zainspirowana innym wątkiem pytam, w jakim wymiarze posiadacie odpłatną pomoc w domu? standard to chyba raz w tygodniu czy raz na dwa tygodnie generalne sprzątanie przez dochodzącą panią jak domownicy są poza domem. ale przecież codziennie brudzi się mnóstwo w kuchni, trzeba gotować, prać itp. z brazylijskich telenowel pomoc domowa kojarzy mi się z dyskretną służącą w fartuszku która niczym zjawa wykonuje te różne czasochłonne czynności jak odnoszenie filiżanki czy zbieranie brudnych ubrań z ziemi

a za nią stoi jeszcze sztab ludzi albo co najmniej kucharka. ale w warunkach zwykłych czyli bez posiadania hacjendy, jak to może w praktyce wyglądać?