Dodaj do ulubionych

mając więcej niż....

25.11.11, 19:50
Właśnie oglądam program o Amiszach. Pomijając ich podejście do wiary, mają wiele dzieci - w zasadzie rok po roku. Jak można ogarnąć to wszystko? Jak można (kiedy doba ma tylko 24 godziny) dać tyle samo czasu każdemu z dzieci? Tyle samo uwagi - porozmawiać, pomóc odrobić lekcje, iść do pracy (zarabiać terzeba), ogarnąć mieszkanie. Przy szóstce dzieci wydaje mi się to niemożliwe. Mamy wielodzietne - jak to robicie, nie angażując do pomocy przy młodszych dzieciach - starszych dzieci?
Obserwuj wątek
    • jjod Re: mając więcej niż.... 25.11.11, 19:57
      To nie jest możliwe, dlatego jest dużo zaniedbanych dzieci w rodzinach wielodzietnych.
      Znam takie, które dbają o wszystkie dzieci jednakowo (mają czwórkę), dzieci mają wszystko, także miłość rodziców. Ale właśnie duzo takich rodzin dzieci zaniedbuje.
      Ale nie wszystkie, rzecz jasna.
    • gryzelda71 Re: mając więcej niż.... 25.11.11, 20:08
      Nie każde dziecko wymaga tyle samo uwag i czasu.
      Wystarczy,że dostanie go tyle ile potrzebuje.
      • margotka28 Re: mając więcej niż.... 25.11.11, 20:13
        ok. Może i tak, jedno potrzebuje więcej czasu drugie mniej. Ale jeśli masz w domu noworodka, roczniaka, trzylatka, pięciolatka etc.... do jak sie zorientujesz ile dziecko potrzebuje czasu i uwagi?
    • aandzia43 Re: mając więcej niż.... 25.11.11, 21:27
      To proste, nei dostają tyle uwagi, ile potrzebują. Za to na pewno nie ma tam miejsca nadopiekuńczość ;-P
      Pewnie przy kilkorgu nienerwowych, niechorowitych i nie wymagających dużej ilości uwagi dzieciaków, które mają SILNĄ, DOBRZE WSPÓŁPRACUJĄCĄ RODZINĘ (dziadkowie też mile widziani) jest OK. Każdemu według potrzeb, nikt nie czuje się samotny i zaniedbany. No i rzeczywiste zaniedbania też nie mają miejsca. Ale nikt mi nie wmówi, że rodzina Dugcośtam, co spodziewa się właśnie dwudziestego dziecka funkcjonuje jak rodzina, a nie kombinat, na którego czele stoją tata i mama rozdzielający podczas oficjalnych odpraw zadania starszym dzieciom odnośnie pielęgnacji młodszych. Odnośnie wszystkich innych spraw również. Nie widzę miejsca na indywidualny kontakt każdego dziecka z rodzicem. Za to widzę miejsce na ścisłe związki uczuciowe między niektórymi z rodzeństwa. Na tworzenie się grupek kochających się bardziej, niż reszta rodzeństwa. To też niezły sposób na zaspokojenie głodu uczuć. Ostatecznie jakoś sobie ludzie radzą od zarania dziejów. Niepokoi mnie też kwestia braku rzeczywistego wglądu w relacje między dziećmi w rodzinach naprawdę mocno wielodzietnych. Mogą się tam dziać różne dziwne rzeczy sad W mniejszych (mówimy o niepatologicznych) rodzinach się dzieją, a co dopiero w takich kombinatach.
    • katriel Re: mając więcej niż.... 25.11.11, 21:42
      > Jak można (kiedy doba ma tylko 24 godziny) dać tyle samo czasu każdemu z dzieci?
      Ale skąd pomysł, ze każdemu dziecku trzeba dać tyle samo czasu???
      Każdemu trzeba dać tyle, ile potrzebuje. Jednemu więcej, drugiemu mniej.
      O to - rzecz jasna - przy szóstce też trudno; ale to jednak nie to samo.

      > iść do pracy (zarabiać terzeba),
      Ale Amisze en masse chyba nie "chodzą do pracy", tylko pracują generalnie
      we własnych gospodarstwach, a dzieci im pomagają? Tak mi się przynajmniej
      wydawało. (Czyli sporą część należnej dawki kontaktu z rodzicami dzieci dostają
      mimochodem w trakcie wspólnej pracy.)

      > ogarnąć mieszkanie.
      No jak się ma szóstkę w rozsądnych odstępach, to dwa najstarsze na upartego
      same mogą mieszkanie ogarnąć.

      > Mamy wielodzie
      > tne - jak to robicie, nie angażując do pomocy przy młodszych dzieciach - starsz
      > ych dzieci?
      Ale znowu: skąd ci przyszło do głowy, że one nie angażują starszych dzieci
      do pomocy przy młodszych? Mnie się zawsze wydawało, że rodziny wielodzietne
      tym właśnie stoją, że jest dużo rąk do pracy i wszyscy pomagają na miarę sił.
      • foro-estupido Re: mając więcej niż.... 25.11.11, 23:18
        No kurczę...A jak dawało sobie radę pokolenie naszych dziadków???To ci dopiero zagwozdka...?uncertain
        • nangaparbat3 Re: mając więcej niż.... 26.11.11, 10:34
          Dziadkowie mieli dwoje dzieci i nianię.
          Pradziadkowie piecioro dzieci, bonę do najmłodszych i nauczyciela do starszych.
          • papalaya [...] 26.11.11, 10:44
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • mnb0 Re: mając więcej niż.... 26.11.11, 12:54
          Roznie to drzewiej bywalo... Bogata mama nie pracowala, a dziecmi zajmowala sie niania/bona/guwernantka itp. Biedna mama pracowala, a dzieci zajmowaly sie przewaznie same soba. Niemowle bralo sie ze soba w pole i karmilo w przerwach miedzy zbieraniem ziemniakow. Kilkulatki szwedaly sie po obejsciu, a starsze dzieci harowaly w polu. Mama miastowa szla do pracy w fabryce, a dzieci zostawiala same w domu (autentyczne).
    • spicy_orange Re: mając więcej niż.... 25.11.11, 23:51
      ja ostatnio trafiłam na odcinek sister vives o facecie co ma 4 żony i 17 dzieci. Facet nie jest co prawda amiszem, tylko mormonem, ale i tak masakra. Nie wiem z czego oni żyją, ale intelektem na pewno nie grzeszą. Facet zarządził przeprowadzkę - auto ciężarowe, kilka osobowych i jazda nocą przez kilka stanów. Ujechali kawałek i bum - złapali kapcia. Oczywiście nie mieli kół zapasowych (!!!!). Ojciec z synem pojechali gdzieś szukać warsztatu, matki czekały z dziećmi śpiącymi w pozostałych autach. Znaleźli oponę ale o mniejszej średnicy niż potrzeba, ale co tam, nada się big_grin Oczywiście głąb nie wpadł na pomysł kupienia jeszcze jakiegoś koła na zapas i nim ujechali kawałek poszła guma w drugim aucie. Pan ględził jak to mu los rzuca kłody pod nogi. Dałam sobie spokój.
      Tu linka: www.plotek.pl/plotek/1,111758,10557964,Amerykanin_ma_4_zony_i_17_dzieci.html
      • jowitka345 Re: mając więcej niż.... 26.11.11, 11:59
        Mnie zastanawia fakt taki.. skoro w Stanach poligamia jest nielegalna to kto udziela kolejnych ślubów tym ludziom ?
    • lipsmacker Re: mając więcej niż.... 26.11.11, 00:04
      We wszystkich znanych mi rodzinach gdzie jest 4ka+ dzieci kobieta nie pracuje. Dzieci sa zadbane, dopieszczone, znam tez kilka takich rodzin juz doroslych (tzn. te dzieci juz sa dorosle) i dorosle rodzenstwa sa bardzo bliskie, do tego stopnia ze z kolei relacje z przyjaciolmi maja inne w tym sensie ze nie potrzebuja wokol siebie wielu osob spoza rodziny. Znam jedna rodzine z 4ka dzieci (10, 9, 6 i 3 lata) gdzie mama pracuje (i to na pelen etat) ale maja pelno-etatowa gosposie do obrobki domu i przyprowadzenia mlodszego drobiazgu z przedszkola. Mieszkaja w malym miasteczku gdzie starsze dzieci maja w zasiegu pieszej wedrowki wszystkie swoje zajecia pozaszkolne i radza sobie same w tym zakresie. No i jest to malzenstwo nauczycieli (w Australii, wiec stac ich na te gosposie z nauczycielskich pensji) wiec ferie, wakacje maja dla rodziny.
    • figrut Re: mając więcej niż.... 26.11.11, 09:57
      Mamy wielodzie
      > tne - jak to robicie, nie angażując do pomocy przy młodszych dzieciach - starsz
      > ych dzieci?
      Dlaczego by nie angażować do pomocy starszych czy młodszych dzieci ? Nie piszę tu o zajmowaniu się maluchami, ale o pomocy w domu. Moich jest dwójka małych (bo trzecia już dorosła i poza domem) i mają swoje obowiązki.
    • shellerka Re: mając więcej niż.... 26.11.11, 10:07
      też oglądaliśmy z mężem ten reportaż i mój mąż rzucił w przestrzeń: "i oni nie mają depresji..." wink
      i coś w tym jest tongue_out
    • nangaparbat3 Re: mając więcej niż.... 26.11.11, 10:43
      Znam rodzinę z sześciorgiem dzieci, rodzice wykształceni, matka wróciła do pracy jak najmłodsze miało 2 lata. Kiedy chorowało, w domu zostawała najstarsza córka, bo matka i ojciec musieli przecież iść do pracy. I w ogóle wyręczano sie nią co i raz to, wreszcie dziewczyna zaczęła chorować na jakieś niedające się zdiagnozować ani wyleczyć dziwaczne choroby, straciła rok w szkole, mimo że bardzo zdolna i pracowita.
      W znanych mi biednych rodzinach wielodzietnych najstarsza córka ma przekopane równo, robi za pomoc domową, zawsze kosztem edukacji.
      Mam też koleżankę w pracy, najstarszą z sześciorga rodzeństwa - opowiada bardzo smutne historie, w których oczekiwano od niej dojrzałości tylko i wyłącznie dlatego, że miała pięcioro młodszych braci i sióstr.
      Z tym wszystkim nie wiem, czy nie jest ważniejsze, że ma się dużą rodzinę - o ile tylko członkowie rodziny kochaja się i wspierają.
      • christiea Re: mając więcej niż.... 26.11.11, 11:09
        Nie tylko najstarsze córki mają przerąbane, synowie także. Znany mi osobiście najstarszy z 4 rodzeństwa miał przewalone. Rodzeństwo młodsze o 4, 6 i 8 lat (2 siostry i brat). Musiał od najmłodszych lat zasuwać w polu, a jak tylko zrobił prawko to robił za szofera. Ale to wina matki, bo widząc, że tatuś ma wszystko w d..ie zwalała sporo roboty na najstarszego syna. Zamiast pogonić męża do roboty wysługiwała się najstarszym synem, a z młodszego wyrosła dupa wołowa, która jak mu się nie pokaże palcem to nic nie zrobi, bo wszycy zawsze gonili najstarszego. I wcale się nie dziwię, że ów najstarszy, będący teraz koło 30tki, nie ma najmniejszej ochoty na utrzymywanie bliskich kontaktów z rodzeństwem, bo wszyscy zawsze tylko coś od niego chcieli, nigdy się nie w żaden sposób nie rewanżując, za to prezentując rozwiniętą postawę roszczeniową "bo on ma, umie, więc niech da albo zrobi".
        • andaba Re: mając więcej niż.... 26.11.11, 11:44
          Przeciętna mama, która pracuje od 8 do 16 plus dojazd, ma jedno dziecko.Od pgodziny 17 do 20 to jest 3 godziny, które spędza z dzieckiem
          Inna mama, która nie pracuje i ma szóstkę dzieci.
          Od godziny 7 do 20 jest 13 godzin, podzielone na 6 wychodzi ponad dwie godziny na dziecko.

          Różnica po prostu szalona.

          Dziecko matki pierwszej ma tę matkę tylko przez trzy godziny swojego czuwania.
          Dziecko matki drugiej ma matkę cały czas, nie musi czekać ze swoim problemem do godziny 17...

          Uwierzcie mi, nie wszystkie dzieci z rodzin wielodzietnych są zaniedbane, a te, które są, byłyby zaniedbane tak samo, gdyby dzieci było jedno lub dwoje. Naprawdę nie znacie zaniedbanych pojedynczych sztuk? Tylko to mniej w oczy kole, albo lepsza sytuacja finansowa w oczach ematek wynagradza zaniedbanie.
          • nangaparbat3 Re: mając więcej niż.... 26.11.11, 12:15
            > Inna mama, która nie pracuje i ma szóstkę dzieci.
            > Od godziny 7 do 20 jest 13 godzin, podzielone na 6 wychodzi ponad dwie godziny
            > na dziecko.

            Ależ ta matka ma jeszcze mnóstwo innych rzeczy do zrobienia, i sądzę, że jednak o wiele wiecej domowych obowiązków niż matka jednego.
            Pamiętam jak pytalismy matke siedmiorga, z zawody architekt, jak sobie radzi - spokojnie powiedziała, że po prostu starsze dzieci zajmuja sie młodszymi.
            Przyszło mi teraz do głowy, że moze gdyby to najstarsze dostawało wiecej uwagi od rodziców, to jakoś by to szło - ale w znanych mi rodzinach tak niestety nie jest.
            • mnb0 Re: mając więcej niż.... 26.11.11, 12:48
              > Ależ ta matka ma jeszcze mnóstwo innych rzeczy do zrobienia
              Matka pracujaca tez ma mnostwo rzeczy do zrobienia, wiec te niby 3 godziny dziennie z dzieckiem przeznacza takze na gotowanie, prasowanie itp. i zajmowanie sie dzieckiem - glownie zrobienie mu kolacji i umycie. Czy znacie matke, ktora wraca z pracy o 17:00 i zasiada z dziecmi na dywanie, aby ukladac z nimi puzzle czy robic wycinanki?

              > o wiele wiecej domowych obowiązków niż matka jednego.
              Czy ja wiem... Mysle, ze obowiazki nie sumuja sie w sensie: 3 dzieci = 3 razy wiecej pracy
              Ugotowanie gara zupy dla dwojga zajmuje tyle samo czasu co dla pieciorga, odkurzenie mieszkania tez zalezy bardziej od jego powierzchni niz od ilosci dzieci.
              • ciociacesia znamy 26.11.11, 13:13
                > e dzieckiem - glownie zrobienie mu kolacji i umycie. Czy znacie matke, ktora wr
                > aca z pracy o 17:00 i zasiada z dziecmi na dywanie, aby ukladac z nimi puzzle c
                > zy robic wycinanki?

                ale to leniwa krowa jest i pewnie robilaby tak samo majac 6
          • anias29 Re: mając więcej niż.... 26.11.11, 12:37
            andaba napisała:

            > Przeciętna mama, która pracuje od 8 do 16 plus dojazd, ma jedno dziecko.Od pgo
            > dziny 17 do 20 to jest 3 godziny, które spędza z dzieckiem.

            oj tam, oj tam, jak pracowałam na cały etat (7-15), to przedszkolaka odbierałam o 15.30
            zasypiał o 21.30
            czyli wychodzi równe 6 godzin jak obszył;P
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka