Dodaj do ulubionych

uderzyl mnie maz...

12.07.04, 16:00
Jestesmy malzenstwem z rocznym stazem,jestesmy ze soba przeszlo 4 lata...i
wczoraj wieczorem dowiedzialam sie od meza ,ze jestem DZIWKA a oprocz tego
dostalam od niego po glowie zacisnieta piescia..przewrocil mnie na lozko i
zaczal bic...powod: zawirusowany komputer i moj maz twierdzi,ze to ja tego
wirusa zainstalowalam...pewnie powodow ma wiecej bo nam sie ostatnio nie
uklada,jestem dobra zona nie mam nikogo wiec dziwka byc nie moge...nawet sie
nie rozplakalam tylko wyszlam z mieszkania zeby ochlonac...


od 3 dni "walczyl z tym wirusem" i zganial na mnie,ze to moja wina moje
tlumaczenia nie pomogly,ze jest inaczej...
teraz wiem,ze wszystko co zle wychodzi po czasie,ze trzeba bylo patrzec przed
slubem na stosunki i relacje panujace w jego rodzinie...a u niego nie jest
kolorowo ale to inna bajka...

mam do niego zal i czuje ze moja milosc sie wypala moze nawet juz go nie
kocham,nie chce miec meza tyrana i nie chce aby w naszej rodzinie dochodzilo
do takich sytuacji chce wychowac dziecko nasze wspolne w normalnej kochajacej
sie rodzinie lub jako mloda rozwodka bo coraz bardziej sie nad tym
zastanawiam...

pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • limes1 Re: uderzyl mnie maz... 12.07.04, 16:09
      Dzień, w którym mój mąż by mnie uderzył, byłby ostatnim dniem naszego związku.
      A obwinianie o coś to już totalny absurd. Postąpisz jak zechcesz, ale ja bym
      skreśliła takiego faceta definitywnie.
      • tynia3 Re: uderzyl mnie maz... 12.07.04, 16:27
        Podpisuję się pod wypowiedzią limes1 !!!
        Nawet się nie zastanawiaj, no chyba że godzisz się na taki związek... .

        pzdr
    • asikx Re: uderzyl mnie maz... 12.07.04, 16:11
      Zrobił to raz, zrobi następny...
      Następnym razem będzie gorzej...
      Dziewczyno - spakuj mu walizki, wystaw za drzwi i zmień zamki i od razu złóż
      pozew o rozwód i alimenty. Poproś kogoś o pomoc - rodzinę, znajomych, żebyś nie
      zostawała z nim sama. JUŻ - nie czekaj. Szukaj pomocy - chyba Niebieska linia
      oferuje pomoc psychologów i prawników.
      Pozdrawiam i nie daj się,
      Aśka
      • sakada Re: uderzyl mnie maz... 12.07.04, 16:19
        Witam. Moją znajomą też kiedyś uderzył mąż. Byli 4 lata po ślubie i mieli 2-letniego synka. Ona też dostała w twarz z pięści. Potem facet przepraszał, prosił o wybaczenie (on nic - milczała) a na koniec zapowiedział, że niech nic nie próbuje, bo on będzie bronił rodziny. Potem poszli spać. On ma bardzo trawdy sen, natomiast znajoma obudziła się w nocy, wzięła wielki kuchenny nóż, przyłożyła mu do gardła (obudził się) i powiedziała: "Jutro się pakujesz, wynosisz i nigdy się więcej nie zobaczymy". Zgodził się naturalnie od razu...
        Nie są już małżeństwem a ona ma nową rodzinę. Co z nim? Nie wiadomo. Nie polecam może tak makabrycznych rozwiązań, nie mniej jedanak powinnaś spakować siebię/go i natychmiast zakończyć ten związek. Wiesz mi - lepiej nie będzie, może być tylko gorzej.
        Pozdrowienia i dużo siły!
      • oyate Re: uderzyl mnie maz... 14.07.04, 14:50
        POPIERAM!!To ma być miłość?
    • polaola Re: uderzyl mnie maz... 12.07.04, 16:12
      To bardzo wstrzasajace co napisalas. Obawiam sie ze jesli raz Cie zaatakowal,
      to mozesz sie w kazdej chwili liczyc z powtorka.
      Moja rada jest taka : odejdz od niego. A jesli zdecydujesz sie zostac to musisz
      nauczyc sie bronic (kopniak w jajka napewno dalby mu do myslenia). Nie wolno Ci
      zostac bierna ofiara !
      Trzymaj sie dzielnie.
    • ania.silenter_exunruzanka Re: uderzyl mnie maz... 12.07.04, 16:13
      Nie wiem co Ci poradzić...Ale na pewno nie powinnaś się godzić na bicie. Jeżeli
      on zauważy, że Ty na to pozwalasz to każde niepowodzenie, frustrację, złość
      oraz bezsilność wobec trudności życiowych będzie wyładowywał na Tobie i na
      dziecku. Rozumiem, że takie wzorce miał w swoim rodzinnym domu. Uważam, że
      powinnaś porozmawiać z nim i stanowczo oznajmić, że nie życzysz sobie takiego
      traktowania i jeżeli jego postępowanie się nie zmieni to odejdziesz z
      dzieckiem. Może się opanuje.
      pozdrawiam
      • mlodamamcia Re: uderzyl mnie maz... 12.07.04, 16:25
        nawet nie wiecie jak ciezko jest odejsc...wszystko co bylo kiedys dobre i
        piekne wciaz we mnie zyje...nie czuje sie winna i wiem,ze nie mial prawa tak
        sie zachowac z kazdym dniem coraz bardziej go nienawidze a z drugiej strony to
        zal mi go


        • mlodamamcia Re: uderzyl mnie maz... 12.07.04, 16:29
          nie godze sie na taki zwiazek,nie tego oczekuje od partnera,meza...

          ale obiecuje sobie ze jak nastepnym razem taka sytuacja sie pojawi zadzwonie na
          policje a pozniej skladam pozew o rozwod...nie bede milczec i nie bede sie tego
          wstydzic
          • kasik8 Re: uderzyl mnie maz... 12.07.04, 16:43
            Bardzo latwo jest radzic...gorzej zrobic..
            Wiem, ze myslisz jeszcze o tym co bylo. Jednak on juz chyba o tym nie mysli.
            Czesto dziecko jest wlasnie takim powodem, ktory urouchamia tego typu
            zachowania. Facet chcialby miec tak jak bylo...a przy dziecku tego miec nie
            moze. Ty jestes niewyspana, poswiecasz jak najwiecej czasu dziecku..moze
            prosisz go o pomoc co on uwaza za trucie i wychodzi na to ze sam szuka zaczepki.
            A komputer..nie patrz na to!...potem bedzie lemoniada ...wiesz:" bo zupa byla
            za slona!"
            Nie ma powodu ani usprawiedliwienia dla tego typu zachowan. Nie ma ze go
            ponioslo..nie ma ze mial ciezki dzien. Bedziesz sie bala nastepnego
            razu,bedziesz sie bala zwrocic mu uwage bo nie wiesz kiedy nagniesz "jego"
            granice. Wiem to z wlasnego zycia. Ja czekalam i dawalam szanse 6 lat! moich
            najlepszych lat. Trzymalo mnie dziecko, brak pracy, brak mieszkania. Latwo
            radzic..odejdz..trudniej zrobic..ale nie pozwol doprowadzic sie do
            ostatecznosci..do nienawisci do ojca wlasnego dziecka.
            Dzis moge powiedziec,ze ulozylam sobie zycie. Lepiej..on nie jedyny na
            siecie...zapewniam Cie. A kobiete trzeba szanowac.
            Mnie mozna juz teraz uderzyc tylko dwa razy....pierwszy i ostatni.
            Jesli chcesz mu dac szanse...to naprawde drastycznie..napewno cos wymyslisz.
            Ja po szesciu latach...nagle w jednekj chwili..wstalam i spakowalam sie w jedna
            walizke..siebie i dziecko i wyszlam..nie wiem dlaczego bylo to wlasnie
            wtedy..ale tak sie stalo. Nawet odprowadzil mnie do samochodu...hehe tak byl
            przekonany, ze zaraz wroce...Juz niegdy nie wrocilam. Cos we mnie peklo...nie
            pozwol by ktos doprowadzil Cie do takiej skrajnosci. Potem ciezko sie z tego
            wychodzi.
            Pozdrawiam kasia
            • sakada Re: uderzyl mnie maz... 12.07.04, 16:51
              "Mnie mozna juz teraz uderzyc tylko dwa razy....pierwszy i ostatni."
              - bardzo mądre słowa. Trzeba sobie w związku już na samym początku wyznaczyć pewne nieprzekraczalne granice. Kiedy się je złamie - to już raz na zawsze i bez odwrotu.
              • melanie Re: uderzyl mnie maz... 13.07.04, 23:20
                sakada napisała:

                > "Mnie mozna juz teraz uderzyc tylko dwa razy....pierwszy i ostatni."
                > - bardzo mądre słowa.
                __________________
                Wg mnie madrzejsze byloby stwierdzenie:
                "Mnie mozna juz teraz uderzyc tylko jeden raz:pierwszy i ostatni."

                Nie mozna czekac na drugi raz.
                • sakada Re: uderzyl mnie maz... 14.07.04, 14:46
                  Raczej chodzi o to samo, to swoista gierka słowna...
          • sakada Re: uderzyl mnie maz... 12.07.04, 16:47
            "...ale obiecuje sobie ze jak nastepnym razem taka sytuacja sie pojawi..."
            Nie chcę krakać, ale obawiam się, że nie będziesz musiała długo czekać. Skoro facet to zrobił a ty nie zareagowałaś - będzie wiedział na przyszłość, że z Tobą może robić co zechce. Kobieta nie powinna tolerować mężczyzny, który ją bije - wiele kobiet zostawiło już z tego powodu swoich mężów. I one również miały z nimi dobre wspomnienia, wspólną przeszłość. One także musiały o tym zapomnieć. Nikt nie mówił, że to łatwe. Ale to jedyna, słuszna decyzja.
            • mlodamamcia Re: uderzyl mnie maz... 12.07.04, 16:53
              nie powiedzialam ze nie zaregowalam..po slowach Dziwka uderzylam do w
              twarz....i wcale sie nie balam,wcale nie plakalam kiedy sie ubieralam do
              wyjscia zacisnelam zeby,zostawilam komorke w wozku dziecka wielam klucze i
              wyszlam..i nie balam sie jego slow,ze jak wyjde to moge nie wracac do tego
              mieszkania...wrocilam ze wzgledu na dziecko bo karmie go piersia...powiedzialm
              mu,ze wrocilam do dziecka nie do niego...jutro bede widziec sie z tesciowa
              opowiem jej wszystko...nie bede kryc,ze jej synek nie jest takim
              aniolkiem....sama tez dam sobie rade.jestem mloda atrakcyjna,wyksztalcona
              kobieta dam rade sobie w zyciu...w ostatecznosci!!!!


              nie jestem zastraszona zona,cicha myszka ktora sie boi meza..nie boje sie i juz
              wiem,ze granica wytrzymalosi jest naprawde cienka
        • mate73 Re: uderzyl mnie maz... 12.07.04, 17:01
          Droga mlodamamcio myslisz ze nam bylo latwo zostawic wszystko i odejsc? My juz
          to w zyciu przerabialysmy a ja osobiscie teraz przerabiam i wiem ze to nie
          latwe ale najlepsze co mozesz zrobic uwiez nam. Nikt nie zasluguje na takie
          traktowanie i pomysl o dziecku jak ma sie wychowywac w takim domu?Ajesli udezyl
          cie raz zrobi to nastepny jak moj.A nas trzeba kochac a nie bic i ponizac.Zycze
          ci wszystkiego dobrego
    • sowa_hu_hu Re: uderzyl mnie maz... 12.07.04, 17:40
      a nad czym ty sie jeszcze dziewczyno zastanawiasz???ja od razu spakowałabym mu
      walizki! zrobił to raz , zrobi nastepny... ogromnie ci współczuje ale teraz od
      ciebie zalezy coz robisz ze swoim i swojego dziecka zyciem - bo przy tym
      facecie nie macie szans na szczęście... tacy ludzie sie nie zmieniają...
      wiem że łatwo sie mówi - ale innego wyjścia nie widze... jeszcze byłabym w
      stanie zrozumieć gdyby faktycznie wydarzyło sie między wami coś powaznego i on
      w awanturze , napadzie furii uderzył by cie w policzek - być moze takie coś
      mogłabym wybaczyć - choć tez bym sie ciezko zastanawiała... ale pobicie
      kogoś!!! za wirus w komputerze... matko jedyna! uciekaj od niego czym prędzej...
      zycze powodzenia!
      • verdana Re: uderzyl mnie maz... 12.07.04, 17:42
        A jak następny raz mąż uderzy nie ciebie a dziecko? Bo to jest mozliwe. Jak
        mozna wychowywać dziecko w domu, gdzie jest brutalny, nieodpowiedzialny ojciec.
        Potem w szpitalach pojawiają się ciężko pobite dzieci, a matki tłumaczą, ze
        dotychczas ojciec był dobry, dzieci nie tknął, tylko one czasem dostawały. Dla
        bezpieczeństwa dziecka ja nie wahałabym się ani chwili i natychmiast zerwała
        ten związek.
        • joasiiik25 Re: uderzyl mnie maz... 12.07.04, 17:45
          niech sam na siebie podniesie reke niech wymierzy policzek...zrozumie co czuje
          kobieta w takiej sytuacji
    • kometa7 Re: uderzyl mnie maz... 12.07.04, 17:48
      Byłam 1,5 roku po ślubie, kiedy to się stało. Na imprezie, u nas w domu
      zresztą, mój mąż był pijany. Pokłóciliśmy się potwornie, na szczęście nie
      publicznie (zamknęliśmy się w łazience) I własnie wtedy mój mąż uderzył mnie w
      twarz. Myślę że chodziło mu o cos w rodzaju zdobycia przewagi, pokazania kto
      rządzi w naszym związku. Pomyślałam wtedy, że to koniec i zapewne tak by było
      gdyby nie to że mieliśmy już malutkie dziecko.
      Łatwo powiedzieć - odejść.
      Zastanawiałam się długo (chyba około dwóch tygodni cichych dni) jak postąpić,
      mój mąż przepraszał, mówił że nigdy więcej, ale ja wiele się nasłuchałam o
      związkach w których ten pierwszy raz był początkiem końca.

      Wreszcie postanowiłam wybaczyć.
      Powiedziałam wtedy mojemu mężowi stanowczo, że jeżeli jeszcze raz podniesie na
      mnie rękę, to bez względu na to co razem zbudowaliśmy natychmiast odejdę. Że
      nigdy więcej nie pozwolę się tak traktować.

      Dlaczego wybaczyłam? Dlatego że go znałam, wiedziałam że nie ma tego typu
      skłonności, że jest spokojnym odpowiedzialnym człowiekiem, dobrym ojcem dla
      mojego dziecka, że go kocham, że on kocha mnie. Po pierwszych silnych emocjach,
      rozważyłam wszystko na spokojnie, i zdecydowałam się zaryzykować, jak wcześniej
      wspomniałam mieliśmy już dziecko i to miało ogromne znaczenie.
      Właśnie zbliża się nasza ósma rocznica ślubu. Ryzyko się opłaciło, tworzymy
      szczęśliwą rodzinę, tamto zdarzenie nigdy się nie powtórzyło.

      Jest jednak pewne "ale". Młodamamcia napisała:
      > dostalam od niego po glowie zacisnieta piescia..przewrocil mnie na lozko i
      > zaczal bic...
      Jak dla mnie to był najgorszy z możliwych sposób wyładowania agresji. Twój mąż
      prawdopodobnie nie radzi sobie z emocjami. Być może potrzebna jest wizyta u
      psychologa. W żadnym razie nie możesz tego tak zostawić.
    • umasumak Re: uderzyl mnie maz... 13.07.04, 00:10
      Masz dwa wyjścia:
      1. Jeśli zależy Ci na związku - terapia
      2. Jeśli nie - rozwód
    • iwonaw2 Re: uderzyl mnie maz... 13.07.04, 09:22
      Współczuję Ci.
      Mnie jakby mąż uderzył to wie, że nie ma mowy o naszym dalszym współnym życiu.
      NIKT nie ma prawa Cię bić!!!
      Niektórzy sa zdania, że nawet rodzice nie.

      Zszokował mnie powód. To jest tym bardziej jakies chore i nienormalne.
      Znam takie sytuacje z rodzinnego domu i opowieści koleżanki: jak mu raz ręka
      poleciała to już będzie lecieć. Łatwo przyszło i pokazało kto u Was rządzi.
      Wyrzuć go albo sama sie wyprowadź.

      I pamiętaj: NIE WIERZ W JEGO ZAPEWNIENIA, ŻE JUŻ NIGDY, ŻE TO PIERWSZY I
      OSTATNI RAZ.

      Życzę powodzenia.


      Iwona

      P.S. Aż się we mnie zagotowało.
    • wieczna-gosia Re: uderzyl mnie maz... 13.07.04, 09:33
      przeraza mnie jak latwo rozwodzicie dziewczyne....

      kometa gratuluje odwagi...

      zeby bolalo nie trzeba uderzyc. nie musi byc sincow. a tu znamy opowiesc jednej
      strony.
      naprawde- gdyby wasz maz sie glupio zachowal incydentalnie= rozwod????
      • sowa_hu_hu Re: uderzyl mnie maz... 13.07.04, 09:50
        gosia dla mnie wymierzenia policzka a obkładanie kogos pięściami po głowie ,
        rzucenie go na łóżko i bicie to jednak różnica...
      • umasumak Re: uderzyl mnie maz... 13.07.04, 09:55

        > naprawde- gdyby wasz maz sie glupio zachowal incydentalnie= rozwod????

        Gośka, tu nie chodzi o głupie zachowanie. Tu nie chodzi o awanturę w której
        została raz udrzona. Tu chodzi o normalne pobicie. Udrzył ją pięścią w głowe,
        ona się przewróciła a on ją dalej bił. Ten facet nie potrafi nad sobą panować.
        Dlatego uważam że mogła by mu pomóc terapia (pod warunkiem że będzie chciał). W
        innym przypadku rozwód wydaje się nieunikniony, no chyba że dziewczyna ma
        ochotę pozwolić się zabić. Owszem słowa potrafią ranić. Ale bicie ... oj Gosia
        to jest upodlenie drugiego człowieka.


    • kubusala Każdy powód jest dobry..... 13.07.04, 10:17
      Wirusy w komputerze, zupa była za słona....
      Nie czytałam(oczywiście z lenistwa)innych wypowiedzi, ale ja powiem Ci tak:
      Mysle, że Twój mąż ma bardzo poważne problemy.Nawet jeśli to jednorazowy
      incydent to i tak dałby mi do myslenia. Pozytywne jest to,że Ty masz świadomość
      tego,że to nie jest normalne.Bo np. moja sasiadka, regularnie okładana przez
      męża, jeszcze go potem tłumaczy: a bo ma kłopoty w pracy, a bo nie wyprasowała
      mu koszuli itp itd i wszystkie jest normalne.
      A więc moja droga, to nie jest normalne! Nie mozna sie rzucac na żonę z
      pięściami i okładać Ją z byle powodów. Piszesz,że w Jego rodzinie nie jest
      kolorowo, z czego wnioskuje,ze może z domu to wyniósł? To tez mozliwe, często
      dzieci katowane przez rodziców, potem biją swoje partnerki.
      Tak czy inaczej nie możesz tego tak zostawić. TO NIE JEST NORMALNE!!! Nie
      odpuszczaj sobie tego, porozmawiaj z nim, dobra byłaby terapia-jeśli sie
      oczywiscie zgodzi(jak mu zalezy na Tobie to sie zgodzi). Jesli go kochasz to
      walcz o miłośc w tym związku, ale pod żadnym pozorem nie zgadzaj sie na taki
      układ ze względu na dziecko itd, to najgorsze co możesz dla siebie i dla
      dziecka zrobić.
      Pozdrawiam Cię serdecznie
      Kasia
    • agatha_mama Re: byłam workiem treningowym... 13.07.04, 11:21
      Wyszlam za mąż w wieku 20 lat z wielkiej milości i z dzidzia w
      brzuszku.Pierwszy raz oberwalam będąc w 7 miesiacy, nie pamiętam już powodu,
      później plakal i przepraszał, nst. raz byl już po kilku miesiącach, a później
      regularnie, każdy powód byl dobry.Po 4 latach tego zwiazku, byłam chodzącym
      kłębkiem nerwów, aż do momentu, kedu rzucil we mnie żelazkiem i rozbil glowę,
      nie czulam już bólu-uodporniłam się, ale widok mojej 3 letniej zaplakanej
      córeczki wycierającej mi krew za skroni swoją pieluszką przesądzil o wszystkim,
      w tym momencie zapomnialam o przysiędze skladanej przed ołtarzem, o tym, że to
      przeciez mój mąż, ktory mnie kocha i on nie chcial mnie skrzywdzić...ucieklam w
      środku nocy z dzieckiem na ręku bez grosza i bez innych rzeczy.Ucieklam do
      mamy, ktora o niczym nie wiedziala,bo mój mąż bił mnie tak, żeby nie bylo
      widać...zaczynalam życie od nowa, ale on tak szbko się nie chcial
      poddać....podpalał wycieraczkę przed drzwiami, setki telefonow,czekal gdzies za
      rogiem...w końcu dal sobie spokój. Wygralam ciągnąca się rok sprawe rozwodowa,
      a później odebrałam mu prawa do dziecka.Dziś jestem szczęśliwą mamą dwóch
      dziewczynek, za kilka miesięcy przyjdzie na świat kolejny maluszek, mam
      cudownego i kochanego "nowego " męża, który mnie szanuje i naprawde kocha
      normalna milością.Nie bój sie odejść i nie wierz, że to sie zmieni, ja
      wierzylam w to za dlugo..Życze Ci szczęścia.Agata.
      • umasumak Re: byłam workiem treningowym... 13.07.04, 11:42
        ale widok mojej 3 letniej zaplakanej
        > córeczki wycierającej mi krew za skroni swoją pieluszką przesądzil o
        wszystkim,

        MOja starsza córcia ma podobne doświadczenia z mojego pierwszego małżeństwa.
        Popatrzcie dziewczyny jak to brzmi... trzyletnie dziecko wycierające krew ze
        skroni mamy, dziecko które wynosi ciężkie doświadczenia ze związku SWOICH
        RODZICÓW
        • sowa_hu_hu no właśnie - a co z dzieckiem....? 13.07.04, 18:12
          tu przecież nie chodzi tylko o ciebie i twoje szczęście ale równiez o twoje
          dziecko... jakie zycie mu zafundujesz w takim związku? jaki dom jej stworzysz u
          boku tego faceta... ja nie wierze zeby to sie nie powtórzyło a czekanie na ten
          nastepny raz wydłuża tylko twoje cierpienie... piszesz ze zadzwonisz na
          policje - jestes tego taka pewna? nie sądze... miałam kolezanke która cały czas
          mówiła ze odejdzie od faceta brutla (pobił ja gdy była jeszcze w ciazy...) - i
          co? do dzisiaj tego nie zrobiła - przyzwyczaiła sie - nawet rzekłabym ze jej to
          pasuje (ale to juz inna historia...) jeśli teraz nie podejmiesz ządnych kroków
          będzie ci coraz trudniej... pomysl co dzieje sie , co sie bedzie działo z
          psychika twojego dziecka w takich sytuacjach... - po prostu mnie trzepie - bo
          to jest chore! twój facet jest dla mnie debilem i ja nie widze zadnych
          usprawiedliwień - bo jak mówiłam policzek mozna wybaczyć ale nie pobicie!!!
          pomyśl ze kiedyś moze zacząc bić wasze dziecko - choć pewnie to teraz dla
          ciebie nie do pomyślenia...
          możesz byc jeszcze szczesliwa - ale nie z nim...
          to tak - teoretycznie... pratktycznie ci nie doradze bo mnie nigdy nikt nie
          uderzył...
      • sowa_hu_hu Re: byłam workiem treningowym... 13.07.04, 16:03
        czytając twój post aż mnie ścisnęło... naprawde gratuluje odwagi... podziwiam
        cie ze w końcu odwazyłaś sie odejść! i bardzo sie ciesze ze ci sie układa!
        zycze dużooooooooo duzo szcześcia smile
        • sowa_hu_hu to wyżej to do agatha_mama :) 13.07.04, 16:04

    • e_magnolia Re: uderzyl mnie maz... 13.07.04, 11:45
      moja znajoma 20 lat dawała szansę swojemu mężowi, miała nadzieję, że sie
      zmieni, nie odchodziła od mężą, żeby dziecko miało pelną rodzinę, zgadzała sie
      na przemoc i alkohol w domu, w końcu coś w niej pękło, złożyła pozew rozwodowy,
      sędzia się zdziwił, że ona obwinia męża, powszechnie szanowanego pedagoga o
      takie rzeczy... w końcu rozwód otrzymała, ale poradziła mi jedno, w razie co
      robić obdukcje i dzwonic na policję, przydadzą sie czy nie dowody trzeba mieć,
      tak na wszelki wypadek,
      a dziecko (tegoroczny maturzysta), to smutne, ale musiało przebywać pół roku, w
      zamkiętym ośrodku na terapii, aby dojść do siebie po toksycznym dzieciństwie,
      po powrocie zapytało matkę czemu tak późno się zdecydowała na ten krok...

      pozdrawiam i życzę podjęcia właściwej choć nie prostej decyzji






    • igj Re: uderzyl mnie maz... 22.07.04, 13:37
      wiesz, ja tkwilam w podobnym zwiazku przez trzy lata, tez ze wzgledu na
      wspomnienia, wierzylam w obietnice itd. Wreszcie uwierzylam w siebie, zerwalam
      z wczesniejszym chlopakiem, poznalam kogos nowego, fantastycznego mezczyzne,
      ojca mojej corki i jestem szczesliwa. A horrory mam do dzis, ale wierze, ze
      kiedys mina. Daj sobie szanse na nowe, spokojne zycie. Mi nie bylo latwo
      zapomniec tego pierwszego, chyba mialam cos takiego jak syndrom helsinski, ale
      udalo sie. Zycze Ci tego samego.
    • amj2 Re: uderzyl mnie maz... 22.07.04, 14:25
      Ja dałabym mu drugą szansę, ale zapowiadając,że jeżeli jeszcze raz to się
      powtórzy to sie rozstajecie.U mnie taka sytuacja też miała miejsce kilka lat
      temu. I to nie raz, dwa....Wzajemnie szarpania, przepychanki itd.nie miałam
      dokad pójść. Minęło i jestem prawie pewna,że wiecej się nie powtórzy. Byliśmy
      młodzi i nie potrafiliśmy opanować swoich emocji.Wiec spróbujcie się dogadać i
      oby się wszystko ułożyło. Pozdrawiam.
      • dyrgosia Re: uderzyl mnie maz... 22.07.04, 14:34
        popieram wcześniejszą wypowiedz, masz dwa wyjścia:
        1. jeśli go kochasz- zostać, ale zdecyduje się na terapię, jego zachowanie
        przekracza granicę reakcji w trakcie awantury i świadczy o problemach
        emocjonalnych
        2. odejść, zanim stanie się coś gorszego
    • bebejot Re: uderzyl mnie maz... 22.07.04, 22:57
      Też mna zatrzęsło i podobnie jak dziewczyny mam przed oczami plakat z "bo zupa
      była z słona".
      Cokolwiek postanowisz, czy odejdziesz, czy zostaniesz, nie możesz dopuścić do
      tego, żeby się bać we własnym domu. Po tym pierwszym razie może dojść do
      eskalacji przemocy, również z Twojej strony, bo jak sama piszesz, potrafisz się
      bronić. A to droga do nikąd.
      Są związki w których rękoczyny się zdarzają i sa na swój (dla mnie chory)
      sposób tolerowane. Musisz sobie odpowiedziec na pytanie, czy Ty taki model
      jesteś w stanie zaakceptować.

      Trzymaj się i bądź mądra
      Beciek mama Ludka

      A tu jest mój Ludziejek
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=14350009
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka