Dodaj do ulubionych

Pomocy....

14.11.12, 14:27
Nie radzę sobie...po prostu sobie nie radzę. Mam tego dosyć...nie wytrzymuję nerwowo. Jest mi strasznie ciężko i niewiem jak mam to poprawić.
Jest pora obiadowa, a ja wrzuciłam mrożone kopytka, bo nie byłam w stanie ugotowac obiadu- usypiałam małego ok godziny...
Mam dwójkę dzieci, 4 latkę i półtora rocznego chłopca. Większośc czasu jestem sama, bo mąż jeździ 3 tyg za granicą i na tydzien wraca do domu.
To co się dzieje każdego dnia w moim domu to jakis koszmar. Jest bałagan, którego nie umiem ogarnąć, bo co posprzątam to dzieciaki rozwalają. niszczą wszystko. Mam popisane ściany, tynk nawet się obsypuje bo walą zabawkami w ścianę, ksiażki poniszczone, bo wyciągają i drą, telewizor pomazany, na podłodze resztki jedzenia, pozasychane picie, bo rozlewaja po podłodze i kiedy nie zauważę, to poprostu wysycha...Odkurzam codziennie, a nic to nie daje, bo po kilku godzinach jest pełno piasku, okruchów, siersci psa itp.
Nie wpuszczam sąsiadów do środka, bo mi wstyd. Nie mówię juz o innych rzeczach które wymagają posprzątania,np. prysznic czy piekarnik, szafki.....to jest sprzątanie, które udaje mi się zrobic w wyjątkowych sytuacjach.
Mam problem z wybraniem sie na spacer, bo muszę robic po kilka razy sniadanie, bo ciiągle im coś nie pasuje. Zrobie placki, to mała chce mleko z płatkami, jak zrobie to mleko, to zje kilka łyżek i na tym koniec, za chwile chce kakao.....mały podobnie.
Ciągle są wrzaski, kłótnie, mały chce na ręce i cieżko mi coś zrobić, a wieczorem zasypiają koło 9 tej/10tej i jestem padnieta, a jeszcze muszę zrobic sobie kolacje, umyc się...mały i tak co godzinę się budzi bo chce do piersi.....
Mam dosyc. Nie mam kiedy umyć włosów, obciać i opiłować paznokci, uczesać sie jakoś schludnie...wstydzę sie jechać po zakupy, bo przy kasie zauważam, ze mam popękaną skórę na rękach...żałosne...wiem, ale niewiem jak sobie to zorganizować.
Chcę małego oduczyć picia z piersi, ale cieżko, bo jak płacze w nocy to córka sie budzi i koło się zamyka- bez sensu.
Przyjeżdza do mnie mama raz na kilka dni ale wtedy jadę po zakupy i pozałatwiac sprawy, jak wróce mama ma już dosyć i jedzie do domu....
Wczoraj moja ukochana córka rozsypala kakao które kupiłam. Zrobiła to tak sprawnie, że musiałam myć podłogę, stołki, śmietnik i torbę od zakupów.
Dzis znowu mały dorwał bułkę tartą, mimo, ze związałam gumką, wysypał na podłogę w pokoju podczas kiedy ja robiłam śniadanie......tak jest codziennie. NIeweim już co mam robić, żeby mnie słuchały....
Podziwiam was dziewczyny, bo wiem, ze inne sobie radzą. Mam koleżankę, które ma też dwójkę w domu i jeszcze ma czas prowadzić bloga....
Obserwuj wątek
    • princesswhitewolf Re: Pomocy.... 14.11.12, 14:30
      bo po kilku godzinach jest pełno piasku, okruchów, siersci psa itp.

      Masz 2 opcje: albo olac sprawe i sprzatac tyle co dotychczas, albo zatrudnic sprzataczke raz n tydzien ( ja mam opcje 2 bo pracuje na pelen etat do tego)

      A maz ci nie pomaga? Moj chlop ma obowiazek odkurzania i mycia podlog + smieci.
    • triss_merigold6 Re: Pomocy.... 14.11.12, 14:33
      Czterolatka powinna być w przedszkolu, co ona robi w domu?!
      Półtoraroczniaka odstawić natychmiast i przestanie mieć problemy z zasypianiem i budzeniem się w nocy.
      • meggie28 Re: Pomocy.... 14.11.12, 14:36
        Czterolatka od miesiąca jest w domu. Choruje. 3 dni w przedszkolu i 3 tyg. w domu- tak mniej więcej to wygląda
      • joanna.pio Re: Pomocy.... 14.11.12, 14:48
        Mój syn po odstawieniu od piersi (13 miesiecy) nie zaczął spać ani trochę lepiej. Do tej pory (2 latka) nadal śpi jak zając pod miedzą, budzi się w nocy, nadal się przyzwyczajam...
        • tezee Re: Pomocy.... 15.11.12, 09:06
          Bo wszystko zalezy od dziecka wiec niechże te ktorym trafily sie ok egzemplarze nie pouczają reszty.
          ja tez mialam extra bo moje dziecko przesypialo noce od drugiego miesiaca , nie mialam zadnych problemow ze snem ale znam takie co nie spia juz 2 lata mimo ze nie karmia piersią.
          • funpack84 Re: Pomocy.... 15.11.12, 10:45
            tezee napisał:

            > Bo wszystko zalezy od dziecka wiec niechże te ktorym trafily sie ok egzemplarze
            > nie pouczają reszty.

            Gó...no prawda! Nie ma dzieci, które rodzą się aniołkami i przez pierwsze kilka lat życia siedzą grzecznie, słuchają mamusi i nie rozrabiają. O czym wy w ogóle piszecie??? Każde dziecko przechodzi jakiś okres buntu, za wszelką cenę chce postawić na swoim, dzieci po prostu chcą się wyszaleć, mają nadmiar energii. Ale stanowczość i wprowadzenie odpowiednich zasad w domu pozwoli trochę dzieci utemperować, nauczyć porządku, szanowania cudzych rzeczy itd. Jak nie teraz, to kiedy???
            Żadna z nas nie chce tu autorce dokopać tylko pokazać co robi źle i zmotywować do zmian. Bo to, że robi źle chyba jest oczywiste? Piszecie ( co poniektóre), że mama jest przemęczona ( fakt) a dzieci to tylko dzieci, taki mają wiek i nic nie poradzisz. Przecież to nie prawda! Jedna opisała tu chłopca 8 letniego, który nadal niszczy mieszkanie. To efekt właśnie takiej postawy - dziecku przejdzie więc olej, posprzątaj, puść mu bajkę a będzie dobrze.
            Jeśli autorka nie zmieni nic w zasadach panujących w domu właśnie taki efekt będzie miała. No chyba, że prędzej ner4wowo nie wytrzyma i będzie się musiała leczyć pod kątem depresji ( piszę poważnie!). Nie lepiej wziąć się trochę w garść i być twardszym w postępowaniu z małymi??
            • funpack84 Re: Pomocy.... 15.11.12, 10:54
              falka ja cię proszę! Najpierw piszesz, że mazaki miałaś schowane praktycznie jak w sejfie a potem piszesz, że wystarczyło wyjść do łazienki a dzieci twoje pisały po ścianach czy drzwiach. No to jak było w końcu?? Po prostu opisałaś identyczne błędy co autorka postu. Niewystarczająco dobrze schowałaś te rzeczy przed dziećmi i tyle. A tak na marginesie domestos czy inne środki czystości też dzieci ci rozwalały, wylewały?? może te rzeczy jednak już dokładniej schowałaś??
              Jak dla mnie - brak organizacji.
            • tezee Re: Pomocy.... 15.11.12, 11:23
              Taa kazdy noworodek daje w dupe przechodzac okres "buntu pourodzeniowego " i nie daje matce spac miesiacacmi /latami buahaha
              otoz nie moja droga , są dzieci ktore przesypiaja noce od pierwszego miesiąca , sa takie ktore sa niespokojne bardzo długo niezaleznie od tego czy tanczysz przy nim z odkurzaczem , bebilonem czy wdrazasz w życie te złote sposoby zawarte w poradnikach.
            • mary_lu Re: Pomocy.... 15.11.12, 11:56
              Same bzdury wypisujesz. Moje dziecko urodziło się anielskie, dopiero ok. roku zaczęło zachowywać się jak człowiek. Już na oddziale poprodowym dziewczyny z sali same płakały przy swoich wyjcach całodobowych, a moje spało23h/dobę, jadło i fajdało w pieluchy według podręcznika. Pewnie je dobrze w brzuchu wychowałam big_grin

              Moje dziecko mogło sobie do woli mazać po ścianach i meblach - bo tak nam się podobało. Kupilismy specjalne pisaki, z mebli, drzwi i telewizora schodzą po przetarciu scierką, a pomalowane przez dziecko ściany budzą nasz zachwyt big_grin Teraz murale zostały obfotografowane, zaraz planujemy malowanie i uznalismy, ze czterolatek już jest za stary na mazanie po ścianach, więc po prostu wytłumaczyliśmy - jak byłeś malutki, to było Ci wolno, teraz już masz malować tylko na kartkach. - A po szybie w moich drzwiach mogę? - Możesz, bo to łatwo się myje, ale tylko tam, żadnych ścian, bo ściany będziemy malować i chcemy, żeby były czyste.

              I koniec, po co się szarpać? Lepiej uczyć dziecko wtedy, kiedy do tego dorasta, zamiast spinać sie od początku.
      • dzoaann Re: Pomocy.... 14.11.12, 16:37
        to mit, ze dziecko zacznie spac dobrze po odstawieniu od piersi!!!
        • mamameg Re: Pomocy.... 14.11.12, 17:14
          A mój syn odstawiony od piersi wieku półtora roku zaczął przesypiać całe noce.
          • zona_mi Re: Pomocy.... 14.11.12, 17:47
            A mój karmiony przez trzy lata, w wieku półtora roku zaczął zasypiać sam, bez piersi - no i co?
            Każde inne, nie ma co się licytować.
            • mika_p Re: Pomocy.... 14.11.12, 17:48
              Jak nie ma co się licytować?
              Moje młodsze, odstawione w wieku półtora roku, jeszcze długo budziło się w nocy, parę lat.
              • nanuk24 Re: Pomocy.... 14.11.12, 20:26
                a nie denerwujciemnie, bo wlasnie jestem w czasie odstawiania i mam cyrk na kolkach, do tego lobuz przeziebiony i spac nie chce. A dajcie mi wszyscy swiety spokoj!tongue_out
                A zanim zaczelam odstawiac, przesypial cala noc(budzil sie o piatej, dostawal mleko i zasypial), wiec sobie pomyslalam, ze skoro juz w nocy sie nie budzi, to swietny moment, zeby odstawic. A tu masz ci los, takie zlosliwe dziecko mi sie trafilowink
          • dzoaann Re: Pomocy.... 14.11.12, 17:48
            a zadne z mojej trojki dzieci odstawione od piersi nie zaczelo spac w nocy. I co? licytacja? po prostu nie ma reguly i nie ma co liczyc, ze odstawienie na pewno pomoze.
            • dzoaann Re: Pomocy.... 14.11.12, 17:50
              i nie chodzi mi o to, zeby karmila bez konca. Tylko niech odstawi z wlasciwych powodow, a na dobre spanie w nocy gwarancj nie ma.
    • joanna.pio Re: Pomocy.... 14.11.12, 14:39
      Może ograniczniki na szafki się przydadzą? Kojec dla Malucha?
      Myślę, że jesteś po prostu zmęczona codziennością, masz do tego prawo.
      Ja bym się nie bawiła w robienie śniadania kilka razy - podajesz to, co przygotujesz, skoro córce nie smakuje - trudno. Jeśli będziesz działać tylko na jej żądanie, takie sytuacje jak opisałaś będą się nawarstwiać...
      A ktoś do pomocy wchodzi w rachubę? Regularnie, najlepiej codziennie choć 3 godziny - żeby zabrał dzieciaki na spacer np. Mama czy też opiekunka?
    • graue_zone Re: Pomocy.... 14.11.12, 14:41
      A dlaczego robisz kilka razy śniadanie? Zrobiłaś? Nie chce? Trudno, będzie głodna do obiadu. Parę razy przećwiczysz i nauczy się.
    • sanrio Re: Pomocy.... 14.11.12, 14:47
      nie chciałabym być złośliwa, ale zawsze mnie zastanawiają takie dzieci-szarańcza. Jak to drą książki? Jak to dorwał bułkę tartą? To gdzie ty ją trzymasz, na podłodze? Rozlewają picie? To dajesz im to picie w kuchni przy stole w twoim towarzystwie, nie ma latania po domu. No i ta szopka z jedzeniem. Nie umiesz swych dzieci utrzymać w ryzach, ot co. Naucz się konsekwencji a twoje dzieci zasad, których ty również będziesz przestrzegać. A jeśli ci się nie chce, co podejrzewam, to pogódź się, że jeszcze przez kilka lat będziesz miała taką orkę w domu i nie narzekaj.
      • lauren6 Re: Pomocy.... 14.11.12, 15:00
        Też odniosłam takie wrażenie.

        Po pierwsze zabezpieczenia w domu. Jakaś bramka do kuchni, żeby dzieci nie miały wstępu gdzie się gotuje. Skończą się problemy z rozsypaną kaszą czy kakao.
        Zabrać wszystkie dlugopisy, kredki i flamastry, mogą nimi rysować tylko po papierze, tylko pod Twoją opieką.
        Wszystkie książki i inne delikatne przedmioty zabrać z nisko położonych półek.

        No i przede wszystkim dyscyplina. 1,5 roczniak ma jeszcze siano w głowie, ale 4 latka powinna wiedzieć, że po ścianach się nie rysuje, telewizora nie niszczy, a książek nie drze. Tutaj to Twoje ewidentne błędy wychowawcze. Pewnie dla świętego spokoju pewnie olewałaś sprawę, więc dziecko widzi, że może robić co chce.

      • fifiriffi Re: Pomocy.... 14.11.12, 15:53
        sanrio napisała:

        > nie chciałabym być złośliwa, ale zawsze mnie zastanawiają takie dzieci-szarańcz
        > a. Jak to drą książki? Jak to dorwał bułkę tartą? To gdzie ty ją trzymasz, na p
        > odłodze? Rozlewają picie? To dajesz im to picie w kuchni przy stole w twoim tow
        > arzystwie, nie ma latania po domu.


        Kup im po kubusiu water,tam jest ustnik który nie cieknie i w tym im dawaj picie,jak chcą z tym chodzić po domusmile
      • meggie28 Re: Pomocy.... 15.11.12, 00:01
        "Jak to drą książki? Jak to dorwał bułkę tartą? To gdzie ty ją trzymasz, na p
        > odłodze?"

        Nie, trzymam tam gdzie mam miejsce. Na półkach, do których potrafią dojść. Niestety ogranicza mnie brak szafek i małe mieszkanie
    • gaskama Re: Pomocy.... 14.11.12, 14:49
      Rozumiem, że pracujesze też zawodowo? Bo jeśli nie pracujesz i będąc w domu nie ogarniasz wszystkiego przy dwójce normalnych (pełnosprawnych?) dzieci ... to nie wiem, co doradzić. Ogarnąć się i wyznaczyć sobie priorytety.
      • funpack84 Re: Pomocy.... 14.11.12, 21:53
        Musisz wprowadzić zasady i się ich twardo trzymać bo będzie gorzej!!! A więc:
        1. Śniadanie ( czy inny posiłek) przygotowujesz to co same wybrały i dajesz dzieciom. nie chcą jeść - trudno. Chowasz i nie dajesz nic innego. Drugie śniadanie będzie przecież już niedługa a jak trochę zgłodnieją nic się nie stanie złego.SZybko załapią o co chodzi.
        2. Malowanie ścian pisakami? No bez jaj. Kategorycznie nie! Siadasz z dzieciakami i malujecie na kartkach, kolorowankach itd. Jak zaczną z nimi uciekać i zabierać się do ścian - zabierasz mazaki i chowasz ( gdzieś wysoko). Dokładnie wytłumacz dzieciom, dlaczego tak zrobiłaś.
        3. Wysypywanie rzeczy z szafek kuchennych - albo chowasz takie rzeczy na górnych półkach a na dolnych garnki, albo blokady na szafki załóż - i po kłopocie.
        4. Zabawki posegregujcie ( razem) w kartony. W jednym klocki, w drugim, autka itd. JAk chcą się bawić klockami - wyciągacie na środek pokoju i bawicie się. po skończonej zabawie to głownie oni nich posprzątają ty im pomagaj. Przed wyrzuceniem kolejnego kartony z zabawkami poprzednie muszą być schowane. Na początku będzie bunt ale przyzwyczają się.
        5. Sprzątajcie dom wspólnie. Zorganizują to jako zabawę ( kto pierwszy zbierze papierki itd). Niech córka trochę poodkurza ( moja to uwielbia a młody w tym czasie siada na odkurzacz tongue_out ). Dzieci raczej lubią takie dorosłe "akcje".
        6. Picie tylko w kuchni przy stole - nie ma wędrowania z kubeczkami - odpadnie wycieranie zaschniętych plam.
        7. Małego odstaw od piersi albo dawaj mu mleko modyfikowane tylko na noc. Podejrzewam, ze on się po prostu już nie najada twoim mlekiem więc budzi się co godzinę.
        8. dlaczego oni tak późno chodzą spać??? Może za dużo snu w ciągu dnia? Albo zbyt długo śpią rano? Wyreguluj im to. Kładź do łóżka po dobranocce. Przygaś światła, poczytaj bajki i wytłumacz, ze teraz jest czas snu. posiedź tam z nimi aż nie usną - później sami nauczą się zasypiać bez ciebie.
        • funpack84 Re: Pomocy.... 14.11.12, 22:06
          a żeby nie było, ze się mądrze: mam w domu dwójkę łobuziaków: córka lat 3,5 a syn 1,5 roku. Więc wiem co mówię.
          Czterolatka potrafi już po sobie posprzątać a młody ją naśladuję w większości rzeczy> Zbiera zabawki bo młoda zbiera, biega ze ścierką bo młoda coś wylała i wyciera smile itd.
          • falka32 Re: Pomocy.... 15.11.12, 01:19
            > a żeby nie było, ze się mądrze: mam w domu dwójkę łobuziaków: córka lat 3,5 a s
            > yn 1,5 roku. Więc wiem co mówię.

            Nic nie wiesz. Wiesz, jak jest z twoimi dziećmi i z tobą, a dzieci są różne. Kiedy moje dzieci były w tym wieku, co opisany (mam nawet trochę mniejszy rozrzut wieku), ja się starzałam o rok tygodniowo. Zwyczajnie nie miałam siły ich pilnować (ja też mam swoje ograniczenia, nie jestem robotem), bo pilnowanie ich czy angażowanie w zabawy, prace domowe, jakakolwiek animacja, to był nieustający wysiłek 24/7 a i tak dom wyglądał jak po przejściu tornada a ja wieczorem byłam wrakiem, zaś każdy dzień zaczynałam od walenia pięścią w ścianę z bezsilności, że znowu się zaczyna i znikąd wsparcia. Nie uczyli się na błędach, byli totalnie aspołeczni i odporni na kary, nagrody czy inne zabiegi, robili dokładnie to, co im się zachciało, niezależnie od kosztów, jakie musieli ponieść, do tego obaj nadpobudliwi, szybcy, ciągle w ruchu i nadkreatywni. Każda zabawka i każda rzecz, której się tknęli, rozwalała im się w dłoniach albo od samego patrzenia na nią. Wystarczyło, że wyszłam do kibla, a miałam na ścianie obraz namalowany flamastrami, które były przed nimi schowane wysoko na szafie. Dopiero po jakimś kolejnym skoku rozwojowym, kiedy jeden i drugi się znienacka ogarnął, nasze życie zaczęło wyglądać normalniej - nie miało to żadnego związku z moimi metodami wychowawczymi, bo one się nie zmieniły, to dzieci się zmieniły. Nadal się zachowują jak dwa posr...ne, odporne na szkolenie labradory i strącą każdy kubek z kawą, który stoi na stole, koło którego przechodzą, ale w wieku 7 i 5 lat są już do opanowania, można nimi zarządzać jednym palcem i znikąd, znienacka zrobili się istotami szalenie społecznymi, więc teraz młodszy robi starszemu kanapki do szkoły a ja nie muszę ruszać tyłka z fotela. Ścielą łóżka, robią sobie jeść, sprzątają po sobie, słuchają się i nawet nie zawsze trzeba podnosić głos, aby uzyskać skupienie ich uwagi na sobie i swoich słowach. Doskonale rozumiem autorkę wątku. Mogę tylko pocieszyć, że to ma szansę minąć i że nie jesteś jedyna, którą to wykańcza. Ja sama jestem nadreaktywna i dwoje takich nadreaktywnych dzieci (a jakże, po mamusi) przy braku wsparcia otoczenia i odizolowaniu z nimi w domu to jest prosta droga do antydepresantów smile
            • falka32 Re: Pomocy.... 15.11.12, 01:28
              Dodam jeszcze, że chowałam przed nimi wszystko, absolutnie wszystko, o co się obawiałam. Materiały plastyczne, moje rzeczy, wszystko. Flamastry były prawie w sejfie, farby były wydawane od święta, po uprzednim zabezpieczeniu chaty i ubrań. Ale w małym mieszkaniu naprawdę nie wszystko da sie schować przed takimi dziećmi, bo człowiek staje się ich więźniem. Nie można położyć NIC na wierzchu i polecieć odebrać telefon, bo jak wrócisz, to jest już zagospodarowane. Ja się nie chciałam na to zgodzić, bo uważałam, że dom jest wspólną przestrzenią i ja też mam prawo położyć swoją korespondencję, klucze do auta czy torebkę na stole i wara od tego dzieciom, MUSZĄ to uszanować. Niestety dzieci były w te klocki lepsze, niż ja. I na szczęście potem się to samo zmieniło i w tej chwili mogę zostawić apteczkę i portfel na środku stołu i nikt go nie tknie a jeszcze jeden będzie policjantem drugiego i będzie donosił o próbach zamachu stanu.
            • mgla_jedwabna Re: Pomocy.... 15.11.12, 02:03
              kiedy jeden i drugi się znienacka ogarnął, nasze życie zaczęło wyglądać normalniej - nie miało to żadnego związku z moimi metodami wychowawczymi, bo one się nie zmieniły

              Podejrzewam, że jednak ma. Kilka lat konsekwentnego wtłaczania zasad do łebków po prostu zaczęło wydawać późne owoce smile
        • meggie28 Re: Pomocy.... 15.11.12, 00:05
          "dlaczego oni tak późno chodzą spać??? Może za dużo snu w ciągu dnia? Albo zb
          > yt długo śpią rano? "

          Hm...niewiem...
          Ceremoniały zaczynamy już przed ósmą. Kąpiele, mycie zębów, opowiadanie bajek.....
          Za dnia śpi tyko młodszy. Przeważnie godzinkę w czasie której robię obiad.
          Wstają ok 8 ej
          Jak ja ruszę wcześniej, rusza za mną mały, więc nie nadrobię z rana zaległosci
          • iwoniaw Re: Pomocy.... 15.11.12, 11:30
            Niech mały w takim razie wstaje wcześniej, wcześniej się zmęczy i wcześniej pójdzie spać. Ja bym przesunęła procedurę "kąpiel-zęby-bajki" jeszcze o godzinę, zaczynając przed 19.00, tak, żeby o 19.00 już lądowali w piżamach umyci w łóżku.
    • mamako2216 Re: Pomocy.... 14.11.12, 14:50
      Też mam dwoje dzieci i wiem jak potrafią nabałaganić.Odpuściłam sobie i nie latam codziennie z odkurzaczem i ścierką.Jedynie obiad musi być obowiązkowo zrobiony,na to zawsze muszę znależć czas.
      • gku25 Re: Pomocy.... 14.11.12, 16:31
        Też nie umiesz upilnować dzieci?
    • default Re: Pomocy.... 14.11.12, 14:57
      Nie mam małych dzieci, ani nigdy nie miałam więcej niż jednego, więc może nie powinnam się wypowiadać, ale jakoś chyba za bardzo Ci te dzieciaki weszły na głowę, co to znaczy, że "wszystko niszczą" ? Nie można im tego zabronić ? Zorganizować jakiejś określonej przestrzeni do zabawy i określonych rzeczy do "niszczenia", a od reszty mieszkania wara ? Dlaczego robisz kilka śniadań - jak zrobiłaś placki, a mała nie chce - to nie je w ogóle i koniec, wychodzicie na spacer. Dzieci może są znudzone i dlatego tak rozrabiają ? Jakbyś je przegoniła po parku przez dwie godziny, to zaraz w domu byłyby spokojniejsze.
      O karmieniu piersią takiego starego byka się nie wypowiem, bo zaraz na mnie wskoczą, że tak trzeba... Chociaż ja tego nigdy nie pojmę, no ale to moje prywatne zdanie.
      Reasumując - pozwoliłaś dzieciakom skakać Ci po głowie, to tak masz. Dzieci jak najwcześniej należy przyzwyczajać do tego, że nie są pępkiem świata i podlegają ograniczeniom. Jak każdy. Czteroletnia pannica z pewnością powinna już to wiedzieć, a nie grymasić przy śniadaniu, wrzeszczeć przy myciu i robić kipisz w kuchni....
      • atoness Re: Pomocy.... 14.11.12, 15:06
        Się przyłączam niestety. Jak to po ścianach piszą? Piszą czymś, do czego, jak się domyślam, mają dostęp. Dostęp ów należy uniemożliwić. Blokady na szafki, itd. Psia sierść - rozumiem skąd się bierze, tego nie unikniesz. Ale piasek i okruchy? Znaczy że dzieci łażą po domu w butach (a może piasek w wiaderkach przynoszą i rozsypują?) i jedzą w całym domu? Uniemożliwić. Kwestię wielokrotnych śniadań zmilczę. Twoje dzieci wiedzą, że zrobisz i że wolno robić bajzel, więc korzystają. Nie dziw im się. To normalne. Zabronić, uniemożliwić, zapanować nad rzeczywistością. "Władcę much" przeczytać. Ktoś w domu musi być dorosły. Inaczej wszyscy oszaleją.
      • mozambique Re: Pomocy.... 14.11.12, 15:07
        ja jestem potwornei wyczulona na to ze dzieci drą książki , dokumenty itp
        to znaczy ze to jest przyjete za normalne, ze dziecko musi sobie poniszczyc, podrzec ksiazke dokument ze stołu, papiery z teczki mamy itp , wyżyc sie przy tym , może dlatego ze zadne dziecko w mojej rodzinie nie moglo celowo albo z nudów niszczyć książek (wykluczajac jakies naprawde przypadkowe pomalowanie czy zadarcie) , za to była zawsze jakastam kara, lub książki stawiano wysoko na półce itp
        o ile jescze 1,5 roczniaka mozna zrozuzumiec ze jeszce nie jarzy co wolno a co nie ( i ksaizki umiescic na wyzszej półce po porstu tak jak i tą bułke tartą - sam ją sobei z szafki wyciagnał ????????) o tyle fakt ze 4latka kompletnie rządzi domem, matką , kuchnią, pokojem jedzeniem i piciem jest wrecz kuriozalny
        co jeszce - do waznych dokumntów domowych tez ma dostep i moze je sobie wszystkei podrzec ?


        to przeciez nawet psa mozna nauczyc niedotykania pewnych przedmiotów i oduczyc rozwalania calego domostwa , kwestia metody i konsekwencji
      • carmita80 Re: Pomocy.... 14.11.12, 15:11
        Wyglada na to, ze jestes bardzo niezorganizowana osoba i masz problemy z wychowywaniem dzieci. One ci wlazly na glowe. 4-latka to powinna byc w przedszkolu, swietny czas na socjalizowanie sie. Na co twoja corka choruje, ze 3 dni jest w przedszkolu i 3 tygodnie w domu? Co to za dziwny pattern? No i chyba nie jest zbyt chora skoro ma sile walic zabawkami o sciany, niszczyc je, brudzic i balaganic?
        Dzieci musza miec wyznaczone granice, jesli wala zabawka o sciane to im zwracasz uwage a jesli robia to dalej to im zabierasz zabawke. Ty wyznaczasz granice akceptowalne i takie ktore nie sa i konsewkentnie ich przestrzegasz. Dzieci musza wiedziec ze posilki jada sie przy stole o okreslonych godzinach i ze nie robisz co chwile cos nowego bo tak chca. Do picia najlepsza woda i to w kuchni tak aby nie rozlewaly wszedzie itd. Przestrzegasz godzin kiedy sie kapia i ida do lozek itd. To jest proste i do ogarniecia tylko trzeba zaczac od siebie.
    • madzi1983 Re: Pomocy.... 14.11.12, 14:59
      Rozumiem tą rutynę i przemęczenie, ale czterolatka to nie jest już mały dzidziuś,ktòry nie rozumie. Wyleje picie- wręczyc scierke niech wytrze po sobie, nakruszy- niech zamiecie. Drze ksiązki-schować, niszczy zabawki- pochowac. Zapytac co zje na sniadanie, a jezeli zacznie grymasic na to co wybrala- trudno, glodna pochodzi. Zaangazowac do pomocy, moja czterolatka uwielbia pomagac, tylko trzeab jej pozwolic, pochwalic. A w przedszkolu jak chodzi gdy nie choruje- to jak je? Przeciez panie nie kombinują i nie dają jej nic innego.
    • mika_p Re: Pomocy.... 14.11.12, 15:00
      Pozasychane picie - dawaj wodę i mało. Jak jest mało, to wypiją tyle, ile trzeba, nie będzie rozlewania reszty. A jak rozleją i nie zauwazysz, to wyschnie samo: odpadnie szorowanie plamy.
      Zaoszczędzony czas przeznacz na paznokcie.

      Kilka śniadań - odpuść. Może za wczesnie robisz, moje młodsze dziecko nie bywalo głodne przez jakies 2 h od wstania, śniadanie stało ledwo nadgryzione,a jak przypadkiem nie zabrałam ze stolika, to po tym czasie znikało samo. Rób później i jedno.

      Kredki i mazaki zabierz, wydzielaj na czas zabawy. Mniej popisanych ścian i telewizora. Większa szansa na zainteresowaine przy zabawie, skoro dobro niedostępne na wyciagnięcie ręki.
    • mary_lu Re: Pomocy.... 14.11.12, 15:06
      Po prostu jesteś tak zmęczona i zdołowana, że nawet proste sprawy Cię przerastają. A wbrew temu, co niektóre piszą, ogarnięcie początkującej przedszkolaczki i półtoraroczniaka proste nie jest, nawet dla niepracującej. Jak nie masz męża po 3 tygodnie, to nie masz żadnej odskoczni, żadnego wsparcia.

      Po pierwsze - zastanów się, czy nie potrzebujesz lekarza, może jesteś zbyt zmęczona? Tarczyca, anemia, witaminy?

      Po drugie - zdobądź się na dwa tygodnie pogorszenia sytuacji - zrób radykalny porzadek z jedzeniem, jak Superniania. Potem już tylko będzie lepiej.
    • mia.12 Re: Pomocy.... 14.11.12, 15:07
      Majac male dzieci w domu na pewno jest trudniej utrzymac porzadek,to jest zupelnie normalne.Jednak sa rzeczy,ktore moglabys przeorganizowac tak zeby bylo ci latwiej.Po pierwsze przeloz wszystkie produkty typu maka,cukier,kakao itp do szafki poza zasiegiem dzieci lub zaloz blokade na ta,w ktorej trzymasz obecnie.Po drugie zadnego serwowania trzech sniadan(czy innych posilkow).Pytasz dzieci co chca zjesc i to szykujesz,jesli odmowia trudno-nie dostana nic w zamian i musza czekac do obiadu.Tylko pamietaj zeby trzymac sie tego konsekwentnie,zadnego podjadania w miedzyczasie.Kilka takich prob i wiecej nie beda wymyslac i zmieniac zdania 5 razy.Zadnego biegania z piciem czy jedzeniem,jesli chca sie napic to podajesz im kubeczki a po wszystkim zabierasz,jedzenie tylko przy stole.
      To wszystko jest jak najbardziej do zrobienia i wszystko co potrzeba to wprowadzenie kilku zasad(i trzymanie sie ich!).Dzieci pewnie na poczatku beda sie buntowac bo sa nauczone innego zachowania ale sama zobaczysz,ze jesli bedziesz stanowcza to szybko zaakceptuja nowa rutyne.
      • marzeka1 Re: Pomocy.... 14.11.12, 15:11
        O ile rozumiem, że wiele rzeczy trudno przy 2 zrobić i utrzymać super porządek, to parę spraw zadziwia.
        Jak to rozlewa picie i się klei?- dostaje tylko wodę, przy mnie.
        Jak to drze książki?- zabieram i nie ma dostępu.
        Kilka razy śniadanie?- robi się raz, nie zje, trudno, zje to, co jest lub będzie głodna (taka metoda na mnie-niejadka w dzieciństwie zadziałała, gdy opiekę nade mną przejął dziadek, a nie było babci, która i 4 śniadanka robiła).
        Pisze po ścianach?- nie ma dostępu do kredek. I 4-latek nie jest już bezmyślnym dzieciakiem, któremu nie da się wytłumaczyć.
    • soha2 Re: Pomocy.... 14.11.12, 15:15
      jak czytam takie wypowiedzi, to mam wrazenie, ze to pisze jakaś - sory - totalna rozdziawa, brudaska, niezorganizowana dziewucha, której w głowie tylko zakupy itepe.
      Też miałam małe dziecko, które jak było małe, to nie miało zasięgu do wszelkiej żywności czy to sypkiej czy w innym stanie. Szafki miały blokady. Kontakty takoż. Na stole, blacie, półkach wszystko było usunięte. Jak dziecko mazało mi ściany, to był szlaban na zabawki - zdarzyło się dosłownie kilka razy. Ale tylko dlatego dlatego, że dorwało się do długopisu, mazaka. Malowało jak ja przy siedziałam przy dziecku. Zabawek kilka. Wymiennie z tymi, co były pochowane. Nigdy wszystkie bo po co mam pół dnia sprzątać te zabawki. Nie rozumiem jak w domu może być piasek - dzeieci z podwórka wiaderkami przynoszą ci? Z kwiatków wysypują? Moje dziecko nawet jak małe było, to buty zdejmowało w drzwiach i po domu na bosaka ganiało albo w skarpekach. Podłoga myta w najgorszym wypadku raz w tygodniu. Odkurzanie w najgorszym wypadku dwa razy w tygodniu. W każdej chwili mógl ktoś wpaść, nigdy się nei wstydziłam. Jak dziecko jadło, to w krzesełku albo swoim foteliku. Od jedzenia jest kuchnia, nie cały dom. Serki przed tv albo inne frytki to jest święto. Kuchnia jest od jedzenia a jedzenie w zasięgu to owoce i warzywa - marchewka. I woda. Bo soki/herbaty to też pod kontrolą - proszę wypić ze trzy łyki, a jak więcej to proszę mi powiedzieć, to znowu dam ci kubek. To co słuszyło do niszczenia czyli czytaj dobrej zawaby to też w ilościach minimalnych - kilka kartek do rwania, strona gazety i to wszystko. Klocki do rzucania - tylko piankowe.
      Nie wiem, ale to trzeba myśleć, kombinować, próbować. Nie jestem super panią domu ale gdyby ktoś z rodziny, przyjaciół wpadł do mnie, a ja nieuczesana, na kuchence bród, dzieci po pachy uwalane, to świadczyłoby tylko o tym, że chyba minęłam się z czymś.
      CO do gotowania - wiele rzeczy samo się gotuje - korpus, kość, przyprawy - bulgota samo kilka godzin. Wrzywa obrać - moment - wrzucam do zupy. N koniec zioła, przyprawy znowu. Ugotować makaron, garnek od razu zmyć. Koniec obiadu - zmywam od razu, nie czekam aż samo się zmyje. W zlewie są tylko te naczynia, które zostały odstawione zanim skoczyliśmy jeść. Kubek po kawie - myję od razu. Butelka po mleku - od razu. Rozsypało się - to tylko mogłam ja zrobić, bo dziecko jak wyzej nigdy nie miało dostępu do sypkiej żywności - wycieram od razu.
      Dziecko wali zabwaką w ścianę - zabieram - choć tłumacze od razu, ze nie można i koniec. TV pomazany - wynoszę. Co do jedzenia i picia na podłodze - tak to jest jak się je poza kuchnią.
      Szafki w kurzu - to chwila moment jak mokrą ściereczką przecieram je. Prysznic - oblewam go płynem, za następne 10 minut szybko przeciągnę gąbką do prysznica i spłukuję, ubikacja - to samo szczotką do ubikacji. Chemia - zamknięta.
      Co do wybrzydzania - no kochana u mnie jest tak, że to co kuchnia wyda, to domownicy jedzą. Nie chesz jeść? Też mi....to nie jedz. Następny posiłek w południe czy też wieczorem. Nie ma marudzenia. Nie jesz ciepłego, jedz zimne. Jesz 20 minut, zabieram talerz, jak nie skonczyłeś, skończyłaś.
      Co do karminia naturalnego - to chyba czas najwyższy - pomijam nawiedzone od 18-letniego karmiania piersią - odstawić chyba. Ja karmiłam krótko, byłam chora ale odstawiłam dziecko od piersi z dnia na dzień. I miałam spokój.
      Masz spore dzieci. Przepraszam ale kłócą się? Rozstawić je. Jedno do kuchni, drugie do pokoju. Zabierają zabawki sobie? Ustalić, ze te zabawki są tylko i tylko Antka a te Asi. Jeśli Asia chce cos dać Antkowi, to tylko jej dobra wola. Krzyczą, biją się? Kara. Słoneczko brzydkie, zakaz oglądania tv, brak ulubionej porawy, słodycza.
      Dziecko chce coś wymusić? Płacze, tarza się? Nie wzrusza mnie to już. Czy to dom, czy miejsce publiczne. Nie ustępuję, twardo trzymam się swojego zdania. I coraz rzadziej mam takie scenki. Konsekwencja. Usępuję w małych sprawach wybór koloru bluzki, książeczki, koloruy zabawki, czy ma to byc konik czy zyrfa albo czy gra o duchach czy też o potworach. Ale nie w tym czy jak ktoś nagle nie chce placków, które usmażyłam, to ja odstawiam całą michę, którą robiłam godzinę i biore się do kopytek. Nie i koniec. I tego się trzymać
      • marzeka1 Re: Pomocy.... 14.11.12, 15:19
        Soha, widzę, że w podobny sposób wychowywałyśmy dzieci- z tym, ze ja miałam (no i mam) 2 synów z różnicą 4 lat.

        Mam wrażenie, ze dziewczyna ZA DUŻO pozwala dzieciom, bo one demolują dom, tym jest walenie zabawkami, aż sypie się tynk (taka zabawka byłaby od razu zabrana), malowanie ścian, rozlewanie słodkiego picia itp.
      • soha2 Re: Pomocy.... 14.11.12, 15:20
        ja pierdziu jak to mówił Czesio - przepraszam za błędy słuszyło - służyło - przepraszam uncertain
      • mary_lu Re: Pomocy.... 14.11.12, 15:21
        Ile masz tych dzieci?
        • soha2 Re: Pomocy.... 14.11.12, 15:52
          milion pięcset sto dziewięćset tongue_out
          a co to ma do rzeczy?
          jak napiszę Ci, że trójkę to pokłony przede mną zaczniesz skłdać ? tongue_out
          w domu dwójki nie mam ale długo byłam za granicą nianią trójki - wierz mi, o wiele trudniej jest wychowywać nie swoje dzieci
          ale jak wyjeżdżałam, to dzieci chodziły jak w zegarku, będąc nadal dizećmi
          czy to cię zadowala? suspicious
          • kk345 Re: Pomocy.... 14.11.12, 16:47
            Ale wiesz, za mary_lu nie Ciebie pytała?
          • mary_lu Re: Pomocy.... 14.11.12, 17:13
            Kochana, cudze się nie liczą.

            Zostań kiedyś SAMA na 24h na dobę/kilka tygodni/lat z dwójką małych dzieci, z których jedno ciągle wisi Ci na cycku i w nocy spać nie daje, drugie choruje i też spać nie daje. Jedno uczy się poruszać po domu, a drugie ma kryzys, bo zaczyna przedszkole.

            Nawet z tym kakałkiem nie udało Ci się doczytać. Rzeczywiście musisz być ideałem superzorganizowanej, wszechwiedzącej, niesłuchającej matki gromadki big_grin

            Nie wyżywaj się na kobiecie i nie udowadniaj swojej lepszości (nie dasz rady niestety, bo nie byłaś w jej sytuacji).
            • marzeka1 Re: Pomocy.... 14.11.12, 17:16
              Ale JAKA "lepszość"- serio ciebie nie szokuje, że można nie wyjść na spacer, bo 4-latka chce mieć kilka wersji śniadań? bo upierdzieli kakaem pokój? Bo... kurczę, to już 4-latka;
              • mary_lu Re: Pomocy.... 14.11.12, 17:26
                Nie, nie szokuje mnie, że ktoś po serii chorób i nieprzespanych nocy, ma poranek, w trakcie którego tak źle wszystko idzie, że nie udaje się wyjść na spacer.

                Mojemu czterolatkowi też się zdarza marudzić z jedzeniem, kilka razy rozsypał i rozlał coś w kuchni (cóż za nieematkowe dziecko, chyba zacznę go ukrywać)- ale JA problemu z tym nie mam, bo nie jestem do kompletu wyczerpana opieką nad półtoraroczniakiem.
                • marzeka1 Re: Pomocy.... 14.11.12, 17:35
                  Ależ nie widzę problemu w tym, że małe dziecko rozleje coś w kuchni, ale pozwalanie na wynoszenie jedzenia do pokojów, jak i na to, by piły gdzieś, gdzie rozlewają to picie- dziwi.

                  I ona nie wyszła na spacer po serii nieprzespanych nocy- jej dziecko domagało się różnych śniadań, a ona to robiła- a to mnie dziwi.

                  Za to wierzę,że samodzielna obsługa 2 dzieci- może nieźle dać w kość; ale tu mamy matkę, która pozwoliła na pajdokrację: rządzą dzieci.
                  • mary_lu Re: Pomocy.... 14.11.12, 17:38
                    Tu mamy zmęczoną matkę z dziećmi w trudnym wieku.
                  • mary_lu Re: Pomocy.... 14.11.12, 17:42
                    I nie sądziłam, że akurat Tobie trzeba takie rzeczy tłumaczyć - chorowita czterolatka i półtoraroczniak, który własnie całkowicie zmienia ilość, rodzaj pożywienia i sposób jedzenia, to zestaw, który najbardziej opanowaną może doprowadzić do stanu "o Boże, oni nic nie jedzą od tylu dni" i spędzenia całego poranka w kuchni, z nadzieją, że "może chociaż jajecznicę? A może czekoladowe kulki na mleku?"
                  • soha2 Re: Pomocy.... 14.11.12, 18:44
                    o to to smile
                    dwoma rękoma podpisuję się smile
                    co innego jak czasem wszystko wali się w domu, co innego gdy ktoś pokornie szykuje 5 z kolei śniadanie bo 4 latek ma życzenie zjeść to i to i tamto a to jest za blade a to za słabo przysmażone a to mao słodkie a tego nie lubię a tamtego już nie chcę a to zrzucę ze stołu a matka pokornie ze szmatą sprzątnie to
                    można pomyślećby, że ktoś kto sobie radzi to pewnie robot wieloczynnosciowy bez emocji ale naprawdę naprawdę można sobie wszystko tak ułożyć, pousatawiać, że się poradzi ze wszystkim i wszystkimi
                    • mary_lu Re: Pomocy.... 14.11.12, 18:46
                      Zwłaszcza teoretycznie big_grin
                      • soha2 Re: Pomocy.... 14.11.12, 19:39
                        teoretycznie to mogłam sobie popisać z 10 lat temu, teraz wiem coś na ten temat nie tylko jako matka ale także jako była niania trójki dzieci - od małego, do średniaka - praca dość długa
                        a poniewaz wiem z własnego doświadczenia, że chcieć to móc, to już tak na poważnie nie widzę w tym ani żadnego chwalenia się tylko delikatnie to ujmując zdziwienie, że kto nie umie domu ogarnąć mając dwójkę dzieci a męża za granicą dojeżdzającego do domu raz na trzy tygodnie
                        inaczej pewnie ów biedny mąż wracając po 10 ha z pracy musiałby sobie sam obiad ugotować, bo autorka dopiero zapewne zmywałaby po sniadaniu sprzed trzech dni uncertain
                      • m_incubo Re: Pomocy.... 14.11.12, 20:08
                        Też nie ogarniasz bajzlu w domu, że tak uparcie swoją wersję forsujesz? wink
            • ashraf Re: Pomocy.... 14.11.12, 17:58
              Owszem, z cudzymi jest trudniej. Bo nie masz na nie takiego wplywu jak na swoje, dostajesz je wraz z ew. kompletem bledow wychowawczych i musisz w kilka(nascie) miesiecy wychowac je na normalne, nie rozwydrzone dzieciaki. A jak rodzice tych dzieci wroca do domu, gdzie bedzie gnoj, to nie pomoze tlumaczenie, ze mialas zly dzien.
              • mary_lu Re: Pomocy.... 14.11.12, 18:14
                I nie zapominaj, że jesteś z nimi kilka lat bez przerwy, 24h/dobę, przechodzisz dwa porody, ciążę w czasie wychowywania małego dziecka i karmisz nocami piersią.

                Własnoręcznie sprzątasz całe mieszkanie, gotujesz, robisz zakupy.

                Twoja doskonałość we wszystkich dziedzinach odcisnęła na Tobie mocne piętno big_grin
                • ashraf Re: Pomocy.... 14.11.12, 18:23
                  24 h na dobe to jest sie z dziecmi na wlasne zyczenia. Istnieja zlobki, przedszkola i nianki. Mozna isc do pracy i powierzyc komus zajecie sie dziecmi przez te kilka godzin dziennie, jesli ktos az tak bardzo nie ogarnia domu. Rozumiem, ze posiadanie dwojki dzieci jest usprawiedliwieniem dla permanentnego balaganu i zaniedbania oraz pozwalania dzieciom na wszystko. Dziekuje, ze mi to uswiadomilas wink
                  • mary_lu Re: Pomocy.... 14.11.12, 18:29
                    Dziewczyna jest w kryzysie, potrzebuje pomocy i sama nie uznaje swojego stanu za dobry.

                    Do żłobka oddawaj swoje dzieci, droga wolna. O dostępność przedszkola i możliwośc zapłacenia za nie racz dopytać autorkę wątku, zanim wystosujesz kolejna tyradę.

                    Proszę bardzo, kolejne uświadomienie gratis, daj znać, jak wreszcie dotrze smile
                    • ashraf Re: Pomocy.... 14.11.12, 18:38
                      Skoro nie uznaje go za dobry, to pomoga jej konkretne, udzielone tutaj rady (np. jedzenie tylko przy stole, system motywowania do sprzatania dzieci, harmonogram sprzatania domu, wycieranie psich lap po spacerze itd.), a nie stwierdzenie, ze ma 2 malych dzieci, wiec to tak ciezko, ze rady dac nie mozna. Od biadolenia jeszcze nikomu sie nie poprawilo. Szwankuje organizacja i kontrola nad dziecmi i to jest do poprawy.
                      Jesli nie chce sie oddawac dzieci do zlobka, to trzeba sie nimi zajac w domu, to chyba logiczne? A do przedszkola starsze dziecko chodzi, wiec jak widac w tej miejscowosci mozna sie dostac nawet majac niepracujaca matke, co zazwyczaj spycha rodzine na koniec kolejki.
                      Nie wiem co chcesz mi tutaj udowodnic, ale moze ty daj jakas konkretna rade, zamiast czepiac sie wszystkich innych.
                      • mary_lu Re: Pomocy.... 14.11.12, 18:45
                        Nie nie pomogą jej opowieści, jak to Wy sobie wspaniale radzicie same z gromadami Waszych dzieci (nie Waszych, nie gromadami, a w dodatku dawno i nieprawda). Nie pomoże wywyższanie się i potrząsanie głową z dezaprobatą.
                        • ashraf Re: Pomocy.... 14.11.12, 18:58
                          To napisz cos, co pomoze, bo jak na razie to tylko krytykujesz rady innych.
                          • mary_lu Re: Pomocy.... 14.11.12, 19:05
                            Rad nie krytykuję smile
                            • ashraf Re: Pomocy.... 14.11.12, 19:08
                              smile A ja nie uwazam autorki postu za idiotke, ktora nie umie - jesli zechce - ogarnac domu. Jest mi jej zal, bo przez brak organizacji traca jej dzieci, ale przede wszystkim traci ona - bo nie ma czasu na ksiazke, odpoczynek, zadbanie o siebie itd. Jej zycie zmienilo sie w bezsensowna orke. I dlatego wlasnie radzimy jej, zeby zaczela egzekwowac swoje prawa jako matka i pani domu, a w efekcie mogla zyc bardziej satysfakcjonujacym zyciem smile
                        • soha2 Re: Pomocy.... 14.11.12, 19:45
                          jak się nie ma żadnych sensownych argumentów, to insynuuje się innym forumkom, że zapewne są bezdzietnymi panienkami dopiero co po maturze i wymądrzającymi się ponad miarę - to takie typowe, samemu nic się nie napisze a jednocześnie się broni nieumiejącej zorganizować sobie pracy w domu, bo przecież nie pracującej zawodowo autorki wątku. Ja pierdzielę, jak sobie w takim razie radzę ja - pracując niemal na dwa etaty, mając w domu codzienniez obiad, posprzątane i jednocześnie mając czas aby sobie usiąść i przeczytać kilka rozdziałów ulubionej książki. Aha - dziś po powrocie do domu jeszcze godzinę z dzieckiem na rowerze jeździłam. No ale tak poza tym to ja nie mam przecież pojęcia jak to jest z dziećmi, bo jakżeto...
                          • m_incubo Re: Pomocy.... 14.11.12, 20:11
                            To podziel się swoimi złotymi i sprawdzonymi radami z autorka wątku, bo na razie tylko podskakujesz wink
                            • soha2 Re: Pomocy.... 15.11.12, 12:30
                              a gdzieś jest tu moja długawa wypowiedź co czynić - proszę nie zwracać uwagi na błędy ortograficzne tongue_out
            • soha2 Re: Pomocy.... 14.11.12, 18:41
              Mary - sory, no drzewko mi się dziwnie ułożyło smile
              no oczywiście, że jestem zorganizowana, wszechwiedząca, mądra, inteligentna, robię 100 czynności na raz i to perrrrrfekcyjnie tongue_out
              pewnie, że czasem nie wychodzi mi ale grunt to konsekwencja smile
              czasem nawet sadzam dziecko przed kompem choć faktycznie robię to raz iks czasu
              co do tego, że dwójka na raz może wyć, mleko wykipiało, śmieci się wysypały, woda się przelała itd, to pewnie, że tak bywa ale z kolei u mnie też raz na iks czasu tongue_out
              w końcu jestem perrrrfekcyjna big_grin
      • ashraf Re: Pomocy.... 14.11.12, 15:46
        Soha, zgadzam sie z Toba. Zajmowalam sie dwojka dzieci, mlodsza miala 2 lata. Nie wyobrazam sobie takiego sajgonu w domu, a juz niszczenie rzeczy za przyzwoleniem matki jest w ogole nie do pomyslenia. Dzieci byly rozpuszczone, ale udalo mi sie - konsekwencja i zasadami - nauczyc je jako tako porzadku, sprzatania po sobie, odkladania na miejsce - nie non stop, ale kilka razy dziennie. Piasku do domu nie nanosily (a mialy w ogrodzie piaskownice), bo wymagalam sciagania butow zaraz po wejsciu do domu. Zapiaszczone ubranko mozna wytrzepac jeszcze przed domem. Jedzenie bylo tylko w kaciku dzieciecym w kuchni (sniadania) albo w jadalni, przy stole. Nie bylo biegania z jedzeniem (poza - czasami - jakims drobnym slodyczem) , wyciagania sobie samemu czegokolwiek z szafek kuchennych.
        Co do klotni rodzenstwa i awantur publicznych (a na poczatku byly sceny dantejskie) podpisuje sie pod slowami Sohy. To ty jestes rodzicem i to ty musisz wymagac porzadku i dyscypliny. Pokoj nie jest posprzatany? Dostajesz dodatkowa godzine-dwie (ekstra czas). Dalej jest balagan? Zabawki wyprowadzaja sie z pokoju do czasu, az nie bedzie przyjemnie do niego wejsc. W zyciu nie gotowalam 15 obiadow, bo kazde chce co innego. Zawsze informowalam dzieci co dzisiaj bedzie na obiad, mogly sie do tego ustosunkowac, ale ostatecznie ustalalismy jedna wersje i dzieci mialy wybor zjesc to, co podam, albo nie zjesc wcale.
        Dalas sobie wejsc na glowe i teraz masz tego konsekwencje - zaniedbanie domu, zaniedbanie siebie. Oczywiscie maz za granica nie ulatwia sprawy, ale to nie oznacza, ze nie da sie zaprowadzic w domu porzadku - dla dobra rodziny i Twojego wlasnego. Poza tym jezeli dom nie funkcjonuje bez meza, to moze czas na oddanie mlodszego dziecka do zlobka i rozejrzenie sie za praca, ktora wspomoglaby rodzinny budzet i pozwolilaby mezowi na powrot do kraju.
      • seniorita_24 Re: Pomocy.... 14.11.12, 15:55
        Czysto, schludnie i na baczność - jak w koszarach. Powiedz co zrobić jak ktoś ma aneks kuchenny a nie oddzielna kuchnię, gdzie dziecko może jeść a gdzie nie.
        U mnie tez wszystko co niebezpieczne i nie dla dziecka jest schowane poza jego zasięgiem. Lepkich napojów nie daję, a wodę może sobie rozlewać, bez szkody dla otoczenia. Jak coś pokruszy lub pobrudzi nie ma wielkiej tragedii, posprzątam i już.
        Za to brudzi się samo - zwierzaki są to i kłaki, i żwirek się rozprzestrzenia. O tej porze roku z butów też się nanosi błoto.
        Nie wyobrażam sobie myc podłogi tylko raz w tygodniu. Według mnie podłoga brudzi się i lepi i w kuchni myję ja na bieżąco po posiłkach. W łazience raz dziennie, po kąpieli tez zawsze jest nachlapane. Moje dziecko je sporo samo więc często spora ilość jedzenia ląduje poza stolikiem. Nie ma sensu przecież karmić dziecka łyżeczka żeby tylko nic sie nie pobrudziło w jego otoczeniu.
        Mi się trafił mało destrukcyjny egzemplarz potomka i staram się być konsekwentna w wymaganiach stawianych dziecku. Wyobrażam sobie, że z dwójką i bez nikogo do dzielenia się domowymi obowiązkami na co dzień można zwątpić i samej sobie nie radzić. Do tego pewnie mąż będący tylko tydzień w domu nie koniecznie wymaga od dzieci tego samego co mama. Przydałby się ktoś do pomocy - do wyjścia z dziećmi na spacer lub posprzątania/ugotowania czegoś gdy autorka wątku z nimi wychodzi. Perfekcyjne panie domu z czysciutkimi dziećmi i idealnym porządku domu sa tylko w reklamach i na emamie wink
        Natomiast ubolewania z powodu kopytek nie rozumiem - lepiej zjeść coś gotowego niż zarywać noc na gotowanie. Karmienie piersią 1,5 roczniaka też nie jest niczym dziwnym (a od 1,5 rocznego dziecka do 18 latka nie jest tak blisko, czy może wszystkie mamy, które nie odstawiły dzieci od piersi w pierwszym półroczu życia karmią zazwyczaj do pełnoletności dziecka?)
        • ashraf Re: Pomocy.... 14.11.12, 16:17
          A co ma aneks do roznoszenia jedzenia po calym domu? Posilki je sie przy stole. I wtedy nawet jak dziecko je samo, nieporadnie i brudzac, ma sie po przetarcia tylko stol i podloge wokol niego, a nie caly dom. Bloto na butach wnosi sie do domu, wiec buty zdejmuje sie przy wejsciu - to chyba proste. Zwierze typu pies czy kot rowniez nie musi brudzic niewiadomo jak - na kudly nic sie nie poradzi, ale brudu nie musi wnosic do domu - po powrocie ze spaceru wystarczy przetrzec lapy wilgotna szmatka.
          I nie trzeba miec domu blyszczacego czystoscia i obiadu z trzech dan, wystarczy miec ogarniety dom na codzien i porzadnie wysprzatany raz w tygodniu. To jest przede wszystkim kwestia zorganizowania. Mam kolezanki, ktore zawsze maja w domu bajzel, no ale u nich zawsze jest odkladanie na wieczne nigdy - kuchenke przetre potem, naczynia do zmywarki wstawie wieczorem, ksiazke na polke odloze za 2 dni. A wystarczy konsekwentnie odkladac wszystko na miejsce zaraz po uzyciu, chowac ubrania do szafy itd., wtedy sprzatanie ogranicza sie do czyszczenia, a nie ogarniania pie...ika z calego tygodnia czy miesiaca. Poza tym pomaga wyznaczenie sobie harmonogramu - co 2 tyg mycie lodowki, co 3 dni umywalki itd.
          W karmieniu problemu nie widze, ale jesli przeszkadza autorce wstawanie co godzine, to chyba powinna cos z tym zrobic.
          • soha2 Re: Pomocy.... 14.11.12, 16:35
            ano dokładnie smile
            nie trzeba codziennie lecieć na szmacie, żeby mieć czysto w domu
            ale jak widać to u seniority jest dryl, skoro ona sobie nie wyobraża wymyć codziennie podłóg - ja tam wolę poszaleć z dzieckiem tongue_out
        • soha2 Re: Pomocy.... 14.11.12, 16:33
          czytaj dziecko ze zrozumieniem
          skoro piszę, że podłoga w najgorszym razie raz w tygodniu, to oznacza, że może jestem chora, może mnie nie ma w domu przez 3-4 dni, może wracam do domu o 20 - wyjątki ale zdarzają się i chyba nie wyobrażasz sobie, że zamiast choć chwilę z dzieckiem spędzić, to ja zzucam buty i lecę po szmatę suspicious
          poza tym to jest twoja wersja i twój wymysł, że mam w domu jakiś dryl
          ostatecznie mając do wyboru dryl czy syf to wolę dryl.
          co do tego, że dla ciebie nie jest czymś dziwnym karmienie półtoraroczniaka - dla mnie jest ale jak widzę nie tylko ja tak myślę
          coś masz przeciw aneksowi kuchennemu?
          • seniorita_24 Re: Pomocy.... 15.11.12, 11:33
            Jestes moją Mamą wink?
            Przeciw aneksowi nie mam nic, ale widzę jak wygląda kuchnia po posiłku siedzącej na krzesełku młodej i wyobrażam sobie jakby wyglądał dywan w pokoju gdyby musiała tam siedzieć podczas posiłku.
            Do codziennego mycia podłogi w całym mieszkaniu się nie przyznaję, ale kuchnia łazienka i przedpokój najbardziej się brudzą więc sprzątamy na bieżąco. Koty siedzą w domu, ale żwirek nawet z zamykanej kuwety "wychodzi za nimi". Tez uważam, że lepiej co dzień sprzątać na bieżąco i tak robię, chociaż przy późno usypiającym dziecku jest na to mniej czasu.
            Na trzy daniowe obiady anie mam ani chęci ani ambicji, również wolę spędzać czas z dzieckiem niż sprzątać. Mam wszystko dość dobrze zorganizowane, nie mam ani idealnego porządku, ani totalnego bałaganu ale zakładam, że przy dwójce jest więcej roboty i trudniej zgrać wszystkie czynności. Tym bardziej gdy w domu jest tylko jedna dorosła osoba.
      • tezee Re: Pomocy.... 15.11.12, 12:05
        OJP dla dzieci to teraz tylko woda i marchewka bo matka musi miec czysty hałs big_grin
        to co sie teraz dzieje z tymi babami to jest na prawdę zatrwarzające , czyste domy najważniejsze !
    • deelandra Re: Pomocy.... 14.11.12, 15:27
      dałaś sobie nieźle wejść na łeb, teraz doprowadzenie tego do porządku to będzie dosłownie orka na ugorze, ja osobiście doradzam - kary i konsekwencję
      aha powrzeszczeć też nie zaszkodzi, ja sobie powrzeszczę co jakiś czas i jest spokój na całe 3 minuty odkąd przebrzmi echo big_grin
    • magata.d Re: Pomocy.... 14.11.12, 15:33
      Podzielam zdanie moich przedmówczyń. Jesteś bardzo niezorganizowana i niekonsekwentna, a dzieci to wykorzystuja. Rozumiem, że nie jest lekko, ale musisz ustalić pewne reguły zabawy, czas i miejsce posiłków (równiez co jedzą, czyli jedno sniadanie a nie pięc), godzine zasypiania (22 to za późno na takie dzieci, mój prawie trzylatek o 20 juz śpi) itp.
    • aneta-skarpeta Re: Pomocy.... 14.11.12, 15:33
      troche dałas sobie wejsc na głowę

      nie pozwalać namolawac po wszystkim- malują? zabierac mazaki i malowac tylko w Twojej obecnosci

      nie ma jedzenia wszedzie- jemy przy stole- najwyzej przy stole bedzie smietnik

      angazuj starsze do pomocy przy sniadaniu, niech wybiera co bedziecie jedli- np rodzaj płatków i tak ma byc, nie pozwalac na zmiany w trakcie. jak chce cos innego, to mozecie to zrobic jutro. Jak sie piekli. zabrac talerz, ignorowac, byc pierd olona oaza spokoju- duzo melisyyyywink

      bawic sie mozna w jednym pokoju, wymuszac sprzatanie- nie ebdzie błysku, ale bedzie ogarniete

      uczyc dzieci, ze teraz mama ma 10 min, zeby przejrzec gazete i nie wolno jej przeszkadzac- dac im do zabawy cos fajnego


      nie oszukujmy się, dzieci Ci weszły na głowę i teraz musisz pokazac, że to TY tu rządzisz,a nie one.

      powodzenia i uszy do góry

      kup sobie duzooo melisysmile

      aha wprowadzaj wszytsko etapami, nagradzaj za dobre nawyki, dobre zahcowania, dostrzegaj malutkie pozytywy
    • wiu Re: Pomocy.... 14.11.12, 15:45
      Spokojnie, dasz radę. Po prostu przechodzisz teraz kryzys, który minie. Nabierzesz wprawy, okrzepniesz, będzie to lepiej "szło".

      Kluczowe sprawy: jedzenie, spanie, porządek.

      I. Naprawdę przemyśl czy nie trzeba już odstawić młodszego od piersi. Obawiam się, że to raczej potrzeba bliskości/bezpieczeństwa a nie faktyczny głód trzyma Młodszego przy piersi. Rozważ elementy samodzielności ("mogę siam!") zamiast "jedzenia od mamy". I coraz bogatsze menu. Regularność, żadnego podjadania. Zastosowanie minutnika kuchennego, po dzwonku zabierasz jedzenie i wywalasz, choćby wyły i rzucały się na podłogę. Przyrządzasz to co ty możesz a nie to co one sobie życzą, choć w granicach rozsądku, tzn. jednak ogólne ich preferencje uwzględniaj. Niech jedza to co im dajesz a nie to co sobie akurat wymyślą przed chwilą.

      II. Własny oddzielny kąt do spania (dla dziecka). Rytuał przy zasypianiu, stanowczość. Ulubiona przytulanka, może twoja koszulka nosząca jeszcze twój zapach...? Śpiworek zamiast kołdry coby nie sprawdzac czy sie nie odkryło. Bajki do słucyhania na CD. Nocne słabe światełko. Rolety na oknach (klimat do zasypiania).

      III. Sprzątanie tylko tego co konieczne. Zrezygnowanie z zawyzonych standartów. Pogodzenie się z obecnością odrobiny bałaganu w domu. Zdanie sobie sprawy z tego co najważniejsze i z tego, czemu nie mozna zapobiec.

      IV. Wdrożenie męża, jak juz wraca do domu. Choć przez godzinę, pół, kiedy ty odejdziesz od tych dzieci żeby zając się "swoimi sprawami". Pomoc niani, choć na 2-3 godziny raz w tygodniu.

      V. Wyjście z domu, poznanie innych mam, organizowanie aktywności dzieciom poza domem.

      VI. Nie wstydź się, że sobie nie radzisz i nie słuchaj tych krytycznych głosów pt. "ja nie wiem jak mozna sobie nie dawac rady..."
    • fifiriffi Re: Pomocy.... 14.11.12, 15:50
      Jaja sobie robisz co???

      Bo ja tez jestem sama z 2ką dzieci i mąż czasami na 4 tyg wyjeźdża,ale jakoś nie mam problemu ze sprzataniem.A po co sie męczysz i usypiasz tego 1,5 roczniaka?Może już nie potrzebuje?A może padnie sam później?W ogóle jakiś hardcore masz.
      • marychna31 Re: Pomocy.... 14.11.12, 16:01
        Tak, robi sobie jaja, żeby takie jak ty mogły się lepiej poczuć. I jak widać zadziałało.
    • akniwlam Re: Pomocy.... 14.11.12, 15:59
      O rany, dziewczyno... Nie zazdroszczę, powiem szczerze. Między moimi starszakami jest podobna różnica wieku, co między Twoimi brzdącami i świetnie pamiętam, że też miewałam doły i bałagan w domu, ale aż tak źle to nie było.
      Wyżej dziewczyny Ci dobrze radzą, co do organizacji życia codziennego, a ja od siebie dodałabym - jedź gdzieś na kilka dni bez dzieci. Z mężem, albo z koleżanką. Odpocznij, bo Ty już padasz ze zmęczenia i dlatego pozwoliłaś dzieciom na tak wiele. Po prostu nie masz siły stawiać im granic i ich bronić. Jak mąż przyjedzie na ten tydzień w domu, koniecznie wyjedź gdzieś, gdzie lubisz. Nad morze, przykładowo. Do babci na wieś albo do znajomych. Odsapnij, zdystansuj się, bo może wyolbrzymiasz jakieś mało ważne sprawy i martwisz się niepotrzebnie, a to Ci odbiera energię do życia. Taki wyjazd będzie miał ten plus, że nikt Cię nie będzie budził po nocach i młody zaśnie parę razy bez piersi. Tylko potem żelazna konsekwencja, odstawiasz to odstawiasz, żadnych powrotów, bo go coś tam boli i marudzi, a Ty nie wiesz, jak go inaczej uspokoić.
      Znajdź czas na coś przyjemnego dla siebie samej, to nie muszą być nierealne w Twojej sytuacji fitnessy i wizyty w salonach piękności ani wieczorowe kursy chińskiego, ale nawet parę minut spokoju na forum, książkę albo spacer. To Ci doda energii na codzienne kłopoty.
      Myślę o Tobie ciepło i trzymam kciuki. Wiem, że czasem życie wydaje się beznadziejne, zwłaszcza w listopadowe dni, ale to minie.
    • kamunyak Re: Pomocy.... 14.11.12, 16:10
      Dzieciaki wlazły ci na głowe i tyle.
      Na wszystko im pozwalasz i robia co chcą. Jak to mały dorwał bułkę i rozsypał na podłogę? dorwał to powinien posprzątać, niech nauczy się konsekwaencji swojego postępowania. Ale, jak domniemywam, to ty latałas ze szmatą. Podobnie zapewne jest z córką.
      Wex w garść siebie i dzieciaki. Jak sama nie potrafisz to dokształć się, ksiażek poczytaj trochę, moze gdzieś super nianie mozna jeszcze obejrzeć.
      Ja nie mówię, ze przy malych dzieciach wszystko jest ok, ale u ciebie to horror jakiś. Męza praktycznie nie ma, gotujesz tyle co dla dzieci praktycznie, powinnaś miec lajcik w domu.
      • marzeka1 Re: Pomocy.... 14.11.12, 16:20
        Hej, tu mowa o maluchu, dziecko ma 1,5 roku, więc "weź i posprzątaj" jest zabawne; gdy ma się dzieci -tornada minimalizuje się straty i PRZEWIDUJE, czyli szafki zamknięte, nie ma tak, że dzieci mają łatwy dostęp do sypkich rzeczy w kuchni, więc synuś upierdzieli mieszkanie bułką tartą, a duża 4-latka weźmie i wysypie kakao- pomijam, że po 4-latce nie sprzątałabym,za to tak długo wisiała nad nią, aż sama by to zrobiła.
        Po prostu: zasada jest: niszczy/wali/rysuje = zabiera się te rzeczy i nie ma dostępu.
        • ashraf Re: Pomocy.... 14.11.12, 16:25
          Zaraz sie dowiesz, ze to wojsko, no bo jak to tak dziecku ukochana zabaweczke zabierac, ktora sie tak slicznie i "kreatywnie" bawi...
          • mary_lu Re: Pomocy.... 14.11.12, 17:30
            ashraf napisała:

            > Zaraz sie dowiesz, ze to wojsko, no bo jak to tak dziecku ukochana zabaweczke z
            > abierac, ktora sie tak slicznie i "kreatywnie" bawi...

            Chyba nam rośnie kolejna Lipcowa. Dyplomowana zaoczna ekspertka od tresowania dzieci, jej dziecko nigdy się źle nie zachowuje, a jest jeszcze w brzuchu!
            • ashraf Re: Pomocy.... 14.11.12, 18:02
              Ja moje metody wychowawcze sprawdzilam w praktyce i nie widze powodu, zeby nie wdrazac ich przy wlasnym dziecku. Zreszta moje zdanie podziela chyba 90% piszacych w watku forumek, ktore maja wlasne dzieci. Ale jak ktos woli pie...ik i brak czasu dla siebie, to juz jego sprawa.
              • falka32 Re: Pomocy.... 15.11.12, 02:18
                > Ja moje metody wychowawcze sprawdzilam w praktyce i nie widze powodu, zeby nie
                > wdrazac ich przy wlasnym dziecku. Zreszta moje zdanie podziela chyba 90% piszac
                > ych w watku forumek, ktore maja wlasne dzieci.

                No ja nie podzielam, mając własne dzieci. A to dlatego, że gdybym ja postanowiła kwitnąć nad MOIM 4-letnim starszakiem (wówczas mistrzem biernego oporu) aż posprząta skutecznie kakałko z podłogi i sufitu, to w tym czasie półtoraroczniak zrobiłby z reszty mieszkania kipisz, spadłby z kanapy, zjadłby kable od kompa, rozbił sobie głowę o kant stołu, do którego w tym momencie dorósł, albo chociażby znalazłby i rozsypał bułkę tartą. smile. Gdybym równocześnie próbowała pilnować półtoraroczniaka, to sprzątanie kakałka przez 4 latka trwałoby 3 dni wycia, skakania, rozmazywania kakałka i rozkładania lego na środku kuchni i skończyłoby się zabójstwem. Dopilnowanie wymagało po prostu nieustającej koncentracji i obecności, półtoraroczniak ze swoim temperamentem wymagał jej również, zaś dwóch koncentracji nie miałam w tym czasie do dyspozycji, miałam najwyżej pół. Dlatego ja w takich sytuacjach sadzałam dzieci przed teletubisiami i sprzątałam sama, bo powyżej opisana codzienna wojna psychologiczna była ponad moje siły. Przypomnę ponownie, dzieci są RÓŻNE. Jeżeli jakaś matka mówi, że coś nie daje rady, to na ogół oznacza, że wie, co mówi i nie ma sensu jej wmawiać, że się lepiej wie, co jej dzieci i ona są w stanie znieść.
        • ledzeppelin3 Re: Pomocy.... 14.11.12, 16:27
          Kiedyś bym sięprzejęła i nadstawiała własną pierś do wypłakania. Dziś mówię: babo, ogarnij się, dorośnij, to jest życie, na tym ono polega. Że się wychowuje własne dzieci. Jak nie wyrabiasz na wczasach pt SIEDZENIE W DOMU I NICNIEROBIENIE, zdaniem opinii publicznej, pozostaje opcja pt dzieci do złobków i przedszkoli a ty uciekaj na 10 godzin z domu. I tyle możesz zrobić, więcej nic.
        • soha2 Re: Pomocy.... 14.11.12, 16:39
          dokładnie
          ja tam też nie wymagałam od dziecka jak miało 1,5 roku aby sprzątało po sobie - no kaman tongue_out
          ale starałam się przewidywać i tyle smile stąd pozamykane, pozabezpieczane szafki, pewne przedmioty całkowicie niedostępne. Kuchnia do zabawy tylko pod moim okiem - typu walenie w garnki łyżką drewnianą albo inną chochlą.
          z tym kakaem to też niezła jazda - na podłodze to kakao stoi? tongue_out
          pisałam wyżej - wszelkie mąki, kasze, cukry, sól były w zamykanej szafce, tym bardziej chemia. Reszta znajdowała się w wyższych szafkach
          • mamameg Re: Pomocy.... 14.11.12, 17:25
            U mnie półtoraroczniak potrafił wleźć na blat i wysypać przyprawy z półki na wysokości 2m.
            A jak się wcześniej budził na karmienia, to też mnie przerastało nawet ogarnięcie domu.
            Łatwo dogadywać jak się ma jedno dziecko, które normalnie sypia.
            • mozambique Re: Pomocy.... 14.11.12, 17:28
              jak wlazł ? wskoczył czy podfrunął?
              • mamameg Re: Pomocy.... 14.11.12, 17:44
                Normalnie, przysunął krzesło i wszedł na szafkę stojącą na podłodze z której sięgał do górnej półki na której były przyprawy. Przyprawy wsypał do czajnika elektrycznego. Byłam w tym czasie w ubikacji.
                Teraz ma 2,5roku i potrafi wspiąć się po regale z książkami jak po drabinie pod sufit.
            • soha2 Re: Pomocy.... 14.11.12, 19:48
              u mnie półtoraroczniak nei wchodził na blat, bo do kuchni gdy mie tam nie było nie miał wejścia
              poza tym przyprawy stały w szafkach trudno dostępnych dla dziecka, na blatach ich nie zostawiałam.
              no ale ja mam jedno dziecko, więc co ja tam moge wiedzieć
          • gardenia_nowak Re: Pomocy.... 14.11.12, 17:34
            Ale 18-miesięczniaka można już wciągać w proste sprzątanie, jak najbardziej. Np wyciera ręczniczkiem papierowym wylane picie, wyrzuca potem ten ręczniczek do kosza na śmieci, podaje wyprane ubrania z miski do powieszenia. Cale w skowronkach leci ze swoimi skarpetkami wrzucić je do szuflady/pudełka na skarpetki, wrzuca klocki do pudełka, podaje misie do poukładania na półce, zanosi książeczki na półkę. Wyjmuje swoje naczynia ze zmywarki (plastikowe) i wkłada do szafki z dziecięcą zastawą. Zanosi buty na miejsce i ustawia, zdejmuje czapkę i szalik i wkłada do takich kieszeni zawieszonych nisko na ścianie, stara się zawiesić kurtkę na haczyku. Pomaga zrobić "cyk" w zmywarce i pralce. O 4-latku już nie wspomnę. U mnie jest właśnie układ 4 lata i 1,5 roku, roboty dużo to fakt, ale da się to ogarnąć nieco lepiej niż u autorki wątku.
        • kamunyak Re: Pomocy.... 14.11.12, 17:29
          > Hej, tu mowa o maluchu, dziecko ma 1,5 roku,

          I co z tego? łopatką w piaskownicy machać umie ale już zmiotką i szufelką nie?
          oczywiscie, ze nie zostawiasz 1,5 rocznego dziecka samego ze zmiotka ale pokazujesz jak sprzątnąć, uczysz i sprzątania i konsekwencji bałaganienia. Wtedy jako 4 latek będzie umiał już to sam zrobić a takze zachować się jak trzeba.
          Całego domu nie da się przed dzieckiem schować, trzeba nauczyc go co wolno a czego nie.
          Jakies straty przy tym są ale nie takie jak opisuje autorka.
          Tymczasem dziś dzieciom wolno wszystko. Ze szkodą nie tylko dla rodziców ale i otoczenia. Ciekawe dlaczego mamusia autorki ucieka gdzie pieprz rosnie przed swoimi wnuczkami? przemilczę co mi sie nasuwa na myśl.
          Sama mam dzieci z podobną różnica wieku, też były kiedyś malutkie więc wiem jak to jest.
          W dodatku nie chodzily do przedszkola tylko z nimi siedziałam. A własciwie nie tyle siedziałam co je wychowywałam. To też sztuka, której w dodatku nigdzie nie uczą.
    • dziennik-niecodziennik Re: Pomocy.... 14.11.12, 16:27
      1. nie usypiaj dziecka godzinę. jesli przez godzine nie zasypia to znaczy ze nie chce spac. zbędny wysiłek.
      2. od czterolatki juz mozesz spokojnie wymagac utrzymywania porządku, a przynajmniej nieniszczenia swiadomie mieszkania. młody - OK, jeszcze mu sie moze zdarzyc ze wyrwie kartkę czy stuknie w ścianę, ale córka juz nie powinna absolutnie. przypuszczam ze nasladuje małego zeby sciagnac na siebie tyle samo uwagi co ma on. ogarnij córkę, syna jeszcze zdążysz.
      3. jesc i pic - tylko przy stole. WSZYSTKO, takze ciasteczko, herbatniczka itd.
      4. śniadanie robisz raz, cos co wiesz ze dziecko lubi. nie chce jesc? - trudno. nie umrze z głodu jak poczeka do obiadu.
      5. zamontuj blokady na szafki bądz przełóz wszystko co mozna rozwalic do gornych szafek. corce zapowiedz stanowcze represje jak narozrabia w ten sposob.
    • dzoaann Re: Pomocy.... 14.11.12, 16:47
      moim zdaniem masz problem z dyscyplina dzieci. Nie sluchaja cie, manipuluja toba, ty tanczysz jak chca. Musisz wprowadzic konsekwencje i zasady. Jedzenie tylko przy stole w kuchni, picie tez i tylko jedna rzecz, ktora wybiora. Jak nie chca, to nie robisz nic innego i tyle. Musisz byc gotowa na wojne, bo dzieciaki przyzwyczajone do wlasnych rzadow tak szybko nie odpuszcza, bedzie wycie i wrzaski. Musisz zabezpieczyc kuchnie, szafki, moze jakas bramka. Niech nie maja dostepu do na przyklad kredek, farbek, plasteliny, tylko z toba i pod twoja kontrola. Nie bedzie popisanych scian.
      Im wiecej konsekwencji wprowdzisz, tym bedzie lawiej. Ale musisz byc absolutnie pewna, ze wprowadzasz zmiany. Bo jesli zaczniesz, a potem pekniesz, to bedzie jeszcze gorzej.
    • ma_dre Re: Pomocy.... 14.11.12, 16:49
      po pierwsze naucz sie mowic NIE i badz w tym konsekwentna a nie ze "teraz NIE, a jak wymiekne to na wszystko jestem sie w stanie zgodzic"

      po drugie dom to nie restauracja i nie jada sie "à la carte" tylko to co mama poda, jak nie lubi niech nie je, zapewniam cie ze twoje pociechy nie umra z glodu, a wrecz przeciwnie

      po trzecie naucz sie panowac nad swoim zyciem i wychowuj dzieci tu i teraz i nie czekaj az maz wroci

      po czwarte naucz sie myslec O SOBIE i swojej wygodzie, szczescie dzieci zaczyna sie od szczesliwej matki

      po piate dzieci potrzebuja granic jasnych i nieprzekraczalnych, sa wtedy spokojniejsze i szczesliwsze

      po szoste dzieci na pewno nie przestana cie kochac jesli przestaniesz im sluzyc i na wszystko pozwalac, wrecz przeciwnie, naucza sie ciebie cenic
    • miniofilka Re: Pomocy.... 14.11.12, 17:32
      Masz po prostu trudne dzieciaki,może zatrudnij jakąś pomoc do sprzątania? A jak sobie radzisz ze spacerami z psem,może ktoś mógłby pomóc?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka