Dodaj do ulubionych

Śmierć a narodziny

13.02.12, 22:18

Zgadzacie sie z tym, zdążyło sie tak u was,kogoś znajomego?
otóż,chodzi mi o to czy ktos musi umrzeć żeby ktos sie narodził? Życie za życie. -"przeznaczenie".
U mnie tak było,tzn wypadek bliskiej osoby,kilka dni w szpitalu w śpiączce,w tym czasie dowiedziałam sie ze jestem w ciazy,bliska osoba umiera. U kumpeli też cos podobnego miało miejsce. No i przypadek ostatnich dni-moja kierowniczka dowiaduje sie ze jest w ciazy,kilka dni później dowiaduje sie ze jej matka ma białaczkę. Tak. Choroba. Kobieta żyje ale podobno nie jest najlepiej. oczywiście życzę jej zdrowia. Ale wydaje mi sie ze cos w tym jest,w powiedzeniu "życie za życie".
Co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • gazeta_mi_placi Re: Śmierć a narodziny 13.02.12, 22:20
      Tak.
      U nas to tradycja rodzinna. Umarł rodzic, siostra za dwa miesiące w ciąży. Za kilka lat umarła babcia siostra w drugiej ciąży.
      Dzięki Bogu jak na razie nikt na tamten świat się nie wybiera.
    • solejrolia Re: Śmierć a narodziny 13.02.12, 22:25
      u mnie tak nie jest.

      za to w rodzinie od strony taty było kilka razy tak, że jeśli ktoś umierał, to zabierał z sobą kogoś drugiego, i bliskiego mu. przy czym ten drugi zmarły nie wiedział o śmierci pierwszego.
      w ten sposób byłam 3krotnie na pogrzebach dzień po dniu (2razy rodzeństwo, i raz- chrześniak i jego wuj)
      • whitney85 Re: Śmierć a narodziny 14.02.12, 18:49
        W mojej rodzinie też jakoś odchodzą "parami". Za to dzieci się nie rodzą więc mamy wynik mocno ujemny.
    • zuzankas Re: Śmierć a narodziny 13.02.12, 22:26
      Tak. Zaszłam w ciążę - zaraz po tym zmarła moja babcia. Nic nie wskazywało, że tak się stanie, była zdrowa. Moje ostatnie wspomnienie - pogłaskała mnie po niewidocznym jeszcze brzuchu i powiedziała: "jaka szkoda, że już cię nie zobaczę". Nie mogę pozbyć się myśli, że to takie zrobienie miejsca.
    • 18_lipcowa1 Re: Śmierć a narodziny 13.02.12, 22:27
      moja prababcia bardzo na mnie czekała
      umarła 6 dni przed moim urodzeniem
      jestem do niej b podobna z wygladu
    • peggy_su Re: Śmierć a narodziny 13.02.12, 22:31
      Rzeczywiście, u nas w rodzinie kilka razy się tak zdarzyło. Ale nie odbieram tego jako jakiegoś przeznaczenia, życia za życie. Raczej doceniam fakt, że po śmierci bliskiej osoby, mimo żalu i smutku, narodziny nowego człowieka przynoszą jakąś taką ulgę i nadzieję.
    • undoo Re: Śmierć a narodziny 13.02.12, 22:31
      No oczywiscie, naturalnie, a swistak siedzi i zawija... Dawno wiekszej bzdury nie czytalam. Kolejny zabobon, czy domowa teoria?
    • triss_merigold6 Re: Śmierć a narodziny 13.02.12, 22:31
      O swojej ciąży dowiedziałam się tydzień po niespodziewanej śmierci mojej matki. Niezapomniany koktajl odczuć. uncertain
      • ivaz Re: Śmierć a narodziny 13.02.12, 22:41
        Ja z mężem staraliśmy się o dziecko kilka lat, leczeliśmy się w klinice bezpłodności, lekarze nawet przez in-vitro dawali nam 25% szansy na poczęcie, po kilku latach walki alismy sobie na luz, aż zmarła moja babcia, a my w tym samym dniu zrobiliśmy młodą, oczywiście córka nosi imię po prababci i jest jej wierną kopią od urody po charakterek smile nigdy nie wierzyłam w takie rzeczy, ale cos jednak w tym musi być
        • ivaz Re: Śmierć a narodziny 13.02.12, 22:42
          a to "coś" to pewnie zbieg okoliczności smile
          • fajny-zuzia Re: Śmierć a narodziny 14.02.12, 10:46
            Dowiedzialam sie,ze jestem w ciazy.Zaraz po tym okazalo sie ,ze moj tata ma raka.
            Ja nadal nosze moja corke pod sercem,a jego juz nie ma.Nie doczekal narodzin pierwszej wnuczki.Chyba musi cos w tym byc.Bardzo nieswojo mi z ta mysla.
            Czasem zastanawiam sie co by bylo,gdybym poczekala jeszcze z decyzja o dziecku...
        • kura28 Re: Śmierć a narodziny 14.02.12, 09:07
          Naciągana ta historia - przypuszczam, że nigdy w żadnej klinice się nie leczyliście. Gdyby tak było, wdzielibyście że to są kliniki niepłodności (bezpłodności się nie leczy z definicji). Poza tym 25% szanse przy in vitro, to średnia skuteczność tego zabiegu.
        • opium74 Re: Śmierć a narodziny 14.02.12, 09:18
          żaden lekarz nie da Ci 100% pewności przy in vitro. Najlepsze kliniki mają wskaźnik 25-30% suspicious
          ale wierzyć możesz w co zechcesz
    • wimperga Re: Śmierć a narodziny 13.02.12, 22:38
      Mój tata zmarł na 4 dni przed narodzinami mojej starszej córki.
      • bi_scotti Re: Śmierć a narodziny 13.02.12, 22:47
        Najblizszy przyjaciel mojego meza nigdy by sie nie urodzil gdyby pierwsze dziecko jego rodzicow nie zmarlo - ci panstwo planowali NAJWYZEJ jedno ... Gdy to pierwsze dziecko zmarlo w wieku niecalych 3 lat, zdecydowali sie jednak jeszcze raz. I facet jest. Co by bylo gdyby ... hmmm ...
      • i_b13 Re: Śmierć a narodziny 13.02.12, 22:48
        w mojej rodzinie również tak się zdarzało
    • e_r_i_n Re: Śmierć a narodziny 13.02.12, 22:55
      W mojej rodzinie w zeszłym roku w marcu urodził się Adam, a w kwietniu niespodziewanie Adam zmarł (inny, oczywiście).
      Mój dziadek zmarł niedługo po narodzinach mojego Młodego.
      Parę takich sytuacji niestety było.
    • beata7305 Re: Śmierć a narodziny 13.02.12, 22:56
      Urodziłam syna - zmarł teść. Urodziłam drugiego syna - zmarła siostra mojego męża. Więcej dzieci nie planuję, bo chcę by mężowi ostała się reszta rodziny.
    • tosterowa Re: Śmierć a narodziny 13.02.12, 22:59
      Nie. Jestem normalna.
    • inguszetia_2006 Re: Śmierć a narodziny 13.02.12, 23:02
      Witam,
      Może coś jest. Moja prababcia zmarła, a ja sie urodziłam dzień później. Nie jestem do niej podobna wizualnie, ale jestem chuda, co jest typowe dla rodziny ze strony mamy. Poza tym, babcia miała majątek na Wołyniu i mnie ciągnie na Kresy. Bardzo mnie ciągnie. Kozackie korzenie odzywaja się. Czasami tak bardzo, że mówię prababci, żeby przybastowała, bo mnie wykończy;-D Fantastycznie czuję sie na pustkowiach. Stepy są dla mnie najwspanialsze;-D Uwielbiam konie. Nie boję się zwierząt i one mnie. Jestem harda i niesubordynowana, nie boję się śmierci.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • zajola Re: Śmierć a narodziny 13.02.12, 23:02
        Ja z tych mocno chodzących po ziemi i nie wyznających spiskowych teorii dziejów ale... No właśnie. Jak umierała moja mama to w szpitalu miała takie okresy krótkiej świadomości i w pewnym momencie powiedziała ,ze jej bratanica z która mamy bardzo sporadyczny kontakt z racji odległości i ogólnego małego kontaktu, urodziła syna. Wzięliśmy to za majaki. Po dwóch dniach zadzwoniła inna kuzynka i potwierdziła tę nowinę. Moja mama umarła za tydzień.
    • dziennik-niecodziennik Re: Śmierć a narodziny 13.02.12, 23:09
      heh
      w pierwszej ciązy nikt mi nie zdązył umrze, ale w drugiej na samym początku, kiedy dopiero podejrzewałam że moze tak by, umarł mój dziadek i babcia męża...
    • sanrio Re: Śmierć a narodziny 13.02.12, 23:41
      tak, było tak u mnie. Mam lęk przed zajściem w ciążę bo boję się, że ktoś z bliskich umrze. Dlatego nie zajdęsmile Bez poprzedniej ciąży, po stracie najukochańszej osoby niewątpliwie wylądowałabym w psychiatryku.
    • asia_i_p Re: Śmierć a narodziny 13.02.12, 23:48
      Jak się przyjmie, że ktoś może być z rodziny, znajomych, sąsiadów, tego samego miasta, itd., to przy odpowiednio szerokim kręgu potencjalnych trupów teza jest 100% prawdziwa.

      Nie tylko nie wierzę, ale i nie lubię bardzo takiej pseudometafizyki.
    • fasol-inka Re: Śmierć a narodziny 14.02.12, 00:42
      moja bardzo bliska koleżanka zginęła w wypadku samochodowym
      następnego dnia dowiedziałam się, że jestem w ciąży...
    • chomiczkami Re: Śmierć a narodziny 14.02.12, 01:18
      W sumie to i u mnie w rodzinie jest sporo takich przypadków. Ot, dwa miesiące po śmierci mojego dziadka jego siostrzenica (z którą widywał się niemal codziennie i pracował w jednej firmie) urodziła syna. Nie, niepodobny wink. Dziadek pociągnął też podobno za sobą swojego imiennika, który zmarł w dzień jego pogrzebu, ale to naciągana historia na mój gust. Można ją jednak opowiadać.

      Ale mam lepszą historię. Moja prababka pod koniec życia miała, powiedzmy, przerywany kontakt z rzeczywistością. Pewnego razu siedzi i mówi tak: "A na moje urodziny zaproście X. i Y. i Z." i tak wymienia swoje rodzeństwo, wszyscy już nie żyli. Wreszcie mówi: "i S.". A jej brat S. jeszcze żył. Prababcia zmarła w sierpniu, a w dzień jej urodzin we wrześniu zmarł S. I mogła już wyprawiać urodziny, buuuu...

      (Nie miałam latarki pod brodą, ale w sumie chyba tak należy to opowiadać)
    • koza_w_rajtuzach Re: Śmierć a narodziny 14.02.12, 06:08
      Nie, u mnie tak nie było wink. Ale jak leżałam w szpitalu przed pierwszym porodem, to w tym samym szpitalu właśnie umierał dziadek męża. 13 mc później umarła moja babcia, ale to był rok przed moim kolejnym zaciążeniem, a mój dziadek umarł jak mój najmłodszy syn miał 9 miesięcy (tak nawiasem mówiąc dziadek miał na imię Staś, tak jak i mój syn). Także u nas się teoria nie sprawdza, innych śmierci i narodzin w rodzinie nie było (nie liczę rodziny męża).
    • paartycja Re: Śmierć a narodziny 14.02.12, 06:25
      teoretycznie to czysty przypadek-ludzie się rodzą i umierają.
      ale miałam w rodzinie dwa takie przypadki-nasz dziadek zmarł jak siostra była w 7 m-cu ciąży
      moja mama była na pogrzebie własnej matki też w 7 m.c.
    • feel_good_inc Co za bzdury? 14.02.12, 07:55
      Dość naturalne jest to, że ludzie umierają i dość naturalne to, że się rodzą. Można nie znać się na statystyce, ale nie trzeba do tego od razu dorabiać filozofii.
      Gdyby narodziny wymagały czyjejś śmierci, to nie byłoby teraz 7 miliardów ludzi na świecie.
    • melancho_lia Re: Śmierć a narodziny 14.02.12, 08:00
      U mnie się na szczęście nie sprawdziło. Nikt nie umarł by moje dzieci mogły się narodzić.
    • net79 Re: Śmierć a narodziny 14.02.12, 08:08
      Mam tak przy całej trójce...
    • lilly_about Re: Śmierć a narodziny 14.02.12, 08:14
      Tak. W dniu w którym zmarła ciocia, zwana przez wszystkich w rodzinie babcią, moja kuzynka urodziła córkę. Ciocia miała na imię na J, mała też ma na J.
      • iin-ess Re: Śmierć a narodziny 14.02.12, 08:26
        Narodziny i smierć to naturalny cykl przemijania. Ktoś sie rodzi ktos umiera, ale nie ktos za kogos umiera w doslownym tego slowa znaczeniu. Jak umarła babcia ja i kuzynka byłysmy w ciąży, nawet padlo cos takiego:" Ktos umiera, żeby ktoś mógl sie narodzić" Ale nie biorąc to dosłownie.
    • upartamama Re: Śmierć a narodziny 14.02.12, 08:20
      Też o tym słyszałam i u mnie w rodzinie też miało to miejsce a chodziło np o śmierć pradziadków a narodziny prawnuków.
      Dlatego bałam się jak byłam w drugiej ciąży. Na szczęście tu nie było życie za życie tylko 1 życie na +
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka