Kobiety, bywacie niezawodne, zatem rozpuszczam wici w poszukiwaniu ukochanej maskotki....
Dziecie lat 7 dostało taką jak miało około roczku, zagubiło ze trzy lata temu i raz na jakiś czas z tęsknoty mi płacze, zastanawia się, czy kocię nie leży rozszarpane na wysypisku i ogólnie, żadnej innej tak nie pokochała... Dostała od kumpeli , która już tu rzadko bywa a zakupiła ją chyba w tesco....i już raczej nie pamięta kocięcia....
Zatem:
rysopis, rudy(pasiasty rudo - biały, czy kremowy), miękki, nie duży, sierść taka matowa włoskowata, nie jak typowy pluszak, najbardziej podobny jakiego znalazłam jest ten z poniższego zdjęcia, tylko tamten był bardziej
taki no... rozplaskany i wypełniony jakby małym granulatem, zatem idealny do tarmoszenia, no i ta włoski jakby mniej syntetyczne, no ale fota chyba tego nie oddaje...