triss_merigold6
25.06.04, 10:23
Tak czytam wątki o rozmowach z dziećmi i z Waszymi partnerami/mężami i
zastanawiam się czy absolutna szczerość ma sens. Wg. mnie nie i nie chodzi mi
o pomijanie określonych tematów w rozmowach tylko sposób ich ujmowania. W
kwestii dzieci: nie wyobrażam sobie i nie chciałabym rozmawiać z własnym
dzieckiem czy później nastolatkiem między innymi o:
- własnych doświadczeniach seksualnych i np. liczbie partnerów (o uczuciach
jak najbardziej)
- o ciążowych dylematach (amnio, niechęć do urodzenia upośledzonego dziecka)
- o początkowych problemach z docieraniem się między mną a mężem - szczegółowo
Uważam, że taka wiedza o osobistych, intymnych doświadczeniach matki i ojca
nie jest dziecku do niczego potrzebna to raz, czułabym się mocno zażenowana
to dwa. Dziecko - nie posiadając całego bagażu doświadczeń, przy tendencji do
widzenia świata czarno-biało (domena młodzieży) nie jest IMHO partnerem do
takich zwierzeń. Uogólniona rozmowa, bez wchodzenia w wątki osobiste chyba
wystarczy?