justa_m1
25.12.12, 13:47
Witam. Powiedzcie mi czy "idealny" związek k-m istnieje? Bo zastanawiam sie juz po raz enty czy małżenstwo w którym jestem ma sens. Jak to jest u Was? Moze ja mam wyolbrzymione wyobrazenie bycia z drugim człowiekiem? Brak mi: wspólnych rozmów, wieczorów, zainteresowan, wspólnych rytuałow, zrozumienia ( nie chodzi o użalanie sie nade mną, ale empatii ), wspólnych celów takich normalnych np. zrobimy cos w domu aby było przyjemnie ładnie, brakuje pomocy w codziennych obowiązkach, takiej bez proszenia sie, wolności, ze moge wyjsc bez ogladania niezadowolonej miny drugiego czlowieka, wspólnych chwil z dziećmi, takich jakościowych. Duzo mi brakuje...
A mam: wieczory co dzienne - on przy grach komputerowych, rozmowy tylko o dzieciach, braku checi do zmiany otoczenia ( np w domu, ma dom a gospodarz z niego żaden ), niezrozumienie ze moge byc zmeczona praca obowiazkami wstawaniem do dziecko( 1,5 roku ) kilka razy w nocy na kp. On sie wyniósł z sypialni, bo sie zle w ciagu dnia czuje niewyspany itp, itd. Tak myślę, że chyba łaczą nas dzieci i kredyt...
Teraz wiem ze za wczesnie wyszłam za mąż ( w wieku 23 lata ). Ale z rodziny alkoholowej chciało się uciec, i nawet było dobrze, inaczej niz w domu.
Odejsc nie odejde dokad z 2jka dzieci i pensja 2000. Jeszcze porozmawiam, po raz kolejny. Sama sie zmienię, bede bardziej czula bo nie jestem, ale to wszytsko sie skunulowało i siedzi we mnie, widze te jego minusy.
Czy takie małżeństwo ma sens? Czy tak wygląda codzienność po 10 latach związku? Jak Wy spędzacie dni ze swoją najbliższą osobą? Czy naprawdę za dużo wymagam?Wypowiedzcie sie prosze?