Dodaj do ulubionych

Tak zle dobralismy sie

18.10.11, 12:21
ja z mezem...cos strasznego...
Ja niepoprawna optymistka, on pesymista i "stresogeniacz"
Ja pewna siebie, on masukacy niepewnosc aroganckim zachowaniem
Ja pielegnujaca wartosci rodzinne, on narzekajacy na fakt posiadania dzieci
Ja lekcewarzaca ewentualne nadchodzace problemy, on piszacy czarne scenariusze..
czy na dluzsza mete da sie?????
Mowie, zyj zyciem codziennym, nie mysl co bedzie w przyszlosci....on ciagle widzi czarna przyszlosc, pociaga go zycie singla, knajpki, kolezki i piwko.
Chyba jestem zmeczona dodawaniem mu otuchy uzyskujac w zamian ciagle "umniejszanie" mojej osoby...uff..wygadalam sie
Ja chuda on grubszy....
Obserwuj wątek
    • gaskama Re: Tak zle dobralismy sie 18.10.11, 12:27
      A jest coś pozytywnego, fajnego w Twoim mężu? Czemu z nim jesteś?
      • donnasanta Re: Tak zle dobralismy sie 18.10.11, 12:58
        gaskama napisała:

        > A jest coś pozytywnego, fajnego w Twoim mężu? Czemu z nim jesteś?
        Czasami potrafi byc fajnym taka, dzieci go kochaja, inaczej juz by mnie nie bylo.....czmychnęłabym niepostrzezenie

        Nastepna ofiara bycia z kims dla dzieci, smutna prawda..
        • gaskama Re: Tak zle dobralismy sie 18.10.11, 13:12
          "Ja pielegnujaca wartosci rodzinne, on narzekajacy na fakt posiadania dzieci"

          A mimo to jest fajnym tatą? Dzieci małe? Ja rozumiem, że to ważny powód. Ale jeśli jedyny ... to chyba trochę mało?
          • donnasanta Re: Tak zle dobralismy sie 18.10.11, 13:38
            gaskama napisała:

            > "Ja pielegnujaca wartosci rodzinne, on narzekajacy na fakt posiadania dzieci"
            >
            > A mimo to jest fajnym tatą? Dzieci małe? Ja rozumiem, że to ważny powód. Ale je
            > śli jedyny ... to chyba trochę mało?
            Dzieci male, kochaja tate, bywa dla nich fajny,
            Ja z tych co twierdza, ze dzieci powinny miec ojca i matke, jezeli nie pije i nie bije....glupoty gadam..ale one go potrzebuje, ja wiem...
            • gaskama Re: Tak zle dobralismy sie 18.10.11, 13:49
              E tam głupoty. Dzieci i ich szczęście są ważne. Może warto jeszcze popracować nad tym związkiem?
              • donnasanta Re: Tak zle dobralismy sie 18.10.11, 13:55
                gaskama napisała:

                > E tam głupoty. Dzieci i ich szczęście są ważne. Może warto jeszcze popracować n
                > ad tym związkiem?
                Bardzo chcialabym, namawiam na wizyte u specjalisty....czesto nie wiem ile prawdy jest w tym co mowi a ile checi zwrocenia na siebie uwagi i zranienia mnie...
                • joanna35 Re: Tak zle dobralismy sie 18.10.11, 14:05
                  i a ile checi zwrocenia na siebie uwagi i zranienia mnie...

                  No to problem jest chyba głębszy niż to co wymieniłaś.
                  • donnasanta Re: Tak zle dobralismy sie 18.10.11, 14:12
                    joanna35 napisała:

                    > i a ile checi zwrocenia na siebie uwagi i zranienia mnie...
                    >
                    > No to problem jest chyba głębszy niż to co wymieniłaś.
                    Joanno, obawiam sie ze tak....i wiem, ze sama sobie nie poradze i forum tez chyba niewiele pomoze...
                    Paradoksem jest to, ze mamy czesto takze bardzo mile i wesole dni, a im wyzszy poziom stresu tym gorzej, tylko jak mu wytlumaczyc ze nie ma o co...Malo tego, on przyczyny tego stresu szuka we mnie, mimo, ze nie jestem jego bezposrednia przyczyna, wiem pisze ogolnikowo, ale wole na forum az tak nie wchodzic w szczegoly..
                    • joanna35 Re: Tak zle dobralismy sie 18.10.11, 14:19
                      A nie możesz ignorowac jego zachowania w takich sytuacjach? Ja sie tego nauczyłam, a stresów też trochę mamy - mąz w ubiegłym roku zachorował na raka, ja i straszy syn mamy choroby autoimmunologiczne, młodszy jest niepełnosprawny ruchowo i intelektualnie.
                      • donnasanta Re: Tak zle dobralismy sie 18.10.11, 14:24
                        joanna35 napisała:

                        > A nie możesz ignorowac jego zachowania w takich sytuacjach? Ja sie tego nauczy
                        > łam, a stresów też trochę mamy - mąz w ubiegłym roku zachorował na raka, ja i s
                        > traszy syn mamy choroby autoimmunologiczne, młodszy jest niepełnosprawny ruchow
                        > o i intelektualnie.
                        Czesto to robie, bardzo czesto...widzisz, Wy naprawde macie problemy, to sa problemy, zdrowie najwazniejsze, my nie mamy prawdziwych problemow, moj maz je stwarza..
      • sasan-ka21 Re: Tak zle dobralismy sie 18.10.11, 13:38
        Dobre! To prawie jakbym widziała siebie i mojego męża tylko on z oszczędności raczej po knajpach nie chodzi, ale przyszłość ciągle widzi w czarnych kolorach a ja żyje bardziej dniem dzisiejszym. Czasami to m,ęczące.
    • katriel Re: Tak zle dobralismy sie 18.10.11, 12:38
      Do pewnego stopnia przesadzasz.
      Optymistka z pesymistą (czy odwrotnie), przy założeniu dużej dozy dobrej woli z obu stron,
      może stworzyć świetny zespół - bo kiedy każde wniesie w dyskusję swój punkt widzenia,
      wypracują realistyczny kompromis.
      Różnica między pewnością siebie a arogancją maskującą niepewność może być trudna do
      obiektywnej oceny dla samych zainteresowanych, więc nie skomentuję.
      Drastyczne różnice w tuszy między osobami prowadzącymi wspólną kuchnię są odrobinę
      kłopotliwe (wiem z doświadczenia), ale nie bardziej, niż np. alergia pokarmowa u jednego
      z domowników. Można i trzeba nauczyć się z tym żyć.
      Prawdę mówiąc, z tego co piszesz najbardziej niepokoi mnie "pociąga go życie singla".
      Bo życie singla to może pociągać dwudziestolatka, który się zastanawia, czy założyć rodzinę,
      czy nie. Ale dla żonatego i dzieciatego faceta tu nie ma nic do pociągania, to powinno być
      out of question kompletnie, jak cudza żona.
      • donnasanta Re: Tak zle dobralismy sie 18.10.11, 12:57
        katriel napisała:

        > Do pewnego stopnia przesadzasz.
        > Optymistka z pesymistą (czy odwrotnie), przy założeniu dużej dozy dobrej woli z
        > obu stron,
        No wlasnie, ale woli brak.....a ja sie wypalam
        > Różnica między pewnością siebie a arogancją maskującą niepewność może być trudn
        > a do
        > obiektywnej oceny dla samych zainteresowanych, więc nie skomentuję.
        Moze mam swoja teorie czlowieka pewnego siebie, to dla mnie osoba na pewno opanowana, pewna swoich racji, pozwalajaca a odmienne zdanie innym i z pewnoscia spokojem wewnetrznym i zdolnoscia opanowywania sie a arogancka to tzw szumowina, przekrzykujaca swoje racje, chcaca byc w centrum zainteresowania..


        > Bo życie singla to może pociągać dwudziestolatka, który się zastanawia, czy zał
        > ożyć rodzinę,
        > czy nie. Ale dla żonatego i dzieciatego faceta tu nie ma nic do pociągania, to
        > powinno być
        > out of question kompletnie, jak cudza żona.

        no wlasnie, tak jest jak jest, baby nie ma na boku, ale lubi kawiarniany szum...
    • mgd3 Re: Tak zle dobralismy sie 18.10.11, 13:09
      A może on "racjonalny realista" uciekający w alkohol i kolegów przed życiem z bezmózgą idiotką, która wszelkie bezmyślne i debilne decyzje nazywa "optymizmem i pewnością siebie" i nie zastanawia się nad przyszłymi konsekwencjami. tongue_out
      Nie atakuję - tylko z Twojego posta niewiele wynika. Można z niego wyciągnąć też takie wnioski. Na podstawie np. "zyj zyciem codziennym, nie mysl co bedzie w przyszlosci" wink
      • donnasanta Re: Tak zle dobralismy sie 18.10.11, 13:32
        mgd3 napisała:

        > A może on "racjonalny realista" uciekający w alkohol i kolegów przed życiem z b
        > ezmózgą idiotką, która wszelkie bezmyślne i debilne decyzje nazywa "optymizmem
        > i pewnością siebie" i nie zastanawia się nad przyszłymi konsekwencjami. tongue_out
        > Nie atakuję - tylko z Twojego posta niewiele wynika. Można z niego wyciągnąć te
        > ż takie wnioski. Na podstawie np. "zyj zyciem codziennym, nie mysl co bedzie w
        > przyszlosci" wink
        Mozna i takie wnioski wysunac. Tak, to prawda niewiele wynika, raczej z powsciagliwosci.
        Mocna stapam po ziemi i nic narazie nam nie wrozy zlych czasow, ale on zyje w obawie a co bedzie jezeli uderzy w nas meteoryt....czyli chcialby miec wplyw na cos na co nie ma wplywu..
        • czarnaalineczka Re: Tak zle dobralismy sie 18.10.11, 13:36
          >ale on zyje w obawie a co bedzie jezeli uderzy w nas meteoryt....

          mokra plama big_grin
    • czarnaalineczka Re: Tak zle dobralismy sie 18.10.11, 13:20
      coraz czesciej mysle ze tak sie nie da
    • noname2002 Re: Tak zle dobralismy sie 18.10.11, 13:37
      A zanim się pojawiły dzieci to był pewnym siebie domatorem-optymistą?
      I na czym polega bycie dla dobra dzieci, jeśli taty i tak w domu nie ma tylko włóczy się z kolegami?
      • donnasanta Re: Tak zle dobralismy sie 18.10.11, 13:54
        noname2002 napisała:

        > A zanim się pojawiły dzieci to był pewnym siebie domatorem-optymistą?
        > I na czym polega bycie dla dobra dzieci, jeśli taty i tak w domu nie ma tylko w
        > łóczy się z kolegami?
        domatorem optymista raczej nie, ale bardzo pragnal miec dzieci i rodzine
        wychodzi raz w tygodniu wieczorem jak dzieci spia, bardziej mnie przeraza jego gadanie, ze takiego zycia pragnie, ze ma dosc dzieci, stresu i gdyby cofnal czas to nie pchal by sie w to bagno...moze tak gada zeby mnie zranic...
        • joanna35 Re: Tak zle dobralismy sie 18.10.11, 14:03
          wychodzi raz w tygodniu wieczorem jak dzieci spia,

          Cos Ci powiem - mam koleżankę, która ma ogromne problemy z mężem, ale przed rozwodem powstrzymywało ją to, ze pan jest takim wspaniałym tatą. Motyw wspaniałego taty przewijał się na tyle często w naszych rozmowach, ze w końcu zapytalam ją to co on takiego robi z małym, a ona mi na to, ze lezy na kanapie, oglada tv i pozwala małemu skakac po sobie. Szczena mi opadła i trochę trwało zanim ja podniosłam i wcale nie dlatego, ze byłam pod wrażeniem tego ojcostwa tylko pod "wrażeniem" własnej głupoty. Mój mąz od samego początku uczestniczył w zajmowaniu się dziećmi, kąpał je, przewijał, karmił, bawił się z nimi , wychodził na spacery itp. I ja NIGDY nie uważałam, ze on jako ojciec jest wspaniały, co najwyżej normalny. Kobiety chcą więcej? Może u Ciebie jest podobnie, ze pewne rzeczy traktujesz jako oczywiste ?
          • donnasanta Re: Tak zle dobralismy sie 18.10.11, 14:09
            joanna35 napisała:

            ? Może u Ciebie jest podobnie, ze pewne rzeczy
            > traktujesz jako oczywiste ?
            Niestety tak. Pod wyrazeniem bywa fajny kryje sie fakt, ze potrafi z dziecmi "sie wyglupiac", przytulac...widze, ze dzieci kochaja go, za co? nie wiem...na spacery chodzimy razem, ze starszakiem na narty jezdzi...chyba nic wyjatkowego nie robi...ale wiem, ze dzieci bardzo przezylyby nasz rozwod, cierpialyby bardzo. Gdyby mialy fatalna atmosfere w domy to pewnie bym sie nie zastanawiala, ale zle u nas nie ma, staram sie lagodzic konflikty i nie wszczynac awantur...
    • joanna35 Re: Tak zle dobralismy sie 18.10.11, 13:54
      Da się.
      > Ja niepoprawna optymistka, on pesymista i "stresogeniacz"
      Z początku, tzn. od czasu kiedy pojawiło sie drugie, chore dziecko, strasznie mnie to jego czarnowidztwo dołowało i bardzo mi sie udzielało, ale w końcu stwierdziłam, ze dla dobra dzieci ktos w tym domu musi być normalny - trafiło na mniewink
      > Ja pielegnujaca wartosci rodzinne, on narzekajacy na fakt posiadania dzieci
      generalnie tez pielęgnuję wartosci rodzinne, a mąż zawsze zmęczony, ale zdarza się, ze mam tak serdecznie ich wszystkich dosyć, ze mówię sama do siebie, ze w następnym życiu bedę sie realizować jako hodowca owczarkówwink
      Podobnie, jak już ktoś zauważył problemem wg. mnie są knajpki, o ile wystepują w nadmiarze,i aroganckie zachowanie.
    • donnasanta Re: Tak zle dobralismy sie 18.10.11, 14:04
      Jestem typem perfekcjonistki, moze mu sie znudzilo zycie z kims takim?
      Zycie nauczylo mnie nie przejmowac sie tym "co by bylo gdyby" tylko planowac na biezaco, oszczedzac, inwestowac. Mamy dosc dobra sytuacje, a on ciagle sie boi co bedzie gdy....podczas gdy nie ma wielu powodow aby mialo tak byc. ja wiem, ze jest zmeczony, najbardziej chyba sam soba, bo ilez mozna zyc w takim stresie. Ja dla dobra rodziny i swojego zycia nauczylam sie poskramiac w sobie wszelkie niepokoje i szybko wyrzucac z siebie stres...swoisty rodzaj samokontroli, wiem brzmi strasznie ale zyje sie lepiej. On tego nie potrafi i w zyciu sie meczy, dobiera sobie do glowy co mu kto powiedzial itd....topi stress w alkoholu, to moze sie zle skonczyc. Mnie traktuje jak kogos gorszego, uwazam, ze bardzo zle...
      • joanna35 Re: Tak zle dobralismy sie 18.10.11, 14:16
        donnasanta napisała:

        > Jestem typem perfekcjonistki, moze mu sie znudzilo zycie z kims takim?
        Życie z perfekcjonistą jest z pewnością trudne, zwłaszcza jeżeli druga strona reprezentuje dość luzackie podejście do życia. Może za wysoko postawiłaś poprzeczke i jego zachowanie jest wyrazem buntu i obrony?
        • donnasanta Re: Tak zle dobralismy sie 18.10.11, 14:25
          joanna35 napisała:

          > donnasanta napisała:
          >
          > > Jestem typem perfekcjonistki, moze mu sie znudzilo zycie z kims takim?
          > Życie z perfekcjonistą jest z pewnością trudne, zwłaszcza jeżeli druga strona r
          > eprezentuje dość luzackie podejście do życia. Może za wysoko postawiłaś poprze
          > czke i jego zachowanie jest wyrazem buntu i obrony?
          Mysle, ze on poprostu nie ogarnia wszystkiego, calego zycia, nieraz prosi mnie, zebym nu dzien zorganizowala..logistycznie...szok
    • mrs.solis Re: Tak zle dobralismy sie 18.10.11, 14:48
      O boze to zupelnie jak w malzenstwie moich rodzicow. Jak dla mnie taki zwiazek to koszmar i mowie to z pozycji kobiety zameznej jak i dziecka wychowywanego w takim domu. Ja i moj brat jak bylismy gdzies w podstawowce to chcielismy,zeby mama sie rozwiodla. Dzieciom wcale nie jest potrzebny ojciec ,ktory jest nimi zirytowany i wiecznie nerwowy.
      • donnasanta Re: Tak zle dobralismy sie 18.10.11, 14:59
        mrs.solis napisała:

        > O boze to zupelnie jak w malzenstwie moich rodzicow. Jak dla mnie taki zwiazek
        > to koszmar i mowie to z pozycji kobiety zameznej jak i dziecka wychowywanego w
        > takim domu. Ja i moj brat jak bylismy gdzies w podstawowce to chcielismy,zeby m
        > ama sie rozwiodla. Dzieciom wcale nie jest potrzebny ojciec ,ktory jest nimi zi
        > rytowany i wiecznie nerwowy.
        Jak tylko dzieci mi to zasugeruja to zrobie to, na pewno zrobie.Bede na to jeszcze lepiej przygotowana i wiesc bedziemy sobie spokojne zycie
        • jjod Re: Tak zle dobralismy sie 18.10.11, 15:05
          Nie mogłabym być z facetem, który olewa wszystko i wszystkich dookoła.
    • jjod Re: Tak zle dobralismy sie 18.10.11, 15:07
      Jeszcze knajpki, koleżki, piwko - jakoś ciężko mi wyobrazić sobie codzienność z facetem, który wybiera takie formy rozrywki i spędzania wolnego czasu.
      A co on tak właściwie robi dla Ciebie, dla Was?
    • ozorek.debowy Re: Tak zle dobralismy sie 18.10.11, 15:21
      Jeżeli facet nie zawsze się tak zachowywał, a wręcz marzył o rodzinie i dzieciach, to wartoby się zastanowić, dlaczego jego postawa tak się zmieniła. Ciężar odpowiedzialności go przygniata?
      A może ma stresującą pracę, po której nie może odreagować?
      Bycie pesymistą to do pewnego stopnia cecha charakteru, ale jeżeli ktoś ogólnie ma do wszystkiego negatywne nastawienie i żyje w lęku przed mało prawdopodobnymi wydarzeniami, to może oznaczać zaburzenia natury psychicznej.
      Nie można być razem tylko dla dzieci. Musicie się przynajmniej lubić i tolerować. W przeciwnym razie atmosfera będzie sztuczna i dzieci to wyczują. W wieku dorosłym mogą mieć trudności ze stworzeniem związku pełnego ciepła i miłości, bo nie będą miały wzorca.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka