07.02.12, 19:49
Czy w dzisiejszych czasach sprawa posagu jest wciąż aktualna? Czy kobieta biorąc ślub powinna wnosić jakiś majątek "do rodziny meża"? Ok, mamy XXI wiek, ale wiele ludzi wciąż oczekuje, że obydwie strony coś otrzymają na start, moja babcia każe mojej mamie zbierać pieniądze dla siostry i mnie na wesela i "wkłady na mieszkanie".

Co Wy wniosłyście jako posag, jeśli w ogóle? Czy którejś z Was zostało zasugerowane, że "nic nie wniosła" do nowej rodziny? Czy to ma obecnie jakiekolwiek znaczenie?
Obserwuj wątek
    • klubgogo Re: Posag? (: 07.02.12, 19:55
      Ani ja, ani mąż nic nie wnieśliśmy. Ślub zorganizowaliśmy od podstaw za własne pieniądze, nikt nam w niczym nie pomagał.
      NIe ma to chyba dzisiaj żadnego znaczenia. Dla młodych liczy się, ile kasy dostaną z wesela, oraz czy rodzice pomogą w zakupie mieszkania.
      • iwoniaw Re: Posag? (: 07.02.12, 19:59
        No tak, ale to chyba głupio tak całkiem nic nie dostać, zwłaszcza jeśli rodzina nie jakaś hiperbiedna? (mam na myśli obie strony - tak męża jak i żonę - no i może niekoniecznie akurat "z okazji ślubu", ale ogólnie, "na dorosłe życie")
        • klubgogo Re: Posag? (: 08.02.12, 17:51
          A jak rodzina taka, że wystarczy na normalne życie i nic ponadto, to co? Kredyt ma brać, bo dziecku trzeba dać, bo wypada? NIe wzięłabym nic od mojej mamy, gdyby musiała na to pożyczać. Sama zapracuję, dziękuję.
          • iwoniaw Re: Posag? (: 08.02.12, 19:48
            No przecież nie piszę o obowiązku darowania dziecku idącemu w świat willi z basenem, auta z pełnym bakiem i zasobnego konta, tylko o wyposażeniu ODPOWIADAJĄCYM MOŻLIWOŚCIOM rodziny. Tak jak poniżej napisała Babsee - coś na ułatwienie startu. U jednych to będzie, owszem, mieszkanie/auto/znaczna kwota/kosztowności rodowe, u innych zakup czy dofinansowanie agd albo wyposażenia mieszkania, jeszcze u innych "wyprawka" pościelowo-serwisowa, ale wypuścić dziecko z domu w przysłowiowych jednych portkach i to NIE z biedy/niezamożności, tylko dorabiając ideologię o hartowaniu charakteru poprzez konieczność dorabiania się od pierwszej łyżki to trochę nie fair.
            No ale może ja mam inny ogląd, bo sama dostałam niejedno od rodziców, oni dostali od dziadków, dziadkowie od pradziadków, pradziadkowie od swoich rodziców - no co najmniej przez kilka ostatnich pokoleń nikt nie wychodził z domu całkiem "goły", a jednocześnie zawsze słyszałam "my dajemy wam, żebyście też mieli co dać swoim dzieciom" i ZAWSZE dążenie do polepszenia statusu materialnego było motywowane co najmniej w takim samym stopniu chęcią wygodniejszego życia dla siebie, co i możliwością wspomożenia dzieci, gdy już będą szły "na swoje".
            • attiya Re: Posag? (: 08.02.12, 20:08
              znowu się podpisuję smile
    • anika772 Re: Posag? (: 07.02.12, 20:00
      Bardzo chętnie, w miarę możliwości, damy córkom "coś" na start. CÓRKOM, nie rodzinie męża. Jako majątek odrębny, przed ślubem.
    • aandzia43 Re: Posag? (: 07.02.12, 20:11
      Nie do "rodziny męża", bo nie w rodzinie męża jej życie toczyć się będzie, tylko do rodziny, którą z mężem stworzy. Tak, jestem za wyposażaniem dzieci w jakieś dobra na start. Ile kto ma, ile może dać, w miarę swoich możliwości jednym słowem. Idea szlachetnego wydzierania pazurami każdej złotówki w pocie czoła, kiedy nie ma takiej dziejowej konieczności, jest według mnie bezsensowna. Dobrobyt, kulturę materialną i umysłową rodziny budowały i budować będą na całym świecie między innymi poprzez kumulację dóbr w obrębie rodzin. Dóbr materialnych też, chociaż w obrębie naszej cywilizacji od kilkudziesięciu lat podstawowym posagiem są: wykształcenie, obycie, pewność siebie, zdrowa osobowość.
      • an_ni Re: Posag? (: 08.02.12, 10:22
        podpisuje sie pod tym w 100%
        • powerextension Re: Posag? (: 08.02.12, 13:41
          Ja też !


