black-cat
24.07.12, 17:05
Natchnął mnie wątek o związkach partnerskich. Padają tam słowa jacy to homoseksualiści obrzydliwi, żeby broń Boże dzieci nie musiały oglądać nigdy idących za rączkę dwóch pań albo panów. A przecież macie swoje dzieci. Pewnego dnia może się okazać ... suprise, mamusiu, tatusiu to jest Zosia / Jaś. Podejrzewam, że tam, gdzie mamusia i tatuś od małego wpajali dziecku informacje, że kochać osobę tej samej płci jest be, nigdy się o tym nie dowiedzą. Będą żyć w błogiej nieświadomości, szczęśliwi, ze ich dziecię jest „normalne”. Może nawet założy rodzinę, będzie miało swoje dzieci i pewnego dnia, tak jak to się stało u mojej przyjaciółki okaże się, że biegający co niedziela do kościoła z żoną, dziećmi i swoimi rodzicami, grzeczny synek i mąż zanim mężem został już zdradzał swoją narzeczoną a później żonę z panami. Oj wieloma panami. I nikomu się nie przyznawał, bo jego mamusia i tatuś homoseksualizm uważali za chorobę ciężką i grzech najgorszy. I nagle im się odmieniło. Synek się rozwiódł, jest w związku z panem, a rodzice uważają, że nareszcie synek ułożył sobie życie i jest szczęśliwy. Zmienia się, oj się zmienia. Szkoda tylko, że po drodze oberwała niczemu niewinna żona i dzieci. Macie pomysł jak Wy byście zareagowały na taką wiadomość? To pytanie głównie do tych mniej tolerancyjnych.