Dodaj do ulubionych

pomoc domowa - do posiadających

30.09.12, 09:54
zainspirowana innym wątkiem pytam, w jakim wymiarze posiadacie odpłatną pomoc w domu? standard to chyba raz w tygodniu czy raz na dwa tygodnie generalne sprzątanie przez dochodzącą panią jak domownicy są poza domem. ale przecież codziennie brudzi się mnóstwo w kuchni, trzeba gotować, prać itp. z brazylijskich telenowel pomoc domowa kojarzy mi się z dyskretną służącą w fartuszku która niczym zjawa wykonuje te różne czasochłonne czynności jak odnoszenie filiżanki czy zbieranie brudnych ubrań z ziemi wink a za nią stoi jeszcze sztab ludzi albo co najmniej kucharka. ale w warunkach zwykłych czyli bez posiadania hacjendy, jak to może w praktyce wyglądać?
Obserwuj wątek
    • joa66 Re: pomoc domowa - do posiadających 30.09.12, 10:23
      Przerabiałam wielokrotnie.


      Sprzątanie pod naszą nieobecność. Studentka. Genialna. Potrafiła sprzątać (rzadkie) robiła to sprawnie i dokładnie. Odkurzanie, wycieranie kurzu, sprzątanie i "mycie" kuchni, łazienek. Układała w szafkach, szafach tylko na naszą prosbę. Podobnie okna.

      Sprzątanie w czasie naszej obecności. Różne panie, z tego 3/4 nie potrafiące sprzątać. Na dodatek brak komfortu spowodowany "obcym" w domu. Zakres obowiązków jak powyżej.

      Z doświadczenia: najwygodniej miec jest osobę, której można powierzyc klucze i która potrafi sprzątać. Niestety po wspanialej studentce nie udało mi sie takiej osoby znaleźc, więc sprzątamy sami.


      Kiedy byłam dzieckiem była u nas pani do ogólnego prowadzenia domu (podstawowe gotowanie, opieka nad dziecmi, podstawowe sprzątanie - tyle ile dzieci nabałaganią). I jedyne co pamiętam to cichy, niewyrazony konflikt, między moją rodzicielką a kolejnymi paniami.
    • inguszetia_2006 Re: pomoc domowa - do posiadających 30.09.12, 10:37
      Witam,
      Do mnie przychodzi raz w tygodniu sprzątaczka. Pranie, gotowanie, drobne porządki są na naszej głowie. Mamy pralkę,zmywarkę,żelazko, więc jakoś żyjemy;-P Taką prawdziwą gosposię ma moja koleżanka, przychodzi rano, pracuje na etacie, zarabia 3000 miesięcznie.
      Sprząta, pierze, gotuje. I to gotuje nie byle jak, wszystkie kuchnie tego świata, żadne tam schabowe z pyrką;-P Aha, dzieci same sprzątają swoje pokoje, nie ma tak, że rzucają ciuchami o podłogę, a gosposia chodzi i zbiera. Takie rzeczy to tylko w telenoweli;-P
      Pzdr.
      Ing
    • gazeta_mi_placi Re: pomoc domowa - do posiadających 30.09.12, 10:39
      Gdy pracowałam miałam Panią sprzątającą (sprawdzoną), przychodziła tuż przed moim wyjściem do pracy, sprzątała gdy ja byłam w pracy, a potem wracałam do czystego mieszkania smile Super uczucie. Przychodziła około 1 w tygodniu bo nie mieliśmy większych potrzeb (brak dzieci, mniej sprzątania).
    • dziennik.odchudzania Re: pomoc domowa - do posiadających 30.09.12, 11:22
      Pomoc domowa brzmi dumnie, ja zatrudniam sprzątaczki. Panie są z nami od wielu lat (jedna od piętnastu), zmieniają się ze względu na wizy (Ukrainki), ale wszystkie są albo spokrewnione, albo dobrze się znają. Problem obcego w domu zatem odpada, panie dobrze znam i lubię. Obecnie wróciłam do systemu sprzątań w sobotę, kiedy jesteśmy, bo prościej mi komunikować, czego oczekuję.
      W ciągu tygodnia dom ogarniamy sami, sami wynosimy filiżanki i zbieramy ubrania, nastawiamy zmywarkę, przecieramy podłogę czy blaty, pierzemy - nie wiem czy uzbiera się więcej niż kilka minut dziennie na osobę. Jeśli ma być bez legendy, to do ogarniania własnej sypialni najtrudniej zagonić dorosłego syna, zatem czasem się zdarza, że u niego rzeczywiście jest co wynosić w sobotę, ale wtedy bierze się do roboty pod dyktando sprzątaczki, trudno żeby kobieta zbierała jego skarpety z podłogi.
      Sprzątaczka przychodzi w sobotę na około dziesięć godzin i robi uczciwe porządki w każdym zakamarku, zmienia pościel oraz prasuje, jeśli są jakieś delikatne rzeczy do prania ręcznego, to też pierze. Na bieżąco kontroluje stan okien, ścian, lodówki, zmywarki, szafek, szaf, kredensów - najczęściej sama ustala, co kiedy sprząta. Ma być czysto. Ja wtrącam się w "grafik" tylko w wypadku zdarzeń nieprzewidzianych. Jeśli robię spore przyjęcie przychodzi po.
      Dodatkowo przychodzi raz na czas do pomocy w przygotowaniu pracochłonnych potraw, np. pierogów, gotujemy wtedy sporo, żeby pomrozić i mieć w zapasie, tak samo w trakcie robienia przetworów czy przed świętami.
      Zyskuję w pełni wolną sobotę i czysty dom. Nie zastanawiam się, że trzeba wywalić z lodówki przeterminowany jogurt i zrobić porządek w garderobie. Dostaję listę zakupów środków do sprzątania, co jakiś czas i to wszystko.
    • amonette Re: pomoc domowa - do posiadających 30.09.12, 12:25
      Nie posiadam, ale zatrudniam wink
      Pani przychodzi do nas raz w tygodniu, ja bardzo chętnie widziałabym ją częściej, ale ma też inne zobowiązania. A innej osoby po prostu nie chcemy, ta pani to przyjaciel domu i naprawdę przekochany, przesympatyczny człowiek. I jest rewelacyjna w swojej pracy.
      Gosposia na stałe, zwłaszcza taka rozwożąca dzieci by się nam przydała, ale póki co się bez takiej obywamy. Optymalna byłaby taka mieszkająca nie w naszym domu, ale "gdzieś niedaleko", zmotoryzowana, dyspozycyjna. I broń Boże nie odnosiłaby filiżanek czy podawała do stołu, nie potrzebuję takich usług w domu.
      Dzieciaki także nie mają taryfy ulgowej w kwestii utrzymania porządku naokoło siebie i nauki zwykłych, bytowych czynności.
      • swiecaca Re: pomoc domowa - do posiadających 01.10.12, 12:04
        amonette napisała:

        > Nie posiadam, ale zatrudniam wink

        posiadam pomoc a zatrudniam osobę do pomocy smile
    • wies-baden Re: pomoc domowa - do posiadających 30.09.12, 15:26
      Moje dzieci śmiały się, że mama sprząta przed przyjściem pani sprzątającej, ja natomiast nazywam to "przygotowaniem frontu robót" i jestem też aktywna podczas gdy pani gruntownie myje łazienki, kuchnię, ściera kurze i myje podłogi, ja porządkuję np garderobę itp.
    • majowadusza Re: pomoc domowa - do posiadających 30.09.12, 20:57
      W praktyce to wygląda tak, ze nie wszyscy chcą mieć taką osobę do pomocy w domu. Oczywiście mam na myśli osoby które nie mają pomocy domowej z wyboru a nie z konieczności jakim sa finanse. Nie lubią obcych osób w domu i już. Najwyżej raz na miesiąc "zamawiają" dokładne sprzątanie, ew. prasownie.

      W moim przypadku mam Panią do pomocy trzy razy w tygodniu 9 - 17. Sprzątanie, gotowanie, czasami zakupy, czasami odbiór dziecka z zajęć / szkoły. Jka robię imprezę w sobotę to umawiamy się, ze przychodzi w sobotę i gotuje.
      Dopóki mnie będzie stać to ktoś zawsze będzie mi w domu pomagał.

      Zyskuje dzięki temu czas wolny. Po pracy spokojnie siedzę z dzieckiem przy lekcjach, przepytuję bez stresu i biegania. Po pracy mam czas na godzinny spacer z psem, wyjazd na konkretną wycieczkę rowerem, spacer z dziećmi, zabawa, itp. Dla mnie taka pomoc jest bezcenna.

      Wrocław, 15 zł/h
      • swiecaca Re: pomoc domowa - do posiadających 01.10.12, 12:03
        majowadusza napisała:

        > W praktyce to wygląda tak, ze nie wszyscy chcą mieć taką osobę do pomocy w domu
        > . Nie lubią obcych osób w domu i już.
        no własnie ja nie lubię jeśli jestem w domu ale jak mnie nie ma to mi nie przeszkadza że ktoś sprząta, wręcz przeciwnie

        > W moim przypadku mam Panią do pomocy trzy razy w tygodniu 9 - 17. Sprzątanie, g
        > otowanie, czasami zakupy, czasami odbiór dziecka z zajęć / szkoły. Jka robię im
        > prezę w sobotę to umawiamy się, ze przychodzi w sobotę i gotuje.

        własnie o czyms takim myślę, a jestes wtedy w domu czy nie? czy za każdym razem mówisz Pani co ma zrobić, kupic, ugotowac? bo 3xtyg generalnie sprzatania to wydaje mi sie za dużo, po prostu nie ma takiej potrzeby
        • majowadusza do swiecaca 01.10.12, 12:48
          Pani jest już u mnie długo ( ponad 2 lata ) i dograłam się z nią na tyle, iż ona sama wie co ma robić. Ona wie, ze nie lubię gotować ani zastanawiać się ma byc ugotowane i sama już decyzuje znając nasze preferencje.
          To samo ze sprzątaniem - ona zmienia pościel, pierze, itp. Oczywiscie ja też wstawiam pranie, rozwieszam, gotuję czasami w weekend, robię kolację i śniadania dla domowników, jeśli jest rano czas to ścielimy łóżka. Dziedzi bezwględnie same muszą sprzątać w pokoju, słać łózka.

          Sprzątanie - mam wielkie przeszklenia, szklane balutrady, drzwi szklane więc jest co czyścić. Sam garaż z kotłownią to ponad 60 m. a tam też powinno być czysto. Wiadomo, ze te trzy dni w tygodniu trzeba cały dom odkurzyć, poprasować, poukładać w szafach, itp. Nie mówię co ma robić - jak wspomniałam, poznała nas i wie czego oczekujemy.

          Obecność - kiedy jestem w domu po pracy lubię się położyć na kanapie, choćby na 10 min., rozprostować kręgosłup, wypić ostatnią kawę i naprawdę, naprawdę krępuje mnie takie leżenie kiedy pani jest w domu i " kręci się " po domu. Nawet kiedy czasami zostaję w domu a Pani jest w domu, to nie kłądę sięprzed TV A ROBIĄC SOBIE KAWę często robię też dla naszej Pani.



    • volta2 Re: pomoc domowa - do posiadających 30.09.12, 23:23
      moja koleżanka ma taką panią w domu
      pani ma wolne tylko w niedzielę(taki zwyczaj w jej kraju, soboty pracujące)
      przychodzi w godzinach 9-18 i robi wszystko co robiłaby moja koleżanka gdyby pani nie przychodzila, czyli sprząta, gotuje, robi zakupy - jeśli trzeba, do dzieci - generalnie zajmuje się nimi mama, ale jak trzeba, to pani z nimi pobędzie, nakarmi, zabawi), myje okna, nie wiem, czy pierze, na pewno prasuje wszystko wyłączając koszule męża - bo ten toleruje tylko prasowanie przez żonę.

      ja bym takiej pani mieć nie chciała, bo nie lubię obcych w domu i krępowałaby mnie sytuacja przy stole choćby, ja piję kawę i czytam gazetę, a pani? ma pić? ok, ale nie chciałabym z nią gadać.

      przyznaję, że w domu koleżanki można jeść z podłogi.

      i jak powiedziałam o swoich wątpliwościach odnośnie obcych - to mi tłumaczyła, że ta jest jak cień i jej się nie dostrzega. no, ja dostrzegałam, mimo że nie byłam u siebie w domu.


      ja to się upłynniam z domu jak ma przyjść do mnie sprzątaczka, a kawę wysyłam ją pić na taras, bo mi szkoda mojego czasu na plotkowanie z nią. kawa ma być tylko dla mnie. moze nawet niedopilnowana gorzej sprzątnąć, bylem nie musiała z nią przebywać za długo.
      • totorotot Re: pomoc domowa - do posiadających 01.10.12, 00:46
        a kawę wysyłam j
        > ą pić na taras, bo mi szkoda mojego czasu na plotkowanie z nią. kawa ma być tyl
        > ko dla mnie. moze nawet niedopilnowana gorzej sprzątnąć

        okropne, jest to co piszesz, okropne. Test białej rekawiczki tez jej robisz? Korona by Ci z glowy spadla, gdyby kobita wypiła kawe przy "pańskim" stole?
        • soczek_bez_gazu Re: pomoc domowa - do posiadających 01.10.12, 01:10
          Może zrób jej chociaż jakąś budkę 1x1, jednak nadchodzi zima, trzeba być ludzkim smile Wejście dla służby jak rozumiem już masz? https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fc/bh/g0co/wi6W2dSba24FbvsaQX.jpg
      • jola-kotka Re: pomoc domowa - do posiadających 01.10.12, 02:41

        >
        > ja bym takiej pani mieć nie chciała, bo nie lubię obcych w domu i krępowałaby m
        > nie sytuacja przy stole choćby, ja piję kawę i czytam gazetę, a pani? ma pić? o
        > k, ale nie chciałabym z nią gadać.

        Bo jest gorsza od ciebie? Szkoda czasu na rozmowę z kimś takim?
        Straszne to co piszesz.
        >
        >
        > ja to się upłynniam z domu jak ma przyjść do mnie sprzątaczka, a kawę wysyłam j
        > ą pić na taras,

        o ku.... W zimę też?

        bylem nie musiała z ni
        > ą przebywać za długo.

        Sądzę że to może wyjść tej pani na dobre bo może przejąć po tobie super wymowe,ja bym wolała pić kawę na tarasie nawet w mróz bylEM nie słuchać cię i nie przejąć od ciebie błędów językowych.
        Damie szkoda czasu na chwilę rozmowy z osoba,która po niej brudy sprząta a wyslowic się nie umie szlachcianka.
        • jola-kotka Re: pomoc domowa - do posiadających 01.10.12, 02:55
          Pani przychodzi raz w tygodniu w piątek,sprząta,wrzuca do pralki z szafki na brudne ubrania,w ręku pierze to co sama uzna za konieczne oglądając matki,ale od kiedy o tym wiem częściej odwiedzam pralnie.
          Czasami coś prasuje, zmienia pościel.
          W kuchni ściera kurze bo prawie z niej nie korzystamy.
          Sama wie kiedy co trzeba zrobić,okna o zgrozo myje raz w miesiącu,wertikale sama zawozi do pralni,układa w garderobie czego akurat nie lubie ale ok nie wtracam się w jej pracę.
          Zawsze przywoze jej obiad i robię kawę nawet kosztem jakiegoś spotkania czy pilnej sprawy,tak jem z nią ten obiad pije kawę pale papierosy czasami czestuje winem,przy jednym stole,moje ego na tym nie cierpi.
        • joa66 Re: pomoc domowa - do posiadających 01.10.12, 07:36
          Myslę, że volta sama się wypowie, ja chciałabym powiedziec krótko jak wyglądał "obcy" z mojej perspektywy.

          Po pierwsze: Mimo, że sytuacja była jasna tzn relacja pracodawca-pracownik, cholernie głupio się czułam kiedy kobieta dwa razy starsza ode mnie zasuwała z mopem a ja sobie kawkę piłam. Wiem, mój problem.

          Po drugie: czas sprzątanie miał byc też moim odpoczynkiem , a wtedy nie mam ochoty na rozmowę ani z panią, która sprząta ani z Elzbietą II. Z drugiej strony milczenie moze byc odebrane jako niegrzeczne, więc się zmuszałam do rozmów. Zmuszałam się nie dlatego, że pani była be tylko dla tgeo, że to miał byc mój czas świętego spokoju.

          • dziennik.odchudzania Re: pomoc domowa - do posiadających 01.10.12, 12:20
            Nieodmiennie dziwi mnie przekonanie, że kawa wypita z pracodawcą i chwila rozmowy jest taką łaską dla sprzątaczki. Najczęściej ma ogrom pracy i small talk jest ostatnią rzeczą, której potrzebuje, w dodatku akurat jej nie wypada powiedzieć, że nie ma ochoty na rozmowę z kimś, kto z tego czyni łaskawą grzeczność.
            • joa66 Re: pomoc domowa - do posiadających 01.10.12, 12:35
              To nie jest takie proste. Na przykład do mnie przyjeżdżała pani ( a w zasadzie dziewczyna), która wyjeżdżała z domu o 6 rano, żeby u mnie być na 9.00 rano. Wiem, że przyjeżdżała bez śniadania (typ podobny do mnie - lepiej pospać niż zjeść jak już trzeba wybierać). Nie wyobrażałam sobie, żeby nie zaproponować jej śniadania i kawy/herbaty przed pracą fizyczną. I co miałam ją samą w kuchni zostawić , żeby jadła? Siadałam razem z nią, mimo, że śniadań nie jadam, to się zmuszałam. A tak jak pisałam miałam ochotę na święty spokój.
              Wiem, że ona ceniła te spotkania.

              I nie ukrywam, że dla mnie byłoby wygodniej, żeby po prostu przychodziła pod moją nieobecność .
              • dziennik.odchudzania Re: pomoc domowa - do posiadających 01.10.12, 14:40
                Jest proste. Pokazujesz gdzie jest kawa, herbata i lodówka, prosisz, że zawsze kiedy zgłodnieje, ma się częstować. Możesz też zrobić śniadanie i powiedzieć, że czeka na nią.
                Nie rozumiem takiej wymuszonej kurtuazji, wystarczy życzliwość i uprzejmość.
                • joa66 Re: pomoc domowa - do posiadających 01.10.12, 14:59
                  Myślisz, że na to nie wpadłam? smile Ale wtedy "nie była głodna". Wiesz, ludzie są różni i trzeba to zaakceptować. Ona lepiej się czuła kiedy była zaproszona do śniadania, które i tak miało miejsce, niż bycie "karmionym"

                  Ale w sumie i tak wolałam z nią trochę posiedzieć i mieć dobrze posprzątane , bo akurat ta była jedną z niewielu, które sprzątać potrafiły - i nie nie jestem czepialska, ale jeżeli np jedna pani w ciągu 5 godzin "umyła" (=rozmazała) tylko podłogę w kuchni 11m2 i nic więcej , to szkoda gadać.
      • czarnaalineczka Re: pomoc domowa - do posiadających 01.10.12, 07:18
        a wychodek juz jej osobny przed domem zbudowalas czy "trzyma" do wyjscia
        no bo chyba nie pozwalasz z panskiego klopa korzystac ?
      • varna771 Re: pomoc domowa - do posiadających 01.10.12, 11:29
        volta2 napisała:

        > ja to się upłynniam z domu jak ma przyjść do mnie sprzątaczka, a kawę wysyłam j
        > ą pić na taras, bo mi szkoda mojego czasu na plotkowanie z nią. kawa ma być tyl
        > ko dla mnie. moze nawet niedopilnowana gorzej sprzątnąć, bylem nie musiała z ni
        > ą przebywać za długo.
        Fortuna kapryśnie kołem się toczy ... wiec uważaj bo czasami za kilka lat możesz ty wykonywac prace sprzataczki... życze ci tego, by cie traktowano jak g.ó.w.n.o
    • varna771 Re: pomoc domowa - do posiadających 30.09.12, 23:43
      ostatnio rozmawiałam z kobietą, która jest zatrudniona jako gosposia u pewnego "Państwa" sprząta, gotuje, pierze, dba o ogród. Byłam zbulwersowana kiedy powiedziała mi, że "Pani domu" zażyczyła sobie by prać jej bielizne recznie. Zapytałam czy pierze brudne gaty w rękach, powiedziała, że tak... na szczęście rozgląda sie za nową pracą, chyba jej tam dobrze nie traktują, zwykłe prostactwo nowobogackie.
      • amonette Re: pomoc domowa - do posiadających 01.10.12, 07:45
        Od Ukrainek które zatrudniałam swego czasu też słyszałam różne rzeczy uncertain. Niektórzy za pomocą pani od sprzątania leczą jakieś dziwaczne kompleksy, co gorsza uczą takiej postawy swoje dzieci. Ale z moich obserwacji wynika, że to zdecydowana mniejszość i raczej pokolenie naszych rodziców.
        Najbardziej wymagające panie domu po prostu sprzątają czy wykonują inne czynności osobiście, bo nikt nie zrobi tego lepiej wink. W pracy sprzątaczki ZAWSZE znajdą błędy. Choćby one same nie miały czasu wykonać danej czynności od pół roku, z braku czasu.
      • nasster13 Re: pomoc domowa - do posiadających 02.09.21, 08:12
        Naprawde tak ciebie to bulwersuje? Ja tez zlecam swojej pomocy domowej pranie bielizny, ponczoch recznie. Dzieki temu duzej zachowuja forme, pozdrawiam
    • alfabetta Re: pomoc domowa - do posiadających 01.10.12, 11:50
      U nas Pani przychodzi codziennie, 5 dni w tygodniu, na 8 godzin, z czego 4 godziny sprząta, prasuje, wyciera kurze, myje okna, 4 godziny zajmuje się dziećmi. Na ogół nie gotuje, bo robi to babcia, ale jeśli babci nie ma to szykuje dla nas coś na ciepło. Czasem odbiera też dzieci z przedszkola (jest zmotoryzowana). Jeśli dzieci są chore to zajmuje się nimi przez cały dzień - i wtedy już nie sprząta. Ta sama Pani od kilku ładnych lat, można powiedzieć, że jesteśmy zaprzyjaźnieni - znamy jej rodzinę, rodziców, rodzeństwo.
      • papalaya Re: pomoc domowa - do posiadających 01.10.12, 11:59
        a oprócz codziennego mycia okiem, Marysia męża też obsługuje?
        • alfabetta Re: pomoc domowa - do posiadających 01.10.12, 12:12
          Teoretycznie mogłaby, ale w praktyce raczej nie jest to możliwe. Mąż widuje Panią może raz na 3 tygodnie. Hehe.
          • papalaya Re: pomoc domowa - do posiadających 01.10.12, 13:28
            rzadki gośc w dom, widać widuje inne panie big_grin
      • swiecaca Re: pomoc domowa - do posiadających 01.10.12, 12:04
        codziennie 4h pani sprząta? tyle jest do sprzątania?
        • alfabetta Re: pomoc domowa - do posiadających 01.10.12, 12:09
          Ano. Tyle jest. Dom wielopokoleniowy, dużo łazienek, dwie kuchnie, itp.
    • joxanna Re: pomoc domowa - do posiadających 01.10.12, 12:39
      Pani przychodzi raz w tygodniu. podział generalnie jest taki, że codzienne utrzymanie jako-takiego porządku, tak, żeby nic sie nie kleiło to nasza sprawa. Ona przychodzi na 'duże' sprzątanie - odkurzanie, mycie podłóg, parapetów, przesuwanie mebli, itp, prasowanie. W efekcie w czwartek zaganiam dzieci do sprzątania, 'przed sprzątaniem', bo nic nie może np. leżeć na podłodze, zabawki muszą być jako tako uprzątnięte, żeby się dało odsunąć meble.

      Jak nie pracowałam, to starałam się wychodzić na czas sprzątania, ale nie siedziałam z dziećmi na dworze całe dnie więc niejedną kawę wypiłyśmysmile i to były bardoz miłe kawy i myślę, że obojgu nam sprawiły przyjemność.

      Ale szczerze mówiąc nie chciałabym więcej - tnz w czasie, kiedy mnie nie ma, super, wracam do zupełnie innego domu. Jakby się w czasie mojej nieobecności jeszcze gotowało, to jeszcze lepiej. Ale nie chciałabym, żeby ktoś mi filiżanki odnosił, jakoś by mnie to krępowało. Zresztą u mnie w domu (to jest głównie komunikat dla dzieci) mówi się 'pani do pomocy', a nie 'do sprzatania'.
      • matyldamoja Re: pomoc domowa - do posiadających 01.10.12, 13:16
        Raz na dwa tygodnie przychodzi pani na generalne porządki, myje podłogi , wyciera kurze, myje drzwi wszystkich pomieszczeń , szafki w kuchni, łazienki itp, Na co dzień do dzieci przychodzi niania - jest od 9-17 , choć córka już w szkole więc jest z synem, zajmuje się nim, nastawia obiad, zwykle jest ogarnięte jak przychodzi ale jak nie to ogarnie co trzeba, kiedy młody śpi prasuje - a jest tego .. , dom zastaje taki jak zostawiam czyli nie ma bałaganu zabawkowego bo zawsze po zabawie jest posprzątanesmile
    • palacinka2020 Re: pomoc domowa - do posiadających 02.09.21, 08:37
      Znam kilka modeli

      -> kolezanka zatrudnia gosposie codziennie na pol dnia (4h). Zajmuje sie sprzataniem, odebraniem dziecka ze szkoly i podaniem mu obiadu, praniem, rozwieszaniem, prasowaniem (oni wszystko prasuja, mnostwo tego jest), myciem okien, kotem, nie wiem czym jeszcze. Poza weekendami. Mowi, ze sprawdza sie gdy dziecko podroslo, bo do malych dzieci panie jednak chca oddzielna opiekunke. Koszt ok 3 tys miesiecznie w Warszawie.

      -> za granica druga kolezanka zatrudnila gosposie na stale. Ta pani mieszkala u nich w domu (domy na zachodzie sa wielkie, byl 3-pietrowy, miala tam wlasna przestrzen), zajmowala sie 2 letnia corka, sprzataniem i gotowaniem. Kosztowalo to 1 tys euro+ wyzywienie kilka lat temu. Nie sprawdzilo sie, jednak do pani miala zbyt duzo zastrzezen

      -> au pairki- to tez na Zachodzie. Sama bym nigdy w taki uklad nie poszla, ale sporo znajomych ma. Au pairka zazwyczaj jest z Filipin, dostaje wlasny pokoj i oddzielna lazienke. Opiekuje sie dzieckiem (ale uwaga- max 30h tygodniowo), ale tez pomaga w mniejszych pracach domowych- rozwiesi pranie, wyjmie naczynia ze zmywarki. Z zasady nie robi "generalnych porzadkow". Au pairce placi sie wcale nie malo, bo przelot+ wiza+ kurs jezykowy+ kieszonkowe.

      Z tego wszystkiego najlepiej sprawdza sie chyba model "dochodzacej" pani, na kilka godzin. Nie codziennie. Pani mieszkajaca w domu to jednak intruz.
    • leni6 Re: pomoc domowa - do posiadających 02.09.21, 09:08
      Dla mnie pani sprzątająca i pomoc domowa to nie jest to samo. Pani sprzątająca to ktoś kto raz na tydzień przychodzi posprzątać dom, przez kilka lat korzystaliśmy, teraz nie, bo poprzednia pani wyjechała, a szukanie kogoś nowego jest tak problematyczne że na razie sprzątamy sami. Z pomocą domową spotykam się w zasadzie tylko w takich przypadkach gdy emerytka opiekowała się dziećmi, a potem jak dzieci podrosly to coraz bardziej zajmowała się domem a nie nimi (gotowanie, sprzątanie). Czasem taka współpraca trwa bardzo długo, kończy się zwykle jak emerytka zrezygnuje.
    • potworia116 Re: pomoc domowa - do posiadających 02.09.21, 10:27
      W kwestii formalnej - pomocy domowej się nie posiada.W zależności od kontekstu zatrudnia się ją, bądź korzysta z jej usług.
    • zuzanna_a Re: pomoc domowa - do posiadających 02.09.21, 10:35
      Mam 300 metrowy dom, 3 dzieci, pracuję na cały etat i nie mam Pani, a tym samym mam czas dla siebie.
      Po prostu dbam o czystość na bieżąco, dzieci dbają o swoje pokoje, chłop ma zakres obowiązków, ja mam swój i tyle.
      Nie neguję faktu posiadania Pani - miałam kiedys mieszkając w małym mieszkaniu, aczkolwiek co co opowiadała co ludzie mają w domach za chlew włącznie z pleśnią wyłażącą z kawy, bo pani domu nie raczy nawet kubka odnieść po sobie?
      Chyba tu jest problem. Pani jest do mycia okien czy szorowania kabiny prysznicowej, a nie po to, żeby sprzątać po kimś majty z podłogi czy zeszkrobywać pleśń z talerzyków.
      • palacinka2020 Re: pomoc domowa - do posiadających 02.09.21, 10:38
        Jesli ktos zatrudnia pomoc domowa na stale/codziennie, to nie trzeba zaskrobywac zadnej plesni, bo sie nie zdazy wytworzyc. A sprzatanie majtek z podlogi jest chyba prostsze niz szorowanie kabiny prysznicowej?
      • potworia116 Re: pomoc domowa - do posiadających 02.09.21, 13:18
        zuzanna_a napisała:

        >
        > Nie neguję faktu posiadania Pani -

        Ja neguję. Ludzi się nie posiada.
    • piesiedwa Re: pomoc domowa - do posiadających 02.09.21, 14:05
      Jak mialam pomoc domowa 6x w tyg ( oprocz niedzieli) to pani przychodzila tak aby budzic dzieci,robila sniadanie, kanapki do szkoly- wychodzilismy z domu z dziecmi a ona ogarniala dom. Srednio 4h dziennie, czasem robila zakupy, gotowala. To bylo bardzo wygodne przy malych dzieciach. Od jakiegos roku jest co drugi dzien, lockdowny zmienily tryb zycia a i dzieci troche wiecej sie ogarniaja.
    • paulownia88 Re: pomoc domowa - do posiadających 02.09.21, 14:45
      Trudno jest znaleźć godną zaufania pomoc, ja swojej pani bardzo długo szukałam przez znajomych. Przychodzi dwa, trzy razy w tygodniu w zależności od potrzeb plus dodatkowo do mycia okien - to jest płatne osobno, raz na jakiś czas. Ogarnia chałupę podczas naszej nieobecności, ma klucze, dlatego chciałam osobę, której ufam. Zakres obowiązków to przede wszystkim łazienki, szafki w kuchni, lodówka, okap, ogarnięcie tarasów, odkurzenie schodów, holu. Pani myje też lampy i drzwi. Pokojów nie sprząta, czasem tylko proszę o odkurzenie salonu czy umycie szyby od kominka. My sprzątamy codziennie na bieżąco, nie ma brudnych naczyń czy rozwleczonych ciuchów i przedmiotów. Nauczyłam domowników, że prościej od razu odłożyć na miejsce i wytrzeć, zamiast potem sprzątać. Odkurzam co mi w rękę wpadnie, ale nie mam miliarda durnostojek, wszystkie powierzchnie w domu łatwe do sprzątnięcia. Pranie nastawiam i rozwieszam sama, sama też prasuję, co zresztą bardzo lubię i mnie to relaksuje. Nasza pani to prawdziwy skarb, bardzo ją lubimy i traktujemy jak ciocię.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka