Dodaj do ulubionych

Szkolny problem - co zrobić.

16.11.12, 20:12
Michał ma złamany kręgosłup w 2 miejscach, o czym szkoła wie od początku roku szkolnego. Wtedy też dałam wychowawczyni pismo na ten temat + ksero tomografii wraz z zaleceniami lekarskimi dot. oszczędzającego trybu życia i zakazu dźwigania, oraz moje pismo do nauczycieli, gdzie pisałąm, że dziecko na lekcje może nosić tylko lekkie rzeczy (na początku były to kartki od segregatora, teraz są to zeszyty 16-kartkowe) oraz prośba o podawanie materiału, który będzie przerabiany tak, żebym mogła dziecku dawać ksero potrzebnych na ten dzień ćwiczeń (i np podręczników w razie potrzeby) - kartkę, dwie, byleby nie nosił. Dziecko ma roczne zwolnienie z wf. Przez min. pół roku nie wolno mu biegać, skakać. Od wtorku można chodzić na basen smile

Oczywiście żaden z nauczycieli nic do tej pory mi nie zakomunikował. W sensie: czego potrzebuje, żeby te zajęcia przebiegały z sensem. I w zasadzie nikt się nie czepia dzieciaka (mam wrażenie, że nauczyciele są bardzo życzliwie nastawieni do sytuacji dziecka i z pełnym zrozumieniem pomagają mu funkcjonować w szkole pomimo wyjątkowości jego stanu zdrowia) za wyjątkiem... pani od angielskiego.

Rozumiem, że pani potrzebuje materiałów dla dziecka, wobec tego, na wyczucie, dawałam dziecku kserokopie ćwiczeń i podręcznika (aktualnie robiony temat, ksero zadań domowych z ćwiczeń - z ew. z wyprzedzeniem). Żadnej informacji zwrotnej od pani nie miałam (czy potrzebuje, na kiedy, jak potrzebuje, czy też mam się cmoknąć w sam środek niebieskiego oka wink ) aż do tego poniedziałku.

W poniedziałek pani od angielskiego wzięłam mojego połamańca na środek i przy całej klasie na środku klasy kazała się tłumaczyć, do kiedy nie będzie mógł nosić książek i jak się przedstawia jego stan zdrowia. I jak on sobie to wszystko wyobraża. I domagała się jasnej odpowiedzi na ten temat (za tym poszło potem przeszukanie plecaczka mojego syna przez wychowawczynię na godzinie wychowawczej, ale to już z panią wyjaśniłam w środę - dając zaświadczenie od ortopedy, wystawione we wtorek, że dzieciak nadal nosić nic ciężkiego nie może i że nie życzę sobie grzebania w plecaku dziecka bez wyraźnych przesłanek). Oczywiście pani od agielskiego stała też na środku klasy, odzywając się w poniżający sposób, drąc się i machając na dzieciaka książką.

I teraz przyznam, że nie bardzo wiem, jak mam zareagować.
Na pewno (tak uznałam) kupię dziecku dodatkowy komplet ćwiczenia + podręcznik z angielskiego (mam żal do pani, że mi nie zaproponowała w informacji zwrotnej takiego rozwiązania) i wręczę pani.

Co z tym zrobić dalej?
Wiem, że klimat wokół mojego połamańca jest kiepski, bo wychowawczyni również mi zakomunikowała, że jak sobie wyobrażam uczestniczenie dziecka w zajęciach, gdy nie nosi książki i podręcznika. Zwrotnie padła odpowiedź, nad wyraz spokojna, że stan zdrowia dziecka nie uległ zmianie i informuję, że dźwiganie ciężarów u dziecka może spowodować trwały paraliż i jak jest problem, to zapraszam na zajęcia domowe. Więc pani wych. odbiła ping-ponga że jak ja sobie wyobrażam te lekcje. Więc ja: a jak pani sobie wyobraża paraliż mojego dzieciaka.

Tak czy inaczej - wyjaśniłyśmy sobie jakoś po ludzku sprawę z wychowawcą. Zaproponowałam, że zrobię kserówki książki i ćwiczeń i wręczę pani. Ale chyba po prostu dla świętego spokoju kupię drugi komplet i niech sie pani od dzieciaka i ode mnie odpimpa wink

W tym samym dniu złożyłam u dyrekcji pismo informujące, że stan mojego dzieciaka wygląda tak a nie inaczej. Że przedkładam ksiero rozonansu magnetycznego oraz zaświadczenie od ortopedy , że mu nic nie wolno dźwigać, bo skutki mogą być opłakane (do w/w sytuacji nie odnosiłam się zupełnie, uznałam, że zostawię u dyrekcji pismo informujące o stanie zdrowia dziecka, skoro informacja u wychowawcy nie wystarczy - zresztą dyrekcja wie o stanie zdrowia dziecka, bo zostawilam dyrekcji roczne zwolnienie lekarskie z wf wraz z TK dziecka).

I co dalej?
Kiedy byłam u wychowawczyni, wiedziałam, że zaszło zdarzenie z anglistką, nie wiedziałam natomiast, że moje dziecko z powodu choroby zostało poniżone przed całą klasą i przed całą klasą musiało się tłumaczyć, co mu jest i jak długo to potrwa (dziewczynki zaczęły mu dokuczać dość mocno z tego powodu po tej sytuacji). Nie ukrywam, że chłopak jest podłamany całym tym zdarzeniem.

Nie bardzo mi się podoba jej zachowanie bo:
1. dziecko ma prawo do zachowania tajemnicy dotyczącej stanu jego zdrowia i leczenia; mało tego - jako dziecko nie musi być przeze mnie poinformowane o wszystkich aspektach jego sytuacji zdrowotnej i uważam, że takie pytanie należało zadać mi a nie dziecku (które musiało do tego celu stanąć na środku klasy)

2. dziecko ma prawo do nauki niezależnie od tego, czy jest chore, niepełnosprawne, czy może chodzić. Oczekuję od szkoły, że w ramach realizacji obowiązku nauki, szkoła mi coś zaproponuje a nie będzie moje dziecko dyskryminować z powodu choroby

3. dziecko ma prawo do ochrony jego zdrowia. Do tego, żeby nie musiało na połamanych plecach nosić tornistra pełnego ćwiczeń. Jeśli jest to problem, to sa przecież inne sposoby na zorganizowanie edukacji dziecka.

Przyznam, że ponieważ szkołą (dyrekcja też) była poinformowana o stanie zdrowia dziecka, przymierzam się od poniedziałku do napisania pisma do dyrekcji, które jednocześnie prześlę do wiadomości kuratorium, rzecznikowi praw ucznia, rzecznikowi praw dziecka i rzecznikowi ministerstwa oświaty. Na razie wstrzymuję się przed napisaniem tego pisma ponieważ czekam, aż cała złość ze mnie zejdzie. I szukam optymalnych i skutecznych rozwiązań.

Ematka niezawodna, liczę na konstruktywną podpowiedź, szczególnie panie nauczycielki (w piśmie do dyrekcji odnosić się mam zamiar jedynie do zachowania anglistki, ponieważ sprawę z wychowawczynią uznałąm za załatwioną a nie mam sił ani nerwów z anglistką na ten temat rozmawiać - przepraszam, to ponad moje siły, nie przemogę się; boję się, że wyjdę z siebie i znieważę urzędnika państwowego i nie starczy mi spokoju na powtarzanie metodą zdartej płyty informacji o stanie zdrowia mojego dziecka wink).

Post ma na celu wywalenie całego mojego jematkowego jadu i spuszczenie mojej frustracji (żebym w kontakcie ze szkołą zachowywała się spokojnie i z godnościom osobistom wink jak człowiek a nie oszołom). Proszę, nie jedźcie po mnie - ja się naprawdę boję o mojego dzieciaka, zwłaszcza, że jest w kiepskim stanie psychicznym z powodu stanu zdrowia i anglistka mu naprawdę dołożyła. No i jestem przerażona postawą anglistki.

Najbardziej się boję, żeby mu się w pewnym momencie nie ulało i nie zrobił sobie z takiego powodu krzywdy. Dzieciak dojrzewa, wiadomo - takiemu dużo nie trza.

Chłopak ma prawie 12 lat, chodzi do 5 klasy, kręgosłup złamany w 2 miejscach i to dość wysoko (th4 i th6) książki i ćwiczenia do języka są ciężkie. Zresztą - ortopeda dźwigać mu absolutnie zabronił i z tym zakazem dyskutować nie zamierzam.

Ratunku!
Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 20:25
      Szkoła to partner, a partnerstwo dobrze działa jeśli jest obustronna chęć współpracy. Szczerze mówiąc skoro ty główkujesz co robić czemu szkoła robi problemy? Pomysł z kserowaniem i drugim kompletem książek jest ok.
    • wielkanocnaniespodzianka Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 20:26
      przeraża mnie podjeście nauczycieli do problemu. matko, przecież to pedagodzy, więc tym bardziej powinni wykazać się wrażliwością i zrozumieniem sytuacji. skandaliczne jest dla mnie zachowanie anglistki. choroba objęta jest tajemnicą lekarską. na dobrą sprawę, gdybyś była mocno namolna, mogłabyś babę pociągnąć do odpowiedzialności: wyjawienie stanu zdrowia syna, ośmieszenie przed klasa ( uważam,że jej zachowanie było niedopuszczalne!), ;lekceważenie zalecień lakarskich ( co może skutkować trwałym kalectwem) - są to poważne zarzuty. spowodowanie uszczerbku na zdrowiu, psychice, a jedno z drugim powiązane. wiesz, zachowanie babki od j. ang. nadaje się do programu "Uwaga"....
      wiesz, może porozmawiaj z psychologiem. czy w szkole syna jest zatrudniony pedagog? uważam,że nauczycielom przydałaby się pogadanka...
      mam nadzieję,że dacie radę rozwiązać to pokojowo. trzymam kciuki za syna.(nie pozwól im podkopać psychiki syna!)
    • graue_zone Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 20:28
      Pomóc Ci nie umiem, ale strasznie współczuję Twojemu dziecku, bo przeszłam przez podobne poniżenie. Miałam kłopoty zdrowotne, mama załatwiała sprawę w dyrekcji i z nauczycielem, który potem przy całej klasie przepytał mnie, czy to prawda itp. I wiem, jak czuje się Twój syn.

      Myślę, że powinnaś uzbrojona w dokumenty konsekwentnie chodzić do nauczycieli, a do p. od angielskiego od razu. I stać twardo na stanowisku, że to oni muszą pomóc, ze to ich obowiązek.
    • mamalgosia Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 20:31
      Można jeszcze załatwić indywidualny tok nauki na jakiś czas - to na pewno ułatwiłoby wiele spraw. Ale wtedy dziecko nie przebywa z kolegami.

      Myślę, że powinnaś napisać to co tutaj i jak tutaj.
    • shosanna.dreyfus Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 20:32
      Martwiące to, co piszesz. Szczerze mówiąc, ja bym nie powtarzała uprzejmie po raz kolejny, że dziecko nie może nosić, tylko zrobiła dym. Nie wyobrażam sobie poniżania dziecka i zmuszania go do opowiadania przed całą klasą, co mu dolega. Co więcej, nauczycielka też nie musi wszystkiego wiedzieć - wystarczy informacja, że dziecko czegoś nie może i zalecenia do robić.

      Nie rozumiem problemu - nauczyciele wiedzą od dawna, jakie są zalecenia, więc mogą się przygotować do lekcji, w której uczestniczy takie dziecko, jak Michał. Po za tym nie mają prawa grzebać w jego plecaku.Uczę od paru lat w szkole i jakoś nie mogę zrozumieć, co konkretnie przeszkadza nauczycielom. Moim zdaniem to wyraz głupoty i złej woli.

      Poza awanturą, napisałabym do dyrekcji pismo (żeby mieć "podkładkę", że informowałam dyrekcję o zajściu) do szkoły i ewentualnie zapytanie do kuratorium, choć myślę, że cię w nim zignorują.
      Nie kseruj na wyczucie, poproś dyrektorkę o wyznaczenie dziecku szafki zamykanej na klucz, w której będzie mógł przechowywać swoje rzeczy (czy rodzice nie mogą się zrzucić po 80-100 zł na szafki do klasy - każde dziecko miałoby swoją) oraz zeskanuj fragmenty książek i w pdf zapisz na pendrivie - poinformuj szkołę, że mimo twoich próśb nauczyciele nie powiadamiają cię o tym, co powinnaś wydrukować, w związku z czym niech szkoła umożliwi wydrukowanie dziecku odpowiednich materiałów.
    • carmensitas Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 20:38
      Współczuje ci ogromnie i podziwiam za cierpliwość - ja bym za takie poniżenie mojego dziecka zrobiła bardzo szybko koszmarny dym. To było ewidentne znęcanie psychiczne nad chorym dzieckiem!
      • mamaemmy Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 20:48
        carmensitas napisała:

        - ja bym za takie poniżenie mojego dziecka zrobiła bardzo szybko koszmarny dym. To było ewidentne znęcanie p
        > sychiczne nad chorym dzieckiem!

        ja dokladnie tak samo,ale ja jestem samo ZUO i w takich sytuacjach reaguję pazurami
    • lady-z-gaga Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 20:39
      Yenna, masz absolutnie rację i współczuję serdecznie Tobie i synowi, spotyka Was takie chamstwo i brak zrozumienia ze strony szkoły.

      >przymierzam się od poniedziałku do napisania pisma do dyrekcji, które jednocześnie prześlę do wiadomości kuratorium, rzecznikowi praw ucznia, rzecznikowi praw dziecka i rzecznikowi ministerstwa oświaty.

      Na pewno zrobiłabym to samo, podziwiam, że masz jeszcze tyle opanowania, aby poddawac problem pod dyskusję smile
      • yenna_m Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 20:42
        biję się z tą myślą od kilku dni
        ni choinki nie wiem, jak to rozgryźć sad
        • nandadevir Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 20:54
          Kochana, w erze ochrony danych osobowych chyba pani dyrektor nie jest świadoma czym takie zachowanie dla nauczycieli grozi - rozpowszechnianie danych osobowych. To jedne z najtajniejszych danych, mówię o zdrowotnych. Ni wychowawcy nie mają prawa znać telefonu do rodziców i pesela a co dopiero takie coś.


          • nandadevir Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 20:58
            Byłam ostatnio na szkoleniu dla nauczycieli, sporo bylo mlodych, naprawdę nie wiedziałam, ze taka jest skala, szerzącej się głupoty w naszym gronie.
        • nandadevir Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 21:03
          skoro szkoła jest dobra, dyrektor ok, to najpierw umowilabym się na rozmowę, bez pism, jesli rozmowa nie przyniesie skutku zlożyła pismo do dyrekcji. Można też porozmawiać z przewodniczącym rady rodziców(to w razie skladania pisma- niech je podpisze rada rodziców!! to ważne.
          • nandadevir Poprawka! 16.11.12, 21:06
            jeszcze raz przeczytałam. Złożyłabym pismo do dyrekcji, z tymi twoimi, wypunktowanymi argumentami, z tym, że rozmawiasz i jednocześnie zostawiasz to na piśmie. Dyrektor musi ci wtedy też na piśmie odpowiedziec.
            • nandadevir Re: Poprawka! 16.11.12, 21:10
              nie interesuje was nauczanie indywidualne?
              • lady-z-gaga Re: Poprawka! 16.11.12, 21:17
                Z tak błahego powodu jak brak cięzkiego plecaka dziecko na izolację? ludzie! smile dzieciaki na wózkach inwalidzkich kończą normalne szkoły a tu nie da się przeskoczyc sprawy podręczników?
                • nandadevir Re: Poprawka! 17.11.12, 16:35
                  nie o tym myślałam tylko o kwestii bezpieczeństwa. Byłoby to bardziej bezpieczne, w skzole nie tylko na sali gimnastycznej zdarzają się urazy, dzieci biegają, przewracają się bez przerwy.
        • lady-z-gaga Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 21:03
          >pani od angielskiego wzięłam mojego połamańca na środek i przy całej klasie na środku klasy kazała się tłumaczyć, do kiedy nie będzie mógł nosić książek i jak się przedstawia jego stan zdrowia. I jak on sobie to wszystko wyobraża.

          O moj Boże, jak to czytam, ciśnienie mi się podnosi. Chyba bym babie urwała łeb, przy samej dooopie suspicious
          Myślę, że pani od angielskiego złamała wszelkie możliwe zasady i nie powinno jej to ujść płazem. Nawet za cenę tego, ze Twoj syn będzie u niej na czarnej liście smile
          Zawsze starałam się wpoić w dziecko szacunek dla nauczycieli, ale wobec czegos takiego, na Twoim miejscu, przede wszystkim zapewniłabym syna, że pani zachowała się skandalicznie i ma prawo miec do niej żal. Żeby dzieciakowi nie przyszło do głowy wstydzić się za zaistniałą sytuację.
    • akniwlam Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 20:46
      Czy to Ty kiedyś dawno temu pisałaś, że Twoje dzieci chodzą do szkoły imienia jednego z królów Polski, na ul. W-skiej we Wrocławiu? (Nie martw się, nie jestem żadną psychofanką, tylko absolwentką tej szkoły i zapamiętałam Twój początkowy zachwyt tą placówką). Jeśli dobrze kojarzę szkołę, to dyrekcja nie powinna robić Ci problemów. Pani K. przyjęła do tej zwykłej podstawówki jakieś 20 lat temu chłopaka z postępującym zanikiem mięśni, a właściwie pozwoliła mu w tej szkole kontynuować naukę po zdiagnozowaniu. Do dziś wielu uczniów z takim schorzeniem zostaje czym prędzej wysłanych do domu na nauczanie indywidualne. A on chodził do szkoły najpierw o kulach, potem jeździł na wózku. Jego klasa miała lekcje wyłącznie na parterze. A nauczyciele i uczniowie zostali uczuleni na problem i normalnie nie uchodziło, żeby mu robić jakiekolwiek przykrości i wstręty z powodu choroby. Skończył nie tylko zwykłą podstawówkę, potem LO i studia. Być może zresztą tę osobę kojarzysz, bo jest znana w mieście (i nie tylko). O ile pamiętam z tamtych czasów panią Dyrektor, to nauczyciel, który zrobiłby tamtemu choremu chłopakowi niezasłużoną przykrość i to jeszcze przed całą klasą, miałby u niej przerąbane. Dlatego myślę, że możesz darować sobie pisma do kuratorium, wystarczy iść z pismem do niej albo umówić się na rozmowę.
      Taka rozmowa miałaby w ogóle sens również o tyle, że mogłabyś dowiedzieć się, czy szkoła miałaby jakieś inne udogodnienia czy też pomysły w odniesieniu do Twojego syna. Bo podejrzewam, że gdybyście woleli, to w przypadku Twojego syna też wchodziłoby w grę nauczanie indywidualne w domu, oczywiście jeśliby Wam takie rozwiązanie odpowiadało. Być może ze względów bezpieczeństwa powinnaś to rozważyć, w szkole może go ktoś niechcący popchnąć, potrącić... Przynajmniej na kilka miesięcy? Albo niech przeprowadzi specjalne spotkanie nauczycieli, którzy uczą Twojego syna i dokładnie przedstawi im dokładne wytyczne co do traktowania chłopca? Możesz w tej sprawie też porozmawiać z pedagog/psycholog szkolną (tych już pewnie nie znam, ale powinny być Twoimi naturalnymi sprzymierzeńcami i mediatorkami w takich sytuacjach). Nie strzelaj z armaty do wróbla, taką sprawę powinno się spokojnie załatwić na poziomie szkolnym. Pismem do kuratorium co najwyżej możesz postraszyć, jeśli poczujesz, że problem jest lekceważony no i wystosować je, jeśli nie będzie poprawy po rozmowie z dyrekcją.
      Trzymam kciuki za zdrowie Twojego syna i za pomyślne rozwiązanie sprawy.
      • lidka73 Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 21:00
        Jako urzędnik państwowy z oświaty smile też doradzam Ci, żebyś rozważyła wystąpienie o nauczanie indywidualne na terenie domu. I umotywuj to właśnie tym, że pani anglistka nie widzi możliwości nauczania na terenia szkoły. Zanieś wniosek do organu prowadzącego szkołę i do dyrektora (jednocześnie, to istotne) i poczekaj na reakcję. Założę się, że nagle anglistka i wszystkie inne óczycielki będą juz widziały sto możliwości i udogodnień dla Twojego dziecka.
        A przeszukanie plecaka to skandal i naruszenie wszystkich możliwych przepisów.U mnie w pracy dyrektor za coś takiego nauczyciela po prostu by zjadł.
      • yenna_m Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 21:50
        brzmi rozsądnie

        nie bardzo chcę nauczania indywidualnego, bo nie chcę, żeby chłopak totalnie się załamał
        dla niego jednak dość wazne jest chodzenie do szkoły i codzienny, osobisty kontakt z dziećmi z klasy
        • lidka73 Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 22:22
          Tu nie masz się o co martwić - oni w życiu Ci tego indywidualnego nauczania nie przyznają, bo zwyczajnie ich na to nie stać- to dla szkoły bardzo droga, niewygodna i nieopłacalna forma nauczania. Ale wniosek na piśmie jest na tyle mobilizujący, że dyrektor najpierw wytłumaczy się z niego przed organem prowadzącym, a potem wytłumaczy anglistce, żeby nie robiła sobie, kolokwialnie mówiąc, jaj.
          • asia_i_p Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 22:28
            No, nie chcąc nauczania indywidualnego nie ryzykowałabym ubiegania się o nie - to, czy zostanie przyznane, zależy od organu prowadzącego, a ten może okazać się hojny. U nas w tej chwili są dwa nauczania indywidualne i tak jest co roku. Przyczyny różne - problemy zdrowotne, ale i fobia szkolna, ciąża z problemami, itd. itp.
            • yenna_m Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 22:32
              no właśnie - a nóż-widelec przyznają i co wówczas?
              (dziecko poza tym nie chce, żeby do niego nauczyciele do domu przychodzili wink )
              • aga_sama Re: Szkolny problem - co zrobić. 17.11.12, 00:20
                Nie przyznają. Najpierw lekarz musi wystawić skierowanie na NI. Już widzę ortopedę, który kieruje dziecko na indywidualne, bo szkoła nie potrafi ogarnać się z kserówkami, a dziecial plecaka nosić.
                Potem Ty musisz złożyć wniosek d poradni o wydanie opinii o konieczności NI. Bez Twojej inicjatywy nic nie zrobią. A potem jeszcze musisz zanieść tą opinię do szkoły...
                • yenna_m Re: Szkolny problem - co zrobić. 17.11.12, 00:22
                  ależ nawet nie chcę nauczania indywidualnego smile
                  uważam, że chyba można spróbować wypracować jakieś rozwiązanie i ogarnąć w miarę sensownie sytuację
    • allela Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 20:50
      Kolejny etap to rzeczowa rozmowa z dyrekcją szkoły. Nie załatwiłaś sprawy z wychowawczynią, masz zarzuty co do zachowania anglistki - to czas przejść szczebel wyżej. Jeśli to nie zadziała - napisz oficjalne pismo do dyrekcji, kuratorium, itd. - tak jak planujesz. Ale konkretna rozmowa z przełożonym nauczycielek jest etapem, którego nie powinnaś pomijać, bo może da się to jeszcze załatwić bez robienia zadymy, a korzystnie dla dziecka.
      • mamaemmy Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 20:58
        bardzo mądrze Ci tu dziewczyny poradziły.
        Duzo zdrowia zycze dla Michala smile
    • rubia88 Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 21:13
      zachowanie anglistki skandaliczne, ale sama dobrze wiesz, z czego się mogło wziąć - pamiętam Twój wątek o pretensjach do anglistki, które potem musiałaś odszczekać...kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie. szkoda tylko dziecka uncertain niech wszystkie waleczne kwoki o tym pamiętają!

      ale w tym wypadku pani ostro przegina, interwencja w kuratorium jak najbardziej słuszna.
      zdrowia dla syna życzę!
      • czarnaalineczka Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 21:16
        sugerujesz ze anglistka czyta ematke i traktuje dziecko naganie z powodu tego zxo jego matka napisala na forum ???
        • rubia88 Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 21:20
          nie, chodziło mi o sytuację w realu, o ile pamiętam to yenna wszystko wyjaśniła ostatecznie

          i na pewno nie powinno się traktować nagannie dzieci z powodu niesnasek z rodzicami...to akurat jasne
          • aga_sama Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 21:51
            1. pismo do dyrekcji, ze skargą na panią anglistkę, przede wszystkim o poniżanie dziecka, ale również o ujawnienie danych osobowych szczególnie wrażliwych. Jak chcesz - poszukaj paragrafów, bo na to są. Kopia do kuratorium z zapytaniem, czy takie dziecko musi mieć opinię z poradni, jak z nim postępować. Moim zdaniem nie musi.
            2. W piśmie prośba do dyrekcji o zorganizowanie spotkania z nauczycielami syna, w celu wyjaśnienia sytuacji i ustalenia sposobu postępowania z dzieckiem, któremu grozi paraliż.
            3. Podkreślenie w piśmie, że wychowawczyni była informowana i współpracuje.

            Ja optuję za kuratorium, nie popuściłabym pani anglistce, bo zachowała się skandalicznie. Pani powinna mieć wpisaną naganę do akt osobowych.

            Co do Nauczania Indywidualnego. Łatwo je doradzać, tylko jak Wy sobie to wyobrażacie? Że co, yenna zwolni się z roboty, żeby siedzieć w domu z dzieckiem i czekać na nauczycielki, czy 10.latek sam ma siedzieć w domu? NI na terenie szkoły nie rozwiąże problemu noszenia książek, a nawet go wzmocni, bo ten tryb edukacji to dużo mniej godzin dydaktycznych, materiał trzeba nadrabiać w domu. Nie wspominając o izolacji społecznej
            Ja bardzo odradzam.
            • yenna_m Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 22:13
              wiesz, ja nie pracuję
              jest inny problem - dziecko ma prawo do tego, żeby chodzić do szkoły, bo jest chodzące

              dzieci na wózkach do szkoły chodzą, to dlaczego moje ma być pozbawione możliwości chodzenia do szkoły
              szkoła to nie tylko nauka
              to też spotkania z kolegami i więzi społeczne
              • nika222 Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 22:21
                yenna, Ty się zbierz w sobie i przez weekend napisz piękną literaturę do dyrekcji. Masz dwa dni na zastanowienie i dobranie słów. Skoro nie ma powodu żeby Twój dzieciak siedział w domu, to powinien chodzić do szkoły, a jej zasr...ym obowiązkiem jest mu to ułatwić. W końcu brak książek w tornistrze nie jest problemem do nieprzeskoczenia. A jak świat światem w szkołach zawsze bali się kuratorium, i 30 lat temu i teraz. Piszę to ze swojego doświadczenia. Byłam dzieckiem, które miało 50 metrów do szkoły, a dyrektor odesłał mnie na drugi koniec dzielnicy i dopiero interwencja w kuratorium pomogła (w tamtych latach obowiązywała rejonizacja i ja jak najbardziej byłam z rejonu), a teraz mam dwoje dzieci w szkołach i tez się muszę czasami upomnieć o prawa moich dzieci.
          • yenna_m Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 21:54
            akurat obie wiemy, że sprawa jest medialna
            i wystarczyłoby nadał sprawę do "Czarne na czarnym" wink albo innego interwencyjnego szmatławca telewizyjnego, a pani straciłaby wręcz pracę

            tylko czy o to chodzi?
            to młoda dziewczyna, może ją coś przerosnąć
            ale na Boga, żeby aż tak?!

            tego ni choinki pojąć nie mogę, bo miałam wrażenie, że ani wychowawczyni, ani anglistki nie interesuje fakt, że powikłaniem po noszeniu ciężkich rzeczy mogą być bardzo niefajne historie

            no jak do ściany się gadało sad
            • aga_sama Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 22:07
              media to na sam koniec, jak na prawdę z nikim nie można się dogadać.
              Wiadomo, najskuteczniejsza będzie rozmowa z sensowna dyrektorką, ale ja bym nie odpuściła nagany/ upomnienia w aktach osobowych pani anglistki. Sorry, to jest za duży kaliber sprawy.
              I jeszcze dlaczego pismo do kuratorium.
              A dlatego, że teoretycznie MEN, a co za tym idzie kuratoria (jeszcze bardziej teoretycznie) bardzo promują indywidualizację podejścia do każdego dziecka. Elastyczność to pieśń przyszłości smile A sprawa Twojego syna to przykład myślenia schematami, najgorszymi z możliwych, bo nie liczy się dziecko, tylko książka. A przecież do cholery można kupić tablet, te same treści co w książce przesłać dziecku majlem w linkach, ćwiczenia w formie kserowek dawać na lekcji. Da się, ale nie do pomyślenia w polskiej szkole.
              • yenna_m Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 22:18
                widzisz, tylko wszystko mnie bawi, bo to ja daję te kserówki (zero komunikatu zwrotnego ze strony anglistki, czy dobrze/źle/głupio/inaczej)

                no i pojwił się w tzw miedzyczasie inny problem
                dzieciak nbosi kserówkę z aktualnym zad domowym z ćwiczeń
                i teraz to, okazuje się, jest problem, bo pani nie zawsze te zadania sprawdza
                sprawdza np w czwartek a w pn nie
                w czwartek Michał ma już zad dom tylko na czwartek i zero od pani komunikacji, że np prosi, żeby wobec tego Michał jej te kserówkę po prostu zostawił niezależnie od tego, czy dziś sprawdza zad. dom czy nie

                generalnie widzę duży problem z "chceniem się" u nauczyciela
                nauczyielka wyczuła, że "przewiduję" co mniej więcej może zrobić, ale nie uznała za stosowne mnie informować, że np czasem chce bardziej "wyjść do przodu z materiałem"

                niestety, nie mam zdolności jasnowidzenia, choć bardzo bym chciałą
                gdybym miała - dziecko dziś byłoby zdrowe, a sprawy by nie było crying
            • rubia88 Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 22:23
              jakby dalej baba dręczyła dzieciaka, to naprawdę rozważyłabym medialną zadymę wink

              ja nie wiem, czy przerosło, wyczuwam raczej brak dobrej woli, a nawet umyślne szkodzenie;/
              • yenna_m Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 22:26
                no raczej wolałabym tego uniknąć
                nie będę z siebie pajaca w tv robić tongue_out
                • rubia88 Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 22:50
                  pajaca lub gwiazdę, wszystko jest możliwe wink

                  jak coś to służę namiarami tongue_out
                  • yenna_m Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 22:56
                    dzięki
                    mam nadzieję, że to nie będzie konieczne
                    naprawdę mam nadzieję, bo nie chodzi mi o robienie smrodu wokół szkoły (bo mi się poza tym tak zwyczajnie nie chce dziewczynie życia niszczyć) tylko o jakieś normalne załatwienie sprawy sad
                    • yenna_m Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 22:57
                      poza tym to nie sezon na bikini wink ani na konie
                      a na kocie nie przyjadę tongue_out
                      • rubia88 Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 23:16
                        ok
                        hmmm zawsze pozostaje stylizacja np. na sexi śnieżynkę tongue_out

                        trzymam kciuki, żeby dało się to jednak w miarę "po dobroci" załatwić
          • lily-evans01 Re: Szkolny problem - co zrobić. 18.11.12, 15:52
            Niestety, taka rola nauczyciela, że oceniając dziecko, czy po prostu prowadząc zajęcia - powinien wznieść się ponad nawet głupie, czy bezsensowne ujadanie rodzica, o ile dzieciak zachowuje się poprawnie, nie sprawia mu kłopotów, bądź jakieś odstępstwo od normy ma swoje logiczne uzasadnienie.
            W tamtym roku moja córka spadła z (niskiego)obmurowania przy szkolnym boisku i doszło do prawdopodobnego pęknięcia nasady kości ramiennej. Panie były z deka zdziwione, że w czasie lekcji, na której mieli gdzieś wychodzić, przychodziłam i ubierałam dzieciaka (dodam, że była to 5-latka, z szyną od palców po bark, w sezonie wymagającym zapięcia kurtki, zmiany obuwia itp.). Prosiłam też wychowawczynię, żeby nie pozwalała córce biegać z szyną - córka biegała i to w czasie, kiedy na boisku były też inne klasy, co sama widziałam.Dziecko miało mieć pokrojony obiad - nie miało, kroiły jej koleżanki (klasa liczyła wtedy 15 osób, jak dla mnie to nie jest problem, żeby zadbać o ich indywidualne potrzeby, jeśli sytuacja tego wymaga). Wychowawczyni zresztą uważa mnie za kwokę wink.
            Jak dla mnie, mało jest grup tak bardzo uprzedzonych, zapatrzonych w swoje racje i działających ze złośliwą premedytacją na szkodę dzieci, jak nauczyciele. A zwróć uwagę w najbardziej kulturalnej formie, że coś jest nie tak - rewanż na dzieciaku murowany.
    • nika222 Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 21:45
      Ty się kobieto nie opierniczaj z nimi tylko złóż oficjalna skargę imienną na panią anglistkę do dyrekcji szkoły z informacją do kuratorium. Skoro szkoła była poinformowana o sytuacji i sama nic nie zaproponowała, tylko Ty się z nimi użerasz, to n ie mniej obiekcji. Znajoma polonistka mi mówiła, że każda dyrekcja szkoły boi się kontroli kuratorium, więc to jest słowo klucz w rozmowach ze szkołą. I w takiej sytuacji to już chyba nie pora na delikatne załatwianie sprawy. Moim zdaniem potrzebne są"armaty".
    • mika_p Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 21:53
      To, co opisujesz, jest zwyczajnie nieludzkie
    • jolunia01 Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 22:10
      Popieram Nikę222. Nie ma co chodzić i gadać, bo to nie odnosi na ogół żadnego skutku. Najlepszą metodą jest "święty papierek", czyli potwierdzenie wpływu na kopii pisma albo polecony ze zwrotnym potwierdzeniem odbioru. Do wychowawczyni, dyrektora, anglistki, pedagoga szkolnego... Pani anglistce nalezy uświadomić na piśmie jakie przepisy naruszyła i jakie mogą być tego konsekwencje oraz poinformować ją jaki organ zostaje powiadomiony o sytuacji. I nie odpuszczać.
      • andaba Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 22:16
        Jak sądzę zarówno Ty, jak i syn chcecie, zeby uczestniczył w nomalnych zajęciach.
        I powinno mu byc to umozliwione.
        A zastanawiałaś się nad plecakiem na kółkach czy choćby ordynarnym wózeczku na zakupy dla babć? Może by to zdało egzamin, w razie schodów kumpel by przeniósł?

        Jezeli natomiast nie macie parcia na szkołę i nauczanie indywidualne Was zadowoli to na pewno jest to do załatwienia, sasiadki córka po operacji w obrębie pleców, co uniemozliwiało noszenie plecaka, czy czegokolwiek innego, dostała bez problemu. Chyba to w 6 klasie było.
        • yenna_m Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 22:20
          nie może ciągnąć niczego
          ruch jednostronny w tym momencie jest niewskazany
          poza tym w szkole jest masa schodów

          kręgosłup to kręgosłup
          ma starczyć na całe życie
          sprawne ręce i nogi też by się w sumie przydały
          • andaba Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 22:24
            To walczyć, lub zdecydować sie na indywidualne.

            W ogóle nie rozumiem w czym problem, dla nauczycielek ma się rozumieć.
            Przenieś syna do "naszej" szkoły, gwarantuję brak problemów.
    • wuika Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 22:20
      Moja pierwsza reakcja to jeszcze jedna próba rozmowy z dyrekcją. Ale na poważnie: wyłuszczenie uchybień, tego, że niektórym się nie chce, a niektórzy (anglistka) popełnia rzeczy niedopuszczalne. I prośba o pomysł na rozwiązanie problemu ze strony szkoły - bo Ty chyba już nic więcej, poza fizyczną obecnością na lekcjach i podawaniu synowi kartek, zrobić nie możesz. Jeśli znowu będzie coś nie tak - nie wiem, może kuratorium? Albo próbny dżihad w szkole?
      • yenna_m Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 22:24
        no właśnie wydawało mi się, że jestem otwarta na problem
        nawet umyśliłam sobie, że do każdego przedmiotu dokupię dodatkowe komplety ćwiczeń i niech się wszyscy ode mnie odpimpają

        ale żal mam, bo przecież szkoła też mogła mi zaproponować takie rozwiązanie sprawy

        w kraju są różne dzieci
        niektóre leczą się onkologicznie i przebywają w szpitalu, inne są całkowicie sparaliżowane a też mogą się uczyć

        dlaczego wobec tego argument "jak pani sobie wyobraża prowadzenie zajęć bez noszonych ćwiczeń" jest waznieszy od argumentu "jak sobie pani wyobraża paraliż mojego syna"

        powiem, że NIE DOCIERAŁO
        musiałam zastosować metodę zdartej płyty i kilkakrotnie powtórzyć sad

        ale jak napisałam - sprawy wychowawczyni nie chcę drążyć, bo uważam, że jest załatwiona i powiedziałam jej, co sądzę na ten temat
        • phantomka Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 22:39
          Do tematu podchodzisz nad wyraz łagodnie. Zrobiłabym dym jak nic.
          Wyobraź sobie, że jakieś dziecko w szkole po wypadku zaczyna jeździć na wózku inwalidzkim. Wg wyobraźni nauczycieli Twojej szkoły, musiałby albo dokupić sobie zdrowe nogi albo zrezygnować z uczęszczania do szkoły. No bo kto będzie go wciągał na 1 piętro, kto mu pomoże w toalecie, itd.
          Naprawdę coraz większe oczy robię czytając szkolne wątki.
        • piesfafik Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 22:41
          Moze popros jakiegos prawnika zeby ci napisal tem list do dyrekcji i podpisal sie pod nim.
          Robisz wszystko co trzeba, szkola powinna wspolpracowac an nie utrudniac, a anglistka to jakas koszmarna baba.
          Nie widze powodu zeby izolowac dzieciaka bo nie moze nosic jakichs zeszytow.
          • yenna_m Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 22:45
            nie, no spoko
            my oboje prawniki (w sensie: mąż praktykl, ja: bylejaki magister wink )

            dlatego właśnie proszę o ogląd z perspektywy szkoły, bo mi się od razu włącza mechanizm interwencyjny wink rzeczniki, naruszenie praw człowieka i praw dziecka, konstytucji i takie tam wink
            • jolunia01 Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 22:58
              yenna_m napisała:

              > ... proszę o ogląd z perspektywy szkoły, ...

              Nie z perspektywy szkoły, tylko własnych, złych niestety, doświadczeń - dopóki będziesz tylko rozmawiać i tłumaczyć, to szkoła będzie miała cię w odwłoku. Jak do nich napiszesz, to muszą ci odpowiedzieć. Jako nawet "bylejaki magister" powinnaś wiedzieć, że w sądzie liczą się dowody, a nie "jedna pani drugiej pani". A to, że włącza ci się mechanizm interwencyjny, to bardzo dobrze. W przeciwieństwie do niektórych polityków powiem "idźcie tą drogą"
            • angazetka Re: Szkolny problem - co zrobić. 17.11.12, 14:43
              I bardzo dobrze ci się włącza. Naprawdę. Nauczycielka postąpiła skandalicznie, a ty - strasznie lajtowo. Robisz wszystko, by zadowolić szkołę, a może czas, by szkoła spróbowała się zrewanżować?
        • madzioreck Re: Szkolny problem - co zrobić. 17.11.12, 00:05
          > dlaczego wobec tego argument "jak pani sobie wyobraża prowadzenie zajęć bez nos
          > zonych ćwiczeń" jest waznieszy od argumentu "jak sobie pani wyobraża paraliż mo
          > jego syna"
          >
          > powiem, że NIE DOCIERAŁO

          W pierwszej chwili rozdziawiłam twarz, jak przeczytałam pierwszy post, a potem przypomniało mi się, jak wychowawczyni w LO kazała mi przy całej klasie pokazać ranę pooperacyjną, bo nie było mnie miesiąc w szkole i pewnie sobie po prostu wagarowałam. "Zapomniała" o tym, że moi rodzice ją informowali, co ze mną, zapomniała też o dokumentacji ze szpitala, leżącej na jej biurku.
          To jest właśnie beton i świętokrowizm. I nawet jak rozdmuchasz aferę, to nic takiej bezmyślnej francy nie można zrobić, bo jaśnie nauczycielstwo nie do ruszenia, i jeszcze się o urlopik na poratowanie zdrowia upomni, a połamanego kręgosłupa nie skuma. Krew mnie jasna zalała.
          Bardzo współczuję, cokolwiek zrobisz, oby Twój syn jak najmniej to odczuł. Trzymaj się i daj znać, jak poszło.
    • maderta Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 22:40
      O jeżu, co za babsko.
      Napisz koniecznie to pismo, złóż u dyrekcji, drugi egzemplarz dla organu prowadzącego szkołę, a jak chcesz bardziej dopiec babie to także do kuratorium. Myślę jednak, że samo to, że sprawa trafi do organu prowadzącego spowoduje niezły dym. Tylko musisz te pisma złożyć jednocześnie, tak aby dyrekcja nie miała czasu nic zatuszować. A, i koniecznie wszędzie składaj w 2 egzemplarzach, na jednym dla siebie bierz potwierdzenie wpływu.
      • yenna_m Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 22:43
        potwierdzenie wpływu wzięłam na informacji, że Misiek nie może dźwigać i że jest po złamaniu kręgosłupa, oraz że załączam rezonans oraz zaświadczenie lekarskie. Czujnie dopisałam, że proszę w/w informację dołączyć do dziennika szkolnego wink

        w poniedziałek są wywiadówki

        myślę, że wydrukuję pismo i zaniosę dyrekcji (spróbuję pogadać z dyrekcją, pytanie, czy znajdzie dla mnie czas w poniedziałek)
        zadzwonię też do koleżanki, ktora wie, kiedy rada rodziców się zbiera i chyba też zostawię to pismo radzie rodziców
        • maderta Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 22:46
          Nie musisz czekać, kiedy się zbiera, wystarczy dać przewodniczącemu.
          • yenna_m Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 22:47
            tylko muszę go złapać big_grin
        • phlora Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 23:45
          Twoje dziecko jest teraz (jako "połamaniec") Dzieckiem ze Specjalnymi Potrzebami Edukacyjnymi. I jako takie powinno mieć opracowaną przez szkołę Kartę Wsparcia i Plan Działań Wspierających na cały rok, z uwagi na przewlekłą chorobę właśnie.

          To nie ty masz się troszczyć, jak nauczyciel dostosuje wymagania i jak pomoże twojemu dziecku - to mają ci zaproponować nauczyciele, pokazać co wymyślili i poprosić o twoją opinię, zgodę i ewentualne uwagi i inne twoje propozycje. Musi to mieć formę pisemną i każdy nauczyciel z osobna proponuje co będzie robił lub jest to np. propozycja wychowawcy, pod którą wszyscy się podpisują na znak, że będą się dostosowywać. Twój podpis jest też niezbędny. Najczęściej odbywa się spotkanie rodzica ze WSZYSTKIMI uczącymi w tej klasie i ustalane są wspólnie zapisy w Karcie Wsparcia.

          Gimnazja robią to już od 3 lat, od tego roku obowiązuje (!) to również w podstawówkach. Wygląda na to, że twojej szkole jeszcze nie zdążyli uprzejmie się dostosować do wymagań ministerstwa. To nie twój problem, tylko ich.
          Ty zrobiłaś swoje - dostarczyłaś odpowiednie zaświadczenia o stanie zdrowia - szkołę obowiązują określone terminy.
          Zapytaj o to wychowawczynię, potem- jeśli ta nie wie o co chodzi - dyrekcję. Gdy i tu nic nie wskórasz - powiadom dyrekcję, że spytasz w kuratorium, dlaczego szkoła nie opracowała do tej pory Karty dla twojego dziecka.
          Notabene - jesteś rodzicem, o jakim można marzyć - ja moim uczniom w razie potrzeby sama kseruję, załatwiam drugi komplet podręczników itp. Taki rodzic jak ty to marzenie o rodzicu współpracującym, co tam współpracującym - wychodzącym z inicjatywą i ułatwiającym życie dziecku i nauczycielowi.

          Poszukaj w googlu np. karta indywidualnych potrzeb ucznia.
          Np. www.men.gov.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=2258%3Akarta-indywidualnych-potrzeb-ucznia&catid=125%3Aksztacenie-i-kadra-aktualnoci&Itemid=76

          Aha - po jakimś czasie, np. po pierwszym semestrze, powinno się odbyć spotkanie kontrolne, żeby omówić, czy wszystko działa jak należy, co poprawić, żeby dziecku pomóc i tobie również.
          Pozdrawiam. Phlora.
          • yenna_m Re: Szkolny problem - co zrobić. 17.11.12, 00:12
            phlora, jestem Ci winna dobre wino smile

            dużo spraw mi rozjaśniłaś smile
            • nandadevir Re: Szkolny problem - co zrobić. 17.11.12, 09:07
              absolutnie nie kupuj sama drugiego zestawu podręczników, niech rada rodziców zakupic cały dodatkowy zestaw do szkoły.
              • ewcia1980 Re: Szkolny problem - co zrobić. 19.11.12, 20:41
                nandadevir napisała:
                > absolutnie nie kupuj sama drugiego zestawu podręczników, niech rada rodziców za
                > kupic cały dodatkowy zestaw do szkoły.

                smile żartujesz prawda ?
                Bo jeśli nie to.... na jakiej podstawie?

                • yenna_m Re: Szkolny problem - co zrobić. 19.11.12, 20:51
                  spoko, zamówiłam sama dodatkowe ćwiczenia z kazdego przemiotu big_grin
            • verena0 Re: Szkolny problem - co zrobić. 17.11.12, 17:08
              Pracuję w szkole integracyjnej i mamy wiele dostosowań dla uczniów z trudnościami zdrowotnymi.
              Osobiście radzę, by udać się do Poradni Psychologiczno - Pedagogicznej i pobrać dokumenty w celu uzyskania orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego. Do przedstawienia w poradni potrzebna będzie opinia lekarza specjalisty ( na druczku poradni), gdzie powinien on wszystkie zalecenia wpisać. Jeżeli poradnia wystawi takie orzeczenie (co nie musi być przyznane na wieki wieków tylko na dany etap edukacji - w tym wypadku szkoła podstawowa), to syn w orzeczeniu będzie miał wpisane wszelkie formy dostosowania, do których szkoła MUSI się dostosować, bo tak jest w orzeczeniu. Papier ma magiczną moc sprawczą i od razu nauczyciele inaczej do tego podchodzą, tak jest niestety ale co zrobić. W związku z wejściem w życie już od roku nowego rozporządzenia o pomocy psychologiczno -pedagogicznej, szkoły są mocno kontrolowane przez kuratoria z udzielania tej pomocy więc szkoła będzie mocno pilnowała się, by zalecenia były realizowane. Nauczanie w domu uważam za bezsens, bo Michał jest w stanie uczestniczyć w lekcjach, a potrzebuje towarzystwa rówieśników. Jest jeszcze wprawdzie nauczanie indywidualne w szkole, ale również uważam że nie ma takiej potrzeby. W razie pytań pisz na maila gazetowego, chętnie odpowiem na pytania. Pozdr smile
              • marina2 Re: Szkolny problem - co zrobić. 17.11.12, 17:52
                zaproponowałabym szkole tzn.każdemu nauczycielowi z osobna lub za pośrednictwem pani dyrektor i pani pedagog następujące rozwiązanie:
                dziecku zakładasz skrzynkę mailową do prac domowych i taką drogą dziecko wysyła zadania odrobione ,a nauczyciele przekazują zadania domowe.
                w szkole u mojego dziecka jakiś czas funkcjonowało owo zjawisko TYLKO z języka angielskiego.
                na pewno nie szłabym na noże : ze szkołą ciężko wygrać tylko dogadywałabym się,negocjowała i zaczęła od merytorycznej rozmowy z dyrekcją- bo jak widać pani wychowawczyni nie stanęła na wysokości zadania- miałabym pismo w kieszeni w czasie rozmowy z dyrekcją jako podkładkę w której wyłuszczyłabym raz jeszcze temat choroby i zagrożenia.ale przede wszystkim próbowałabym się dogadać.
                pani od angielskiego zachowała się fatalnie .w rozmowie z nią czy panią dyrektor opowiedziałabym przede wszystkim o uczuciach swojego dziecka .jest szansa na spokojną rozmowę.wykorzystaj to. armatę zdążysz wytoczyć.
    • mgla_jedwabna Re: Szkolny problem - co zrobić. 16.11.12, 23:23
      Nic mądrego nie poradzę, ale przesyłam dużo ciepła, bo na pewno jest ci bardzo ciężko...
    • kozica111 Re: Szkolny problem - co zrobić. 17.11.12, 09:37
      Myślę że wam nie wierzą, nie wierzą w powagę choroby dziecka.Może chodzić, rękoma ruszać a ty tu jakieś cuda wmawiasz wink
      Pamiętam jak były traktowane za moich czasów dzieci które miały zwolnienie z wf-u....
      • jowita771 Re: Szkolny problem - co zrobić. 17.11.12, 10:06
        > Myślę że wam nie wierzą, nie wierzą w powagę choroby dziecka.Może chodzić, ręko
        > ma ruszać a ty tu jakieś cuda wmawiasz

        To też możliwe. Myślę, że anglistkę należałoby zapytać, jaką ma specjalizację, czy aby nie jest ortopedą, bo zachowuje się, jakby się na tym cokolwiek znała.
    • jowita771 Re: Szkolny problem - co zrobić. 17.11.12, 09:51
      Anglistka zachowała się, jak jełop, tu nie ma dyskusji. Ja bym napisała pismo do dyrekcji i kuratorium opisując zachowanie pani, z prośbą, żeby dyrekcja przedsięwzięła jakieś kroki, żeby ten nauczyciel ani żaden inny więcej takich numerów nie robił. Idę o zakład, że dyrektorka nauczycielce każe siąść na tyłku.
      • nandadevir Re: Szkolny problem - co zrobić. 17.11.12, 11:28
        nauczycielka powinna przeprosić syna publicznie na lekcji.
    • latulka Re: Szkolny problem - co zrobić. 17.11.12, 13:40
      A ja bym sie domagała od anglistki przeproszenia dziecka. Przy całej klasie bo przy całej klasie wprawiła go w zakłopotanie. I porozmawiałabym z nią w obecności dyrekcji i wcale nie byłabym miła i wyrozumiała. Miła i wyrozumiała już byłaś i nic to nie dało. Nie kupowałabym dodatkowego kompletu książek bez jaj! Ksero w zupełności wystarczy. Nie wierzę, że p.od angielskiego (sama taką panią jestem) nie potrafi powiedzieć co będą przerabiać w danym tyg.
      • mnb0 Re: Szkolny problem - co zrobić. 17.11.12, 14:17
        > Ksero w zupełności wystarczy.
        Kserowanie ksiazek jest naruszeniem praw autorskich.
        • latulka Re: Szkolny problem - co zrobić. 17.11.12, 14:32
          Ale syn autorki te książki ma tylko nie wolno mu ich nosić. Lepiej jakby kartki wyrywał i tak nosił?
        • angazetka Re: Szkolny problem - co zrobić. 17.11.12, 14:47
          I to przesądza sprawę i jest najważniejsze w całej dyskusji <ściana>
        • sabciasal Re: Szkolny problem - co zrobić. 17.11.12, 21:25
          nie opowiadaj bzdur, szczególnie w tak ważnym wątku. Kserowanie na własny użytek posiadanych ksiązek nie jest przestępstwem. nie wykonuje się go nowiem w celu rozpowszechnienia.,
          poczytaj sobie zanim sie odezwiesz. aż mnie wstrząsa od takich mądralińskich.
          117. Kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom w celu rozpowszechnienia utrwala lub zwielokrotnia cudzy utwór w wersji oryginalnej
          • yenna_m Re: Szkolny problem - co zrobić. 18.11.12, 15:35
            oczywiście, że nie jest, zwłaszcza, że dziecko kseruje na własne potrzeby własny zakupiony egzemplarz

            książka i ćwiczenia skserowane
            wieczorem zabieram się do pisma do napisania pisma do dyrekcji szkoły

            spróbujemy z mężem złapać jutro dyrekcję, pedagog i psycholog szkolną, żeby porozmawiać na ten temat
    • josef_to_ja Współczucie. :( 17.11.12, 18:01
      Polecam złożyć skargę i nie popuścić tego płazem tej babie. Powodzenia. Najważniejsze, że z synem już lepiej. smile Pedagodzy zasrani, bez empatii. sad
    • niebieska.oktawia [...] 17.11.12, 18:12
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • akniwlam Re: Szkolny problem - co zrobić. 19.11.12, 17:10
      Jak tam? Udało się pogadać z dyrekcją? Coś się wyjaśniło?
      Trzymam kciuki, jakby co.
    • kai_30 Re: Szkolny problem - co zrobić. 19.11.12, 20:01
      Nie czytałam jeszcze odpowiedzi, bo aż mną zatrzęsło.

      Jak może pamiętasz, też mam połamańca z kompresją L1. Pól roku chodził w gorsecie, w zeszłym tygodniu wreszcie go "uwolniono" i zaczął rehabilitację, codziennie pół godziny ćwiczeń pod okiem fachowców. Też mu nie wolno dźwigać, biegać itp, też zwolnienie z wf na rok. Tyle podobieństw, natomiast podejście szkoły - diametralnie inne.

      Na początku roku napisałam pismo do dyrekcji, do wiadomości wychowawcy i nauczycieli uczących, informując, że syn nie będzie nosił podręczników do szkoły. Nie załączałam żadnych wyników badań ani orzeczeń lekarskich, nie były potrzebne. Nie oferowałam również, że będę robiła jakiekolwiek kserokopie potrzebne na zajęciach - tym powinna zająć się szkoła, ja nie wróżka i nie jestem w stanie przewidzieć, co będą danego dnia robić. Podręczniki i ćwiczenia leżą w domu, jeszcze nie upadłam na głowę, żeby kupować mu dodatkowy zestaw, od początku jasno określiłam, że to nie wchodzi w grę. Problem był tylko z jedną nauczycielką, która kazała synowi przepisywać zadania domowe z ćwiczeń do zeszytu, a on odmawiał - nie dziwię się specjalnie, do uzupełnienia jedno słowo, a przepisać trzeba by całe zdanie. Sprawę załatwiono po mojej interwencji u wychowawczyni - syn przynosi ćwiczenia raz na określony czas (z reguły dwa tygodnie) i pokazuje hurtem zadania domowe.

      Ogólnie - ze strony szkoły pełne zrozumienie i brak problemów. Da się? Da. Nauczyciele sami kserują synowi potrzebne strony z podręczników/ćwiczeń. Jednak niewykluczone, że wynika to też z tego, że syn uległ wypadkowi w szkole właśnie, i wina szkoły jest absolutnie bezsporna, o czym wszyscy łącznie ze mną wiedzą. Więc z obawy przed sprawą sądową podścielają synowi czerwony dywan...

      Niemniej - nie daj sobie wejść na głowę. Szkoła ma obowiązek wziąć pod uwagę stan zdrowia ucznia. Nie wdawaj się w pyskówki, pisz pisma do dyrekcji, do wiadomości wych. i nauczycieli, z żądaniem (! grzecznie, ale stanowczo) respektowania zaleceń lekarskich oraz poszanowania godności dziecka i zaprzestaniu dyskryminacji ze wzgędu na stan zdrowia, to zawsze wywiera dobre wrażenie wink I zostawiaj je w sekretariacie z potwierdzeniem przyjęcia na swojej kopii. Z kuratorium jeszcze zdążysz, jak Ci znowu ciśnienie podniosą wink
      • yenna_m Re: Szkolny problem - co zrobić. 19.11.12, 20:10
        Poszliśmy z mężem do szkoły (z pismem w ręku), udało nam się "złapać" dyrekcję szkoły i pogadać z nią. Kobieta jest sensowna, pojawiły się akceptowalne dla nas i szkoły pomysły na rozwiązanie sytuacji. Zobaczymy, co dalej.
        • akniwlam Re: Szkolny problem - co zrobić. 19.11.12, 23:23
          No i super. Dużo zdrowia i cierpliwości dla syna!
      • yenna_m Re: Szkolny problem - co zrobić. 19.11.12, 20:14
        no i pamiętam Waszego mlodego połamanego na wf

        cały czas Wam kibicuję! smile

        dobrze, że chociaż u Was szkoła ok się w tym wszystkim zachowuje smile
        • kai_30 Re: Szkolny problem - co zrobić. 19.11.12, 20:30
          A dodam jeszcze, że miesiąc temu do grona połamańców dołączył mój średni - w wieku Twojego, szósta klasa. Paskudne, wieloodłamowe złamanie ręki w łokciu, zespalane operacyjnie, prawa ręka! Pierwsze dwa tygodnie po operacji siedział w domu, bo nie był w stanie normalnie funkcjonować z powodu dokuczliwego bólu, teraz ma już zdjęty gips, ale ręka dalej na temblaku, praktycznie brak póki co ruchomości w łokciu, zobaczymy, ile zdziała rehabilitacja sad

          Podejście szkoły - rewelacja. Informacje wymieniane wyłącznie telefonicznie i mailowo z wychowawczynią, żadnych oficjalnych pism pisać nie musiałam. Młody ma rękę niesprawną, chociaż już bez gipsu, pisać nie może. Pani wychowawczyni rozdała chętnym dziewczynkom w klasie jego zeszyty, robią mu notatki podczas lekcji smile Sprawdziany zalicza ustnie. Mało tego - ponieważ ręka cały czas boli, na przerwach ma swoich "goryli" - zawsze któryś kolega ma wyznaczony dyżur i toruje mu drogę przez tłum. Wszyscy pomagają też przy takich niby drobiazgach jak zakładanie kurtki itp. I znów - można? Ano można. Fakt, że szkoła integracyjna, więc "obsługa" uczniów niepełnosprawnych ruchowo nie jest niczym nadzwyczajnym.

          Nie dajcie się stłamsić, naprawdę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka