17.02.12, 08:02
Skoro bóg jest wszechwiedzący to wie o całym złu na świecie. Skoro jest wszechmocny to ma moc by temu zło zwalczyć. Skoro jest nieskończenie dobry to powinien to robić.
Skoro mimo powyższych założeń tego nie robi to dlatego, że po prostu go nie ma.
Obserwuj wątek
    • lampka_witoszowska Re: o bogu 17.02.12, 08:15
      albo dał Ci wolną wolę i ją szanuje na tyle, że nie dostajesz paraliżu zanim zrobisz coś złego?
      po prostu pozwala na zło, żebyś sama nauczyła się wybierać dobro, żebyś pracowała nei tylko na własną wygodę i rozwijała swoje dobre cechy?
      • feel_good_inc Re: o bogu 17.02.12, 08:29
        lampka_witoszowska napisała:
        > albo dał Ci wolną wolę i ją szanuje na tyle, że nie dostajesz paraliżu zanim zr
        > obisz coś złego?

        Wolna wola stoi w jawnej sprzeczności z wszechwiedzą boską. Jeżeli Bóg jest wszechwiedzący, to od początku wie, jakie decyzje podejmiesz, zatem twój los jest przesądzony zanim je podejmiesz.
        Jeżeli natomiast nie podejmie działań, które miałyby cię uchronić przed piekłem (wiedząc, jakie decyzje cię tam zawiodą i że akurat takie podejmiesz), to nie jest miłosierny.

        I tu dochodzimy do myśli wyrecytowanej przez Epikura, zanim jeszcze ktokolwiek o jakimś Jezusie słyszał.
        • lampka_witoszowska Re: o bogu 17.02.12, 08:37
          wygłosiłaś absurd smile
          obdarzenie wolną wolą daje Ci tę wolną wolę, Bóg może wiedzieć, do czego to doprowadzi, ale Ty nie
          gdzie tu sprzeczność?
          wiedzieć, co się wydarzy - i widzieć nawet wszystkie możliwe ściezki rozwoju wydarzeń, zależnie od podjętej decyzji - to nei znaczy od razu, że Bóg Ci zaplanował te wydarzenia
          On może co najwyżej wiedzieć, do czego doprowadzisz, jak zareagują inni - przewidywalność jest Jego cechą, nasza tylko w niewilkim stopniu, zależnie od posiadanej wiedzy

          moim skromnym zdaniem, tak na logikę mi wychodzi
          • feel_good_inc Re: o bogu 17.02.12, 08:44
            lampka_witoszowska napisała:
            > wygłosiłaś absurd smile
            > obdarzenie wolną wolą daje Ci tę wolną wolę, Bóg może wiedzieć, do czego to dop
            > rowadzi, ale Ty nie
            > gdzie tu sprzeczność?

            Sprzeczność jest w tym, że twój los jest z góry przesądzony - Bóg wie od zawsze, czy będziesz zbawiona czy potępiona i nie możesz zrobić nic, by to zmienić.

            > wiedzieć, co się wydarzy - i widzieć nawet wszystkie możliwe ściezki rozwoju wy
            > darzeń, zależnie od podjętej decyzji - to nei znaczy od razu, że Bóg Ci zaplano
            > wał te wydarzenia

            Bóg stwarzając świat i mają wszechwiedzę, od razu wiedział, że jesteś potępiona. Mógł go stworzyć tak, byś nie była. Fersztejen?
            • lampka_witoszowska Re: o bogu 17.02.12, 08:53
              co prawda nie wiem, co odpowiedzieć na pytanie, czy rozumiem - to co piszesz, rozumiem, inaczej nie wychwyciłabym braku logiki - ale całokształtu zagadnienia myślę, że nie rozumiem, podobnie jak chyba wszyscy smile

              los nie jest z góry przesądzony - możesz w kazdej chwili zmienić zdanie
              ja to widze tak, że Bóg jest w stanie przewidzieć wszelkie konsekwencje wyborów wszystkich ludzi, zaleznie od ich decyzji własnie
              a że te decyzje są częstwo uwarunkowane naszą "przerobową mocą psychiczną", to pewnie nei ma wielkiego problemu z przewidzeniem, co dana osoba wybierze... chociaż, może się mylę, w końcu decyzje podejmujemy na podstawie tak różnych, nieprzewidzanych bodźców...

              nie sądzę, by Bóg był tak ograniczony, by wiedział, że wybierzesz zawsze zło i akurat ciebie potępi
              ie wiem, czy potępienie jest realne, raczej ufam, że najwyżej droga do tej szczęśliwości jest dużo dłuższa, gdy ktoś z uporem maniaka wybiera zło
              a może, jeśli ciągle wybiera się zło, przychodzi moment na osobiste określenie się, co się wybiera? czy zło, czy wracamy do nieba?

              to dla mnie bardziej sensowne od straszenia potępieniem
              • feel_good_inc Dalej nie łapiesz 17.02.12, 09:01
                Tu chodzi o sprzeczność wolnej woli z definicją boskości.
                Bóg jest wszechwiedzący ergo zna wyniki wszystkich twoich wyborów, zanim je podejmiesz ergo zanim w ogóle zaistniejesz wie, czy będziesz zbawiona czy potępiona.

                Twoja wolność decyzji jest zatem iluzją, ponieważ Bóg i tak wie, czym to się zakończy. To jak przepuszczanie szczura przez labirynt na końcu którego jest maszynka do mięsa - nieważne, dokąd skręci, to i tak na końcu zostanie z niego mielonka.

                Teraz już łapiesz?
                Może ci to narysować? wink
                • lampka_witoszowska Re: Dalej nie łapiesz 17.02.12, 10:11
                  rozumiem, że ujrzałaś we mnie wroga, sądząc po pytaniach - masz jakiś problem? czy wszyscy, których zdania nei jesteś w stanie pojąć, to po prostu durnie?
                  śmieszne podejście

                  a co do rysowania - tak, narysuj, może to ci lepiej pójdzie, bo umiejętność rozmawiania jeszcze dłuuuugo potrenujesz smile

                  nie rozumiesz, co napisałam
                  • feel_good_inc Re: Dalej nie łapiesz 17.02.12, 10:46
                    lampka_witoszowska napisała:
                    > rozumiem, że ujrzałaś we mnie wroga, sądząc po pytaniach - masz jakiś problem?
                    > czy wszyscy, których zdania nei jesteś w stanie pojąć, to po prostu durnie?
                    > śmieszne podejście

                    Dyskutuj w temacie, a nie uciekaj w argumentum ad personam.

                    > a co do rysowania - tak, narysuj, może to ci lepiej pójdzie, bo umiejętność roz
                    > mawiania jeszcze dłuuuugo potrenujesz smile

                    Proszę:
                    https://img.chan4chan.com/img/2009-09-19/1253350973912.png

                    > nie rozumiesz, co napisałam

                    Rozumiem. To ty nie rozumiesz, że jesteś w błędzie.
                    • lampka_witoszowska Re: Dalej nie łapiesz 17.02.12, 11:02
                      uuu, słonko, swoje ataki personalne przejrzyj najpierw, chyba, że z szefostwem rozmawiasz w taki sam sposób, to szczerze wsółczuję ompletnej ignorancji rozmówców

                      rysunki Ci nei wchodzą, że się tak kolokwialnie wyrażę

                      nadal nei odniosłas/eś się do tego, co pisałam smile
                      • feel_good_inc Sigh 17.02.12, 11:07
                        I po co ja się daję wciągać w dyskusje o teologii na emamie?
                        Dziś światowy dzień kota. Idę sobie jakiegoś załatwić.
                        • lampka_witoszowska Re: Sigh 17.02.12, 11:09
                          rzeczywiście, w niektórych tematach ponosza Cię za bardzo emocje albo potrzeba zawojowania wyimaginowanego wroga smile

                          udanego dnia kota życzę smile
                          • nabakier Re: Sigh 17.02.12, 11:58
                            Oj, oj, Lampka. szkoda.
                • ma_dre Re: Dalej nie łapiesz 17.02.12, 10:22
                  gluptasku, tylko ze na koncu boskiego labiryntu sa trzy wyjscia, jedno do maszynki do miesa, drugie do sciekow a trzecie na obficie zaslany stol mieszkania w ktorym nie ma kota. Jarzysz czy potrzebny ci plan? Bog wie, ktore wyjscie obierzesz, ale bardzo pragnie abys obral wlasciwe. Niestety bardzo czesto w wyniku wolnego wyboru konczy sie na maszynce do miesa.
                  Radze najpierw przestudiowac Biblie a potem wdawac sie w dyskusje metafizyczne. Normalnym dla mnie jest ze nie dyskutuje sie o czyms o czym sie nie ma bladego pojecia. Skorzystaj z tej informacji i wylacz sie z dyskusji.
                  • krejzimama Re: Dalej nie łapiesz 17.02.12, 10:32
                    Bog wie, ktore wyjscie obier
                    > zesz, ale bardzo pragnie abys obral wlasciwe. Niestety bardzo czesto w wyniku w
                    > olnego wyboru konczy sie na maszynce do miesa.

                    Jeśli wie to nie ma wyboru.
                    • lampka_witoszowska Re: Dalej nie łapiesz 17.02.12, 10:35
                      jeśli tylko wie, a nie kieruje Cię w znanym sobie kierunku - to ni masz wyboru?

                      jeśli wiesz, co wybierzeTwój mąż stojąc przed wyborem: knajpa czy kościół - to on nie ma wyboru?
                      • krejzimama Re: Dalej nie łapiesz 17.02.12, 10:40
                        Ale niezależnie od wyborów i tak wyląduje sie w tym samym miejscu skoro to już jest wiadome.

                        W niedziele wybierze basen.
                        • lampka_witoszowska Re: Dalej nie łapiesz 17.02.12, 10:46
                          własnie - w tym wypadku jest wiadome - ale dlaczego? bo ktoś za niego wybiera czy on wybiera coś akurat przewidywalnego? to właśnie ta różnica
                          kwestia możliwości wyboru, niezależnie od czyjejś wiedzy, co mu najmilsze
                • mayenna Re: Dalej nie łapiesz 17.02.12, 10:38
                  Bóg nie wie jaką decyzję podejmiesz. Zna wszelkie możliwości i konsekwencje. Na tym polega wolna wola.
                  • feel_good_inc Re: Dalej nie łapiesz 17.02.12, 10:40
                    mayenna napisała:
                    > Bóg nie wie jaką decyzję podejmiesz. Zna wszelkie możliwości i konsekwencje. Na
                    > tym polega wolna wola.

                    To może sprecyzuj, o którego boga ci chodzi. Bo jak o tego chrześcijańskiego, to jego niezbywalną cechą jest wszechwiedza, czyli wie.
                    • mayenna Re: Dalej nie łapiesz 17.02.12, 10:48
                      Wie jakie masz wybory i co z każdego z nich wyniknie ale wolna wola decyduje co wybierzesz w ostatecznym rozrachunku.Do zbawienie potrzebna jest jednak łaska boża a wyrok czy zostaniesz zbawiona zapada dopiero po śmierci na Sądzie Ostatecznym. masz wybór czy pójść za miłością Boga, przyjąć jego propozycje czy ja odrzucić i ten wybór trwa do twojej śmierci. Tak to wyglada z punktu widzenia katolicyzmu.
                      Poczytaj św. Augustynasmile
                      • feel_good_inc Re: Dalej nie łapiesz 17.02.12, 11:03
                        mayenna napisała:
                        > Poczytaj św. Augustynasmile

                        Czytałem. Co nie zmienia faktu, że te założenia są wewnętrznie sprzeczne.
                      • franczii Re: Dalej nie łapiesz 17.02.12, 12:12
                        To skad bog wiedzial, ze umrze na krzyzu? Przyszedl na swiat z ta swiadomoscia, wiedzial ze ludzie zdecyduja ze go zabija. A przeciez godnie z teoria o wolnej woli nie powinien byl miec tej pwenosci.
                  • krejzimama Re: Dalej nie łapiesz 17.02.12, 10:40
                    To nie jest wolna wola.
                • hellulah Re: Dalej nie łapiesz 17.02.12, 21:38
                  > Twoja wolność decyzji jest zatem iluzją, ponieważ Bóg i tak wie

                  Nie krzycz na mnie please, ale czy tego nie można rozumieć tak:
                  - Bóg wie czyli dotyczy to (wszechwiedza) Boga;
                  - my decydujemy czyli decyzja (wolny wybór) dotyczy nas.

                  Hej, to są dwa różne plany działania, prawda?
                  • nenia1 Re: Dalej nie łapiesz 18.02.12, 08:50
                    hellulah napisała:

                    > > Twoja wolność decyzji jest zatem iluzją, ponieważ Bóg i tak wie
                    >
                    > Nie krzycz na mnie please, ale czy tego nie można rozumieć tak:
                    > - Bóg wie czyli dotyczy to (wszechwiedza) Boga;
                    > - my decydujemy czyli decyzja (wolny wybór) dotyczy nas.
                    >
                    > Hej, to są dwa różne plany działania, prawda?

                    Ja to widzę tak - szef wie, że nie wypłaci premii.

                    Ty nie wiesz, ale masz wolny wybór, możesz np. więcej pracować, zostawać po godzinach, stawać na uszach itd.
                    Niezależnie od tego premii i tak nie dostaniesz.

                    • nangaparbat3 Re: Dalej nie łapiesz 18.02.12, 09:56
                      Nenia, jakoś nie rozumiem : co miałoby być tą premią?
                      • nenia1 Re: Dalej nie łapiesz 18.02.12, 19:06
                        Premia to tylko przykład.

                        Chodziło mi o to, że jeżeli coś jest z góry wiadome (Bóg wie wszystko)
                        to wybór jest iluzją. Bo obojętnie co wybierzesz wynik jest juz znany.
                        (czyli w moim przykładzie możesz zacząć np. więcej pracować, a możesz pracować jak do to tej pory - niby wybór istnieje, ale nie zależnie od twojego wyboru nie masz wypływu na wynik bo wynik nie może być inny, skoro jest znany)
                        • nangaparbat3 Re: Dalej nie łapiesz 18.02.12, 22:07
                          To nie tak. Ty się starasz, ale szef wie, że rąbniesz się w rachunkach, bo pani Z. dzwoniąc do kochanka pomyli się wybierając numer, Ty odbierzesz i nie bedziesz wierzyć, że pomyłka, i z tego roztargnienia zaczniesz się mylić, firma straci, więc nie będzie mogł dac Ci tej premii.
                          • nenia1 Re: Dalej nie łapiesz 19.02.12, 10:28
                            Nanga, tu nie chodzi o to, czy chce dać, czy nie dać premię - to tylko przykład.

                            Chodzi o to, że jeśli wynik jakiegoś działania, obojętnie jakiego, jest z góry wiadomy, to jak możesz go zmienić?
                            Obojętnie czy jakieś zdarzenie będzie skutkiem twojej pomyłki, czy też przeciwnie osiągniesz sukces - NIE ZMIENISZ wyniku.
                            • nangaparbat3 Re: Dalej nie łapiesz 19.02.12, 14:14
                              Ale jednak ja decyduję, jakie jakie to będzie działanie. Mogę iść/zostać, dać/odmówić, odpowiedzieć/zamilknąć, uciekać/walczyć, i tak dalej i dalej.
                              • nenia1 Re: Dalej nie łapiesz 19.02.12, 16:42
                                No tak, o tym właśnie piszę, decydujesz jakie będzie działanie, ale efekt finalny działania będzie zawsze taki sam. Bo on jest już znany zanim się urodziłaś.
                                Czyli twoja wolna wola jest iluzją, albo istnieje, ale w ograniczonym zakresie i nie ma wpływu na wynik.
                                • nangaparbat3 Re: Dalej nie łapiesz 19.02.12, 17:28
                                  Nawet jeśli, nie ma to większego znaczenia - znaczenie mają moje wybory, ich wartość etyczna. Tak mi się wydaje, że jeśli Bóg jest, to o to chodzi.
                                  Właśnie jak pisze Hellulah - my robimy swoje na jednym planie, a on wie swoje na innym.
                                  I oczywiście my skutków naszych działań nie znamy. Dopiero co chciałam zrobić dla kogoś, kto na to bez wątpienia zasłużyl, coś dobrego; włożyłam w to sporo pracy i wysiłku, jak przyszło co do czego, okazało sie, że wyświadczyłam niedźwiedzią przyslugę, bo kto inny swoją część zawalił. No i znowu są dwa plany - gdybym mogla cofnąć czas, nie robiłabym tego, żałuję, że zrobiłam; jednak na drugim planie jestem OK, mimo że żałuję, nie mam sobie za złe.
                                  • nenia1 Re: Dalej nie łapiesz 19.02.12, 17:44
                                    Jeśli Bóg wie czy będziesz zbawiona czy potępiona, to jakie znaczenie ma wartość etyczna twoich wyborów?
                                    • nangaparbat3 Re: Dalej nie łapiesz 19.02.12, 18:10
                                      A, o to chodzi. Nigdy w to nie wierzyłam (a byłam przez rok baptystką). Nigdy nie mogło mi się zmieścić w głowie by ktoś, kto wie wszystko, mogł potępić. Zastanawia mnie, że ludzie w to wierzą.
                                      • nenia1 Re: Dalej nie łapiesz 19.02.12, 18:25
                                        nangaparbat3 napisała:

                                        > A, o to chodzi. Nigdy w to nie wierzyłam (a byłam przez rok baptystką). Nigdy n
                                        > ie mogło mi się zmieścić w głowie by ktoś, kto wie wszystko, mogł potępić

                                        Szatan to potępiony anioł
                                        • nangaparbat3 Re: Dalej nie łapiesz 19.02.12, 18:42
                                          W Księdze Hioba ma się znakomicie smile
                              • bez_seller Re: Dalej nie łapiesz 19.02.12, 17:26
                                nangaparbat3 napisała:

                                > Ale jednak ja decyduję, jakie jakie to będzie działanie. Mogę iść/zostać, dać/o
                                > dmówić, odpowiedzieć/zamilknąć, uciekać/walczyć, i tak dalej i dalej

                                A wszystko to na niby, jak w teatrze. Aktor zas nie wie, ze jest tylko aktorem.
                                • nangaparbat3 Re: Dalej nie łapiesz 19.02.12, 18:13
                                  Zupełnie tego w ten sposób nie czuję.
                                  Oczywiście nauka o predestynacji jest dla mnie nie do przyjęcia.
              • franczii Re: o bogu 17.02.12, 11:49
                > los nie jest z góry przesądzony - możesz w kazdej chwili zmienić zdanie

                To skad wiedzial i powiedzial z taka pewnoscia ze Piotr sie go wyprze i to az 3 razy?
                A Piotr mimo ze nie chcial i tak sie go wyparl i mimo ze byl tym przerazony to wyparl sie go ponownie.
                • lampka_witoszowska Re: o bogu 17.02.12, 14:13
                  hehe
                  doskonały umysł, który umie ogarnąć realia i przewidzieć najbardziej prawdopodobny splot wydarzen, zgodny z uwarunkowaniami jednostki?
                  • franczii Re: o bogu 18.02.12, 08:23
                    Czyli wszechwiedzacy, wiedzial dokladnie jak czlowiek postapi i ze nie oprze sie swoim uwarunkowaniom. Wolna wola, co? Dobre sobie.
                    A moze jakis budujacy przyklad kiedy czlowiek postepuje wbrew swoim uwarunkowaniom a zwlaszcza wbrew "rokowaniom" stworcy?
                    • lampka_witoszowska Re: o bogu 20.02.12, 11:44
                      o rokowaniach Stwórcy to ja Ci nic nei napiszę, ale zdarza się, że ludzie kierują sie impulsami - i to zarówno dobrymi, jak i złymi

                      nikt Cię nigdy nie zaskoczył?
                      ani na plus, ani na minus?
                      nie masz wrażenia, że masz wybór co do swojej reakcji na otaczający świat?
        • dziennik-niecodziennik Re: o bogu 17.02.12, 09:03
          Bóg nie jest od tego żeby człowieka prowadzić za rączkę. masz sam podejmować swoje decyzje i sam swoim życiem określisz czy bedziesz potępiony czy wręcz przeciwnie. nie zrzucaj odpowiedzialności za swoje życie na Boga.
          • feel_good_inc Re: o bogu 17.02.12, 09:09
            dziennik-niecodziennik napisała:
            > Bóg nie jest od tego żeby człowieka prowadzić za rączkę. masz sam podejmować sw
            > oje decyzje i sam swoim życiem określisz czy bedziesz potępiony czy wręcz przec
            > iwnie. nie zrzucaj odpowiedzialności za swoje życie na Boga.

            Czyli bóg jest miłością, ale nie akurat wtedy, kiedy powinien coś zrobić? wink
            • dziennik-niecodziennik Re: o bogu 17.02.12, 09:11
              Bóg NIE MA nic z Tobą robić. nie od tego jest.
              Bóg jest miłością, bo wszystko co zrobisz złego w swoim życiu bedzie chciał Ci wybaczyć. bylebyś tylko Ty chciał tego samego.
              • feel_good_inc Re: o bogu 17.02.12, 09:15
                dziennik-niecodziennik napisała:
                > Bóg NIE MA nic z Tobą robić. nie od tego jest.
                > Bóg jest miłością, bo wszystko co zrobisz złego w swoim życiu bedzie chciał Ci
                > wybaczyć. bylebyś tylko Ty chciał tego samego.

                Jak Towarzysz Stalin?
                • dziennik-niecodziennik Re: o bogu 17.02.12, 12:05
                  nie. towarzysz Stalin właśnie chciał rządzic życiem innych i decydowac o tym co i jak robią, myslą i czują. Bóg ci daje dowolnosc.
      • nabakier Re: o bogu 17.02.12, 08:32
        Lampka, myślę sobie tak: ileż o dobru nauczy się zgwałcone i zamęczone na śmierć niemowlę, i gdzie i w jaki sposób rozwinie przez to swoje dobre cechy?
        • lampka_witoszowska Re: o bogu 17.02.12, 08:38
          ale patrzymy z jakiego punktu widzenia?
          z punktu widzenia dziecka, które już nie żyje i odchodzi do wiecznej szczęśliwości, o jakiej wszyscy marzą - czy z punktu widzenia dziecka własnie katowanego? które marzy, żeby się to skończyło - czyli możliwe, że o śmierci?
          czy z punktu widzenia gapiów - oj, jakie to makabryczne, oj, kto na to pozwolił, oj oj?
          • nabakier Re: o bogu 17.02.12, 08:56
            Nie ma znaczenia- napisałaś, że może się ta "wiedza" o dobru przydać. No to pytam-w jaki sposób temu niemowlęciu przyda. Czy martwemu, czy takiemu, które przeżyło.
            • lampka_witoszowska Re: o bogu 17.02.12, 10:14
              z punktu widzenia to dziecko jest w rozwoju - moim skromnym zdaniem - w tym momencie duuuuużo dalej niż ja, Ty i całe forum razem wzięte
              uczyć ma się sprawca - i ewentualna publika
              • nabakier Re: o bogu 17.02.12, 11:08
                Skutki zła dotykają nie sprawcę.
                • lampka_witoszowska Re: o bogu 17.02.12, 11:18
                  mam wrażenie, że skutki zła bardzo mocno dotykają sprawcę, na całe życie, albo jako więzienie, albo jako poczucie winy, albo jako przymus leczenia
                  to raczej na piekło wygląda

                  jeśli wierzyć w sąd ostateczny czy jak to sobie każdy z nas nazwie, skutki naszych wyborów w jakiś sposób musza nam być przedstawione - więc możliwe, że po śmierci przeżywamy to, co zrobiliśmy innym
                  czujemy ich uczucia, ból, przerażenie
                  - może tak być i możliwe, że tak jest - badania Moody'ego chyba coś o tym wspominają, ale nei mam pewności, dawno czytałam

                  a poza tym, uczymy się nie tylko wtedy, gdy dotykają nas skutki ( to juz o publice)
                  • nabakier Re: o bogu 17.02.12, 12:01
                    Nie rozmawiamy tu o odczuciach, bo te są niemierzalne, ale o faktach. Wielu złoczyńcow nie okazuje skruchy, żalowania, nie wyciąga nauki z własnego postępowania innej niż szlifowanie fachu. Gdzie to dobro? I czemu pomijać najważniejsza osobę krzywdy: ofiarę? Jakie dla niej wypływa dobro?
                    • lampka_witoszowska Re: o bogu 17.02.12, 14:16
                      o nie, o konkretnych faktach musisz porozmawiac ze sprawcami przede wszystkim

                      nie wiem, skąd masz dane, że złoczyńcy nei okazują skruchy - ktoś już prześledził cały żywot takich złoczynców i gdzieś opisał? to ja poproszę źródło
                      • nabakier Re: o bogu 17.02.12, 14:43
                        Nigdzie nie napisałam, ze wszyscy złoczyńcy, ale że wielu. Źródeł do tego nie potrzeba, bo to wiedza powszechna. Chodziło jednakże o egzemplum, nawet w liczbie 1. Nie potrafisz się do tego odnieść.
                        • lampka_witoszowska Re: o bogu 17.02.12, 14:45
                          o nie, kochana - żadne "wiedza ogólna", tylko konkrety
                          sama chciałaś -podawaj
                          inaczej tylko pływasz w rozmowie, a nie rozmawiasz

                          wedle wiedzy ogólnej to wiesz, po śmierci czeka kara za brzykie zachowanie zwane pospolicie grzechem
    • majka200 Re: o bogu 17.02.12, 08:20
      A może dał ludziom wolną wolę, może to ludzie i szatan chcieli rządzić się bez Boga, bo uważali że są od niego lepsi, może to Bóg dał im czas na udowodnienie czy sobie bez Boga poradzą. Bóg dał wskazówki co robić, jak postępować żeby było dobrze, ale to my ludzie wiemy lepiej. Tłumaczysz dziecku że tego nie powinien robić, nie powinien jeździć po wertepach, nie powinien tego tamtego, bo może się to źle dla niego skończyć, a dziecko i tak robi swoje (jest przecież mądrzejszy od rodzica, poza tym kolega z klasy podpowiedział mu że rodzice są nic nie warci, lepiej słuchać kolegi), to kto jest winny? Rodzic że syn poszedł na rolki w złe miejsce i się wywrócił? Czy może zamknąć dziecko w 4 ścianach podejmować za niego decyzje, nie dać dziecku możliwości poznania innych, odmiennych ludzi, wtedy uchronimy go przed złem, Bóg też tak miał zrobić? Zabrać nam wolną wolę? Zniszczyć od razu szatana? Gdyby tak zrobił, ludzie też by się buntowali, "a może ten wąż miał rację?" "może lepiej rządziłby od Boga?"
      • lampka_witoszowska Re: o bogu 17.02.12, 08:23
        a najlepiej, jak to dziecko dorosłe jest -
        jak syn/córka chce rodzinę porzucić albo dziecko wysłać nei do tego przedszkola, co najlepsze - to zamknąć o chlebie i wodzie i uniemożliwić sabotaż smile
      • alabama8 Re: o bogu 17.02.12, 08:29
        majka200 napisała:
        A może dał ludziom wolną wolę [...] Bóg dał wskazówki co robić, jak postępować żeby było dobrze [...] Tłumaczysz dziecku że tego nie powinien robić [...] bo może się to źle dla niego skończyć ...
        Takie trochę komunały pleciesz. Owszem, Bóg dał ci wolną wolę, wskazówki jak postępować i własny przykład, więc jak ci się dziecko na tych wrotkach wypierdzieli, rozetnie głowę, połamie nogi to bierz przykład z Boga - stój i patrz czy się podniesie, czy się samo do domu doczołga, a może zdechnie w rowie. Wolna wola. A potem będziesz mogła na sądzie ostatecznym powiedzieć "a nie mówiłam!".
        • nabakier Re: o bogu 17.02.12, 08:34
          A jak ktoś w niego wjedzie i go uczyni kaleką, to co będzie miała do tego jego wolna wola?
          • lampka_witoszowska Re: o bogu 17.02.12, 08:46
            pewnie tyle, że wolną wolę ograniczają konksekwencje wyborów, również innych ludzi smile
            wolna wola nei przewiduje łamania prawa ciążenia na ten przykład - choć fakt, że nei oderwę się od ziemi, wcale mi tej wolnej woli nei ogranicza

            w sumie ciekawe, jak by więzień zareagował, gdyby mu powiedzieć, że jego marzenie o wolności jest bez sensu, bo nawet jak wyjdzie z więzienia, nie pokona choćby tej siły ciążenia, więc i tak wolny nie będzie smile
            • nabakier Re: o bogu 17.02.12, 08:59
              Otóż to, sama sobie wykazałaś absurd takiego rozumowania. Zło się dzieje, i nie jest zawsze zależne od naszej woli. I z tego wiele wynika. Przypisywanie temu edukacyjnej roli jest absurdalne.
              • lampka_witoszowska Re: o bogu 17.02.12, 10:13
                Twoim zdaniem moż eot być absurdalne, alezauważ, że posidane wolnościczyli wolnej woli w konkretnych warunkach fizycznych - to nadal wolna wola
                nie da się mieć ciastko i zjeść ciastko, to dziecinne myślenie
                • nabakier Re: o bogu 17.02.12, 11:13
                  Nie moim zdaniem, tylko- logiki. Uciekasz, jak w pytaniu o zgwałcone niemowlę. To nie jest fair, Lampko. I to jest dziecinne myślenie-że ucieczka to odpowiedz.
                  Wolna wola tez musi "działać"/"zachodzić" w warunkach nieabsurdalnych.
                  Własnie- nie da rady mieć ciastka i go zjesc. A to usiłujesz zrobić, zamiast rozmawiać logicznie.
                  • lampka_witoszowska Re: o bogu 17.02.12, 11:22
                    nie uciekam, bo i nie mam przed czym smile jak dojdę do granic mojego logicznego pojmowania tej sprawy, to powiem i spobie dalej będę o tym czasem myślała i układała - albo zmienię zdanie
                    no coś Ty, przecież to proste smile

                    dla mnie to jest logiczne
                    masz okreslone warunki uczenia się - nie możesz mieć wyboru w kwestii przenosin do równoległego świata, bo mi się klasa przestała podobać
                    w ten sposób nie będzie konfrontacji z własnymi działaniami, tylko ucieczka -a to dla mnie własnie i zrozumiałe, i pospolite, i dziecinne jest
                    • nabakier Re: o bogu 17.02.12, 11:41
                      Uciekasz od stosowania logicznego rozumowania w zakresie nakreślonym wyjściowo. Wróć do wyjściowego przykładu -zgwałconego niemowlęcia i wynikającego z tego dobra- i trzymaj dyscypliny logicznej. inaczej rozmowa nie ma sensu.
                      • lampka_witoszowska Re: o bogu 17.02.12, 14:20
                        masz logiczne argumenty w zakresie nakreslonym i wyjściowo, i przejściowo przez dyskusję smile - których zwyczajnie nei przyjmujesz z jakiś znanych (mam nadzieję) sobie powodów

                        trzymaj się tematu, zapewne będzie łatwiej, na razie wzięłas się za ocenianie rozmówcy, a to zwyczajny przejaw braku kontroli nad rozmową
                        • nabakier Re: o bogu 17.02.12, 14:46
                          Nigdzie nie oceniłam rozmówcy, odnoszę się DO ROZMOWY. Nie rozróżniasz rzeczy i wymiarów elementarnych. Nie odróżniasz ad rem od ad personam, i strzelasz właśnie ad personam- juz wiem, dlaczego
                          Trzymanie się tematy proponuje ci już od dawna, ale jakoś ci to umyka.
                          Koniec, lampka.
                          • lampka_witoszowska Re: o bogu 17.02.12, 16:37
                            koniec to miałyśmy kilka postów temu, jeśli nei zauważyłaś smile
                            teraz uprawiasz tylko hmmm.... pyskówkę zwyczajną
                            szkoda, pewnie potrzebujesz
        • lampka_witoszowska Re: o bogu 17.02.12, 08:42
          Alabama, ale Ty jestes naprawde pewna, że widzisz wszystkie zamierzenia i działania Boga?

          ja nikogo nei mam zamiaru przekonywać, ale absurdalne przekonanie, że "ogarniam wszechświat i wszystko, co widzialne i niewidzialne" jak dla mnei jest niemal fascynujące, choć zdecydowanie pospolite mocno smile
          • nabakier Re: o bogu 17.02.12, 09:00
            Równie pospolite jest rozumowanie w drugą stronę- tę, którą ujawniłaś wyżej- o edukacyjnej roli zła.
            • lampka_witoszowska Re: o bogu 17.02.12, 10:17
              możliwe, ale jakoś łatwiej zaprzeczyć istnieniu boga niż uznać, że się jest - bez wyrażania zgody (a i to może tylko rzekomo) - w tej szkole wink

              nie pisałamo edukacyjnej roli zła - pisałam o możliwości pójścia po takim czymś w stronę dobra
              jeśli o to Ci chodziło w pojęciu "edukacyjnej roli zła" - to oczywiście pełna zgoda
              • nabakier Re: o bogu 17.02.12, 11:22
                W jakiej szkole? To żadna odpowiedź. I łatwość/trudność nie ma tu nic do rzeczy. Chodzi o meritum, nie - o szkołę i latwość/trudność. Masz skłonność do uciekania w ogólniki- w dodatku bez nakreslania jakichkolwiek związków między szczegółem a ogółem.


                W jaką stronę "dobra" można pójść po owym zdarzeniu gwałtu na niemowlęciu? Z tego nie da rady wyciągnąć żadnego dobra ani nauki. Poza komunałem typu: "brzydko jest gwałcić niemowlęta".
                • lampka_witoszowska Re: o bogu 17.02.12, 11:33
                  porównanie zycia do szkoły to żadna odpowiedź i uciekanie w ogólniki? no, bezsensu smile prosta rzecz, ułatwia wytłumaczenie jakiejś sprawy, jak ja ja widzę
                  spokojnie, nie musisz przyjmowac mojego punktu widzenia, więc nie bierz się za ocenianie wypowiedzi albo rozmówcy, bo to właśnie jest ucieczka w moim odczuciu smile

                  umówmy się, że o moich skłonnościach możesz pomarzyć, ale to nijak się będze miało do rozmowy na temat widzenia Boga przeze mnie i przez Ciebie

                  moim zdaniem po takim gwałcie - a. inne matki dziecka z oka nei spuszczą, będą uwazniejsze (tylko te, które to wybiorą, inne dalej będą dzieci zostawiałyz mężem pijakiem)
                  b. żadna satysfakcja zrobić komuś krzywdę, za to kłopoty/piekło/do końca zycia
                  c. lekarze bardziej będą wyczuleni na ochronę dzieci (owszem, tylko ci, którzy tak zdecydują)
                  d. prawodawcy może zainteresują się tematem, może powstaną skuteczne zespoły do spraw ochrony dzieci
                  e. ... zależy, do jakiego stopnia zechce się działać ludziom, a nie tylko plotkować o fakcie - jak to zrobił, gdzie to zrobił i ile krwi poleciało
                  • nabakier Re: o bogu 17.02.12, 12:07
                    zapytałam: JAKIEJ szkoły. wystarczyło doprecyzować. wszak napisałam juz o tym, że nie wskazujesz związków miedzy szczegółem a stosowanym przez siebie ogółem. Bez tego nie ma poważnej rozmowy. Jak widac, niczego nie wytłumaczyłaś, może chciałaś wytłumaczyć, ale tego nie zrobiłaś. zatem pytam: jakiej szkoły> (naukowej w sensie jakiegoś kierunku , materialnej typu: podstawowej czy średniej, lub osiedlowej), czy też chodziło Ci o perspektywę to jest niepotrzebne szufladkowanle/sygnowanie mające na celu powiedzieć: "wiem, czego się po Tobie spodziewać". Wolę po Tobie się nie spodziewać tak niskich chwytów erystycznych, jak to ostatnie, wiec zapytuję, o co chodzi.
                    • lampka_witoszowska Re: o bogu 17.02.12, 14:30
                      przeczytaj ciąg swojej wypowiedzi - nijak nei wynika, że interesuje Cię jakiekolwiek wyjaśnienie smile

                      miałam nadzieję, że porównanie życia do szkoły jest dośc wyraźne... wszak o tym mówimy - mam nadzieję, że obie smile

                      wszak to, że napisałaś, że masz problem z dostrzeganiem związku logicznego nie zmienia sensu wypowiedzi w bezsens? owszem, możesz dopytywać, ale jak po każdym pytaniu sugerujesz, że odpowiedzi są be, nie takie, jak byś chciała, w ogóle nei rozumiesz i lecisz z ocenianiem wypowiedzi... - to rozmowa siłą rzeczy zdycha... no i na to to ja już nic nei poradzę, do tanga trzeba dwojga

                      a już zabawa w psychoanalizę jest na tym poziomie jakas ... kuchenna, nie obrażając kucharek

                      myślałam, że traktujemy się nawzajem w tej rozmowie przynajmniej w miarę powaznie smile
                      a tak to cóż

                      czy prowadziłaś kiedyś rozmowę z kimś, z kim się nie zgadzasz, w sposób wykazujący szacunek dla adwersarza?
                      • nabakier Re: o bogu 17.02.12, 14:38
                        Nieładnie, Lampka, tak przerzucać swoje braki na innych. Ty masz problem z logiką, ale nie umiesz tego przyjąć.
                        Twoje porównania nie są wyraźnie-w tym sęk. Ale tego tez nie umiesz przyjąć.
                        Brak Ci argumentów. Pytania doprecyzowujące Cię urażają.
                        I co gorsza, personalizujesz. A to kończy rozmowę.
                        • lampka_witoszowska Re: o bogu 17.02.12, 14:44
                          błagam, tylko nie sprowadzaj rozmów do zmuszania adwersarza by udowadniał, że nie jest wielbłądem
                          to już taki niemodny trend w rozmowach
                          big_grin
                          • bez_seller Re: o bogu 17.02.12, 14:51
                            lampka_witoszowska napisała:

                            > błagam, tylko nie sprowadzaj rozmów do zmuszania adwersarza by udowadniał, że n
                            > ie jest wielbłądem

                            Poki co udowodnilas, ze nie jestes orlem. smile)
                            • lampka_witoszowska Re: o bogu 17.02.12, 16:33
                              nie, Bezseller, nie jestem orłem
                              jestem człowiekiem

                              pozdrów Eliskę - alfika
                        • bez_seller Re: o bogu 17.02.12, 14:45
                          nabakier napisała:

                          Ty masz problem z logi
                          > ką, ale nie umiesz tego przyjąć.

                          Nie moze przyjac, bo ma problemy z logika. smile
                          • lampka_witoszowska Re: o bogu 17.02.12, 14:48
                            bardzo logiczne smile
                            mam problem z logiką i przyjmowaniem smile
    • feel_good_inc To nie forum na to pytanie 17.02.12, 08:23
      Ale przygotuj się na shitstorm wątków o wolnej woli. Której jakoś nie da się połączyć z wszechwiedzą boga tudzież jego planem dla każdego z osobna.
      • ceide.fields ROTFL 17.02.12, 08:28
        Jak wiadomo powszechnie, każda ematka czy też dowolny forumowicz na dowolnym forum posiada w małym palcu doktorat z telogii, logiki i filozofii i z łatwością obala/udowadnia tezy o istnieniu/nieistnieniu Boga big_grin

        Poza tym zieeeew i kwalifikacja na forum religia.
        • nabakier Re: ROTFL 17.02.12, 08:33
          Nie udowadnia się NIEISTNIENIA czegokolwiek. Logika.

          (Może kiedyś dotrze)
          • ceide.fields Re: ROTFL 17.02.12, 08:37
            Nie o to chodziło.
            • nabakier Re: ROTFL 17.02.12, 09:01
              Wiem, że nie o to, ale TO UNIEWAŻNIA jakiekolwiek poprawne rozumowanie.
          • miedzymorze Re: ROTFL 17.02.12, 09:28
            Doprawdy ?

            Try this:
            Nie istnieje największa liczba naturalna.

            pozdr,
            mi
            • nabakier Re: ROTFL 17.02.12, 11:44
              To akurat wynika z definicji pojęcia, tu: liczb naturalnych.
              Nie dowodzi się również absurdów.
    • feel_good_inc Towarzysz Stalin 17.02.12, 08:32
      dał ludziom wolną wolę - mogli go kochać lub nie.
      Ci którzy go nie kochali, trafiali do łagru. To nie wina Towarzysza Stalina, że tam trafiali - szli tam dlatego, że zdecydowali się go nie kochać, w końcu mieli wolną wolę wink
    • krejzimama wolna wola 17.02.12, 08:34
      Powtórze to co napisał feel.good.inc z którym w pełni się zgadzam.
      Wszechwiedza boga i wolna wola człowieka sie wykluczają.
      Skoro wszechwiedzący bóg wie co zjem dziś na kolację to gdzie jest miejsce na moją wolną wolę?
      • nabakier Re: wolna wola 17.02.12, 08:39
        Wiadomo, że się wykluczają, i można na ten temat jeszcze tysiąc wątków utworzyć. Lepiej stawiać pytania bardziej szczegółowe. Np. o to, dlaczego Benedykt nadal uważa chorobę za skutek zła.
        www.wprost.pl/ar/304072/Benedykt-XVI-choroby-znakiem-dzialania-Zla/
        (gdyby kto chciał pełny tekst tego, co powiedział, wkleję).
      • kocianna Re: wolna wola 17.02.12, 08:41
        Wiara jest łaską. Nie każdy musi jej dostąpić. Nie każdy chce jej dostąpić. Niektórzy potrzebują smile
        Myślę, że zarówno ci, co dowodzą istnienia, jak i nieistnienia Boga, mają rację - w naszym ludzkim ograniczonym pojmowaniu świata. Ja nie mam wątpliwości, ale nie odważę się wchodzić w dyskusje na temat moich subiektywnych odczuć i przeżyć, doświadczenia wolnej woli i wszechwiedzy.
        • ceide.fields Re: wolna wola 17.02.12, 08:42
          Głos rozsądku smile
        • nabakier Re: wolna wola 17.02.12, 09:03
          > Myślę, że zarówno ci, co dowodzą istnienia, jak i nieistnienia Boga, mają rację
          > - w naszym ludzkim ograniczonym pojmowaniu świata.

          Nie dowodzi się nie istnienia boga. Nie mają racji ci, którzy domagają się takiego dowodzenia.
        • nabakier Re: wolna wola 17.02.12, 11:46
          Ale dowodzenie nie dotyczy sfery odczuć, zwłaszcza tych niewerbalnych.
        • madi138 Re: wolna wola 17.02.12, 12:04
          > Wiara jest łaską. Nie każdy musi jej dostąpić. Nie każdy chce jej dostąpić. Nie
          > którzy potrzebują smile

          o wlasnie! skoro tak, to znaczy, ze to Bog decyduje kto bedzie wierzyl i w konsekwencji trafi do nieba. czyli nie ma tu wolnej woli, tylko to On decyduje. w zwiazku z tym nie mozna winic i karac niewierzacych, skoro laski nie dostapili i nie byla to ich wina ani wybor...
      • iin-ess Re: wolna wola 17.02.12, 09:14
        krejzimama napisał:


        > Skoro wszechwiedzący bóg wie co zjem dziś na kolację to gdzie jest miejsce na m
        > oją wolną wolę?

        Bo zjesz co chcesz
    • harrison_bergeron Re: o bogu 17.02.12, 09:01
      Sliczny wywód, ale co gdy:

      - nie jest wszechwiedzący, albo
      - nie jest wszechmocny, albo
      - nie jest nieskończenie dobry.

      To też dobre odpowiedzi.
      • feel_good_inc Re: o bogu 17.02.12, 09:03
        harrison_bergeron napisał:
        > Sliczny wywód, ale co gdy:
        >
        > - nie jest wszechwiedzący, albo
        > - nie jest wszechmocny, albo
        > - nie jest nieskończenie dobry.

        To w takim razie po co nazywać go bogiem?
        • nabakier Re: o bogu 17.02.12, 09:06
          Koleżanka nie wie, że przymiotami substancjalnymi boga są: unum, verum, bonum, pulchrum, res.
          I że o tym dyskutujemy.
          Taki katolicki (dość powszechny) wybieg z "niewiedzy" i z "niemyślenia". Mnie to fascynuje big_grin
          • ceide.fields Re: o bogu 17.02.12, 09:10
            A co z protestanckim, prawosławnym, muzułmańskim, judaistycznym
            • feel_good_inc Re: o bogu 17.02.12, 09:17
              ceide.fields napisała:
              > A co z protestanckim, prawosławnym, muzułmańskim, judaistycznym

              To ten sam akurat.
        • harrison_bergeron Re: o bogu 17.02.12, 09:24
          Nie wiem jak wy, ja tam wolałbym być, a mieć tylko dwie z trzech tych cech, niż nie być.
          • feel_good_inc Re: o bogu 17.02.12, 09:28
            harrison_bergeron napisał:
            > Nie wiem jak wy, ja tam wolałbym być, a mieć tylko dwie z trzech tych cech, niż
            > nie być.

            Prezesem Narodowego Centrum Sportu pewnie też chciałbyś być wink
            • harrison_bergeron Re: o bogu 17.02.12, 10:17
              Chyba nie, to teraz jedna z bardziej znielubionych osób w PL.
              Ale premią bym nie wzgardził :]

              W końcu to tylko półtorej grosza od każdego Polaka.
              • harrison_bergeron Re: o bogu 17.02.12, 10:20
                pardon - oczywiście półtora.

                To korzystając z okazji dodam jeszcze, że nie wzgardziłbym robotą prezesa jakiegoś banku albo funduszu inwestycyjnego.

                Tak samo nielubiani (może trochę mniej), kasa większa, ale przynajmniej nie z podatków.

    • iin-ess Re: o bogu 17.02.12, 09:17
      krejzimama napisał:

      > Skoro bóg jest wszechwiedzący to wie o całym złu na świecie. Skoro jest wszechm
      > ocny to ma moc by temu zło zwalczyć. Skoro jest nieskończenie dobry to powinien
      > to robić.
      > Skoro mimo powyższych założeń tego nie robi to dlatego, że po prostu go nie ma.

      Bóg nie czyni zła tylko ludzie, a ludzie maja wolną wolę, Nie są marionetkami, a Bóg nie porusza sznureczkami. Gdyby Bóg zawlczal całe wyrządzone przez nas zło nie mielibysmy wolnej woli. Proste.
      • feel_good_inc Re: o bogu 17.02.12, 09:20
        iin-ess napisała:
        > Bóg nie czyni zła tylko ludzie, a ludzie maja wolną wolę, Nie są marionetkami,
        > a Bóg nie porusza sznureczkami. Gdyby Bóg zawlczal całe wyrządzone przez nas zł
        > o nie mielibysmy wolnej woli. Proste.

        Nie przeczytało się całego wątku, nie?
        • iin-ess Re: o bogu 17.02.12, 09:24
          feel_good_inc napisał:


          >
          > Nie przeczytało się całego wątku, nie?
          >
          Przyznaję się bez bicia;-P
    • krejzimama smutne spostrzeżenie 17.02.12, 09:45
      W kilku postach przeczytałam coś co zawsze napawa mnie smutkiem.
      Jest to stwierdzenie, że nasze małe ludzkie umysły nie są w stanie pojąć boskiego geniuszu i nie powinniśmy się tym zajmować.
      Na tym przez całe wieki żerowali szarlatani zwani kapłanami.
      Tymczasem nauka odpowiedziała na większość kwestii na jakie kiedys "odpowiadała" religia.
      Oczywiście w miarę poszerzania naszej wiedzy pojawiają się kolejne pytania. Jednak pomału żmudną pracą i na nie ludzie znajdą odpowiedź. Pojawią sie kolejne pytania...itd...itp.
      W ten sposób będziemy się rozwijać.
      • iin-ess Re: smutne spostrzeżenie 17.02.12, 09:50
        Mój brat uważa, że Bóg jest pierwszym i najlepszym wynalazkiem człowieka. Ma do tego prawo. ja wiem, ze Bóg jest bo czuję jego obecność, wiele razy na własnej skórze odczułam jego działanie. No, ale może nie karzy ma takie szczęście..
        • krejzimama Re: smutne spostrzeżenie 17.02.12, 09:53
          Twój brat ma rację. Można podyskutować czy jest to najlepszy wynalazek.
          Na pewno jest dobry dla tych którzy zawłaszczyli sobie usługe pośrednictwa w kontaktach z nim. Drogo biorą i dobrze z tego żyją.
          Ja mam to szczęście, że dość wcześnie dostrzegłam że on nie istnieje.
          • ma_dre Re: smutne spostrzeżenie 17.02.12, 10:27
            skad wiesz czy brat ma racje? Byalbys pierwsza, ktora moze sie poszczycic wiedza na temat Boga... Wierzysz, dobrze, nie wierzysz, twoja sprawa, ale nie mieszaj wiary i wiedzy. Kiedys jedni ludzie wierzyli ze zarazki istnieja, inni ze nie istnieja. Dzis wiemy co wiemy, dzieki mikroskopom.
            • krejzimama Re: smutne spostrzeżenie 17.02.12, 10:30
              Czyli dzięki nauce, a nie bogom czy szarlatanom.

              >Byalbys pierwsza, ktora moze sie poszczycic wiedz
              > a na temat Boga...
              Czy coś mnie ominęło czy jednak jest coś takiego jak teologia.
          • iin-ess Re: smutne spostrzeżenie 18.02.12, 10:52
            krejzimama napisał:

            > Ja mam to szczęście, że dość wcześnie dostrzegłam że on nie istnieje.

            Zastanawiają mnie dwie rzeczy.
            W jaki sposób to dostrzegłaś i dlaczego nazywasz to szczęściem?
      • lampka_witoszowska Re: smutne spostrzeżenie nr 2 17.02.12, 10:20
        jak łatwo wrzucać do jednego worka wszystko, co się nei podoba, co niemodne i czego się nawet nie chce zrozumieć
        rozpoczyna się wątek, żeby wykazać, jak wielkim lekceważeniem darzy się rozmówców i odpowiedź na zadane własnoręcznie pytanie
        dziwne i smutne własnie
        jak kręcenie się za własnym ogonkiem
        szkoda
        • joanna35 Re: smutne spostrzeżenie nr 3 17.02.12, 10:25
          Nie po raz pierwszy na tym forum dyżurne ateistki kiedy dzieje się coś dobrego zasługi przypisują CZŁOWIEKOWI(w tym sobie), gdy dzieje się krzywda winią BOGA.
          • lampka_witoszowska Re: smutne spostrzeżenie nr 4 17.02.12, 10:32
            skoro ateizm daje tyle spokoju i wyjaśnia caluchny świat, dlaczego owe ateistki tak bardzo porzebują ośmieszyć wiarę w Boga? smutnym jest, że koniecznie trzeba nagiąć każdego swoich przekonan, nawet nie głosząc wprost, tylko pytając i ośmieszając odpowiedzi

            ps. Świadkom Jehowy i ateistkom na równi, pomimo sympatii, jaką darzę znane mi jednostki obu głoszących misyjnie wyznań (i świadkom, i ateistkom) za nauki wprost serdecznie dziękuję - wolę oglądać tę naukę na żywo, w praktyce - jako źródło spokoju i radości żyia, bez durnej agresji - to przekonuje
            • krejzimama Re: smutne spostrzeżenie nr 4 17.02.12, 10:35
              Nie widzę w tym wątku agresji.
              • lampka_witoszowska Re: smutne spostrzeżenie nr 4 17.02.12, 10:36
                a ja widzę smile
                • krejzimama Re: smutne spostrzeżenie nr 4 17.02.12, 10:41
                  Dobry masz wzrok.
              • nabakier Re: smutne spostrzeżenie nr 4 17.02.12, 11:43
                ja też
          • krejzimama Re: smutne spostrzeżenie nr 3 17.02.12, 10:34
            Zarówno wszystko co dobre i złe dzieje się za pomocą działania człowieka.

            Ja mam inne spostrzeżenie. Jeśli ktoś bardzo chory, ale uda się go uratować to mówi się o cudzie oraz dziękuje bogu za wyzdroweinie. Jak jedna choroba wygra i człowiek umrze to winą obarcza się lekarzy.
            • lampka_witoszowska Re: smutne spostrzeżenie nr 3 17.02.12, 10:42
              różnie się mówi
              uważam, że ostateczne decyzje należą jednak do Boga - chyba dlatego ludzie przekonani, że nie wszystkim dyrygują, tak się wściekają

              niech każdy robi swoje jak najlepiej, bez krzywdy innych - i już będzie przyjemniej smile

              ja dla odmiany w tym, co robi człowiek, widzę też udział Boga - a inni nei widzą - a to już kwestia wyboru

              z czym komu dobrze smile

              --
              Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
              • nenia1 Re: smutne spostrzeżenie nr 3 17.02.12, 11:02
                Uważasz, że to kwestia wyboru? Sądzisz, że matka Teresa wybrała odczuwanie braku obecności Boga? Ludzie tak potrafią, wybieram czy wierze lub wybieram, że nie wierzę?
                Bo wydaje mi się to trochę trudną sztuką.
                Skoro podlega to takim swobodnym wyborom, jak to się dzieje, że ogromna większość wierzy akurat w takiegi boga, jaki panuje na danej szerokości geograficznej i w jakiego wierzą jego sąsiedzi?
                • lampka_witoszowska Re: smutne spostrzeżenie nr 3 17.02.12, 11:04
                  tak, sądzę, że to kwestia wyboru, jak wszystkie nasze uczucia, co z kolei jest powiązane ściśle z naszymi doświadczeniami - co z kolei podobnie tłumaczy fakt, że wierzymy w Boga, jakiego wybieramy, a religię jaką widzimy - co z kolei potwierdza tylko tyle, że człowiek to jednak ograniczony świadomoscią bywa i szkoda, że nei umie pewniej stąpać w kwestii własnych nieświadomych odczuć...
                  • nenia1 Re: smutne spostrzeżenie nr 3 17.02.12, 11:10
                    Czyli wierzysz, że Matka Teresa (celowo podaję osobę ściśle związaną z religią) wybrała odczuwanie braku obecności Boga?

                    • lampka_witoszowska Re: smutne spostrzeżenie nr 3 17.02.12, 11:26
                      potrzebuję najpierw o tym pomyśleć - ale wydaje mi się to możliwe
                      z tego, co wiem, często czuła się opuszczona i bezsilna
                      a z tego świadomie moglo wypłynąć poczucie braku obecności Boga

                      ale nie sądzę, by zdecydowała a taki sposób: aha, to jak mam do wyboru odp. a i odp. b, to ja strzelę w odpowiedź b.
                      ludzie z reguły nei zdają sobie sprawy z możliwości wyboru, i jak mi się stłucze butelka wódki, to się śmieję - bo tak mam wyuczone - a jak pijakowi się stłucze, to ze złości może zabić
                      • nabakier Re: smutne spostrzeżenie nr 3 17.02.12, 11:49
                        Poczytaj sobie o kognitywnych koncepcjach determinizmu, a może ci minie to swobodne poleganie na odczuciach, które wcale nie są wolitywne. Tak jak Twoje istnienie nie jest kwestią wolitywną. Prawdopodobnie Twoje "wybory" również.
                        • lampka_witoszowska Re: smutne spostrzeżenie nr 3 17.02.12, 14:32
                          łał, teraz uderzamy w słownik wyrazów obcych... smile
                          cóż za przykry brak argumentów
                          • nabakier Re: smutne spostrzeżenie nr 3 17.02.12, 14:34
                            ???
                            • lampka_witoszowska Re: smutne spostrzeżenie nr 3 17.02.12, 14:41
                              big_grin
                              po pierwsze - jak to się ma do naszej rozmowy?
                              po drugie - skąd założenie, że nie czytałam?
                              po trzecie - czy pojęce dualizmu natury wszystkich rzeczy też wprowadzimy, żeby było mądrzej?
                              po czwarte - argumenty i rzeczowość, plissss
                              na razie oceniasz tylko rozmówcę, zero wymiany...
            • joanna35 Re: smutne spostrzeżenie nr 3 17.02.12, 10:42
              Krejzi to chyba jasne, ze Ty jako ateistka nie będziesz miała tożsamych spostrzeżeń z osobą wierzącą? Taka dyskusja z góry skazana jest niepowodzenie, między innymi z jednego powodu - traktujesz(Ty, inne ateistki) osoby wierzące jak nieszkodliwych wariatów z naleznym im lekceważeniem. Nie ma najmniejszego znaczenia co powiedzą, Ty swoje wiesz. Po co więc założyłas ten wątek?
              • krejzimama Re: smutne spostrzeżenie nr 3 17.02.12, 10:46
                Wątek zakłada się w celu dyskusji.

                >osoby wierzące jak nies
                > zkodliwych wariatów
                Ludzie których bliskich zamordowano w imię boga i wiary, ludzie których prześladowano z tego powodu mogą mieć inne zdanie co do nieszkodliwości
                • joanna35 Re: smutne spostrzeżenie nr 3 17.02.12, 10:53
                  > >osoby wierzące jak nies
                  > > zkodliwych wariatów
                  > Ludzie których bliskich zamordowano w imię boga i wiary, ludzie których prześla
                  > dowano z tego powodu mogą mieć inne zdanie co do nieszkodliwości

                  Miałam dopisać "w najlepszym przypadku"
                  Krejzi, obie dobrze wiemy, ze nie o dyskusję Ci chodziło. To nie jest pierwszy tego typu wątek na tym forum.
                  Krejzi od kiedy jesteś ateistką?
                  • krejzimama Re: smutne spostrzeżenie nr 3 17.02.12, 11:01
                    Wątpić zaczęłam około 12 roku życia. Myślę że to można przyjąć za początek.
                    • joanna35 Re: smutne spostrzeżenie nr 3 17.02.12, 11:04
                      Pamiętasz czy był jeden powód Twoich wątpliwości, jakiś konkretny czy raczej uczucie, że coś tu nie gra?
                      • krejzimama Re: smutne spostrzeżenie nr 3 17.02.12, 11:10
                        Myśle, że w tym okresie ogólnie "zaczęła wykuwać się stal".
                        Wszystkie sprawy, które do tej pory przyjmowałam na wiarę bo tak twierdzą dorośli zaczęły być przedmiotem analizy i przemyśleń. W wielu sprawach coś zaczęło "nie grać" zatem zaczęłam samodzielnie szukać, drążyć, sprawdzać. W ten sposób wykuła się liberałka, ateistka.
        • krejzimama Re: smutne spostrzeżenie nr 2 17.02.12, 10:37
          W tym wątku nie ma miejsce to co piszesz.
          Jeśli komuś nie podoba się, że ludzie wyrażają swoje poglądy to problem leży po stronie tego kogoś.
          Orwell powiedział że wolność słowa wtedy coś znaczy kiedy możemy mówić to co inni nie chcą usłyszeć.
          • lampka_witoszowska Re: smutne spostrzeżenie nr 2 17.02.12, 11:07
            owszem
            ja to widzę tak - pytasz, dostajesz odpowiedź, całkowicie lekceważysz odpowiedź albo nie próbujesz pojąć na logikę, co dostałaś, zakładając z góry, że się nei da

            pewnie dlatego tak niewilu mamy naukowców
            • nabakier Re: smutne spostrzeżenie nr 2 17.02.12, 11:51
              Lampka, ja to samo kieruje do Ciebie, a jakoś od tego ciągle uciekasz. Logika Kalego?
              • nabakier Re: smutne spostrzeżenie nr 2 17.02.12, 11:52
                ps. i żeby było jasne, jestem naukowcem.
                • lampka_witoszowska Re: smutne spostrzeżenie nr 2 17.02.12, 14:34
                  przepraszam, kompletnie nie zauważyłam
      • marianna1970 Re: smutne spostrzeżenie 17.02.12, 10:35
        Myślę że im więcej uczeni się zagłębiają tym coraz więcej pytań. Przeczytaj sobie może trochę dotrze do twojego małego rozumku;

        www.staff.amu.edu.pl/~zbigonys/wszechswiat_na_miare.html



        • krejzimama Re: smutne spostrzeżenie 17.02.12, 10:38
          Oto słowa płynące z krynicy dobroci.
        • nabakier Re: smutne spostrzeżenie 17.02.12, 11:54
          a wiesz, ze takie sformulowania "Twojego malego rozumku" wykluczają cie w zasadzie z rozmowy? Po co to robisz?
          • marianna1970 Re: smutne spostrzeżenie 17.02.12, 12:43
            Bo mam wątpliwości czy ta osoba jest w stanie zrozumieć kim jest Bóg
            • nabakier Re: smutne spostrzeżenie 17.02.12, 13:00
              Wiesz, to są wątpliwości dotyczące każdej rozumnej istoty- to ad rem. Nawet wierzący twierdza, że boga nie da się pojąć. Ale koncepty boga można rozważać.
              Nie ma sensu wpadać w takie tony, zwłaszcza ubliżające.
        • nangaparbat3 Re: smutne spostrzeżenie 18.02.12, 17:02
          Niezmiernie ciekawy wykład, bardzo dziękuję.
          Jednak co do konkluzji nie zgadzam się. Rozumowe dowodzenie istnienia Boga wydaje mi sie równie jałowe jak rozumowe dowodzenie jego nieistnienia.
          Z całym szacunkiem - bedę żyła dalej z moim "być może".
    • zona_mi Re: o bogu 17.02.12, 10:19
      Tak, tak.
      I jeszcze nie potrafi stworzyć kamienia tak ciężkiego, by go sam nie mógł udźwignąć.

      > Skoro mimo powyższych założeń tego nie robi to dlatego, że po prostu go nie ma.

      A, to już wyjaśniłaś wszystko, krynico smile
      • krejzimama Re: o bogu 17.02.12, 10:41
        Dlaczego deprecjonujesz ten przypadek z kamieniem?
        • zona_mi Re: o bogu 17.02.12, 12:27
          Bo odróżniam wiedzę od wiary.
          I mam swoje zdanie na temat tego rodzaju dyskusji.
          EOT
    • marianna1970 Re: o bogu 17.02.12, 10:26
      Bóg dał ludziom wolność i dobro i zło pochodzi tylko z ich wyborów
      • krejzimama Re: o bogu 17.02.12, 10:42
        To znaczy, że on nad tym nie panuje?
      • nabakier Re: o bogu 17.02.12, 11:56
        Choroby tez pochodzą z ich wyboru? wulkany tez? Śmierć też? To, że ktoś ich krzywdzi też? Co to za optyka?
    • mathiola Re: o bogu 17.02.12, 10:54
      Błąd logiczny.
      Bóg dał człowiekowi wolną wolę. Zło pochodzi od człowieka, więc niech człowiek sobie radzi z tym bigosem.
      • nenia1 Re: o bogu 17.02.12, 11:08
        Jak wygląda działanie wolnej woli u osób upośledzonych, albo w śpiączce?
        Jak wygląda wolna wola w przypadku dzieci, które umierają z głodu?

        Kto ma więcej szans na dobre, udane życie - dzieci które rodzą się w bogatych, kochających i bogobojnych i madrych, czy może dzieci z Afryki, które zostały porawne i od małego szkolone do zabijania i jak ma się do tego wolna wola?
        • mathiola Re: o bogu 17.02.12, 11:32
          Życie człowieka nie zaczęło się w XX wieku. Głodne dzieci w Afryce to również efekt działania rasy człowieka.
          Choroby i śmierć są naturalnym działaniem natury. Zwierzęta i rośliny chorują i umierają, tak działa świat.
          • nabakier Re: o bogu 17.02.12, 11:53
            A zło natury, zło choroby? Zło deterministycznego pochodzenia?
            • mathiola Re: o bogu 17.02.12, 12:08
              e tam, natura nie jest zła, bo nie ma mózgu wink Ona tylko reguluje populacje na ziemi.
              Anomalie pogodowe natomiast są znowu skutkiem działania człowieka.
              • nabakier Re: o bogu 17.02.12, 14:02
                ale to bóg stworzył naturę, tak? stworzył ją złą?
              • nenia1 Re: o bogu 17.02.12, 20:43
                A to "przed człowiekiem" nie było anomalii pogodowych?

            • echtom Re: o bogu 17.02.12, 12:33
              > A zło natury, zło choroby?

              Trochę refleksji na ten temat jest w książce "Oskar i pani Róża".
              • nabakier Re: o bogu 17.02.12, 14:03
                i w tysiącu innych ksiażek. mam podawac tytuly?
      • miedzymorze Re: o bogu 17.02.12, 11:08
        a co z tymi którzy doświadczają zła (które jest czyims wyborem) i są wobec niego bezbronni ?

        Zlewka ? ;>

        pozdr,
        mi
        • mathiola Re: o bogu 17.02.12, 11:33
          No trudno, najwyżej pójdą do Nieba wink
    • marycha1433 Re: o bogu 17.02.12, 11:39
      Ty to mózgu nie masz, ateistko!
    • rosapulchra-0 krejzi, jedyna słuszna dla ciebie partia daje 17.02.12, 11:53
      d..y po całości, więc łapiesz się za tematy religijne?
      Żałosne..
    • madi138 Re: o bogu 17.02.12, 12:16
      zawsze mnie to frapowalo. wezmy na przyklad adama i ewe w raju. owszem mieli wolna wole i teoretycznie znali konsekwencje zerwania owocu z tego konkretnego drzewa, ale jednoczesnie Bog stwarzajac ich doskonale wiedzial, jak postapia i mimo to nie zrobil nic, by temu zapobiec. postawil drzewo na samym srodku, bez zadnych zabezpieczen i jeszcze pokazal im je palcem. pozwolil szatanowi, by platal sie po ogrodzie i podjudzal. gdyby naprawde nie chcial, aby to wszystko sie wydarzylo, zapobieglby temu, otoczyl drzewo murem, ukryl je i nic im o nim nie powiedzial, przeciez wiedzial, ze sa slabi i ulomni (wkoncu sam ich takimi stworzyl). a tak- stalo sie, jak sie stalo, a On mogl ich ukarac i moralizowac. w tym szalenstwie musi byc metoda, ktorej my pewnie poki co, nie zrozumiemy.
      • feel_good_inc Ta opowiastka ma akurat swój morał 17.02.12, 13:14
        madi138 napisała:
        > zawsze mnie to frapowalo. wezmy na przyklad adama i ewe w raju. owszem mieli wo
        > lna wole i teoretycznie znali konsekwencje zerwania owocu z tego konkretnego dr
        > zewa, ale jednoczesnie Bog stwarzajac ich doskonale wiedzial, jak postapia i mi
        > mo to nie zrobil nic, by temu zapobiec. postawil drzewo na samym srodku, bez za
        > dnych zabezpieczen i jeszcze pokazal im je palcem.

        Po pierwsze nie dał im wiedzy o tym, co jest złe a co dobre (to dostali dopiero po zjedzeniu owocu). To tak jakby trzylatkowi dać do kojca granat i mieć później do niego pretensje, że się wysadził. W końcu miał wolną wolę i mógł nie "zgrzeszyć" wyciąganiem zawleczki.

        A morał całej bajki jest krótki i niektórym znany - nie zadawaj niewygodnych pytań, bo ci władza ludowa język przy samej okrężnicy urwie.
    • bez_seller Jednej rzeczy nauczylam sie w ostatnim roku. 17.02.12, 12:43
      Pod zadnym pozorem nie mozna odbierac ludziom Boga. To jest tak, jakby dziecku wyrwac jego ukochnego misia z ktorym zasypiaja, chodzi do przedszkola i jezdzi na wakacje. Czlowiek musi miec sie do czego przytulic.
    • nangaparbat3 e tam 17.02.12, 13:55
      Medrzec, który twierdzi, że wie, czym jest Tao, nie jest żadnym mędrcem. Jakoś tak to szło.
      Budowanie logicznej i spójnej definicji Boga jest śmieszne, czyni z Boga przedmiot, w dodatku dający sie opisac przez kogos takiego jak człowiek. Czujecie absurd? Przecież jeśli mogę opisać, zdefiniować, to przejmuję władzę nad przedmiotem moich dociekań. Może zresztą własnie o to chodzi?
      Religie nie bez powodu przemawiają obrazami.
      Zauważcie też, że od definicji Boga bardzo blisko do okrzyku "Bóg tak chce!"
      Brniecie w ślepy zaułek.
      Bóg, praktycznie niezaleznie od religii, która o nim mówi, oczekuje od nas paru prostych rzeczy, a właściwie jednej: niekrzywdzenia innych. Reszta to najcześciej ewidentnie ludzkie dodatki i nie ma się o co rozbijać.
      A wreszcie:

      Boże, pełen w niebie chwały,
      A na krzyżu — pomarniały, —
      Gdzieś się skrywał i gdzieś bywał,
      Żem Cię nigdy nie widywał?

      Wiem, że w moich klęsk czeluści
      Moc mnie Twoja nie opuści!
      Czyli razem trwamy dzielnie,
      Czy też każdy z nas oddzielnie.

      Mów, co czynisz w tej godzinie,
      Kiedy dusza moja ginie?
      Czy łzę ronisz potajemną,
      Czy też giniesz razem ze mną?
      • nabakier Re: e tam 17.02.12, 14:09
        Ale na co komu "definicje" wewnętrznie sprzeczne? Co z nich wynika dla czlowieka? Już w innym miejscu (Verdanie i Tobie chyba też) pisałam, że to jest bóg deistów. Deizm to herezja.
        Nawet jak nazwiesz to Tao czy Kriszna.

        "Definicja" wewnętrznie sprzeczna to nie definicja, ale kuriozum. Tak można sobie "tłumaczyć" wszystko, co niewygodne- i zdaje się, że o to własnie chodzi.

        Twoje stwierdzenie implikuje szereg problemów. A jakoś o nich milczysz. To znamienne.
      • aandzia43 Re: e tam 17.02.12, 15:08
        > Budowanie logicznej i spójnej definicji Boga jest śmieszne, czyni z Boga przedm
        > iot, w dodatku dający sie opisac przez kogos takiego jak człowiek. Czujecie abs
        > urd? Przecież jeśli mogę opisać, zdefiniować, to przejmuję władzę nad przedmiot
        > em moich dociekań. Może zresztą własnie o to chodzi?

        Podpisuję się wszystkimi kończynkami smile
        Co to za Bóg, co go sobie można dokładnie opisać, pojąć jego zamysły i na okrasę jeszcze "wystąpić w jego imieniu"? Hehehe... nęcące dla większości, wiem ;-P Taki Bóg przestaje być Istotą Najwyższą, staje się częścią umysłu człowieka. Śmieszna figura się z niego robi. A człowiek zaczyna radosną zabawę, która nader łatwo przechodzi w farsę.
        Ja wiem, że to chyba najczęstszy w rodzie ludzkim sposób odczuwania Boga, mnie jednakowoż nie dający hhmm.. poczucia bezpieczeństwa? Bo cóż mi po Bogu, który tak naprawdę nie jest ponad mnie? Który tylko ciut, ciut, ilościowo, nie jakościowo, wystaje poza moją marność? O kant dupy potłuc.
        • bez_seller Re: e tam 17.02.12, 15:15
          aandzia43 napisała:

          Bo cóż mi po Bogu, który
          > tak naprawdę nie jest ponad mnie? Który tylko ciut, ciut, ilościowo, nie jakośc
          > iowo, wystaje poza moją marność? O kant dupy potłuc.

          To jakiego Boga proponujesz, he?
          • aandzia43 Re: e tam 17.02.12, 16:17
            Ja niczego nie proponuję. Cóż tu można "proponować"? Ludzie mają głęboko zakodowane najróżnorodniejsze potrzeby emocjonalno-intelektualne i wedle nich intuicyjnie budują wewnętrzny wizerunek Istoty Najwyższej. Ja nie określam się nawet jako osoba wierząca, bo Boga zwyczajnie "nie czuję". Ale wyciągnęłam sobie jakiś czas temu z odmętów szarych komórek i neuronów na światło dzienne, wyłuszczyłam i przyłożyłam na słowa moje ewentualne potrzeby w tej materii. Wyszedł mi taki, a nie inny schemat mojej osoby jako istoty duchowej, z takimi a nie innymi "wymaganiami" względem Istoty Najwyższej. Tylko tyle.
            Mój ewentualny Bóg nie jest na pewno oswojonym misiem, czyli przedłużeniem mnie. Wiem, że taki jest Bóg większości ludzi na Ziemi, bo widocznie wewnętrzne potrzeby większości są właśnie takie. Moje takie nie są. Zdaję sobie sprawę, że to widzenie Boga, jakie właściwe jest sporej części ludzkości, jest bardzo praktyczne. Praktyczne, bo jednoczy ludzi w dziele. Na pewno przyczyniło się ono do zbudowania cywilizacji Zachodu. O minusach tej wizji Boga nawet nie będę wspominać - znamy je doskonale. Ja w każdym razie jestem duchowo człowiekiem Wschodu. Tak mi się zorganizowały szare komórki i już. Bo wpływy wychowawcze...? Czy ja wiem, może też.
            • nabakier Re: 17.02.12, 16:38
              Wyłuszczyłaś z tych neutronów obraz, który zbudowałaś wedle logiki dwuwartościowej, bo inną nie operujemy (na poziomie tetycznym, bo tylko o taki tu chodzi). I na podstawie tej logiki zbudowałaś obraz istoty wewnętrznie sprzecznej? Tylko jak to sie ma do unum i res? Unum nie można być spękane. Teologia katolicka ((zresztą cała chrześcijańska) odrzuca obraz boga jako istoty sprzecznej.

              To jest nieortodoksyjne.
              • aandzia43 Re: 17.02.12, 22:51
                Teologi
                > a katolicka ((zresztą cała chrześcijańska) odrzuca obraz boga jako istoty sprze
                > cznej.

                I tu pies pogrzebany - nie jestem chrześcijanką smile W ogóle nie jestem monoteistą. Ba, chyba nawet nie jestem człowiekiem Zachodu wink

                > To jest nieortodoksyjne

                Co?
                • nabakier Re: 18.02.12, 08:37
                  Koncept boga jako istoty wewnętrznie sprzecznej.
            • bez_seller Re: e tam 17.02.12, 17:24
              aandzia43 napisała:

              Ludzie mają głęboko zakodo
              > wane najróżnorodniejsze potrzeby emocjonalno-intelektualne i wedle nich intuicy
              > jnie budują wewnętrzny wizerunek Istoty Najwyższej.

              Jacy ludzie? Chyba nieliczni, na ogol ludzie maja zakodowana religie i to, ze nie mozna sie od niej oddalic pod grozba ognia piekielnego. Przeciez Bog dla katolikow jest jednaki i nie ma miesca na budowanie wew. wizerunku Istoty Najwyzszej.
              Nie wyobrazam sobie wierzyc w Boga takiego jakiego podano mi w dziecinstwie. Nie wyobrazam sobie ze mozna zyc bez glebokiego przemyslenia, czy wrecz" wyruszenia w swiat w poszukiwaniu prawdy". Ale jesli sie juz wyruszy, to czy mozna wrocic nie zmienionym w to samo miejsce?
              Nie uwazam za cos godnego chwaly niepodwazanie prawd wiary, nie dostrzegam niczego chwalebnego w "nie odwrocaniu sie od Boga", "nigdy niezwatpieniu", "wiernym wyznawaniu wiary przodkow taknamdopomozbog".

              Ale ludzie nie maja wolnej woli, wiec musza byc tym kim sa. Naszym zyciem rzadzi przypadek i koniecznosc, nie mamy wiec wyboru.smile
              • aandzia43 Re: e tam 17.02.12, 22:42
                > Jacy ludzie? Chyba nieliczni, na ogol ludzie maja zakodowana religie i to, ze n
                > ie mozna sie od niej oddalic pod grozba ognia piekielnego. Przeciez Bog dla kat
                > olikow jest jednaki i nie ma miesca na budowanie wew. wizerunku Istoty Najwyzsz
                > ej.

                Chyba każda z nas o czym innym prawi smile Ja o tym, że zakodowaną to mają ludzie potrzebę zjednoczenia z Istotą Najwyższą, potrzebę epifanii i jakiejś eschatologii na okrasę. Konkretną religię przyjmują w procesie wychowania, owszem, ale bardzije w warstwie obyczajowej, rytualnej, nakazowo-zakazowej. Religia w której wyrośliśmy, kultura, którą nasiąkliśmy, a która powstała na bazie tej religii, nie determinuje naszej duchowości. Nie określa nawet w jakimś znaczącym stopniu kierunku, w którym ta duchowośc się rozwija. Tak różne nisze w obrębie konktretnej religii zasiedlają różni ludzie, tak różne są fundamenty ich głębokich warstw religijności, że czasem katolikowi A bliżej do buddysty niż do katolika B. No, z tym byddystą to przesadziłam. Ale tylko trochę ;-P


                > Ale ludzie nie maja wolnej woli, wiec musza byc tym kim sa. Naszym zyciem rzadz
                > i przypadek i koniecznosc, nie mamy wiec wyboru.smile

                Jestem się skłonna zgodzic, co do tego przypadku, bom niewierząca. Wybór też mamy, moim zdaniem, nienachalny. Myślę, że nawet co do sposobu przeżywania religijności ograniczeni jesteśmy budową swoich mózgów - ja np. mam taki, że nijak pewne powszechnie uświęcone wokół mnie sprawy nie maja do niego przystępu wink Ale choc wspólnota religijna, rodizna i kultura nas otaczająca nie pozostają bez wpływu na nasze wnętrze, to akurat na to, czy idziemy z nimi czy nie idziemy, mamy duży wpływ. A więc wybór. Już bardzije nie mamy wpływu na strukturę naszych osobowości, na kierujące nami przemożne impulsy, na różne imperatywy wewnętrzne. No i oczywiście na to, czy posiedliśmy łaskę Wiary, czy nie smile

                • nabakier Re: e tam 18.02.12, 08:41
                  A skąd Ty wzięłas ten smieszny pomysł, że jako ludzie mamy potrzebę zjednoczenia z Istotą Najwyższą, potrzebę epifanii i jakiejś eschatologii?
                  Niektórzy wpadają na taki dziwaczny pomysł, bo to jest najłatwiejsze poznawczo-psychologiczne rozwiązanie, i tyle. Ale inni- już nie, bo mają bardziej rozbudowane potrzeby poznawcze i nie zadowalają się najprostszym.

                  Mózg nie generuje religijności jako takiej, generuje różne stopnie "zaawansowania" poznawczego. I tyle.
                  • aandzia43 Re: e tam 18.02.12, 17:21
                    nabakier napisała:

                    > A skąd Ty wzięłas ten smieszny pomysł, że jako ludzie mamy potrzebę zjednoczeni
                    > a z Istotą Najwyższą, potrzebę epifanii i jakiejś eschatologii?

                    A jakoś mi się tak ułożyło w mózgownicy na podstawie lektur różnorakich. Mircea Eliade też się tu trochę przyłożył wink Tak, tak, wiem - nieortodoksyjne to wszystko. Pogrozisz mi paluszkiem? wink


                    > Niektórzy wpadają na taki dziwaczny pomysł, bo to jest najłatwiejsze poznawczo-
                    > psychologiczne rozwiązanie, i tyle. Ale inni- już nie, bo mają bardziej rozbudo
                    > wane potrzeby poznawcze i nie zadowalają się najprostszym.
                    >
                    > Mózg nie generuje religijności jako takiej, generuje różne stopnie "zaawansowan
                    > ia" poznawczego. I tyle.

                    Wiesz, ja nie mam tej właściwej większości osobników homo sapiens potrzeby religijności, obok tej właśnosci (czy może raczej braku własności) mam dośc rozbudowane potrzeby poznawcze, ale za cholerę nie przyszło by mi do głowy, by sądzic, że osiągnęłam wyższy stopień zaawansowania poznawczego. Tak zarozumiała nie jestem.

                    Potrzeba religijności to potrzeba religijności, a ma się do potrzeb poznawczych jakoś tam na pewno. Ae nie ma tu linearyzmu, nie ma stopniowania i nie ma prostackiego wartościowania. To znaczy oczywiście można i tak, czemu nie, ale ja się wypisuję. Mój agnostycyzm jakoś nie sprowadził na mnie pokusy patrzenia na bezmiar Wszechświata (tego wewnętrznego człowieczego też) tylko i wyłącznie z perspektywy czubka własnego nosa. Powtarzam: brak potrzeby zjednoczenia się z Istotą Najwyższą/poznania jej/zaznania jej NIE JEST TOŻSAME z wyższym stopniem zaawansowania poznawczego.
                    • nabakier Re: e tam 18.02.12, 22:38
                      Nie, ale polecę czytać jednak poważnych religioznawców- lepiej się na tym wychodzi. z faszystami tez lepiej uważać- zwłaszcza jeśli chodzi o tzw. uniwersalizmy. Nie pogrozisz mi paluszkiem za to?

                      Agnostycyzm ma się nijak do religijności. Do potrzeb poznawczych również, albowiem jest lenistwem poznawczym.

                      Reszta- podtrzymana.
                      • aandzia43 Re: e tam 18.02.12, 23:35
                        > Nie pogrozisz mi paluszkiem za to?

                        Ależ skąd! To akurat nie moja domena ;-P


                        > Agnostycyzm ma się nijak do religijności.
                        > Do potrzeb poznawczych również, albow
                        > iem jest lenistwem poznawczym.

                        Hehehe to już się chyba ciut zaplątałaś wink Jaka postawa względem ewentualnego Absolutu nie jest skalana, według ciebie, lenistwem poznawczym? Ateizm tylko i wyłącznie? Czy może, z drugiego bieguna, mistycyzm? A może wydaje ci się, że agnostycyzm zakłada brak jakichkolwiek dociekań w rzeczonym temacie? Takie sobie luźne "spoko, może jest a może Go nie ma, mnie to lata, pójdę napalę się marychy i będzie miodzio"? ;-P
                        • nabakier Re: e tam 19.02.12, 07:43
                          Jakoś Ci ślicznie idzie pomijanie niewygodnych wątków- co z tym Eliade,w którego się zaplątałaś? Pytam, bo jakbyś chciała w sprawie agnostycyzmu wyciągnąć podobnego kalibru autorytet, to lepiej wiedzieć wcześniej, że masz takie inklinacje. Oszczędzę sobie czasu...tongue_out

                          No cóż, agnostycyzm to takie rozumowanie, jak względem krasnoludków: nie zaprzątasz sobie głowy tym, czy istnieją, czyli jesteś agnostykiem krasnoludowym, dodając przy tym śmieszne: "nie wiem, czy istnieją krasnoludki". No pewnie, że nie wiesz...Tak, jak nie wiesz, czy istnieją bóstwa z kultów cargo na jakiejś wyspie. I nie chodzi tu o istnienie czy nieistnienie tych bóstw z, ale o żenujące czynienie tego jakimkolwiek odniesieniem poznawczym. [Ateizm z tego względu też jest chybiony semantycznie, jednakże nazwa ta jest rozwiązaniem siłowym (nie z woli ateistów)]. Pomyśl nad tym w chwili wolnej.
                          Mistycyzm to sprawa innego rzędu. idzie zresztą w poprzek religijności, ateizmu i innych 'wymiarów".
                          Mylisz rzeczy -perspektywy i skale.

                          • aandzia43 Re: e tam 19.02.12, 22:55
                            A propos pomijania niewygodnych wątków: ponawiam pytanie. Jak się ma, twoim zdaniem, u konkretnego człowieka, wysoko rozwinięta potrzeba poznawcza do kwestii potrzeb (lub braku potrzeb) religijnych? Uprzejma byłaś bowiem kilka postów wyżej napisać:

                            "Niektórzy wpadają na taki dziwaczny pomysł, bo to jest najłatwiejsze poznawczo-psychologiczne rozwiązanie, i tyle. Ale inni- już nie, bo mają bardziej rozbudowane potrzeby poznawcze i nie zadowalają się najprostszym. "

                            Konkretnie, bez barokowych ozdobników i kazuistyki. Umiesz?

                            Jeśli zaś chodzi o mnie i Eliade, to naprawdę nie musisz wyważać otwartych drzwi. Zaznaczyłam od razu, wymieniając to nazwisko, że ortodoksyjnie jego dzieł traktować nie można i poparłam to oznaczającymi uśmiech z przymrużonym okiem emotkami. Niezrozumiałe było? Natomiast młodzieńcza fascynacja Eliadego faszyzmem to temat oczywiście fascynujący, ale na odrębną rozmowę. Przywołując bowiem niegłupie wywody np. pana Montaigne, nikt nie zaczyna rozstrząsać z mety jego niezgodnego z naszymi standardami moralnymi, stosunku do swojego potomstwa (nie, nie pomyliło mi się z Rousseau, który kilkoro swych dzieci oddał zaraz po urodzeniu do przytułku). Miły sercu Eliadego przez jakiś czas faszyzm nie wydaje mi się być więc niezbędnym dodatkiem do tej dyskusji.
      • echtom Re: e tam 17.02.12, 15:55
        No właśnie myślałam o tym samym - że przymiotniki z pierwszego postu to taka robocza, ludzka próba ogarnięcia Absolutu. Z definicji i etymologii słowa wynika tylko tyle, że Bóg po prostu Jest. Ale w sumie się nie dziwię - 45 lat zajęło mi przyjęcie prawdy, że Bóg istnieje niekoniecznie po to, by kształtować rzeczywistość według moich życzeń i wyobrażeń.
        • krejzimama Re: e tam 17.02.12, 15:59
          45 lat i doszłaś do błędnych wniosków. Nie szkoda czasu?
          Wniosek prawidłowy brzmi "boga nie ma".
          • bez_seller Re: e tam 17.02.12, 16:09
            krejzimama napisał:

            > 45 lat i doszłaś do błędnych wniosków. Nie szkoda czasu?
            > Wniosek prawidłowy brzmi "boga nie ma".

            Z jednej skrajnosci w druga. Po prostu nie wiesz czy jest.
            • krejzimama Re: e tam 17.02.12, 17:14
              Wiem, że nie ma.
              Jestem ateistką, a nie agnostyczką.
              • bez_seller Re: e tam 17.02.12, 17:17
                krejzimama napisał:

                > Wiem, że nie ma.
                > Jestem ateistką, a nie agnostyczką.

                Acha....
          • echtom Re: e tam 17.02.12, 16:26
            Wreszcie coś zabawnego w tej dyskusji smile
        • bez_seller Re: e tam 17.02.12, 16:01
          echtom napisała:

          45 lat zajęło m
          > i przyjęcie prawdy, że Bóg istnieje niekoniecznie po to, by kształtować rzeczyw
          > istość według moich życzeń i wyobrażeń.

          Czy to jest sugestia, ze Bog ksztaltuje rzeczywistosc wg swoich zyczen i wyobrazen?
          • echtom Re: e tam 17.02.12, 16:29
            Kto Go tam wie wink A tak poważnie - nie wiem, według czego kształtuje. Może kiedyś się dowiem, a może nie. Za duże puzzle, żeby ogarnąć całość układanki, mając do dyspozycji tylko parę elementów smile
            • nangaparbat3 Re: e tam 17.02.12, 22:35
              echtom napisała:

              > Kto Go tam wie

              Uśmiałam się - dokładnie to samo chciałam napisać, słowo w słowo.
              Od siebie mogę tylko dodać: nie ma nawet pewności, czy istnieje.
              • nabakier Re: e tam 18.02.12, 08:43
                Ale to samo powiesz o Zeusie i panteonie greckim? Że nie ma pewności, czy istnieją? I o krasnoludkach?
                Bo jeśli nie, to jest pewien problem...
                • lampka_witoszowska Re: e tam 18.02.12, 09:44
                  pełen podziw dla Ciebie, Nabakier, i przerazenie nad naszą nauką
                  pierwszy raz widzę kogoś, kto ma się za "naukowca", a godzinami przesiaduje na forum "emama" próbując narzucać się ze swoimi opiniami pseudomoralnymi, kto reprezentuje grupę o większych potrzebach intelektualnych, a kto należy do tępej większości

                  masz bardzo, bardzo duży problem
                  póki Cię nei spotkam prywatnie ani ja, ani moje dziecko - to ok, ale szkoda, żebyś tak łaziła za ludźmi i głupoty czyniła
                  najwyższa pora na terapię
                  możesz nei odpisywać, wiem, że umiesz cytować słownik Kopalińskiego - tylko spróbuj skorzystać z fachowej pomocy, to wystarczy
                  • mnb0 Re: e tam 18.02.12, 12:29
                    Zamiast tak sie zapowietrzac, odpowiedz na pytanie: wierzysz w krasnoludki? Jesli nie, to dlaczego?
                    • lampka_witoszowska Re: e tam 18.02.12, 18:00
                      zamiast podejrzewać czyjeś zapowietrzenie, pokaż mi swój rozum smile
                      ale pokaż, nie dowodź istnienia
                    • nabakier Re: e tam 19.02.12, 10:47
                      Ona nie potrafi, bo nie ma argumentów. I woli palnąć ad personam. Taki typ big_grin
                      • lampka_witoszowska Re: e tam 19.02.12, 17:46
                        a tę onę to Ty wogóle znasz czy tak sobie a muzom robisz domową psychoanalizę po przeczytaniu bez zrozumienia kilku postów? wink
                        następny krok to zakup stoliczka turystycznego z demobilu i wróżbiarstwo przy straganie z marchewką

                        udanego wieczoru, słonko smile
        • nabakier Re: e tam 17.02.12, 16:41
          Nie ma boga osobowego bez oprzymiotnikowania substancjalnego. Bez tego byłby panteizm, a nie- teizm.
      • nenia1 Re: e tam 17.02.12, 21:01
        nangaparbat3 napisała:

        > Bóg, praktycznie niezaleznie od religii, która o nim mówi, oczekuje od nas paru
        > prostych rzeczy, a właściwie jednej: niekrzywdzenia innych.

        Poważnie, a jak to się ma do Starego Testamentu? Bo trochę tam jednak krzywdy było.
        • nabakier Re: e tam 18.02.12, 22:42
          Nanga nie wie, czy jest, ale wie, czego od nas oczekuje. To jest bomba, jeśli nie...boskie big_grin
          Chyba z nim rozmawiała- ostatnio rozmawiał z nim Natanek, który ma kabel do nieba.
    • echtom Re: o bogu 17.02.12, 15:46
      Ogólnie teza z pierwszego postu brzmi: skoro Bóg nie robi tego, co niektórym się wydaje, że powinien, to znaczy, że Go nie ma wink
      • bez_seller Re: o bogu 17.02.12, 15:53
        echtom napisała:

        > Ogólnie teza z pierwszego postu brzmi: skoro Bóg nie robi tego, co niektórym si
        > ę wydaje, że powinien, to znaczy, że Go nie ma wink
        >

        Ale chodzi tutaj, tak mysle, o Boga zydow, chrzescijan i islamistow, a nie o Boga w ogole.
      • nabakier Re: o bogu 17.02.12, 16:45
        W rzeczy samej nie robi, i to dowodzi niemożności istnienia jednoczesnego trzech przymiotów boskich wspomnianych w startowym poście. Pośrednio dowodzi także nieistnienia boga (w tych trzech przymiotach jednoczesnego)- wnioskowanie warunkowe.
      • kawka74 Re: o bogu 17.02.12, 17:49
        Bóg jest po to, żeby nadać jakiś elementarny ład życiu, swojemu i cudzemu, uporządkować je, nadać sens. Wierzący mają to do siebie, że potrafią (albo chociaż usiłują) znaleźć sens i boski porządek w czymś, co dla reszty świata jest nie do przyjęcia z każdej strony. Nazywają to łaską wiary, podczas gdy dla wspomnianej reszty może to być zwyczajne przekroczenie granicy absurdu.
        • nabakier Re: o bogu 17.02.12, 18:10
          Jak istota "wewnętrznie sprzeczna "może służyć do nadawania ładu czemukolwiek?
        • pleschanka Re: o bogu 17.02.12, 18:23
          > Bóg jest po to, żeby nadać jakiś elementarny ład życiu, swojemu i cudzemu, upor
          > ządkować je, nadać sens. Wierzący mają to do siebie, że potrafią (albo chociaż
          > usiłują) znaleźć sens i boski porządek w czymś, co dla reszty świata jest nie d
          > o przyjęcia z każdej strony.

          Wg mnie wszystko nabiera sensu i jest wytłumaczalne właśnie dopiero wtedy, kiedy się nie oczekuje, że czuwa nad tym istota jednocześnie wszechmocna i nieskończenie dobra.

          Mówię to oczywiście jako katoliczka (czyli ochrzczona ateistka).
          • kawka74 Re: o bogu 17.02.12, 18:35
            Wg mnie wszystko nabiera sensu i jest wytłumaczalne właśnie dopiero wtedy, kied
            > y się nie oczekuje, że czuwa nad tym istota jednocześnie wszechmocna i nieskońc
            > zenie dobra.

            Ale ja nie napisałam, że Bóg czy Istota jest wszechmocna i nieskończenie dobra, nie o to chodzi - chodzi właśnie o to, o czym sama piszesz, o to, że jest coś, co/ktoś, kto pozwala wierzyć w sens wszystkiego i w "wytłumaczalność" wszystkiego, bez względu na to, jakie przymioty posiada.
            • nabakier Re: o bogu 17.02.12, 19:15
              czyli może to byc istota także zła?
              • kawka74 Re: o bogu 17.02.12, 19:25
                A skąd ja mam to wiedzieć?
                • nabakier Re: o bogu 17.02.12, 19:33
                  to po co ci koncept, z którym nie wiesz, co począć?
                  • kawka74 Re: o bogu 17.02.12, 19:35
                    A gdzie ja napisałam, że ten koncept jest mi do czegoś potrzebny?
                    • nabakier Re: o bogu 17.02.12, 22:29
                      tu: 'Bóg jest po to, żeby nadać jakiś elementarny ład życiu, swojemu i cudzemu, uporządkować je, nadać sens"?
                      • kawka74 Re: o bogu 17.02.12, 22:54
                        Tu jest napisane tak: "Bóg jest po to, żeby nadać jakiś elementarny ład życiu, swojemu i cudzemu, uporządkować je, nadać sens" (plus bardzo istotny ciąg dalszy), a nie: 'Jestem wierząca i potrzebuję Boga, żeby nadał jakiś elementarny ład" i tak dalej.
                        Jesteś na forum za krótko, żeby się zorientować, że wyciągasz absurdalne wnioski, więc wybaczam.
                        • nabakier Re: o bogu 19.02.12, 10:50
                          No, ale nadal nie odpowiedziałaś.
                          • kawka74 Re: o bogu 19.02.12, 15:58
                            Nie zamierzam, bo Twoje pytanie jest pozbawione sensu, jeśli chodzi o mnie. Jeśli chodzi o innych, pytaj się innych.
                            Równie dobrze mogłabyś mnie męczyć o to, po co mi penis - nie odpowiem Ci, bo takowego nie mam.
    • noemi29 Re: o bogu 17.02.12, 18:00
      Zawsze się uśmieję w takich wątkach. Ludzie jak wy malutko wiecie i nic nie kumacie... Spoko, poczekajcie trochę, a wszystko będzie jasne wink
    • krolowa_online Re: o bogu 17.02.12, 20:21
      krejzimama napisał:

      > Skoro bóg jest wszechwiedzący to wie o całym złu na świecie. Skoro jest wszechm
      > ocny to ma moc by temu zło zwalczyć. Skoro jest nieskończenie dobry to powinien
      > to robić.
      > Skoro mimo powyższych założeń tego nie robi to dlatego, że po prostu go nie ma.

      jest pieklo i niebo
      jest Bog i Szatan
      i jest ziemia i ludzie
      i ludzie maja wolna wole, Bog sie tu nie wtraca
      a pozniej jest Smierc i wtedy jest podzial, chyba dalej nie musze tlumaczyc
      z wiekiem mam coraz wiecej watpliwosci, ale wierze, ze po smierci jest inny wymiar w ktorym sie znajdziemy, w inny wypadku wszechswiat nie mialby sensu

      zastanawia mnie tylko inna kwestia
      mialam kolezanka, kosciol to byl jej drugi dom, i choroba, z pewnoscia depresja, sklonily ja do samobojstwa, tego nie rozumiem, jesli odebrala sobie zycie w wyniku choroby, czy Bog w tym maczal palce, czemu pozwolil itd.
      • krolowa_online Re: o bogu 17.02.12, 20:32
        aha, to zycie jest krotsze, niz sie wszystkim wydaje i ciekawe czy ateisci beda tazy hozy po smierci, ha ha ha!
        zobaczymy kto z kogo sie bedzie smial ostatni, ha ha ha, bo mi wiara w niczym obecnie nie przeszkadza, ateisci na kazdym kroku szydza z wierzacych i ironizuja, jakby wiedzieli, co jest po smierci, i jestem w 100% pewna, ze nie bedziemy w tym samym miejscu, na szczescie smile
        mozecie sobie jeszcze puzywac, bo pozniej nie bedziecie mieli juz takiej szansy big_grin
        prosze, dawajcie smile
        • kawka74 Re: o bogu 17.02.12, 22:24
          1.Pycha.
          Dalszy ciąg chyba znasz, ale punkt pierwszy ma tu chyba najlepsze zastosowanie.
          • aandzia43 Re: o bogu 17.02.12, 22:55
            Hehehe tongue_out Tak, pycha to bazowy Grzech Główny. Cała reszta z niej juz tylko wynika smile
    • figrut Re: o bogu 17.02.12, 20:35
      Zadziwiasz mnie Krejzi, bo tak bardzo uwiera Cię ten Bóg, że potrafisz zakładać tylko wątki o polityce (wielbiąc PO) i o wierze w istotę, której według Ciebie nie ma. Ja rozumiem, POi polityka są namacalne, więc jest o czym pisać i o co kopie kruszyć. Jednak skoro nie ma Boga, to dlaczego tak bardzo zaprząta Twój umysł istota baśniowa ? Pytanie tylko, dlaczego nie zakładasz wątków i nie udowadniasz całemu światu, że nie istnieje królewna Śnieżka, krasnoludki i siedmiomilowe buty ?
      • krejzimama Re: o bogu 17.02.12, 20:40
        Bo warto rozmawiać. Bo dyskusje na wysokim poziomie abstrakcji ćwiczą umysł.
        • echtom Re: o bogu 17.02.12, 21:31
          > Bo dyskusje na wysokim poziomie abstrakcji ćwiczą umysł.

          Otwarty pewnie tak smile
          • krejzimama Re: o bogu 17.02.12, 21:35
            Zatem otwórz swój i zobacz jak to jest.
        • nangaparbat3 Re: o bogu 18.02.12, 10:58
          big_grin big_grin big_grin
      • aandzia43 Re: o bogu 17.02.12, 22:59
        Oj Figrut, nie wierzysz w krasnoludki ?! Przecież wszyscy wiedzą, że są na świecie wink
        Krejzi, ani nikt inny kopii kruszyc nie będzie w obronie honoru krasnoludka, bo małe to i bez wpływu na los ludzki stworzonko. Nooo.... chyba że taki skrzat naszcza nam do mleka! Wtedy można się wkur..c! A jak to zrobi do piwa, to już mus ubic gadzinę.
        • nabakier Re: o bogu 18.02.12, 08:34
          Albo takiego Zeusa czy Peruna. ciekawe, czy wierzący w (powiedzmy) katolickiego boga, są jednocześnie ateistami/agnostykami zeusowymi czy perunowymi. Albo chociażby-kasnoludkowymi big_grin big_grin big_grin
    • klubgogo Re: o bogu 18.02.12, 08:19
      Po co rozmyślać nad takimi bzdurami, skoro boga nie ma.
      • notoczo Re: o bogu 18.02.12, 10:33
        Bóg jest!
      • marianna1970 Re: o bogu 18.02.12, 11:06
        Tak dziecko może myśleć albo ktoś o małym rozumie
        • notoczo Re: o bogu 18.02.12, 11:50
          rozgryzłaś mnie big_grin
          tak jestem dzieckiem Boga!
          rozum mam jaki mam dzięki Bogu, źle mi z nim nie jest smile

          najwyraźniej marianno jam ran twoich nie godna całować...
          co nie zmienia faktu że Bóg JEST!
      • klubgogo Re: o bogu 18.02.12, 12:23
        Ależ ja wam nie udowadniam, że boga nie ma, nie ma natomiast dowodów, że bóg jest.
    • szyszunia11 Re: o bogu 18.02.12, 11:48
      Hmmm, skoro tak mówiszwink Moim zdaniem jesteś w błedzie, ale przekonywanie i dyskutowanie o istnieniu Boga bądź nie moim zdaniem sensu wiele nie ma. Mam nadzieję, że kiedyś doświadczysz osobiście Jego miłosci i w to wierzę.
    • freakwave Re: o bogu 18.02.12, 11:53
      skoro go nie ma to czmeu masz taka sraczke aby nam to udowadniac big_grin
      • nangaparbat3 Re: o bogu 18.02.12, 12:05
        Gdyby Bog istniał i czytał to forum, i myślał - co by pomyślał o takiej obronie?
        • freakwave Re: o bogu 18.02.12, 13:28
          pomyslalby na bank ze psy mysla i czuja jak ludzie i powinny zasiadac w parlamencie w miejsce poslow tongue_out
          i senatorow tongue_out
          • nangaparbat3 Re: o bogu 18.02.12, 15:50
            Nie mowi się "psy" tylko "psi". "Ci psi".
            • freakwave Re: o bogu 18.02.12, 15:55
              ta najlepiej z duzej litery poprzedzone szanowny pan Pies i szanowna Pani suka co big_grin
            • nabakier Re: o bogu 19.02.12, 10:52
              Nie "psi" tylko "psowie" big_grin
    • asia_i_p Re: o bogu 19.02.12, 20:49
      Kawał filozofii.
      Dodam, że Gagarin w kosmosie był i Boga nie widział.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka