Dodaj do ulubionych

Ech, te prezenty...

01.06.12, 15:45
Byłam przed chwilą u kuzynek z prezentami z okazji DD. Dziewczynki 4 i 7 lat. Przed zakupem prezentów skonsultowałam się z rodzicami by nie zdublować prezentu i by dowiedzieć się co kupić bo nie bardzo się na tym znam.
Zostałam poinstruowana że mają być gry bo wtedy mogą się dziewczyny bawić razem a lalek mają na kontenery i by nie przesadzać z kosztami bo naprawdę maja bardzo dużo zabawek.
Tak też zrobiłam.

Prezenty dane, rozpakowane. Mina starszej na widok gry była bezcenna. Taka mieszanina zawodu, lekkiego obrzydzenia i ogólnej dezaprobaty może być stworzona chyba tylko przez 7 latkę. Aż poczułam lekki podziw bo sama bym chciała umieć coś takiego pokazywać niemalże całym swoim ciałem.
Dziewczyna na koniec rzuciła jeszcze luźno że lalki są fajniejsze. Hehe chyba nie będę ulubioną ciocią.
Obserwuj wątek
    • misiowamama-2 Re: Ech, te prezenty... 01.06.12, 16:00
      Mój syn jakiś czas temu miała zaszczyt został ojcem chrzestnym. Jako, że niepełnoletni, uczący się młodzieniec, kwestie ponoszenia kosztów za prezenty itp. dla chrzesniaka spadły na mnie. Na pierwsze więc urodziny kupiłam pojazd-chodzik z Fischera za 195zł. i syn dumny z super prezentu wreczył chrzesniakowi. Jakież było moje zdumienie, połączone z żalem gdy w kilkanaście dni po urodzinach zobaczyłam, że matka malucha wystawiła ów sprzęt na allegro, a swoją decyzję sprecyzowała jako coś w rodzaju " prezent kupiony dla syna zupełnie nietrafiony". Nie mówiąc o zawiedzionej minie mojego syna, gdy to zobaczył. Od tego czasu nie wysilamy się, kupujemy tanie, aczkolwiek dobre zabawki, bo jak pomyslę, że kolejny "nietrafiony", znajdzie sie na aukcji, to żal mi po prostu...pieniedzy.
      • antyideal Re: Ech, te prezenty... 01.06.12, 16:17
        Heh, pozazdroscic taktu.
        Dziecku trudno sie dziwic, choc w sumie 7letnia panna powinna
        wiedziec, ze pewnych rzeczy nie wypada tj. np. krecic nosem na prezenty.
        Moze nawet wie, ale dziecieca spontanicznosc wygrała z kulturą..
        Moje dziecko tez niby wie, ale gdy dostal dzis 3 prezenty od taty
        i jeden ode mnie (nie jestesmy razem, wiec dajemy osobno)
        nie omieszkał ot tak sobie rzucic w przestrzen, takim specjalnym tonem:
        hmmm, od taty dostalem 3 prezenty, a od mamy TYLKO jeden......wink
      • moty_lanoga Re: Ech, te prezenty... 01.06.12, 16:29
        Bo prezent drogi grzmot niekoniecznie jest taki fajny, jak się nieposiadaczom niemowląt wydaje.
        Moje dziecko dostało taki chodzik "w spadku" po innym dziecku. Całe szczęście nie jako prezent, więc bez zbędnych wyrzutów sumienia mogłam go puścić dalej. Wkurzające melodyjki i jeszcze bardziej wkurzające gabaryty - co jest szczególnie niefajne, gdy jednocześnie dostaje się trzy ciężarówki, dwie maty edukacyjne i łumpowaty leżaczek-bujaczek zajmujący pół pokoju.

        A poza tym - tak profilaktycznie wchodzisz na aukcje wszystkich swoich znajomych i patrzysz, czy przypadkiem nie wystawili jakiegoś prezentu od ciebie? Bo ja to nawet nie wiem, jakie nazwy kont mają moi znajomi i rodzina.
    • gazeta_mi_placi Re: Ech, te prezenty... 01.06.12, 16:17
      Cóż, mocno niewychowane dziecko, ale teraz jest taki ogólny trend. Dziecko należy szanować od samego początku, jak tylko wyjdzie na świat. Ale dziecko już dorosłego szanować nie musi, a nawet jest to doskonale zbędne, w końcu tylko ono jest najważniejsze.
      Bardzo Ci współczuję. Za moich czasów podobna sytuacja byłaby nie do pomyślenia, dziecko by podziękowało i jeszcze w rękę pocałowało, ale dzisiejszym (niektórym) bachorom w głowach się przestawia z nadmiaru dobrobytu.
      Nie przejmuj się, a matkę owej dziewczynki uczul na to, że dzieci się wychowuje , a nie tylko chowa jak bydło na tucznik.
      • beataj1 Re: Ech, te prezenty... 01.06.12, 16:25
        Ja myślę że w tym przypadku to jest kwestia raczej wieku i takiej ogólnej księżniczkowatości niż wychowania. Rodzice dziewczyn są całkowicie nie skupieni na markach i wartości prezentów. To już raczej ja (mimo że ogólnie to olewam) jestem bardziej pro markowa niż oni więc to nie jest efekt ich błędnego wychowania.
        Po prostu dziewczynka weszła w taki upierdliwy okres wiecznie skrzywionych ust i pewnie z czasem wyrośnie. Choć na razie robi piorunujące wrażenie...
        • mamaemmy Re: Ech, te prezenty... 01.06.12, 18:12
          beataj1 napisała:

          > Ja myślę że w tym przypadku to jest kwestia raczej wieku i takiej ogólnej księż
          > niczkowatości niż wychowania. Rodzice dziewczyn są całkowicie nie skupieni na m
          > arkach i wartości prezentów. To już raczej ja (mimo że ogólnie to olewam) jeste
          > m bardziej pro markowa niż oni więc to nie jest efekt ich błędnego wychowania.
          > Po prostu dziewczynka weszła w taki upierdliwy okres wiecznie skrzywionych ust


          w wieku 7 lat?
          bez przesady.
          mam siedmiolatke na stanie i tabun znajomuch siedmiolatek ze szkoły i wśród znajomych.
          Może znam te po prostu WYCHOWANE.
          Ja Emkę od małego uczyłam,że ma dziekowac ,usmiechnąc się i nawet udawac ze prezent jest fajny-nawet jesli nie jest( u nas np takim prezentem jest lalka,moja nie lubi i tyle) I jakos młoda mogła nawet w wieku 4,5 lat na widok lalki usmiechnąć się i powiedziec :super ciociu dziękuję,jest piękna! I tylko ja wiedziałam,że zrobiła tak z grzeczności.A cioci nie zrobiło sie przykro.Pewnie gdybym z nia o tym nie porozmawiała wiele razy -pewnie zrobiłaby kwasną minę..yyyhhh lalka??? ale ROZMAWIAMY..Wychowujemy.
          • gazeta_mi_placi Re: Ech, te prezenty... 01.06.12, 18:24
            Mamaemmy bo to nazywa się po prostu dobre wychowanie i znajomość savoir vivru, ale zdaniem innych to Twoja mała jest zakłamaną hipokrytką a nie dobrze wychowaną dziewczynką bo powinna na widok lalki głośno i dobitnie powiedzieć, że wolałaby klocki Lego.
          • koza_w_rajtuzach Re: Ech, te prezenty... 01.06.12, 18:24
            Każde dziecko jest inne. Moja córka ma 6 lat i nigdy nie było sytuacji, żeby była niezadowolona z prezentu, zawsze cieszy się i nie było sytuacji, że musiała ukrywać niezadowolenie, bo nie ma żadnych wymagań. Nie jestem jednak pewna czy jeśli w przyszłości odpakuje powiedzmy jakąś bluzkę (nie cierpi dostawać ubrań nawet bez okazji), to gdzieś tam po twarzy nie będzie widać, że nie jest do końca zadowolona. Oczywiście jest nauczona, że zawsze należy podziękować, bo przecież nikt nie jest zmuszony dawać jej prezentów i jeśli ktoś jej coś podaruje, to jest to bardzo miły gest, ale skąd pewność, że nie będzie po niej widać, że nie tego oczekiwała? 7-latka o której mowie w wątku nie powiedziała, że nie cieszy się z prezentu, po prostu jej wyraz twarzy o tym powiedział i to mogło być mimowolne.
        • gazeta_mi_placi Re: Ech, te prezenty... 01.06.12, 18:19
          Kwestia niewychowania, kwestia wieku to może być w przypadku czterolatka, a nie siedmiolatki, no chyba że opóźniona w rozwoju, ale nic o tym piszesz więc podejrzewam, że zdrowa i normalnie rozwinięta.
          Kiedy rodzice zaczną ją uczyć reguł dobrego wychowania i savoir-vivru? Jak będzie miała 18-lat?
          Wszyscy dookoła niej skaczecie i jak rozumiem nie widzicie w jej chamowatym zachowaniu nic złego bo 7 -lat to podobno upierdliwy okres, super.
          Mamy już bunt dwulatka, bunt czterolatka, nastolatka jak wiadomo i jak widać bunt siedmiolatka.
          No to kiedy bachory trzeba uczyć (i wymagać) reguł dobrego wychowania?
          Przykre, że nawet Ty to lekceważysz, choć w sumie nie Twoja mała.
          Mi gdyby bachor siostry czy inny skrzywił się na prezent i powiedziałby że woli co innego to prezent zabrałabym w try miga i więcej nie dostałby ode mnie nawet tabliczki czekolady z promocji.
          Jedyny wyjątek to bezrozumny jeszcze trzy latek albo dzieciak upośledzony umysłowo, którego choćbyś chciała i tak wiele nie nauczysz.
    • moty_lanoga Re: Ech, te prezenty... 01.06.12, 16:23
      Dziecko to nie dorosły, który potrafi kłamać w każdej sytuacji. Histerie z powodu prezentów potrafiłam robić jeszcze jak miałam 13-14 lat (bo moja siostra dostała plastikowe półki na szpargały, a ja lalkę, a ja nie chciałam lalki, ja chciałam te póóółłłłkiii).
      To, że teraz zobaczyłam ten okropny zawód w oczach nie oznacza, że gra pójdzie w odstawkę. Możliwe, że za dwa-trzy dni dzieci pokochają je ogromnie i będą ci ogromnie wdzięczne za super prezent. Bo tak to z dziećmi jest. Z dorosłymi również, tylko dorośli po prostu kłamią.
      Bo nikt mi nie napisze, że jak synowa dostanie od nielubianej teściowej rajstopy za 3 zł w rozmiarze XXXXL, to się autentycznie cieszy, a nie tylko udaje.
      • misiowamama-2 Re: Ech, te prezenty... 01.06.12, 16:30
        moty_lanoga napisała:

        > Bo nikt mi nie napisze, że jak synowa dostanie od nielubianej teściowej rajstop
        > y za 3 zł w rozmiarze XXXXL, to się autentycznie cieszy, a nie tylko udaje.

        hahaha, ja od teściowej przy byle okazji ZAWSZE w prezencie dostaję...10 wiejskich jaj i słoik ogórków kiszonych, ale NAPRAWDĘ to doceniam i sie cieszę. Misiaki jedzą zdrowe, wiejskie jaja a ja za ogórkami po prostu przepadam big_grin
      • gazeta_mi_placi Re: Ech, te prezenty... 01.06.12, 18:26
        Ach tak, więc teraz dobre wychowanie nazywa się zakłamaniem i hipokryzją smile
    • gaskama Re: Ech, te prezenty... 01.06.12, 17:32
      E tam. To małe dziecko. Pewnie grzecznie podziękowała, ale nad mowa ciała jeszcze nie panuje. Nauczy się zakłamania. Ja miałam identyczna sytuacje przed 3 latami. Syn został zaproszony do kolegi wychowywanego przez pare naukowców na geniusza. Mama chłopca oświadczyła, ze syn nie lubi żadnych bakuganow, postaci marvela ani innego badziewia. Tylko gry edukacyjne są jego pasja! Ja głupia uwierzylam. Z mądrej gry przyniesionej przez mojego syna cieszyła się tylko mama jubilata. Jubilat sikal po nogach z radości na widok bakuganow i innych "badziewi".
      • gazeta_mi_placi Re: Ech, te prezenty... 01.06.12, 18:26
        Siedmiolatka to małe dziecko? To jak nazywasz dzieci dwuletnie?
    • beataj1 Re: Ech, te prezenty... 01.06.12, 18:35
      Post był żartobliwy to raz. Dwa nie chciałam wywołać reakcji w stylu "jaka niewychowana panna" bo wcale tak nie uważam lubię ta dziewczynkę i nie uważam że jest niewychowana a nawet gdyby była to dzięki bogu to nie mój problem.
      Dziewczynka oczywiście mi podziękowała za prezent jeszcze zanim go odpakowała. Nie o to mi chodziło. Zresztą byłam u nich parę minut temu i dziewczyny bawią sie grami aż przyjemność bierze patrzeć.

      Chodziło mi o tą specyficzną minę którą potrafią zaserwować dziewczynki w wieku 7-9 lat. I to jest mina którą widziałam już w wykonaniu kilku dziewczynek w zbliżonym wieku więc nie chodzi o to że ta konkretna jest taka wybitna.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka