Jej nietypowość polega na tym, że jest to duża kwadratowa przestrzeń (powstała z połączenia części przedpokoju i otwartej kuchni), a z niej będą wychodzić - na różnych ścianach - drzwi do trzech pokoi oraz łazienki. Część przedpokoju jest odrębna i pozostanie bez zmian, czyli tam będzie wieszak i szafka na buty oraz drzwi do pomieszczenia gospodarczego. Tego nie będzie widac z części dziennej.
Zastanawiam się, czy taka otwarta część "salonowa"

na środku mieszkania ma szansę się sprawdzić? Zarówno w sensie estetycznym, jak i praktycznym?
Może któraś z Was tak mieszka lub widziała coś podobnego u sąsiada

W tej części dziennej ma być sofa, stolik, fotel, jakaś komoda, na jednej ze ścian tv... czyli standard w pokojach dziennych (salonach). No i kilka par drzwi oczywiscie...
Miejsca jest na tyle duzo, ze nie będzie problemów z przechodzeniem do kuchni, czy pokojów.
Napiszcie, czy ten pomysł jest całkowicie od czapy, czy da się tak mieszkać?
Takie rozwiązanie bardzo nas kusi, bo niewielkim kosztem i przesunięciem jednej ściany, zyskujemy dodatkową "przestrzeń życiową" (i sypialnię

)