mamameg Re: Pomocy.... 14.11.12, 17:36 Rozumiem Ciebie, jak się przez półtora roku moje dziecko budziło nakarmienia to przypominałam zombie, najprostsze obowiązki mnie przerastały. Spróbuj syna odstawić od piersi, możliwe, że traktuje pierś jak smoczek i zacznie po odstawieniu spać całe noce(2-3 noce będą protesty). Znajdź sobie jakąś odskocznie od dzieci, bo zwariujesz albo będziesz się wyładowywać na nich. Może raz, dwa razy w tygodniu możecie zatrudnić opiekunkę, żebyś mogła wyjść? Może ktoś z rodziny się zgodzi popilnować dzieci w weekend 2-3godziny?może syn śpi w dzień, córka w tym czasie obejrzy bajkę a Ty się odprężysz? Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: Pomocy.... 14.11.12, 18:03 bycie samotna matka malych dzieci to trudna sprawa. Ale: jak to: maza po scianach, rozsypuja rzezy, rozlewaja picie? Tak, jak dziewczyny pisaly: jedzenie/picie tylko przy stole. Nie ma wylozonych ciasteczek ani biegania z sokami po domu. Siadacie przy stole, jecie, sprzatasz, nie ma. Posprzatane. Chca pic- troche wody w kubku. Nie zostawia plam w razie wypadku. Czterolatka do przedszkola. kuchnia zabezpieczona,szafki pozamykane Nadmiar zabawek schowany, zostawiasz 3-4 sztuki, co jakis czas wymiana zabawek dostepnych na te schowane. Kazdorazowo nie wiecej, niz 3-4 sztuki. I nie rozumiem, jak to mozliwe, ze dzieci maza po scianach. Po pierwszej takiej sytuacji urzadzilabym im taka pogadanke, ze do konca zycia by zapamietaly. Oczywiscie wszelkie sprzety mazace reglamentowane. Pewnie w zadnym domu z dziecmi nie ma pedantycznego porzadku, ale bez przesady. Czy ty przypadkiem sama nie masz ADHD? Odpowiedz Link Zgłoś
falka32 Re: Pomocy.... 15.11.12, 02:24 I nie rozumiem, jak to > mozliwe, ze dzieci maza po scianach. Po pierwszej takiej sytuacji urzadzilabym > im taka pogadanke, ze do konca zycia by zapamietaly. Oczywiscie wszelkie sprzet > y mazace reglamentowane. Oczywiście, że by zapamiętały - moje zapamiętywały na jakieś 2 godziny max a przecież wszyscy mi mówią, że jestem faszystką i wychowuję dzieci jak żandarm Oczywiście, że reglamentowany - chyba, że zachce ci się siku albo zadzwoni telefon, w czasie, kiedy już wyjęłaś ten sprzęt. Albo dzieci są tak pochłonięte pracą nad obrazkami, że na chwilę spuszczasz je z oka i idziesz sobie zrobić kawę. > Pewnie w zadnym domu z dziecmi nie ma pedantycznego porzadku, ale bez przesady. > Czy ty przypadkiem sama nie masz ADHD? A to ostatnie zabrzmiało groźniej, niż "czy ty przypadkiem nie jesteś fleją" Odpowiedz Link Zgłoś
inguszetia_2006 Re: Pomocy.... 14.11.12, 19:01 meggie28 napisała: Nie radzę sobie...po prostu sobie nie radzę. Witam, No cóż, czasami człowiek sobie nie radzi i tyle. To jest wpisane w życie. Gdzie ci nagadali, że masz zawsze sobie radzić?;-P Porzuć te mrzonki. Dziś chałupy nie ogarniasz, jutro z pracy przyniesiesz papiery do domu, pojutrze wydarzy się jeszcze coś innego i też sobie nie poradzisz. Trzeba "miętkim" być czasami dla siebie, bo jak nie ty, to kto?;-D A poza tym słuchaj dziewczyn, może jakieś praktyczne rady pozwolą ci ogarnąć chaos w domu. Jesteś dla siebie zbyt surowa, zdecydowanie. Pokochaj człowieka ułomnego w sobie - to bardzo upraszcza życie. Pzdr. Ing Odpowiedz Link Zgłoś
amy.27 Re: Pomocy.... 14.11.12, 19:24 Ja pierniczę, nie ogarniam takich postów. Nie ogarniam. Mam w domu na stanie syna z ogromną dozą energii i jestem w stanie przy nim zrobić wszystko - pisać teraz posta, wcześniej ugotować obiad i skoczyć z nim na zakupy. W domu mam tak że śmiało mogłabym sprosić gości. Podłoga umyta, czysta - zniszczeń na koncie zero - teraz remontujemy mieszkanie które kupiliśmy i śmiało zdecydowaliśmy że ściany w jego pokoju są białe - i pewnie takimi pozostaną bo nic nigdy nie zniszczył, nie rozsypał i nie mogłabym zwalić na niego że choćby 1 zł jestem w plecy przez to że coś dorwał w swoje łapki. Nie mówię żeby nie chciał. Ale są dwa kluczowe aspekty: 1. Wychowanie dzieciaka 2. Nie dopuszczanie do sytuacji w których może coś zniszczyć/rozwalić/ rozsypać. ad 1 - nie zgadzasz się na dewastację. codziennie milion razy powtarzasz ze nie wolno. mówię o tym co dziecko może zniszczyć gołymi rękoma. NIe zgadzasz więc że roznosi wszystko po całej chałupie, rozwala, rozsypuje zabawki gdzie popadnie i po sobie nie sprząta. Nie wiem, ale na serio potrzebowałam pół roku aby do mojego dziecka dotarło - a jest młodsze niż twoja czterolatka - że bawi się jedną rzeczą. Jak skońćzy - sprząta i odnosi pudełko na miejsce. Ja po nim nie sprzątam. Robi to sam i jest to element kończący zabawę. Dopóki nie posprząta lego nie bawi się autami - proste - i rozumiał to jako dwuletnie dziecko na tyle aby po sobie sprzątać - ba, jak uświnił stolik mazakiem to przyjść po mokrą ścierkę i to wytrzeć oraz informować mnie jak coś wylał. ad 2 - nie dopuszczasz - aby w rękach dziecka znajdywały się widelce, mąka, cukier, piach (skąd masz w domu piach?) - długopisy itd. Chowasz, blokujesz szafki albo umieszczasz na wysokości 2 metrów a w obrębie rąk dziecka znajduje się tylko to czym się bawić może. Proste. A jak trzymasz bułkę tartą w dolnej szufladzie i nie pilnujesz dzieciaka to co się dziwisz że to ląduje na ziemi? Poświęć jeden dzień na przemyślane rozmieszczenie tego co masz w domu i 3/4 problemów zniknie. Poza tym widzę że twoim dzieciom się nudzi i ich nie pilnujesz. BO jeśli są wstanie rąbać zabawką o ścianę to znaczy że im się nudzi, a jeśli mają tyle czasu aby podrzeć książkę to znaczy że w tej chwili cię przy nich nie ma. Poza tym dajesz sobie dwójce dzieciaków wchodzić na głowę - a mozę zacznij je wychowywać. Po pierwsze - ustal co wolno a co nie, po drugie zmień położenie rzeczy i nie dopuszczaj do tego aby niszczyły. Po trzecie ustal zasady - jemy jedno śniadanie, z kubka pijemy w jednym miejscu i przy mamie i po wypiciu - odkładamy. U ciebie jest taka anarchia że się nie dziwię że masz dość ale szczerze mówiąc - masz to na swoje własne zyczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
mika_p Re: Pomocy.... 15.11.12, 11:46 > a jeśli mają tyle czasu aby podrzeć > książkę to znaczy że w tej chwili cię przy nich nie ma. No, to prawdopodobne jest przy dwójce. Jedno na przykład obmywa się z kupy, a drugie w tym czasie robi co chce. Jednemu wyczesuje się kołtun z włosów i wyje, a drugie w tym czasie cichutko się soba zajmuje. Cichutko, znaczy - broi. Tylko ciszę uświadamiasz sobie po jakiejś chwili, bo poprzedzają ją powoli zamierające odgłosy. Odpowiedz Link Zgłoś
jansen25 Re: Pomocy.... 14.11.12, 19:25 Mogę zrozumieć, że jesteś zmęczona, ale nie mogę zrozumieć tego, że takim maluchom kompletnie pozwoliłaś sobie weść na głowę. Brud w domu jest niedopuszczalny - owszem, chwilowy nieład, czy porozrzucane zabawki, to jeszcze nie koniec świata - ale nie ogólny syf. Może masz za dużo rzeczy w domu, np. zepsutych zabawek, za małych ubranek itp? Jak Wasz dom wygląda, gdy mąż jest w domu? Czy wtedy też macie bałągan i dzieci robią co chcą? Czy w ogóle Twój mąż widzi problem? Odpowiedz Link Zgłoś
grave_digger Re: Pomocy.... 14.11.12, 19:37 powiem ci, że to, co piszesz, to dla mnie jakiś kosmos. mam dwójkę. 2 lata różnicy między nimi - 7 i 5 lat. jest różnie. ale żeby nie dawać sobie rady? by niszczyły dom? po pierwsze - wszystko co mogą zniszczyć, rozsypać, rozlać, ma się znaleźć na górze. w górnych szafkach, czy gdzie, poza zasięgiem ich wzroku u rąk. po drugie - rysują po ścianach? zabrać kredki. po trzecie - wziąć się w garść. ja mam czas na wszystko. jeszcze pół roku temu byłam samotną matką. pracującą i ogarniającą wszystko bez najmniejszego wysiłku. wtedy to nawet miałam więcej luzu niż teraz po czwarte - wprowadzić w domu zasady, bo u ciebie ich brak. po piąte - jeszcze raz wziąć się w garść. jeszcze doczytałam... kilka śniadań? że co? jesteś uległa. robisz śniadanie - oczywiście to, co lubią - nie jedzą, trudno. innego nie zrobisz. w końcu sie nauczą. zobaczą, że mama jest konsekwentna. nie ma marudzenia. dziecko musi znać granice - wtedy czuje się bezpiecznie. anarchia w życiu dziecka wprowadza chaos. dalej doczytałam wali zabawką w ścianę? zapakować i wywalić do śmieci - ewentualnie schować. do piwnicy. lub, gdzieś gdzie nie znajdą. Odpowiedz Link Zgłoś
lili.lolo Re: Pomocy.... 14.11.12, 21:42 Czy wy pojmujecie co to znaczy być kilka tygodni SAMEJ z 2 dzieci!!!??? Gdy nie można scedować ich uwagi na inną osobę! Gdy ciągle trzeba SAMEJ reagować, nie ważne czy w dzień, czy nocy. Jeśli nie byłyście nigdy w takiej sytuacji to się nie wypowiadajcie. Owszem Wasze rady są bardzo pomocne ale psychika kobiety obciążonej ciągłą opieką nad dwójką dzieci, funkcjonuje nieco inaczej niż kobiety, która ma męża w domu chociażby kilka godzin w ciągu dnia. Po pierwsze i najważniejsze złap oddech!!! wyjedź, choć na jedną noc sama gdziekolwiek. Niech się w domu wali i pali, nie ważne!!!! Wyśpij się, wykrzycz, wyluzuj jakkolwiek. Potem ogarniaj towarzystwo już według pozostałych napisanych Ci rad. Melisa i jakiś lekki ziołowy poprawiacz nastroju też nie zaszkodzi. Wprowadź systematykę i konsekwencję. Dasz radę!!!! Zlap tylko do tego dystans. Odpowiedz Link Zgłoś
kj-78 Re: Pomocy.... 14.11.12, 22:22 lili.lolo napisał: > Czy wy pojmujecie co to znaczy być kilka tygodni SAMEJ z 2 dzieci!!!??? Gdy nie > można scedować ich uwagi na inną osobę! Gdy ciągle trzeba SAMEJ reagować, nie > ważne czy w dzień, czy nocy. Jeśli nie byłyście nigdy w takiej sytuacji to się > nie wypowiadajcie. Owszem Wasze rady są bardzo pomocne ale psychika kobiety obc > iążonej ciągłą opieką nad dwójką dzieci, funkcjonuje nieco inaczej niż kobiety, > która ma męża w domu chociażby kilka godzin w ciągu dnia. Czyli Ty uwazasz, ze przy byciu z dziecmi samemu dluszy czas taka sytuacja jest normalna??? U nas maz jest w domu w weekendy od zawsze, ja zajmuje sie dwojka maluchow caly tydzien sama (nie mamy tu zadnej rodziny ani bliskich znajomych), a do tego pracuje (teraz na caly etat). Mialam w domu noworodka i 1,5 roczniaka, mialam roczniaka i 2,5 latke, oraz karmionego piersia w nocy 1,5 roczniaka i 3 latke. I wlos mi sie zjezyl, jak przeczylam post autorki. Przemyslenia mam takie, jak wiekszosc przedmowczyn: wysypac bulke tarta? Jakim sposobem? Mazac po scianach (telewizorze)? Jakim sposobem? Robic kilka roznych sniadan? Heee??? I tak dalej. Autorka powinna calkowicie zmienic sposob wychowywania dzieci. Nie chce sie powtarzac: jedno sniadanie, jemy i pijemy wylacznie przy stole, rysujemy wylacznie w obecnosci matki, chowamy przemioty mogace ulec zniszczeniu itd. Trzeba sie wziac w garsc i zaczac dzialac, zamiast szukac usprawiedliwien typu, ze jakby tatus o 18 byl w domu (po pracy) to cale zycie wygladaloby lepiej. Trzymam kciuki za autorke, bo rozumiem z opisu, ze jesli nic sie drastycznie nie zmieni, to zwariuje niedlugo. I wcale sie jej nie dziwie! Odpowiedz Link Zgłoś
lili.lolo Re: Pomocy.... 14.11.12, 22:31 Czyli Ty uwazasz, ze przy byciu z dziecmi samemu dluszy czas taka sytuacja jest normalna??? uważam, że taka sytaucja nie jest normalna ale na litość...... widzisz delikatna różnicę między tym że ojciec jest w domu w wekendy (wiec teoretycznie mozesz się wyspać z piątku na sobotę i z soboty na niedzielę a przy dobry wietrze nawet na poniedziałek) jest opcja nawet otrzymania sniadania do łóżka, przyniesienia zakupów do domu, bądź pozbycia się przychówku by wysikać się bez obserwatorów... a tym że przez 21 dni nie śpisz ani jednej nocy normalnie, nikt Ci chol... herbaty nie poda, za to zaiwaniasz za szkodnikami. Proszę wysil trochę wyobraźnię. Odpowiedz Link Zgłoś
soha2 Re: Pomocy.... 15.11.12, 12:35 eee tam, nie przesadzaj, ja też jakiś czas bywałam sama z dzieckiem bez męża - wyjazdy i powiem ci, że mniej wtedy gotowałam albo tylko dla dziecka bo np jadam coś suchego, to co lubię. Mniej prania, sprzątania, prasowania, inaczej ustawiony dzień - więc naprawdę nie było tak źle Mniejsze zakupy, mniej zmywania po posiłkach itd itd Są czasem dobre strony jak się chwilowo jest samemu w domu Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: Pomocy.... 14.11.12, 22:42 ili.lolo napisał: > Czy wy pojmujecie co to znaczy być kilka tygodni SAMEJ z 2 dzieci!!!??? Gdy nie > można scedować ich uwagi na inną osobę! Gdy ciągle trzeba SAMEJ reagować, nie > ważne czy w dzień, czy nocy. Jeśli nie byłyście nigdy w takiej sytuacji to się > nie wypowiadajcie. Owszem Wasze rady są bardzo pomocne ale psychika kobiety obc > iążonej ciągłą opieką nad dwójką dzieci, funkcjonuje nieco inaczej niż kobiety, > która ma męża w domu chociażby kilka godzin w ciągu dnia. > Wobec tego wszystkie wdowy albo rozwodki z dziecmi, ktore nie są SAME KILKA TYGODNi, ale okragły rok, powinny zarosnąc brudem i wychowac małych terrorystów? Odpowiedz Link Zgłoś
lili.lolo Re: Pomocy.... 14.11.12, 22:57 a czy my tu rozmawiamy o wdowie bądź rozwódce... rozmawiam o matce małych dzieci, której mąż pracuje długo poza domem, która tu i teraz potrzebuje rad jak wybrnąć z zaistniałej sytuacji nie czepiaj się dobrze, możesz jeszcze przywołać kilka plag egispkich żeby podkreślić dramaturgię ... mam szacunek dla każdej kobiety króra samodzienie bądź samotnie wychowuje dzieci, i mam nadzieję potrafię zrozumieć każdą którą ta sytuacja przerasta, ot trochę doświadczenia zyciowego Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: Pomocy.... 14.11.12, 23:11 Doświadczenia życiowego mam pewnie więcej, niż Ty. I nie jest to równoznaczne z usprawiedliwianiem każdego, kogo życie przerasta. Proponuje trochę umiaru w ocenianiu skali problemów. Odpowiedz Link Zgłoś
lili.lolo Re: Pomocy.... 15.11.12, 08:10 > Doświadczenia życiowego mam pewnie więcej, niż Ty. I nie jest to równoznaczne z > usprawiedliwianiem każdego, kogo życie przerasta. Proponuje trochę umiaru w oc > enianiu skali problemów. Gratuluje, jesteś wpaniała! A teraz pozwól, że zacytuję: Proponuje trochę umiaru w ocenianiu ludzi. Jest jeszcze coś poza usprawiedliwianiem kogokolwiek, zrozumienie go. A nie którym trudno rozumieć, jeśli się w takiej sytuacji nie znaleźli. Oczywiście dużo łatwiej dokopać, jaką to ktoś jest nierozgarnięta i niezorganizowaną fleją oraz walnać moralizatorsko "weź się w garść, inni mają gorzej" w momencie gdy nie można zaspokoic tak podstawowej potrzeby jaką jest sen. Empatii trochę! Odpowiedz Link Zgłoś
soha2 Re: Pomocy.... 15.11.12, 12:38 tak, nie rozmawiamy o wdowie czy rozwódce więc tym bardziej dziewczyna powinna się ogarnąć i wziąć w garść postawić sobie priorytety, wprowadzić dyscyplinę w domu, być przywódcą stada a nie służącym dzieci, bo potem będzie jeszcze gorzej Odpowiedz Link Zgłoś
mamameg Re: Pomocy.... 14.11.12, 23:12 Jestem samotną matką z dwójką dzieci, od urodzenia drugiego przez prawie 2lata nie miałam żadnej pomocy(chyba że byłam chora, to mama zostawała z dziećmi, żebym mogła iść do lekarza) i tak, dom zarastał brudem. Czasem nie miałam siły wieczorem wylać wody z wanienki w której kąpałam niemowlaka. Czasem przerastało mnie pozamiatanie stłuczonej szklanki. Od kiedy mogę normalnie spać, bez karmień też sobie świetnie ze wszystkim radzę. Dziewczyna nie jest niezorganizowana, tylko bardzo bardzo zmęczona. Odpowiedz Link Zgłoś
dzoaann Re: Pomocy.... 14.11.12, 22:45 ja bylam matka taka przez 3 lata, to znaczy, ze juz moge sie wypowiadac? Bylam sama, a maz przyjezdzal raz na pol roku, na 2 tygodnie... i bylam autentycznie sama, z matka w szpitalu po wylewie, a potem w domu, sparalizowana, do opieki.To juz daje mi prawo do wypowiedzi? Bywalo, ze bylo baaardzo zle i psychocznie nie dawalam rady. ae nie dotyczylo to pomalowynych scian, brudnej podlogi, czy ogolnego syfu.... Odpowiedz Link Zgłoś
grave_digger Re: Pomocy.... 15.11.12, 09:58 " > Czy wy pojmujecie co to znaczy być kilka tygodni SAMEJ z 2 dzieci!!!??? Gdy nie > można scedować ich uwagi na inną osobę! Gdy ciągle trzeba SAMEJ reagować, nie > ważne czy w dzień, czy nocy. Jeśli nie byłyście nigdy w takiej sytuacji to się > nie wypowiadajcie. Owszem Wasze rady są bardzo pomocne ale psychika kobiety obc > iążonej ciągłą opieką nad dwójką dzieci, funkcjonuje nieco inaczej niż kobiety, > która ma męża w domu chociażby kilka godzin w ciągu dnia. " lili.lolo, ja wiem, co to być z dwójką dzieci sama nie kilka tygodni, ale 7 lat. dziećmi małymi - moje mają 5 i 7 lat. dodam, że cały czas pracowałam i pracuję i wychowuję dzieci, prowadzę dom. a nawet w 1/8 nie miałam takiego problemu jak autorka wątku. to naprawdę nic trudnego. Odpowiedz Link Zgłoś
falka32 Re: Pomocy.... 15.11.12, 11:09 > lili.lolo, ja wiem, co to być z dwójką dzieci sama nie kilka tygodni, ale 7 lat > . dziećmi małymi - moje mają 5 i 7 lat. dodam, że cały czas pracowałam i pracuj > ę i wychowuję dzieci, prowadzę dom. a nawet w 1/8 nie miałam takiego problemu j > ak autorka wątku. to naprawdę nic trudnego. Dla ciebie nic trudnego, dla kogoś innego może być niewyobrażalnie ciężkie. Nie tylko dzieci są różne, dorośli też. Ludzie w każdym wieku różnią się odpornością na stres, wytrzymałością na bodźce i możliwością skupienia się. Są ludzie, którzy po zwykłym wyjściu z dziećmi na zakupy muszą odpocząć psychicznie i odreagować stres, bo inaczej dostają histerii i się rozpadają - i to nie jest ich żadna wina, po prostu takie wyjście jest dużym obciążeniem dla ich układu nerwowego. Tak samo, jak są ludzie, którzy mogą wsiąść do auta, pojechać 600 km bez przystanku, w międzyczasie zmieniać płyty, gadać przez telefon i karmić dziecko piersią bez wyjmowania z fotelika a po skończonej trasie iść na imprezę, a są też tacy (np. ja, 20 lat stażu jako aktywny kierowca), którzy nie są w stanie robić za kierownicą nic innego, oprócz skupiania się na drodze, a po zrobieniu 100 km muszą się rozpłakać, napić wódki i iść spać nieżywym, bo konieczność koncentrowania się na drodze tak ich wyczerpała. I jak mi taki mówi, że to nic trudnego zrobić 600 km, bo on robi, to mam ochotę zabijać. Ja za to umiem inne rzeczy, które są dla dużej części ludzi po prostu nieosiągalne a dla mnie są łatwe i przychodzą mi naturalnie - ale czy to znaczy, że mam parskać na innych, że są leniami albo nieogarniętymi głupkami, skoro nie mają moich wrodzonych umiejętności? Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: Pomocy.... 14.11.12, 23:19 Co do szafek - pozamykaj, przynajmniej nie będą wyciągać sypkich prosuktów i chociaż to Ci odejdzie. Można kupić blokady. Ja zamknęłam jedną szafkę przy pomocy gumki, taką, z której dziecko mogłoby wyjąć coś, czego wyjmować nie wolno, resztę może przekopać, bo szkód nie będzie. Chyba trochę masz błędne koło - dzieci szaleją, Ty sprzątasz i nie masz czasu iśc na spacer, dzieci siedzą w domu i się nudzą, więc szaleją, a Ty masz od nowa sprzątanie. Postaraj się jednak trochę je zmęczyć na dworze, może będą spokojniejsze w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
miedzymorze Re: Pomocy.... 14.11.12, 23:40 meggie28 napisała: > Nie radzę sobie...po prostu sobie nie radzę. Mam tego dosyć...nie wytrzymuję ne > rwowo. Jest mi strasznie ciężko i niewiem jak mam to poprawić. Po jednej rzeczy na raz. > Mam dwójkę dzieci, 4 latkę i półtora rocznego chłopca. Większośc czasu jestem s > ama, bo mąż jeździ 3 tyg za granicą i na tydzien wraca do domu. Jak wróci to jest cały czas w domu ? Wykorzystaj to na odpoczynek dla siebie fryzjera/kosmetyczkę czy co tam chcesz. > To co się dzieje każdego dnia w moim domu to jakis koszmar. Jest bałagan, które > go nie umiem ogarnąć, bo co posprzątam to dzieciaki rozwalają. niszczą wszystko > . Mam popisane ściany, tynk nawet się obsypuje bo walą zabawkami w ścianę, Na razie olej, jak się oduczą to się zajmiesz naprawą. ksiażki poniszczone, bo wyciągają i drą, telewizor pomazany, ... jak wyżej > Mam problem z wybraniem sie na spacer, bo muszę robic po kilka razy sniadanie, > bo ciiągle im coś nie pasuje. Zrobie placki, to mała chce mleko z płatkami, jak > zrobie to mleko, to zje kilka łyżek i na tym koniec, za chwile chce kakao..... Max dwie rzeczy do wyboru, nie chcą - ubrać i sio na spacer. przewietrzą się, wybiegają, to zgłodnieją. > Ciągle są wrzaski, kłótnie, mały chce na ręce i cieżko mi coś zrobić, a wieczor > em zasypiają koło 9 tej/10tej i jestem padnieta, a jeszcze muszę zrobic sobie k > olacje, umyc się...mały i tak co godzinę się budzi bo chce do piersi..... Hm..naprawdę co godzinę ? to trochę dziwne...może faktycznie pora odstawić. > Mam dosyc. Nie mam kiedy umyć włosów, obciać i opiłować paznokci, uczesać sie j > akoś schludnie...wstydzę sie jechać po zakupy, Zrób zakupy w sklepie on-line z dostawą do domu. bo przy kasie zauważam, ze mam p > opękaną skórę na rękach...żałosne...wiem, ale niewiem jak sobie to zorganizować do listy zakupów dorzucić krem , do smarowania rąk zatrudnić dzieci > Chcę małego oduczyć picia z piersi, ale cieżko, bo jak płacze w nocy to córka s > ie budzi i koło się zamyka- bez sensu. Może ustaw to w tym czasie kiedy mąż będzie w domu ? Odstawianie jeśli TY jesteś zdecydowana to kilka dni. > Przyjeżdza do mnie mama raz na kilka dni ale wtedy jadę po zakupy i pozałatwiac > sprawy, jak wróce mama ma już dosyć i jedzie do domu.... Zawsze coś, nie wiem jak mama stoi z czasem, ale może rozłóż te wizyty na dwa razy ? Ona będzie mniej zmęczona przy krótszym pobycie, a Ty będziesz miała dwa 'wyjścia' choćby i do urzędu ;D > Wczoraj moja ukochana córka rozsypala kakao które kupiłam. Zrobiła to tak spraw > nie, że musiałam myć podłogę, stołki, śmietnik i torbę od zakupów. > Dzis znowu mały dorwał bułkę tartą, mimo, ze związałam gumką, wysypał na podłog > ę w pokoju podczas kiedy ja robiłam śniadanie......tak jest codziennie. A to już dziewczyny pisały więc w skrócie - przejrzeć dom/kuchnię, rzeczy rozsypliwe pochować. > Podziwiam was dziewczyny, bo wiem, ze inne sobie radzą. Mam koleżankę, które ma > też dwójkę w domu i jeszcze ma czas prowadzić bloga... Ty też sobie poradzisz tylko nie próbuj zmienić wszystkiego na raz. Hm, na co córka tak choruje? jakies dzieciowe infekcje ? może warto ją wypisać z przedszkola, a zapisać młodego do żłobka. pozdr, mi Odpowiedz Link Zgłoś
meggie28 Re: Pomocy.... 14.11.12, 23:49 Wow Po pierwsze chyba parę rzeczy muszę wyjaśnić Kiedyś tez miałam swoje zasady, np. żywieniowe ALE Sytuacja zmienia się kiedy dziecko nie je do tego stopnia, że spada poniżej 3 centyla, a lekarz mówi, że jeśli tak dalej będzie nie ominie nas pobyt w szpitalu. U mojej córki zawsze był problem z jedzeniem i zaden lekarz mi nie potrafił pomóc. Oprócz niejedzenia była strasznym wyjcem. Potrafiła kilkanaście razy dziennie płakać z błahych powodów, co doprowadzało by chyba każdego do szału/ załamania. dopiero od niedawna trochę sie uspokoiło. Problem z jedzeniem jednak jeszcze pozostał, stąd moje-fakt, przyznam głupie- praktyki robienia kilku śniadan aby w koncu coś zjadła. Nie jest tak łatwo powiedzieć"nie chcesz to nie jedz". kiedy potem podczas spaceru dziecko co chwila ryczy BO JEST GŁODNE i wtedy tylko może mnie trafic szlag. Nie pozwalam na wszystko. Corka jest poprostu bardzo uparta. Myślicie, ze robi na niej wrażenie wyrzucenie zabawek na śmietnik? Nagrody? Owszem. Zrobibłam fajną tabelkę na zbieranie naklejek. PO dziesięciu uzbieranych kupiłam jej Barbie. Ale widzę, ze nawet nie chce jej sie zbierać dalej, jak mam ją więc motywować.... Kredki leżą na górze i to nie jest tak, że bez mojego nadzoru szaleją po ścianach. Zdarzyło mi się poprostu nie dopatrzeć kredki na podłodze, którą pozniej porwał maly.... Wali zabawką w ścianę zabieram. Bierze drugą, niszczy- zabieram, tłumaczę, krzyczę......mam zacząć bic? POważnie się już nad tym zastanawiam. Poprostu do niej nie dociera, bo do małego nie mam pretensji ze bierze przykład z siostry... TO nie jest takie proste Kolejna sprawa. Nie jestem w stanie wszystkiego pochować. wynajmujemy mieszkanie. Małe. Mała kuchnia, nie mam juz miejsca w szafkach, na dole mam szafki otwarte- same półki. Na góre dałam rzeczy, które muszą być tam- szkło, lekarstwa itp. Reszty poprostu już nie mam gdzie upchać. Poważnie. Zamykam sypkie produkty i obwiązuję gumką, no ale niestety...zdarzy się. Dziwicie sie, że jak to, miesiąc w domu, nie w przedszkolu. Ano tak. Czwarty tydzien mam kaszlace jak gruźlik dziecko i smarkające. W takim stanie nie mogę jej wysłać do przedszkola. Stan niedoleczenia- osobny temat- kolejny problem dla mnie....Muszę się głowic do jakiego znowu lekarza iść... Wiem, wiele błędów zrobiłam, ale to też przez to, że jestem przemęczona. wyobraźcie sobie jak wyglądają nocki z dwójką ciężko chorych, gorączkujących dzieci. Sama. Ryki stereo, a ja niewiem gdzie ręce włożyć. Jedno rzyga, drugie smara... Jestem psychicznie wyczerpana i dziękuje tym, które dodały mi otuchy.... Za rady też dziękuję...czasem proste rzeczy typu wycieranie psu łap, nie wpadną do głowy a dużo ułatwią....tak.....ten piasek to sprawka psa...dzieci nie biegają po chałupie w obłoconych kaloszach...chociaż zdarza się, że przy wejściu jedno sie zapędzi do pokoju.... Jedzenie tylko przy stole. Zaczne od dzis. Niby normalne, ale przy niejadkach było mi juz wszystko jedno jak jedzą i gdzie, oby tylko coś zjadły.....poprostu Inna sprawa jest też taka, że moja mam też nigdy nie była super gospodynią domową i tego też mnie nie nauczyła....sama uczyłam się gotować i sama muszę nauczyć sie organizacji. Szczerze przyznam, ze kiedy popołudniu przeczytałam kilka waszych odpowiedzi, załapałam doła i żałowałam, ze zachciało mi się pożalić na tym forum. Są matki radzące sobie dobrze i te które gorzej sobie radzą......ja niestety należę do tych drugich, co nie oznacza, że się nie staram, że nie chce aby w domu było czysto i miło. Nie oglądam tv, nie leże na kanapie i mówię, że nie mam siły. Pies też jest dodatkowym problemem, bo muszę z nim wyjsc conajmniej 3 razy dziennie. Na dodatek najmłodszy nie jest i nie rzadko zdarza się, że obrzyga swoje koce czy nawet narobi na podłogę iUWAGA od razu tłumaczę, że to nie dlatego że nie wyszłam z nim na dwór...wystarczyło kilka godzin poza domem, podczas kiedy zdarzyła mu się niedyspozycja. Przesrane. Dosłownie W wielu sprawach macie rację, ale też wielu sytuacji dokładnie nie znacie. Dlatego wasze ostre uwagi były trochę krzywdzące dla mnie , aczkolwiek dały mi również wiele do myślenia i napewno wiele rzeczy pozmieniam w moim codziennym "bajzelku".... Odpowiedz Link Zgłoś
nojasnezenie Re: Pomocy.... 15.11.12, 01:07 Ha! Od poczatku chcialam napisac "przemebluj mieszkanie, bo zaloze sie, ze w tym tkwi przynajmniej polowa problemu" i okazuje sie, ze tak, ale o przemeblowanie trudno. No nie ma bola, pan malzonek przyjedzie, niech bierze wiertarke i wyasygnuje kwote na jakies polki, szafki, pojemniki. Moze ktores pomieszczenie moze byc z zalozenia niedostepne dla mlodych - lancuch lub haczyk na drzwi, taki jak od wygodki, tylko zamontowany bardzo wysoko. Mialam deja vu, kiedy to czytalam, malz daleko, nieraz przez cale tygodnie lub miesiace, dzieci z ta sama roznica wieku, rozsypana czekolada tez byla i dzieciak ponixej wszelkich centyli, ktory przez 2,5 roku akceptowal tylko mleko. Zaczelo sie zmienac na lepsze, kiedy dzieciak, juz w szkole dostal diagnoze adhd i asperger. Przy okazji wyszlo, ze mnie add tez nie ominelo. Diagnoza nie usprawiedliwia, ale pozwala poznac przyczyny i walczyc z nimi. Asperger moze byc odpowiedzialny za wybiorcze jedzenie, dziecko np. nie toleruje pewnych tekstur, a add utrudnia skupienie sie na jednej rzeczy, zatem polecenie "posprzataj pokoj" dla takiego dziecka jest mniej wiecej tak jasne, jak dla przecietnej ematki "zorganizuj kampanie prezydencka". Trzeba wydawac krotkie polecenia, ktore maja jasny poczatek i koniec, typu "sprzatnij 20 zabawek". Nie twierdze, ze powinniscie sie wszyscy udac do psychiatry, ale - jest mnostwo trickow dla ludzi z add, ktorzy zazwyczaj maja problemy z organizacja zycia, ktore sie sprawdza rowniez u normalnych, ale niezorganizowanych ludzi. Problem w tym, ze znacznue wiecej tego po angielsku, ale zazwyczaj pisane prostym jezykiem. Odpowiedz Link Zgłoś
mgla_jedwabna Re: Pomocy.... 15.11.12, 02:33 Nie jest tak łatwo powiedzieć"nie chcesz to nie jedz". > kiedy potem podczas spaceru dziecko co chwila ryczy BO JEST GŁODNE i wtedy tyl > ko może mnie trafic szlag. Robisz tak, jak radziły dziewczyny, czyli jedno śniadanie, a na spacer zabierasz drugie, też tylko w jednym rodzaju. Jak nie chce pierwszego śniadania w domu, a potem robi się głodna, to dostaje drugie na spacerze lub zaraz po. Jeśli jest naprawdę głodna, to zje bez wybrzydzania. Wali zabawką w ścianę zabieram. Bierze drugą, niszczy- zabieram, tłumaczę, krzy > czę......mam zacząć bic? Ty krzyczysz, on wali, każdy robi, na co ma ochotę Ktoś tu doradzał kojec... Niby normalne, ale przy niejadkach b > yło mi juz wszystko jedno jak jedzą i gdzie, oby tylko coś zjadły Typowy błąd karmicieli niejadków... Dziewczyny już napisały, co robić. Musisz dopuścić do siebie myśl, że dziecko ma prawo być głodne przez kilka godzin nawet i nie umrze od tego. Wręcz przeciwnie, skapituluje i nabierze ochoty do jedzenia na warunkach przeciwnika, czyli twoich. Odpowiedz Link Zgłoś
soha2 Re: Pomocy.... 15.11.12, 12:54 oj tam, nie przejmuj się, takie dowalanie czasem może się przydać, bo szybciej trafia a w końcu każda rada jest na cenę złota co do jedzenia - może kupić jakiś ulubiony talerz, może liczyć łyżki przy jedzeniu, moje dziecko jak mało je, to zawsze proponuję np 7 łyżek pełnych zupy albo 9 i dziecko je i liczy jeszcze dumne z siebie, że tak ładnie mu wychodzi. Kolorowe kanapki - np oczka i buzia z majonezu/keczupu/musztardy/sosu tatarskiego. Ogórek, pomidor, wędlina, ser, cokolwiek, żeby kanapka wyglądała bajecznie. I małe kanapki, bo jedna duża i tak nie zostanie zjedzona. Żarty z jedzenia - wiem, że niektórzy się oburzą ale cóż, trzeba wszystkiego sie chwytać - np pomidorówka z ryżem - dziś wyławiamy wszystkie białe robaczki, ktore są pyszne i mrugają oczkami - u mnie rewelacja ale może dlatego, że dziecko zachwycone wszelkimi robalami. Czasem przekupstwo - talerz z drugim daniem a w zasięgu oczu batonik - wiem, złe, niewychowawcze ale pomaga. Albo wrazenie innej wielkosci - mała porcja na dużym talerzu. Albo zmieszane rózne chrupki z mlekiem - czekoladowe, z miodem, z cynamonem. Albo ścieram do serka waniliowego trochę czekolady i wrzucam np kilka kawałków ananasa - puszkę z ananasem albo brzoskwinią zawsze mam w domu. Od czasu do czasu frytki, makaron z sosem - dziecko uwielbia, naleśnik -nawet sam, bez nadizenia - dziecko też uwielbia - zawijam w rurkę, do reki i dziecko je wcina. Albo parówka do środka i niemal śniadanie zjedzone. zwykły kotlet mielony po podgrzaniu przekrajam i wkładam ser do środka - i wiem, ze wtedy dziecko zje. Czasem pierś kurczaka kroję na drobno, przysmazam, ryż do tego i tez wiem, ze zje. Kasze wszelkiej maści z sosami mięsnymi - bo mięsa tez moje dziecko za bardzo nei lubi. Czasem kupuie chińszczyznę, czasem kebaba, czasem sama zrobie i tez dziecko wcina az mu sie uszy trzęsą. Lubi kukurydzę - raz kupię, raz sama zrobię. Kanapki z pastami z jajka - drobię szczypio albo dodaję kawałeczki papryki, zeby kolorowo było. albo podgrzewam bułkę z serem - na pół przekrajam, trochę keczupu i bułka w minutę znika. Ale zawsze mam zasadę, jak zrobię i on nie zje, to potem zadnych przekąsek. Tylko woda, jabłko - bo jabłka powodują wzrost głodu. zadnych słodyczy, bułeczek słodkich. nic powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Pomocy.... 15.11.12, 19:25 Meggie, przede wszystkim uwierz w siebie. W Twoim domu to ty jestes pania i ty ustalasz reguly. Jak na razie najwiekszym Twoim problemem sa - jak wnioskuje z Twoich postow - dzieci, ktore wymknely Ci sie spod kontroli. Sprzatanie tez jest wazne, ale nie zrobisz wszystkiego naraz, wiec proponuje zaczac od dzieci. Przede wszystkim musisz ustalic reguly, ktore sa przestrzegane zawsze. Wyjatki dopuscisz wtedy, kiedy dzieci przyzwyczaja sie do regul i tylko wtedy, kiedy to TY o tym zdecydujesz. To jest trudne i zapewne jeszcze dlugi czas dzieci beda buntowac sie, plakac, histeryzowac i robic wszystko na opak, ale dopoki TY bedziesz wewnetrznie przekonana, ze masz racje, plan ma szanse powodzenia. Na pewno nie jest dobrym pomyslem kupowanie corce Barbie w nagrode za dobre zachowanie. Porzadek w domu i normalne zachowanie powinno byc norma, a nie przedmiotem handlu zabawkami. Mozesz jako nagrode ustalic cos, co nie wiaze sie koniecznie z zakupami, np. po 5 dniach, kiedy corka dobrze sie zachowuje (albo przynajmniej zauwazasz jej starania w tym kierunku, poprawe - to rownie wazne!!), ma prawo zdecydowac co robicie w sobote - ZOO, kino, a moze calodzienna wycieczka w jakies atrakcyjne dla dzieci miejsce? Wazne, zeby doceniac proby dziecka, chwalic sukcesy, mowic, jak bardzo sie cieszysz, ze posprzatala kacik dla lalek itd. W sprawie sprzatania musisz byc konsekwentna - synek moze juz zanosic lzejsze zabawki do koszow czy duzych pudel - zrob jeden na misie, jeden na klocki itd., im wieksza prostota, tym lepiej. Corka powinna utrzymywac pokoj w porzadku, oczywiscie musisz jej w tym pomoc. Jezeli dziecko m nature balaganiarza, to sprzatanie raz w tygodniu doprowadzi Was obie na skraj rozpaczy. Sprobuj co wieczor przeprowadzic akcje "przygotowujemy dom do spania" - talerze ida spac do zmywarki, misie do kosza, ubrania do szafy/brudow. Niektorym dzieciom pomaga, jesli dasz im wybor co maja dzisiaj zrobic - posprzatac klocki z dywanu, czy zabawki z kanapy? Wykonasz pol roboty, a dziecko bedzie mialo poczucie, ze mialo swoj glos. Wyrzucanie, czy raczej chowanie zabawek to ostatecznosc, ale czasami nie ma innej rady. Dziecko musi zrozumiec, ze do zabawy nalezy rowniez pozostawienie po sobie porzadku. Wiekszosc dzieci ma za duzo zabawek, wynies czesc do piwnicy, schowaj - nie beda sie tak szybko nudzic. Jedzenie faktycznie moze byc problemem, ale robienie 4 sniadan nie pomoze. Sniadanie jest jedno, tylko przy stole - jak kazdy posilek. Kazdy zje tyle, ile moze. Zaangazuj corke w wybor sniadania, w przygotowywanie, to samo z innymi posilkami. Moze wspolne robienie pizzy (na gotowym ciescie, bedzie szybciej?) bedzie dobra wspolna zabawa? W zimie swietnie sprawdzaja sie ciasteczka z gotowego ciasta, dzieci moga wycinac rozne ksztalty foremkami, ozdabiac ciasteczka, a ty nie masz calej kuchni upapranej maka i nie tracisz czasu na wyrabianie ciasta. Jezeli corka jest glodna na spacerze, to moze za wczesnie jecie sniadanie? Odpusc jej, nawet jesli zje malo lub wcale, zabierz za to ze soba zdrowe przekaski - suszone owoce, wafle ryzowe (mozesz kupic takie polane jogurtem lub czekolada) itd. Malowanie powinno odbywac sie chwilowo tylko pod Twoim nadzorem, na stole, na specjalnej podkladce (zeby nie niszczyc stolu). Ty przynosisz i odnosisz bloki i pudelko z kredkami. Na wysypywanie jedzenia pomoze przesypanie go do pojemnikow, ktore trudno otworzyc dzieciom, sa takie specjalne sloiki itd. Przerabialam temat, kiedy pojawily sie u nas mole, od tej pory nie stoi u mnie w kuchni ani jedna paczka maki czy bulki - wszystko przesypane. Kolejna rzecz - dzieci musza sie wyszalec i potrzebuja towarzystwa. O ile nie leje jak z cebra, zabieraj je codziennie na dluzej na plac zabaw, mozesz tez podjechac w inne miejsce w miescie, gdzie jest wiecej atrakcji dla maluchow. Nie tylko beda spokojniejsze w domu, ale i lepiej zasna. Czy corka spi po poludniu? Jezeli tak, proponuje wprowadzic popularna u nas "Zimmerstunde", czyli godzine w pokoju. Dzieci spia, badz tez po prostu pozostaja w lozku i cicho sie bawia - moga ogladac ksiazeczki z obrazkami, przebierac lalki itd., ale przez godzine nie wolno biegac po domu, wrzeszczec itd. W tym czasie Ty zajmujesz sie soba - drzemiesz, regenerujesz sily, czytasz, malujesz paznokcie - cokolwiek, byle oderwac mysli od spraw domowych. Na poczatku bedzie Ci trudno zgrac dzieci, ale z czasem sie uda. Wazne jest wyrobienie rytmu snu. Zasypianie max. o 20:00, to sa male dzieci, poza tym Ty tez potrzebujesz wieczorem czasu dla siebie! Pora snu powinna sie dzieciom kojarzyc przyjemnie. Nie puszczaj im zaraz przed snem bajek, bo tv rozprasza i nie pozwala sie wyciszyc. Bajka, jezeli juz, to zaraz po kolacji i to pod warunkiem, ze dzieci byly w miare grzeczne. Przed snem natomiast spedzcie czas razem, pobaw sie z dziecmi, postaraj sie wprowadzic je w dobry nastroj. Z kazdym dzieckiem powinnas spedzic czas osobno przy operacji "zasypianie". To czas na rozmowe, przeczytanie ksiazeczki, bajki - daj dzieciom zdecydowac co chca uslyszec. Nie oszczedzaj na ksiazeczkach, szczegolnie tych maloformatowych "na jeden raz". Niektore dzieci lubia audiobooki, wczuwaja sie w atmosfere bajki. A moze pospiewacie razem piosenki? Mozesz do tego celu wykorzystac nawet telefon kom. z nagranymi ulubionymi piosenkami dzieci. Powodzenia i trzymam kciuki Odpowiedz Link Zgłoś
myszka307 Re: Pomocy.... 14.11.12, 23:49 Witaj . Sama jestem mama 5 dzieci ,w tym dwoje w wieku 4i5lat teraz chodza do przedszkola i mam luz ale tez wczesniej byłam cały czas na nogach . Musisz sobie wszystko poukładac i przedewszystkim nie pozwolic wymyslac z jedzeniem to Ty postawisz warunki ,jak tego teraz nie zrobisz to pozniej moze byc za pozno ,a mały nauczy sie spac napewno ,nie martw sie . Głowa do gory nadciagaja dobre dni i nocki Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Pomocy.... 15.11.12, 06:50 Znam to, przezylam dokladnie 20 lat temu, z jedną, zdrową, spokojną, świetnie jedzącą corką. Rano włączalam telewizor, siadałam w piżamie w fotelu i plakalam , a ona demolowala dom. Zmasowany atak babc przkonal mnie wtedy do pojscia do pracy i zatrudnienia niani (moi rodzice płacili, to u nas tradycja, bo babcie pracują), na początku to bylo parę godzin dwa razy w tygodniu - wystarczylo, zebym odzyla. Mnie sie zdaje, ze Ty jestes przede wszystkim kompletnie wypalona - mialam parę lat temu taki stan, ze najprostsze zadanie (typu zrobienie codziennych zakupów) wydawalo mi sie wyczynem na miarę zdobycia Everestu - poszłam wreszcie do psychiatry i pani powiedziala, że to wypalenie, dała mi lagodny bardzo antydepresant (podobno placebo) i podzialalo rewelacyjnie. I od tego bym na Twoim miejscu zaczęla, bo wydaje sie, że nie masz w sobie juz energii na nic, a sytuacja sie radykalnie na razie nie zmieni. Rownolegle - trzeba odstawic malego. Nie wiem jak, na tym sie nie znam, ale jest tu chyba nawet eksperckie forum, ja bym się poradzila, wybrala jakis wariant najbardziej mi pasujacy - i skok na głeboka wodę. Zaczniesz przesypiac noce, odżyjesz. Trzecia sprawa - co Ty masz przeciwko mrozonym kopytkom? Kopytka są OK, nie OK jest za wysoko postawiona poprzeczka. Wpedzasz sie w poczucie winy z powodu kopytek, i tylko tracisz energię. Corka nie przybiera - to moze byc poważna sprawa i moze ten szpital wcale nie od rzeczy. Na ogoł niejadki przybierają i nic im sie zlego nie dzieje (mam w rodzinie), niestety jest coraz wiecej dzieci z roznymi zaburzeniami metabolizmu etc. - i te dzieci nie rosna jak trzeba, i jedzenie/karmienie niewiele tu ma do rzeczy (mamy tez i takie dziecko w najblizszej rodzinie). Ja bym nie myslala o szpitalu jako o "groźbie", ale o czyms moze koniecznym, by sie przekonać, czy taka uroda (i takie dziecko mamy - malusieńkie, drobniusieńkie, w prababcię po prostu sie wdala, a podejrzewano Bog wie co), czy jednak chore, lepiej wiedziec co i jak. A "straszenie" Ciebie szpitalem dziecka bez sensu, nie dawaj sie w to wciągnac, bo z jedzeniem bedzie tylko gorzej i gorzej. No i jeszcze - ten cały bałagan, jedzenie/niejedzenie, piasek na podlodze - to pikuś. Ważne, żebys mogla przespać noc, wyluzować, żeby Ci sie chcialo z dziecmi pobawic, pożartować, poprzytulać. Zastanawiam się - moze jakaś emerytka z sąsiedztwa zgodzilaby sie pomagac Ci choc raz w tygodniu za niewielkie pieniadze? zdarzają sie na świecie ludzie zyczliwi, co nie bedę plotkować o Twoim balaganie, a chetnie zarobia choc parę groszy. A jak nie emerytka - moze studdentka? Żebys miala jeszcze chwile dla siebie. Pozdrawiam Cie najserdeczniej. n. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Pomocy.... 15.11.12, 07:28 Zrobie placki, to mała chce mleko z płatkami, jak zrobie to mleko, to zje kilka łyżek i na tym koniec, za chwile chce kakao.....mały podobnie. Dawaj mleko z płatkami i ogólnie nie cuduj nad jedzeniem. Nie pozwalaj małej biegać z jedzeniem czy sokami po domu, wszystko, co nie ma zostać zniszczone, pochowaj i zabezpiecz, tak żeby dzieci nie mogły się tam dostać i pootwierać. Odpowiedz Link Zgłoś
tezee Re: Pomocy.... 15.11.12, 09:02 Ja uwazam ze wszystko zalezy od dzieci , jakie egzemplarze ci sie trafiłą , jesli nieznosne i nadpobudliwe jest cięzko i nic ztym nie zrobisz.oczywiscie ze trzeba dzieci wychowywac , starac sie okiełznać ich zachowanie ale jest to trudne kiedy z natury są takie a nie inne.... Ja mam znajoma ktora ma 8 latka , niszczącego mieszaknie i wszystko wokoł , niby w glowie sie nie miesci ze takie duze i kumate dziecko robi wciaz takie rzeczy ale jednak... i widze ze jest ciezko mimo ze matka sie stara wychowywać najlepiej jak umie. Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Pomocy.... 15.11.12, 11:51 Wszystkie kobiety w mojej rodzinie pracuja na pelen etat i maja/mialy po 2-3 dzieci. Jakos daja rade i nie ma masowych zniszczen w domu. Oczywiscie,ze istnieje tzw"glupi wiek" kiedy 90% dzieci ma mniejsza czy wieksza faze niszczenia i rozrabiania. Dom nalezy przystosowac do dziecka aby nie mialo dostepu tu i tam. Dzieci w pewnym wieku( powyzej 3 lat) powinny uspoleczniac sie- chodzic do przedszkola bo ich energia w domu roznosi. Odpowiedz Link Zgłoś
asia06 Re: Pomocy.... 15.11.12, 13:32 > Wszystkie kobiety w mojej rodzinie pracuja na pelen etat i maja/mialy po 2-3 dz > ieci. > Jakos daja rade i nie ma masowych zniszczen w domu. Oczywiście w tym czasie dzieci są w przedszkolach, więc w domu od 7 rano do 17 przynajmniej nie nabałaganią. Nie trzzeba po nich sprzątać. Jak są z opiekunką, to też zastajecie porządek, bo inaczej zwolniłybyście panią. Natomiast jeśli dziecko jest w domu cały dzień to o tej 17 jest co sprzątać. Odpowiedz Link Zgłoś
funpack84 Re: Pomocy.... 15.11.12, 13:58 to zapytam z innej beczki: czy ta czterolatka jak jest w przedszkolu też się tak zachowuje? Czy też drze książeczki, wali zabawkami o ścianę i maluje mazakami po ścianach?? Nie sądzę! A wiecie dlaczego?? Bo tam im nie pozwolą i koniec. I macie tą swoją teorię o niegrzecznych dzieciach.... Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Pomocy.... 15.11.12, 11:54 Na 128 postów 120 jest o tym, że jesteś niezorganizowaną pierdołą i fleją, bo autorki owych 120 postów świetnie sobie radzą - zgadłam? Doskonale rozumiem taki stan, kiedy już ręce opadają i nawet jeśli dzieci robią wokół sajgon, to siły wystarcza tylko na to, żeby siąść i płakać. Zastanów się, co możesz zrobić - czysto technicznie - żeby ograniczyć szkody, co możesz zamknąć, zabezpieczyć, pochować (zwłaszcza jeśli chodzi o jedzenie). Nie dawaj soków, tylko wodę, i to niedużo. Najlepiej w bidonie czy czymś podobnym, żeby nie było tak łatwo wylać. Czy masz szanse na jakąś inną pomoc oprócz mamy? Może poprosić albo nawet zatrudnić kogoś, żeby chociaż na spacer wyszedł z dziećmi, żebyś mogła ambitnie posprzątać albo chociaż poleżeć do góry kołami...? Czy w czasie, kiedy mąż jest w domu, masz czas dla siebie czy masz do obskakiwania trzy osoby zamiast dwóch? Pomyśl o tym. A kopytkami się nie przejmuj, bardzo dobre są Odpowiedz Link Zgłoś
amy.27 Re: Pomocy.... 15.11.12, 13:50 Na 128 postów 120 jest o tym, że jesteś niezorganizowaną pierdołą i fleją, bo autorki owych 120 postów świetnie sobie radzą - zgadłam? No to o czymś swiadczy - jakby tu się znalazł jeden post samotnej matki trójki dzieci która ma w domu łąd i porzadek oraz grzeczne potomstwo które nie sieje zniszczeń niczym szarańcza- to możnaby posunąć się o twierdzenie że jest to ewenement, wrodzony talent oraz dar z jakiego należy być dumnym. Ale jeśli 120 matek na 128 sobie radzi, ma czysty dom i normalnie zachowujące się dzieci oraz nie pada o 20 na twarz ze zmęczenia to znaczy że autorka wraz z pozostałymi siedmioma to jest niezorganizowana pierdoła i fleja i takie są fakty. Rad się posypało mnóstwo - teraz pozostaje wprowadzić je w życie. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Pomocy.... 15.11.12, 14:08 To ja zapytam - za jaką cenę? Wczoraj rozmawialam w nauczycielką w prywatnym przedszkolu. Martwila się, że jakieś 40% jej wychowankow nie jest w stanie posługiwac sie nożyczkami - mają zbyt napiete mięśnie dloni, albo na odwrot, zupelnie wiotkie. Pytam, jakie sa te dzieci? Spokojne, za spokojne - odpowiada. Kolezanka zachorowala, mialam pod opieką dwie grupy, posadzilam je przed telewizorem, puscilam film, nawet nie dla dzieci, dokument o ptakach - siedzialy i patrzyły. "O Boże, gdzie lokujesz talenta!" Odpowiedz Link Zgłoś
funpack84 Re: Pomocy.... 15.11.12, 14:22 Chwila bo nie rozumiem....Czyli dzielimy dzieci na grzeczne i spokojne bo patrzą na Tv i na te niegrzeczne, które demolują mieszkanie??? Co to za przedszkole gdzie się cały dzień puszcza TV???? Przecież to tak nie działa. Wszystkie dzieci rozpiera energia: i albo rodzice nic z tym nie robią i wtedy efekt demolki pewny, albo planują odpowiednio cały rozkład dnia tak aby dzieci się wybiegały i zmęczyły np na dworze, potem w domu zabawy itd. A i jeszcze jedno, bo ktoś mi "zarzucił", że ja mam grzeczne i spokojne dzieci więc nie wiem co to znaczy wychować łobuziaki. Powiem tak. Jak jedziemy do teściów moich to moje "aniołki" zamieniają się w "diabełki" bo teściowa na wszystko pozwala. Zabawki wszędzie rozwalają, z szafek kuchennych i salonowych wyciągają co tylko się da, grymaszą, wrzeszczą..normalny bajzel. A teściowa z uśmiechem patrzy i mówi: że to tylko dzieci więc wszystko mogą. Ja swoje zdanie zawsze wyrażam, ze źle robią ale nic więcej. Ten bajzel to potem sama teściowa sprząta, bo skoro uważa moje metody za złe i nie stosuje się do nich to trudno. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Pomocy.... 15.11.12, 14:38 Nie rozumiesz. Wg tej pani, pracującej w przedszkolu, dzieci grzecznie siedzą i patrzą w ekran, bo są do tego zaprawione w domu. Gdzie zapewne rodzice świetnie sobie radzą ze wszystkimi obowiazkami. Ta pani opowiadala, ze wie o dzieciach, ktore przed telewizorem zostaja posadzone z samego rana, jeszcze przed wyjsciem do przedszkola. I idę o zaklad, ze z tych 120 świetnie sobie radzacych, ze 30-40 procent radzi sobie wlasnie w ten sposób. Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: Pomocy.... 15.11.12, 14:35 Z tych 120 ze 30 jest napisanych przez taką jedną, co pracuje na niemal dwa etaty zawodowo, ma w domu posprzątane, codziennie obiad ugotowany (taki, co to jej się gotuje kilka godzin), dużo bawi się z dzieckiem i ma mnóstwo czasu dla siebie. 20 przez nowy klon Lipcowej, ekspertkę od udanego macierzyństwa, ze świetnie wychowanym płodem. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Pomocy.... 15.11.12, 16:02 A Ty znowu swoje... jak brak argumentow, to najlepiej pojechac osobiscie. Powtarzam - napisz cos konkretnego, to bedziemy dyskutowac. Odpowiedz Link Zgłoś
oliviaty Re: Pomocy.... 13.12.12, 12:37 Zgadzam sie z przedmowcami co do wody zamiast kakao etc (te napoje tylko w kuchni), ja ciagle w pokoju stosuje przy 2,5 latce kubek niekapek lub plastikowa butelke od KUBUSIA - mloda swietnie pije z kubka, ale ZAWSZE (bez wyjatku) go jakos wywroci i wyleje. Co do samopoczucia...Mam w miare grzeczne dzieci (6 miesiecy i 2.5 roku), niemowle -aniol, corka zywa ale sterowalna (choc tesciowa twierdzi ze ma ADHD, ale tesciowa zamiast zabronic robienia czegos surowym tonem i wymagac, lazi za mala i slodkim tonem gada "nie-nie rob tego" i ... nie przerywa jej zakazanej zabawy), chlop wraca o 17:30 i do wieczora zajmuje sie dziecmi. A jednak, mloda od wrzesnia poszla do przedszkola, i ciagle chora. Schemat 3-5 dni w przedszkolu, 2 tygodnie w domu. I zauwazcie, ze z dzieckiem z zapaleniem pluc nie wyjdziecie na dwor na mroz (tez uwazam wyjscie na dwor za absolutnie najlepsza metode na zywe dzieci). I w domu, jak siedze 5 dni, to zaczynam chodzic po scianach. Normalnie jak mloda w przedszkolu, to z niemowlakiem pol dnia spacerujemy, lub idziemy na fitness dla mam, lub do groty solnej i mam fun Dlatego troche rozumiem zalozycielke watku, bo zakladam ze w czasie choroby corki na zewnatrz nie wychodza Acha ja duzo rzeczy odpuszczam. Mlodego tylko cycuje wiec odpadaja mi obiadki (i pewnie bede cycowac jeszcze dluzej). Ale za to uzywam pieluch wielorazowych (ale tylko w dzien). Nic nie prasuje (nigdy nie prasowalam, nawet noworodkowi). Mlodej gotuje krotko i jednodaniowo. Sama jem kanapki (jak mloda w przedszkolu) bo gotowac nie lubie. Chlop mi sie buntuje, ale na poczatku zwiazku mowilam ze nie gotuje... I sie tego trzymam. Niestety musze odkurzac bo mam 70 kg psa, ktory strasznie klaczy, ale przeciez to zajmuje 10 minut dziennie. Zakupy robie w e-tesco, tylko miesko i produkty bio kupuje na osiedlu. Chlop szczesliwy, ze nie tulamy sie po marketach Moze autorka watku tez sprobowalaby e-zakupow? Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Pomocy.... 15.11.12, 15:34 > No to o czymś swiadczy Owszem, o słuszności powiedzenia, że papier (a w tym wypadku internet) wszystko przyjmie. Także o tym, że połowa nie czyta tego, co jest napisane (znalazłam całkiem pokaźną liczbę odpowiedzi, które wyraźnie wskazują na zachłyśnięcie się własnymi zdolnościami organizacyjnymi i innymi przymiotami bez minimum wczuwania się w sytuację osoby potrzebującej porady/pomocy). Świadczy też o tym, że uwielbiamy wystawiać sobie laurki porównując się z innymi. >Ale jeśli 120 matek na 128 sobie radzi, ma czysty dom i normalnie zachowujące s > ię dzieci oraz nie pada o 20 na twarz ze zmęczenia to znaczy że ... to, niestety, nic nie znaczy. Odpowiedz Link Zgłoś
asia06 Re: Pomocy.... 15.11.12, 15:15 Może i to wszystko wygld niezbyt fajnie, ale to minie. Twój problem to niewyspnie. I z tego włśnie bierze się wszystko inne. Daj na luz, przeczekaj. Sprzątać będziesz za 1,5 roku. Bałagan sobie zostaw. Sprzątaj tylko brud. Ogarniaj dom z zabawek tylko od czasu do czasu. I baw się z dziećmi. A jak młode nie chcą jeść, to niech nie jedzą. Zjedzą 2 śniadanie. Odpowiedz Link Zgłoś
esr-esr Re: Pomocy.... 15.11.12, 18:47 1. w ikei są tanie blokady do szafek. zamontuj wszędzie. 2. wywal mazaki do śmieci (schowane wynajdą). 3. podczas śniadania postaw na stole i mleko i produkty na kanapki i różne jedzenie - czterolatka może już próbować sama sobie składać. 4. mrożone kopytka są wporzo. 5. kup dzieciom zestaw szczotka+szufelka (taki z 5 zeta) i bawcie się w sprzątanie (kto pierwszy, kto więcej, rozdziel im miejsca do pilnowania - ania sprząta ze stolika, a tomek chowa zabawki do kosza, etc) 6. zmęcz potwory - u mnie działa taniec 7. jak już nie możesz ze zmęczenia to otumań bajką. nie codziennie po 5 godzin, ale czasem można. im rzadziej oglądają, tym więcej spokoju masz jak już w końcu puścisz 8. poj herbatką z melisy (serio serio) 9. nie wiem co z młodym, bo ja nie miałam takiego problemu. budzi się na mleko, czy potulić? jak tulić to śpijcie wszyscy razem, będą miały bliżej. 10. aha, najważniejsze - sąsiadów olej, albo poproś o pomoc czasem. 11. jeśli cię stać to raz w tygodniu weź kogoś do sprzątania (to żaden wstyd, że kobieta "siedząca" w domu potrzebuje pomocy przy sprzątaniu). jak trochę ogarniesz to towarzystwo to i dzieci się uspokoją, bo one tak reagują na twoje nerwy. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Pomocy.... 13.12.12, 14:22 1.jest jakis muss drzemki w dzien?moje nigdy nie spalo,chyba,ze padniete bylo,dostawal jakies pokrywki,garnki i siedzial obok gdy ja gotowalam,teraz to 4latek oglada bajke lub sie bawi. 2.a czemu pozealasz im niszczyc?rzucil zabawka w sciane,zabawka schowana 3.nie ma klejenia,malowania w innym miejscu niz stolek dla dzieci,folia albo gazety wokol w razie chlapniecia,chyba,ze ma sie w planach umycie podlog i gotowe 4.ksiazki skoro nie szanuja schowane,pozostawione te gumowe i tekturowe odporne na zniszczenia 5.dziecko tv ani takich sprzetow palcem tknac nie moze,jak tknie kara. 6.czemu dajesz im latac z jedzeniem i piciem?je i pije sie przy stole,w siedzisku. 7.po kiego robisz sniadanie pare razy,to co jest na stole jecie,nie jecie czekacie do obiadu 8.godzina 8to pora spania,punkt,mozna robic wyjatki,u nas raz w tyg.moze siedziec dluzej,a potem do lozka,nie interesuje mnie czy chce czy nie. 9.czemu trzymasz rzeczy sypkie na dole?ale jesli musisz czemu nie zalozysz ogranicznikow,bramki do kuchni?kuchnia to nie plac zabaw,dziecko nie ma nic do szukania w szafkach.U mnie stoja wszystkie detergenty na dole,dziecko nauczone,ze nie wolno,jak mamy w kuchni nie ma to wcale nie ma po co wchodzic? Myslalam,ze moj syn to rozrabiaka,kednak nie. Sama je rozpuscilas,jak nie wprowadzisz regul bedzie gorzej,a nie lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś