16.05.12, 16:45
Mamy w rodzinie bardzo przykrą historię związaną z AZW. Moja siostra, po latach leczenia niepłodności, zdecydowała się z mężem na adopcję dziecka. Ponieważ w OA trwa to bardzo długo, zdecydowali się spróbować adopcji ze wskazaniem, znaleźli (przez internet ) dziewczynę, która chciała oddać dziecko do adopcji (to też trwało bardzo długo, ale nie będę się na ten temat rozpisywać). Zabrali dziewczynkę do domu zaraz po porodzie. Urządzili jej pokoik, kupili ubranka, zabawki, książeczki… wszyscy pokochaliśmy tę małą księżniczkę. I nagle, po 5 tygodniach zjawiła się jej matka biologiczna i powiedziała, że się rozmyśliła, że chce zabrać dziecko… do tej pory nie możemy się z tego otrząsnąć, a minęły już cztery miesiące. Ilekroć widzę pokoik i ciuszki naszej małej kochanej kruszynki zbiera mi się na płacz, siostra skończyła u psychologa. Powiedzcie, jak można być tak bezdusznym? Jak matka może najpierw oddać swoje dziecko obcym ludziom, a potem, gdy go pokochają, tak po prostu odebrać? Czy ona kiedyś spojrzy temu dziecku w oczy i powie, że oddała je do adopcji? A może zdecydowała się oddać dziewczynkę innej rodzinie, bogatszej, lepiej sytuowanej? W głowie mi się to nie mieści…
Obserwuj wątek
    • rosapulchra-0 Re: O AZW... 16.05.12, 17:52
      Oniemiałam po przeczytaniu tego posta. Rodzice adopcyjni nie mają żadnej gwarancji prawnej na utrzymanie przy sobie dziecka, gdy naturalna matka zmienia zdanie?
      • alexa0000 Re: O AZW... 16.05.12, 17:56
        A nie ma czasem okresu karencji 6 tygodni czy jakos tak? Po to własnie,żeby matka biologiczna sie mogła otrzasnac i zdecydowac na spokojnie po porodzie?
    • ilonka001988 Re: O AZW... 16.05.12, 19:01
      Serio to aż tak niedopilnowane jest?
      Coś mi się tu nie zgadza.

      Skoro rodzice już dostali dziecko do domu to mieli również pełnię praw rodzicielskich, których matka biologiczna już nie miała. Więc nie mogła sobie ot tak, przyjść i zabrać niemowlaka. Tzn mogła przyjść ale dlaczego to dziecko oddali?

      Poza tym gdzie okres karencji? Zrzekająca się praw rodzicielskich kobieta ma czas do kilku tygodni (chyba sześciu) na zmianę zdania. Przez ten czas dziecko nie może być zaadoptowane w pełni - tzn. ktoś inny dostaje prawa rodzicielskie i bierze dziecko do domu.


      Chyba że załatwili to nielegalnie czy coś. Albo byli na zasadzie rodziny zastępczej, ale to trochę bez sensu, oni chcieli to dziecko zaadoptować żeby było ich.

      Jeśli się mylę to niech mnie ktoś poprawi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka