jowita-90
13.02.12, 22:18
Zgadzacie sie z tym, zdążyło sie tak u was,kogoś znajomego?
otóż,chodzi mi o to czy ktos musi umrzeć żeby ktos sie narodził? Życie za życie. -"przeznaczenie".
U mnie tak było,tzn wypadek bliskiej osoby,kilka dni w szpitalu w śpiączce,w tym czasie dowiedziałam sie ze jestem w ciazy,bliska osoba umiera. U kumpeli też cos podobnego miało miejsce. No i przypadek ostatnich dni-moja kierowniczka dowiaduje sie ze jest w ciazy,kilka dni później dowiaduje sie ze jej matka ma białaczkę. Tak. Choroba. Kobieta żyje ale podobno nie jest najlepiej. oczywiście życzę jej zdrowia. Ale wydaje mi sie ze cos w tym jest,w powiedzeniu "życie za życie".
Co o tym myślicie?