Dodaj do ulubionych

nauczyłam się oszczędzać

10.06.12, 07:22
Tak i to trochę dzięki Wam. Kiedyś był tu wątek o oszczędzaniu pisałyście o kontrolowaniu, zapisywaniu itd. Z racji, że nam pieniądze uciekały nie wiadomo na co zaczęłam się temu baczniej przyglądać. I zaczęłam kontrolować. 10-tego wpływa moja i męża wypłata no więc od tego odejmowałam tysiąc, który co miesiąc miał zostać nie tknięty, następnie odliczałam rachunki, kredyt, paliwo itd. Zostawała jakaś kwota, którą dzieliłam na 4 tygodnie np 2000:4=500. I to 500 zł musi nam wystarczyć na tydzień na jedzenie i chemie na tydzień. Daję raję i się w tym mieszczę. No i mogę zrobić remont w pokoju i zakupić nowe meble bez kredytu za zaoszczędzone pieniądze. Chciałam się pochwalić, że nie jestem rozrzutna smile.
Obserwuj wątek
    • z_lasu Re: nauczyłam się oszczędzać 10.06.12, 07:43
      Szczere gratulacje!

      U mnie ten akurat sposób nigdy się nie sprawdził. Możesz mi powiedzieć jaką Ty chemię kupujesz co tydzień? Ja chemię kupuję "hurtowo", w dużych opakowaniach (bo tak jest taniej) albo zamawiam przez internet i wtedy też nie opłaca się kupować małych ilości. Z rzeczy, które mogłabym kupować "na tydzień" to chyba tylko mydło. No, ale jak kupię 10 mydeł na raz to przecież nie zużyję ich więcej niż kupując po jednym, więc nie widzę tu oszczędności. Szampon tez kupuje się raz na kilka miesięcy.
      • lejdi111 Re: nauczyłam się oszczędzać 10.06.12, 08:14
        z_lasu napisała:
        Możesz mi powiedzieć jaką Ty
        > chemię kupujesz co tydzień? Ja chemię kupuję "hurtowo", w dużych opakowaniach (

        Nie co tydzień. Może źle to napisaam. Miałam na myśli, że w tych pieniądzach, które przeznaczam na tydzień znajdują się płyny do naczyń, do podłogi, proszki do prania itd. Oczywiście nie co tydzień to kupuję ale biorę na to właśnie z tej kasy. Nie mam na to osobnej puli.
        • z_lasu Re: nauczyłam się oszczędzać 10.06.12, 08:32
          Ja tego sobie nie potrafię wyobrazić w praktyce. Np. w tym miesiącu (tygodniu?) skończy mi się proszek proszek do prania, tabletki do zmywarki i wkładki hig. Proszek to 50 zł (duży karton, na kilka miesięcy), tabletki - ok 40 zł, też na kilka miesięcy, wkładki zamawiam przez internet, więc kupię kilka kartonów, żeby się transport opłacił - zapłacę ok. 75 zł, ale wystarczy mi to na jakieś 8-9 miesięcy. Czyli w tym tygodniu poniosę koszt ok. 165 zł na chemię, ale na kilka miesięcy mam spokój. Czy wobec tego w tym tygodniu powinniśmy jeść same kluchy? Czy jednak mogę coś przesunąć z innego tygodnia? Żeby nie było nieporozumień - ja się nie czepiam, ja próbuję to przyłożyć do swojego życia, bo też bym chętnie coś zaoszczędziła, ale ten akurat sposób jest dla mnie całkiem abstrakcyjny. Może nie wiem czegoś istotnego?
          • melancho_lia Re: nauczyłam się oszczędzać 10.06.12, 08:35
            skończenie się proszku czy tabletek można przewidziec wczesniej i odpowiednio zaplanowac wydatki.
            Zresztą dobrze miec też jakąś pulę, która poza tą oszczędnością jest odłozona na jakieś nieprzewidziane rzeczy- np. droższe leki, jakies ubrania (no nie wiem, np. rąbną Ci kurtkę)...
            • z_lasu Re: nauczyłam się oszczędzać 10.06.12, 08:45
              > skończenie się proszku czy tabletek można przewidziec wczesniej i odpowiednio z
              > aplanowac wydatki.

              Oczywiście, ale wtedy - moim zdaniem - nie ma mowy o dzieleniu puli na tygodnie. Muszę sobie przez ileś tygodni odłożyć na ten proszek czyli chemia nie jest już planowana tygodniowo ani nawet miesięcznie. A jeśli ma być tygodniowo, to trzeba chyba kupować w jakichś małych saszetkach, co strasznie podraża. Próbuję zrozumieć ten system tygodniowy i nie potrafię.
              • melancho_lia Re: nauczyłam się oszczędzać 10.06.12, 08:47
                Nieprawda odkładasz załóżmy 1000 i tego nie ruszasz, do tego załóżmy jeszcze 200zł na nieprzewidziane rzeczy. resztę dzielisz na tygodnie. Jak nie wykorzystasz tej puli na nieprzewidziane rzeczy to zwyczajnie masz większą oszczędność.
                • z_lasu Re: nauczyłam się oszczędzać 10.06.12, 08:52
                  > Jak nie wykorzystasz tej puli na nieprzewidziane rzeczy to zwyczajnie masz większą
                  > oszczędność.

                  No, to logiczne big_grin Ale - jak rozumiem - nie mogę ruszyć tego na proszek do prania, bo to jest wydatek przewidywalny, tak?
                  • melancho_lia Re: nauczyłam się oszczędzać 10.06.12, 09:02
                    Moim zdaniem jest, no chyba, że nagle dzieci mają rzygawicę i pierzesz 24 godziny na dobę i 5kg proszku znika w dwa dni- to wtedy tak.
                    • z_lasu Re: nauczyłam się oszczędzać 10.06.12, 09:40
                      No to proszę wytłumacz mi jak można zaplanować tygodniowo zakupy chemiczne? Nie odkładając na oddzielną pulę i nie kupując na saszetki?
                      • melancho_lia Re: nauczyłam się oszczędzać 10.06.12, 11:25
                        Nie rozumiem pytania...
                        Zakupy planujesz na miesiąc nie na tydzień. I w m-cu uwzględniasz większe wydatki na chemię. A reszte zostawiasz na "życie"
                        • z_lasu Re: nauczyłam się oszczędzać 10.06.12, 18:01
                          > Zakupy planujesz na miesiąc nie na tydzień.

                          No właśnie lejdi111 pisze, że na tydzień. Wyznacza sobie tygodniową pulę, której nie może przekroczyć. Więc pytam o szczegóły, bo też tego nie widzę.
                          • caroninka Re: nauczyłam się oszczędzać 07.07.12, 09:02
                            Robie tak od dwoch lat i jest to wiele prostsze niz szarpanie sie z miesiecznym planem. Skoro robie pranie, czy uzywam zmywarki, to wiem kiedy bede potrzebowac proszku, czy tabletek. Ukladam sobie na ten tydzien tak menu, by starczylo mi na wszystko. Poczatek byl ciezki, ale teraz jestem z siebie dumna. Wczesniej nie mialam pojecia ile pieniedzy wywalalam niepotrzebnie. Dzis, niczego w domu nie brakuje, a ja nauczylam sie dyscypliny.
                      • wjw2 Re: nauczyłam się oszczędzać 10.06.12, 13:08
                        sie uszepiłaś tych proszków. Normalnie, jak kończy się proszek to kupuje, obojętnie gdzie w sklepie internecie na targu. Nawet jak w jednym tygodniu "wypadnie" Ci chemia i inne zakupy na 165 pln, jak wyżej wyliczyłaś, to pozostaje 335 PLN, na tydzień, 7 dni to nie jest mała kwota i starczy na wiecej niż kluski. Jak braknie, to bierze 100 czy 50 pln z puli na przyszły tydzień.
                        Chodzi o to, w rozliczeniu miesięcznym nie wydała więcej niż zaplanowała 5 X 500 PLN = 2500,-

                        • z_lasu Re: nauczyłam się oszczędzać 10.06.12, 18:06
                          Ja to tak rozumiem (może źle, dlatego proszę o objaśnienie), że jeśli rozliczenie jest tygodniowe, to nie można sobie pożyczyć z następnego tygodnia (bo wtedy cały ten system nie ma sensu). Tzn. nie można pożyczyć na zakupy, które da się zaplanować, bo wiadomo, że jak bomba strzeli to trzeba uruchomić rezerwy.

                          > Normalnie, jak kończy się proszek to kupuje, obojętnie gdzie w sklepie internecie na targu.

                          No, mnie nie jest obojętne, staram się jednak kupować tam gdzie najtaniej. A kupując przez internet kupować duże ilości, żeby zaoszczędzić na transporcie.
          • lejdi111 Re: nauczyłam się oszczędzać 10.06.12, 08:41
            z_lasu napisała:
            z_lasu napisała:

            > Ja tego sobie nie potrafię wyobrazić w praktyce. Np. w tym miesiącu (tygodniu?)
            > skończy mi się proszek proszek do prania, tabletki do zmywarki i wkładki hig.
            > Proszek to 50 zł (duży karton, na kilka miesięcy), tabletki - ok 40 zł, też na
            > kilka miesięcy, wkładki zamawiam przez internet, więc kupię kilka kartonów, żeb
            > y się transport opłacił - zapłacę ok. 75 zł, ale wystarczy mi to na jakieś 8-9
            > miesięcy. Czyli w tym tygodniu poniosę koszt ok. 165 zł na chemię, ale na kilka
            > miesięcy mam spokój. Czy wobec tego w tym tygodniu powinniśmy jeść same kluchy
            > ? Czy jednak mogę coś przesunąć z innego tygodnia? Żeby nie było nieporozumień
            > - ja się nie czepiam, ja próbuję to przyłożyć do swojego życia, bo też bym chęt
            > nie coś zaoszczędziła, ale ten akurat sposób jest dla mnie całkiem abstrakcyjny
            > . Może nie wiem czegoś istotnego?
            >

            No czasem mam gorszy tydzień. Coś kosztem czegoś. My akurat nie mamy parcia wielkiego na konsumpcje. Nikt Ci nie karze wnosić tego we własne życie. Ja tylko chciałam się pochwalić, że mnie udało się w ten sposób zaoszczędzić trochę kasy.
            • lejdi111 Re: nauczyłam się oszczędzać 10.06.12, 08:45
              No i zapomniałam napisać, że mamy tylko jedno dziecko gdzie z zakupu ubrań do niego jestem całkowicie zwolniona. Ma sponsora, który zwie się babcia smile. Przy trójce dzieci to zapewne wyglądało by inaczej.
            • z_lasu Re: nauczyłam się oszczędzać 10.06.12, 08:49
              > My akurat nie mamy parcia wielkiego na konsumpcje

              ??? Jeśli pijesz do mnie, to nie zrozumiałam.

              > Ja tylko chciałam się pochwalić, że mnie udało się w ten sposób zaoszczędzić trochę kasy.

              No i super, cieszę się razem z Tobą. Ale cieszyłabym się jeszcze bardziej, gdyby mnie też udało się zaoszczędzić trochę kasy smile Dlatego właśnie próbuję zrozumieć "ten sposób".
              • lejdi111 Re: nauczyłam się oszczędzać 10.06.12, 09:10
                No i wszystko też zależy jaką masz kwotę do dyspozycji na tydzień bo możesz mieć 1000 a możesz mieć 400 zł. Zależy ile masz dzieci itd
                • z_lasu Re: nauczyłam się oszczędzać 10.06.12, 09:46
                  Ale zasada chyba jest ta sama, nie? Niezależnie od ilości dzieci. No nie, masz rację, jak ktoś ma 10 dzieci to mu wielki karton proszku wystarczy na tydzień i właściwie wszystko co kupi wystarczy na nie więcej niż tydzień, więc wtedy planowanie tygodniowe ma sens. Ale ja akurat też mam jedno dziecko, więc mi karton proszku wystarcza na kilka miesięcy. Kupuję duży karton, bo tak jest taniej. Niezależnie od tego czy mam 400 zł czy 1000 to kupowanie w dużych opakowaniach bardziej się opłaca (o ile się nie marnuje).
                  • imasumak Re: nauczyłam się oszczędzać 10.06.12, 11:17
                    Ja to widzę tak - wydaję te 160 zł na chemię i mam do dyspozycji 340 zł na jedzenie w danym tygodniu. Spokojnie można wyżyć i to nie na kluchach.
                    • z_lasu Re: nauczyłam się oszczędzać 10.06.12, 17:58
                      Dzięki, właśnie o to mi chodziło - o konkretną odpowiedź jak działa ten system w konkretnej sytuacji. A "kluchy" to tylko skrót myślowy.
                      • solejrolia Re: nauczyłam się oszczędzać 10.06.12, 19:53
                        u mnie- mam określoną kwotę na chemię i kosmetyki, i od pewnego czasu wychodzi mi, że mniej więcej właśnie tyle wydaję tygodniowo, niezależnie od tego co kupuję.
                        bo w jednym tygodniu kończy się proszek, a w następnym tygodniu i pasty do zębów, i szampon, i mam ogromną ochotę dokupić sobie lakier do paznokci, czy coś tam. a w kolejnym trafiam na fajną promocję tabletek do zmywaki. za to w kolejnym potrzebuję cś tam coś tam...
                        ale ogólnie to używam stosunkowo mało chemii i na tym oszczędzam najbardziej.jestem odporna na reklamy i kupuję kilka sprawdzonych środków i to wystarcza, a nie 50 różnych specyfików, że niby każde urządzenie czym innym się myje. no i kupuję nowe dopiero, gdy zużyję do końca to, co mam na stanie.
            • przeciwcialo Re: nauczyłam się oszczędzać 07.07.12, 08:42
              Brawo! Liczy się sukces no ale zawsze ktoś musi się poprzyczepiac.
              Z_lasu pisze o zakupach tak jakby faktycznie w jakiejś głuszy mieszkała i sklepy w promieniu 20 km sa. Wiekszość może robić takie zakupy bez internetu.
              • z_lasu Re: nauczyłam się oszczędzać 07.07.12, 08:53
                > Z_lasu pisze o zakupach tak jakby faktycznie w jakiejś głuszy mieszkała

                big_grin No, bo mieszkam faktycznie w jakiejś głuszy. big_grin Do najbliższego marketu typu Polo mam 10 km, do najbliższego typu Tesco - 30 km. Ale akurat o kosztach osobistego transportu nic nie pisałam. To, co pisałam, jest prawdziwe nawet 100m od Tesco.

                > Wiekszość może robić takie zakupy bez internetu.

                Takie tzn. jakie? Pisałam tylko o kupowaniu wkładek higienicznych przez internet. Wskaż mi market, w którym kupię nieplastikowe wkładki (innych nie mogę używać) np. Natracare, Masmi, Organyc itp. Nie znam takiego marketu. Wskaż mi taki, gdzie będę miała wybór mlek zbożowych dla dziecka. To są rzeczy, które mogę kupować tylko przez internet.
              • z_lasu No i jeszcze... 07.07.12, 09:00
                > Liczy się sukces no ale zawsze ktoś musi się poprzyczepiac.

                Kilkakrotnie tu podkreślałam, że nie czepiam się, tylko próbuję zrozumieć i przyłożyć do swojego życia, bo też chciałabym zaoszczędzić.
          • przeciwcialo Re: nauczyłam się oszczędzać 07.07.12, 08:36
            Prowadzenie składowiska w domu to raczej nie jest oszczędność. Oszczędzają sklepy przenosząc do twojego domu powierzchnie magazynową wink
            • z_lasu Re: nauczyłam się oszczędzać 07.07.12, 08:43
              > Prowadzenie składowiska w domu to raczej nie jest oszczędność.

              ??? Możesz rozjaśnić? Nie płacę za wynajęcie powierzchni, na której to przechowuję. Nie robi mi różnicy czy w domu stoi mały kartonik proszku do prania czy duży karton. A nie zaprzeczysz chyba, że kupowanie w dużych opakowaniach wychodzi taniej. Więc nie bardzo rozumiem o co chciałaś się przyczepić.
    • melancho_lia Re: nauczyłam się oszczędzać 10.06.12, 07:56
      Gratulacje. Ja od tego m-ca właśnie zaczynam w ten sposób (ja mam przejąć całe nasze finanse i tym zarządzać). jak ostatnio policzyliśmy wg PITA ile mielismy dochodu to się zastanawiam gdzie ta kasa się podziała
    • prophetess.pl Re: nauczyłam się oszczędzać 10.06.12, 08:17
      No i super. Jak masz Anadroida to sciagnij sobie jakąs aplikacje do domowych finansów, przy niewielkim wysiłku i systematyczności zobaczysz gdzie Ci jeszcze wycieka smile.
      • toskania1978 Re: nauczyłam się oszczędzać 06.07.12, 22:45
        prophetess.pl napisała:

        > No i super. Jak masz Anadroida to sciagnij sobie jakąs aplikacje do domowych fi
        > nansów, przy niewielkim wysiłku i systematyczności zobaczysz gdzie Ci jeszcze
        > wycieka smile.

        A masz jakąś sprawdzoną aplikację, którą możesz mi polecić? Od jakiegoś czasu mam androida i chętnie wrzuciłabym zestawienia z excella w coś nieco bardziej profesjonalnego.
    • zuwka Re: nauczyłam się oszczędzać 10.06.12, 09:35
      chyba pójdę do Ciebie po nauki sad ja też powinnam. Powinnam sad
    • ryza_malpa1 Re: nauczyłam się oszczędzać 10.06.12, 09:55
      Szczerze gratuluje.
      Znam ta radość kiedy kupka kasy na koncie rośnie a człowiek w zasadzie nie odczuwa, żeby czegoś sobie odmawiał. tylko po prostu racjonalizuje wydatki.
      A propos wypadków nieprzewidzianych - po prostu mam na to rezerwę w tych np. 500 zł/ tydzień. Jak nic niespodziewanego nie wyskoczy to po prostu robię sobie jakąś przyjemnośc za ta kasę.
      • iin-ess Re: nauczyłam się oszczędzać 10.06.12, 10:21
        Fajnie, tylko gdzie kasa na przyjemności, ubrania no nie wiem przecież samym jedzeniem i chemia człowiek nie żyje..
        • ryza_malpa1 Re: nauczyłam się oszczędzać 10.06.12, 22:44
          Ubrania mam, ksiązki wypożyczam ( mam świetną bibliotekę gdzie w zasadzie jest to samo co w księgarni na półkach), na wakacje jadę za zaoszczędzone, remoncik z wymianą mebli tez za zaoszczędzone i większą frajde mi te wakacje robią niż nowy ciuch. Przyjemności tez raczej tanie sobie funduję - piwka ze znajomymi, jednodniowe wycieczki w miłym towarzystwie.
          Na co jeszcze można, kurna, kase puszczać i po co mi kolejne spodnie - mam tylko jeden tyłek i nie potrzebuje 20 par...Tak samo książek bardziej się pozbywam niż nabywam. Kosmetyki kupuję dobre i tanie i tylko w jednej sztuce ( nie mam 20 balsamów do ciała ani 5 tuszy).
          Największą przyjemnością jest dla mnie towarzystwo rozgarniętych ludzi a to nie kosztuje za dużo.
          To na pewno zalezy od dochodów ale nie rozmawiamy tu o oszczędzaniu dla przezycia do pierwszego tylko o przyjemności z zaoszczędzenia kasy i wydania jej jak panisko kiedy przyjdzie odpowiednia pora i odpowidni cel przyświeci.
      • iuscogens Re: nauczyłam się oszczędzać 10.06.12, 10:49
        a przeczytałam, że masz rezerwę 500 tygodniowo, czyli co miesiąc 2000 rezerwy i mnie zazdrość wzięła smile
        co do tematu prowadzę od początku czerwca arkusz w exelu i tam zapisuję sobie wydatki, zrobiłam sobie limity, ile na rachunki, ile na jedzenia, ile na kosmetyki, chemię, leki, rozrywkę, niespodziewane wydatki i mam zamiar się tego trzymać smile
    • figrut Re: nauczyłam się oszczędzać 10.06.12, 10:47
      Nie dzielę wydatków na tygodnie. Na miesiąc na chemię i jedzenie wydaję około 800zł. i wiem, że to musi mi starczyć. Kupuję jednego dnia chemię w dużych opakowaniach i produkty żywnościowe które mogą poleżeć: olej, mąka, cukier, ryż, herbatę itp., a nawet mięso które kupuję w większej ilości, porcjuję i mrożę. Cała reszta zostaje mi na "codzienne" zakupy, które zwykle robię co 3 dzień. Zawsze wyskoczą mi nie zaplanowane wcześniej wydatki np. jak w tym miesiącu na samochód, ale na to z puli żywieniowo chemicznej nie biorę, tylko z pieniędzy, które odkładam zawsze "na wszelki wypadek".
    • volta2 Re: nauczyłam się oszczędzać 10.06.12, 12:21
      a ja nie widzę problemu w zakupach chemii w puli tygodniowej

      w jednym tygodniu kupuję tabletki do zmywarki na miesiąc, dwa do używania
      w drugim duży proszek
      w trzecim tygodniu pronto, płyn do zmywania naczyń i coś z drobnicy
      w 4 papiery toaletowe, tampony, wkładki, szampon itp.

      te rzeczy w różnym czasie się zużywają, więc i tak przy większych zakupach muszę robić przegląd mieszkania, półek ze spożywką i lodówki. spisuję na kartce co potrzebne i do sklepu.
      • solejrolia Re: nauczyłam się oszczędzać 10.06.12, 20:04
        no właśnie, ja mam tak jak volta2
        ponieważ staram się robić duże zakupy raz w tygodniu, (czasem wychodzi to co 5 dni, a czasem co 8 dni) to jak robię listę na spożywkę, to zajrzę też do łazienki, i schowka, wtedy widzę, acha, skończył mi się żel do WC, i kupuję.
        a w następnym tygodniu kończą mi się tabletki do zmywarki.
        nie pamiętam, czy kiedykolwiek zdarzyło mi się, że wszystko skończyło mi się w jednym czasie.
        zawsze patrzę, żeby akurat chemii za dużo nie kupować, i nie gromadzić, bo to nie ma sensu- po co mi 3-ci żel pod prysznic? do tego jestem odporna na reklamy, te wszystkie niezbędne mleczka i żele, i kremy, i cif, i pronto i coś tam....bez sensu.
        im mniej tego używamy tym lepiej, zdrowiej, ekonomiczniej.
    • solejrolia Re: nauczyłam się oszczędzać 10.06.12, 19:36
      no i świetnie!smile o to właśnie chodzi, żeby wyznaczyć sobie cel, i oszczędnie=racjonalnie gospodarować tym, co się ma. a reszta to betka.
      wiadomo, że jak się ma niewiele to ciężko o jakieś większe kwoty, i spełnianie marzeń, ale jak się ma sporo, a to się rozłazi, to naprawdę warto wziąć się za siebie.
      powodzenia!
    • jak_matrioszka Re: nauczyłam się oszczędzać 10.06.12, 23:25
      A ja idee tygodniowki swietnie rozumiem i domyslam sie skad sie bierze blad niewyplacalnosci. Nie da sie zaczynac budzetowania od sytuacji "mam w domu tylko gole sciany", to nierealne. Kupujacy hurtowo zawsze maja cos w zapasie, wiec nie musza z dzialki odlozonej na pierwszy tydzien od razu zakupic zapasow calej chemii na kolejne kilka miesiecy, natomiast system zaklada przewidzenie ze tych 500 jakie ma autorka postu nie mozna wydac w calosci w tym tygodniu, to jest gorny pulap, w ramach ktorego trzeba tez dlugofalowo myslec. I tak jak pisano wyzej, w jednym tygodniu w ramach tej 500-tki kupuje sie proszek do prania na kilka tyg/miesiecy, albo zapasy chemii kuchennej (zmywarka, plyny do naczyn i podlog), albo zapas papieru i recznikow papierowych, czy co tam kto uzywa, ale nie wszystko na raz (a jak sie chce wszystko na raz, to sie kilka tygodni wydaje nie 500 a 400 tygodniowo i robi zakupy duzym hurtem).

      Mysmy budzet mieli po slubie, Ksiaze Malzonek rozpisal. Wyplate mial stala, odliczyl ike z tego na splate kredytu, ile na czynsz, ile na przedszkole, ile musimy odkladac zeby nazbierac bufor, ile na ubrania (z sufitu bral niektore wysokosci, bo skad chlop mial wiedziec ile mu nowonabyta malzonka i dziecko wyda na ubrania?), a reszte bylo na jedzenie. Dla mnie to byla nowosc totalna, ale okazalo sie ze dziala. Na wstepie zrobilismy zakupy hurtowe jedzenia i chemii, przenoszac 1-2 miesieczne srodki z pozycji oszczednosci i ubrania (w koncu gole zadne z nas nie bylo) i potem juz sie spokojnie w ramach budzetu zylo, powiekszala sie nam jedynie pozycja oszczednosci. Teraz juz od lat nie mamy wytycznych ile mozemy wydac, tylko co jakis czas przelewamy oszczednosci na wyzej oprocentowane lokaty. Poza tym poniewaz nauczylismy sie zyc z jednej pensji, to kiedy zaczelam pracowac to cala moja wyplata szla na konto oszczednosci i jak sie nam cos zepsuje, na przyklad zaleje kuchnie i trzeba bedzie robic wszystko od zera (z kladzeniem rur od drogi do domu wlacznie), to my to bez uszczerbku na funduszu reprezentacyjnym zrobimy od razu i w wiekszosci za gotowke.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka