Dodaj do ulubionych

pewien pan i dylemat...

16.08.12, 18:13
Piszę tutaj,bo wolałabym zasięgnąc rady Pań bardziej doświadczonych i obeznanych w temacie.W sobotę wybrałam się na imprezę i poznałam pewnego pana.Na początku myślałam,że to znajomy kogoś z mojej paczki,ale po prostu przypałętał sie za nami z innego klubu.Przykleił się do mnie,obtańcowywał,stawiał drinki,no i takie tam smile Niby nie było żadnych żałosnych prób obłapiania,ale było to wszystko dosyć namolne.Tak namolne, że niewiele brakowało a bym się z nim przespała(chodzi o atmosferę,bo nawet się z nim nie całowałam)...Wylądowałam z nim nieważne gdzie,ale w ostatniej chwilii rejterowałam i wróciłam do domu. Dzwonił do mnie kiedy byłam w drodze, ale nie odpowiedziałam. Powiedział mi, że mu się podobam i faktycznie czułam,że tak jest,ale przy okazji dowiedziałam się oczywiście, że "takich jak ja to on mógłby mieć 10". Po południu wysłał mi sms-a o bogatej treści: "Hej!", na którego odpowiedziałam dopiero kolejnego dnia.Zapytałam się czy się wyspał,na co odpowiedział, że kto pyta i nie wie o co chodzi,ale coś tam się mu przypomina i że ma mój nr,ale zapisany bez imienia.Dałam sobie spokój. Kolejnego dnia chciał mnie gdzieś zaprosić, do dzisiaj dostałam 20 sms-ów, gdzie najpierw było niby tylko wyjście do piwnego ogródka(odpowiedziałam, ze nie,bo muszę się wyspac),potem stanęło na kolacji w piątek(odmówiłam),a ostatecznie jest mowa o imprezie- nie za długiej, bo w sobotę wyjeżdżam(odpowiedział, że trasa którą jadę nie jest zbyt męcząca i to miło, że możemy się spotkać, bo myślał, że bedę wolała się wyspać). Sedno tkwi w tym, że całkiem mi sie podoba,mogłabym się z nim przespać,ale nie chcę dołączyć do grona bezimiennych numerków i być może jeszcze ponosić jakiś nieprzyjemne konsekwencje(niemiłe słowa po fakcie, puszczenie "informacji" na mój temat).Spotykać się czy zwiewać od razu? Jak już się spotkam,to chyba trudno mi bedzie rejterować...
Obserwuj wątek
    • bye.bye.kitty nie idź 16.08.12, 18:16
      jest dużo ładnych, puszczalskich panów, którzy są w stanie zapamiętać imię
      w dwie godziny skombinujesz sobie takiego
      • aneta-skarpeta Re: nie idź 16.08.12, 18:18
        dokładnie
    • marzeka1 Re: pewien pan i dylemat... 16.08.12, 18:22
      "ale przy okazji dowiedziałam się oczywiście, że "takich jak ja to on mógłby mieć 10".

      - cóż, po takim tekście nie chciałabym mieć do czynienia; no chyba że chcesz być pana kolejnym "nacięciem na poręczy": zaliczona. Owszem, ty też zaliczasz, ale serio tylko na tak daremnego cię stać?
      • katus118 Re: pewien pan i dylemat... 16.08.12, 18:27
        Najwyraźniej. Swego do swego ciągnie.
    • triss_merigold6 Re: pewien pan i dylemat... 16.08.12, 18:30
      Przecież to jakaś żenada. Facet nawet nie udaje, że się choć trochę stara żebyś poszła z nim do łóżka. Nie idź, bo będziesz mieć kaca, a facet okaże się kiepski.
    • dziennik-niecodziennik Re: pewien pan i dylemat... 16.08.12, 18:34
      do potencjalnie jednorazowego przespania sie partnerów należy dobierac jeszcze staranniej niz do dłuższej relacji.
      pana szanującego kobiety az tak bardzo ze "moze ich miec na dziesiątki" odstaw od razu. nie gwarantuje Ci niczego, ani fajnych doznań, ani uszanowania po wszystkim.
      • k874 Re: pewien pan i dylemat... 16.08.12, 18:37
        Czy już wyszłam na desperatkę czy dopiero nią będe? Wg Was tak o mnie pomyślał?
        • marzeka1 Re: pewien pan i dylemat... 16.08.12, 18:40
          Wg mnie wyszłaś na osobę z wątpliwy gustem w doborze faceta big_grin
          • k874 Re: pewien pan i dylemat... 16.08.12, 19:23
            Ja nikogo nie wybrałam,jedynie zostałam wybrana uncertain
            • aneta-skarpeta Re: pewien pan i dylemat... 16.08.12, 23:03
              no wlasnie
              pamietaj- TY wybieraszsmile
        • triss_merigold6 Re: pewien pan i dylemat... 16.08.12, 18:41
          Nie pomyślał, że jesteś desperatką, bo takich propozycji składa dziesiątki z nadziei, że któraś się zgodzi. Takie trałowanie. P
        • drzewachmuryziemia Re: pewien pan i dylemat... 24.08.12, 00:09
          daj spokój, co za róznica co on o Tobie pomyslałsmile nic nie znaczacy facet
      • triss_merigold6 Re: pewien pan i dylemat... 16.08.12, 18:39
        Stawiam dolary przeciwko orzechom, że byłby kwas. Gość by najpierw w ramach adoracji snuł opowieści jaki jest świetny i jak laski czekają do niego w kolejce, potem oczekiwał zrobienia loda, a potem łaskawie spuścił się w dwie minuty i oczekiwał owacji z meksykańską falą.
        • niebieska.oktawia Re: pewien pan i dylemat... 16.08.12, 18:42
          Triss smile 10/10.

        • k874 Re: pewien pan i dylemat... 16.08.12, 18:46
          Nie pchał się z łapami,raz mnie chyba tylko cmoknął w policzek.No ale ta nawijka w stylu:"Jeżdżę sobie po mieście i chętnie bym gdzieś wyskoczył,może byś wpadła,jutro wolne".No i do tego starszy(coś lekko skłamał z wiekiem-spokojnie 10 lat różnicy),no i jeszcze jakaś ściemka co do posiadania partnerki)
          • iwoniaw Słuchaj dziewczyn powyżej i nigdzie nie idź 16.08.12, 18:49
            taki facet nie jest wart nic, nawet na raz. Daj spokój.
          • aneta-skarpeta Re: pewien pan i dylemat... 16.08.12, 18:54
            prawda stara jak swiat

            małe pieski szczekają najgłosniej

            czym wiecej facet banialuk opowiada, a do tego łąpiesz go na lekkich kłamstwach tym wieksze prawdopodobienstwo ze jest cienki w łózku jak dupa węża
            • nelamela Re: pewien pan i dylemat... 18.08.12, 20:25
              Lubię to...smile.
        • aneta-skarpeta Re: pewien pan i dylemat... 16.08.12, 18:52
          boskie, a i wiele prawdy w tym zapewnebig_grin
        • naomi19 Re: pewien pan i dylemat... 16.08.12, 21:25
          i jak laski czekają do niego w kolejce, potem oczekiwał zrobienia loda, a potem łaskawie spuścił się w dwie minuty i oczekiwał owacji z meksykańską falą.
          big_grin dobre dobre
        • riki_i Re: pewien pan i dylemat... 18.08.12, 15:04
          triss_merigold6 napisała:

          > Stawiam dolary przeciwko orzechom, że byłby kwas. Gość by najpierw w ramach ado
          > racji snuł opowieści jaki jest świetny i jak laski czekają do niego w kolejce,
          > potem oczekiwał zrobienia loda, a potem łaskawie spuścił się w dwie minuty i oc
          > zekiwał owacji z meksykańską falą.

          Wow! Uśmiałem się do łez. Tekst miesiąca! Nie da się ukryć, że prawdziwy do bólu i zdradzający dogłębną znajomość materii smile
          • brak.polskich.liter Re: pewien pan i dylemat... 18.08.12, 15:59
            Samo zycie big_grin

            A tekst w dziesiatke.
    • yoma Re: pewien pan i dylemat... 16.08.12, 19:21
      > Tak namolne, że niewiele brakowało a bym się z nim przespała

      to już wiemy, co robić, żeby się z tobą przespać big_grin
      • k874 Re: pewien pan i dylemat... 16.08.12, 19:24
        Podobał mi się po prostu wyłączając z tego gadkę.
    • brak.polskich.liter Re: pewien pan i dylemat... 16.08.12, 19:40
      Niech zgadnie - PUA?
      big_grin

      k874 napisała:

      > Powiedział mi, że mu się podobam i
      > faktycznie czułam,że tak jest,ale przy okazji dowiedziałam się oczywiście, że "
      > takich jak ja to on mógłby mieć 10".

      Namolnosc + obrazliwy tekst nizej kreta dyskwalifikowalyby pana nawet jako one night stand. Chocby nawet wizualnie byl klonem Chrisa Hemswortha.
      • czarnaalineczka Re: pewien pan i dylemat... 16.08.12, 20:49

        ?>Chocby nawet wizualnie byl klonem Chrisa Hemswortha
        o nie nie
        jak gosc by tak wygladal to istnieje opcja zwiazac zakneblowac i wykorzystac
        • czarnaalineczka Re: pewien pan i dylemat... 16.08.12, 20:54
          jestem zboczona
          jestem powaznie zboczona sad
          wyobrazam sobie wlasnie chrisa w tym niebieskim szpitalnym ubranku porzypietego pasami do lozka tongue_out
          • aneta-skarpeta Re: pewien pan i dylemat... 16.08.12, 22:52
            idz sie kobieto przewietrzyctongue_out
        • brak.polskich.liter Re: pewien pan i dylemat... 17.08.12, 00:24
          Zawsze tez mozna wylaczyc panu o aparycji Chrisa H. fonie - tj. nie sluchac, co gada.
          Ale gdyby tenze pan polecial jakims mocno niefajnym tekstem ZANIM fonia zostalaby wylaczona, to niestetoz, ale poczulabym sie, jakby do mojego ulubionego tiramisu ktos dodal czosnku, cebuli oraz anyzku (tego ostatniego serdecznie nie znosze).
          • riki_i Re: pewien pan i dylemat... 18.08.12, 15:08
            He he, co do wyłączenia fonii... Powiem jako facet, że jedno zdanie wypowiedziane przez Panią Dżoanę Krupę sprawia, że fiutek większości facetów chowa się w jamie brzusznej. A z rzeczoną Panią miałem okazję przestawać na żywo.
            • brak.polskich.liter Re: pewien pan i dylemat... 18.08.12, 15:56
              Ale chodzi o to, co pani Dzoana ma do powiedzenia, czy o cos innego (np. tembr glosu)?

              Pytam, bo ja z tych wrazliwszych na bodzce akustyczne i istnieja takie czestotliwosci, ktore odbieram, jak wsadzanie mi w ucho drutu kolczastego wzglednie rozgrzanego szpikulca.
              Pracuje z facetem, ktory jest bardzo mily, kompetentny i wyglada OK. Mimo to kiedy podchodzi spinam sie, zeby go nie strzelic klawiatura i nie wypchnac przez otwarte okno. Czemuz to ach czemuz? Otoz ow pan mowi glosem skastrowanego pawia - taki wysoki, piskliwy glosik, przy tym mowi glosno i duzo. I to, ze barwa glosu nie jest absolutnie jego wina nie zmniejsza mojej niecheci.

              Na sama mysl o jakiejs sytuacji erotycznej z kims o takiej barwie glosu dostaje pochwicy.
              Stad moje pytanie o pania Dzoane - czy rozchodzi sie o forme, czy o tresc.
              • riki_i Re: pewien pan i dylemat... 18.08.12, 19:33
                brak.polskich.liter napisała:

                > Ale chodzi o to, co pani Dzoana ma do powiedzenia, czy o cos innego (np. tembr
                > glosu)?

                I o jedno, i o drugie. Tembr głosu i "hamerykański" zaśpiew ma wybitnie drażniący, to fakt, ale przede wszystkim jest bezdennie głupia (wyjąwszy prymitywne cwaniactwo). Poza tym jest jeszcze coś, ale jako dżentelmen o tym mówił nie będę. EOT w temacie Dżoany.
                • wybryk_n_atury Re: pewien pan i dylemat... 18.08.12, 19:40
                  dżołana dała kosza rikiemu? niedobrzesad
                  • marychna31 Re: pewien pan i dylemat... 06.01.13, 16:56
                    > dżołana dała kosza rikiemu? niedobrzesad
                    Nic nie zrozumiałaś. Riki dał kosza Dzołanie. Za mało inteligentna i oczytana była a poza tym miała feler, o którym gentlemen nie rozprawia a co najwyżej SUBTELNIE sugerujewink
            • nolus Re: pewien pan i dylemat... 18.08.12, 17:24
              riki_i napisał:

              > He he, co do wyłączenia fonii... Powiem jako facet, że jedno zdanie wypowiedzia
              > ne przez Panią Dżoanę Krupę sprawia, że fiutek większości facetów chowa się w j
              > amie brzusznej.
              A wydawałoby się,że taki wygląd sprawia, że na fonię już w ogóle sie zwraca uwagi, no bo te blond włosy,cycki,długie nogi...
              A z rzeczoną Panią miałem okazję przestawać na żywo.

              yyyy...Relacje zawodowe? tongue_out

              To ciekawe co bys powiedział na młody "narybek",np.Marinę:

              https://imworld.aufeminin.com/dossiers/D20120518/marina-1-095436_L.jpg
              • riki_i Re: pewien pan i dylemat... 18.08.12, 19:37
                Czasem masz tak, że ten wygląd jest głównie na fotografii, w realu jest też głos, wdzięk (lub jego brak), zapach, mowa ciała i 1001 innych rzeczy.

                Marinę znam tylko z pudelka, b. ładnie wygląda o ile ma ciemne włosy (w wersji blond wychodzą wschodnie rysy twarzy i traci circa 70% atrakcyjności). Miła dziewuszka, ale to już zdecydowanie nie moja półka, chyba że miałbym robić za tatusia smile
                • nolus Re: pewien pan i dylemat... 18.08.12, 21:02
                  riki_i napisał:

                  > Czasem masz tak, że ten wygląd jest głównie na fotografii, w realu jest też gło
                  > s, wdzięk (lub jego brak), zapach, mowa ciała i 1001 innych rzeczy.
                  >
                  Doskonale o tym wiem smile Nie raz się przekonałam, że z pozoru fajny pan ze zdjęcia/albo podziwiany z oddali jest kiepski live-coś nie tak w sposobie bycia,mimice i dotyku już mnie zniechęcało i zmieniało dobre wrażenie. Jeszcze gorzej jest z łóżkiem-ktoś się wydaje super,przeszedł te 2 w/w etapy,a potem w akcji się okazuje, że też nie "to" tongue_out

                  > ewuszka, ale to już zdecydowanie nie moja półka, chyba że miałbym robić za tatu
                  > sia smile

                  Niektórzy lubią,co widać choćby po tym panu:
                  https://s1.kozaczek.pl/2012/07/piotr-zelt-dziewczyna-monika-ordowska-1.jpg

                  I jak niosą wieści tatusiem za kilka m-cy bedzie nie tylko metaforycznie...
      • triss_merigold6 A propos PUA 16.08.12, 21:49
        A propos PUA, poczytałam o tym kiedyś + obejrzałam parę (instruktażowych zapewne) filmików i wywiadów. Skręcając się z zażenowania zresztą, bo nie da się na toto patrzeć bez głębokiego poczucia obciachu. Fascynuje mnie czy naprawdę jakieś laski można na to wyrwać czy adepci kursów stosują metodę trałowania - pytają każdą babę czy pójdzie z nimi do łóżka i tak co czterdziesta się zgodzi, bo np. co jej szkodzi.
        • aneta-skarpeta Re: A propos PUA 16.08.12, 23:02
          mialam wątpliwą przyjemnosc byc podrywana przez PUA i to sie tak rzuca w oczy , to jest takie nachalne i... no nie wiem jak to okreslic- podszyte desperacją?
          niby koles wyluzowany, bezpośredni, ale brak w tym luzu i swobody

          troche przypomina to gre na punkty, nie traci nawet seksundy, bombarduje, osacza

          masakra

          nie wiem czy to działa
          • mysia-mysia co to jest to PUA? 16.08.12, 23:07
            • aneta-skarpeta Re: co to jest to PUA? 16.08.12, 23:21
              to kolesie, którzy zrobili sobie pranie mózgu, naczytali sie poradników pt " jak zaliczyc kazda panne w miescie" czy tez " nawet ty przelecisz sex bombe z osiedla" i wala wyświechtanymi tekstami typu "spodobałas mi sie, nie spieprz tego" do kazdej laski i myslą, że są bogami podrywu

              na youtubie jest od groma videoporad od "expertów"
              • mysia-mysia Re: co to jest to PUA? 16.08.12, 23:26
                ale skąd taki skrót? czy to ma coś wspólnego z davidem de angelo?
                • aneta-skarpeta Re: co to jest to PUA? 16.08.12, 23:46
                  pick up artist- artysta podrywu
                  • a.va Re: co to jest to PUA? 17.08.12, 00:46
                    Tak jak Aneta napisała - pick up artist, czyli koleś, który uwierzył w rażącą siłę NLS, metody NLP zastosowanej do podrywu.
          • noname2002 Re: A propos PUA 07.01.13, 11:15
            A tu bardzo ladnie opisane dzialania (i skad skutecznosc)PUA:
            heteroseksualisci.blox.pl/2010/10/Niesmiali-i-uwodziciele-czyli-pomagamy-pomagamy.html
        • brak.polskich.liter Re: A propos PUA 17.08.12, 00:19
          triss_merigold6 napisała:

          > Fascynuje mnie czy naprawdę jakieś laski można na to wyrwać

          A wez przeczytaj post zalozycielski. Dziewczyna dostala od praktycznie nieznajomego typa w twarz obrazliwym tekstem, po czym rozkminia na forumie, czy sie z nim umowic i dac mu tylka, czy jednak nie.
          • mysia-mysia Re: A propos PUA 17.08.12, 00:32
            mnie kiedyś przez dłuższy czas jeden facet podrywał na triki z davida de angelego i jak najbardziej działało, nawet mimo tego że dobrze wiedziałam, co robi; mało tego; fakt że wiedziałam dodawał tej sytuacji ciekawego smaczku smile

            i działało to na mnie dosyć długo, ale z czasem zaczełam się do niego jakoś tak przyzwyczajać, traktować go jako kogoś bliskiego i jak kilka razy na moje szczere podejście do naszej znajomości odpowiedział serią sztuczek, w dodatku zmasowanych jak nigdy wcześniej to już mi się przestało podobać i pozostał tylko niesmak i rozczarowanie

            ale zaczęło się od tego, że on mi się tak normalnie spodobał; bez tego z pewnością żadne sztuczki by nie podziałały
            • aneta-skarpeta Re: A propos PUA 17.08.12, 00:38
              no wlasnie, ja rozumiem, ze ktos sobie podryw podrasuje, troche sie przelamie, ale to trzeba miec w sobie, zeby wiedziec kiedy podryw, a kiedy budowanie wiezi- chocby powierzchownej

              inna kwestia, jak sama mowisz- koles Ci sie po prostu podobal

              a jak to gdzies przeczytalam- garbaty nawet z wiedza PUA sobie nie por.cha zbytniowink
              • claudel6 Re: A propos PUA 23.08.12, 16:47
                > a jak to gdzies przeczytalam- garbaty nawet z wiedza PUA sobie nie por.cha zby
                > tniowink

                ee..nieprawda..a karzeł z Games of Thrones? radził sobie wink
                • aneta-skarpeta Re: A propos PUA 24.08.12, 00:02
                  no on faktycznie wyrabiał średniąbig_grin
          • aneta-skarpeta Re: A propos PUA 17.08.12, 01:20
            big_grinbig_grin
    • peggy_su Re: pewien pan i dylemat... 16.08.12, 20:18
      Eee daj sobie z nim spokój. Jakby był jakiś super wystrzałowy to byś się nie zastanawiała czy warto. Bierzesz go pod uwagę bo w miarę przystojny i dlatego że on się Tobą zainteresował. Powinien odpaść już dwa razy, raz po tekście że mógłby mieć takich jak Ty 10, a dwa po tym jak wyszło że nie zna Twojego imienia. Po trzecie facet nawet nie ma ochoty jakoś specjalnie Cię uwodzić i nie pozostawia złudzeń o co mu chodzi. PO wszystkim będziesz mieć kaca i tyle.
      Naprawdę na pojedynczy numerek nie trudno o kogoś ciekawszego.
    • mysia-mysia Re: pewien pan i dylemat... 16.08.12, 20:30
      no jak ci się aż na tyle podoba że jego ignorancja cię nie odstrasza to się z nim prześpij, może jednak będzie fajnie a przynajmniej ok? a jak nie to najwyżej, będziesz przynajmniej na przyszłość wiedziała że takich typów należy unikać smile tylko pamiętaj żeby się zabezpieczyć, bo jedna taka pojechała do Egiptu...
    • czarnaalineczka Re: pewien pan i dylemat... 16.08.12, 20:46
      ojp
      ty sie jeszcze zastanawiasz ?
      po kij odpisujesz na smsmy ???


      i co to znaczy ze byl tak namolny ze bys sie z nim przespala ?
      na zasadzie prosil prosil i wyprosil ???
    • wies-baden Re: pewien pan i dylemat... 16.08.12, 20:49
      Dlaczego piszesz na emamie? Masz dziecko?
      • foringee Re: pewien pan i dylemat... 16.08.12, 20:51
        może jest dzieckiem e-mamy tongue_out
        • claudel6 Re: pewien pan i dylemat... 23.08.12, 16:50
          padłam big_grin
    • foringee Re: pewien pan i dylemat... 16.08.12, 20:53
      facet porażka kompletna do tego ma zadatki na manipulatora-nękacza
      zastanów się czemu takie coś cię pociąga, mimo wielu sygnałów że jest kiepski i cię nie szanuje
    • jola-kotka Re: pewien pan i dylemat... 17.08.12, 01:08
      To jest proste jak drut,interesuje cie numerek na tzw.jedna noc a facet ci sie podoba to idz.
      Jesli podoba ci sie,i liczysz na cos wicej niz jednorazowa przygoda to po tym co juz o nim wiesz,domyslasz sie,ze nic z tego nie bedzie,wiec daj sobie spokoj.

      Osoba,ktora lubi seks na raz nie miewa kaca moralnego cieszy sie,ze kolejny/kolejna zaliczona,w klubach takich pelno.
    • czar_bajry Re: pewien pan i dylemat... 17.08.12, 02:06
      Sedno tkwi w tym, że całkiem mi sie podoba,mogłabym
      > się z nim przespać,ale nie chcę dołączyć do grona bezimiennych numerków i być
      > może jeszcze ponosić jakiś nieprzyjemne konsekwencje(niemiłe słowa po fakcie, p
      > uszczenie "informacji" na mój temat).Spotykać się czy zwiewać od razu? Jak już
      > się spotkam,to chyba trudno mi bedzie rejterować...

      big_grinbig_grinbig_grin
      skopiowałam kawałek bo całego nie dajątongue_out
      Trollbig_grinbig_grinbig_grin
      • jola-kotka Re: pewien pan i dylemat... 17.08.12, 02:20
        czar_bajry napisała:


        > Trollbig_grinbig_grinbig_grin

        Troll nie troll,nie istotne.
        Ewidentnie laska nie wie co z wlasna dupa zrobic,dac czy nie dac o to jest pytanie.
        • czar_bajry Re: pewien pan i dylemat... 17.08.12, 23:24
          Ale to u nas szuka porady dać czy też nie????
          Jak dla mnie to niech daje- dupa nie mydłotongue_out
    • sueellen Re: pewien pan i dylemat... 17.08.12, 09:08
      Jak chcesz go bzyknąć to go bzyknij, tylko nie zapomnij o kondomie.
      I prosze, nie dorabiaj ideologii. Zadzwon do niego i powiedz, że chcesz go przelecieć an ostro czytam na ostro, ustalcie mijsce i czas inie dorabiaj ideologii i kretyńskich gierek zadzwoni nie zadzwoni. No, chyba ze masz 15 lat? Wtedy idź poczytać o Justinie Biberze.
      • k874 Re: pewien pan i dylemat... 17.08.12, 23:20
        No i nigdzie nie poszłam, póki co ODMÓWIŁAM. Odpisał, że szkoda, że akurat teraz wyjeżdżam i zapytał na jak długo. No do za tydzień to już zdąży zapomnieć.
        • czar_bajry Re: pewien pan i dylemat... 17.08.12, 23:25
          Oj tam, oj tam na wyjeździe dasz innemutongue_out
        • sueellen Re: pewien pan i dylemat... 18.08.12, 19:31
          Ty serio masz 15 lat...
    • mamakrzysia4 Re: pewien pan i dylemat... 17.08.12, 23:23
      prześpij się z nim i też przyporządkuj mu swój numerek
    • jagienka75 Re: pewien pan i dylemat... 18.08.12, 15:09
      Nie zawracaj sobie głowy byle kim.
    • kosc_ksiezyca Re: pewien pan i dylemat... 18.08.12, 17:21
      Wierzyć mi się nie chce, ale zgadzam się z sueellen - jak chce Ci się bzykać, to bzykaj i nie dorabiaj do tego ideologii.

      A jak się boisz, że "puści informacje na Twój temat", no to się do tego sportu nie nadajesz.
      • k874 Re: pewien pan i dylemat... 18.08.12, 17:43
        kosc_ksiezyca napisała:

        > Wierzyć mi się nie chce

        w co?

        No i nadal mnie molestuje sms-ami. Jednego dostałam dzisiaj o 6 rano(!),potem sie pytał z kim jade na wakacyjny urlop i że "bedzie czekał". O mamo...
        • sumire Re: pewien pan i dylemat... 18.08.12, 19:43
          olewaj. albo odpisz, że nie jesteś zainteresowana i życzysz szerokiej drogi.
          nie rozumiem, jakie dylematy można mieć wobec faceta, który na dzień dobry oznajmia, że 10 takich mógłby mieć. nawet, gdyby wyglądał jak adonis, wysłałabym na drzewo.
          • k874 Re: pewien pan i dylemat... 18.08.12, 21:16
            Znalazłam go przed chwilą na n-k(konta na fejsie nie ma,co też świadczy o wieku tongue_out)-lat ma faktycznie więcej niż mówił. Dał mi swojego mejla i podpisał się imieniem(nie pamiętałam go- jak go poznałam,to po prostu zapomniałam,czyli już pierwsze wrażenie nie było porażające).Myslałam, że tak staromodnych imion już nie nadają.A mejl to nie wiem po co?! Żebym mu wysłała słit focie chyba wink Generalnie to jeszcze nigdy nie umawiałam się z łysym panem mocno po 30-tce i chyba jednak się to nie zmieni...
            • kkokos Re: pewien pan i dylemat... 18.08.12, 21:35
              Gener
              > alnie to jeszcze nigdy nie umawiałam się z łysym panem mocno po 30-tce i chyba
              > jednak się to nie zmieni...

              słusznie!
              nie umawiaj się z grzybami stojącymi nad grobem!
              przecież on cię nawet dobrze nie widzi przez swą zaćmę starczą!
              i w ogóle dziwne, że na parkiecie mu sztuczna szczęka nie wypadła - cóż, widać chemia poszła do przodu i krem corega naprawdę działa.


              • chomiczkami Re: pewien pan i dylemat... 19.08.12, 21:45
                big_grin big_grin big_grin!
            • czarnaalineczka Re: pewien pan i dylemat... 18.08.12, 21:37
              dziolcha idz na jakas impreze przelec fajne mile ciacho to przestaniesz rozmyslac o dziadkach wink
            • m_incubo Re: pewien pan i dylemat... 19.08.12, 21:56
              Po co te gadki, i tak mu dasz wink
              • gryzelda71 Re: pewien pan i dylemat... 20.08.12, 14:24
                Dokładnie.Inaczej nie byłoby tego wątkubig_grin
                • aneta-skarpeta Re: pewien pan i dylemat... 20.08.12, 14:54
                  tez mi sie tak wydaje
    • suazi1 Ja takich cwaniaczków puszczałam kantem na samym 19.08.12, 21:14
      wstępie. Sam tekst "ja takich ja ty mogę mieć 10" eliminuje tego zawodnika.
      • gryzelda71 Re: Ja takich cwaniaczków puszczałam kantem na sa 20.08.12, 14:26
        Sam tekst "ja takich ja ty mogę mieć 10" eliminuje tego zawodnika

        No autorkę to chyba podkręciło hehehe
    • robitussin Re: pewien pan i dylemat... 20.08.12, 00:27
      Taaa...
    • jowita771 Re: pewien pan i dylemat... 20.08.12, 10:28
      Facet Cie obraził już na wstępie, a Ty się jeszcze zastanawiasz, czy dać mu szansę i masz dylemat? Ocknij się, kobieto, ten typ zasługuje tylko na to, żeby zaraz zapomnieć o jego marnym istnieniu. Po takim tekście to nawet George Clooney powinien dostać kosza.
    • claudel6 Re: pewien pan i dylemat... 23.08.12, 16:48
      >.Wylądowałam z nim nieważne gd
      > zie,ale w ostatniej chwilii rejterowałam i wróciłam do domu.

      rany dziewczyno, to Ty masz szczęście, że Cię nie związał, nie zbił, nie zgwałcił a potem kazał mieszkanie odmalować! Bo to zazwyczaj tak się kończy wink
      • k874 i po 2 m-cach... 04.11.12, 15:21
        od ostatniego sms-a,w ktorym dal mi swojego maila z propozycja odpisania,kiedy pojechalam na wakacje i juz sie nie odezwalam,pisze do mnie niz gruszki ni z pietruszki po 2 MIESIACACH,ze jest w Wawie i co u mnie slychac(nie jestem z Wawy).O co chodzi?!
        • lelija05 Re: i po 2 m-cach... 04.11.12, 15:25
          Że ma chęć i kogoś szuka.
        • nutka07 Re: i po 2 m-cach... 04.11.12, 15:28
          Dlaczego Ty sie w ogole zastanawiasz czego on od Ciebie chce?
        • baltycki Re: i po 2 m-cach... 04.11.12, 15:55
          k874 napisała:

          > pisze do mnie niz gruszki ni z pietruszki po 2 MIESIACACH,
          > ze jest w Wawie i co u mnie slychac(nie jestem z Wawy)
          > .O co chodzi?!
          Pomylil numery

        • mayaalex Re: i po 2 m-cach... 04.11.12, 17:30
          Jedzie do Wawy ale ma kiepski hotel i wolalby nocowac u Ciebie, z seksem i sniadaniem w bonusie. Olej go.
          • k874 Re: i po 2 m-cach... 04.11.12, 17:38
            jeszcze gorzej-teraz mi napisal,ze od 2 m-cy mieszka w tym samym miescie co ja i wlasnie urzadzil mieszkanie smile))
            • na_pustyni Re: i po 2 m-cach... 04.11.12, 18:03
              to straszne, prawdziwy stalker
              • k874 Re: i po 2 m-cach... 06.01.13, 16:38
                Możecie sie ze mnie smiac,bo wytykanie juz tutaj bylo,ale...od tego momentu,kiedy ten gosc do mnie napisal po m-cach od poznania,odpisalam i tak sobie pisalismy sms-y. Nie mialam w tym w sumie zadnego celu-po prostu mi sie nudzilo,a niektore sms-y budzily rozbawienie...Namawial mnie na spotkanie,caly czas sie wykrecalam. Tzn. najpierw bylo spotkanie,a po 2 tyg. zapraszanie na chate,wysylanie zdjec i wylewanie zali w stylu:"Tyle pracuje,a potem siedze sam w mieszkaniu".Odmawialam,koles sie "odgrazal",a potem znowu pisal...W koncu,po ok. 3 tyg. zgodzilam sie na spotkanie-przywital mnie tekstem "Jak ja sie ciesze,ze zgodzilas sie spotkac",co wzbudzilo we mnie jakis niepokoj. Na spotkaniu przyznal ,ze nie za wiele pamieta z wieczoru,kiedy sie poznalismy(swietnie-ja za to te zenade zapamietalam na dlugo) i ze 2 lata temu rozwiodl sie po 15-letnim zwiazku(wtedy byla to wersja, że "zona zginela w wypadku"). O dziecku ani mowy...Zaproponowal mi wspolne spedzenie Sylwestra-odmowilam,ale do tej pory zdazylam sie z widziec 2 razy. Kolejne spotkania byly o wiele fajniejsze,ale sama nie wiem... Na ostatnim spotkaniu przyznal sie wreszcie,ze ma corke i zrozumie,jesli bede chciala teraz zakonczyc znajomosc. A ja nie umiem podjac zadnej decyzji...On szuka partnerki i oczekuje ode mnie podjecia decyzji,bo nie chce byc czasoumilaczem, przechodzil rozne uklady i znajomosci,wiec nie chce se dluzej bawic...I moze nawet moglabym sprobowac,bo na 2 ostatnich spotkaniach zrobil fajniejsze wrazenie,ale niestety pierwszy kontakt byl malo pozytywny i to rzuca mi cien na wszystko. Bo chociaz sie przyznal i okreslil,to niespecjalnie mu ufam,no i co tu robic? Oplaca mi sie z nim spotykac? No bo jak to ocenic- nieudolnie sklamal na bani czy wrecz przeciwnie,byl po prostu debilnie szczery i pokazal swoja prawdziwa twarz?smile Nie chce sie wpakowac w jakas beznadzieje.Dodam,ze jest ode mnie starszy o 13 lat i sam siebie reklamuje jako pozadany typ big_grin
                • guderianka Re: i po 2 m-cach... 06.01.13, 17:06
                  on nie szuka partnerki
                  chce kogoś puknąć a Ty jesteś w pobliżu
                • gryzelda71 Re: i po 2 m-cach... 06.01.13, 17:09
                  Aż taka posucha,że pan kusi i nęci?
                • kraxa Re: i po 2 m-cach... 06.01.13, 17:34
                  Beznadziejna to jesteś ty, beznadziejna desperatka.
                • jowita771 Re: i po 2 m-cach... 06.01.13, 18:10
                  Straszna z Ciebie desperatka. Po co pytasz, jak sama sie pakujesz panu w łapy? Nie licz na wielkie uczucie z jego strony, bo facet ewidentnie jest zaintreresowany jednym i nie jest to związek. A to, że mówi, to znaczy dokładnie tyle, że mówi.
                  • triss_merigold6 Re: i po 2 m-cach... 06.01.13, 18:17
                    To niefajne, że przez tyle miesięcy nie trafił się jej nikt ciekawszy.uncertain
                • na_pustyni Re: i po 2 m-cach... 06.01.13, 18:27
                  a on Ci sie fiz. podoba?
                  bo d.pek z niego straszny
    • anorektycznazdzira Re: pewien pan i dylemat... 06.01.13, 18:34
      Ja bym nie poszła bo facet nie ma klasy ani fantazji za grosz. Treść rozmów, korespondencji i ogólny poziom podrywu- żenada. Nawet jak ktoś chce cię tylko bzyknąć. Z taką samą "klasą" i "fantazją" będzie się pewnie zachowywał w trakcie oraz po.
      • anorektycznazdzira Re: pewien pan i dylemat... 06.01.13, 18:35
        Ooo, teraz dopiero widzę, ze wyciągnęłaś stary wątek.
        • wioskowy_glupek Re: pewien pan i dylemat... 06.01.13, 18:58
          Czuć rasowym trollem na kilometr...
          • k874 Re: pewien pan i dylemat... 06.01.13, 19:14
            W miedzy czasie poznalam takze mlodszego od siebie o 2 lata,przystojnego i niby fajnego goscia. Ale co z tego,skoro nie mam z nim o czym rozmawiac,jest nastawiony glownie na bzykanko i wcale tego nie ukrywa.Ale czego sie spodziewac po 23-letnim szczylu...

            Naprawde uwazacie,ze ten gosc,ktoremu poswiecilam watek, nie moze naprawde szukac partnerki? Ok,wiem,ze te jego teksty byly slabe i pewnie bajeruje mnie ile sie da,zeby wiadomo co,ale przyznam,ze ostatnie 2 spotkania byly pozytywne i gdyby nie odkryl sie tak glupio na samym poczatku a pozniej,to bylabym bardzo zaskoczona i rozczarowana...
            • naomi19 Re: pewien pan i dylemat... 06.01.13, 19:23
              Moim zdaniem powinnaś się cieszyć, że na początku się odkrył... a Ty to dalej rozkminiasz...
            • wjw2 Re: pewien pan i dylemat... 06.01.13, 19:48
              Facet zmienił strategię podrywu
            • olamka1 A nie możesz po prostu... 07.01.13, 10:42
              ... spotkać się, zabawić z nim, iść na żywioł smile Widać, ze Cię fascynuje, jak nie spróbujesz to się nie dowiesz.... . Mówię Ci - lepiej żałować czegoś co się zrobiło niż odwrotnie.
            • gryzelda71 Re: pewien pan i dylemat... 07.01.13, 11:06
              Jeśli pod pojęciem partnerki kryje się pani,co posprząta,ugotuje,opierze,da dup...i taktownie zamilknie na hasło nie chcę o tym rozmawiać,a jak dołożysz nie nękanie tel i smsami to jestem pewna,że szuka partnerki właśnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka