Dodaj do ulubionych

granice żartu

16.02.12, 11:22
Czy są dla Was jakieś granice żartu, czy sądzicie, że można żartować sobie ze wszystkiego? Tak jak tu:
www.po-land.pl/?p=49954
www.po-land.pl/?p=49036
albo zimny Lech, SB-cy śpiewający balladę o Janku Wiśniewskim w "Psach", kawały o Holokauście itp.
Ludzie chyba mają taką skłonność, że nawet tragedię obrócą w żart. Czy to dla Was niesmaczne i oburzające, czy wręcz przeciwnie - ma wymiar terapeutyczny, jest próbą oswojenia, zrozumienia jakiś strasznych wydarzeń, nabrania do nich dystansu?
Obserwuj wątek
    • adellante12 Re: granice żartu 16.02.12, 11:26
      Pierwszy dobry smile)))
      Drugi lipa...
      Jajca mozna sobie robic zawsze i ze wszystkiego.
      Trzeba się jednak liczyć z tym ze czasem mozna dostać w pysk...
      • lejla81 Re: granice żartu 16.02.12, 11:31
        Mi też się bardziej pierwszy podoba. Drugi dałam dla kontrastu. Ale z tego, co widzę sporo ludzi zlinkowało go na facebooka, więc również znalazł swoich zwolenników.
        • adellante12 Re: granice żartu 16.02.12, 11:34
          No kazdy ma prawo śmiac się z czego chce... Cenzura mysli słowa pogladów się nie sprawdziła. I się nie sprawdza mimo całego tego politycznie poprawnego myslenia...
          • lejla81 Re: granice żartu 16.02.12, 11:48
            Jasne, jasne, ale jest jeszcze coś takiego jak autocenzura smile
            Co do drugiego żaru, to jest z pewnością mało subtelny, ale hmm... w jakiś sposób celny.
            • adellante12 Re: granice żartu 16.02.12, 12:42
              Ani jeden ani drugi z załozenia pewnie nie miał być subtelny..
              Drugi jest nie w moim stylu, nie smieszą mnie te pseudokomiksy, chociaz ma cechy czarnej satyry.
              Autocenzura? Znaczy się jak daleko moge sie posunąć dopóki sam nie poczuje ze to niesmaczne...? To chyba bardzo płynna granica i dość zmienna...
    • drinkit Re: granice żartu 16.02.12, 11:35
      O ile w "normalnym życiu" mam wyraźną granicę pomiędzy poważnym traktowaniem problemu, a banalizowaniem go czy obrazą czyichś uczuć, o tyle w kawałach no limits. Żart to po prostu inna bajka. I im większy dystans, tym mniej problemu z odbiorem kawałów ma człowiek.
    • nika_75 Re: granice żartu 16.02.12, 11:39
      Czy to dla W
      > as niesmaczne i oburzające, czy wręcz przeciwnie - ma wymiar terapeutyczny, jes
      > t próbą oswojenia, zrozumienia jakiś strasznych wydarzeń, nabrania do nich dyst
      > ansu?

      W pierwszym momencie chciałam się oburzyć, ale po chwili pomyślałam.. nie! Coś jest w tym cio piszesz. To potrzeba wypuszczenia z siebie napięcia jak z nadmuchanego do granic możliwości balonika po takim czasie najwyższych emocji. To chyba naturalne i to nie pierwszy raz się zdarza. W przypadku Smoleńska było tak samo. Pierwsze dni - szok, rozpacz, oczywiście wspólne przeżywanie, najwyższe emocje. Później ich opadanie, pierwsze kłótnie, wzajemne oskarżenia. No i mnóstwo dowcipów na temat katastrofy oczywiście też się pojawiło.. Naród ochłonął..
      • chipsi Re: granice żartu 16.02.12, 12:16
        > W przypadku Smoleńska było tak s
        > amo. Pierwsze dni - szok, rozpacz, oczywiście wspólne przeżywanie, najwyższe em
        > ocje. Później ich opadanie, pierwsze kłótnie, wzajemne oskarżenia. No i mnóstwo
        > dowcipów na temat katastrofy oczywiście też się pojawiło.. Naród ochłonął..

        Aczkolwiek jeszcze przed wypadkiem Kabaret Młodych Panów zrobił zajefajny skecz o samolocie prezydenckim (nie pamiętam dokładnie tytułu) i trafili nieco w przyszłość. Już go nie prezentują niestety, widać ktoś mógłby się poczuć urażony. Ale jest na YouTube, polecam big_grin
    • iceland.3 Re: granice żartu 16.02.12, 12:00
      Ja nie toleruje tego typu żartów. Byłam kiedyś na spotkaniu w gronie rówieśników z koleżanką i jej znajomymi. Zaczeli opowidać żarty o holokauście, żydach, murzynach. Wyraziłam na głos swoje zniesmaczenie oraz to że sobie nie zyczę tego typu żartów, koleżanka mnie poparła. Ludzie byli bardzo zdziwieni naszymi reakcjami ale przestali żartować. Uważam za prymitywne tego typu dowcipy.
      • lejla81 Re: granice żartu 16.02.12, 12:09
        No właśnie, to jest kolejny aspekt. Kto i w jakim celu opowiada?
        Co innego jeśli kawał o żydach opowiada antysemita, co innego jeśli sam żyd.
        A co z polish jokes? Oburzają Was?
        • chipsi Re: granice żartu 16.02.12, 12:18
          Tak samo jak z dowcipami o żydach. Puki śmiejemy sie sami z siebie jest ok. Jeśli dowcip jest trafny tez ok, jeśli dowcip stwarza nietrafione stereotypy - robi się niefajnie.
        • adellante12 Re: granice żartu 16.02.12, 12:46
          A co z polish jokes? Oburzają Was

          Ależ skąd... Uwielbiam jesmile)))
          Sorry ale polonusy i tzw polonia zwłaszcza ta z Green pointu albo z Jackowa to nie jest nie była i nigdy nie bedzie zadna intelektualna elita narodowa... Wszyscy politykierzy od lat sie przed nimi brandzluja bo wiedza że te głupolki sypną im uciułanymi dolarami które mozna bezkarnie zdefraudować i nikt cię z nich nie rozliczy...
          Te zarty na ich temat z powietrza sie nie wzięły...
    • cherry.coke Re: granice żartu 16.02.12, 12:24
      Ja to rozpatruje bardziej w kategoriach buractwa niz obrazy. Takie dowcipy sa z reguly mocno prymitywne. Zdarza sie czasem dosc abstrakcyjny czarny humor, jak w tym pierwszym, ale rzadko, wiekszosc puente podaje cepem.
    • sarling Re: granice żartu 16.02.12, 13:01
      Jeśli coś mnie zaskoczy, zatka na chwilę, to nawet jeśli żart jest ze spraw dla mnie poważnych - zaśmieję się z pewnością, ale.... nie powtórzę go dalej.
      Znam kawały o holocauście, papieżu, a nawet Jezusie, których zmyślność mnie bardzo rozśmieszyła.
      • adellante12 Re: granice żartu 16.02.12, 13:06
        Sie nie przechwalaj tylko zapodawaj te kawały...
    • aneta-skarpeta Re: granice żartu 16.02.12, 14:40
      no niestety mnie bawią bardzo hardcorowe zarty i przy tych zalinkowanych sie usmiechnełam, choc 1 lepszy
      • edelstein Re: granice żartu 16.02.12, 15:13
        Mnie bawia,ale nie wszystkie.Po katastrofie rozwalil mnie kawal o tym,ze teraz sa juz trzy slynne lotniska.Las Palmas,Las Vegas i Las Smolenski.Natomiast zniesmaczyl mnie zart o kalekim dziecku,nawet nie wiem jak to bylo,wyparlam z pamieci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka