Co jakiś czas trafiam na artykuły, który stwierdzają, że dorośli nie powinni pić mleka i jeść nabiału, bo laktoza, bo nie mogą tego przetrawić, bo coś tam. Inne artykuły mówią, że dorośli co prawda mogą jeść nabiał, ale i tak organizm nie czerpie z tego żadnych korzyści. Jeszcze inne, że dorośli muszą jeść nabiał, bo zęby, bo kości, bo osteoporoza.
Jak pewnie widać po tym opisie, moja wiedza dot. zdrowia, biologii itd. jest bliska zeru. A jak wiadomo, ematki wiedzą wszystko (obowiązkowa fraza, żeby się wkupić w łaski

). Czy zatem mogłaby mi któraś z Was wyjaśnić, jak to naprawdę jest? (Jeśli nie wiadomo, jak to naprawdę jest, tylko są różne interpretacje, też przyjmę takie wyjaśnienie).
Mleka nie znoszę, większości serów też nie, do jogurtów się zmuszam, więc nie wiem, czy jest sens takiego pastwienia się nad sobą, czy mogę, a wręcz powinienem, to sobie spokojnie odpuścić.
Jeszcze jedna sprawa - rodzice mówili mi, że mam skazę białkową. Czy to na stałe, czy z tego się wyrasta? Po czym poznać, czy to mam?
Z góry dziękuję za światłe odpowiedzi!