Dodaj do ulubionych

Jak często...?

24.01.12, 09:44
Jak często płaczą Wasze 5-6 latki? Moja córka w maju skończy 6 lat i właściwie jak dotąd nie ma dnia bez płaczu a czasami nawet kilka razy dziennie.
Próbowałam różnych sposobów... tłumaczyłam, rozmawiałyśmy na spokojnie, wprowadzam czasami kary (jak już naprawdę sobie nie radzę) ale bez skutku.
Zaczynając od rana (a właściwie od nocy), mała przychodzi do nas w środku nocy i tak śpimy we trójkę do rana. Męczy mnie to strasznie bo jesteśmy nie wyspani. Żadne prośby i grozby nie pomagały. Pozniej rano jest akcja "ubierz mnie". Potrafi ubrać się sama ale to co robi jest raczej na styl robienia mi na złość. Mama prosi a ja zrobię na odwrót. Prosiłam czasami nawet ubierz się sama to będziesz miała możliwość wyboru co naprawdę chcesz założyć ale nie udało się.
Pozniej są problemy dosłownie ze wszystkim. Obiad nie na takim talerzu, kup mi coś bo ja coś chcę (podczas gdy jesteśmy na zakupach) a jak nie to jest ryk! Jak widzi że sprzątam to przenosi swoje manatki do drugiego pokoju i tam robi bałagan! Ost. wyklejała coś z papieru i stwierdziła że zamiast przy biurku to robiła na łóżku bo tak jej było wygodnie... cała pościel w kleju i mazakach. Kilka razy dziennie jest ryk dosłownie o wszystko!!! Uczy się super- literki, cyferki właściwie wszystko chętnie nawet sama z siebie robi.
Mogłabym wymieniać tak wiele...
Powiedzcie czy Wasze 6-latki też tak mają? Czy tylko ja mam taki model który już mnie wykańcza psychicznie sad
Tak się chciałam wyżalić.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • suazi1 Re: Jak często...? 24.01.12, 09:54
      Co prawda moja ma 4 lata, ale też buczy o każdą pierdołę.
    • mondovi Re: Jak często...? 24.01.12, 10:18
      Mój syn (5,5) ma fazę grzeczności ostatnio, ale akcje, ze obiad nie jest na jego ulubionym talerzu owszem, były wink W nocy też przychodzi, ale powiedziałam mu, zeby przychodził z własną kołdrą - wcześniej była walka o każdy cm - i o dziwo pamięta - tupta z przytulanką pod pachą, ciągnąc kołdrę wink Zdarzają mu się odpały z ubieraniem w piżamę - bluzę naciąga na nogi, spodnie na jedną rękę twierdzi, że jest dzidziusiem i że zapomniał "wszystkiego, co wiedział o świecie". Rano ubiera się sam, ale też potrzebny jest rytuał - układam mu jego postać z ubrań.
    • chipsi Re: Jak często...? 24.01.12, 10:32
      Hura! Nie tylko moja córa budzi instynkty mordercze w rodzicach tongue_out
      Wychodzi na to że to, niestety, normalka w tym wieku. Też nie mam pojęcia jak do niej dotrzeć a uwagi mojego ojca w typie "to nie pozwólcie jej z wami spać" doprowadzają mnie do białej gorączki. No bo jak? mam ją przywiązać do jej łóżka i zakneblować na noc? Nie mogę jej przekonać do rysowania szlaczków. Prosiłam, obiecałam wymarzona lalkę, groziłam (nawet nie napiszę czym bo mnie tu zjedzą) i nic. Pisać sama potrafi a tego co ma zadane nie zrobi i już.
      Witam w klubie!
      • andaba Re: Jak często...? 24.01.12, 10:35
        A takie dzieci to w ogóle płaczą? Wykluczając wypadki, gdy rozbiją kolana lub pobiją się z rodzeństwem?

        Bo ja wprawdzie mam czterolatkę, ale ostatni raz płakała z miesiąc temu, jak zleciała ze schodów. A chyba im starsze, tym beczy rzadziej?
      • czajkax2 Re: Jak często...? 24.01.12, 10:53
        chipsi napisała:
        > Wychodzi na to że to, niestety, normalka w tym wieku.

        Czy ja wiem czy taka normalka? Mam córkę troch ponad 5 letnią i nie przejawia takich zachowań jak piszecie. Nie jest ideałem, ale nie beczy i nie złości się o każdą pierdołę. Nie jest złośliwa i nie robi na złość. śpi u siebie, raz na jakiś czas śpi ze mną. Zawsze ustalamy sobie kiedy to będzie i ona się tego trzyma. Nie jestem zamordystą, nie wrzeszczę, nie biję. Tłumaczę i JESTEM KONSEKWENTNA.

        Wiem, ze mnie zaraz zjecie, ale naprawdę nie rozumiem JAK można sobie nie radzić z malym dzieckiem. Coraz częściej dochodzę do wniosku ze ludzie zanim zostaną rodzicami powinni jakieś kursy kończyć, bo są niewydolni wychowawczo. O ile dziecko nie ma zaburzeń, to nieraradzenie sobie z nim to zazwyczaj wina rodziców.
        • elf1977 Re: Jak często...? 24.01.12, 11:02
          Mnie także wydaje się to dziwne. Co to znaczy, że sześciolatka śpi z rodzicami? Naprawdę nie rozumiem. Musisz nauczyć się odmawiać i zacząć ją wychowywać.
          Moja sześciolatka śpi ze mną tylko wtedy, gdy jest chora, głównie dla mojej wygody. Wkład to, co chce, chyba, że jej przygotuję ubranie. Odrabia samodzielnie lekcje, które tylko sprawdzam. Je różnie, ale z tego nie robię problemu. Kiedy pracuję, wypraszam ją do jej pokoju i proszę, żeby zajęła się sobą...Rzeczywiście największy problem jest w sklepie, lubi trochę "powymuszać" na tatusiu, który ma miękkie serce, ze mną na zakupach jest spokojniejsza.
          Przecież taka sześciolatka to spore dziecko, musi już funkcjonować w szkole, grupie rówieśniczej, przestrzegać pewnych reguł. Im szybciej to zrozumie, tym lepiej.
          • mondovi Re: Jak często...? 24.01.12, 11:08
            Pytanie - co komu przeszkadza - ja nie mam nic przeciw temu, zeby syn przychodził do nas w nocy. Nie mam nic przeciwko temu, zeby jadł na ulubionym talerzu - sama mam ulubione sztućce i kubki.
        • virtual_moth Re: Jak często...? 24.01.12, 11:03
          czajkax2 napisała:

          > O ile d
          > ziecko nie ma zaburzeń, to nieraradzenie sobie z nim to zazwyczaj wina rodziców

          Sporo dzieci ma jakieś "zaburzenia" typu nadwrażliwość, nadpobudliwość, nieśmiałość, tendencje do agresji itp. Nadwrażliwa dziewczynka spokojnie moze ryczeć kilka razy dziennie i niewiele da sie z tym zrobić oprócz rozmów i tłumaczenia (co i tak mało daje). Inna z kolei nie ryczy, ale za to łamie rękę/nogę 3 razy w roku, bo jest bardzo ruchliwa i nie potrafi przewidziec konsekwencji. Kolejny dzieciak od najmłodszego tłucze wszystkich łopatką po głowie, potem popycha kolegów, choc w domu wszystko OK, a siostra z tych grzecznych i wrażliwych.
          Popularnym zaburzeniem rodziców natomiast jest przekonanie, ze wszystkie dzieci są takie same (a własciwie - takie same jak ich dzieci), a ich charaktery i zachowania łatwo kształtowalne.
          • ledzeppelin3 Re: Jak często...? 24.01.12, 11:08
            Spanie z 6-latką, jeszcze gdy rodzicóm to nie pasuje, to niezdrowa sytuacja. Przeczytaj "Każde dziecko może nauczyć się spać", w pdf np. z1.przeklej.pl/prze2897/a7ab9a390014ce094cee7b6c/kazde-dziecko-moze-nauczyc-sie-spac-pdf
            i działaj. U mnie jedna 6-latka płakała raz na ruski miesiiąc, druga codziennie.
          • czajkax2 Re: Jak często...? 24.01.12, 11:12
            virtual_moth napisała:
            > Popularnym zaburzeniem rodziców natomiast jest przekonanie, ze wszystkie dzieci
            > są takie same (a własciwie - takie same jak ich dzieci), a ich charaktery i za
            > chowania łatwo kształtowalne.


            Nigdzie tego nie napisałamsmile Zdaję sobie sprawę ze są różne dzieci. Naprawdę. Nikt nigdzie nie mówił że rodzicielstwo to łatwa praca. Wychowywanie dzieci to trudne zajęcie, tym trudniejsze że wszelakie błędy wyłażą po latach kiedy za bardzo już nie możemy nic poradzić. Wiem ze nie ma jednego patentu na wychowanie.

            Co nie zmienia faktu że nadal dziwi mnie że rodzice sobie nie radzą ze swoim dzieckiem. Jest teraz tendencja ze pozwala się dzieciom na zbyt wiele i później kiedy zaczyna to rodzicom przeszkadzać, to trudno to odkręcić.
            • chipsi Re: Jak często...? 24.01.12, 11:23
              Czajka, masz 1 dziecko? Tak mi się wydaje. Dlaczego? Mam kilka koleżanek, które miały bardzo grzeczne dzieci i podobnie jak Ty, nie pojmowały jak ja czy inne koleżanki nie możemy sobie poradzić z naszymi pociechami. A potem Bóg zesłał karę tongue_out. W postaci kolejnego dziecka, które już nie było takie grzeczne i łatwe w oprawce. Przeciwnie, moje dziecko przy tym wypadało jak anioł smile Koleżanki bardzo szybko zweryfikowały swój światopogląd.
              • czajkax2 Re: Jak często...? 24.01.12, 11:30
                chipsi napisała:

                > Czajka, masz 1 dziecko?

                Niesmile
                • chipsi Re: Jak często...? 24.01.12, 11:32
                  A to byłaś grzeczna i Pan nie zesłał na Ciebie żadnej dzieciowej plagi tongue_outtongue_outtongue_out
                  • kajmanik Re: Jak często...? 24.01.12, 11:35
                    moja ( prawie 7 lat) nie płacze wogóle - za to ma fazę na obrażanie się i tupanie ze złosci. jak się juz obrazi to 15 iut spokoju gwarantowane;D jakiś rok temu miała fazę na ryk ( nie płacz tylko ryk!) o kazde głupstwo a zwłaszcza w reakcji na odmowe. posłuchałam rad i przeczekałam spokojnie wink mineło. Twojej tez minie.
                  • czajkax2 Re: Jak często...? 24.01.12, 11:42
                    chipsi napisała:

                    > A to byłaś grzeczna i Pan nie zesłał na Ciebie żadnej dzieciowej plagi tongue_outtongue_outtongue_out


                    hehe, mylisz się bardzo. Tylko ja moją plagę bardzo wcześnie zaczęłam pacyfikować smile. Konsekwentnie.
                    • chipsi Re: Jak często...? 24.01.12, 11:51
                      Bo Ci dziecię na to pozwoliło tongue_out
                      Oj, ja bym na taka pacyfikacje potrzebowała ciężkiego sprzętu wink
                      • czajkax2 Re: Jak często...? 24.01.12, 14:34
                        chipsi napisała:

                        > Bo Ci dziecię na to pozwoliło

                        Może to dziecko pozwoliło mi się spacyfikować, a może to ja nie pozwoliłam sobie wejść na głowę.. Tak jak kocam swoje dzieci najmocniej jak umiem, tak nie pozwoliłabym nigdy (i nie pozwalam) żeby to dziecko rządziło w domu.
                        Moje dzieci mają szeroki zakres decydowania o swoich sprawach, ale w pewnych sprawach nie ma zadnych negocjacji i tyle. Koniec i kropka. I to się sprawdza. Nie napiszę ci nic nowego: dzieci lubią miec jasne zasady. Zresztą nie tylko dzieci. Ja też bym się pogubiła gdybym wiedziała ze raz mogę cos zrobić, a raz jest to zabronione.
                        Konsekwencja czyni cuda. Naprawdę. Jezeli jakieś zachowanie jest nieakceptowane przeze mnie to nie pozwalam na nie. Proste.
                        • chipsi Re: Jak często...? 24.01.12, 14:39
                          Zgadzam się z Tobą. Konsekwencja to podstawa. I przyznaje że u nas było z tym ciężko. Nieskromnie powiem że nie z mojej winy. Moja mama zajmuje się moją córką gdy ja pracuję i tu widzę problem; ja czegoś zabraniam - babcia pozwoli.
    • an_ni Re: Jak często...? 24.01.12, 11:47
      moja 6 latka (juz skonczone w styczniu) tez tak miewala, ostatnio jest spokojniej
      szczyty osiagala na ostatnie 4 miesiace przed skonczeniem 6 lat - wiec to chyba dokladnie ten sam czas co u twojej
      taka faza ... wlasciwie odkad skonczyla 5 lat zrobila sie nieznosna, wczesniej byla aniolkiem, slodka dziewczynka, zgodna, spokojna, az tu nagle jakby dostala maszynke w doopke i w glowke, te placze niemowlece niemalze o wszystko, te humory nastoletnie, mialam wrazenie ze mam 2 dzieci na raz - niemowlaka i nastolatke brrrr
      a to jedynaczka - rozpuszczona i stad te brewerie
      teraz chyba wraca na lepsze tory, ale pewnie zapesze wink
      na wiosne sie polepszy jak bedzie mogla sie wyhasac na podworku, poprzednia wiosne/lato wspominam lzej
    • nabakier Re: Jak często...? 24.01.12, 11:49
      Mój syna lat 134 też jest skłonny do łez- jakoś mu to szybko idzie wink Emocjonalność na wierzchu. Tyle, że się tego wstydzi, i stara się nam wmówić, że mu coś do oka wpadło, albo się odwraca plecami.
      Przy czym nie uważam go za osobę nadmiernie wrażliwą, przeciwnie- czasem jest jak czołg.
      • nabakier Re: Jak często...? 24.01.12, 11:51
        ...13 l...tongue_out
        • andaba Re: Jak często...? 24.01.12, 11:53
          No właśnie się zdumiałam nad wiekiem twojego syna, tak matuzalemowo to zabrzmiało.
      • nutka07 Re: Jak często...? 24.01.12, 12:09
        Czas odciac pepowine tongue_out
    • nutka07 Re: Jak często...? 24.01.12, 12:01
      Dlaczego jej nie zakazalas klejenia w lozku?
      Moje dzieci biora same sztucce, jezeli ja im dam a oni chca inne to maja zamienic i tyle.
      Chca jesc z konkretnych talerzy, czy pic z kubkow to dostaja takie.

      Skoro corka potrafi sie sama ubierac, to moze pomagaj jej po prostu rano prze jakis czas, przeciez sie nie uwsteczni i nie straci tej umiejetnosci.

      Moze za duzo z nia 'walczysz' i tak sie szarpiecie.

      Na zakupach moze brac artykuly z regalow i pakowac do wozka.

      Sluchaj moze rano juz wstajesz naladowana i pozniej juz tak lawinowo idzie?
      • kosmitka06 Re: Jak często...? 24.01.12, 12:28
        Czasami wstawałam rano "naładowana" ale to tylko dlatego, że moja mała śpi bardzo niespokojnie (kopie, siada, kręci się). Odprowadzanie do pokoju, do łózka nic nie dało sad Prośby ani grozby również nie! Mam wrażenie że podczas pierwszego przebudzenia mała ma już zakodowane w głowie "muszę iść do rodziców" i robi to mechanicznie.
        Co do klejenia to kleiła na biurku... ja wzięłam się za prasowanie byłam w pokoju obok po jakimś czasie wchodząc do małej do pokoju zauważyłam że klei na łóżku i dalszą część opisałam...
        Oczywiście pomagam jej się ubierać np. rajstopki z którymi ma problem... ale wtedy się wygina i wrzeszczy tak jak by na złość, na przedłużenie. Nie mogę jej zostawić i czekać bo spóznimy się do przedszkola.
        Mam dość ciągłych kłótni i awantur, często jest tak że byłby spokój ale głównie przez małą są spory. Olewanie nic nie daje bo jest więcej szkód niż pożytku (może powywalać wszystkie ciuchy z szafek, pomazać ściany mazakami), dopada ją wtedy taka złość!
        Wiem, że niektórym z Was ciężko to zrozumieć ale mi się trafił akurat "niegrzeczny" egzemplarz.
        • bea.bea Re: Jak często...? 24.01.12, 12:38
          smile smile wywalone z szafek rzeczy przerabiałam smile kochanie, mamusia tez sie denerwuje i czasem coś ze złości wywali ...ale jak sie uspokoi to musi posprzątać smile smile i koniec przywilejów do puki rzeczy nie znajdą sie na miejscu smile
    • bea.bea Re: Jak często...? 24.01.12, 12:35
      nie tolerowałabym takiego zachowania... Nie chcesz jeść na tym talerzu to będziesz głodna...nie ubierzesz się , pójdziemy w pidżamie ...tyle...
      Położę się z moim synem gdy jest mu źle, ale w jego łóżku...
      jestem inna matką niz ty, wiec odbieram zachowanie twojego dziecka jako swoistą manipulacje...i tu pomogła by zasada:
      z dziećmi i terrorystami sie nie negocjuje..smile
      powodzenia smile
      • mondovi Re: Jak często...? 24.01.12, 13:00
        Dlaczego nie dopuszczasz mysli, że dziecko może mieć preferencje odnośnie talerza? Dziecko jest manipulującym terrorystą, czy rodzic tyranem - nie negocjuję, bo nie, a ty idź do pokoju i przemyśl?
        • bri Re: Jak często...? 24.01.12, 16:17
          Ależ dziecko może mieć preferencje, co do talerza i jeśli akurat ulubiony talerzyk jest czysty nakładałabym na ulubionym. Ale dziecko musi też zrozumieć, że jak ulubiony talerzyk jest w zmywarce, albo mamusia już nałożyła na inny i nie chce jej się przekładać, to będzie musiało zjeść na nieulubionym. Dopóki dziecko musi korzystać z usług mamusi w kwestii podawania obiadu, musi niestety znosić ograniczone możliwości mamusi w zakresie przygotowywanych jednorazowo potraw, okoliczności i pory posiłku itp.

          Jeśli Ty masz siłę i ochotę przekładać obiad na inny talerz, bo dziecko dzisiaj akurat chce np. na niebieskim - nie widzę przeszkód. Tak jak napisałaś wyżej "zależy, co komu przeszkadza". Nie chodzi o to, żeby dziecko tresować dla tresowania, ale o to, żeby ono nauczyło się, że inni ludzie też mają uczucia, bywają zmęczeni, że pewne zachowania są racjonalne, a inne nie itp.
          • an_ni Re: Jak często...? 24.01.12, 16:29
            no to wlasnie dziecko jest w procesie uczenia sie i jednoczesnie testowania rodzicow wink
            dzieci ucza sie czesto pewnych rzeczy od nowa i od nowa, mimo ze rozumialy polecenia w wieku 2 lat to okazuje sie nagle ze 5,6 latkom zapomnialo sie wink
            niejednokrotnie i nastolatkom pewnie sie zapomina ... nie mowiac o knabrnych mezach
            wystarczy poczytac watki emam jak robia w domach za swoich chlopow...
    • eilian Re: Jak często...? 24.01.12, 15:32
      Myślę, że masz bardzo rozwydrzone dziecko. Nigdy bym nie pozwoliła na takie zachowania mojemu synowi.
      Ona ewidentnie Tobą manipuluje a Ty jej na to pozwalasz.
      Nie chcesz się ubrać, ok, idziemy w piżamie, nie chcesz na tym talerzu, proszę bardzo, nie jedz wcale. Ty się z nią użerasz a ona Cię próbuje. Postaw jej wyraźne granice, bo się dziecko tylko meczy a Ty nerwy tracisz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka