Dodaj do ulubionych

Życie rodzinne...

07.09.12, 16:07
pogryzę!!!!
Nie jestem dumna z macierzyństwa. No teraz zaczynam ledwo tolerować obecny stan i moja mama wpadła na taki pomysł że nic tylko w łeb sobie strzelić.

Otóż moja siostra (dumna i blada z produkcji dwójki potworków) co roku odprawia hucznie ich urodziny i imieniny na które jest zapraszana m.in. moja córka (czyli ja też jestem "uszczęśliwiana" kilkoma godzinami towarzystwa rozwrzeszczanej czeredy - dla przypomnienia nie daję rady z jednym dzieciakiem).

No i moja mama wpadła na pomysł, że wypadało by by "moja córka" odprawiła uroczystość...
RATUNKU!!!
Obserwuj wątek
    • policjawkrainieczarow Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 16:11
      A co córka na to?
    • dziennik-niecodziennik Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 16:11
      ojp.
      jestes okropna.
    • czarnaalineczka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 16:11

      > (czyli ja też jestem "uszczęśliwiana" kilkoma godzinami towarzystwa rozwrzeszczanej
      > czeredy - dla przypomnienia nie daję rady z jednym dzieciakiem).

      ale po co tam idziesz???
      zawiez mala i odbierz o okreslonej godzinie i wsio
      • dziennik-niecodziennik Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 16:13
        wtedy by nie mogla narzekac big_grin
      • atowlasnieja Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 16:25
        już widzę tego rodzinnego focha że ja umęczonej siostrze nie pomagam w obowiązkach gospodyni
        • pitahaya1 Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 16:40
          A nie usłyszałaś jeszcze nic o oziębianiu stosunków i zrywaniu więzi rodzinnych?
          Ja za każdym razem takie teksty słyszę, gdy tylko powiem, że czegoś akurat zrobić nie mogę lub mam inne plany.
          • jola-kotka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 16:43
            A to od czterech lat nie moze sie pogodzic z faktem posiadania dziecka,to nie moze byc prawdziwe.
            • pitahaya1 Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 16:51
              No wiemsmile Ale tak sobie myślę, że są matki, które i po 20 latach otrząsnąć się nie mogą.
        • czarnaalineczka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 16:45
          to niech sie fochaja
          co cie to obchodzi ?
    • gryzelda71 Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 16:12
      Ależ MUSISZ zrealizować pomysł mamusi.
    • kropkacom Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 16:12
      Odprawia? Wyprawia się u nas mówi.

      Widzę to tak. Teoria mówi, ze robisz jak chcesz. Chcesz nie wyprawiać. Nie wyprawiaj. Życie jednak pokazuje, że się powinnaś ugiąć, bo co tam twoje samopoczucie. Liczy się co chce reszta. To jak?
      • chipsi Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 16:46
        Odprawia odprawia. Tak się mówi U NAS tongue_out
        • kropkacom Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 16:51
          Gdzie jest to "u nas"?
          • chipsi Re: Życie rodzinne... 08.09.12, 09:57
            No jak to gdzie? U nas! tongue_out Każdy hanys wie gdzie jest "u nas" tongue_out A gdzie jest Twoje "u nas"?
    • agni71 Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 16:18
      wyprawia sie urodziny, odprawia mszę - moze sie przyda na przyszlośc, bo nieprecyzyjnie sie wyrażasz.

      A matce powiedz, ze ty decydujesz, czy wyprawiac urodziny twojego dziecka, czy nie.
      • jola-kotka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 16:21
        A to dziecko takie malutkie,czy starsze,bo moze dziecka zapytac czy chce miec wyprawione urodziny?
        • kropkacom Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 16:24
          Znasz jakies dziecko, które stwierdzi w pierwszym odruchu, ze nie chce? big_grin
          • jola-kotka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 16:26
            A znasz matke,ktora nie chce dziecku wyprawic urodzin i nie zrobi tego nawet jesli dziecko tego pragnie,bo mnie ten watek bardzo zdziwil.
            • atowlasnieja Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 16:30
              z trudem przeszłam do porządku dziennego nad faktem, że mam dziecko. Co tu świętować?
              • vesper_lynd_1 Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 16:31

                A to ma byc impreza dla ciebie??????????????
                Weź ty kobieto, spójrz troche dalej i szerzej....
              • jola-kotka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 16:33
                atowlasnieja napisała:

                > z trudem przeszłam do porządku dziennego nad faktem, że mam dziecko. Co tu świę
                > tować?

                Urodziny to nie jest twoje swieto tylko dziecka i to ono ma swietowac.
                Dzieci z nieba sie nie biora,bylo myslec wczesniej.
                Dla mnie to ty na terapie sie nadajesz serio,masz powazne problemy ze soba i szkodzisz wlasnemu dziecku.
                • jola-kotka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 16:36
                  Dziecko nie jest winne,ze ma matke,ktora go nie chciala ale wczesniej nie potrafila zrobic tak,zeby go nie miec.
                  Skoro juz sie zdecydowalas wychowac dziecko to rob to jak nalezy,bo szkoda dziecka.
                • bi_scotti Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 17:02
                  jola-kotka napisał(a):

                  > Dzieci z nieba sie nie biora,bylo myslec wczesniej.
                  > Dla mnie to ty na terapie sie nadajesz serio,masz powazne problemy ze soba i sz
                  > kodzisz wlasnemu dziecku.

                  Jak slowo daje, Jola, chociaz czasem sie powstrzymaj! Albo przejrzyj archiwum i bedziesz wiedziec wiecej o autorce. Po cholere kopac lezacego? Masz w tym jakis perwersyjny fun?
                  • jola-kotka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 17:04
                    Szkoda czasu,ona jest chora i tyle.
                    • bi_scotti Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 17:07
                      jola-kotka napisał(a):

                      > Szkoda czasu,ona jest chora i tyle.

                      Ludzie maja rozne problemy. Jesli pisanie na forum komus pomaga to swietnie. Czy to wszystko prawda to sie nigdy nie dowiemy ale jesli prawda to tym bardziej diagnozowanie i dokopywanie jakie tu uprawiasz (nie Ty jedna zreszta) nie ma zadnego sensu.
                    • lily-evans01 Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 21:55
                      Daj spokój, z tego, co pamiętam, dziewczyna chodzi na terapię...
                      A ja, chociaż kocham swoje dziecko, nie wiem, czy bym zdzierżyła tabun dzieciaków w domu z okazji imprezki. Lepszym rozwiązaniem wydaje mi się być sala zabaw. Na salę nawet nie zaglądać, obok zaczekać przy kawce wink.
              • sumire Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 16:34
                ekhm, ale to nie Ty masz świętować.
              • claudel6 Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 16:49
                A to ty jeszcze tego biednego dzieciaka nie oddałaś do adopcji? A paszła won z tego forum.
                • atowlasnieja Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 17:00
                  nie pójdę won stąd.

                  Dzięki wywnętrzaniu się tu pluję jadem w klawiaturę a nie wyrywam kłaki dziecku.
                  • jagienka75 Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 21:52
                    atowlasnieja napisała:

                    > nie pójdę won stąd.
                    >
                    > Dzięki wywnętrzaniu się tu pluję jadem w klawiaturę a nie wyrywam kłaki dziecku


                    Ciebie to trzeba by było gdzieś zgłosić. Teraz plujesz jadem na klawiaturę a potem, kto to wie?
                    Żeby jeszcze nie daj boże jakiejś tragedii z tego nie było.
                    • smutny.dzien Re: Życie rodzinne... 08.09.12, 11:23
                      > Ciebie to trzeba by było gdzieś zgłosić

                      wystarczy kliknąć w czerwony kosz
                      • antyideal Re: Życie rodzinne... 08.09.12, 15:42
                        smutny.dzien napisała:

                        > wystarczy kliknąć w czerwony kosz

                        A co to da ?
                        Autorka, jesli jest prawdziwa, jej dziecko i jej problemy nie znikną.
              • madzioreck Posłuchaj mnie, kobieto 07.09.12, 20:31
                ...długo Ci współczułam, jako że sama jestem bezdzietna z wyboru i poddawana różnym naciskom w temacie dzietności. Ale już po prostu to, co Ty tu wyprawiasz, nawet mnie zniesmacza. Ile jeszcze razy wykrzyczysz całemu forum, jaka to Ty jesteś nieszczęśliwa przez to dziecko?! Co Tobie ten dzieciak zrobił złego? Pojawił się? Sama zaprosiłaś je na ten świat, nie prosiło się o to i nie jest jego winą, że matula nie potrafiła sama zarządzać własną macicą i pozwoliła sobie dyktować, rodzić czy nie!

                Przepraszam, jeśli za ostro, ale to jest po prostu straszne, co tu wypisujesz co moment.
                • claudel6 Re: Posłuchaj mnie, kobieto 07.09.12, 20:40
                  jezu, to jest ciagle to samo. ja sie boję, że ona naprawde coś zrobi temu dziecku, bo pisanie tu na forum NIC nie daje.
            • kropkacom Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 16:32
              No ja bym wystawnych urodzin za żadne Chiny nie wyprawiła. Dzieci mają urodziny, które je zadowalają ale jest to kompromis. Tak, kompromis.
          • soha2 Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 19:26
            iiii tam tongue_out
            wszelakie pierwsze odruchy i pomysły są skutecznie tłumione przeze mnie, bo inaczej przez mój dom przewijałaby się niekończąca się czereda kolegów, koleżanek, znajomych znajomych, rodziny siódmej wody po kisielu i jeszcze musiałabym ich karmić tongue_out
      • chipsi Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 16:48
        > wyprawia sie urodziny, odprawia mszę - moze sie przyda na przyszlośc, bo niepre
        > cyzyjnie sie wyrażasz.

        Nie nie, to Ty się wyrażasz, hm, odmiennie smile Wyprawić to można żołnierza na wojnę lub dziecko do szkoły. Urodziny sie odprawia. Jak widać w różnych rejonach różnie mawiają ale możemy się pokłócić, tak dla rozrywki bo już kiedyś było wink
        • gazetowa_krowa Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 16:58
          za słownikiem PWN:

          odprawić — odprawiać
          1. «oddalić od siebie kogoś niepożądanego lub pozbyć się kogoś, nie załatwiwszy jego spraw lub życzeń»
          2. «wykonać określone czynności według ustalonego regulaminu lub zwyczaju»
          3. «zwolnić ze służby, z pracy, ze stanowiska»
          4. «załatwić formalności związane z wyjazdem kogoś, czegoś»
          sjp.pwn.pl/slownik/2493538/odprawic
          wyprawić — wyprawiać
          1. «posłać kogoś, zwykle w dalszą drogę, w określonym celu»
          2. «urządzić przyjęcie, imieniny itp. własnym kosztem»
          3. «poddać obróbce niektóre surowce, zwłaszcza: wygarbować skórę»
          sjp.pwn.pl/slownik/2540285/wyprawic
          • soha2 Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 19:28
            jest jeszcze coś takiego jak regionalizm i tego nijak nie da się przetumaczyć czasami na polski, więc cytowanie nie ma tu nic do rzeczy tongue_out
            • agni71 Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:07
              regionalizm to pyry z gzikiem czy też Kaszeba, a twoje odprawianie urodzin to po prostu błąd językowy smile

              Może jeszcze "przynajmniej" mozna używac zamiennie z "bynajmniej"? Bo to taki regionalizm wink
              • chipsi Re: Życie rodzinne... 08.09.12, 10:00
                Agni, nie bądź chamka pokroju prezesa PIS co? tongue_out Śląsk z hanysami to nie ukryta opcja niemiecka tylko region Polski smile A przykład z "bynajmniej" z d.py wzięty, naprawdę.
          • chipsi Re: Życie rodzinne... 08.09.12, 10:07
            PWN napisali Gorole tongue_out
            Skoro wyprawiać znaczy posyłać w dalszą drogę czy garbować skórę to mimo wszystko głupio tak używać tego zwrotu zapraszając gości smile

            > 2. «wykonać określone czynności według ustalonego regulaminu lub zwyczaju
            Nooo czyli np odprawiać urodziny. Jeden pierun, zwała jak zwał, Wy mówicie tak, my tak. Wam dziwne odprawianie, Nam nie pasuje wyprawianie.
        • lady-z-gaga Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 17:08
          chipsi napisała:


          > Nie nie, to Ty się wyrażasz, hm, odmiennie smile Wyprawić to można żołnierza na wo
          > jnę lub dziecko do szkoły. Urodziny sie odprawia.

          No, toś się popisała znajomością polszczyzny big_grin
          • barbibarbi Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 17:53
            > chipsi napisała:
            >
            >
            > > Nie nie, to Ty się wyrażasz, hm, odmiennie smile Wyprawić to można żołnierza
            > na wo
            > > jnę lub dziecko do szkoły. Urodziny sie odprawia.

            pierwsze słyszę.

            Uroki można odprawić, mszę, odprawić won można niepożądanego gościa, z kwitkiem można odprawić, ale urodziny?
            Urodziny się wyprawia, ew. organizuje.
            • landora Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 19:06
              Urodziny się wyprawia. Pierwsze słyszę, żeby je ktoś odprawiał.
              • chipsi Re: Życie rodzinne... 08.09.12, 10:12
                Juz pisałam, chesz to sobie wyprawiaj, na wojne możesz wyprawić, skórę mozesz wyprawić. Ja Ci nie bronię. U nas sie urodziny odprawia a jesli o tym nie słyszałaś to wyjedź czasem poza Warszawkę czy gdzie tam mieszkasz. To jest naprawdę przykre że sie wykłócacie o znaczenie słowa, którego jak widać uzywa sie w różny sposób w różnych miejscach. Ale nie, Wasze jest jedynie słuszne a Ślązaków to powinni zakopać tak? I wy sie dziwicie że o autonomie walczymy smile
                • barbibarbi Re: Życie rodzinne... 08.09.12, 10:30
                  ja myślę, że to są regionalizmy i już. Nie ma się o co kłócić. Z wieloma słowami i zwrotami tak jest.
                  • chipsi Re: Życie rodzinne... 08.09.12, 10:44
                    Oczywiście że się zgadzam. Na początku tylko pisałam że można się pokłócić dla rozrywki więc mam nadzieję że nikt tego na poważnie nie bierze big_grin
      • soha2 Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 19:25
        a u "nas" mówi się "czy zrobimy dziecku w tym roku urodziny?" tongue_out
        • chipsi Re: Życie rodzinne... 08.09.12, 10:08
          Zaraz Cię zjedzą bo robi to sie na drutach czy cos ten deseń big_grin
    • vesper_lynd_1 Ależ pewnie, nie wyprawiaj 07.09.12, 16:30

      ...przecież liczysz się Ty i Twoje zdaniewinkp

      Rozumiem, że dziecko małe i zdania nie wyrazi- chciałabym zobaczyć jednak twoja reakcję, kiedy będzie na tyle świadome, że przyjdzie i powie, że chce mieć urodziny jak inne dzieci. Zapewne znowu będziesz najważniejsza ty z twoimi wszelkimi macierzyńskimi obsesjofobiami.

      Matka ci krzywdy nie zrobiła, wpdając na takie pomysł, który wydaje się taki zwyczajny..ale fakt- pewnie babcia pomyslała o wnuczce, a nie o tobie i stąd ten watekwink

      Wyrazy NIE współczucia.
      • nanuk24 Re: Ależ pewnie, nie wyprawiaj 07.09.12, 16:34
        dziecko chyba juz nie takie male, bo to juz chyba 4 albo 3 rokwink
        • vesper_lynd_1 Re: Ależ pewnie, nie wyprawiaj 07.09.12, 16:44

          ..no więc tylko czekac jak przyjdzie i to powie- i co matka uzna zapewne, że się na nią uwzięło, bo chce miec urodziny?wink
          • nanuk24 Re: Ależ pewnie, nie wyprawiaj 07.09.12, 16:57
            Tak, wtedy sie dopiero naczytamy jak to bachor trzyma sztame z rodzinka, a rodzinka sobie okrecila najducha wokol palca i ten glupek tak dal sie omotac, sprzedac, a ona poswiecila kawal swojego zycia - a tu takie cos.

            To juz nawet smieszne nie jesttongue_out
            • vesper_lynd_1 Re: Ależ pewnie, nie wyprawiaj 07.09.12, 17:06

              Czarny scenariusz, ale kto wie...skoro pomysł z urodzinami dla dziecka to występek przeciwko rodzicielce...

        • czarnaalineczka Re: Ależ pewnie, nie wyprawiaj 07.09.12, 16:47
          chyba 5
          • nanuk24 Re: Ależ pewnie, nie wyprawiaj 07.09.12, 17:01
            ulala! To ta mala niewdziecznica juz chyba od dwoch lat o urodziny blaga, w koncu babcia sie nad wnuczka zlitowala, a tu taki pasztettongue_out
    • deelandra Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 16:37
      to straszne, nie wiem, jak ci pomóc, więc podam ci przepis na chleb z dżemem
      składniki
      chleb
      dżem
      • lily-evans01 Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 21:58
        Lubię to!
      • anna.vanilla Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 22:53
        deelandra napisał(a):

        > to straszne, nie wiem, jak ci pomóc, więc podam ci przepis na chleb z dżemem
        > składniki
        > chleb
        > dżem

        Dobre, kupuję i wykorzystam!
    • noname2002 Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 16:39
      Wypraw w klubie dziecięcym albo na sali zabaw,jeśli Cię stać. Dziećmi zajmą się osoby tam pracujące,Ty pijesz kawę z rodzicami i patrzysz jak się bawią.
      A poza tym dziecięce urodziny są dużo łatwiejsze do zrobienia niż imprezy dla dorosłych. W każdym razie dla dzieci od 3lat w górę-dzieciaki same się świetnie bawią, do jedzenia można zamówić choćby pizzę, tylko trzeba dyskretnie nadzorować czy nie robią sobie krzywdy albo czegoś nie niszczą.
      • bi_scotti Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 17:05
        noname2002 napisała:

        > Wypraw w klubie dziecięcym albo na sali zabaw,jeśli Cię stać. Dziećmi zajmą się
        > osoby tam pracujące,Ty pijesz kawę z rodzicami i patrzysz jak się bawią.

        Exactly. I wilk syty, i babcia nie bedzie obrazona. 2 godziny zabawy dla kilku zaproszonych potworow pod czujnym okiem parsonelu jakiegos Kids' Zone czy innego malpiego gaju i masz to z glowy na rok.
        Good luck!
        • atowlasnieja Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 17:08
          finansowo nie udźwignę zabrania dodatkowych dzieci na taką imprezę.

          Taniej wyszłoby na moją rękę. Ale ja nie zdzierżę.
          • noname2002 Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 17:16
            To powiedz babci, że chętnie wyprawisz o ile Ci pomoże. Albo temat się skończy albo babcia będzie pilnować wrzeszczącej czeredy a Ty będziesz symulować, że masz mnóstwo pracy w kuchni.
            • bi_scotti Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 17:31
              Jeszcze jedna pacyfikacyjna opcja nie az taka droga to zabranie czeredki do kina (rodzice dostarczaja przed seansem) i po obejrzeniu filmu, tort dla zaproszonych - podejrzewam, ze i w PL sa kina, ktore maja taki serwis. Na ten tort mozesz juz zaprosic i rodzicow malych gosci wiec wszystko powinno pojsc w miare szybko i relatywnie bezbolesnie. Jesli dzieci przynosza prezenty to to tez jest dobry moment na rozpakowanie, zaspiewanie "100 lat" i buzi-buzi, do domu smile
              • joanekjoanek Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 18:12
                bi_scotti napisała:

                > Jeszcze jedna pacyfikacyjna opcja nie az taka droga to zabranie czeredki do kin
                > a (rodzice dostarczaja przed seansem) i po obejrzeniu filmu, tort dla zaproszon
                > ych - podejrzewam, ze i w PL sa kina, ktore maja taki serwis.

                W PL jest to droższe od imprezy w sali zabaw.
    • yoko0202 weź 07.09.12, 16:45
      zastrzel się albo ucieknij z domu, na zawsze
      skoro taka rutyna jak urodziny powoduje wołanie o pomoc, to jak sobie w ogóle wyobrażasz dalsze życie z potomstwem?
    • lilly_about Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 16:51
      Nie wyprawiaj, ale i sama nie chodz na uroczystości rodzinne, zwłaszcza, że to dla ciebie taka trauma.
      • toxicity1 Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 17:05
        Ale czego cyt. "moja córka".
        Ona nie jest Twoja?
        • lady-z-gaga Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 17:11
          Tez na to zwróciłam uwagę. Może córka jest postacią literacką, i mamusia też ? daj Boże, aby tak było
          • atowlasnieja Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 17:18
            wierz mi chciałabym być "nieszczęśliwą" bezdzietną która nie musi znosić histeryzującej pięciolatki (ostro wieje a ona chce pojeździć na rowerze)
            • jola-kotka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 17:28
              atowlasnieja napisała:

              > wierz mi chciałabym być "nieszczęśliwą" bezdzietną która nie musi znosić hister
              > yzującej pięciolatki (ostro wieje a ona chce pojeździć na rowerze)

              Jesli ty piszesz,o urodzinach wlasnego dziecka "co tu swietowac"
              to jakiej reakcji sie spodziewasz,ja pamietam i kupuje prezent mojemu psu na urodziny.
              A jesli chodzi o to co pisala bi...,ok nie znam twojej historii,ale bocian ci dziecka nie przyniosl wiec jaka ona by nie byla,masz je z wlasnej nieodpowiedzialnosci skoro go nie chcialas i nie oczekuj odemnie wspolczucia.
              Wspolczulabym ci moze wtedy gdybys o tym wszystkim nie pisala w taki podly sposob.
              • gryzelda71 Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 17:31
                Brawo kotka.
                Też nie mam dla niej za grosz współczucia.
            • nanuk24 Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 17:34
              ojej, to straszne!
              Przebij jej opony w rowerkutongue_out
            • barbibarbi Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 18:04
              atowlasnieja napisała:

              > wierz mi chciałabym być "nieszczęśliwą" bezdzietną która nie musi znosić hister
              > yzującej pięciolatki (ostro wieje a ona chce pojeździć na rowerze)

              Jakbym miała mamusię z takim wrednym nastawieniem do macierzyństwa, to też bym histeryzowała przy byle okazji.

              A nie przyszło ci do głowy, aby zmienić nastawienie? To wszystko ułatwi, a może przy okazji nie wychowasz sobie potwora, co cię zatruje grzybkami na starość, tylko fajną osobę? Każda krzywda na dziecku wróci do ciebie prędzej czy później.
              • czarnaalineczka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 18:25
                > A nie przyszło ci do głowy, aby zmienić nastawienie?

                a znasz jakis cudowny sposob na zmiane nastawienia ?
                • barbibarbi Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 18:33
                  uśmiech na facjatę (choćby się śmiać nie chciało), miły głos, pozytywne myślenie, powstrzymywanie się od zgryźliwych komentarzy, pozytywne myślenie raz jeszcze, empatia, jeszcze jeden uśmiech, miłe słowo............... i tak przez miesiąc, taki trening. A potem drugi miesiąc trening, a potem dobre przyzwyczajenia pozostają i może uda się prześlizgnąć przez życie z uśmiechem smile Ciało można wytrenować, to umysł także (guru sekt coś o tym wiedzą), trzeba tylko się postarać.
                  • czarnaalineczka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 19:16
                    i to ma byc zmiana nastawienia ?
                    zwykle pajacowanie i udawanie ze jest ok
                    kiedy nie jest!!!
                    bzdura i tyle

                    najlepiej by dla autorki bylo wyniesc sie gdzies daleko od rodzinki i tyle
                    • claudel6 Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:43
                      od rodzinki? od dziecka chyba.
                    • nanuk24 Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:48
                      ale ona chce miec ta swoja rodzinka i tego cudasnego meza. Ona chce miec rodzinke bez dziecka.
                • jola-kotka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 18:33
                  czarnaalineczka napisała:

                  > > A nie przyszło ci do głowy, aby zmienić nastawienie?
                  >
                  > a znasz jakis cudowny sposob na zmiane nastawienia ?

                  Tak,psychiatra.
                  • czarnaalineczka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 19:20
                    psychiatra leczy choroby
                    a nie sprawia ze ktos kto nie kocha nagle pokocha dziecko
                    • barbibarbi Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 19:39
                      nie wiem jaki ona ma problem z tym dzieckiem, i dlaczego ma taki negatywny stosunek, ale to nie jest zdrowa sytuacja. Szkoda dziecka.
                      • czarnaalineczka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 19:41
                        nie jest zdrowa
                        ale udawaniem sie nic nie zmieni
                    • claudel6 Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:45
                      psychoterapeuta może pomóc zmienić nastawienie i moze pomóc przepracować pewne emocje, może pomóc zrozumieć sytuacje i moze pomóc się pogodzić z tym co nieuniknione. moze tez wskazac rozwiązania, które nie przychodzą do głowy lub są podświadomie odrzucane.
                      • claudel6 Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:46
                        tak, ale w tym wypadku się zgadzam, ze powinna dziecko zostawic rodzinie.
                • lady-z-gaga Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 18:37
                  Można oddac niechciane dziecko dziecko do adopcji, zamiast niszczyc życie jemu i sobie.
                  Ale po co narażac się na ostracyzm, lepiej pozorowac normalne zycie i krzywdzic dziecko niechęcią i pogardą. Ono być może nie podźwignie się przez całe życie z poczucia odrzucenia, ale to nic.
                  Ciekawe, jak kobieta pisze o nieudanym małżeństwie, to wszyscy przekonują, że dla dziecka lepszy rozwód, niż dom bez miłości, bo dzieci wszystko wyczuwają. A tutaj wszystko ok, ona niewinna przeciez, że dziecko urodziła, a teraz go nie znosi.
                  To jakas nowa teoria, że dziecku jest potrzebna zgoda między rodzicami, a miłość matki już nie?
                  • czarnaalineczka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 19:18
                    nawet nie trzeba do adopcji
                    dziecko ma ojca babcie itd
                    w tym wypadku wystarczy ze matka sie wyprowadzi

                    a nie jakies pierdzielenie o zmianie podejscia
                    • lady-z-gaga Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 19:33
                      Dokładnie.
                      Matka nie musi wychowywac dziecka, bywa, że robi to babcia albo ciotka. Przede wszystkim jest ojciec i niekoniecznie musi on ciągnąć fikcję rodziny z kobietą, ktora ma takie emocjonalne deficyty.
                      Najgorsze, co można robić, to doradzać czekanie, aż czas uleczy kobietę z niechęci do własnego dziecka. Naiwna wiara.
                      Nawet pies wyczuwa instynktownie wrogość ze strony domownika i boi się, nie ma się co łudzic, że dziecko niczego nie rozumie.
                      • czarnaalineczka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 19:39
                        i ja tu nigdy nie doradzalam czekania
                        od poczatku mowie autorce zeby to skonczyla
                        • lady-z-gaga Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 19:53
                          Ja wiem, że nie Ty.
                          Tak tylko mi się ulało, bo niektóre forumki traktują to jak przedłużoną depresję poporodową i radosnie radzą zwalczyć to siłą woli.
                      • atowlasnieja Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:25
                        czemu nie zostawię dziecka ojcu?
                        to taki "męski typ" przy którym dziecko by zdechło z głodu

                        czemu nie porzucę dziecka tak zupełnie?
                        bo w oczach środowiska byłabym skończoną suk.ą. Najlepszy dowcip, że najgorsze co mnie teraz spotyka to straszenie że mi dziecko odbiorą.
                        • czarnaalineczka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:29
                          skad wiesz ze by zdechlo ?
                          moze by babcia nakarmila
                          zreszta to juz by nie byla twoja sprawa

                          > bo w oczach środowiska byłabym skończoną suk.ą
                          i co z tegov ?
                          co sie srodowisko obchodzi ?
                          ty ich myslisz ze obchodzisz?
                          obchodzilas ich jak ci namawiali na dziecko ?
                          odbodzilas ich kiedy zwierzalas sie ze nie kochasz malej ?

                          co cie obchodzi ich zdanie?
                        • madzioreck Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 23:04
                          > bo w oczach środowiska byłabym skończoną suk.ą.

                          Obawiam się, że musisz zdecydować, czy chcesz robić dobrze otoczeniu, czy sobie. W Twojej sytuacji nijak się nie da pogodzić jednego z drugim. A dodatkowo zdaje się, że co nie zrobisz, będzie źle. Co Cię więc obchodzi ich zdanie o Tobie?
                • nanuk24 Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 18:38
                  Ty tak na powaznie pytasz?
                  • czarnaalineczka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 19:17
                    tak powaznie
                    jak kochac kogos kogo sie nie kocha?
                    • nanuk24 Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:18
                      widze, ze jednak sobie zarty stroisz.

                      Przyzwiotosc nakazuje szanowac dziecko, pochylac sie nad jego potrzebami, nieba uchylac - nawet, jezeli sie nie kocha. bo to dziecko, ksztaltujace swoja osobowosc, a ona - pardon - stara baba, egoistyczna stara baba, zachowujaca sie nierozgarnieta umyslowo.

                      Rozumiem, ze nie da sie zmusic do milosci, nie kazde dziecko sie kocha. ja, np nie kocham dzieci moich znajomych, sasiadow, ale jak przez jakis regularny okres sa pod moja opieka, to ich slucham, wykazuje sie wyrozumialosci, poklepie po glowie, posmije sie z ich zartow, podmucham w obdarte kolano, dbam i nie i nie krzywdze je.
                      Jezeli ona zdecydowala sie zostac i wychowywac, to powinna sie wzniesc ponad to, co czuje i robic wszystko, by nie krzywdzic.
                      • bi_scotti Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:46
                        nanuk24 napisała:

                        > Jezeli ona zdecydowala sie zostac i wychowywac, to powinna sie wzniesc ponad to
                        > , co czuje i robic wszystko, by nie krzywdzic.
                        >

                        Ale my nie wiemy czy "sie nie wznosi" - to, ze na formu sie wywnetrza & vent nie znaczy, ze w zyciu jest potworem. Wrecz przeciwnie - istnieje duze prawdopodobienstwo, ze pisanie "prawdy" pozwala przetrwac codziennosc i matce, i corce w jakiej-takiej harmonii.
                      • czarnaalineczka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:47
                        > Przyzwiotosc nakazuje szanowac dziecko, pochylac sie nad jego potrzebami, nieba
                        > uchylac
                        o nie nie
                        to nakazuje milosc
                        przyzwoitosc zaklada ubranie nakarmienie i zapewnie jakiegos tam poziomu zycia

                        >ale jak przez jakis regularny okre
                        > s sa pod moja opieka, to ich slucham, wykazuje sie wyrozumialosci, poklepie po
                        > glowie, posmije sie z ich zartow, podmucham w obdarte kolano, dbam i nie i nie
                        > krzywdze je.
                        ale to ze ty tak masz nie znaczy ze kazdy
                        autorka od zawsze nieznosila zadnych dzieci
                      • mamameg Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 22:58
                        Rozumiem, ze nie da sie zmusic do milosci, nie kazde dziecko sie kocha. ja, np
                        > nie kocham dzieci moich znajomych, sasiadow, ale jak przez jakis regularny okre
                        > s sa pod moja opieka, to ich slucham, wykazuje sie wyrozumialosci, poklepie po
                        > glowie, posmije sie z ich zartow, podmucham w obdarte kolano, dbam i nie i nie
                        > krzywdze je.

                        A teraz wyobraź sobie, że dzieci sąsiadów zostają z Tobą na zawsze a Ty nadal ich nie kochasz.
            • madzioreck Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 22:36
              > wierz mi chciałabym być "nieszczęśliwą" bezdzietną która nie musi znosić hister
              > yzującej pięciolatki

              Ale nie jesteś. I nikt poza Tobą nie jest za ten stan odpowiedzialny, a Ty zachowujesz się, jakbyś komuś robiła łaskę, sprawując opiekę nad własnym dzieckiem.
              • czarnaalineczka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 22:40
                > I nikt poza Tobą nie jest za ten stan odpowiedzialny
                no sama sobie dziecka nie zrobila
                • madzioreck Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 22:58
                  O rany, wiesz, że nie o to chodzi. Nie chciała dziecka, dała się "namówić". Do zajścia w ciążę nikt jej siła nie zmuszał, a jedynie perswazją. Przy dziecku też jej nikt sił a nie trzyma.
    • zona_mi Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 17:22
      > No i moja mama wpadła na pomysł, że wypadało by by "moja córka" odprawiła uroczystość...

      Też mi problem - powinnaś wykorzystać okazję i zgodzić, się, żeby mama - skoro sama proponuje - wyprawiła małej uroczystość.
      Dziecko będzie zadowolone, mama, no i Ty (nie biorąc w tym udziału, nie psując nastroju szczęśliwej babci i jej szczęśliwej - zapewne, bo nie znam dziecka, które nie lubi imprez na własne urodziny - wnuczce).
      • mayaalex Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 17:59
        No wlasnie, skoro to pomysl babci to moze babcia zorganizuje urodziny? Ty mozesz kupic tort, chipsy i te inne syfy uwielbiane przez dzieci.
    • edelstein Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 19:18
      Juz pisalam nie raz,wez wreszcie znajdz dziecku kochajacy dom,a ty sie wysterylizuj.
      Niestety nie miesci sie w moim pojeciu,ze mozna tak nienawidzic wlasnego dziecka,ze jego urodziny nie sa niczym waznym.Osobiscie uwazam,ze po tych wszystkich postach,ktore sie pojawily wreszcie czas poinformowac MOPS,zanim przyjdzie tej wariatce do glowy zrobic dziecku krzywde.
      Ps.miala sie leczyc,jak widac ma to w d... .
      • atowlasnieja Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 19:51
        leczę się. Ale pomiędzy stanem "nienawidzę swego dziecka" a sikaniem po nogach ze szczęścia jest cały wachlarz odczuć a ja jestem na razie na etapie "no jest, trudno, przecież jej nie utopię w łyżce wody".

        A ty głupia myślisz, że ja się nie skarżyłam że nie daję rady? I nie mówiłam, że to nie jest czcza gadanina? I co ? I smarkata nadal jest przy mnie. Serio nie wiem co bym musiała zrobić by kogokolwiek to zainteresowało offline: chyba na oczach personelu zrobić jej fizycznie krzywdę.
        • czarnaalineczka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 19:56
          ale przeciez mozesz sama odejsc!!
          nikt ci jej nie musi odbierac
          setki ojcow odchodzi i ich rodzicielstwo ogranicza sie tylko do placenia alimentow
          ty tez tak mozesz
          wyjedz
          zacznij zycie od nowa
          przeciez jeszcze mloda jestes
          • iuscogens Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:00
            No i z jakiego powodu robiłaby wtedy z siebie ofiarę na forum????? Musiałaby wtedy coś sama zrobić i nie miałaby na kogo zwalać jaka jest nieszczęśliwa.
            Woli niszczyć psychicznie dziecko zamiast coś zmienić, od paru lat jest to samo!!!
            Tyle rad usłyszała i dalej nic, jak grochem o ścianę, nic nie zrobi, tylko niszczy dziecko, jojczy, kwęczy i narzeka.
            • iuscogens Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:05
              Jak widzę nick atojawłasnie to widzę rozlazłą, rozczochraną babę w piżamie, która całymi dniami chodzi i jęczy, narzeka, męczy wszystkich i tylko odpędza się od dziecka i wyżywa się na nm psychicznie za swoje niepowodzenia. Czy ona w ogóle pracuje??
            • czarnaalineczka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:08
              > No i z jakiego powodu robiłaby wtedy z siebie ofiarę na forum?????
              by sie napewno znalazlo wink

              > Tyle rad usłyszała i dalej nic, jak grochem o ścianę, nic nie zrobi, tylko nisz
              > czy dziecko, jojczy, kwęczy i narzeka
              w sumie moze gdyby dostala wiecej takich samych rad to by dotarlo
            • edelstein Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:08
              Dokladnie.Ona jest psychicznie chora,narzekanie i robienie z siebie ofiary sprawia jej przyjemnosc.Nie wierze,ze sie leczy.
          • atowlasnieja Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:09
            chwilllaaa!!!

            Leczenie po coś podjęłam: po to by unormować układ w rodzinie. Z resztą jak się skarżę (nie na nią a na siebie) to słyszę w charakterze straszaka i największej krzywdy jaką bym mogła dziecku jako matka zrobić to by było porzucenie jej.
            • czarnaalineczka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:14
              >to słyszę w charakterze straszaka i największe
              > j krzywdy jaką bym mogła dziecku jako matka zrobić to by było porzucenie jej.
              od kogo ?
              od tych samych ktorzy ci mowili ze jak urodzisz to pokochasz?
              od tych ktorzy ci mowili ze zawsze sie wlasne dziecko kocha?

              wierzysz im ?

              krzywde robisz zostajac
              i sobie i corce
            • edelstein Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:19
              Zrzeknij sie praw i jedz w diably.Tak sie leczysz,ze nic sie nie zmienia.
        • edelstein Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:06
          Nie wierze ci.Kazdy u kogo sie bys leczyla,skierowalby sprawe do mopsu.Nie mydl oczu ludziom.
          • czarnaalineczka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:10
            w polsce???
            jaja sobie robisz
            • edelstein Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:24
              Rozumiem,ze Polska zdziczala od kiedy nascie lat temu wyjechalam.Wtedy wszelkie znecanie,a nawet podejrzenia byly sprawdzane.Widzialam dzieci mieszkajace w chlewie z wszami,widzialam dziecko takiej matki,trafily do DD.Pogorszylo sie?i skoro tak w Pl sie porobilo to rozumiem,ze przymykamy oczy,no bo to Polska.
              • czarnaalineczka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:27
                za wszy brud niedozywienie czy za male mieszkanie bez wody
                tak
                za to odbieraja dzieci
                ale jesli w "dobrej" zamoznej normalnej rodzinie
                jest czyste nakarmione i ladnie ubrane dziecko
                to sorry moze byc traktowane jak smiec i mops nic nie zrobi
              • claudel6 Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 21:03
                wiesz co.. własnie przeczytałam w Stołecznej, ze dwójka patologicznych zakatowała na śmierć 2-mies. córeczkę. w warszawie, w kamienicy. nie nadali jej nawet imienia, nie miała PESElu. system się o nią nie upomniał. więc myslę, że z wydolnościa tego naszego systemu jest bardzo słabo sad
                • edelstein Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 21:11
                  I skoro syst niewydolny,to zakladamy rece?tak mam to rozumiec?no to poczekajmy,jeszcze parenascie martwych dziec,mnostwo z trauma,bedzie fajowo.
                  • czarnaalineczka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 21:18
                    a myslisz ze malej lepiej by bylo w pogotowiu opiekunczym albo w dd ?
                    • edelstein Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 21:24
                      Sa rodziny zastepcze,adopcja,ona chetnie zrzecze sie praw,jest siostra,babka.W dd sa dzieci z niuregulowana sytuacja prawna.5latka ma szanse na normalne zycie.
                      • czarnaalineczka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 21:28
                        gdyby sie po prostu zrzekla praw to zadna interwencja z zewnatrz nie bylaby potrzebna
                        a znowu zadna interwencja z zewnatrz nie pozbawi ja praw na podstawie "niekochania"
                        • edelstein Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 21:40
                          Czarna czytasz co ona pisze,wmawiaja jej,ze porzucenie jest najgorsze.Gdyby przyszedl ktos calkiem neutrslny wlyluszczyl co i jak odnosnie zrzekniecia sie praw,bez emocji rodzinki byloby prosciej.
                          • czarnaalineczka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 21:44
                            gdyby sie znalazl ktos rozsadny
                            problem w tym ze nasze psycholozki w wiekszosci beda pierdzielic dokladnie to co rodzina uncertain
                            • edelstein Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 21:55
                              Jessu kobita sie meczy,dzieciak z nia,a one beda wmawiac obojgu,ze sie kochaja.Co to za psycholodzy,szkola lansu i bansu?gdybym byla psychologiem powiedzialabym wprost,albo terapia zaawansowana i czekamy pol roku na efekty,w tym czasie oczywiscie pomoc przy dziecku,by dalej nie musialo tak byc traktowane,albo zrzekasz sie,oboje macie lepszy start,rodzine opuszczas i zaczynasz nowy rozdzoal.Gdzie tu komplikacja?nie wszyscy musza byc matkami,nie wszystkie podolaja,szkoda,ale lepiej oddac niz meczyc.
                              • czarnaalineczka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 21:58
                                > Jessu kobita sie meczy,dzieciak z nia,a one beda wmawiac obojgu,ze sie kochaja.
                                > Co to za psycholodzy,szkola lansu i bansu?

                                wyznawczynie matkopolczyzmu

                                >Gdzie tu komplikacja?nie wszyscy musza byc matkami,nie wszystkie podolaja,szkoda,
                                > ale lepiej oddac niz meczyc.

                                ty to wiesz ja to wiem
                                ale mit matki polski wiecznie zywy
                                pozatym nie ma nawet takich rozwiazan prawnych
                                przeciez nikt jej nie zmusi do rozwodu z mezem i do wyprowadzenia sie
                                • edelstein Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 22:05
                                  Fakt umknelo mi o tej matce polce meczennicy.Ja juz mam chyba inne podejscie,u mnie“nie chce“rowna sie nie mam.Nie czekam czy mi sie po 9miesiacach zachce.Zadne pro life,zaden ksiadz i zadna forumowiczka mnie nie przekona.Moje kolezanki podobnie,nie chca zabezpieczaja sie,a jesli epadna,to otwarcie mowia,ze klinik pod dostatkiem.
                                  Ile jeszcze dzieci bedzie musialo cierpiec w imie dobrego samopoczucia innych,ktorzy ani rodzicami nie sa,ani nawet spokrewnieni.To mnie w Pl odrzuca,ten nakaz robienia jak wiekszosc,bo inaczej grob,kila i mogila,zjedza zywcem.
                                  • dziennik-niecodziennik Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 22:20
                                    ale cożes sie znów Pl uczepiła, naprawde nie ma u nas przymusu robienia tak jak chcą INNI. sama wiele razy płynęłam pod prąd i nikt mi nie fikal. tlko do tego trzeba miec troche jajec i samemu wiedziec czego sie chce.
                                    • edelstein Re: Życie rodzinne... 08.09.12, 11:17
                                      Ja sie uczepilam?znowu ci twoj patriotyzm oczy zaslania.To nie ja pisze,ze Pl jest w ogonie,ze system zerowy,tylko twoje rodaczki siedzace w Pl.Pytaj ich.
                          • antyideal Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 21:49
                            Sytuacja jest taka, ze ona nie potrafi w zadnej glupiej sprawie
                            postawic sie swojej rodzinie, a co dopiero tak powaznej.
                            I gdzie mialaby sie podziac po oddaniu dziecka ?
                            Zdaje sie ze nie ma pracy.
                            Wyobrazasz sobie, ze zrzeka sie dziecka na rzecz swojej matki dajmy na to,
                            i nadal u niej mieszka ?
                            • czarnaalineczka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 21:51
                              dziecko ma ojca
                              wiec nie musi sie zrzekac na rzecz matki
                              wystarczy ze sie rozwiedzie i wyjedzie
                              potem poszuka pracy np za granica
                              i luz
                              zacznei nowe zycie
                              wystarczy sie odwazyc
                              • antyideal Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 21:57
                                Pisala, ze nie odda dziecka ojcu, bo szlag ją trafi, ze
                                bedzie je wychowywala tesciowa..to raz.
                                Dwa - z tego co pisze to ma w sobie tyle odwagi i asertywnosci,
                                ze...lata pracy nad sobą przed nią.
                                Chyba, ze sie cos wydarzy, co nią tąpnie..
                                Dobrze by bylo.
        • yoko0202 trzeba było spróbować najpierw z pieskiem 07.09.12, 20:10
          bo wiesz, jak się spacery znudzą to (niestety) można odstawić do schroniska
        • jola-kotka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 22:57
          atowlasnieja napisała:

          > leczę się. Ale pomiędzy stanem "nienawidzę swego dziecka" a sikaniem po nogach
          > ze szczęścia jest cały wachlarz odczuć a ja jestem na razie na etapie "no jest,
          > trudno, przecież jej nie utopię w łyżce wody".
          >
          > A ty głupia myślisz, że ja się nie skarżyłam że nie daję rady? I nie mówiłam, ż
          > e to nie jest czcza gadanina? I co ? I smarkata nadal jest przy mnie. Serio nie
          > wiem co bym musiała zrobić by kogokolwiek to zainteresowało offline: chyba na
          > oczach personelu zrobić jej fizycznie krzywdę.


          Serio toba ktos sie powinien zajac,bo normalna to ty nie jestes,ja bym nie chciala z toba mieszkac,balabym sie,ze ci cos odwali i zrobisz mi krzywde.
          Pogarda z jaka sie wypowiadasz o swoim dziecku,nie ja wogole mysle,ze ty to zmyslasz jaja sobie robisz,a jesli nie to jestes okropna osoba dla wszystkich,ktorzy cie otaczaja.
          Jesli tak potrafisz mowic o dziecku to jak ty sie wypowiadasz o doroslych wokol ciebie.
          Ja jestem zalamana,nie sadzilam,ze ktos taki moze istniec.
    • soha2 Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 19:24
      wszelakie pomysły na które wpada teściowa/ciotka/kuzyn, szwagier i sąsiad są równo przeze mnie olewane, szczególnie wtedy, gdy to ja muszę 99 procent owego pomysły realizować tongue_out
      i zazwyczaj tylko na owym pomyśle się kończy
    • ashraf Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 19:27
      Podejscia do macierzynstwa nie komentuje, bo nie znam sytuacji. Nie zawsze jest to takie proste, jak sie wydaje, ale zapewne mozna cos z tym zrobic. Skoro leczy sie depresje poporodowa, to sa tez sposoby na zaakceptowanie stanu, jakim jest macierzynstwo, moze warto poszukac profesjonalnej pomocy??
      A co do samych urodzin, to zamiast meczyc sie impreza (co w twojej sytuacji tylko spoteguje niechec do dziecka) albo robic przykrosc malej (bo koledzy/kolezanki przyjecia maja), po prostu powierz jej organizacje profesjonalisom. Centrum zabaw, kino, dzieciece restauracje - jest tysiac pomyslow, gdzie twoja rola sprowadza sie do zaplacenia i obserwowania dzieciakow zza szybki.
      • atowlasnieja Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 19:43
        nie stać mnie na imprezę wyjściową
        • edelstein Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 19:47

          Ciebie tylko stac na to,by marnowac dziecku zycie.Nie dosc,ze psychiczna to nawet nie potrafi odlozyc na urodziny dziecka.
      • edelstein Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 19:45
        Podobno szukala,uczeszczala,przestala,podobno znow miala is i jak widac po tym watku nie poszla,a dziecko nadal z matka wariatka zyje pod jednym dachem
        • ashraf Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 19:49
          Biedne dziecko sad((
        • barbibarbi Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 19:51
          moze mnie ktoś oswieci, please, o co kaman? Musiałabym przekopać pól archiwum, a jestem leniem. Tak w telegraficznym skrócie, bo nie może mi się zmieścić w głowie, że można nie kochać swojego dziecka!
          • iuscogens Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:30
            Nie chciała dziecka, ale inni chcieli, więc urodziła i tak od 5 la cierpi z tego powodu i nie może przeżyć, że jednak to dziecko jest i czasem chce się z nią pobawić.
            Narzeka, kwęczy, dziecko jest straszne, bo chce się z nią pobawić, ale nic z tym nie robi i dalej jęczy.
            To tak w skrócie.
          • jagienka75 Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 21:59
            barbibarbi napisała:

            > moze mnie ktoś oswieci, please, o co kaman? Musiałabym przekopać pól archiwum,
            > a jestem leniem. Tak w telegraficznym skrócie, bo nie może mi się zmieścić w gł
            > owie, że można nie kochać swojego dziecka!


            Mąż chciał mieć dziecko, więc się kobieta zdecydowała, żeby mieć portki w domu. Teraz jęczy i stęka, jak to ona tego dziecka nie lubi, nie kocha i inne tego typu durnoty.
            Mogła "kopnąć" chłopa w tyłek i poszukać sobie takiego samego egoistę, jak ona. Tymczasem jej mąż znalazłby sobie kobietę, która kochałaby dziś ich wspólne dziecko.
            Nie wiadomo, co jej w głowie siedzi i czy to się kiedyś jakąś tragedią nie skończy.
            • barbibarbi Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 22:29
              jagienka75 napisała:


              > Mąż chciał mieć dziecko, więc się kobieta zdecydowała, żeby mieć portki w domu.
              > Teraz jęczy i stęka, jak to ona tego dziecka nie lubi, nie kocha i inne tego t
              > ypu durnoty.



              A ja pomyślałam, że to może jakieś dziecko z problemami, albo z gwałtu, albo znienawidzonego męża przemocowca, albo może kobieta zdrowie zrujnowała przez ciąże. A tu taki banał? Tak po prostu?

              Jedyne co mi przychodzi do głowy, to zaburzona osobowość socjopatyczna, albo choroba psychiczna, albo osoba skoncentrowana na własnym ego, tak bardzo kochająca sama siebie, że dla dziecka tej miłości już nie zostaje.

              Tak, czy siak nie można liczyć na jakieś służby socjalne w Polsce, nikt się nie zainteresuje takim przypadkiem, nie bądźmy naiwni, to nie Norwegia. Możemy mieć nadzieję, że ta baba tylko tak pisze na forum, może lubi epatować innością, może lubi prowokować? Pozostaje też rodzina, która może dać pozytywne wzorce i miłość dziecku, może nie jest tak tragicznie, jak ta rozwydrzona i zaburzona matka opisuje. Jednak z której strony by nie patrzeć, to jest bardzo smutna sytuacja, bo odrzucenie psychiczne może być bardziej bolesne niż rany fizyczne, i jeśli ta dziewczynka widzi brak miłości matki, to będzie miała bliznę psychiczną przez całe życie.

              • mamameg Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 23:06
                Pozostaje też rodzina, która może dać pozytywne wzorce i
                > miłość dziecku, może nie jest tak tragicznie, jak ta rozwydrzona i zaburzona ma
                > tka opisuje.

                Rodzina jest wściekła na Atowlasnieja, że sobie nie radzi z macierzyństwem.
      • claudel6 Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 21:04
        depresja poporodowa w 5 lat po porodzie?
    • krolowa_online Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 19:32
      jestes potworem dla wlasnego dziecka
      jestes biedna i nieszczesliwa, bo zmuszona zostalas je wychowywac? a na forum Ci jeszcze wspolczuja
      boze, biedna dziewczynka, co ona musi przezywac na codzien z taka matka-potworem
      zal mi jej bardzo, nieciekawa przyszlosc ja czeka
      • deelandra Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 19:34
        królowa, jako, że za prędka w myśleniu nie jesteś to objawię ci tę prawdę, że jej to akurat nikt na forum nie współczuje
        • edelstein Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 19:52
          Ona napisala prawde,ta kobieta zneca sie psychicznie nad dzieckiem,a forumowe mamuski co o klapsa dra koty i wyzywaja zwolenniczki od bestii przymykaja oko.Biedna kobita,jak i Kasienkauncertain
        • krolowa_online Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 19:57
          deelandra napisał(a):

          > królowa, jako, że za prędka w myśleniu nie jesteś to objawię ci tę prawdę, że j
          > ej to akurat nikt na forum nie współczuje

          juz kiedys ci napisalam, ze z debilami nie rozmawiam-NIE DOTARLO?
          • deelandra Re: Życie rodzinne... 09.09.12, 10:51
            w związku z tym, nie wiem, jak patrzysz w lustro, pod kątem, czy co?
      • czarnaalineczka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 19:41
        i jak to mialo pomoc dziewczynce ?
        • edelstein Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 19:50
          Forum nie pomoze,czas by admin wyslal jej ip i je jej wypociny wraz z adresem trafily do MOPSu
          • czarnaalineczka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 19:54
            nikt nie odbierze dziecko "tylko " dlatego ze matka go nie kocha
            • edelstein Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:10
              Jest psychiczna,zabiora,psychiczne znecanie sie nad dzieckiem jest powodem.
              • czarnaalineczka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:12
                a podaj jakikolwiek przyklad znecania sie psychicznego ktory autorka opisala na forum
                • edelstein Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:17
                  Wystarczy,ze okazuje jej to samo co pisze tutaj.Rozumiem,ze wolisz czekac,az w przyplywie goracych uczuc dziecko niechcacy rozbije glowke o futyne,prog.Historia Kaski niczego nie uczy.
                  • czarnaalineczka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:19
                    za to sie dziecka w polsce nie odbiera
                    chocby codziennie wyzywala mala od glabow czy debili to by jej dziecka nie odebrali
                    tu jest polskauncertain
                    • edelstein Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:28
                      Ciesze sie,ze nie mieszkam w Polsce,ciesze sie,ze tutaj nie zawsze co prawda sie udaje pomoc dzieciom,ale w duzej mierze robi sie i dziala.Sa przypadki,bo sa,ale to margines i za ten margines bekaja ci,ktorzy nie dopilnowali,zignorowali,na szczescie.
                      • czarnaalineczka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:36
                        no a tu jest polska ...
                • iuscogens Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:21
                  Nie trzeba dziecka terroryzować, żeby to było znęcanie. Od autorki bucha na kilometr aura "dziecko zniszczyło mi życie", ona tego dziecka nie lubi, przyznawała to szczerze, myślisz, że dziecko jest głupie, że tego nie czuje?? Mała rośnie w atmosferze braku akceptacji, niepewności, w atmosferze "mamusia zmarnowała sobie przez mnie zycie" - to nie musi być wyartykułowane bezpośrednio, takie rzeczy się wyczuwa. I z tego się potem biorą zakomplesione dzieci, bez poczucia własnej wartości, które jak tylko dorosną polecą za każdym kto kiwnie palcem i da im namiastkę miłości.
                  Ona ją niszczy psychicznie, dziecko nie ma stabilizacji, miłości, akceptacji - jak bez tego ma się normalnie rozwijać (w sferze psychicznej).
                  A z tego co kojarzę to tatuś też nie lepszy uncertain
                  • bi_scotti Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:23
                    iuscogens napisał:

                    > Mała rośnie
                    > w atmosferze braku akceptacji, niepewności, w atmosferze "mamusia zmarnowała s
                    > obie przez mnie zycie" - to nie musi być wyartykułowane bezpośrednio, takie rze
                    > czy się wyczuwa. I z tego się potem biorą zakomplesione dzieci, bez poczucia wł
                    > asnej wartości, które jak tylko dorosną polecą za każdym kto kiwnie palcem i da
                    > im namiastkę miłości.
                    > Ona ją niszczy psychicznie, dziecko nie ma stabilizacji, miłości, akceptacji -
                    > jak bez tego ma się normalnie rozwijać (w sferze psychicznej).
                    > A z tego co kojarzę to tatuś też nie lepszy uncertain

                    To jest wylacznie gra Twojej wyobrazni na podstawie tekstow napisanych przez kogos kogo w zyciu na oczy nie widzialas. Hmmm ...
                    • iuscogens Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:31
                      nie bi, to jest czytanie ze zrozumieniem.
                  • czarnaalineczka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:25
                    jasne ze tak
                    jasneze mala czuje
                    jasne ze mala bedzie sie porownywac z kolezankami
                    i pewnie bedzie uwazac ze to jej wina ze mama jej nie kocha
                    jasne ze mala cierpi
                    wszystko co piszesz sie zgadza

                    ale w polsce dziecka za to nie podbiora
                    jednyna nadzieja dla tej malej na namiaste normalnosci to odejscie matki
                    • iuscogens Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:32
                      No ja się zgadzam, tylko, że ona nie odejdzie bo jej odpadnie powód na który może narzekać.
                      I na co będzie zwalać winę, że jest taka nieszczęsliwa??
                      • czarnaalineczka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:35
                        pogode , plamy na sloncu , piekarza , rzad, podatki
                        cos sie znajdzie jak zechce wink
                        • iuscogens Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:39
                          tylko musi chcieć, nie??
                          A jej chyba obiekt do narzekania bardzo pasuje.
                        • nanuk24 Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:40
                          tylko komu sie wyzali, kiedy przez jakis czas moze nie miec dojscia do internetutongue_out
    • iuscogens Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 19:53
      OJP, kolejny odcinek neverending story pt: Jak to dziecko zniszczyło moje życie.
      Zdążyłaś już przez te parę lat, kiedy narzekasz na swoje dziecko na forum udać się do specjalisty czy dalej ograniczasz się do niszczenia psychicznego dziecka??
      • edelstein Do moderacji 07.09.12, 20:00
        bardzo prosilabym,by ta kobiete namierzyc i przekazac sprawe osobom zajmujacym sie przemoca w rodzinie.To jest kolejny watek na przestrzeni lat i nic sie nie zmienia.Nie wiem kto jest w Pl odpowiedzialny za to,gdyby to bylo tutaj wyslalabym screny do jugendamtu.Nie mozna pozwolic,by dziecko przebywalo z ta kobieta.Podejrzewam,ze rodzina wstydzi sie pojsc po pomoc lub autorka sie kamufluje.Zrobcie cos ludzie.
        • czarnaalineczka Re: Do moderacji 07.09.12, 20:06
          ty serio myslisz ze komus odbiora dziecko bo napisal na forum ze go nie kocha???
          • jola-kotka Re: Do moderacji 07.09.12, 23:04
            czarnaalineczka napisała:

            > ty serio myslisz ze komus odbiora dziecko bo napisal na forum ze go nie kocha??
            > ?
            >
            Jak ja to czytam te wszystkie posty tej kobiety,to "nie kocham"jest najmniejszym zlem jakie napisala.
        • antyideal Re: Do moderacji 07.09.12, 20:09
          Nie dramatyzuj, wiele kobiet, mezczyzn nie kocha swoich dzieci.
          Za niekochanie dziecka nie odbiera sie go rodzicom,
          tylko za zaniedbywanie.
          Nie wiesz jak ona traktuje swoje dziecko, nie pisze ze
          zneca sie nad nim.
          • edelstein Re: Do moderacji 07.09.12, 20:14
            Oczywiscie,jak ktos nie leje do nieprzytomnosci to nie jest znecanie no nietongue_out przestaje sie dziwic,ze dzieci znajduje sie pod gruzami.W koncu to nic takiego traktowac dziecko jak smiec.Wiesz co ona wyprawia w domu?jak ktos sie temu przyjrzy nie zaszkodzi.Prewencja sie to nazywa.
            • antyideal Re: Do moderacji 07.09.12, 20:22
              To Twoja wyobraznia pracuje.
              Mozna nie kochac dziecka i traktowac je w miare mozliwosci normalnie
              Mozna kochac dziecko i byc potworem w imie jego " dobra'.
              Obserwacja przydalaby sie w niejednym domu
              nikt nie wie co sie dzieje w 4 scianach,
              po latach wychodza takie rzeczy.
              Ale gdy ktos nawoluje do wiekszej kontroli spolecznej nad dziecmi
              odzywa sie chor glosów jakim prawem...
              • edelstein Re: Do moderacji 07.09.12, 20:31
                Nawet jak to tylko moja wyobraznia,to co ci qrwa szkodzi,ze ktos to sprawdzi,przyjrzy sie rodzinie,szkoda ci,by cos z twego podatku poszlo na prewencje?
                • antyideal Re: Do moderacji 07.09.12, 20:39
                  Mnie nie szkodzi, ale mysle realistycznie.
                  Nawet jesli naslesz jakims cudem opieke spoleczna
                  to przyjda i co zobaczą, zadbane czyste dziecko,
                  z masa zabawek, w zadbanym mieszkaniu. I co dalej ??
                  Jako niedoszly pracownik socjalny widzialam kiedys takie rzeczy,
                  ze wlos mi sie na glowie jeżył i nikt dzieci z tych miejsc nie zabierał,
                  a juz na pewno nie dochodzil czy dziecko jest kochane czy nie..
                  • edelstein Re: Do moderacji 07.09.12, 20:43
                    A gdzie psycholog dziececy,monitorowanie rodziny,obserwowanie z boku relacji rodzice-dziecko?przeciez to jest prewencja,a nie popatrzenie na zabawki i obejrzenie pokoiku.
                    • antyideal Re: Do moderacji 07.09.12, 20:49
                      I myslisz ze "załatwisz" to doniesieniem na podstawie tego,
                      ze ktos cos tam pisze sobie na forum? ...
                      • edelstein Re: Do moderacji 07.09.12, 20:58
                        Z tego co wiem,nie raz,nie dwa interweniowano,bo ktos cos napisal na fb,na forum itd.rozumiem,ze jesli chodzi o dobro dziecka to juz nie dziala,zamach bombowy bardziej interesujacytongue_out
                        • czarnaalineczka Re: Do moderacji 07.09.12, 21:15
                          terroryzm jest na czasie
                          dzieci w polsce nigdy priorytetem nie byly uncertain
                    • czarnaalineczka Re: Do moderacji 07.09.12, 20:56
                      chodzi ci o badanie w rodk ?
                      • edelstein Re: Do moderacji 07.09.12, 21:05
                        Nie wiem co to rodk,u nas robia to na miejscu osoby do tego przeszkolone,nikt nigdzie nie chodzi,wszystko w czterech scianach.
              • claudel6 Re: Do moderacji 07.09.12, 21:09
                "można". ale my nie wiemy, jak ona je traktuje.
            • czarnaalineczka Re: Do moderacji 07.09.12, 20:22
              twoim zdaniem ja prawo w polsce ustanawiam ?

              >jak ktos sie temu przy
              > jrzy nie zaszkodzi.Prewencja sie to nazywa.
              super
              tylko ze nikt tego nie zrobi
              • edelstein Re: Do moderacji 07.09.12, 20:36
                Jak to nie zrobi?jest zgloszenie,musza zrobic,tym bardziej,ze to forum ogolnodostepne,raczej watpie,by mops byl zainteresowany obszernym artykulem w gazecie na temat “nicnierobienia“.A jak tak dalej pojdzie to czas by prase zagraniczna zainteresowac polskimi realiami.
                • nenia1 Re: Do moderacji 07.09.12, 20:51
                  Tak zawiadom zagraniczną prasę, że w Polsce MOPS nie chce dziecka odebrać choć matka napisała na forum, że go nie kocha i nie chce jej się urodzin dziecku zrobić.
                • czarnaalineczka Re: Do moderacji 07.09.12, 20:53
                  mala szansa zeby podjeli interwencje na podstawie " bo matka napisala na forum ze nie kocha dziecka "
                  moze gdyby nap[isala ze mala glodzi bije albo zamierza zabic to by sie ruszyli
                  a nawet jesli juz sie rusza to jak zobacze zadbane mieszkanie i zadbane dziecko to grzecznie przeprosza i pojda odnotowawszy ze " nie stwierdzono nieprawidlowosci "
                  • nenia1 Re: Do moderacji 07.09.12, 21:01
                    A co powinni twoim zdaniem zrobić? Odebrać dziecko na podstawie informacji rozemocjonowanych pań z forum?
                    • edelstein Re: Do moderacji 07.09.12, 21:07
                      Takie rozemocjonowane pomogly kiedys dziewczynie tu na forum,te same rozemocjonowane zyczyly ci powrotu do zdrowia i martwily sie twoim rakiem.Fajnie bylo nie,banda glupich emocjonowala sie guzkiem.Glupieuncertain
                      • nenia1 Re: Do moderacji 07.09.12, 21:18
                        A co ma jedno do drugiego? Każda historia jest dla ciebie taka sama? Nie odrozniasz sytuacji gdy ktos sam o czymś pisze od nakręcania sytuacji na podstawie wlasnych wyobrażeń? Czy po prostu starasz sie uderzyć w coś osobistego?
                        • edelstein Re: Do moderacji 07.09.12, 21:33
                          No skoro dla ciebie jest normalne co opisuje autorka i calkowicie to akceptujesz to twoja sprawa,ja nie musze.Ciesz,ze na tym forum sa rozemocjonowane,bo wiesz pod twoimi watkami moglyby sie ukazac niezbyt ciekawe wpisy.W koncu czym tu sie emocjonowac,mnostwo kobiet ma raka.Pozwol,ze dalej bede sie emocjonowac tym co chce.I ciesz sie,ze tutaj nie tylko zimne ryby siedza.
                          • nenia1 Re: Do moderacji 07.09.12, 21:42
                            No i co by się stało gdyby się takie wpisy pojawiły? Powinnam apelować do moderacji o numer IP? Czy zawiadamiać zagraniczną prasę?
                            • edelstein Re: Do moderacji 07.09.12, 21:59
                              Nie chciej wiedziec co by bylo,byc moze dostalabys takiego kopa,ze prasa by informowala np.o twoim samobojstwie.No chyba zes taka heroska,ze nic cie nie rusza.Na tym zakonczmy.ciao
                              • nenia1 Re: Do moderacji 07.09.12, 22:19
                                Tak, oczywiście, popełnilabym samobójstwo z powodu wpisów na forum. Dziewczyno ja nie mam depresji z tendencjami samobójczymi tylko raka. Do tego kochająca rodzinę, prosperującą firmę, ciekawe hobby i dwa fantastyczne koty. Nie trzeba być heroską żeby sie nie pociąć bo ktoś na forum coś pisze. Bardzo cię jednak fantazja ponosi.
                  • edelstein Re: Do moderacji 07.09.12, 21:02
                    Po prostu super.Slow brak.
                  • antyideal Re: Do moderacji 07.09.12, 21:10
                    czarnaalineczka napisała:
                    i
                    > a nawet jesli juz sie rusza to jak zobacze zadbane mieszkanie i zadbane dziecko
                    > to grzecznie przeprosza i pojda odnotowawszy ze " nie stwierdzono nieprawidlo
                    > wosci "

                    Kilka lat temu byla sprawa skatowanego na smierc dziecka,
                    bitego, glodzonego przez wiele miesiecy.
                    Pracownik socjalny byl w stalym kontakcie z rodziną,
                    widywal dziecko, nic "nie zauwazyl", tylko dziwowal sie,
                    ze dziecko dziwnie spokojne - a ono spokojne, bo ledwo zywe chodzilo...
                    O czym tu wiec mowic uncertain
        • claudel6 Re: Do moderacji 07.09.12, 21:08
          kurde, edel ma rację. a potem gazety beda pisac, ze nikt sie nie zainteresował, jak sie juz zdarzy nieszczęście. tylko że moderacja chyba nie zajmuje sie takimi rzeczami uncertain
          • madzioreck weźMY i zróbCIE - czyli cudzymi rączkami 08.09.12, 18:08
            Jak mnie się to podoba: no niech ktoś coś zrobi. A przepraszam, Wy same z edelstein rączek nie macie? Macie dokładnie takie same możliwości jak moderacja, żeby się dowiedzieć, gdzie się różne sprawy zgłasza i zgłosić - ale nie, lepiej siedzieć na tyłku i labidzić "niech ktoś coś zrobi"uncertain Czemu akurat moderacja miałaby...?

            Pomijając już to, czy w ogóle jest co zgłaszać.
            • claudel6 Re: weźMY i zróbCIE - czyli cudzymi rączkami 09.09.12, 14:12
              przocież ja nie napisałam, że ktoś ma coś zrobić, więc weź sie ode mnie odpitol.
        • jagienka75 Re: Do moderacji 07.09.12, 22:01
          edelstein napisała:

          > bardzo prosilabym,by ta kobiete namierzyc i przekazac sprawe osobom zajmujacym
          > sie przemoca w rodzinie.To jest kolejny watek na przestrzeni lat i nic sie nie
          > zmienia.Nie wiem kto jest w Pl odpowiedzialny za to,gdyby to bylo tutaj wyslala
          > bym screny do jugendamtu.Nie mozna pozwolic,by dziecko przebywalo z ta kobieta.
          > Podejrzewam,ze rodzina wstydzi sie pojsc po pomoc lub autorka sie kamufluje.Zro
          > bcie cos ludzie.



          Jestem za!!!
      • bi_scotti Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:18
        iuscogens napisał:

        > czy dalej ograniczasz się do niszczenia psychicznego dziecka??

        Zakladajac, ze historia jest prawdziwa, skad to przekonanie, ze autorka "niszczy psychicznie dziecko"? Fakt, ze go nie kocha i ze zwierza sie z tego publicznie to jedno ale jaka jest wobec tego dziecka w domu na codzien to drugie. My tu znamy wylacznie to jedno oblicze i NIE MAMY BLADEGO POJECIA jak wyglada reality.
        Moja matka mnie nie kochala ale byla FANTASTYCZNYM, ODPOWIEDZIALNYM, TROSKLIWYM rodzicem - moglabym wielu dzieciom (kochanym przez ich rodzicow!) zyczyc zeby mialy tak troskliwych i dedicated adwokatow jakim dla mnie byla moja matka. Nie przypuszczam zeby kiedykolwiek/gdziekolwiek publicznie zwierzala sie ze swojej tragedii bycia matka i niekochania swojego dziecka, byla bardzo prywatna osoba. Brak milosci i niechec do bycia rodzicem nie musi przekladac sie na zle traktowanie dziecka. Fakt wykrzykiwania publicznie swoich problemow swiadczy wylacznie o ich istnieniu w glowie tego kto krzyczy ale jakie jest zycie z ta osoba, tego przez forum nie wiemy i wiedziec nie bedziemy.
        Jeszcze raz ten sam disclaimer: zakladamy, ze historia jest prawdziwa i Atowlasnieja faktycznie zmaga sie z jakimis swoimi wewnetrznymi demonami.
        Odsadzanie czlowieka od czci i wiary wylacznie dlatego, ze pisze o braku milosci i czulosci dla wlasnego dziecka tudziez uzywa niemilych okreslen na to dziecko jest zupelnie nieuzasadnione.
        • iuscogens Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:27
          Osądzam autorkę nie po jednym poście, ale po całokształcie.
          zwróc uwagę, że ona nie tyle dziecka nie kocha, ona go nie lubi, denerwuje ją jak dzecko chce się z nią bawić, spędzać z nią czas.
          Może rodzic, który nie kocha swojego dziecka może być super rodzicem, choć osobiscie uwazam, ze do wychowania dziecka potrzeba czegoś więcej niż przywoitość, to nie jest hodowla, żeby dac jeść i przypilnować żeby odrobiło lekcje. Ale jak dziecko ma się normalnie rozwijać gdy matka go po prostu nie lubi?, obwinia za swoje porażki???
          • bi_scotti Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 21:05
            iuscogens napisał:

            > Osądzam autorkę nie po jednym poście, ale po całokształcie.
            > zwróc uwagę, że ona nie tyle dziecka nie kocha, ona go nie lubi, denerwuje ją j
            > ak dzecko chce się z nią bawić, spędzać z nią czas.

            Ale dalej nie masz pojecia co robi gdy skonczy pisac, ze tak czuje. Mieszkasz u niej pod lozkiem?

            > Może rodzic, który nie kocha swojego dziecka może być super rodzicem, choć osob
            > iscie uwazam, ze do wychowania dziecka potrzeba czegoś więcej niż przywoitość,
            > to nie jest hodowla, żeby dac jeść i przypilnować żeby odrobiło lekcje.

            Kwestia interpretacji pozostaje pojecie "przyzwoitosc"!

            > Ale jak
            > dziecko ma się normalnie rozwijać gdy matka go po prostu nie lubi?, obwinia za
            > swoje porażki???
            >

            Jeszcze raz: obwinia TUTAJ, na forum. Jaka jest w realu nie wiemy. Ludzie pisza rozne rzeczy, koloryzuja (pamietasz piekno Lipcowej wink ), daja sie podpuszczac wspoldyskutantom i sprowokowac do wyznan/zlow, ktore pozniej samych ich dziwia ... Roznie bywa. Kobieta pisze, bo ja jednak cos w tym wszystkim boli (zakladajac, ze pisze w miare prawde), stan rzeczy ja nie satysfakcjonuje, dokopywanie jej i ublizanie moze co najwyzej dac dobre samopoczucie kopiacym i ublizajacym ale nic ponad to.
        • edelstein Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 20:48
          Czy to nie ty czasem wspominalas jak paskudnie traktowala cie matka?jak sie czulas,jak chcialas by bylo inaczej?
          Podobno dorosla jestes,ale nie wyszlas z roli ofiary,nadal uwazasz,ze tak musi byc,no bo u ciebie tak bylo i dalo sie przezyc,co z tego,ze do dzis cie to boli.
          • bi_scotti Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 21:00
            edelstein napisała:

            > Czy to nie ty czasem wspominalas jak paskudnie traktowala cie matka?jak sie czu
            > las,jak chcialas by bylo inaczej?

            Nie, moja droga. Pisalam jedynie, ze NIGDY nie bylam bita i ze karana bylam cisza czego serdecznie nienawidzilam i ze zadroscilam kolezankom klapsow. Moja matka NIGDY mnie paskudnie (!!!) nie traktowala.

            > Podobno dorosla jestes,ale nie wyszlas z roli ofiary,nadal uwazasz,ze tak musi
            > byc,no bo u ciebie tak bylo i dalo sie przezyc,co z tego,ze do dzis cie to boli
            > .

            Nie jestem nieczyja ofiara. Jezeli juz, to ofiarami Niemcow i Rosjan byli moi rodzice, ktorzy, jak cale Ich pokolenie, mieli rowno spieprzone zycie przez sasiadow z zachodu i ze wschodu ale to inny temat. Krzywdy ludzkie sa rozne ale imputowanie krzywd jakiegos dziecka (ktore moze nawet nie istnieje) na podstawie wpisow na forum ematka jest swoista paranoja. Ty przeciez nawet nie wiesz czy Atowlasnieja w ogole ma corke a juz bys jej chciala ja odbierac!
            • edelstein Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 21:16
              To milczenie bardzo ci sie podobalo,nie wykrecaj kota ogonem.
              No tak,to gorum,jak nie istnieje to gut für uns,nie bedziemy mieli nieczystego sumienia,a jak istnieje,trudno,system niewydolny.
              Ps.nie kaze uabierac dziecka,choc tysiac postow juz bylo,ze ona by chciala by zabrali.Przyjrzec sie moga.Tyle sie mowi o znieczulicy,nic dziwnego,wlasnie mamy tu klasyczny przyklad.
              • bi_scotti Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 21:26
                edelstein napisała:

                > To milczenie bardzo ci sie podobalo,nie wykrecaj kota ogonem.

                Ja wiem, ze Ty wiesz lepiej co mi sie podobalo ale ja tez wiem co czulam i co napisalam:
                forum.gazeta.pl/forum/w,567,138325328,138325496,Re_Bylyscie_bite_w_dziecinstwie_.html
                • edelstein Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 21:35
                  Ciekawe,ze cie tak ruszylo.Wybacz nie interesuje mnie twoja historia rodzinna,ale nie przelewaj jej na innych,nie wszyscy musza miec przegibane z matka.
        • claudel6 Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 21:11
          ty, syndrom sztokholmski sie kłania.
          • bi_scotti Jak rosnie histeria 07.09.12, 21:17
            To jest fascynujacy watek ilustrujacy "czarno na bialym" jak rosnie histeria badz jak powstaje plotka - mam nadzieje, ze jakas mloda osoba piszaca cos naukowego z psychologii badz socjologii skorzysta z tego materialu. Wysmienity model.
            • edelstein Re: Jak rosnie histeria 07.09.12, 21:38
              Najbardziej fascynujace jest,ze ostatnio zapominasz swoich angielskich wtracentongue_out to zez ciekawe,bylo tak z angielska,a powoli robi sie polsko swojsko.Nagle ci sie jezyk przypomnial?big_grin
            • yoko0202 bi_scotti 08.09.12, 15:46
              bi_scotti napisała:

              > To jest fascynujacy watek ilustrujacy "czarno na bialym" jak rosnie histeria ba
              > dz jak powstaje plotka - mam nadzieje, ze jakas mloda osoba piszaca cos naukowe
              > go z psychologii badz socjologii skorzysta z tego materialu. Wysmienity model.

              tylko, że to nie jest praca naukowa, tylko życie - jeżeli zakładamy, że nie troll

          • edelstein Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 21:22
            Ja tez matka bardzo dobrze traktowala- milczeniem.Przyznanie,ze autorka jest wyrodna byloby uderzeniem w piekny obraz jej wlasnej matki.Czyli lepiej poleciec syndromem,trzeba jakos te matki tlumaczyc.
            • noname2002 Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 23:40
              Jak pierwszy raz czytałam posty Atowlasnieja to tak reagowałam jak większość tutaj.
              A teraz jest mi jej żal prawie tak jak jej córki. Mnie wkurza jej mąż-namowił ją na dziecko a teraz palcem przy nim nie ruszy.
              I Bi_Scotti ma rację- to, że Atowlasnieja nie kocha córki tonie znaczy się nad nią znęca psychicznie albo zrobi jej krzywdę fizyczną.
              • jola-kotka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 23:48
                Jak maz nie kocha to sie to czuje a takie dziecko pewnie wyczuwa to jeszcze bardziej,takze robi mu krzywde,nawet jesli nie zneca sie.
                Jednak po sposobie wypowiadania sie o corce,nie byla bym taka pewna.
                • lily-evans01 Re: Życie rodzinne... 08.09.12, 17:52
                  Jola, a myślisz, że wszyscy tak bezgranicznie kochają swoje dzieci? Zaniedbań emocjonalnych jest niemało, niedojrzałych rodziców też, gdyby to było podstawą do odebrania dzieci... to pewnie z jedna trzecia rodzin zostałaby już bez swojego potomstwa. Nie wiemy, czy i jak autorka krzywdzi swoje dziecko.
                  Wydaje mi się, że wszyscy są oburzeni tym, że tak jawnie stwierdza, że tego dziecka nie chciała. Bo gdyby chciała, nastawiała się, a potem coś nie zagrało - to na pewno doczekałaby się słów współczucia i nieśmiertelnych podejrzeń o depresję ...

                  Zastanawiam się z kolei, jak to by było, gdyby została sama z dzieckiem - bez męża i kraczącej rodzinki. Gdyby odcięła się od nich. Czasem do skrajnych emocji doprowadzają nas nie tyle fakty, ale to, że otoczenie chce nas widzieć w jakiejś tam roli. I zmiana tego otoczenia wpływa na nastawienie do faktów. NA razie autorka wątku uprawia kolejny raz droczenie się z rodziną i demonstrowanie - jaka to jestem przez was nieszczęśliwa. Może bez tych wszystkich mądrali nad głową byłaby szczęśliwsza ze swoim dzieckiem, bo gierki by się skończyły... nie byłoby widowni.
                  • jola-kotka Re: Życie rodzinne... 08.09.12, 20:00
                    Nigdzie,nie pisalam o odebraniu jej dziecka,moim zdaniem,nie warto sie tak umartwiac,maz chcial dziecko,ok,ona nie potrafi tego udzwignac jest nieszczesliwa niech odejdzie.
                    Sa zaniedbania emocjonalne ok,ale nie spotkalam nikogo kto jawnie opowiada "nie kocham swojego dziecka" a jesli kobieta cos takiego mowi,to tego dziecka nie wychowuje,warto podjac jakas decyzje i nie krzywdzic dziecka.
                    Jak mozna powiedziec"urodziny dziecka-co tu swietowac?"
                    To sa slowa kogos chorego psychicznie,o na bank nie kobiety przy zdrowych zmyslach.
                    Zwykla przyzwoitosc nie pozwala czegos takiego glosno mowic,jesli sie to dziecko ma przy sobie i je wychowuje,jaka mamy gwarancje,ze nie wali do tego dziecka prosto w oczy "nie kocham cie".
                    Rodzina to wymowka usprawiedliwianie swojego zachowania o ktos musi byc winny,przeciez nie powie,ze to wszystko jest przez nia.
                    Czepiaja sie?pewnie zwracaja uwage na jej zachowanie wobec dziecka.
                    Jesli ona takie teorie glosi w realu,to rodzina ma prawo reagowac w trosce o dziecko.
                    Musi zwalac na rodzine,zlej baletnicy to i rabek u spodnicy przeszkadza.
                    • lily-evans01 Re: Życie rodzinne... 09.09.12, 23:54
                      Tylko pytanie, co można zrobić...
                      I czy robiąc coś, nie pogorszy się sytuacji...
    • nenia1 Re: Do moderacji 07.09.12, 21:21
      Panuj trochę nad językiem. Nazywanie innych głupim nie nadaje mocy twoim argumentom a świadczy jedynie o prostactwie.
    • rosapulchra-0 Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 21:58
      Nie czytałam wszystkich wypowiedzi, ale proszę, wyjaśnij mi, co to znacz: odprawiła uroczystość? Mszę czarną? Jakiś obrzęd?
      • edelstein Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 22:09
        Ona musi byc z tych rejonow co chipsi,u nich sie urodziny odprawiawinkprzedyskutowano jiz to gdzies w polowie watkuwink
    • jola-kotka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 23:17
      jest jedno rozwiazanie,wyprowadz sie kobieto,zostaw dziecko ojcu i zyj sama albo znajdz mezczyzne,ktory zaakceptuje fakt,ze nie chcesz miec dzieci,sa tacy zapewniam cie,nie krzywdz dziecka.
      • wioskowy_glupek Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 23:23
        Bardzo fascynujący wątek, właśnie przygotowuje popcorn i zaczynam liczyć te które plują na dziewczynę, prawdopodobnie w depresji i porównywać z tymi, które broniły Waśniewskiej...

        No ale tutaj autorka pewnie nie ma złej teściowej no dziecko jej jeszcze z kocyka nie wypadło więc nie ma co się litować...

        Mega żałosne jesteście... straszne hipokrytki...
        • jola-kotka Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 23:28

          wioskowy_glupek napisała:

          > Bardzo fascynujący wątek, właśnie przygotowuje popcorn i zaczynam liczyć te któ
          > re plują na dziewczynę, prawdopodobnie w depresji i porównywać z tymi, które br
          > oniły Waśniewskiej...
          >
          > No ale tutaj autorka pewnie nie ma złej teściowej no dziecko jej jeszcze z kocy
          > ka nie wypadło więc nie ma co się litować...
          >
          > Mega żałosne jesteście... straszne hipokrytki...


          Dupa ci urosnie od tego popcornu
          • wioskowy_glupek Re: Życie rodzinne... 07.09.12, 23:32
            Mówi się trudno, żyje się dalej...
            • feleedia piątkowy wieczór 07.09.12, 23:52
              Spędzacie na forum analizując od poziomu molekuł jakąś niestabilną.

              Same jak widać dzieci i chłopów nie macie, skoro wolicie spędzać weekendowy wieczór w sieci.

              Pewnie więc, wasze życie rodzinne to miodzio, skoro nie macie nic do roboty tylko się zalogować big_grin
              • jola-kotka Re: piątkowy wieczór 07.09.12, 23:58
                Wyobraz sobie,ze nie mam nic innego do roboty jak lezec w lozku z winem i tabletem,mialam taki tydzien,ze na nic wiecej nie mam sily.
              • edelstein Re: piątkowy wieczór 08.09.12, 11:25
                Dziecko o tej porze spalo,u nas weekend zaczyna sie w sobote.Nie wszyscy jak ty maja dwa dni wolnego.
    • atowlasnieja Ciekawe spostrzeżenie 09.09.12, 10:21
      Widzę, że jesteście na mnie coraz bardziej cięte. Najpierw myślałam, że to kwestia "zmęczenia materiału" ale potem zauważyłam, że równie ostro reagują na mnie zupełnie nowe nicki.

      Mam wrażenie, że mniej irytowały was relacje z moich dzikich napadów agresji niż obecne zimne że dzieciak nie budzi we mnie ciepłych uczuć.

      Zatem co? Dziecko można zachlastać ale nie kochać to już totalna zbrodnia? Laski! Myślicie, że nie ma ludzi którzy kochają a piorą dzieciaki na potęgę?
      • deelandra Re: Ciekawe spostrzeżenie 09.09.12, 11:02
        jesteś jedną z niewielu osób, o których śmiało i szczerze piszę, że wspulczuję jej dzieckó
        znam osoby z takiego zimnego chowu, niekochane, nieprzytulane, bez grama uczuć od matki, bo jednak matka, to matka
        są bardzo okaleczone emocjonalnie, na szczęście potrafią stworzyć normalne rodziny i dla odmiany bardzo kochają swoje dzieci, potrafią im okazywać miłość, przytulać, ale mimo to, ta zadra, ten zimny chów w nich siedzą i są nieszczęśliwe, że od własnej matki dobrego słowa nie usłyszały nigdy i właśnie w ten sposób krzywdzisz
        ja cię do miłości do dziecka nie zmuszę, bo ani to nie leży w mojej mocy, ani w kręgu moich priorytetów, mam nadzieję, że chociaż od ojca otrzymuje to dziecko miłość, uczucie, zainteresowanie i ciepło
        a poza tym jesteś bardzo smutną osobą, ja wprawdzie jestem uwiązana do moich 24/7 i czasami mam ochotę zakopać w ogródku, żeby mieć chwilę ciszy, ale mimo to, mimo, że jestem nimi bardzo zmęczona, to jednak nie żałuję im miłości, choć swoich dzieci nie pokochałam natychmiastową bezwarunkową miłością, musiałam się jej nauczyć, wydaje mi sie, że ty być też mogła, ale się zawzięłaś i nie chcesz, boś się uparła, jak dziki osioł i tyle
        nie bo nie
        sama jesteś jak uparte dziecko
        • atowlasnieja Re: Ciekawe spostrzeżenie 09.09.12, 11:31
          tylko że agresję można pójść wykrzyczeć do drugiego pokoju a brak uczuć...

          Był moment, że sztucznie nakazałam sobie traktować ją ciepło. Myślałam, że przyzwyczajenie będzie moją drugą naturą i w końcu po prostu się z tym oswoję, przyzwyczaję, w nawyk mi wejdzie. I co? Efekt mnie przeraził. Po prostu udławiłam się własnymi kłamstwami, całym tym miodem, sztucznym lukrem. Uważam, że córka lepiej wychodzi gdy jestem równo chłodna niż przy niespodziewanych skokach od wielkiej (sztucznej) miłości do ataków dzikiej furii.
          • deelandra Re: Ciekawe spostrzeżenie 09.09.12, 18:06
            nie udawaj, nie rób na siłę, nie tędy droga, powoli, po kawałku, myśl, co ci z nim z
            sprawia radość, na co lubisz patrzeć, co u niej lubisz, czego nie lubisz, tego nie rób, ja np nie lubię się z moimi bawić, czasami się trochę pozmuszam, ale w sumie raczej rzadko, lubię patrzeć na oczy dziecka, wdają mi się takie małe, lubię im opowiadać o świecie, np co to jest chmura i skąd się bierze, lubię w czasie wyjścia na dwór oglądać każdą gąsienicę czy innego robala, ja w ogóle pokochałam swoje dzieci ok 6 m-ca życia, a wcześniej to była praca nad samą sobą, żeby nauczyć się je kochać, przyznaję, że wcześniej więcej było mechanicznej obsługi niż autentycznego uczucia, no z drugim było trochę łatwiej wink a teraz w ogień bym za nimi skoczyła, chociaż nie ślęczę nad nimi itp.
            nie piszę ci tego po to, żeby cię przymusić do czegoś, ale szkoda się męczyć, bo naprawdę szkoda
            nie będę ci piedzielić, że dziecko to dar, że najpiękniejsza rzecz, jaka mogła ci się przytrafić i nie będę ci wmawiać, że miłość do dziecka pojawia się automatycznie po tym, jak opuści twoją macicę, bo niekoniecznie tak jest i wiele osób nie kocha od razu, nie spada to na nich jak grom z jasnego nieba, wiele osób musiało się tej miłości uczyć, ale niewielu się do tego przyzna
            pomyśl o tym w ten sposób smile
            jak chcesz, możesz napisać na deela@o2.pl porozmawiamy bardziej kameralnie
            przynajmniej nie zjem cię żywcem, bo trochę cię rozumiem
          • jola-kotka Re: Ciekawe spostrzeżenie 09.09.12, 20:59
            Ten post już dobił mnie,przegielas,dzikiej furii to dopiero dostaniesz,mi akurat nikt nie jest potrzebny żeby pewne sprawy załatwić.
            Mam nadzieję,że uda mi się nakłonić odpowiednie instytucje do sprawdzenia jaką ty jesteś mamusią.
            Proszę dziewczyny o wklejanie jej wątków jakie pojawiły się na forum,przepraszam nie mam czasu szukać.
            • deelandra Re: Ciekawe spostrzeżenie 09.09.12, 22:19
              och udław się świętoszko
          • jola-kotka Re: Ciekawe spostrzeżenie 09.09.12, 20:59
    • gagatka70 Ja bym wyprawiła urodziny córce. 09.09.12, 22:27
      Żeby jej było miło i żeby tworzyły się więzi między nią, a kuzynkami- może w przyszłości chociaz w rodzinie będzie miała oparcie, bo na mamusię raczej bym nie liczyła. Tak więc na miejscu mamusi poświęciłabym się z czysto racjonalnych powodów, o ile dziecko jest tylko obiektem braku miłości, a nie nienawiści prowadzacej do chęci niszczenia go.
      Przerażają mnie takie posty, choc rozumiem, ze dziecko czasem męczy, wkurza, martwi itd...
    • kobitkafeministka do atowlasnieja 10.09.12, 10:43
      Witaj.przejrzałam archiwum twoich postów i jestem w stanie Cię zrozumieć..jesteś w strasznej sytuacji i wnioskując po wpisach wcale dla cCiebie niekomfortowej.Chciałabym zadać kilka pytań.Jeżeli masz ochotę odpowiedz:
      1.kochasz swojego męża?
      2.jesteś z nim szczęśliwa czy jesteś poprostu od niego zależna?
      3.pracujesz?jeżeli nie to dlaczego?
      4.nie przejawiasz naprawdę żadnych ciepłych uczuć wobec córki?
      5.obwiniasz ją za to że mąż za bardzo skupił się na niej?
      Wiesz poczytałam trochę i wyłonił mi się obraz kobiety która siedzi w domu z córką za którą nie przepada,nie ma żadnej odskoczni od codzienności która ma męża który nie pomaga ani emocjonalnie ani nie odciąża Cię od obowiązków.Widzi jeszcze w Tobie kobietę.Do wszystkich którzy mnie zaraz zakrzyczą za współczujcie...próbuję choć trochę zrozumieć
      • tato_hani Re: do atowlasnieja 12.09.12, 12:32
        i to jest prawdziwe ludzkie podejście

        bo każdy na róznym etapie zycia miewa mysli i uczucia dalekie od poprawnosci
        zawsze warto i trzeba szukać pomocy i warto taka pomoc oferować

        napisz na powyższe pytania, bo są mądre i wynikają z troski o Ciebie i twpoich bliskich

        napisz "atowlasnieja" jak to u ciebie wyglada
        zawsze krok po kroku mozna wyjść z kazdej trudnej i złozonej sytuacji
        ja jestem z toba i twoją córą!
    • kobitkafeministka do atowlasnieja 12.09.12, 13:17
      Czytam że córa chodzi do przedszkola..Jest trochę lepiej jak masz kilka godzin dla siebie?czy niczego to nie zmienia?pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka