Dodaj do ulubionych

Sklepiki szkolne

02.11.11, 21:55


Chciałabym poznać Wasze zdanie w temacie asortymentu sklepików szkolnych i wpływu tego asortymentu na zdrowie Waszych pociech.
Rodzice ze szkoły mojego syna wpadli na pomysł, coby wystosowac petycję do dyr. aby ze sklepiku i stołówki zniknęły chipsy, słodycze, napoje gazowane...powiedzcie, czy w szkołach Waszych dzieci takie produkty są sprzedawane? Czy w zamian za to, wprowadzenie zdrowych przekąsek( co to ma być, jasno nieokreślono), znalazło rację bytu? Czy sprawdza sie u Was , w przypadku Waszych dzieci, mówienie- "nie, nie dam ci pieniędzy na kolejny napój, weź z domu sok"? Czy też- "czego oczy nie widzą..."- to jedyny sposób na rozwiązanie tego problemu.
Obserwuj wątek
    • demonii.larua Re: Sklepiki szkolne 02.11.11, 22:06
      W podstawówce młodszych nie ma gazowanego picia, typowych chipsów i innych łamiszczęk. Są suszone owoce, andruty, jakieś krakersy, żelki, kanapki, lizaki. W gimnazjum starszego to chyba tylko piwa brak big_grin
    • hanadoma Re: Sklepiki szkolne 03.11.11, 07:01
      W "mojej" szkole 99% dzieci je ZDROWE obiady przygotowywane przez kuchnie, za darmo dostaje ZDROWE mleko w ramach akcji "Szklanka mleka dla każdego ucznia", oprócz tego szkoła jest w programie "Warzywa i owoce w szkole" gdzie dzieci dostaja za darmo ZDROWE warzywa i owoce, z domu zabierane sa ZDROWE kanapki i napoje więc sklepik to istny skład nawozów chemicznych, nikt nie narzeka, wszyscy szczęśliwiwink
      • maria_rosa Re: Sklepiki szkolne 03.11.11, 07:20
        W szkole mojego syna jest sklepik, nie ma natomiast w nim słodyczy itp. ( opowiadał mi syn, ja w sklepiku nie byłam )
        Tylko co z tego skoro w holu stoi automat wielki jak niedźwiedź a tam niby woda, soczki sroczki a na samym dole słodycze: żelki, batony....
        Młody zniesmaczony bo zgodnie z umową słodycze mamy wyłacznie w weekend ale opowiada też, że dzieci kanapki do kosza wywalaja i jedzą słodkości.
        heh....
        • gryzelda71 Re: Sklepiki szkolne 03.11.11, 07:29

          Są zakazane na ematce słodycze i czipsy i jakieś napoje sztuczne.Z 8latkiem nie ma problemu,bo nie nosi kasy do szkoły,to raz,a dwa nie ma w domu na to szlabanu to nie podnieca się jak czipsy zobaczy.
          Nie ma kanapek,są owoce.
      • guderianka Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 09:26
        Ile lat ma Twoje dziecko ?
        Nie wiem ja u Ciebie ale u nas akcja taka była-a jakze - warzywa, owoce, mleko ale dla dzieci 0-3, warzywa były w IV klasie. Teraz Vkl i...nic.
    • olena.s Silną ręką 03.11.11, 07:26
      U nas sklepików jako takich nie ma, ale szkolne stołówki funkcjonuja raczej na zasadzie barów szybkiej obsługi, i mają spory asortyment. Co prawda tylko do kupowania w trakcie dużej przerwy.
      Jednocześnie mamy ciężka epidemię otyłości (II lub II miejsce na świecie, co 4 dziecko zagrozone cukrzycą).
      W zeszłym roku za zgoda emira zakazoano w stołówkach fast foodów - od frytek po colę. Firmy, które nie zrealizowałyby dekretu zostałyby zamkniete w trymiga.
      Osobiście bardzo mnie to rozwiązanie ucieszyło, ponieważ mialam dosyć jęków dziecka, że wzsycy kupują lody, to nby czemu ono ma być gorsze?
      Teraz mam święty spokój, wiem, że dziecko nie wciągnie tłustych frytek ani lodów w szkole. Ma nieco mniejsze ciśnienie na kupowanie w stołówce, odkryła, że podają tam najlepszy hummus w mieście.
      Jestem zdecydowaną zwolnenniczką takiego zorganizowania sklepików, żeby dzieciaki nie mogły zapychać się sztucznym cukrem. Żadnych kol i soczków, żadnych chińskich wynalazków na bazie ścisłej chemii. Kanapki, owoce, orzechy, woda, ewntualnie jakieś drożdżówki, zeszyty, długipisy, nawet jakies tanie gadzeciki w rodzaju nalepek, gumek, świcących rurek. Dla ambitnych - świeze koktajle mleczne, soki wyciskane na miejscu, galaretki.
      Jeżeli sklepikarzom się nie opłaca, niech zmienią sklepikarzy.
    • dorotakatarzyna Re: Sklepiki szkolne 03.11.11, 08:52
      Szczecin, państwowa szkoła podstawowa. W sklepiku szkolnym jest wszystko. Zdrowe kanapki, owoce, świeże soki, ale także drożdżówki, słodycze, różne napoje, tosty, hot-dogi, frytki, kawa. W szkole znajduje się liceum i basen, więc ze sklepiku korzystają nie tylko dzieci, także licealiści, i dorosłe osoby. Można kupić wiele rzeczy - od zeszytów do tamponów. Uważam, że ten sklepik jest bardzo dobrze zaopatrzony. Moja ośmiolatka dostaje do szkoły kanapki, sok i coś słodkiego, więc nie ma potrzeby kupowania. Korzystamy po basenie, zjada jakąś zapiekankę czy hot-doga i jest szczęśliwa.
      Moi gimnazjaliści także dostają do szkoły kanapki i picie. Chyba że tak jak wczoraj - po święcie nia miałam świeżego chleba, do sklepu jeszcze nie przywieźli, a sym miał lekcje na siódmą - dałam pieniądze, i kupił sobie kanapki. "Bo wiesz, mamo, tam sa takie fajne dłuuugie bułki. I mają ser, i szynkę, i sałatę, i pomidora". Dzisiaj pytam - zrobić ci kanapki, czy wolisz iść do bufetu? "Zrób kanapki, nie chce mi się stać w kolejce".
      Nie demonizujemy słodyczy i czipsów, nikt dzieciakom nie zabrania. Więc nie jest to dla nich jakiś cud. Kiedy są głodne, to kupują jedzenie, a nie śmieci.
      To, czy w sklepiku będą same zdrowe rzeczy, czy także smaczne przekąski - nie powinno mieć znaczenia. Ważniejsze jest takie wychowanie dzieci, żeby umiały mądrze wybrać.
      • olena.s Super. Odwróćmy pytanie 03.11.11, 14:13
        Dlaczego uważacie, że szkolnych sklepikach powinny być sprzedawane takie towary jak chipsy, napoje gazowane, słodycze?
        • duch_mariana Re: Super. Odwróćmy pytanie 04.11.11, 22:36
          Żeby młoda nie musiała za daleko po to chodzić. Po prostu są dzieci, których rodzice zmuszają do zdrowego odżywiania i są tacy, którzy mają to w dupie. Patrząc na to co jem, powinienem ważyć ze 200 kilo. Odżywiam się niezdrowo, odkąd zacząłem autobusami jeździć to codziennie jakieś fastfoody, odkąd młodą wyeksmitowałem do matki, to już w ogóle zero gotowania w domu, tylko KFC, pizza, MacDonald, kebab, czipsy, Cola, czekolada, Sprite, Red Bull, Tiger, browary. I nic. Ani nie przytyłem, ani nie schudłem.
          • olena.s Re: Super. Odwróćmy pytanie 05.11.11, 07:36
            Absurdalny argument, z powodzeniem może brać z domu.
          • mama_kotula Re: Super. Odwróćmy pytanie 05.11.11, 08:16
            Cytat
            Po prostu są dzieci, których rodzice zmuszają do zdrowego odżywiania i są tacy, którzy mają to w dupie.


            Tylko te dwie skrajności znasz? "zmuszanie" i "maniewdupie"? smile
            • duch_mariana Re: Super. Odwróćmy pytanie 05.11.11, 10:50
              To żadne skrajności. Problem jest taki, że ci niby zdrowo się odżywiający, traktują to jak jakąś religię, tak jak rowerzyści jazdę na rowerze. To co zdrowe, jest niesmaczne, to co smaczne, jest niezdrowe. Dzieci mają bardzo praktyczne podejście do życia i nie chcą katować się suszonymi burakami, wodą i pieczywem chrupkim z twarożkiem niesłodzonym. Na miejscu tych dzieci też bym nie chciał i przy pierwszej nadarzającej się okazji napiłbym się Coli i pożarł paczkę czipsów, żelków albo cukierków. Fanatycy zdrowego odżywiania zamiast dostosować się do warunków, próbują warunki dostosować do siebie i dostępność czipsów w szkolnym sklepików jest dla nich jak portret Stalina w sali lekcyjnej. Ja jestem z kategorii wdupiemających, ale nie do końca. Jeśli wzięła mi dychę i zjadła kebaba na Wschodnim, a sranie po nim przypominało start F-16, to znaczy, że tam nie należy kupować i to jest dla człowieka myślącego jasne. Co nie znaczy, że od razu mam żądać usunięcia tej budy. Niech sobie będzie. Ktoś sobie zje przed podróżą, a potem będzie zapychał kibel w pociągu i jakoś produktywnie spędzi podróż, a współpasażerowie będą mieli luźniejszy przedział smile Natomiast nie ma co robić dramatu z czipsów popijanych Colą. To nawet lepiej, bo Cola jest żrąca i zneutralizuje chemię z czipsów smile
              • donkaczka Re: Super. Odwróćmy pytanie 05.11.11, 11:05
                ale na jakiej podstawie takie opinie glosisz?
                po lekturze forum? wiesz, trudno nie wyjsc na fanatyka piszac o zywieniu w watku o zywieniu, gdzie sie tylko o zywieniu rozmawia..
                a w zyciu jak w zyciu, moi znajomi nawet orientacji lekkiej nie maja, ze na forum bywam nazywana fanatyczka w kwestiach kuchennych, nie rozmawiamy o tym, nie glosze prawd wszelakich zawsze i wszedzie, nie komentuje cudzej kuchni, chyba ze podpytuje o przepisy i tyle

                i zdrowe i smacznie nie jest rozlaczne, powiedzialabym nawet, ze moj odrzut niezdrowego jedzenia scisle sie laczy ze smakiem, jak sie czlowiek nauczy jesc dobrze, to potem ciezko przelknac sos z torebki i zupke ciagnieta vegeta, czy podla czekolade

                zdrowe zywienie wg ciebie jest niesmaczne i ascetyczne, moze gdyby tak bylo, to ja bym nadwagi nie miala hehe, bo poki co kuchnia u nas dosc wypasna jest i smaczna
                a czipsy sa ohydne blee
              • olena.s Re: Super. Odwróćmy pytanie 05.11.11, 11:15
                Kompletnie nie rozumiesz procesu.
                To nie jest tak, że biała bułka jest smaczniejsza od kanapki z wielozbożowego pieczywa.
                To jest tak, że przywykłeś od małego do buł i dlatego je wybierasz.
                Jeżeli przywykniesz od małego do razowca - będzie ci smakował i wśród setek przennych buł.
                Hindus nie jest w stanie uwierzyć, że w PL w ogóle czujemy jakies smaki, skoro wiele potraw zawiera z przypraw wyłącznie sól i pieprz. Polak zje żarcie Hindusa, i dym mu idzie z uszu, bo jest to pyszne, ale potwornie ostre. Za to jak dasz to samo danie Lankijczykowi, to wykrzywi go na dziesiątą stronę, bo - powiada - niedoprawione i bez smaku. Przyzwyczajenie nas kształtuje, nie ma co do tego dwóch zdań.
                I póki dziecko jest małe i przywykliwe, wolę, żeby do swobodnego wyboru miało rzeczy zdrowe, a nie syf chemiczny. Dobra, nie jestem faszystką, raz na tydzień moje młode może się opchać, ale też steruję aby była to raczej czekolada niż chiński kolor, raczej lody niż musujące g.
                Dlaczego miałabym więc popierać swobodny dostęp do syfu dla małych dzieci?
                • yenna_m Re: Super. Odwróćmy pytanie 05.11.11, 11:21
                  a guzik prawda, ze przyzwyczajenie nas ksztaltuje

                  moim malym dzieciom dzien w dzien tak gdzies do 4 roku zycia dawalam zupe z warzywami w roznych konfiguracjach - serdecznie jej dzis nie znoszą
                  natomiast lubią sledzie, ktorych po raz pierwszy sprobowaly rok temu (dzieci 11 lat i 9 lat)
                  jajko, ktorego wczesniej nie znosily a zasmakowalo jakos rok temu

                  ja natomiast uwielbiam oliwki (zjadlam pierwszą jakies 18 lat temu) oraz pomidory suszone (pierwszy raz jadlam jakies 5 lat temu, a mam prawie 40 lat)
                  • olena.s Re: Super. Odwróćmy pytanie 05.11.11, 11:44
                    Nie, to nie jest guzik prawda. ALe i nie jest to niestety matematyczna formuła: to tylko zwiększanie i zmniejszanie prawdopodobieństw pożądanych zachowań.
                    Dziecko chowane na makdonaldzie będzie najpewniej w dalszym życiu lubiło pewien zestaw smaków, proporcję produktów, poziom nasycenia solą, tłuszczem, cukrem. Szansa, że przerzuci się z zachwytem na kiełki z otrębami i surową marchew jest mikra. I odwrotnie - dziecko wychowywane przez buddystów raczej nie stanie się najlepszym klientem rzeźnika.
                    A co do smaków samych w sobie: u nas karmiącym matkom zaleca się zasadniczo jedzenie raczej łagodne, bez ostrych przypraw. W Azji taka opcja w zasadzie nie istnieje, bo kuchnia jest pełna chili, kafiru, imbiru, ghalangu i tak dalej. Że już nie wspomnę, że te kilogramowe worki z białymi kryształkami które stoją tutaj na półce w kazdym sklepie to jest glutaminian sodu.
                    I założę się, że odsetek Euroatlantów którzy zachwyciliby się azjatyckimi tłustymi i nudnymi słodyczami jest niewielki.
                    A arabskie slodycze - niektóre są pyszne, ale wększość jest dla nas o wiele, o wiele za słodkich. Jeden facet z polskiej branży cukierniczej opowiedział mi kiedyś, że na arabski rynek musieli robić specjalną odmianę Delicji: Euroatlanci lubią je w polewie z gorzkiej czekolady, tutejsi muszą mieć mleczną, bo inaczej jest dla nich za mało słodkie i nie kupią.
                    • edelstein Re: Super. Odwróćmy pytanie 05.11.11, 12:12
                      A dziecko jedzace i w domu(oczywiscie nie dania na wynos) i w macdonaldzie co wybierze?tongue_out
                      Nikt normalny nie jada kielek z otrebami i surowa marchewka,no moze oprocz wegan i innych im podobnych,wiec nie trzena sie przerzucac.
                      • olena.s Re: Super. Odwróćmy pytanie 05.11.11, 13:16
                        Podałam przykłady skrajne, oczywiście naprawdę codzienne decyzje żywieniowe tak nie wyglądają.
                        Jeżeli zakładamy dietę wspomnianą przez ciebie w innym poście plus mac, to zapewne będzie bazować na takich właśnie posiłkach: dominacja mięsa plus węglowodanów, jarzyny jako malo znaczący dodatek, sporo cukrów.
                • duch_mariana Re: Super. Odwróćmy pytanie 05.11.11, 11:24
                  Może i masz rację. Tylko co ja tu mogę dziecko przyzwyczajać, skoro i tak słodycze dostępne są wszędzie. Jak ja nie dam, to kogoś obsępi i już będzie wiedziała, że to jest lepsze niż obiad, a że dziecko jest bardzo praktyczne, więc od razu stwierdzi, że po co ma jeść obiad, skoro czekolada lepsza?

                  No i żeby przy żarciu żarcia Hindusa dym leciał tylko uszami, to OK. Gorzej jak dym leci drugą stroną przy zakończeniu procesu pokarmowego smile
                  • olena.s Re: Super. Odwróćmy pytanie 05.11.11, 11:30
                    No to sie łatwo poddajesz wychowawczo.
                    A co do hinduskiego żarcia (ach pycha), to kiedyś sobie poparzyłam ręce od samego czyszczenia papryczek. Piekły nie parę godzin.
              • mama_kotula Re: Super. Odwróćmy pytanie 05.11.11, 11:41
                Cytat
                To żadne skrajności. Problem jest taki, że ci niby zdrowo się odżywiający, traktują to jak jakąś religię, tak jak rowerzyści jazdę na rowerze. To co zdrowe, jest niesmaczne, to co smaczne, jest niezdrowe


                Aha, a wiesz to na podstawie czego?
                Neofici owszem - kamieniują innych za użycie kostki rosołowej, nie dopuszczają kaszy innej niż jaglana, i tak dalej. Ale jak dla kogoś zdrowe zbilansowane żywienie jest normalnym trybem życia i odżywiania, to nie bedzie realizować krucjaty czy czegoś. Dla nas jest, niemniej nie będę płakać i krzyczeć, jak od czasu do czasu dziecko wrąbie paczkę chipsów.

                Cytat
                Dzieci mają bardzo praktyczne podejście do życia i nie chcą katować się suszonymi burakami, wodą i pieczywem chrupkim z twarożkiem niesłodzonym.


                Ale wiesz, że istnieją dzieci, które to lubią, czy zakładasz, że takich dzieci nie ma?
                Moje dzieci nie chcą się np. "katować" napojami gazowanymi, bo im bąbelki przeszkadzają. Nie lubią też kanapek typu hamburger, bo im to zwyczajnie nie smakuje, tak jak tobie nie smakują suszone buraki. No po prostu nie lubią, więc nie piją, nie jedzą. Ale i czekoladę, i chipsy zjedzą od czasu do czasu. Dziwne, nie? Zaznaczam, nie jesteśmy fanatykami. Jemy zdrowo i w urozmaicony sposób i nie traktujemy jedzenia jak religii. Bo to tylko jedzenie.

                I dżizas, powiedziałam sobie kiedyś, że nie będę się wdawać w dyskusje z Acornsem, to teraz wdaję się w dyskusję z jego pacynką. EOT w takim razie.
                • edelstein Re: Super. Odwróćmy pytanie 05.11.11, 12:17
                  Nie wiedzialam,ze moje dziecko sie katuje nie lubiac coli i innych gazowanych,tez tego nie lubie,ale nie ma to nic wspolnego z wychowaniem tylko z preferencjami.Tak samo jak nie tkne surowego warzywa tak samo nie tkne coli i mala jest w tym zasluga mojej rodziny.
                  • mama_kotula Re: Super. Odwróćmy pytanie 05.11.11, 18:39
                    edelstein napisała:

                    > Nie wiedzialam,ze moje dziecko sie katuje nie lubiac coli i innych gazowanych,t
                    > ez tego nie lubie,ale nie ma to nic wspolnego z wychowaniem tylko z preferencja
                    > mi.Tak samo jak nie tkne surowego warzywa tak samo nie tkne coli i mala jest w
                    > tym zasluga mojej rodziny.

                    No więc dokładnie tak - ja podpięłam się pod post Ducha_Mariana, który twierdzi, że dzieci sie "katują" zdrowym żywieniem. Równie dobrze moga sie "katować" colą czy innymi rzeczami. Po prostu nie rozumiem użycia słowa "katować się" w tym kontekście.
                • duch_mariana Re: Super. Odwróćmy pytanie 05.11.11, 21:34
                  Argumentów zabrakło, nie wiesz co napisać, więc próbujesz mnie atakować personalnie i myślisz że błyszczysz. Kiepsko coś ci wychodzi
                  • mama_kotula Re: Super. Odwróćmy pytanie 06.11.11, 09:16
                    duch_mariana napisał:
                    > Argumentów zabrakło, nie wiesz co napisać, więc próbujesz mnie atakować persona
                    > lnie i myślisz że błyszczysz. Kiepsko coś ci wychodzi

                    Nie, nie zabrakło. Info, że nie zamierzam z tobą dyskutować zajmuje jakieś 10% postu, reszta to argumenty. Przeczytaj jeszcze raz, bo chyba ci umknęło wink
          • mama303 Re: Super. Odwróćmy pytanie 05.11.11, 09:15
            A badania robiłeś jakieś? czy tez masz w doopie? Cholesterol ok?, trzustka, watroba OK?

            U mnie w rodzinie jest chłopak, któremu matka z duzym prawdopodoieństwem fastfoodami wątrobę uszkodziła, niestety. Ma teraz zakaz od lekarza całkowity jedzenia fast foodów, smażonego itd.
            • duch_mariana Re: Super. Odwróćmy pytanie 05.11.11, 10:55
              > A badania robiłeś jakieś? czy tez masz w doopie?

              Nie robiłem i nie będę robił. To znaczy tylko okresowe dla kierowców zawodowych. Chodzenie do lekarzy skończy się tym, że oni zawsze coś wynajdą, zaczną zlecać dodatkowe badania, zaczną mnie leczyć i będąc przed czterdziestką w wolnych chwilach będę albo stał w kolejce do lekarza, albo do apteki jak jakiś dziadek. Jak mnie zaczną bebechy boleć, to wtedy pomyślę o lekarzu i zmianie diety.
              • gryzelda71 Re: Super. Odwróćmy pytanie 05.11.11, 11:05
                > . Chodzenie do lekarzy skończy się tym, że oni zawsze coś wynajdą, zaczną zleca
                > ć dodatkowe badania, zaczną mnie leczyć i będąc przed czterdziestką w wolnych c
                > hwilach będę albo stał w kolejce do lekarza, albo do apteki jak jakiś dziadek.

                Masz rację.Lepiej po latach narzekać,że na leczenie za późno.
              • mama303 Re: Super. Odwróćmy pytanie 05.11.11, 19:47
                duch_mariana napisał:


                > Jak mnie zaczną bebechy boleć, to wtedy pomyślę o lekarzu i zmianie diety.

                Może byc za późno ale Twoje życie, Twoje bebechy.
      • mama_kotula Re: Sklepiki szkolne 03.11.11, 16:09
        Cytat
        To, czy w sklepiku będą same zdrowe rzeczy, czy także smaczne przekąski - nie powinno mieć znaczenia. Ważniejsze jest takie wychowanie dzieci, żeby umiały mądrze wybrać.


        Problem nie polega na tym, że dzieci są wychowywane tak, czy inaczej, ale polega na tym, że szkoła od pierwszej klasy podstawówki daje dzieciom sprzeczne komunikaty. Naucza o piramidzie żywienia, organizuje spotkania z dietetykiem, programy typu szklanka mleka, warzywa i owoce, słodycze to w ogóle błeee, najlepiej pieczywo pełnoziarniste, warzywa, kasze itp, a jednocześnie w sklepiku oferuje gó... typy chipsy i słodycze z gatunku cyrkowych.

        I wychowanie wychowaniem, ale nawet najlepiej wyedukowanej w temacie ortoreksji osobie ciężko jest, kiedy wszystkie koleżanki idą do sklepu i kupują sobie po lizaku i wacie cukrowej, a ona nie idzie. I w teorii się zgadza, że słodycze ograniczamy, że jemy rzadko, ale często praktyka przegrywa z teorią.

        Piszesz: kiedy są głodne, to kupują jedzenie, a nie śmieci" - ale zdajesz sobie sprawę, że dziecko nie zawsze kupuje dlatego, że jest głodne? Dziecko kupuje z miliona powodów - dla samego kupowania, dlatego, że koleżanki kupują, dlatego, że kolega zbiera karty z chipsów i ja też chcę, i tak dalej.

        --
        https://dl.dropbox.com/u/13876676/Hasacz.gif
    • joanna_poz Re: Sklepiki szkolne 03.11.11, 08:57
      w szkole syna nie ma w ogole sklepiku.
      • kropkacom Re: Sklepiki szkolne 03.11.11, 09:01
        U nas tez nie ma. Są automaty. Młode mają doładowaną kartę do automatu z wyrobami jednej z mleczarni. Pieniędzy na automat z batonikami nie dostają.
        • duch_mariana Re: Sklepiki szkolne 04.11.11, 22:39
          > Pieniędzy na automat z batonikami nie dostają.

          Jak masz dzieci kumate, to Twoje pieniądze na automat z batonami nie są warunkiem koniecznym do skorzystania z takiego automatu.
          • dziennik-niecodziennik Re: Sklepiki szkolne 04.11.11, 22:59
            będą żebrały po innych czy próbowały "na guziki"?
            • kropkacom Re: Sklepiki szkolne 04.11.11, 23:31
              Nie żebrzą. Niech cię główka nie boli big_grin
              • dziennik-niecodziennik Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 18:22
                duch mariana wydaje się coś takiego sugerowac smile
    • imasumak Re: Sklepiki szkolne 03.11.11, 14:34
      U nas niestety jest automat z samymi niezdrowymi rzeczami.
      Chipsy, batony, napoje typu cola, sprite.
      • azjaodkuchni Re: Sklepiki szkolne 03.11.11, 14:49
        A w szkole mojego dziecka jest kantyna gdzie są stoiska ze wszystkim tylko jedno ma słodycze. Do wyboru Oreo ( paczka z trzema ciastkami w środku) ryżowe krakersy ( okropne) kakao ( ale na ciepło i zimno an mleku lub wodzie jak kto lubi ) i suszone wodorosty wszystko.. Więcej słodyczy nie ma. Sklepik szkolny ma zeszyty książki , mundurki gumki i długopisy oraz naklejki.
        • anetapzn Re: Sklepiki szkolne 03.11.11, 14:59
          Łódż, gimnazjum, podstawówka-ani tu ani tu nie ma sklepików, dzieci dostają obiad, mleko i owoce w stołówce. Nie ma sklepików-nie ma aż takiego ciśnienia na kupowanie słodyczy.
          • imasumak Re: Sklepiki szkolne 03.11.11, 15:33
            W naszej szkole też są obiady, dzieci dostają mleko i owoce. A jednak ktoś mądry inaczej wpadł na to, żeby postawić taki automat.
            • anetapzn Re: Sklepiki szkolne 03.11.11, 15:40
              imasumak napisała:

              > A jednak ktoś mądr
              > y inaczej wpadł na to, żeby postawić taki automat.
              U nas 0 automatów i 0 sklepików, nie wiem dlaczego w jednej szkole można sie powstrzymać od różnych g.. w sklepikach i automatów a w drugiej nie. U nas rodzice zdecydowanie wypowiedzieli sie przeciwko sklepikom i automatom i dyrekcja wzięła to pod uwagę. Może dlatego, ze to prywatne szkoły, a może dlatego, ze mamy mądrego dyrektora...
              • duch_mariana Re: Sklepiki szkolne 04.11.11, 22:45
                > Może dlatego, ze to prywatne szkoły, a może dlatego, ze mamy
                > mądrego dyrektora...

                I jedno i drugie. Szkoła prywatna, więc dochód z czesnego idzie dla właściciela. Budżet też coś tam dopłaca. Mądry dyrektor wie ile zyskałby na szkolnym sklepiku, więc korzyści utracone odbije sobie na czymś innym, albo podniesie czesne, a mamuśki i tak będą szczęśliwe, że dzieci nie kupują tzw. świństw w szkole, tylko po drodze do szkoły albo ze szkoły. Gdybym był dyrektorem, otworzyłbym sklep obok szkoły, oczywiście na kogoś innego, zyski bym miał, a rodzice mogliby sobie protestować do woli, a ja oficjalnie nie miałbym na to wpływu, ani takiej władzy, żeby zamknąć komuś legalny biznes.
    • miniofilka Re: Sklepiki szkolne 03.11.11, 16:16
      W szkole mojego dziecka w sklepiku szkolnym sprzedaje sie wyłącznie warzywa, owoce i kanapki ze zdrową zywnością, oraz pyszne soki , mozna tez zamówic herbatke owocowąwink
    • sadosia75 Re: Sklepiki szkolne 03.11.11, 16:22
      W szkole moich dziewczyn do zeszłego roku było zdrowe jedzenie ( suszone i świeże owoce z ogrodu szkolenego, kompoty, soki itp ) a w tym roku okazuje się, że można i fajki na sztuki kupować uncertain jeden papieros kosztuje 50 gr. O zdrowym i smacznym jedzeniu i napojach już nie wspomnę. Ktoś pisał, że w szkolnym sklepiku brakuje tylko piwa. U moich córek istnieje duże prawdopodobnieństwo, że i piwo jest.
      • mama_kotula Sadosia 03.11.11, 17:07
        Jak chodziłam do ogólniaka, fajki na sztuki w sklepiku były na porządku dziennym. Była również pepsi z wkładką alkoholową.
        Może poproście o kontrolę jakąś...
        • sadosia75 Re: Sadosia 03.11.11, 17:13
          Jak ja chodziłam do ogólniaka to i trawę można było kupić w sklepiku bez problemu. Problemem była oranżada albo bułki ale nie trawa. Ale na litość boską to było liceum! a tu podstawówka się kłania. Kontrola właśnie była bo i stąd wiem, że papierosy sprzedają w sklepiku. Za ile to wiem od córki młodszej bo ta to wszystko wygada jak się dobrze podejdzie dziecko.
          • swiecaca Re: Sadosia 03.11.11, 17:19
            omg, ten świat to jednak 'idzie do przodu'. btw sprzedaż fajek na sztuki jest zakazana powszechnie.
    • swiecaca Re: Sklepiki szkolne 03.11.11, 17:17
      u nas był sklepik z najgorszym chemicznym świństwem typu kolorowa wata cukrowa i zjełczały popcorn w zamkniętych foliowych torebkach. na szczęście zlikwidowano go i został tylko automat w którym jest woda, soczki, rogaliki 7days i batoniki - z mojego punktu widzenia mniejsze zło. zresztą teraz dziecko się uodporniło i rzadko z tego korzysta, ale jak poszło do 1 klasy to było sklepikowe szaleństwo.
    • crestwood [...] 03.11.11, 17:33
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • edelstein Re: Sklepiki szkolne 03.11.11, 19:30
        Ciekawejak to bedzie gdy moj syn do szkoly pojdzie,bo poki co cola i wszystkie gazowane napoje sa fuj,z reszta ja tez ich nie pijam i mam podobne zdanie.Czipsy jadamy od wielkiej okazji,tez jakis cud to nie jest.Za to oboje uwielbiamy suszone owoce w postaci cukierkow.Pycha.
        Najczesciej z oferty sklepikow szkolnych korzystaja dzieci,ktorych matki sa fanatyczkami zdrowego jedzenia i wszystko co nie jest owocem,warzywem,chlebem pelnoziarnistym itd.to zuo.
        Nie mam hopla na punkcie zywienia,jak sklepik bedzie to niech kupuje w nim to na co ma ochote.
        • mama303 Re: Sklepiki szkolne 03.11.11, 23:20
          edelstein napisała:


          > Najczesciej z oferty sklepikow szkolnych korzystaja dzieci,ktorych matki sa fan
          > atyczkami zdrowego jedzenia i wszystko co nie jest owocem,warzywem,chlebem peln
          > oziarnistym itd.to zuo.

          Masz jeszcze małe dziecko i głupoty piszesz. W klasie mojej córki wszystkie dzieci równo korzystały ze sklepiku szkolnego i to z tego badziewia najgorszego. jak któres nawet miało dobre nawyki żywieniowe to i tak szło za tłumem winkDlatego pojęlismy drastyczne kroki: dzieci w naszej klasie nie korzystają ze sklepiku bo rodzice kasy nie dają do szkoły. Problemy ze sklepikiem w zasadzie sie skończyły tyle że dzieci nam dorostają i zaczyna sie "przemycanie kasy do szkoły"
          • edelstein Re: Sklepiki szkolne 04.11.11, 13:34
            Tak,tak,bo ja innych dzieci nie znam tylko mojetongue_out na pustynii zyjetongue_out
            • mama303 Re: Sklepiki szkolne 04.11.11, 23:22
              Na pustyni pewnie nie ale o psychice dzieci i regułach grupy dzieciecej to niewiele wiesz jesli takie bzdury wypisujesz. Toc nawet sami sklepikarze powiedz Ci na czym robią w szkołach największy biznes: na braku rozsądku dzieci. A najlepiej schodza im najgorsze badziewia.
              • edelstein Re: Sklepiki szkolne 04.11.11, 23:48
                Kazde wytlumaczenie jest dobretongue_out jakos ani ja,ani moje rodzenstwo nie korzystalismy ze sklepikow szkolnych poza sytuacjami gdy mielismy kupic sobie bulke lub paczka raz na jakis czas.Za to co niektorzy to stali w tych kolejkach na kazdej przerwie.Z reszta ja np nigdy nie interesowalam sie tym samym co reszta,a juz na pewno nie okupywaniem sklepiku.Poza tym moj znajomy mial sklepik i po miesiacu szkoly znal juz z imienia tych co chodzili kupowac,to byly ciagle te same dzieciaki.
                Wszystko jest dla ludzi,gdyby dzieci dostaly od czasu do czasu paczke czipsow zamiast zakazu,nie bylyby takie napalone na asortyment sklepiku szkolnegotongue_out no ale “zakazany owoc“najlepiej smaluje.Robta co chceta,wasze dzieciaki.
                • mama303 Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 08:53
                  A Ty dalej te swoje głupoty wypisujesz i jeszkze jakies pojedyńcze przykłady podajesz. Tu nie chodzi o to że pojedyńcze dzieci nie korzystają ze sklepików. Ja tez nie korzystałam bo jako dziecko nie lubiłam słodyczy. I co z tego. Ogromna wiekszość dzieci leci do sklepiku i wybiera badziewie, Tasie sa fakty i tu nie ma znaczenia czy mama zabrania, nie zabrania, jakie nawyki żywieniowe sa w domu, poprostu tu działa reguła grupy.
                  • edelstein Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 12:02
                    Nie spotkalam sie z zjawiskiem ogromnej wiekszosci chodzacej do sklepiku,to byly ciagle te same dzieciaki i bylo ich moze 50 na spora szkole.
                    Krzywda im sie nie stanie jak zjedza badziewie.Nie dostaje drgawek na widok czipsow,lizakow i innych zjadanych przez moje dziecko.
                    • mama303 Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 19:29
                      Prowadzisz sklepik czy co?
                      jakby Twoje dziecko jadło dzien w dzień badziewie to byś drgawki dostała no chyba że jesteś ograniczona
                      • edelstein Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 19:48
                        Nie demonizuje slodyczy, wiec nie dostaje drgawek.
                        • mama303 Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 19:59
                          edelstein napisała:

                          > Nie demonizuje slodyczy, wiec nie dostaje drgawek.

                          Każda ilość i czestotliwość jedzenia słodyczy tolerujesz?
                          • edelstein Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 20:09
                            Tak,je na ile ma ochote,tak jak ja.
                            • mama303 Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 20:36
                              No właśnie widać że juz jakies zmiany w głowie nastapiły. Szkoda dzieciaka.
                              • edelstein Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 20:47
                                Wysil sie troche jak juz ironizowac chcesztongue_out
                                • mama303 Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 20:53
                                  edelstein napisała:

                                  > Wysil sie troche jak juz ironizowac chcesztongue_out

                                  Ale ja nie ironizuję, wręcz przeciwnie współczuję.
                                  • edelstein Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 20:54
                                    A ktos twego wspolczucia chce?tongue_out
                                    • mama303 Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 20:58
                                      edelstein napisała:

                                      > A ktos twego wspolczucia chce?tongue_out

                                      Ale to jest niezależne od tego czy ktos chce czy nie chce.
                                      • edelstein Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 21:04
                                        Odpowiadasz zawsze nie pytana?tongue_out
                                        • mama303 Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 21:06
                                          edelstein napisała:

                                          > Odpowiadasz zawsze nie pytana?tongue_out

                                          raczej nie zdarza mi sie a co?
                                          • edelstein Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 22:02
                                            Pytal cie wiec kto czy chce twojego wspolczucia?lecisz jednym z najbardziej oklepanych tekstow na ematce,choc nawet nie masz zielonego pojecia co jadamy,ale dobrze poczuc sie madrzejsza chociaz na forum no nie?tongue_out
                                            • mama303 Re: Sklepiki szkolne 06.11.11, 09:31
                                              edelstein napisała:

                                              > Pytal cie wiec kto czy chce twojego wspolczucia?

                                              Ale to nie pyła odpowiedź na Twoje zapytanie, podzieliłam sie na forum moim odczuciem jakie mam w zwiąku z Twoim podejściem do wychowania dzieci.

                                              >lecisz jednym z najbardziej oklepanych tekstow na ematce,choc nawet nie masz zielonego pojecia co jadamy,ale d
                                              > obrze poczuc sie madrzejsza chociaz na forum no nie?tongue_out


                                              Ale mnie kompletnie nie interesuje co Wy jadacie, opychajcie sie czym tam chcecie tongue_out
                                              • edelstein Re: Sklepiki szkolne 06.11.11, 14:30
                                                My jadamy,nie mamy potrzeby opychania sie,w sumie nic dziwnego,trzeba z trzy kilo marchwi zjesc,by byc najedzonym.
                                                Twoje odczucia lataja wszystkim kolo dbig_grin
                                                • mama303 Re: Sklepiki szkolne 06.11.11, 14:39
                                                  edelstein napisała:

                                                  > My jadamy,nie mamy potrzeby opychania sie,w sumie nic dziwnego,trzeba z trzy ki
                                                  > lo marchwi zjesc,by byc najedzonym.

                                                  A jedzcie sobie, opychajcie sie ile chcecie i czym chcecie tongue_out

                                                  > Twoje odczucia lataja wszystkim kolo d:-

                                                  Tobie chyba nie bo mnie namietnie podczytujesz tongue_out
                                                  • edelstein Re: Sklepiki szkolne 06.11.11, 17:20
                                                    I nawzajemtongue_out czytac ciebie to przednia rozrywka,lubi czytac takie wywody jak twojebig_grin
        • donkaczka Re: Sklepiki szkolne 04.11.11, 22:45
          > Najczesciej z oferty sklepikow szkolnych korzystaja dzieci,ktorych matki sa fan
          > atyczkami zdrowego jedzenia i wszystko co nie jest owocem,warzywem,chlebem peln
          > oziarnistym itd.to zuo.

          prowadzisz sklepik i ankietujesz klientow? czy tak dla poprawy samopoczucia sobie pleciesz?
          • edelstein Re: Sklepiki szkolne 04.11.11, 22:53
            Widzialam na wlasne oczy,poza tym mamusie lubia sie zalictongue_out
            • donkaczka Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 09:43
              interesujacych masz znajomych, mam zupelnie odwrotne obserwacje
              i teorie tez masz urocze - profilaktyczne karmienie czipsami, coby sie dziecko pozniej nie rzucilo
              to trzeba jeszcze dobry moment wybrac, kiedy papieroska zajarac, skrecika, kreseczke przy rodzinnym stole wciagnac, przeciez potem sie rzuca, bo nie znaja tongue_out
              • edelstein Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 11:54
                Twoj komentarz jest tak denny,ze szjoda pisac.Wspolczuje dzieciom rodzicow,ktorzy nie kapuja,ze wszystko jest dla ludzi.Papierosek,skrecik i kreska tez.
                • donkaczka Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 16:08
                  ?? no to niepotrzebnie piszesz, bo sie odnioslas zupelnie nie wiem do czego..
                  to ze wszystko jest dla ludzi, nie znaczy, ze wszystko jest dla dzieci, jesli uwazasz ze dawanie czipsow sluzy lepszej sprawie, to czemu dalej nie pojdziesz tym tokiem?
                  • edelstein Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 19:51
                    Faktycznie,bo jak te czipsy zje to swiat sie zawalitongue_out wszyscy,ktorych znam kiedys zjedli czipsy,mniejsza czy wieksza ilosc,wszyscy zyja i maja sie swietnie,nawet moja mama,ktora uwielbia paprykowebig_grin
                    • mama303 Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 20:09
                      edelstein napisała:

                      > Faktycznie,bo jak te czipsy zje to swiat sie zawalitongue_out wszyscy,ktorych znam kie
                      > dys zjedli czipsy,mniejsza czy wieksza ilosc,wszyscy zyja i maja sie swietnie,n
                      > awet moja mama,ktora uwielbia paprykowebig_grin

                      Jak zje chipsy raz na jakis czas to sie nic nie stanie, napewno a o sześciolatkach żywionych fastfoodami które trafiają do szpitala z udarem mózgu słyszała? A o sześciolatkach, które zaczynaja dojrzewac na skutek duzej ilosci tkanki tłuszczowej słyszała? O cukrzycy typu 2 u dzieci słyszała? To są takie oczywistosci, że az wstyd ludziom uswiadamiać do czego może prowadzic systematyczne złe żywienie.


                      • edelstein Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 20:15
                        Slyszalam tez o sztucznej mgle,ale jej w zyciu nie widzialam.Systematyczne zywienie w sklepiku szkolnym,ile kasy musialyby miec te dzieci,w sobote ,niedziele,ferie i wakacje tez sklepiki otwarte?big_grin
                        • mama303 Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 20:39
                          edelstein napisała:

                          > Slyszalam tez o sztucznej mgle,ale jej w zyciu nie widzialam.Systematyczne zywi
                          > enie w sklepiku szkolnym,ile kasy musialyby miec te dzieci,w sobote ,niedziele,
                          > ferie i wakacje tez sklepiki otwarte?big_grin

                          A wiec jednak jakies ograniczenia w kwestii jadalnej chemii bieżesz pod uwagę.
                          • edelstein Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 20:43
                            Biore pod uwage bledy ortograficznetongue_out powatpiewam natomiast w to,ze brak chemii w sklepikach zmieni sposob odzywiania calych rodzinsmile
                            • mama303 Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 20:50
                              edelstein napisała:

                              > powatpiewam natomiast w to,ze brak chemi
                              > i w sklepikach zmieni sposob odzywiania calych rodzinsmile

                              Matko, Ty nic nie rozumiesz. No ale jak ktos tu wczesniej pisał: byle co je i byle co gada. Przeciez tu nie chodzi o zmianę sposobu odżywiania całych rodzin poprzez sklepiki szkolne tylko o ograniczenie pełnego dostepu małych dzieci do niezdrowych, szkodliwych rzeczy w placówce oświatowo-wychowawczej.
                              • edelstein Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 20:58
                                Co za roznica czy zje czipsy przed,w trakcie czy po szkole?
                                I skad wiesz co jadam?siedzisz u mnie w kuchni?big_grin
                                • mama303 Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 21:05
                                  edelstein napisała:

                                  > Co za roznica czy zje czipsy przed,w trakcie czy po szkole?
                                  > I skad wiesz co jadam?siedzisz u mnie w kuchni?big_grin

                                  Mnie nie chodzi o to co Twoje dziecko jada w szkole, po szkole czy gdzie tam chce. Chodzi mi o MOJE dziecko. Akurat chipsy to sama sól z chemią, jak ktos to to jada bez ograniczeń to musi być rozsądny inaczej.
                                  • edelstein Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 21:58
                                    Sa dziesiatki rodzajow czipsow to raz.Po drugie skoro ci zalezy na zdrowym odzywianiu twojego dziecka,to go naucz,by jadlo co ty chcesz.Wybacz nie zamierzam ograniczac nikomu dostepu do zadnych produktow.
                                    • mama303 Re: Sklepiki szkolne 06.11.11, 09:27
                                      edelstein napisała:

                                      > Sa dziesiatki rodzajow czipsow to raz.

                                      O tak, i wszystkie to jedno wielkie badziewie z solą. Smacznego!

                                      >Po drugie skoro ci zalezy na zdrowym odzy
                                      > wianiu twojego dziecka,to go naucz,by jadlo co ty chcesz.

                                      Bardzo mi zależy i usilnie próbuję, czego Ty nie możesz pojąć. Masz jeszcze małe dziecko, mało o tym jeszcze wiesz , jakie dzieci miewaja głupie pomysły a sie wymądrzasz i niedługo napiszesz na tym forum że chipsy to samo zdrowie byleby tylko ze mną polemizować tongue_out

                                      >Wybacz nie zamierzam o
                                      > graniczac nikomu dostepu do zadnych produktow.

                                      To postaw w szkole jeszcze sklepik z trawką, piwem i pigułkami gwałtu i patrz które dzieci przyjda kupic a które nie tongue_out
                                      • edelstein Re: Sklepiki szkolne 06.11.11, 14:36
                                        Chyba jednak zdrowo sie nie odzywiasz skoro nie znasz czipsow z suszonych owocow ani tych robionych bez tluszczu i soli.
                                        Kotku bralam aktywny udzial w wychowaniu jeszcze dwojki dzieci,teraz sa doroslitongue_out
                                        Przeciw trawce nie mam nic przeciw,palilam ja nie razbig_grin pigulki gwaltu,z nazwy juz wiadomo,ze pomagaja w popelnieniu przestepstwa i w odroznieniu od marihuany nie sa zazywane w celu rozrywkowymtongue_out
                                        • mama303 Re: Sklepiki szkolne 06.11.11, 14:49
                                          edelstein napisała:

                                          > Chyba jednak zdrowo sie nie odzywiasz skoro nie znasz czipsow z suszonych owoco
                                          > w ani tych robionych bez tluszczu i soli.

                                          Suszonych owoców chipsami nie nazywam i takich raczej w sklepikach szkolnych nie uswiadczysz. Czemu? tongue_out

                                          > Kotku bralam aktywny udzial w wychowaniu jeszcze dwojki dzieci,teraz sa dorosli
                                          > tongue_out

                                          Jako kto?

                                          > Przeciw trawce nie mam nic przeciw,palilam ja nie razbig_grin

                                          Generalnie tez nie mam nic przeciwko ale nie szkole podstawowej

                                          >pigulki gwaltu,z nazwy
                                          > juz wiadomo,ze pomagaja w popelnieniu przestepstwa i w odroznieniu od marihuan
                                          > y nie sa zazywane w celu rozrywkowymtongue_out

                                          Raczej podawane sa w celu rozrywkowym podawacza

                                          A piwko? nie odniosłas się?
                                          • edelstein Re: Sklepiki szkolne 06.11.11, 17:25
                                            To,ze ich tak nie nazywasz to nie znaczy,ze tak sie nie nazywaja.Poza tym sa czipsy i tluszczu,nie owocowe.Pare gram powyzej 4eurotongue_out
                                            Bylam rodzicem zastepczym.
                                            Piwo dobre na nerki,watpie jednak,ze dzieciom by smakowalobig_grin
    • anika772 Re: Sklepiki szkolne 03.11.11, 19:35
      Nasz sklepik jest zaopatrzony strasznie, w najgorsze śmieci. Jednocześnie "uczy się" dzieci o zdrowym odżywianiu i higienicznym trybie życia, ha, ha.
      U nas nic się nie zmieni dopóki nie będzie odgórnego zakazu sprzedawania tego i owego. Kiedyś w mediach przebąkiwano o tym, jednak sprawa zdechła, a dzieci nadal od rana jedzą czipsy zapijając colą.
    • morsk2 Re: Sklepiki szkolne 03.11.11, 19:57
      W naszej szkole podstawówka ma sale na dole, a gimnazjum na piętrze. Sklepik jest w tej górnej części, ale blisko schodów, więc wszyscy mogą korzystać.
      W ubiegłym roku odbyło się spotkanie dyrektor, sklepikarka i 2 osoby z Rady Rodziców. W wyniku ustaleń zniknęły chińskie wynalazki, po których się świeci, a pojawiły się kanapki. Słodycze są, ale na wysokości wzroku maluchów umieszczone są tylko rzeczy typu: herbatniki, wafelki, żelki, paluszki. Maluchy kupują "oczami", gimnazjaliści sobie poproszą o baton czy napój konkretnej marki.
      W klasie mojej córki (kl. II aktualnie) wszyscy rodzice umówili się, że dzieci mogą chodzić do sklepiku tylko 1 raz w tygodniu i dostają na ten cel max. 3 zł. Do sklepiku prowadzi ich pani kilka minut przed przerwą, żeby nie było przepychanek z gimnazjalistami. Moje dziecko zadowolone, bo ma atrakcję i jednocześnie ma możliwość podejmować samodzielne decyzje. Ja narazie nie narzekam, bo nie kupuje rzeczy przeze mnie nieakceptowalnych i widzę, że nie wydaje wszystkiego tylko po to, żeby wydać. Kupuje sobie żelki czy pierniczki na sztuki, jeśli kupi kilka, to częstuje koleżanki.
      • czar_bajry Re: Sklepiki szkolne 03.11.11, 23:28
        Moje dzieci odżywiają się niezdrowo i żadne czipsy im nie straszne, nie mam żadnych zastrzeżeń co do asortymentu sklepików szkolnych...
        • kropkacom Re: Sklepiki szkolne 04.11.11, 13:56
          No moje dzieci jedzą słodkie, ale ja jednak uważam, że granice odnośnie asortymentu powinny być. Generalnie w ogóle zastanawiam jak jest sens tych sklepików? Poza wyciąganiem kasy od rodziców, bo to oczywiste.
          • joanna_poz Re: Sklepiki szkolne 04.11.11, 14:08
            Generalnie w ogóle zastanawiam jak jest sens tych sklepików?
            > Poza wyciąganiem kasy od rodziców, bo to oczywiste.

            nieśmiało podejrzewam, że jest to interes i kasa dla szkoły.
            bo taki własciciel sklepiku płaci przecież chyba jakis czynsz szkole za wynajem - a przy biedzie polskich szkol każdy grosz się przyda.
            • mama303 Re: Sklepiki szkolne 04.11.11, 23:25
              joanna_poz napisała:

              > nieśmiało podejrzewam, że jest to interes i kasa dla szkoły.
              > bo taki własciciel sklepiku płaci przecież chyba jakis czynsz szkole za wynajem
              > - a przy biedzie polskich szkol każdy grosz się przyda.

              Ależ oczywiście, że tak! U nas były niejednokrotnie próby zmiany asortymentu szkolnego sklepiku ale własciciel stawia warunki bo on ma najwiekszy interes na badziewiu a jak on ma interes to się szkole opłaca.
              • kropkacom Re: Sklepiki szkolne 04.11.11, 23:38
                Zupełnie zapomniałam, że sklepik to interes big_grin

                U nas sytuacja jest taka, że podobno chcą zlikwidować automat z produktami mlecznymi, bo nie ma odpowiedniego zainteresowania. Rodzice na zebraniu ryknęli aby zlikwidować raczej ten drugi automat. Tylko ciekawe skąd dzieci biorą pieniądze, aby kupować w tym drugim. Z tego pierwszego dzieci korzystać mogą jak rodzic doładuje odpowiednią kartę. Także masło maślane. Rodzice niby się burzą, ale pieniądze dają na automat ze słodyczami. I bądź tu mądry. Kto tu jest idiotą? Chciałoby się rzec: chcecie to macie. I podobnie jest z asortymentem sklepików podejrzewam.
                • mama303 Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 08:56
                  kropkacom napisała:

                  >Tylko ciekawe skąd dzieci biorą pieniądze, aby kupować w tym drugim.

                  Ależ dzieci mają tez swoje kieszonkowe, skarbonki wink Dlatego u nas nauczycielka dodatkowo oprócz tego że dzieci nie dostają kasy od rodziców nie pozwala korzystac ze sklepiku. Tak ustalono na zebraniu. Wszystkim rodzicom to pasuje.
                  • edelstein Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 12:28
                    Nigdy bym na to nie przystala,by moje dziecko bylo ograniczane przez widzimisie innych rodzicow i zakazy nauczycielki.Moje dziecko bedzie korzystac z tego co ja uwazam za sluszne i za moje pieniadze.Ciekawe co by bylo jakby pare rodzicow sie wylamalo i nie chcialo zakazu dla dziecitongue_out
                    • olena.s Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 13:27
                      Strasznie się wkurzasz i niesłusznie, bo twoje dziecko i tak jest ograniczane przez innych rodziców i szkołę, na tym polega życie w cywilizacji w opozycji do życia pustelniczego.
                      Uważam, że masz prawo do karmienia swojego dziecka w dowolny sposób, nawet jeżeli nie wybierasz optymalnej według mnie wersji.
                      Ale odetchnij, proszę, przez chwilę i zastanów się, czy stanowisko "zdrowe jedzenie w sklepiku, bez śmiecia" tak naprawdę w czymkolwiek ci szkodzi? Możesz dawać swoje batony dziecku, ja ci przecież tego nie zakażę. Dlaczego naprawdę tak ci zalezy na tym, żeby utrudnic życie mi i mnie podobnym przez zaopatrzenie sklepiku w colę, żelki i oranżadę w proszku? Bo wiesz, łatwiej mi będzie poradzić sobie z dzieckiem, jeżeli twoje będzie jadło przyniesione, niż jeżeli śmieć będzie kusił na każdej przerwie w sklepiku, podczas gdy twoje dziecko nie straci, jeżeli zamiast kupić marsa na przerwie znajdzie go w paczce z drugim śniadaniem. Już nawet nie piszę, że uprzejmość i życzliwość dla świata mogłaby cię skłonić do dawania dziecku batonów po szkole, dobra, aż tyle nie wymagam.
                      • edelstein Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 20:05
                        Zasada wzajemnosci,dlaczego ty chcesz utrudniac zycie mi i mojemu dziecku i innym nam podobnym ograniczajac dostep do tego co lubimy,jadamy?dlaczego to ja mam biegac dzien przed i kupowac dziecku baton,ktory w tornistrze sie najpewniej rozpusci?tylko czekac az wegetarianie zazadaja bezmiesnych posilkow w stolowce i sklepiku i slodyczy bez zelatyny.Wg mnie powinny istniec sklepiki z dobrymi rzeczami dla kazdego,suszone owoce,czipsy,bulki z szynka,albo tylko z warzywami i glowa rodzicow w tym,by dzieci kupowaly to co rodzice uwazaja za sluszne.
                        • olena.s Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 22:23
                          No wiesz, tam, gdzie są dwie strony, z których każda chce czegoś innego, należy spojrzeć obiektywnie na straty i korzyści z każdego rozwiązania. A więc, jakie korzyści będzie miało twoje dziecko z badziewia w sklepiku, a moje - jakie straty?
                          Ty zyskasz (poza, mam wrażeniem, wybacz, jeżeli cię niesłusznie podejrzewam, satysfakcję, że dałaś odpór świrniętym od zdrowej żywności, nowoczesności, ekologii czy co ci tam przeszkadza) wygodę polegającą na tym, że nie musisz kupić raz na tydzień torby z batonami, aby następnie wtykać je dziecku do plecaka, bo dziecko samo sobie kupi. Dobra. Uznaję.
                          Co straci moje dziecko? Będzie zjadać za dużo powodującego nadaktywność i tuczącego cukru, podnoszącej ciśnienie soli oraz tłuszczów trans. Będzie wydawało więcej pieniędzy na droższy produkt. Jeżeli będę zakazywać, kasować tygodniówkę, brać w krzyżowy ogień pytań, to otworzą nową linię konfliktu rodzinnego. Uznajesz?
                          A teraz z drugiej strony, czyli sklepik jest prowadzony po mojemu. Zalety:
                          Moje dziecko nie będzie wystawione na pokusy, będzie kupować, jeżeli będzie głodne. Twoje dziecko - być może - pod wpływem owczego pędu zamiast chipsów zagustuje w sałatce owocowej. Lub będzie musiało pamiętać o zabraniu batona z domu.
                          Naprawdę, wydaje mi się, że korzyści z mojego sklepiku przeważają nad korzyściami z twojego.
                          • duch_mariana Re: Sklepiki szkolne 06.11.11, 13:20
                            Gdybyś taką przemowę wygłosiła na wywiadówce, to ja bym wstał i powiedział tak: "W porządku, przekonała mnie pani. Pani jest nieudolna wychowawczo, nie ma pani kompletnie żadnego wpływu na swoje dziecko, dziecko zrobi co zechce, kupi i zje co zechce, a gadanie mamusi ma gdzieś. Ja wpływ na dziecko mam, moje słowa nie trafiają w próżnię, więc ustąpię, skoro asortyment szkolnego sklepiku jest dla pani aż taką przeszkodą w wychowaniu dziecka. My sobie oczywiście poradzimy, w okolicy jest dużo sklepów. Tylko co to będzie jak pani dziecko zechce sobie coś tam kupić? Będziemy podpisywali petycję o likwidację sklepów w promieniu 500 metrów od szkoły?"
                            Takim wywodem przyznajesz się bowiem do porażki wychowawczej. Dziecko wykorzysta pierwszą nadarzającą się okazję, żeby zrobić wbrew temu co mówisz. Walka ze szkolnym sklepikiem to droga donikąd. W szkolnym nie kupi, ale gdzie indziej kupi. Zamierzasz dzieciaka pilnować na każdym kroku do pełnoletności?
                          • edelstein Re: Sklepiki szkolne 06.11.11, 14:46
                            Oprocz sklepikow szkolnych sa jeszcze sklepy przy szkole,po drodze do szkoly,sa sklepy przy basenach,w zoo,w kinie,wszedzie tam gdzie bywaja dzieci.Kazesz je zamknac czy zmienic asortyment?a co jak twoje dzieckp zechce batona,a moje mu/jej go da,wymienia sie,lub co tam jeszcze,bedziesz robic awanture?
                            • mama303 Re: Sklepiki szkolne 06.11.11, 14:52
                              edelstein napisała:

                              > Oprocz sklepikow szkolnych sa jeszcze sklepy przy szkole,po drodze do szkoly,sa
                              > sklepy przy basenach,w zoo,w kinie,wszedzie tam gdzie bywaja dzieci.Kazesz je
                              > zamknac czy zmienic asortyment?a co jak twoje dzieckp zechce batona,a moje mu/j
                              > ej go da,wymienia sie,lub co tam jeszcze,bedziesz robic awanture?

                              No właśnie to po co sklepiki w szkole? zabrania ktos kupować w sklepie poza szkołą? szkoła to placówka oświatowo-wychowawcza a nie placówka handlujaca z dziećmi syfiastą żywnoscią i badziewiem
                              • edelstein Re: Sklepiki szkolne 06.11.11, 17:28
                                Przeczytaj jeszcze raz o co chodzi,potem pisztongue_out
                    • mama303 Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 19:32
                      edelstein napisała:

                      > Ciekawe co by bylo jakby pare rodzicow
                      > sie wylamalo i nie chcialo zakazu dla dziecitongue_out

                      Byłby problem ale na szczescie rodzice sie trafili rozsądni i zgodni w tym temacie.
                      • edelstein Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 20:17
                        Kazdy,ktory uwaza inaczej niz ty jest nierozsadnytongue_out
                        • mama303 Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 20:44

                          edelstein napisała:

                          > Kazdy,ktory uwaza inaczej niz ty jest nierozsadnytongue_out

                          Nie ma na szczescie takich, u nas w klasie wszyscy rozsadni i zdrowomyślący smilea nauczycielka bardzo przestrzega bo zależy jej na tym żeby miała dzieci skoncentrowane na lekcjach.
                          • edelstein Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 20:53
                            “u nas w klasie“jak skonczysz gimnazjum to wrocbig_grin
                            • mama303 Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 20:55
                              Argumentów juz brak?
                              • edelstein Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 21:00
                                Argumentow az za duzo,tylko zrownowazonej osoby do dyskusji brakbig_grin
                                • mama303 Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 21:10
                                  edelstein napisała:

                                  > Argumentow az za duzo,tylko zrownowazonej osoby do dyskusji brakbig_grin

                                  Ale może inni /zrównoważeni bardziej/ skorzystają tongue_out
                                  • edelstein Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 21:59
                                    Ulzylo ci?big_grin
                                    • mama303 Re: Sklepiki szkolne 06.11.11, 09:12
                                      edelstein napisała:

                                      > Ulzylo ci?big_grin

                                      Niby w czym?
    • kub-ma Re: Sklepiki szkolne 04.11.11, 22:50
      Myślę, że główny problem polega na "oplacalności" takiego sklepiku. Jakoś tak sobie wyobrażam, że chyba takie niezdrowe jedzenie jest bardziej popularne. Ale wcale nie musi tak być i prowadzący sklepik powinien podjąć wyzwanie i sprawdzić jak to będzie funkcjonować.
      • mama303 Re: Sklepiki szkolne 04.11.11, 23:27
        kub-ma napisała:

        > Ale wcale nie musi tak być i prowadzący sklepik powinien podjąć wyzwanie i sprawdzi
        > ć jak to będzie funkcjonować.

        Ale po co ma sprawdzać? smile właściciele dobrze wiedza co idzie najlepiej w sklepikach.

        • turzyca Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 11:41
          > Ale po co ma sprawdzać? smile właściciele dobrze wiedza co idzie najlepiej w skle
          > pikach.

          Ale to jest zamkniete kolo - jesli chce cos na ksztalt buly z dodatkami i ide do sklepiku szkolnego, to biore to, co lezy. Paczka, drozdzowke, bulke z serem, grahamke z szynka - jak jestem glodna to nie bede wybrzydzac, ze paczek czy ze grahamka. Sklepik szkolny dziala w warunkach prawie ze monopolu, uczniowie wezma to, co jest. Szczegolnie jesli do wyjscia ze szkoly zostaly jeszcze 4 godziny, a zoladek juz sie skrecil w precelek.
          • mama_kotula Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 11:44
            Cytat
            Ale to jest zamkniete kolo - jesli chce cos na ksztalt buly z dodatkami i ide do sklepiku szkolnego, to biore to, co lezy. Paczka, drozdzowke, bulke z serem, grahamke z szynka - jak jestem glodna to nie bede wybrzydzac, ze paczek czy ze grahamka.


            Problem w tym, że pączek kosztuje złotówkę, a kanapka z szynką i sałatą przynajmniej ze 2zł.

            Prawem popytu i podaży zdecydowanie mniej osób kupi kanapkę niż pączka. Ponieważ kanapkę kupią ci, co są głodni i mają przynajmniej 2zł, a pączka kupią ci, co są głodni oraz ci, którzy mają ochotę na coś słodkiego i akurat mają złotówkę. Widocznie włascicielom sklepiku - mimo bycia monopolistami - nie opłaca się prowadzić wyłącznie grahamek, bo większy utarg mają na pączkach. Proste.
            • olena.s Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 11:49
              A prawda. Tylko że sklepik w szkole to nie jest wolny rynek, szkoła i rodzice maja wpływ na asortyment. Dlatego można zmusić do zmiany asortymentu tak, żeby głodny mógł się posilić tanio nie korzystając z węglowodanów nasączonych fryturą.
              • mama_kotula Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 12:01
                Cytat
                Dlatego można zmusić do zmiany asortymentu tak, żeby głodny mógł się posilić tanio nie korzystając z węglowodanów nasączonych fryturą.


                Ciężko będzie, Olena, bo generalnie zdrowe jedzenie jest droższe. Znaczy tak - same produkty są tańsze, tu się zgadzam, ale proces przygotowania jest bardziej pracochłonny. Koszt produktów na grahamkę z wędliną i sałatą to ok. złotówki, może i mniej - ale ktoś musi te kanapki zrobić, nie? I co, za robociznę sobie nie będzie doliczać?
                Ale się da, nie watpię, że się da. Jak się chce. Natomiast jak się nie chce, to wg mnie najrozsądniejszym wyjściem jest zamknięcie sklepiku w ogóle.
          • mama303 Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 19:41
            turzyca napisała:

            >jak jestem glodna to nie bede wybrzydzac, ze paczek czy ze
            > grahamka.

            Doświadczenie uczy że dzieci wcale nie chodza do sklepiku żeby zaspokoic głód bo mają śniadania z domu, jest obiad.
            Może starsze dzieciaki kupuja kanapkę ale maluchy chodza tam po słodycze.
    • mathiola Re: Sklepiki szkolne 04.11.11, 23:31
      Mój syn chodzi do III klasy podstawówki. Ze sklepiku korzystał trzy razy. Bo chciał, bo inne dzieci chodziły i dlaczego nie on. OK, chcesz, masz. Dostał 5 zł, kupił sobie drożdżówkę, resztę mu ukradli.
      Po pogadance i wizualizacji danej kwoty (oraz tego, co za tą kwotę mógłby sobie kupić w zwykłym sklepie, gdyby kupował tam) sam uznał, że to bez sensu.

      Chipsy, słodycze, napoje gazowane, niezdrowe przekąski - u nas problem nie istnieje.
      Nie używamy, ale jeśli dziecko użyje - traumy rodzinnej nie ma wink
      Na szczęście żadne z moich dzieci nie lubi napojów gazowanych. Chipsów po prostu nie jemy. Wiedzą, że istnieje jedzenie zdrowe i niezdrowe. W domu jada się zdrowo. I nawet jeśli mu się tego chipsa zachce na imprezie, to jedz, tylko nie dużo, bo to kupa jest a nie jedzenie.
      Ponadto uczę dzieci użytkowania pieniędzy z głową.
      Można mieć 5 zł i wydać na 1 drożdżówkę, a można mieć 5 zł i kupić za to furę przyjemności. I one to łapią!

      Co z innymi dziećmi i sklepikami - pozostawiam to pod rozwagę innych rodziców.
      Ja mam z głowy.
      • kropkacom Re: Sklepiki szkolne 04.11.11, 23:46
        Moje dzieci jedzą słodycze, czipsy tez zdarzyło się kiedyś jeść (ja nie kupuje). Nie jestem jakąś tam fanatyczką. Dla mnie szkoła to nie miejsce jednak, gdzie dzieci powinny mieć możliwość kupienia tychże łakoci. Niby z jakiej paki? Bo się rodzicom śniadania nie chce dziecku zrobić? W szkole jest stołówka zaznaczam. Bo koniecznie ktoś chce i w tym miejscu robić biznesy?
        • myelegans Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 00:31
          A amerykanskiej rejonowce syna nie ma sklepiku, bo wywalono ze szkol automaty, a sklepikow nigdy nie bylo.
          W polskiej szkole dyrektor zaczal przebakiwac, ze "moze sklepik z batonikami i soczkami" coby dochod szkoly podwyzszyc, bo na ogrzewanie nie starcza. Zakrzyczelismy go, stanelo na podwyzszeniu czesnego o niewielka sume.
          • mama303 Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 09:04
            U nas temat sklepiku co roku jest poruszany z dyrektorem i....co roku sklepik jest. Nie wiem widocznie sklepikarz ma jakiś niezły układ z dyrekcją. To jest niestety pakudny biznes bazujacy na naiwnych dzieciakach.
      • mama303 Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 09:01
        mathiola napisała:

        > Co z innymi dziećmi i sklepikami - pozostawiam to pod rozwagę innych rodziców.
        > Ja mam z głowy.

        No Ty masz z głowy i super ale wiele dzieciaków w tej kwestii jeszcze takim rozsądkiem sie nie wykazuje niestety. Moja córka jest przykładem. W kwestii słodyczy głupieje niestety. Podobnie jej ogromna wiekszośc koleżanek.
    • bea.bea Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 08:32
      sklepik w szkole mojego syna dostał ostatnio pochwałę smile Może to swiatełko w tunelu dla was ..smileże mozna smile
      A można w nim kupić, jabłuszka, kanapki z warzywami, zamiast czipsów suszone marchewki, buraki ( jadłam pierwszy raz w życiu) i suszone pomidory, jest więcej wody mineralnej niż soków w kartonikach...ale prowadzi go pani o szalonym podejściu do gastronomi smile
      • najma78 Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 09:04
        W ''podstawowkach'' tu gdzie mieszkam nie ma sklepikow i bardzo dobrze. Jest za to obowiazkowy lunch, wszystkie dzieci jedza miedzy godzina 12-13 albo obiady szkolne albo jedzenie przyniesione z domu, wszystko jest pod nadzorem pracownikow szkoly. Dzieci moga jesc nieduzo, ale musza jesc a jedzenie (to z domu) musi spelniac okreslone wymagania czyli nie moze byc tak, ze bedzie to baton czekoladowy albo paczka czipsow i nic wiecej. Dzieci przebywaja w szkole 6 godzin kazdego dnia, od 8.30-15.30 (w niektorych szkolach od 9-15) maja mozliwosc zjedzenia przekaski (owoc albo warzywo) wypicia mleka lub wody i zjedzenia lunchu. Sklepiki w szkolach nie sa do niczego potrzebne.
        • mama303 Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 09:08
          U nas tez są obiady, smaczne gotowane na miejscu, obowiazkowe drugie śniadanie, na którym nauczycielka nie pozwala jeśc słodyczy /uzgodnione z rodzicami/. I niestety ......jest skłepik pełen badziewia.

          • najma78 Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 09:24
            mama303 napisała:

            > U nas tez są obiady, smaczne gotowane na miejscu, obowiazkowe drugie śniadanie,
            > na którym nauczycielka nie pozwala jeśc słodyczy /uzgodnione z rodzicami/. I n
            > iestety ......jest skłepik pełen badziewia.
            >

            Bo istnienie badz nie sklepikow nie powinno byc decyzja derektorow szkol a powinno byc zabronione przez ministerstwo edukcji. Rodzice, ktorzy sabie tego nie zycza wraz z nauczycielami powinni napisac petycje, zebrac podpisy, zrobic to we wszystkich szkolach w miescie i odeslac do ministerstwa z zadaniem ustosunkowania sie. Chodzi tu w koncu o dzieci i dobre nawyki zywieniowe, a nie o biznses, szkoly sa panstwowe (te mam na mysli) i to nie miejsce na zarabianie, a jesli nawet to okazjonalnie i wylacznie w celach dobroczynnych.
            • mama303 Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 19:44
              najma78 napisała:

              >
              > Bo istnienie badz nie sklepikow nie powinno byc decyzja derektorow szkol a powi
              > nno byc zabronione przez ministerstwo edukcji. Rodzice, ktorzy sabie tego nie z
              > ycza wraz z nauczycielami powinni napisac petycje, zebrac podpisy, zrobic to we
              > wszystkich szkolach w miescie i odeslac do ministerstwa z zadaniem ustosunkowa
              > nia sie. Chodzi tu w koncu o dzieci i dobre nawyki zywieniowe, a nie o biznses,
              > szkoly sa panstwowe (te mam na mysli) i to nie miejsce na zarabianie, a jesli
              > nawet to okazjonalnie i wylacznie w celach dobroczynnych.

              zgadzam się z Tobą ale chyba jednak prawo tu szwankuje. Decyduje dyrekcja szkoły.
              • bea.bea Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 21:00
                A ja się nie zgodzę, bo rodzice dają kasę dzieciom, a jednocześnie przyzwolenie na kupowanie badziewia, sądzę, że wybór prowadzacego sklepik powiniewn być poprzedzony przedstawieniem asortymentu jaki w tym sklepiku ma być. W sklepikach są też zeszyty i inne gadzety szkolne. Sama daję kasę synowi a on kupuje sobie kanapkę, albo drożdżówkę. Kupuje sobie picie, albo owoce.
                Ale jak już pisałam ten sklepik jest wyjatkowy.
                • mama303 Re: Sklepiki szkolne 06.11.11, 09:21
                  bea.bea napisała:

                  > A ja się nie zgodzę, bo rodzice dają kasę dzieciom, a jednocześnie przyzwolenie
                  > na kupowanie badziewia, sądzę, że wybór prowadzacego sklepik powiniewn być pop
                  > rzedzony przedstawieniem asortymentu jaki w tym sklepiku ma być.

                  Ja nie daje przyzwolenia a moje dziecko ma swoja kasę, przynoszą też kasę inne dzieci, które funduja innym. Tak, tak, u nas był istny szał sklepikowy i konflikty towarzyskie z tym związane.
                  A dyrektor sklepiku nie zamyka chociaż co roku rodzice cos próbuja z tym zrobić. Ostatecznie decyzduje bowiem dyrektor o organizacji szkoły.

                  > W sklepikach są też zeszyty i inne gadzety szkolne.

                  Przed takim asertymentem nie miałabym nic przeciwko, chociaż jak moje dziecko chodzi 3 rok do szkoły to nigdy nie miało potrzeby kupowania żadnych zeszytów lub innych gadżetów szkolnych. Latało tam po słodycze najgorszej jakości czyli po chemię. No boleję nad tym że jest w tej kwestii taka mało rozsądna ale póki co pozostaje ograniczenie dostępu. Inne metody nie działają.
                  Sama daję kasę synowi a on kupuje sobie k
                  > anapkę, albo drożdżówkę. Kupuje sobie picie, albo owoce.
                  > Ale jak już pisałam ten sklepik jest wyjatkowy.
                  • najma78 Re: Sklepiki szkolne 06.11.11, 10:11
                    mama303 dlatego napisalam, ze powinno byc to zabronione przez ministra edukacji i pownno dotyczyc wszystkich szkol panstwowych.

                    > bea.bea dziecko moze zabrac posilek z domu nie ma potrzeby kupowania tego w szkolnym sklepiku.

                    Te sklepiki to nic innego jak biznes, dodatkowo daje mozliwosc utrwalania zlych nawykow zywieniowych no i niezdrowych ukladow typu pozyczanie pieniedzy, fundowanie itp. Jak dla mnie same minusy.

                    • mama303 Re: Sklepiki szkolne 06.11.11, 14:15
                      najma78 napisała:

                      > mama303 dlatego napisalam, ze powinno byc to zabronione przez ministra edukacj
                      > i i pownno dotyczyc wszystkich szkol panstwowych.

                      Może i to byłoby dobre rozwiązanie ale teraz ministerstwo nie wtrąca sie w takie sprawy organizacyjne, kuratorium też nie.
                      Jak dla mnie w szkole nie powinno byc jakiegolwiek handlu, nie widzę potrzeby, powinna być stołówka, dystrybutor z wodą i koniec.
    • guderianka Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 09:24
      U mojej Starszej w sklepiku jest dosłownie wszystko, można kupic i pizzę i i chipsy i słodycze. Nie zabraniam jej kupować, ale tez nie daję kasy (nie woła zresztą). Ma swoje kieszonkowe, pewnie czasem coś kupuje.
      Mam mieszane odczucia w kwestii tego , co jest sprzedawane w sklepikach. Z jednej strony dobrze byloby by były zdrowe rzeczy, z drugiej-taki sklepik nie mialby racji bytu bo dzieciaki nie są nauczone jedzenia "normalnych" produktów. Córka zresztą mówi, że dzieci często przynosza z domu drożdzówki na śniadanie,słodycze, kanapki czasami, owoce tak samo. I jeszcze jedna kwestia-nasza szkoła jest na osiedlu, dosłownie 20m od niej jest cukiernia, sklep spożywczy. Jeśli dzieciak będzie chciał chipsy lub ciastka-nie będzie dla niego problemem ich zdobycie.
      • najma78 Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 09:31
        Tak, ale gdyby sklepikow nie bylo to rodzice byliby zmuszeni zaopatarzyc dziecko w posilek, gdyby jeszcze bylo to kontrolowane przez szkole i bylyby wyciagane konsekwencje wobec rodzicow, ktorzy tego nie robia to bylaby jeszcze wieksza szansa, ze jednak dzieci beda mialy w szkole w miare normalny posilek. W szkolach tu gdzie mieszkam slodycze jako przekaski czy na lunch jako glowny posilek a nie deser sa zabronione. Co do cukierni obok szkoly to przeciez jesli rodzice nie kupia to skad dziecko wezmie na to pieniadze? No i w czasie lekcji chyba nie ma mozliwosci tam pojsc a po lekacjach to zalezy od rodzica.
        • guderianka Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 09:35
          Nie mam przekonania, że tak wyglądalby ciąg dalszy. Niestety, wychowanie odbywa się w domu, nawyki żywieniowe rownież. Nie wyobrażam sobie karania rodzica za to, że nie przygotoeał dziecku zdrowego posiłku do szkoły.
          Dzieci mają swoje pieniądze-kieszonkowe, do sklepu moga wyskoczyć na przerwie, przed lekcjami lub po.
          • najma78 Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 09:42
            guderianka napisała:

            > Nie mam przekonania, że tak wyglądalby ciąg dalszy. Niestety, wychowanie odbywa
            > się w domu, nawyki żywieniowe rownież.

            Zgadzam sie.

            Nie wyobrażam sobie karania rodzica za to, że nie przygotoeał dziecku zdrowego posiłku do szkoły.

            A wyobrazasz sobie wyciaganie konsekwencji wobec rodzica, ktory nie posyla dziecka do szkoly? To to samo, rodzic ma obowiazek zapewnic dziecku jak najlepsze warunki do rozwoju, a to m.in. zbilansowana dieta.

            > Dzieci mają swoje pieniądze-kieszonkowe, do sklepu moga wyskoczyć na przerwie,
            > przed lekcjami lub po.

            Ale to, ze dzieci maja kieszonkowe (zwlaszcza dzieci w podstawowkach) to juz wina rodzicow, bo wystarczy dac im do szkoly posilek lub kupic obiad w szkole i po klopocie. Do tego calkowita odgorna liwkidacja sklepikow i od razu zdrowiej.
            Nie rozumiem jak dziecko w szkole podstawowej moze miec mozliwosc opuszczenia terenu szkoly i wyjscia do sklepu na przerwie???? Ida tam same czy pod czyjas opieka? Dzieci na przerwach sa bez opieki?
            • kropkacom Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 09:49
              U nas uczniowie pierwszego stopnia teremu szkoły w czasie lekcji nie opuszczą. Kieszonkowe nie jest obowiązkowe.
              • najma78 Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 09:55
                kropkacom napisała:

                > U nas uczniowie pierwszego stopnia teremu szkoły w czasie lekcji nie opuszczą.

                U nas uczniowie szkol podstawowych ani odpowiednikow gimnazjow nie opuszczaja szkol w czasie lekcji. Uczniowie szkol podstawowych sa przyprowadzani i odbierani ze szkol przez osoby, ktore moga sprawowac opieke nad nimi.

                > Kieszonkowe nie jest obowiązkowe.

                Otoz to.

            • duch_mariana Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 10:34
              > Nie rozumiem jak dziecko w szkole podstawowej moze miec mozliwosc opuszczenia t
              > erenu szkoly i wyjscia do sklepu na przerwie????

              Nawet jak teoretycznie nie ma, to praktycznie ma. Chyba że to ciapa totalna i chodząc do szkoły codziennie i spędzając w niej po kilka godzin nie ma obczajonych wszystkich możliwych wyjść, przejść i zakamarków i nie wie gdzie są kamery i co obejmują.
              • gryzelda71 Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 10:49

                W gimnazjum córki jest zakaz wychodzenia na przerwach(okres zimowy). Dzieciaki jakieś kumate i poza jednostkami co muszą raka płuc dokarmić i mają obczajone tereny bez kamer przestrzegają tego przepisu.I jakoś nie czuja się ciapami totalnymi.
                • duch_mariana Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 10:56
                  Moja też w okresie zimowym nie wyjdzie jak nie musi Tego jestem w 100% pewien, bo zimno jej na samą myśl o wyjściu na zewnątrz w zimę smile
                  • gryzelda71 Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 11:00
                    A co ją zmusza do wyjścia?
                    • duch_mariana Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 11:12
                      > A co ją zmusza do wyjścia?

                      Obowiązek szkolny. Czasem perspektywa przyjemności (całodzienny bilet na Warszawiankę), ale trzeba dojechać.
                      • gryzelda71 Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 11:17
                        nie załapałeś.
                        Pisałam,ze dzieciaki nie wychodzą między lekcjami ze szkoły,a nie z domu.
            • edelstein Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 12:39
              Faktycznie,bo jak rodzic nie przygotuje sniadania w domu to zbilansowana diete szlag trafi.Dobrze,ze zyje w kraju gdzie mam pod nosem piekarnie z gotowymi kanapkami.Moja mama nie robila nam kanapek do szkoly,bo zwyczajnie nie miala na to czasu,a my nie lubilismy chleba z poprzedniego dnia.
            • guderianka Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 17:00
              Mam inne zdanie niż Ty. Idąc tym tokiem myślenia powinno mi sie chyba odebrać prawa rodzicielskie bo moje dziecko na 5 dni w szkole przynajmniej trzy razy zapomina wziąć śniadania. Kieszonkowe dostaje od 7roku życia i nie mam zamiaru go zabierać. Co więcej- uważam to za świetny pomysł. Np. dzięki temu córka kupiła sobie dzisiaj upragniony aparat.
              Zadajesz mi pytania , na które nie znałam dokładnych odpowiedzi, więc spytałam experta czyli moją córkę.Odpowiedziała, że nie moga wychodzić ale jak chcą to i tak wychodzą bo sprzątaczki nie pilnują.
              • najma78 Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 18:35
                guderianka napisała:

                > Mam inne zdanie niż Ty. Idąc tym tokiem myślenia powinno mi sie chyba odebrać p
                > rawa rodzicielskie bo moje dziecko na 5 dni w szkole przynajmniej trzy razy zap
                > omina wziąć śniadania.

                Czyli wtedy je obiad w szkole, albo cokolwiek ze szkolnego sklepiku albo nic?

                Kieszonkowe dostaje od 7roku życia i nie mam zamiaru go zabierać. Co więcej- uważam to za świetny pomysł. Np. dzięki temu córka kupiła sobie dzisiaj upragniony aparat.

                Moje dzieci tez maja kieszonkowe, ale nie przeznaczaja go na jedzenie, ja jestem przeciwna kupowaniu byle czego w szkolnych sklepikach i konsumowania tego w zamian za porzadny posilek. Moje dzieci jedza obiady w szkole, pelne, zbilansowane posilki, czasem dostaja z domu, niekoniecznie kanapki, jednak wciaz urozmaicony i pozywny posilek i wiem na pewno, ze nie zjedza badziewia albo niczego.

                > Zadajesz mi pytania , na które nie znałam dokładnych odpowiedzi, więc spytałam
                > experta czyli moją córkę.Odpowiedziała, że nie moga wychodzić ale jak chcą to i
                > tak wychodzą bo sprzątaczki nie pilnują.

                Aha, rozumiem, tzn. nie rozumiem co maja z tym wspolnego sprzataczki, ale nie o tym watek.
                • guderianka Re: Sklepiki szkolne 06.11.11, 10:00
                  1. Nie ma wykupionych obiadów w szkole. Czasami idzie tylko na zupę (dzieci mogą jeść jesli mają ochotę) jesli jest taka, która lubi. Jesli nie to wraca do domu i robi sobie coś do jedzenia-albo kanapki, albo jogurt, albo ruskie pierogi (mam zamrożone własnej roboty) albo czeka az my wrócimy z pracy wstawiajac ziemniaki i jemy wszyscy razem. Nie wiem czy kupuje coś w sklepiku, czasami pewnie tak- nie kontroluję jej i nie mam zamiaru.

                  2. To że jesteś przeciwna by dzieci kupowały jedzenie nie oznacza, że nie kupują. Tudzież, że nie wiem czy kupują czy nie wink I chyba masz małe dzieci skoro w odniesieniu do nich uzywasz słów: wiem, że one na pewno...... wink

                  3. Sprzątaczki, woźne pilnują szatni i drzwi wejściowych/wyjściowych do szkoły-prznajmniej w teorii
                  • najma78 Re: Sklepiki szkolne 06.11.11, 10:24
                    guderianka napisała:


                    > 2. To że jesteś przeciwna by dzieci kupowały jedzenie nie oznacza, że nie kupuj
                    > ą. Tudzież, że nie wiem czy kupują czy nie wink I chyba masz małe dzieci skoro w
                    > odniesieniu do nich uzywasz słów: wiem, że one na pewno...... wink

                    Przede wszystkim mam inne doswiadczenia. Mam dzieci w szkole podstawowej, w ktorej nie ma zadnego sklepiku, wszystkie dzieci zjadaja posilek o tej samej porze i jest to albo obiad albo jedzenie przynoszone z domu, sa w tym czasie pod odpowiednim nadzorem, mlodsze dzieci (4-5 latki) maja takze pomoc w doniesieniu tacy z obiadem do stolika. Moje dzieci sa w szkole podstawowej maja 9 i 4 lata i wiem na pewno co jedza, bo nie maja fizycznej mozliwosci wyjsc ze szkoly i kupic jedzenia podczas lekcji sa tez zaprowadzane i odbierane ze szkoly co jest obowiazkowe. Szkola ma kilka wejsc, ktore sa otwierane rano ok. 30 min. przez rozpoczeciem lekcji i ok. 30 min przed zakonczeniem, a wczasie trwania lekcji jest zamknieta a caly teren jest ogrodzony i o zadnych dziurach w plocie nie ma mowy hahahaha, jest to standardem. Podczas trwania zajec mozna wejsc i wyjsc ze szkoly poprzez recepcje, ale to osoby tam pracujace decyduja kto, z kim, po co itd. zaden uczen ani osoba postronna na teren szkoly nie wiejdzie ani z niego nie wyjdzie. Gdyby jakis uczen wyszedl ze szkoly podczas trwania lekcji i poszedl do sklepu np. na przerwie to byla niezla awantura a dyrektor pewnie juz by nim nie byl. W szkolach typu gimnazja jest podobnie z tym, ze do i ze szkoly dzieci chodza same, ale w trakcie lekcji nie laza po okolicznych sklepach.
                    • guderianka Re: Sklepiki szkolne 06.11.11, 11:10
                      Super sprawa z tymi obiadami. W Polsce też to funkconuje, w szkole Starszej jest stołówka, z jadlospisu i wrażeń-niezłe jedzenie, odpłatne (nie wiem ile teraz, 2lata temu ok.80zł chyba miesięcznie), male dzieci rowniez mają pomoc w doniesieniu posiłku, zupy nalewa pani kucharka lub pani opiekująca się. Dzieci 4-letnie nie chodzą do szkoły, dzieci 5 letnie-od tego roku niewiele.
                      W Polsce szkoły wyglądają inaczej niż te co opisujesz-bo są możliwości wyjścia, zwłaszcza dla chcących.wink
                      Czy masz możliwość kontrolowania co Twoje dzieci dostają od kolegów ? Wymienianie się jedzeniem ito ?
                      Zresztą , nie wiem czy jest sens by porównywac w ogóle, bo tam gdzie mieszkasz jest inna mentalność społeczna i współdziałanie rodziców, szkoły,sklepikow itp. W Polsce tego po prostu nie ma a wszelkie próby narzucania (oj to dla Polaków drażliwy temat)i zabraniania (jeszcze gorzej) nie przynoszą dobrego efektu.
                      • najma78 Re: Sklepiki szkolne 06.11.11, 11:30
                        guderianka napisała:

                        > Czy masz możliwość kontrolowania co Twoje dzieci dostają od kolegów ? Wymienian
                        > ie się jedzeniem ito ?

                        Wiem, ze sie wymieniaja, ale na krotkiej przerwie czyli 15 min. ok. 10.50 dla starszych czyli od 2-giej klasy dozwolone sa przekaski typu warzywo lub owoc i woda lub mleko do picia i jest to kontrolowane tak wiec jest mozliwosc wymiany np. jablka na marchew albo truskawki na mango. Czestuja sie na wzajem bo corka czesto prosi o wiec np. truskawek bo dla kolezanek itp.wink bo one tez czestuja. Co do pory lunchu to i dzieci jedzace obiady i te z wlasnym jedzeniem maja w tym samym czasie i w tym samym pomieszczeniu jest to tez pod kontrola czyli osoby specjalnie do tego zatrudnione zwracaja uwage ile i czego dzieci jedza i tak jak pisalam wczesniej nie ma przwolenia na nic albo np. na czipsy i czekolade. Badzo duza uwage przywiazuje sie do kwestii zywieniowej bo coraz z tym gorzej, niestety a jak wiadomo czym skorupka nasiaknie za mlodu...


                        > Zresztą , nie wiem czy jest sens by porównywac w ogóle, bo tam gdzie mieszkasz
                        > jest inna mentalność społeczna i współdziałanie rodziców, szkoły,sklepikow itp.
                        > W Polsce tego po prostu nie ma a wszelkie próby narzucania (oj to dla Polaków
                        > drażliwy temat)i zabraniania (jeszcze gorzej) nie przynoszą dobrego efektu.

                        Pewnie masz racje, ale przez to moga byc w przyszlosci podobne problemy czyli byle jakie zywienie, nadwaga lub niedozywienie. Zreszta jak wiadomo polskie dzieci juz w coraz wiekszym stopniu zaczynaja borykac sie z nadwaga a uzebienie maja chyba w najgorszym stanie w porownaniu do innych krajow UE.
                        • guderianka Re: Sklepiki szkolne 06.11.11, 11:50
                          To prawda, nadwaga i otyłość dotyka w Polsce coraz więcej dzieci. W Europie też niestety.
                          Nie wiem jak jest ze stanem uzębienia. wiem, że przeprowadzane sa w szkołach tzw. fluoryzacje.
                          • najma78 Re: Sklepiki szkolne 06.11.11, 12:08
                            guderianka napisała:

                            > Nie wiem jak jest ze stanem uzębienia. wiem, że przeprowadzane sa w szkołach tz
                            > w. fluoryzacje.

                            Ponad 90% polskich dzieci rozpoczynajacych szkole ma prochnice, niestety. Dla mnie to jeden z wielu powodow na odgorny nakaz likwidacji ze szkol podstawowych sklepikow.
                            • guderianka Re: Sklepiki szkolne 06.11.11, 12:53
                              A wiesz jak te dane mają się do danych sprzed np.15 lat ?
                              • najma78 Re: Sklepiki szkolne 06.11.11, 12:57
                                guderianka napisała:

                                > A wiesz jak te dane mają się do danych sprzed np.15 lat ?

                                Nie wiem. Masz takie dane dla porownania?
                                • guderianka Re: Sklepiki szkolne 06.11.11, 14:54
                                  No własnie nie mam a jestem ciekawa jaka byłaby korelacja i róznica między dawnymi 7 latkami a dzisiejszymi
                    • duch_mariana Re: Sklepiki szkolne 06.11.11, 13:36
                      > Gdyby jakis uczen wyszedl ze szkoly podczas trwania lekcji i poszedl
                      > do sklepu np. na przerwie to byla niezla awantura a dyrektor pewnie juz by nim
                      > nie byl.

                      No to jak będziesz chciała się pozbyć dyrektora, to daj znać, pożyczę Ci młodą. Jej do wyjścia z przedszkola nie były potrzebne ani drzwi, ani dziura w płocie smile
                      • najma78 Re: Sklepiki szkolne 06.11.11, 13:45
                        duch_mariana napisał:

                        > No to jak będziesz chciała się pozbyć dyrektora, to daj znać, pożyczę Ci młodą.
                        > Jej do wyjścia z przedszkola nie były potrzebne ani drzwi, ani dziura w płocie
                        > smile

                        Moze twoja corka ma umiejetnosci przenikania przez sciany albo zamkniete drzwi albo umiejetnosc latania nad wysokimi ogrodzeniami...to by moglo sie jej udac. Nie mam zamiaru sie pozbywac dyrektora szkoly, bo to odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu i moj pracodawca.
                        • duch_mariana Re: Sklepiki szkolne 06.11.11, 14:19
                          Nie potrzeba przenikania przez ścian, ani latania nad wysokimi płotami. Raz spieprzyła z przedszkola tak że wlazła do szafy, wypchnęła dyktę, znajdujące się za dyktą drzwi do kantorka otworzyła przyniesioną z domu klamką, weszła do kantorka, otworzyła okno i przez okno sobie wyszła. Numer z klamką miała obcykany u babci, bo babcia tak zamykała spiżarnię, żeby nie podjadała słodyczy. Druga ucieczka to była na złość pani, bo pani powiedziała jej, żeby się tak nie rozglądała, bo ta sztuczka już się jej nie uda. No to sobie wyszła wykorzystując do tego stojący przy płocie dostawczak jakiejś firmy remontowej czy pielęgnującej zieleń. Poszła za dostawczak na siku, po czym wlazła na murek, z murka nogę na szynę do drzwi bocznych dostawczaka, a z szyny już swobodnie mogła wleźć na górę ogrodzenia i przeskoczyć. Filozofii żadnej w tym nie ma, wystarczy pomyśleć smile Ja w latach dziecięcych potrafiłem włazić praktycznie w każde miejsca, w latach nastoletnich zwiałem z radiowozu i co noc z zamkniętego budynku ośrodka kolonijnego na zamknięty teren ośrodka wczasowego do dziewczyny. W dorosłym życiu to tylko dwa razy przed kanarami i raz przed Policją.
                          • gryzelda71 Re: Sklepiki szkolne 06.11.11, 16:36
                            No fakt córunie tatunia.
        • duch_mariana Totalitaryzm proponujesz, czy niewolnictwo? 05.11.11, 10:30
          > Tak, ale gdyby sklepikow nie bylo to rodzice byliby zmuszeni zaopatarzyc dzieck
          > o w posilek, gdyby jeszcze bylo to kontrolowane przez szkole i bylyby wyciagane
          > konsekwencje wobec rodzicow, ktorzy tego nie robia

          Zmuszeni, kontrolowane, wyciągane konsekwencje. I to już wystarczy, żeby z ludzi wolnych zrobić niewolników. Ja jestem wolny i to moja sprawa co moje dziecko je na śniadanie, obiad i kolację. Głodna nie chodzi, a ideologie żywieniowe niech sobie każdy stosuje na sobie i innych do tego nie zmusza.

          > Co do cukierni obok szkoly to przeciez jesli rodzice nie kupia to skad dziecko
          > wezmie na to pieniadze?

          Bardzo prosto. Albo wysępi od kogoś, albo skombinuje. Coś wyniesie i sprzeda, coś kupi i sprzeda, w czymś będzie pośredniczyć. Ktoś chce kupić MP4, ktoś chce okazyjnie sprzedać, dzieciak o tym wie i zaraz weźmie od jednego, przyniesie drugiemu i przytnie na tym z 15 zeta. Możliwości jest sporo.
          • najma78 Re: Totalitaryzm proponujesz, czy niewolnictwo? 05.11.11, 10:44
            duch_mariana napisał:

            > Zmuszeni, kontrolowane, wyciągane konsekwencje. I to już wystarczy, żeby z ludz
            > i wolnych zrobić niewolników. Ja jestem wolny i to moja sprawa co moje dziecko
            > je na śniadanie, obiad i kolację. Głodna nie chodzi, a ideologie żywieniowe nie
            > ch sobie każdy stosuje na sobie i innych do tego nie zmusza.


            Tak, ale masz zakichany obowiazek karmic go tak aby mial zbilansowana diete, bo w przeciwnym wypadku mozesz doprowadzic do powaznych problemow np. niedozywienia, oslabienia odpornosci albo nadwagi u swojego dziecka i ta twoja ''wolnosc'' bedzie miec wplyw takze na innych. Twoje dziecko i tak juz jest niewolnikiem a ty wraz z nim bo podlega obowiazkowi szkolnemu. W przypadku jak zachoruje to tez twoja wola czy bedziesz je leczyc czy nie i czym?


            > Bardzo prosto. Albo wysępi od kogoś, albo skombinuje. Coś wyniesie i sprzeda, c
            > oś kupi i sprzeda, w czymś będzie pośredniczyć. Ktoś chce kupić MP4, ktoś chce
            > okazyjnie sprzedać, dzieciak o tym wie i zaraz weźmie od jednego, przyniesie dr
            > ugiemu i przytnie na tym z 15 zeta. Możliwości jest sporo.

            Jesoooo... patologia czy jak to sie okresla srodowisko kryminogenne...
            • duch_mariana Re: Totalitaryzm proponujesz, czy niewolnictwo? 05.11.11, 11:08
              > Tak, ale masz zakichany obowiazek karmic go tak aby mial zbilansowana diete, bo
              > w przeciwnym wypadku mozesz doprowadzic do powaznych problemow np. niedozywien
              > ia, oslabienia odpornosci albo nadwagi u swojego dziecka

              Czy ja kiedykolwiek miałem zbilansowaną dietę jako dziecko? Ja nawet nie wiem czego i ile powinienem jeść, ani moja mama, a jestem zdrowy. To co piszesz, to tylko wymądrzanie się lekarzy w kobiecej prasie. Gdyby to była prawda, to ja powinienem ważyć ze 200 kilo, mój ojciec powinien już dawno nie żyć, a obaj żyjemy, wyglądamy dobrze i jesteśmy zdrowi.

              > Twoje dziecko i tak juz jest niewolnikiem
              > a ty wraz z nim bo podlega obowiazkowi szkolnemu. W przypadku jak zachoruje to
              > tez twoja wola czy bedziesz je leczyc czy nie i czym?

              To prawda. Jestem przeciwny obowiązkowi szkolnemu, bo do szkoły chodzą ci, którzy chcą i ci, którzy tylko muszą, co szkodzi tym, którzy chcą. Więc albo wyskoczę z 3 tysięcy miesięcznie i dzieciaka poślę do normalnej szkoły, albo będzie ciągle problem. Gimnazjum będzie już na pewno prywatne, bo jak patrzę na to co chodzi do państwowego, to normalnie strach tam dzieciaka puścić, bo na zmarnowanie pójdzie.

              > Jesoooo... patologia czy jak to sie okresla srodowisko kryminogenne...

              Masz rację. Przykłady były z warszawskiej Pragi i tylko te niepatologiczne.
              • najma78 Re: Totalitaryzm proponujesz, czy niewolnictwo? 05.11.11, 11:16
                Moja babcia mawiala ''byle co zre i byle co gada'' - idealnie mozna zastosowac do twoich wypowiedzi duchu mariana.
                • duch_mariana Re: Totalitaryzm proponujesz, czy niewolnictwo? 05.11.11, 21:35
                  Jesteś kolejną osobą, której zabrakło racjonalnych argumentów, więc zaczynasz ataki personalne.
                  • guderianka Re: Totalitaryzm proponujesz, czy niewolnictwo? 06.11.11, 10:01
                    Zgadzam się z patologicznymi poglądami ducha_mariana.
          • donkaczka Re: Totalitaryzm proponujesz, czy niewolnictwo? 05.11.11, 10:46
            ciekawe dlaczego tak sie walczy z handlarzami narkotykow wokol szkol? (pomijajac nielegalnosc oczywiscie)
            czy tez nie z tego samego powodu, ze dzieci po prostu glupie sa i w owczym pedzie nie mysla rozsadnie, i zadne tam gadanie rodzicow nie pomoze na ciekawosc i poczucie finnasowej moznosci i wolnosci?
            niestety, sa ludzie, dla ktorych to co dziecko je jest sprawa istotna i wcale nie dziwi mnie, ze wola, zeby dziecku pod nos pokusy podsuwane nie byly
            dorosli ulegaja, choc wiedza, ze wciagniecie paczki ptasiego mleczka to slaby pomysl, to czego maltretowac dzieci?

            kazdy dzieckiem byl, jako 8latka marzylam, ze bedac dorosla bede codziennie jadla czekolade (choc ja jestem dzieckiem prlu i sie czekolade faktycznie raz w roku widzialo) - z wiekiem sie do pewnych wnioskow dochodzi i samodyscypliny zywieniowej nabiera
            czipsow by pewnie moje dzieci nie ruszyly, ale ze slodyczami nie wiem, niby przynosza niedojedzone kawalki czekolady i zostawiaja podwieczorki w polowie, ale trening czyni mistrza i nie jestem pewna, czy majac mozliowsc opychania sie syfem poza czujnym okiem matki, szybko by sie to nie zmienilo
            zaufanie jest dobre, kontrola jeszcze lepsza, przynajmniej w odniesieniu do malych dzieci
            • najma78 Re: Totalitaryzm proponujesz, czy niewolnictwo? 05.11.11, 10:58
              donkaczka napisała:

              ale ze slodyczami nie wiem, niby przynosza niedojedzone kawalki czekolady i zostawiaja podwieczorki w polowie, ale trening czyni mistrza i nie jestem pewna, czy majac mozliowsc opychania sie syfem poza czujnym okiem matki, szybko by sie to nie zmienilo zaufanie jest dobre, kontrola jeszcze lepsza, przynajmniej w odniesieniu do malych dzieci

              Bo to wlasnie od najmlodszych lat wyrabia sie nawyki. Ja nie jestem przeciwniczka slodyczy ani nawet chipsow i nie zabraniam tego jesc wlasnym dzieciom, ale mam to pod kontrola i ucze, ze to nie jest zdrowe i nie powinno byc podstawa diety i tego samego oczekuje od szkoly kiedy moje dzieci tam przebywaja. To tez otrzymuje, brak sklepikow o mozliwosci wyjscia poza teren szkoly w czasie lekcji nie wspominajac oraz obowiazek zjedzenia wartosciowego posilku. Nie ma opcji, ze dziecko nic nie je caly dzien. Rodzice niestety zdarzaja sie naprawde glupi, sa tacy, ktorzy owszem posilek przygotuja ale jest to kanapka z chleba tostowego z chipsami, wtedy szkola reaguje.
            • duch_mariana Re: Totalitaryzm proponujesz, czy niewolnictwo? 05.11.11, 11:17
              > ciekawe dlaczego tak sie walczy z handlarzami narkotykow wokol szkol? (pomijaja
              > c nielegalnosc oczywiscie)

              Dla mnie to na każdym rogu może być kiosk z narkotykami wszelkimi. Ja jestem za całkowitą legalizacją. Kto chce ćpać, to zawsze gdzieś kupi.
              • gryzelda71 Re: Totalitaryzm proponujesz, czy niewolnictwo? 05.11.11, 12:52
                A tam,che to znajdzie.Nie każemy chce się szukać,a jak na każdym rogu będzie dostępne to nabędzie.
                • duch_mariana Re: Totalitaryzm proponujesz, czy niewolnictwo? 05.11.11, 21:36
                  A jaki to problem? Przecież wiadomo kto handluje na osiedlu.
                  • gryzelda71 Re: Totalitaryzm proponujesz, czy niewolnictwo? 05.11.11, 21:38
                    Nie wiem,nigdy nie wiedziałam.To dziwne?
                    • duch_mariana Re: Totalitaryzm proponujesz, czy niewolnictwo? 05.11.11, 21:51
                      > Nie wiem,nigdy nie wiedziałam.To dziwne?

                      Jeśli nie byłaś zainteresowana, to nie jest to dziwne.
                      • gryzelda71 Re: Totalitaryzm proponujesz, czy niewolnictwo? 05.11.11, 21:53
                        Ale gdyby było na półce sklepowej to byłoby dostępne bez wysiłku.
                        • duch_mariana Re: Totalitaryzm proponujesz, czy niewolnictwo? 05.11.11, 22:01
                          Jaki wysiłek? Jakbym nie wiedział, a chciał się dowiedzieć, to zszedłbym na dół do chłopaków i zapytał kto może mi coś tam ogarnąć.
                          • gryzelda71 Re: Totalitaryzm proponujesz, czy niewolnictwo? 05.11.11, 22:02
                            Oj nie łapiesz.
                            • duch_mariana Re: Totalitaryzm proponujesz, czy niewolnictwo? 05.11.11, 22:18
                              Czego niby nie łapię? Przecież przez to, że jest nielegalne, jest większa szansa, że dziecko zacznie ćpać. Po pierwsze, zakazany owoc. Po drugie, diler i tak ryzykuje i tak ryzykuje, więc jego to wali, czy sprzeda dziecku, czy dorosłemu. Gdyby narkotyki były powszechnie dostępne jak alkohol, to po pierwsze spadłyby ceny, po drugie sprzedawcy nie sprzedawaliby tego małolatom, bo mieliby za duże ryzyko w stosunku do zarobku. Te dzieciaki, które byłyby na tyle uparte, żeby to zdobyć i tak by zdobyły, tak jak to robią teraz.
                              • gryzelda71 Re: Totalitaryzm proponujesz, czy niewolnictwo? 05.11.11, 22:23
                                Dziwne,że nie jestem ćpunką.....
            • guderianka Re: Totalitaryzm proponujesz, czy niewolnictwo? 05.11.11, 17:06
              sa ludzie, dla ktorych to co dziecko je jest sprawa istotna i wcale nie dziwi mnie, ze wola, zeby dziecku pod nos pokusy podsuwane nie byly
              dorosli ulegaja, choc wiedza, ze wciagniecie paczki ptasiego mleczka to slaby pomysl, to czego maltretowac dzieci?

              są też ludzie, dla których sprawą istotniejszą od każdej skrajności jest po prostu zdrowy rozsądek. To, co Ty robisz w swoim domu i dla siebie wierzę, że jest dobre dla Was, niekoniecznie oznacza, że jest dobre dla innych. Dla mnie czekolada nie jest żadnym pragnieniem ale przyjemnością bo z niejedzenia jej nie robię sobie misji i ideologii. Szkoda zycia na żelazną dyscyplinę tam, gdzie niekoniecznie ma ona głęboki sens. wink
              • donkaczka Re: Totalitaryzm proponujesz, czy niewolnictwo? 05.11.11, 19:00
                > są też ludzie, dla których sprawą istotniejszą od każdej skrajności jest po pro
                > stu zdrowy rozsądek. To, co Ty robisz w swoim domu i dla siebie wierzę, że jest
                > dobre dla Was, niekoniecznie oznacza, że jest dobre dla innych. Dla mnie czeko
                > lada nie jest żadnym pragnieniem ale przyjemnością bo z niejedzenia jej nie rob
                > ię sobie misji i ideologii. Szkoda zycia na żelazną dyscyplinę tam, gdzie nieko
                > niecznie ma ona głęboki sens. wink

                a mozesz po polsku? bo nijak sie to nie odnosi do tego co napisalam
                • guderianka Re: Totalitaryzm proponujesz, czy niewolnictwo? 06.11.11, 10:01
                  Sorki, nauka czytania ze zrozumieniem powinna być zakończona jakoś na etapie szkoły podstawowej
    • yenna_m Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 10:41
      poprzednia szkoła, sportowa, wyglaszajaca min raz w roku pogadanki na temat zdrowego zywienia:
      sklepik szkolny wyposazony w samą chemię, z najzdrowszych rzeczy, ktore mieli moge wymienic pączki i drozdzowki na obiad czesto dodawane w ramach deseru slodycze a nie owoce, obiady mączne, zapychające, zestawy obiadowe typu kopytka czy pierogi, jakas zupa a na deser pączek czy batonik (i wcale nie w tlusty czwartek); brak darmowego mleka czy owocow dla dzieciakow (z programu unijnego)

      obecny sklepik szkolny: mozliwosc kupienia zapiekanki, hot-doga, kanapki, owocow (rowniez suszonych), jogurtow, sokow, orzechow i chipsow jablkowych, latem lodów, zdecydowanie mniej kolorowej chemii, obiady zdecydowanie lepsze, wiecej miesa i surowek; szkola ma darmowe mleko i owoce dla dzieciakow refundowane z programu UE
      • edelstein Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 12:48
        Szkola moich marzen dla syna,chcialabym by mogl jadac kopytka,pierogi i inne kluski,pychaaaaaa najlepiej z duza iloscia miesa i sosow i surowka.Do tego batonik,czekolada na deser i jablko.Zyc nie umierac.
    • asia.asz Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 13:59
      u nas nie ma maszyn, nie ma sklepiku, jest stolowka ale nawet nie wiem czy maja slodycze i chipsy bo starszak nosi i snacka i luncha z domu a pieniedzy nie dostaje (przedszkole), jadamy slodycze i inne tego typu rzeczy w domu (wiecej tu w usa niz jak zylismy w europie), ale ostatnio po denstyscie znowu zaostrzamy ich jedzenie i beda wydzielane jeden dzien w tygodniu,
      co do nawykow, my zawsze jadalismy zdrowo tzn duzo owocow i warzyw, ale akurat mam takie dzieci ze jesli mialyby dostep do slodyczy to jadlyby caly czas zamiast normalnych posilkow, i to wszystko co slodkie, gazowane itp
      nie wiem gdzie i czy popelnilismy blad, czy tez to takie typy ale sa nienapasione slodyczowo (a jadali raz na jakis czas slodycze, wiec ani nie sa przyzwyczajeni/uzaleznieni ani nie sa odseparowani od nich)
    • karolinavaio25 Re: Sklepiki szkolne 05.11.11, 14:11
      u mnie byl sklepik w podstawowce i bufet w liceum.
      w podstawowce byly slodycze,napoje,slodkie bulki.zawsze sie chodzilo na przerwie po jagodziankitongue_out a niektorzy kupowali na zeszyt i sie zadluzalitongue_outP a potem swiadectwa nie mogli odebrac na koniec roku nim nie uregulowali dlugutongue_out
      obiady w szkolnej stolowce i mleko podawane na 1 przerwie wykupowali dzieciom ci co chcieli,pamietam ze byla to okazja do spotkan towarzyskich przy wspolnym stole i wyznacznik popularnosci kto z kim siedzitongue_out
      w liceum bufet miescil sie w piwnicach szkoly,zaopatrzony we wszystko,od slodyczy,goracych napojow,fastfoodow po szkolne przybory.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka