meggie28
14.11.12, 14:27
Nie radzę sobie...po prostu sobie nie radzę. Mam tego dosyć...nie wytrzymuję nerwowo. Jest mi strasznie ciężko i niewiem jak mam to poprawić.
Jest pora obiadowa, a ja wrzuciłam mrożone kopytka, bo nie byłam w stanie ugotowac obiadu- usypiałam małego ok godziny...
Mam dwójkę dzieci, 4 latkę i półtora rocznego chłopca. Większośc czasu jestem sama, bo mąż jeździ 3 tyg za granicą i na tydzien wraca do domu.
To co się dzieje każdego dnia w moim domu to jakis koszmar. Jest bałagan, którego nie umiem ogarnąć, bo co posprzątam to dzieciaki rozwalają. niszczą wszystko. Mam popisane ściany, tynk nawet się obsypuje bo walą zabawkami w ścianę, ksiażki poniszczone, bo wyciągają i drą, telewizor pomazany, na podłodze resztki jedzenia, pozasychane picie, bo rozlewaja po podłodze i kiedy nie zauważę, to poprostu wysycha...Odkurzam codziennie, a nic to nie daje, bo po kilku godzinach jest pełno piasku, okruchów, siersci psa itp.
Nie wpuszczam sąsiadów do środka, bo mi wstyd. Nie mówię juz o innych rzeczach które wymagają posprzątania,np. prysznic czy piekarnik, szafki.....to jest sprzątanie, które udaje mi się zrobic w wyjątkowych sytuacjach.
Mam problem z wybraniem sie na spacer, bo muszę robic po kilka razy sniadanie, bo ciiągle im coś nie pasuje. Zrobie placki, to mała chce mleko z płatkami, jak zrobie to mleko, to zje kilka łyżek i na tym koniec, za chwile chce kakao.....mały podobnie.
Ciągle są wrzaski, kłótnie, mały chce na ręce i cieżko mi coś zrobić, a wieczorem zasypiają koło 9 tej/10tej i jestem padnieta, a jeszcze muszę zrobic sobie kolacje, umyc się...mały i tak co godzinę się budzi bo chce do piersi.....
Mam dosyc. Nie mam kiedy umyć włosów, obciać i opiłować paznokci, uczesać sie jakoś schludnie...wstydzę sie jechać po zakupy, bo przy kasie zauważam, ze mam popękaną skórę na rękach...żałosne...wiem, ale niewiem jak sobie to zorganizować.
Chcę małego oduczyć picia z piersi, ale cieżko, bo jak płacze w nocy to córka sie budzi i koło się zamyka- bez sensu.
Przyjeżdza do mnie mama raz na kilka dni ale wtedy jadę po zakupy i pozałatwiac sprawy, jak wróce mama ma już dosyć i jedzie do domu....
Wczoraj moja ukochana córka rozsypala kakao które kupiłam. Zrobiła to tak sprawnie, że musiałam myć podłogę, stołki, śmietnik i torbę od zakupów.
Dzis znowu mały dorwał bułkę tartą, mimo, ze związałam gumką, wysypał na podłogę w pokoju podczas kiedy ja robiłam śniadanie......tak jest codziennie. NIeweim już co mam robić, żeby mnie słuchały....
Podziwiam was dziewczyny, bo wiem, ze inne sobie radzą. Mam koleżankę, które ma też dwójkę w domu i jeszcze ma czas prowadzić bloga....