Dodaj do ulubionych

Nastolatek jak dziecko

24.11.11, 20:08
Mój niespełna 17-latek chodzi na dodatkowe zajęcia z angielskiego. I dostaję pod koniec miesiąca informację o tym jak sobie radzi - część OK, częśc uwag typu "Nie uwaza na zajęciach, odrabia prace, ale trzeba, aby więcej przygotowywał się do testów". Moje dziecię, leniwe z natury, ale raczej prawdomowne, jest absolutnie zaskoczone, gdy czyta te informacje, lektor mu nie zwracał uwagi, jedną z ocen jest zaskoczeniem itd.
Pisze do firmy, żeby na litość boska, przekazywali te informacje także niemal dorosłemu czlowiekowi. Panienka z furmy dzwoni, że wszyscy rodzice są wdzięczni, ze ja jedyna zglaszam pretensje, ze rodzice musza wiedzieć co dziecko robi na zajęciach itd. Moja argumentacja, ze tak, chcę wiedzieć, ale najpierw poinformowany o własnych niedociągnięciach powinien być niemal dorosły uczeń, jako, ze to dotyczy przede wszystkim jego - trafia w próznię. No, bo przecież dzieci nie mowią rodzicom, że dostały złą ocenę, a rodzice muszą wiedzieć, zeby dziecko przypilnować i zmobilizować. Siedemnastoletnie dziecko, zaznaczam.
A lektor na pewno zwracał dziecku(!) uwagę. No, kurczę, i jak tu miec pretensję, ze mlodzi ludzie sa nieodpowiedzialnu, skoro wrecz wymusza się na nich nieodpowiedzialność?
Obserwuj wątek
    • anetaa Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 20:25
      Ja nie wierze ze 17 latek nie ma swiadomosci, ze cos jest nie tak jesli na zajeciach siedzi i gapi w sufit albo gada z kolegą tudziez czyta pod ławką gazetę - bo takie zachowania podciągnełabym pod "nie uwaza na zajęciach" - i nie wszyscy lektorzy pracujący z prawie dorosłą młodzieza będą sie bawic w zabieranie czytanej gazety czy zwracanie uwagi w przypadku takich zachowan bo wolą ten czas poswiecic na pracę z grupą niz wdawac sie często w głupią dyskusję z młodziezą
      • verdana Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 20:31
        Sama pracuję z młodzieżą. Pomysł, aby nie rozmawiać z młodzieżą, tylko załatwiać wszystko za pośrednictwem mamusi, wydaje mi się po prostu rewelacyjny.
        • wioskowy_glupek Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 20:33
          Kadra takiej szkoły to nie wróżka, ty masz takie wymagania, inna ematka założyłaby wątek na emamie że płaci za korepetycje a nauczyciel jej o niczym nie informuje.

          Trudno każdemu dogodzić...
        • przeciwcialo Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 20:34
          Nie dziwne potem że po dziekanatach mamuski wystaja załatwiec dzieciom sprawy.
        • anetaa Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 20:46
          a ja wiem ze z rodzicami załatwia sie takie sprawy wtedy jezeli małolat olewa nauczyciela i jego uwagi, jezeli pracujesz z młodzieżą to tym bardziej powinnas miec świadomosc ze na info ze strony syna " mamo dostałem głupawki na angielskim" albo "nudziałem sie dzisiaj na angolu tak ze przeczytałem całą gazetę" to nawet ze strony prawdomównego syna nie masz co liczyć, Uwazam ze szkoła zachowuje sie ok - jezeli dziecko informuje rodzica na bieżąco o problemach z informacji pisemnej nic nowego rodzic sie nie dowie jezeli dzieciak kombinuje informacja dla rodzica bedzie wazną i jedyną informacją czego moze sie spodziewc na koniec semestru
          • verdana Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 20:53
            Cóż, oznacza to, ze cokowlwiek sie dzieje i tak zawsze winny jest mlody człowiek, bowiem jako, ze jest mlody, jest zawsze winny.
            Tak, miałam iinformację, ze syn się nudzi, ale mam tez informacje ze szkoły, że nigdy nie przeszkadza na lekcjach. Synowi lektor zwrocił uwage jeden raz - jesli ma pretensje, ma też specjalne godziny na inywidualne spotkania, gdzie tepretensje moze przekazać zainteresowanemu, a nie mamusi.
    • przeciwcialo Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 20:33
      Verdana, ja ostatnio na wywiadówce gimnazjalnej myslałamze padnę. Dzieci muszą sie uczyc, anglistka do wymiany bo synus w tamtym roku sobie radziła a teraz ma jedynki, pani od chemii wymaga definicji i wzorów- no co ona sobie wyobraża. Rodziców wprost słuchac się nie da.
      Młodzi chcieli kupic pizze na mikołajki i zjesć ją w mikołąjowych czapkach na głowie a jedna mamusia wyskakuje że dzieciom trzeba jakieś prezenty kup[ic bo bedzie im przykrojak inne klasy dostana. Normalnie o 15 latkach mówili jak o sześcio czy siedmio.
    • nangaparbat3 Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 20:36
      Kochana - wszyscy rodzice sa wdzieczni, Ty jedna zglaszasz pretensje.
      A to Polska wlasnie - z ta wielka pupa wznoszaca sie nad horyzontem.
    • nisar Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 20:37
      Ja mam odruch wymiotny już na samo hasło "dzieci" w odniesieniu do siedemnastolatków.
      Swoją drogą ciekawe, że te same "dzieci" bez problemu rodzice puszczają w nieznane na imprezy. Moja córka jako jedyna wśród koleżanek ma obowiązek zostawić nazwisko, adres i telefon osoby, do której idzie na prywatkę. Ja tego nie ogarniam, aż się czasami zastanawiam, czy to prawda.
      • verdana Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 20:45
        Bo, moja droga,szkoła to wielki zbiorowy obowiązek. A impreza już nie...
        Ja mam alergię na rozmowę na linii nauczyciel- rodzic, nad głową niemal doroslych ludzi. Tak, jakby ten cholerny angielski czy matematyka i zachowanie na zajęciach nie bylo ICH sprawą, tylko czymś, co dorosli muszą za nich załatwic.
        • przeciwcialo Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 20:48
          O to, to....
        • bri Re: Nastolatek jak dziecko 25.11.11, 09:48
          Dla mnie to też jest szokujące, szczególnie, że wychowano mnie w przekonaniu, że nauka to jest moja sprawa. Jeśli mam problemy mogę oczywiście poprosić o pomoc, ale nikt nie będzie mnie edukował na siłę.

          Ostatnio kolega z pracy opowiadał mi, że jedzie do dziekanatu załatwić, żeby syna na studia przyjęli - synek ma 24 lata. Szczęka mi opadła.
      • katharsisss Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 20:47
        A ja mam odruch wymiotny jak słyszę pogardliwe "panienka" w stosunku do pracowników biur obsługi. Może jestem przewrażliwiona, bo sama kiedyś pracowałam na podobnym stanowisku, ale bądźmy też poważni. Pracownica (będąca dorosłą osobą) dostała zapewne odgórne wytyczne, które musi wykonać, więc skąd ta pogarda??
        • verdana Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 20:51
          Ponieważ mówiła jak nieletnia panienka, która nie rozumie, co się do niej mowi - a tylko realizuje wytyczne spisane przez kierownictwo.
          Być moze miała 60 lat i wnuki, ale póki osoba odpowiadajaca na interwencję nie prowadzi rozmowy, tylko opowiada o wytycznych, które firma realizuje, jest dla mnie wyłącznie "panienką", ktorą zatrudnia sie pod warunkiem wyłączenia funcji myślenia.
          • jjod Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 20:52
            Bo z niektórymi nastolatkami nie da się rozmawiać jak z dorosłymi.
          • iuscogens Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 20:59
            Verdana zdajesz sobie sprawę, że to kiepskie tłumaczenie, bo jednak wylazła z Ciebie dośc jawna pogarda dla panienki, możesz sobie tłumaczyć, że to dlatego, że coś tam coś tam. Niestety tę wyższość w stosunku do głupiej panienki widać jak na dłoni.
            • verdana Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 21:01
              Widać, owszem.\
              Bo jeśli na moje argumenty odpowiada się "Tak zawsze robilismy i bylo dobrze". "Nikt się nie skarżył" i "Tak robi nasza firma" - to naprawdę, trudno uznać, ze po drugiej stronie jest osoba kompetentna.
              • wioskowy_glupek Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 23:21
                Jej kompetencja przejawia się właśnie w wypełnianiu obowiązków szefa a nie spełnianiu Twoich zachcianek... Tak trudno to zrozumieć ?
                Ma takie a nie inne wytyczne to tak postępuje.
              • elus11 Re: Nastolatek jak dziecko 25.11.11, 19:58
                Fajny argument.....
                Mój przełożony na tłumaczenie że "zawsze tak było" odpowiadał: To że zawsze tak było nie znaczy że bylo dobrze i właśnie nadszedł czas żeby to zmienić.
                Może czas "panienkę" uświadomićsmile)
        • iuscogens Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 20:56
          hehe
          coś w tym jest.
          Może o to, że ktoś genialności dziecka verdany nie odkrył, co tam jakaś panienka z firmy może wiedzieć smile
          A tak na serio, to może mu mówili, tylko on to zlewał po prostu?? Sama długo udzielałam korków i tak, jak po raz kolejny mi uczeń (mówię o nastolatku) nie wykonał pracy domowej, nie nauczył się - to kontaktowałam się z rodzicami, bo to oni płacili, a nie młody, więc mają prawo wiedzieć, że lekcje nic nie dają, bo nastolatek nie angażuje się zbytnio.
          • verdana Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 20:59
            Ależ, do cholery, ja nie mam pretensji o pretensje, które jak sądzę, sa uzasadnione. Tak, jak nie mam pretensji do szkoły, ktora jakos nie chce mojemu synowi stawiać ocen dobrych i bardzo dobrych, tylko jakies marne trójeczki.
            Mam pretensje do firmy, która nie mówi swoim kursantom, co robią źle, tylko zwala ich "mobilizowanie" i "przygotowanie" na rodziców.
            Sądzę, ze na korepetycjach najpierw informowałas ucznia, ze nie odrobił pracy domowej, prawda? A nie od razu mowilaś o tym rodzicom i tylko rodzicom.
            • iuscogens Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 21:06
              verdana napisała:

              > Sądzę, ze na korepetycjach najpierw informowałas ucznia, ze nie odrobił pracy d
              > omowej, prawda?

              Nie, najpierw to on mnie o tym informował smile

              "Co to za wegetarianin co ......... schabowy?????"
              "Konwent seniorów to jest zebranie najważniejszych, eee, najstarszych posłów w parlamencie" - Robert Biedroń, absolwent politologii.
              • verdana Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 21:12
                smile
                To rozumiem. Problem w tym, ze ja zostałam poinformowana, ze syn odrabia wszystkie lekcje (tak, pochwaly też w informacji sie znalazły), ale np. nie stosuje zasad gramatycznych, czy nie zawsze uwaza na lekcji.
                OK, nie jest tak, ze nie chcę, aby mi o tym pisano - chcę natomiast, aby informowano o tym, w czym jest dobry, a w czym nie, najpierw samego zainteresowanego. jako, ze mój syn nigdy nie był szczególnie dobrym uczniem, naprawdę wiem, kiedy wie, ze nawalił, a kiedy jest kommpletnie zaskoczony oceną. Wolałabym, a by ocenę najpierw przekazywano jemu, a potem dopiero informowano mnie - choćby dlatego, żeby pokazac uczniowi, ze nauka to nie jest coś, co za niego załatwią mamusia z nauczycielem. W szkole także najpierw uczeń zna oceny, a potem informuje się rodziców, a nie odwrotnie.
                • alexa0000 Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 21:20
                  > To rozumiem. Problem w tym, ze ja zostałam poinformowana, ze syn odrabia wszyst
                  > kie lekcje (tak, pochwaly też w informacji sie znalazły), ale np. nie stosuje z
                  > asad gramatycznych, czy nie zawsze uwaza na lekcji.

                  Mnie się zawsze wydawało, że informcja zwrotna udzielona uczniowi na temat postępów/braków/spraw wymagających skorygowania
                  to jeden z niezbędnych elementów procesu kształcenia, ale może sie cos sie zmieniło w tej materii?
                  • verdana Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 21:26
                    Najwyraźniej. na zajęciach lektor raz zwrócił synowi uwagę, ze nie slucha (wiem, syn zaraportował), informacja zwrotna byla też przy ocenie z jednego testu ( wyniki drugiego dostałam najpierw ja, bo "lektor dopiero co sprawdził i pewnie nie zdążył już przekazać na zajęciach").
                    Informacja zbiorcza jest bardzo ważna, ale zgodnie z polityką firmy otrzymuje ja ten, ktory podpisuje umowe i placi, czyli rodzic... I niech on koryguje.
                    • alexa0000 Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 21:41
                      Jak sobie przypomnę mojego doktorka od metodyki...nie dość, że każdy z nas dostawał z nim na koniec semestru kwadrans sam na sam w celu omówienia postępów/braków/sposobów dalszej pracy w celu osiągnięcia jak najlepszych rezultatów, to jeszcze facet rozdawał co semestr ankiety słuchaczom , w których trzeba było anonimowo i szczegółowo ocenić prowadzącego, wskazać błędy i zasugerować ewentualne zmiany/ulepszenia -szaleeeeeństwo...
                      Ale to był mistrzunio w swoim fachu.
            • anetaa Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 21:07
              verdana napisała:
              > Sądzę, ze na korepetycjach najpierw informowałas ucznia, ze nie odrobił pracy d
              > omowej, prawda? A nie od razu mowilaś o tym rodzicom i tylko rodzicom.

              Naprawdę według ciebie 17 latkek nie ma swiadomosci że prace domowe sie odrabia ???? Trzeba go oddzielnie o tym fakcie poinformowac
              • verdana Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 21:12
                Mój akurat odrabia, o czym też mnie poinformowano...
              • iuscogens Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 21:14
                Moi uczniowie tę świadomość posiadali stanowczo, przychodzili, wchodzili z miną zmęczonego życiem emeryta tudzież zbitego psa i zaczynali:
                "(Pani) Kaaaaasiuuuuu, tyle miałem sprawdzianów w tym tygodniu, a babka z chemii to się na mnie chyba uwzięła, niestety nie zdążyłem ...(tu zaczynała się litania czego nie zdążył zrobić), ale na następne zajęcia na pewno to zrobię" wink
                • verdana Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 21:20
                  Wypisz-wymaluj mój ostatni uczeń.
                  Ale tu własnie o świadomość chodzi. ja mowilam "Drogi A. , jeszcze jeden taki wypadek, a będę zmuszona powiedziec Twej ukochanej matce, zę olewasz zajęcia, a ona wyrzuca kasę w błoto". Nigdy jednak nie powiedziałabym "Nie szkodzi", czy po prostu nic nie powiedziała i natychmiast poszła przekazać swoje uwagi matce. Chodzi mi tu po prostu o nie robienie pewnych rzeczy ponad głową doroslego niemal faceta, a nie o to, co przekazuje się rodzicom.
                  • iuscogens Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 21:23
                    verdana napisała:

                    Nigdy jednak nie powiedziałabym "Nie szkodzi", czy p
                    > o prostu nic nie powiedziała i natychmiast poszła przekazać swoje uwagi matce.

                    No tak tu się zgadzam całkowicie.
                    • verdana Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 21:28
                      I tylko o to mi chodzi. Nie o to, ze do mnie napisano - to jest OK, tylko o to, ze informacja płynie TYLKo do rodziców, a uczeń czasem jest korygowany na lekcji, nie dostaje jednak żadnej oceny zbiorczej, przesylanej li tylko temu, ktory płaci.
    • mgla_jedwabna Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 20:52
      Lektor się nie popisał.

      Nawet z dzieckiem powinien robić tak, że zwraca uwagę bezpośrednio uczniowi, a dopiero, gdy to nie skutkuje, odzywa się do rodziców. Tym bardziej więc z prawie dorosłym kursantem.

      Uczyłam swego czasu na kursach dzieciaki w wieku 14+. Traktowałam ich jak dorosłych, niektórych na kredyt, dzięki temu oni też czuli się dorośli i zachowywali adekwatnie do tego poczucia. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy załatwiać sprawy z rodzicem nad głową siedemnastolatka, absolutnie.
      • verdana Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 20:56
        I o to mi chodzi.
        Usiłowałam przekonać panią, iż maile powinny być DWA. Do kursanta i do rodziców.
        Nie udało się - po cóż mieliby dziecku wysyłać informacje? Wysylają do tego, który podpoisuje umowę i płaci - czyli do rodzica, bo on powinien wiedzieć za co placi i zmobilizować "dziecko".
        No, zesz...
        I tak, zamiast zrugać syna, zrugalam firmę, tak zakonczyła się "mobilizacja".
        • iuscogens Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 21:02
          verdana napisała

          > I tak, zamiast zrugać syna, zrugalam firmę, tak zakonczyła się "mobilizacja".

          tak sobie pogdybam, może właśnie dlatego syn na lekcji nie uważa, bo mu się nie chce a wie, że mama nie do niego będzie miała pretensje, tylko dla firmy i głupiej panienki z obsługi??
          Podrzucam taką myśl do rozważenia na spokojnie.
          • verdana Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 21:05
            Na spokojnie, to moj syn jest wstrząśnięty moja postawą. Bo a. Nie zrugałam go, co czynię aż nazbyt systematycznie po powrotach z wywiadówek, b. Stanęłam w jego obronie, czego niemal nigdy nie robię, c. Nie ja dzwonilam do firmy, a firma do mnie, po otrzymaniu mojej raczej grzecznej odpowiedzi na mail - z prosba, aby o ocenie informowali także swojego kursanta, co wydalo sie im żądaniem niezwykle ekscentrycznym.
        • mankencja Re: Nastolatek jak dziecko 25.11.11, 10:18
          Wysylają do tego, kt
          > óry podpoisuje umowę i płaci

          Czyli, gdybyś zapisała na angielski męża (bo nie miał danego dnia czasu sam przyjść i się zapisać, bo masz po drodze z pracy, bo cokolwiek), otrzymywałabyś informacje o treści "Mąż pani ma trudności z opanowaniem słówek, za to świetnie sobie radzi z gramatyką. W zajęciach przeważnie uczestniczy aktywnie, choć ostatnio był wyraźnie rozkojarzony"?
          • iwles Re: Nastolatek jak dziecko 25.11.11, 12:03
            mankencja napisała:

            > Czyli, gdybyś zapisała na angielski męża (bo nie miał danego dnia czasu sam prz
            > yjść i się zapisać, bo masz po drodze z pracy, bo cokolwiek)


            maila firma wysłała na taki adres, jaki miała podany, więc gdzie tu miejsce na zdziwienie ?

            Gdybyś podała swojego maila do wiadomości pewnie to ty dostawałabyś informację zwrotną, a nie mąż.
      • anetaa Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 20:57
        ale skąd pewnosc ze nauczyciel na kazdej lekcji nie użera sie przeszkadzającym uczniem i w koncu ma dosc i przesyła uwagę rodzicom bo z małolatem sie nie da dalej negocjowac - na linii nauczyciel - uczeń czesciej daję wiarę temu pierwszemu (nie jestem nauczycielką)smile
        • verdana Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 21:02
          Ale wybacz - w uwagach nie bylo ani słowa o tym, jakoby mój syn przeszkadzał, nikt sie też z nim nie uzerał. Chyba, ze tak strasznie przeszkadza nie stosowanie w dialogach zasad gramatyki...
          • jjod Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 21:28
            Jak ktoś jest leniwy i raczej nie wykazuje większych zainteresowań danymi zajęciami, to w różny sposób się go traktuje.
            Poza tym do niektórych nastolatków mówi się właśnie jak do dzieci, a nie ludzi dorosłych. Niby rozumieją ale wszystko dzieje się na przekór innym. Taka dziecinada.
            • verdana Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 21:30
              Taka dziecinada jest głównie nastepstwem traktowania niemal doroslego człowieka jak dzieciaka. A nie jak kogoś, kto za zawalenie sprawy ma odpowiadac sam, a nie za pośrednictwem mamy, ktora zmobilizuje, dopilnuje itd.
              • jjod Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 21:31
                A jakby mamusia nie wykazała zainteresowania ,,złym'' zachowaniem dziecka?
    • kol.3 Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 21:36
      Obstawiam, że Twój syn doskonale wie, że lektorzy mają do niego pretensje, że nie uważa, że się nie przygotowuje. Doskonale wie, że ma słabsze wyniki, że na zajęciach buja myślami w obłokach. Po prostu przed Tobą rżnie głupa, bo to jest cecha tego wieku. A szkoła ucząc niepełnoletniego, za którego płacą rodzice, ma obowiązek rodziców poinformować o swoich spostrzeżeniach i postępach ucznia w nauce.
      • verdana Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 21:43
        No jasne. Wiadomo, ze jak nastolatek, to wredny.
        I rżnie głupa. Wybiórczo wprawdzie, ale zawsze.
        I że nalezy traktować wobec tego wszystkie nastolatki jak potencjalnych kłamców, az skonczą 18 lat, kiedy to cudownie im sie poprawi i staną się nagle dorośli, z dorosłą odpowiedzialnoscią, którą oczywiscie udźwigną.
        • kol.3 Re: Nastolatek jak dziecko 25.11.11, 18:14
          Nie jest wredny. Po prostu Tobą nieco manipuluje, wykorzystując mamowe słabości smile
          A Ty uważasz, że jak jest - prawie dorosły facet w wieku 17 lat jest nieświadomy jak niemowlę i nie wie, że się niespecjalnie uczy, że wyniki testów ma słabsze itp. Brak spójności jest w Twoim podejściu do syna.
    • asia_i_p Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 22:00
      Podejrzewam, że historia jest dłuższa - najpierw jakaś matka zrobiła awanturę, że nikt jej nie informował, więc zaczęto informować matki.
      Chodziłam na dodatkowy angielski w liceum - zaczęłam, kiedy miałam piętnaście lat - opłatę w biurze wnosiłam sama, byłam w grupie z prawie samymi dorosłymi więc automatycznie byłam traktowana jak dorosła i nikt prawdopodobnie się nie zastanawiał, czy w ogóle mam rodziców i ile mam lat. Pewnie mogłabym uczyć się więcej, ale wątpię, czy osiągnięto by to informacją do rodziców.

      Ale już w zwykłej szkole miałam koleżankę, której matka była w szkole co drugi dzień, bo, jak tłumaczyła przy koleżance zresztą, Kasiunia (imię zmienione, stopień zdrobnienia zachowany) nie jest taka zdolna jak jej starszy brat (wypłosz, który do liceum chodził w garniturze i z teczką aktówką oraz na "cześć" odpowiadał "dzień dobry"). Na drugim roku studiów spotkałam Kasiunię, którą matka odprowadzała na egzamin.

      Prawdopodobnie firma ucząca twojego syna jest wytresowana przez takie matki Kasiuni.
      • verdana Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 22:29
        Ale nie, nie , nie- nie o to chodzi.
        ja nie mam nic przeciw informowaniu rodziców (tzn. mam, ale rozumiem,z e to moze byc pożyteczne , albo pożądane, czyli się sprzedaje), w zeszłym roku, poki syn był w grupie "mlodziezowej" a "dorosłej" nie protestowałam. W tym roku jest własnie w dorosłej i przestało mis ie podobać rózne traktowanie uczestników, w zalezności od wieku.
        Protestuję TYLKO przeciw informowaniu jednej ze stron - rodziców, bez przekazywania takiej samej informacji niemal doroslym słuchaczom.
        I chyba z tresurą mamą Kasiuni masz rację...
        • jjod Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 22:38
          Z jaką sprawą ew. mogą zadzwonić?
    • baba06 Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 22:40
      "Nie uwaza na zajęciach, odrabia prace, ale trzeba, aby więcej przygotowywał się do testów"

      to on nie wie,że na zajęciach się uważa?, wyniki testów też chyba dostaje, więc powinien wiedzieć jaki jest stan jego wiedzy, jeśli trzeba go o tym informować, to rzeczywiście jest jak dzieckowink
      • verdana Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 22:46
        Wyniki dwóch na trzy testów dostali najpierw rodzice.
        A syn nie bardzo wie, kiedy na zajęciach nie uwazał - pamięta jeden raz. Być moze jest to opinia lektora, a nie fakt, a być moze nie uwaza aż tak, ze nawet nie pamieta, ze nie uwazasmile Wtedy przydałaby się rozmowa, którą firma oferuje z tymi, którzy nie daja sobie rady czy sprawiają kłopoty - ale nikt na taka rozmowę go nie wzywał.
        Stan jego wiedzy jest sprawą, która powinna być mu przekazana w pierwszej kolejności. Rozumijac w ten sposób, szkoła moze też nie stawiać stopni, bo kazdy uczeń wie, jaki jest stan jego wiedzy, a jak nie wie - to powiemy o tym jego rodzicom.
        • baba06 Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 22:56
          "Wyniki dwóch na trzy testów dostali najpierw rodzice. "

          jak to możliwe, rodzice chodzą do szkoły/firmy? kursanci nie dostają testów?

          > Stan jego wiedzy jest sprawą, która powinna być mu przekazana w pierwszej kolej
          > ności.

          myślisz,że 17latek nie ma świadomości swojego stanu wiedzy? żartujesz prawda?
      • jjod Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 22:53
        No mówię, że niektóre nastolatki zachowują się jak dzieci. To jak je inaczej traktować? I podkreślam: NIEKTÓRE, nie wszystkie.
    • kara_mia Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 22:52
      Pytanie podstawowe:

      czy twój syn robi postępy w języku, z których on jest zadowolony?
      Jak rozumiem nie chodzi o to, żeby osiągnął jakiś certyfikat ( będący wynikiem iluś tam zaliczonych testów ) tylko , żeby porozumiewał się w uczonym języku?

      jeżeli nie osiąga zadowalających w/g siebie rezultatów - to zmienić sposób nauki, bo widocznie ten nie jest efektywny.
      jeżeli osiąga:
      to odpisać na maila do szkoły z kopia do syna:
      Szanowni Państwo,
      uprzejmie proszę kwestie dydaktyczne kierować pod adres : (tu mail syna) , do mnie prosze zwracać się w jedynie w sprawach finansowych.
      Łącze wyrazy szacunku.
      Verdana


      koniec tematu.
      a nie psuć sobie humoru i tracić czasu na rozmowy z panią z biura...


      • verdana Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 23:09
        Tak, robi postępy, z których jest zadowolony. I są naprawde widoczne. Zaczął czytać po angielsku, porozumiewa sie bez problemu, acz najwyraźniej niezbyt gramatycznie, rozumie filmy, choć nie swobodnie jeszcze.
        Postęp jest wręcz skokowy.
        • kara_mia Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 23:16
          no to możesz użyć maila jaki napisałam, praw autorskich użyczam. smile
          kolejne maile dotyczące spraw poza finansowych traktować klawiszem DEL...

          • kara_mia Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 23:23
            BTW
            jak mój syn żądał ode mnie, żebym sie kontaktowała z jego gimnazjum do którego chodził (prywatne - TZN za kasę) odpowiadałam krótko:
            "Dopóki ty nie zgłaszasz mi problemów, gdzie ja ci mam pomóc, nie będę dyskutować o niczym z nauczycielkami.
            Nie po to płacę, żeby pracować za nauczycielki, niech sobie radzą."

            Na zebraniach bywałam jedynie w takim zakresie, żeby syn nie miał uwag, że go matka olewa.
    • mika_p Re: Nastolatek jak dziecko 24.11.11, 23:05

      forum.gazeta.pl/forum/w,46,130990067,,17_to_czy_7_latek_.html?v=2
      Verdana, nie dubluj wątków, proszę
    • rycerzowa Re: Nastolatek jak dziecko 25.11.11, 08:14
      A tyle się mówi, że trzeba czytać umowy przed podpisaniem!
      Nawet to, co napisane małym druczkiem.
      Czy w umowie o naukę, zawartej między firmą a rodzicem, napisano, że firma uczy i wychowuje, jak szkoła?
      Nie - firma tylko uczy.
      Zatem nie można mieć do niej pretensji, że w firmie nie jest jak w szkole, że pani nie strofuje Jasia, że na lekcji nie uważa, za mało się do nauki przykłada, że jeśli się nie poprawi i nie podciągnie, to się rodziców poinformuje.

      Firma sobie tym głowy nie zawraca. Uczeń jest prawie dorosły, chce, to się uczy, nie chce - jego sprawa.
      Zawsze może przyjść, spytać i zyskać informację, jakie ma wyniki, jak lepiej pracować - nie jest to tajne.
      Alle za rozmowy umoralniające zleceniodawca nie płaci.

      Za to zleceniodawca ma prawo wiedzieć, co się dzieje z jego pieniędzmi, czyli - czy firma wywiązuje się z umowy. Zatem nie należy traktować tego maila jako "wywiadówki", należy darować sobie szkolne skojarzenia. To jest informacja handlowa - drogi kliencie, stan produktu na dzień dzisiejszy jest taki a taki, zrobiliśmy już to i to, a jak czegoś nie zrobiliśmy, to tylko z powodu oporu materii (czyli pańskiego potomka).

      Czyli uwagi "nie uważa na lekcji" nie powinnaś traktować jako skargi, że taki ten twój syn niegrzeczny, tylko jako jednej z przyczyn, że wynik pracy firmy nie jest lepszy.
      • paszczakowna1 Re: Nastolatek jak dziecko 25.11.11, 10:17
        > Za to zleceniodawca ma prawo wiedzieć, co się dzieje z jego pieniędzmi, czyli
        > - czy firma wywiązuje się z umowy. Zatem nie należy traktować tego maila jako
        > "wywiadówki", należy darować sobie szkolne skojarzenia. To jest informacja hand
        > lowa - drogi kliencie, stan produktu na dzień dzisiejszy jest taki a taki, zro
        > biliśmy już to i to, a jak czegoś nie zrobiliśmy, to tylko z powodu oporu mater
        > ii (czyli pańskiego potomka).

        Dosyć to zabawne. Wyobrażasz sobie, że jak kurs językowy jest zamówiony przez firmę, to dyrektor do spraw kardy dostaje raport: pan X ładnie pracuje, nie przeszkadza w zajęciach, ale czasem nie uważa na nich i robi w wypowiedziach błędy gramatyczne? Jakoś nie sądzę - produkt zleceniodawca może sam sobie ocenić, a informacja o stanie wiedzy należy sie kursantowi.
        • burza4 Re: Nastolatek jak dziecko 25.11.11, 19:00
          paszczakowna1 napisała:

          > Dosyć to zabawne. Wyobrażasz sobie, że jak kurs językowy jest zamówiony przez f
          > irmę, to dyrektor do spraw kardy dostaje raport:

          A i owszem - dokładnie tak jest, trudno żeby pracodawca wywalał kasę na opłacanie kursu komuś, kto nie ma ochoty się uczyć. Zleceniodawca dostaje raport - bez szczegółów, bo te nikogo specjalnie nie interesują - na zasadzie zdał/nie zdał, albo określeniem poziomu i progresu. Są szkolenia, które generują bardziej detaliczne raporty - np. obszary do poprawy/doskonalenia. Z tym, że wyniki omawia się z też z kursantami.


          • paszczakowna1 Re: Nastolatek jak dziecko 25.11.11, 23:21
            >Zleceniodawca dostaje raport - bez
            > szczegółów, bo te nikogo specjalnie nie interesują
            - na zasadzie zdał/nie zdał
            > , albo określeniem poziomu i progresu. Są szkolenia, które generują bardziej de
            > taliczne raporty - np. obszary do poprawy/doskonalenia. Z tym, że wyniki omawia
            > się z też z kursantami.


            Otóż to właśnie.
      • troll_only Re: 25.11.11, 11:48
        Ale verdana jest chytra i chciała zjesc ciastko i miec ciastko smile z jednej strony nie chce aby ktos zawracał jej tyłek sprawami syna ale z drugiej strony to pewnie tez nie chciala by zeby jesli syn nie uczy sie i obleje test koncowy dowiedziec sie o tym po fakcie czyli w czerwcu.

        Verdana - jezeli syn by oblał test koncowy i nie zaliczył roku to jedyne uwagi miałabys do syna czy rowniez pretensje do szkoły ze nie poinformowała cie wczesniej ze syn olewa naukę ??
    • hanna_sty Re: Nastolatek jak dziecko 25.11.11, 08:36
      Kto płaci za kurs językowy? Czy Ty czy nastolatek ze swoich zarobionych pieniędzy? Jeżeli pracuje, zarabia, przeznacza to na kurs a potem nie uważa, patrzy w sufit to nie ma sprawy, jego wybór, jego decyzja, jego kasa.
      Jesli natomiast Ty płacisz to szkoła językowa postępuje fair i uczciwie, bo informuje sponsorów/rodziców, że ICH kasa może zostać wyrzucona. Informuje, ale nic więcej. Jesli Twoja decyzją jest niereagowanie i uczenie 17 latka odpowiedzialności to Twój wybór i Twoja sprawa. Szkole językowej łatwiej by było nie widzieć problemu.
      Szacunek dla szkoy. Gdzie jest jeszcze taka?
      • morekac Re: Nastolatek jak dziecko 25.11.11, 12:22
        Ale czy rozumiesz, że to nie o to chodzi, że poinformowali matkę, tylko o to, że nie poinformowali 17-latka?
        17-latek może odpowiadać jak dorosły przed sądem, ale nie może dostać informacji o swoich postępach (bądź nie) w nauce?
    • nisar I w ten to chytry sposób 25.11.11, 09:33
      potwierdza się nastolatkom, że jeśli chodzi o obowiązki, to nadal są dziećmi.

    • burza4 Re: Nastolatek jak dziecko 25.11.11, 18:47
      Owszem, powinien być poinformowany w pierwszym rzędzie (może był, ale przekaz nie dotarł?). Rodzice w drugim.

      Ale co to ma wspólnego z "wymuszaniem" nieodpowiedzialności, bo nie rozumiem?
    • minnie_su Re: Nastolatek jak dziecko 25.11.11, 22:15
      no to byloby dopiero smieszne traktowanie, jesli firma poinformowalaby nastolatka, ze nie uwaza na zajeciach i ma marne oceny z testow. bo on nie wie, ze nie uwaza i nie wie ze ma zle oceny. trzeba mu to powiedziec. toz on wlasnie jest osoba, ktora wie to z was wszystkich najdokladniej, i informowanie go o tych faktach byloby traktowaniem go nie jak dziecko ale jak debila. firma zachowuje sie bardzo racjonalnie, informujac platnika o wynikach swojej pracy - to z nim sie musi rozliczyc. taki mail do syna bylby zupelnie zbedny.

      self evaluation w nauczaniu to nie przekazanie uczniowi znanych mu faktow nie wiadomo po co. to pomoc w ustalaniu wlasnych celow przez ucznia, przesledzeniu sposobu w jaki pracowal, ocenie, czy cele zostaly osiagniete i szukanie nowych sposobow, jesli dotychczasowe nie zadzialaly. w ramach kursu niewiele z tego da sie zrobic.

      • bi_scotti Re: Nastolatek jak dziecko 26.11.11, 00:42
        W bardzo zamierzchlej przeszlosci siermieznego PRLu chodzilam na francuski do Salle de lecture na Swietokrzyskiej w Warszawie. To byly dosc drogie lekcje, 3 razy w tygodniu, powazna sprawa wink Zaczelam chodzic we wczesnej podstawowce i zaliczylam kilka ladnych lat nauki. NIGDY, podkreslam NIGDY zaden z lektorow nie kontaktowal sie z moimi rodzicami gdy cos z moja nauka bylo nie tak. Gdy sie pare razy tak zdarzylo, ze trzeba bylo pogadac, lektor prosil o pozostanie po zajeciach, wyluszczal o co chodzi, ja obiecywalam poprawe i naprawde sie potem znow staralam smile I to bylo OK. Podejrzewam, ze gdyby moi rodzice chcieli znac moje postepy to by sie do tej instytucji zwrocili o jakies progress reports czy cos w tym rodzaju, moze nawet i byli jacys rodzice, ktorzy tak mieli. Nie wiem. Wiem jedno, ze za caly proces nauki (slono oplacanej przez moich Starych!) odpowiedzialna bylam ja i tylko ja. I czytajac watek Verdany poczulam sie za to bardzo wdzieczna tak moim rodzicom, jak i Salle de lecture ... Moze jednak faktycznie kiedys bylo lepiej tongue_out
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka