Nie mogę sobie już dać rady z córką, która tak oblizuje usta, że ma czerwone pręgi nad ustami i na brodzie ! Wygląda masakrycznie, jakby się całowała z rurą od odkurzacza !
Bez przerwy przypominam jej o smarowaniu ust, używa pomadek, kupiłam jej też zwykłą wazelinę i smaruję miodem. Poprawa jest na krótko, wytrzymuje góra trzy dni a potem znowu chodzi z "parchem" na twarzy
Nie pomagają prośby ani groźby. Nie wiem już czy to nie jest jakiś tik nerwowy, tak jak obgryzanie paznokci...
Może coś poradzicie - czy mam z nią iść do lekarza pediatry, czy do psychologa czy mam czekać aż samo przejdzie i wyrośnie z tego ?