          --
          Wyszedłby taki W., wyglądający jak wygląda, z tym swoim wąsem a' la wujek-pedofil, z ta swoja marną posturką, ubrany, jakby wypadł ze śmietnika, z ta ch. fryzurką, z puszka piwa w garści i by powiedział do grupy biednych, zakompleksionych frajerów "patrzcie, chłopaki, jestem brzydkim, wrednym, zawistnym,leniwym, seksistowskim, smutnym ku.. z problemem alko, jestem atrakcyjny,jak rozmiękła buła a empatii mam tyle, ile muszla klozetowa, jestem głupim i zadufanym w sobie przemądrzałym och.. o mentalności inkwizytora i - voila! Znalazła sie chętna, co to nie dosc, ze założyła ze mną podstawowa komórkę i dala zaplodnic swoja komórkę, ale jeszcze na to wszystko zapier..., na mnie zapier... i robi za wór treningowy."by brak.polskich.liter
          • wrednadziewucha Re: Posag? (: 08.02.12, 20:19
            Oczywiście że tak, napisałam w ten sposób, bo wciąż wiele rodzin od strony męża najczesciej uważa, że wszystko czego młodzi się dorobią, to zasługa małżonka właśnie. Jest większe wymaganie od faceta w czasie trwania małżeństwa, a dziewczyna ma coś wnieść na początek. To bardzo krzywdzące, od razu przypomina mi się pewna znajoma, która wniosła do małżeństwa-ukryte długi smile nie za wielkie, ale jednak. To się nazywa nie poddawać się konwenansom smile
    • volta2 Re: Posag? (: 07.02.12, 22:39
      mój mąż dostał w mająstku odrębnym i niejako z okazji ślubu pół mieszkania, a na drugie pół wziął kredyt i spłacaliśmy po ślubie i ze wspólnych dochodów(czyli dla mnie to opcja niekorzystna bardzo formalnie)

      do tego mieszkania dorzuciłam się (nie ze swoich tylko z "posagowych") w kwocie odpowiadającej 10 metrom kwadratowym w warszawiesmile do tego jakoś je wtedy umeblowaliśmy moimi meblami, zanim nie kupliśmy nowych mebli.

      czyli jakiś posag był - zresztą moi rodzice poczuwają się chyba wciąż do dawania mi "posagu" i to od czasu do czasu dostanę coś w gotówce, jakieś używane auto, niby niepotrzebne, ale jak jest, to się przydaje, pieniądze z przeznaczeniem na konkretn cel - np. na położenie podłóg w kolejnym mieszkaniu.

    • mruwa9 Re: Posag? (: 07.02.12, 22:45
      Wnioslam. kilka swoich ciuchow i ksiazki.
    • nanuk24 Re: Posag? (: 07.02.12, 22:55
      ja tylko swoja urodetongue_out
    • sanrio Re: Posag? (: 07.02.12, 23:13
      u mnie to akurat sytuacja odwrotna, bo prócz mieszkania wniosłam w posagu wszyściutko co mamysmile Taka ze mnie dobra partia była!
    • pod.sufitka Re: Posag? (: 07.02.12, 23:53
      a wyksztalcenie = zdolnosc zarobkowania, i gotowosc do rodzenia dzieci sie liczy? tongue_out
      • bi_scotti Re: Posag? (: 07.02.12, 23:59
        Ja wnioslam zyczliwy stosunek do swiata i ludzi, On wniosl zyczliwy stosunek do mnie ... i tak to sie zaczelo. Mysmy mieli jedno wielkie NIC i z perspektywy lat mysle, ze to jest jednak najlepszy poczatek dla pary. Ale ja jestem lewak i romantyczka wiec pewnie dlatego ... tongue_out
        www.youtube.com/watch?v=YJpgWLDLJto&noredirect=1
        • myelegans Re: Posag? (: 08.02.12, 05:16
          Hehehe, to tak jak ja. Rodzice dolozyli mi sie na.... bilet lotniczy i dali 200 dolarow, co w tamtych latach bylo spora suma i tak wyposazona wyslali w swiat (no pun indended.
          Maz dostal dobre wychowanie, bardzo dobre wyksztalcenie i mocny kregoslup moralny
    • default Re: Posag? (: 08.02.12, 07:33
      Po ślubie zamieszkałam z mężem, teściową i babcią sad Dzięki moim rodzicom wniosłam do tego domu lodówkę, pralkę, remont łazienki (łącznie z całym jej wyposażeniem) i kilka sztuk mebli (do naszego pokoju). Mąż nie wniósł nic poza sobą samym smile Po ok. 4 latach wystornowałam się stamtąd, pozostawiając bez żalu wniesione dobra - wraz z mężem smile
      Na kolejny "posag" już sobie sama zapracowałam...
      • mewa000 Re: Posag? (: 08.02.12, 09:27
        Jak ktoś ma, rodziców stać to coś wnosi.
        U nas jest tak, że w mieście ludzie raczej nie zwracają na to uwagi. Natomiast na wsi to-głównie wśród babć-panuje nadal średniowiecze. Wybranka wnuka powinna pochodzić ze wsi, rodzice powinni mieć x świń, kur, królików i różnorakiej zwierzyny, do tego super by było jakby było pare hektarów. Taka wybranka może być s..ką, ale ważne że wnuczuś na gospodarkę idzie, do bogactwa. Dziewczyna z miasta, z bloku, jeszcze nie daj Boze z rodzeństwem od razu jest przez starszyznę skreślona. No ale jak wnuczuś się uprze to trzeba udawać że się ją lubi tongue_out
    • babsee Re: Posag? (: 08.02.12, 09:38
      Przyznam szczerze,ze nie wyobrazam sobie nie dostac nic od rodzicow...
      Nie mowie o mieszkaniu bo na to faktycznie malo kogo stac ale naprawde nie dostalyscie nic?
      kołder?garnków?czajnika?
      Ja dostalam 2 kołdry puchowe, cudny seriws obiadowy na 24 os.koc z wełny wielbłąda smile, firanki, zaslony,garnki, 2 komplety sztućców,ręczniki ..taką "wiejska" wyprawkę ale raczej niezbędną do życia smile
      Wierzyć mi sie nie chce, ze nie dostalyscie totalnie nic....
    • chipsi Re: Posag? (: 08.02.12, 09:49
      Nie wiem czy posag. Jeszcze niedawno popularne było organizowanie całego wesela przez rodziców panny młodej. Pan młody organizował gorzałę, orkiestrę i obrączki. Później rodzice obojga robili wesele na spółę (każdy płaci za swoich gości itd). My wbiliśmy się z weselem w tę "modę" ale rodzice zapłacili tylko za gości. Jak to ujęli w ramach prezentu ślubnego. Cała reszta łącznie z kiecka była już z naszych pieniędzy. Teraz coraz więcej osób robi wesele we własnym zakresie (zazdroszczę) i wtedy czasem rodzice dokładają się do mieszkania czy coś. Nie znam nikogo kogo by rodzice tak całkiem "olali".
    • brak.polskich.liter Re: Posag? (: 08.02.12, 09:49
      Do rodziny MEZA?
      OK, zauwazylam cudzyslow, ale na to, ze nowa rodzina (ta, ktora zakladaja nowo zaobraczkowani) nie jest tozsama z rodzina meza, zwrocilo uwage pare przedpisczyn.

      > mamy XXI wiek, ale wiele ludzi wciąż oczekuje, że obydwie strony coś otrzymają na start,

      I slusznie.
      O wiele latwiej zbudowac cos wartosciowego majac jakis pakiet startowy - wyksztalcenie, dobry fach, umiejetnosc sprawnego poruszania sie w otaczajacej rzeczywistosci, jakies zaplecze materialne i/lub zdolnosc do stworzenia sobie takiego.

      Klucz - kumulacja kapitalu. Tego kulturowego rowniez.
    • sanciasancia Re: Posag? (: 08.02.12, 10:27
      W klasycznym posagu (ofiarodawca powiedział, że "przyda Ci się jak wyjdziesz za mąż") wniosłam do swojej nowej rodziny (nie do rodziny męża) zastawę na 12 os. z białego arcoroku. Strasznie go nie lubimy, ale całe szczęście córka go sobie upodobała i wybija sztuka po sztuce.
      • nabakier Re: Posag? (: 08.02.12, 13:45
        "Rodzina męża" też mnie urzekła big_grin
        • chipsi Re: Posag? (: 08.02.12, 14:09
          Chłop sobie bierze za żonę głupia babę żeby mu domu pilnowała i będzie musiał się nią opiekować i pracować na nią. A że baba taka kosztowna w utrzymaniu to rodzice wybranki muszą takiemu zapłacić żeby się ciężaru z domu rodzinnego pozbyć prawda? Jak taką obcą babę bez posagu chłop ma brać do swojej rodziny? big_grin
    • paulka25 Re: Posag? (: 08.02.12, 18:37
      Ja nie wniosłam do małżeństwa zupełnie nic. Tak samo jak mój mąż. Od rodziców jednych i drugich nie dostaliśmy nic poza życzeniami szczęścia na nową drogę życia. Wesela też nam nie zorganizowano. Nikt nam nie dał też w spadku mieszkania, nie dołożył do mieszkania ani złotówki i nikt gratisowo nie zajmował i nie zajmuje się naszym dzieckiem. Żyjemy, dorabiamy się wszystkiego pomalutku sami i chociaż nieraz było i bywa ciężko to jesteśmy dumni z tego co mamy i na co sobie zapracowaliśmy. I jak czasmi słucham znajomych, którym rodzice zorganizowali wesele, zapłacili za nie, dali na mieszkanie, opiekują się za darmo wnukami, że im to rodzice nie pomagają to śmiech mnie ogarnia.
      • aandzia43 Re: Posag? (: 08.02.12, 19:05
        I jak czasmi słucham znajomych, którym rodzice zorganizowali w
        > esele, zapłacili za nie, dali na mieszkanie, opiekują się za darmo wnukami, że
        > im to rodzice nie pomagają to śmiech mnie ogarnia.

        A czemu cię śmiech ogarnia, nie bardzo rozumiem? Duma ze swoich osiągnięć jest dla mnie jak najbardziej zrozumiała, ale o co chodzi z tym śmiechem na wieść o tym, że inni mieli lżej? Zazdrość o łatwiejsze początki? Dorabianie ideologii do swojego ciężkiego życia? Kwaśne winogrona?
        • paulka25 Re: Posag? (: 08.02.12, 19:18
          Śmiech z tego powodu, że rozbraja mnie to, że nie widzą ile dostali. Może ich znajomi mają więcej i im się wydaje, że nie dostali nic? Nie wiem . po prostu mnie to śmieszy, że nie potrafią docenić tego co dostali.
          I żeby było jasne. Nie dorabiam sobie ideologii i wcale ciężkiego życia nie mam.
          • aandzia43 Re: Posag? (: 08.02.12, 19:42
            Zajarzyłam już. Nie przeczytałam chyba słowa "nie" w twoim poście. OK smile
        • ledzeppelin3 Re: Posag? (: 08.02.12, 19:18
          Niezdrowo, jak jedna strona wniesie o wiele więcej niż druga. Zawsze słodka rodzinka się upomni.
          Poza tym zdrowo jest, gdy wiążą się ludzie jakos tam ukształtowani, z wykształceniem, które najczęściej zdobywają z pomocą rodziców, ew pracą.
          Nie uważam za konieczne, aby mamusia i tatuś kupili mieszkanie. Wolę wziąć kredyt niż mieć zobowiązania, choćby rodzinka była efektowna jak z telewizora.
          Córkom dam co będę mogła, przede wszystkim jak się będą chciały uczyć- wykształcenie, poza tym chcę je wychować na uczciwych, zdrowych na umyśle ludzi, ale na pewno nie będę mieć parcia na stolec, aby każda dostała mieszkanie i samochód.
      • triss_merigold6 Re: Posag? (: 08.02.12, 19:10
        A z jakiego powodu Cię śmiech ogarnia?
        Posiadanie niezaradnych i niechętnych do jakiejkolwiek pomocy rodziców nie jest IMO zabawne tylko przykre.
        • paulka25 Re: Posag? (: 08.02.12, 19:25
          Wyjaśniłam powyżej dlaczego mnie to śmieszy.

          A argument z niezaradnymi rodzicami to akurat nie do mnie. Po prostu u mnie w rodzinie od dobrych kilku pokoleń panuje mało popularna w Polsce tradycja nie dawania dzieciom na start w życiu różnych rzeczy. Poza wykształceniem oczywiście. Tak samo mieli moi rodzice i dziadkowie. Żaden to dla mnie szok nie był, że mi nie sfinansowano wesela czy mieszkania.
          • attiya Re: Posag? (: 08.02.12, 20:06
            to faktycznie jest to chyba tradycja w twojej rodzinie, bo znam ludzi niezamożnych ale przynajmniej dali np córce jakiś serwis, pościel, ręczniki, garnki....
            i dla mnie jest to raczej szok, bo rozumiem, ze jak rodzice są biedni to nie ma wesela bo nie stać takowej rodziny ale przynajmniej jednak coś w fantach dadzą na nową drogę życia
            wykształcenie? sami cię kształcili?
            • paulka25 Re: Posag? (: 08.02.12, 20:15
              Nie, nie kształcili mnie sami. Ale w czasie kiedy się uczyłam mieszkałam w ich domu i rodzice mnie utrzymywali i karmili. Ale już na przykład na ciuchy czy rozrywki zarabiałam sama.
              • czarnaalineczka Re: Posag? (: 08.02.12, 20:27
                > Nie, nie kształcili mnie sami. Ale w czasie kiedy się uczyłam mieszkałam w ich
                > domu i rodzice mnie utrzymywali i karmili.

                to sie nazywa obowiazek alimentacyjny

                • paulka25 Re: Posag? (: 08.02.12, 20:31
                  Nieważne jak to się nazywa. Znam osoby z niezamożnych rodzin, które same musiały zarobić na swoje utrzymanie na studiach. Więc jestem wdzięczna swoim rodzicom, że ja nie musiałam.
                  • ledzeppelin3 Re: Posag? (: 10.02.12, 09:34
                    Ale np. kasa na 4 lata angielskiego w szkole metodystów i kasa na FC raczej obowiązkiem alimentacyjnym nie jest
        • ira_07 Re: Posag? (: 08.02.12, 19:30
          A Wy udajecie, czy ślepota was ogarnęła? Toż dziewczyna napisała, ze ją śmiech ogarnia, jak tacy ludzie narzekają, że nie dostali pomocy! A dostali. Czyli podsumowując, powolutku, skupcie się - nie śmieje się z tego, że mają pomoc, ale z tego, że uważają, że nie mają.
          • szonik1 Re: Posag? (: 08.02.12, 20:02
            Nam rodzice sfinansowali wesele. Reszte - czyli mieszkanie, samochod, meble i inn. kupilismy samodzielnie, od tesciow dostalismy TV, a ja w posagu wnioslam ksiazki i wieze.
        • attiya Re: Posag? (: 08.02.12, 20:03
          jak zwykle podpisuję się
    • lineczkaa Re: Posag? (: 08.02.12, 21:40
      Przytoczę słowa mojego byłego męża skierowane kiedyś do mnie: wnieś do związku to, co będziesz mogła wynieść (pomny swoich doświadczeń, kiedy po 13 latach został spakowany w 6 kartonów, a psa był zmuszony porwać wink). Ja oczywiście byłam oburzona takim podejściem do sprawy, ale zastosowałam. I proszę, po 10 latach się okazało, że miał rację. Wzięłam to co wniosłam. Zrywać kafli i wyrywać umywalki nie musiałam wink.
      • thaures Re: Posag? (: 08.02.12, 23:27
        Mój mąż wniósł posag- jego mama zbierała mu pościel. Poza tym dostaliśmy kawalerkę z jego dziadkiem. Może śmiesznie brzmi, ale bardzo nam to wtedy ułatwiło życie. Po roku moja rodzina dołożyła się do większego mieszkania. I potem pomagała nam finansowo, bo było ich na to stać, a teściów nie. Za to pomoc teściowej przy dzieciach- bezcenna.
        • myelegans Re: Posag? (: 09.02.12, 03:00
          Dzieki emigracji moglam sie spakowac tylko do 2 walizek, wiec nie musialam brac co mama nazbierala, a zbierala. TYlko po co? probowalam wytlumaczyc, ze pieniadze niepotrzebnie marnuje.
    • shellerka Re: Posag? (: 09.02.12, 06:52
      hmm... Nigdy nie myslalam o tym jak o posagu. Moi rodzice od moich nastoletnich lat odkladali pieniadze "na wesele". Wkurzalo mnie to niemilosiernie bo zarzekalam sie ze wesela nie bede chciala miec, zd to chcialam auto. No i z czasem okazalo sie ze dzieki konsekwencji rodzicow, nie musialam martwic sie ze orkiestra kosztuje 2 srednie krajowe itp. No i na starcie nie bylismy z mezem obciazeni kredytami konsumpcyjnymi. Taki zwyczaj ze rodzina panny mlodej organizuje wesele jest moze i archaiczny, ale my juz tez myslimy o naszej "pieknej". A no i oczywiscie dostalam koldry, poduszki, zastawe stolowa, garnki itp. Niestety zadne z nas nie dostalo mieszkaniawink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka