Dodaj do ulubionych

Świętowanie rozwodu

08.11.11, 13:54
Kolega z pracy przyniosł czekoladki i domagał sie gratulacji z okazji rozwodu. Zorganizował tez drinki w pobliskim pubie po pracy. Nie rozumiałam za bardzo jego nastroju do świętowania i gratulacji ode mnie nie uslyszal, ogólnie nie skomentowałam i udawalam, że nie dostrzegam. Facet ma z tego związku dwuletniego synka.

I żeby bylo jasne, rozwód sam w sobie nie jest porażką - rozwód to przypieczetowanie porażki bo porazką jest sam nieudany związek (zwlaszcza taki z dziećmi). Generalnie więc nie bardzo wiem co tam jest do świętowania. Świętuje się też bankrudztwo po latach nieudolnego prowadzenia firmy, zawalenie nowo zbudowanego domu, zamknięcie restauracji bo nikt nie chce tam przychodzić?

Jeszcze jestem w stanie sobie wyobrazić swiętowanie rozwodu po latach psychicznych tortur, znęcania się - wtedy ten rozwód to jak wyzwolenie, ucieczka z piekła, ale ten facet jest zaledwie trzy lata po ślubie, a jeszcze kilka miesiecy temu słyszalam jak czule zwracał sie do zony a dziś rozwód swiętuje. W dodatku twierdzi, ze rozchodzą się jak przyjaciele.

Nie, nie rozumiem. Po co w ogole w takim razie zawierać małzeństwo? Dla zabawy? Zeby zrobic impreze na początku i końcu? Taki kontrakt na 3 lata - wilekie otwarcie i uroczyste zamkniecie? Kpina.
Obserwuj wątek
    • imasumak Re: Świętowanie rozwodu 08.11.11, 14:05
      Ja świętowałam swój rozwód. Porażką było to, że małżeństwo się rozsypało, a raczej to, że nieumiejętnie wybrałam męża, nie zaś sam fakt rozwodu, który był dla mnie jak zaczerpnięcie świeżego powietrza po wyjściu z zaczadzonego pomieszczenia.
    • myga Re: Świętowanie rozwodu 08.11.11, 14:06
      Moze w ten sposob odreagowuje? Niewiadomo, co tam ma w duszy i co czuje... Ostatecznie wiadomo, ze jest to porazka i ze sie nie udalo, wina na ogol lezy posrodku,ale mozna byc dobrym ojcem nie bedac mezem, za sukces mozna w jego mniemaniu mozna uznac moze to, ze nie bedzie juz awantur i lepiej rozstac sie jako przyjaciele niz sie ostatecznie znienawidziec?
      • lisciasty_pl Re: Świętowanie rozwodu 08.11.11, 14:41
        > wina na ogol lezy posrodku,

        Winne zawsze są obie strony.
        Żona i teściowa :]
        • myga Re: Świętowanie rozwodu 08.11.11, 14:52
          > Winne zawsze są obie strony.
          > Żona i teściowa :]
          --------
          chyba tylko teściowe, na tym forum żony są bez winy...
      • zebra12 Re: Świętowanie rozwodu 09.11.11, 05:48
        Z tą winą pośrodku to takie wytarty slogan. Są mężowie, którzy chleją, biją zony i dzieci, zdradzają na okrągło... Są i kobiety takie oczywiście. Ale wina NIE ZAWSZE lezy po środku. Czasem jedna strona jest ofiarą, a druga katem. Trudno mówić, że to, że zostałaś napadnięta i okradziona, to też Twoja wina, bo wina lezy po środku. Po prostu różnie bywa. Mój eks NIGDY nie wziął się za pracę, bimbał sobie, spał do południa, ja biegałam do pracy, nawet go ubezpieczałam, żeby biedak miał jak iść do lekarza. Uwierz mi, że nia miałam jakiegokolwiek wpływu na jego postępowanie. Zlewał wszystko. Nie interesowało go skąd wezmę i za co opiekę do dzieci, gdy idę do pracy. A sam dziećmi się nie zajął. O agresji nie wspomnę.
        Nie, nie uważam się w równej połowie współwinna!
        • myga Re: Świętowanie rozwodu 09.11.11, 09:07
          > Z tą winą pośrodku to takie wytarty slogan. Są mężowie, którzy chleją, biją zon
          > y i dzieci, zdradzają na okrągło..
          -----------
          a jednak lezy posrodku. Bo go wybralas, wiec sie na to godzilas. Wiadomo, ze sa sytuacje patologiczne, ale kat i ofiara to przewaznie symbioza. Natomiast zakladajac normalny zwiazek,i to, ze obojgu zalezy na utrzymaniu malzenstwa, to porazka obciaza obie strony.
          "ja biegałam do pracy, nawet go ubezpieczałam, żeby
          > biedak miał jak iść do lekarza." - to tez klasyka osoby wspoluzaleznionej, mozna rozpatrywac jako wine, ale to temat na inny watek.
    • dorry Re: Świętowanie rozwodu 08.11.11, 14:07
      Można to tak rozumieć, że zamyka jakiś etap w życiu. Po pogrzebie też idzie się na stypę.
    • kropkacom Re: Świętowanie rozwodu 08.11.11, 14:15
      Ludzie różnie chyba po prostu reagują w takich momentach. Poza tym rozwód może być mniejszą porażką niż samo małżeństwo. Tak myślę...
    • bea.bea Re: Świętowanie rozwodu 08.11.11, 14:16
      zapewniam cie, ze pozbycie sie co niektórych współmałżonków to naprawdę święto jest..smile
    • zajola Re: Świętowanie rozwodu 08.11.11, 14:34
      A ja się z Tobą Sueellen zgodzę. Nie ma czego świętować. Rozwód to jest mega porażka ,a jako tak chyba nie zasługuje na jej celebrowanie.
      Ludzie generalnie zbyt pochopnie zawierają związek małżeński, a jeszcze pochopniej z niego rezygnują, zapominając o tym, co sobie kiedyś nawzajem przysięgali.
    • alaryk_zabojca Re: Świętowanie rozwodu 08.11.11, 14:59
      Zajola i sueleen - znamienne w waszych postach jest to jak piszecie - że rozwody dotyczą jakichśtam ludzi, podobnie jak kierowcy mówią, że wypadki to się zdarzają wszystkim innym tylko nie im.
      A skąd wiecie, że wy kiedyś nie staniecie w obliczu takiej sytuacji? Myślicie, że wszystkie pary, które zawierają związek małżeński z góry zakładają, że się będą rozwodzić? Że się nie kochają? Duża większość nie zakłada i jednak mimo wszystko po jakimś czasie spotyka się z koniecznością rozstania. Was to tak samo dotyczy.
      • zajola Re: Świętowanie rozwodu 08.11.11, 15:15

        nie twierdze , ze mnie to nie może dotyczyć ( chociaż na razie 24lata nie dotyczyło ) Postrzegam tylko nieudany związek jako porażkę z obu stron i nie widzę powodu do świętowania przegranej jaką jednak rozejście się kiedyś bliskich sobie ludzi w sumie jest.
      • sueellen Re: Świętowanie rozwodu 08.11.11, 15:17
        > A skąd wiecie, że wy kiedyś nie staniecie w obliczu takiej sytuacji? Myślicie,
        > że wszystkie pary, które zawierają związek małżeński z góry zakładają, że się b
        > ędą rozwodzić? Że się nie kochają?

        Ciężko rozwieść sie komuś, kto nigdy nie był w związku małżeńskim tongue_out
        • izak31 Re: Świętowanie rozwodu 08.11.11, 15:21
          No to zostać samotną panną z dzieckiem/dziecmi
          • sueellen Re: Świętowanie rozwodu 08.11.11, 15:24

            A skąd wniosek, że jestem samotna? Panna - tak, ale na samotność nie mam co liczyć, choć czasem mi jej brakuje.
            • izak31 Re: Świętowanie rozwodu 09.11.11, 04:51
              Nic takiego nie napisałam. Może powinnam bardziej pokreślić tryb przypuszczający mojej wypowiedzi.
    • kaktus22 Re: Świętowanie rozwodu 08.11.11, 15:18
      No jak dla mnie rozwód trzeba traktować w kategoriach porażki, szczególnie jak sa dzieci, można się cieszyć zaczynać nowy etap w życiu, odetchnąc z ulgą, ale to coś co nam nie wyszło, nie tak miało być jak się małżeństwo zawiera, więc dobrze napisała założycielka wątku - pewnych rzeczy się nie świetuje obnosząc się tym zwłaszcza w pracy.
      Wiem co piszę bo sama mam tego typu doświadczenie, mimo że ułożyło się mi życie to zawsze jest dziecko, dzieci, które z założenia powinny mieć pełna rodzinę, a że nie wyszło to w jakims stopniu porażka...ja tak to odbieram.
    • najma78 Re: Świętowanie rozwodu 08.11.11, 15:32
      Zawarcie slubu czyli usnakcjonowanie prawne zwiazku w przeciwienstwie do zwiazkow wolnych daje prawne ograniczenia a rozwod to prawne odzyskanie wolnosci w dodatku kosztowne i to odzyskanie prawnej wolnosci kolega swietowal. Tyle. Nie mialas obowiazku gratulowac i tego nie zrobilas i nad czym tu dyskutowac?
      Swoja droga wiele par nie zawiera slubow wlasnie z obawy przed skutkami prawnymi i ja sie nie dziwie, bo zyjemy w czasach i spolecznstwie nieco innym niz nasi rodzice czy dziadkowie i nie ma juz obowiazku meczyc sie ze soba dla dobra dzieci, albo z obawy przed byciem gorsza w spoleczenstwie (rozwodki) albo z obawy o sytuacje finansowa (znane mi single mums radza sobie doskonale) inne jest tez podejscie do wychowywania wspolnych dzieci. ktore wcale nie musza na tym cierpiec zwlaszcza jesli rodzice po rozwodzie/rozstaniu pozostaja w poprawnych lub przyjacielskich stosunkach. Rozwod nie wszystkim kojarzy sie jako porazka a dzieci z takich zwiazkow jako biedne emocjonalnie polsieroty.
    • beataj1 Re: Świętowanie rozwodu 08.11.11, 16:44
      Niedawno moja przyjaciółka świętowała rozstanie (nie rozwód ponieważ z powodów finansowych postanowili sie nie rozwodzić). I widzialam jak bardzo było jej to potrzebne. Mąż zostawił ją dla młodszej w te wakacje. Był jej jedynym facetem i byli ze sobą połowę swojego zycia (poznali się jak mieli po 14 lat a teraz maja 33).
      Ona był strasznie zraniona i przerażona - dwoje dzieci w tym roku szło do pierwszej klasy, nowe mieszkanie, konieczność wytłumaczenia wszystkiego rodzinie i znajomym. Ona nie znała życia bez faceta i nie wiedziała czy da sobie rade. Potrzebowała takiego hucznego zamknięcia tego rozdziału. Takiego resetu by próbować składać życie na nowo. I widzę również że jej to pomogło. Że powoli sie zbiera i odkrywa siebie na nowo. Tylko że ona świętowała w gronioe najbliższych.

      Trochę mnie zdziwił pomysł organizowania imprezy tematycznej w pracy. W końcu są to obcy ludzi którym wisi i powiewa czy jest się rozwiedzionym czy nie. To mi zgrzyta. Natomiast sam pomysł imprezy z powodu rozwodu nie, bo rożnie ludzie reagują i impreza nie wyklucza poczucia porażki i bólu z tego że sie nie udało.
    • mathiola Re: Świętowanie rozwodu 08.11.11, 16:58
      Rozumuję podobnie jak Ty.
      Świętowanie porażki to jakaś porażka.
      • najma78 Re: Świętowanie rozwodu 08.11.11, 17:59
        Nie dla kazdego wyznacznikiem sukcesu jest utrzymanie cale zycie malzenstwa czy zwiazku, dlatego nie posterzegaja tego jako porazki. Jesli dwoje ludzi sie poznaje, zakochuje a po jakims czasie rozstaje i potrafi przyjaznic to nie jest to porazka, w koncu pozytywne bylo poznanie sie nawzajem, zyskanie przyjaciela czy posiadanie wspolnego dziecka. Decyzja o rozstaniu nie musi byc porazka. Mysle, ze gdyby tak bylo to by nie swietowal.
    • rosapulchra-0 Re: Świętowanie rozwodu 08.11.11, 18:11
      Obawiasz się, że nie dojdzie do twojego wymarzonego ślubu?
      Może dla tego gościa, mimo, że czule się zwracał kilka miesięcy temu do żony, jest wydobyciem się z koszmaru niemocy i nieszczęścia? Rozmawiałaś z nim na tyle szczerze, że znasz powód rozstania i jesteś upoważnioną osobą do oceny ich związku?
      I co to, do cholery, jest bankrudztwo?!

      Powiem tak, dla mnie rozwód to porażka, na pewno bym nie świętowała. Ale to ja. Jednak rozumiem ludzi, którzy tak robią. I nie widzę powodu do zżymania się z tego powodu, w końcu dla wielu osób życie bez ślubu i posiadanie dziecka jako panna jest nie do przyjęcia. A wiem co mówię suspicious
    • edelstein Re: Świętowanie rozwodu 08.11.11, 20:54
      Swietowalam,niepotrzebnie tak dlugo sie wstrzymywalam z rozstaniem.Swietowalam tez u innych,nic tak dobrze nie robi jak impreza porozwodowa.
      • niutaki Re: Świętowanie rozwodu 08.11.11, 21:09
        Znam dziewczyne, ktora swietowala i to bardzo hucznie, z rodzina i znajomymi. Jej maz byl policjantem, wyjatkowy bydlak. Ciezkie miala zycie, byla uzalezniona od niego, troje dzieci, brak pracy. Jak zaczela sie dzwigac, skladac po kawaleczku, walczyc to byla to prawdziwa meka, dlatego swietowala rozwod. Rozumiem ja.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka