Mąż postanowił zmienić pracę. Wczoraj zadzwonił kolega z inormacją, że w jego firmie (duży zakład produkcyjny) wyrzucili magazyniera. Jest wolne miejsce. Zarobki... 1100 netto !!!!
I tak w moim mieście się płaci na dzień dobry. Po 5 - 10 latach kolega zarabia 1500 netto.
I stop. Ani funia wiecej w tym zasranym mieście nie zarobisz.
Inny kolega informatyk, w państwowej placówce opiekuńczej zarabia 1200 netto!
Kto i na jakiej podstawie ustala płacę minimalną?????!!! Co to kurna za pensja jest???
Na co to ma wystarczyć?
A na ematce czytam, że za 6000/miesiąc to "żyje się w ołówkiem w ręku".