mariken
02.03.12, 07:10
Zaliczylam wczoraj niezla akcje, ciekawa jestem Waszego zdania na temat takiego podejscia: Wychodzimy z knajpy - centrum warszawy, okolice brackiej/chmielnej/rotundy - punkt 22. Na ulicy stoi zaparkowane auto z DZIECKIEM W ŚRODKU, na oko dwuletnim, w foteliku. Dorosłych w okolicy brak - poza nami. Rozglądam sie, w koncu dzwonię pod 997. Przyjmują zgłoszenie. Po 15 minutach pojawia sie tatuś, mamusia i koleżanka mamusi. Pytam sie kretyna czy to jego dziecko. No tak. Pytam, czy ma świadomość ze zostawił dziecko samo w aucie na pustej ulicy o tak późnej porze. No oczywiście, PRZECIEŻ SPAŁA I NIE CHCIELI JEJ BUDZIĆ... Powiedziałam im ze dane auta ma policja, na co koleś do mnie żebym zajmowała sie swoimi sprawami (!!!). A małżonka - żebym mówiła ciszej bo sie dziecko obudzi... Opadlo mi wszystko...
-----------