hmm... pewna osoba bardzo poważnie zalazła mi za skórę... dla wyjaśnienia
dodam, że charakterek ta osoba ma paskudny i ja między innymi jestem ofiarą
tego charakterku. To taki typ który mysli, że cały świat kręci się wokół
niego i wszystko w życiu można kupić.
A właśnie dowiedziałam się o czymś, czego ujawnienie spowodowałoby bardzo,
ale to bardzo nieprzyjemne konsekwencje dla tej osoby.
Wystarczy jeden telefon albo mail z mojej strony i ta osoba za przeproszeniem
ma przekichane. Żeby określić kaliber nieprzyjemności powiem, że w skrajnym
przypadku mogło by się skończyć nawet wyrokiem sądowym, a w najłagodniejszej
wersji ta osoba będzie musiała co najmniej przez kilka miesięcy naprawiać
swoje błędy.
No i kusi mnie, wiecie co
Powiem tak: nigdy na nikim się nie mściłam, zwyczajowo nie mam takich ciągot.
Jeżeli podkabluję tę osobę, to wcale nie jestem pewna czy będę odczuwała
satysfakcję, czy wyrzuty sumienia. Dlatego interesuje mnie Wasze zdanie a
jeszcze lepiej doświadczenia. Mam jeszcze jakies dwa tygodnie czasu, żeby
ewentualnie zadziałać. Potem sprawa będzie przyklepana i tej osobie "znowu
się uda".