donnasanta
18.10.11, 12:21
ja z mezem...cos strasznego...
Ja niepoprawna optymistka, on pesymista i "stresogeniacz"
Ja pewna siebie, on masukacy niepewnosc aroganckim zachowaniem
Ja pielegnujaca wartosci rodzinne, on narzekajacy na fakt posiadania dzieci
Ja lekcewarzaca ewentualne nadchodzace problemy, on piszacy czarne scenariusze..
czy na dluzsza mete da sie?????
Mowie, zyj zyciem codziennym, nie mysl co bedzie w przyszlosci....on ciagle widzi czarna przyszlosc, pociaga go zycie singla, knajpki, kolezki i piwko.
Chyba jestem zmeczona dodawaniem mu otuchy uzyskujac w zamian ciagle "umniejszanie" mojej osoby...uff..wygadalam sie
Ja chuda on grubszy....