meganka2004
29.06.04, 01:47
Hej. To mój pierwszy post do Was Kochani. Jestem żoną już od roku i od roku
mieszkam z mężem pod dachem teściów, którzy przed ślubem względnie mnie
tolerowali, natomiast po ślubie bardzo im się odmieniło i teraz robią
wszystko, żebyśmy z mężem nie mieli co jeść, a przez co byli skazani na ich
pomoc i rządzenie naszym życiem. Nie o to chodzi, chociaż może troszeczkę.
Mianowicie teście nie chcą mnie zameldować w ich domu, w domu w którym
mieszkam. Nie ukrywam, że bardzo mi na tym zależy, gdyż nie musiałabym wtedy
z każdą pierdołką urzędową jeździć do miejscowości oddalonej o 420 km – co
przecież kosztuje. Mogłabym mieć lekarza na miejscu, a tak bez jednego
świstka nie mogę zmienić tz. kasy chorych, przez co jestem skazana na ostry
dyżur i czekanie przez dwie godziny na jakiegokolwiek lekarza w szpitalu. Nie
mogę zarejestrować się w Urzędzie Pracy, każą tam gdzie się ma meldunek i nie
mogę za bardzo znaleźć pracy, bo każdy dziwnie na mnie patrzy, że nie
jestem „stąd”. Jest też wiele innych rzeczy do których jest mi potrzebne
potwierdzenie przebywania pod ich dachem m.in. kredyt. Chyba chodzi
troszeczkę o poczucie bezpieczeństwa dla mnie i przyszłych dzieci, że gdyby
coś się stało mojemu mężowi, to teście nie wyrzucą mnie na drugi dzień na
ulice. Jest mi bardzo przykro, powiedziałam teściowej, że to jest tylko
zwykłe potwierdzenie zamieszkania i nie rości to żadnych praw własnościowych,
po prostu ułatwiło by nam to życie i ograniczyło wydatki związane z
jeżdżeniem tam ze sprawami które moglibyśmy załatwić na miejscu. Mąż już
wiele razy prosił o to matkę, ale ona odmawia, a właściwie wykrzykuje, że „to
jest jej dom i nie musi meldować żadnej k... pod swoim dachem”. Sprawa
wygląda tak, że podobno musi!!! Że podobno jest to jej obowiązek, że nie
wolno jej utrudniać mi zameldowania, ponieważ jest to tylko potwierdzenie
faktu. Sama mnie nie zamelduje, prośby, płacze nic nie wskórały, natomiast
mąż słyszał coś niedawno o zameldowaniu na podstawie decyzji
administracyjnej. Podobno gmina prowadzi jakieś postępowanie. Czy coś wiecie
na ten temat? Boję się, rozpocząć wojnę i ją przegrać. Dlatego chciałam się
was zapytać, czy ktoś z was coś o tym słyszał lub miał coś wspólnego?
Pozdrawiam. Megii.