Tak i to trochę dzięki Wam. Kiedyś był tu wątek o oszczędzaniu pisałyście o kontrolowaniu, zapisywaniu itd. Z racji, że nam pieniądze uciekały nie wiadomo na co zaczęłam się temu baczniej przyglądać. I zaczęłam kontrolować. 10-tego wpływa moja i męża wypłata no więc od tego odejmowałam tysiąc, który co miesiąc miał zostać nie tknięty, następnie odliczałam rachunki, kredyt, paliwo itd. Zostawała jakaś kwota, którą dzieliłam na 4 tygodnie np 2000:4=500. I to 500 zł musi nam wystarczyć na tydzień na jedzenie i chemie na tydzień. Daję raję i się w tym mieszczę. No i mogę zrobić remont w pokoju i zakupić nowe meble bez kredytu za zaoszczędzone pieniądze. Chciałam się pochwalić, że nie jestem rozrzutna

.