shellerka
11.01.12, 20:29
w sensie że mi chodzi o bycie eko i oszczędną mamą.
w sensie, ze chciałam taka być.
w sensie, że stwierdziłam, ze zrobię dzieciom pierogi domowe.
i co? i kupa jasiu. bo tańsze i lepsze są pierogi z biedrony za 7 złotych paczka, ale nadzienie takie jakby lepszejsze, niż te moje z truskawkami mrożonymi, których paczka też siódemkę jakoś kosztuje, a do tego praca moja, syf na kuchennym blacie i generalnie rąk męczarnia przy walkowaniu (wałka nie miałam, to użyłam rolki po folii aluminiowej).
czy może ja sobie coś źle policzyłam, obliczyłam, wymyśliłam, czy o co chodzi z tym samodzielnym lepieniem pierogów? czy o samo: "ach... dziś ulepiłam 60 pierogów" ( w domyśle - jestem zaje... biaszczą matką, żoną i kochanką?"