Cholera mnie zaraz trafi, te skurcze łapią mnie dosłownie wszędzie: dłonie, szyja, plcy, brzuch, pachwiny, uda, łydki, stopy. Zmywać nie mogę, bo mi wszystko z rąk leci, w nocy się budzę po kilkanaście razy, tylko dlatego, że jakiś mięsień się zbuntował.
Biorę witaminy regularnie, fakt, biorę również dużo innych leków, ale żeby aż tak mnie atakować? Co ja złego zrobiłam? Nawet teraz, jak piszę, to mam problem, bo obie dłonie co chwila się wykręcają

Znacie jakiś skuteczny sposób na pozbycie tej "atrakcji"?