dzika kotka

07.10.12, 07:38
u mojej babci na wsi jakiś czas temu urodziły się kociaki. problem w tym, że jedna kotka ma trzy łapy; musiała mieć jakiś wypadek w dzieciństwie, może dorwał ją pies albo inne zwierzę sad
kotka jest dzika i nieufna, przychodzi na jedzenie , ale zaraz ucieka, nie daje się dotknąć ani pogłaskać. kotki zostały rozdysponowane po znajomych, ale pytanie co zrobić z tym biedactwem, ma już prawie 6 m-cy, przydałoby się ją wysterylizować, tylko jak to zrobić? chętnie też wzięłabym ją do domu, ale obawiam się :1)długiej drogi - nawet jeśli kotka da się złapać (a drapie i gryzie i to porządnie) to nie wiem jak wytrzyma godzinę w transpotrerze 2) zachowania wobec dzieci - nie mam pojęcia na co ją stać i czy wreszcie się oswoi?
czy któraś z Was ma doświadczenia z takimi zdziczałymi kotami? pls doradźcie.
    • z_lasu Re: dzika kotka 07.10.12, 08:08
      > czy któraś z Was ma doświadczenia z takimi zdziczałymi kotami? pls doradźcie.

      Tak. To wymaga ogromu czasu i cierpliwości. Może nawet rok, może dłużej jeśli coś złego się wydarzy w życiu kota, ale to trudno zgadnąć, zależy od egzemplarza, może nigdy się nie uda. Rozumiem, że zwierzę jest przyzwyczajone do dokarmiania przez ludzi i że nauczyła je tego jego matka? To już bardzo dużo. Bo matka nauczyła, że ludziom można zaufać. Trzeba zachować najwyższą ostrożność, ale można.

      Nie wyobrażam sobie, żeby po uzyskaniu zaufania tego zwierzęcia wziąć je do transportera i przewieźć do miasta. Ty byś chciała ją po prostu wziąć, zawieźć tam, gdzie uważasz, że jej będzie lepiej i żeby wszyscy byli zadowoleni. Błąd, po uwięzieniu w transporterze kot natychmiast straci zaufanie do Ciebie, dożywotnio. I w innych warunkach niż wolnościowe też będzie się czuł więziony. Jedyne co możesz uzyskać, to to, żeby kot się Ciebie nie bał i dał się pogłaskać. Rzadko dają się brać na ręce - muszą się czuć panami sytuacji.

      Piszę to na podstawie prób oswajania wielu, wielu półdzikich miotów (wszystkie dzikie kotki kocą się u nas, bo nie mamy psa). Zdarza się czasem ufny egzemplarz, ale generalnie jest tak, jak wyżej napisałam.
      • wadera3 Re: dzika kotka 07.10.12, 10:18
        Nie opowiadaj bajek, owszem trudno złapać dzikuska, trudno(choć nie zawsze) go oswoić, ale nie jest to niemozliwe. Sama mam kotkę działkową, która urodziła się jako dzika, a która zaraz po złapaniu do klatki, z ciekawością przyglądała się nam i ocierała poprzez otwory w transporterze o rękę, owszem długo się oswajała, owszem jest nieprzytulasta, a właściwie jest na swoich zasadach, ale nie jest to cechą dziko urodzonych kotów.
        A teraz do autorki wątku:
        Kotkę można złapać do klatki lub transportera, bo "ręcznie" złapać się nie da.
        I w transporterze dowieźć do domu. Tam wypuścić ją w miejscu gdzie mogłaby się schować na ile jej będzie potrzeba, zapewniając dostęp do wody jedzenia i kuwety.
        Po jakimś czasie kotka sama zacznie zwiedzać dom.
        Odradzam wszelkie próby(po dowiezieniu do domu) "oswajania" kotki próby łapania, głaskania itp. skończy się to pewnie pogryzieniem. Kotka sama podejdzie w swoim czasie do ludzia, i sama zdecyduje kiedy będzie chciała bliższego kontaktu.
        Zajrzyj na Koci Zakątek dopytasz się dokładnie o co będziesz chciała:
        forum.gazeta.pl/forum/f,10264,Koty_nasz_maly_koci_zakatek_.html
        • z_lasu Re: dzika kotka 07.10.12, 10:44
          Cóż, ja tak drastycznych, siłowych rozwiązań nie biorę w ogóle pod uwagę. To nie jest oswajanie.
          • wadera3 Re: dzika kotka 07.10.12, 18:14
            Zawiezienie kota do domu w transporterze, oraz zostawienie w spokoju, nie jest siłowym rozwiązaniem.
            • z_lasu Re: dzika kotka 07.10.12, 18:27
              Czyżby? Rozumiem, że Ty nie miałabyś nic przeciwko temu, żeby Ciebie ktoś złapał do klatki, wywiózł i zamknął w zupełnie obcym środowisku? Ja się nie czuję panem świata. Mam do zwierząt głęboki szacunek i pokorę. I dlatego nie uważam, że mam prawo złapać wolnego kota i uwięzić go w swoim domu tylko dlatego, że tak mi przyszło do głowy.
              • thegimel Re: dzika kotka 07.10.12, 18:30
                Pewnie, lepiej żeby ją psy zeżarły, albo jakiś idiota otruje. Albo niech rodzi kociaki kilka razy w roku. Będzie więcej wolnych kotów> Jak kotka młoda, to się do domu przyzwyczai.
              • wadera3 Re: dzika kotka 07.10.12, 21:26
                Wiesz "złapałam" ostatnio, trochę wbrew jej woli, potwornie dziką kocicę. "Polowałam" na nią w sumie kilka lat, bo, jak się potem okazało, kocica, mimo, że zdziczała i przerażona, tak przerażona, że przez pierwsze dwa lata widywałam ją jedynie w nocy przemykającą pod krzakami, i wyjadającą jedzenie dokarmianym w pracy kotom.
                Uparłam się, że dzikusa oswoję i udało się na tyle, że w końcu, po wielu miesiącach prób, kocica dała się dotknąć. A ostatniej wiosny zabrałam ją do domu - jest u mnie na tymczasie.
                Lekarka badająca ją orzekła, że to prawie 10 letnia kocica, wysterylizowana, i kiedyś domowa, nie wiemy ile lat się tułała, na pewno "życzliwi" ludzie traktowali ją odpowiednio jak na dzikiego kota przystało. Była bita, i to bardzo, bo na widok ręki nadal ucieka w panice, choć od pól roku mieszka na tymczasowej kanapie. Lubi głaskanie, czesanie i drapanie, wywala się brzuchem do góry i mruczy, ale każdy szybszy ruch ręki to ucieczka w panice.
                Rozumując tak jak Ty, powinnam zostawić ją na dalszą poniewierkę, tak?
                Nie wycinać jej kołtunów z długiej sierści, i udawać, że nie widzę zimą sopli lodu wiszących na ogonie, udawać, że nie widzę jak świerzbowiec zeżarł jej uszy tak, że ma je zniekształcone od zrostów - natura powiadasz?
                No, to ja Ci życzę wszystkiego najlepszego.
                I wcale nie czuję się panią świata;/
                • z_lasu Re: dzika kotka 08.10.12, 07:34
                  Wy mieszkacie w mieście, tak? Ja całe życie mieszkałam na wsi albo w lesie. I nie mam takich obserwacji. A założycielka pisze o kocie wiejskim, który "przychodzi na jedzenie". Zapewne ma też gdzie się schronić przed zimnem i agresorami, bo na wsi takich miejsc jest dosyć. Największym problemem wiejskich kotów są pasożyty, ale jeśli kot daje się dokarmiać to nie trzeba go łapać, żeby mu pomóc. Dokarmiać, odrobaczać, zapewnić wejście na jakiś stryszek albo skrzynkę z sianem umieszczoną wysoko w jakiejś szopce i dać kotu spokój.
                  • thegimel Re: dzika kotka 08.10.12, 08:41
                    Po pierwsze to nie jest zdrowy kot. Po drugie co do wsi, to ja mam różne obserwacje, niektóre dobre, ale też bardzo złe. I tak, trucie i topienie kotów na wsi też się zdarza, podobnie jak potrącenie, czy pogryzienie przez psy/lisy. Znałam kobietę ze wsi, która była zaskoczona, że moja kotka żyje już 12 lat. Przecież koty tyle nie żyją, wielce zaskoczona była, że kot może i 20 dożyć. Ale ok, niech ma kociaki trzy razy w roku, niech jej coś odgryzie jeszcze ogon, niech choruje - leczył nikt nie będzie, bo do leczenia też trzeba kota złapać, niech wściekliznę złapie, pewnie.
          • thegimel Re: dzika kotka 07.10.12, 18:27
            Ale w wypadku trójnogiej kotki kwestia szybkiego złapania może być kwestią życia i śmierci. Poza tym jak kotka dostanie rujki, to będziemy mieli zaraz kilka kotów szukających nowe domy. Moją świętej pamięci już kotkę też ładowałam mimo jej protestów gorących do transportera (nie lubiła go bardzo, ale do weta czasem trzeba jechać), w delikatność się bawić nie mogłam - kotka miała bóle ostre - trzeba było jechać do weta na cito. Parę dni była obrażona, jak się ubierałam to zwiewała pod szafę, ale przeszło.
    • princy-mincy Re: dzika kotka 07.10.12, 09:37
      w kwestii sterylizacji i lapania popros o pomoc fundacje zajmujaca sie kotami
      oni maja wprawe w lapaniu dzikich kotek i byc moze zalatwia dofinansowana sterylke
    • klubgogo Re: dzika kotka 07.10.12, 09:51
      Wiesz, że ta kotka na wolności nie przeżyje do roku? Kot bez łapy nie ma szans. Złap ją, oswoi się, ale będzie potrzebowała dużo czasu, łakome kąski ją przekonają.
      • drzewachmuryziemia Re: dzika kotka 07.10.12, 10:04
        dziekiego kota nie da sie tak po prostu zlapac i wziac do domu, zostaniesz po prostu podrapana i pogryziona, nawet maleńkiego dzikiego kota nie złapiesz bez rękawic, pogadaj z ludzmi z jakiejs fundacji co zrobic
        • yenna_m Re: dzika kotka 07.10.12, 14:21
          do tego potrzebna specjalna klatka do łapania kotów
      • setia Re: dzika kotka 07.10.12, 10:06
        kurczę, mam już zupełny mętlik. kotka nie ma tylnej łapy, ale umie wspiąć się na drzewo (widziałam), łapie myszy (najprawdopodobniej, bo musi się jakoś dożywiać), więc póki co daje sobie radę. obawiam się jej ewentualnego zaciążenia, bo wtedy będzie trudniej.
        • klubgogo Re: dzika kotka 07.10.12, 10:20
          Oczywiście, że umie wejśc na drzewo, ale jest słabszym egzemplarzem, który nie da rady w ucieczce przed szybszym zwierzem. Natura eliminuje takie koty bardzo szybko.
    • zebra12 Re: dzika kotka 07.10.12, 10:18
      Ja bym zrobiła tak: poszłabym do weta i poprosiła o lek uspakajający, który można podać w jedzeniu. Potem podałabym kotce z jakimś mokrym wiskasem, żeby na pewno zjadła (pilnując by inne koty tego nie jadły). Lekko ogłupiają wzięłabym do transportera i zawiozła do weterynarza, żeby najpierw ją zbadał, a potem powiedział, czy można ją od razu wysterylizować. Po wszystkim zawiozłabym ją do domu, zostawiła w ustronnym miejscu np w łazience czy innym stosunkowo cichym pomieszczeniu i wtedy na nowo próbowałbym zyskać jej zaufanie.
    • rosapulchra-0 Re: dzika kotka 07.10.12, 21:52
      Ja się jutro wybieram do najbliższego weta, żeby dowiedzieć się wszelkich szczegółów dotyczących kastracji oraz czy istnieje możliwość wypożyczenia transportera lub podobnej klatki. Oswajam się wzajemnie z moim Bandytą już dobrych kilka miesięcy. Jednego jestem pewna, mnie boi się najmniej. Ale podejść do siebie nie daje sad
      • olinka20 Re: dzika kotka 07.10.12, 21:59
        Rosa, kastracja u kotów to mały miki w porownaniu ze sterylką, wiec sie nie boj smile
    • hunkis Re: dzika kotka 07.10.12, 22:02
      Ale to jest zdziczały kot czy taki typ nie lubiący głaskania?

      Bo akurat mamy trochę pokoleń kotów za sobą i trafiła się w miocie jedna która nie lubiła głaskania, unikała towarzystwa ludzi, z niechęcią dawała się brać na ręce. Zmieniło jej się trochę jak zaszła w ciążę. Świetna z niej matka, doceniła czułości, przychodziła sama już czasem do głaskania. Drugi miot jej kotów to znowu dzikusy.... nie gryzą, ale głaskane tylko czekają żeby wyrwać się i zwiać, wolą być kilka metrów od człowieka.. Taki charakter po mamusi choć wychowują się z innymi kotami, które są wręcz przylepy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja