26.05.12, 11:45
Boje sie, ze moja mama dewocieje.
Z czasów dziecinstwa jakos nie pamietam, by do kosciola czesto chodzila.Miala duzo obowiazkow, 3 dzieci, praca- rozumiem.Jakos szczegolnie moja rodzina religijna nie byla.
No a teraz nadrabia zaleglosci.Co niedziela kosciol, kazde swieto kosciol, bywa ze codziennie, bo post, bo adwent i cos tam jeszcze.

Dzwonie dzis z zyczeniami.Chora.Pojechala 600 km zapalic swieczki na grobach rodziny.Ok, czuje taka potrzebe, a niech jezdzi.Wrócila po 2 dniach zasmarkana, z goraczka.Umiera.Mówie,ze wpadne jutro w ramach dzisiejszego swieta, a ona mnie pyta o której, bo bedzie musiala wyjsc.Gdzie? Do kosciola ofkors.Po pierwsze mnie rozbawila tym zastrzezeniem- jakbym miala u niej siedziec od rana do nocy i przeszkodze jej w tym obrządku- a po drugie mnie wkurzyla-czy to jest normalne by z gorączka do kosciola zasuwac? Bo co, grzech smiertelny bedzie miala? Zaczyna mnie to przerazac.
W mieszkaniu -tu rozaniec, tam biblia, gdzie indziej zywoty swietych.Czekam tylko az jakas kapliczke ustawi.
Jej matka kilka lat przed smiercia calymi dniami tkwila na stołku słuchajac radia maryja, moze to sie dziedziczy w genach?
Obserwuj wątek
    • gryzelda71 Re: Dewocja 26.05.12, 11:47
      Wiele osób tak ma.
      Jeśli was nie nawraca to daj na luz.
      • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 11:49
        I mam tak spokojnie patrzec, jak sie w tym zatraca?
        • gryzelda71 Re: Dewocja 26.05.12, 11:50
          Tak szczerze komuś krzywda się dzieje w związku z tą wzmożona aktywnością kościelna?
          Zawala terminy,was nawraca?
          • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 11:53
            A niech sie skonczy zapaleniem płuc? Krzywde sobie robi, ot co.
            • gryzelda71 Re: Dewocja 26.05.12, 11:56
              Lola,a co zamkniesz ją w domu?
              Dorosła jest.Będzie robiła to co sama uzna za stosowne.
              • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 11:58
                Tak to mozna podejsc do wszystkiego.A jak bedzie chciala sie zapic na smierc albo zacpac, to tez stac z boku i nie reagowac.
                • gryzelda71 Re: Dewocja 26.05.12, 12:01
                  Nie wierzę ze wizytę w kościele porównujesz do zapicia się.Masz po prostu pretensje do matki,ze żyje tak jak sam chce,a nie wg twojej wizji.
                  • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 12:03
                    Nie wizyte w kosciele, tylko dewocje.Dla mnie to choroba, ktora niszczy zycie.
                    Zamiast pieknie przezyc starosc czlowiek tumanieje.
                    • gryzelda71 Re: Dewocja 26.05.12, 12:05
                      Daj tej swojej matce przeżyć starość wg jej planu.
                      • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 12:08
                        Pod warunkiem, ze mnie to nie bedzie dotyczyc.
                        A bedzie.
                        Bo jak sie rozlozy po tej mszy, to ja bede musiala sie nia zajmowac.
                        Jej wlasna matka zasuwajac do kosciola zimą o lasce(na co dzien taka zniedolezniala, ze bidulka nie mogla sobie kanapki sama zrobic) zlamala noge.Ktos sie musial nia zajac.
    • andaba Re: Dewocja 26.05.12, 11:51
      lola211 napisała:

      Jej matka kilka lat przed smiercia calymi dniami tkwila na stołku słuchajac rad
      > ia maryja, moze to sie dziedziczy w genach?
      >


      Przekonasz się, jak za jakiś czas sama zaczniesz gonić do kościoła.


      A tak wracając do rzeczy - czemu ci to przeszkadza? Bo z moich obserwacji wynika, że wiele starszych ludzi odwraca się ku wiecznemu życiu, a nie doczesnemu, poza tym pozwala zająć czymś konkretnym czas. Zarówno moja babcia, jak i teściowa nic innego nie robią, tylko się modlą, przynajmniej się nie nudzą.
      • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 11:54
        Ale to jest marnowanie sobie zycia.Moja ma dopiero 62 lata,niech sie zajmie czyms sensownym, a nie mysleniem o smierci.
        • dziennik-niecodziennik Re: Dewocja 26.05.12, 12:11
          jej zycie, jej sprawa. jako ona bedzie miec poczucie ze marnuje życie to moze cos zmieni. a to że Tobie sie nie podoba...
          • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 12:16
            O nie,nie.Mnie to rowniez dotyczy i dotyczyc bedzie.Im bedzie starsza, tym bardziej.
            • dziennik-niecodziennik Re: Dewocja 26.05.12, 12:19
              o rany boskie, ale co zrobisz, zabronisz jej?? big_grin
              starzeje sie kobieta, chce "pomyslec o swojej duszy niesmiertelnej", widac jej to potrzebne, a Tobie coś sie nie podoba?
              daj jej dzieci pod opieke, ucieszy sie na pewno.
              • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 12:24
                Nie podoba mi sie, ze z goraczka, chora, zapitala do kosciola.I jej to dosadnie zamierzam uzmyslowic.Ze to nie jest normalne i niech sie opanuje.Nie dzis, bo nie chcialam psuc jej swieta.
        • chcesztomasz Re: Dewocja 26.05.12, 12:32
          ale co to znaczy sensowne i dlaczego uważasz że masz monopol na to co jest sensowne a co nie?
          • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 13:04
            Bo idiotyzmam jest narazanie wlasnego zdrowia, zwłaszcza jak sie jednoczesnie caly czas o nie trzęsie.
            • chcesztomasz Re: Dewocja 26.05.12, 13:09
              a skąd ty wiesz czy ona naraża swoje zdrowie? Ja wiem, że fajnie tak podkoloryzować, mega dramat zrobić żeby mieć punkt zaczepienia ale..

              Poza tym to dorosła osoba.


              Poza tym nie odp na pytanie CO TO ZNACZY sensownie? Tak jak ty uznasz za ok?
              • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 13:17
                Jak napisalam powyzej- jest chora, goraczkuje.
                • iuscogens Re: Dewocja 26.05.12, 13:20
                  e tam, dzieci z gorączką emamy wysyłają na cały dzień do przedszkola.
                  A tak na poważnie, możesz powiedzieć mamie, że w czasie choroby nie musi iść do kościoła, wystarczy jak posłucha w Tv albo radiu.
                  Z tego co kojarzę nie spędzasz z mamą zbyt dużo czasu, nie pomyślałaś że to zwrócenie sie do kościoła ma zapełnić pustkę w jej życiu??
                • chcesztomasz Re: Dewocja 26.05.12, 13:27
                  Napisałaś że dzwoniłaś i się dowiedziałaś, ze jest chora a choroba chorobie nie równa, między grypą a jakimś przeziębieniem jest różnica. Myślę że twoja matka jako dorosła, samodzielna istota czuję różnicę i sama podejmie decyzję czy pójdzie na godzinną mszę. Poza tym jutro ma iść a jutro może poczuć się niebo lepiej albo niebo gorzej to że ma takie czy siakie plany nie znaczy ze da radę. Poza tym zapytała się jedynie o której wpadniesz - czysto rozsądne pytanie bo nie chciałaby żebyś przyjechała akurat wtedy kiedy jej może nie być - całą resztę sobie dopowiedziałaś.
                  ".Po pierwsze mnie rozbawila tym zastrzezeniem- jakbym miala u niej siedziec od rana do nocy i przeszkodze jej w tym obrządku- a po drugie mnie wkurzyla-czy to jest normalne by z gorączka do kosciola zasuwac? "

                  nie kumam problemy. ciekawe jakby tobie się ktoś wpieprzał w czas wolny w taki sposób.
                  • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 18:34
                    Doskonale wie, o jakiej porze do niej zawsze przyjezdzam.Mniej wiecej 14.Msza trwa godzine i mowienie,ze "oj, ale mnie w niedziele nie bedzie" podczas gdy ma sie na mysli godzinne wyjscie autentycznie mnie rozsmiesza.
                    • chcesztomasz Re: Dewocja 26.05.12, 18:41
                      a skąd ty wiesz czy ona nie ma np w planach gadać druga godzinę po wieżą z panią Gienią np? Ma prawo mieć swoje plany? Ma.
                      • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 18:51
                        Chora z goraczka??
                        • chcesztomasz Re: Dewocja 26.05.12, 19:03
                          a skąd wiesz, że jutro będzie mieć gorączkę? skąd wiesz że w ogolę pójdzie? Gorączka to pojęcie względne.
                          • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 19:11
                            Człowieku, mysl.
                            Ona jest chora i goraczkuje, jak nigdy.Ze jest chora to słychac nawet w słuchawce.Przez 10 minut mi opowiada, co jej dolega, cud sie stanie i do jutra ozdrowieje?
                            • chcesztomasz Re: Dewocja 26.05.12, 19:16
                              To ty zacznij myśleć przestań się czepiać i odczep się od człowieka bo ci się coś nie podoba.

                              Co to znaczy gorączkuje jak nigdy? ile ma? Skąd wiesz że jutro też będzie mieć gorączkę? Możesz w końcu odpowiadać na pytania KONKRETNIE a nie ględzić o tym co ci się wydaje bo przez telefon..nawet lekarz diagnoz przez telefon nie wystawia bo to idiotyzm.

                              Skąd ty wiesz, ze ona jutro gdziekolwiek pójdzie, że się tak podniecasz?

                              • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 20:05
                                Ochłoń.
                                To typ, ktory nie goraczkuje nigdy.A tu nagle pojawilo sie 38 st.To jakas infekcja grypopodobna.Kaszle, smarka,zle sie czuje.
                                W takim stanie chodzi sie na msze?
                                Pomijam juz kwestie zarazania innych.
                                • chcesztomasz Re: Dewocja 26.05.12, 20:13
                                  Tak, tak nigdy, zaraz jeszcze się okaże, że choroby się nie imają i nigdy nie imały, normalnie nadczłowiek.
                                  Ojej 38 stopni - dramat. Na pewno utrzyma się przez miesiąc. trzeba było się przez telefon zapytać gorączki po co przyszła akurat teraz i to w takiej "ogromnej liczbie" --aaaa. przecież ty wiesz lepiej.
                                  yhy ja myślę, że to malaria.

                                  A czy ona poszła na jakąś mszę że się tak podniecasz? Chyba jutro ma iść nie?
                                  • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 20:24
                                    Trollu- wbij sobie w mózgownice, ze sa ludzie, ktorzy choroby przechodza bez goraczki, a 37 zwala ich z nóg.
                                    • chcesztomasz Re: Dewocja 26.05.12, 20:30
                                      I co z tego? W lekarze telefonicznego się bawisz a na dodatek w jasnowidza, który wie co będzie jutro o godzinie takiej i siakiej?

                                      Zacznij myśleć i wymysł sobie inne bzdury, które będą usprawiedliwiać twój niezdrowy egoizm, chory tok myślenia. Nie tedy droga.
                                      • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 21:03
                                        Ziew..
                                        Jak na trolla, to slabo sie starasz.
                                        • chcesztomasz Re: Dewocja 27.05.12, 14:00
                                          ty jak na wyzwoloną, nowoczesną kobietę masz za wąskie horyzonty myślowe. Jest z ciebie świetny materiał na dewotkę obyś się więc nie nawróciła.
              • iuscogens Re: Dewocja 26.05.12, 13:17
                No właśnie chyba tak, próbuje sobie wyobrazić reakcje mojej mamy (prawie 60 lat) jakbym chciała jej czas planować i decydować czy to co robi jest sensowne czy nie. Nie tylko zniedołężniałe staruszki tuż przed śmiercią chodzą do kościoła i trzymają w domu Biblię i różaniec. Ja też chodzę i trzymam, obawiam się nawet, że na widoku. Na sugestię, że powinnam robić coś bardziej sensownego nie zareagowałabym zbyt pozytywnie big_grin Trzeba zaakceptować wybór mamy i nie traktować jej jak małego dziecka.
        • ewasuwek Re: Dewocja 29.05.12, 09:57
          kurcze, 62 lata to faktycznie za wcześnie na dewocenie
          moja teściowa ma 66 lat, a od rana lata z kijkami po stadionie, potem koleżanki, czasem piwko, działeczka (znaczy ogródek) itp...
      • nabakier Re: Dewocja 26.05.12, 12:19
        A skąd to dziwne przekonanie?
    • maggi9 Re: Dewocja 26.05.12, 12:13
      Niestety moja matka ma tak samo.
      Ok, ja jestem anty ona jest pro.W sumie spoko, niech chodzi do kościoła,niech będzie wierząca nie mam nic przeciwko.Ale ograniczanie całej swojej aktywności pozapracowej do kościoła, modlenia się, śpiewania w chórze i czytania żywotów świętych jest po prostu przegięciem.
      Moja matka nie robi już niemal nic co nie jest związane jakkolwiek z wiarą.Filmy o tematyce innej niż religijna-nie, książki o tematyce jak poprzednio-nie, nic innego się nie liczy.
      Żałuję, że tak ją "pogięło" bo czuję, że straciłam trochę fajną matkę a "zyskałam" bojowniczkę religijną z którą pogadac się normalnie nie da.I uważam, że to normalne nie jest ale nie za bardzo da się coś z tym zrobić bo ona jest zupełnie zaślepiona.
      • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 12:17
        Dlatego ja chce cokolwiek zrobic zanim bedzie za pozno.
        • maggi9 Re: Dewocja 26.05.12, 12:19
          Ale z tym się nie da nic zrobić.Bo co niby?Przemawianie do rozsądku nic nie da bo wiara nie opiera się na rozsądku.
          • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 12:23
            Uwazam, ze da sie.Trzeba próbowac skierowac jej aktywnosc na inne pola.Mnie sie wydaje ,ze to z nudow, nadmiaru wolnego czasu.
            • pade Re: Dewocja 26.05.12, 13:10
              Lola, a jest w poblizu jakaś biblioteka? U mnie często wiszą ogłoszenia, że potrzebuja wolontariuszy- seniorów, organizują wieczorki autorskie, koncerty, jest chór, klub seniora,może się rozejrzyj, poproś żeby ktoś mamę odwiedził i zaprosił na takie spotkanie?
              Moja mama ma tyle samo lat co Twoja, ze względu na zdrowie musiała przestać pracować, ale widze, że ją nosi. Musi się czuć potrzebna, może Twoja tez jest taka? Może czuje się samotna, a w kościele ma koleżanki? Nie pozwól jej odizolować się od ludzi, wyszukuj zajęcia, przejmij inicjatywę.
              • antyideal Re: Dewocja 26.05.12, 13:32
                Nie wiem czy mozna cos narzucic 60letniej kobiecie, jesli ma swoje wlasne fascynacje ale powodzenia hm.
                Moja mama tez ma 62, od kilku lat nie pracuje,od dawna jest wdową, ja mieszkam kilkaset km od niej,brat kilkanascie, ale dobrze sobie radzi z samotnoscia, bez ogladania calymi dniami seriali czy siedzenia u sasiadek na plotach,wiszenia na telefonie a tym bardziej bez latania do kosciola czy innych fiksacji.
                CZyta, rozwiazuje krzyzowki, sudoku, spaceruje, czasem opiekuje sie wnuczką, ale to w razie choroby i nie narzeka, zazdroszcze jej pogody ducha.
            • franczii Re: Dewocja 26.05.12, 14:58
              Lola zalozmy ze uda ci sie skierowac aktywnosc mamy na inna dziedzine. Przeciez zapalenie pluc to moze zlapac i realizujac inne pasje. Co to za roznica czy ja bedziesz obslugiwac jesli zlamie noge wdrapujac sie na schody kosciola czy tanczac w klubie seniora?
              • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 18:55
                Nigdzie indziej niz do kosciola nie przyszloby jej na mysl sie wybierac w chorobie.Dzwonila do mnie, by jej przywiezc leki, bo ledwie na nogach stoi.Czyli do apteki 10 min sie przejsc jest zbyt chora, ale do kosciola na msze to juz nie.Gdzie tu logika?
    • chcesztomasz Re: Dewocja 26.05.12, 12:26
      No jak zwykle. Te najbardziej liberalne, wyzwolone, "nowoEczesne" jadą najbardziej stereotypami - " jak kościół to musi być dewocja" no i oczywiście wiedzą lepiej że to nie może być nic innego tylko - dewocja «powierzchowna, manifestacyjna pobożność»

      Jej życie jej sprawa. niech se lata nawet do meczetu jak ma taką potrzebę. Jakby malowała i latała na malarskie zjazdy to było by ok bo to takie nowoczesne, oryginalne.
      Moja matka też lata i co? Krzyżyk na drogę.
      • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 12:28
        Nie rozumiesz w czym rzecz? W przesadzie.To zaczyna byc irracjonalne.
        • chcesztomasz Re: Dewocja 26.05.12, 12:33
          Irracjonalne to jest narzucanie komuś swoich poglądów.
          • farabella Re: Dewocja 26.05.12, 12:42
            Lolu, dziwi mnie,że uważasz myślenie o śmierci i potrzebę pogłębienia relacji z Bogiem, w którego się wierzy, za rzecz bez sensu. Dla człowieka, który wierzy w Boga i w życie wieczne, ta relacja i troska o stan duszy jest sprawą najważniejszą w życiu. Wszak śmierć dotyczy każdego, niezależnie od wieku, kondycji fizycznej, czy finansowej.
            A w kwestii przesady, której Twoim zdaniem dopuszcza się Mama, ciekawa jestem, czy będąc chora też prosisz lekarza, by owszem, leczył Cię, ale nie ważył się przesadzać w staraniach i zabiegach by przypadkiem nie popaść w skrajność i obłęd ratowania Twego zdrowia...
            Żyj i pozwól żyć innym.
            • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 13:02
              No, i ta wiara to sie tak nagle na emeryturze objawila.
              Moja 83 letnia tesciowa rozsadniej podchodzi do tych tematow niz moja matka.
              Dewocja to skrzywienie i tyle.
        • antyideal Re: Dewocja 26.05.12, 12:35
          Jedna z moich babc tez była mocno zdewociała,
          z czasem nawet pan Jezus jej sie ukazywał...
          ale mowila o tym z takim szczesciem w oczach i
          spokojem na twarzy, ze cieszyłam sie wlasciwie,
          ze w swoim ciezkim zyciu znalazła takie ukojenie.

    • wjw2 Re: Dewocja 26.05.12, 12:48
      Tak, to sie dziedziczy w genach, Ty też taka będziesz, albo jeszcze gorsza, bo uważasz, że Twój sposób na życie jest jedynym słusznym......
      • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 13:03
        Dobra, dobra ,bez tych gadek.Nie uwazam, ze moj sposob jest jedynie słusznym.Uwazam natomiast, ze moja matka robi sobie krzywde i zamierzam z tym walczyc.
        • graue_zone Re: Dewocja 26.05.12, 13:07
          Jak robi sobie krzywdę i jak zamierzasz walczyć?
          • aandzia43 Re: Dewocja 26.05.12, 13:15

            > Jak robi sobie krzywdę i jak zamierzasz walczyć?

            Naraża swoje zdrowie, jeśli nei zauważyłaś. Przeziębia się na cmentarzach, pędzi chora do kościoła. Przyznasz chyba, że to jakiś owczy pęd, a nie tylko potrzeba życia duchowego?
            • graue_zone Re: Dewocja 26.05.12, 13:21
              A gdyby się przeziębiała w drodze do supermarketu? Albo na warsztaty szydełkowania? To już w porządku?
              • aandzia43 Re: Dewocja 26.05.12, 13:30

                > A gdyby się przeziębiała w drodze do supermarketu? Albo na warsztaty szydełkowa
                > nia? To już w porządku?

                Nie, moim zdaniem nie byłoby w porządku. Gdyby mimo paskudnego przeziębienia leciała na promocję do supermarketu czy na warsztaty szydełkowania (mogąc przecież szydełkować w domu, jeśli już musi), to świadczyłoby to jakiejś chorobliwej fiksacji.

                >
                • chcesztomasz Re: Dewocja 26.05.12, 13:32
                  no, bo ludzie z przeziębieniem tudzież innych objawem chorobowym wcale nie wychodzą z domu, a gdzie tam - tak wiec tragedia.
                  • aandzia43 Re: Dewocja 26.05.12, 13:50

                    > no, bo ludzie z przeziębieniem tudzież innych objawem chorobowym wcale nie wych
                    > odzą z domu, a gdzie tam - tak wiec tragedia.

                    Jak nie muszą, to nie wychodzą. Jak już muszę koniecznie, to idę przeziębiona do pracy. Ale już nie ciężko przeziębiona. Poza tym żadne inne "atrakcje" nie wyciągnęłyby mnie z domu podczas choroby.
                    • chcesztomasz Re: Dewocja 26.05.12, 13:56
                      Jak nie muszą, to nie wychodzą.

                      Jedni wychodzą, drudzy nie. choroba, chorobie nie równa.
                      • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 18:37
                        Moja matka z gatunku hipochondrykow.Non stop na cos niby chora i non stop na cos musi uwazac.A gdy faktycznie jest chora i powinna lezec w łozku, to zasuwa do kosciola.Bo uwaza, ze musi.
        • laquinta Re: Dewocja 26.05.12, 13:20
          lola211 napisała:

          > Dobra, dobra ,bez tych gadek.Nie uwazam, ze moj sposob jest jedynie słusznym.Uw
          > azam natomiast, ze moja matka robi sobie krzywde i zamierzam z tym walczyc.

          Chcialabym aby moja matka spedzala dni w kosciele na mszach i modlitwie, a nie na obmyslaniu intryg i lataniu po adwokatach i sadach. Chcialabym, aby zajela sie swoja dusza, a nie tworzeniem na ziemi piekla.
          • aandzia43 Re: Dewocja 26.05.12, 13:46
            Chcialabym, aby zajela s
            > ie swoja dusza, a nie tworzeniem na ziemi piekla

            Ha! To rzeczywiście przerąbane sad Są świranctwa przyjemniejsze i są te bardziej szkudne.
            • laquinta Re: Dewocja 26.05.12, 13:51
              Dlatego niech sie Lola cieszy. smile
    • black-cat Re: Dewocja 26.05.12, 13:07
      Dziewczyny, 62latka to jeszcze młoda kobieta. Niewiele starsza od Magdy Gessler i trochę młodsza od Maryli Rodowicz. To nie jest stara zniedołężniała babuleńka, która czeka na śmierć.
      Tak, wiem, że nie powinnam porównywać zadbanych, zamożnych kobiet do przeciętnej Kowalskiej. Chociaż, czemu nie? Moim zdanie zachowanie mamy wynika z nadmiaru wolnego czasu i braku pomysłu na zagospodarowanie go. Modlitwa i wiara - ok, ale wszystko co w nadmiarze nie służy zdrowiu. My w tym wieku nie będziemy miały czasu na bieganie do kościoła, bo będzie trzeba iść do pracy, dobrze w tej pracy wyglądać (a zatem i zadbać o siebie) i dobrze się czuć (czyli zadbać o zdrowie fizyczne i psychiczne). Rozumiem Cię lola, też byłabym zaniepokojona. Z drugiej strony kościół to dla niej jedyna rozrywka. Poobserwuj mamę, być może jej zachowanie jest wynikiem głębszego problemu (Alzheimer, miażdżyca, itp?). Jeżeli wszystko ok, pozwól jej na to.
      A może w ramach urozmaicenia wyślij mamę do sanatorium?
      • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 13:19
        Ona wyglada na jakies 55 max.Zadbana,elagancka, ma dobry gust, ładnie sie ubiera, modnie czesze, dba o siebie.
        Tym wiekszy w tym widze dysonans.
        • iuscogens Re: Dewocja 26.05.12, 13:23
          Lolu powiem Ci cos w tajemnicy, nie tylko zaniedbane, zagrzybiałe staruszki chodzą do kościoła, modlą się i trzymają różaniec w domu tongue_out
          • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 18:39
            Na przykladzie mojej matki juz to do mnie dotarlosmile.
      • farabella Re: Dewocja 26.05.12, 13:31
        black-cat napisała:


        Modlitwa i wiara - ok, a
        > le wszystko co w nadmiarze nie służy zdrowiu.

        A czy nadmiar dbania o zdrowie też nie służy zdrowiu, czy tu też jesteście ostrożne z przesadą?
        Z tym że tu sprawa dot. zdrowia duszy, a dla niektórych to naprawdę ważne.
        Dewocja jako słowo może oznaczać postawę pozytywną i negatywną, nie wiemy, czy Mama Loli jest Dewotką w tym właśnie negatywnym tego słowa znaczeniu.
        • black-cat Re: Dewocja 26.05.12, 14:51
          Nadmiar dbania o zdrowie też zdecydowanie zdrowiu nie służy. Osoba łykająca codziennie trzydzieści różnych witamin i suplementów i biegająca z każdym strzyknięciem w kolanie do lekarza powie Ci, że bardzo dba o zdrowie. Czy jednak na pewno jej to służy?
          Najzdrowszy jest umiar. Mama Loli tak bardzo koncentruje się na sobie (własnym przeżywaniu), że nie docierają do niej argumenty, że córka obawia się o jej zdrowie. Nie ma niczego złego, czy dziwnego w tym, że osoba wierząca ma w domu biblię, różaniec, modli się, chodzi do kościoła, celebruje święta kościelne. Dziwne byłoby gdyby tego nie robiła. Ale, jeżeli modlitwa staje się głównym celem w życiu, a świat przestaje nas obchodzić to jest to niepokojące.
          • chcesztomasz Re: Dewocja 26.05.12, 15:04
            biedni księża big_grin
            • black-cat Re: Dewocja 26.05.12, 16:57
              Oj strasznie biedni, rzeczywiście, ci to nie widzą świata poza modlitwą. Jeden mi znany tak się modlił, że później chodziłam z jego córką do jednej klasy. No cud po prostu, cud.
    • aandzia43 Lola, rozumiem twój niepokój 26.05.12, 13:11
      Sama mam mamę siedemdziesięcioletnią smile
      Zwrócenie się ku Absolutowi i Wieczności, czy jakiemukolwiek sposobowi przeżywania duchowości, normalną sprawą w pewnym wieku jest. Ale różni ludzie czynią to na różne sposoby. A zależą te sposoby od ich charakterów w młodości i do zmian, jakie dokonują się z wiekiem w ich mózgach. Czy twoja mama miała zawsze tendencje do zapominania o swoim komforcie i gonienia przed siebie z obłędem o oczach? Czy zafiksowywała się na tym i owym zapominając o bożym świecie? Czy miała tendencje do uciekania od relacji z ludźmi w czynności/idee/koncepcje? Jeśli tak, to trudno, żeby nie zafiksowała się na czymś tam na starość. A fiksacja religijna popularna jest wśród starszych pań. Poza tym panie dostają pie...a na punkcie: dokarmiania kotów (mnie to grozi wink), sprzątania domu, gotowania dla rodziny, uprawiania ogródka, oszczędzania, zakupów, obmawiania sąsiadów, przynoszenia do domu dziwnych przedmiotów.

      Moje obserwacje są takie: wszyscy starsi ludzi kamienieją w swych przyzwyczajeniach i mechanizmach (tak, truizm). W jakimś tam stopniu dopada to nawet najświatlejsze i najbardziej żywe umysły. Ale ci, którzy mieli takie tendencje przez całe życie zdurnieją szybciej i głębiej. Oddzielna sprawa to zmiany organiczne w mózgu.
      Są psychiatrzy i psychologowie specjalizujący się w specyfice wieku podeszłego. Poszukaj, poczytaj, może porozmawiaj.
      • laquinta Re: Lola, rozumiem twój niepokój 26.05.12, 13:29
        aandzia43 napisała


        > Moje obserwacje są takie: wszyscy starsi ludzi kamienieją w swych przyzwyczajen
        > iach i mechanizmach (tak, truizm). W jakimś tam stopniu dopada to nawet najświa
        > tlejsze i najbardziej żywe umysły. Ale ci, którzy mieli takie tendencje przez c
        > ałe życie zdurnieją szybciej i głębiej. Oddzielna sprawa to zmiany organiczne w
        > mózgu.
        > Są psychiatrzy i psychologowie specjalizujący się w specyfice wieku podeszłego.
        > Poszukaj, poczytaj, może porozmawiaj.

        Musimy zadbac juz teraz o rodzaj fiksacji jaka nas dopadnie na starosc. Mam zamiar zafiksowac sie na gry komputerowe, ktorych teraz nie tykam, bo nie lubie. Nigdy nie chcialabym sie zafiksowac na seriale (jak moja tesciowa), na kosciol, na na wnuki tylko do pewnego stopnia. Jesli sily i finanse pozwola chcialabym duzo podrozowac.
        • aandzia43 Re: Lola, rozumiem twój niepokój 26.05.12, 13:33

          > Musimy zadbac juz teraz o rodzaj fiksacji jaka nas dopadnie na starosc.

          Ja na rodzaj już chyba nie mam wpływu - dokonało się wink Muszę się natomiast mocno pilnować, żeby nie odlecieć zupełnie. To nei takie proste ;-P
          • laquinta Re: Lola, rozumiem twój niepokój 26.05.12, 13:37
            Mozna wiedziec jaka to bedzie fiksacja? smile
            Jaki masz stosunek do swojej sygnaturki?
            • aandzia43 Re: Lola, rozumiem twój niepokój 26.05.12, 13:43
              1.) Zwierzaki i natura wszelaka.
              2.) Że jest coś takiego, jak poczucie obciachu i działania, które są passe, winny wzbudzać owo poczucie. Innymi słowy: nie wprowadzajmy dłubania w nosie na salony wink
              • laquinta Re: Lola, rozumiem twój niepokój 26.05.12, 13:49
                aandzia43 napisała:

                > 1.) Zwierzaki i natura wszelaka

                Ja sie ze zwierzakow sprytnie w pore wymiksowalam, z natury nie zamierzam.smile

                Innymi słowy: nie wprowadzajmy dłubania w nosie na sa
                > lony wink

                Watpie czy sie uda.
                • aandzia43 Re: Lola, rozumiem twój niepokój 26.05.12, 13:56

                  > Watpie czy sie uda.

                  Ale zawsze sobie mogę w sygnaturce poszczekać wink
                  • laquinta Re: Lola, rozumiem twój niepokój 26.05.12, 14:13
                    Problem w tym, ze "salonow" juz nie ma.
                    • aandzia43 Re: Lola, rozumiem twój niepokój 26.05.12, 14:27
                      Njenjenje, "salony" w tym kontekście oznaczają jakąś normę. Wcale nie wyśrubowaną. Ot, taki modus operandi zakładajy nie robienie sobie z życia burdelu smile
                      • laquinta Re: Lola, rozumiem twój niepokój 26.05.12, 14:41
                        aandzia43 napisała:

                        > Njenjenje, "salony" w tym kontekście oznaczają jakąś normę. Wcale nie wyśrubowa
                        > ną. Ot, taki modus operandi zakładajy nie robienie sobie z życia burdelu smile

                        No przeciez, ze nie mialam na mysli przestrzeni mieszkalnej, a raczej przestrzen spoleczna, ale w tej przestrzeni spolecznej salonow (czyli norm) juz nie ma, albo ja ich nie widze.
                        Jesli chodzi o prywatne przestrzenie, to owszem, moga to byc nawet i salony, ale jak wyznaczyc ich granice, jesli obowiazuje nas wszechswiatowa polit- poprawnosc?
                        Ale to temat na inny watek.
    • kropkacom Re: Dewocja 26.05.12, 13:25
      Moja mam za chwilę będzie miała sześćdziesiąt lat (o Boże! big_grin ) i od września studiuje na uniwerku. Teściowa biega po działce i ciągle coś sadzi. I tak, miałabym obawy gdyby jedna z drugą latały tylko do kościoła. Bo to jest dołujące. Przepraszam, ale starszym ludziom Kościół poza zatracaniem się nic więcej nie proponuje.
      • iuscogens Re: Dewocja 26.05.12, 14:52
        A skąd ty wiesz co i komu kościół ma do zaproponowania?? Kontaktu z kościołem raczej nie masz. Telepatia, hipnoza, przepowiednie Majów Ci powiedziały??
        Ty naprawdę uważasz, że ludzie którzy chodzą do kościoła to ogłupiona (zatracona) masa???
        • kropkacom Re: Dewocja 26.05.12, 19:00
          Czy takie trudne zamiast pisać - Ty nic nie wiesz - napisać co Kościół proponuje starszym osobom. Jednak trochę wiem, bo jestem ochrzczona i wychowałam się w Polsce. Nawet jeśli nie wiem to widziałam jak kończyły dewotki.
          • chcesztomasz Re: Dewocja 26.05.12, 19:05
            wow, cóż za wiedza. Z pierwszej ręki, bije na głowę wiedzę ludzie "żyjących z kościołem " hahahahaah uśmiałam się.
            • kropkacom Re: Dewocja 26.05.12, 19:08
              Śmiej się na zdrowie. Rozumiem, ze nikt mi nie powie co Kościół oferuje osobom starszym?
              • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 19:12
                Jak to co? Złudna nadzieje na zycie wieczne.
                • kropkacom Re: Dewocja 26.05.12, 19:18
                  Pytam o życie doczesne. Wyjazdy, uczestnictwo w jakimś chórze, wolontariat, warsztaty?
                • zona_mi Re: Dewocja 26.05.12, 19:31
                  > Złudna nadzieje na zycie wieczne.

                  Ty nie wiesz - bo nie możesz wiedzieć - czy złudne.
                  Twoja mama wierzy, że po śmierci coś jeszcze ją czeka.
                  Trudno dyskutować, bo wiara różni się od wiedzy.
                  I dopóki kobieta nie jest ubezwłasnowolniona, albo wiara nie zagraża jej życiu, utracie majątku (jak w sektach), to chyba nie bardzo możesz cokolwiek zrobić, by wyrwać ją ze szpon księdza.
                  • zona_mi Re: Dewocja 26.05.12, 19:32
                    szponów
                  • iuscogens Re: Dewocja 26.05.12, 19:36
                    no bo problem nie jest w tym, ze mama chora, tylko w tym, ze lola nie akceptuje jej poglądów, nie tylko ona jak widać w watku, sporo jest pań, którym tolerancji brakuje.
                    • zona_mi Re: Dewocja 26.05.12, 19:38
                      > no bo problem nie jest w tym, ze mama chora, tylko w tym, ze lola nie akceptuje
                      > jej poglądów,

                      Też tak postrzegam problem postawiony w tym wątku.
                    • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 20:07
                      Problem jest w tym,ze ten kosciól zle na nia wpływa.Obserwuje to z boku i widze.
                      Dlatego nie zamierzam tego akceptowac.
                      • zona_mi Re: Dewocja 26.05.12, 20:15
                        Ale co zrobisz? Polecisz jej przestać?
                        • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 20:30
                          Wdroze program naprawczy,cos wymysle.Nie bede biernie patrzec, jak sie stacza w otchlan dewocji.
                          • zona_mi Re: Dewocja 26.05.12, 21:05
                            Otchłań dewocji... smile

                            Bardzo jestem ciekawa, jak zamierzasz tego dokonać.
                            • iuscogens Re: Dewocja 27.05.12, 08:24
                              Podrzuci jej mity i fakty big_grin
                  • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 20:28
                    > utracie majątku (jak w sektach)
                    To dotyczy takze KK.Chyba ciagle toczy sie sprawa karna dotyczaca wyłudzenia od parafian wielu milionów od obrotnych salezjanów.Ludzie potracili majatki.
                    www.money.pl/archiwum/wiadomosci_agencyjne/pap/artykul/dolnoslaskie;10;ksiezy;oskarzonych;w;aferze;salezjanskiej,95,0,158815.html
              • chcesztomasz Re: Dewocja 26.05.12, 19:18
                ja nie jestem osobą starsza wiec co mam ci powiedzieć. Zapytaj się osoby starszej. Ja w przeciwieństwie do ciebie nie będę za nikogo się wypowiadać, ani pisać o czymś o czym nie mam pojęcia bo mam chrzest wiec na pewno wiem najlepiej ha ha.
                • kropkacom Re: Dewocja 26.05.12, 19:21
                  Czyli przyczepiłaś się do mnie ot tak? Śmiej się. Co ci pozostaje?
                  • chcesztomasz Re: Dewocja 26.05.12, 19:28
                    Nie przyczepiłam się do Ciebie tylko do tego co napisałaś i nie od tak tylko dlatego, że to było śmieszne, dziwne, mało wiarygodne ( najdelikatniej mówiąc oczywiście )

                    Pozostaje mi wiele jeszcze.

                    • kropkacom Re: Dewocja 26.05.12, 19:32
                      > Pozostaje mi wiele jeszcze.

                      No, skoro tak uważasz...
                      • chcesztomasz Re: Dewocja 26.05.12, 19:51
                        tak uważam, ale ponieważ ty lubisz wiedzieć lepiej co komuś zostaje (bo masz chrzest
                        0 ha ha.
              • nangaparbat3 Re: Dewocja 26.05.12, 23:52
                kropkacom napisała:

                > Rozumiem, ze nikt mi nie powie co Kościół oferuje osobom
                > starszym?

                Ja juz jestem osobą prawie starszą i myślę, że choc trochę wiem co Koscioł oferuje: ano spokój, wyciszenie, pewność powtarzalności, refleksję nad światem, sobą, śmiercią, szansę na podsumowanie jakieś sensowne swojego zycia, poczucie przynależenia do wspólnoty. I pewnie wiele wiecej jeszcze.
                • iuscogens Re: Dewocja 27.05.12, 08:29
                  Nie rozumiesz nanga, kropce chodzi o warsztaty i wolontariat smile na takie drobiazgi jak te, które ty wymieniłaś nie zwraca uwagi, dopóki w kościele nie będzie warsztatu pt." Odkryj swoją kobiecość po 60" będzie uważać, że kościół nic nie oferuje suspicious
                  Mam wrażenie, że to jak gadać ze ślepym o kolorach, jak się nie rozumie, że ludzie mają potrzeby duchowe, religijne i obecność w kościele je zaspokaja to się będzie uważać, że dopóki kościół nie będzie działał jak osiedlowy dom kultury to jedyne co robi to zaczadza umysły biednych staruszków.
                  • nangaparbat3 Re: Dewocja 27.05.12, 11:16
                    smile
                    Ale co do wolontariatu, to jestem cała za. Mnie się zdaje, że starsi ludzie potrzebują z jednej strony wyciszenia, skupienia, oderwania się od tu i teraz - a z drugiej aktywności, obecności w świecie, wśród ludzi, i poczucia, że są przydatni, potrzebni. Tę pierwszą potrzebę Kościół pewnie może zapewnić, nazwałabym ją potrzebą znalezienia azylu. Z drugą znacznie gorzej - w Polsce nie ma tradycji wolontariatu osób starszych. Jeśli już, wysyła się ich do hospicjum. W dodatku odnosze wrażenie, że wolontariusze są u nas źle traktowani (mówię o wolontariuszach starego typu, tych nie szukających innego zadośćuczynienia poza własną satysfakcją) - trochę jak popychadła.
                    Nigdy nie zapomnę znajomej ze Szkocji, która przeszła na emeryturę mając lat 70, uczyła upośledzone dzieci, oprowadzała wycieczki po muzeum. Pracuję w szkole, co stałoby na przeszkodzie, by emerytowani nauczyciele raz w tygodniu przez dwie- trzy godziny pomagali uczniom? Ale nie słyszałam o niczym podobnym.
                    • iuscogens Re: Dewocja 27.05.12, 11:37
                      Ja tez jestem za i naprawdę w Polsce można zaangażować się w wolontariat, moja osobista rodzicielka jest tego przykładem (prawie 60 lat), nawet na jakiejś wystawie tylko zakładanie, że wolontariat w Polsce ma organizować kościół to jest niewiedza na temat tego czym jest kościół. Kościół może organizować takie akcje ale nie musi, bo on ma inne zadania. Zresztą czy grupy wspólnotowej nie można potraktować jako np. stowarzyszenia?? Spotykają się, organizują, wyjeżdżają - tak to własnie działa.
                      • nangaparbat3 Re: Dewocja 27.05.12, 11:56
                        Nie czytalam całego wątku, jednak ostatnio wielokrotnie myslałam o tym, że polski Koscioł zwyczajnie błądzi, przynajmniej jego część. Takie refleksje miałam po wysłuchaniu kazania w święto Miłosierdzia Bożego (właśnie miłosierdzia w kazaniu nie było na lekarstwo), a potem innego, w niedzielę, w tv. Dla mnie Kościół powinien skupiać się na wydobywaniu z ludzi - z każdego indywidualnie - tego co najlepsze, a najlepsze są - wiara, nadzieja i miłość, to jest chyba jasno powiedziane. I jeszcze to:
                        "Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata. Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie". Wówczas zapytają sprawiedliwi: "Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? Spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? Lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?" A Król im odpowie: "Zaprawdę powiadam wam: wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili". Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: "Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom. Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść, byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie". Wówczas zapytają i ci: "Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie?" Wtedy odpowie im: "Zaprawdę powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili".

                        Jasne i proste, i dobrze dobrze, wiem, że Caritas i siostra Chmielewska, i jeszcze mnóstwo innych ludzi Kościoła - ale kiedy patrzę z boku widzę, że to jakieś pobocze.
                        Nigdy nie zapomnę gospodyni mojego stryja, proboszcza w podkarpackiej wsi, tłumaczącej, że "tu tak skromnie, bo ksiądz Kazimierz co ma, to ludziom odda". Nie było szczególnie skromnie, było zwyczajnie, wygodnie, bardzo OK, ale ona tłumaczyła się ewidentnie zawstydzona. W pierwszej chwili nie zrozumiałam, potem przypomniałam sobie opowieść koleżanki o nowej plebanii jej krewnego, wtedy mi się poukładało.
                        • lola211 Re: Dewocja 27.05.12, 12:10
                          Ta koscielna aktywnosc mojej matki to nic innego jak pojscie na msze, schamatyczne odklepanie scenariusza, wysłuchanie nudnego kazania i do domu.Ja sie pytam- co w tym jest pozytywnego, dobrego? Co takie nabozenstwa daja?
                          Ostatnio w kosciele bylam rok temu, na slubie.Nic a nic sie nie zmienilo od kiedy jako nastolatka uczeszczalam jeszcze co niedziela.
                          Schemat, klepanie modlitw, spiew,stac, siadac, klekac.Gdzie tu miejsce na jakas glebsza refleksje, zadume? Nie ma.
                          I te kiczowate wnetrza.
                          • nangaparbat3 Re: Dewocja 27.05.12, 12:14
                            Wnętrza są różne. A rytuały dają ludziom poczucie bezpieczeństwa, ukojenie.
                        • totorotot Re: Dewocja 27.05.12, 13:07
                          Nanga- kwintesencja problemu, doskonale to ujelas.
                      • lola211 Re: Dewocja 27.05.12, 12:12
                        > niewiedza na temat tego czym jest kościół.

                        Mozez zdradzic te tajemnica, czymze jest ten kosciol? Oprócz oczywiscie organizacji zarabiajacej krocie.
          • iuscogens Re: Dewocja 26.05.12, 19:27
            Jak to co?? Wiarę, kontakt z Chrystusem, przewodnictwo duchowe, nadzieję na życie wieczne, życie we wspólnocie - to samo co młodym. Obawiam się, że jako osoba niewierząca możesz nie zrozumieć, że to jest ważniejsze niż jakieś warsztaty...
            Ale jeśli zależy Ci na życiu doczesnym to sa rózne grupy modlitwene, wspólnoty, mam Ci pisac jakie jest znaczenie grupy dla jednostki, szczególnie jesli mówisz o osobach starszych, które mogą mieć ogranczone życie towarzyskie?? Wyjazdy tak jak najbardziej i to w lepszych cenach niż w biurach podróży, u mnie w kościele są wykłady historyczne, spotkania z róznymi osobami. To jest fajne, ale jeśli dla kogoś to jest najważniejsze w kościele to znaczy, że się jednak pogubił.
            Naprawdę przestań się wypowiadać tonem znawcy o rzeczach o których nie masz pojęcia ani na tyle empatii, żeby zrozumieć, że sa osoby, którzy mają potrzeby duchowe, które obecność w kościele i wspólnocie zaspokaja.
            • kropkacom Re: Dewocja 26.05.12, 19:36
              > Naprawdę przestań się wypowiadać tonem znawcy o rzeczach o których nie masz poj
              > ęcia ani na tyle empatii, żeby zrozumieć, że sa osoby, którzy mają potrzeby duc
              > howe, które obecność w kościele i wspólnocie zaspokaja.

              Wiesz, co jest najgorsze? Zamiast dyskutować o konkretach koncertujesz się na jakieś tam kropce.
              • iuscogens Re: Dewocja 26.05.12, 19:40
                Ciekawe czemu odniosłaś się tylko do tej części mojego postu?? Odpowiedziałam na twoje pytanie. Pewnie odpowiedź nie taka jak oczekiwałaś?? zauważyłam, że masz taką tendencję, że niewygodne częsci wypowiedzi omijasz.
                • kropkacom Re: Dewocja 26.05.12, 19:45
                  Bo uważam, ze uwaga końcowa była zbędna. Zepsułaś cały efekt udanego początku postu.
                  • iuscogens Re: Dewocja 26.05.12, 19:49
                    ja myślę, że zbędna nie była, ale skoro twierdzisz, że pierwsza cześć była udana to się do niej odnieść. skoro napisałaś, że nic nie oferuje poza zatraceniem to rozumiem, że się nie zgadzasz z tym co napisałam.
                    • kropkacom Re: Dewocja 26.05.12, 19:55
                      Z czym się mam zgadzać? Napisałaś. Ja przyjęłam do wiadomości. O to mi chodziło.
        • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 19:09
          Ja doskonale wiem, co moze zaproponowac proboszcz parafii mojej matki.Kazanie nudne jak flaki z olejem- co ona potwierdza.Oraz wiedze, jak uniknąc kary taranujac autem po pijaku czlowieka przechodzacego na pasach- oczywiscie na smierc.Wystarczy byc proboszczem we wrocławskiej parafii.
    • mnb0 Re: Dewocja 26.05.12, 13:27
      Dziwisz sie? Przeciez to sekta. Zrobili jej pranie mozgu i pozamiatane. Teraz zdanie nawet najblizszych sie nie liczy.
    • reszka2 Re: Dewocja 26.05.12, 13:31
      a jaby mama w sposób nadmierny i gorliwy dążyła do - powiedzmy - nieuporzadkowanych kontaktów z osobnikami płci odmiennej? To tez może sie skończyć problemami zdrowotnymi, i to poważnymi. Wpisywałaby sie w normalność wg twojej definicji czy nie?
      I jak zamierzasz ukrócić? Wystapisz o sądowne ubezwlasnowolnienie?
    • violon-czela Re: Dewocja 26.05.12, 13:40
      Nastały czasy, że przed zagospodarowaniem wolnego czasu trzeba sondę przeprowadzić czy to aby nie wstyd, czy to aby na pewno akceptowalne. Jeżeli chcemy pójść w stronę Boga to koniecznie musimy zrobić sondę w jaki sposób i w jakim czasie możemy wiarę okazywać.

      • zona_mi Re: Dewocja 26.05.12, 15:57
        I co na to nasi zstępni.
        Bo mogą nie akceptować i nie tolerować naszych potrzeb, a wówczas koniecznie powinniśmy poszukać czegoś, co w ich ocenie będzie dla nas odpowiednie, bo inaczej... No właśnie, co?
        • kropkacom Re: Dewocja 26.05.12, 19:20
          No ale co dziwnego jest w tym, ze bliscy się martwią? Za chwile z babcia może nie być kontaktu mimo braku chorób starczych. To jest smutne.
          • zona_mi Re: Dewocja 26.05.12, 19:36
            Nie demonizowałabym tak tego zbliżenia się do Kościoła - tym bardziej, że Lola postrzega sprawę z punktu widzenia osoby niewierzącej i może przebarwiać te niebezpieczne powroty z zimnego cmentarza, zagrażające śmiercią z wyziębienia.
            Dla mnie smutniejsze byłoby, gdyby mama nie miała żadnych zajęć, wymagała wiecznej adoracji, telefonów itp. albo chorowała na coś poważnego.
            • kropkacom Re: Dewocja 26.05.12, 19:43
              Ale to nie jest tak, ze wszystko jedno co człowiek robi na starość (sześćdziesiątka to nawet nie starość) byle robił. Jak widzisz, że z człowiekiem nie ma kontaktu to boli.
              • iuscogens Re: Dewocja 26.05.12, 19:47
                ale gdzie ty tu widzisz brak kontaktu, w tym że mama spytała się o której lola wpadnie??
                • zona_mi Re: Dewocja 26.05.12, 19:49
                  A, no właśnie - przecież kobieta się nie odcina, tylko kontaktuje według własnych priorytetów - zupełnie tak samo, jak chciałaby to robić Lola.
                  • kropkacom Re: Dewocja 26.05.12, 19:51
                    Wiesz, ona jest córką i może czuć, ze coś się "złego" dzieje.
                    • zona_mi Re: Dewocja 26.05.12, 20:01
                      Tak, gdyby to było coś złego - zagrażającego życiu, zdrowiu, utracie tychże czy majątku.
                      A to po prostu wybór matki w jaki sposób i gdzie chce spędzać czas i nieakceptacja tego przez niewierzącą - a więc nierozumiejącą takich potrzeb - córkę. To wyraźnie wynika z postów autorki wątku.
                      • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 20:17
                        > Tak, gdyby to było coś złego - zagrażającego życiu, zdrowiu, utracie tychże czy
                        > majątku.

                        Ale do tego to zmierza.

                        Jedzie na cmentarz- wraca chora,zreszta juz kolejny raz.Ostatnio ja zawialo i przez tydzien chodzila sztywna.
                        Na spacer do parku jej nie wyciagniesz, bo ja halluksy bola.Ale na cmentarz na kilka godzin- prosze bardzo.
                        Nie pojedzie nigdzie.Mieszka na Dolnym Slasku od 40 lat, a nigdy nie była gdzie indziej niz pod Miliczem.Karpacz, Radków? A po co? Nie ma pieniedzy i nogi beda bolec.Po czym wsiada w pociag i dyma 12 godzin w podkarpackie, bo tam groby bliskich.Taka wycieczka juz nie jest ani za droga ani za męczaca.
                        I jeszcze mnostwo innych drobiazgów, które sa dla mnie niepokojące.
                        Uwazam, ze jej sie dzieje krzywda.
                        • chcesztomasz Re: Dewocja 26.05.12, 20:37
                          Jedzie na cmentarz- wraca chora,zreszta juz kolejny raz.Ostatnio ja zawialo i p
                          > rzez tydzien chodzila sztywna.


                          Straszne...niesamowite i niespotykane. Jakby wracała z parku to powrót z chorobą nie byłby argumentem do przerwania spacerów. Dziwne. Szukanie haków na takie a nie inne spędzanie czasu.

                          Na spacer do parku jej nie wyciagniesz, bo ja halluksy bola.Ale na cmentarz na
                          > kilka godzin- prosze bardzo.


                          No bo każdy musi chcieć bardziej chodzić na spacery po parku niż na cmentarz. Tak jak ty wolisz.

                          Nie pojedzie nigdzie.Mieszka na Dolnym Slasku od 40 lat, a nigdy nie była gdzie
                          > indziej niz pod Miliczem.Karpacz, Radków? A po co? Nie ma pieniedzy i nogi bed
                          > a bolec.

                          no a to obowiązek? Bo ty tak chcesz. Jej sprawa jej problem.


                          Po czym wsiada w pociag i dyma 12 godzin w podkarpackie, bo tam groby b
                          > liskich.Taka wycieczka juz nie jest ani za droga ani za męczaca.

                          Aha czyli zupy mlecznej nie zje bo to bo tamto ale ogórkową nie pogardzi i to jest niedopuszczalne bo musi jeść obie albo najlepiej mleczną ( tylko)
                        • zona_mi Re: Dewocja 26.05.12, 20:54
                          > Na spacer do parku jej nie wyciagniesz, bo ja halluksy bola.Ale na cmentarz na
                          > kilka godzin- prosze bardzo.

                          A gdyby to potraktować jako coś, co ją motywuje do działania? Zamiast położenia się i czekania na śmierć od halluksów, czy czego tam?
                          Bo wiesz, już nawet nie chodzi o wiarę, do której Twój stosunek jest jasny.
                          Ale może to - czy cokolwiek by to było, niespecjalnie zagrażającego jednak - być dla niej motorem działania, zamiast cofania się.
                          • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 21:05
                            Ale cmentarz to dosc przygnebiajace miejsce.
                            Czego ona tam szuka?
                            Zamiast cieszyc sie zyciem, woli trupy odwiedzac.
                            • zona_mi Re: Dewocja 26.05.12, 21:33
                              > Ale cmentarz to dosc przygnebiajace miejsce.

                              Jak dla kogo.

                              Lola, Ty po prostu nie możesz mieć pojęcia co czuje i myśli osoba wierząca, jak postrzega różne sprawy, miejsca itd. Nawet jeśli to Twoja mama, którą znasz od urodzenia.

                              > Zamiast cieszyc sie zyciem, woli trupy odwiedzac.

                              No proszę Cię...
                              Może woli to niż cokolwiek innego. Nie ma prawa?

                              > Czego ona tam szuka?

                              Pytałaś najbardziej zainteresowaną?
                              • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 21:44
                                Zona- przyjmij ,ze lepiej znam swoja matke i widze, ze sie zmienia na niekorzysc.Nie jest zasuszona staruszka stojaca nad grobem, by latac do kosciola i myslec o smierci.Za wczesnie na to.Trzeba kobita potrzasnac, by sie opamietala.A z ta wiara to nie przesadzaj, głownie o strach przed tym co po smierci chodzi.
                                • zona_mi Re: Dewocja 26.05.12, 21:54
                                  > Zona- przyjmij ,ze lepiej znam swoja matk

                                  Przypuszczam, że tak właśnie jest.

                                  > A z ta wiara to nie przesadzaj, głownie o strach przed tym co po smierci chodzi.

                                  Jak komu.
                                  Ale to nie jest temat do dyskusji na forum z niewierzącą. I w ogóle nie o moją wiarę tu chodzi, tylko o to, jaki obraz rysuje mi się z całości Twoich wypowiedzi w tym wątku.
                                  No ale w sumie to moje zdanie i moja sprawa - Ty sobie walcz o matkę smile
              • zona_mi Re: Dewocja 26.05.12, 19:47
                OK, ale nie zwalałbym winy za kontakty z mamą Loli tylko na to, że nasiliła kontakty z Bogiem.
                • kropkacom Re: Dewocja 26.05.12, 19:53
                  No, ok. My sobie możemy gdybać. W kazdym razie dewocja to chyba nie jest coś pozytywnego. Mogę się mylić.
                  • zona_mi Re: Dewocja 26.05.12, 19:58
                    O ile to jest dewocja.
                    • kropkacom Re: Dewocja 26.05.12, 20:04
                      No, o ile...
            • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 20:37
              > Dla mnie smutniejsze byłoby, gdyby mama nie miała żadnych zajęć, wymagała wiecz
              > nej adoracji, telefonów itp. albo chorowała na coś poważnego.

              Nie ma zajec, ciagle wisi na telefonie i wymysla pierdylion dolegliwosci.
              • zona_mi Re: Dewocja 26.05.12, 20:58
                Czyli to kwestia charakteru mamy, a nie Kościoła jednak?
                • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 21:07
                  Jedno i drugie.Kosciól pierze mózg, ma wielki udzial w zmianach jej osobowosci i pogladów.
                  • zona_mi Re: Dewocja 26.05.12, 21:37
                    No tak.
                    OK, zakaż jej chodzić do pralni mózgów i na pola pełne trupów.
                    Powiedz, co ma robić, żebyś ty była zadowolona.
                    To w zasadzie tyle.
                  • farabella Re: Dewocja 27.05.12, 11:44
                    lola211 napisała:

                    .Kosciól pierze mózg, ma wielki udzial w zmianach jej osobowosci
                    > i pogladów.

                    Lolu. Kościół nie "pierze mózgu", a jedynie głosi Ewangelię i nawołuje do życia Nią.
                    Ja nie jestem zasuszoną staruszką, nie chwieję się nad grobem, a mam w domu i Biblię i różaniec i do kościoła chodzę, i, o dziwo, o śmierci też nieraz myślę, a przynajmniej staram się być na nią gotowa. I nie wydaje mi się bym przez to była w depresji, a wręcz przeciwnie. smile
                    Odsuwanie od siebie tych tematów, łącznie z tym "co potem", jest moim zdaniem tylko oszukiwaniem samego siebie.
                    Nie wiem czy tylko ja tak to odbieram, ale niezbyt ładnie wyrażasz się o swojej Mamie.
                    • lola211 Re: Dewocja 27.05.12, 11:53
                      > Lolu. Kościół nie "pierze mózgu", a jedynie głosi Ewangelię i nawołuje do życia
                      > Nią

                      To nic innego jak wlasnie wypranie mózgu.
    • majenkir Re: Dewocja 26.05.12, 14:00
      A czy Twoja mama ma meza?
      • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 18:42
        Nie.
        Mieszka sama, pardon, z kotami.
    • solaris31 Re: Dewocja 26.05.12, 14:03
      daj mamie żyć po swojemu. rozumiem, że się martwisz, ale przeziębić to się ona może wszędzie, na wyprawie do kiosku ruchu też.

      i dopóki nie wpływa to na Twoje zycie, daj mamie święty spokój, ma prawo zyć tak, jak sama chce, jest dorosła. jak być reagowała, gdyby ktoś Tobie się wpieprzał do życia?
      • franczii Re: Dewocja 26.05.12, 15:04
        > daj mamie żyć po swojemu

        Zyc po swojemu powiadasz. Znana ze szlachetnosci i prawosci ematka potrzeby muszek i weszek zrozumie ale bliscy raczej nie maja co na to liczyc.
    • wispar1 a moja.. 26.05.12, 14:57
      moja zawsze chodziła na niedzielną mszę, gdy była młoda i miała czas to także na różne inne kościelne spotkania i modlitwy. wszystko w normie i przyjaźnie dla ludzi.
      niestety od kilku lat stała się słuchaczką radia maryja i stała się walczącą katoliczką(?)
      przed domem postawiła kapliczkę (tandetna figurka, mimo sprzeciwu dzieci których dom jest obecnie własnością), pół dnia spędza na klepaniu paciorków i cierpiętniczym wzdychaniu do Boga, krytykuje gdy ktoś na ścianie mieszkania wiesza obraz inny niż religijny, czepia się własnych dzieci i chce ich koniecznie nawracać na polityką Rydzyka, obstawia się obrazkami z wizerunkami Pana Jezusa i Maryi i wkurza się że dorosłe dzieci nie chcą na każdym mebelku mieć tej tandety za 3 złote, a w salonie portretu Jezusa na pół ściany, ma bardzo niską emeryturę a wysyła różnym księżom oraz Rydzykowi datki bo "oni czynią dobro".... swoje dzieci uważa za osoby które zeszły na złą drogę i nie wierzą w Boga bo krytykują radio maryja... wytrzymać się nie daje.
    • woman_in_love nam to nie grozi, praca do 67 roku 26.05.12, 15:25
      życia skutecznie zajmie nam głowę, a jej trudy spowodują, że mało kto dożyje do emerytury, z którą to dewocja się najczęściej łączy
      • chcesztomasz Re: nam to nie grozi, praca do 67 roku 26.05.12, 15:29
        ty się łudzisz, że na 67 się skończy? he he
        • arwena_11 Re: nam to nie grozi, praca do 67 roku 26.05.12, 16:49
          No to według twojej teorii, moja rodzina to okropni dewoci. Wyobraź sobie, że co niedziela jesteśmy na mszy i do tego syn jest ministrantem, a córka śpiewa w scholi. W Adwencie codziennie na roratach, i to pilnują dzieci, same się budząc o nieludzkiej porze ( 5 rano ), a w adwentowe piątki to nawet podwójne roraty ( nw parafii i szkole ), w Wielkim Poście, obowiązkowo na życzenie dzieci zaliczamy co piątek drogę krzyżową ( na Gorzkie żale już brak czasu ), a w październiku codziennie różaniec. W domu też się modlimy. A i dzieci w szkole katolickiej. No i zapomniałabym, raz w roku jedziemy na tydzień na rekolekcje ze szkoły.
          Dzieci nie są zmuszane, same chcą na te nabożeństwa. Dla mnie chodzenie co niedziela na mszę, to norma a nie dewocja. Mama widocznie nei czuje się tak źle, skoro idzie. Jest jej to potrzebne. Daj spokój i pozwól żyć. Ciebie mama nie nawraca prawda?
          • totorotot Re: nam to nie grozi, praca do 67 roku 26.05.12, 18:13
            arwena_11 napisała:
            > No to według twojej teorii,
            moja rodzina to okropni
            dewoci. Wyobraź sobie, że c
            > o niedziela jesteśmy na
            mszy i do tego syn jest
            ministrantem, a córka śpiewa
            w
            > scholi. W Adwencie
            codziennie na roratach, i to
            pilnują dzieci, same się budząc
            > o nieludzkiej porze ( 5
            rano ), a w adwentowe piątki
            to nawet podwójne roraty
            > ( nw parafii i szkole ), w
            Wielkim Poście, obowiązkowo
            na życzenie dzieci zalic
            > zamy co piątek drogę
            krzyżową ( na Gorzkie żale już
            brak czasu ), a w październ
            > iku codziennie różaniec. W
            domu też się modlimy. A i
            dzieci w szkole katolickie
            > j. No i zapomniałabym, raz
            w roku jedziemy na tydzień na
            rekolekcje ze szkoły.
            > Dzieci nie są zmuszane,
            same chcą na te nabożeństwa.
            Dla mnie chodzenie co nied
            > ziela na mszę, to norma a
            nie dewocja

            --
            Marta
            Mama Danielka ( 16-11-2000 )
            i Gabi ( 05-07-2002 )




            Marto, cieszę się, ze mam przyjemność poznać poprzez forum tak religijną, głęboko wierzącą osobę, która regularnie uczestnicy z rodziną w nabożeństwach.
            Mam do Ciebie przy okazji pytanie związane z Twoją sygnaturką. Rodzilas w roku 2000 i 2002, a później już nie, czy to taka niezawodność kalendarzyka małżeńskiego?

            • zona_mi totorotot 26.05.12, 18:19
              No i spójrz - pół kilometra cytatu i tyleż przewijania dla czytających.

              Cytuje się tylko fragmenty, do których się odnosimy.
              Jeśli do całości - wcale nie cytujemy. Tym bardziej czyichś sygnaturek.
              • totorotot Re: totorotot 26.05.12, 21:56
                zona_mi napisała:

                > No i spójrz - pół kilometra cytatu i tyleż przewijania dla czytających.
                >
                > Cytuje się tylko fragmenty, do których się odnosimy.
                > Jeśli do całości - wcale nie cytujemy. Tym bardziej czyichś sygnaturek.

                Zona_mi, zacytowałam dokładnie ten fragment, do którego się odnosiłam, włączając sygnaturkę. Jakieś szaleństwo 'systemu' tak dziwnie rozłożyło mi tekst, że wydaje się być on długaśny. Za te niedogodności techniczne najmocniej przepraszam czytających.
                • zona_mi Re: totorotot 26.05.12, 22:36
                  No więc zrobiłaś to, czego nie powinnaś - skoro odnosiłaś się do całego postu (a zacytowałaś cały, do sygnaturki też się odnosiłaś?) - to nie trzeba było nic cytować.
                  • totorotot Re: totorotot 26.05.12, 22:43
                    Zona_mi, nie, nie odniosłam się do CAŁEGO postu, część z niego wycięłam,sama sprawdź.
                    Do sygnaturki też się odniosłam- to też jest łatwe do namierzenia.

                    Co Cię ugryzło?
                    • zona_mi Re: totorotot 27.05.12, 10:58
                      > Co Cię ugryzło?

                      Chyba jakaś wściekła dewotka wink
            • chcesztomasz Re: nam to nie grozi, praca do 67 roku 26.05.12, 18:38
              a w którym wieku ty się zatrzymałaś, że ty się do kalendarzyka odnosisz?
            • arwena_11 Re: nam to nie grozi, praca do 67 roku 26.05.12, 20:00
              Witam,
              może nie kalendarzyk, ale obserwacja śluzu i znajomość cyklu. Ciąża z córką zaplanowana.
              • totorotot Re: nam to nie grozi, praca do 67 roku 26.05.12, 22:03
                arwena_11 napisała:

                > Witam,
                > może nie kalendarzyk, ale obserwacja śluzu i znajomość cyklu. Ciąża z córką zap
                > lanowana.

                A to przepraszam, bo chciałam podchwytliwie wyciągnąć od Ciebie, ze tak gorliwie praktykująca katoliczka używa antykoncepcji np. farmakologicznej.
                Wracając do tematu- naprawdę przez 10 lat udało Ci się uniknąć niechcianej ciąży? Z każdej strony słyszę, iż kalendarzyk (w sensie metody dozwolone przez kościół) są wybitnie zawodne i tu mam możliwość podpytania się osoby stosującej je z powodzeniem. Mam nadzieję, że nie przekraczam Twoich granic tym pytaniem
                • arwena_11 Re: nam to nie grozi, praca do 67 roku 26.05.12, 22:11
                  Byłam w ciąży jeszcze raz. W 2009r. Poroniłam.
                  Tylko, że to nie była to wina metody, tylko nasza. Zapomnieliśmy się. Od tamtej pory uważamy bardzo, ponieważ więcej dzieci nie planujemy.
                • iuscogens Re: nam to nie grozi, praca do 67 roku 26.05.12, 22:14
                  Mylisz kalendarzyk z metodą termiczno-objawową.
                  • totorotot Re: nam to nie grozi, praca do 67 roku 26.05.12, 22:40
                    iuscogens napisał:

                    > Mylisz kalendarzyk z metodą termiczno-objawową.

                    Pisząc 'kalendarzyk' mam na myśli ogólnie wszystkie 'te' metody 'naturalne'. Mniej więcej wiem, na czym która polega, ale zaufania do nich nie mam. Poza tym sądzę, że w środku cyklu mimo wszystko trudno byłoby mi zachować wstrzemięźliwość,mojemu mężowi zresztą też (chyba). Na niego jak najlepsza antykoncepcja działa wyciąg z karty kredytowej wink)
                    • iuscogens Re: nam to nie grozi, praca do 67 roku 27.05.12, 08:23
                      Skoro mówisz o kalendarzyku to raczej mniej niż więcej suspicious
                    • violon-czela Re: nam to nie grozi, praca do 67 roku 27.05.12, 18:16
                      No to na przyszłość radze sobie przyswoić, że kalendarzyk to nie to samo co NPR np
                    • violon-czela Re: nam to nie grozi, praca do 67 roku 27.05.12, 18:19
                      AAAA i nie wiem skąd się wzięło przekonanie, że w środku cyklu trzeba sobie odpuścić . Potrzeba taka zachodziłaby gdyby seks pochwowy był jedyną opcją a z tego co mi wiadomo nie jest, a urozmaicenie to chyba podstawa nie?
                      • totorotot Re: nam to nie grozi, praca do 67 roku 27.05.12, 21:14
                        violon-czela napisała:
                        > AAAA i nie wiem skąd się
                        wzięło przekonanie, że w
                        środku cyklu trzeba sobie odp
                        > uścić . Potrzeba taka
                        zachodziłaby gdyby seks
                        pochwowy był jedyną opcją a
                        z te
                        > go co mi wiadomo nie jest, a
                        urozmaicenie to chyba
                        podstawa nie?



                        Kurcze, dobrze prawisz, ale przy analnym ciężko o orgazm. Bolec musi być dokładnie tam, gdzie Bozia nakazała, bo inaczej klops. Zwłaszcza w płodne to urozmaicenie nie wchodzi w grę.
                        • violon-czela Re: nam to nie grozi, praca do 67 roku 28.05.12, 09:59
                          1. Odnoszę się do metody naturalnej jaką jest NPR a którą mylisz z kalendarzykiem. Wyobraź sobie, że nie tylko wierzący i katolicy używają takich metod. Niektórzy nie wyobrażają sobie np faszerować się dodatkową chemią jak cukierkami 20 lat jak nie więcej.
                          2. Nie spotkałam katolika, który byłby ideałem i respektował wszystkie zasady bo się zwyczajnie nie da. Niestety ułomne z nas istoty. Inaczej to całe zbawienie nie byłby nam potrzebne wg kościoła nie? Nie wiem jak to u bardzo religijnych wygląda sprawa seksu ( musisz się dopytać) ale wiem jedno kościół nie wymaga ograniczenia się do stosunku pochwowego. Kazdy katolik żyje wg własnego sumienia i stara się z lepszym czy gorszym skutkiem respektować zasady swojej wiary ale wiele tych zasad ewoluuje wiec śmiem twierdzić że gorliwe przestrzeganie ich czasem jest bez sensu. ( ale to moje zdanie).
          • lola211 Re: nam to nie grozi, praca do 67 roku 26.05.12, 18:47
            Mozecie sobie i codziennie w tych mszach uczestniczyc, nic mi do tego, bo jestesmy sobie obcy.Zas moja mama jest bliska mi osoba i nie moge spokojnie patrzec na tę fiksację.
            Czasem jak palnie to słabo sie robi.I to dziwne uczucie, ze to kompletnie nie pasuje do osoby, która byla kiedys.
    • przeciwcialo Re: Dewocja 26.05.12, 16:56
      Co złego w chodzeniu nawet codziennym do Koscioła? Czy kogos zaniedbuje tym że chodzi?
      W sumie nie widze powodu dla którego tak sie denerwujesz.
      • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 18:50
        Zmienia sie jej osobowosc.To jest wlasnie złe.Pranie mózgu, ona przesiąka tym klimatem.Smierc, umartwianie sie,latanie co chwila na cmentarz, jakies zabobony, typu pomódl sie do sw.Antoniego, to sie zguba znajdzie.Mnie to przeraza.Im dłuzej chodzi do tego kosciola tym coraz z nia gorzej.
    • wies-baden Re: Dewocja 26.05.12, 18:50
      Byłoby świetnie gdyby Kościół zagospodarował te olbrzymie * pokłady wolnego czasu* wiernych i zaangażował w imię czynienia dobra w pomoc biednym, opuszczonym, zapomnianym na zasadzie; -kto biednemu pomoże , mnie dwa razy pomoże. Wspólne pieczenie wypieków na rzecz domów dziecka i inne tego typu akcje. Pamiętam, jak chodziłam na religię odbywającą się w kościele i widziałam sterane babcie, które w kościołach szukały schronienia, wytchnienia i ciszy.
    • ira_07 Re: Dewocja 26.05.12, 19:04
      Dlaczego dewocieje? Obdarza was różańcami, obrazkami, wzdycha, że nie chodzicie do kościoła a jednocześnie jest złośliwa i upierdliwa? Bo w skrócie to by była dewocja.

      A może ona znalazła w tym kościele miejsce dla siebie? Może ta parafia oferuje coś więcej niż msze, godzinki i co tam jeszcze? W mojej działa np klub seniora, są wycieczki, spotkania z różnymi ludźmi (dietetycy, historycy, prawnicy), biblioteka, herbatki, kawki. OK, parafia ewangelicka, więc ludzie nieco bardziej zaangażowani ogólnie, mniej ich, lepiej się znają, ale katolicka (domyślam się, że o KRK chodzi?) doktryna tego nie zabrania, więc może jest jakiś prężny proboszcz co o seniorów dba.

      Robisz alarm jakby naprawdę z ciężkim zapaleniem płuc latała do kościoła. I przedstawianie tego, jako narażania zdrowia (bo się zaziębia na cmentarzu, w kościele... a jakby pojechała do kina czy w plener z grupą malarską, to by się nie mogła zaziębić?). Daj jej spokój, dopóki Cię w to nie miesza.
      • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 19:16
        > Dlaczego dewocieje? Obdarza was różańcami, obrazkami, wzdycha, że nie chodzicie
        > do kościoła a jednocześnie jest złośliwa i upierdliwa? Bo w skrócie to by była
        > dewocja.

        Jeszcze nie, ale to kwestia czasu.Tak sobie porównuje wlasnie jak to sie zmienia.Jeszcze pare lat temu miala normalne, zdtroworozsadkowe podejscie.
        W tym kosciele nie ma nic oprócz nudnego ksiedza,ktory tylko samochody wymienia na coraz drozsze.
        >Daj jej spokój, dopóki Cię w to nie miesza.
        No wlasnie miesza.
        Bo jak chce jechac co chwila 600 km na cmentarz to mnie angazuje do karmienia kotów i pilnowania chałupy.Jak choruje, to ja musze dymac pol miasta, by jej przywiezc leki.
        • zona_mi Re: Dewocja 26.05.12, 19:41
          Ale gdyby nie latała do kościoła, tylko do klubu seniora i z nim wyjeżdżała na wycieczki dalekie, to już problem z karmieniem kotów i dowożeniem leków byłby mniejszy?
          • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 20:22
            Byłby ten sam.
            Za to ja mialabym poczucie, ze nie marnotrawi zycia.Bo tak wlasnie sie dzieje.
            • zona_mi Re: Dewocja 26.05.12, 20:56
              Ty.
              Twoje poczucie.
              A jej?
              • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 21:10
                Wiesz, osoba chora psychiczna tez jej swiecie przkonana, ze jest normalna i zyje jak nalezy.
                • robertmar1 Re: Dewocja 26.05.12, 21:21
                  Zgadzam się. Na przykład jak ktoś maniacko chodzi co tydzień na spotkania Klubu Seniora. Czy słońce, czy deszcz, czy śnieg - po prostu musi i już! Potem wraca z niego z gorączką i zapaleniem płuc, a dzieci tego kogoś muszą się zajmować jego kotami.

                  No po prostu wariat!
                • zona_mi Re: Dewocja 26.05.12, 21:41
                  > Wiesz, osoba chora psychiczna tez jej swiecie przkonana, ze jest normalna i zyj
                  > e jak nalezy.

                  Oczywiście.
                  Egoista bez empatii, patrzący tylko własnego interesu także. Jest przekonany, że to co dobre dla niego, jest idealne i inni muszą to respektować, bo... jemu tak wygodniej.

                  Dobra, teraz naprawdę już kończę.
                  • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 22:02
                    Oj, tak, o ja niedobra egoistka.
                    Widze, ze matka moze mi zidiociec, ale nie- pozwól jej.Bo to jej zycie.Jasne.
                    Tak postepuja ci, ktorzy maja bliskich w odwłoku.
                    • robertmar1 Re: Dewocja 26.05.12, 22:23
                      To TY twierdzisz, że Kościół powoduje idiocenie. To TY twierdzisz, że reszta zajęć tego zidiocenia nie powoduje.

                      Masz prawo do swojej opinii, ale nie masz prawa dążyć do zmiany sposobu życia Twojej matki, bo obecny się Tobie nie podoba.

                      Gdy Twoje dzieci zaczną Cię namawiać, byś przestała wychodzić z domu, bo mają przez to więcej na głowie, to zrozumiesz o co chodzi.
        • myelegans Re: Dewocja 26.05.12, 21:45
          Cytat o jak chce jechac co chwila 600 km na cmentarz to mnie angazuje do karmienia kotów i pilnowania chałupy. a gdyby zamiast na cmentarz jezdzila na wycieczki, i angazowala Cie do karmienia kotow, lepiej by ci to lezalo?

          Obawiam sie, ze niewiele mozesz zrobic, zaczniesz walczyc, to sie obrazi i odetnie i jeszcze bardziej zapiecze. Umoralnianiem nic nie zdzialasz, mamie przydaloby sie jakies zajecie, ktore byloby pozakoscielne, moze wtedy poznalaby podobnych sobie ludzi.
          Pozostaje Ci sie pogodzic.
    • water_mcg Re: Dewocja 26.05.12, 20:43
      Moim rodzicom też przyszło to z wiekiem. Niestety
    • asia_i_p Re: Dewocja 26.05.12, 22:14
      Widać jest jej to do czegoś potrzebne. Raczej nie przekonasz jej do swojego postrzegania rzeczywistości, prędzej się pokłócicie. Odpuściłabym.
      • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 22:25
        Czyli biernie czekac, az powtórzy los wlasnej matki.Bedzie godzinami tkwila na stołku sluchajac rydzykowego radia.I ja sie z tym bede musiala zmagac.Fajna perspektywa.
    • anorektycznazdzira Re: Dewocja 26.05.12, 22:22
      Jak się dziedziczy, to I ciebie to czeka za 20 lat i mnie.
      Moja mama też tak ma. Do kościoła lata w niedzielę, na wszystkie drogi krzyżowe, różańce, i we wszystkie swięta w zwykłe dni, bo w kościele to połowa dni to święta czegoś lub kogoś. Wkręciła się totalnie w oazę, jeździ na spotkania kilka chyba 3 razy w tygodniu, a do domu przywozi prace domowe, czyli rozmyślania, czytania etc. Nie przepada (narazie tongue_out ) za radiem Maryja, ale poglądy ma czasem dalece radiomaryjne, bo 100% jej koleżanek stanowią działaczki oazy, kochające ojca R i jego misję. Wszystko ją boli i od wszystkiego choruje, ale potrafiła przez cały wielki post w każdy piątek żyć wodą z chlebem, bo post jest.
      Jak byłam dzieckiem, to celowo nie chodziła do kościoła i nie uważała za nic specjalnegpo kleru, z nikim pro-kościelnym nie wojowała, ale i od kościoła otwarcie trzymała się na dystans.
      Może teraz odrabia?
      Może się zaczęła bać śmierci, bo jest po 60ce?
      Nie wiem co to jest, ale bywa męczące.
      • robertmar1 Re: Dewocja 26.05.12, 22:25
        Na pewno chodzi Ci o oazę? To chyba raczej dla ludzi sporo młodszych. Po mojemu to raczej jakieś zwykłe kółka modlitewne. No chyba, że chodzi o oazę rodzin, ale tam trzeba już być od naprawdę długiego czasu.
        • anorektycznazdzira Re: Dewocja 26.05.12, 22:43
          Tak, a zaintrygowało mnie dlaczego piszesz, że trzeba tam być od długiego czasu?
          • robertmar1 Re: Dewocja 26.05.12, 22:52
            Dlatego, że członkowie oazy rodzin wywodzą się z grup młodzieżowych Ruchu "Światło Życie".
            • anorektycznazdzira Re: Dewocja 27.05.12, 20:31
              Ale nadal nie wiem dlaczego to musi oznaczać, że od długiego czasu. Tak, z ruchu Światło Życie, ale w żaden sposób nie da się powiedzieć, żeby moja mama tam była od wieku młodzieżowego. Zaczęła jako osoba więcej niż dojrzała.
      • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 22:33
        Oj ,tak- post co piątek.Pomimo tego, ze praktycznie miesa wcale nie jada.Ale jak sie grill w piatek trafi o juz tragedia, bedzie siedziec i patrzec jak inni jedza.A na grillu bywa ze 2 razy w roku.
        A w sierpniu ani grama alkoholu, bo sierpien to miesiac trzezwosci.Jakby kurcze w ciagu pozostalych 11 miesiecy piła bez umiaru.
        I roczna żałoba po zmarłej matce.Pamietam jak kazala mi wszystkie szafy na cito przeszukiwac w celu znalezienia czarnego szala, bo ona przeca ma załobe i absolutnie nie moze wyjsc do sklepu w bezowym.Szczęka mi opadła.Co to ma byc?
        • robertmar1 Re: Dewocja 26.05.12, 22:36
          Też poszczę co piątek. Do tego w Środę Popielcową oraz w Wigilię. Kwalifikuję się już do pojęcia skrajnego dewoty czy jeszcze nie?
          • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 22:42
            Osobiscie post uwazam za zdrowy zwyczaj, o ile nie ma sie ortodoksyjnego podejscia, ze jak sie juz trafila impreza z grillem raz w roku, to zamiast sie wzbraniac i informowac wszystkich,ze dzis piatek, miesa nie jem, po prostu zawiesic post na kołku.Inaczej trąci mi to fanatyzmem.
            • robertmar1 Re: Dewocja 26.05.12, 22:53
              Może raczej wiarą? Ja nie jem wtedy mięsa, żeby symbolicznie uszanować śmierć Chrystusa. To objaw fanatyzmu?
              • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 22:56
                A jak w jeden piątek zlamiesz post to co sie stanie?
                • robertmar1 Re: Dewocja 26.05.12, 22:59
                  To nie uszanuję śmierci Chrystusa. Proste. Możesz się z tego śmiać, ale to po prostu kwestia wiary. Ja ją mam i Twoja matka też. Ty nie. Ot, życie...
                  • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 23:05
                    Uszanowanie smierci poprzez wyrzeczenie sie kiełbasy.
                    A dlaczego wlasnie mięso w zasadzie?
                    • robertmar1 Re: Dewocja 26.05.12, 23:10
                      Podejrzewam, że mięso dlatego, iż to w rozumieniu społecznym od zawsze był jednak pokarm z wyższej półki.

                      Poza tym może nie tyle chodzi tu o samo "uszanowanie śmierci" jako takiej, co o jej wymiarze. Na zasadzie: skoro Chrystus tyle cierpiał za nasze grzechy, to ja mogę choćby w ten drobny sposób umartwienia przyczynić się do własnego/czyjegoś odkupienia.

                      Powtórzę po raz kolejny - to kwestia wiary.
                      • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 23:24
                        No wlasnie, a dzis jest ogolnie dostepne.Sens juz nie ten.No i co to za umartwianie sie w sytuacji, gdy sie praktycznie miesa nie jada?
                        Moim zdaniem to bezrefleksyjne poddawanie sie zwyczajom ustanowionym przez kk,nic wiecej.
                        Ale popieram- im mniej sie je miesa tym lepiej.
                        • robertmar1 Re: Dewocja 26.05.12, 23:30
                          Naprawdę nie rozumiesz czy nie chcesz zrozumieć? Nie chodzi mi o to, że mięso wówczas było mniej dostępne, tylko że należało do bardziej wykwintnego jedzenia! To się zresztą w ogóle nie zmieniło.

                          Stosując Twoją logikę, teraz prawdziwy post powinien oznaczać niejedzenie kawioru. Oznaczałoby to, żem skrajny asceta tongue_out
                          • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 23:37
                            Doskonale rozumiem i uwazam, ze niejedzenie w dzisiejszych czasach akurat mięsa nie ma juz uzasadnienia.Jest tanie, ogolnodostepne ,a taka grillowana kielbasa nie ma w sobie nic z wykwintnosci Ryby obecnie sa drozsze,bardziej luksusowe- a przeciez sa postne.Gdzie tu logika?
                            • robertmar1 Re: Dewocja 26.05.12, 23:51
                              Są droższe i bardziej luksusowe z względu na idiotyczną politykę Unii Europejskiej, ale nie o tym jest ten wątek.

                              Natomiast nie wiem czy robiono badania na ten temat, ale jednak ludzie częściej jedzą mięso nierybie od rybiego. Bo im po prostu takie bardziej smakuje.
                              • lola211 Re: Dewocja 27.05.12, 11:27
                                Chyba w Polsce.A co z chrzescijanami w krajach,gdzie króluja ryby? Zadne to pewnie bedzie wyrzeczenie,jak i tak ryba jest podstawa menu.
                        • szyszunia11 Re: Dewocja 27.05.12, 02:41
                          lola211 napisała:

                          > No wlasnie, a dzis jest ogolnie dostepne.Sens juz nie ten.No i co to za umartwi
                          > anie sie w sytuacji, gdy sie praktycznie miesa nie jada?

                          ano właśnie chodzi tu o symboliczne już umartwienie, w posłuszeństwie przykazaniu kościelnemu, że tak własnie ono ma wyglądać. A jak w piątek ktoś robi grilla i podkłada pod nos kiełbasę i jeszcze jak podziękujesz i domówisz, to cię wyśmieje żeś dewot - to jest własnie te moment kiedy wybierasz.
                          • lola211 Re: Dewocja 27.05.12, 11:25
                            Nie spotkalam sie poki co z sytuacja wysmiewania, przynajmniej okazanego glosno.
                            Jedz salatki.
                            Tak to i ja moge sie "poumartwiac", nie jadam miesa, czy w piatek czy inny dzien tygodnia.Łatwe to.
                            • szyszunia11 Re: Dewocja 27.05.12, 12:51
                              lola211 napisała:

                              > Nie spotkalam sie poki co z sytuacja wysmiewania, przynajmniej okazanego glosno
                              > .
                              > Jedz salatki.
                              > Tak to i ja moge sie "poumartwiac", nie jadam miesa, czy w piatek czy inny dzie
                              > n tygodnia.Łatwe to.

                              rzeczywiście - łatwe to. Bo w wierze nei chodzi o cierpiętnictwo czy umartwianie się - patrz: księga Ozeasza, 6,6.
                              Jest to owszem - przynajmniej w moim przypadku - NIEWIELKIE wyrzeczenie, np. kiedy się spiesze, jestem w mieście i najchętniej zjadłabym coś z KFC albo pizzę. Ale to ma znaczenie bardziej symboliczne niż faktycznie "umartwiające". Gest, mający na celu odróznienie tego dnia - piątku - od pozostałych, nałożenie symbolicznego ograniczenia celem podkreslenia faktu, że to w tym dniu zostałam uratowana dzieki śmierci Chrystusa.

                      • ira_07 Re: Dewocja 27.05.12, 22:07
                        Na zasadzie: skoro Chrystus tyle cierpiał za nasze grzechy, to j
                        > a mogę choćby w ten drobny sposób umartwienia przyczynić się do własnego/czyjeg
                        > oś odkupienia.

                        Ale herezje uncertain Uważasz, że odmówienie sobie plasterka salami w jakikolwiek sposób przyczyni się do odkupienia? Do Twojego odkupienia przyczynił się Jezus, tylko On! Za darmo, nie za odmawianie sobie kiełbasy czy cukierka. Sama pomyśl, jeśli mogłabyś się przyczynić do swojego/czyjegoś odkupienia, to po co ta śmierć?


                        > Powtórzę po raz kolejny - to kwestia wiary.

                        Jestem wierząca i uważam, że kwestia tradycji. Ja szanuję śmierć Jezusa (dziwne słowa w sumie) i uważam, że była ofiarą doskonałą, do której żaden człowiek już niczego dołożyć nie może.
                        • robertmar1 Re: Dewocja 28.05.12, 02:12
                          A Ty codziennie z mięs jesz tylko plasterek salami?
        • robertmar1 Re: Dewocja 26.05.12, 22:38
          Zresztą co Cię to obchodzi??? Widocznie Twojej matce nie jest potrzebne do szczęścia ani jedzenie mięsa z grilla ani picie alkoholu. Umie się powstrzymać od pewnych przyjemności. Rozumiem, że dla Ciebie to obca sztuka, ale to nie powód, żeby wymagać od swej matki, by żyła tak jak Ty.
          • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 22:47
            No wlasnie to jest smieszne, ze ona praktycznie miesa nie jada i alko nie pija,rzadko kiedy.Zatem w zasadzie nie ma sobie czego odmawiac, bo to dla niej zadna trudna rzecz.
            Post ma byc swego rodzaju wyrzeczeniem.Powinna sie poumartwiac w inny sposob- nie jesc przez miesiac slodyczybig_grin, ciekawe ile by wytrzymala.
            • robertmar1 Re: Dewocja 26.05.12, 22:57
              Sama sobie przeczysz. Najpierw piszesz, że Twoja matka nie je mięsa w piątek nawet jeśli wszyscy inni wokół ochoczo je wcinają, a teraz twierdzisz, że "to dla niej żadna trudna rzecz".

              Nadal uważasz, że w takiej sytuacji (post podczas rodzinnego grilla) nie jest wyrzeczeniem?
              • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 23:07
                Jest wrecz aktem wiary.Oto wszyscy zebrani moga sie przekonac z jak głęboko wierzaca osoba maja do czynienia.W niebie za to z pewnoscia dostanie sie order.
                • robertmar1 Re: Dewocja 26.05.12, 23:12
                  Nie ironizuj. Twoja matka po prostu ma zasady, których się trzyma. Każdy wierzący ją zrozumie.
                  • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 23:43
                    Zasady, ktore zaczela przestrzegac w drugiej polówce zywota swego.Nagle sie stala swietsza od papieza.
                    • robertmar1 Re: Dewocja 26.05.12, 23:52
                      Twierdzisz, że papież je mięso w piątki? smile

                      Co za różnica od kiedy Twoja matka przestrzega tych zasad? Ja do 7. roku życia jadłem dwie kolacje. Potem przestałem. Twoim zdaniem powinienem wrócić do dawnych przyzwyczajeń?
                      • lola211 Re: Dewocja 27.05.12, 11:55
                        Tego to nie wie nikt.
                        Moze sie kiedys dowiemy,jak pojdzie przeciek na wzór obecnej afery watykanskiej.
                    • szyszunia11 Re: Dewocja 27.05.12, 02:45
                      lola211 napisała:

                      > Zasady, ktore zaczela przestrzegac w drugiej polówce zywota swego.Nagle sie sta
                      > la swietsza od papieza.

                      nie rozumiem, to takie nabyte zasady gorsze od bezmyślnie wyssanych z mlekiem matki?? a w jesieni życia już człowiek nie ma prawa do żadnej zmiany? niby dlaczego?
                      Ironizujesz o świętości i orderach w Niebie, a nie pomyślałaś, że z wiary wynika chęć - po prostu chęć - szanowania jej zasad i przyjęcie ich jako własnych?
                      • lola211 Re: Dewocja 27.05.12, 11:31
                        Ja tu widze po prostu przesade.Pol zycia komus dynda i powiewa, a jak mu stuknie 50 tka to nagle prawie krzyzem lezy.Bo co, strach zajrzal w oczy?
                        Pol zycia spedzila w komunie, w warunkach ktore nijak sie maja do obecnych.Zamiast docenic korzystne zmiany i w koncu zaczac cieszyc sie zyciem to szuka sobie powodów, czym by sie tu poumartwiac.Dla wiecznych pesymistów tak wlasnie chyba powinno wygladac zycie.Brr..
        • anorektycznazdzira Re: Dewocja 26.05.12, 22:41
          > A w sierpniu ani grama alkoholu, bo sierpien to miesiac trzezwosci.
          Moja jest w tej krucjacie czy jak się toto nazywa, co ślubujesz, że nigdy nie tkniesz alkoholu itd. Odpadłam, jak to usłyszałam, to jest ratunek dla alkoholików i rodzin alkoholowych- rozumiem- a u nas w rodzinie NIE MA alkoholika, i nigdy nie było, ani w bliższej ani w dalszej, wino było kilka razy do roku na jakieś imieniny, wódka nigdy, piwo prawie nigdy. Normalnie trauma, trza ślubować, bo się, panie, na śmierć pozapijają big_grin
          • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 22:51
            O, to to.
            To ja moge slubowac, ze nigdy skreta nie zapale.A co mi szkodzi.Bez slubów i tak nie zamierzam.
            Paranoja.
          • guderianka Re: Dewocja 27.05.12, 08:44
            A ja sama sobie ślubowałam jak miałam naście lat smile Bez ideologii religinej. Byl to okres imprez 18 tkowych, na których siedziałam z książką i świetnie się bawiłam obserwując innych wink Moje śluby zostały zerwane nie przeze mnie ale przez ciotkę, która podstepem dała mi syrop na kaszel wlasej roboty-na spirytusie ok.40% uncertain Wściekłam sie, bo mnie oszukała zapewniając wcześniej, ze alko tam nie ma.
            Stany upojenia zdarzyły mi się kilka razy ale generalnie nie piję. Równie dobrze mogłabym złożyć takie ślubu. Nie byłam alkoholiczką, rodzice również zdrowi. Ot, takie postanowienie i praca nad charakterem wink
            • lola211 Re: Dewocja 27.05.12, 11:33
              Jak sie ma nascie lat to takie odpały sa normalne.
              Ale jak sie przezylo lat 50 to sie powinno bardziej racjonalnie na zycie patrzec.
              • guderianka Re: Dewocja 27.05.12, 12:33
                Ale jak sie przezylo lat 50 to sie powinno bardziej racjonalnie na zycie patrze
                > c


                Bo ?

                I co nieracjonalnego jest w niepiciu alkoholu ? wink
                • lola211 Re: Dewocja 27.05.12, 12:36
                  Alkohol jest dla ludzi.Bac sie go moze ktos, kto ma z nim problem.Wypicie kieliszka wina, piwa, raz na jakis czas wódki to nic absolutnie zdroznego.
                  • guderianka Re: Dewocja 27.05.12, 16:28
                    Ja nie mówię, ze to coś zdrożnego.
                    Dla ludzi jest to, co im smakuje, odpowiada i na co mają chęć.
                    Jeśli im nie smakuje, nie odpowiada i nie mają chęci i wybierają nie picie to od razu nazywasz to strachem ? No proszę Cię wink Strasznie płytko patrzysz .
                    • lola211 Re: Dewocja 27.05.12, 16:33
                      Skoro nie lubią, nie smakuje to o jakich kurde slubach mowa i cwiczeniu charakteru?
                      • guderianka Re: Dewocja 27.05.12, 16:40
                        Inaczej : pokaż mi tego, który lubi smak wódki.
                        • lola211 Re: Dewocja 27.05.12, 16:49
                          Wodki kolorowe maja bardzo przyjemny smak.Gorzej z czysta, tu smakowac moze conajwyzej w drinku.No ale likiery wina, piwa? Dla smaku sie pija, pycha.
                          • guderianka Re: Dewocja 28.05.12, 09:08
                            A bierzesz pod uwagę, że komuś nie smakuje piwo, wino, likier ? Bo ma inny gust i jego kubki smakowe nie tolerują takich "przyjemności' ? winkTy lubisz wątróbkę,nerki,kałamarnice itp wink-ponoć mają bardzo przyjemny smak wink
                            • lola211 Re: Dewocja 28.05.12, 09:46
                              Skoro alko temu komus nie smakuje w zadnej postaci to po prostu go nie pije.
                              Tylko nadal nie rozumiem, co to ma wspolnego ze slubami?
    • inguszetia_2006 Re: Dewocja 26.05.12, 22:30
      lola211 napisała:
      Boje sie, ze moja mama dewocieje.
      Witam,
      A twoja mama boi się, że cię piekło pochłonie;-P I czym bardziej będziesz z nią walczyć, tym bardziej będzie chodzić do kościoła, by wymodlić dla ciebie łaski i błagać o twoje nawrócenie. Przestań więc stawać jej na drodze. Jeszcze tylko opór wzmocnisz i utwierdzisz ją w przekonaniu, że trzeba chodzić częściej, bo jest o co się modlić. Twoja zawziętość jest iście czartowska;-P
      Pzdr.
      Ingu
      • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 22:36
        big_grin, jak nic to moja wina.
        Masz racje, to musi byc to.Przeze mnie ona tak do tego przybytku latasmile.
    • bri Re: Dewocja 26.05.12, 23:20
      Ciekawa jestem czy wszystkie obrończynie prawa jednostki do pogrążania się w religijnym obłędzie tak samo tolerancyjnie traktowałyby przystąpienie swojego dziecka do innej sekty...
      • robertmar1 Re: Dewocja 26.05.12, 23:23
        Bo tylko ateizm jest najwłaściwszą religią, prawda? tongue_out
        • bri Re: Dewocja 26.05.12, 23:39
          To nie ja nawołuję do tolerancji wobec odmiennych poglądów w tym wątku.
      • lola211 Re: Dewocja 26.05.12, 23:26
        Mysle, ze byłyby zachwycone.I dzielnie wspierały dziecko w wyborze sciezki zyciowej.
    • szyszunia11 Re: Dewocja 27.05.12, 02:25
      ale dlaczego tak arbitralnie oceniasz mamę, od razu zakładając, że to dewocja? A może to po prostu żywa wiara? potrzeba serca? dewocja to udawania i zakłamanie przecież, a to, o czym piszesz wcale na to nie wskazuje, raczej na gorliwość po prostu.
      • lola211 Re: Dewocja 27.05.12, 11:34
        Nadgorliwosc raczej.
        • szyszunia11 Re: Dewocja 27.05.12, 13:01
          Ale powiedz jakie jest Twoje kryterium w przypadku człowieka wierzącego: gdzie kończy się gorliwość a zaczyna nadgroliwość?
          Ja nie bardzo ruzmiem pojęcia "nadgorliwość" czy "przesadna religijność" które tu na forum sie pojawiają. Owszem, jesli ktoś ma pretensje o fałsz, zakłamanie, dwulicowość, nawaracanie na siłę - mogę to zrozumieć. Ale zaangażowanie w wiarę- moim zdaniem - nie może być przesadne.
          Jeśli naprawde się wierzy, że Bóg to Bóg, że spotkenie z Nim w Eucharystii daje życie, że w Nim jest spełnienie wszystkich naszych potrzeb, pragnień, że Jego Słowo jest żywe i skuteczne, że jest bliski i dostepny na wyciągnięcie ręki itd. to nie ma miejsce na przesadę. Chyba, że ta przesada polega na zaniedbaniu obowiązków (a przyjemności i odpoczynek to też obowiązek) kosztem praktyk religijnych, cyzli zorbienie sobie bożka z praktyk. Ale w codziennym chodzeniu na msze nei widzę nic niepokojacego, wręcz przeciwnie - ja bym tak chciała, tylko powiem otwarcie - lenistwo i kryzys jakiś lubią brac górę.
          • lola211 Re: Dewocja 27.05.12, 13:07
            Jezeli moja matka nagle w wieku lat 50 -ciu zaczela wierzyc ze" Bóg to Bóg, że spotkenie z Nim w Eucharystii daje
            > życie, że w Nim jest spełnienie wszystkich naszych potrzeb, pragnień, że Jego
            > Słowo jest żywe i skuteczne, że jest bliski i dostepny na wyciągnięcie ręki"

            to moje obawy nie sa bezzasadne.Cos sie musi czlowiekowi w glowie poprzestawiac.
            • szyszunia11 Re: Dewocja 27.05.12, 13:11
              lola211 napisała:

              > Jezeli moja matka nagle w wieku lat 50 -ciu zaczela wierzyc ze" Bóg to Bóg, że
              > spotkenie z Nim w Eucharystii daje
              > > życie, że w Nim jest spełnienie wszystkich naszych potrzeb, pragnień, że
              > Jego
              > > Słowo jest żywe i skuteczne, że jest bliski i dostepny na wyciągnięcie rę
              > ki"
              >
              > to moje obawy nie sa bezzasadne.Cos sie musi czlowiekowi w glowie poprzestawiac


              tzn obawiasz się zaburzeń psychicznych?wink spokojnie. To nie jest tak, że Bóg udziela się ludzioim tylko do 40-stki. Mojżesz gdy został powołany miał 80 lat.
              Swoja drogą - tak juz zupełnie "po swieckiemu" - dlaczego odmawiasz ludziom w wieku średnim prawa do jakichkolwiek odkryć, zmian? To już po 40-stce trzeba skostnieć, zasuszyc się i jak to ktos kiedyś ładnie napisać- pokornie czołgac się w stronę cmentarza?
              • lola211 Re: Dewocja 27.05.12, 13:18
                Ty jako wierzaca nie zrozumiesz.Bo dla Ciebin Bóg, a dla mnie zaburzenia neurologiczne.
                To już po 40-stce trzeba sko
                > stnieć, zasuszyc się i jak to ktos kiedyś ładnie napisać- pokornie czołgac się
                > w stronę cmentarza?

                No wlasnie nie.To czas na cieszenie sie zyciem.Obowiazkow sie nie ma, za to ma sie kupe wolnego czasu.Co miesiac kasa wpływa na konto.Korzystaj z zycia czlowieku, a nie mysl o smierci.
                • szyszunia11 Re: Dewocja 27.05.12, 13:30
                  > Ty jako wierzaca nie zrozumiesz.Bo dla Ciebin Bóg, a dla mnie zaburzenia neurol
                  > ogiczne.

                  rozumiem, rozumiem, własnie zorzumiałam gdzie jest pies pogrzebany. Twoją obawą nie jest dewocja (dla chrześcijan zjawisko negatywne) tylko wiara jako taka - jako zaburzenie neurologiczne de facto, czyż nie? Z punktu widzenia chrzescijanina mogę Cię uspokoić, ale z punktu widzenia osoby, dla której obajwy wyrażania swojej wiary sa objawami chorobowymi, patologicznymi - nie pocieszewink

                  > No wlasnie nie.To czas na cieszenie sie zyciem.Obowiazkow sie nie ma, za to ma
                  > sie kupe wolnego czasu.Co miesiac kasa wpływa na konto.Korzystaj z zycia czlowi
                  > eku, a nie mysl o smierci.

                  a czy myslisz, że wiara to skupienie na śmierci?? wręcz przeciwnie. Fakt smierci jest nieurchronny dla każdego z nas, niezaleznie od wiary, natomiast dla wierzacego smierc nie jest końcem, dlatego mimo atawistycznego leku, nie powinna napawać rozpaczą, tylko nadzieją. A przesłanie Jezusa jest przesłaniem o "zyciu w obfitości" i o "radości której nikt nie zdola odebrać" - ni etylko tam, po smierci, ale jak najbardziej juz tu na ziemi.
                  Może Twoja mama własnie to odkryła? Może dopiero dzieki temu może cieszyć się życiem?
                  Cieszenie się życiem nie musi wyglądac dokładnie tak jak sobie ktoś postronny wyobraża: wycieczka z katalogu "lato dla seniora", uniwersytet trzeciego wieku i kurs domowej hodowli roślin. To wszytsko jest jak najbardziej ok, ale to nie jest warunek konieczny. Najwazniejsze jest by to nie było nerwowe zagłuszanie strachu przed nieurchronnym "game over".
                  • lola211 Re: Dewocja 27.05.12, 13:51
                    Gdyby ta wiara wpływala pozytywnie na jej zycie to ja bym ja osobiscie do kosciola i na cmentarze woziła.Ale to sie przeklada na pesymizm, gadki o smierci,skupianiu na ciemnej stronie zycia.Plus irracjonalne zachowania - narazanie zdrowia.
                    • szyszunia11 Re: Dewocja 27.05.12, 14:05
                      lola211 napisała:

                      > Gdyby ta wiara wpływala pozytywnie na jej zycie to ja bym ja osobiscie do kosci
                      > ola i na cmentarze woziła.Ale to sie przeklada na pesymizm, gadki o smierci,sku
                      > pianiu na ciemnej stronie zycia.Plus irracjonalne zachowania - narazanie zdrowi
                      > a.
                      z tym narazaniem zdrowia to bym nie przesadzała. natomiast to, co piszesz faktycznie jest niepokojące - jeżeli jej zaangażowanie skutkuje pesymizmem to słabo. A konkretnie, czego ten pesymizm dotyczy? Najwyraxniej trafiła na jakieś zdziwaczałe środowisko... bo wiara nie neisie pesymizmu, zwłaszcza w kontekscie smierci. To jest jedna wielka nadzieja. Może jakis oszołom ja piekłem straszy? powiem Ci co ja bym zrobiła - skoro kobieta szuka w zakresie duhocwości, to bym ja naprowadziła na jaka sesnowna wspólnotę np. odnowy w duchu św.
                      Choć nie sądze, by ta rada sie Tobie przydała, ale piszę z mojej perspektywy.
                      • aandzia43 Re: Dewocja 27.05.12, 18:22
                        > Choć nie sądze, by ta rada sie Tobie przydała, ale piszę z mojej perspektywy.

                        Jak na mój gust to sensownie piszesz. Ale też nie sądzę, by Lola skorzystała z twojej rady, ani z jakiejkolwiek udzielonej jej w wątku wink Jak do tej pory wyprodukowała kilkadziesiąt postów w klimacie uporczywego tłumaczenia i udowadniania po kilka razy tego samego wszystkim po kolei. Zafiksowała się dziewczyna, czy co? ;-p Chyba nie o radę, czyli pomoc w rozkminieniu zjawiska i ewentualnie o pomysły na sposoby działania jej chodziło, a o wygadanie się. Im dłużej i głośniej, tym lepiej.
                    • aandzia43 Re: Dewocja 27.05.12, 18:13
                      Ale to sie przeklada na pesymizm, gadki o smierci,sku
                      > pianiu na ciemnej stronie zycia.Plus irracjonalne zachowania - narazanie zdrowi
                      > a.

                      Ponawiam pytanie, które już raz w tym wątku ci zadałam: czy mama wcześniej miała to "piórko w d..", które prowadziło do zapędzania się, zapętlania w działaniach i w konsekwencji do narażania zdrowia?
                      • lola211 Re: Dewocja 27.05.12, 18:25
                        Na punkcie zdrowia jest przewrazliwiona.Ma tysiac chorób i zawsze cos ja boli.Kiedys zrobila mi afere, ze przeze mnie umarlaby z głodu, bo lezala chora i nie miala w domu kromki chleba,byla tak chora ze nie mogla zejsc do sklepu.
                        A tu prosze- jak do kosciola, to daje rade.
                        • aandzia43 Re: Dewocja 27.05.12, 18:36
                          OK, to teraz. A jak była młodsza i zdrowsza? Rzucała się na robotę/jakieś zajęcie/działania związane z zainteresowaniami jak małpa na banany, za przeproszeniem, nie bacząc na realia? Chodzi mi o to, czy obłęd w oczach, pot na czole i rozwiany włos to immanentny sposób na aktywność twojej mamy. Rozumiem, że takie zachowanie może być przeplatane z hipochondrią (szczególnie w starszym wieku). Tylko czy twoja mama kiedyś je przejawiała na obszarach innych niż religia?
                          • lola211 Re: Dewocja 27.05.12, 18:40
                            A skad.
                            Praca i dom.
                            • aandzia43 Re: Dewocja 27.05.12, 18:55
                              Nie o to mi chodzi. Zadania związane z pracą domową i pracą zawodową można traktować na wiele sposobów. Jedna się rzuca na mycie okien w grudniu z grypą i gilem u nosa, bo mus! Święta przecie idą! Druga odpuszcza te nieszczęsne okna, jeśli akurat mróz na dworze i katar w nosie. Tak samo z pracą zawodową. Rozsądny człowiek, bez ADHD i skłonności do fiksacji, nawet jeśli jest bardzo pracowity i ambitny, nie robi sobie krzywdy robotą. W miarę możliwości, rzecz jasna, bo czasem i z katarem do pracy się idzie. Czasem, kiedy nie ma wyjścia. Ale nie permanentnie. No więc jak było z mamą?
                              • lola211 Re: Dewocja 27.05.12, 19:06
                                Brala zwolnienia, wiec to nie ten typ, co w pracy musi sie pojawic, chocby ledwie na nogach stał.Taki nota bene był moj ojciec- nigdy przez 35 lat nie byl na L4.No i mu sie umarlo tuz przed emerytura.
                                A w domu, zasuwala ,a jakze, ale jak zle sie czula, to pamietam, ze lezala w łozku.
                                Moze i byc cos na rzeczy,ze jak ona sie czuje w obowiazku, to mimo wszystko bedzie chciala go spełnic.
                                • aandzia43 Re: Dewocja 27.05.12, 19:49
                                  > Moze i byc cos na rzeczy,ze jak ona sie czuje w obowiazku, to mimo wszystko bed
                                  > zie chciala go spełnic.

                                  Jeśli do tego jeszcze cierpiętnica i manipulująca poczuciem winy bliźnich (matka polka trzymająca w szachu rodzinę swym "poświęceniem"), to teraz macie tylko zmianę warty. Tzn. odkleiła się od rodziny (albo rodzina ją odkleiła: mąż zmarł, dzieci odpępnione), jest nowy obiekt zarzynania się i poświęcania. Bardzo wygodny, bo nigdy nie zaprotestuje ;-p No, chyba że głos się kiedyś ozwie z niebios: "A weź żesz ty Kowalska przestań mi tu w świątyni smarkać, gruźliczyć i wiernych zarażać!" ;-p
                                  To oczywiście tylko bardzo luźne hipotezy. Natomiast radziłaby przyjrzeć się postępowaniu mamy na przestrzeni całego jej życia. I nie tylko w kontekście religii.
                        • anorektycznazdzira Re: Dewocja 28.05.12, 19:32
                          lola211 napisała:
                          > Na punkcie zdrowia jest przewrazliwiona.Ma tysiac chorób i zawsze cos ja boli.K
                          > iedys zrobila mi afere, ze przeze mnie umarlaby z głodu, bo lezala chora i nie
                          > miala w domu kromki chleba,byla tak chora ze nie mogla zejsc do sklepu.

                          Oooo, proszę, moja ma podobną ilość dolegliwości, niemożliwe do wymienienia w komplecie. Razu pewnego zatruła się czym cz złapała grypę żołądkową i "chodziła na czworakach po mieszkaniu" oraz "nie miała jedzenia, leków, niczego"- do dzisiaj zachodzę w głowę DLACZEGO do ciężkiej cholery nie zadzwoniła, mogłam zwyczajnie do niej przyjść. Tylko trzeba mi było powiedzieć, że jest mega problem w trakcie, a nie po.
                • aandzia43 Re: Dewocja 27.05.12, 18:11

                  > No wlasnie nie.To czas na cieszenie sie zyciem.Obowiazkow sie nie ma, za to ma
                  > sie kupe wolnego czasu.Co miesiac kasa wpływa na konto.Korzystaj z zycia czlowi
                  > eku, a nie mysl o smierci.

                  A nie przyszło ci do głowy, że doznania mające źródło w głębokiej wierze są właśnie jednym ze sposobów cieszenia się życiem? To tak trochę abstrahując od twojej mamy, bo ona mi wygląda bardziej na cierpiętnicę (przynajmniej tak wynika z twoich opowieści).
                  • lola211 Re: Dewocja 27.05.12, 18:26
                    Moze i komus daja radosc, ale nie jej.Ma nature pesymisty, a ten kosciol dodatkowo ten pesymizm w niej wzmacnia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka