważam, że ludziom odbija....Bo już nawet dziecka skarcic nie można.Skarcic jak skarcic?,ale odezwac się do dziecka zwracając mu uwagę.....
      Nie ma się co przejmowac.Naprawdę.To takie panienki co są baardzo nadgorliwe,bo się tefałenu naoglądały,albo jakiej innej telewizji śniadaniowej tak zwanejwink
    • tomelanka Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 17:26
      a z jakiego powodu córka sie poplakala?
      ja bym sie raczej nie przejmowala, jakby ten dwulatek cos zbroil albo wlazl nie tam gdzie trzeba, to zas by bylo zle
      • the-only_bambulek Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 17:29
        Z tego , że po raz czwarty powiedziałam:ubieraj się a do syna: stój, tam nie wolno, nie uciekaj, siedź grzecznie itp, itd! Zwariować można.
        • jamesonwhiskey Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 17:33
          > y powiedziałam:ubieraj się a do syna: stój, tam nie wo

          to nie umiesz go zlapac za reke zamiast bez sensu i zadnego skutku sie wydzierac
          • the-only_bambulek Re: Sytuacja w szkole. 18.10.11, 09:37
            jamesonwhiskey napisał:
            >
            > to nie umiesz go zlapac za reke zamiast bez sensu i zadnego skutku sie wydziera
            > c

            Nie wydzierałam się. Czy ty umiesz czytać?
        • monika19782 Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 17:38
          Sytuacja z kosmosu. Jak starsza poszła do zerówki mała miała 3 lata i tendencje do uciekania i chowania się, czasem ostrym tonem musiałam przywrócić je do porządku. Woźna przemiła zresztą często ingerowala po mojej stronie. Nie przejmuj się.
    • angazetka Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 17:32
      I ty, i nauczycielka, zareagowałyście zbyt nerwowo.
    • marychna31 Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 17:34
      Opis sytuacji brzmi tak absurdalnie, że serio zaintrygowało mnie jak by wyglądał, gdyby sporządziła go inna osoba (ta nauczycielka albo któraś z matek). Pewnie opowiedziałyby zupełnie inna historię. Zobacz- wszyscy prócz ciebie (twoja córka, nauczycielka, pozostałe matki) zupełnie inaczej ją zinterpretowały. Może to twoje spojrzenie jest mało obiektywne? Może oszukujesz się, że "nic się nie stało". Na twoim miejscu przemyślałabym całą sytuację bo po reakcji innych ludzi trudno uwierzyć, ze faktycznie zachowałaś się bez zarzutu.
      • 3-mamuska Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 17:42
        Moim zdaniem nauczycielka mia troche racje,to nie problem corki ze nie dajesz sobie rady z synem (niecale 2-latka) to co bedzie jak bedzie mial wiecej.
        A wydzierac sie do corki pospiesz sie, bo synek to myslisz jak ona sie czula.

        Powinnas malego wsadzic do wozka przypiac i niech siedzi, a ty jestes dla corki.
        W domu tez tak jest ze corka jest zasze besztasz ,bo sobie z synkiem nie radzisz?
        • the-only_bambulek Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 17:47
          Najlepiej prowadzać na smyczy. I nie darłam się na córkę.
          • demonii.larua Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 19:35
            No jeśli dzieciak zwiewa to smycz nie jest głupim rozwiązaniem.
        • mamameg Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 19:41
          Wtedy synek by płakał. Mój w każdym razie na pewno.

        • policjawkrainieczarow Re: Sytuacja w szkole. 18.10.11, 05:50
          3-mamuska napisała:

          > Moim zdaniem nauczycielka mia troche racje,to nie problem corki ze nie dajesz s
          > obie rady z synem (niecale 2-latka) to co bedzie jak bedzie mial wiecej.

          wyrośnie z buntu dwulatka, nabierze rozumu i bedzie luz.
      • the-only_bambulek Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 17:42
        Ja nie napisałam, że zachowałam się bez zarzutu. Owszem, byłam poirytowana sytuacją. jeżeli któraś z mam, które tu teraz napisały, mają dwuletnie dziecko w okresie" wszystko na nie", wiedzą zapewne, że utrzymanie takiego dziecka za rękę graniczy z cudem. Nie chce mi się wierzyć, że to wszystko jest takie piękne i proste, a dwuletnie dzieci forumowiczek takie posłuszne i ułożone. Zastanawiam się, czy to wzywanie pedagoga i wołanie o pomstę do nieba było potrzebne.
        • krecik Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 17:49
          > acją. jeżeli któraś z mam, które tu teraz napisały, mają dwuletnie dziecko w ok
          > resie" wszystko na nie", wiedzą zapewne, że utrzymanie takiego dziecka za rękę
          > graniczy z cudem.

          Zainwestuj w szelki.

          Ag
        • dzoaann Re: Sytuacja w szkole. 18.10.11, 11:28
          ja serio w tym czasie z kazdym z mojej trojki uzywalam szelek. Rece wolne, bo smycz mozna zaplatac, chocby dookola nadgarstka, a dzieciak szybko zalapie, ze bez szelek nie ma wyjscia. Dziecko upilnowane, a jednak troche luzu ma, a ty wolne rece, by corce cos tam pomoc.
      • thaures Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 17:48
        Mnie kiedyś zwróciła uwagę kobieta,że bije dziecko. Zrobiła to w sposób kulturalny, więc ja również w sposób kulturalny wyjaśniłam jej dlaczego syn dostał klapsa. Mój syn wyrwał mi się i wbiegł na ulicę, ja go z tej ulicy ściągnęłam i już na chodniku dostał ode mnie w tyłek. Kobieta samego zajścia nie widziała, widziała sam klaps. Pani ze zrozumieniem pokiwała głową i powiedziała,że się nie dziwi. Gdybym wtedy zareagowała złością czy powiedziała jej coś przykrego pewnie miałaby zupełnie inny obraz sytuacji.
        • redbrocha Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 17:54
          Nie masz prawa bić dziecka, ja bym kulturalnie po policję zadzwoniła.
          • the-only_bambulek Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 17:57
            następna!
            • marychna31 Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 18:07
              bijesz swoją córkę?
              • redbrocha Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 18:09
                Oczywiście post do the-only_bambulek
            • redbrocha Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 18:08
              Wydało się, czemu się popłakałaś. Bałaś się...
              • the-only_bambulek Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 18:09
                Daruj sobie!
                • redbrocha Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 18:14
                  Prawda boli?
                  • the-only_bambulek Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 18:25
                    Nawet nie będę próbowała wnikać, co masz na myśli. Jesteś jakimś psychologiem samozwańczym? Jest 18.25. Chcesz o tym porozmawiać?
                    • redbrocha Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 20:55
                      Akurat z psychologii mam doktorat.
                      Poza tym dobrze wiesz, co mam na myśli. tongue_out
                      • the-only_bambulek Re: Sytuacja w szkole. 18.10.11, 09:16
                        Być może. Ale to mało do mnie trafia. Wydajesz tylko głupie, bezpodstawne osądy.
                      • redbrocha Re: Sytuacja w szkole. 18.10.11, 23:33
                        To, że nie można bić dzieci jest według Ciebie głupim osądem?
        • azjaodkuchni Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 17:57
          Wiesz co a ja myślę, że niepotrzebnie traktujesz nauczycielkę jak wroga. Bardzo dobrze, że zainteresowała się sytuacją. Niech powiadomi psychologa a ty idź i z nim pogadaj. Może jest problem którego ty nie widzisz, a może ktoś kto obiektywnie na to spojrzy zauważy , że to nie był twój najlepszy dzień. Wszystkiego dobrego.
          • the-only_bambulek Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 18:02
            Dla wyjaśnienia, nie traktuję jej jak wroga, nie znam jej.Dzisiaj zobaczyłam ją po raz pierwszy. To nie jest nauczycielka mojej córki. Ona tędy przechodziła. Nawet słowem się nie odezwałam. Zabrałam dzieci i wyszłam ze szkoły.
            • nangaparbat3 Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 20:13
              Przeciez Ci nie odpowiemy na pytanie.
              Moze nauczycielka pokrecona jakas i nadwrazliwa, a moze zobaczyla cos, co uzasadnialo w pelni jej reakcje. Ale na forum nikt nie bedzie wiedzial.
              Natomist rozwaz cos takiego: zerowkowicz to jeszcze calkiem male dziecko, poczatki szkoly moga byc okropnie stresujace. Ale jak sie ma w domu jeszcze dwulatka, to zerowkowicz wydaje sie calkiem duzym dzieckiem - o wiele doroslejszym, niz jest w rzeczywistosci.
        • hanalui Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 22:13
          thaures napisała:
          >. Mój syn wyrwał mi się i wbiegł na ulicę, ja go z tej ulicy ściągnęłam i ju
          > ż na chodniku dostał ode mnie w tyłek. Kobieta samego zajścia nie widziała, wid
          > ziała sam klaps.

          Tluczesz dziecko bo nie potrafisz go upilnowac, albo nauczyc ze na ulice sie nie wybiega? Moze sama powinas dostac klapsa za zle sprawowanie opieki nad wlasnym dzieckiem

          > Pani ze zrozumieniem pokiwała głową i powiedziała,że się nie d
          > ziwi.

          Kolejna madra jak ty. Niec nie tlumaczy tluczenia drugiej osoby, a w szegolnosci malego bezbronnego dziecka
    • milenka_net Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 18:01
      Na drugi raz przypilnuj synka, a nie puszczaj go tak samopas, przecież sie nie rozdwoisz. Stworzyłaś nerwową sytuacje i twoja córka miała prawo zareagować płaczem, a nauczycielka zwrócić ci uwagę.
      • wioskowy_glupek Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 18:16
        Nauczycielka widocznie z USA albo z Norwegii przyjechała...
        • naomi19 Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 22:31
          Czyli z cywilizowanego kraju z rozwiniętą demokracją. Nauczyła się chyba tego, że dzieci nie należy poniżać publicznie i taką matką, która nie radzi sobie ani z jednym ani z drugim dzieckiem należy pomóc rzez spotkanie z psychologiem, bo sama zapewne tam z własnej woli nie pójdzie. Brawo dla niej. Jak dla mnie sytuacja chora, żeby matka i córka płakały na korytarzu, dwulatek się wyrywał i pewnie też darł. Horror.
          • naomi19 Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 23:04
            i taką matką
            Pora iść spać, dobranoc.
    • anorektycznazdzira Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 18:24
      Nie wiem co Ty tam do córy mówiłaś, ale z opisu sytuacja jak sytuacja. Jeśli się nie darłaś jak poparzona i nie wygrażałaś dziecku a ono nie wiedzieć czemu się poryczało (co się czasem zdarza), to pani znacznie przegięła. Jeśli zaś i owszem, darłaś się i groziłaś- to trzeba się było nie drzeć. Chadzałam z dwulatkiem odbierać starszą córkę i nie był to jakiś kosmos, albo masz szczególnie żywego syna, albo trochę niepozbierana jesteś. Może bierz go w wózku, zapinaj szelki i nie puszczaj żeby nie wiem co?
      • azjaodkuchni Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 18:27
        Jeśli nie jest to nauczycielka twojego dziecka a ty nie masz sobie nic do zarzucenia to olej sytuację, jeśli zgłosi psychologowi powiedz to co nam..
    • dulcymea11 Dostrzegam chaos... 17.10.11, 18:36
      the-only_bambulek napisała:
      Zazwyczaj przychodzę z młodszym synem, który niest
      > ety biega wszędzie, jak korytarz jest długi i gdzie tylko da się wejść(ma nieca
      > łe dwa lata).Wołam córkę, ponawiam prośbę trzy razy. Ona zaczyna się denerwować
      > , ja pocić a syn uciekać. Czekam na korytarzu, syn znowu ucieka, ja poganiam có
      > rkę, żeby jednak się pospieszyła ale ona zaczyna głośno płakać


      Jak rozumiem 2-latek to jeszcze dziecko 'wozkowe' a wiec idac po corke wpinasz malego w wozek i kazesz siedziec spokojnie. Nie wiem jak Ty, ja przypinajac nawet dwulatka przemowilabym do niego, ze teraz idziemy po siostre i musi chwile posiedziec spokojnie (dalabym mu chrupke lub zabawke). Reszta - jak to w przypadku 2-latka - trudna do przewidzenia. Wrzask lub ugoda. Ty zrobilas co moglas.
      Po drugie spokojnie acz zdecydowanie wyrazasz prosbe do corki: kochanie prosze abys szybciutko sie ubrala bo twoj brat sie wierci - to dla mnie wazne, badz tak dobra i pomoz mamie.

      Mowiac do malego mowisz tylko do niego a mowiac do starszej, mowisz tylko do niej.

      Ja nie wiem co i jak robisz i czemu wolasz starsza corke (?) skad ja wolasz, ze nie masz jej na wyciagniecie reki. Zakladam, ze jak wolasz to krzyczysz, a krzyk nie jest forma wyrazenia prosby. Zakladam, ze twoj ton wyraza zniecierpliwienie zamiast uprzejmej stanowczosci.

      Moje dziecko dobrze wie kiedy moze sobie pozwolic na ociaganie, bo wtedy moj ton jest pytajaco-proszacy (no skarbie, idziemy juz czy nie?). Sama wtedy WIEM, ze moge uslyszec: nie mamo, jeszcze chce to czy tamto i w tej sytuacji bylabym ciezka kretynka, gdyby sie na dziecko wydzierala.
      Natomiast kiedy mowie: posluchaj spieszymy sie dzis tu i tu, nie ma dzis czasu na wyglupy i prosze, zebys raz dwa sie ubrala - nie ma negocjacji i nikt nie cierpi.

      Wystarczy dziecku wyjasnic POWODY i wytlumaczyc dlaczego Ci zalezy aby szybko sie ubralo - to naprawde ulatwia zycie.
    • mynia_pynia Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 18:42
      Spoko, w świetle obecnej nagonki będziesz miała wizytę opieki społecznej w domu wink, a dziecko będzie obserwowane w szkole pod kątem przemocy domowej.
      • najma78 Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 19:00
        Rady niektorych osob co do trzymania dziecka zapietego pasami w wozku sa rozsadne, a szelki i smycz jesli dziecko jest bez wozka, to nie takie straszne a zapewnia dziecku bezpieczenstwo i zredukuje zamieszanie jakie taki maluch moze wywolac. Nie jestes jedyna mama, ktora ma dwulatka zainteresowanego wszystkim oprocz spokojnego siedzenia w wozku czy stania kolo mamy, ale to nie znaczy, ze trzeba mu na to pozwalac w kazdej sytuacji. Co do placzu corki i reakcji nauczycielki to albo ty nie dostrzegasz problemu albo nauczycielka przesadzila, ale tego raczej sie nie dowiemy.
        Sama mam dwoje dzieci prawie 9 i 4 lata i tez z mlodszym chodzilam zaprowadzac i odbierac starsza ze szkoly, teraz oboje juz tam sa, mlodszy akurat w tzw. ''zerowce'', ale u nas nie ma tego problemu, poniewaz dzieci ubieraja sie zanim przyjda rodzice, ktorzy ustawieni w kolejce, bo sciezka i korytarz dosc waskie czekaja na dzieci, ktore sa wywolywane i wychodza. Wyglada to tak, ze nauczycielka stoi i widzac rodzicow wola dzieci siedzace ubrane na dywanie a te przychodza i wszystko odbywa sie sprawnie. Male dzieci, z ktorymi rodzice przychodza sa trzymane w wozkach, a dzis tez sie jedno darlo (zazwyczaj jakies sie drze) ale nikt nie pozwala im biegac po korytarzach miedzy wychodzacymi malymi i duzymi, no faktycznie bylby balagan.
    • izabellaz1 Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 19:52
      Wyluzuj i albo przychodź z młodszym w wózku, albo puść go niech lata po korytarzu. No co mu się może stać? Córce powiedz jasno, że ma trzy minuty na przebranie, albo...(perspektywa jakiejś kary).
      Z tego co opisałaś, to widziałam jakieś dantejskie sceny, wzrok wszystkich na tobie, ciebie wrzeszczącą, dzieci ryczące...no weź tak na spokojnie przeczytaj to raz jeszcze i wyciągnij wnioski wink Może to nie był twój dzień.

      Dziwię się trochę nauczycielce, bo jako pedagog powinna mieć podstawowe umiejętności mediacji, panowania nad emocjami i powstrzymywać się od publicznych (przy innych rodzicach i twoim dziecku), nerwowych komentarzy w stosunku do rodzica.
      • alakart Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 22:07
        a jak trzeba wejść po schodach to co wózek ma targać?
        Ja tam się nigdy nie przejmowałam biegającym dwulatkiem, a starsze dziecko też miałam takie, że wystarczyło podnieść głos już beczała.
      • syswia Re: Sytuacja w szkole. 18.10.11, 05:39
        Córce powiedz jasno, że ma trzy minuty na przebranie, albo...(perspektywa jakiejś kary).

        Prawde mowiac zszokowalas mnie tym tekstem. Naprawde ukaralabys dziewczynke w tym wieku za nieprzebranie sie w ciagu trzech minut? A Ty sama zmienilabys buty, zalozyla kurtke, czapke i wyplatala rekawiczki do pary w ciagu 3 minut? Maz Cie kaze, jak przekroczysz limit czasu na ugotowanie obiadu?

        Co za absurd wychowawczy!
        • izabellaz1 Re: Sytuacja w szkole. 18.10.11, 17:33
          Zaznaczam, że wcześniej autorka zmarnowała zdecydowanie więcej minut na bezefektowne powtarzanie słów o ubieraniu i perspektywa kary działa mobilizująco.
          Moje ubiera się w ciągu max 5 minut. Bez krzyku, kar itp. Takie argumenty nie są jej potrzebne.

          Ty jeśli masz ochotę możesz spędzać nawet cały wieczór w oczekiwaniu aż dziecko zechce ci się ubrać, bo preferujesz bezstresowe wychowanie.
          • nangaparbat3 Re: Sytuacja w szkole. 18.10.11, 19:35
            wcześniej autorka zmarnowała zdecydowanie więcej minut na bezefek
            > towne powtarzanie słów o ubieraniu i perspektywa kary działa mobilizująco.
            > Moje ubiera się w ciągu max 5 minut. Bez krzyku, kar itp. Takie argumenty nie s
            > ą jej potrzebne.
            >
            > Ty jeśli masz ochotę możesz spędzać nawet cały wieczór w oczekiwaniu aż dziecko
            > zechce ci się ubrać, bo preferujesz bezstresowe wychowanie.

            Oczywiscie nie ma to jak preferowac efektowne metody mobilizowania dziecka grozac kara. Domyslam sie, ze wystarczy twoje spojrzenie i cichy glos, by mloda ubrala sie blyskawicznie. Gratuluje efektu.
            • izabellaz1 Re: Sytuacja w szkole. 18.10.11, 19:47
              nangaparbat3 napisała:

              > Oczywiscie nie ma to jak preferowac efektowne metody mobilizowania dziecka groz
              > ac kara.

              Nie ma to jak nadinterpretacja.
              • nangaparbat3 Re: Sytuacja w szkole. 18.10.11, 19:49
                Nadinterpelacja.
                • izabellaz1 Re: Sytuacja w szkole. 18.10.11, 20:00
                  Naprawdę nie czytałaś odpowiedzi wyżej i nie widzisz różnicy między dwiema sytuacjami:
                  1. "Dzień dobry, masz 3 minuty na ubranie się".

                  2. Powtarzasz prośbę o ubranie się przez 10 minut, w końcu mówisz "ubierz się, bo za 3 minuty idę do domu"
                  ?
                  • nangaparbat3 Re: Sytuacja w szkole. 18.10.11, 20:48
                    Widze. Ta pierwsza wydaje mi sie zdecydowanie bardziej efektowna. Preferuje.
                  • policjawkrainieczarow Re: Sytuacja w szkole. 19.10.11, 03:41
                    izabellaz1 napisała:

                    > Naprawdę nie czytałaś odpowiedzi wyżej i nie widzisz różnicy między dwiema sytu
                    > acjami:
                    > 1. "Dzień dobry, masz 3 minuty na ubranie się".
                    >
                    > 2. Powtarzasz prośbę o ubranie się przez 10 minut, w końcu mówisz "ubierz się,
                    > bo za 3 minuty idę do domu"
                    > ?

                    a nie uwazasz, ze bardziej skuteczne byloby 'jesli ci sie uda ubrac w ciagu 3 (5) minut, to w nagrode dostaniesz ekstra (cokolwiek drobnego, 10 minut bajek, cukierka, co tam matka uzna za stosowne)?
                    • izabellaz1 Re: Sytuacja w szkole. 19.10.11, 09:22
                      policjawkrainieczarow napisała:

                      > a nie uwazasz, ze bardziej skuteczne byloby 'jesli ci sie uda ubrac w ciagu 3 (
                      > 5) minut, to w nagrode dostaniesz ekstra (cokolwiek drobnego, 10 minut bajek, c
                      > ukierka, co tam matka uzna za stosowne)?

                      Zgadzam się, choć nie zawsze nagradzanie jest najlepsze.
                      Widzę, że muszę nieco sprostować to co napisałam, bo może faktycznie niezgrabnie to wyszło. Siła moich słów polega na ich konsekwencji. Córka rzadko dostaje kary, ba - nawet zagrożenie karą. To ZAWSZE jest ostateczność. Preferuję wzmocnienia pozytywne. Ale odniosłam się do sytuacji opisanej przez autorkę wątku i w pierwszym poście zapytałam czy naprawdę tak to wyglądało, bo sytuacja jak z filmu i opisane zachowania wszystkich osób biorących w tym zdarzeniu udział jak dla mnie niezwykłe.
                      Moja córka jest dzieckiem bardzo delikatnym i emocjonalnym dlatego karanie Jej miałoby odwrotny skutek do zamierzonego. Kary się zdarzają, ale miażdżąca je większość to nagrody lub ich perspektywa.
    • attiya Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 20:10
      twoja córka nie jest robotem, nie zrobi tego w trzy sekundy
      a poza tym powinnaś była raczej ostrzejszym tonem na syna krzyknąć skoro nie słuchał się ciebie i biegał po tym korytarzu samopas
      • noname2002 Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 22:18
        "a poza tym powinnaś była raczej ostrzejszym tonem na syna krzyknąć skoro nie sł
        > uchał się ciebie i biegał po tym korytarzu samopas"
        Na dziecko, które nie ma nawet dwóch lat?
      • the-only_bambulek Re: Sytuacja w szkole. 18.10.11, 20:40
        attiya napisała:

        > twoja córka nie jest robotem, nie zrobi tego w trzy sekundy
        > a poza tym powinnaś była raczej ostrzejszym tonem na syna krzyknąć skoro nie sł
        > uchał się ciebie i biegał po tym korytarzu samopas

        Zostałam tutaj skrytykowana za rzekome wrzaski na córkę a mam krzyczeć na syna, bo biega po korytarzu? Gdzie tutaj sens?
    • naomi19 Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 22:44
      No ale skoro sobie nie radzisz, to być może spotkanie z psychologiem Ci się przyda? Potraktuj to jako pomoc, skorzystaj. Może pani psycholog wytłumaczy Ci, jak skutecznie poprosić córkę, aby szybko się ubrała, jak egzekwować od niej pewne rzeczy, jak poradzić sobie z trudnym dwulatkiem, dlaczego nie należy publicznie wydzierać się po dzieciach. Nie ma szkól dla rodziców, nie każdy musi wszystko po prostu wiedzieć, ona jest od tego, żeby Ci pewne sprawy wyjaśnić.
      • verdana Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 22:59
        A naprawde w sytuacji, gdy mlodsze dziecko ucieka, a starsze się grzebie, wszyscy sobie doskonale radzą i nikt, ale to nikt nie podnosi glosu? Cóż...
        Jeżeli historia wyglądatak, jak przedstawiłaś, jesli podnioslaś glos, a nie wrzeszczałas i wyzywałaś, to nauczycielka ostro przegięła. To, ze skarcone dziecko płacze nie oznacza ani tego, ze mama sie znęca, ani, ze ma problemy, ani nawet - ze sobie nie radzi. Oznacza, ze nakrzyczała na dziecko. A dziecku jest przykro. Bywa.
        Natomiast uwagi skierowane do matki w obecnosci dziecka, o ile dziecko nie jest bite i poniżane, krzywdzą dziecko jeszcze bardziej. Mama jest dla dziecka osobą niezwykle wazna. Odbieranie jej tej powagi, czyli karcenie mamy w obecnosci dziecka - szczególnie jeśli to ono to spowodowało - to jest dopiero stres. Nie mówię o przypadkach, gdy jest to konieczne, bo dziecku dzieje się krzywda, ale o pozostałych - gdy juz tak. jesli zdaniem nauczycielki matka sobie nie radzi, to powinna powiedzieć jej to dyskretnie, w formie rady, anie pouczenia.
        To, że dziecko placze nie jest jeszcze wystarczającym powodem do interwencji.
        • triss_merigold6 Hehhe dokładnie 18.10.11, 09:54
          Dokładnie. To, że dziecko płacze z powodu zwróconej uwagi, nie jest powodem do interwencji. Ja też poganiam starszaka w szatni, bo mnie denerwuje - stoję ubrana, z wózkiem, chcę wrócić do domu jak najszybciej a synuś uskutecznia życie towarzyskie zamiast się streszczać, gada, gania z chłopakami, tłuką się workami na kapcie etc. No to powiem głośniej stanowczo albo wręcz przytrzymam dziecię za ramię i skieruję we właściwą stronę. Ma młody focha? Trudno, to jego foch.
        • esr-esr Re: Sytuacja w szkole. 18.10.11, 10:07
          mnie też się to w oczy rzuciło - to czy matka radzi sobie z dzieckiem czy nie to jedna kwestia, ale besztanie jej w towarzystwie dzieci i dorosłych jest przegięciem pod względem wychowawczym (przy dziecku nie powinno się doprowadzać matkę do płaczu) i kultury (co to za opieprzanie kobiety przy publice?). nauczycielka sama powinna się zastanowić jeśli nie potrafi w takiej sytuacji po prostu pomóc zapanować nad dwójką dzieci bez nieprzyjemnych komentarzy.
        • izabellaz1 Re: Sytuacja w szkole. 18.10.11, 17:35
          verdana napisała:

          > A naprawde w sytuacji, gdy mlodsze dziecko ucieka, a starsze się grzebie, wszys
          > cy sobie doskonale radzą i nikt, ale to nikt nie podnosi glosu? Cóż...

          Spójrz forum.gazeta.pl/forum/w,567,129848384,129862833,Re_Sytuacja_w_szkole_.html
          Dla niektórych jakakolwiek forma perswazji - wyłączając kary fizyczne, bo z niedopuszczalnością tychże nie dyskutuję - jest nie do pomyślenia. Cóż...
        • nangaparbat3 Re: Sytuacja w szkole. 18.10.11, 19:43
          Mozna ponizyc dziecko bez wrzasku, bez wyzwisk.
          Ja tam nie wiem - moze nauczycielka szurnieta jakas, ale z drugiej strony musialo ja niezle ruszyc skoro pomogla dziecku sie ubrac.
          Oczywiscie besztanie matki niedopuszczalne, publiczne tym bardziej.
          Mnie sie zdaje, ze albo nauczycielce odbilo, albo autorka watku nie za bardzo kontroluje to co robi.
          Ta sytuacja moze miec mnostwo wariantow - od nauczycielki z ciezkim PMS nie kontrolujacej wlasnych zachowan po dziecko, ktore obsztorcowane przez matke wybuchlo rozpacza spowodowana czyms zupelnie innym, ale poki co hamowana.
          Nic nie wiemy i sie nie dowiemy.
          • izabellaz1 Re: Sytuacja w szkole. 18.10.11, 20:02
            No proszę w zależności od ematki potrafisz odpowiedzieć kulturalnie, bez oskarżeń lub odwrotnie?
            • nangaparbat3 Re: Sytuacja w szkole. 18.10.11, 20:50
              wink
      • asia_i_p Re: Sytuacja w szkole. 17.10.11, 23:33
        Cóż, z mojego doświadczenia z dziećmi psychologów, jeżeli psychologowie znają te magiczne sposoby na utrzymanie w ryzach dwulatka wzrokiem oraz skuteczne przekonanie sześciolatka do pośpiechu delikatną zmianą w tonie głosu, to nie wiedzieć czemu, nie używają ich.
        • izak31 Re: Sytuacja w szkole. 18.10.11, 04:58
          Po pierwsze nauczycielka powinna dostac ripostę wujka staszka. I tyle.
          • redbrocha Re: Sytuacja w szkole. 18.10.11, 09:02
            izak31 napisała:

            > Po pierwsze nauczycielka powinna dostac ripostę wujka staszka. I tyle.

            Nie każdy zachowuje się jak patologia, więc to, że Ty byś takową zastosowała, nie oznacza, że każdy POWINIEN.
            • izak31 Re: Sytuacja w szkole. 18.10.11, 09:17
              A skąd wyciągasz wniosek,że moje zachowania sa patologiczne? To już mozna podciągnąć pod obrażanie i pomówienia. Nie życzę sobie takich wypowiedzi w stosunku do mojej osoby.
              redbrocha napisała:

              > izak31 napisała:
              >
              > > Po pierwsze nauczycielka powinna dostac ripostę wujka staszka. I tyle.
              >
              > Nie każdy zachowuje się jak patologia, więc to, że Ty byś takową zastosowała, n
              > ie oznacza, że każdy POWINIEN.
              • redbrocha Re: Sytuacja w szkole. 18.10.11, 12:20
                izak31 napisała:

                > A skąd wyciągasz wniosek,że moje zachowania sa patologiczne? To już mozna podci
                > ągnąć pod obrażanie i pomówienia. Nie życzę sobie takich wypowiedzi w stosunku
                > do mojej osoby.

                Gdzie napisałam, ze Twoje zachowania są patologiczne? Tego nie wiem.
                Gdybyś na miejscu autorki powiedziała do nauczycielki SPIER....J, zachowałabyś się jak patologia.
      • pamplemousse1 Re: Sytuacja w szkole. 19.10.11, 09:39
        tak do psychiatry powinna pójść od razu...
        Co za czasy!
    • jolunia01 Re: Sytuacja w szkole. 18.10.11, 09:39
      the-only_bambulek napisała:

      > Zazwyczaj przychodzę z młodszym synem, który niest
      > ety biega wszędzie, jak korytarz jest długi i gdzie tylko da się wejść(ma nieca
      > łe dwa lata).

      Jesteś nieodpowiedzialna. I niebezpieczna dla dwulatka.

      > Czekam na korytarzu, syn znowu ucieka, ja poganiam có
      > rkę, żeby jednak się pospieszyła ale ona zaczyna głośno płakać.

      Dlaczego ona ma cierpieć z powodu twojego niezorganizowania?

      > Pojawiła się jakaś nauczycielka, która pomogła ubrać się córce ale nie powstrzymała się
      > od komentarzy na temat mojej osoby.

      Na twój temat. Co za maniera się ostatnio rozpanoszyła z "moja osobą"?

      > Usłyszałam, że moje zachowanie jest karygodne, że doprowadziłam
      > córkę do płaczu, jak można tak postępować,

      Święta prawda. skoro WCZEŚNIEJ nie nauczyłaś córki sprawnie się ubierać, to teraz możesz mieć pretensje tylko do siebie, a nie wyżywać się na niewinnym dziecku.

      > Nie rozumiem tego co się stało. Nie rozumiem dlaczego ta nauczycielka tak się z
      > denerwowała. Czy to coś strasznego, że próbuję wyegzekwować od córki szybszego
      > ubierania i nie pomagam jej, bo mam na rękach wariującego dwulatka, który wyryw
      > a się na wszystkie strony.

      Jak wyżej. Przerzucasz na dziecko odpowiedzialność za swoje problemy. Poza tym: wyegzekwować CO? a nie CZEGO?

      > Proszę o ocenę tej sytuacji, bo może ja za nerwowa jestem?
      > Dziękuję z góry za odpowiedź.

      Jak wyżej. Moje dziecko w takiej sytuacji mówi "ogarnij się". I to właśnie tobie radzę.
      • gaskama Re: Sytuacja w szkole. 18.10.11, 10:10
        Zgadzam się z Twoją wypowiedzą. Mam wrażenie, że mama słabo zorganizowana. Trudno ocenić, czy nauczycielka poprawnie zareagowała. Z opisu założycielki wątku wynika, że nauczycielka przesadziła. Ale sytuacja mogła wyglądać inaczej, należałoby spytać nauczycielkę. Może z jej perspektywy wyglądałoby to inaczej. Wydzierająca się matka (wiem, wiem, założycielka wątku zaraz napisze, że mówiła bardzo spokojnie), płaczące dziecko. Na to wszystko matka zareagowała płaczem. Jaka matka, taka córka. Może psycholog by się przydał, skoro zwykłe odebranie dziecka ze szkoły kończy się płaczem matki, córki i interwencją nauczycielki.
      • asia_i_p Re: Sytuacja w szkole. 18.10.11, 19:28
        > Jesteś nieodpowiedzialna. I niebezpieczna dla dwulatka.
        No. Jakby tak na przykład niedopilnowany wszedł na lekcje matematyki, to trauma na resztę życia murowana.
        > Dlaczego ona ma cierpieć z powodu twojego niezorganizowania?
        Pospieszenie się to prawdziwa tortura.
        > Święta prawda. skoro WCZEŚNIEJ nie nauczyłaś córki sprawnie się ubierać, to ter
        > az możesz mieć pretensje tylko do siebie, a nie wyżywać się na niewinnym dzieck
        > u.
        Tak. Najlepiej niech się skupi na dwulatku, a w kwestii córki poprzestanie na złożeniu samokrytyki.

        Nie każdy jest taki perfekcyjny jak ty, żeby całą dawkę agresji umieć skanalizować w dokopywanie słabszym na e-mamie.
        A "ogarnij się" to jedna z bardziej wstrętnych fraz jakie znam. Samozadowolenie + agresja, ale z wierzchu nic się nie da powiedzieć, prawda?
        • jolunia01 Re: Sytuacja w szkole. 18.10.11, 23:20
          asia_i_p napisała:

          > > Jesteś nieodpowiedzialna. I niebezpieczna dla dwulatka.
          > No. Jakby tak na przykład niedopilnowany wszedł na lekcje matematyki, to trauma
          > na resztę życia murowana.

          Asiu_i_p, będę brutalna - gdyby tak biegający po szkole bachor spierdzielił się ze schodów, pośliznął na korytarzu, rozwalił sobie łeb o drzwi... to "mamusia" na pewno szukałaby winnych wszędzie, tylko nie chciała ponieść odpowiedzialności za to, że go nie pilnowała.

          > > Dlaczego ona ma cierpieć z powodu twojego niezorganizowania?
          > Pospieszenie się to prawdziwa tortura.

          Nie pospieszenie się, tylko słuchanie durnowatej matki, która wrzeszczy i pogania, bo się spociła i w dodatku nie może sobie dać rady z dwulatkiem.

          > > Święta prawda. skoro WCZEŚNIEJ nie nauczyłaś córki sprawnie się ubierać,
          > > to teraz możesz mieć pretensje tylko do siebie, a nie wyżywać się na niewinnym
          >> dzieck u.
          > Tak. Najlepiej niech się skupi na dwulatku, a w kwestii córki poprzestanie na z
          > łożeniu samokrytyki.

          I o to chodzi. Niech da córce szansę na spokojne ubranie się, a sama zajmie się wychowaniem i bezpieczeństwem młodszego.

          > Nie każdy jest taki perfekcyjny jak ty, żeby całą dawkę agresji umieć skanalizo
          > wać w dokopywanie słabszym na e-mamie.

          Nie pisałam, że jestem perfekcyjna, ale na pewno nie zlekceważyłabym bezpieczeństwa malucha. I - excuse le mot - sranie w banie o komentarzach nt. "jej osoby" i żale, że ktoś normalny zwrócił jej uwagę, że źle traktuje dziecko, jakoś słabo do mnie przemawiają.

          > A "ogarnij się" to jedna z bardziej wstrętnych fraz jakie znam. Samozadowolenie
          > + agresja, ale z wierzchu nic się nie da powiedzieć, prawda?

          Ależ można "z wierzchu" powiedzieć, nawet dużo. Np., że to kolokwializm, że nie pasuje do wysokich standardów forum, że obraża poczucie godności "jej osoby", że wpędza w nerwicę, że nasuwa podejrzenia o młody wiek...... i mnóstwo innych zapewne. Nie wiem tylko dlaczego uważasz, że połączyłam samozadowolenie z agresją. Jedyną agresję dostrzegłam u "skrzywdzonej" autorki wątku. Samozadowolenia u nikogo.
    • deodyma Re: Sytuacja w szkole. 18.10.11, 10:27
      a te mamusie, ktore tak na Ciebie patrzyly, to byly same, czy mialy ze soba dzieci?
      wiem po swoim dziecku, ze nie usiedzi mi w miejscu i wszedzie, gdzie tylko mozna, biega do upadlego i jak zyje, widzialam tylko jedno dziecko, ktore stalo przy matce na bacznosc, ale to tylko dlatego, ze matka na okraglo nad nim gdakala, zeby stalo spokojnie, bo sie ubrudzi i trzymala je przy sobie kurczowo, zeby tylko nie zaczelo bawic sie z innymi dzieciakami.

      • fogito Re: Sytuacja w szkole. 18.10.11, 13:04
        Wszytko rozumiem poza momentem rozpłakania się przez matkę surprised Trudno się dziwić, że sześciolatka płacze z powodu poganiania jej skoro ma to w genach po matce big_grin
        • asia_i_p Re: Sytuacja w szkole. 18.10.11, 19:30
          Starczy PMS - ja wtedy płaczę nad przysłowiową "Trybuną Ludu".
    • malwa51 Re: Sytuacja w szkole. 18.10.11, 18:06
      Alez dzieci moga sie rozryczec/rozwrzeszczec/rozplakac/wstaw_inne niekoniecznie tylko wtedy, kiedy ktos krzyczy. Moga to zrobic w zasadzie w kazdym momencie, gdy im cos nie spasuje smile a pani nauczycielka najwyrazniej tego nie wie smile
      A w kwestii dwulatka doradzam spacerowke z pasami, z ktorych sie nie wypnie, to najlepszy sposob, wiem z doswiadczenia. Oszczedzisz sobie stresu i corce tez.

      • asia_i_p Re: Sytuacja w szkole. 18.10.11, 19:34
        Obstawiam, że pani nauczycielka była:
        a) bezdzietną Stasią pełną świetlanych wizji i młodzieńczego zapału;
        albo
        b) sfrustrowaną matką, która zrugała swoje dziecko rano albo dała mu w tyłek i teraz szuka gorszej matki od siebie.
        Fazę a) miałam w liceum i na studiach, fazę b) mam za każdym razem, jak nakrzyczę bez sensu na córkę. Natychmiast czytam wszystkie wątki o awanturach matka-dziecko i się napawam, że nie tylko ja tak mam.
    • nangaparbat3 Re: Sytuacja w szkole. 18.10.11, 19:49
      A jak sie ma to pelne zrozumienie dla poganiania zmeczonej chyba kilkulatki zaczynajacej nauke w zerowce do histerii wokol dreczenia szesciolatkow wysylaniem ich do szkoly?
      • wioskowy_glupek Re: Sytuacja w szkole. 18.10.11, 21:19
        Asiu_i_p Jak widać po postach choćby Naomi - to takich tu więcej smile
        • naomi19 Re: Sytuacja w szkole. 19.10.11, 09:48
          Nie wiem, dlaczego piszesz do asi a podpinasz się po kogoś innego pisząc o mnie ale odpowiem: nie jestem osobą bezdzietną ani bijącą swoje dziecko Dziecko mam poukładane, grzeczne i kochane, nie mam powodu się na nią wydzierać, tym bardziej publicznie, byłoby mi zwyczajnie wstyd.
    • eilian Re: Sytuacja w szkole. 18.10.11, 21:22
      Rozumiem Cię doskonale, mam dzieci w tym samym wieku i gdyby ktoś zwrócił mi uwagę, że upominam syna, nawet ostrzejszym tonem (a zdarza mi się to), to bym chyba zagryzła.
      Szkoda tylko, że się rozpłakałaś, bo nawiedzona nauczycielka myśli, że odniosła moralne zwycięstwo.
    • policjawkrainieczarow Re: Sytuacja w szkole. 19.10.11, 03:46
      Proszę o ocenę tej sytuacji, bo może ja za nerwowa j
      > estem?

      mysle, ze kazdej matce dwulatka zdarza sie byc nerwowa.
      Proponuje sie skupic na zmontowaniu takiej odziezy wierzchniej dla corki, ktora jej maksymalnie ulatwi samodzielne ubieranie sie (latwe zapiecia itp).
      • k1234561 Re: Sytuacja w szkole. 19.10.11, 06:41
        Te panie teraz to albo jakieś nawiedzone i nadgorliwe,albo z kolei jak się coś poważnego dzieje w szkole to najchętniej pod dywan by wszystko zamiatały.
        Naoglądały się jedna z drugą tvnu czy naczytały onetu o znęcaniu się nad dziećmi i teraz nawet matka nie może zwrócić dziecku uwagi,bo to niewychowawcze,niepedagogiczne,dziecko będzie miało traumę do końca życia,bo mama ostrzejszym tonem przynagliła do ubierania.No nie popadajmy z jednej skarajności w drugą.Bo to zakrawa na paranoję.
        Na miejscu autorki,syna do wózka,jak ryczy,trudno.Przez chwilę jak popłacze to się świat nie zawali.Córce szybko pomogłabym w ubieraniu i uwinęłybyśmy się z tym rad-dwa.Wychodzimy i po sprawie.
        • the-only_bambulek Re: Sytuacja w szkole. 19.10.11, 08:32
          Chyba miałam wtedy gorszy dzień. Przemyślałam sprawę. Postanowiłam, że nigdy więcej się to nie zdarzy. Mimo krytycznych uwag, zarzucania nieodpowiedzialności, niezorganizowania, nie zgadzam się z opinią, że nauczycielka ma prawo tak ingerować w wychowanie dziecka. Nie ma prawa. Jestem zdziwiona zachowaniem niektórych kobiet na forum, bo w życiu unikam takich pretensjonalnych, wyemancypowanych, nadętych bab. Tutaj natomiast, pleni się to na potęgę. Nie podoba mi się takie traktowanie, tak jak doktorantkom i innym dziwnym stworzeniom moje rozchwiane emocje. Często jedyną wartością pisanego tutaj słowa, jest fakt, że można je wyrazić w ramach wolności słowa. To wszystko. Dziękuję za odpowiedzi. Pozdrawiam
    • gryzelda71 Re: Sytuacja w szkole. 19.10.11, 09:48
      Zawsze z niepokojem patrzę na takie sytuacje,bo ten biegający maluch może ulec wypadkowi.Ot nadziej się na drzwi otwierane,wpadnie na inne dziecko,przewróci się.
      Jak nie jesteś w stanie utrzymać dzieciaka przy sobie poczekaj z nim na córkę na zewnątrz.Córka ubierze się w sobie właściwym tempie i wyjdzie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka