Dodaj do ulubionych

Bykowe - tak czy nie?

09.05.12, 09:10
wczoraj w tv sluchalam jak "madre glowy" produkowaly sie na ten temat. Nie przekonala mnie do konca ani jedna ani druga strona. Mnie sprawa juz nie dotyczy, jak pewnie wiekszosci z Was. bardziej odpowiada mi jednak odwrocenie zagadnienia, czyli wieksze ulgi dla wielodzietnych czy w ogole dzietnych, niz karanie tych co dzieci nie chca/nie moga. Niby wychodzi na to samo, ale chyba latwiejsze do przelkniecia.
Obserwuj wątek
    • izak31 Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 09:17
      I jeden i drugi pomysł beznadziejny. Jak ktos robi dzieci to powinien miec na ich utrzymanie. a nie posiadanie dzieci to wybór indywidualny i nikomu nic do tego. A karanie tych co chca a nie moga to juz żenada.
      • ciezka_cholera Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 10:38
        izak31 napisała:

        > I jeden i drugi pomysł beznadziejny. Jak ktos robi dzieci to powinien miec na i
        > ch utrzymanie. a nie posiadanie dzieci to wybór indywidualny i nikomu nic do te
        > go. A karanie tych co chca a nie moga to juz żenada.

        Posiadanie dzieci jest traktowane u nas w Polsce (podobnie z reszta jak w wielu innych) jako kosztowne hobby rodzicow. A nie powinno, gdyz z punktu widzenia spoleczenstwa jako calosci nieujemny przyrost naturalny jest kwestia niezmiernie wazna i gwarantem (niejedynym ale koniecznym) w miare godnej starosci obecnego pokolenia. To nie tylko kwestia tzw umowy miedzypokoleniowej w ZUSie, ale takze ilosci ludzi w wieku produkcyjnym, bedacych w stanie zapewnic rownowage miedzy podaza a popytem towarow i uslug (starsi ludzie tworza wylacznie popyt). Powolywanie sie na imigracje, jest poniekad sluszne i pewnie nawet bedzie konieczne w pewnym momencie, ale trzeba pamietac, o roznicach kulturowych, ktore naszemu nienawyklemu do innosci spoleczenstwu moga znakomicie obnizyc jakosc zycia.
        Zatem od poczatku:
        1) podatek progresywny - jego idea jest wyrownywanie roznic miedzy bogatymi i biednymi - dlaczego do licha nie liczy sie go w zaleznosci od ilosci osob bedacych we wspolnym gospodarswie domowym (doroslych i dzieci, ktore tez generuja koszty, taka niespodzianka!)? Nawet samotny kawaler 35+ powinien moc sie rozliczac z mamusia emerytka, jesli jest to dla nich korzystne pod wzgledem podatkowym. Zadne tam ulgi, tylko wspolne rozliczanie. Ktos powie, ze to ogromne pole do naduzyc - zgadzam sie, tylko uwazam, ze podatek progresywny z zasady jest glupi, wiec jesli juz panstwa uparly sie w to brnac, to powinny dolozyc staran, by uczynic go mozliwie najbardziej logicznym.
        2) podatek bykowy - pomysl idiotyczny, z kilku wzgledow co najmniej. Po pierwsze posiadanie dzieci jest traktowane zero-jedynkowo, co jest dowodem na ideologiczne podejscie do zagadnienia (a nie praktyczne). Zatem racje maja ci, ktorzy uwazaja, ze ma on charakter kary dla bezdzietnych, ktorzy, jak juz slusznie zauwazono, nie musza byc koniecznie bezdzietni z wlasnej woli, ale nawet jesli, to podatki nigdy nie powinny byc uzywane w sluzbie ideologii. Moga promowac postawe obywatelska, ale nigdy karac za osobiste wybory. To ogromna roznica wbrew pozorom. Ponadto roznica miedzy osoba bezdzietna a osoba wychowujaca jedynaka, jest mniejsza niz miedzy osoba trojdzietna a osoba wychowujaca piatke dzieci. Nie ma logicznego uzasadnienia dla karania tylko tej pierwszej.
        3) i ostatnie - dopoki ten nieszczesny ZUS jeszcze zipie, dopoty czesc skladek placonych przez dorosle dzieci powinna trafiac bezposrednio do kieszeni rodzicow. Jesli rodzice wychowaja dziecko na nieroba, albo niepatriotycznego emigranta, to nie zarobia na tym wcale. Jesli jednak ich dzieci zostana w kraju i beda pracowac, i placic podatki i inne skladki, to rodzice powinni byc wynagrodzeni za swoj wklad w rozwoj spoleczenstwa.
      • hanna26 Re: Bykowe - tak czy nie? 10.05.12, 00:58
        izak31 napisała:

        > I jeden i drugi pomysł beznadziejny. Jak ktos robi dzieci to powinien miec na i
        > ch utrzymanie. a nie posiadanie dzieci to wybór indywidualny i nikomu nic do te
        > go.

        Brednie. Czy ci się to podoba czy nie, cały system emerytalny opiera się na umowie pokoleniowej i dopóki to się nie zmieni - a na razie nic nie wskazuje na to, żeby coś się miało zmienić - od liczebności przyszłego pokolenia zależy jakość naszego życia w przyszłości.
        • cherry.coke Re: Bykowe - tak czy nie? 10.05.12, 14:24
          hanna26 napisała:

          > Brednie. Czy ci się to podoba czy nie, cały system emerytalny opiera się na umo
          > wie pokoleniowej i dopóki to się nie zmieni - a na razie nic nie wskazuje na to
          > , żeby coś się miało zmienić - od liczebności przyszłego pokolenia zależy jakoś
          > ć naszego życia w przyszłości.

          Nie caly system emerytalny, tylko panstwowy system emerytalny. A jesli ktos liczy na to, ze panstwowy system emerytalny mu za tych 40 czy iles lat zapewni emeryture... naprawde raczej radze zakupic splachetek ziemi na wsi, zeby miec na starosc gdzie namiot rozstawic i ziemniaki hodowac.
    • edelstein Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 09:17
      Dzieci powinien miec kto je chce,zenic/wychodzic za maz powinien ten co chce.Wpedzanie kogos w zwiazki/potomstwo za pomoca kar pienieznych jest nie do przyjecia dla mnie.Dodatki dla kogokolwiek to mnozenie patologii.
      • astomi25 Re: Bykowe - tak czy nie? 10.05.12, 06:14
        Patologii?
        Przeciez mieszkasz w D. gdzie wlasnie tak jest. Osoby bezdzietne i stanu wolnego placa najwiecej podatkow.
        Maja klase pod 1.
        Najmniej podatkow placa ludzie bedacy w zwiazku malzenskim i posiadajacy dzieci (najlepsza klasa pod. to 3) A im wiecej dzieci tym wiecej ulg tzw Kinderfreibätrage.
        A kiedys w Polsce tez bylo bykowe.
    • solaris31 Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 09:18
      sama nie wiem. ale w dobie takiego kryzysu demograficznego jest to jakies rozwiązanie. niekoniecznie mi się podobające, ale jednak. bo w imię czego moje dzieci mają sponsorować emeryturę kogoś, komu sie dzieci miec nie chciało? / mam takie osoby w rodzinie/.

      problem mam z osobami, które dzieci chcą mieć , ale nie mogą. nie każdy chce adoptować dziecko, i ma do tego prawo. no ale jak to rozwiązać? świstek od lekarza, że nie może, a nie nie chce? bez sensu przecież.

      z tego powodu chyba bardziej racjonalne byłyby większe ulgi dla rodzin dzietnych. albo większa składka emerytalna dla bezdzietnych. naprawdę nie wiem, co byłoby lepsze.
      • gazeta_mi_placi Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 10:00
        Z drugiej strony owi przyszli emeryci teraz finansują bezpłatną szkołę Twoich dzieci, a jak pójdą na studia i bezpłatne studia.
        I na ogół w pracy zostają dłużej za matkę np. małego dziecka która musi wyjść wcześniej.
        Coś z tego muszą mieć, choćby emeryturkę która po latach pracy (dzietnego czy nie) należy im się jak psu miska.
        • solaris31 Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 10:04
          hehe, w Polsce to się nic nikomu nie należy big_grin
      • drinkit Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 10:07
        bo w imię czego moje dzi
        > eci mają sponsorować emeryturę kogoś, komu sie dzieci miec nie chciało?

        Nie bądź śmieszna, każdy sam zarabia na SWOJĄ emeryturę, przepracowując określony czas. Skąd Ci przyszło do głowy że ktoś kogoś sponsoruje?
        • solaris31 Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 10:25
          w naszym dziwacznym systemie nikt nie zarabia na swoją emeryturę big_grin OFE jakby licho wzięło, a to było jedyne realne odkładanie na własną emeryturę.

          problem polega na tym, że nasz niby wypracowane pieniądze to sprawa czysto wirtualna, a ZUS z tego wypłaca emerytury obecnym emerytom.realnie naszych pieniędzy w systemie nie ma, sa tylko wirtualnie.
          • drinkit Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 10:41
            Rozumiem o co Ci, chodzi, ale to nie zmienia faktu że każdy sam jest odpowiedzialny za swoją emeryturę, a to że państwo jest niewydolne i pieniądze są wiecznie wirtualne to już inna para kaloszy. Więc rzekome "dzieci pracujące na czyjąś emeryturę" są tutaj czystą zasłoną dymną i absolutnie nie powinny być argumentem w kwestii śmiesznego "bykowego".

            A co do pytanie głównego, to uważam że ulgi przy rozliczeniach, żłobki i przedszkola w odpowiedniej ilości byłyby sporą zachętą do rozmnażania się. Karanie ludzi za nieposiadanie dzieci jest tak absurdalne, że nie chce mi się tego komentować.
            • solaris31 Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 11:03
              wszystko pięknie, tyle, ż emy właśnie wciąz funkcjonujemy w tej innej parze kaloszy wink

              ciekawe, co by było, gdyby tak społeczeństwo nie oddawało składek do Zus-u, a gromadziło je samodzielnie wink skąd dzisiejsi emeryci mielby emertury?

              taka jest właśnie prawda - nasze składki są realnie pochłaniane przez dzisiejsze wypłaty, a my w tym nieudowlnym i niewydajnym systemie niestety funkcjonujemy, czy sie to komuś podoba, czy też nie. po co podnoszenie wieku emerytalnego? wciąz trąbią, że system się zawali i nie będzie kasy na nasze emerytury, albo będą głodowe, bo nie będzie kasy. rządzacy sami przyznają, że system zjada nasze składki. w przeciwnym razie podnoszenie wieku nie byłoby konieczne, bo każdy miałby swoja kupkę uskładaną na emeryturę tu czy tam.

              natomiast argumentem za bykowym to oczywiście nie jest, i ja go nie dawałam za argument, jedynie podawałam swoją wątpliwość, których w sednie sprawy mam całe mnóstwo.

              gdyby było tak, jak miało być z OFE - składamy kase na właśną emeryturę na własne konto, i potem z tego zyjemy - to bykowe traci w ogóle sens, bo ile kto naskładał, tyle będzie miał, niezaleznie od tego, ile posiada dzieci. bo i te dzieci na emeryturę odkładały by sobie same.

              no ale to tylko moje marzenie niestety wink jeszcze długo nie będzie tak, że będziemy mieć swoją własną kupkę pieniędzy na swoim własnym koncie. póki co, to tylko wirutalna rzeczywistośc, która nam się mydli oczy.
              • gazeta_mi_placi Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 14:16
                A co z tymi których dzieci już dorosłe na stałe emigrują do innych krajów i tam płacą podatki?
              • jowita771 Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 14:19
                > ciekawe, co by było, gdyby tak społeczeństwo nie oddawało składek do Zus-u, a g
                > romadziło je samodzielnie wink skąd dzisiejsi emeryci mielby emertury?

                Wtedy społeczeństwo mogłoby mieć w nosie to, czy Twoje dzieci będą "sponsorować" ich emeryturę, czy nie. Z tym argumentem o sponsorowaniu to pojechałaś, jak ktoś uzbiera na emeryturę, to państwo mu łaski nie robi, ludzie dwa pokolenia niżej też nie, należy mu się i koniec. a to że państwo przeżarło jego pieniądze, to nie jest argument.
                • gazeta_mi_placi Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 14:30
                  Otóż to.
                • ciezka_cholera Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 14:50
                  jowita771 napisał:

                  jak k
                  > toś uzbiera na emeryturę, to państwo mu łaski nie robi, ludzie dwa pokolenia ni
                  > żej też nie, należy mu się i koniec. a to że państwo przeżarło jego pieniądze,
                  > to nie jest argument.

                  czyli jesli ktos Ci ukradnie rower, to mozesz taki sam rower zabrac komukolwiek, bo przeciez Twoj skradziono? To ze panstwo teraz rozpierdziela Twoje pieniadze, to nie jest problem kolejnego pokolenia tylko Twoj.
        • joxanna Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 10:38
          >każdy sam zarabia na SWOJĄ emeryturę, przepracowując określony czas.<

          Tylko pod warunkiem, że obecny kształt gospodarki przetrwa jeszcze jakieś 50 lat. Jeśli się sypnie, bo model oparty na rynkach finansowych przestanie działać, albo wszystko przeniesie się do Chin (łącznie z młodymi ludźmi) to tych emerytur w ogóle nie będzie.

          Tak, że osoby, które liczą na emeryturę z ZUS albo z funduszy emerytalnych / inwestycyjnych, albo liczą, że będą się np. utrzymywać z wynajmu nieruchomości, albo coś w tym rodzaju powinni raczej zabiegać o to, by model gospodarki się nie zmienił.
      • sedano Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 10:31
        solaris31 napisała:

        > sama nie wiem. ale w dobie takiego kryzysu demograficznego jest to jakies rozw
        > iązanie. niekoniecznie mi się podobające, ale jednak. bo w imię czego moje dzi
        > eci mają sponsorować emeryturę kogoś, komu sie dzieci miec nie chciało? / mam
        > takie osoby w rodzinie/.
        >
        > problem mam z osobami, które dzieci chcą mieć , ale nie mogą. nie każdy chce ad
        > optować dziecko, i ma do tego prawo. no ale jak to rozwiązać? świstek od lekarz
        > a, że nie może, a nie nie chce? bez sensu przecież.
        >
        > z tego powodu chyba bardziej racjonalne byłyby większe ulgi dla rodzin dzietny
        > ch. albo większa składka emerytalna dla bezdzietnych. naprawdę nie wiem, co był
        > oby lepsze.
        głupoty pleciesz smile jaką emeryturę będą sponsorowały twoje dzieci emerytowi , weż pomyśl , twoje dzieci pracują teraz na swoją przyszłą emeryturę , bo gdy one będą na emeryturze inni będą pracowali
        dzisiejszy emeryt charował i wycharował sobie emeryturę
        • solaris31 Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 10:56
          no właśnie problem w tym, że nie plotę głupot - wyjaśniam to wyżej, doczytaj sobie wink
          • princess_yo_yo Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 14:26
            ale ilosc ludzi ktorzy placa podatki ktore z kolei w czesci zawsze beda finansowaly emerytury (system emerytalny nigdy nie bedzie w pelni samowystarczalny w systemie gdzie emerytura jest zalezna od placy) nie jest wcale az tak scisle powiazany z iloscia dzieci jakby co poniektorzy chcieli. ludzi do pracy nie zabraknie - zawsze bedzie ich tyle ile system potrzebuje czy to w postaci ludzi miejscowych czy emigrantow. jak na razie w pl problemem jest rzesza ludzi ktorzy sa poza systemem pracy - bezrobotni, uczacy sie powyzej 18 roku zycia a nie pracujacy w tym czasie, przedwczesni emeryci, rencisci itd.
            dzieci napedzaja do pewnego stopnia pkb bo nabijaja konsumpcje i maja potrzeby ktore system musi spelnic - szkolnictwo, opieka zdrowotna itd (dzieci, tak samo jak inni obywatele 'daja' specyficzne miesca pracy sektorowi publicznemu i nie tylko). i to by bylo na tyle.
            • policjawkrainieczarow Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 14:57
              ludzi do pracy nie zabrak
              > nie - zawsze bedzie ich tyle ile system potrzebuje czy to w postaci ludzi miejs
              > cowych czy emigrantow.

              ale zysków się nie wypracowuje sama pracą, jeszcze muszą byc na owoce tej pracy klienci. Z imigrantami o tyle przykra sprawa, że spora część z nich to, co wypracuje, wyśle do swoich zagranicznych rodzin, a nie wyda w Polsce.
              • princess_yo_yo Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 17:08
                na dokladnie tej samej zasadzie jak czesc dzieci ktore wyemigruja z pl beda investowaly w pl albo tylko przysylaly pieniadze.
                • policjawkrainieczarow Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 17:13
                  oczywiscie. Dlatego moim zdaniem jedną z najważniejszych inwestycji, jakie powinno polskie państwo poczynić, to sensowna edukacja na wszelkich poziomach, żeby w Polsce były perspektywy. Cholera wie, ilu rodziców siedzi z nimi na emigracji, bo im się wlos jeży na to, co czytaja o polskich szkolach. A panstwo polskie zamiast wziąc to pod uwagę, dalej robi w szkolnictwie burdel, zniechęcając kogokolwiek do wychowywania dzieci w Polsce.
        • policjawkrainieczarow Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 14:54
          > głupoty pleciesz smile jaką emeryturę będą sponsorowały twoje dzieci emerytowi , w
          > eż pomyśl , twoje dzieci pracują teraz na swoją przyszłą emeryturę , bo gdy one
          > będą na emeryturze inni będą pracowali
          > dzisiejszy emeryt charował i wycharował sobie emeryturę

          nei wiem, co to znaczy "wycharować", ale wysokośc emerytury odkładanej dzis za paredziesiąt lat będzie zależec od tego, jak WTEDY będzie się gospodarka miała, przeciez te pieniądze w teorii powinny byc inwestowane. A zyski lub straty z tych inwestycji to juz scisle zależeć będą od tych dzisiejszych dzieci i tego, co zrobią z krajem i gospodarką, od ich pracy i ich konsumpcji.
    • attiya Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 09:21
      ani pomoc dla posiadających dzieci - jak ktoś na dziecko decyduje się, to powinien miec i na to dziecko, ani bykowe dla nie posiadających dzieci - pomijam, że niektórzu dzieci mieć nie mogą
    • szanowna_pani Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 09:29
      Bykowe - absolutnie nie (to "karanie" za coś, na co nie ma się do końca wpływu).
      Dopłaty do dzietnych/wielodzietnych (vide "becikowe") - absolutnie nie (to promowanie patologii i niezaradności)
      Ulga podatkowa - absolutnie tak ("Ja Państwo mam z tego korzyść, że ty obywatelu masz dzieci i zarabiasz na nie, więc w twoim garnuszku zostawię więcej a mniej wezmę do swojego).

      Gdyby to ode mnie zależało wywaliłabym "ulgę małżeńską" a wstawiła na tych samych zasadach "ulgę dziecięcą" (tzn. masz rodzicu dziecko na utrzymaniu to się z nim rozliczaj).
    • sumire Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 09:30
      zły pomysł. pomijam już fakt, że osoby, które dzieci mieć zdecydowanie nie chcą, nie rozmnożą się tylko dlatego, żeby uniknąć podatku. przede wszystkim - choć może przewrażliwiona jestem - cała ta idea ma dla mnie taki trochę 'karzący' wymiar. nie chcesz mieć dzieci, rozwydrzony leniuchu, to płać. a przecież nikt chcieć nie musi. no i co z tymi, którzy nie mogą?...
      • gazeta_mi_placi Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 10:02
        Otóż to.
        I co z samotnymi (np. wyjątkowo brzydkimi i nieśmiałymi, a w przypadku mężczyzn biednymi)?
        Mają być podwójnie ukarani? Raz za to, że są samotni i nikt ich nie chce (a pewnie wielu z nich chciałoby i partnera i dziecko) a drugi raz za to że nie mają dzieci.
        Patologia ten pomysł.
    • przeciwcialo Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 09:55
      Mnie by wystarczyło aby podatek mozna było rozliczyc na 5 osób a nie na 2. Byc moze to zachęciłoby ludzi do posiadani dzieci a ci co ich nie mają nie musiliby karnie płacic.
    • triss_merigold6 Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 10:03
      Bykowe dotknęłoby także osoby, które chciałyby mieć dzieci i nie mają nie z własnej winy.

      Wystarczyłaby mi możliwość rozliczania podatku na 4 osoby.
      • gazeta_mi_placi Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 10:38
        Albo małżeństwa które na skutek różnych tragedii (np. wypadku lub ciężkiej choroby) straciły swoje dzieci?
        I co z drugimi małżeństwami gdzie np. kobieta bezdzietna, mąż ma dwójkę dzieci z poprzedniego związku?
        Co z ludźmi którzy pobrali się w wieku 50-lat? Też musieliby płacić?
    • wuika Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 10:15
      Fakt, lepiej wyjdzie promowanie bardziej pożądanych zachowań niż działania odwrotne. Choć na krótką metę finansowo państwo na to wyda masę pieniędzy, ale tylko na krótką.
      • iuscogens Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 10:41
        Pełna zgoda. Jestem za tym, żeby jak najbardziej zachęcać do rodzenia dzieci, żeby promować wielodzietność, bo to się p prostu będzie opłacać przy obecnej sytuacji demograficznej, ale karanie to poroniony pomysł. Po pierwsze warunki coraz więcej osób ma problemy z zajściem, bo drugie warunki do rodzenia dzieci są u nas kiepskie.
        • solaris31 Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 11:32
          tak, zgadzam się. lepiej promować wielodzietnośc.

          ale z drugiej strony - mądrze, a nie przez rozdawnictwo, które - jak słusznie jedna z was napisała - promuje wyłącznie patologię, a niczego mądrego nie wnosi.

          wytłumaczcie mi jeszcze jedno - jaka korzyśc jest z tego opodatkowania się razem z dziećmi? serio pytam, nie znam się na podatkach wink co zmieni w zwykłej rodzinie na przykład 2+2 rozliczenie się wspólne?
          • ciezka_cholera Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 11:44
            Ma to znaczenie w przypadku przekraczania kolejnych progow podatkowych (i kwoty wolnej od podatku). Jesli zsumujesz dochody i podzielisz je na liczbe osob w gosp. domowym, to jesli ich dochody sa niskie albo zadne (jak w przypadku dzieci), to zaplacisz nizszy podatek.
            • solaris31 Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 11:51
              ja nie mam szans przekroczyć wyższego progu ze swoimi dochodami big_grin dzięki za wyjaśnienie wink
              • ciezka_cholera Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 12:30
                jest jeszcze kwota wolna od podatku, przemnoz ja sobie razy liczbe domownikow, mniej placilabys jednak, czyz nie ?
                • eilian Re: Bykowe - tak czy nie? 10.05.12, 14:13
                  ale przy wspólnym opodatkowaniu małżonków kwotę wolną od podatku odlicza się jedną (w obecnym systemie)
          • szanowna_pani Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 12:29
            Gdyby była możliwość rozliczania się "wszystkich razem" w rodzinie to:
            Przy rozliczeniu 2+2:
            gdy obydwoje rodzice mieszczą się w skali 18% to zyskałabyś 2 dodatkowe kwoty wolne od podatku (2*556,02pln) czyli ponad tysiąc sto złotych zostałoby Ci w kieszeni
            Gdy rodzice płacą 32% podatek - po obliczeniu kwoty podatku "na czworo" duża część mieściłaby się w skali 18% (zysk: 14 punktów %) - i właśnie te osoby mogłyby być skłonne rozmnożyć się bardziej lub wcześniej (a jeśli wcześniej, to np. mogłyby dojść do wniosku że posiadanie dzieci to "fun" i chcą więcej) - a Państwo wcale nie musiałoby być "stratne" bo takie osoby byłoby stać wydawać na dzieci (większe wpływy z VAT).
    • demodee W kwestii formalnej 09.05.12, 10:17
      Czy "bykowe" miałoby dotyczyć ludzi bezdzietnych czy ludzi stanu wolnego?

      Czy płaciliby je np. małżonkowie bezdzietni? Bo jeśli kwestią podstawową jest posiadanie dzieci, to młode małżeństwo też powinno płacić, dopóki nie narodzi im się dziecko. No bo dlaczego egoiści tacy mają jeździć na wycieczki zagraniczne albo jakieś studia podejmować i zwlekać z potomstwem?
      • aagnes Re: W kwestii formalnej 09.05.12, 10:26
        Dobre pytanie - nie wiem tego.
        Podobno w innych krajach europejskich takie rozwiazanie funkcjonuje? wiecie cos?
      • gazeta_mi_placi Re: W kwestii formalnej 09.05.12, 10:36
        Rozumiem, że małżeństwo gdzie jedno z nich ma dziecko/dzieci z innego związku (np. wcześniejszego małżeństwa) byłoby zwolnione z tego podatku?
        A moja pewna znajoma (pozostająca w małżeństwie) której dwójka dzieci zmarła na skutek wypadku musiałaby płacić? W końcu małżeństwo bezdzietne (dzieci nie żyją).
        • demodee Re: W kwestii formalnej 09.05.12, 10:51
          > Rozumiem, że małżeństwo gdzie jedno z nich ma dziecko/dzieci z innego związku (np. wcześniejszego małżeństwa) byłoby zwolnione z tego podatku?

          No właśnie. Zasadniczo powinna być zwolniona tylko ta osoba, która ma dzieci. Druga - bezdzietna - powinna płacić. Ale jeśli mają wspólnotę majątkową i razem rozliczają się z podatków, to jak niby płacić mają to bykowe? Widzę tu ogromne pieniądze do zarobienia dla doradców podatkowych.

          > A moja pewna znajoma (pozostająca w małżeństwie) której dwójka dzieci zmarła na
          skutek wypadku musiałaby płacić? W końcu małżeństwo bezdzietne (dzieci nie żyją).

          A co ze skrobankami? Dziecko poczęte to dziecko, czyli skrobanka zwalniałaby z bykowego?
          • annajustyna Re: W kwestii formalnej 09.05.12, 14:10
            Nie, zwalnialoby urodzenie dziecka (tak jest w Niemczech, gdzie bezdzietni, czyli nigdy niemajacy dzieci, placa podwyzszona stawke na tzw. dodatek pielegnacyjny).
            • gazeta_mi_placi Re: W kwestii formalnej 09.05.12, 14:15
              Także martwego dziecka?
              • annajustyna Re: W kwestii formalnej 09.05.12, 14:17
                Tak, to tez, ale nie chodzi o zmarlego w wyniku aborcji. Musi byc osiagniety taki etap ciazy, ze dziecko mialoby realna szanse przezyc (w Niemczech to waga przynajmniej ok. 500 g).
                • gazeta_mi_placi Re: W kwestii formalnej 09.05.12, 14:29
                  A jak w przypadku mężczyzn? Co ich zwalnia z tego podatku? Chyba nie urodzenie dziecka bo to nawet w Niemczech niemożliwe big_grin
                  • annajustyna Re: W kwestii formalnej 09.05.12, 14:33
                    Zwalnia ich ojcostwo. W akcie o tzw. martwym urodzeniu tez jest rubryka ojciec (jesli dziecko malzenskie badz ojcostwo uznane).
                    • gazeta_mi_placi Re: W kwestii formalnej 09.05.12, 16:03
                      A jeżeli jest ojcem, ale nie mieszka z matką i dzieckiem nie interesuje się, nie płaci nawet alimentów to też?
                      • annajustyna Re: W kwestii formalnej 09.05.12, 17:06
                        Zaleglych alimentow to chyba w Niemczech nie ma?
                        • gazeta_mi_placi Re: W kwestii formalnej 10.05.12, 14:20
                          Wszyscy ojcowie (nawet niechcianych dzieci) płacą potulnie alimenty? Nie wierzę.
            • demodee Re: W kwestii formalnej 09.05.12, 14:25
              Czyli (skoro już uczepiliśmy się Niemców) tzw. matki-kukułki fajnie mają. Rodzą i podrzucają - a to starym rodzicom, a to instytucjom opiekuńczym różnym...
              • annajustyna Re: W kwestii formalnej 09.05.12, 14:30
                Nie rozumiem, o co chodzi?
    • mondovi Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 10:21
      Oczywiście, że nie. Wsród najbliższych znajomych mam dwie bezdzietne pary. Obie pary bezdzietne świadomie. W jednym związku pani mówi - nie cierpię dzieci, jestem furiatką i egoistką, nie nadaję się na matkę, nigdy nie chciałam mieć potomstwa. W drugim związku pan mówi - moja mama, brat i bratanica zmarli na raka, nie wiem, czy sam nie zachoruję, nie wiem, czy nie zachoruje moje dziecko, dlatego nie będę go miał. Za co ich "karać"? Za zdrowy rozsądek?
      • carmita80 Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 12:42
        Karanie ludzi za nieche do rozmnazania sie jest niedorzeczne. Ulgi, benefity, rozwiazania systemowe dotyczace edukacji, opieki drowotnej itp. dla tych, ktorzy potomstwo posiadaja jak najbardziej. To oplaciloby sie bardziej, gdyz dzieci i to wiecej niz jedno czy dwoje mieliby ci ktorzy chca a nie maja.
        • demodee Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 14:02
          Ulgi podatkowe dla dzieciatych tak naprawdę są obciążeniem bezdzietnych. Ktoś musi w podatkach zapłacić za funkcjonowanie państwa.

          Pomyśł o takiej sytuacji:
          Wycieczka klasowa kosztuje 2000 zł (koszt autokaru i przewodnika). Jedzie dwadzieścioro dzieci. Zasadniczo każde powinno zapłacić po 100 zł. Ale Rada Rodziców ustaliła, że Kasia i Antek mają tudną sytuację rodzinną i, żeby w ogóle pojechały, obniżono im stawkę o połowę. Ale kierowca autobusu ani przewodnik nie obniżyli swojego wynagrodzenia za usługi, bo niby dlaczego? Tak więc Kasia i Antek zapłacą po 50 zł każde, a inne dzieci będą musiały zapłacić po 105,55 zł zamiast 100.

          A jeszcze Rada Rodziców uchwaliła, że każde dziecko zabierze ze sobą suchy prowiant, a wiadomo, że rodzice Kasi i Antka nic im nie przygotują. Żeby więc dzieci nie poczuły się głupio, postanowiono, że inne dzieci zrzucą się na ich kanapki i sok w kartoniku. W ten sposób zostaną obciążone kosztami tego, z czego same nie skorzystają.

          A wszystko w ramach solidarności, żeby cała klasa pojechała, a dzieci wykluczone nie czuły się bardziej wykluczone, co jest szlachetne i cywilizacyjnie nas uwzniośla.

          Z dzieciatymi podobnie - płacą za coś z czego nie korzystają (edukacja i leczenie cudzych dzieci), a oprócz tego swoją dolę państwu odpalić muszą. A dzieciaci jeszcze dostają ulgi podatkowe...
          • policjawkrainieczarow Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 15:07
            demagogia. Na tej samej zasadzie mężczyźni placa za, dajmy na to, wykształcenei ginekologów, choć z ich usług nie korzystają, kobiety płacą za utrzymanie koszar, choć w nich nei mieszkają itd. Jesli cie to tak boli, to musisz coś zrobić, żeby w ogóle zlikwidowac podatki. Rodzice biednych dzieci TEŻ płaca podatki i też z tych podatków są pokrywane wydatki, które ich nei dotyczą.

            Rodzice Kasi i Antka moga w przyszłym roku wygrać na loterii, odziedziczyć spadek albo dostac lepszą pracę, a w tym czasie rodzice Zosi i Stasia moga umrzec, stracic prace, rozejść się, ulec paralizowi itd i wtedy rodzice Kasi i Antka mogą się dołozyc do wycieczki dla Zosi i Stasia.
    • martishia7 Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 12:47
      Mamy już ustawę antyaborcyjną, która robi dobrze ginekologom, mielibyśmy coś dla ich kolegów - andrologów. Wszyscy bezdzietni mieliby nagle strasznie słabiusie plemniki, co stwierdzałoby odpowiednio opłacone zaświadczenie. Bo że nałożenie takiego podatku na tych, którzy nie mogą, skończyłoby się Trybunałem Konstytucyjnym i Strasbourgiem, to rzecz oczywista.
      • annajustyna Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 14:11
        Nie, nieoczywista. W Niemczech przeszlo bez problemu.
        • martishia7 Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 14:27
          Popraw mnie, jeśli się mylę, ale wydawało mi się, że w Niemczech bykowe jest od "singielstwa", a nie od braku potomstwa.
          • annajustyna Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 14:32
            Sama placilam je z moim chlopem przez 5,5 roku malzenstwa. Ale dotyczy ono nie wysokosci podatkow, a tzw. pielegnacyjnego. W sumie niby grosze, a w kontekscie traktowania potencjalnych matek na rynku pracy strasznie irytujace.
            • gazeta_mi_placi Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 17:00
              Konkubenci też płacą?
              • annajustyna Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 17:07
                A dlaczego mieliby nie placic - czy konkubent oznacza automatycznie wielodzietnosc?
        • kawka74 Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 14:44
          W Niemczech może, ale nie widzę Polaków karnie godzących się na podatek od braku czegoś.
          • annajustyna Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 14:48
            Bo powinno isc w drugim kierunku - zwolnienie "za cos".
            • kawka74 Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 14:56
              Ależ jak najbardziej. Tyle, że prędzej doczekamy się bykowego, bo to wpływ do kasy, niż zwolnień i ulg, bo to jednak strata. Nie liczyłabym na dalekowzroczność rządzących, żaden rząd, żadna partia nie wykazały najmniejszego śladu myślenia przyszłościowego, liczą się potrzeby bieżące.
    • kura28 Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 14:21
      Byłoby to straszne świństwo w stosunku do ludzi, którzy dzieci mieć nie mogą. Państwo nie refunduje leczenia niepłodności. Wiele par bierze kredyty na in-vitro, wydaje majątek na prywatnych lekarzy, badania itp.
      • demodee Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 14:34
        Leczenie bezpłodności (choroby jajników itd) chyba jest refundowane w Polsce.

        In-vitro nie jest leczeniem, chyba.
        • kawka74 Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 14:40
          Jest uznawane za formę leczenia. Ba, nawet było w Polsce kiedyś refundowane.
          • demodee Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 16:22
            O, a za których rządów było refundowane?
            • agni71 Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 18:38
              in vitro chyba nigdy nie było refundowane, refundowane były (nie wiem czy sa teraz) pewne formy diagnostyki i kuracji/zabiegów stosowanych przy leczeniu niepłodności (to nie to samo co bezpłodność.
              • kawka74 Re: Bykowe - tak czy nie? 10.05.12, 05:43
                In vitro było refundowane do 1991 roku (krótko, bo tylko cztery lata), kiedy to minister Sidorowicz stwierdził, że to to samo, co operacja plastyczna nosa, i odmówił refundacji.
                • nanuk24 Re: Bykowe - tak czy nie? 10.05.12, 06:30
                  Kawko, o matkobosko, Ty juz na nogach?
                  • kawka74 Re: Bykowe - tak czy nie? 10.05.12, 13:02
                    O matkobosko, Ty też? wink)
                    Obudziłam się o piątej rano i nie mogłam zasnąć.
    • olena.s Jest na to nieco inna metoda 09.05.12, 14:22
      I być może pogodziłaby obie strony: wymiar podatku zależałby od liczby osób na utrzymaniu w gospodarstwie domowym. Tak jest chyba w Stanach?
      • carmita80 demodee 09.05.12, 14:40
        Wiele spoleczenstw tak wlasnie funkcjonuje czyli ze wspolnej kasy z podatkow pomaga sie ubozszym. Za wycieczke dla mlodszego placilam £6 a dla starszej £7.50 ale i wycieczka dluzsza. Nie jest to kwota na ktora nie stac rodzicow nawet tych biedniejszych dzieci. Jest tez grupa dzieci w szkole, ktore jedza darmowe obiady czyli finansowane przez podatnikow, te dzieci takze gdy jada na wycieczke szkolna maja przygotowany prowiant przez szkolna kuchnie czyli finansuja to wszyscy podatnicy a nie dodatkowo rodzice dzieci z danej klasy. Pisze dodatkowo bo oni podatki placa tak czy inaczej pytanie tylko jak te podatki sa wykorzystywane skoro zmusza sie rodzicow do dodatkowych oplat chocby na tzw. komitet rodzicielski aby sfinasowac to co powinno byc pokryte z podatkow. Watpie aby opodatkowanie bedzietnych zliwkidowalo komitet rodzicielski oraz finansowanie wycieczek szkolnych i prowiantow dla Jasia i Zosi.
        • demodee Carmito, 09.05.12, 15:53
          Dzięki za bezpośrednio adresowaną odpowiedź.

          Co do tego, czy Ł6 to jest dużo za wycieczkę czy nie, to nie mogę się wypowiadać, bo słabo się znam na szkolnych wycieczkach, szczególnie w funtach.

          Z tą moją wycieczką to była taka metafora: uczniowie=obywatele, koszty wycieczki=koszty funkcjonowania państwa, Kasia i Antek=dzieciaci, reszta uczniów=bezdzietni.
          • policjawkrainieczarow Re: Carmito, 09.05.12, 16:58
            > Z tą moją wycieczką to była taka metafora: uczniowie=obywatele, koszty wycieczk
            > i=koszty funkcjonowania państwa, Kasia i Antek=dzieciaci, reszta uczniów=bezdzi
            > etni.

            o tyle nietrafiona, że dzieciaci tez płacą podatki a bezdzietni też z nich korzystają.
            Gdybys chciala to zrobić uczciwie, to należałoby dodać, że być może Kasia jest najlepsza z matematyki i chętnie po lekcjach pomaga zamożniejszym, ale mniej błyskotliwym kolegom, dzięki czemu ich rodzice oszczędzaja na korepetycjach, na przyklad.
            • demodee Re: Carmito, 09.05.12, 17:18
              > dzieciaci tez płacą podatki a bezdzietni też z nich korzystają.

              Dzieciaci owszem, płacą podatki, ale dzięki systemowi ulg płacą je mniejsze. (W sytuacji wycieczki - rodzice Kasi i Antka też zapłacili, tyle że mniej).

              > bezdzietni też z nich korzystają.
              Tu się zastanawiam, jakież to podatki płacą dzieciaci, których bezdzietni nie płacą, a jednak korzystają z tych usług/towarów. Wymień te podatki, bardzo to pchnie dyskusję do przodu.

              > być może Kasia jest najlepsza z matematyki i chętnie po lekcjach pomaga zamożniejszym, ale mniej błyskotliwym kolegom, dzięki czemu ich rodzice oszczędzaja na korepetycjach, na przyklad.

              Może, ale w mojej wymyślonej sytuacji ograniczam się wyłącznie do kwestii finansowych, związanych z kosztami wycieczki.

              A co do sytuacji, że dziecko tak bardzo angazuje się w pomaganie po lekcjach, ze aż przejmuje rolę bezpłatnego korepetytora, to uważam to za wyzysk młodocianych. I jakoś nie mogę przełożyć sobie na kwestie społeczeństwo/podatki, która jest tematem tego wątku.
              • policjawkrainieczarow Re: Carmito, 10.05.12, 02:05
                > Dzieciaci owszem, płacą podatki, ale dzięki systemowi ulg płacą je mniejsze.

                ale tego, co im zostanie w kieszeni, nie posypuja przyprawami i nie zjadaja na obiad, tylko wydają na dzieci - płacą pediatrze, mamie Krzysia, albo kupuja ubranka w sklepie taty Wiesi lub zabawki u taty Zbysia i podręczniki u mamy Basi. Dzieki temu mama Krzysia i Basi i tata Wiesi i Zbysia mają pracę i maja z czego zaplacić za wycieczkę.

                > Tu się zastanawiam, jakież to podatki płacą dzieciaci, których bezdzietni nie p
                > łacą, a jednak korzystają z tych usług/towarów. Wymień te podatki, bardzo to pc
                > hnie dyskusję do przodu.

                bez sensu postulat, płacą podatki do wspólnego wora, tak samo, jak bezdzietni i wszyscy z tego wora korzystają. Ale skoro już bardzo chcesz, to mam wrazenie, że różne rzeczy typu pieluchy, ubranka, podręczniki, zabawki, są objęte VATem, n'est-ce pas?

                > Może, ale w mojej wymyślonej sytuacji ograniczam się wyłącznie do kwestii finan
                > sowych, związanych z kosztami wycieczki.

                tyle, że to jest bez sensu.

                > A co do sytuacji, że dziecko tak bardzo angazuje się w pomaganie po lekcjach, z
                > e aż przejmuje rolę bezpłatnego korepetytora, to uważam to za wyzysk młodociany
                > ch. I jakoś nie mogę przełożyć sobie na kwestie społeczeństwo/podatki, która je
                > st tematem tego wątku.

                kręcisz. sama mówisz, że dzieci w tym przykładzie są metaforą dorosłych, więc jaki wyzysk młodocianych? i co, w szkole sobie dzieci u was nie pomagały?
                • policjawkrainieczarow Re: Carmito, 10.05.12, 02:38
                  i, co jest rownie istotne, dzieciaci te kase w wiekszym stopniu wydadza w kraju, dajac zatrudnienie polskim przedsiebiorcom i uslugodawcom, ktorzy podatek tez odprowadza w Polsce. Niedzieciaci mniej wydadza na podstawowe potrzeby typu jedzenie, woda, ubrania, szkola, lekarze, a wiecej moga wydac na zagraniczne wojaze i zakupy.
    • mgla_jedwabna Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 14:43
      Bykowe aktualnie istnieje w ukrytej formie.

      Młodzi ludzie, zatrudniani na tzw. śmieciowych umowach, płacą od tych umów podatki, które potem idą na opiekę zdrowotną, edukację itp. dzieci.

      Natomiast ponieważ umowy są śmieciowe, to mimo że legalnie wykonują swą pracę, nie daje im prawa do ubezpieczenia zdrowotnego itd.

      Czyli jak mam umowę o dzieło, to dziecko sąsiadki ma prawo iść za te pieniądze do lekarza, ja sama nie.

      Oczywiście - powiecie, że można sobie samemu opłacać ZUS. Tylko tu niestety opłata nie jest uzależniona od wysokości zarobków, jest to czterysta, a później osiemset złotych, niezależnie od tego, czy moja działalność przynosi jakiekolwiek dochody. Nikt się też nie pyta, czy są to pieniądze zdobyte uczciwą pracą, czy np. wyłudzone, a działalność fikcyjna.

      Czyli w zasadzie jest tak - chcesz mieć ubezpieczenie, opłać je sam. A potem możesz robić coś pożytecznego albo bimbać, nam (państwu) jest wszystko jedno. A jeśli zechcesz pracować legalnie, to z twoich podatków opłacimy socjal cudzym dzieciom, ty - płać sobie sam.

      A potem jeszcze mamuśki wypomną, że bachor będzie pracował na moją emeryturę. Ciekawe jaką, bo jak na razie - pracując na umowach śmieciowych - nie mam praw do żadnej emerytury. Jakbym zaczęła sobie sama płacić ten ZUS, to wybaczcie, ale równie dobrze mogłabym te pieniądze odkładać do skarpety, wyszłoby na to samo. A potem tylko dostałabym zwrot tego, co sama najpierw włożyłam w system emerytalny. Zwrot potężnie uszczuplony oczywiście.

      To już wolę odkładać do skarpety. W przypadku bykowego, którym de facto jest mój podatek od umowy o dzieło, niestety nie mam takiej możliwości.
      • mondovi Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 23:33

        > Bykowe aktualnie istnieje w ukrytej formie.
        > Młodzi ludzie, zatrudniani na tzw. śmieciowych umowach, płacą od tych umów poda
        > tki, które potem idą na opiekę zdrowotną, edukację itp. dzieci.
        Spójrz szerzej - nie tylko na to przeznaczane są Twoje podatki. Na leczenie mojej Babci też. a tu, tadam, ciekawostka, kiedyś ona płaciła podatki, żebyś Ty mogła chodzić za darmo do lekarza i do szkoły. I drugie tadam, moje dziecko kiedyś zapłaci podatek, który, tadam trzecie zostanie przeznaczony na potrzeby kogoś innego.
        • mgla_jedwabna Re: Bykowe - tak czy nie? 10.05.12, 12:40
          Ale to nie zmienia faktu, że dziecko sąsiadki leczone jest z moich podatków, a ja sama nie - ja muszę za leczenie zapłacić osobno.

          Gdy twoja babcia pracowała, to miała pewnie normalny etat lub jego część i miała prawo chodzić do lekarza tak samo jak ja-dziecko. Prawo de emerytury też ma. Ja tych praw (emerytura, leczenie) nie mam, chociaż płacę podatki.

          Chętnie płaciłabym też i na ZUS, gdyby te opłaty były uzależnione od wysokości moich zarobków. Czyli procent kwoty brutto w umowie, tak jak podatek. Ale nie może być tak, że mam przymus płacenia terminowo w sytuacji, gdy nie mam zagwarantowane, że choćby na tę opłatę zarobię, nie mówiąc o utrzymaniu.

          ZUS jest de facto podatkiem degresywnym tzn. im więcej zarabiasz, tym mniej płacisz. Jeśli należysz do najbiedniejszej grupy pracujących na tzw. umowach śmieciowych, to nie ma zmiłuj - czterysta złotych w pierwszych latach, potem osiemset. Nawet, jeśli to trzy czwarte twoich zarobków. Natomiast maksymalny ZUS jaki sie płaci, to taki, jaki można odciągnąć od 20-krotności pensji minimalnej. Czyli jak zarabiasz np. 40-krotność, płacisz o połowę mniej (procentowo) od tego, kto zarabia 20-krotność.

          A potem taka elyta, zarabiająca grubo powyżej tej 20-krotności, kłamie, że "wkłada najwięcej do wspólnej kasy". Podatki też płacąc 19% na kontraktach menedżerskich.
    • policjawkrainieczarow Re: Bykowe - tak czy nie? 09.05.12, 15:13
      bardziej odpowiada mi jednak odwrocenie zagadnieni
      > a, czyli wieksze ulgi dla wielodzietnych czy w ogole dzietnych, niz karanie tyc
      > h co dzieci nie chca/nie moga. Niby wychodzi na to samo, ale chyba latwiejsze d
      > o przelkniecia.

      ale jak to na to samo? kiedy kasa zostaje w kieszeni rodzicow, zostanie wydana na potrzeby tej rodziny. Kiedy kasa zostanei odciagnieta przez aparat panstwowy od bezdzietnych, to raczej wessie ją ten aparat, dzieciaci niekoniecznie na tym skorzystają.
      • izak31 Re: Bykowe - tak czy nie? 10.05.12, 07:37
        Juz ktos to chyba tutaj pisał i w zasadzie dyskusja powinna się skonczyc na tamtym wpisie. Bykowe byłoby niezgodne z Konstytucją i tyle.
        • sumire Re: Bykowe - tak czy nie? 10.05.12, 09:26
          no i w pewnym sensie byłby to podatek od bycia gejem/lesbijką, bo ci siłą rzeczy przeważnie dzieci nie mają. choć często chcą.
    • zebra12 PRACA 10.05.12, 08:21
      Ulgi-śmulgi, podatki-sratki.
      Najważniejsze dla mnie jako matki 3 dzieci jest PRACA i godna PŁACA!
      Nie chcę bać się zwolnienia, chcę mieć pewność, że zarobię na utrzymanie własnej rodziny. Czy to tak wiele?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka