Mówić wszystko???

25.06.04, 10:23
Tak czytam wątki o rozmowach z dziećmi i z Waszymi partnerami/mężami i
zastanawiam się czy absolutna szczerość ma sens. Wg. mnie nie i nie chodzi mi
o pomijanie określonych tematów w rozmowach tylko sposób ich ujmowania. W
kwestii dzieci: nie wyobrażam sobie i nie chciałabym rozmawiać z własnym
dzieckiem czy później nastolatkiem między innymi o:
- własnych doświadczeniach seksualnych i np. liczbie partnerów (o uczuciach
jak najbardziej)
- o ciążowych dylematach (amnio, niechęć do urodzenia upośledzonego dziecka)
- o początkowych problemach z docieraniem się między mną a mężem - szczegółowo

Uważam, że taka wiedza o osobistych, intymnych doświadczeniach matki i ojca
nie jest dziecku do niczego potrzebna to raz, czułabym się mocno zażenowana
to dwa. Dziecko - nie posiadając całego bagażu doświadczeń, przy tendencji do
widzenia świata czarno-biało (domena młodzieży) nie jest IMHO partnerem do
takich zwierzeń. Uogólniona rozmowa, bez wchodzenia w wątki osobiste chyba
wystarczy?
    • ladydark Re: Mówić wszystko??? 25.06.04, 10:36
      Oczywiście, że ogólna rozmowa wystarczy. Nie musisz mówić przecież
      nastolatkowi/latce ilu miałaś partnerów, jakie pozycje lubisz, czy w jakich
      miejscach się kochałaś. To samo dotyczy przebiegu ciąży i innych kwestii. Są to
      tylko i wyłącznie twoje sprawy i dziecko nie musi o nich wiedzieć. Tak samo z
      reszta dziecko nie będzie ci zdradzało intymnych szczegółów swojego życia.
      pozdro
      mag
    • aluc Re: Mówić wszystko??? 25.06.04, 10:40
      triss - pewnie, że nie wszystko
      a zwłaszcza w relacjach z dzieckiem
      moje dziecko jest jeszcze małe, ale sama mam rodziców i mimo, że są to relacje
      pomiędzy - jakby nie było - dorosłymi osobami - nie chcę i nigdy nie chciałam
      być powiernikiem jednego czy drugiego w sprawach związanych z ich związkiem,
      ich doświadczeniami męsko-damskimi i tym wszystkim, o czym piszesz... w tej
      materii są dla mnie rodzicami, a nie przyjaciółmi, i mam nadzieję, że tak
      zostanie

      myślę w dodatku, że często taka absolutna szczerość w tych sprawach jest próbą
      przerzucania problemu na inną osobę, włączania ją w konflikt, a jeśli tą inną
      osobą jest dziecko - to jest to tym bardziej niezdrowe

      a poza tym absolutna szczerość ma sens tylko w poradni wenerologicznej wink
      • triss_merigold6 Re: Mówić wszystko??? 25.06.04, 10:48
        Właśnie o to mi chodzi. Rodzice byli dla mnie rodzicami nie koleżanką i kolegą
        czy psychologiem i tę wersję relacji chciałabym powtórzyć we własnej rodzinie.
        Z partnerem też nie rozmawiam o wszystkim bo trywializując: nie jest moją
        najlepszą przyjaciółką i moje chwilowe zniechęcenia, uwagi, pretensje czy fazy
        które przechodzą mi po paru godzinach czy dniach mogłyby go bezsensownie zranić.
        • wegatka Re: Mówić wszystko??? 25.06.04, 11:59
          Również uważam, że w rozmowach z dziećmi nie należy zagłębiać się w tak intymne
          szczegóły.

          Spróbowałam postawić się w sytuacji dziecka, które wysłuchuje takich zwierzeń i
          myślę, że dla niego może być to bardzo żenujące. Dzieci zazwyczaj w inny sposób
          traktują rodziców, niż cąłą resztę społeczeństwa.
          Ja, będąc już "uświadomioną" nastolatką, nie wyobrażałam sobie nigdy mojej mamy
          w sytuacjach intymnych i prawdę mówiąc nawet teraz, gdy jestem dorosłą kobietą,
          nie mam ochoty na wysłuchiwanie takich zwierzeń.

          Myślę, że można szczerze rozmawiać z dzieckiem bez informowania go o swoich
          bardzo osobistych przeżyciach.
          • triss_merigold6 Re: Mówić wszystko??? 25.06.04, 12:15
            Nie chodzi tylko o intymne szczegóły tylko o "wywnętrzanie się" w szerszym
            aspekcie. Kiedyś czytałam bzdurne IMHO porady psychologa amerykańskiego na
            temat konieczności bycia bezwzględnie szczerym z dziećmi i odpowiadania na
            dziecięce pytania zgodnie z prawdą. I tak na pytanie "Kogo bardziej kochasz
            mnie czy braciszka?" rodzic powinien odpowiedieć - jeśli tak odczuwa - "kocham
            bardziej Józia, Ty byłeś nieplanowany" itd. Taka szczerość jest niepotrzebna i
            okrutna. Uważam, że nie mamy prawa obciążać ludzi wokół wszystkimi swoimi
            przemyśleniami, chwilowymi zniechęceniami, rozważaniami co do których lepiej
            byłoby gdyby pozostały w naszych umysłach.
            • verdana Re: Mówić wszystko??? 25.06.04, 12:22
              Wszystko - na pewno nie! Na pewno nie życie intymne - chociaż nie zawsze się da
              utrzymać w tajemnicy (np. dorosłe dzieci swietnie wiedzą co oznacza wezwanie
              ojca, by przed 12 gasiły światło). Uczucia co do dzieci - wykluczone! Ale chyba
              jednak pewne grzeszki młodosci mozna czase opowiedzieć dorastającym dzieciom,
              szczególnie jeśli mają podobne kłopoty. Moje dzieci wiedziały też np. o
              badaniach prenatalnych w ostatniej ciąży - zdecydowanie były za duże, aby to
              przed nimi ukryć. Nie ukrywam też np. brania pigułek, traktując to jako dobrą
              naukę o antykoncepcji. Ja nie staram się ukryć, ze rodzice też święci nie byli,
              np. dzieci swietnie wiedzą, że sypialismy ze sobą przed ślubem.
            • bzeebze Re: Mówić wszystko??? 25.06.04, 12:33
              no pewnie, nie sposób się z Tobą nie zgodzić
              ja myślę, że dzieci same wolą nie wiedzieć, dla własnego poczucia
              bezpieczeństwa, że między rodzicami bywa źle, że matka trzęsie się, bo nie wie
              czy za tydzień nie dostanie wypowiedzenia a kredyty gonią, że wyczuła coś pod
              skórą i dopiero za 3 tygodnie wizytę u lekarza i nie wie co to, itd itd słowem,
              że coś ją martwi, bo w oczach dziecka, jeśli coś wyprowadza mamusię z równowagi
              to pewnie jest to kataklizm i koniec świata, a dziecko nie potrafi realnie
              ocenić sytuacji, tylko ocenia po zachowaniu dorosłego,
              ja słusznie zauwazyła triss pewne problemy po kilku dniach odchodza w niepamięć
              albo same się rozwiązują, więc ja też nie widze powodu, żeby na bieżąco
              informować dzieci o wszystkich swoich zmartwieniach (nie bez powodu mówi sie o
              beztroskim dzieciństwie, po co niepotrzebnie tych trosk przysparzać)
              pewne powazniejsze fakty z życia rodziny zasługuja jednak na wspólne omawianie,
              jednak bardzo umiejętnie
              ja jednak widzę róznice między dziecko-dziecko, a dziecko dorosłe, nie widzę
              nic złego w tym, że matka zwierza się dorosłej córce, jeśli ta chce jej słuchać
              to widocznie matka zasłużyła sobie na tę przyjaźń, a córkę wychowała na mądrą
              kobietę skoro teraz może z jej rad korzystać
              • aluc Re: Mówić wszystko??? 25.06.04, 14:10
                bzeebze napisała:

                > ja jednak widzę róznice między dziecko-dziecko, a dziecko dorosłe, nie widzę
                > nic złego w tym, że matka zwierza się dorosłej córce, jeśli ta chce jej
                słuchać
                >
                > to widocznie matka zasłużyła sobie na tę przyjaźń, a córkę wychowała na
                mądrą
                > kobietę skoro teraz może z jej rad korzystać

                bzeebe jest jednak pewna różnica w zwierzaniu się dorosłym dzieciom na przykład
                z problemów finansowych czy zdrowotnych, a zwierzaniem się na temat na przykład
                przeszłości seksualnej, a o to zdaje się triss w głównej mierze chodziło

                nie chodzi o pruderię czy brak przyjaźni, rodzice pod pewnymi względami zawsze
                powinni pozostać przede wszystkim rodzicami, zresztą z przyjaciółmi też
                niekoniecznie rozmawia się absolutnie o wszystkim

                i również nie zgodzę się z tobą, że dzieci trzeba za wszelką cenę ochraniać
                przed złymi informacjami - bo one mają prawo wiedzieć, że źle się dzieje, bo
                lepiej żeby to wiedziały, niż potem obudziły się z ręką w nocniku, ale chodzi
                też o sposób przekazania tych informacji i ich zakres, dostosowany do
                dojrzałości odbiorcy

                a zresztą z tą przyjaźnią... może jestem jakoś konserwatywnie wychowana i
                ukształtowana, ale zaprzyjaźnianie się z własnym dzieckiem i model abolutnie
                partnerski to niekoniecznie jest najlepszy patent na wychowanie, rodzic
                powinien jednak pozostać przewodnikiem

                ja w każdym razie takie relacje wolę utrzymywać z moimi rodzicami również
                teraz, a oni jakoś nie oponują wink
              • melka_x Re: Mówić wszystko??? 25.06.04, 15:13
                Bzeebze ale to zależy czego te zwierzenia mają dotyczyć. Bo mimo bardzo
                bliskiego związku z matką, np. o jej życiu intymnym nie chciałabym słuchać i
                sama nie mam ochoty o tym z nią mówić. Matka ma być przede wszystkim matką,
                dopiero później przyjaciółką i niekoniecznie powierniczką wszystkiego.
                Analogicznie córka. To nie wyklucza bardzo bliskiego związku, tyle, że ten
                związek ma inny charakter, niż te łączące cię z przyjaciółmi.
                Pozdrawiam
                Magda
                • bzeebze dziewczyny co wy o tym seksie??? :))) 25.06.04, 18:28
                  >bzeebe jest jednak pewna różnica w zwierzaniu się dorosłym dzieciom na
                  >przykład
                  >z problemów finansowych czy zdrowotnych, a zwierzaniem się na temat na
                  >przykład
                  >przeszłości seksualnej, a o to zdaje się triss w głównej mierze chodziło

                  no cóż nie sposób sie nie zgodzić, własnie o to mi chodziło, w tych sprawach
                  ogólnie jestem dość powściągliwa i każdy kto nie jest szanownym małżonkiem nie
                  jest dla mnie partnerem do rozmów niezaleznie od stopnia zażyłości (zreszta i
                  on nie musi wiedzieć wszystkiego, czyż nie smile), zresztą triss wczesniej
                  zaznaczyła, że bynajmniej nie o seks jej chodzi, dlatego pisząc nie uściśliłam,
                  może niezbyt jasno to sformułowałam

                  >nie chodzi o pruderię czy brak przyjaźni, rodzice pod pewnymi względami zawsze
                  >powinni pozostać przede wszystkim rodzicami, zresztą z przyjaciółmi też
                  >niekoniecznie rozmawia się absolutnie o wszystkim

                  absolutnie się zgadzam smile

                  >i również nie zgodzę się z tobą, że dzieci trzeba za wszelką cenę ochraniać
                  >przed złymi informacjami - bo one mają prawo wiedzieć, że źle się dzieje, bo
                  >lepiej żeby to wiedziały, niż potem obudziły się z ręką w nocniku, ale chodzi
                  >też o sposób przekazania tych informacji i ich zakres, dostosowany do
                  >dojrzałości odbiorcy

                  wydaje mi się, że to również napisałam, do stopnia dojrzałości lub
                  niedojrzałości, dodałabym smile)
                  póki jednak przykre fakty nie są faktami może lepiej nie dzielić się z
                  pięciolatkiem obawami o spłatę kredytu, egzekucję komorniczą i nie wiem jeszcze
                  czym?

                  >a zresztą z tą przyjaźnią... może jestem jakoś konserwatywnie wychowana i
                  >ukształtowana, ale zaprzyjaźnianie się z własnym dzieckiem i model abolutnie
                  >partnerski to niekoniecznie jest najlepszy patent na wychowanie, rodzic
                  >powinien jednak pozostać przewodnikiem

                  tu się zgodzę nie końca
                  oczywiście mówienie o relacjach partnerskich z dziesięciolatkiem jest
                  absurdalnym nieporozumieniem, o tyle biorę pod uwagę takie relacje z własnym
                  dzieckiem 15 lat później, bo niby czemu nie?
                  może taki człowiek będzie już zawsze młodszy ode mnie o tyle jest już
                  ukształtowaną dorosłą osobą i myślę, że cieszyłoby mnie gdybym mogła miec w
                  nim wsparcie, oczywiście z wzajemnością

                  pozdrawiam

            • melka_x Re: Mówić wszystko??? 25.06.04, 15:21
              triss_merigold6 napisała:

              >Kiedyś czytałam bzdurne IMHO porady psychologa amerykańskiego na
              > temat konieczności bycia bezwzględnie szczerym z dziećmi i odpowiadania na
              > dziecięce pytania zgodnie z prawdą. I tak na pytanie "Kogo bardziej kochasz
              > mnie czy braciszka?" rodzic powinien odpowiedieć - jeśli tak odczuwa -
              "kocham
              > bardziej Józia, Ty byłeś nieplanowany" itd.

              Nie bez powodu o amerykańskich terapeutach, w Europie opowiada się głównie
              dowcipy. Daleko mi do protekcjonalnego poklepywania Stanów po plecach i
              zachwycania się Europą, ale w tym przypadku jest to uzasadnione.
              Pozdrawiam
              Magda
    • verdana Re: Mówić wszystko??? 25.06.04, 14:08
      A ja z kolei uważam, ze pewne rzeczy trzeba jednak nawet młodszym dzieciom
      mówić, szczególnie, gdy wyczują, ze cos jest nie tak. Np. przychodzi mama z
      pracy, boi się wypowiedzenia czy szef ją ochrzanił. Dziecko pyta - dlaczego
      jesteś smutna? Mama mówi - ależ nie jestem, wydaj e ci się. Po kilku takich
      razach dziecko przestaje zwracać uwagę, na uczucia rodziców - zostało pouczone,
      ze albo sa one nieważne, albo źle je odczytuje. A potem nastolatek "olewa"
      uczucia rodziców - nie dlatego, ze jest wstrętny, tylko dlatego, ze w
      dzieciństwie go tego nauczono. Moim zdaniem dużo lepiej powiedzieć, nawet
      małemu - tak, jestem smutna, bo mam klopoty w pracy, tak płaczę, bo babcia jest
      bardzo chora, tata jest zmartwiony, bo stracił pracę, niż sztucznie udawać, ze
      nic się nie stało. Atmosfera w domu i tak pokaże dziecku, ze coś jest nie tak.
      Nigdy nie będzie widziało - jest naprawdę dobrze - czy udają. Ja mówiłam
      dzieciom i kiedy ojciec stracił pracę i kiedy dziedek miał złe wyniki badań
      itd. One wiedzą, że w razie czego powiem prawdę i dlatego miały spokojne
      dzieciństwo.
      • mika_p Re: Mówić wszystko??? 25.06.04, 21:11
        verdana napisała:

        > A ja z kolei uważam, ze pewne rzeczy trzeba jednak nawet młodszym dzieciom
        > mówić, szczególnie, gdy wyczują, ze cos jest nie tak. Np. przychodzi mama z
        > pracy, boi się wypowiedzenia czy szef ją ochrzanił. Dziecko pyta - dlaczego
        > jesteś smutna? Mama mówi - ależ nie jestem, wydaje ci się. Po kilku takich
        > razach dziecko przestaje zwracać uwagę, na uczucia rodziców - zostało
        pouczone,
        > ze albo sa one nieważne, albo źle je odczytuje.

        To, o czym piszesz, to przegięcie w drugą stronę.
        Jak wszędzie, sprawdza się zasada złotego środka.
        Nie ma sensu zarzucać przedszkolaka szczegółami dnia, ale ogólna informacja o
        tym, że jest się głodnym (bo nie miało się czasu zjeść, tylko pomykało w
        robocie jak mały motorek), zmeczonym (bo się pomykało...) i złym (bo pojawiły
        się trudne sprawy w pracy, które trzeba było załatwić) jest uczciwszym
        postawieniem sprawy, niż łganie w żywe oczy, że wszystko jest OK, niż ukrycie
        przyczyn i skonfrontowanie dziecka ze skutkami (czyli zgrzytającą zębami
        mamusią) i niż informowanie dziecka, kto w naszym zyciu okazał się głupią
        małpą, a kto wredną świnią.
    • kubusala Re: Mówić wszystko??? 25.06.04, 15:26
      Triss zgadzam się z Tobą i dla mnie to logiczne.
    • wieczna-gosia Re: Mówić wszystko??? 26.06.04, 11:23
      No to mi powiedzcie jak sobie radzic z pytaniami bezposrednimi:
      czy w zyciu spalas tylko z tata?
      A moze z kims byloby ci lepiej?
      Skad wiedzialas ze tata to TEN
      czy rozdziewiczanie boli?
      itp
      Zaznaczam ze chociaz jestem ekshibicjonistka wink) to jednak w stosunku do dzieci
      nia byc nie chce bo kazdy troche intymnosci potrzebuje wink)

      Czy usunelas kiedys ciaze?
      Dlaczego mialas nas tak wczesnie?
      czy pilismy planowani (hehe)

      Ja oczywiscie sie z wami zgadzam.
      TE pytania jeszcze nie padly.
      Ale pasc moga.
      No i nie wiem co wtedy zrobie- pewnie bedzie to zalezec od wieku dziecka.
      pewnie ze moge odmowic odpowiedzi po prostu uzasadniajac ze sa to pytania z
      gatunku super intymnych i "sama zrozumiesz coreczko za jakis czas ze sama bys
      nie chciala na nie odpowiadac" ale z drugiej strony sobie kombinuje ze przeciez
      za takim konkretnym pytaniem moze siedziec jakis wiekszy sens i moze watro
      jakos ogolnie je potraktowac np. pytanie czy usunelas ciaze moze prowadzic do
      ogolniejszych rozwazan- dlaczego kobiety ciaze usuwaja....

      He aluc- widzisz- znalazlam se problem wink)

      O ile uwazam ze moge z dzieckiem dyskutowac do upadlego
Pełna wersja