lola211
26.05.12, 11:45
Boje sie, ze moja mama dewocieje.
Z czasów dziecinstwa jakos nie pamietam, by do kosciola czesto chodzila.Miala duzo obowiazkow, 3 dzieci, praca- rozumiem.Jakos szczegolnie moja rodzina religijna nie byla.
No a teraz nadrabia zaleglosci.Co niedziela kosciol, kazde swieto kosciol, bywa ze codziennie, bo post, bo adwent i cos tam jeszcze.
Dzwonie dzis z zyczeniami.Chora.Pojechala 600 km zapalic swieczki na grobach rodziny.Ok, czuje taka potrzebe, a niech jezdzi.Wrócila po 2 dniach zasmarkana, z goraczka.Umiera.Mówie,ze wpadne jutro w ramach dzisiejszego swieta, a ona mnie pyta o której, bo bedzie musiala wyjsc.Gdzie? Do kosciola ofkors.Po pierwsze mnie rozbawila tym zastrzezeniem- jakbym miala u niej siedziec od rana do nocy i przeszkodze jej w tym obrządku- a po drugie mnie wkurzyla-czy to jest normalne by z gorączka do kosciola zasuwac? Bo co, grzech smiertelny bedzie miala? Zaczyna mnie to przerazac.
W mieszkaniu -tu rozaniec, tam biblia, gdzie indziej zywoty swietych.Czekam tylko az jakas kapliczke ustawi.
Jej matka kilka lat przed smiercia calymi dniami tkwila na stołku słuchajac radia maryja, moze to sie dziedziczy w genach?