Dodaj do ulubionych

Na dołek albo wytrzezwiałke.

02.12.11, 11:07
Mam pytanie.
Czy któraś wie jak to jest.
Wybieram sie z dziecmi na swieta do mamy tzn.głównie na wigilie.
Chiałabym wiedzieć czy w razie gdyby był nawalony i zaczął robić zadyme oprócz interwencji policji mogą wywiesc go na tzw.dołek czy wytrzezwiałke.
Wiem ze wytrzezwiałka jest płatna kosztuje sporo ponad 200zł ale jakl to jest z tym dołkiem?
Jade z dziecmi wolałbym zaplacic i niech go wywiozą na ten okres.
[/u]
Obserwuj wątek
    • upartamama Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 11:10
      a kogo chcesz w Wigilię na izbę wysłać? Wydaje mi się, że z własnego domu siłą nikogo policja nie weźmie.
    • ania_kryszcz Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 11:17
      Chodzi o mojego ojca.alkoholika.
      Który czesto wszczyna rozboje w domu.
      Ostatnie tygodnie pije na potęge.
      Wiem że mozna wywiesc bo wiele razy juz byli policjanci wdomu na interwencji i proponowali wytrzezwialke ale dla mojej mamy to ponad 250zł z pensji a spokoj na jedna noc i dalej to samo.
      Ja bede tam jedną noc i niechce zostawic mamy samej na wigilie,jade ze swoja rodziną ale chcąc zapewnic spokoj w tą noc ,chce sie za wczasu czegos wywiedziec.
      • babunia_wygodka Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 11:23
        ania_kryszcz napisała:

        > Chodzi o mojego ojca.alkoholika.
        > Który czesto wszczyna rozboje w domu.
        > Ostatnie tygodnie pije na potęge.
        > Wiem że mozna wywiesc bo wiele razy juz byli policjanci wdomu na interwencji i
        > proponowali wytrzezwialke ale dla mojej mamy to ponad 250zł z pensji a spokoj n
        > a jedna noc i dalej to samo.

        To niech się rozwiedzie.

        > Ja bede tam jedną noc i niechce zostawic mamy samej na wigilie,jade ze swoja ro
        > dziną ale chcąc zapewnic spokoj w tą noc ,chce sie za wczasu czegos wywiedziec

        To jest jakaś piramidalna bzdura. Weź matkę do siebie i tyle. Jechać na święta do alkoholika w pełnym "rozkwicie"? To chyba trzeba na głowę upaść.
        • ania_kryszcz Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 11:34
          Sprawy są w trakcie.
          A takie teksty to oczywiscie żucają osoby które niestety nie znają prawa w Polsce i tego jak wygląda w praktyce pomoc ofiarze przemocy.
          A mamy do mnie nie przyjedzie bo gdyby z tamtad wyjechała nie miała by do czego wracac,wszystko byłoby wyniesione,wyprzedane ,poniszczone a mieszkanie nie daj Boże spalone.
          Mama jest niestety uwiazana bo musi na ta chwile jeszcze pilnowac swojego dorobku.
          • angazetka Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 11:37
            Uhm. Moja babcia też tak myślała, o tym pilnowaniu dobytku. Niedobrze mi od tego argumentu.
            • sadosia75 Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 11:41
              Bo dobytek ważniejszy. Nie wiedziałaś o tym?
              • ciociacesia no najlepiej na stare lata zostac z niczym 02.12.11, 13:19
                niech dziad jej krwawice na zdrowie przepije
                • sadosia75 Re: no najlepiej na stare lata zostac z niczym 02.12.11, 13:22
                  Podejrzewam, że z dwojga złego to lepiej zostać z niczym na te stare lata niż w ogóle starych lat nie dożyć i umierać z dorobkiem. bo gad jednak wykończyć człowieka potrafi .
                • angazetka Re: no najlepiej na stare lata zostac z niczym 02.12.11, 13:27
                  Ty chyba nie wiesz, czym jest życie z pijakiem.
                • babunia_wygodka Re: no najlepiej na stare lata zostac z niczym 02.12.11, 13:30
                  ciociacesia napisała:

                  > niech dziad jej krwawice na zdrowie przepije

                  Jasne, jasne. Lepiej całe lata żyć z niebezpiecznym alkoholikiem w jednym mieszkaniu bo inaczej to się zmarnuje pralka z Polaru. No i wersalka.
                • gazeta_mi_placi Re: no najlepiej na stare lata zostac z niczym 05.12.11, 11:18
                  "Dziad" na pewno nie siedzi w domu 24 na 24, jak Pani tak bardzo zależy na dobytku to przecież sama podczas nieobecności męża może swój dobytek z pomocą córki czy choćby i opłaconych Panów np. od wyprowadzek wynieść i przeprowadzić choćby do córki.
                  Jednakże obawiam się, że pilnowanie dobytku to jedynie pretekst, bo jako argument niestety durny.
          • babunia_wygodka Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 11:55
            ania_kryszcz napisała:

            > Sprawy są w trakcie.
            > A takie teksty to oczywiscie żucają osoby które niestety nie znają prawa w Pols
            > ce i tego jak wygląda w praktyce pomoc ofiarze przemocy.
            > A mamy do mnie nie przyjedzie bo gdyby z tamtad wyjechała nie miała by do czego
            > wracac,wszystko byłoby wyniesione,wyprzedane ,poniszczone a mieszkanie nie daj
            > Boże spalone.
            > Mama jest niestety uwiazana bo musi na ta chwile jeszcze pilnowac swojego dorob
            > ku.

            No to się, kurde, zabezpiecza ten dorobek i wyproawdza, a mężuś niech mieszkanie spala jak ma taką potrzebę. Może przy okazji zginie w pożarze i sprawa się w ogóle rozwiąże. Bosz, ludzie to sobie komplikują życie. Siedzieć latami w zamknięciu z alkoholikiem żeby bronić kryształów w meblościance?

            A już jechać, i to z rodziną, w takie miejsce to bezsensowne narażanie się na niebezpieczeństwo, nie mówiąc o spaskudzeniu sobie świąt.
            • sadosia75 Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 11:58
              Nie sobie a dzieciom. wyszła z domu gdzie był alkoholik i wiezie dzieci znowu do tego samego domu. sama świąt nie miała to i dzieciom spartoli święta niech widzą jak mamusia za dzieciaka świętowała.
              To dopiero cudowny i inteligentny pomysł. już kij z matką pilnującą dobytku. córeczka za to popisała się wybitnie rozumkiem.
              • babunia_wygodka Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 12:04
                sadosia75 napisała:

                > Nie sobie a dzieciom. wyszła z domu gdzie był alkoholik i wiezie dzieci znowu d
                > o tego samego domu. sama świąt nie miała to i dzieciom spartoli święta niech wi
                > dzą jak mamusia za dzieciaka świętowała.

                No pomysł tak bezsensowny że nawet nie wszystko dało się ogarnąć w jednej mojej odpwiedzi suspicious

          • default Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 14:12
            ania_kryszcz napisała:

            > > Mama jest niestety uwiazana bo musi na ta chwile jeszcze pilnowac swojego dorob
            > ku.

            Powiedz mamie, żeby klejnoty i jajka Faberge i co tam jeszcze z owego cennego dobytku posiada, umieściła w sejfie bankowym. Intarsjowane komody, fotele biedermeier i szezlongi empire można oddać do składu mebli. A salony ubezpieczyć od pożaru.

            Ręce opadają jak się takie bzdury czyta.

            • ciociacesia mamie raczej nie przetlumaczysz 02.12.11, 14:15
              ona tak pilnuje wlasnie dlatego ze niewiele tego zapewne ma. a jak pijany podpali to zaden ubezpieczyciel odszkodowania nie wyplaci.
              • babunia_wygodka Re: mamie raczej nie przetlumaczysz 02.12.11, 14:19
                ciociacesia napisała:

                > ona tak pilnuje wlasnie dlatego ze niewiele tego zapewne ma. a jak pijany podpa
                > li to zaden ubezpieczyciel odszkodowania nie wyplaci.

                Jak niewiele ma to niech to załaduje na furgonetkę przeprowadzkową i jedzie do córki.
      • angazetka Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 11:31
        Chcąc zapewnić sobie, mamie i reszcie spokój w tę noc, zaproś mamę do siebie. Na cholerę wam pijany ojciec na Wigilii?
    • sadosia75 Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 11:41
      Strasznie kombinujesz i z twojego kombinowania nic nie będzie. póki ojciec nie wszczyna awantur i nie jest zagrożeniem dla otoczenia ew. siebie nie zabiorą go na izbę. na dołek za co mają go wsadzić? na jakiej podstawie? nikt tego już w ogóle nie praktykuje. owszem czasem się zdarza jeśli izba jest pełna i nie mają miejsc a osobnik jest wybitnie awanturujący się.
      Na dołek nie licz. w wigilię będzie tam wielu pensjonariuszy.
    • tosterowa Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 11:41
      Musiałabym być masochistką, żeby w wigilię pchać się z dziećmi do alkoholika. Zaproś mamę do siebie.
      • ania_kryszcz Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 11:46
        Pytałam konkretnie o to jaki jest koszt i jaka procedura wywiezienia na dołek.
        A tutaj zreszta jak przewaznie zamiast konkretnej odpowiedzi krytyka i takie teksty nie znając pełni sytuacji.
        • ania_kryszcz Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 11:50
          Temat kończe.
          Zadzwonie na lokalny posterunek policji i zapytam co można zrobic z awanturujacym i wszczynajacym rozrube w domu akoholikem w momencie interencji policji.
          Gdzie policja moze go odwiesc.
          Temat zamykam.
          • sadosia75 Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 11:52
            Dzwoń dzwoń smile Tylko się nie zdziw jak cię pan/pani dyżurny pośle na pewną część męskiego ciała big_grin
          • babunia_wygodka Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 12:05
            ania_kryszcz napisała:

            > Temat kończe.
            > Temat zamykam.

            Pewnie, pewnie. Zostawiaj temat "zamknięty" i tańcz z mamusią jak Wam alkoholik zagra. A nie zapomniej dzieci przyuczyć że z pijakami trzeba ostrożnie, delikatnie i broń Boże nie drażnić. Trzeba się na wszystko zgadzać i okłamywać samą siebie że to tylko chwilowe.
            Bo też czyż życie nie jest jeno chwilą wobec wieczności?
        • angazetka Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 11:51
          Ależ znając, znając. Pijany ojciec rozwali Wigilię, miesiąc wcześniej już musisz się martwić, co to wtedy będzie, obrzydliwe wspomnienia zostają na lata, nastrój Świąt wprost cudowny.
          • tosterowa Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 11:55
            Zwłaszcza dla dzieci, bo dorośli za swoją głupotę niech sami odpowiadają.
        • babunia_wygodka Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 12:00
          ania_kryszcz napisała:

          > Pytałam konkretnie o to jaki jest koszt i jaka procedura wywiezienia na dołek.
          > A tutaj zreszta jak przewaznie zamiast konkretnej odpowiedzi krytyka i takie te
          > ksty nie znając pełni sytuacji.

          Pełni sytuacji to Ty nie znasz, tylko zafiksowałaś się na jednym, sztywnym, a do tego bezsensownym pseudosposobie rozwiązania problemu. Twoja sytuacja jest banalnie powszezchna i nie ma w niej żadnej dodatkowej "pełni". Tak uciązliwego alkoholika po prostu się zostawia, a nie znosi jego fochy byle tylko nic się nie stało kolorowemu telewizorowi.
          • ciastolina84 Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 12:06
            Mnie to zawsze zastanawia, dlaczego alkoholika ma się zostawić i sie wyprowadzić?? To alkoholik niech idzie w diabły a da normalnym ludziom żyć... Nie każdy ma też taka sytuację, aby mieć gdzie iść, nie żyjemy w kraju, w którym każdy ma prywatne m. i może sobie wybierać gdzie będzie mieszkać, czy pod jednym dachem z toksyczną osobą czy jednak się wyprowadzi.
            • deodyma Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 12:13
              ciastolina84 napisała:

              > Mnie to zawsze zastanawia, dlaczego alkoholika ma się zostawić i sie wyprowadzi
              > ć?? To alkoholik niech idzie w diabły a da normalnym ludziom żyć...


              dokladnie.
              co smieszniejsze,to czesto wlasnie kobieta wyprowadza, czy wyprowadzala sie z dziecmi a taki gad zostawal sobie na "salonach".
              to chore.
              • ciastolina84 Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 12:19
                Ano własnie. W mojej rodzinie było tak, że kobieta się wyprowadziła od takiego wrzoda, ale co z tego jak i tak ją nachodził i groził. Spokój odzyskala dopiero jak facet się powiesił. Życie z alkoholikiem to gehenna i takie rozwiązania jak niektóre mundre forumki piszą są bardzo trudne do wdrożenia w życie. Najczęściej problem znika w momencie jak znika osoba, która go wywołuje.
            • angazetka Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 12:21
              Bo, niestety, prościej jest się wyprowadzić niż zmusić do tego alkoholika. A lepiej jest ratować siebie i dzieci niż telewizor i szafę.
              • lelija05 Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 12:23
                Ale ponoć od tego roku, można oprawcę eksmitować, bez zapewnianiu mu lokalu, czy się mylę?
                • ciastolina84 Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 12:27
                  nic nie wiem o tym, ale mam nadzieję że się nie mylisz
                  • lelija05 Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 12:34
                    Coś takiego znalazłam, na szybko:
                    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,8200933,Zakaz_bicia_dzieci__ochrona_ich_zdrowia_i_zycia__Nowa.html
                • babunia_wygodka Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 12:40
                  lelija05 napisała:

                  > Ale ponoć od tego roku, można oprawcę eksmitować, bez zapewnianiu mu lokalu, cz
                  > y się mylę?

                  Ale trzeba mieć papiery na to że on jest oprawcą, a to w najlepszym nawet systemie musi potrwać. Dlatego nie ma się co unosić godnością i głupawym poczuciem sprawiedliwości tylko zjeżdżać w bezpieczne miejsce i dopiero stamtąd brać sie za kroki prawne.
            • babunia_wygodka Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 12:37
              ciastolina84 napisała:

              > Mnie to zawsze zastanawia, dlaczego alkoholika ma się zostawić i sie wyprowadzi

              Bo to jest najprostsze.

              > ć?? To alkoholik niech idzie w diabły a da normalnym ludziom żyć... Nie każdy m

              Ale alkoholik raczej nie ma na to ochoty a w trybie nakazowym na podstawie oświadczenia żony że życzy sobie wywalenia męża z domu to mam nadzieję nie zaczną robić takich eksmisji. Tak samo jak wywalania żony z domu bo mąż wysmażył ładne podanie.

              Jak się fajczy samolot to się sp*erdala na najbliższe lotnisko, a nie leci honorowo na docelowe żeby ładnie wyglądało.

              > a też taka sytuację, aby mieć gdzie iść, nie żyjemy w kraju, w którym każdy ma
              > prywatne m. i może sobie wybierać gdzie będzie mieszkać, czy pod jednym dachem
              > z toksyczną osobą czy jednak się wyprowadzi.

              Daj spokój. Praktycznie każdy ma jakąś rodzinę albo choćby znajomych u których może przebiedować chociaż początkowy okres.

    • tempera_tura Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 12:15
      Z tego co wiem to z domu na izbe nie wezmą go, nie ma potrzeby. Gdyby był bardzo pijany i rozrabiał na mieście wtedy tak. Na komende też go nie wezmą bo ty tak chcesz chyba ze popełni jakieś przesytępstwo...
      Jak bedzie pijany i bedzie robił awantury mozesz zadzwonic na policje i poprosić zeby go zabrali, moze sie uda.
      Swoją drogą to masz niezłe podejście.... Nie lepiej zrobić wigilie u siebie i ojaca nie zaprosić jak nie chcesz sie z nim widzieć albo nie iść do nich?
      Masakra.
    • izabela1976 Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 13:30
      Dzwoni się na policję i prosi by przyjechali. Jak przyjadą to żąda się od policji by zabrała delikwenta bo rodzina i dzieci czują się zagrożone itd. Jesli nie chcą zabrać to prosi się panów policjantów i podanie nr ich legitymacji do ewentualnej skargi na nich.

      Człowiek pijany jest zagrożeniem dla otoczenia.
      • babunia_wygodka Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 13:46
        izabela1976 napisała:

        > Dzwoni się na policję i prosi by przyjechali. Jak przyjadą to żąda się od polic
        > ji by zabrała delikwenta bo rodzina i dzieci czują się zagrożone itd. Jesli ni
        > e chcą zabrać to prosi się panów policjantów i podanie nr ich legitymacji do ew
        > entualnej skargi na nich.

        I na co się poskarżysz? Że nie zabrali z domu legalnie tam mieszkającego faceta który siedział przed telewizorem wionąc piwem?

        > Człowiek pijany jest zagrożeniem dla otoczenia.

        Daleko mi do sympatii dla pijaków ale to bzdura.
    • ania_kryszcz Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 13:33
      Po pierwsze to nie ma czegos takiego jak eksmisja na bruk sprawcy jest tylo zapewnienie lokum dla ofiary .
      Po drugie to najlepiej spieprzac z domu ,jemu zostawic lata ciezkiej pracy samemu zostac bezdomnym.
      Oczywiscie ze gdyby mój ojciec lał moja matke napewno juz uciekła on jednak wszczyna awantury wygraza ale nie tłucze tak by były slady.
      I choc to absurdalnie zabrzmi to wlasnie zle dla mojej mamy bo gdyby miala dowody ,slady pobicia itd byłoby łatwiej cos z ttym robic.
      A tak sprawy sie tocza,mieszkanie jest ich wspólne ojciec ma rente bo jest leczony psychiatrycznie i owszem mozna uciekac do rodziny znajomych tylko jak potem cxhodzi o zeznania w sadzie wszyscy wola sie nie wtracac.
      • angazetka Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 13:36
        > Oczywiscie ze gdyby mój ojciec lał moja matke napewno juz uciekła on jednak wsz
        > czyna awantury wygraza ale nie tłucze tak by były slady.

        Ku...a. Ludzki pan. Rzygać mi się chce. Nie czujesz, jak bardzo chora jest tak sytuacja? Ważniejsza jest matka czy pralka i meble? Myśl. Gula mi skacze na myśl o ludziach, którzy pokornie godzą się na bycie ofiarami i przy okazji niszczą życie np. swoim dzieciom i wnukom.
      • sadosia75 Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 13:41
        wiesz co słyszałam te argumenty miliard razy i zawsze kończyło się jakąs tragedią i często było już za późno na pomoc.
        życze powodzenia. może w te święta nie oberwiesz, może ojciec nie skatuje psychicznie matki może dożyje wielkanocy i wtedy znowu będziesz kombinować jak by tu ojca na izbę wysłać.
        żal mi ludzi dla których ważniejsze jest dobro materialne od rodziny.
      • babunia_wygodka Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 13:50
        ania_kryszcz napisała:

        > Po pierwsze to nie ma czegos takiego jak eksmisja na bruk sprawcy jest tylo zap
        > ewnienie lokum dla ofiary .
        > Po drugie to najlepiej spieprzac z domu ,jemu zostawic lata ciezkiej pracy same
        > mu zostac bezdomnym.

        Nie przyjmiesz do domu matki w ciężkiej sytuacji? Wstyd.

        > Oczywiscie ze gdyby mój ojciec lał moja matke napewno juz uciekła on jednak wsz
        > czyna awantury wygraza ale nie tłucze tak by były slady.

        Taaa... Nie ma to jak umysłowość niewolnika. Dalej, ucz tego samego swoje dzieci. Tylko po cichutku, żeby nie drażniły dziadka. Niech się nauczą że z pijanym trzeba ostrożnie i że jest się bezsilnym.

        > I choc to absurdalnie zabrzmi to wlasnie zle dla mojej mamy bo gdyby miala dowo
        > dy ,slady pobicia itd byłoby łatwiej cos z ttym robic.

        Jakby miała ślady pobicia byłoby jej łatwiej kupić bilety na pociąg?

        > A tak sprawy sie tocza,mieszkanie jest ich wspólne ojciec ma rente bo jest lecz
        > ony psychiatrycznie i owszem mozna uciekac do rodziny znajomych tylko jak potem
        > cxhodzi o zeznania w sadzie wszyscy wola sie nie wtracac.

        Oczywiście to że "wszyscy wolą się nie wtrącać" to wiesz no bo przecież "wszyscy wiedzą jak jest".

      • bri Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 13:59
        > Po drugie to najlepiej spieprzac z domu ,jemu zostawic lata ciezkiej pracy same
        > mu zostac bezdomnym.

        Ale tutaj nie ma mowy o spieprzaniu z domu i zostawaniu bezdomnym, a tylko o spokojnych świętach dla Waszej rodziny. Naprawdę komuś, kto nie jest zaangażowany w Wasze kółko pilnowania alkoholika takie właśnie rozwiązanie wydaje się jedynym sensownym.
      • sabciasal Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 16:25
        w kwestii izb wytrzeźwień: sprawa róznie wyglada w róznych województwach i miastach. w Łodzi zlikwidowano izbę wytrzeźwień, wychodząc z załozenia, ze osoba w upojeniu alkoholowym jest groźna dla siebie i trzeba ją odtruć (wtedy na oddizał szpitalny) albo groźna dla otoczenia (i wtedy na 24 policja). moze były jeszcze inne argumenty, ale tak zapamietałamsmile
        wobec tego musisz ustalić, czy w twojej rodzinnej miejscowości w oghóle jest takowa instytucja.

        w kwestii "dołka": jeśli dobrze rozumiem masz na mysli zatrzymanie przez policję? zawsze można tam trafić, ale to chyba zależy od okoliczności. Policjanci nie zapewnią wam komfortu, ot tak zatrzymując spokojna osobę. Jeśli będzie w domu awantura, wezwania i ZGODNE zeznania świadków, przede wszystkim twojej matki - pewnie wezmą upitego osobnika. Ale mam poważne wątpliwości czy twoja mama będzie chciała podtrzymać takie zeznania, skoro nie radzi sobie na bieżąco z tą sytuacją./

        ogólnie średnio widze, aby jakaś instytucja chciała zabrać ojca bez totalnej awantury i rękoczynów.

        najlepiej skorzystaj z rad dziewczyn. nie jedź, nie funduj swoim dzieciom takich wspomnień. Ty idź na terapię DDA, pomóż matce w inny sposób, wspierając ją w odejsciu od ojca.
        • jowita771 Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 16:58
          Ciekawe, gdzie w szpitalu takich pijaków pakują, chyba nie do jednej sali z normalnym pacjentem? Ja bym zrobiła aferę, jakby mnie z żulicą napraną położyli.
        • lykaena Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 20:32
          Nie zlikwidowano izby wytrzeźwień w Łodzi.
          Tylko zmienili nazwę i wyremontowali budynek
          • sabciasal Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 03.12.11, 00:48
            izba wytrzeźwień zostałą zlikwidowana w 2003 r
            generalnie takie instytucje są na wymarciu w całej polsce z uwagi na obiekcje prawne.

            jest oczywiscie w tym miejscu miejski ośrodek profilaktyki i terapii uzależnień, ale to zakłąd opieki zdrowotnej,m z oddziałem itd.
      • hexe28 Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 22:10
        To czemu nie założyła niebieskiej karty. Miałaby wtedy dowody, że wszczyna awantury bo policja musi przyjechać na takie wezwanie i wszystko jest odnotowane.
        Mój teść jest alkoholikiem i taką kartę ma. Ostatnio nawet teściowa dzwoniła bo jej nożem groził. Przyjechali i zabrali go bez problemu. Trafił do szpitala bo zaczęło go trzepać z przepicia.
        Niestety teściowa ma miękkie serce i twardą dupę. Dwa razy już się wyprowadzała i zawsze wracała, bo mąż jej obiecywał nie pić. Dla mnie to współuzależnienie, ale jej żadne tłumaczenie nie pomagają to i się teraz męczy i do mężusia do szpitala lata, bo wiejąc ze szpitala wpadł pod samochód i nogę ma połamaną razem z miednicą.
        Ja na twoim miejscu wzięłabym mamę do siebie. Życie i zdrowie są więcej warte niż wszystkie klamoty zgromadzone przez lata. Wiem, że łatwo tak powiedzieć, ale po co tracić siły i nerwy mieszkanie z tym facetem.
        A ten przepis o eksmitowaniu na bruk wszedł w życie o ile dobrze pamiętam na początku listopada tego roku.
    • margotka28 Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 14:06
      Ania, ja wiem, że to trudne, ale zastanów się: naprawdę chcesz swoim dzieciom zafundować widok pijanego, awantutującego się dziadka? W imię czego ja się pytam? Idź na terapię dla DDA, tam mam nadzieję pomogą tobie zmienić myślenie.
      Sama pochodzę z rodziny z problemem alkoholowym. I w życiu nie pozowoliłabym aby moje dzieci patrzyły na śmierdzącą, zapijaczoną i awanturującą się babcię. Bo są święta? To nie jest śmieszne, to jest tragiczne.
    • mloda0242 ania 02.12.11, 14:10
      powiedz proszę, dlaczego wieziesz swoje dzieci na Wigilię w takie miejsce? pytam z pozycji osoby która swego czasu była, powiedzmy, w podobnej sytuacji; nigdy, NIGDY nie zawiozłabym tam córki, w ogóle, o Wigilii nie wspominając;
      po co to robisz?
      • babunia_wygodka Re: ania 02.12.11, 14:14
        mloda0242 napisała:

        > powiedz proszę, dlaczego wieziesz swoje dzieci na Wigilię w takie miejsce? pyta
        > m z pozycji osoby która swego czasu była, powiedzmy, w podobnej sytuacji; nigdy
        > , NIGDY nie zawiozłabym tam córki, w ogóle, o Wigilii nie wspominając;
        > po co to robisz?

        Bo jest współuzależniona i nie zna innego życia. Boi się sama przed sobą przyznać że może być inaczej.

        • andaba Re: ania 02.12.11, 14:29
          Tego się czytać nie da. I nie mam na mysli autorki watku.

          To się tak łatwo mówi "co za majątek, pralka polar i wersalka". Dla kogoś to może być większy majatek niż dla innego nowy mercedes i willa z basenem.

          Nie jest łatwo zostawić dobytek, nawet skromny, zwłaszcza, jak zagrożenia życia nie ma. I dlaczego matka ma się wyprowadzać? Żeby pijakowi radochę sprawić i wspólne, pewnie wychuchane przez nią mieszkanie zostawić na melinę?
          Kto nigdy nie zaznał biedy to mu łatwo porzucać dobytek, zwłaszcza, jak to nie jego dobytek.

          Weź matkę do siebie - pewnie złota rada, tylko pytanie, czy matka tego chce i czy autorka ma miejsce w domu, żeby tej matce łóżko postawić.

          Schronienie się u rodziny też jest bardzo życiową propozycją. Już widzę te komentarze, gdyby czyjś mąż zamierzał ciotkę lub nawet matkę w domu zakwaterować, bo mąż owej kobiety pije...


          • mloda0242 andaba 02.12.11, 14:40
            co zatem proponujesz?
          • angazetka Re: ania 02.12.11, 14:40
            Tak się składa, że np. ja dokładnie wiem, o czym tu piszę. I właśnie dlatego to piszę.
          • bri Re: ania 02.12.11, 14:44
            Andaba, nie masz bladego pojęcia jak funkcjonuje rodzina z problemem alkoholowym skoro wydaje Ci się, że alkoholika ucieszyłaby wyprowadzka żony. Przecież to dzięki niej on może pić, awanturować się i jednocześnie mieszkać w wygodnym wysprzątanym mieszkaniu, jeść ciepłe posiłki, nosić czyste ubrania. Ma komfort trwania w swoim nałogu.

            A autorce wątku radzimy przede wszystkim nie fundować dzieciom i sobie świąt pełnych lęku przed tym jak zachowa się ich uzależniony. Może mamę zaprosić do siebie, jeśli ta się nie zgodzi, trudno. Dla matki może być już za późno na leczenie, ale niech przynajmniej dzieci mają miłe święta. Ja miałam dziadka alkoholika, on na szczeście nie bywał agresywny i po pijaku po prostu usypiał albo gadał głupoty. Mimo to jako dziecko, przyżywałam widoczną przykrość jaką jego stan sprawiał mamie i babci.

            Ania się zastanawia jak go wyrzucić z domu, jeśli będzie agresywny. To jest akurat optymistyczny scenariusz. Gorzej będzie jeśli nie będzie za co go wyrzucić, a oni całą rodziną będą całe święta patrzeć jak pije i czekać w strachu, co nawywija.
            • andaba Re: ania 02.12.11, 15:17
              bri napisała:

              > Andaba, nie masz bladego pojęcia jak funkcjonuje rodzina z problemem alkoholowy
              > m


              Świetnie byłoby, gdybyś miała rację. Niestety, nie masz.


              Przecież to
              > dzięki niej on może pić, awanturować się i jednocześnie mieszkać w wygodnym wys
              > przątanym mieszkaniu, jeść ciepłe posiłki, nosić czyste ubrania


              Skarbie, naprawde uważasz, że pijakowi zależy na czystych gaciach i odkurzonym dywanie? Szczęśliwa jesteś ze swoimi złudzeniami.
              • babunia_wygodka Re: ania 02.12.11, 15:23
                andaba napisała:

                > Przecież to
                > > dzięki niej on może pić, awanturować się i jednocześnie mieszkać w wygod
                > nym wys
                > > przątanym mieszkaniu, jeść ciepłe posiłki, nosić czyste ubrania
                >
                > Skarbie, naprawde uważasz, że pijakowi zależy na czystych gaciach i odkurzonym
                > dywanie? Szczęśliwa jesteś ze swoimi złudzeniami.

                A co, pijak nie może być wygodnickim elegantem? Nawet jak mu na tym nie zależy, to teraz po prostu ma pełny komfort. Więc po co ma to zmieniać? Jak straci ten komfort to może jednak zachce mu się zmiany. A może nie - ale to już nie będzie problem uwolnionej od niego żony.


                • rosapulchra-0 Re: ania 03.12.11, 00:31
                  CytatA co, pijak nie może być wygodnickim elegantem?
                  Pijak a alkoholik to dwie różne osoby. To raz. Alkoholik, gdy wpada w ciąg alkoholowy ma totalnie w rzyci, czy jest elegancki czy nie, czy ma co jeść czy nie. Czy ma wygodnie czy nie - również. Interesuje go tylko i wyłącznie picie. I doprowadza się tym piciem do stanu totalnego upodlenia: kradnie z domu, bije, wszczyna awantury, robi pod siebie, powoduje wokół zniszczenie. Ale, oczywiście, emamy wiedzą wszystko. Najlepiej ze wszystkich i najdokładniej. Zapewne z lektury Pudelka suspicious
              • bri Re: ania 02.12.11, 16:46
                Słonko, ja nie napisałam nigdzie, że alkoholikowi zależy na czystym domu i ubraniach. Napisałam, że dzięki osobom w swoim otoczeniu żyje i może pić. Nie musi się zajmować domem, nie musi organizować sobie jedzenia, płacić rachunków itd. Ktoś robi to za niego, a on ma święty spokój.
          • feniks_z_popiolu Re: ania 02.12.11, 15:01
            Andabo, też miałam to napisać ale byłaś pierwsza. Babunia_wygodka chyba się za dużo książek dla grzecznych panienek naczytała i rzuca takimi wyidealizowanymi pomysłami, że aż żal czytaćsad. Aniu, dołek czy wytrzeźwiałka w Wigilię; zapomnij. Za dużo chętnych. No i żeby się tam dostać to trzeba sobie zasłużyć.
            Nie wiem co można w tej sytuacji poradzić, najlepiej byłoby zabrać mamę do siebie. Może przez dzień ojciec wszystkiego nie zdemoluje, wyniesie, przepije. Współczuję i życzę spokojnych świąt
            • babunia_wygodka Re: ania 02.12.11, 15:14
              feniks_z_popiolu napisał:

              > Andabo, też miałam to napisać ale byłaś pierwsza. Babunia_wygodka chyba się za
              > dużo książek dla grzecznych panienek naczytała i rzuca takimi wyidealizowanymi

              Ja wyidealizowanymi? Nie mylisz mnie aby z kimś?
              Moje pomysły są najzupełniej realistyczne - co nie znaczy że łatwe, miłe i przyjemne.
              Ale skuteczne.

          • sabciasal Re: ania 02.12.11, 16:31
            masz absolutną rację. tylko co proponujesz? czekanie az ojciec sam sie wykończy? matkę wykończy? wspólne wigilie i kombinowanie jak dziadka na dołek wyrzucić?
            to jest klasyczny przykład współuzależnienia. córki i matki. a jeszcze chcą w to wprowadzać wnuki.
          • imasumak Andabo, 03.12.11, 00:52
            Jeżeli matka nie chce/ nie potrafi/ nie może się oderwać od męża alkoholika, to można jej oczywiście współczuć, ale należy się od niej odciąć.
            Nie widzisz, że ta kobieta nie dość, że sobie rujnuje życie, to jeszcze wciąga w to swoją córkę i wnuki?
            Skoro nie chce wyjechać z domu nawet na 2 dni, niech siedzi w oparach alkoholu podczas świąt.
            • chloe30 Re: Andabo, 03.12.11, 00:57
              imasumak napisała:

              >
              > Skoro nie chce wyjechać z domu nawet na 2 dni, niech siedzi w oparach alkoholu
              > podczas świąt.
              >
              Ale sama

              nie dała szansy córkom na normalne życie, zostawiając gnoja dawno temu, w dupie ma też wnuki
              tak, wiem współuzależniona i takie tam
              wiem to jako DDA i NIE POJMUJĘ jak można nie ratować dzieci
        • mloda0242 babunia 02.12.11, 14:38
          ja to wiem, pytam ją w nadziei że jakimś cudem coś do niej dotrze, ze przemyśli;
          szkoda dzieciaków;
          • ania_kryszcz Re: babunia 02.12.11, 14:52
            Z moja mama mieszka jeszcze moja babcia.
            Ja nie mam warunków zeby jej zapewnic pokoj.
            Mam m3 w bloku i dwoje dzieci.
            Mam siostre która kup[iła kawalerke na kredyt i ma meza.
            Gdybysmy tylko były w stanie zapewnic ojcu lokum nie było by problemu.
            A tak pytam wiec ok ucieka zabiera to co zmiesci w torbe reszte zostawia na zmarnowanie,przepicie ,chroni siebie zapewnia alkoholikowi lokum ,ciepła meline i asortyment na sprzedaz na alkohol i pytam co dalej?

            Zostanie u dzieci na miesiac ,pół roku i co da dalej?
            Dziec mieszkaja kazda okolo 60km od miejsca pracy.
            I co kto tu ma lepiej w wydaniu polskiego prawa?
            Zarabia grosze,najnizsza krajowa i z czego zyz?
            • babunia_wygodka Re: babunia 02.12.11, 15:20
              ania_kryszcz napisała:

              > Z moja mama mieszka jeszcze moja babcia.

              Tym lepiej. Wyprowadzą się obie i będą miały podwójną forsę na utrzymanie mieszkania.

              > Ja nie mam warunków zeby jej zapewnic pokoj.
              > Mam m3 w bloku i dwoje dzieci.
              > Mam siostre która kup[iła kawalerke na kredyt i ma meza.
              > Gdybysmy tylko były w stanie zapewnic ojcu lokum nie było by problemu.

              Jakiemu, k*rwa mać, ojcu? Ojciec ma zapewnione lokum, to Twoja matka nie ma gdzie mieszkać JUŻ TERAZ.

              > A tak pytam wiec ok ucieka zabiera to co zmiesci w torbe reszte zostawia na z
              > marnowanie,przepicie ,chroni siebie zapewnia alkoholikowi lokum ,ciepła meline
              > i asortyment na sprzedaz na alkohol i pytam co dalej?

              I dalej alkoholik radzi sobie KOMPLETNIE SAM. A Twoja matka ma spokój.

              > Zostanie u dzieci na miesiac ,pół roku i co da dalej?
              > Dziec mieszkaja kazda okolo 60km od miejsca pracy.

              To niech jej dzieci pomogą wynająć kawalerkę.

              > I co kto tu ma lepiej w wydaniu polskiego prawa?

              Ty nie zasłaniaj swojej wypracowanej (bo nie realnej) bezradności Bogu ducha winnym "polskim prawem".

              > Zarabia grosze,najnizsza krajowa i z czego zyz?

              Z tego samego co teraz. Ma co jeść? Ma czym zapłacić za rachunki? Ma z czego opłacać mieszkanie? No to będzie miała i z czego opłacić to wynajęte. Wynajmij jej ekipę przeprowadzkową, raz-dwa zabiorą jej najpotrzebniejsze meble w nowe miejsce i finito. A tatuś sobie zostanie bez służącej, pralki i telewizora. Oj jak mi go żal.
              • ania_kryszcz Re: babunia 02.12.11, 15:28
                Nie stac mnie ani siostry zeby wyjac jej na kawalerke.
                Moja mama ma okolo 1000zł dochodu babcia ma 700zł.
                Z czego moja mama ma do zapłaty kredyty dwa które wzieła juz dawno i jest to razem 500zł.
                ZOSTAJE ZATEM 1200ZŁ TO STARCZY NA ZAPLATE ZA WYNAJEM I OPLATY A ZA CO ZYC?
                • babunia_wygodka Re: babunia 02.12.11, 15:33
                  ania_kryszcz napisała:

                  > Nie stac mnie ani siostry zeby wyjac jej na kawalerke.
                  > Moja mama ma okolo 1000zł dochodu babcia ma 700zł.
                  > Z czego moja mama ma do zapłaty kredyty dwa które wzieła juz dawno i jest to ra
                  > zem 500zł.
                  > ZOSTAJE ZATEM 1200ZŁ TO STARCZY NA ZAPLATE ZA WYNAJEM I OPLATY A ZA CO ZYC?

                  Za to samo z czego żyją teraz
                  Policz sobie ile kosztuje samo wyżywienie alkoholika, pranie jego gaci i inna obsługa. Nawet jeżeli koszt mieszkania nieco się zwiększy (i tak przecież płacą w jakiś sposób za mieszkanie) to per saldo wyjdzie im podobnie.
                  • ania_kryszcz Re: babunia 02.12.11, 15:37
                    W tej chwili moja mama ma ponad 1000zł renty ojca ktora ona zarzadza.
                    • babunia_wygodka Re: babunia 02.12.11, 15:39
                      ania_kryszcz napisała:

                      > W tej chwili moja mama ma ponad 1000zł renty ojca ktora ona zarzadza.

                      No to niech zarządza z innego mieszkania.
                    • angazetka Re: babunia 02.12.11, 15:42
                      I daje mu kasę na picie?
                • tosterowa Re: babunia 02.12.11, 15:47
                  "Za co?" to najczęstszy argument tych, którzy wcale nie mają ochoty niczego zmieniać.
            • imasumak ANiu, ale Ty kompletnie nie rozumiesz 03.12.11, 00:59
              Twoja matka jest dorosła i podjęła decyzje, że mieszka z alkoholikiem. Trudno.
              Tobie, jako córce może być z tego powodu przykro, ale nie masz prawa do angażowania w to wszystko dzieci - powinnaś je chronić, a nie narażać na kontakty z dziadkiem pijakiem i współuzależnioną babcią.
    • malamelania Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 14:48
      Drogie przemądrzałe emamy, alkoholizm bardzo często występuje wspólnie z biedą. A dla niezamoznych ludzi mieszkanie jest wszystkim, co mają, nawet stara meblościanka i lodówka są cenne, kiedy ktoś ma świadomość, że nowych juz się nie dorobi.
      Teksty o antykach, salonach i jajkach Faberge są zwyczajnie chamskie - nie Wam osądzać, co jest wartościowe, a co nie. Tu nie wartość idzie, ale o dostępnośc.
      Dla młodej osoby, z pracą i zdolnością kredytową ( szczegolnie dla kogoś, kto siedzi za granicą), rozpoczynanie życia od nowa wydaje się łatwe i przyjemne - ale ocenianie innych na podstawie własnej sytuacji jest krótkowzroczne i prostackie.
      Porady typu ucieczka od alkoholika i zwalenie się komus na głowę śmiesznie brzmią na tym forum, gdzie normą jest nieposiadanie gościnnego łózka big_grin ciekawe, czy Wy przyjełybyście potencjalne ofiary przemocy domowej, wszak Wasze domy to świątynie, do których wstęp jest rzadkim przywilejem tongue_out
      Zgadzam się, że autorka jest typowym przypadkiem osoby współuzależnionej i że nie widzi patologii w całym tym chorym układzie. Jednak lepszą radą niż wyśmiewanie, byłyby konkretne adresy instytucji, do których powinny razem z matką zapukać, aby pozbyć się przesladowcy.
      • sadosia75 Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 14:55
        Droga koleżanko forumowa.
        Pragnę Cię uświadomić iż od ponad dekady ( dokłądnie w marcu będzie 12 lat ) jestem wolontariuszką w klubie AA,DDA i pomagam osobom współuzależnionym,uzależnionym oraz rodzinom wyjść z nałogu.
        Dziewczyna pcha się w piekło razem z dzieciakami i patrzy na to piekło spokojnie kombinując jak kobyła pod górę. matki nie zabierze bo matka patrzy na dobro materialne a przy okazji daje alkoholikowi cudowną możliwość picia bez obaw, że padnie z głodu czy brudu.
        Jeśli masz jakieś fantastyczne rady dla autorki wątku to proszę nie krępuj się. Wszystkie "przemądrzałe emamy " są bardzo zainteresowane rozsądnym podejściem do życia z uzależnionym ojcem oraz ze współuzależnioną matką.
        • malamelania Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 15:27
          > Pragnę Cię uświadomić iż od ponad dekady ( dokłądnie w marcu będzie 12 lat ) je
          > stem wolontariuszką w klubie AA,DDA i pomagam osobom współuzależnionym,uzależni
          > onym oraz rodzinom wyjść z nałogu.

          Chwała Ci za to, piszę bez ironii.
          O ile się orientuję, masz w tych klubach ludzi chcących wyjść z nałogu, Ci najbardziej zatwardziali alkoholicy nie zajmują czasu terapeutom, z nimi borykają się - lub nie - ich rodziny. A to różnica wink
          I mam nadzieje, że masz dla swoich podopiecznych lepsze rady niż "zostawic wszystko".
          Młodą kobietę z dziecmi łatwiej namówić na ucieczkę od męża przemocowca, starsza liczy pewnie na boskie zmiłowanie, które usunie pijaka z jej życia i pozwoli przezyc spokojnie chociaż kilka lat WE WŁASNYM DOMU.

          > Jeśli masz jakieś fantastyczne rady dla autorki wątku to proszę nie krępuj się

          Niestety nie znam się na tym, jakie instytucje pomagają takim kobietom, jak matka autorki.
          Ty powinnas lepiej wiedzieć tongue_out
          Wiem za to, że nie tylko posiadacze jajek Faberge i kryształow boją się bezdomności. I wcale się temu nie dziwię.

      • ania_kryszcz Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 14:58
        To tak jak by kazda z was miała w domu złodzieje ,bała sie go by ale nie broniła swojego dobytku wszystkiego co ciezka praca zdobyła i miała sdwiadomosc ze zostawia go w swoim domu a kiedy wróci zastanie puste sciany lub spalony dom.
        Uciekacie bo sie boicie wtedy tak?
        I zupełnie wam zwisa ze wszystko tam zostaje?
        Owszem kiedy jest zarozenie zycia jak sytuaca w ktorej,bije tłucze czy jest pozar uciekasz i ratujesz zycie .
        Ale człowiek wykonczony psychicznie przez alkoholika mimo wszystko chce jakos funkcjonowac i zyc na jakims minimalnym poziomie.
        • mloda0242 ponawiam pytanie: 02.12.11, 15:02
          ... i mimo wszystko chcesz zabrać tam na święta swoje dzieci?
          • ania_kryszcz Re: ponawiam pytanie: 02.12.11, 15:12
            Mam zrobic mojej mamie taka przykrosc ze nie dosc ze ma alkoholika to nawet dzieci w nuki do niej nie przyjada?maja same siedziec?
            do mnie mama nie przyjedzie bo aninnie mam warunkow by ich nocowac ani nie przekonam jej do zostawienia domu.
            Dlatego tez chcialam aby nim my tam pojedziem juz go nie było,dac siotrze kase i w razie czego gdyby był pijany i wszczynał rozrube zabrali go odplatnie na dołek albo wytrzezwialke.
            • angazetka Re: ponawiam pytanie: 02.12.11, 15:33
              Chore. Chore. Dzieci będą pamiętać te święta uncertain Chcesz tego? Chcesz, żeby trzecie pokolenie miało pod górkę? Naprawdę chcesz?
            • babunia_wygodka Re: ponawiam pytanie: 02.12.11, 15:35
              ania_kryszcz napisała:

              > Dlatego tez chcialam aby nim my tam pojedziem juz go nie było,dac siotrze kase
              > i w razie czego gdyby był pijany i wszczynał rozrube zabrali go odplatnie na do
              > łek albo wytrzezwialke.

              To jest po pierwsze pomysł kompletnie kretyński bo ani do izby wytrzeźwień, ani tym b ardziej do aresztu nie bierze się nikogo tylko dlatego że ktoś inny za niego zapłacił.

              A po drugie to kilku stów na taką operację Ci nie szkoda, ale dorzucenie się matce do życia po wyprowadzce to już przekracza Twoje pojęcie?
            • mloda0242 ania 02.12.11, 15:37
              wiem że nie zrozumiesz, nie chcesz zrozumieć, ale i tak Ci to napiszę:
              uspokajasz własne sumienie i robisz przyjemność swojej mamie KOSZTEM dzieci;

              naprawdę szczerze współczuję, im, Tobie, Twojej mamie;

              z mojej strony EOT.
            • imasumak Re: ponawiam pytanie: 03.12.11, 01:06
              ania_kryszcz napisała:

              Mam zrobic mojej mamie taka przykrosc ze nie dosc ze ma alkoholika to nawet dzieci w nuki do niej nie przyjada?maja same siedziec?

              Tak. A wiesz dla czego? Bo Twoja mama jest dorosła i ma wybór. Nie jest to prosty wybór, ale jest. Natomiast Twoje dzieci takiego wyboru nie mają i są całkowici zależne od Ciebie i tego, co Ty im zafundujesz. A Twoim zakichanym obowiązkiem jest fundować im poczucie bezpieczeństwa i spokojne święta, a nie to, co Twoi rodzice zgotowali Tobie.
            • esr-esr Re: ponawiam pytanie: 04.12.11, 15:55
              weź tą kasę na izbę i wynajmij mamie pokój w pensjonacie na czas Wigilii jeśli u Ciebie nie ma warunków do spania. to zdecydowanie lepszy sposób wydania kasy - za 250 zeta ne pewno znajdziesz pokój, a chyba lepiej "wykupic" mamie, sobie i dzieciom spokojną noc niż ojcu wytrzeźwiałkę?
        • ania_kryszcz Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 15:08
          A tak wogole to prosze napiszcie mi co konkretnie ma mama wraz z babcia zrobic aby uwolnic sie od takiego zycia.
          ALE TAK KONKRETNIE PUNKT PO PUNKCIE GDZIE SIE UDAC JAKIE PISMA ZŁOZYC ,SKAD WZIASC KASE ?
          Jak nie zostac bez dachu nad głowa,na jakich przepisach se oprzec itd.
          Bo ja juz uderzalam w wiele miejsc i wszedzie jest spychologia ,odsylanie i opowiadanie kazdemuu z osobna.
          A "postepowanie karne umorzone z braku dowodów."
          • andaba Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 15:29
            ania_kryszcz napisała:

            > A tak wogole to prosze napiszcie mi co konkretnie ma mama wraz z babcia zrobic
            > aby uwolnic sie od takiego zycia.
            > ALE TAK KONKRETNIE PUNKT PO PUNKCIE GDZIE SIE UDAC JAKIE PISMA ZŁOZYC ,SKAD WZI
            > ASC KASE ?


            Nic ci nie poradzę, rozumiem doskonale, że twoja mama nie ma za bardzo wyjścia. Tym bardziej że pracuje w tym wypadku nawet wyprowadzka do ciebie nie wchodzi w grę, pewnie trudno byłoby jej znaleźć inną pracę.

            Rodziny w takiej sytuacji sa bez wyjścia, niestety, chyba żeby zostawić wszystko i iść... no właśnie, gdzie, żebrać pod kościól? To się łatwo mówi...
            • babunia_wygodka Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 15:38
              andaba napisała:

              > Rodziny w takiej sytuacji sa bez wyjścia, niestety, chyba żeby zostawić wszystk
              > o i iść... no właśnie, gdzie, żebrać pod kościól? To się łatwo mówi...

              Jakie, k*rwa, żebrać? ONE MAJĄ DOCHODY. A córki też raczej nie biedują skoro lekką rączką chcą wydać kilkaset złotych na bezsensowną operację pozbywania się tatusia na chwilę.

              Ponadto jakie k*rwa "zostawić wszystko"? Kto im zabroni zabrać co przydatniejsze rzeczy z domu podczas wyprowadzki? Śpiący alkoholik? O ile w ogóle będzie w domu?
              • deodyma Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 03.12.11, 10:50
                > Jakie, k*rwa, żebrać? ONE MAJĄ DOCHODY. A córki też raczej nie biedują skoro le
                > kką rączką chcą wydać kilkaset złotych na bezsensowną operację pozbywania się t
                > atusia na chwilę.


                a czytalas caly watek?
                przeciez pisze, jakie to sa dochody.
                • babunia_wygodka Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 05.12.11, 12:10
                  deodyma napisała:

                  > > Jakie, k*rwa, żebrać? ONE MAJĄ DOCHODY. A córki też raczej nie biedują sk
                  > oro le
                  > > kką rączką chcą wydać kilkaset złotych na bezsensowną operację pozbywania
                  > się t
                  > > atusia na chwilę.
                  >
                  >
                  > a czytalas caly watek?
                  > przeciez pisze, jakie to sa dochody.

                  Tak jest, właśnie o te dochody mi chodzi.
          • bri Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 16:31
            >>>A tak wogole to prosze napiszcie mi co konkretnie ma mama wraz z babcia zrobic aby uwolnic sie od takiego zycia.

            Na początek znaleźć miejsce, gdzie odbywają się meeting Al-Anon i zacząć tam chodzić. Reszta później.
        • chloe30 Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 15:20
          ania_kryszcz napisała:

          > > Ale człowiek wykonczony psychicznie przez alkoholika mimo wszystko chce jakos f
          > unkcjonowac i zyc na jakims minimalnym poziomie.

          Tytułem wstępu, żeby nie było, że nei wiem o czym pisze:
          Mój ojciec alkoholik doprowadził mnie do takiego stanu psychicznego że powiedziałam matce - albo on albo ja
          matka zostawiła wszystko jemu - tak, cały ten zasrany DOBYTEK - i poszła ze mną (13letnią) na tułaczkę
          trwało to pół roku (znajomi, rodzina), potem doprowadziła do ojca eksmisji

          te pół roku tułaczki było lepsze niż siedzenie z ojcem (a nie bił też, ludzki pan, jak Twój)

          jak pomyślę, że chcesz do kogoś takiego zawieźć dobrowolnie swoje dzieci to mi sie noż w kieszeni otwiera
          że ty myślisz o tych gratach które matka musi pilnować - to sie w głowie nie mieści
          idź na terapię
        • babunia_wygodka Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 15:28
          ania_kryszcz napisała:

          > Owszem kiedy jest zarozenie zycia jak sytuaca w ktorej,bije tłucze czy jest poz
          > ar uciekasz i ratujesz zycie .
          > Ale człowiek wykonczony psychicznie przez alkoholika mimo wszystko chce jakos f
          > unkcjonowac i zyc na jakims minimalnym poziomie.

          Znacznie łatwiej będzie temu człowiekowi żyć, i ot na lepszym poziomie, jak zabierze d*pę w troki i się wyprowadzi. Meble można zabrać ze sobą, zresztą w wynajmowanych mieszkaniach zwykle coś już jest. Cenne drobiazgi można zabrać do kieszeni. Zresztą nie trzeba wszystkiego zabierać za jednym razem - jakoś słabo widzę żeby w jeden dzień od wyjścia żony z domu alkoholik zdążył opędzlować chałupę do gołych ścian.

          I będzie wtedy Twoja matka z babką mieć normalny dom, do tego bez wydatków na utrzymanie alkoholika, czyli ZNACZNIE TANIEJ. Tylko że Wy tego nie chcecie zrobić, bo Wy uważacie że dom w którym wszyscy skacza dookoła alkoholika i uczą tego kolejne pokolenia dzieci to właśnie jest norma.
          • andaba Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 15:37
            Za co ma wynająć mieszkanie? to chyba z 700 zł kosztuje, plus opłaty? Mylę się?
            No i jeść trzeba chyba? Nie wiem ile wynosi ta najniższa pensja, ale na pewno mniej niż 1300, a nawet za to trudno byłoby wynająć mieszkanie i przeżyć.
            • babunia_wygodka Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 15:43
              andaba napisała:

              > Za co ma wynająć mieszkanie? to chyba z 700 zł kosztuje, plus opłaty? Mylę się?
              > No i jeść trzeba chyba? Nie wiem ile wynosi ta najniższa pensja, ale na pewno m
              > niej niż 1300, a nawet za to trudno byłoby wynająć mieszkanie i przeżyć.

              Masz wyliczone dochody: 1700 minus 500 jakiegoś kredytu (kość córkow w d*pie pęknie jak spłacą za matkę ten kredyt raz a dobrze żeby mieć spokój?) plus 1000 dochodów ojca z których niech będzie że połowę trzeba mu zostawić. Razem 1700. Da się wyżyć. No i są córki które mogą się ruszyć i odpalić po stówie choćby na miesiąc własnej matce i babce.
              • rosapulchra-0 Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 03.12.11, 00:54
                Dochody ojca to są dochody ojca. Jeśli się wyprowadzą, to stracą dochody ojca. Odlicz te 1000 zł od razu. Bez złudzeń.
                • babunia_wygodka Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 05.12.11, 12:12
                  rosapulchra-0 napisała:

                  > Dochody ojca to są dochody ojca. Jeśli się wyprowadzą, to stracą dochody ojca.

                  Po pierwsze wcale nie muszą ich stracić z tego powodu, skoro matka i tak nimi zarządza. Po drugie ta renta i tak ma się jakoby niedługo skończyć.

                  > Odlicz te 1000 zł od razu. Bez złudzeń.

                  Odlicz również żarcie ojca, pranie ojca i wódkę ojca. Myślisz że to nie kosztuje?
                  • gazeta_mi_placi Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 05.12.11, 12:26
                    Dokładnie. Ile zostanie z tego 1000zł po odliczeniu wódki, jedzenia (dorosły mężczyzna zwykle jada więcej od kobiety) oraz czynszu i innych opłat związanych z mieszkaniem?
                    Poza tym dochód babci to tylko 700zł? Wydaje mi się, że minimalny dochód z emerytury jest wyższy? Może uda się załatwić jakiś dodatek np. pielęgnacyjny na babcię z opieki społecznej?
                    Moja babcia ze względu na niski dochód miała taki dodatek, zawsze trochę więcej kasy.
                    • aneta-skarpeta Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 05.12.11, 13:26
                      o ile wiem to dodatek pielegnacyjny na babcie moze byc ok 500 zł
                      u mnie w rodzinie tak jest

                      babcia i jej 65 syn

                      on nie ma zadnych swiadczen, cale zycie pił i sie obijał, ale jakos na stare lata sie mocno naprostowal

                      maja 1800 zł razem

                      gospodarowac pieniedzmi pomaga jedna z corek, ktore dba o glowne zakupy itd odklada na "inwestycje"

                      i tak co roku wymieniaja sobie po 1 oknie i kupili pralke ( przez 3 lata), maja na wegiel, jedzenie itd

                      jakby syn nie wpadał czasem w małe ciagi- w miesiacu 1-2 razy po 2-3 dni to by mieli jeszcze lepiej
                  • rosapulchra-0 Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 05.12.11, 19:47
                    babunia_wygodka napisała:

                    > rosapulchra-0 napisała:
                    >
                    > > Dochody ojca to są dochody ojca. Jeśli się wyprowadzą, to stracą dochody
                    > ojca.
                    >
                    > Po pierwsze wcale nie muszą ich stracić z tego powodu, skoro matka i tak nimi z
                    > arządza. Po drugie ta renta i tak ma się jakoby niedługo skończyć.
                    Zarządza pieniędzmi męża alkoholika, więc nie jej to kasa. Jeśli się wyprowadzi, to alkoholik od razu się o swoją kasę upomni.
                    >
                    > > Odlicz te 1000 zł od razu. Bez złudzeń.
                    >
                    > Odlicz również żarcie ojca, pranie ojca i wódkę ojca. Myślisz że to nie kosztuj
                    > e?

                    Ty naprawdę nie masz bladego pojęcia o alkoholizmie.
                    Alkoholik będący w ciągu je byle co, a najczęściej nic. Pije nie wódkę, ale najtańsze mózgotrzepy, więc nie dramatyzuj już tak suspicious Ale to trzeba wiedzieć, a nie mądrzyć się dla samego mądrzenia i głupa pierwszej klasy z poklaskiem drugiego z siebie robić suspicious
        • angazetka Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 15:30
          Z tym alkoholikiem nie będzie życia na jakimkolwiek poziomie. Niech to w końcu do ciebie dotrze. Zrozum, że o dobra materialne można powalczyć potem, o własną psychikę - już teraz.
        • sta-fraszka Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 15:57
          ania_kryszcz napisała:

          > To tak jak by kazda z was miała w domu złodzieje ,bała sie go by ale nie bronił
          > a swojego dobytku wszystkiego co ciezka praca zdobyła i miała sdwiadomosc ze zo
          > stawia go w swoim domu a kiedy wróci zastanie puste sciany lub spalony dom.

          Wynosi sie wszystko po trochu. Przeciez Twoja mama nie siedzi z ojcem 24/h na dobe, wychodzi do jakiejs pracy, po jakies zakupy. Nie boi sie przez te osiem godzin, ze ojciec wszystkiego nie wyniesie.
          Bo wierz mi, jakby chcial, by wyniosl.

          > Uciekacie bo sie boicie wtedy tak?
          > I zupełnie wam zwisa ze wszystko tam zostaje?

          Nie zwisa. Ale wlasnie zycie nie zwisa nam bardziej.

          > Owszem kiedy jest zarozenie zycia jak sytuaca w ktorej,bije tłucze czy jest poz
          > ar uciekasz i ratujesz zycie .
          > Ale człowiek wykonczony psychicznie przez alkoholika mimo wszystko chce jakos f
          > unkcjonowac i zyc na jakims minimalnym poziomie.

          Psychicznie mozna czlowieka zniczyszyc rownie mocno jak fizycznie.

          I jeszcze, zeby nie bylo, ze nie wiem o czym mowie. Mimo ze od wielu lat nie mieszkam w Polsce, dlugo jezdzilam do rodzicow na kazde swieta. Moja mama wybrala pozostanie z ojcem- alkoholikiem. Kiedys tlumaczyla to tym, ze nie maja z babcia gdzie pojsc, po smierci babci zmienila tlumaczenie na "przysiege slubna" i "nie zostawianie czlonkow rodziny w potrzebie". Ja sie pogodzilam z faktem, ze cos ja przy nim trzyma, mimo ze ja psychicznie zniszczyl.
          Po terapii wiem, ze wspoluzaleznienie i ze generalnie w tej chwili moge tylko chronic siebie.

          I na przyklad nadal do rodzicow jezdze. Odwiedzam.
          Oni mnie tez (gdzie ojciec nie pije bo jezyka nie zna i nie ma jak zdobyc alkoholu).

          Ale wiem, ze gdy pojawia sie moje dzieci, same moich rodzicow odwiedzac nie beda. Moja mama tez o tym wie (choc chyba nie przyjmuje do wiadomosci). I wie moj ojciec, i wie, ze przez niego. I twierdzi, ze wymyslam.

          I jest mi szkoda mojej mamy bardzo. Serce mi peka jak slucham, ze ojciec jest znowu wypity. Jak psuje jej urodziny, rocznice, swieta.
          Ale wiem, ze ona go wybrala. Nie raz x lat temu w dniu slubu, ale za kazdym razem gdy miala szanse sie rozwiesc i wyprowadzic i tego nie zrobila. Wybiera zycie z nim kazdego dnia, zmieniajac tlumaczenia tak, by pasowaly.

          Ja nie musze. I moje dzieci tez nie.
          I nie jest to karanie mojej mamy. Jest to po prostu konsekwencja tego, co jest wazne dla niej i tego co jest wazne dla mnie.
          A dla mnie po tylu latach spedzonych w alkoholiczej rodzinie wazny jest swiety spokoj.
          I to, ze wracam do domu i sie nie boje tego, co w nim zastane.

          Ania, ja Ci strasznie wspolczuje, bo wiem jaki masz dylemat. I wiem, ze za kazdym razem, gdy bede miala jechac do rodzicow na swieta z dziecmi bede miala - mimo wszystko - taki sam.
          Naprawde, poszukaj innego rozwiazania.
          Dla mamy, dla babci, dla siebie.
          Ale przede wszystkim dla twoich dzieci.
    • bezpocztyonline Kochana córuchna 02.12.11, 15:31
      Na miesiąc przed Wigilią zastanawia się, czy ojca lepiej przywiązać pasami do łóżka w wytrzeźwiałce czy lepiej zamknąć w areszcie. Byle by nie usiadł jak człowiek przy wigilijnym stole.

      wiadomosci.onet.pl/regionalne/wroclaw/zagadkowa-smierc-przypieta-pasami-do-lozka-splonel,1,4866298,wiadomosc.html
      • ania_kryszcz Re: Kochana córuchna 02.12.11, 15:36
        i to jest własnie to od ofiar wymaga sie aby pomóc dawac szanse,wycagac reke do alkoholika zstawiac mu super warunki mieszkaniowe cały dobytek a samu zostawac bez pomocy ,wsparcia od pastwa,pieniedzy i dachu nad głowa.
        • babunia_wygodka Re: Kochana córuchna 02.12.11, 15:46
          ania_kryszcz napisała:

          > i to jest własnie to od ofiar wymaga sie aby pomóc dawac szanse,wycagac reke do
          > alkoholika zstawiac mu super warunki mieszkaniowe cały dobytek a samu zostawac
          > bez pomocy ,wsparcia od pastwa,pieniedzy i dachu nad głowa.

          Nie p*erdol (moderatorko, daj sobie na wstrzymanie bo jak to nie trolling to to jest wazna sprawa), nie p*erdol, powtarzam, bo raz opowiadasz że super warunki, raz że mało co się matka dorobiła, a wszystko podlewasz bredniami o braku pieniądzy i dachu nad głową mimo jasnych wyliczeń że do nędzy to w tej sytuacji daleeeeko.
          • deodyma Re: Kochana córuchna 03.12.11, 10:52
            > Nie p*erdol (moderatorko, daj sobie na wstrzymanie bo jak to nie trolling to to
            > jest wazna sprawa), nie p*erdol, powtarzam, bo raz opowiadasz że super warunki
            > , raz że mało co się matka dorobiła, a wszystko podlewasz bredniami o braku pie
            > niądzy i dachu nad głową mimo jasnych wyliczeń że do nędzy to w tej sytuacji da
            > leeeeko.



            a mozesz rzucic linkiem, gdzie to jest napisane?
            moze ja slepa, ale o super warunkach nic tu nie wyczytalam...
        • angazetka Re: Kochana córuchna 02.12.11, 15:54
          No właśnie wy radośnie wyciągacie rękę do pijaka. Ma gdzie spać, ma co jeść, ma rodzinę na Święta - to po co ma przestać chlać?
      • angazetka Re: Kochana córuchna 02.12.11, 15:37
        On nie usiądzie jak człowiek. On sie nachleje, zrobi awanturę, położy skarpety na wigilijnym stole albo rzuci półmiskiem z pierogami. Fajne święta.
        • andaba Re: Kochana córuchna 02.12.11, 15:41
          Nawet nie musi robić awantury, sama obecność odczłowieczonego bełkoczacego dziadka i ojca jest wystarczająco dobijająca. A jednak matkę zostawić trudno i żal i chciałoby sie do niej pojechać, spędzić święta. Tłumaczy sobie, że matka chce wnuki zobaczyć, ze skoro ona przeżyła, to i dzieci przeżyją, a może akurat się nie schleje, może...

          Boże, dzięki że nie mam już takich dylematów...
          • bezpocztyonline Re: Kochana córuchna 02.12.11, 15:46
            andaba napisała:

            > Nawet nie musi robić awantury, sama obecność odczłowieczonego bełkoczacego dzia
            > dka i ojca

            Ale pojechałaś...
            Toż to Wigilia przecież? Nawet z bydlątkami się dzielono opłatkiem?

            A wy - męża, ojca, dziadka prewencyjnie do kryminału.
            • andaba Re: Kochana córuchna 02.12.11, 15:50
              bezpocztyonline napisała:

              > Ale pojechałaś...
              > Toż to Wigilia przecież? Nawet z bydlątkami się dzielono opłatkiem?

              Siedziałąć kiedyś z pijakiem przy wigilijnym stole?

              Jak tak, to cieszy mnie twoje miłosierdzie w tym względzie. Cudownie, że są ludzie, którzy mimo przeciwności sa w stanie bliźniemu zawsze nieba przychylić i nadstawiać drugi policzek. Tak serio piszę.
              • bezpocztyonline Re: Kochana córuchna 02.12.11, 16:31
                andaba napisała:


                > Siedziałąć kiedyś z pijakiem przy wigilijnym stole?

                Owszem. Wiele lat. Rodzina to rodzina. Skoro tatuś/dziadek jest pijakiem, no to jest.
                A gdyby był obłożne chory, to tez oddalibyście go do szpitala na ten czas, by "Świąt sobie nie popsuć"?
                • kawka74 Re: Kochana córuchna 02.12.11, 16:35
                  > Owszem. Wiele lat. Rodzina to rodzina. Skoro tatuś/dziadek jest pijakiem, no to
                  > jest.

                  Albo robisz sobie jaja, albo gorzej z Tobą, niż z autorką wątku.
                  • bezpocztyonline Re: Kochana córuchna 02.12.11, 17:35
                    kawka74 napisała:

                    > > Owszem. Wiele lat. Rodzina to rodzina. Skoro tatuś/dziadek jest pijakiem,
                    > no to
                    > > jest.
                    >
                    > Albo robisz sobie jaja, albo gorzej z Tobą, niż z autorką wątku.

                    Taka ta specyfika tych świąt, że się nawet zaprasza samotnych znajomych.

                    A wy się wszyscy na miesiąc przed świętami zastanawiacie, co zrobić, by ten człowiek na pewno miał samotne święta.

                    Jeszcze nie wiadomo, czy i co ten człowiek za miesiąc zrobi, ale autorka wątku z odpowiadającymi kombinują, gdzie go umieścić przed Wigilią, bo dla dzieci będzie nieładnie zobaczyć w Wigilię dziadka.

                    Ze mną jest coś nie tak, czy autorami takich pomysłów?

                    Autorko wątku: nie zapomnij nie stawiać dodatkowego nakrycia.
                    • kawka74 Re: Kochana córuchna 02.12.11, 17:47
                      > Ze mną jest coś nie tak, czy autorami takich pomysłów?

                      Z Tobą. Zdecydowanie z Tobą.
                      Powinnaś iść na Al-Anon zamiast szkodzić sobie i innym.
                • angazetka Re: Kochana córuchna 02.12.11, 16:35
                  Jeśli nie widzisz róznicy między człowiekiem obłożnie chorym a pijakiem, który niszczy rodzinę, to nie mamy o czym gadać. Jesli lubisz spędzać BN w towarzystwie nachlanego dziada - również.
            • angazetka Re: Kochana córuchna 02.12.11, 15:51
              Spędź BN z pijakiem, potem coś napisz.
            • kawka74 Re: Kochana córuchna 02.12.11, 15:56
              Do kryminału to za krótko, lepiej byłoby od razu na oddział leczenia uzależnień. Przynajmniej byłoby więcej spokoju w domu.
              Dla alkoholika nie ma Wigilii, nie ma świąt, nie ma ani krzty miłosierdzia - chyba że zechce zrobić cokolwiek sensownego w kierunku leczenia.
        • kawka74 Re: Kochana córuchna 02.12.11, 15:53
          A dzieci będą na to patrzeć, bo jeśli nie przyjadą, to babci będzie przykro.
          Bo autorka wątku nie jest w stanie zrozumieć, jak bardzo jest chora.
          • marzeka1 Re: Kochana córuchna 02.12.11, 16:11
            Koszmarne jest branie dzieci i zawiezienie ich do pijackiego domu , pokazanie im , jak koszmarne mogą być święta. JAK, no jak jako matka możesz tak krzywdzić własne dzieci, dlaczego w ogóle mają być świadkami takich sytuacji.
          • arwena_11 Re: Kochana córuchna 02.12.11, 16:19
            Dziewczyno, niech mama wyprowadza się, bierze rozwód z winy meża i występuje o alimenty na siebie. Ma komfortową sytuacje. Facet ma RENTĘ, a wiec pewny dochód. Majac wyrok o alimenty idzie do zusu i składa wyrok, wtedy przelewają jej alimenty bezpośrednio na jej konto. Wystepuje o podział majatku. Po prawomocnym wyroku sprzedaje mieszkanie, bierze połowę, reszte daje alkoholikowi i on robi z tym co chce.

            Jak sie nie chce rozwodzić, to wyprowadza sie i wystepuje do sadu o ZABEZPIECZENIE PODSTAWOWYCH POTRZEB, wtedy znowu z wyrokiem idzie do zus-u itd.

            Dostanie 400-500 zł, a to juz dużo, wynajmie z babcia mieszkanie, a alkoholik niech spada na drzewo.

            Pozwolić, aby matka mieszkała w takich warunkach to nie wiem kim trzeba by być, a jeszcze fundować dzieciom takie cudowne święta. Jak cię nie znienawidzą to będzie cud.
            • ania_kryszcz Re: Kochana córuchna 02.12.11, 16:26
              Mieszkanie jest ich wspolne wiec ojciec musi zgodzic sie na sprzedaz ,pozatym nie moze zostawic go bez dachu nad glowa musi mu zapewnic lokum.
              Ze sprzedazy tego mieszkania nie starczy na zakup kawalerki i jemu jakiegos lokum.
              • babunia_wygodka Re: Kochana córuchna 02.12.11, 16:37
                ania_kryszcz napisała:

                > Mieszkanie jest ich wspolne wiec ojciec musi zgodzic sie na sprzedaz ,pozatym n
                > ie moze zostawic go bez dachu nad glowa musi mu zapewnic lokum.

                Co to, k*rwa, znaczy "nie może"? Po rozwodzie wszystko może. Wyprowadza się i heja. Przestań wyszukiwać fikcyjne trudności.

                > Ze sprzedazy tego mieszkania nie starczy na zakup kawalerki i jemu jakiegos lok
                > um.

                A co to za problem że nie starczy "jemu na lokum"? Niech sobie wynajmie. Zresztą Twoja matka też. A forsę za pół mieszkania niech sobie wsadzi na lokatę albo coś.

                Wszystko to co wymyślasz to są sprawy do załatwienia i rozwiązania a ich skomplikowanie jest ŻADNE. A już zwłaszcza w porównaniu z wieloletnim chodzeniem na paluszkach dookoła świętego Pana Alkoholika.
                • malamelania Re: Kochana córuchna 02.12.11, 16:54
                  Babunia_wygodka, różnych świrów widziałam na forach, ale Ty bijesz wszystkich na głowę big_grin
                  Tylko, że to jest mało smieszne, bo bierzesz się za doradzanie ludziom i nie daj Boże, ktoś może wziąc na serio to, co piszesz.
                  A znajomość prawa i pojęcie o sprawiedliwości masz na poziomie dziecka, co z bajek nie wyrosło.
                  • babunia_wygodka Re: Kochana córuchna 05.12.11, 12:14
                    malamelania napisała:

                    > Tylko, że to jest mało smieszne, bo bierzesz się za doradzanie ludziom i nie da
                    > j Boże, ktoś może wziąc na serio to, co piszesz.
                    > A znajomość prawa i pojęcie o sprawiedliwości masz na poziomie dziecka, co z ba
                    > jek nie wyrosło.

                    Widzę że ty też z silnej grupy pod wezwaniem NIEDASIE.
                • rosapulchra-0 Re: Kochana córuchna 03.12.11, 01:02
                  Babunia, siedzisz sobie wygodnie na dpie i klepiesz sobie, aż klawiatura furkoce jak ruski wentylator suspicious Ale żebyś jeszcze z sensem coś napisała..
              • kiviland mysle, ze mam rozwiazanie, 02.12.11, 17:06
                dla niektorych egzaltowanych emamus moze byc drastyczne.
                ale one sa takie mundre, ze jedyne co potrafia to powiedziec niech matka wezmie stara babke na plecy i idzie na stare lata na tulaczke.
                ania niech mama zlozy w sadzie rodzinnym wniosek o ubezwlasnowolnienie ojca i ustanowienie sie jego opiekunem - na wspolopiekuna moze wyznaczyc ciebie lub siostre. do zlozenia tego do sadu bedzie potrzebny akt malzenstwa i chyba akt urodzenia ojca (ale tego nie jestem pewna, dopytacie w sadze). sad w odpowiedzi na wniosek powola biegłych psychiatrów 2 lub 3 osoby. pisałas ze stary pijak leczy sie psychiatrycznie - to CUDOWNIE!!!!!!!!!!! niech matka wezmie od jego lekarza zaswiadczenie o tym. jakby lekarz tegoz aswiadczenia nie chciał dac, bo tajemnica lekarska to niech napisze wsadzie adres lekarza/przychodni i na wniosek sadu dok. leczenia bedzie dostepna.
                ubezwlasnowolnienie bedzie trwalo 2, 3 sprawy a potem twoja mama jako opiekun tatusia za kazdym razem jak bedzie swirowal/wszczynal awantury itp. wzywa policje i karetke. Karetka wiezie delikwenta w asyscie policji do psychiatryka i tam pan przebywa dopóki sie go nie zaleczy.
                wyobrazam sobie, ze pijak i do tego chory psychicznie to koszmar. ale głowa do góry dopóki mama ma wsparcie w rodzinie wszystko załatwicie
                • sabciasal to jest dopiero bzdura 03.12.11, 19:11
                  może nie egzaltowana, ale kosmicznie bzdurna jest twoja rada. poczytaj sobie o konsekwencjach ubezwłasnowolnienia i obowiązkach osoby wskazanej jako opiekun (bo jak rozumiem żona miałaby pełnic taką rolę). pomijam juz jaki sąd tylko na podstawie faktu leczenia psychiatrycznego ubezwłasnowolni człowieka.
                  po ubezwłasnowolnieniu matka założycielki wątku bedzie miała dopiero maksymalnie przechlapane. to oznacza odpowiedzialność za czyny i majątek męza. I bynajmniej nie oznacza, ze - jak mniemasz -"mama jako opiekun tatusia za kazdym razem jak bedzie swirowal/wszczynal awantury itp. wzywa policj e i karetke. Karetka wiezie delikwenta w asyscie policji do psychiatryka i tam> pan przebywa dopóki sie go nie zaleczy." akurat - poczytaj wątek, on pije, jest wredny, bije ale tak że nie widać. nie ma zadnych podstaw aby zabierała go karetka do psychiatryka.
                  To oznacza raczej, że gdy ojceic straci rentę, to matka bedzie go utrzymywać, nigdy się z nim nie rozwiedzie i będzie spłacac jego długi.
                  Twoja rada to nic innego niż: jak upupić się jeszcze bardziej. nie dość że nic w jej życiu się nie zmieni, dalej bedzie mieszkac ze znienawidzonym alkoholikiem, to jeszcze będzie ponosić za nbiego odpowiedzialnosc.
            • kawka74 Re: Kochana córuchna 02.12.11, 16:30
              > Pozwolić, aby matka mieszkała w takich warunkach to nie wiem kim trzeba by być,

              A jak autorka wątku ma na to NIE pozwolić?
            • ania_kryszcz Re: Kochana córuchna 02.12.11, 16:31
              A wogole jesli nie beda razem mieszkac to mamie naleza sie alimenty?
              a co jak w kietniu straci prwo do renty i nie bedzie miec dochodu z czego wtedy sciagna dla mamy?
              • marzeka1 Re: Kochana córuchna 02.12.11, 16:35
                Dlaczego chcesz w taką patologię wieść własne dzieci?? Nie wystarczy, że tobie pijak ojciec schrzanił życie na tyle, że nie widzisz nic złego w zabraniu do takiego domu dzieci????
              • babunia_wygodka Re: Kochana córuchna 02.12.11, 16:38
                ania_kryszcz napisała:

                > A wogole jesli nie beda razem mieszkac to mamie naleza sie alimenty?
                > a co jak w kietniu straci prwo do renty i nie bedzie miec dochodu z czego wted
                > y sciagna dla mamy?

                Niech się rozwodzi z jego winy i nie wyszukuje razem z córkami utrudnień na siłę. A jak nie będzie miał renty to tym lepiej - łatwiej się zgodzi na sprzedaż mieszkania.

              • kiviland Re: Kochana córuchna 02.12.11, 17:07
                dla niektorych egzaltowanych emamus moze byc drastyczne.
                ale one sa takie mundre, ze jedyne co potrafia to powiedziec niech matka wezmie stara babke na plecy i idzie na stare lata na tulaczke.
                ania niech mama zlozy w sadzie rodzinnym wniosek o ubezwlasnowolnienie ojca i ustanowienie sie jego opiekunem - na wspolopiekuna moze wyznaczyc ciebie lub siostre. do zlozenia tego do sadu bedzie potrzebny akt malzenstwa i chyba akt urodzenia ojca (ale tego nie jestem pewna, dopytacie w sadze). sad w odpowiedzi na wniosek powola biegłych psychiatrów 2 lub 3 osoby. pisałas ze stary pijak leczy sie psychiatrycznie - to CUDOWNIE!!!!!!!!!!! niech matka wezmie od jego lekarza zaswiadczenie o tym. jakby lekarz tegoz aswiadczenia nie chciał dac, bo tajemnica lekarska to niech napisze wsadzie adres lekarza/przychodni i na wniosek sadu dok. leczenia bedzie dostepna.
                ubezwlasnowolnienie bedzie trwalo 2, 3 sprawy a potem twoja mama jako opiekun tatusia za kazdym razem jak bedzie swirowal/wszczynal awantury itp. wzywa policje i karetke. Karetka wiezie delikwenta w asyscie policji do psychiatryka i tam pan przebywa dopóki sie go nie zaleczy.
                wyobrazam sobie, ze pijak i do tego chory psychicznie to koszmar. ale głowa do góry dopóki mama ma wsparcie w rodzinie wszystko załatwicie
              • arwena_11 Re: Kochana córuchna 02.12.11, 19:39
                Mamie należą sie, jeżeli będzie rozwód z winy ojca. Jak straci rente to ma dług. Ma połowę mieszkania, wiec jest z czego ściągać.
            • andaba Re: Kochana córuchna 02.12.11, 16:34
              arwena_11 napisała:

              Jak cię nie znienawidzą to b
              > ędzie cud.

              Nie przesadzasz? Za jedne spieprzone święta? Ja nawet swojego ojca nie nienawidzę za 20 spieprzonych świąt...
              A już na pewno nie matkę, ofiarę dobrego serca i braku możliwości.

              • marzeka1 Re: Kochana córuchna 02.12.11, 16:36
                Tyle że skoro wyszło się w pijackiego domu to jednak warto chronić własne dzieci przed takim koszmarem, bo dla mnie to żaden argument "mamusi będzie przykro". Troska o własne dzieci jest ważniejsza i zapewnienie im dobrych świąt też jest ważniejsze.
                • babunia_wygodka Re: Kochana córuchna 02.12.11, 16:40
                  marzeka1 napisała:

                  > Tyle że skoro wyszło się w pijackiego domu to jednak warto chronić własne dziec
                  > i przed takim koszmarem, bo dla mnie to żaden argument "mamusi będzie przykro".
                  > Troska o własne dzieci jest ważniejsza i zapewnienie im dobrych świąt też jest
                  > ważniejsze.

                  To nawet chodzi nie o święta bo to pryszcz. Chodzi o podłe przyuczanie dzieci że alkoholik to świętość i trzeba z nim delikatnie bo jeszcze mu się przykro zrobi. A one są nic nie wartymi szmatami, więc można nimi wycierać rzygi pijanego dziadka. Czyż nie tak, pani Kryszcz?
                  • andaba Re: Kochana córuchna 02.12.11, 16:46
                    babunia_wygodka napisała:

                    Chodzi o podłe przyuczanie dzieci ż
                    > e alkoholik to świętość i trzeba z nim delikatnie bo jeszcze mu się przykro zro
                    > bi. A one są nic nie wartymi szmatami, więc można nimi wycierać rzygi pijanego
                    > dziadka.

                    Pokaż mi dokładnie w którym miejscu coś takiego, czy choćby odrobinę zbliżonego zostało napisane. Bo ja w żadnym poście nie znalazłam nic o tym, że by nie sprawiać ojcu przykrości. Wprost przeciwnie, należy go zapuszkować, wyeksmitować, wydziedziczyć, obciążyć alimentami i chyba jedynie o kastracji nie było mowy.
                    • iwoniaw Re: Kochana córuchna 02.12.11, 16:56
                      Babunia pojechała ostro, ale prawda jest taka, że Ania planuje święta takie, a nie inne (i właśnie swoim dzieciom je planuje, a o ich potrzebach nie ma akurat słowa), gdyż:
                      1. Babcia na święta do nich nie przyjedzie _bo dziadek pijak_
                      2. Ania w domu nie zostanie, bo babcia musiałaby być sama _z dziadkiem pijakiem_
                      3. Miesiąc przed świętami głównym problemem logistycznym do rozwiązania jest co będzie, gdy zacznie urządzać awanturę _dziadek pijak_
                      4. Generalnie plan jest taki, że jadą do domu, w którym przy dobrych wiatrach uda się bez większej afery jakoś przetrwać mimo _dziadka pijaka_

                      Jeśli powyższe nie jest pokazaniem dzieciom, iż wszystko kręci się wokół _dziadka pijaka_, z którym przede wszystkim muszą liczyć się wszyscy, to czym?

                      Można dywagować, jakie zabezpieczenie dobytku i organizacja świąt byłaby najwłaściwsza, ale na początek naprawdę nie warto zaprzeczać FAKTOM.
                      • bezpocztyonline Re: Kochana córuchna 02.12.11, 17:30
                        iwoniaw napisała:

                        > 3. Miesiąc przed świętami głównym problemem logistycznym do rozwiązania jest co
                        > będzie, gdy zacznie urządzać awanturę _dziadek pijak_

                        Nie "gdy zacznie", tylko gdzie go można prewencyjnie przed Wigilią umieścić, by dzieci widziały tylko ładne obrazki.

                        Ciekawe, co im powiedzą mama z babcią, gdy dzieci zapytają, gdzie jest dziadek? I czy to dodatkowe nakrycie to nie dla dziadka? A może na wszelki wypadek dodatkowego nakrycia nie postawią?
                        • rosapulchra-0 Re: Kochana córuchna 03.12.11, 01:08
                          bezpocztyonline wiesz jak się strzela baranka? Trzeba stanąć kilka metrów od ściany, schylić mocno głowę, rozpędzić się i walnąć tą głową w ścianę. Zrób to w końcu, bo pi*przysz jakbyś tego baranka kilka razy strzelała.
                          • bezpocztyonline Re: Kochana córuchna 03.12.11, 13:58
                            rosapulchra-0 napisała:

                            > bezpocztyonline wiesz jak się strzela baranka? Trzeba stanąć kilka metrów od śc
                            > iany, schylić mocno głowę, rozpędzić się i walnąć tą głową w ścianę.

                            Widzę, że masz doświadczenie w tym względzie. Skutki też widać
                            • rosapulchra-0 Re: Kochana córuchna 03.12.11, 21:16
                              Ja nie chrzanię głupot, jak ty. Złośliwych, głupich, podłych głupot. Baranek jak najbardziej ci się przyda, przynajmniej będziesz miała usprawiedliwienie na swoje myślenie suspicious
                  • marzeka1 Re: Kochana córuchna 02.12.11, 16:46
                    To się nazywa przekazywanie patologii w sztafecie pokoleń, a przecież NIE JESTEŚMY skazani na powtarzanie/odtwarzanie swojego domu, nie jesteśmy, no ale jeśli dla kogoś ważny jest argument "mamusi będzie przykro", NIC nie zrozumie.Nic. Nieważne dzieci, ważne, aby babcia wnusie ujrzała w pijackim domu. Chore, szkodliwe, chore.
                    • andaba Re: Kochana córuchna 02.12.11, 16:53
                      marzeka1 napisała:

                      no ale jeśli
                      > dla kogoś ważny jest argument "mamusi będzie przykro"

                      No owszem, na przykład dla mnie to jest ważne. Uważam, że jestem coś winna matce, tak samo jak dzieciom. Może nawet bardziej? Dzieci nie wszystko pojmą, nie wszystko zauważą, moim wcale nie przeszkadzał pijany dziadek o ile nie robił awantur. I ja jak pamiętam siebie tez wolałam go w dzieciństwie pijanego niż trzeźwego i wściekłego... Potem się to zmieniło, ale tak do 5-6 lat mi nie przeszkadzało.
                      • marzeka1 Re: Kochana córuchna 02.12.11, 17:06
                        Tyle że mając do wyboru między matką a dziećmi, serio postawisz "przykrość" mamusi na pierwszym miejscu?? Bo ja w życiu.
                        Lubię święta, bo spędzam je tak, jak chcę staramy się stworzyć fajną atmosferę. A tu: czyhanie, czy pijany dziadek zrobi awanturę, czy nie; Na cholerę to znosić???
                        Dzieci w ogóle nie powinny mieć kontaktu z takim dziadkiem i tyle
                        Dla mnie twoja wypowiedź, Andabo, jest kompletnie niezrozumiała.
                      • sumire Re: Kochana córuchna 02.12.11, 17:07
                        a mnie przeszkadzało bardzo. panicznie się bałam i do tej pory jestem wdzięczna rodzicom, że zdecydowali się ukrócić atrakcje pt. 'rodzinne obiady z pijanym dziadkiem'. dlatego argument, że dzieci nie wszystko pojmą i nie wszystko zauważą, trochę ujmuje inteligencji przynajmniej niektórym dzieciom. inna rzecz, że w dużej mierze dzięki temu, że rodzina postawiła sprawę na ostrzu noża, dziadek poszedł w końcu po rozum do głowy, czyt. odstawił alkohol.
                        notabene siostra mojej mamy, też żona alkoholika, w święta niejeden raz zostawiała go samego i wyjeżdżała z domu do nas. bez cackania, bez kombinowania. jasne, że to nie jest cudowne rozwiązanie, bo takich przy alkoholizmie nie ma. ale lepiej, żeby tylko jedna osoba była nieszczęśliwa niż dwie, trzy i cała reszta rodziny.
      • czar_bajry Re: Kochana córuchna 04.12.11, 17:25
        Na miesiąc przed Wigilią zastanawia się, czy ojca lepiej przywiązać pasami do ł
        > óżka w wytrzeźwiałce czy lepiej zamknąć w areszcie. Byle by nie usiadł jak czło
        > wiek przy wigilijnym stole.

        Miałaś kiedykolwiek do czynienia z alkoholikiem? Pijącym i będącym w transie akurat?
        Nie miałaś, gdybyś miała to nie wypisywała byś takich głupot.
        Aby usiąść przy stole jak człowiek to trzeba najpierw zachować równowagę a co najważniejsze być człowiekiem a nie pijaną, śmierdzącą kreaturą.

        Za w czasu nie zrobisz nic, co najwyżej mama może wywalić go na zbity ryj ale jeśli nie zrobiła tego do tej pory to raczej już nie zrobi.
        Jeśli zacznie się awanturować wezwij policję i niech go zabierają, za izbę rachunek wystawią jemu.
    • iwoniaw Ania 02.12.11, 16:50
      Oburzasz się na te, które piszą, że jechanie tam na święta z dziećmi to zły pomysł. Tymczasem to naprawdę JEST BARDZO ZŁY pomysł. To właśnie chcesz zafundować swoim dzieciom? Wigilię z pijanym dziadkiem, który - być może - awantury nie zrobi? Ale raczej zrobi, skoro miesiąc wcześniej się nad tym zastanawiasz. To mają zapamiętać ze świąt? Pijackie awantury?

      I na serio mamie będzie mniej przykro siedzieć w święta samej z babcią niż widzieć, jak wnuczki patrzą na pijanego dziadka? Jeśli tak, to tym bardziej się dziwię, że wybierasz jej komfort kosztem komfortu dzieci. One - w przeciwieństwie do babci - są naprawdę pozbawione wyboru i będą mieć święta takie, jakie TY im zafundujesz. Jesteś odpowiedzialna za dzieci, mama jest dorosła.
      • kiviland znowu sie zle podpielam... 02.12.11, 17:08
        dla niektorych egzaltowanych emamus moze byc drastyczne.
        ale one sa takie mundre, ze jedyne co potrafia to powiedziec niech matka wezmie stara babke na plecy i idzie na stare lata na tulaczke.
        ania niech mama zlozy w sadzie rodzinnym wniosek o ubezwlasnowolnienie ojca i ustanowienie sie jego opiekunem - na wspolopiekuna moze wyznaczyc ciebie lub siostre. do zlozenia tego do sadu bedzie potrzebny akt malzenstwa i chyba akt urodzenia ojca (ale tego nie jestem pewna, dopytacie w sadze). sad w odpowiedzi na wniosek powola biegłych psychiatrów 2 lub 3 osoby. pisałas ze stary pijak leczy sie psychiatrycznie - to CUDOWNIE!!!!!!!!!!! niech matka wezmie od jego lekarza zaswiadczenie o tym. jakby lekarz tegoz aswiadczenia nie chciał dac, bo tajemnica lekarska to niech napisze wsadzie adres lekarza/przychodni i na wniosek sadu dok. leczenia bedzie dostepna.
        ubezwlasnowolnienie bedzie trwalo 2, 3 sprawy a potem twoja mama jako opiekun tatusia za kazdym razem jak bedzie swirowal/wszczynal awantury itp. wzywa policje i karetke. Karetka wiezie delikwenta w asyscie policji do psychiatryka i tam pan przebywa dopóki sie go nie zaleczy.
        wyobrazam sobie, ze pijak i do tego chory psychicznie to koszmar. ale głowa do góry dopóki mama ma wsparcie w rodzinie wszystko załatwicie
        • kura28 Re: znowu sie zle podpielam... 02.12.11, 21:47
          Jak go ubezwłasnowolni i jeszcze zostanie jego opiekunem prawnym, to może później mieć spore problemy z ewentualnym rozwodem.
          • ania_kryszcz Re: znowu sie zle podpielam... 02.12.11, 21:58
            Do tego ubezwlasnowolnienie naklada na nia tez obowiazek sprawowania opieki nad nim .
            Mama mieszkania do roku marzec 2013 mieszkania sprzedac nie moze bo bylo wykupione za ta przyslowiowa zlotwke i musi oczekac 5 lat aby moc je sprzedac.
            Wznajmowanie drugiego to oplata za wynajem oplaty za te mieszkanie plus oplacanie tego drugiego w ktorzm zostanie ojciec bo nie odda mu jej polowz ktora jej sie nalezy.
            Bo z jakiej racji ma sie tulac na wynajmach na stare lata skoro tam na te pracowala i inwestowala.
            • arwena_11 Re: znowu sie zle podpielam... 03.12.11, 22:01
              Nie musi czekać. Może sprzedać i jeżeli te pieniądze przeznaczy na zakup innego mieszkania, to podatku nie zapłaci.
            • babunia_wygodka Re: znowu sie zle podpielam... 05.12.11, 12:23
              nia_kryszcz napisała:

              > Bo z jakiej racji ma sie tulac na wynajmach na stare lata skoro tam na te praco
              > wala i inwestowala.

              Pewnie, pewnie. Znacznie lepiej kiblować w zamknięciu jako sprzątaczka rzygów. To znacznie bardziej godne na stare lata.
              • gazeta_mi_placi Re: znowu sie zle podpielam... 05.12.11, 12:28
                I życie w ciągłym strachu.
                Co złego zresztą w wynajmie? Mieszkania do wynajęcia do nie meliny na osiedlach socjalnych bez wody i prądu. To często ładne, przytulne kawalerki.
              • aneta-skarpeta Re: znowu sie zle podpielam... 05.12.11, 13:22
                ja nie wiem, ja sobie cenie spokoj ducha
                mialam meza alkoholika, seksoholika

                duzo finansowo stracilam na tym, odpuscilam alimenty "aby tylko dziecko mialo swiety spokoj"
                poczatkowo bylo bradzo trudno i finansowo i ogolnie

                ale poukladalo sie, a swiety spokoj jest bezcenny

                rozumiem ze mama musi zawalczyc o majatek, ale nie musi zyc z chlopem i sie zadreczac

                ojciec dorosly jest, lata pracował na swoja starosc
    • lewapinger jak czytam wasze komenty to mi się 02.12.11, 17:14
      nòż w kieszeni otwiera. Niektòre z was mogłby by zamknàć gęby w pewnych chwilach zamiast pier....lić głupoty, nabijać się i poniżać. Nie byłyście cgyba w sytuacji jej matki, nie byłyście w sytuacji tej dziewczyny. Nie wiecie co to jest wspòłuzależnienie, nie wiecie jak ciężko wyrwać się z tego zaklętego kręgu, nie wiecie jak ciężko jest dziewczynie i matce. matka musi waczyć o kolejny dzień skoro narazie nie mam możliwości odejścia w spokojne miejsce. Najlepiej pieprznàć wszystko i wyjść z domu, prawda? Ale gdzie? Pod most, pod stòł do dzieci? Więc zamknijcie się łaskwie.

      Tak, policja zabierze delikwenta do wyrzeźwiałki, to delikwent będzie musiał opłacić ten przyjemny nocleg nie matka, na delikwenta bedzie wystawiony rachunek.
      Warto byłoby też w momencie interwencji zarzàdać założenia niebieskiej karty, policja ma obowiàzek to zrobić.
      Wiem bo mam doświadczenie w tym temacie.
      • kawka74 Re: jak czytam wasze komenty to mi się 02.12.11, 17:23
        Nie wiec
        > ie co to jest wspòłuzależnienie, nie wiecie jak ciężko wyrwać się z tego z
        > aklętego kręgu, nie wiecie jak ciężko jest dziewczynie i matce.

        WIEMY. I co z tego? Jak długo można się karmić tą świadomością, jak to nam CIĘŻKO i jakie to TRUDNE? Do śmierci?
        • lewapinger Re: jak czytam wasze komenty to mi się 02.12.11, 17:35
          kto tu mòwi o świętości??? co ona ma zrobić? tak po prostu unieść się honorem, oddać pijakowi wszystko, nawet tę meblościankę, caly dorobek i odejść pod most?
          uświadom sobie, że kobieta żyjàca kilkadziesiàt lat z alkoholikiem nie słucha ŻADNYCH argumentòw, ma swòj tok myślenia, swojà drogę postępowania i to ona i tylko ona sama wie, kiedy powiedzieć DOŠĆ. Żadne agrumenty z boku nie dotrà do niej, nie ma szans, sama musi dojrzec aby odejść. każdy ma swòj limit cierpienia, u tej kobiety widocznie jeszcze się nie wyczerpał. Pozostaje jeszcze kwestia materialna zapewne nie rozwiàzana dkatego tkwi jeszcze w tym kwasie.
          Ja tę sytuację rozumiem, wzywałam tak długo policję, tak często go zabierali na wytrzeźwiałkę aż policja z urzędu wszczęła sprawę karnà o znęcanie się delikwenta nad rodzinà. delikwent miał dość noclegòw na twardym łożu, dość rachunkòw za dołek i przestał pić. A sàd eksmitował delikwenta z mieszkania za znęcanie.
          do wszystkiego trzeba dojrzeć.



          kawka74 napisała:

          > Nie wiec
          > > ie co to jest wspòłuzależnienie, nie wiecie jak ciężko wyrwać się z
          > tego z
          > > aklętego kręgu, nie wiecie jak ciężko jest dziewczynie i matce.
          >
          > WIEMY. I co z tego? Jak długo można się karmić tą świadomością, jak to nam CIĘŻ
          > KO i jakie to TRUDNE? Do śmierci?
          • kawka74 Re: jak czytam wasze komenty to mi się 02.12.11, 17:44
            > kto tu mòwi o świętości???

            Nie ja.
            I o czym Ty, u licha, piszesz?
          • imasumak A ty lewapinger nie rozumiesz 03.12.11, 09:51
            że Ania nie powinna sobie w ogóle w tym momencie zaprzątać głowy tym, co zrobi matka. Ona powinna myśleć o dzieciach i sobie. Czyli ona na terapię, a dzieci trzymać jak najdalej się da od toksycznych dziadków.
            Czas, żeby zrozumiała, że nie pomoże nikomu, zanim sama siebie nie uzdrowi.
          • babunia_wygodka Re: jak czytam wasze komenty to mi się 05.12.11, 12:20
            lewapinger napisała:

            > kto tu mòwi o świętości??? co ona ma zrobić? tak po prostu unieść się hono
            > rem, oddać pijakowi wszystko, nawet tę meblościankę, caly dorobek i odejść pod
            > most?
            > uświadom sobie, że kobieta żyjàca kilkadziesiàt lat z alkoholikiem ni
            > e słucha ŻADNYCH argumentòw, ma swòj tok myślenia, swojà drogę p
            > ostępowania i to ona i tylko ona sama wie, kiedy powiedzieć DOŠĆ. Żadne agrumen

            Taaaa. Czyli po prostu należy opuścić majtki do kostek i chodzić w kółko drobnymi kroczkami powtarzając "nic się nie da zrobić, nic się nie da zrobić".
      • marzeka1 Re: jak czytam wasze komenty to mi się 02.12.11, 17:24
        Głupoty to ty piszesz, mnóstwo odpowiedzi dziewczyna dostaje od kobiety, które były w podobnej lub takiej samej sytuacji, a mimo to nie przyszłoby im do głowy zabierać własnych dzieci na Wigilię do patologicznego domu.I tyle.
      • edelstein Re: jak czytam wasze komenty to mi się 02.12.11, 17:38
        Pierwsze pytanie czy wy chcecie sie od ojca,meza,syna/ziecia uwolnic?bo jesli nie to dalsze dyskusje nie maja sensu.
        Jesli tak to pierwszym krokiem jest terapia dla rodzin alkoholikow i rozwod.
        Drugim wniesienie do sadu o alimenty od ojca dla mamy.
        Trzecim wynajecie mieszkania dla babci i mamy do czasu gdy po przez postepowanie sadowe dojdzie do sprzedazy mieszkania i wyprowadzka oczywiscie.
        Nastepne swieta beda juz bez dylematow co zrobic z alkoholikiem.Nie jest to latwe,proste i przyjemne,ale to jedyna szansa na normalnosc.Bez wzgledu na to co postanowicie w zyciu nie zabralabym dzieci na wigilie do domu alkoholika,nie wiem jak w Pl ale tu byloby to potraktowane jako dzialanie na szkode dzieci i jugendamt,by sie tym zainteresowal.Twoje dzieci zasluguja na zycie w ktorym alkoholizm bedzie im znany z telewizji.To,ze ty jako tako dajesz rade z tym zyc nie znaczy,ze twoje dzieci sa rownie“ odporne“.Zrobisz im krzywde zabierajac je tam.
        • verdana Re: jak czytam wasze komenty to mi się 02.12.11, 19:28
          Bo tu sa dwa różne problemy - co zrobić z mamą i jak spędzić świeta.
          ten pierwszy problem jest trudny, bo jak wynika z tego, co bylo napisane, mama nie wyprowdzi się od męża, z przyczyn czysto materialnych. Czy to jest jedyny powód - trudno powiedziec, ale faktem jest,z e mama takie życie wybrała i jest po części za nie odpowiedzilna. Tymczasem wymaga, aby jej wybor stał się ciężarem dla rodziny - ona męczy się z ojcem, reszta rodziny zatem ma podporzadkować się temu, czy jej będzie przykro czy nie. Nie, nie uwazam, aby mama była tylko ofiartą. Gdyby tak było, to sama piowiedziałaby, aby nie narazac wnuków na święta z agresywnym alkoholikiem. Ale nie - liczy sie pijany ojciec, liczą sie uczucia współuzaleznionej matki - dzieci w ogóle się nie liczą, nikt nie poczuwa się do zadnych obowiązkow wobec nich.
          O ile można próbowac pomoc mamie w codziennym zyciu, a o tyle nie można zapominać,z ę obowiązki ma się nie tylko wobec mamy, ale przede wszystkim wobec własnych dzieci. A zabieranie ich do domu, gdzie jest człowiek niepoczytalny i agresywny - jest po prostu nie wypełnieniem podstawowego obowiązku, jest karygodnym, zaniedbaniem.
          Nie mówię juz o tym, ze nikt nie liczy sie z tym, ze smutno w takie święta moze byc nie mamie, a dzieciom, ale nikt nie liczy się z tym,z ę pijany i agresywny dziadek moze je skrzywdzić. No, ale uczucia matki sa najwazniejsze?
        • virtual_moth Re: jak czytam wasze komenty to mi się 03.12.11, 08:04
          edelstein napisała:

          > nie wie
          > m jak w Pl ale tu byloby to potraktowane jako dzialanie na szkode dzieci i juge
          > ndamt,by sie tym zainteresowal.

          W PL jest to samo. To co zamierza zrobic autorka wątku to planowanie działania na szkode dzieci zagrażającego ich zdrowiu. W PL jest to podstawa do ograniczenia, a nawet odebrania władzy rodzicielskiej. To tak jakby napisała "mam problem, nie moge mamusi zrobic przykrosci i musze małe dzieci zostawic same w domu na dzien przy otwartych oknach".

          Jest wyjscie z tej sytuacji. Niektore osoby i instytucje mają szczególny obowiązek zawiadamiania policji, sądu lub MOPSu o krzywdzie dziecka - a w tym wątku mamy opis zamiaru dokonania takiej krzywdy. Te osoby to funkcjonariusze publiczni, np. policjanci, nauczyciele, pracownicy socjalni, urzędnicy gminy. Namawiałabym te osoby (a jest ich pewnie sporo na forum) do poinformowania policji o zamiarze stworzenia sytuacji niebezpiecznej dla dzieci. Dziadek moze tylko zrobic pijacką awanturę (co tez jest krzywdą), ale moze tez wykazac sie wieksza agresją. Takie rzeczy dzieją się codziennie w buraczanej Polsce, ale tutaj mozna temu spróbowac zapobiec.

          Jak widac mamusia ma gdzies zdrowie i bezpieczenstwo swoich dzieci, mysle ze wezwanie na komende, do sądu lub wywiad srodowiskowy z MOPSu moze by ją trochę otrzeźwiły.
    • bombastycznie Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 02.12.11, 19:42
      generalnie się nie znam na prawie, ale wydaje mi się, że na dołek biorą ludzi którzy sobie na to zasłużyli, a to już chyba jasna sprawa dlaczego trafia się do aresztu, jedynie mogliby wziąć na izbę wytrzeźwień jeśli zaczęłaby się jakaś większa zadyma, no chyba że doszłoby do rękoczynów albo komuś stałaby się krzywda to wtedy maja chyba podstawy do aresztowania, ale nie jestem pewna na 100%
    • bezpocztyonline Wigilia to najlepszy dzień do wyrzucania kogoś z j 03.12.11, 08:06
      Czytając ten wątek mam wrażenie, że Wigilia to według wielu tu wypowiadających się jest właśnie tym najlepszym dniem do wyrzucania kogoś z jego domu.

      Nie, żaden z pozostałych 364 dni w dni w roku, tylko właśnie Wigilia.

      Kochana babciu, ciociu, kochany wujku, dziadku, mamy ochotę spędzić Wigilię w twoim domu, ale bez ciebie, więc na trzy tygodnie przed Wigilią "zamówimy" i opłacimy "dołek" dla ciebie, by cię tam przed Wigilią zabrali. Bo by nam przeszkadzało twoje marudzenie, bekanie, czy-co-tam jeszcze.

      ania_kryszcz napisała:

      > Jade z dziecmi wolałbym zaplacic i niech go wywiozą na ten okres.
      • kawka74 Re: Wigilia to najlepszy dzień do wyrzucania kogo 03.12.11, 08:37
        Przestań histeryzować, bo już się niedobrze robi.
      • imasumak Dziadek jest tu dlatego istotnym elementem, 03.12.11, 10:08
        bo swoim nałogiem determinuje działania całej rodziny. I w tym jest problem, a nie w ewentualnej eksmisji na czas świąt.

        Zwyczajna Niezwykła
        • bezpocztyonline Istotny problem jest w głowie autorki wątku 03.12.11, 13:56
          imasumak napisała:

          >Dziadek jest tu dlatego istotnym elementem,
          > bo swoim nałogiem determinuje działania całej rodziny. I w tym jest problem, a
          > nie w ewentualnej eksmisji na czas świąt.

          Istotny problem jest w głowie autorki wątku.

          Dziadek niczego nikomu nie zdeterminuje, jak reszta rodziny po prostu spokojnie będzie świętować, nie stawiając w centrum zainteresowań dziadka, ale choinkę.

          Nie wiem, nie znam się, ale być może na tym polega problem ludzi współuzależnionych, że nie potrafią po prostu funkcjonować nie myśląc nieustająco o tym co uzależniony zrobi lub czego nie zrobi.

          Latami świętowałam w gronie rodzinnym razem z alkoholikiem (nie z najbliższej rodziny). Jakoś nie był to jakiś straszliwy koszmar, wspomnienia wszystkich były zawsze miłe, choć jeśli chodzi o same przygotowania do świąt - wiadomo, zawsze bywa nerwówka i spięcia. Ale już same święta zawsze były OK. Warunek: święta nie mogą być pijakocentryczne. Po prostu: jeszcze jeden człowiek przy stole. Ze swoimi wadami. Ale zalety też chyba jakieś ma?
          • mama_kotula Re: Istotny problem jest w głowie autorki wątku 03.12.11, 14:02
            Cytat
            Dziadek niczego nikomu nie zdeterminuje, jak reszta rodziny po prostu spokojnie
            > będzie świętować, nie stawiając w centrum zainteresowań dziadka, ale choinkę.


            Spokojne świętowanie przy alkoholiku, który jest bliską osobą, to oksymoron. Z doświadczenia piszę własnego. Cały czas jest napięcie i strach, czy pan pijak nie rozwali spokoju świątecznego w drobny mak (na co jest spora szansa). Na spokój szansy nie ma.

            Niemal każdy alkoholik doskonale monopolizuje uwagę innych, jeśli otrzymuje jej za mało (czytaj: jeśli rodzina spokojnie świętuje, stawiając w centrum choinkę).

            Piszesz, że spędzałaś święta z alkoholikiem NIE Z NAJBLIŻSZEJ RODZINY. Ja spędzałam z ojcem moich dzieci u mojej matki - przez całą kolację wigilijną siedziałam jak na szpilkach modląc się, aby nie wykręcił żadnego numeru. Reszta rodziny sobie "spokojnie" świętowała.
            • bezpocztyonline Re: Istotny problem jest w głowie autorki wątku 03.12.11, 14:20
              mama_kotula napisała:

              > Ja spędzałam z ojcem moich dzieci u mojej matki - przez całą kolację wigilijną siedział
              > am jak na szpilkach
              modląc się, aby nie wykręcił żadnego numeru. Reszta rodziny
              > sobie "spokojnie" świętowała.


              No to trzeba było też spokojnie świętować. Rozumiem, że numeru żadnego nie wykręcił (skoro reszta rodziny spokojnie świętowała), czyli sedno problemu leżało w twojej głowie, w twoim nastawieniu. Nie w alkoholiku.
              • mama_kotula Re: Istotny problem jest w głowie autorki wątku 03.12.11, 14:22
                Cytat
                No to trzeba było też spokojnie świętować. Rozumiem, że numeru żadnego nie wykręcił (skoro reszta rodziny spokojnie świętowała), czyli sedno problemu leżało w twojej głowie, w twoim nastawieniu. Nie w alkoholiku.


                Oczywiście, że ja na to nie wpadłam! Wystarczyło wyluzować nieco, o tępa ja.

                Idź, ogłoś terapeutom osób współuzależnionych że są w sumie niepotrzebni, mogą zostawić w poczekalni plik ulotek z wydrukowanym "problem jest w twojej głowie, wyluzuj laska".
              • nanuk24 Re: Istotny problem jest w głowie autorki wątku 03.12.11, 17:12
                OJP
          • kawka74 Re: Istotny problem jest w głowie autorki wątku 03.12.11, 14:13
            > Latami świętowałam w gronie rodzinnym razem z alkoholikiem (nie z najbliższej r
            > odziny).


            To wszystko wyjaśnia.
            • mama_kotula Re: Istotny problem jest w głowie autorki wątku 03.12.11, 14:23
              kawka74 napisała:

              > > Latami świętowałam w gronie rodzinnym razem z alkoholikiem (nie z najb
              > liższej r
              > > odziny).

              >
              > To wszystko wyjaśnia.

              Co ty, Kawka, nie znasz sie - wystarczy zmienić nastawienie i wyluzować nieco.
              • kawka74 Re: Istotny problem jest w głowie autorki wątku 03.12.11, 14:34
                Patrz, nie wiedziałam.
                Szkoda, że na to nie wpadłam przez dwadzieścia kilka lat życia z ojcem alkoholikiem. Po co te nerwy, po co terapia, przecież wystarczyło wyluzować.
                • mama_kotula Re: Istotny problem jest w głowie autorki wątku 03.12.11, 14:38
                  Cytat
                  Szkoda, że na to nie wpadłam przez dwadzieścia kilka lat życia z ojcem alkoholikiem. Po co te nerwy, po co terapia, przecież wystarczyło wyluzować.


                  No to napisałam wyżej - terapeuci powinni po prostu rozdawać karteczki z napisem "zmień nastawienie i wyluzuj". Jakie to uroczo proste jest tongue_out
                  • bezpocztyonline Re: Istotny problem jest w głowie autorki wątku 03.12.11, 15:08
                    mama_kotula napisała:

                    > Cytat
                    > Szkoda, że na to nie wpadłam przez dwadzieścia kilka lat życia z ojcem alkoholi
                    > kiem. Po co te nerwy, po co terapia, przecież wystarczyło wyluzować.
                    >

                    >
                    > No to napisałam wyżej - terapeuci powinni po prostu rozdawać karteczki z napise
                    > m "zmień nastawienie i wyluzuj". Jakie to uroczo proste jest tongue_out

                    A to nie tego was uczą ci terapeuci? Jestem zaskoczona.
                    Zawsze sądziłam, że kwintesencja terapii w Al-Anon to doprowadzić do tego, by świat współuzależnionego nie kręcił się wokół alkoholika.
                    >
                    • kawka74 Re: Istotny problem jest w głowie autorki wątku 03.12.11, 15:38
                      To ordynarne uproszczenie jest celowe czy wynika z bezmyślności?
                      • rosapulchra-0 Re: Istotny problem jest w głowie autorki wątku 03.12.11, 21:26
                        Raczej z podłego charakteru.
                        • kawka74 Re: Istotny problem jest w głowie autorki wątku 04.12.11, 17:22
                          Tym gorzej...
                    • czar_bajry Re: Istotny problem jest w głowie autorki wątku 04.12.11, 22:51
                      Zawsze sądziłam, że kwintesencja terapii w Al-Anon to doprowadzić do tego, by ś
                      > wiat współuzależnionego nie kręcił się wokół alkoholika.

                      A tak, tylko trochę opacznie to rozumiesz.
                      Przesłanie mówi, wywal drania i zacznij żyć dla siebie i dzieci...
                      A wyluzowanie i ignorowanie na niewiele się zda jak facet leci z łapami i rozbija mieszkanie.
              • rosapulchra-0 Re: Istotny problem jest w głowie autorki wątku 03.12.11, 21:24
                W końcu bezpocztyonline jest specjalistką w tym temacie.
          • czar_bajry Re: Istotny problem jest w głowie autorki wątku 04.12.11, 22:48
            Dziadek niczego nikomu nie zdeterminuje, jak reszta rodziny po prostu spokojnie
            > będzie świętować, nie stawiając w centrum zainteresowań dziadka, ale choinkę.

            big_grin dawno mnie nikt tak nie rozbawił, te głupoty które wypisujesz przestały być żenujące z zaczęły śmieszne być...

            Nie wiem, nie znam się,

            Jedyne sensowne słowa napisane przez Ciebie w tym wątku...
      • angazetka Re: Wigilia to najlepszy dzień do wyrzucania kogo 03.12.11, 10:54
        Jesteś trollem albo debilem. Tak, ludzie na ogół mają ochotę choćby jeden dzień w roku spędzić bez obrzydliwego, pijanego, nieprzewidywalnego i groźnego członka rodziny. I mają do tego prawo.
        • bezpocztyonline Re: Wigilia to najlepszy dzień do wyrzucania kogo 03.12.11, 13:46
          angazetka napisała:

          > Jesteś trollem albo debilem. Tak, ludzie na ogół mają ochotę choćby jeden dzień
          > w roku
          spędzić bez obrzydliwego, pijanego, nieprzewidywalnego i groźnego człon
          > ka rodziny. I mają do tego prawo.

          Autorka wątku spędza tych dni w roku 365. Nie mieszka z ojcem. Jedzie natomiast do jego mieszkania na Wigilię i chce go dlatego przed Wigilią wysłać "na dołek", by jej w JEGO WŁASNYM mieszkaniu nie przeszkadzał świętować.

          To niech autorka wątku zostanie u siebie. Nikt jej nie każe jechać do ojca. Proste. Czy jej ojciec będzie agresywny w Wigilię czy nie, okaże się dopiero w Wigilię. A ona mu chce "dołek" załatwić ZANIM on w ogóle zdąży pomyśleć, czy będzie wolał pić czy śpiewać kolędy.
          Nawiasem mówiąc człowiek ma prawo spędzać Święta u siebie, jak chce. Chce pić? Jego sprawa. On jej nie zaprasza, ona sama się tam pcha, a jego chce na ten czas wyrzucić z JEGO mieszkania.

          To teraz pomyśl sobie, że jakiś twój krewny zechce sobie spędzić Święta w twoim domu, ale bez ciebie. Na miesiąc przed Świętami pomyśli, jak ciebie uwięzić, byś mu w tym nie przeszkadzała.

          Rozumiesz teraz?
          • mama_kotula Re: Wigilia to najlepszy dzień do wyrzucania kogo 03.12.11, 13:56
            Cytat
            Autorka wątku spędza tych dni w roku 365. Nie mieszka z ojcem. Jedzie natomiast do jego mieszkania na Wigilię i chce go dlatego przed Wigilią wysłać "na dołek", by jej w JEGO WŁASNYM mieszkaniu nie przeszkadzał świętować.



            Ale ty zauważyłaś, że 99% osób w tym wątku odradza autorce ten pomysł i proponuje zabranie mamy do siebie na święta, czy nie?
          • czar_bajry Re: Wigilia to najlepszy dzień do wyrzucania kogo 04.12.11, 22:53
            Autorka wątku jedzie do Matki, to gwoli wyjaśnienia bo chyba przeoczyłaś ten drobny fakt w swojej zacietrzewionej obronie biednego alkoholika...
      • rosapulchra-0 Re: Wigilia to najlepszy dzień do wyrzucania kogo 03.12.11, 21:21
        bezpocztyonline, życzę ci z całego serca, abyś spędziła Wigilię w towarzystwie obesranego i zarzyganego alkoholika z odorem ust przetrawionego alko przy jednym stole. Żeby ów alkoholik we własnym domu (!) ubliżał ci, ukradł ci portfel, szarpał twoje dzieci i zarzygał dywan tudzież zastawiony stół. Może w końcu zrozumiesz? Wątpię szczerze, ale spełnisz obowiązek chrześcijański wobec bliźniego.
        • bezpocztyonline Re: Wigilia to najlepszy dzień do wyrzucania kogo 03.12.11, 21:51
          rosapulchra-0 napisała:

          > bezpocztyonline, życzę ci z całego serca, abyś spędziła Wigilię w towarzystwie
          > obesranego i zarzyganego alkoholika z odorem ust przetrawionego alko przy jedny
          > m stole. Żeby ów alkoholik we własnym domu (!) ubliżał ci, ukradł ci portfel, s
          > zarpał twoje dzieci i zarzygał dywan tudzież zastawiony stół. Może w końcu zroz
          > umiesz? Wątpię szczerze, ale spełnisz obowiązek chrześcijański wobec bliźniego.

          A Bóg ci zapłać dobra kobieto, za twe dobre życzenia, Bóg ci zapłać.

          Po pierwsze: jak nie chcę z kimś spędzać Wigilii, to się do niego nie wybieram ani nie zapraszam. Proste? Jeśli idę do czyjegoś domu, to ze świadomością, że jestem gościem, nie gospodarzem. Nie podoba się? Wracam do siebie. Nie wyrzucam człowieka z jego własnego domu.
          • rosapulchra-0 Re: Wigilia to najlepszy dzień do wyrzucania kogo 04.12.11, 17:17
            Z tobą nie da rozmawiać.
            Wróć do początku wątku i przeczytaj go w całości. Ze zrozumieniem.
            A potem odpowiedz na jedno proste pytanie: kto zachęca autorkę wątku do odwiedzin matki w jej domu, w obecności ojca alkoholika?
        • czar_bajry Re: Wigilia to najlepszy dzień do wyrzucania kogo 04.12.11, 22:55
          Rosa jesteś wielka a ja podpisuję się pod Twoimi życzeniami...
          Dodam tylko... Wesołych Świąt ....
      • babunia_wygodka Re: Wigilia to najlepszy dzień do wyrzucania kogo 05.12.11, 13:45
        bezpocztyonline napisała:

        > Czytając ten wątek mam wrażenie, że Wigilia to według wielu tu wypowiadających
        > się jest właśnie tym najlepszym dniem do wyrzucania kogoś z jego domu.

        No cóż, to też jest pewien aspekt tej sprawy i, przy całej pogardzie dla pijaka, wypada wziąć go pod uwagę. Uwolnienie się od życia z alkoholikiem to jedno, ale zakładanie że się do potraktuje jak nieposłusznego kundla i zamknie w komórce bo przychodzą goście - to też jest podłe. TSD pani Krzyszcz pewnie się tego nauczyła właśnie od swojego ojca.
    • saguaro70 Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 03.12.11, 17:04
      Albo dzisiaj jest ze mną coś nie teges, albo naprawdę z niektórymi mamami. Dawno nie było tak idiotycznych pytań. A to szczególnie. uncertain
      Kobito, młoda jesteś. Nie wiem ile masz dzieci, ale nawet jeśli i troje to Twoim wręcz obowiazkiem jest wziąźć matkę do siebie, a ojca zostawić w dupu. Przestać się przejmowac alkoholikiem.
      Policja nie będzie sobie brudziła rąk w Wigilię i pouczy tylko ojca. Nawet jak u Ciebie w domu doszłoby do takiej sytuacji, to nie wezmą go na dołek. Chyba, że się napierdzieli i uśnie na świeżym powietrzu.
      Pozdrawiam cieplutko smilesmile
      • imasumak Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 03.12.11, 17:50
        saguaro70 napisała:

        wziąźć matkę do siebie,

        Przyznam, że takiej kombinacji w słowie "wziąć" jeszcze nie widziałam wink
    • margotka28 Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 03.12.11, 18:43
      Ania, napisz do mnie na priv. Postaram sie doradzic, jak ja sie uwolnilam od matki pijaczki.
      • natalia7911 Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 04.12.11, 22:11
        Mama może wystąpić do sądu o eksmisję, wprawdzie komornik postanowienia w tym zakresie nie wykona, zanim gmina nie wskaże tzw. pomieszczenia tymczasowego dla ojca (bo lokal socjalny, skoro ma rentę, nie będzie mu pewnie przysługiwał), ale to zawsze już jakiś początek.
        Ale szczerze mówiąc ja myślę, że podstawowa kwestia to fakt, że mama gospodaruje rentą ojca i trzyma ją przy nim zwykła kalkulacja finansowa.
        A przy okazji - pytam bez złośliwości - za co ojciec pije?
        • arwena_11 Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 04.12.11, 22:49

    • aneta-skarpeta Re: Na dołek albo wytrzezwiałke. 05.12.11, 13:17
      po przeczytaniu całego wątku postawilabym ultimatum
      zapraszam mame do siebie, zawsze mozna dzieci zgniesc w 1 pokoju, na podlodze, pozyczyc od kogos materac, a babcie i mame na wersalce

      i mowie- mamo zapraszam Ciebie i babcie do siebie, my ze wzgledu na sytuacje z ojcem do was nie mozemy przyjechac z dziecmi itd

      mama sie pakuje z babcia w kieszen bierze zloto i to co mozna na szybko zwinąć i ma sporą wartosc i jedzie

      mama z pewnoscia nie raz musiala dom zostawic

      przez wieczor wigilijny nie wyniesie ojciec calego domu

      osobiscie postaralabym sie zabarac matke do siebie i komibinowac alimenty, kawalerke do wynajecia, dorzucilabym sie z sisotrą pare groszy zeby jej lzej bylo

      ojciec na bank wiecej przepija i przejada niz swoje 1000 renty wiec w rezultacie beda mialy wiecej kasy

      a w miedzy czasie rozwod i podzial majątku

      a po tym co przeczytalam, to mama jest wspoluzalezniona tak jak Ty i niestety bedziecie tkwily przy tym ojcu pijaku, az Wam zdrowia zabraknie

      moja kuzynka jest DDA, z zamoznej rodziny i cale lata bylo " bo to ojciec", Bo obiecał itd

      i na terapi jej powiedzieli ze alkoholicy uwielbiają gdy maja z kim sie awanturowac, jak ktos im daje pretekst do picia- bo nikt go nie rozumie- ze problemy rodzinne go tylko nakrecają , do tego ma towarzystwo, ma sie z kim poklocic, jak chce to wyjdzie i wroci kiedy chce i ma w co sie ubrac, herbata w szafce jest

      zyc nie umierac

      alkoholikow najbardziej boli- a o to tu chodzi- totalna obojetnosc

      a trudno byc obojetnym przy jednym stole, bo krew czlowieka zalewa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka